niedziela, 15 marca 2015

Special Chapter 11

Godzina za godziną, dzień za dniem, tydzień za tygodniem.
A ja wciąż nie wierzyłam. Nie byłam gotowa, nie byłam przygotowana, cholera nie.
Justin wyjechał. Nie miałam z nim żadnego kontaktu, nie widziałam się z nim od tamtego dnia, kiedy przyszedł się pożegnać. Nie mogłam uwierzyć w to, że nie spytałam go dokąd i na ile jedzie. Uniosłam się dumą, a teraz tego żałowałam. Dzwoniłam kilka razy - numer nie odpowiadał, musiał go zmienić.
Usłyszałam płacz Jasona z drugiego pokoju. Podniosłam się z łóżka i przeszłam do pokoju obok. Podeszłam do łóżeczka i wyjęłam z kołyski synka, biorąc go w ramiona.
- Cichutko skarbie. - Wtuliłam go  w siebie.
Nie był głodny, karmiłam go dwadzieścia minut temu, jego pieluszka również była sucha. Był po prostu niespokojny, jak co noc, odkąd Justin wyjechał.
Jak mógł tak łatwo się poddać? Zrezygnować? Zostawić synka? Może wcale nie kochał go tak, jak mi się wydawało, może pomyliłam się co do niego. Najwyraźniej dragi wygrały. To je kochał najbardziej na świecie, ponad wszystko.
- Wiem, że tęsknisz za tatą, kochanie. Wiem o tym - szepnęłam, sama czując zbierające się łzy w oczach.
Zastanawiałam się gdzie on może teraz być. Wyjechał razem z rodzicami? Sam? Postanowił raz na zawsze  zapomnieć o mnie i Jasonie?
Miałam w głowie milion przeróżnych pytań. Może jednak Bóg tak chciał. Może tak miało być i teraz będzie tylko lepiej.
Modliłam się o to.
Jason zaczął się uspokajać, jego płacz był już tylko cichutkim łkaniem. Ucałowałam synka, po czym po kilku minutach ułożyłam go z powrotem do łóżka.
Wróciłam do siebie, wygodnie się układając i przykrywając kołdrą. Chciałam zasnąć. Cholera, nie mogłam przepłakać kolejnej nocy, musiałam z tym skończyć. Musiałam ponownie wziąć się w garść.
- Będzie dobrze - szepnęłam sama do siebie i zamknęłam oczy, starając się z całych sił zasnąć.
*
- Weź małego już do samochodu, a ja jeszcze skoczę po swoją torebkę do góry. - Podałam chłopca Jay'owi.
- No chodź do wujka, skarbie. - Brunet wziął malucha w swoje ramiona. Uśmiechnęłam się.
Jason go kochał, widziałam to. Może nie mogłam porównać tego do jego miłości do Justina, ale to również było silne uczucie.
Jay był przy nim od samego urodzenia, łączyła ich silna więź. Byli dla siebie cholernie ważni nawzajem.
Weszłam do swojego pokoju na górze i zabrałam torebkę z łóżka. Zatrzymałam się na moment.

-A teraz? - szepnął w moje usta. - Mogę? - Pogładził mój policzek.  Mogę cię pocałować? 

Przymknęłam powieki, przykładając palec do ust i delikatnie po nich przesuwając. Wróciłam myślami do tamtego dnia, niemalże czując jego pocałunek na swoich ustach. Kochaliśmy się wtedy. Pierwszy i ostatni raz od mojego odejścia. I choć wiem, że to nie powinno się zdarzyć, choć zdaje sobie sprawę, że nie powinnam była do tego dopuścić, to nie żałowałam. Nie żałowałam żadnego pocałunku złożonego przez niego na mojej skórze.

- Kocham cię - szepnął, kiedy nasze usta się rozłączyły. - Tak cholernie cię kocham.

Czułam jak łzy cisną mi się do oczu. Nie mogłam pozwolić im wypłynąć, nie mogłam dać wygrać słabościom. Otworzyłam oczy i potrząsnęłam głową.
- Rusz w końcu do przodu, Chanel - szepnęłam sama do siebie i wyszłam z pokoju, zamykając za sobą drzwi.
Zbiegłam na dół, wychodząc z domu i zamykając za sobą drzwi od niego. Wsiadłam do samochodu na miejsce pasażera i zapięłam pas. Odwróciłam się, spoglądając na Jasona, siedzącego w foteliku.
Chłopiec uśmiechał się, klaszcząc w rączki do swojej ulubionej piosenki, którą puścił Jay.
- Jedziemy na zakupy, tak kochanie? - spytałam chłopca, który uśmiechnął się jeszcze szerzej. Był moim największym szczęściem w życiu. Odwróciłam się z powrotem do przodu.
- Gotowa? - Jay spojrzał na mnie, wkładając kluczyki do stacyjki. Kiwnęłam twierdząco głową z uśmiechem.
Zbliżyliśmy się do siebie. Od nagłego zniknięcia Justina minęło pół roku. Calutkie pół roku. Cała wieczność. Przez ten czas zdążyłam przejść kolejne załamanie nerwowe, które skończyło się miesięcznymi wizytami u psychologa i powrotem do leków antydepresyjnych. Wyszłam z tego. Ponownie. Jay pomagał mi jak tylko mógł. Pomimo tego, że powiedziałam mu całą prawdę. O pocałunku z Justinem, o tym, że się przespaliśmy, o wszystkim. Wypłakałam w jego ramię litry łez, a on wciąż przy mnie był. Zasłużył na kogoś lepszego ode mnie. Na kogoś, kto pokocha go równie mocno, z wzajemnością.
Tak, jak ja wciąż kochałam Justina.
 *
Wpakowałem do walizki wszystkie swoje ubrania, nawet ich nie układając. Spieszyłem się, czując niesamowitą energię w sobie. Czułem się podekscytowany jak dziecko, które rodzice zabierali do wesołego miasteczka. Serce przepełniała cholerna radość, nie do opisania. Zamykałem oczy i widziałem ich. Dwie, najważniejsze osoby w moim życiu. Tak bardzo pragnąłem móc wziąć ich już w ramiona. Robiłem wszystko tylko dla nich.
Nie miałem pojęcia jak zareagują na mój widok. Serce ściskało mnie na myśl o tym, że Jason może mnie nie poznać. Ta myśl nie dawała mi spokoju. Mój synek, mój cały świat. Na pewno bardzo urósł, nauczył się nowych rzeczy, może potrafi powiedzieć już kilka słów? Kurewsko bolało mnie, że nie było mnie przy tym wszystkim. Nie mogłem widzieć jak dorasta, kurwa nie mogłem.
Tak bardzo za nimi tęskniłem. Wiedziałem, że już się nie poddam. Nie spocznę, póki ich nie odzyskam. Wiem, że jestem dopiero w połowie drogi leczenia, ale uda mi się wyjść z tego do końca. Przez ostatnie pół roku nie tknąłem ani grama narkotyków. Wierzyłam z całego, pieprzonego serca, że już nigdy do nich nie wrócę. Uda mi się. Kurwa, wiem to. Dla nich. Dla moich aniołków.
- Tak bardzo się cieszę, że zdecydowałeś się na leczenie - usłyszałem cichy głos za sobą. Odwróciłem się, dostrzegając mamę stojącą w drzwiach. Widziałem łzy w jej oczach. - I że nam wybaczyłeś. Dałeś nam kolejną szansę - dodała.
To prawda. Sam wyciągnąłem do nich rękę. Sam zwróciłem się z prośbą o pomoc. Potrzebowałem czyjejś pomocy, potrzebowałem kogoś, kto pomoże mi wyjść z tego gówna, w które się wpakowałem. Nie sądziłem, że na pomocy się nie skończy. Zbliżyłem się do nich. Zacząłem czuć do nich zupełnie inne uczucie niż nienawiść, zapominać o krzywdach, które kiedyś mi wyrządzili. Kurwa, sam nie wierzę, że to powiem, ale pokochałem ich. Pierwszy raz w życiu poczułem co to znaczy mieć rodziców. Tak naprawdę. Nie tylko w teorii. Byłem im wdzięczny za to, że pomogli mi tu przyjechać.
Nie odezwałem się ani słowem. Podszedłem do mamy i mocno ją przytuliłem. Przez te kilka sekund poczułem się znów jak mały chłopiec. Ten, który tak bardzo potrzebował kiedyś takich uścisków.
- Jesteś dobrym człowiekiem, uda ci się ją odzyskać - powiedziała, gładząc mnie po plecach i pociągając nosem przez łzy.
Delikatnie się od niej odsunąłem.
- Dzięki - powiedziałem niepewnie, wciąż jakby bojąc się do końca przyzwyczaić się do posiadania rodziców. - Dziękuję za to, że mi pomogliście - dodałem, a mama automatycznie ponownie mnie w siebie wtuliła, a ja naprawdę poczułem, że teraz będzie tylko lepiej, że uda mi się to wszystko naprawić. Cholera, uda mi się.
*
Wróciliśmy do domu po około trzech godzinach. Byłam padnięta. Rodzice wyjechali na dwutygodniowe wakacje i przyznam szczerze, że zajmowanie się samej domem i dzieckiem było piekielnie trudne. Gdyby nie Jay, który pomagał mi jak tylko mógł, to nie dałabym rady. Nie miałam serca zadzwonić do rodziców i powiedzieć im, że sobie nie radzę. Zasługiwali na odpoczynek i wakacje, a ja musiałam w końcu dorosnąć do reszty. Moja wyprowadzka była kwestią czasu.
Jason zasnął w aucie, dlatego Jay delikatnie, nie budząc go, wziął małego na ręce i zaniósł do łóżka.
Ja w międzyczasie zaczęłam wypakowywać zakupy w kuchni. Miałam głowę pełną myśli. Kiedy byliśmy na obiedzie w przerwie między zakupami, Jay znów poruszył tamtą kwestię. Chciał, abym dała mu szansę, zamieszkała z nim.
A ja...ja się bałam, bałam się, że moja miłość do niego nie była wystarczająca, aby się na to zgodzić. Bałam się bycia nieszczęśliwą, choć to, było chyba najmniej ważne. Liczył się Jason. Jego dobro. On potrzebował prawdziwej rodziny, mamy i taty, domu, stabilizacji. Mieszkanie z mamą i dziadkami nie było normalne, a ja pragnęłam dla niego normalnego, szczęśliwego dzieciństwa.
Moje rozmyślenia zostały przerwane przez bruneta. Chłopak objął mnie od tyłu, kiedy chowałam do lodówki masło.
Uśmiechnęłam się pod nosem i odwróciłam w jego kierunku.
- Czy moja księżniczka sobie czegoś życzy? - spytał z uśmiechem. Zaśmiałam się.
- Hm, nie pogardziłabym kubkiem zimnego kakao - odparłam.
- Już się robi - odparł i podniósł mnie, sadzając na krześle. Zachichotałam, odgarniając włosy za ucho.
Cały czas myślałam o jego propozycji. Miałabym z nim dobre życie, Jason również. Kochałby nas, a przecież to najważniejsze, prawda?
Po chwili kubek z kakaem został przede mną postawiony.
- Dziękuję. - Uśmiechnęłam się i wzięłam łyk zimnego napoju.
Jay usiadł obok mnie na krześle, nie spuszczając ze mnie wzroku ani na moment. Odłożyłam kubek z powrotem na stół i spojrzałam na chłopaka.
- Chanel - zaczął niepewnie. - Myślałam nad tym wszystkim, co ci mówiłem?
Przygryzłam nerwowo wargi.Nie mogłam się teraz wycofać. Musiałam podjąć w końcu decyzję.
- Tak - odparłam, wypuszczając powietrze z ust. Jego oczy zaświeciły się. - Bardzo dużo o tym myślałam, w zasadzie myślę o tym non stop.
- Chciałem tylko powiedzieć ci, że bardzo cię kocham, ale chyba to wiesz, prawda? - Spojrzał na mnie niemalże błagalnie. - Kocham Jasona jak własnego syna i uwierz, że byłbym najszczęśliwszy na świecie mogąc być jego ojcem. Proszę, bądź ze mną, zamieszkaj u mnie, zarabiam wystarczająco, aby was utrzymać, uda nam się, stworzymy rodzinę - mówił, a ja nagle jakby przestałam go słuchać.
To nie z tobą miałam tworzyć rodzinę. Nie z tobą planowałam swoją przyszłość.

-Za rok. Po twoich osiemnastych urodzinach. Uczynisz mnie najszczęśliwszym facetem na ziemi i zostaniesz moją żoną?

Byłabym już jego żoną. Bylibyśmy małżeństwem. Kochalibyśmy się jak szaleni. Gdyby tylko wszystko było inne.
Właśnie, gdyby.

Musiałam ruszyć dalej. On zniknął. Zniknął tak nagle, jak się pojawił.
- Tak, Jay - odparłam niepewnie. - Chcę z tobą być - dodałam.
Chłopak wpatrywał się we mnie przez chwilę bez słowa, chyba nie wierząc, że w końcu to powiedziałam.
- Boże nie wierzę, nie wierzę! - niemalże wrzasnął po chwili i wstał, biorąc mnie na ręce. Zaśmiałam się na głos, kiedy chłopak dwukrotnie się obkręcił.
- Uczynię cię najszczęśliwszą kobietą na świecie, słyszysz? Obiecuję ci to! - dodał, nie przestając się uśmiechać. Po chwili postawił mnie na ziemię i objął moją twarz dłońmi.
Czułam ból w sercu. Przysięgam, że poczułam paskudne uczucie, choć starałam się je zwalczyć.
Jay przybliżył się i musnął moje wargi. Odwzajemniłam pocałunek, choć nie to podpowiadało moje serce. Zupełnie nie to.
*
Dzięki Jay'owi, który bawił się z Jasonem, mogłam spokojnie posprzątać w domu. Później wspólnie wykąpaliśmy małego i ułożyliśmy go do snu. Byłam padnięta po całym dniu. I choć nie przyjmowałam tego do siebie, to byłam chyba bardziej wykończona psychicznie. Nie czułam się dobrze z decyzją, jaką podjęłam, choć wiedziałam, że to najlepsze wyjście.
- To ja będę się zbierał - odparł, kiedy zamknęliśmy drzwi od pokoju chłopca, który słodko zasnął.
Zawahałam się.
- Zostań.
Brunet spojrzał na mnie ze zdziwieniem. Przełknęłam ślinę z trudem.
- Zostań na noc - odparłam. - Ze mną - dodałam, choć te słowa ciężko przeszły mi przez gardło.
- Jesteś pewna? - spytał, odgarniając moje włosy za ucho.
NIE.
- Tak. - Kiwnęłam twierdząco głową.
- Kocham cię - odparł i pocałował mnie w czoło. Nie oczekiwał odpowiedzi "ja ciebie też". Wiedział, że to dla mnie za szybko. - Pójdę w takim razie pod prysznic. - Uśmiechnął się, a ja niepewnie to odwzajemniłam. Miałam nadzieję, że mój uśmiech wyglądał na prawdziwy.
Weszłam do swojej sypialni, siadając powoli na łóżku.
Czułam ogromną chęć rozpłakania się. Nie chciałam tego. Nie chciałam całować nikogo, oprócz Justina.
Ale jego już nie było. Nie ma i nie będzie. Musiałam zapomnieć, ruszyć dalej, ułożyć sobie życie.
Wzięłam głęboki oddech, starając się trochę uspokoić.
Położyłam się, czekając na powrót Jay'a. Każda minuta ciągnęła mi się w nieskończoność. Dłonie drżały mi z nerwów. Z całego, swojego serca pragnęłam zobaczyć za chwilę w drzwiach Justina, nie Jay'a.
Byłam taka głupia.
Po około piętnastu minutach, do pokoju wszedł brunet. Miał na sobie jedynie spodnie, a po jego nagiej klatce piersiowej, spływały krople wody, spadające z jego włosów.
Podniosłam się do pozycji siedzącej, wiedząc, że muszę teraz wziąć się w garść. Zdobyłam się na uśmiech.
Chłopak powoli do mnie podszedł, siadając tuż obok.
- Nawet nie wiesz, jaki jestem szczęśliwy, że dałaś mi szansę - szepnął i objął moją twarz dłońmi. - Tak długo na to czekałem - dodał. Słyszałam szczerość i miłość w jego głosie. Kochał mnie. Tak naprawdę.
Bardzo delikatnie go pocałowałam. Chciałam, przysięgam, że z całych sił starałam się, aby poczuć do niego miłość silniejszą niż przyjacielską. Jego wargi musnęły moje, odwzajemniając i pogłębiając pocałunek. Z każdą sekundą stawał się on głębszy i bardziej namiętny. Jay powoli, bardzo delikatnie naparł na mnie, kładąc na łóżko. Nie sprzeciwiłam się. Posłusznie położyłam się na miękkiej pościeli. - Chcesz tego? - szepnął w moje usta.
NIE.
- Tak - mruknęłam bardzo cicho. - Chcę - dodałam i ponownie pocałowałam chłopaka.
*
Kochaliśmy się. Choć nie wiem, czy można to tak nazwać, kiedy jedna ze stron nie kocha tej drugiej. Uprawialiśmy seks. Łudziłam się, że bliskość fizyczna zbliży nas psychicznie.
Nie było tak. Efekt był totalnie odwrotny. Poczułam się źle, podle, brudno. Spojrzałam na bruneta obok mnie. Spał. Był szczęśliwy, łudząc się, że i ja jestem.
Nie byłam. Ani trochę.
Wygrzebałam się delikatnie spod kołdry, trzymanej przez chłopaka i zamknęłam w łazience. Usiadłam na podłodze, wybuchając płaczem.
Nie miał prawa. Nie miał prawa mnie całować i dotykać. Tylko On mógł to robić, tylko do niego należała moja dusza i ciało.
Nie umiałam się uspokoić. Czułam się jak zwykła szmata, choć nie zrobiłam nic złego. Odrzucało mnie od samej siebie. Nie mogłam nawet patrzeć w swoje odbicie w lustrze. Byłam taka głupia.
- Gdzie jesteś - szepnęłam, chowając twarz w kolana. - I dlaczego cię przy mnie nie ma - dodałam, nie przestając płakać.
*
Od rana nie czułam się najlepiej. Źle czułam się z pocałunkami Jay'a, lecz nie dałam nic po sobie poznać. Udawałam szczęśliwą. Tak było najlepiej.
- Gotowi na spacer? - spytał chłopak, otwierając przede mną i Jasonem drzwi od domu.
- Tia! - chłopiec klasnął w dłonie, mówiąc coś na kształt "tak". Coraz lepiej wychodziło mi wymawianie krótkich, pojedynczych słów. Byłam taka dumna.
- No to idziemy! - Jay odparł i podbiegł do chłopca, biorąc go na ręce. Ten głośno się zaśmiał.
Uśmiechnęłam się. Szczerze. Przełożyłam torebkę przez ramię i wyszłam za chłopakami, zamykając za sobą drzwi. Wyszliśmy na chodnik, idąc powoli w kierunku parku. Jay trzymał mocno chłopca, aby ten mógł sam chodzić. Zatrzymałam się na moment i kucnęłam przed chłopakami.
- No chodź do mnie, kochanie. - Wyciągnęłam dłonie przed siebie.
Chłopiec zaśmiał się w głos i przyspieszył, idąc w moim kierunku. Jego nóżki wciąż jeszcze się plątały, sprawiając, że upadłby od razu, gdyby nie trzymał go Jay.
Już po chwili synek wylądował w moich ramionach. Mocno go objęłam, podnosząc się.
- Brawo kochanie. - Uśmiechnęłam się. Jay pogłaskał chłopca po główce, po czym delikatnie pocałował mnie w usta.
*
Czułem się jak po dragach. Pełen energii, w euforii, niemiłosiernie podekscytowany. Zaraz ich zobaczę. Nerwy zjadały mnie od środka, ale wiedziałem, że będzie dobrze. Nie było innej opcji. Tak bardzo chciałam opowiedzieć już o wszystkim Chanel. Powiem jej, że przez ostatnie pół roku byłem na odwyku, leczyłem się, jestem czysty, że zrobiłem to wszystko dla niej i dla synka i będę leczył się dla niej. Już nigdy nie skrzywdzę żadnego z nich. Przysięgnę, że będę dla Jasona najlepszym tatą na świecie. Takim, o jakim ja zawsze marzyłem.
Zacisnęłam pięści z emocji.
Zaparkowałem samochód ulicę dalej od domu Chanel, chcąc przejść się kawałek na nogach, chociaż trochę się uspokoić.
W jednym momencie zastygłem. Moje serce zaczęło bić jeszcze szybciej. Uśmiech cisnął się na usta, a łzy do oczu. Na sercu poczułem cholerne ciepło. Znów ich widziałem, moje dwa aniołki. I nagle to uczucie zmieniło się w siarczysty policzek wymierzony w moją twarz. Wszystko, w co wierzyłem, posypało się jak pierdolony domek z kart.

_________________________________

Wszystko wyjaśniłam na tt, nie mam sił pisać tego ponownie, więc proszę zajrzyjcie tam.
Bardzo was przepraszam za długą przerwę i bardzo dziękuję osobom, które mnie rozumiały i broniły. 
Cóż, jeśli są osoby, które mają zamiar napisać komentarz pt. "Nie będę już tego czytać", to możecie sobie oszczędzić, bo naprawdę, brzydko mówiąc, gówno mnie to obchodzi. Piszę dalej dla osób, które wciąż ze mną są i mnie wspierają. Nie potrzebuję nikogo więcej :) W życiu prywatnym jestem teraz bardzo szczęśliwa i wierzcie mi, wasze hejty mnie nie ruszą, ani troszkę.

much love x

114 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. strasznie szkoda mi Justina:( świetny rozdział!

      Usuń
  2. nire to sie niee dzieje aaaaa

    OdpowiedzUsuń
  3. NIE MOGE SIE DOCZEKAC KOLEJNEGO RODZIALU

    OdpowiedzUsuń
  4. przysiegam jak przeczytałam końcówkę to mnie tez cos w sercu zaklulo hahaha XD tak bardzo sie cieszyłam widzac ze Justin poszedl na odwyk, ze sie stara.... cholera, pieprzony Jay
    chociaż rozumiem ze Chanel ma prawo byx szczęśliwa
    ale ona bedzie szczęśliwa tylko z Justinem!! :(
    wierzę ze wszystko sie ulozy, prawda? niech chociaz porozmawiaja ♡
    niesamowicie ciesze sie ze wrocilas i ze wszystko okej u Ciebie! much love, x

    OdpowiedzUsuń
  5. rozpalaklam się. jak to możliwe? Chanel musi być z justinem i jasonem, musi :(( ten jay nie ma prawa wkraczac pomiędzy nich. cieszę się,ze wróciłas :):*

    OdpowiedzUsuń
  6. Co ile beda rdz?

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniały rozdział ! Nie mogę się doczekać następnego ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny rozdział ! Mam nadzieje ,że przez przerwe odpoczęłaś.Jestem bardzo ciekawe co będzie dalej. Życzę weny xx

    OdpowiedzUsuń
  9. Aanaibkuabanagaoaianaobaua ona ma nie zamieszkać z tym Jayem

    OdpowiedzUsuń
  10. boze, n a j l e p s z e! nie wiem, co powinnam powiedziec.. no brak mi slow, kocham i czekalam tak dlugo.. ale warto bylo!

    OdpowiedzUsuń
  11. uwielbiam!! ♥ jestem pod wrażeniem, że jeszcze masz pomysły na dalsze rozdziały i losy bohaterów! i bardzo dziękuję, zapewne jak każdy z twoich czytelników, że zdecydowałaś się kontynuować :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Taka byłam szczęśliwa, że w końcu Justin z Chanel pogodzą się i będą sobie szczęśliwie żyć z Jasonem, a tu zgadza się z nim mieszkać... Co z tobą nie tak Chanel? Kochasz Justina przecież ugh
    No cóż, mam nadzieje, że wkrótce zrozumie jaki popełniła błąd i będą razem. :)
    Cieszę się, że wróciłaś do pisania rozdziałów. x
    Z niecierpliwością czekam na następny. :) xx /@bizzlessmile

    OdpowiedzUsuń
  13. warto było czekać! poprawił mi się humor, gdy zobaczyłam, że dodałaś rozdział... w dodatku świetny, jak zawsze :) mam nadzieję, że justin się nie podda i będzie o nią walczył.

    OdpowiedzUsuń
  14. PŁACZE
    tak strasznie szkoda mi Justina
    on sie tak dla niej staral
    a ona jest z Jay'em
    nie, tak nie moze byc

    OdpowiedzUsuń
  15. Awwww *_* Biedny Justin :( ale niech sie nie martwi bo Chanell go kocha ♥ dziekuje ze wrocilas :*******

    OdpowiedzUsuń
  16. boze, ja die popłakałam, chce ich razem:(

    OdpowiedzUsuń
  17. KOCHAM LINEB I CIEBIE
    TAK BARDZO DZIEKUJE CI ZE PISZESZ
    JESTES NIESAMOWITA
    MAM NADZIEJE ZE ONI BEDA RAZEM
    NIE MA INNEJ OPCJI
    PLACZE TUTAJ

    OdpowiedzUsuń
  18. Niech się Justin tylko nie poddaje nie nie nie

    OdpowiedzUsuń
  19. O Boże wróciłaś i jak widać z wielką siłą. ...! Ten rozdział jest cudowny ♥

    OdpowiedzUsuń
  20. Jezu nie doczekamy sie kolejnego teraz chyba omb to bylo megaaaaaa

    OdpowiedzUsuń
  21. W sumie to ta twoja przerwa nawet pasuje do sytuacji. Bo faktycznie czuć tą przerwe. To wydaje sie jakfaktycznie minęło te pół roku xd
    A rozdział cudowny oby szybko do nn ;)
    Mam nadzieje ze nabrałaś sił

    OdpowiedzUsuń
  22. Boże, płaczę :((((
    dlaczego ona zgodziła się być z Jai'em?! :((((
    Justin był taki szczęśliwy, że ich zobaczy.. miał nadzieję, że wszystko się ułoży, a tutaj... biedny :((((
    ech..
    rozdział oczywiście genialny! cieszę się, że do nas wróciłaś <3
    czekam już na następny rozdział.
    mam tylko nadzieję, że Jus nie wróci do dragów.. nie może tego zrobić. nie może się poddać! :( trzymam za niego kciuki - żeby starał się odzyskać Chanel i Jasona <3
    za Ciebie też trzymam kciuki, kochanie! :*
    do następnego <3
    @saaalvame

    OdpowiedzUsuń
  23. Widzałam już dawno to co napisałaś na tt i bardzo się ucieszyłam. Weszłam na bloggera i nie dowierzałam, że w końcu jest rozdział... A po przeczytaniu jedyne co mi do głowy przychodzi to "o kurwa..." Cieszę się, że wróciłaś i pamiętaj, że my zawsze będziemy z tobą.
    <3 XOXO

    OdpowiedzUsuń
  24. Jejku nareszcie myślałam że już nie wrócisz jeju tak strasznie kocham to ff i nie przejmuj sie hejtami dziękuje że to piszesz :'))))

    OdpowiedzUsuń
  25. Boze biedny justin :(( tak sie staral!!! :( kuźwa ona ma byc z justinem no cholery!! :((( czekam na nn, kocham to opowiadanie! ��❤❤❤❤��

    @biebsovatox

    OdpowiedzUsuń
  26. Justin pokaż Chanel że sie zmieniłeś!! kiedy kolejny???

    OdpowiedzUsuń
  27. O matko mam nadzieje ze Justin będzie walczyć o Chanel i się nie podda, a ona da mi szansę

    OdpowiedzUsuń
  28. O matko mam nadzieje ze Justin będzie walczyć o Chanel i się nie podda, a ona da mi szansę

    OdpowiedzUsuń
  29. Szczerzyłam sie jak głupia kiedy zobaczyłam że jest nowy rozdział :)
    Jednak juz nie moge sie doczekać kiedy Chanel i Justin w końcu bedą razem.

    OdpowiedzUsuń
  30. O boże nie wierzę, zaraz się rozpłaczę. Biedny Justin, biedna Chanel, ale co się jej dziwić? Sądziła, że wszystko już jest skończone. Chciała być po prostu szczęśliwa. Nie no nie wierzę w to wszystko. Płaczę.


    http://collision-fanfiction.blogspot.com/

    Bardzo proszę o głosy: http://sonda.hanzo.pl/sondy,241637,P804.html

    OdpowiedzUsuń
  31. Twoje opowiadanie jest tak bardzo niesamowite..Czytając je po prostu się w nim zatracam jest tak bardzo ekscytujące i piękne . Brak mi słów żeby powiedzieć jak bardzo je uwielbiam <3

    OdpowiedzUsuń
  32. Ooooooo mój boże!!! Aaaaaa <3 KOCHAM CIE KOCHAM CIE KOCHAM CIE!! Świetny rozdział, szkoda mi Justina :( ale mega że jesteś :)))))))

    OdpowiedzUsuń
  33. Tak bardzo tesknilam!! Ale zaraz sie rozpłacze, on to zobaczył, dlaczego? Nie �� czekam na next skarbie

    OdpowiedzUsuń
  34. świetny rozdział omg, uwielbiam cie i nie moge sie doczekac kolejnego rozdzialu!

    OdpowiedzUsuń
  35. tęskniłam za Tobą i lineb hdhdjdjdh ❤
    rozdział jest niesamowity, już nie mogę się doczekać jak Justin i Chanel będą razem, chodź wiem że jeszcze na to trochę zaczekamy

    OdpowiedzUsuń
  36. Tak dlugo na to czekalam 😍 nie za bardzo lubie komentowac opowiadania ale dziewczyno dla ciebie sie poswiece! to jest genialne

    OdpowiedzUsuń
  37. jesteś genialna pisz i się nikim nie przejmuj

    OdpowiedzUsuń
  38. Zdecydowanie warto było czekać! I pomimo tego że bardzo bym chciała żeby akcja toczyła się jak najdłużej to nie mogę się doczekać momentu Justina i Chanel

    OdpowiedzUsuń
  39. Kochana :*
    Nie wiem gdzie to napisac,ale napisze tutaj :)
    Na poczatek chcialam Ci bardzo podziekwac,ze wrocilas do nas,bo caly czas wierzylam,ze tak sie stanie :*
    Ciesze sie,ze u Ciebie wszystko sie uklada i zycze Ci szczescia ♥
    Chcialam Cie prosic i wiem,ze nie tylko ja o to,aby to piekne opowiadanie skoczylo sie dobrze.Mam nadzieje,ze pozwolisz nam poczuc sie szczesliwe,bo dla nie jednej z nas to jest ucieczka od wlasnych problemow i zagubionego szczescia. Mam nadzieje,ze przeczytasz to i chociaz w polowie zrozumiesz
    Pozdrwiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  40. ilykidrauhlzx15 marca 2015 21:42

    Jestem wrakiem czlowieka, obiecuje. Rozdzial niesamowity, poryczałam sie. Nie przejmuj sie hejtami, jestem z Ciebie dumna. Dzieki za wszystko ❤

    OdpowiedzUsuń
  41. ❤❤❤❤❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤❤❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  42. Pamiętam jak przeczytałam 1 rozdział w moje urodziny... i wiedziałam że to pokocham... i dzisiaj tak sb myślę może sprawdzę czy już jest nowy myślałam że to niemożliwe a tu taka niespodzianka... jestem szczęśliwa! A rozdział świetny i smutny.

    OdpowiedzUsuń
  43. Jejku czulam te wszystkie emocje Justina tak swietie je opisalas matko dziekuje! <3 Ehh Jay i Chanel docenial go ale no to nie Justin wieeec..... I jeszcze jak na razie to sie nie zapowiada na to zeby dodatkowe rodzialy skonczyly sie dobrze nieeeeee

    OdpowiedzUsuń
  44. o nie :< dlaczego znowu im się miesza ? :< ale ogólnie rozdział jest super i tak się cieszę, że dodałaś :3 ej nie wiem, jak cię na tt znaleźć :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twitter.com/linebfanfiction

      Usuń
  45. Jeju to jest świetne! Kocham to jak piszesz, tak bardzo chce juz przeczytać kolejny rozdział :((

    OdpowiedzUsuń
  46. Jej kochanie!Jak zawsze wyszedł ci świetnie.Dzięki bogu dodajesz te dodatkowe rodziały bo bez nich umarłabym!A i nie rozumiem osób co mówią że Chanel źle zrobiła zgadzając sie na związek z Jay'em ale tak naprawdę to wy mając po 14 lat możecie to ocenić?Sama nie jestem w stanie mając 18.Justin ranił i skrzywdził ją bardzo więc aby odbudować ich relacji nie wystarczą miłe słówka i super obietnice.Ale Chanel wiadomo bez winny też nie jest,a do tanga trzeba dwojga nie?Mam nadzieję że jakoś im się ułoży.No to tyle,trzymaj sie i oczywiście życzę weny!dobranoc ;)

    OdpowiedzUsuń
  47. Ja to mam tylko taka nadzieje ze Chanel i Justin będą razem

    OdpowiedzUsuń
  48. Jak wspaniale, ze wróciłaś do pisania!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  49. Jejuś tak mi szkoda Justina i Chanel też :( Kocham to ff i dziekuje ze sie nie poddałaś, jesteś silna i dasz rade, wierze w to, ilysm

    OdpowiedzUsuń
  50. Az chce mi sie plakac po tej koncowce :'( i ucielas w takim miejscu! :p
    rozumiem te przerwe i dziekuje, ze do nas wroxilas :*
    zycze duuuuuzo weny :*

    X.O.X.O
    PS. Your forever.

    OdpowiedzUsuń
  51. rozdział taki bardzo piękny *....*

    OdpowiedzUsuń
  52. tak bardzo tęskniłam! cieszę się, że już z nami jesteś i kontynuujesz dla nas to piękne opowiadanie, czekam na kolejny rozdział, już nie mogę się doczekać dalszych losów ily
    @biebeztwerk

    OdpowiedzUsuń
  53. omg! nie mogę sie doczekać kolejnego♥

    OdpowiedzUsuń
  54. OMG! Co za wspaniały rozdział. Strasznie cieszę się, że wróciłaś. Chanel ma być z Justinem, nie z Jayem. On jest tu zupełnie nie potrzebny. Końcówka mnie dosłownie załamała... Jak zwykle się poryczałam. Mam nadzieję, że Justin się nie podda i zdecyduje do niej podejść. Boże... przez pól roku nic nie brał. Proszę... niech tak dalej zostanie. Niech udowodni Chanel, Jasonowi i samemu sobie, że jest silny i pokaże jak bardzo są dla niego ważni. Kocham te ff. Jak dowiedziałam się, że na weekendzie pojawi się nowy rozdział to co chwilę sprawdzałam tt i wchodziłam na bloga. Z niecierpliwością czekam na kolejny. Życzę weny :) Naprawdę wspaniale piszesz. Jestem wielką fanką @Alex41789

    OdpowiedzUsuń
  55. awwww <3 nie sądziłam ze zastane tak cudowny rozdział <3
    Kochaaaam i czekam jak coś jeszcze napiszesz !! <3

    OdpowiedzUsuń
  56. Przeczuwalam, ze wrocisz. Ciesze sie. Rozdzial jak zwykle w napieciu. Ciesze sie, ze Justin sie wyleczyl i mam nadzieje, ze nie wroci do tego, mam nadzieje, ze mimo wszystko bedzie walczyl.

    OdpowiedzUsuń
  57. Rozdział SUPER *-*
    Podasz tt ?
    @Olaa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jest tt LINEB
      @LINEBfanfiction

      Usuń
  58. NIE WIERZĘ, ŻE WRÓCIŁAŚ!!! OMFG JAK JA KOCHAM TO OPOWIADANIE!!! NO I CIEBIE!!! ♥♥♥♥♥♥
    plis nie kończ tego opowiadania!!! NIGDY!!! :***
    życzę Ci dalszej weny, wytrwałości, cierpliwości no i powodzenia w życiu prywatnym :*

    OdpowiedzUsuń
  59. KUrwa, KURWA< KURWa!!!!!!!!!!!!!!! WRÓCIŁAŚ, KOCHAM CIĘ!

    OdpowiedzUsuń
  60. WRÓCIŁAŚ!!!!!! NIE WIERZE
    Kocham to opowiadanie pisz je dalej!!
    Mam nadzieje że wszystko dobrze się skończy

    OdpowiedzUsuń
  61. o mój boże ŚWIETNY ROZDZIAŁ♥
    jezu już nie mogę się doczekać następnego♥♥♥
    wytrwałości w pisaniu misiu♥

    OdpowiedzUsuń
  62. ciesze sie że wróciłaś :D
    super że Justin poszedł na odwyk ! szkoda mi go trochę, mam nadzieję ze będą razem :*

    OdpowiedzUsuń
  63. prosze nie rob mi tego placze no :( Chanel nie może byc z Jay;em kuurde no

    OdpowiedzUsuń
  64. UMIERAM! W końcu jest rozdział, do tego boski.. Choć ta końcówka.. Biedny Justin. ;c Szkoda mi go. Jednakże mam nadzieję, że jakoś odmieni się los i... BĘDĄ RAZEM! *.* I hope so.
    Cierpliwie czekam na następny.
    xo

    OdpowiedzUsuń
  65. Jejku nareszcie wróciłaś! <33 Straszny się cieszę. Rozdział jak zwykle cudowny. Tylko szkoda mi Justin'a. Jednak mam nadzieję, że jeszcze uda im się być razem i obydwoje będa szczęśliwi. Nie popieram decyzji Chanel. Skoro nie kocha Jay'a to nie wiem po co się zgodziła z nim być.
    Kocham to opowiadanie i strasznie się cieszę, że wróciłaś <3 Nie mogę się doczekać następnego :) Weny <3

    i-hate-my-life-jbff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  66. O jezu nie wierzę, że wróciłaś
    I, jak widzę z nową energia na pisanie

    Płakałam
    Przyznam to bez bicia, bo to nic złego płakać.
    Płakałam jak cholera, ze szczęścia, jakie ogarniało Justina, z rozpaczy, w jakiej pogrążała się coraz bardziej Chanel... eh

    Szkoda mi Jaya:(
    Lubiłam go zawsze, od samego początku, jak tylko jego postać pojawiła się w opowiadaniu
    On od samego początku kochał Chanel, ale cóż, musi pogodzić się z faktem, że oni nie są sobie przeznaczeni
    Kurczę, ta końcówka... pękłam, no po prostu pękłam

    Czekam w takim razie na ciąg dalszy<3

    Zapraszam do siebie:
    three-months.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  67. boze juz mnie ona wkurza nie moze sie zdjecydowac jak jakis bachor, albo chve jaya albo justina proste, a nie patrzy jak byloby lepiej dla jasona, szkoda mi justina

    OdpowiedzUsuń
  68. Super rozdział. Ciesze się że wróciłaś do nas :) <3 niech oni będą razem proszeee. A co z our little secret? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlasnie, co z olsb?? Dlaczego tak traktujesz jego czytelnikow? To juz 7 miesiecy ;'(;'(

      Usuń
  69. Jejku nareszcie!:):):) czemu im się nie udaje? Zawsze coś :( Tak bardzo chce mi się płakać jak to czytam :( rozdział wspaniały! Do następnego ✌ xx

    OdpowiedzUsuń
  70. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  71. Jejku, tak się cieszę, że wróciłaś♡♡♡ *.*
    Genialny rozdział!! Uhh, tylko czemu ona to robi, skoro tak naprawdę tego nie chce :€ Szkoda mi ich, Tak się męczą bez siebie :'( Kocham Twoje ff :* Nie mogę się doczekać następnego. ;)

    OdpowiedzUsuń
  72. Cieszę się, że wróciłaś! a rozdział cudowny xxx 💕

    OdpowiedzUsuń
  73. o jejku nareszcie <3 świetny rozdział, tylko.. ugh niech oni wrócą do siebie

    OdpowiedzUsuń
  74. ojejku. szkoda mi Justina teraz :/

    OdpowiedzUsuń
  75. strasznie sie ciesze, ze dodalas nowy rozdzial :) czekam niecierpliwie na nastepne trzymaj sie :) ciesze sie tez, ze jestes szczesliwa :)

    OdpowiedzUsuń
  76. Głupi Jay :'( Czekam na kolejny rozdzial <3

    OdpowiedzUsuń
  77. błagam. Dodaj nowy rozdział jak najszybciej:) to mnie tak cholernie wciąga:) nie rób mi tego, dodaj szybciej błagam <3

    OdpowiedzUsuń
  78. tak się cieszę, że wróciłaś!!!

    OdpowiedzUsuń
  79. kocham cie <3 cierpliwie czekałam i codziennie wchodziłam z nadzieja że bd nowy chapter ale nie naciskałam.Jezu wiedziałąm ze tak bd przestanie cpać i wróci do nich a on abd z jayem :( czekam na nowy <3

    OdpowiedzUsuń
  80. Jak ja sie bardzo ciesze ze jest juz nowy rozdzial <3 Dziekuje ze wrocilas <3 Biedny Justin :( Jak mi sie chce płakać, biedny Justin :( Mam nadzieje ze bedzie z Chanel. Rozdzial wspanialy,genialny <3 Kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  81. Matko boska ! Dziewczyno! Nie moge pohamowac szczescia ze wrocilas i dodalas rozdzial, ktory wyszedl Ci bardzo dobrze moim zdaniem. Jest swietny i prosze niech oni będą razem a Chanel niech juz nie robi czegos z Jayiem bo będzie coraz gorzej, Justin w pierwszej czesci taki 'huligan' a teraz taki slodki, zmienil sie, dla nich. Jejuuu! Nie moge sie ogarnac po przeczytaniu. Dziekuje dziekuje dziekuje !!!! Kocham ����/M

    OdpowiedzUsuń
  82. Jezuuuu czekam na następny!
    I ciesze się ze wróciłas :)

    OdpowiedzUsuń
  83. Jeju. Cudowny <3 Popłakałam się ;'c Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  84. Nie lubie Jaya! Bardzo chciałabym zeby Justin był z Chanel to byłoby cudowne zakończenie. Jeśli Chanel będzie z Jayem to ide umierać. A teraz sobie jeszcze popłaczę chwilkę

    OdpowiedzUsuń
  85. Jejkuu boooski kochanaa ! ;* oby wszystko między Chanel i Justin'em się ulozylo... ciesze się ze wrocilas i z niecierpliwością czekam na kolejny ^ ^

    OdpowiedzUsuń
  86. Jejkuu boooski kochanaa ! ;* oby wszystko między Chanel i Justin'em się ulozylo... ciesze się ze wrocilas i z niecierpliwością czekam na kolejny ^ ^

    OdpowiedzUsuń
  87. Blagam dodaj szybko następny ♡ kocham cie za to ze piszesz dziękuję ze wrocilas

    OdpowiedzUsuń
  88. Dlaczego nas ignorujesz? Mowie o olsb. Zapomnialas, ze ten blog w ogole istnieje? Blog ktory mial byc czyms nowym? Nowa historia, nowym poczatkiem? Mimo, ze przetrwal tylko 4 rozdzialy, zdazyl mnie oczarowac. Mialam nadzieje na kolejne niezwykle opowiadanie. A ty obiecalas, ze konczysz z lineb, by zaczac cos nowego! Poczulam sie jakby ktos mnie spoliczkowal kiedy sie okazalo, ze tu wrocilas, a czytelnikow olsb zostawilas z inf. ze masz problemy. Moja dobra opinia na twoj temat runela. Nie moglam uwierzyc, ze moja ulubiona autorka tak nas oklamala.Nie spodziewalam sie tego po tobie. Nie wierze, ze cos takiego zrobilas, zwlaszcza, ze sama twierdzisz, iz nienawidzisz klamstwa, falszywosci i bezpodstawnego chamstwa. Widzialam wszystkie te okropne komentarze na temat olsb pod poprzednia notka na tym blogu. Czytalam je .Bylam w szoku, ze ktos oprocz mnie tak sie tym przejal i odwazyl sie poruszyc ten temat. Ale ja siedzialam cicho. Czekalam. Wierzylam w ciebie, liczylam na ciebie. Wierzylam, ze jak wrocisz to wszystko nam wyjasnisz, ze wszystko wroci do normy, ze wreszcie zrozumiemy co tu sie dzieje. Ale to nie nadeszlo. To tak strasznie przykre, ze zawsze wybierasz tego bloga. Ze wrocilas, tu,piszesz jakies dodatkowe rozdzialy,nawet nie mam ochoty ich czytac...A na olsb nie napisalas nic. Boze czy to maprawde cie tak duzo kosztuje zeby napisac notke w ktorej bys nam wszystko wytlumaczyla?? Nie blagamy cie na kolanach zebys dalej pisala, nie zebrzemy o nowy rozdzial tylko chcemy slowa wyjasnienia! Jak mozna 7 mies nie pokazywac sie na blogu i zaslaniac sie problemami, a wrocic na stary?? Jezeli zostalo w tobie chociaz troche przyzwoitosci to sie wreszcie ogarnij i napisz te pieprzone zdanie wyjasnienia! A jesli nie, to nie zaslugujesz na moja uwage.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z jednym się zgadzam mianowicie chodzi o drugiego bloga!
      jak dla mnie tamta historia jest zdecydowanie ciekawsza i dzieje się coś fajnego i nowego!
      lineb pierwsza część była fajna i mi wsytarczyła niestety, nie lubie takich nagłych drastycznych zmian w bohaterów z złego na dobrego (wiem, że to nie powinno mnie obchodzić ale strasznie denrwuje mnie jak Justin używa określeń aniołku, aniołski, księżniczka bo to mi w ogole nie pasuje do niego w tym opowiadaniu xD)
      mam nadzieję, że szybko skończysz tą historię, aby móc wrócić do nowego(strego) bloga! :) bo tam czekam na Ciebie z utęsknieniem! :) a tu zycze nadal dużo weny i fajnie że wróciłaś i u Ciebie wszytsko dobrze :)

      Usuń
  89. Genialny rozdział, w sumie jak każdy poprzedni! :*

    OdpowiedzUsuń
  90. Dzakochałam się w tym ff od samego początku i nie wyobrażam sobie życia bez niego ♥ gdy natrafiłam na historię Justina i Chanel myślałam, że to będzie kolejne opowiadanie bez głębszego przekazu z płytką fabułą... ale pomyliłam się ... ich historia jest po prostu taka...taka... prawdziwa? nie wiem nawet dobrze jak to ubrać w słowa... wiem na pewno, że to ff dużo mnie nauczyło i za to dziękuję ♥
    Kocham i czekam na next ♥

    OdpowiedzUsuń
  91. TO JEST MIŁOŚĆ. ♡◆♡◆♡ A kiedy możemy się spodziewać nastepnego?:) co prawda nie satysfakcjonuje mnie zakończenie i związek Chan no ale może w końcu będzie w Justinem. A On nie przestanie walczyć przynajmniej o Jasona.

    OdpowiedzUsuń
  92. Niech on się nie poddaje! Musi o nią walczyć :(

    OdpowiedzUsuń
  93. Piękne <3 Znowu płakałam jak głupia, przypominając sobie tę historię, czytając ten rozdział
    Jesteś naprawdę wspaniała i podziwiam Cię z całego mojego chamskiego serca, za to, że piszesz, że mimo problemów życiowych znalazłaś czas, żeby napisać nowy rozdział.
    I właśnie za te kilka rzeczy Twoi czytelnicy tak Cię kochają <3

    OdpowiedzUsuń
  94. Jezu cudowny!
    Tak się cieszę, że dodałaś nowy rozdział.
    Weszłam na LINEBA właściwie bez nadziei na nowy rozdział, a tutaj taka niespodzianka. Z początku naprawdę nie mogłam w to uwierzyć.
    Cieszę się, że ułożyło ci się w życiu prywatnym i dobrze, że nie przejmujesz się hejtami.
    Much love. <3

    OdpowiedzUsuń
  95. Kochana tylko debil napisał by ci tu ze "nie będzie tego czytał" zazdrość i tyle ale nic się nie poradzi sa i będą pisać te swoje glupoty bo im w życiu nie wychodzi wiec chcą się wyżyć debile i tyle :* ciesze się ze jesteś zawsze możesz na nas liczyć bo są tu osoby które od początku były i będą po twojej stronie piszesz świetnie i masz o tym pamiętać rozdział świetny Kocham i pamiętaj wierzymy w cb całym sercem

    OdpowiedzUsuń
  96. ja cie kocham i czekałam jak widać nie na marne :* :* :*

    OdpowiedzUsuń
  97. Boze ja wariuje jak to czytam.... :oo
    Nawet nie wiesz jak sie ciesze w sumie nie jedyna, ze piszesz dalej! :)))

    OdpowiedzUsuń
  98. Czekałam, czekałam, cierpliwie i się doczekałam.
    DZIĘKUJĘ BARDZO <3

    OdpowiedzUsuń