sobota, 29 marca 2014

Rozdział 52.

Dopiero kiedy rozbudzając się poczułam chłód kafelek, zorientowałam się, że wczoraj tutaj zasnęłam, w łazience, na podłodze. W jednym momencie przypomniały mi się wszystkie, wczorajsze wydarzenia. Miałam ochotę rozpłakać się na nowo, ale już nawet nie potrafiłam. Głowa od wczorajszego płaczu dosłownie mi pękała, chociaż to było nic w porównaniu z tym, jak czułam się psychicznie.
Powoli podniosłam się z podłogi, od razu przykładając dłoń do czoła przez pulsujący ból głowy. Podeszłam do lustra i momentalnie przeżyłam szok połączony z kompletnym załamaniem.
Wyglądałam strasznie. Miałam opuchnięte oczy, pod którymi widniał rozmazany makijaż, włosy były w kompletnym nieładzie, ale najgorszy był widok mojego policzka.
Policzka, na którym znajdował się siniak. Na jego widok zupełnie niekontrolowanie wybuchnęłam płaczem. Przypomniał mi o wszystkim. O tym, co Justin wczoraj zrobił, jak mnie potraktował. Gdyby nie ten siniak, byłabym w stanie wmówić sobie, że to wszystko, co się wczoraj wydarzyło było tylko złym snem, koszmarem, z którego już się obudziłam.
Nachyliłam się na umywalką, oblewając twarz zimną wodą, która mieszała się z łzami znajdującymi się na moich policzkach.
Podniosłam głowę, jeszcze raz patrząc na moje odbicie w lustrze. To nie byłam ja. To nie była ta sama Chanel sprzed roku.
Wyglądałam teraz jak cień siebie z tamtych czasów.
Zrobiłam krok do tyłu, po czym zaczęłam powoli zdejmować swoje ubrania, rzucając je na podłogę.
Weszłam pod prysznic, zatrzaskując za sobą drzwi od kabiny i odkręcając ciepłą wodę, która zaczęła spływać po moim ciele.
Obiecywał.
Przysięgał.
Zarzekał się.
A ja mu uwierzyłam...
Uwierzyłam mu w to, że już nigdy nie podniesie na mnie ręki, zaufałam mu i popełniłam największy błąd w swoim życiu. On się nie zmienił, byłam głupia wierząc w jego przemianę.
Oparłam się czołem o ściankę, zakrywając dłońmi oczy i po raz kolejny wybuchając płaczem.
Byłam taka głupia. A on? Jak mógł zrobić mi coś takiego? Dreszcze przeszły przez moje ciało na samą myśl o tym, co by się wydarzyło, gdybym mu się nie wyrwała i nie zamknęła się w łazience.
To wszystko moja wina. Gdybym powiedziała mu prawdę o ciąży już dawno, tego wszystkiego by nie było.
*
Wytarłam swoje mokre ciało i włosy, po czym owinęłam się ręcznikiem, podchodząc powoli do drzwi. Serce waliło mi jak młotem. Nie wiedziałam czy Justin dalej śpi, a jeśli nie, to czy jest w pokoju, czy gdzieś wyszedł.
Drżałam na samą myśl zobaczenia się z nim teraz. To chore, ale ja po prostu się go bałam.
Trzymając jedną dłonią ręcznik, który miałam na sobie, otworzyłam drugą ręką drzwi od łazienki, wchodząc do pokoju.
Od razu spojrzałam na łóżko, na którym wciąż spał Justin. Wyglądał zupełnie inaczej, niż wczoraj. Tak niewinnie i słodko, jakby dziś był już kompletnie inną osobą.
Na palcach, aby nie obudzić chłopaka, podeszłam do wciąż nierozpakowanej walizki i wyjęłam z niej bieliznę i ubrania na dzisiaj.
Kiedy przez przypadek upuściłam na podłogę kosmetyczkę, którą musiałam wyjąć, aby dojść do ubrań, Justin zaczął jakby powoli się rozbudzać. A ja zamarłam.
Szybko złapałam za pierwsze, lepsza ubrania i podniosłam się, idąc szybko do łazienki. Stojąc już w drzwiach spojrzałam jeszcze raz na łóżko. Justin jedynie przetarł oczy, przewracając się na bok, wtulając w poduszkę i idąc spać dalej. Odetchnęłam z ulgą, choć wiedziałam, że to bezsensu. On i tak prędzej czy później się obudzi.
Weszłam z powrotem do łazienki, zamykając się w niej.
Za każdym razem, kiedy stawałam przed lustrem miałam ochotę się rozpłakać, ale starałam się być silna, nie rozklejać się.
Zdjęłam z siebie ręcznik, wieszając go, po czym zaczęłam się ubierać. Przez cały czas myślałam o tym, co teraz będzie. Ja nie mogłam tu z nim zostać. On znów mnie w końcu skrzywdzi, a ja nie mogłam na to pozwolić. Tylko co ja mogłam teraz zrobić?
Byłam w Las Vegas, daleko od domu, byłam do niego uwiązana. Nie wiem jak mam sobie poradzić, byłam przerażona tym wszystkim.
Zapięłam szorty, kończąc tym samym ubieranie się, po czym podeszłam bliżej do lustra. Zabrałam  z szafki gumkę do włosów, wiążąc swoje wilgotne jeszcze włosy. Oparłam dłonie o umywalkę, patrząc w swoje odbicie i biorąc głęboki oddech.
I tak wciąż wyglądałam i czułam się jak gówno.
Przymknęłam oczy i pokręciłam delikatnie głową, starając się wyrzucić wszystkie myśli z głowy. Wzięłam ostatni raz głęboki oddech, po czym wyszłam z łazienki, wiedząc, że nie mogę siedzieć w niej bez końca.
W tym momencie zauważyłam, że Justin już nie spał. Siedział na łóżku ze spuszczoną głową. Serce gwałtownie mi przyspieszyło, a nogi niemalże się ugięły.
Chłopak podniósł głowę, kierując swój wzrok na mnie. Jego mina, kiedy mnie zobaczył wyrażała coś w stylu żalu, wstydu, szoku i wyrzutów sumienia.
Zapewne zobaczył mój policzek.
Nie chciałam nawet na niego patrzeć, ani przebywać z nim w jednym pokoju.
Bez słowa przeszłam obok łóżka, podchodząc do drzwi i ubierając swoje buty.
-Kochanie, proszę, zaczekaj - usłyszałam jego łamiący się głos i serce zaczęło bić mi jeszcze szybciej.
Włożyłam buty, podnosząc się i już łapiąc za klamkę, kiedy Justin złapał mnie za rękę.
-Przepraszam - wydukał, a jego wzrok utkwił na moim policzku, na którym widniał siniak. Przysięgam, że widziałam w jego oczach szklanki. - Nie chciałem cię skrzywdzić, skarbie - dodał i delikatnie dotknął mojego policzka.
Miałam ochotę się rozpłakać, jednak udawałam twardą. Położyłam dłoń na jego, zdejmując ją i odsuwając się od Justina.
-Nie dotykaj mnie - powiedziałam cicho, niemal szeptem, aczkolwiek stanowczo.
-Chanel, tak bardzo cię przepraszam, nie chciałem cię uderzyć, nie chciałem zrobić ci krzywdy, kocham cię - mówił łamliwym głosem, sprawiając wrażenie, jakby zaraz miał się rozpłakać.
Nic nie odpowiedziałam, po prostu znów się od niego odsunęłam, wychodząc i trzaskając za sobą drzwiami.
Nie trzeba było długo czasu, żebym się rozpłakała.
Szłam przed siebie w kierunku windy i cicho płakałam. To wszystko mnie kompletnie przerosło. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić, chciałam teraz uciec jak najdalej stąd i już nie wracać.
Tak strasznie pragnęłam mieć teraz przy sobie przyjaciółki i mamę. Móc wszystko im powiedzieć i wypłakać się w ramię, a teraz byłam całkiem sama. Zdana tylko na siebie.
A wiecie co było chyba najgorsze w tym wszystkim? Ja i tak go kochałam. Kochałam nad życie człowieka, który krzywdzi mnie psychicznie i fizycznie.
Jak bardzo głupie i niezrozumiałe to było? Sama nie potrafiłam tego pojąć.
Powinnam go nienawidzić, nie cierpieć z całego serca, ale wcale tak nie było. I to było chore. Jak wszystko, co z nim związane.
Wyszłam z hotelu sama nie wiedząc co mam ze sobą zrobić. Nie znałam miasta, zgubiłabym się za pierwszym, lepszym zakrętem. Nie mogłam nigdzie iść, przecież ja nawet nie wiedziałam na jakiej ulicy jestem teraz.
Zrobiłam głęboki wdech, napawając się świeżym powietrzem i usiadłam na ławce zaraz obok wejścia do hotelu.
Patrzyłam przed siebie, wpatrując się w miasto w oddali. Tu było dokładnie tak, jak zawsze sobie wyobrażałam. Wiecznie tętniące życiem, wielkie miasto pełne bogaczy, którzy sami nie wiedzieli co zrobić ze swoimi pieniędzmi.
*
Justin usiadł z powrotem na łóżku, składając ręce jak do modlitwy i patrząc pustym wzrokiem przed siebie. Nie potrafił wybaczyć sobie tego, co wczoraj zrobił. Przysiągł jej i samemu sobie, ze nigdy już nie da ponieść się tak negatywnym emocjom i nie podniesie na niej ręki.
Nie wiedział nawet jak ją przepraszać, nie było takich słów, które oddałaby to, jak bardzo nienawidzi siebie za to, co znów jej zrobił.
Tak cholernie bał się, że ona teraz go zostawi, że wróci i oznajmi mu, że chce odejść. Nie przeżyłby tego. Nie teraz. Nie, kiedy ona stała się najważniejszą osobą w jego życiu.
-Ja sobie bez niej nie dam rady - powiedział sam do siebie, zakrył twarz dłońmi, czując, że ma ochotę się rozpłakać, jednak nie dopuszczał tego do siebie.
Nie potrafił płakać nawet samemu przed sobą. Był na to zbyt dumny.
Do tego wszystkiego bolało go też coś innego. Coś, co nie dawało mu spokoju. Co dosłownie łamało jego serce.
Jego niedoszłe dziecko.
Na myśl o nim nie wytrzymał. Gwałtownie podniósł się z łóżka, zaciskając zęby i udając się do łazienki.
Zrzucił z siebie po kolei wszystkie ubrania, wchodząc pod prysznic.

Ubrał spodnie, siadając na podłodze i opierając się ścianę. Wziął do ręki telefon, wybierając numer Lea'i.
Musiał z nią porozmawiać, była zaraz po Chanel najbliższą mu osobą.
*
Przez godzinę spacerowałam po najbliższej okolicy, chcąc dzięki świeżemu powietrzu choć trochę się odstresować. Jeśli to w ogóle było możliwe.
Wiedziałam, że to nie ma sensu, że nie ucieknę od tego wszystkiego.
Niepewnie przejechałam kartą po czytniku i weszłam do pokoju. Nie zauważyłam nigdzie Justina, łóżko i fotele były puste. Albo gdzieś wyszedł, albo był w łazience.
Zdjęłam buty, po cichu wchodząc w głąb pokoju. Dopiero teraz usłyszałam głos chłopaka dochodzący z łazienki.
Słysząc pierwsze zdanie, serce zaczęło bić mi szybciej, a ciekawość wzięła górę. Na palcach podeszłam do drzwi łazienki, chcąc usłyszeć wyraźnie całą jego rozmowę.

Wiem, tak wiem, że jestem zwykłym śmieciem, ale ją kocham, rozumiesz? Kocham ją jak nikogo, innego na tym pierdolonym świecie. Codziennie się budzę i sprawdzam czy ona dalej jest ze mną, bo nie potrafię uwierzyć, że taki anioł jak ona jest z kimś takim, jak ja. 
Przysięgam, że ona jest dla mnie całym światem. Gdybym ją stracił, nie przeżyłbym tego. Boję się, że ona postanowi odejść po tym, co się wydarzyło, że powie mi, że to koniec, że mnie nienawidzi i odchodzi.
Nie wiem co się wtedy ze mną stanie. Bez niej jestem nikim, skończę na samym dnie.

Przez chwilę w łazience panowała cisza, co oznaczało, że teraz mówiła osoba po drugiej stroni telefonu.

To nie tak, Lea. Wiem, że nigdy nie chciałem dziecka i zachowywałem się jak ostatni dupek, kiedy tamto się wydarzyło, ale ja...kiedy ona powiedziała, że ono już było, że nosiła w sobie dziecko, które należało do mnie i tak po prostu się go pozbyła...

Znów słyszałam tylko ciszę, ponieważ Justin urwał w połowie zdania, jakby nie potrafiąc go dokończyć.

To zabolało. Cholernie mocno. Wyobraziłem sobie takiego, małego szkraba, który wraz z Chanel byłby całym moim światem. Zrobiłbym dla niego wszystko, poświęciłbym całe, swoje, dotychczasowe życie, zmienił wszystko. 
Ja po prostu chciałem...móc dać mu to wszystko, czego ja nigdy nie otrzymałem od swoich rodziców. Miłość.
Oni nigdy mnie nie kochali, dla nich liczyły się tylko pieniądze i interesy. Myśleli, że opiekunka, zabawki, a później pieniądze zastąpią mi ich miłość, ale nigdy tak nie było. Potrzebowałem ich.

W tym momencie jego głos się złamał. Słyszałam, wyraźnie słyszałam, że się rozpłakał. Pokazał swoją ludzką, słabą, uczuciową stronę.
A ja zatykałam usta, aby mnie nie usłyszał, płacząc razem z nim.

Wiesz jak się czułem, kiedy ani ojciec, ani matka nigdy nie przyszli do przedszkola czy szkoły, kiedy organizowaliśmy dzień mamy i taty? Kiedy wszyscy rodzice byli dumni ze swoich dzieci mówiących dla nich wierszyki i je przytulali, a ja byłem tam zupełnie sam, bo moi rodzice mieli w dupie, kiedy prosiłem ich, aby przyszli, bo byli zajęci pracą?
Nigdy się mną nie interesowali, nigdy mnie nie kochali, nigdy nie pokazali mi, że jestem dla nich ważny. Jedyne co potrafili to dawać mi pieniądze, żebym dał im spokój.
Właśnie dlatego tak bardzo zabolało mnie, kiedy dowiedziałem się, że straciłem swoje, własne dziecko.
Maluszka, któremu mógłbym dać wszystko to, czego ja nigdy nie miałem. Oddać mu całą swoją miłość, pokazać jak wygląda miłość rodzicielska. 

Znów nastała cisza. Nie mogłam powstrzymać się od płaczu. Łzy niekontrolowanie spływały po moich policzkach. Moje serce pękło na milion, małych kawałeczków.

Lea, ja muszę kończyć. Tak, dziękuję, że mnie wysłuchałaś, potrzebowałem tego, ale teraz nie mam już sił na rozmowę. Dziękuję. 

Odsunęłam się od razu od drzwi, myśląc, że Justin za chwilę wyjdzie z łazienki. Usiadłam na łóżku, ocierając policzki mokre od łez. Jego słowa sprawiły, że moje serce kompletnie zmiękło.
On nie był potworem. Nigdy nim nie był i nigdy nie będzie.
W tym momencie usłyszałam huk i dźwięk rozbijanego szkła. Zerwałam się z łóżka jak oparzona i nie myśląc o niczym weszłam do łazienki. Zobaczyłam Justina, którego dłoń była cała we krwi i rozbite lustro.
Chłopak spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem, jakby kompletnie nie przejmując się i nie czując, że na jego dłoni jest coraz więcej krwi.
-Justin, co ty zrobiłeś - powiedziałam przejęta i podeszłam, chcąc go wyminąć i poszukać w szafce za nim apteczki, jednak złapał mnie zdrową dłonią i spojrzał mi głęboko w oczy.
-Przepraszam - szepnął, patrząc na mnie z błaganiem.
Nic nie odpowiedziałam, po prostu zabrałam swoją rękę, odwracając się i zaczynając szukać w szafce apteczki.
-Usiądź - powiedziałam, sama klękając na podłodze i kładąc na niej znalezioną przed momentem apteczkę.
Justin posłusznie spełnił moją prośbę, podając mi zakrwawioną dłoń.
Nie patrzyłam mu w oczy, zajmowałam się opatrzeniem jego rany, starając się skupić tylko na tym.
Wytarłam ręcznikiem jego dłoń ze krwi, po czym polałam ją wodą utlenioną. Starałam się robić wszystko delikatnie, nie chcąc sprawić mu bólu.

Zawiązałam bandaż na jego dłoni, po czym podniosłam w końcu wzrok, patrząc na jego twarz. W jego oczach widziałam łzy.
-Nie chciałem cię uderzyć - odparł po chwili niemalże szeptem, patrząc na mnie błagalnym wzrokiem. - Przepraszam, skarbie, nie chciałem zrobić ci krzywdy - dodał, a po jego policzku spłynęła łza.
Moje serce pękło. Nie wytrzymałam. Z moich zaszklonych oczu również zaczęły spływać słone łzy.
-Kocham cię, nie zostawiaj mnie - powiedział, ja pękłam do końca. Rozpłakałam się, po czym mocno w niego wtuliłam.
-Nie zostawię cię - wyszeptałam przez łzy. Chłopak z całej siły przyciągnął mnie do swojej klatki piersiowej, tuląc.
-Nie umiałbym już żyć bez ciebie, jesteś dla mnie wszystkim, nie możesz ode mnie odejść.
-Nie odejdę, kocham cię - odparłam od razu.

Nie wiem jak długo siedzieliśmy tak na podłodze. Oboje płakaliśmy. Oboje potrzebowaliśmy siebie nawzajem do życia.

___________________________________________________________
Dzisiaj przedstawiam wam Justina z trochę innej strony. Nie chcę, żebyście go znienawidziły.

Buziaki <3

120 komentarzy:

  1. Omg Justin pod tą maską podrywacza jest wrażliwym chłopakiem.. Wspaniale ci wyszedł ten rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  2. rozmowa Justina przez telefon była mega wzruszająca :( boże, mam nadzieję, że wszystko im się ułoży. świetny rozdział♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  4. jeju....ten rozdział jest wspaniały! Pokazałaś nam że Justin na uczucia(nawet gdyby ich nie miał to i tak bym go nie znawidziła hahahha )
    kocham cię!
    ciekawi mnie czy będą w następnym rozdziale ciągnęli tą rozmowę o dziecku czy po prostu się to urwie(czego bym nie chciała lol)
    ciekawią mnie oczywiście dalsze losy ich ciągłej ''ucieczki'' i czy wtrącą się jeszcze do tego rodzice Chanel xd
    dużo weny słonko <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  5. o boże popłakałam się... zajebisty rozdział omg

    OdpowiedzUsuń
  6. To takie romantyczne <3
    To FF jest jedynym, ktore wywołuje u mnie płacz. ; o

    On... ona... oni... ahh <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  7. O jezu *_* pod koniec się popłakałam,masz niesamowity talent rozdział wyszedł Ci zajebiście
    Kocham Cię <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  8. O jejciu. Jakie to piękne. Wspaniały rozdział. czytając to miałam łzy w oczach. awww. dziewczyno masz talent.....<3

    OdpowiedzUsuń
  9. Jezu jego rozmowa z Lea a potem ta scena na koniec... po prostu się popłakałam
    nareszcie jego ludzka strona hura
    genialny rozdział
    już nie mogę się doczekać następnego <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  10. OMG! Jakie emocje w tym rozdziale...♥
    Miałam łzy w oczach jak Justin rozmawiał przez telefon...Biedaczek :(
    Jak ja kocham to opowiadanie.♥ ♥ ♥
    Czekam na next.♥
    @weramichalak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  11. Boże Justin :c
    Szkoda mi go tak bardzie, ale niestety....wiem co się zdarzy później, eh zrobi to samo.
    Ciekawe jak się skończy to opowiadanie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  13. ten rozdział to całkowity wyciskacz łez ;-; jak mogłaś mi to zrobić? siedzę, ryczę i trzepię się jak psychicznie chora.
    początek jak wyszła w końcu z tej łazienki i upuściła kosmetyczkę myślałam... właściwie, to wiedziałam że i tak by jej nic nie zrobił, bo pomimo wszystko i tak ją kocha.
    to jak dzwonił do Lea'i i mówił to wszystko, "chciałem móc dać mu to wszystko czego ja nigdy nie otrzymałem od swoich rodziców. Miłość." - no i w tym momencie musiałam aż przerwać czytanie, bo łzy robiły swoje
    cudowny, czekam na następny ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  14. omg świetny ; ) czekam na kolejny ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  15. O Jezu *-*
    Rozpłakałam się.. ; (
    Kocham to ff ! Jest boskie... po prostu cudowne.
    Mam nadzieję, że Justin zmienił się tak na serio i na zawsze !

    OdpowiedzUsuń
  16. jezu jesteś cudowna że to piszesz:*
    Czekam zawsze na rozdział z niecierpliwieniem i codziennie sprawdzam czy dodałaś, a co do rozdziału to:
    KOCHANY JUSTIN :* , wiem że tego nie chciał ale i tak jestem na niego trochę zła ;c *
    CZEKAM Z NIECIERPLIWOŚCIĄ NA KOLEJNY :*
    pozdrawiam natalia ;3

    OdpowiedzUsuń
  17. jaka zmiana! ale wydaje mi się, że Justin jeszcze nie raz pokaże swoją złą stronę :) czekam na kolejny! :* pozdrawiam ;p

    OdpowiedzUsuń
  18. jeny *.* ryczę razem z Justinem i Chantel :( nie spodziewałam sie tego po Justinie nie wiem czy powinno ale jest mi go cholernie szkoda , nie wiem co zrobiłabym na miejscu głównej bohaterki ;D kocham i czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  19. O Boże! Kocham ten rozdział! To jak przedstawiłaś całą tą sytuację łącznie z zachowaniem Justina jest genialne. Jak to możliwe, że potrafisz przedstawić tyle emocji w jednym rozdziale? Jestem tak bardzo ciekawa jak dalej rozwinie się cała sytuacja. Jestem pewna, że dalsze rozdziały będą świetne, tak samo jak ten. Nawet nie wiem jak mam Ci dziękować za to, że piszesz to opowiadanie. Przywiązałam się do tego opowiadania. Jesteś wspaniała! Bardzo Ci dziekuję! Kocham Cię! <3
    @JustenAkaMyLove

    OdpowiedzUsuń
  20. umarłam. serio. zapomniałam o oddychaniu podczas czytania. dziękuje<3

    OdpowiedzUsuń
  21. Kocham <3 Chociaż wolę złego Justina

    OdpowiedzUsuń
  22. awww, jakie piękne! czekam na następny z niecierpliwością <3

    OdpowiedzUsuń
  23. Piekny rozdzial ♥ czekam na nowy *.*

    OdpowiedzUsuń
  24. popłakałam się razem z nimi :C bardzo mocno kocham

    OdpowiedzUsuń
  25. Czytam to ff już od jakiegoś czasu i nie mogę wyjść z podziwu. Nie rozumiem czemu ktoś taki jak ty, osoba z przeogromnym talentem, nie wydała książki... Jesteś najwspanialszą pisarką jakiej dzieło miałam przyjemność czytać, a ta powieść zdecydowanie znajduje się na pierwszym miejscu moich ulubionych.
    Każde zdanie zaskakuje i pozwala czuć się częścią twojej pracy. Czytając to przenoszę się do świata bohaterów i czuję się jakbym nimi była , co jest naprawdę magiczne. To naprawdę fascynujące jak wielki talent masz. Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział.:) @mesiaxx69

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  26. płakałam przez cały rozdział razem z Chanel i Justinem. :((((
    podziwiam Chanel, że po tym wszystkim była w stanie jednak ponownie Mu wybaczyć.. ale cieszę się, że tak się skończyło. Justin 'nie jest potworem', jest człowiekiem i ma uczucia. *__*
    cudowny rozdział. a to wszystko co Justin powiedział podczas rozmowy z Leą - złamało moje serce. :((((

    @saaalvame

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  27. Cudowny rozdział! Rozmowa Justina z Lea... Wzruszylam się :(( mam nadzieję, że skoro Justin tak chce mieć dziecko to będzie je miał :))

    www.whenever-jbff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  28. Jezu, taki niesamowity rozdział <3 jesteś najlepsza ! smutno mi się zrobiło podczas rozmowy Justina z Leą

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja naprawdę płaczę......
    Cudowny dagajjjdejxdknwtpg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  30. Boże ta rozmowa przez telefon , prawie sie popłakałam ;d niech oni sie nigdy nie rozstają , nie przeżyje chyba nie szczęśliwego zakończenia ;d rozdział przecudny <3 duuuuuuuużo weny życze ;*

    OdpowiedzUsuń
  31. Jejciu,cudownie. Fajnie ze Justin jest na tyle dojrzaly i chcial zajac sie tym dzieckim, dac mu to czego sam nigdy nie odczul ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Myślę że jest to jeden z lepszych rozdziałów na tym blogu. Ta rozmowa Justina przez telefon i ta jego wrażliwość, ale nie wierzę że już taki pozostanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  33. omg jak słodko a może ona jeszcze raz będzie w ciąży i stworzą szczęsliwą rodzinę ???? ily <33333 boskimega rozdział

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  34. wlasnie leci mi niagara z oczu, kocham cie

    OdpowiedzUsuń
  35. Ten rozdział jest cudoowny *_* strasznie szkoda mi Justina

    OdpowiedzUsuń
  36. Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  37. Plakalam zarem z nimi <3 czekam na nastempny :*

    OdpowiedzUsuń
  38. Jezus Maria, Justin B ma jakieś emocje i naprawdę ją kocha! Niesamowite. .. Nie wiem co mogłabym napisać....Niby między nimi już jest lepiej, ale w sumie już nigdy nie będzie dobrze, zawsze będzie jakaś zadra...Jednakże trzymam za nich kciuki i czekam na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  39. w końcu się ogarnął

    OdpowiedzUsuń
  40. Po prostu nie wierzę, że tak szybko dodałaś rozdział :D Jestem prze szczęśliwa, że tak szybko go napisałaś i to z tak fantastycznym efektem! Byłoby cudownie gdybyś robiła tak zawsze :)
    Co do rozdziału, to dosłownie przez cały czas trzymał mnie w niesamowitym napięciu. Ciągle musiałam gryźć się w wargę, żeby nie zacząć się śmiać ze szczęścia i jednocześnie nie rozpłakać podczas rozmowy Justina z Leą.
    Od samego początku sądziłam, że obecne zachowanie Justina świadczy o tym jak go traktowali rodzice. Ale to jego wyznanie po prostu było takie... rozklejające. Nie byłam w stanie opanować emocji.
    Wtedy gdy Chanel kupiła te tabletki i wahała się by je połknąć to jeszcze miałam nadzieję, że z nich zrezygnuje, no cóż, niestety nie. Byłam na nią niesamowicie zła ale podejrzewałam, że Justin nie będzie jej miał tego za złe, a tu takie zaskoczenie.
    Szkoda, że Chanel nie zostawiła dziecka, jestem ciekawa jakie emocje pierwsze zapanowałyby nad Bieberem.

    Głęboko wierzę, że Justin już nie będzie się wyżywał nad Chanel... Chodź pewnie to niemożliwe, taka jego natura.
    Chany powinna go umówić do psychologa ;D
    Nic dodać, nic ująć rozdział cud miód :^
    Czekam na 53 :)
    KOCHAM ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  41. Awww,Justin tu jest taki jfbdjchjdhdjdj.Potrzebuję więcej takich rozdziałow,zwłaszcza jak Justin się rozkleja.Między nimi musi być w końcu dobrze.Kocham to opowiadanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  42. Boże, jak ja płaczę :D To jest niesamowite <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://just-let-me-motherfucking-love-you.blogspot.com/

      Usuń
  43. Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  44. Świetny.
    Ooo znowu jest słodziakiem ♥ Justin ma tą swoją słodka stronę, tylko czasem ta gorsza wychodzi na wierzch.. Ale teraz chociaż wiem dlaczego tak się wściekł że Chanel zabiła ich dziecko..
    Czekam na next.
    Pozdrawiam. <3
    ~ @Roxy_Wachowiak
    ♥ ♥ ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  45. Jezu jaki idealny djdbbdbdnndnddbjwls <3 kocham cie !!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  46. Oficjalnie stwierdzam, że Justin jest bipolarny. Serio. Chociaż, nie ukrywam, że wolę go w tej wersji. Taaki kochany ;) Myślę, że Chanel powinna teraz trochę postawić na swoim, żeby on coś zrobił ze swoją dwubiegunowością.
    Tak poza tym, to rozdział wciągający, czytałam go w nocy, ale jak tylko zobaczyłam, że jest to nie mogłam sobie odpuścić ;) Podoba mi się jak piszesz. Wszystko ma sens, a to fajnie, bo przyjemnie się to czyta. Cieszę się, że trafiłam na to opowiadanie i trochę szkoda, że nie ma kontynuacji tego drugiego opowiadania (o Justinie i Miley), bo kiedy już przeczytałam wszystkie rozdziały tutaj, to nie mogłam się oprzeć i zaczęłam czytać tamto. Jednak to jest o wiele bardziej intrygujące. Muszę przyznać, że jeżeli chodzi o opowiadania, to jestem dość wymagającą osobą, bo ciężko mnie czymś zainteresować. Po prostu nie mam w zwyczaju czytania czegoś, co nie ma ładu składu i jest banalne, dlatego Twój blog jak najbardziej przypadł mi do gustu. Cały czas coś się dzieje, zwroty akcji i przede wszystkim zmiany humoru u Justina są bardzo nieprzewidywalne.
    Rozpisałam się, ale cóż. Komentowała już poprzedni rozdział, ale to była tylko krótka opinia bez żadnych szczegółów. No, w każdym razie, życzę duużo pomysłó i chęci do pisania (z własnego doświadczenia wiem, że czasami z tym ciężko) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  47. Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  48. Biedna Chanell :( na jej miejscu kompletnie nie widziałabym co mam robić.
    Fajnie , że pokazałaś nam Justina z innej strony :)
    Genialnie piszesz ! Uwielbiam tego bloga ! *.*
    Powodzenia i życzę weny. :*
    <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://just-let-me-motherfucking-love-you.blogspot.com/

      Usuń
  49. bożee to jest cudne kocham to !! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  50. o Mój Boże ! ;( przeczytałam całego twojego bloga w dwa dni i jestem pod wrażeniem .. Dziewczyno ! masz cholerny talent ! każdy rozdział był coraz lepszy i sprawiał ze nie mogłam oderwać się do czytania . czytałam i czytałam .. co do tego rozdziału .. jest po prostu fantastyczny !! życzę Ci duzo duzo weny i czekam na następny .! ;*

    OdpowiedzUsuń
  51. Nareszcie inna strona Jusa :) Genialne ! <3 Czekam na nexta ;*

    OdpowiedzUsuń
  52. az sie rozplakalam wow swietny rozdzial

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  53. Cudownyy <3 informuj mnie na twitterze @paulinakicia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  54. nowy ulepszony spis fanfiction
    chcesz rozsławić swojego bloga? dobrze trafiłeś wyślij swoje zgłoszenie a dodamy twój blog do naszego spisu i ciesz się większą liczbą czytelników
    zapraszamy
    http://youmyeverything-spisfanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  55. Jejku jaki Justin jest słodki

    OdpowiedzUsuń
  56. Jak ja Cię kocham za to, że piszesz to opowiadanie ;).Na trafiłam na nie dopiero w poniedziałek, i tak poświęciłam trzy dni by je przeczytać:). Okazało się że ich nie zmarnowalam bo Twoje opowiadanie jest po prostu NIESAMOWITE♡. Masz naprawdę talent, z nie cierpliwością czekam na następny rozdział :). Pozdrawiam i życzę weny Kamila ♥

    OdpowiedzUsuń
  57. Boski jak zwykle... Znowu płakałam! Dziewczyno jesteś swietna!

    OdpowiedzUsuń
  58. Czy ona kiedyś od niego odejdzie? ;_; Ile jeszcze będzie musiał ją uderzyć lub zgwałcić żeby zobaczyła że się nigdy nie zmieni.. #bulwers xd Nie no tak poza tym to świetnie piszesz i nie mogę się doczekać następnego

    OdpowiedzUsuń
  59. O boze co za rozdzial jest piekny justin tutaj jest ehhh nawet nie potrafie napisac kochaaaam cie za to co piszesz i jak piszesz <3333

    OdpowiedzUsuń
  60. OMG....
    Placze razem z nimi
    ksbxjsakz dziewczyno kocham cie <3
    Czekam na nastepny rodzial

    OdpowiedzUsuń
  61. http://just-let-me-motherfucking-love-you.blogspot.com/
    Polecisz mnie? Prosze

    OdpowiedzUsuń
  62. Szczerze mówiąc przez twój blog jestem chora psychicznie. Boże, nie mogłam dokonczyć tego rozdziału, bez poryczenia się. Nie wiem jak ty to robisz, ale wywołujesz u mnie 1000 różnych emocji na minutę. Ale za to Cię kocham. Pisz dalej i nie patrz na innych, kochanie. <3

    OdpowiedzUsuń
  63. Wspaniały rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  64. to jest chore, przypomina mi on związek śp. Ammy Winehouse, co jest bardzo smutne, bo właśnie przez niego zmarła, to on ją od wszystkiego uzależnił. Mam nadzieję, że jej więcej nie skrzywdzi, bo to byłaby już przesada.W sumie to teraz też nią jest.

    OdpowiedzUsuń
  65. Swietnie piszesz kochana <333

    OdpowiedzUsuń
  66. Admiring the hard work you put into your site and detailed information you offer.
    It's great to come across a blog every once in a while that isn't the same unwanted rehashed information.
    Fantastic read! I've saved your site and I'm adding your RSS feeds to
    my Google account.

    Also visit my weblog: Fifa 14 working coin Generator,

    OdpowiedzUsuń
  67. swietnu masz talent dziewczyno oby tak dalej czekam na nowe rozdzialy oby jak.najszybciej 3maj sie cieplo :*

    OdpowiedzUsuń
  68. Świetne opowiadanie :)
    Zapraszam na https://www.youtube.com/watch?v=EXBgzTry2ns
    http://sistersalleadyandally.blogspot.com/
    Zostawcie komentarz jeśli możecie :)

    OdpowiedzUsuń
  69. Kiedy następny rozdział?! My tu czekamy!! :D

    OdpowiedzUsuń
  70. Świetne opowiadanie :* To co Justin zrobił było straszne, ale ta rozmowa... Płakałam :( Tak bardzo chce zeby oni byli szczęśliwi:)) Czekam na nowy rozdział, mam nadzieje ze juz niedługo :)
    http://new-life-fanfiction-jb.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  71. Cudowny blog i nie mogę doczekać się następnego rozdziału ^^

    www.alwaystwoways.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  72. co się z Tobą dzieje? Gdzie nowy rozdział? Martwię się tu.. Piękny rozdział, kocham Cię i prosze wracaj do nas

    OdpowiedzUsuń
  73. CUDOWN💚 CZYTAM GO OD NIEDAWNA (2 DNI) I JJZ ZDAZYLAM PRZECZYTAC WSZYSTKIE ROZDZIALY KTIRE DOTAD DODALAS. SZCZERZE MOWIAC TO JEST JEDYNE OPOWIADANIE KTORE JAK ZACZELAM TO SKONCZYLAM CZYTAC(ZAZWYCZAJ TEGO TYPU FF NUDZA MI SIE PO KILKU ROZDZIALACH) CZEKAM Z NIECIERPLIWOSCIA NA NASTEPNY ROZDZIAL. POZDRAEIAM @BIEBSXDREW

    OdpowiedzUsuń
  74. Fajny rozdział :D
    Zapraszam do siebie
    http://in-pursuit-ofhappiness.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  75. Uwielbiam Twoje opowiadanie <3
    Juz nie mogę sie doczekac następnego rozdziału, zaglądam tu prawie codziennie :)

    OdpowiedzUsuń
  76. Już przesadzasz z dodaniem kolejnego rozdziału :/ Wszyscy czekają...

    OdpowiedzUsuń
  77. Do anonimka powyżej. To ty dodaj tak długi, i cudowny rozdział w jeden dzień. Ona też ma swoje życie -,-

    OdpowiedzUsuń
  78. Czytajac ten rozdzial zaczelam plakac w momencie rozmowy Justina i Lea'i .Tak bardzo wczulam sie w ich sytuacje jezu :'( swietne opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń
  79. Naprawdę podoba mi się ten blog ale ku*wa jak mnie to wkurza że ona jest taka naiwna taka głupia no że cały czas wybacza mu. Nie dam rady przeczytać całego niestety.! Bo cały czas przeklinam jak czytam kiedy on ja bije gwalci nie wiem czy mam za słabą psychikę czy co lepiej nie dam rady. Ale naprawdę piszesz bardzo dobrze i pisz dalej bo super opisujesz emocje :) Życzę weny.!

    OdpowiedzUsuń