wtorek, 3 czerwca 2014

Rozdział 54.

-Ubierz dłuższą sukienkę - usłyszałam tuż za sobą, kiedy stałam przed lustrem szykując się do wyjścia z Justinem do klubu.-Niby dlaczego? - spytałam bez emocji, przejeżdżając po ustach lekko czerwonym błyszczykiem. Wyglądałam dobrze.
-Bo ta jest za krótka. - Justin podszedł do mnie bliżej, naciągając moją sukienkę niżej. Owszem, ledwo sięgała za uda, ale cholera, nie szłam do kościoła, tylko na imprezę.  Poza tym od kiedy przeszkadza mu to, że odkrywam trochę ciała?
-No błagam, wcale nie jest taka krótka, poza tym wychodzimy w końcu do klubu, więc nie muszę ubierać spódnicy za kolana - prychnęłam lekko ironicznie. Odwróciłam się i chciałam odejść w kierunku łazienki, jednak Justin złapał mnie lekko za nadgarstek, zmuszając mnie tym samym, abym została.
-Chanel, nie wyjdziesz tak z domu, nie żartuję - powiedział to śmiertelnie poważnie, a jego wzrok tylko utwierdził mnie w tym, że on naprawdę mówi całkowicie poważnie.
Zmarszczyłam czoło, patrząc na niego niemalże jak na idiotę.
-O co ci do cholery chodzi? - spytałam, wyrywając swoją rękę z jego uścisku. - W czym masz problem? To moja sprawa w co się ubieram.
-Moja też, uwierz mi - syknął, będąc wyraźnie zirytowany moim oporem. - Nie pozwolę, żebyś chodziła po klubie pełnym napalonych kolesi z tyłkiem na wierzchu. W takim stroju możesz pokazywać się tylko mi. Rozumiesz? - Ton jego głosu był tak poważny, że aż nie potrafiłam w to uwierzyć.
-Wyluzuj. - Parsknęłam i odeszłam, idąc w kierunku drzwi, przy których stały moje szpilki, które miałam zamiar dzisiaj włożyć.
-Kurwa mać, wiesz, że nienawidzę, kiedy traktujesz mnie w ten sposób, szanuj moje, pieprzone zdanie i dostosuj się do tego, o co się - póki co - grzecznie proszę - warknął, łapiąc ponownie moją rękę, tak, abym była zmuszona na niego patrzeć.
-A ja nienawidzę, kiedy mi rozkazujesz! - Uniosłam się.
Nie pozwolę mu na rządzenie mną. To moja sprawa w co się ubieram. Jeszcze nie zwariowałam, nie pozwolę mu sobą dyrygować. Jeszcze tego brakowało, żeby dobierał mi ubrania. Dobre sobie.
-Nie krzycz na mnie do cholery! - Również podniósł głos.
-Będę, bo zachowujesz się jak pieprzony egoista, który myśli, że wszystko jest jego, wszystko mu wolno i o wszystkim będzie decydować - wciąż krzyczałam, ponieważ miałam już dość jego zachowania.
-O tobie na pewno - syknął, zaciskając zęby.
Zaśmiałam się z ironią.
-Chyba upadłeś na głowę. - Pokręciłam głową z sarkastycznym śmiechem, po czym odsunęłam się od niego, wkładając na stopy buty. Przełożyłam przez ramię małą, czerwoną torebkę i założyłam ręce na piersi.
-Wychodzisz ze mną czy mam iść sama? - spytałam, patrząc na niego wyczekująco.
-Powiedziałem, że nigdzie nie tak nie pójdziesz - odparł ostro.
-Czyżby? - Parsknęłam, po czym odwróciłam się, już chcąc otworzyć drzwi od pokoju, kiedy Justin podszedł do mnie i gwałtownie odciągnął biorąc na ręce.
-Co ty robisz? Puść mnie, jesteś nienormalny! - wrzeszczałam, wyrywając się.
-Masz mnie słuchać do jasnej cholery, nie pozwolę, żebyś mnie tak traktowała - odpowiedział, wchodząc do łazienki i zamykając za nami drzwi na klucz. Postawił mnie na ziemię, a ja momentalnie rzuciłam się do "ucieczki", mając zamiar otworzyć drzwi i wyjść z pokoju. Nie miałam na to szans. Od razu mnie łapał i niczym lalkę po prostu stawiał na poprzednie miejsce.
-Pieprzony kretyn - warknęłam, zaciskając zęby ze złości. - Za kogo ty się w ogóle uważasz, co? Nie masz żadnego, pieprzonego prawa mną rządzić.
-Mam i to duże i albo zaczniesz się mnie w końcu słuchać albo takie sytuacje będą się powtarzać. - Wzruszył obojętnie ramionami, opierając się o drzwi łazienki.
-Jesteś śmieszny - parsknęłam ze złością. - Możesz mi wytłumaczyć co takiego strasznego jest w tej sukience? - Uśmiechnęłam się z ironią.
-Ona ledwo zakrywa ci tyłek i masz cycki na wierzchu, wyglądasz w niej jak zdzira - obraził mnie, jednak powiedział to z takim spokojem, jakby uważał, że nie powiedział nic złego.
Nie wierzyłam własnym uszom.
-Jesteś bezczelny! - Ponownie podniosłam głos. - Głupi kutas - mruknęłam pod nosem.
-Coś ty kurwa powiedziała? - podszedł do mnie i mocno złapał mnie za nadgarstki.
-Że jesteś pieprzonym, egoistycznym kutasem, który myśli, że jest pępkiem świata! - nawrzeszczałam na niego, czując, że powoli puszczają mi nerwy.
W tym momencie Justin gwałtownie mnie puścił, po czym otworzył drzwi łazienki na oścież.
-No to idź, wypierdalaj, może ktoś cię tam wyrucha, tylko nie zdziw się jak ci jeszcze za to zapłaci, bo weźmie cię za dziwkę - wrzasnął, a ja nie wytrzymałam. Podeszłam do niego i z całej siły wymierzyłam mu policzek.
Przesadził. Grubo przesadził.
Nie pozwolę się tak traktować.
Wyszłam przez otwarte drzwi, po czym nie odwracając się nawet na moment za siebie wyszłam z pokoju.
Miałam ochotę się rozpłakać. Po prostu usiąść na schodach i zacząć płakać.
Nie Chanel
Teraz to ja pokaż mu, że nie pozwolę sobie na takie traktowanie i potrafię również być zła. Pójdę do tego klubu sama i będę się dobrze bawić. Bez niego.
*
Justin przemył twarz, w tym lekko czerwony policzek zimną wodą, po czym oparł ręce o umywalkę, patrząc w swoje odbicie w lustrze.
Stał w tej pozycji bezruchu przez kilka minut, jakby próbował się uspokoić, zrozumieć samego siebie.
-Kurwa mać - zaklął po chwili, uderzając ręką w umywalkę. Wyszedł z łazienki, siadając na łóżku i przykładając dłonie do twarzy.
-Ona ma rację, jestem pieprzonym kutasem - powiedział sam do siebie, zaciskając zęby. Miał ochotę uderzyć samego siebie. Był na siebie wściekły, że nie potrafił się opanować, ugryźć w język, po prostu odpuścić.
Żałował tego, co się stało. Za bardo kochał Chanel, żeby kłócić się z nią o takie byle co.
Potrzebował sobie to wszystko przemyśleć, poukładać w głowie, wymyślić jak może przeprosić Chany.
Opadł na łóżko, wpatrując się bezmyślnie w sufit.
Ja po prostu boję się, że ktoś mi ją odbierze, że ktoś inny zakocha się w moim aniołku, a ona mnie zostawi. Tego bym nie przeżył.
*
Od godziny w klubie bawiłam się świetnie. Nie musiałam długo czekać na zainteresowanie ze strony płci przeciwnej. Wystarczyło usiąść przy barze, ładnie się uśmiechnąć, a już znalazło się kilku facetów, którzy zechcieli chociażby postawić mi drinka.
Po kilku drinkach postanowiłam zamówić coś mocniejszego. Wzięłam do ręki kieliszek z czystą wódką, po czym przyłożyłam go do ust i przechyliłam. Byłam już pijana, więc nawet nie skrzywiłam się za bardzo. Można powiedzieć, że już przyzwyczaiłam się do tego smaku.
Po pierwszym kieliszku, postanowiłam wypić drugiego, trzeciego, czwartego...

Aż wylądowałam niemalże pod barem, ledwo trzymając się na nogach, nie ogarniając sytuacji wokół siebie i nie potrafiąc utrzymać równowagi.
Przytrzymując się blatu, powoli zeszłam z wysokiego krzesła, śmiejąc się przy tym idiotycznie sama do siebie. Postawiłam delikatnie stopy, na których miałam wysokie szpili, na podłodze i rozejrzałam się.
Uśmiechałam się sama siebie z niewiadomego powodu i wpatrywałam się w ludzi na parkiecie, aż poczułam silną chęć zatańczenia.
Tylko tak, żeby zostać zauważoną.
Przeszłam przez tłum ludzi, dochodząc w końcu do podestu, na którym znajdowała się rura do tańczenia.
Co prawda nigdy w życiu nie tańczyłam na rurze, co chyba nie jest żadnym zakończeniem, ale tej nocy wyjątkowo uwierzyłam w swoje możliwości taneczne.
Złapałam obiema rękami metalową rurę, po czym okręciłam się wokół niej, przez cały ten czas się śmiejąc. Widziałam jak zainteresowanie wokół mnie wzrosło, zwłaszcza - co chyba oczywiste - wśród facetów i bardzo mi się to podobało.
Podciągnęłam się na rękach do góry, po czym owinęłam jedną nogę wokół przyrządu do tańca i powoli po nim osunęłam. Tańczyłam w rytm muzyki, co trochę okręcając się wokół rury, zjeżdżając po niej, osuwając się po niej czy wypinając w jej kierunku.
Nie przypomniałam siebie. Zachowywałam się jak te dziewczyny, którymi tak gardziłam na imprezach, które były dla mnie kompletnymi zerami.
Powoli zaczęłam osuwać się w dół kucając i jednocześnie stanęłam twarzą w twarz z jednym z facetów, który stał przy podeście. Nawet nie zastanawiałam się co robię, po prostu oddałam się chwili i zabawie.
Pocałowaliśmy się, a raczej zaczęliśmy się namiętnie całować. Wręcz wpychaliśmy sobie języki do gardeł.
Po chwili odsunęłam się od niego parskając śmiechem i wracając do swojej poprzedniej czynności.
Tamten pocałunek nic nie znaczył, nie oznaczał, że teraz mam bawić się z tamtym kolesiem. Nie miałam zamiaru się ograniczać.
A raczej mój przepity mózg tak wtedy uważał.
Owinęłam jedną nogą wokół rury i okręciłam się, mając z tego niesamowitą w pewien sposób frajdę.
Dopiero po jakichś dziesięciu minutach można powiedzieć, że mi się to znudziło. Zeszłam chwiejnym krokiem  z podestu, wchodząc między tańczących ludzi.
W tym momencie poczułam w mojej torebce wibracje. Wyjęłam ją, starając się utrzymać równowagę i wytężyłam wzrok starając się dojrzeć literki w telefonie. Byłam tak bardzo pijana.
"Gdzie jesteś? Martwię się. Przepraszam za tamto."
Chyba nawet nie zrozumiałam treści wiadomości, a tym bardziej nie wiedziałam co robię. Niewiele myśląc, zaczęłam wystukiwać na ekranie nazwę "Underground", po czym schowałam telefon z powrotem do torebki, ruszając na parkiet.
Zaczęłam poruszać się uwodzicielsko w rytm muzyki, tylko czekając, aż zainteresuje się mną jakiś facet. Nie musiałam na to długo czekać.
W pewnym momencie poczułam czyjeś dłonie na biodrach. Uśmiechnęłam się pod nosem.
-Cześć skarbie. - Tuż przy moim uchu usłyszałam męski, seksowny głos. Delikatnie się odwróciłam, chcąc zobaczyć twarz swojego nowego towarzysza.
Był przystojny. Wysoki brunet, ciemne oczy, idealne sylwetka. Był seksowny w cholerę.
-Dzień dobry, a raczej dobry wieczór. - Zaśmiałam się, przygryzając wargę i objęłam go.
Brunet docisnął mnie do siebie, sprawiając, że nasze ciała się stykały.
-Śliczna jesteś - mruknął mi do ucha, sunąc dłońmi po moich udach. - I chyba bardzo niegrzeczna - dodał, a ja poczułam jak zaczynam się nakręcać.
-Bardzo - odparłam, wsuwając dłonie pod jego koszulkę. W tym momencie nasze usta gwałtownie do siebie przylgnęły. Pocałunek stawał się coraz głębszy i bardziej namiętny. Nasze języki brutalnie się o siebie ocierały, a dłonie chłopaka coraz odważniej błądziły po moim ciele.
Nie obchodziło mnie co robię, wtedy nie wiedziałam jak podle się zachowywałam i jak bardzo będę tego żałować jutro.
Przerywając pocałunek chłopak oblizał moje wargi, sprawiając, że kompletnie wymiękłam. Był dobry.
-Chodźmy do specjalnej loży - szepnął mi do ucha, a ja się zaśmiałam.
-No nie wiem. - Przygryzłam wargę, masując jego kark.
-Przecież widzę, że ty też masz na mnie ochotę - odparł, a ja nawet nie potrafiłam zaprzeczyć, po prostu poddałam się emocjom. Odsunęłam się od niego, łapiąc go za rękę i prowadząc w kierunku loży o której wspomniał.
Byłam tak pijana, że nawet nie wiedziałam co robię, nie myślałam o konsekwencjach, nic do mnie nie docierało.
Wchodząc po schodach, musiałam być podtrzymywana przez tamtego kolesia, bo sama nie byłam w stanie przebyć tej drogi. Pieprzone mission impossible.
W końcu doszliśmy w tamto miejsce. Nie było tu żadnych ludzi, było ciemniej, dużo ciszej i przyjemniej.
Chłopak usiadł na czarnej kanapie, a ja na nim. Od razu wróciliśmy do wymieniania się śliną, robiąc to jeszcze ostrzej, niż na dole.
-Lubię takie ostre suki, które wiedzą, czego chcą - mruknął mi do ucha, w przerwie między pocałunkiem. Odsunęłam się na moment, chcąc mieć dostęp do jego rozporka. Ocierałam celowo tyłkiem o jego krocze, wiedząc jak to działa na facetów. Tu nie miała prawa mieć miejsca żadna gra wstępna, tutaj chodziło o konkret, o pieprzony, szybki numerek.
Odsunęłam się na chwilę, chcąc mieć dostęp do jego rozporka. Odpięłam jego spodnie, zsuwając je wraz z bokserkami na wysokość.
Podniosłam na moment tyłek, klękając, natomiast brunet włożył dłonie pod moją sukienkę zsuwając spod niej moje majtki.
Nie miałam żadnych hamulców.
Żadnych.
Uśmiechnęłam się do niego seksownie, po czym położyłam dłonie na jego karku i przybliżyłam się, tak, aby mógł we mnie wejść.
W jednym momencie poczułam tą gorącą falę przyjemności przechodzącą przez moje ciało.
Podobało mi się to, że to ja miałam kontrolę, to ja decydowałam chociażby o tempie. Poruszałam biodrami, tak, aby to mi było dobrze.
W sumie dlaczego miało mi zależeć, żeby było dobrze jemu? Przecież nawet go nie znałam.
Przez cały czas się całowaliśmy, przygryzaliśmy wzajemnie swoje języki, lizaliśmy nasze usta, jednym słowem, nie mieliśmy żadnych granic.
*
Na dół zeszłam sama. Tak po prostu. Po wszystkim wstałam, ubrałam się, uśmiechnęłam, powiedziałam, że było miło, pożegnałam się i poszłam.
Jak ostatnia dziwka.
Zeszłam chwiejnym krokiem na dół. Miałam ochotę bawić się dalej, ani mi się śniło wracać. Podeszłam do baru, opierając się o niego i zamawiając kolejkę wódki.
Położyłam ręce na blacie, a na nich ułożyłam głowę. Tak strasznie chciało mi się spać, alkohol tak bardzo mnie wykończył.
Wypiłam jednym łykiem wódkę, którą postawił przede mną kelner, po czym wróciłam na swoje miejsce wcześniejszej zabawy. Na podest, który akurat w tym momencie się zwolnił.
Zaśmiałam się, wchodząc na niego i znów zaczynając okręcać się, zjeżdżać i wić wokół rury. Zrobiłam dokładnie to samo, co poprzednio, a kucając znów znalazł się chętny chłopak do pocałunku.
Całowaliśmy się przez chwilę, po czym ja odsunęłam się od niego, zerkając na parkiet. W tym momencie doznałam szoku. Strach mnie sparaliżował i wytrzeźwiałam o 50% w jednym momencie.
Justin podszedł do kolesia, z którym przed chwilą się całowałam i z całej siły uderzył go w twarz, tak, że chłopak - który nie spodziewał się teraz ataku - upadł na ziemię.
Przyłożyłam dłonie do ust, nie wiedząc co tu się dzieje, nie rozumiejąc już tak naprawdę nic co się wokół mnie działo.
On nie miał zamiaru na tym skończyć. Kopnął leżącego chłopaka w brzuch, wkładając w to chyba całą swoją siłę, po czym chciał go podnieść i uderzyć jeszcze raz, jednak dwie osoby go odciągnęły.
-Zabiję go kurwa, zajebię tego gnoja - wrzeszczał, wpadając w szał.
Zrobiło się jeszcze większe zamieszania i wiedziałam, że lada moment zjawi się tu ochrona.
W pewnym momencie Justin odpuścił. Wyrwał się z objąć, jednak nie podszedł do chłopaka, którego uderzył.
Zacisnął zęby i podszedł do mnie gwałtownie ściągając mnie z podestu i stawiając na ziemi. Złapał mnie mocno za ramię i ciągnął za sobą w kierunku wyjścia.
Sprawiał mi ból, ale nie umiałam nawet się odezwać i zaprotestować. Dopiero teraz dochodziło do mnie co ja takiego zrobiłam.
Wyszliśmy na zewnątrz, gdzie stał samochód szatyna. Jedną ręką otworzył kluczykiem drzwi, natomiast drugą złapał mnie za włosy i dosłownie wytargał za nie wpychając mnie do samochodu i zamykając za mną drzwi.
Zaczęłam płakać. Histerycznie. Zanosiłam się łzami, wszystko do mnie docierało. Uświadamiałam sobie jaką szmatą jestem.
Justin wsiadł od swojej strony i niemalże od razu ruszył z piskiem opon. Nie patrzył na mnie, nie odezwał się ani słowem, a ja umierałam od środka.
Nienawidziłam samej siebie, brzydziłam się sobą.
-Przepraszam, byłam pijana, kocham cię, wiesz o tym. Justin, proszę - mówiłam przez łzy, niemalże się nimi dławiąc.
On był obojętny. Nawet na mnie nie spojrzał, ani na moment.
*
Z auta wysiadłam w ten sam sposób w jaki wsiadłam. Wyciągnął mnie z niego za włosy, po czym - ze względu zapewne na ludzi w hotelu - przełożył swoją rękę na moje ramie.
Ciągnął mnie za sobą do pokoju, a ja umierałam ze strachu, złości i obrzydzenia do samej siebie.

W momencie kiedy weszliśmy do pokoju, chłopak trzasnął za nami drzwiami i z całej siły uderzył mnie w twarz, sprawiając, że upadłam na podłogę. Dusiłam się łzami.
-Ty pieprzona suko - wrzasnął i podszedł do mnie, podnosząc mnie z podłogi za włosy i po raz kolejny wymierzając policzek. -Puszczalska zdzira, głupia kurwa - wciąż mnie obrażał, a w jego głosie dało się usłyszeć pogardę.
Płakałam z bólu, strachu, złości, żalu, wszystkie emocje się mieszały.
-Przecież mówiłaś, że tak mnie kochasz - zadrwił, łapiąc mnie za włosy i przyciągając swoją twarz do mojej.
-Bo cię kocham, to przez alkohol, przepraszam - próbowałam się usprawiedliwić, jednak sama w to nie wierzyłam.
Justin zaśmiał się z ironią i złością.
-Idiotka - warknął i gwałtownie puścił moje włosy, wchodząc do łazienki i trzaskając za sobą drzwiami.
Usiadłam na podłodze, opierając się o ścianę i przyciągając kolana do twarzy. Płakałam jak małe dziecko, nie umiałam tego powstrzymać.
*
Siedziałam w jednej i tej samej pozycji przez godzinę. Nie ruszałam się, cały czas płakałam. Byłam jak zombie.
W tym momencie Justin powoli wyszedł z łazienki. Zadrżałam ze strachu, jednak nawet nie drgnęłam.
Usłyszałam jak on...płacze.
On naprawdę płakał.
Niepewnie usiadł obok mnie, po czym mocno wtulił mnie w siebie. Płakaliśmy oboje. Nie potrafiąc przestać.
-Tak strasznie mocno się kocham - mówił przez łzy, gładząc moje włosy i wtulając mnie w siebie jeszcze mocniej.
Nie mam pojęcia jak długo tkwiliśmy w takiej pozycji. Nie potrzebowaliśmy słów. Potrzebowaliśmy tylko siebie nawzajem.

W pewnym momencie zorientowałam się, że Justin zasnął na moich kolanach. Delikatnie i bardzo powoli, aby go nie obudzić, podłożyłam pod jego głowę poduszkę, sama po cichu na kolanach podchodząc do szafki, na której leżał telefon Justina.
Mimo upływu tylu czasu, z moich oczu wciąż spływały łzy. Nie potrafiłam ich opanować.
Wyciągnęłam rękę po komórkę, po czym usiadłam skulona w kącie pokoju, drżącymi dłońmi wystukując numer na ekranie.
Przyłożyłam telefon do ucha i z przyspieszonym biciem serca nasłuchiwałam sygnałów, aż w końcu usłyszałam głos na którego poczułam ulgę.
-Mamo, proszę pomóż mi - szepnęłam jak najciszej potrafiłam i rozpłakałam się jeszcze bardziej.

___________________________________________________________

Wiem, że "przepraszam" to tylko głupie słowo, ale to jedyne, co mogę zrobić.
Przepraszam.
Nie miałam pomysłu, nie miałam weny, nie potrafiłam nic napisać, chociaż bardzo chciałam.

Chciałam ogromnie podziękować osobie, która pomogła mi w wymyśleniu nowych rozdziałów. Uwielbiam Cię, śmiało możesz się nazwać współtwórczynią tego rozdziału.

Kocham Was.

57 komentarzy:

  1. Jezu idnfjfjd kocham bardzopiekny rozdxial idndjd <3 kiedy kolejny?

    OdpowiedzUsuń
  2. boże. co ja mogę powiedzieć świetny rozdział.
    w pewnym momencie też zachciało mi się płakać
    co ta Chanel zrobiła. nie powinna dzwonić do mamy. Chociaż sama nie wiem. Ale to się może źle skończyć dla Justina i dla niej. przecież jak ich znajdą to Justina może zamkną za kratkami, Chanel będzie później tego żałowała i jej rodzice nie będą pozwalali jej się z nim spotykać

    OdpowiedzUsuń
  3. jejku naprawdę niesamowity, tym razem to Channel zawiniła, aż dziwne. kurde szkoda że zadzwoniła, bo teraz pewnie ich znajdą i będzie straszna chujnia, eh ;c

    OdpowiedzUsuń
  4. UWIELBIAM CIĘ, niesamowity rozdział, boże co za emocje

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział, ale ona go chyba nie zostawi, prawda? :O Bo ten jej telefon do mamy mi się nie podoba >.< kocham xx

    OdpowiedzUsuń
  6. kc swietny ona teraz ucieknie a on bedzie zly kckc

    OdpowiedzUsuń
  7. czytam to drugi raz kc justin wejdzie na kontakty w telefonie i sie skapnie i pewnie zas ja gdzies wywiezie

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja niechce zeby oni wrócili i wsadzili Justina za kratki :( ogólnie rozdział świetny, troche długo ale całkowicie cie rozumiem <3 kc

    OdpowiedzUsuń
  9. Ło matko kochana! Czyli jednak! Matko, zdradziła go! Naprawdę to zrobiła! Grzeczna i poukładana Chanel zdradziła Justina! Puściła się z innym! No nawet nie wiesz, jaki szok przeżyłam, ale... Podoba mi się taka odmiana. Naprawdę, bardzo mi się podoba, że to nie zawsze Justin zdradza, tylko również Chanel to zrobiła. Cóż, to egoistyczne, ale on sobie na to zasłużył. Nigdy nie zwracał uwagi, co czuje Chanel, kiedy on obracał inne panienki, to może teraz, chociaż raz, zobaczy, jak to jest być zdradzonym. No ale naprawdę Chanel strasznie mnie tym zadziwiła. Widać, co alkohol może zrobić z człowiekiem, bo najprawdopodobniej nigdy w życiu nie zrobiłaby czegoś takiego na trzeźwo. A co do Justina, bałam się, że on ją tam po prostu zabije. Tylko że jest problem. Bo Justin widział tylko, jak ona całowała się z innym. A co, jeśli on się dopiero dowie, że zdradziła go tak naprawdę? Wszyscy dobrze wiemy, jaki potrafi być, kiedy się wścieknie. Kiedy ostatnim razem myślał, że Chany przespała się z innym...zgwałcił ją. Boże, oby nie zrobił tego po raz kolejny, bo ona tego nie przeżyje. To cud, że ona się nie okaleczała. Ale to dobrze. Pokazujesz w ten sposób, że inaczej można radzić sobie z problemami, a nie tylko przez żyletkę. Chanel jest niesamowicie odważna i twarda. Niejedna osoba dawno by się poddała. I na koniec, jak on się rozpłakał... Czytałam to z otwartą buzią. Nie mogłam uwierzyć. Wiesz, aż mi go szkoda. I to nie przez łzy. Widać, że on ją tak naprawdę silnie kocha, on jest po prostu chory. Na prawdę mu współczuje. On prawdopodobnie chciałby być "normalny", ale nie potrafi. To smutne. No i na koniec... Ona naprawdę zadzwoniła do swojej mamy? Naprawdę to zrobiła? Jak się Justin dowie, nie wiem, co jej zrobi. No i co zrobią jejrodzice, policja, cholera no, wszyscy! Zaczną ją znowu szukać? A jak znajdą, to co wtedy? Zabiorą ją? Czy jednak Justin wymyśli taki plan, że ich nie znajdą? Kurde, tyle pytań i, jak na razie, żadnej odpowiedzi, dlatego nie mogę się doczekać następnego. Wspaniale piszesz i nie przepraszaj. Dobrze wiem, co to znaczy nie móc nic napisać, pomimo chęci. A piszesz genialnie i nigdy nie przestawaj tego robić! ;*
    Ps. Heh, dlaczego na innych blogavh jestem w stanie w komentarzu napisać raptem parę słów, a u Ciebie nie potrafię się pohamować? ;D
    black-tears-jb.blogspot.com
    my-heaven-jb.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wierze, ze przespala się z obcym facetem.... czy powie o tym Justinowi?
    I dlaczego dzwoni do mamy? !!!

    Zapowiada sie niezla awantura. :D

    <3

    Czekam na nn.

    Bye :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Rewelacyjny! *.*
    Nie wierze ,ze przespala sie z obcym facetem!!! :/ Szkoda, ze zadzwonila do mamy.. :( Teraz pewnie bedzie kiepsko z nimi ,a szczegolnie z Justinem :(

    Kocham tego bloga i nie moge sie juz doczekac nexta!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Puściła się?! O matko! Nie spodziewałam się, że to zrobi. Nie podoba mi się to co zrobiła. Niby mocno go kocha ale wystarczyło trochę alkoholu a rozłożyła nogi dla innego. Wow! Miło :]

    @ameneris

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic dziwnego, po alkoholu robi sie wiele glupich rzeczy. To wcale nie znaczy, ze go nie kocha.

      Usuń
  13. Uwielbiam tego,boga,bjest niesamowity, juz nie moge sie doczekac następnego rozdziału, masz wspanialy styl pisania i kazdy rozdzial jest bardzo ciekawy !:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Boże Chanel :o Jest świetny i mega emocjonalny tylko nie wiem dlaczego zadzwoniła do mamy <333

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny, świetny, świetny!!! Ugghhh przez ciebie nie będę mogła spać bo dręczy mnie pytanie "Dlaczego Chanel zadzwoniła do mamy?" <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Kocham cie dziewczyno , naprawdę masz talent :) Czekam z niecierpliwością na nastepny ... boże nie mogę się doczekać ! <3 - V.

    OdpowiedzUsuń
  17. W tym momencie jestem po stronie Justina, nw czemu Chanel zachowala sie jak dziwka, ale nie podoba mi sie to. Nie podoba mi sie w jakich relacjach zyja i boje sie, ze koniec tego wszystkiego bedzie szokujacy. Jeszcze ten telefon do mamy...brak mi slow. Jesli chodzi o styl, opis akci itp jestem pod duzym wrazeniem (jak zawsze). Pozdrawiam ;3
    Ps:Wiadomo kiedy nastepny?

    OdpowiedzUsuń
  18. Boże co za idiotka -.- wiem że pijana ale... Boże szkoda mi Justin ;c i jeszcze do matki zadzwoniła... Rozdział jak zwykle ZAJEBISTY <3 czekam na nn xx

    OdpowiedzUsuń
  19. Cudownie <3 ej mam pytanie:) Czy jest możliwość abyś znów zaczęła pisać tego poprzedniego bloga?? Tego As Long As youlove me, chyba tak nie pamiętam dokładnie ale mam zapisany? Bardzo bymprosiła bo to cudowny blog <3 i szkoda że go przestałaś pisać<3 Twoja fanka <3

    OdpowiedzUsuń
  20. omggg nie mogę się doczekać następnego rozdziału! <3 kocham to opowiadanie <3 woww nie spodziewałam się takiej końcówki

    OdpowiedzUsuń
  21. Omg, nie wierzę co się stało w tym rozdziale. Ona naprawdę go zdradziła. I to nie raz... Strasznie się na nią wkurzyłam. Nawet nie było mi jej szkoda kiedy Justin ją uderzył i ryczała godzinę. Od początku strasznie mnie irytowała. Zresztą obydwoje z nich są tacy skomplikowani, ale to jak na końcu obydwoje płakali... No tu już zmiękłam :( Nie spodziewała się, że Chanel zadzwoni do mamy. Boje się co zrobi Justin gdy się dowie co zrobiła. No a co zrobią jej rodzice? Mama pewnie zejdzie na zawał jak tylko usłyszy jej płaczący głos. Szykuje się porządna drama. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału! :)

    OdpowiedzUsuń
  22. świetny ; ) czekam na kolejny ; )

    OdpowiedzUsuń
  23. O mój Boże ! Nie wierzę. Jak ona mogła go zdradzić ! No nie wierzę. Myślałam że to Justin ją prędzej zdradzi a tu taki zaskok. I jeszcze zadzwoniła do mamy. Co ona chce zrobić ? Jeju, nie wytrzymam do następnego rozdziału. Jesteś cudowna, dziękuję Ci za to ; *

    OdpowiedzUsuń
  24. Ten rozdział jest niesamowity<3
    Justin ją tak bardzo kocha...
    Mam wrażenie, że ta miłość ich przerasta i dlatego się ranią nawzajem. Cały czas zastanawiam się, jak potoczą się ich dalsze losy, z niecierpliwością czekam na następny<3

    OdpowiedzUsuń
  25. O matko.... Nie da się tego opisać słowami. Lepszy niż idealny. Zresztą jak wszystkie. Opłacało się tyle czekać. <3

    OdpowiedzUsuń
  26. Pierwsze słowo po przeczytaniu tego rozdziału to ''o kurwa''... Nie wierzę. To opowiadanie cały czas mnie zadziwia, z rozdziału na rozdział. Boję się. Ta końcówka jak ona zadzwoniła do mamy...jak ona od niego odejdzie to ja nie wiem co zrobię. Tym że justin ją uderzył już się w sumie nie przejmuje hahaha bo chyba już każdy tu wie że on ma problemy z psychiką i na tym mniej więcej opiera się fabuła opowiadania.Nie spodziewałam się że ona go zdradzi na tej imprezie, prędzej myślałam że on to zrobi, ale chyba tak jest lepiej xd Ciekawe co dalej będzie z tymi rodzicami, jezu... Jesteś wspaniała. Masz wielki talent, Kocham cię.

    OdpowiedzUsuń
  27. tak bardzo lubiłam to opowiadanie..
    ale musze Ci to napisać.

    ..perspektywa Justina jest fajna...ale tu akurat psuje to wszystko szczególnie, że uzywasz zdań typu 'ona jest moim aniołkiem' aniołek w myślach Justina wszystko jak dla mnie psuje.

    i uważa ją za zdzire i nagle ją puszcza. okej ma trudny charakter i w ogóle to jest fajne, ale chyba trochę przekaz w zdaniach nie wcyhodzi Ci w tym co miałaś w głowie tak mi się wydaje.

    Wciąż lubie to opowiadanie, ale coś mi tu niepasuje..po porstu to nie trzyma się troche kupy...może przez ta pomieszaną perpektywe? Może =, że to jak wykrowałaś Justina jest całkiem sprzeczne z tym co piszesz z jego perspektywy.

    Sama nie wiem może ja mam tylko takie odczucie, ale ciesze się e wróciłaś!:) i życze weny

    OdpowiedzUsuń
  28. O MÓJ BOŻE
    TO CHYBA JEDYNE SŁOWA KTORYMI MOGE OKRESLIC TEN ROZDZIAL TO OPOWIADANIE.. CO TY ZE MNA ROBISZ, JA RYCZE JAK IDIOTKA ZA KAZDYM PIEPRZONYM RAZEM. ZDECYDOWANIE NAJLEPSZE NAJLEPSZE NAJLEPSZE OPOWIADANIE JAKIE KIEDYKOLWIEK CZYTALAM. DZISIAJ.. WSZYSTKO POTOCZYLO SIE INACZEJ TROCHE SZKODA ZE TAK KROTKO TRWAL TEN WYJAZD Z JUSTINEM, TROCHE WSZYSTKO SZYBKO SIE DZIALO CHANEL DZISIAJ ZDECYDOWANIE PRZESADZILA W SUMIE JUSTIN CIAGLE PRZESADZA. PRZYSIEGAM ZE JESTEM Z TOBA OD SAMEGO POCZATKU I KAZDY ROZDZIAL WYWALOUJE WE MNIE TAKIE EMOCJE ZE NIE UMIEM ICH OPISAC, DZIEKUJE CI ZE PISZESZ NA PRAWDE

    OdpowiedzUsuń
  29. OMG... Jak Chanel mogła coś takiego zrobić Justinowi ?!! W sumie to Justin nie wie jeszcze wszystkiego, ale Chanel pewnie będzie zabijało poczucie winy i wszystko mu powie... To na końcu... Pewnie mama Chanel pomyśli, że Justin jest zły, że jest potworem, że porwał ich córkę itd. Dziękuję Ci, że piszesz to opowiadanie. Czytam wiele takich fanfiction, ale to jest zdecydowanie najlepsze ! Lepsze niż Danger ! Mam nadzieję, że szybko najdzie Cię wena i napiszesz kolejny rozdział, bo ja po prostu umieram zastanawiając się co będzie w następnym rozdziale

    OdpowiedzUsuń
  30. Na taki powrót czekałam! Cholera uwielbiam to jak piszesz i jest mi cholernie głupio za ten moj komentarz "ksiezniczko". Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  31. O BOŻE CO TU SIĘ DZIEJE, DZIEWCZYNO NIE DZWOŃ
    CZEKAM NA NASTĘPNY, JEZU JA CHCE JUŻ NASTĘPNY.
    Cholerna ciekawość

    OdpowiedzUsuń
  32. Wspaniały rozdział !
    Za każdym razem mam taką sytuację, że chciałabym żeby rozdział się nie kończył : )
    Czekam na następny.

    Zapraszam :http://i-wanna-be-with-you-baby.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  33. wreszcie rozdział. jeju czekam na.kolejny <3 mam nadzieje że bedzie szybciej.

    OdpowiedzUsuń
  34. Jej... Rozdział jest po prostu cudowny
    Kochana dziękuję ci bardzo że dodałaś rozdział bardzo się cieszę ponieważ twój blog jest najlepszy <3
    Jak Ona w ogóle mogła go zdradzić. Myślałam że tylko pocałuje się z jednym może dwoma facetami ale żeby się od razu pieprzyć .? xD
    Justin przez nią płakał i pewnie przez siebie też bo troszkę za chamsko ją potraktował
    Justin przy niej płakał a co ona odpierdala i dzwoni do matki .? Co ona zamierza zrobić? Oby Justinowi nic policja nie zrobiła
    Już nie mogę się doczekać NN bo w takim momencie skończyłaś..
    Kocham <3333

    OdpowiedzUsuń
  35. Prosze niech rodzice ich nie znajdainiech Justin pogodzi sie z nią i niech przez chociaż pare rozdziałów byli tak bardzo szczęśliwi prosze <3

    OdpowiedzUsuń
  36. Kocham Twoje opowiadanie jest takie inne i każdy rozdział zaskakuję mnie za każdym razem

    OdpowiedzUsuń
  37. łooo,mdkrejf <3

    OdpowiedzUsuń
  38. Boże. Nie wiem jak to skomentować.Ten rozdział jest taki... nie wiem :D
    Zaskakujący, wzruszający, dramatyczny... Idealny *.*
    "Ja po prostu boję się, że ktoś mi ją odbierze, że ktoś inny zakocha się w moim aniołku, a ona mnie zostawi. Tego bym nie przeżył."
    Ten fragment mnie dosłownie rozwalił. Siedziałam i jak głupia szczerzyłam się do monitora. Jeszcze jakiś czas temu w ogóle bym nie pomyślała, że Justina stać na takie słowa, a co dopiero... rozpłakać się.
    Chany nie za fajnie postąpiła, ale była pijana, no cóż :/
    Ciekawe czy mu się przyzna co robiła z tamtym kolesiem ;o
    I na koniec ten telefon do mamy. ♥
    Z niecierpliwością czekam na nn ☺
    Ps Pomaganie Ci to była istna przyjemność :) Po przeczytaniu dopiski poczułam się wyróżniona x3
    Kocham mocno ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  39. O jeju *,* niesamowity :* czekam na nastepny

    OdpowiedzUsuń
  40. omg znó kryzys ten zwiazek jesy nienormalny ale boski rozdział <333333333333 ily

    OdpowiedzUsuń
  41. Jezu świetnie piszeszte rozdziały, kocham cie i te cudowne opowiadanie:(

    OdpowiedzUsuń
  42. No cóż, zaskakująca akcja ;o
    Czy mówiłam już, że cie uwielbiam?
    kckckckckcc!
    Czekam na następny ;3

    OdpowiedzUsuń
  43. Kocham tego bloga! ♥ Jesteś cudowną autorką:)

    OdpowiedzUsuń
  44. ;ooo Chanel co ty robisz , ona chce od niego odejść czy co ? Szczerze to bardziej szkoda mi Justina niż jej , przez ten rozdział ma u mnie wielkiego minusa ;d niech go tylko nie zostawia ;d

    OdpowiedzUsuń
  45. Wspaniały rodział <3 Nie mogę uwierzyć,że Chanel zadzwoniła do mamy.Jestem ciekawa co Justin zrobi jak się dowie.mam nadzieje,że ich nie znajdą,a Justin nie pójdzie siedzieć

    OdpowiedzUsuń
  46. świetny rozdział :)
    czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  47. twój blog jest najlepszy ♥

    OdpowiedzUsuń
  48. uwielbiam cie za to opowiadanie tak bardzo i dziekuje ze wrocilas

    OdpowiedzUsuń
  49. Dziekuje ciesze sie ze wrocilas ;*

    OdpowiedzUsuń
  50. JEZZZZZZU DZIEWCZYNO WCZORAJ ZACZEŁAM CZYTAC TWOJEGO BLOGA nie spałam prawie cała noc bo sie tak wczytałm że szok no kurwwwwwwwwww ja nie moge ten rozdział rozwalił mnie kompletnie po prostu ahghgasagsaghaghdaghdadagfdag <3 <3 <3 jak to czytała to ryczałam nie wiem wogule jesteś ZAJEBISTA PRZEZ DUŻE ZZZZZZZ wiesz mówię szczerze az tak nie uwielbiam JB ale dzięki tobie jezu nie wiem co napisac kocham cie <3

    OdpowiedzUsuń
  51. ona sie zachowuje jak skonczona szmata i jeszcze dzwoni po swoja mame naprawde?zarty jakies?chyba na tym skoncze czytac xd

    OdpowiedzUsuń