Grunt osunął mi się spod stóp, w gardle kompletnie zaschło, a nogi ugięły się w kolanach. Byłam bliska omdlenia. Uchyliłam usta wpatrując się w stojącego kilka kroków dalej Justina. Przez kilka sekund żadne z nas nie było w stanie ani się poruszyć, ani odezwać. Wydawało mi się, że to tylko koszmar i zaraz się z niego obudzę.
- Jak mogłaś - wypowiedział te słowa powoli i bardzo cicho. - Jak mogłaś mnie tak okłamać - dodał i zaczął iść w moim kierunku. Serce podeszło mi do gardła. Mocniej przycisnęłam do siebie Jasona okropnie się o niego bojąc.
- Ty pieprzona kłamczucho - mówił, a ja wyczuwałam w jego głosie coraz większą złość. Dłonie zaczęły mi drżeć. Odeszłam szybkim krokiem w kierunku łóżeczka i włożyłam do niego synka.
- Bądź spokojny kochanie, nie bój się - szepnęłam do synka drżącym głosem, po czym odwróciłam się z powrotem w kierunku Justina. Stanęłam wprost naprzeciw niego, chcąc zagrodzić mu drogę do dziecka.
- To nasze dziecko, tak? Mój syn? - spytał z żalem i złością jednocześnie. Patrzył na mnie tak cholernie wrogo.
Milczałam, ponieważ żadne słowo nie potrafiło przejść mi przez gardło.
- Odpowiedz! - wrzasnął na mnie, a ja aż podskoczyłam. Z całych sił powstrzymywałam wybuch płaczu.
- Nie - odpowiedziałam twardo, choć serce ściskało mnie z bólu. - To nie twój syn, nie jesteś jego ojcem - dodałam.
Justin patrzył na mnie i nie dowierzał w to, co słyszy. Jego wzrok był kompletnie pusty i bezwyrazowy.
- To nie twoje dziecko - powtórzyłam.
Nie wiedziałam jakim cudem takie słowa w ogóle przeszły przez moje gardło. Justin podszedł do mnie i położył dłonie na moje ramiona.
- Nie wierzę ci - syknął. - Nie wierzę już w ani jedno twoje słowo, rozumiesz? - dodał i lekko mnie odepchnął, abym zeszła mu z drogi do łóżeczka.
Od razu zareagowałam. Siły dodała mi myśl, że muszę bronić swojego dziecka. Ponad wszystko.
Z powrotem stanęłam przed Justinem.
- Zejdź mi z drogi do cholery i daj mi przejść do mojego dziecka! - krzyknął, jednak ja ani drgnęłam.
- To nie jest twoje dziecko, rozumiesz?! Nie jesteś jego ojcem, nie masz do niego żadnych praw, nie pozwolę ci się do niego zbliżyć! - wykrzyczałam mu w twarz. I choć wiedziałam, że jestem okrutna, to nie mogłam odpuścić.
- Kłamiesz, słyszysz?! Kłamiesz, jesteś cholerną kłamczuchą! - Złapał mnie mocno za ramiona i potrząsnął mną. Kompletnie się rozpłakałam.
- To boli. - Jęknęłam przez łzy. - Puść, boli - powtórzyłam.
- Mów prawdę do cholery! - krzyczał na mnie, coraz bardziej szarpiąc. Ból, jaki mi sprawiał nie powstrzymał mnie od brnięcia w swoje kłamstwo. Nie bałam się o to, co może mi zrobić. Bałam się tylko o synka.
- Mówię, nie jesteś jego ojcem!
Jason widząc z łóżeczka, że coś mi się dzieje, sam głośno się rozpłakał. Justin momentalnie mnie puścił. Spojrzałam na niego i zobaczyłam jak wyraz jego twarzy się zmienia. Nie widziałam już w niej wściekłości. Raczej...miłość. Dźwięk płaczu Jasona całkowicie odmienił jego zachowanie. Justin wyminął mnie i podszedł do łóżeczka. Uspokoił się jakby na zawołanie. Przestałam go odciągać.
Odwróciłam się i patrzyłam na to, co robi.
- Jesteś mój, prawda? Jesteś moim synkiem - powiedział do Jasona płacząc i wziął go delikatnie na ręce.
Moje serce pękło w jednej sekundzie. Popatrzyłam na nich i odniosłam wrażenie, że pokochali się wzajemnie od momentu, kiedy pierwszy raz na siebie spojrzeli.
Chłopak pogłaskał Jasona po główce, tuląc go do swojej klatki piersiowej.
Patrzyłam na nich i płakałam ze wzruszenia. Nie dowierzałam w to, co widziałam. Jason momentalnie uspokoił się w ramionach Justina. Położył rączki na jego klatkę piersiową wtulając się. Pociągnął noskiem i przymknął oczy, jakby nagle poczuł się całkiem spokojny. Jakby wiedział. Jakby czuł, że w końcu ma przy sobie swojego tatę. Justin delikatnie pocałował chłopca w główkę.
- On jest mój, prawda? To moje dziecko? Mój mały aniołek? - Spojrzał na mnie przeszklonymi oczami. Tulił do siebie synka, jakby był jego najcenniejszym skarbem. Tak bardzo pragnął usłyszeć ode mnie, że to prawda.
- Proszę, nie okłamuj mnie - dodał błagalnie, a pojedyncza łza spłynęła po jego policzku.
W moim gardle pojawiła się ogromna gula, która uniemożliwiła mi mówienie. Co miałam odpowiedzieć?
Musiałabym nie mieć serca, aby znów go okłamać.
- Justin...- zaczęłam, jednak nie potrafiłam dokończyć.
- Dałem radę, kiedy odeszłaś ponad rok temu bez słowa pożegnania, dałem radę, kiedy zostawiłaś mnie samego, ale nie zniosę, jeśli teraz mnie okłamiesz - powiedział i spojrzał mi prosto w oczy.
Patrzyłam na nich bez słowa. Tyle razy marzyłam, aby móc ujrzeć ten widok. Dwie najważniejsze osoby w moim życiu.
- Jason to twój synek - powiedziałam na jednym tchu. Czułam, że robię największe głupstwo w swoim życiu, ale serce nie pozwoliło mi postąpić inaczej.
- Możesz to powtórzyć? - szepnął, a po jego policzku spłynęła kolejna łza.
- To twoje dziecko, Justin. Nasz synek - odpowiedziałam cicho, cholernie bojąc się tych słów.
Justin uśmiechnął się przez łzy.
- Wiedziałem - szepnął chyba sam do siebie.
Usiadł na kanapie, kładąc dziecko na swoich rękach i podkładając dłonie pod jego malutkie ciało.
Ich spojrzenia się spotkały. Patrzyli na siebie w skupieniu, jakby poza sobą nawzajem nie widzieli aktualnie niczego.
- Jestem twoim tatą, wiesz? - powiedział drżącym głosem. Pociągnął nosem i oblizał mokre od łez wargi.
Patrzył na niego i płakał, a mi pękało serce. Mały był w niego wpatrzony jak w obrazek. Byłam pewna, że choć to niemożliwe, to wiedział, że to jego tatuś.
W tym momencie przypomniałam sobie reakcję Jasona na widok Justina na zdjęciu. Uśmiechnęłam się i otarłam wierzchem dłoni łzy z policzków.
- Mój malutki aniołek - szepnął. Wyjął delikatnie jedną ze swoich dłoni i przyłożył ją do rączki chłopca. Jason dotknął powoli dłoni swojego taty, po czym objął swoimi maleńkimi paluszkami, jego palce.
Serce krajało mi się ze wzruszenia.
Justin nachylił się nad synkiem i delikatnie pocałował go w czoło, po czym ponownie na niego spojrzał i uśmiechnął się. Moje serce zalała fala ciepła, kiedy Jason odwzajemnił jego uśmiech.
- Uśmiechnął się do mnie, uśmiechnął się. - Justin spojrzał na mnie na moment podekscytowany, po czym ponownie wlepił swój wzrok w małego.
Sama również się uśmiechnęłam. Podeszłam do nich wolnym krokiem i usiadłam tuż obok Justina.
Pogłaskałam Jasona po główce. Spojrzeliśmy na siebie z Justinem w tym samym momencie. Przez chwilę patrzyliśmy sobie w oczy. Tak po prostu, bez słowa. Nie potrzebowaliśmy ich w tym momencie.
Tkwiliśmy w tej pozycji bez odzywania się do siebie, do momentu kiedy chłopiec zasnął na rękach Justina.
- Połóż go do łóżeczka, musi się przespać - powiedziałam ściszonym, lekko zachrypniętym głosem.
- Nie - odparł od razu. - Nie chcę, nie chcę się z nim rozstawać - dodał, nie odrywając od niego wzroku.
- Proszę. - Położyłam dłoń na jego ramieniu. - Będziesz mógł zostać przy nim całą noc, jeśli zechcesz, ale teraz...- zacięłam się. - Chcę z tobą porozmawiać, muszę - dokończyłam, choć bałam się tej rozmowy jak ognia.
Justin przez chwilę nic nie odpowiedział. Pocałował chłopca w głowę, po czym powoli wstał i podszedł do łóżeczka. Delikatnie włożył synka do środka, jednak nie był w stanie odejść.
- Jest idealny - szepnął i uśmiechnął się, ścierając łzę z policzka. - Jest mój - dodał.
Wstałam, zakładając ręce na piersi. Cierpliwie czekałam.
Po chwili Justin odwrócił się w moim kierunku.
- Chodźmy do drugiego pokoju, nie chcę obudzić małego - powiedziałam po cichu i wyszłam z pokoju, licząc, że Justin pójdzie za mną.
Weszliśmy do pokoju obok, a ja przymknęłam za nami drzwi.
- Jak mogłaś? - zaczął, zanim zdążyłam odwrócić się w jego kierunku. - Rozumiem, że ode mnie odeszłaś. Rozumiem, że nie mogłaś dłużej ze mną żyć, rozumiem jak bardzo cię krzywdziłem, ale jak mogłaś ukryć przede mną fakt, że mamy dziecko? Nie miałaś prawa mi o tym nie powiedzieć, nie miałaś prawa odebrać mi szansy na bycie tatą, rozumiesz? - powiedział z żalem. Nie krzyczał na mnie, nie wściekał się. Miał po prostu ogromny żal.
- Nie rozumiesz, prawda?
- Czego? - Spojrzał na mnie zdziwiony.
- Uciekłam właśnie ze względu na Jasona. Wyjechałam zaraz po tym, jak dowiedziałam się, że jestem w ciąży.
- Jak mo..- zaczął, jednak przerwałam mu.
- Jak mogłam? Bałam się, rozumiesz? Bałam się i wciąż boję się o Jasona. O to, że kiedyś będzie świadkiem twojego wybuchu agresji, że kiedyś...zrobisz mu krzywdę - dodałam niepewnie.
- Naprawdę pomyślałaś, że mógłbym skrzywdzić nasze dziecko? Naprawdę masz mnie za takiego chorego skurwiela? - Stanął kilkanaście centymetrów przede mną.
- Nie - odparłam. - Mam cię za osobę chorą, która potrzebuje pomocy i leczenia - dodałam.
- Nigdy nie zrobiłbym krzywdy dziecku, rozumiesz? Nigdy! - podniósł głos. Wiedziałam, że moje słowa wyprowadzą mnie z równowagi, jednak chciałam być z nim szczera.
- Skąd mam to wiedzieć!? - Rozpłakałam się. - Boję się ciebie, boję się twojej nieprzewidywalności, wiesz o tym? Wiesz co czułam, kiedy widziałam jak się wściekasz? Wiesz jak się bałam, kiedy wpadałeś w szał? Jak drżałam ze strachu, kiedy wracałeś w środku nocy kompletnie pijany i naćpany? Wiesz jak cholernie się wtedy bałam? - wygarnęłam mu wszystko w twarz, nie umiejąc powstrzymać swoich łez.
- Skrzywdziłeś mnie jak nikt inny na tym świecie - dodałam szeptem. Justin patrzył na mnie bez słowa. Nagle zrobił pół kroku w moim kierunku i mocno mnie przytulił, wtulił w swoją klatkę piersiową. Nie musiał nic mówić. Dobrze wiedziałam, że to oznaczało "przepraszam". I wyraził to lepiej, niż ujęłyby to słowa.
- Chcę się leczyć, pomóż mi - szepnął w moje włosy łamiącym się głosem.
- Pomogę, obiecuję - odpowiedziałam cicho.
Po kilkunastu sekundach delikatnie się od siebie odsunęliśmy, jednak wciąż odległość między nami była bardzo mała. Patrzyliśmy sobie prosto w oczy. Serce biło mi jak oszalałe. Justin położył dłoń na moim policzku i bardzo delikatnie przejechał po nim kciukiem. Cała drżałam pod wpływem jego dotyku. Tak bardzo za nim tęskniłam. Chłopak przysunął swoją twarz do mojej, zostawiając między nimi minimalną odległość. Otarł swoim nosem o mój, czułam jego ciepły oddech na swojej skórze, a ciarki przechodziły całe moje ciało. Oboje oddychaliśmy ciężko i nierówno, jakbyśmy bali się bliskości między nami.
- A teraz? - szepnął w moje usta. - Mogę? - Pogładził mój policzek. Mogę cię pocałować? - dodał.
Nogi dosłownie się pode mną ugięły. Serce i rozum toczyły odwieczną walkę, jednak tym razem serce miało znaczną przewagę.
- Tak - odszeptałam, choć rozum krzyczał, że jestem idiotką.
Justin delikatnie musnął moje wargi, a ja poczułam dreszcze na całym ciele. Tak bardzo mi tego brakowało. Odwzajemniłam pocałunek, czując jego delikatne usta na swoich.
To, co robiliśmy było szalone, ale nie umiałam tego zakończyć. Cały świat nagle przestał dla mnie istnieć. Byliśmy tylko my dwoje.
To był nasz pierwszy pocałunek odkąd go zostawiłam, choć czułam się tak samo, jak przy naszym pierwszym pocałunku. Motylki w brzuchu i drżące dłonie. Z każdą kolejną sekundą pogłębialiśmy nasz pocałunek i chyba żadne z nas nie myślało nawet o tym, aby to skończyć.
Nagle ogarnęło nas cholernie intensywne uczucie. Oboje tak cholernie pragnęliśmy siebie nawzajem. Dłoń chłopaka delikatnie wsunęła się pod moją koszulkę. Ciepło ogarnęło całe moje ciało.
Nie kontrolując już racjonalnie swoich czynów, położyłam dłonie na jego klatkę piersiową, zaczynając powoli rozpinać guziki jego koszuli. Serce waliło mi jak młotem. Ignorowałam rozum, który wciąż krzyczał "Co ty najlepszego robisz, idiotko?!".
Byłam jak w amoku.
- Kocham cię - szepnął, kiedy nasze usta się rozłączyły. - Tak cholernie cię kocham - dodał i odchylił głowę, zaczynając składać pocałunki na mojej szyi. Wariowałam od nich.
Odpięłam ostatni guzik jego ubrania, po czym położyłam ręce na jego ramionach i z jego pomocą, zsunęłam ją.
Moje dłonie znalazły się na jego nagiej klatce piersiowej. Robiło mi się coraz bardziej gorąco.
- Naprawdę tego chcesz? - szepnął w przerwie między pocałunkami i podniósł głowę, chcąc spojrzeć mi w oczy. - Naprawdę chcesz się kochać? - spytał.
- Wiem, że cię kocham - odparłam i zawiesiłam dłonie na jego szyi, wpijając się w jego usta.
W tym momencie Justin złapał za moje uda i podniósł mnie, sadzając na sobie. Odwrócił się i podszedł do łóżka.
Wiedziałam, że będę żałować, jednak nie umiałam tego przerwać.
Delikatnie położył mnie na łóżku, po czym oparł się o nie i nachylił nade mną. Położyłam jedną dłoń na jego twarzy i spojrzałam w jego idealne, czekoladowe oczy.
- Kocham cię - powtórzyłam.
- Ja ciebie też, nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo - odparł i zamknął moje usta pocałunkiem. Podniosłam się lekko i zdjęłam z siebie swoją bluzkę, odrzucając ją na bok. Jego pocałunki zsuwały się coraz niżej, sprawiając, że kompletnie wymiękałam. Tak bardzo tęskniłam za jego dotykiem i bliskością.
Zsunął moje leginsy. Wszystko robił powoli i delikatnie, jakby to był nasz pierwszy raz. Jakby bał się, że mnie skrzywdzi. Składał pocałunki na moich udach. Oblizałam spierzchnięte wargi, czując jak z każdą sekundą pragnę go coraz bardziej.
Po chwili powoli się podniósł, ponownie całując moje usta. Położyłam swoje dłonie na zapięciu jego spodni, odpinając je i zsuwając lekko na tyle, na ile pozwoliła moja pozycja. Resztę zrobił za mnie Justin.
Idealną ciszę w pokoju przenikały jedynie nasze głośne oddechy.
W pewnym momencie delikatnie go z siebie zrzuciłam, sama znajdując się teraz do góry. Usiadłam na nim, od razu wpijając się w jego delikatną skórę na szyi. Jego dłonie gładziły moje plecy, subtelnie łaskocząc. Sprawnie odpiął mój stanik. Odchyliłam się na moment do tyłu, zdejmując z siebie ubranie.
Choć byłam podniecona, to czułam lekkie zdenerwowanie. Sama nie wiedziałam czego tak naprawdę się obawiam. Kochałam go nad życie, jednak bałam się wyrzutów sumienia, które dopadną mnie później.
Justin podniósł się do pozycji siedzącej, a ja objęłam go nogami w pasie. Położyłam dłonie na jego ramiona, złączając nasze usta w namiętnym pocałunku.
Nie pamiętałam teraz tego, co było. Tego, że od niego uciekłam i dlaczego to zrobiłam. Teraz było tak, jak dawniej, kiedy wszystko było dobrze. Było idealnie.
Chłopak obrócił mnie ponownie na plecy, delikatnie zsuwając ze mnie bieliznę. Kiedy nie ograniczało mnie już żadne ubranie, delikatnie rozchyliłam nogi, między którymi za chwilę usadowił się Justin. Dłońmi masował moje piersi, całując moją szyję.
Było mi tak cholernie dobrze. Zapomniałam o wszystkich problemach, chociaż na ten jeden moment.
- Na pewno tego chcesz? - szepnął mi do ucha. I choć to była ostatnia szans na wycofanie się, to nie potrafiłam tego zrobić.
- Chcę ciebie - odparłam cicho drżącym z podniecenia głosem. Złożył kilka pocałunków na mojej szyi, po czym odchylił się, zdejmując swoje bokserki. Przygryzłam wargi, pragnąc już poczuć go całą sobą.
- Kurwa - powiedział i nachylił się nade mną. - Nie mam gumek - dodał. Poczułam cholerną frustrację, jednak zachowałam zdrowy rozsądek.
- Zaczekaj chwilę - powiedziałam i lekko się podniosłam, odchylając się do szuflady. Justin wyraźnie zastanawiał się co ja robię.
- Wiedziałam, że wciąż to robią. - Zaśmiałam się sama do siebie i wyjęłam z głębi szuflady paczkę prezerwatyw. Byłam chyba za stara, żeby mnie krępowało. Mam na myśli fakt, że mówiłam o swoich rodzicach.
Podałam gumkę Justinowi, który wciąż patrzył na mnie ze zdziwieniem.
- Moi rodzice - odparłam i oboje parsknęliśmy śmiechem, co musiało być w naszej obecnej sytuacji komiczne.
- Nabijam im kolejnych powodów do zamordowania mnie - zażartował, po czym otworzył zębami opakowanie.
Założył prezerwatywę, po czym ułożył się wygodniej między moimi nogami.
- Kocham cię - szepnął i cmoknął mnie w nos, po czym delikatnie we mnie wszedł.
Poczułam jak nagle zrobiło mi się dwa razy cieplej. Położyłam dłonie na jego plecy, oplatając go nogami. Zaczął od bardzo powolnych ruchów, jakby bał się, że zrobi mi jakąś krzywdę. Było idealnie.
Z każdym jego kolejnym, szybszym i mocniejszym ruchem, wbijałam paznokcie coraz mocniej w jego plecy.
Nasze oddechy były coraz głośniejsze i stopniowo łączyły się z cichymi pojękiwaniami. Chyba oboje zdawaliśmy sobie sprawę, że nie możemy obudzić Jasona.
Przyciągnęłam do siebie Justina i pocałowałam go. Chciałam, żeby już nigdy mnie nie puszczał.
Nie sądziłam, że jeszcze kiedykolwiek do tego dojdzie. Wstając rano, nie uwierzyłabym, że wieczorem będę kochać się z Justinem.
To, co teraz robiliśmy nie miało prawa się wydarzyć, ale o tym będę myśleć dopiero jutro.
Mijały kolejne minuty, a jego ruchy były coraz mocniejsze. Z każdym kolejnym czułam się coraz bliżej końca. Wbijałam boleśnie paznokcie w jego skórę, z trudem łapiąc oddech.
Po chwili doszłam, czując rozchodzącą się przyjemną, falę ciepła w moim ciele i ogarniającą mnie błogość. On doszedł chwilę po mnie, nachylając się nade mną i głośno dysząc.
- Jesteś idealna - szepnął i pocałował mnie w usta.
Po wszystkim położyliśmy się obok siebie, tuląc wzajemnie tak mocno, jak tylko się dało. Chciałam, żeby ta chwila trwała jak najdłużej, aby myśl o problemach i wyrzuty sumienia dopadły mnie jak najpóźniej. Nie mam nawet pojęcia kiedy zasnęłam w jego ramionach.
Rozbudziłam się sama na łóżku, musiałam spać krótko, ponieważ nie czułam się zaspana. Podniosłam się, rozglądając po pokoju. Byłam sama.
Wstałam z łóżka i włożyłam na siebie swoje ubrania, po czym wyszłam z sypialni rodziców, kierując się od razu do pokoju Jasona. Nie myliłam się. Tutaj znalazłam Justina.
Stał nad łóżeczkiem, opierając się i wpatrując w śpiącego synka jak w obrazek.
- Obiecuję zrobić dla ciebie wszystko - szeptał do niego. - Obiecuję być najlepszym tatą na świecie, najlepszym, jakim tylko potrafię. - Pogłaskał go delikatnie po główce. - Już zdążyłem pokochać cię do szaleństwa. Oboje z mamusią jesteście dla mnie najważniejsi na świecie, zrobię dla was wszystko - dodał.
W tym momencie wydarzyło się coś najgorszego na świecie. Usłyszałam jak drzwi wejściowe na dole otwierają się.
- Chanel, masz wolną chatę z Jasonem, a nic nie powiedziałaś mi o imprezce. - Usłyszałam z dołu znajomy głos i śmiech i dosłownie zostałam sparaliżowana strachem.
Justin momentalnie odwrócił się, dostrzegając mnie.
- Kto to? - spytał i podszedł do mnie, chcąc wyjść z pokoju.
- Proszę cię, schowaj się, nie wiem, do szafy, gdziekolwiek, błagam - powiedziałam przerażona i próbowałam wepchnąć go z powrotem do pokoju.
- Chanel, kochanie, gdzie jesteś? - Zażartował, a ja słyszałam jego kroki na schodach. Szedł tutaj.
- Kto to kurwa jest? Kto tak do ciebie mówi, słyszysz? - Spojrzał na mnie i próbował odsunąć mnie od przejścia.
- Nikt, proszę, schowaj się - szepnęłam błagalnie.
Było za późno. Byłam już martwa.
Jay wszedł do góry i już po chwili stał tuż za mną.
- Chanel, dlaczego się nie...- zaczął i zamilknął w jednym momencie. Zauważył Justina stojącego w pokoju.
Szatyn lekko mnie odsunął i podszedł do Jay'a bliżej. Stanęli twarzą w twarz, a ja poczułam jak robi i się słabo ze strachu. Patrzyli na siebie spojrzeniami, które były w stanie zabić.
Dwa rozdziały w jednym tygodniu, rozpieszczasz nas! Uwielbiam Cię i bardzo doceniam, nic dziwnego, że chcą przetłumaczyć lineb na angielski. Każdy powinien to przeczytać. każdy na świecie.
OdpowiedzUsuńJak jeszcze jutro będzie następny rozdział to zwariuję haha! xx
boze komcham cit
OdpowiedzUsuńBOZE
OdpowiedzUsuńJa pierdole oni musze być razem :(
OdpowiedzUsuńto jest ufhbughnitgvtgtfbrth, ryczę i brak mi słów.
OdpowiedzUsuńTak bardzo uwielbiam to czytać. Ale gdy przeczytałam epilog załamałam się. To nie mogło się tak skończyć. Chciałabym żeby wszystko sie skończyło dobrze dla nich i żeby byli szczęśliwi razem. To zależy od ciebie ale itak jestem szczęśliwa że nie skończyło sie na tamtym. <3
OdpowiedzUsuńniech jay spierdala, ona ma byc z justinem no pls nie wytrzymam zaraz!!!! :(
OdpowiedzUsuńsphgdihvpd boze kocham cie!!
OdpowiedzUsuńtak bardzo idealne! Romans i drama na koniec. *.*
OdpowiedzUsuńCzekam na dalsze.
xo
Boże....ja nie wiem o czym mam teraz myśleć. Szczerze, to nie spodziewałam się że będą teraz uprawiać seks hahaha. To jak justin zachowuję się w stosunku do swojego synka, jak do niego mówi i jak go przytula jest piękne. Końcówka mnie powaliła. Po spojlerze spodziewałam się że będzie to własnie jay. Było widać że justin wkurwił się jak jay nazwał ją kochaniem. Zrobiłaś mi ogromny i swietny prezent na mikołajki. Dziękuję. Nie mogę doczekać się nowego rozdziału i tego co wydarzy się pomiędzy jayem a justinem :)
OdpowiedzUsuńO MÓJ BOŻE JA PIERDXIELE CZY JA WŁAŚNIE UMARŁAM
OdpowiedzUsuńNIE MOGE ODDYCHAĆ
JEZU
JANSJXNDJXNFKDNDIDNDISNDICNDIDF
jestem zdecydowanie team justin ale chyba jak wszyscy tutaj?????
jesteś najlepsza
ciekawe czy udało mi się napisać pierwszy komentarz
xx
Jesteś najlepsza nie moge sie doczekać następnego
OdpowiedzUsuńJA TU TYCZEBIZE SEIETE SHSHWBAHAJSHSSHHSHSS
OdpowiedzUsuńO mój Boże, najwspanialsze, tak bardzo ich kocham <3
OdpowiedzUsuńboze to nie moze sie tak skonczyc, Justin musi sie w tej sytuacji opanowac. znowu rycze mxkajxiajdis
OdpowiedzUsuńUmieram kdksjshsjsb
OdpowiedzUsuńNo i mogę spać spokojnie, haha <3
OdpowiedzUsuńMogę spać spokojnie, ale Boże to było takie urocze <3 wiedziałam, że Justin będzie świetnym tatą, prawie się popłakałam. Tylko Jay i jego przyjście zwiastuje kłopoty i się martwię :( Ale teraz myśle tylko Chanel-Justin-Jason. Wogole sie nie spodziewałam, że bedą razem spac, że ona sie zgodzi i to wszystko *.*
OdpowiedzUsuńŚwietny, weny i czekam na nn
http://whatever-will-happen-we-r-4ever.blogspot.com
Jezu niech on nic nie robi głupiego, bo Chanel odejdzie od niego na zawsze ;( Błagam nie zrób z niego dupka ;(
OdpowiedzUsuńJestes cudowana, to ff jest najlepsze na swiecie nie bedzie lepszegp nigdy! Wspanialy rozdzial
OdpowiedzUsuńdrugi rozdział w tym tygodniu?! kocham Cię, dziewczyno! <3
OdpowiedzUsuńtyle się w tym rozdziale wydarzyło, że kompletnie nie wiem co mam pisać.. dlatego po prostu napisze, że uwielbiam to! <3 i nie mogę się doczekać kolejnego i tego, co się w nim wydarzy <3
@saaalvame
niech cały świat zobaczy że polska ma tak cudownego ff jak LINEB <3
OdpowiedzUsuńrycze dosłownie na każdym specjanym rozdziale i modle się żeby byli razem haha
dziękuje Ci strasznie za to że tak często dodajesz bo wiem że musi to Cię naprawde duzo kosztować:) dziękuje za wszystko xx czekamy na następnego!
ps. oby sie to wszystko dobrze zakonczylo,blagam nie wytrzymam drugiego epilogu po ktorym bede ryczec i bede smutna przez tygodnie xx
Kocham !!! Wspaniały rozdział czekam nn :* !!!
OdpowiedzUsuńSuper ! Dziekuje za ten rozdiał jest świetny :)
OdpowiedzUsuńO ja pierdziele każdy nowy rozdział to życie.Żeby sie tylko nie pozabijali ! Justin sie ma wyleczyć i będą najlepsi ❤
OdpowiedzUsuńBoze święty jak ty idealnie piszesz kocham to
OdpowiedzUsuńBOSKIE ! CZEKAM NA NEXT ! NAWET NIE WIEM JAK BARDZO JESTEM CIEKAWA NASTĘPNEGO ! :)
OdpowiedzUsuń<3
OdpowiedzUsuńKocham <3
OdpowiedzUsuńmarze o tym, żeby mieć to opowiadanie na papierze i wracać do niego w każdej chwili i miejscu ;)
OdpowiedzUsuń- Gośka.
boxe kocham cie tak bardzo za te dwa rodzisly i wiesz co??? niech jay spierdala lol!! nie lubie go, chociaz nie jestem jedyna ahahha:D czekam na nastepny rozdział, KOCHAM CIE
OdpowiedzUsuńO jezus
OdpowiedzUsuń😍😍😍😍😍😍
OdpowiedzUsuńUwielbiam. Możecie mi przypomnieć jakąś najwcześniejsza sytuację z Jayem bo nie pamiętam go oprócz tego że się przyjaźnia.. :/
OdpowiedzUsuńJezu to jest takie idealne. Jesteś naprawdę cudowna i powtórzę to jeszcze nie raz! Najlepsze ff jakie kiedykolwiek mogło powstać. tak bardzo zżyłam się z lineb i bohaterami, że z tygodnia na tydzień coraz bardziej mi żal, że ta cała historia dobiera końca:( Nie chce Ci nic narzucać, ale w ostatnim rozdziale mogłabyś zrobić coś w stylu 5/10lat póżniej i krótko opisac jak wszystko sie zmieniło. Wierze, że Justin mając wsparcie rodziny i przede wszystkim Chanel wyleczy się w końcu z tego gówna. Dziękujemy Ci za te dwie niespodzianki w ciągu tygodnia, bo pewnie kosztowały Cię one dużo czasu. Naprawde to doceniamy:* Czekam niecierpliwie na następny. Miłego dnia kochanie :*
OdpowiedzUsuńBoże, Boże, Boże....już drugi rozdział w tym tygodniu! Rozpieszczasz nas na maxa więc nie dziw się gdy potem będziemy chcieli więcej:) rozdział cudowny, naprawdę ❤ Niech Jay da spokój Chanel, niech ona sobie wszystko ułoży z Justinem, Błagam! Tylko niech nie kłócą się znowu! Pokaż Justina w dobrym świetle, niech pójdzie na odwyk i przestanie być brutalny. Tylko o to proszę, dziekuje za to że piszesz te dodatkowe rozdziały, jejciuś:(:* Uwielbiam Ciebie i Twój cudowny sposób pisania, to tyle ode mnie. Jeju jak sie rozpisałam *o* Dobrze, ja już kończę! Powodzenia w pisaniu dalszych rozdziałów i dużo dużo weny! :*
OdpowiedzUsuń❤❤❤❤❤❤:O :O :O :O
OdpowiedzUsuńJEZUS MARIA
OdpowiedzUsuńOmg omg. Oni muszą być razem. Nie wyobrażam sobie innego zakończenia tej historii ♥
OdpowiedzUsuńJezu.... jak strasznie się cieszę, że Chanel powiedziała prawdę Justinowi... Oni są idealni, po prostu dla siebie stworzeni... Mam nadzieję, że Justin się zmieni i już nigdy nie zrobi krzywdy ani Chanel ani Jasonowi... Kocham ich tak bardzo... i ta końcówka... oby Justin zrozumiał, że Jay to TYLKO PRZYJACIEL.... Boże jak zwykle się popłakałam... Jesteś wielka! W 2 dni napisałaś jsiaojdadn rozdział... Dawaj szybko następny :D Wesołych Mikołajek Kochana!!! @Alex41789
OdpowiedzUsuńJesteś wszystkim naprawdę wszystkim te rozdziały są perfekcja i juz nie wiem co mam mówić bo każdy jest lepszy od poprzedniego dziękuję tak strasznie za to ze piszesz ze nie poddajesz się dostając nawet okropne komentarze jesteś wspaniała oni są wspaniali to opowiadanie jest wspaniałe dziękuję za nie z całego serca kocham cie trzymaj się i nigdy nie przestawaj pisać proszę
OdpowiedzUsuńTen rozdział to życie
OdpowiedzUsuńkońcówka taka gorąca ! :D
OdpowiedzUsuńCudo,cudo,cudo.Boże kocham to ff ♥ tak się ciesze,że Chanel powiedziałam prawdę Justinowi,że Jason jest jego synem.Reakcja Justina na widok synka,jak trzymał go w ramionach...Boże *.*.Nie sądziłam,że dojdzie do tego,że wylądują w łóżku.Końcówka..będzie się działo w następnym rozdziale.Najcudowniejszy prezent na mikołajki ♥
OdpowiedzUsuńMatko rycze ;o cudowny <3
OdpowiedzUsuńWow tego to się nie spodziewałam, super
OdpowiedzUsuńO jezusie!!!! Oni się kochali, Jason wreszcie ma tatę... Płaczę jak głupia ;c
OdpowiedzUsuńomg kocham to dziękuje @SwaglandJB
OdpowiedzUsuńŚwietny!!!!!! dlaczego dalszych rozdziałów nie moge włączyc
OdpowiedzUsuń:( odpowiedz prosze nie wytrzymam
Boooooziuuu <3 Kocham cie dziewczyno ten rozdział jest boski <3 Czekam na następne !! <3
OdpowiedzUsuńomg ty chcesz zebym padla na zawal hahahah swietny ;)
OdpowiedzUsuńczekam na kolejny ; )
no to sie porobiło ;o
OdpowiedzUsuńJezuu no dlaczego w takim momencie bdlqbsoqbwlsnwlsnwos dodawaj nastepny jak najszybciej omg
OdpowiedzUsuńoni się pozabijają njkgvsiozdfjvkjnvkjsefjiz
OdpowiedzUsuńjejku swietny, czekam na nastepny, tylko niech justin nie robi nic glupiego
OdpowiedzUsuńJa pierdziele.... tego sie nie spodziewalam...
OdpowiedzUsuńCo sie teraz stanie? :o
wyglada jakby sie mieli pozabijac... :'(
Dziekuje za tak szybko dodane rozdziały: *
XOXO
Oh god :o Jayyy nie zyjesz XDD
OdpowiedzUsuńI hsjsunrurifj kochali sie! <3I
OdpowiedzUsuńBoże kocham cię! !!!!!
OdpowiedzUsuńRozdział jest tak bardzo cudowny!!! Tak mi tego brakowało ♥♥♥♥
I yo 2 rodziłały z takim suprise ajdnsksjsjsjisns uwielbiam
Jesteś jak " rzuć im fishburgerem w twarz w tedy kiedy najmniej będą sie spodziewać"
OdpowiedzUsuńKocham cie!!!!!
Najlepsza hahahah
UsuńO KURWA ZROBILI TO .To w jaki sposób Justin odzywa się do Jasona jejciu słodkie.Końcówka mnie dobiła wydaje mi się ,że Justin będzie zły na Chanel bo pewnie pomyśli ,że Jay to jej chłopak czy cos takiego i wgl JEZU NIE MOGE SIE DOCZEKAĆ .KOCHAM CIE I TO FF !
OdpowiedzUsuńNareszcie Chanel powiedziałaś Justinowi prawdę, doczekałam się bfuryvfyvfry
OdpowiedzUsuńUwielbiam to, jak Justin opiekuje się Jasonem, to takie słodkie :)
Ciekawe co się stanie w kolejnym rozdziale, co zrobi Justin z Jay'em
Z niecierpliwością czekam na następny :) xx /@bizzlessmile
To fanfiction jest idealne, jedno z najlepszych jakie czytałam ❤��
OdpowiedzUsuńomg nirnawidze cie tak vardzo placze niech teb jay spada na drzewi lol team justin
OdpowiedzUsuńJesteś kochana ! To już drugi rozdział w tym tygodniu i to jeszcze jaki ! xx
OdpowiedzUsuńMiałam łz w oczach jak czytałam jak Justin zachowuje się wobec swojego synka awww *.*
Jeszcze ta końcówka.. coś czuje że w kolejnym rozdziale będzie się dziać.
Uwielbiam Ciebie, naprawdę.
OdpowiedzUsuńTo fanfiction jest najlepszym, jakim w życiu czytałam. Ta kontynuacja lineb mogłaby się nigdy nie kończyć. Czytam je od samego początku i nigdy mi się nie znudziło, czasem nawet jeden rozdział po kilka razy, bo jestem nim zachwycona❤ Widok Justina opiekującego się Jasonem musi być najsłodszy na świecie. Nie lubię Jay'a, nigdy go nie lubiłam, niech spada. Weny do dalszego pisania, kochana.
Kocham cie
OdpowiedzUsuńTo jest takie urocze ����
Znów skończyłaś w takim momencie . Szczerze? To aż boję się co będzie dalej.
OdpowiedzUsuńNie spodziewałam się rozdziału :) Prezent na Mikołajki? :D O mój Boże znów to zrobili <3 Mam nadzieje że KAŻDY wyjdzie z tg cało. Czekam xx
OdpowiedzUsuńZAJEBISTY OMG
OdpowiedzUsuńMASZ TALENT WIESZ O TYM?
jeszcze jakieś 3 rozdziały i koniec
OdpowiedzUsuńomg jak ja mam bez tego życ? :(
tkldfydjwtjdldykdktkksjmxggtjsjdmgydgmrkshqitlxnsjzkfk TO JEST CUDOWNO-BOSKO-ZAJEBISTE!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńŚwietny! xxx
OdpowiedzUsuńNIE NO BŁAGAM JAY KURWA . Błagam niech Chanel wróci do Justina
OdpowiedzUsuńJesteś najlepsza dziewczyno. To opowiadanie to mistrzostwo, zdecydowanie najlepsze polskie fanfiction. Nie sądziłam, że kiedykolwiek coś dorówna Dangerowi, a moim zdaniem to ten sam poziom! Uwielbiam Cię!
OdpowiedzUsuńKocham Cie!! To najlepsze opowiadanie na świecie! ❤️❤️
OdpowiedzUsuńto jest zdecydowanie lepsze od Dangera ! kocham najmocniej :*!
OdpowiedzUsuńOmg :** Nie. Wierzę że zrobili to ahhh kocham to opowiadanie <3
OdpowiedzUsuńCzytałam to opowiadanie z 4 razy lub więcej, wczoraj znowu zawracam noc, dopiero dzis spojrzałam a datę kiedy było pisane i jak zauważyłam że wczoraj nowy rozdział to się zdziwilam. Najlepsze opowiadanie w Polsce. Moim zdaniem 10 razy lepsze od dangera czy B.R.O.N.X. przeczytałam chyba tysiące opowiadan i często wracam to tych samych ale to wygrywa.. pewnie za 2 miesiące znowu wrócę do początku. Pisz dalej, nie możesz tego skończyć skoro jesteś już tak wysoko :)
OdpowiedzUsuńMatko ale emocje czekam na następny szybko dodaj skarbie ;*
OdpowiedzUsuńJestem w szoku. Nie wiedziałam, że są te bonusowe rozdziały. I wiesz co? Jestem ci za to bardzo wdzięczna. Nie byłam zadowolona z epilogu i czasami sama próbowałam wyobrazić sobie inne zakończenie, ale to nie było to. Dziękuję. Czekam na kolejne rozdziały i mam nadzieje, że Justin naprawdę sie poprawi. Do następnego :):):)
OdpowiedzUsuńJay chuju spierdalaj jprdl placze
OdpowiedzUsuńJAK JUSTIN COŚ ODPIERDOLI TO PRZYSIĘGAM ZABIJE A JAY MÓGŁBY SOBIE IŚĆ I NIE WRACAĆ NO PRZEPRASZAM NO. PRAGNĘ ABY CHANEL I JUSTIN BYLI RAZEM NA ZAWSZE
OdpowiedzUsuńNienawidze jay'a nooo
OdpowiedzUsuńJejka najlepsze ff na świecie
awwwwwwwwwwww kocham
OdpowiedzUsuńoaisdfjasifjasifjsaifjsadiofjsaoidfjsdoifjsaifjafsi aka zajebiste
OdpowiedzUsuńŚwietny <33 kocham go <3
OdpowiedzUsuńhttp://new-life-for-us-baby.blogspot.ie
zapraszam do mnie choć to dopiero początek i chce spróbować swoich sił :)
KOCHAM CIE 2 rozdziały w tygodniu, rozpieszczasz nas kochana:* co do rozdziału,cudowny! Wreszcie Justin dowiedział się że ma synka! Chanel i Justin muszą być razem hsjdhdhdvysbsjsjsuwospdbeuzvzyrjdudher <3333 x
OdpowiedzUsuńIdealny, końcówką rozwaliłaś. Czekam na następny
OdpowiedzUsuńChanel nie martw sie, ja też umieram ze strachu
siedzę cała zapłakana, kocham tego bloga!!!
OdpowiedzUsuńKurde opowiadania masz mega. Będziesz kontynuować tego drugiego ? Zajebiście się to czyta ;* pozdrawiam i jeśli masz ochotę możesz wstąpić do mnie i poczytać http://nochybanienormalnienienormalna.blogspot.com
OdpowiedzUsuńRozdzial mial byc w niedziele - dodalas w sobotę 👌 Malo tego, to jeszcze w czwartek, dziekujemy ❤❤❤ Kocham cię i pozdrawiam moja laseczke Sendi Choje, z która czytam to ff, love love
OdpowiedzUsuńJesteś genialna, czytam to z utęsknieniem, uwielbiam po prostu, mam nadzieje ze będą ze sobą razem, tak na to liczę uwielbiam czekam na kolejny już odchodze od zmysłów, niech będzie jak najszybciej love maxxx - Wika ��������❤❤❤❤������
OdpowiedzUsuńJejku czy ty zdajesz sobie sprawe jak wspaniale piszesz?! tyle przepłakałam tyle nocy nie spałam bo czytałam tego bloga <3 boje sie że Justin zrobi coś głupiego :'( oby kolejny rozdział był jak najszybciej bo umre <3
OdpowiedzUsuńCholera jasna :) to jest C-U-D-O-W-N-E :)
OdpowiedzUsuńGENIALNE!
OdpowiedzUsuńmatko Chanel pieprz już tą całą przeszłość (choć wiem, że to trudne), ale kochasz go, on kocha Ciebie, pójdzie na leczenie i wgl, musisz być z Justinem <3 scena kiedy Juss bierze na rączki swojego syna to jest przepiękne ♥ nie mogę doczekać się następnego rozdziału bo dziewczyno skończyłaś w takim momencie, że można umrzeć z ciekawości ♥ czekam na nn ♥ zapraszam do mnie fuck-everything-im-belieber.bloblo.pl
OdpowiedzUsuńBardzo bardzo uwielbiam to czytać jest to po prostu niesamowite
OdpowiedzUsuńKod z obrazka przeszkadza trochę przy komentowaniu :(
w 12 linijce wybuchnelam ogromnym płaczem boze:((((((((kocham cię bardzo na prawdę
OdpowiedzUsuńOMG DFGHGJGHJKHKJLGJHFHTGHGFH
OdpowiedzUsuńO.M.GGGGGGGGGGG
OdpowiedzUsuńUWIELBIAM CIE KURWA AKSJWKSADSAK
hej : )
OdpowiedzUsuńKompletnie mnie wciągnęłaś w to opowiadanie, przez 2 dni przeczytałam wszystko. Wracałam do domu i od razu brałam się za czytanie nie mogąc się oderwać i przygotować do szkoły. Czytałam praktycznie cały dzień, rano jak miałam na później do szkoły oraz w nocy po zamknięciu laptopa miałam ochotę na więcej, więc wchodziłam na telefonie i zawsze miał być to tylko jeden rozdział, a kończyło się że nie spałam do 3-5. Czytałam jeszcze dwa inne twoje blogi, także mnie wciągnęły chociaż ten chyba najbardziej. Dobry pomysł z tymi dodatkowymi rozdziałami, mam nadzieję że Justin pójdzie na terapie i wszystko się ułoży oraz że po zakończeniu tego bloga, twoja przerwa nie będzie długa i wrócisz do pisania. Mogłabyś polecić mi jakieś fajne opowiadania, w których nie ma Biebera?
Chyba jesteśmy w tym samym wieku i wiem, że jesteś w klasie humanistycznej. Czy miałabyś ochotę dać mi jakieś rady jak dobrze napisać prace stylistyczną, bo mam z tym mały problem?
Życzę Ci dużo weny i ochoty do pisania oraz żeby w twoim życiu wszystko się ułożyło. Z utęsknieniem czekam na kolejny rozdział.
Pozdrawiam, P : ) .
A i jeszcze jestem ciekawa czy Justin "zdradził" ją z kimś po jej odejściu.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że odpowiesz : )
Myślę ze gdyby to zrobił to zostałoby to umieszczone w tekście :p
UsuńJesteś niesamowita
OdpowiedzUsuńKolejny rozdzial =kolejny orgassssm
OdpowiedzUsuń♥
OdpowiedzUsuńBoze je tu padne na zawal! jdnahefebwjerf
OdpowiedzUsuńBajskkajs cudooooowne! Ja chce nexta osmsjsjsk! Niech ona bedzie z Jusem ! Niech sie nie bija z Jayem! Nieee juz tak dobrze sie zaczelo dziac no nieee! ; (-o.
OdpowiedzUsuńKiedy kolejny dział????
OdpowiedzUsuńPrzeciez autorka dodaje je co tydzien w weekendy.. Cierpliwości
Usuń