czwartek, 26 marca 2015

Special Chapter 12

Wolałabym, żeby ktoś z całej siły kopnął mnie w brzuch. Mniej by bolało. Nie wierzyłem  w to, co widziałem. Nie chciałem wierzyć. Kurwa, nie chciałem.
Chanel wyglądała na szczęśliwą. Uśmiechała się, dawała mu się obejmować, całować. Jakim pieprzonym prawem ten śmieć ją dotykał? Ją i Jasona. Oni należeli do mnie, oboje. Czułem jak złość coraz mocniej się we mnie gromadzi. Chciałem podejść, uderzyć go, wytrzeć jego parszywym pyskiem chodnik.
Ale nie mogłem sobie na to pozwolić. Nie teraz. Nie na oczach Chanel i mojego synka.
Przecież obiecywała. Kurwa, przysięgała mi, że mnie kocha, że nie będzie z nikim innym. Byłem zasranym egoistą, ale nie panowałem nad tym. Nie docierało do mnie, że ona mogłaby być z kimś innym, że ktoś inny miałby ją przytulać, całować, dotykać. Jak teraz.
Tak kurewsko pragnąłem się wyżyć. Wykrzyczeć całą swoją złość. Zamiast tego schowałem się za róg ulicy, nie chcąc zostać dostrzeżonym. Przeszli niemalże obok mnie, nawet nie zdając sobie sprawy, że jestem tak blisko.
Zacisnąłem pięści i zęby, po czym oddaliłem się, kiedy tylko odeszli.

Pokój hotelowy, który wynająłem, wyglądał teraz jak po przejściu huraganu. Po podłodze walały się rozrzucone i rozbite rzeczy. Wyładowałem się na tym, na czy mogłem. Miałem tak wielką ochotę się nachlać, naćpać, odstresować chociaż na chwilę, na krótki moment. Ale nie mogłem. Za długą drogę już przeszedłem, żeby teraz to wszystko spieprzyć. Cały czas wierzyłem, że uda mi się odzyskać Chanel i moje dziecko. Nie pozwolę, aby ten kutas mi ich odebrał, nie miał do nich żadnych praw.
Opadłem na łóżko, wgapiając się w sufit. W głowie rodziły mi się najbardziej szalone pomysły, które teraz wydawały mi się jedynym wyjściem.
Muszę się go pozbyć. Usunąć raz na zawsze z ich życia. Przetarłem zmęczoną twarz dłońmi. Nie byłem święty, miałem kilka grzechów na sumieniu, ale nigdy nikogo nie zabiłem. Kończyło się na pobiciach.
Nie byłem mordercą, ale ta myśl coraz silniej wbijała mi się w głowę. Wystarczyło się go pozbyć i Chanel znów byłaby tylko moja. Tylko i wyłącznie.
Gwałtownie się podniosłem, siadając.
Wyjechałem, nie było mnie tutaj, w czasie, kiedy ktoś go sprzątnął. Oskarżenia nie padłyby na mnie, byłbym czysty. A problem by zniknął.
- Kurwa - warknąłem sam do siebie i wstałem. Miałem mętlik w głowie. Z jednej strony nie wiedziałem, czy jestem do tego zdolny, z drugiej nie widziałem innego wyjścia.
Przymknąłem powieki, przypominając sobie dzisiejszy widok. Boże, Jason tak bardzo urósł, prawie stawiał własne, samodzielne kroki. Tak bardzo pragnęłam mocno wziąć go w ramiona i powiedzieć "kochanie, tatuś wrócił i już cię nigdy nie zostawi." Chciałem poczuć jego maleńkie ciało tuż przy sobie. Chciałem dać mu wszystko, czego ja nigdy nie miałem. Chciałem być z nimi, tak po prostu.
A to, mogłem uzyskać w tylko jeden sposób.
Podszedłem do komody, na której wcześniej położyłem scyzoryk.
- Zacznij już się żegnać - powiedziałem sam do siebie, wpatrując się w ostry przedmiot.
*
Oglądałam z Jasonem bajki w salonie. A raczej on je oglądał, a ja siedziałam nieruchomo, wpatrując się bezmyślnie w telewizor. Byłam jak zahipnotyzowana. Myślałam o wszystkim, o tym, czy podjęłam dobrą decyzję.
Kogo ja oszukiwałam? Nie byłam szczęśliwa i nie zapowiadało się na to. Pragnęłam szczęśliwego dzieciństwa dla Jasona, kosztem własnego szczęścia.
Poza tym, znów miałam te dziwne przeczucia. Stresowałam się, nie wiedząc czym, czułam, że nadciąga coś złego i cholernie się tego bałam.
- Kochanie, co jest? - Usłyszałam i zobaczyłam jak ktoś pstryka mi palcami przed oczami.
Potrząsnęłam głową.
- Co? - spytałam odruchowo. - Nic mi nie jest, zamyśliłam się po prostu. - Wymusiłam uśmiech.
Wszystko mim jest. Wszystko nie tak.
- Wyglądasz, jakbyś się czymś martwiła. - Usiadł obok mnie.
- Wydaje ci się, naprawdę wszystko jest ok. - Starałam się z całych sił brzmieć przekonująco. Modliłam się, żeby to mi przeszło, żebym z czasem nauczyła się być szczęśliwą, mając u boku Jay'a.
- To dobrze. - Odwzajemnił mój uśmiech, kładąc dłoń na moim policzku.
Chciał mnie pocałować, a ja
nie chciałam tego
odwzajemniłam gest, również przysuwając swoją twarz do jego. W momencie, kiedy nasze usta miały się dotknąć, rozległ się dzwonek do drzwi. Poczułam ulgę. Byłam głupia.
- Otworzę, a ty przypilnuj małego - odparłam i wstałam z kanapy, idąc w kierunku drzwi.
Zaczęłam się zastanawiać, jak zachowałabym się, gdyby w drzwiach stanął teraz Justin. Stałby przede mną ze skruszoną miną, pytając czy może wejść. Rozum kazałby mi go wyrzucić, a serce wpaść mu w ramiona i nie puszczać do końca życia.
- O czym ty myślisz - szepnęłam sama do siebie i potrząsnęłam głową. Złapałam za klamkę i otworzyłam raptownie drzwi.
- Cześć! - powiedziałam ze szczerym entuzjazmem w głosie i podeszłam do dziewczyny, przytulając ją.
- Cześć. - Zaśmiała się, również we mnie wtulając.
- Wchodź. - Entuzjastycznie odsunęłam się, otwierając szerzej drzwi. Melanie weszła do środka, a moje serce naprawdę napełniło się radością na jej widok. Była na dwutygodniowych wakacjach i zdążyłam ogromnie się za nią stęsknić.
- A gdzie jest mój mały aniołek? - powiedziała, rozglądając się po domu. W tym momencie do przedpokoju wszedł akurat Jay, niosąc małego na rękach.
- Hej - zwróciła się do chłopaka, po czym od razu przeniosła swoją uwagę na Jasona. Była nim oczarowana. Jak każdy.
- Cześć - odpowiedział z uśmiechem i oddał chłopca Mel.
- No cześć kochanie, najpiękniejszy chłopcu na świecie. - Wzięła Jasona i przytuliła do siebie. Zaśmiałam się pod nosem.
- Jak tak dalej pójdzie, to wyrośnie z niego niezły narcyz - powiedziałam, na co wszyscy się zaśmiali.

Wieczorem, kiedy mały już spał, siedzieliśmy w trójkę w salonie, oglądając film na dvd. Cieszyłam się z przyjazdu Mel, chociażby dlatego, że to pretekst, aby Jay nie zostawał na noc. Jak głupia byłam?
Ustaliliśmy, że moja przyjaciółka będzie dziś u mnie nocować. Miałyśmy sobie naprawdę dużo do powiedzenia, a ja potrzebowałam się wygadać.
Oparłam się o ramię przyjaciółki, czując jak lekko przysypiam. Przymknęłam powieki, a senność dotykała mnie coraz bardziej. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
To był błąd. Sen był okropny, sama do końca go nie rozumiałam.
Szłam ciemną uliczką, było późno, wokół nie było żywej duszy. Dreszcze przechodziły po moim ciele, czułam lęk.
W pewnym momencie zauważyłam leżącego człowieka kilka metrów dalej. Moje serce przyspieszyło. Zaczęłam powoli podchodzić bliżej, aż zamarłam. To był Jay. Leżał na ziemi w kałuży krwi. Zaczęłam krzyczeć w śnie.
Gwałtownie się rozbudziłam.
- Co jest? - spytali niemal jednocześnie i spojrzeli na mnie.
- Nie, nic. Miałam zły sen - odpowiedziałam przetarłam dłonią czoło. Spojrzałam na telewizor, widząc, że film już się skończył i zaczęły się napisy końcowe.
- Co, już koniec? - spytałam zaspana.
- Tak, śpiąca królewno. - Jay zaśmiał się, wstając i wyłączając telewizor. Zapalił światło, podciągając spodnie.
- To ja będę się zbierał - dodał.
Podniosłyśmy się z Mel, chcąc odprowadzić chłopaka do drzwi. Przeszliśmy do przedpokoju, gdzie chłopak ubierał buty.
- Uważaj na siebie, ok? - powiedziałam niepewnie. - Napisz albo zadzwoń jak będziesz już w domu, będę spokojniejsza.
- Jasne, nie masz się czym martwić. - Uśmiechnął się. Pocałował mnie na pożegnanie, przytulił Mel i wyszedł, a ja miałam okropnie złe przeczucia.
*
Czekałem na niego od pół godziny za rogiem. Wiedziałam, po prostu czułem, że on jest u Chanel. Krew mnie zalewała, kiedy uświadamiałem sobie, że spędza z nią całe dnie. Z jednej strony cholernie bolało, jakby ktoś bardzo powoli wbijał mi nóż w brzuch. Z drugiej, byłem wściekły.
Paliłem fajkę, czując, że stres zaczyna mnie dopadać. To, co robiłem było szalone, ale już podjąłem decyzję, nie było odwrotu.
Ostatni raz zaciągnąłem się papierosem, trzymając go kciukiem i palcem wskazującym, po czym wyrzuciłem go na chodnik.
- Wyszedł - szepnąłem sam do siebie.
Wiedziałem, że spotka tu tego skurwysyna. Założyłem kaptur na głowę, a następnie upewniłem się, że ostry przedmiot wciąż znajduje się w kieszeni mojej bluzy. Ruszyłem pewnym krokiem za brunetem.
Serce biło mi szybciej niż zwykle, a dłonie bardzo delikatnie drżały. Mimo to, złość, jaką w sobie nosiłem dodawała mi otuchy. Już czułem przyjemność z zanurzania ostrza w jego gardle. Pozbędę się go raz, na zawsze.
Cierpliwie szedłem za chłopakiem, czekając aż wejdziemy w ciemniejsze i bardziej dyskretne uliczki.
Skręciliśmy za róg, a ja poczułem, że to odpowiednie miejsce. Nikogo nie było, żadnych domów czy samochodów. Pusto. Idealnie.
Serce biło mi coraz szybciej, adrenalina we krwi robiła swoje. Chłopak nagle uklęknął, klnąc pod nosem i wiążąc sznurówkę swojego buta. Okazja była idealna. Wystarczyło teraz podejść, złapać go od tyłu i mocnym, głębokim ruchem przeciąż tętnicę szyjną.
W głowie narodziło mi się milion myśli. Obraz Chanel, Jasona.
On był dla nich ważny. Będą cierpieć, jeśli stanie mu się krzywda. Nie mogłem na to pozwolić. Ściskałem nóż w swojej kieszeni, mając coraz większy mętlik.
Czas leciał, okazja mijała, kurwa mać.
Nie mogę. Nie mogę im tego zrobić.
Przyspieszyłem, przechodząc obok bruneta tak, aby nie zobaczył mojej twarzy.
Miałeś już nie żyć, skurwielu.
*
Nie przespałem ani minuty tej nocy. Nie potrafiłem. To było chore. Nie umiałem myśleć o niczym innym. Nie wiedziałem co robić. Pójść do niej? Tak po prostu powiedzieć jej, że wciąż ją kocham i pragnę jej tylko dla siebie? Boże, byłem naiwny myśląc, że wrócę, powiem "kochanie, wrócisz do mnie? jestem po odwyku.". Kurwa, na co ja w ogóle liczyłem? Na cud?
Włożyłem buty i wyszedłem, zatrzaskując za sobą drzwi. Nosiło mnie, targały mną emocje, a w głowie panował mętlik.
Potrzebowałem spaceru, świeżego powietrza, napływu myśli. Jak miałem ją odzyskać do cholery?
Włożyłem dłonie do kieszeni i szedłem wolnym krokiem przed siebie.
Myślałem nad przeszłością, nad tym, co robiłem. Czułem cholerny ścisk w sercu, kiedy przypominałem sobie o piekle, które jej zrobiłem, o każdej krzywdzie, jaką jej wyrządziłem. Byłem chorym skurwielem. Chciałem się wyleczyć, być normalny, być dla niej dobry, dla niej i dla Jasona.
Zasługiwali na wszystko, co najlepsze, a ja chciałem im to dać.
Wszedłem do parku, rozglądając się po ludziach. Zasrane, szczęśliwe rodzinki. Dlaczego do cholery wszyscy inni mogli być szczęśliwi? Wszyscy, oprócz mnie. To było kurewsko niesprawiedliwe.
Wziąłem głęboki oddech i spojrzałem na plac zabaw.
W jednym momencie moje serce zaczęło bić szybciej. Wytężyłem wzrok, chcąc upewnić się, że na pewno dobrze widzę.
To był on, to naprawdę był on. Mój synek.
Pragnąłem podbiec do niego i mocno wziąć w ramiona. Zacząłem rozglądać się, w poszukiwaniu Chanel, jednak nie zobaczyłem jej. Ujrzałem jedynie dziewczynę, którą już kojarzyłem. Tę samą, która była kiedyś z Jasonem na spacerze, kiedy byłem jeszcze nieświadomy tego, że to moje dziecko.
Musiała tu z nim być, sama.
W mojej głowie narodził się kolejny, chory pomysł.
Boże, ile ja bym dał za spędzenie z małym chociaż jednego dnia, mieć go tylko dla siebie, móc trzymać go w ramionach bez przerwy. Marzyłem o tym.
I mogłem to mieć, już za moment.
- To popieprzone - szepnąłem sam do siebie i przygryzłem wargę. Chłopiec siedział w piaskownicy, przesypując piasek z jednego wiaderka, do drugiego. Był taki idealny, był mój. Moje maleństwo.
Podszedłem dyskretnie bliżej, widząc jak dziewczyna zaczyna szukać czegoś w torbie. To była idealna okazja. Serce waliło mi jak młotem, ale wiedziałem, że chcę to zrobić. Nie obchodziły mnie teraz żadne konsekwencje, żadne do cholery. Chciałem po prostu swojego synka, miałem do niego pieprzone prawo.Podszedłem do piaskownicy.
- Cześć kochanie - szepnąłem ze łzami w oczach. - Poznajesz mnie, prawda? - dodałem. Chłopiec wpatrywał się we mnie z przejęciem. - Jestem twoim tatą, nie bój się, kochanie. - Wziąłem go na ręce, upewniając się, że przyjaciółka Chanel wciąż jest zajęta szukaniem czegoś w torbie i nie patrzy w tę stronę. - Cichutko, tata jest przy tobie - dodałem i zacząłem oddalać się z placu zabaw z chłopcem na rękach.
*
Byłam na środkach uspokajających, zmusili mnie do wzięcia ich, kiedy wpadłam w kompletną histerię. Nie wierzyłam w to co się dzieje. Nie umiałam normalnie myśleć. Moja twarz pokryta była zarówno zaschniętymi, jaki i świeżymi łzami.
To nie działo się naprawdę. Błagam, niech ktoś powie, że to nie dzieje się naprawdę. Błagałam Boga, aby wybudzić się z tego koszmaru.
- Dlaczego policja nie dzwoni, dlaczego jeszcze go nie znaleźli! - wykrzyczałam przez łzy. Jay podszedł do mnie i złapał mnie za ramiona.
- Musisz się uspokoić.
- Jak mam się uspokoić, kiedy moje dziecko zaginęło!? - krzyknęłam. - Nie wiem co się teraz dzieje z moim synkiem, nie wiem gdzie jest i w czyich rękach, nie wiem czy w ogóle...- te słowa nie mogły przejść mi przez gardło.
nie wiem czy w ogóle żyje
Rozpłakałam się po raz setny, chowając twarz w dłonie.
- Oddajcie mi go, oddajcie mi moje dziecko - mówiłam przez łzy. W tym momencie moja komórka zaczęła dzwonić. Rzuciłam się na telefon jak szalona, mając nadzieję, że to policja, że go znaleźli, że zaraz będę mogła go przytulić.
Mama.
Która wciąż była niczego nieświadoma. Odebrałam i przyłożyłam telefon do ucha.
- Cześć kochanie, co tam u was? - powiedziała pogodnie, jednak zignorowałam to.
- Mamo, Jason zniknął - wychlipiałam do telefonu, czując jak moje serce rozpada się na coraz mniejsze kawałki.

67 komentarzy:

  1. O mój Boże, Justin coś ty narobił?!
    Rozdział jest cudowny, nawet nie wiem czemu płakałam przez cały czas, przecież nic takiego smutnego nie było, moja psychika<<<<
    Nie mam pojęcie jak to teraz sie wszystko potoczy, ale serio modlę się, zeby wszystko sie ułożyło i zakończyło się szczęśliwie

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdzial jest cudny!!! Mam nadzieję ze wszystko bedzie dobrze i ze jednak Justin jakos pogada z Chanel... to musi sie dobrze skończyć

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdzial jest cudny!!! Mam nadzieję ze wszystko bedzie dobrze i ze jednak Justin jakos pogada z Chanel... to musi sie dobrze skończyć

    OdpowiedzUsuń
  4. O jezu jesteś niesamowita
    #MuchLove
    <3 <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale ona bedzie na niego zla! Jestem ciekawa, jak to sie dalej potoczy...

    Dziekuje za rozdzial :* jest swietny. I dziekuje, ze nadal dla nas piszesz! :D

    X.O.X.O
    PS. Your forever.

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział! Justin źle zrobił, że porwał Jasona, ale i tak musi się to dobrze skończyć.

    OdpowiedzUsuń
  7. Asdffjxjskx Justin zabrał Jasona z jednej strony dobrze :) a z drugiej zle bo Chanel sie martwi :( Czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  8. Już myślałam, że serio zabije Jaya, ale to, że zabrał Jasona nie wiem czy jest gorsze od tego czy nie. Co on odwala? On chyba nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji? Mam nadzieje, że wszystko się dobrze skończy.
    Świetny rozdział! Z niecierpliwością czekam na następny. :) xx /@bizzlessmile

    OdpowiedzUsuń
  9. ja pierdole Justin...
    rozdzial swietny x

    OdpowiedzUsuń
  10. O Boże ale emocje. Ciekawa jestem reakcji Chantel jak sie dowie omg

    OdpowiedzUsuń
  11. O Boże ale emocje. Ciekawa jestem reakcji Chantel jak sie dowie omg

    OdpowiedzUsuń
  12. Justin debilu zasrany jpdl

    OdpowiedzUsuń
  13. Super ! Jestem ciekawa reakcji Chanel, jak się dowie, że to Justin. Czekam na kolejny ! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. OMG ale Justinowi odwaliło teraz czy mu to wybaczy? Czekam na kolejny rozdział xoxo

    OdpowiedzUsuń
  15. Justin kompletnie oszalał.... Czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  16. Justin co ty wyprawiasz!
    Mógł iść do Chanel i powiedzieć o odwyku,na pewno pozwoliłaby mu się spotkać z Jasonem,a teraz zakaże mu się z nim spotykać skoro go ukradł.
    Czekam na next! ♥

    OdpowiedzUsuń
  17. kurwa Justin, co ty odpierdalasz?!
    Jezu, myślałam, że on naprawdę zabije Jay'a! dobrze, że się powstrzymał, ale.. jak mógł porwać Jasona?! :(
    teraz Chanel naprawdę może mu nie wybaczyć, a oni muszą być razem, no! :(((((
    nie wytrzymam.. czekam na kolejny rozdział, kochanie! :*
    @saaalvame

    OdpowiedzUsuń
  18. Justin zawarowałeś?? mód się żeby Chanel ci wybaczyła?!?!

    OdpowiedzUsuń
  19. Jak mógł porwać własnego syna??? Ciekawe czy Chanel mu wybaczy?

    OdpowiedzUsuń
  20. Justin może sie pożegnać z Jansonem bo Chanel mu nie pozwoli go widywać :(

    OdpowiedzUsuń
  21. wiedziałam, że go nie zabije :3 omomomo porwał go ! :o idiota, ale wydaje mi się, że kiedy odda go Chanel i powie jej, że zniknął, bo był na odwyku dla niej i Jasona, to ona wpadnie mu w ramiona, zaraz po tym, jak go opieprzy, wyklnie, pobije i "zakaże" zbliżania się do niej i synka
    <33333333333333333333333333

    OdpowiedzUsuń
  22. O MÓJ BOŻE :')) ROZDZIAŁ PO PROSTU JEZU BRAK SŁÓW NIKT NIGDY NIE MIAŁ TAKIEGO TALENTU DO PISANIA JAK TY, NAJLEPSZY PISARZ NIGDY CIE NIE PRZEBIJE

    OdpowiedzUsuń
  23. O kurde,to zacznie się jazda:)

    OdpowiedzUsuń
  24. tak naprwno po czyms takim bedzie chciala do niego wrocic japierdole..

    OdpowiedzUsuń
  25. Tak czułam, że Justin nie zrobi czegoś tak głupiego. Ale dlaczego wziął synka bez słowa z placu zabaw? Cholera, to może się źle dla niego skończyć. Boję się, że Chanel zakaże mu się z nim spotykać.

    http://collision-fanfiction.blogspot.com/

    Prosze o głosy: http://sonda.hanzo.pl/sondy,241637,P804.html

    OdpowiedzUsuń
  26. kurwa i teraz boje sie że ona go znienawidzi jezu :( ale jestem dobrej mysli wiem ze skończy sie dobrze <3

    OdpowiedzUsuń
  27. Ojezujezujezu nie moge sie doczekac co sie stanie! Trzyma w napieciu, swietne!:*

    OdpowiedzUsuń
  28. jeju tyle emocji !!! tak bardzo chcę kolejnego rozdziału... mimo to wciąż liczę, że Justin i Chanel będą razem , muszą :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Pewnie Justin przyjdzie i powie jej, że znalazł Jasona i będzie takim "bohaterem" .
    A co do rodziału to super ! Czekam na nexta :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Powinnam być zła na
    Justina w tym momencie za to co zrobił, ale on też miał pieprzone prawo do szczęścia...ughhh...
    Czekam na next ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  31. :O
    to mnie zaskoczyłaś :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Tego się nie spodziewałemam hahha xD proosze niech oni beda raazem xDrozdzial genialny ;* czekam na kolejny ^ ^

    OdpowiedzUsuń
  33. Fantastyczny rozdział <3
    Justin co ty zrobiłeś!!?'
    Błagam dodaj szybko następny :*

    OdpowiedzUsuń
  34. Cieszę się, że Justin nic nie zrobił Jay'owi. On nie jest mordercą, aby ranić tak kogokolwiek. Jestem ciekawa czy w następnym rozdziale Justin i Chanel się spotkają. Wspaniały rozdział jak zawsze. ♥ czekam na następnym rozdział i zapraszam do mnie xx
    fuck-everything-im-belieber.bloblo.pl

    OdpowiedzUsuń
  35. Jeju.. Kurde szkoda mi troche Jay'a bo on serio zakochał sie w Chanel ale no poprostu to nie jest to. Ona musi być z Justinem:/ Justin źle zrobił że zabrał Jasona z tego placu;( mógł podejść do Melanie i zapytać czy coś ://// Justin nic mu nie zrobi, ale to był zły wybór..:(

    OdpowiedzUsuń
  36. Naprawdę bałam się że on go zabije a wtedy już na pewno nie miałby żadnych szans u Chanel a ja tak bardzo chcę żeby ona i Justin byli razem

    OdpowiedzUsuń
  37. niech Justin napisze sms do Chanel że Joson jest z nim i niema sie martwić

    OdpowiedzUsuń
  38. niech ona mu wybaczy jsjakcnkwskrjiwxjkwjee rycze

    OdpowiedzUsuń
  39. O jezus nie wierzę, że to zrobił
    I jeszcze chciał zabić Jaya
    Szkoda mi go trochę, zakochał się nie w tej dziewczynie co trzeba
    Ale cóż, Justin i Chanel są sobie przeznaczeni
    Mam nadzieję, że Justin nie zrobi już żadnego głupstwa
    Widać, jak bardzo zależy mu na niej i dziecku
    Nie mogę się doczekać nn
    Zapraszam do siebie:
    Three-months.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie w tej dziewczynie co trzeba? dziewczyno, co Ty mówisz ; o

      Usuń
  40. o boze gdyby tylko wiedziała jejku
    @hipstaxx_

    OdpowiedzUsuń
  41. świetny blog! <3
    http://art-of-killing.blogspot.com/ zapraszam na moje nowe ff z Justinem Bieberem:)‎
    dołączyłam do Twoich obserwatorów, liczę na to samo:)
    ps. możesz mnie informować:)

    OdpowiedzUsuń
  42. ej no, czemu urwałaś w takim momencie :(

    OdpowiedzUsuń
  43. Ojej duży minus dla jusa :/ oby dala mu szansę wiem ze od początku miało zakończyć sue inaczej ale mniejsza twoje opowiadanie ja szanuje decyzję to co piszesz boje się co będzie dalej... :( ake mam nadzieje na love story hah kocham do następnego :*

    OdpowiedzUsuń
  44. OMG! uwielbiam to, że ciągle nas czymś zaskakujesz<3 Justin jest taki słodki, nawet jak robi złe rzeczy, czekam aż wrócą do siebie z Chanel, mmmm<333

    OdpowiedzUsuń
  45. kiedy możemy się spodziewać nowego rozdziału? oby jak najszybciej, bo nie mogę się doczekać wręcz, wchodzę tu co 5 minut ;(

    OdpowiedzUsuń
  46. kiedy dodasz kolejny rozdział ????

    OdpowiedzUsuń
  47. Matko Justin, mogłeś to inaczej zrobić Jezu. I co teraz bedzie, ale sie boje. Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  48. Justin idioto no

    OdpowiedzUsuń
  49. Nie wierzę :ooo

    OdpowiedzUsuń
  50. kocham cie za to ze znowu zaczęłaś pisać😭
    jeju ile jeszcze rozdziałów? bo ja chce juz happy and😭
    Tyle sie wycierpieli niech juz bedą szcześliwi RAZEM 💜
    Jus niepotrzebnie porwał synka😭mógł isc do Chanel, ale byłoby nudno WIEC czekam na rozdział następny 💝💝💝💝

    OdpowiedzUsuń
  51. Uwielbiam tą część! Dużo się w niej dzieje (to nie znaczy, że w pierwszej się nic nie działo).. Jest dużo świetnych momentów, w których Justin pokazuje swoją dobrą stronę:)
    Czekam na kolejny:)

    OdpowiedzUsuń
  52. niech sie juz spotkajaaaa

    OdpowiedzUsuń
  53. Akcja się rozkręca ! Ciekawie Ciekawie...

    OdpowiedzUsuń
  54. niech to się dobrze skończy prosze :(

    OdpowiedzUsuń
  55. widze, że super ci się w życiu poukładało :)))) szkoda, że dużo osób zobaczyło twoje kłamstwo, potknęłaś się dziecko. mogłaś na swoim drugim ff przynajmniej napisać prawde, a nie, taka pokrzywdzona, musi zawiesić our little secret a tutaj dalej piszesz, super! :))) http://our-little-secret-baby.blogspot.com/2014/08/informacja.html?showComment=1427981160302#c1978842890295155896 mogłabyś chociaż pokazać się dumą i odwagą i odpisać CHOCIAŻ na jeden komentarz. wiesz kłamstwem daleko nie pociągnęłaś, każdy się kiedyś potknie, szkoda tylko, że przy tym upadku nie poukładało ci się w głowie i dalej w to brniesz :)

    OdpowiedzUsuń
  56. KOCHAM KOCHAM KOCHAM <3 CZEKAM NA NEXTA CJDNVBJF

    OdpowiedzUsuń
  57. mnie jednak ta historia coraz mniej wciąga...charakter Justina, jego zmienność. co chwile coś innego. nie przepadam za watkiem dziecka, ale pewnie Chanel jak wroci Justin albo bedzie wrzeszczec i ma zostawic ja w spokoju, albo kolejne love i zostawi po raz 7432904320 Jay'a. nie wiem..jakoś ta historia straciła to 'coś' w tej drugiej części...może to że charakter Justin jest jak zły - dobry - dobry - zły.
    czekam aż wrócisz na drugim blogu!

    OdpowiedzUsuń
  58. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  59. zawsze wolałam happy endy ale tu sie boje :(( omg, przecież chanel znienawidzi justina za porwanie małego, prosze Cie zrób tak żeby było dobrze

    OdpowiedzUsuń
  60. Prosze niech sie super skonczy

    OdpowiedzUsuń
  61. BŁAGAM NIECH BEDZIE HAPPY END :(((((((((((((((((((((((((

    OdpowiedzUsuń
  62. niech będzie dobrze mlcmshavusx nie moge sie doczekać

    OdpowiedzUsuń
  63. Znalazłam tego bloga nie dawno i...jest świetny. To najlepsze opowiadanie jakie czytałam. A wracając do rozdziału jest super. Mam nadzieje ze się wszystko wyjaśni i Justin będzie z Chanel. Boże nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :*
    Karolaa

    OdpowiedzUsuń
  64. Ale emocje...
    Cieszę się, że wróciłaś, kocham to ff <3

    OdpowiedzUsuń