Nie potrafiłam opisać słowami tego, jak bardzo go kochałam, jak niesamowicie silne uczucie nas łączyło.
Nie byłam w stanie go zostawić, nie mogłam mu tego zrobić. Teraz będzie już tylko lepiej. Przeszliśmy przez najgorsze. Przejdziemy przez wszystko. Razem.
-Tak strasznie cię kocham - szepnął i pocałował delikatnie moje odkryte ramię. - Jesteś całym moim światem, nic oprócz ciebie się dla mnie nie liczy - dodał, wtulając twarz w moje włosy.
Objęłam dłonią jego dłoń znajdującą się na mojej talii.
-Ja ciebie też, dlatego damy radę, uda nam się to wszystko przetrwać.
W tym momencie Justin delikatnie odwrócił mnie w swoją stronę, po czym ujął dłońmi moją twarz, patrząc mi prosto w oczy.
-Zmienię się, przysięgam, zrobię wszystko, żeby nigdy więcej nie dać ponieść się negatywnym emocjom, nigdy więcej cię nie skrzywdzę - powiedział lekko łamiącym się głosem.
-Obiecujesz? - spytałam, patrząc na niego wręcz błagalnym wzrokiem. Tak bardzo chciałam w pełni uwierzyć w jego słowa. Mieć pewność, że już nigdy nie będę przez niego cierpieć, że on już nigdy nie zrobi mi krzywdy.
-Obiecuję - odparł i pogładził kciukiem mój policzek. - Nie przeżyłbym, gdybyś mnie zostawiła, nie poradziłbym już sobie bez ciebie.-Nie zostawię cię - powiedziałam bez żadnego namysłu i zrobiłam krok do przodu, wtulając się w jego klatkę piersiową.
Chłopak od razu przyciągnął mnie, wtulając w siebie i gładząc po włosach.
-Mój kochany aniołek - szepnął, całując mnie w czubek głowy.
On był dla mnie najważniejszy na świecie. Nikogo nie kochałam tak, jak jego. Dla niego byłam w stanie znieść wszystko.
-Justin - wyszeptałam po chwili, powoli podnosząc głowę, aby móc na niego spojrzeć.
-Tak?
-Chciałabym zadzwonić do rodziców, do mamy - powiedziałam niepewnie, przyglądając się jego reakcji.
Tak bardzo za nimi tęskniłam. Wiedziałam jak ich skrzywdziłam, ale wiedziałam też, że nie miałam innego wyjścia.
Chłopak spojrzał na mnie nie tyle ze zdziwieniem, co z niepewnością.
-Wiesz, że to bardzo ryzykowane? - Spojrzał na mnie śmiertelnie poważnie. - Policja może nas namierzyć - dodał.
Byłam tego świadoma, ale jednocześnie musiałam wykonać ten jeden, krótki telefon.
-Wiem, ale to będzie bardzo krótka rozmowa, moment - dodałam, patrząc na niego błagalnie. - Proszę.
Justin oblizał swoje wargi, po czym cicho westchnął.
Widziałam, że był rozdarty. Z jednej strony bał się - zresztą tak samo jak i ja - że nas namierzą, ale z drugiej chciał mi na to pozwolić.
-Okej - powiedział w końcu i pocałował mnie krótko w czoło, odsuwając się od razu i podchodząc do drzwi. - Chodź - dodał, wkładając buty.
Spojrzałam na niego ze zdziwieniem.
-Dokąd?
-Zadzwonić - odparł krótko, a ja dalej nic nie rozumiałam.
-Ale - zaczęłam, jednak stwierdziłam, że to nie ma sensu. Po prostu zrobię to, o co mnie prosi.
On naprawdę zadbał o wszystko i był cholernie przezorny. Wyjechaliśmy z miasta, zatrzymując się na jakiejś niemalże całkiem opuszczonej drodze. Gdyby - nie daj Boże - jednak udało im się namierzyć naszą lokalizację, to nie będzie to Las Vegas. Po drugie:
Justin wyjął ze swojego telefonu swoją kartę sim, wkładając ją do kieszeni, po czym włożył na jej miejsce nową kartę, którą kupiliśmy po drodze i włączył z powrotem telefon.
-Teraz mnie posłuchaj - odparł śmiertelnie poważnym tonem, patrząc na mnie. - To musi być bardzo krótka rozmowa. Wiem, że jest ci ciężko i chciałabyś móc porozmawiać z nimi dłużej, ale nie możemy sobie na to pozwolić. Policja na pewno kontroluje ich telefon i od razu będą próbowali nas namierzyć, a wiesz co wtedy będzie, prawda? - spytał retorycznie, a ja na samą myśl o tym, że policja miałaby mnie od niego zabrać się wzdrygnęłam.
Kiwnęłam twierdząco głową, dając mu do zrozumienia, że rozumiem wszystko co do mnie mówi.
-Dlatego proszę cię, powiedz szybko wszystko co chcesz powiedzieć i się rozłącz - dodał na koniec, po czym niepewnie podał mi komórkę.
Przełknęłam głośno ślinę, czując jak trzęsą mi się ręce. Byłam przerażona tym, że zaraz porozmawiam z rodzicami i tym, że mogą nas namierzyć.
Niepewnie wpisałam numer telefonu, po czym przez chwilę wpatrywałam się w zieloną słuchawkę na wyświetlaczu.
Wzięłam ostatni raz głęboki oddech, po czym dotknęłam palcem odpowiedniego przycisku.
*
-Claire, proszę cię, musisz coś zjeść. - Ojciec Chanel usiadł na kanapie obok swojej żony, podsuwając jej talerz z kanapkami. Kobieta pokręciła przecząco głową, odwracając ją w przeciwnym kierunku. Wyglądała koszmarnie. Brak snu, nie jedzenie i codzienny płacz wyraźnie odbijały się na jej opadniętej twarzy.
-Kochanie, proszę, nie możesz nic nie jeść, zagłodzisz się do jasnej cholery! - Mężczyzna uniósł głos nie potrafiąc już w żaden inny sposób dotrzeć do swojej żony. Był bezradny i tak samo jak i ona załamany ciągłym brakiem wieści na temat ich córki.
-Nie chcę niczego jeść, rozumiesz?! - Claire wydarła się, wyrzucając z rąk męża talerz, który z hukiem rozbił się na panelach w salonie.
-Nie mam pojęcia gdzie jest moja córka, nie wiem nawet czy jeszcze żyje, a ty każesz mi jeść?!
-Ja też się martwię, nie śpię całe noce, modlę się, żeby wróciła do nas cała i zdrowa, ale nie możemy dać się całkiem zwariować, słyszysz? - powiedział spokojniej i ujął twarz kobiety dłońmi. - Policja cały czas ich szuka, na pewno niedługo ich znajdą. Ten skurwysyn trafi do więzienia, gdzie jego miejsca, a Chanel wróci do nas i wszystko skończy się dobrze, zobaczysz - dodał i przytulił do siebie żonę, która bezwładnie opadła w jego ramiona, zanosząc się płaczem.
Oboje mieli dość. Byli na skraju wykończenia fizycznego i psychicznego.
Z każdym kolejnym dniem coraz bardziej bali się o Chanel i tracili nadzieję, że ją odzyskają.
W tym momencie w salonie rozległ się dźwięk dzwoniącego telefonu. Z kuchni momentalnie przybiegło dwóch policjantów, do których należało kontrolowanie telefonu.
Matka Chanel wyrwała się z objęć męża i od razu podeszła do komody.
-Moment. - Jeden z policjantów zatrzymał rękę kobiety. - Jeśli to będzie państwa córka, bądź ten chłopak musi pani zachować zimną krew. Żadnych krzyków, żadnej paniki, to musi być spokojna rozmowa, którą musi pani utrzymać jak najdłużej. Nie mogą się przestraszyć, że są nagrywani, bo się rozłączą. Rozumie pani?
Claire kiwnęła twierdząco głową, po czym sięgnęła drżącą dłonią po telefon i naciskając zieloną słuchawkę, przyłożyła ją sobie do ucha.
-Halo? - spytała niepewnie.
Przez chwilę po drugiej stronie panowała kompletna cisza.
-Słucham? - Powtórzyła.
-Mamo. - W końcu dało się usłyszeć cichy, łamiący się głos Chanel.
W oczach jej matki od razu pojawiły się iskierki nadziei. Pokiwała znacząco głową do policjantów, dając im do zrozumienia, że to właśnie to, na co tak długo czekali.
-Chanel, dziecko, gdzie ty jesteś? Jesteś z nim, prawda? Trzyma cię tam siłą? Porwał cię? Wiesz chociaż gdzie cię wywiózł? Kochanie, proszę cię, mów. - Chociaż starała się być spokojną, to emocje brały górę. Tak bardzo chciała mieć już przy sobie swoją córkę.
-Nie mamo, uspokój się. - Dziewczyna od razu zaczęła ją uspokajać. - Jestem tutaj z własnej woli, on mnie do niczego nie zmusza, kocham go, jestem szczęśliwa, proszę nie martwcie się z tatą, bardzo was kocham, ze mną wszystko w porządku. - Starała się - według rad Justina - przekazać wszystkie, ważne informacje jak najszybciej, gdyż z każdą sekundą policja była bliżej zlokalizowania ich.
-Nie wierzę ci, wiem, że to on każe ci to mówić. Błagam cię na wszystko, powiedz w jakim mieście jesteście, proszę, musisz do nas wrócić. - W tym momencie telefon został jej wyrwany przez męża.
-Chanel mów gdzie jesteś, słyszysz? Zabiję tego skurwysyna, kiedy tylko was znajdziemy, rozumiesz?
-Kocham was, muszę kończyć, nie martwcie się o mnie, jestem bezpieczna. - Chanel zignorowała słowa ojca i po wypowiedzeniu ostatnich słów od razu się rozłączyła.
-Chanel? - W telefonie było słychać już tylko dźwięk sygnałów. - Chanel?! - podniósł głos, po czym widząc, że to nie ma sensu, odrzucił telefon na stół.
-Macie ich? Proszę powiedzcie, że ich zlokalizowaliście. - Matka dziewczyny spojrzała błagalnie na policjantów, którzy ze skupieniem sprawdzali coś w komputerach.
-Jasna cholera. - W końcu jeden z nich uderzył pięścią w stół. - Nie mamy nic, rozmowa była za krótka, a zasięg za słaby, jesteśmy w pieprzonej dupie - odparł.
*
Chanel oddała telefon Justinowi, który od razu zabrał się do rzeczy. Nie miał żadnej pewności czy policja coś znalazła, dlatego musiał działać szybko.
Wyjął z telefonu kartę sim, którą od razu złamał na pół, wyrzucając do małej rzeki znajdującej się z boku, po czym położył komórkę na ziemi, wyjmując z auta metalowy pręt.
-Odsuń się - zwrócił się do Chanel, która uważnie przyglądając się jego poczynaniom, zrobiła dwa kroki do tyłu.
W tym momencie Justin podniósł pręt i z całej siły uderzył nim w leżący na ziemi telefon. Już po pierwszym takim uderzeniu jego ekran całkowicie popękał, jednak chłopak na tym nie poprzestał.
Uderzał w telefon tak długo, aż zostały z niego "szczątki", które nijak nie przypominały już komórki. Podniósł jego resztki, po czym zrobił z nimi to samo, co z kartą sim - wrzucił do rzeki.
-Miejmy nadzieję, że nie zdążyli namierzyć nas wcześniej - odparł, odrzucając na bok pręt. Widząc strach i łzy w oczach Chanel, od razu do niej podszedł. - Ej, chodź tutaj. - Mocno wtulił ją w siebie, pozwalając na wypłakanie się.
-Wiem, że jest ci ciężko, ale będzie dobrze. Przetrwamy wszystko razem, tak? - szepnął, głaszcząc ją po włosach i starając uspokoić. -Shh, nie płacz kochanie, jestem tu z tobą - dodał z troską.
*
Jedliśmy obiad w jednej z restauracji, starając się wrócić do normalności po wszystkich wydarzeniach ostatniego czasu. Było naprawdę ciężko. Wszystko spadło na nas naraz.
Teraz mogło już być tylko lepiej.
-Zagramy w prawda czy wyzwanie? - Justin uśmiechnął się, owijając na widelcu makaron. Spojrzałam na niego jak na idiotę, jednocześnie się uśmiechając.
-Teraz? Tutaj? - Zaśmiałam się.
-No tak. - Zawtórował mi.
-No okej, niech będzie - odparłam, biorąc po chwili do ust kawałek ryby. - Zacznij w takim razie.
-No więc. - Spojrzał na mnie udawanym podejrzliwym wzrokiem. - Prawda czy wyzwanie?
-Jeśli powiem wyzwanie, to wiem, że wymyślisz coś tak głupiego, że prędzej strzelę sobie czymś w głowę, niż to zrobię, a jeśli powiem prawda, to aż boję się myśleć o co możesz spytać - powiedziałam, na co chłopak od razu się zaśmiał. - Ale niech będzie - prawda.
-No więc. - Uśmiechnął się, a ja wiedziałam, że już z góry miał przygotowane to pytanie. - Łączyło cię coś kiedyś z Lea'ą? - Spytał, a mnie zatkało. Dosłownie.
Miałam przyznać mu się, że całowałam się z jego kuzynką?
Czy to nie brzmi trochę, em, patologicznie?
-Co? - Spojrzałam na niego idiotycznie. - Skąd takie pytanie? - Zaśmiałam się nerwowo.
-Bo jestem ciekaw - odparł, patrząc na mnie z uśmiechem.
-No - zaczęłam, nie mając pojęcia jak mu to powiedzieć. Bałam się, że będzie zły. - Tak jakby się z nią całowałam - powiedziałam i zrobiło mi się tak cholernie głupio, że miałam ochotę zapaść się pod ziemię.
-Całowałaś się z Lea'ą? - spytał na tyle głośno, że miałam ochotę go zamordować.
-Ciszej, tu są ludzie - powiedziałam, na co on zaczął się śmiać.
-No to widzę, że nieźle. Chanel całowała się z dziewczyną, jak to - myślałam, że użyje słowa "dziwnie" czy coś w tym stylu - podniecająco brzmi - odparł, na co i ja zaczęłam się śmiać.
-Tylko cholera, czy to musiała być Lea? Ona jest dla mnie jak siostra, nie umiem nacieszyć się wyobrażaniem sobie ciebie z dziewczyną, bo zaraz widzę Lea'ę i to przestaje być podniecające.
-Jesteś walnięty! - powiedziałam ze śmiechem. - Myślałam, że będziesz zły.
-Zły? Kochanie, jeśli tylko chcesz, możesz całować się z jakąkolwiek dziewczyną chcesz nawet na moich oczach, wierz mi, że facetów to kręci - odparł ze swoim cwanym uśmieszkiem.
-Nie, dzięki. - Parsknęłam śmiechem, spuszczając głowę.
-Trójkącikiem tym bardziej bym nie pogardził - odparł, na co ja omal nie wyplułam zawartości swoich ust z powrotem na talerz.
-Po moim trupie, dupku. - Powtórnie parsknęłam śmiechem, wstając. Chłopak zaśmiał się, obserwując moje ruchy.
-Opuszczam cię i idę do łazienki, muszę pobyć chwilę bez ciebie, bo inaczej twoje głupota przejdzie na mnie - powiedziałam w żartach, co u nas obojga wywołało śmiech.
Tego potrzebowałam po tym wszystkim.
*
Leżeliśmy na łóżku, spędzając ten wieczór na tuleniu się i rozmowie. Bez picia i imprez, po prostu tylko nasza dwójka i cisza.
Potrzebowaliśmy tego.
-Dlaczego nigdy nie opowiadałeś mi o swojej rodzinie? - spytałam, bawiąc się jego kasztanowymi włosami.
Chłopak tulił się do mnie, gładząc mnie po brzuchu.
-Bo nie ma o czym mówić - odparł bez jakichkolwiek emocji w głosie, chociaż wiedziałam, że to go bolało. Po prostu potrafił dobrze grać.
-Dlaczego nie próbowałeś odnowić kontaktu z rodzicami? Zbliżyć się do nich, pogodzić się, zapomnieć o przeszłości i zacząć wszystko od nowa?
-Chanel, to są dla mnie obcy ludzie, oni nie są moimi rodzicami i nigdy nimi nie byli. Co z tego, że matka mnie urodziła. To chyba jedyne co dla mnie zrobiła.
Jego słowa sprawiały, że robiło mi się go coraz bardziej szkoda. On nie miał normalnego dzieciństwa. Nie otrzymał nigdy miłości, na którą zasługiwał.
-Może zrozumieli swój błąd? - spytałam, nie chcąc dać za wygraną.
Tak bardzo chciałabym, żeby naprawił swoje relacje z rodzicami, żeby w końcu był szczęśliwy i otrzymał od nich miłość.
-Kochanie, gdyby tak było, to odezwaliby się do mnie, ale oni dalej są tacy sami. Żyją tylko po to, żeby zarabiać coraz to więcej pieniędzy, nic innego się dla nich nie liczy. Ja ich nie obchodzę.
-Ale..- zaczęłam, jednak chłopak nie pozwolił mi skończyć.
-Proszę, nie rozmawiajmy o tym, dobrze? - Podniósł głowę i spojrzał na mnie. Kiwnęłam twierdząco głową, nie chcąc go męczyć.
-Teraz i tak liczysz się tylko ty. Tylko ty jesteś ważna - odparł, po czym pocałował mnie krótko w usta, z powrotem się we mnie wtulając.
__________________________________________________________
Polecam you-part-of-me.blogspot.com
Wygląda bloga jest tymczasowy. Cały czas poszukuję kogoś, kto zrobiłby mi profesjonalny szablon na zamówienie. Będę bardzo wdzięczna za pomoc.
Od razu uprzedzę, że nikomu nie "ukradłam" szablonu, ponieważ jest to szablon wolny, czyli każdy może go umieścić u siebie.
-Nie chcę niczego jeść, rozumiesz?! - Claire wydarła się, wyrzucając z rąk męża talerz, który z hukiem rozbił się na panelach w salonie.
-Nie mam pojęcia gdzie jest moja córka, nie wiem nawet czy jeszcze żyje, a ty każesz mi jeść?!
-Ja też się martwię, nie śpię całe noce, modlę się, żeby wróciła do nas cała i zdrowa, ale nie możemy dać się całkiem zwariować, słyszysz? - powiedział spokojniej i ujął twarz kobiety dłońmi. - Policja cały czas ich szuka, na pewno niedługo ich znajdą. Ten skurwysyn trafi do więzienia, gdzie jego miejsca, a Chanel wróci do nas i wszystko skończy się dobrze, zobaczysz - dodał i przytulił do siebie żonę, która bezwładnie opadła w jego ramiona, zanosząc się płaczem.
Oboje mieli dość. Byli na skraju wykończenia fizycznego i psychicznego.
Z każdym kolejnym dniem coraz bardziej bali się o Chanel i tracili nadzieję, że ją odzyskają.
W tym momencie w salonie rozległ się dźwięk dzwoniącego telefonu. Z kuchni momentalnie przybiegło dwóch policjantów, do których należało kontrolowanie telefonu.
Matka Chanel wyrwała się z objęć męża i od razu podeszła do komody.
-Moment. - Jeden z policjantów zatrzymał rękę kobiety. - Jeśli to będzie państwa córka, bądź ten chłopak musi pani zachować zimną krew. Żadnych krzyków, żadnej paniki, to musi być spokojna rozmowa, którą musi pani utrzymać jak najdłużej. Nie mogą się przestraszyć, że są nagrywani, bo się rozłączą. Rozumie pani?
Claire kiwnęła twierdząco głową, po czym sięgnęła drżącą dłonią po telefon i naciskając zieloną słuchawkę, przyłożyła ją sobie do ucha.
-Halo? - spytała niepewnie.
Przez chwilę po drugiej stronie panowała kompletna cisza.
-Słucham? - Powtórzyła.
-Mamo. - W końcu dało się usłyszeć cichy, łamiący się głos Chanel.
W oczach jej matki od razu pojawiły się iskierki nadziei. Pokiwała znacząco głową do policjantów, dając im do zrozumienia, że to właśnie to, na co tak długo czekali.
-Chanel, dziecko, gdzie ty jesteś? Jesteś z nim, prawda? Trzyma cię tam siłą? Porwał cię? Wiesz chociaż gdzie cię wywiózł? Kochanie, proszę cię, mów. - Chociaż starała się być spokojną, to emocje brały górę. Tak bardzo chciała mieć już przy sobie swoją córkę.
-Nie mamo, uspokój się. - Dziewczyna od razu zaczęła ją uspokajać. - Jestem tutaj z własnej woli, on mnie do niczego nie zmusza, kocham go, jestem szczęśliwa, proszę nie martwcie się z tatą, bardzo was kocham, ze mną wszystko w porządku. - Starała się - według rad Justina - przekazać wszystkie, ważne informacje jak najszybciej, gdyż z każdą sekundą policja była bliżej zlokalizowania ich.
-Nie wierzę ci, wiem, że to on każe ci to mówić. Błagam cię na wszystko, powiedz w jakim mieście jesteście, proszę, musisz do nas wrócić. - W tym momencie telefon został jej wyrwany przez męża.
-Chanel mów gdzie jesteś, słyszysz? Zabiję tego skurwysyna, kiedy tylko was znajdziemy, rozumiesz?
-Kocham was, muszę kończyć, nie martwcie się o mnie, jestem bezpieczna. - Chanel zignorowała słowa ojca i po wypowiedzeniu ostatnich słów od razu się rozłączyła.
-Chanel? - W telefonie było słychać już tylko dźwięk sygnałów. - Chanel?! - podniósł głos, po czym widząc, że to nie ma sensu, odrzucił telefon na stół.
-Macie ich? Proszę powiedzcie, że ich zlokalizowaliście. - Matka dziewczyny spojrzała błagalnie na policjantów, którzy ze skupieniem sprawdzali coś w komputerach.
-Jasna cholera. - W końcu jeden z nich uderzył pięścią w stół. - Nie mamy nic, rozmowa była za krótka, a zasięg za słaby, jesteśmy w pieprzonej dupie - odparł.
*
Chanel oddała telefon Justinowi, który od razu zabrał się do rzeczy. Nie miał żadnej pewności czy policja coś znalazła, dlatego musiał działać szybko.
Wyjął z telefonu kartę sim, którą od razu złamał na pół, wyrzucając do małej rzeki znajdującej się z boku, po czym położył komórkę na ziemi, wyjmując z auta metalowy pręt.
-Odsuń się - zwrócił się do Chanel, która uważnie przyglądając się jego poczynaniom, zrobiła dwa kroki do tyłu.
W tym momencie Justin podniósł pręt i z całej siły uderzył nim w leżący na ziemi telefon. Już po pierwszym takim uderzeniu jego ekran całkowicie popękał, jednak chłopak na tym nie poprzestał.
Uderzał w telefon tak długo, aż zostały z niego "szczątki", które nijak nie przypominały już komórki. Podniósł jego resztki, po czym zrobił z nimi to samo, co z kartą sim - wrzucił do rzeki.
-Miejmy nadzieję, że nie zdążyli namierzyć nas wcześniej - odparł, odrzucając na bok pręt. Widząc strach i łzy w oczach Chanel, od razu do niej podszedł. - Ej, chodź tutaj. - Mocno wtulił ją w siebie, pozwalając na wypłakanie się.
-Wiem, że jest ci ciężko, ale będzie dobrze. Przetrwamy wszystko razem, tak? - szepnął, głaszcząc ją po włosach i starając uspokoić. -Shh, nie płacz kochanie, jestem tu z tobą - dodał z troską.
*
Jedliśmy obiad w jednej z restauracji, starając się wrócić do normalności po wszystkich wydarzeniach ostatniego czasu. Było naprawdę ciężko. Wszystko spadło na nas naraz.
Teraz mogło już być tylko lepiej.
-Zagramy w prawda czy wyzwanie? - Justin uśmiechnął się, owijając na widelcu makaron. Spojrzałam na niego jak na idiotę, jednocześnie się uśmiechając.
-Teraz? Tutaj? - Zaśmiałam się.
-No tak. - Zawtórował mi.
-No okej, niech będzie - odparłam, biorąc po chwili do ust kawałek ryby. - Zacznij w takim razie.
-No więc. - Spojrzał na mnie udawanym podejrzliwym wzrokiem. - Prawda czy wyzwanie?
-Jeśli powiem wyzwanie, to wiem, że wymyślisz coś tak głupiego, że prędzej strzelę sobie czymś w głowę, niż to zrobię, a jeśli powiem prawda, to aż boję się myśleć o co możesz spytać - powiedziałam, na co chłopak od razu się zaśmiał. - Ale niech będzie - prawda.
-No więc. - Uśmiechnął się, a ja wiedziałam, że już z góry miał przygotowane to pytanie. - Łączyło cię coś kiedyś z Lea'ą? - Spytał, a mnie zatkało. Dosłownie.
Miałam przyznać mu się, że całowałam się z jego kuzynką?
Czy to nie brzmi trochę, em, patologicznie?
-Co? - Spojrzałam na niego idiotycznie. - Skąd takie pytanie? - Zaśmiałam się nerwowo.
-Bo jestem ciekaw - odparł, patrząc na mnie z uśmiechem.
-No - zaczęłam, nie mając pojęcia jak mu to powiedzieć. Bałam się, że będzie zły. - Tak jakby się z nią całowałam - powiedziałam i zrobiło mi się tak cholernie głupio, że miałam ochotę zapaść się pod ziemię.
-Całowałaś się z Lea'ą? - spytał na tyle głośno, że miałam ochotę go zamordować.
-Ciszej, tu są ludzie - powiedziałam, na co on zaczął się śmiać.
-No to widzę, że nieźle. Chanel całowała się z dziewczyną, jak to - myślałam, że użyje słowa "dziwnie" czy coś w tym stylu - podniecająco brzmi - odparł, na co i ja zaczęłam się śmiać.
-Tylko cholera, czy to musiała być Lea? Ona jest dla mnie jak siostra, nie umiem nacieszyć się wyobrażaniem sobie ciebie z dziewczyną, bo zaraz widzę Lea'ę i to przestaje być podniecające.
-Jesteś walnięty! - powiedziałam ze śmiechem. - Myślałam, że będziesz zły.
-Zły? Kochanie, jeśli tylko chcesz, możesz całować się z jakąkolwiek dziewczyną chcesz nawet na moich oczach, wierz mi, że facetów to kręci - odparł ze swoim cwanym uśmieszkiem.
-Nie, dzięki. - Parsknęłam śmiechem, spuszczając głowę.
-Trójkącikiem tym bardziej bym nie pogardził - odparł, na co ja omal nie wyplułam zawartości swoich ust z powrotem na talerz.
-Po moim trupie, dupku. - Powtórnie parsknęłam śmiechem, wstając. Chłopak zaśmiał się, obserwując moje ruchy.
-Opuszczam cię i idę do łazienki, muszę pobyć chwilę bez ciebie, bo inaczej twoje głupota przejdzie na mnie - powiedziałam w żartach, co u nas obojga wywołało śmiech.
Tego potrzebowałam po tym wszystkim.
*
Leżeliśmy na łóżku, spędzając ten wieczór na tuleniu się i rozmowie. Bez picia i imprez, po prostu tylko nasza dwójka i cisza.
Potrzebowaliśmy tego.
-Dlaczego nigdy nie opowiadałeś mi o swojej rodzinie? - spytałam, bawiąc się jego kasztanowymi włosami.
Chłopak tulił się do mnie, gładząc mnie po brzuchu.
-Bo nie ma o czym mówić - odparł bez jakichkolwiek emocji w głosie, chociaż wiedziałam, że to go bolało. Po prostu potrafił dobrze grać.
-Dlaczego nie próbowałeś odnowić kontaktu z rodzicami? Zbliżyć się do nich, pogodzić się, zapomnieć o przeszłości i zacząć wszystko od nowa?
-Chanel, to są dla mnie obcy ludzie, oni nie są moimi rodzicami i nigdy nimi nie byli. Co z tego, że matka mnie urodziła. To chyba jedyne co dla mnie zrobiła.
Jego słowa sprawiały, że robiło mi się go coraz bardziej szkoda. On nie miał normalnego dzieciństwa. Nie otrzymał nigdy miłości, na którą zasługiwał.
-Może zrozumieli swój błąd? - spytałam, nie chcąc dać za wygraną.
Tak bardzo chciałabym, żeby naprawił swoje relacje z rodzicami, żeby w końcu był szczęśliwy i otrzymał od nich miłość.
-Kochanie, gdyby tak było, to odezwaliby się do mnie, ale oni dalej są tacy sami. Żyją tylko po to, żeby zarabiać coraz to więcej pieniędzy, nic innego się dla nich nie liczy. Ja ich nie obchodzę.
-Ale..- zaczęłam, jednak chłopak nie pozwolił mi skończyć.
-Proszę, nie rozmawiajmy o tym, dobrze? - Podniósł głowę i spojrzał na mnie. Kiwnęłam twierdząco głową, nie chcąc go męczyć.
-Teraz i tak liczysz się tylko ty. Tylko ty jesteś ważna - odparł, po czym pocałował mnie krótko w usta, z powrotem się we mnie wtulając.
__________________________________________________________
Polecam you-part-of-me.blogspot.com
Wygląda bloga jest tymczasowy. Cały czas poszukuję kogoś, kto zrobiłby mi profesjonalny szablon na zamówienie. Będę bardzo wdzięczna za pomoc.
Od razu uprzedzę, że nikomu nie "ukradłam" szablonu, ponieważ jest to szablon wolny, czyli każdy może go umieścić u siebie.
Genialny, boski, słodki i przeuroczy rozdział. Ty tak świetnie piszesz, że po prostu Cię kocham <3
OdpowiedzUsuńTo jest genialne zakochałam się <3 pisz kolejny jest mega <3 kocham <3333 zapraszam do siedbie walking-deadth.blogspot.com
UsuńCodziennie sprawdzam czy jest nowy rozdział dzisiaj patrzę i jest :) rozdział jak zawsze genialny :*
OdpowiedzUsuńAwwwww...*.* kocham takiego Justina... ♡ rozdział po prostu booooski.. <3
OdpowiedzUsuńPogodzili się <33 Tak! Boże ten blog jest genialny. Zaczęłam go wczoraj czytać i nie spałam całą noc xd Czekam na nn i weny życzę ;**
OdpowiedzUsuńawww jsOIJAIOjasioSJ BOSKi :) i co do szablonu to moja koleżanka robi szablony i wyglądy bloga więc jak byś była zainteresowana to pisz do mnie na twitterze
OdpowiedzUsuń@KlaudiaSwaggg
Jeju tak bardzo kocham to opowiadanie! Ta gra w prawda czy wyzwanie była taką fajną chwilą w tym rozdziale, zwyczajną x
OdpowiedzUsuńKocham twojego bloga ♥ Podoba mi się takie zachowanie Justina Kocham ich ♥ Nie moge się doczekać następnego rozdziału :))
OdpowiedzUsuńjezu,nareszcie sie doczekałam
OdpowiedzUsuńngfkjgkt
czekam na next :)
kocham <3 wreszcie się doczekałammmm
OdpowiedzUsuńjeju cieszę się, że już jest <3 ale coś czuję, że długo tak miło nie będzie i znowu będzie jakaś drama ;D do następnego @mrraau
OdpowiedzUsuńkocham ten rozdział! <3 jest taki ''awwwwww''' <3
OdpowiedzUsuńOoo jaki słodki Justin.. ♥
OdpowiedzUsuńHaha gra w prawdę czy wyzwani.. Haha i zadał akurat pytanie o Lea..? haha Dobre :D
Trochę współczuje jej rodzicom. Tacy wymęczeni i prawie wyrzuci z życia.. Takie smutne. Nadal ich jednak nie lubię. Tak samo jak rodziców Justina. Jak mogli go tak zostawić?! Tacy okrutni...
Uwielbiam twojego bloga. ♥ Jestem ciekawa jak będzie wyglądać gdy znajdziesz już kogoś kto zrobił by ci szablon. :D
Czekam na next. :)
~ @Roxy_Wachowiak
♥ ♥ ♥
ten rozdział jest taki słodkii <3 <3
OdpowiedzUsuńkocham to!!! <3
OdpowiedzUsuńRozdział super, zresztą jak każdy ;) Z niecierpliwością czekam na następny. ;* Życzę weny xx / Sara *.*
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział. Tylko zasmuciła mnie informacja z rodzicami. Naprawdę im współczuję. Jej mama nic nie je i ciągle płacze, a tata jest załamany. Dobrze, że przynajmniej zadzwoniła. Wiedzą przynajmniej, że żyje. Gdyby tylko przyjęli do wiadomości, że dobrze się tam bawi (nie licząc paru incydentów), ale oni kompletnie nie chcą w to wierzyć, eh. I tym Chanel mnie wkurza. Powinna jakoś im to lepiej wytłumaczyć, no nie wiem. Ale Justin boi się, że mu ją zabiorą, więc się nie dziwnie, że zachowują takie środki ostrożności. Mam tylko nadzieję, że Bieber dotrzyma obietnicy i już nie skrzywdzi Chanel. W ogóle najlepsze było kiedy dowiedział się, że jego dziewczyna całowała się z Leo hahaha. W takich momentach są tacy uroczy aw. Nie mogę się doczekać kolejnego. Pozdrowionka. x
OdpowiedzUsuńto jest niesamowite!
OdpowiedzUsuńJeju jesteś wspaniała ! Kocham to opowiadanie.Jest najlepsze z 30 które czytam.Nie jesteś może rodziną z tą dziewczyną co pisze Dangera ? hahaha chociaż twierdzę że twoje opowiadanie jest lepsze ♥ Codziennie sprawdzam czy nie dodałaś nowego rozdziału . Podziwiam cię naprawdę:) Nie wiem czy to przeczytasz , ale jeżeli tak (ASDFGHJKL) to chcę ci BARDZO podziękować ♥
OdpowiedzUsuńBardzo słodki rozdział :) Czekam na nn xxx
OdpowiedzUsuńczekam na nn ;)
OdpowiedzUsuńtaki spokojny i słodki ten rozdział :) bardzo mi się podoba (jak każdy inny) czekam na nn ◘
OdpowiedzUsuńTak bardzo czekałam na ten rozdział i w końcu się doczekałam! Dziękuję ci bo jest naprawdę niesamowity. Szkoda, że Chanel nie wytłumaczyła jakoś lepiej co się z nią dzieje, bo naprawdę szkoda mi jej rodziców.
OdpowiedzUsuńJustin w tym rozdziale jest przesłodki, ale coś czuję, że to się długo nie utrzyma. Czekam z niecierpliwością, żeby dowiedzieć się co będzie dalej.
aw ten rozdział jest naprawde słodki <3
OdpowiedzUsuńnie moge doczkac sie kolejnego:)
to jest niesamowite <3
OdpowiedzUsuńRozdział cudowny;) znam dziewczynę ktora robi cudowne szablony ale masz tutaj tak duzo komentarzy ze watpie ze wszystkie je czytasz ale jeżeli jednak sie mylę to zaproś na fb Jessica Sobocińska i napisz do mni i odrazu podam ci namiar na dziewczynę od szablonów ;)
OdpowiedzUsuńjezu serio super ci idzie, kocham tego bloga<3
OdpowiedzUsuńCzekałam na rozdział i warto było. Również mam nadzieje że słodki Justin na długo nie pozostanie pomimo że uwielbiam takie urocze sceny to jednak emocje które pokazują się w "złym" Justinie są najlepsze :)
OdpowiedzUsuńNiesamowity rozdział nie mogę sie doczekać następnego
OdpowiedzUsuńJa bym nie wybaczyla...chociaż..a dobra nwm xD ale świetny rozdział, i jak zawsze, czekam nn! ♥
OdpowiedzUsuń<3 <3 chcę nastepny rozdział <3
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział ♥
OdpowiedzUsuńTo jest takie słodkie co Justin do niej mówi ♥
Dobrze,że nie udało się policjantom ich namierzyć.
Jak ja kocham twojego bloga ♥
Czekam na next.
@weramichalak
Świetny rozdział! ;) już nie mogę się doczekać kolejnego! Dziekuję xx
OdpowiedzUsuń@JustenAkaMyLove
Aww Justin kochany *,*
OdpowiedzUsuńCudowny rozdział
OdpowiedzUsuńSłodki Justin i taki kochany <333
Aby rodzice do du*y. Czy oni nie mogą zrozumieć że ona go kocha mimo wszystko x DD
Kocham twojego bloga i nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału
lol nie
Usuńrodzice są mądrzy i martwią się o swoją córkę,bo jest w rękach damskiego boksera w sumie:)
JEZU GENIALNY 💚 ZRESZTA JAK KAZDY
OdpowiedzUsuńCZEKAM NA NASTEPNY SSFSJALA /@BIEBSXDREW
W końcu dodałaś!
OdpowiedzUsuńDZIĘKUJĘ! :*
Jaki on jest tutaj uroczy *-*
Mógłby być taki już ZAWSZE!
Świetnie napisany rozdział :)
Po prostu nienawidzę, kiedy blog ma fajną historię, ale autorka nie umie tego opisać - w twoim wypadku obie rzeczy sa CUDOWNE!
I cudownie ci wychodzą. <3
Dziękuję.
X.O.X.O.
cieszę się że dodałaś! <3 czekałam na ten rozdział..
OdpowiedzUsuńJustin był taki słodki i kochany <3 ale i tak myślę,że Chanel za szybko mu wybaczyła :( żeby później tego nie żałowała... :(
no i dobrze, że zadzwoniła do rodziców i chociaż trochę ich uspokoiła ;3
nie mogę się już doczekać NN. jestem mega ciekawa co będzie dalej <3
@saaalvame
świetny :))
OdpowiedzUsuńSuper!
OdpowiedzUsuńprzyznam się czytam Twojego bloga prawie od początku, ale nigdy nie komentowałam, ogólnie po obejrzeniu zwiastunu, strasznie mnie zaciekawiło mnie jak sobie z tym poradzisz.
OdpowiedzUsuńwiem, że prowadzenie bloga jest ciężkie, bo sama kiedyś pisałam, ale jeśli mam być z Tobą szczera, a pewnie tego oczekujesz od czytelników..to od kilku rozdziałów od tego jak była w ciąży troche mnie zawodzi ta historia...troche wszystkiego jest za dużo, to to potem od razu tamto, Justin ją kocha a za chwile uderzy, ja troche nie nadążam. Ale może właśnie taki jest zamiar Twój.
Powodzenia w pisaniu i dalszej weny życzę :) Nie odbierz mojej opini negatywne czy też krytycznie, po porstu mam takie odczucie....
Powiem szczerze, że mam takie samo odczucie. Troszeczkę za szybko biegnie akcja, chociaż... Stoi w miejscu. Ciągle powtarzasz to samo. :]
UsuńNareszcie nowy rozdział, trochę się naczekaliśmy,ale to nic ważne że już jest :D
OdpowiedzUsuńTroche krótki i było trzeba na niego czekać ale ogólnie dobrze
OdpowiedzUsuńMi się bardzo podoba ten tymczasowy wygląd bloga :). Szkoda mi rodziców Chanel.. oni w sumie na to nie zasłużyli.
OdpowiedzUsuńniesamowite <3
OdpowiedzUsuńw koncu asdfghjkl
OdpowiedzUsuńchcialabym zeby Justin znowu stracil panowanie nad soba i ja doslownie pobil i wtedy policjanci by ich namierzyli i rodzice Chantel by zobaczyli co Justin jej robił asdfghjkl
takie tam marzenia
-S.
Niesamowity rozdział kochanie. Bardzo wciągający i ciekawy. Jestem ciekawa ile ta "zmiana" Justina potrwa. Szkoda mi również rodziców Chanel. Jesteś cudowną osobą skarbie. Nigdy się nie poddawaj i nie przejmuj się ludźmi, którzy potrafią tylko krytykować innych. Jesteś świetną pisarką, pamiętaj o tym słonko :* Pamiętaj też, że Cię kocham <3 Z niecierpliwością czekam na nowy rozdział. /Natalia
OdpowiedzUsuńKocham ten ff <3 najlepszy jaki czytałam *.*
OdpowiedzUsuńRewelacyjny rozdział! *.*
OdpowiedzUsuńNie mogę doczekać się nexta! Mam nadzieję,że Justinowi uda się zmienić i złe emocje nie będą przejmowały nad nim kontroli, mam również nadzieję ,że jej rodzice wszystko zrozumieją i będzie wszystko dobrze :)
Kocham Twojego bloga! Jesteś niesamowita :*
cudowny kiedy nn <3
OdpowiedzUsuńNareszcie! Tak cholernie się nie mogłam doczekać i nareszcie jest! :D
OdpowiedzUsuńRozdział jak zwykle rewelacyjny.
Szczerze mówiąc to wątpię, że Justin dotrzyma obietnicy :/
Ma agresję w naturze ;P
Ale taki jak tym rozdziale mógłby być już zawsze!
Czekam na nn :)
Kocham ♥
Boze kurwa ale sie ciesze ze jest 53 rozdzial !!<3 Kiedy nn? :* A no i zajebiscie piszesz , zazdroszcze
OdpowiedzUsuńZajebiscie piszesz!!! Świetny rozdział, strasznie nie mogłam się go doczekać.. :))
OdpowiedzUsuńhttp://new-life-fanfiction-jb.blogspot.com
jezu kocham tego bloga, kocham ten rozdział, kocham ciebie, cudowny jak zawsze, nie mogę doczekać się następnego, z rozdziału na rozdział dzieję się coraz ciekawiej
OdpowiedzUsuńOmg <3 kocham Twojr opowiadanie ;* kiedy nastepny rozdzial? *.*
OdpowiedzUsuńŚwietny, a co do szablonu to jednak cały czas jestem za poprzednim kochana ale oczywiscie twoja wolna ręka :D <33
OdpowiedzUsuńCudo <3
OdpowiedzUsuńTo się robi nudne. Mam wrażenie, że treść tego bloga to jakieś koło. Zakochani, Justin obiecuje zmianę, traci kontrolę i albo bije Chanel, albo wyzywa, albo jedno i drugie. Następnie Chanel zdaje sobie sprawę, że Justin jest potworem (bo jest i jego deklaracje o jakichś aniołkach gówno znaczą), żałuje, że zostawiła rodzinę, ale i tak nie ma tej pieprzonej odwagi, żeby po prostu zostawić go w cholerę. Ta dziewczyna ma tak mało w głowie, że ja nie mogę uwierzyć. To już nie chodzi o "miłość" pomiędzy nimi. Tu nie chodzi o omotanie, tylko o głupotę. Kobieta jest naprawdę stuknięta, kiedy pozwala facetowi tak siebie traktować. W ogóle nie rozumiem, jak ona może pozwalać Justinowi się dotykać, po tym jak ją zgwałcił. To tylko dowód na to, że główna bohaterka ma wodę zamiast mózgu. Albo to opowiadanie nie jest realistyczne.
OdpowiedzUsuńWprowadź coś nowego. Coś co zszokuje, może policja, która namierzy Justina i Chanel? Ale błagam, niech to nie będzie znowu wyznanie miłości przez tego ćpuna, a potem znęcanie się nad rzekomo jego ukochaną.
Będę śledzić tego bloga i twoje poczynania.
mam dokładnie takie same odczucia, na początku było to coś szokującego, a teraz akcja w kółko się powtarza. Wizja tak pustej nastolatki jest dosyć przerażająca.
Usuńno nic, czekam dalej jak to wszystko będzie się działo.
dokładnie, jak najbardziej się z wami zgadzam :)
UsuńA dla mnie to nie jest nudne wręcz przeciwnie ten blog zapiera dech w piersiach i opowiada o prawdziwym uczuciu. Chanel kocha Justina i nie potrafi bez niego żyć nawet kiedy on ją biję ona potrafi mu wybaczyć. Ona chcę wrócić do rodziny ale nie potrafi bo za bardzo kocha Justina. On jest dla niej jak tlen i to nazywa się prawdziwa miłość. Kocham tego bloga i on dla mnie nigdy nie będzie nudny. Najlepiej hejtować kogoś z anonimu !!
Usuńto nie jest hejt. tłumaczę swoje zdanie a nie piszę "to jest beznadziejne" bloga czytam od dawna i mi się bardzo podoba, tylko to że Jus ją bije, ona płacze, później ona mu przebacza jest niekończącą się historią i to już nie jest szokujące bo znamy ten wątek ze wcześniejszych rozdziałów. ja osobiście czekam na nowy rozdział bo liczę na coś świeżego i lubię styl pisania autorki to tyle.
Usuńco do anonima, sorki ale nie mam jak się ujawnić bo nie posiadam żadnego z kont gdzie byłoby widać moją tożsamość.
Przez dwa dni przeczytałam Twoją bodajże roczną pracę. Jestem nią zakochana i oszołomiona jak Twoja kreatywność jest zdolna do uzależnienia mnie od tego bloga. Nie mogłam się poprostu oderwać, czytałam nawet na lekcjach! Kocham Twoje poświęconie i dziękuję Ci za nie, ale martwi mnie Twoja krytyka, którą siebie obdarzasz. Nie myśl tak o sobie, to i tak zbawienie dla nas, że masz czas dodawać kolejne rozdziały:)
OdpowiedzUsuńJestem trochę rozczarowana tą monotonnością zachowania Justina i wręcz wkurza mnie Chanel, która nie może mu się postawić. Przez jego zachowanie nie jestem pewna w szczerość jego uczuć.
Powoli wszystko staję się takie, hmm, i do przewidzenia i jak film akcji? Nie wiem do kiedy chcesz to ciągnąć ale wiedz, że mimo iż chcialabym, żeby opowiadanie nie miało końca, to kiedyś musi się to stać ;)
Tak czy siak, czekam z niecierpliwością, mam nadzieję, że w końcu coś przeszkodzi im w tej chorej milosci :)
PS Widzę, że lubisz stwierdzenie "zakładania rąk na piersi" ale uzywasz tego wyrażenia tak często, że to aż jest rażące i kuje w oczy. I mam wrażenie, że ta miłość ich opiera się 3/4 na seksie…
Pozdrawiam i dziękuję za Twoje poświęcenie, które ma świetny rezultat!!!
Weronika
Nominuję cię do Liebster Award : )
OdpowiedzUsuńWięcej info u mnie http://my-own-life-one-direction.blogspot.com/2014/05/liebster-award.html
jejku świetne!
OdpowiedzUsuńŚwietnie piszesz ;) czekam na następny i zapraszam do mnie http://youaremydreamshawty.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńOmg.. nie wiem czemu ale przez cały czas co czytałam ten rozdział to byłam taka nabuzowana emocjami i miałam gęsią skórką, dziewczyno co ty ze mną robisz.
OdpowiedzUsuńCałe szczęście, że policji nie udało się ich namierzyć. Już myślałam, że Justin się nieźle wkurzy jak się dowie, że Chanel całowała się z jego kuzynką, a tu taka śmieszna sytuacja.
Fajny ten rozdział, taki spokojny, przyjemny, (jeden rozdział odpoczynku od emocji XD) ale założę się, że już za niedługo znowu nam czymś dowalisz tak, że się nie pozbieramy, bynajmniej ja.
Już się nie mogę doczekać <3
Love <3
<3 zakochałam się w tym opowiadaniu <3
OdpowiedzUsuńO jezu jaki super rozdział <3 Uwielbiam takie spokojne, gdy nic się w nich nie dzieje :3
OdpowiedzUsuńjej to świetne!!! nie mogę doczekać sięnastepnego rozziału <3 <3
OdpowiedzUsuńŚwietny! :)
OdpowiedzUsuńRozdział ( zresztą jak zawsze ) powalający, świetny, idealny. Dziewczyno, nie wiem czy masz pojęcie ale masz na prawdę ogromny talent. Już nie mogę cię doczekać kolejnego rozdziału i mam nadzieję, że pojawi się w nim dużo akcji, bo najwidoczniej tak bedzie. Zapraszam do siebie : you-made-me-happy-every-single-day.blogspot.com
OdpowiedzUsuńJestes zajebista , czekam na nastepny z niecierpliwoscia
OdpowiedzUsuńKocham cie i twoj blog , genialny szybko mowiac. Dodawaj 54 <33 xx
Jestes niesamowita <3 nie moge sie doczekac kolejnego swietnego rozdzialu :*********************
OdpowiedzUsuńWydaje mi sie jakby to byla już koncowka bloga........ albo justin się zmieni iza rok wroca do rodzicow chanel, albo ona od niego ucieknie i wróci no i koniec :( bóg bardzo ciekawy
OdpowiedzUsuńTak czekałam na taki słodki rozdział :)
OdpowiedzUsuńGenialnie x
Czekam na kolejny
Genialny rozdzial , czekam na kolejny , mam nadzieje ze pojawi aie niedlugo ;) Rewelacyjnie piszesz , pozdrawiam xx
OdpowiedzUsuńProsze dodaj w koncu 54 rozdzial ;(
OdpowiedzUsuńboze rycze jak dziecko, kocham ich najbardziej, najlepsze ff EVER nic tego nie pobije, nigdy przenigdy po prostu to jest coś.. ugh niesamowite czekam na nowy rozdzial z niecierpliwoscia
OdpowiedzUsuńDziewczyno, jesteś cudowna ; * Normalnie już nie mogę wytrzymać do następnego rozdziału <3
OdpowiedzUsuńZ<3A<3J<3E<3B<3I<3S<3T<3Y <3 :***
OdpowiedzUsuńJesteś najlepsza , zajebista. No kurwa co tu więcej mówić , masz wspaniałego bloga ! Kocham cie :* Czekam na nn <3
OdpowiedzUsuńJestes idealna, Twoj blog jest idealny to opowiadanie jest idealne <3
OdpowiedzUsuńK O C H A M T E O P O W I A D A N I E
OdpowiedzUsuńKIEDY NASTĘPNY? BO JUŻ NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ <3 *.*
wspaniałe <3
OdpowiedzUsuńTo jest super. Masz naprawde talent
OdpowiedzUsuńidealnie <3 kocham cie
OdpowiedzUsuńjejku, szukałam wczoraj na you tube jakiś zwiastunów do opowiadań z Jusem i natrafiłam na właśnie na Twoje, zwiastun cholernie mnie zaciekawił, więc przeszłam do opowiadania. Zaczęłam je czytać ok.22 zarwałam całą noc, położyłam się o 5, bo te opowiadanie mnie strasznie wkręciło, gdy je czytałam,momentami pojawiały się łzy, radość, smutek.. Masz naprawdę wielki dar co do pisania, powiem szczerze,że to było pierwsze opowiadanie które czytałam nie zwracając uwagi na godzinę, pisz szybko następny rozdział, jesteś świetna - Twoja wierna czytelniczka/ Marta:*
OdpowiedzUsuńomgosh! to jest niesamowite! <3 masz wielki talent do pisania !! :*
OdpowiedzUsuńDodasz coś wreszcie? ;__;
OdpowiedzUsuńFajny post!
OdpowiedzUsuńJezeli odwiedzis mojego bloga, dostaniesz ciasteczo!:)
http://nataliasdilemmas.blogspot.com
Na prawde swietna robota <3
OdpowiedzUsuńTo jest świetne naprawdę masz talent <3
OdpowiedzUsuńRozdział super, zresztą jak każdy ;) Z niecierpliwością czekam na następny. ;* Życzę weny i kocham <3 <3
OdpowiedzUsuńProsze dodaj nastepny juz nie moge sie doczekac
OdpowiedzUsuń<3 mam nadzieję że Justin sie zmieni :)
OdpowiedzUsuńTen rozdzial jest boski
OdpowiedzUsuńMam nadzieje ze Justin sie zmieni Tylko szkoda mi rodzicow musial byc to dla nich wielki cios
Mniamusny
OdpowiedzUsuńKieeedyyy nowyyy?????? proszę dodaj ;****;p
OdpowiedzUsuń"- Dlaczego tak się mnie boisz, Laura?
OdpowiedzUsuń- Ponieważ jesteś zły! Zabijasz ludzi, ranisz ich w tak brutalny sposób! Jak mam się ciebie nie bać?
- Cóż, z jednego powodu. Nadal żyjesz, nie? Może nie na długo, ale tutaj jesteś, prawda?"
Serdecznie zapraszam na pierwszy rozdział Incomprehensible
Mam nadzieję, że odwiedzisz mojego bloga, wyrazisz swoją opinię na temat mojego opowiadania oraz jak ci się spodoba zaobserwujesz. Dziękuję xx
Moim zdaniem to wszystko jest żałosne :) Miesiąc Cię tutaj nie ma i raczej tak szybko nie będzie. Nie wiemy, co dzieje się w twoim życiu, ale jakaś informacja jest mile widziana, bo to jest lekka przesada. Wciągasz ludzi w ff, piszesz 53 rozdziały i co? i nie ma Cię z przerwami, które są aż śmieszne. Kocham to ff, ale przez twoje zachowanie mało ludzi ma ochotę już tutaj zaglądać. Wszyscy prawie mają wrażenie, że Ty po prostu piszesz już, bo musisz,a nie że chcesz. To żenujące, naprawdę.
OdpowiedzUsuńWiesz co jest żenujące? To, że pisanie rozdziałów jest na mnie niemalże już wymuszane, więc nie dziw się, że to staje się dla mnie przykrym obowiązkiem.
UsuńRozdział jest naprawdę niesamowity i twój blog też ale powoli tracę ochotę na czytanie tego ponieważ przez tak długi czas nie dodajesz nowego rozdziału <3 Naprawdę cię kocham skarbie ale te czekanie jest męczące *.* :'( :'(
OdpowiedzUsuńKiedy będzie nn? :(
OdpowiedzUsuńTen blog jest świetny , naprawdę cię podziwiam ... Mam nadzieję że 54 rozdział pojawi się niebawem , będę czekać napewno i nie przejmuj się złośliwymi komentarzami :) Pozdrawiam xx
OdpowiedzUsuńCudowny *.*
OdpowiedzUsuńKiedy nastepny rozdział?
Przepraszam, ze niby na Tobie jest wymuszane pisanie rozdziałów? Wiec do cholery rzuć te ff i po problemie :) królewno nie dziw sie, ze ludzie sie dopominają bo od kwietnia nie ma nowego rozdziału a widac, ze ciagle tu przesiadujesz bo akceptujesz komentarze. Skoro nie planujesz dodać rozdziału w najbliższych dniach to zrob jak każda ODPOWIEDZIALNA I DOJRZAŁA osoba, ktora prowadzi bloga i napisz jedna prosta notkę o nazwie "zawieszam". Naprawde tak cieżko powiedziec Ci cokolwiek odnośnie dalszego rozdziału? Żałosne jest Twoje zachowanie, a właściwie dziecinnie
OdpowiedzUsuńDodam jeszcze, ze jak juz podjęłas sie pisania ff to albo je prowadz porządnie albo to skończ bo skoro to jest dla Ciebie taki przymus to po co to na sile ciagnąć?
UsuńNie akceptuję żadnych komentarzy, bo nie mam włączonej tej opcji i nie muszę tego robić, pojawiają się automatycznie :)
UsuńTo mój blog, moje opowiadanie i będę dodawać rozdziały kiedy chce i nikt nie mi będzie mówił, że mam zawiesić, bo on tak chce. Jeśli nie umiem napisać rozdziału, nie mam na niego pomysłu i choćby nie wiem co NIE POTRAFIĘ go napisać to co mam zrobić? Wynająć sobie kogoś, kto ten rozdział za mnie napisze? Pomyśl trochę i użyj mózgu. Gdybym wiedziała co chce, żeby było w następnym rozdziale, miała pomysł i wenę to bym ten pieprzony rozdział napisała i dodała.
Nie mam zamiaru zawieszać tego bloga, bo mam zamiar skończyć to opowiadanie. Rozdziały mogą się pojawiać nawet co pół roku, ale chce skończyć to opowiadanie i głęboko w poważaniu mam to, czy tobie się to podoba czy nie.
A rozdział pojawi się niedługo, bo znalazła się osoba, która zechciała mi pomóc, zamiast tylko krytykować i się rzucać.
Także jeśli coś się nie podoba, to naciśnij taki czerwony krzyżyk, który masz w prawym, górnym rogu i "po problemie" :)
Pozdrawiam, Królewna
Chodziło mi o odpowiadanie na nie, mój błąd tutaj. Ale posłuchaj jeśli nie masz pomysłu to nie możesz po prostu od razu w jednym komentarzu napisać "nie wiem kiedy pojawi się rozdział, chwilowo nie mam żadnego pomysłu". Uwierz mi, że wtedy większość by zrozumiała bo chodzi tylko o to żebyś cokolwiek od siebie napisała :) Nie krytykuję Twojego ff pod względem treści bo mi się podoba więc dlatego wytrwale czekam tutaj. Myślę, że jako Twoi stali czytelnicy zasługujemy chociaż na kilka słów odnośnie tego dlaczego tutaj się wcale nie pojawiasz. Uwierz mi nie mam na celu obrażenia Twojej osoby tylko chodzi o zwykłą informację odnośnie tego co dalej z blogiem. A zawieszenie bloga nie równa się brakowi kontynuacji, po prostu jakbyś mogła napisz nam w przyszłości chociaż kilka słów, że masz brak weny i mamy czekać po prostu.Dobrze wiedzieć, że niedługo będzie jakiś rozdział, pozostaje czekać :) Przepraszam za to "królewno" ale poniosło mnie trochę.
Usuń*wcale nie pojawiasz z nowym rozdziałem.
UsuńZnowu zjadłam to co chciałam napisać..
Również przepraszam, bo też mnie trochę poniosło i dosyć ostro na Ciebie naskoczyłam.
UsuńPo prostu mam strasznie dość pretensji do mnie, bo mam teraz dużo prywatnych problemów, ale mniejsza o to. Dotyka mnie ta krytyka, bo to nie jest tak, że nie dodaję rozdziałów, żeby nie wiem, zrobić komuś na złość. Sama chciałabym kontynuować, ale miałam mega przestój w wenie.
Co do poinformowania - na bieżące informują na moim ask'u i wydawało mi się, że jeśli ktoś ma jakieś pytanie, to po prostu tam wchodzi i pyta.
Akurat to, ze na mnie naskoczylas było normalna reakcja wiec broń Boze nie masz za co przepraszać! A ja jestem na tyle głupia, ze nigdy nie weszlam na Twojego aska ale od dzisiaj to zmieniam! Trzymaj sie tam i nie daj sie!
Usuń