czwartek, 4 grudnia 2014

Special Chapter 8

To co mówiłam było szalone. To co robiłam było szalone. To wszystko było szalone, ale nie potrafiłam już inaczej. Nie umiałam okłamać go po raz kolejny, nie po tym co się stało. Nie mogłam zrobić mu tego jeszcze raz, nie mogłam tłumić w sobie dłużej prawdy. Zasługiwał na to, by ją znać.
- Mówisz to tylko dlatego, bo nie chcesz mieć mnie na sumieniu, prawda? Boisz się, że znów coś sobie zrobię, a ty będziesz czuć się winna, tak? - powiedział po chwili ciszy, która zapanowała po moich słowach. Łzy w jego oczach sprawiały, że sama nie umiałam przestać płakać. Z każdą kolejną godziną uświadamiałam sobie jak wiele on dla mnie wciąż znaczy. Jak ważną osobą dla mnie jest, jak bardzo go kocham.
- Spójrz na mnie - powiedziałam, widząc jak odwraca wzrok.
Justin lekko odwrócił głowę i spełnił moją prośbę, sprawiając, że nasze spojrzenia się spotkały.
- Uciekłam z tobą od wszystkich, wyjechałam dla ciebie, zgodziłam się wyjść za ciebie. Naprawdę myślisz, że mogłabym ot tak przestać cię kochać?
- A potem odeszłaś bez pożegnania - odparł z żalem, a ja poczułam okropny ścisk w sercu. Zamilkłam, próbując zebrać jakoś słowa.
- Przepraszam, nie obwiniam cię za to - dodał, zamiast zdążyłam cokolwiek powiedzieć. - Miałaś do tego prawo, zasłużyłem na to, by zostać sam. Zasłużyłem za wszystko, co ci zrobiłem. Po prostu. - Wypuścił powietrze z ust. - Po prostu nie chcę, żebyś musiała kłamać i się nade mną litować.
- Justin. - Przerwałam mu. - Przeczytałeś mój list?
Kiwnął twierdząco głową.
- Obiecałam ci w nim, że nikt nigdy nie zajmie twojego miejsca w moim serce. Obiecałam, że będę kochać cię do końca świata i nie kłamałam.
Chłopak patrzył na mnie załzawionymi oczami, jakby wydawało mu się, że zaraz powiem "żartowałam". Miałam ochotę przytulić go z całych sił. I już nigdy nie puszczać.
- Wciąż cię kocham - dodałam szeptem i poczułam jak Justin delikatnie ściska moją dłoń. Był bardzo osłabiony.
- Przestałem wierzyć w to, że jeszcze kiedykolwiek cię zobaczę, dotknę, obejmę. Przestałem wierzyć w to, że jesteś jeszcze w stanie mnie kochać... - powiedział cicho, słabym głosem. - Jeśli to wszystko tylko mi się śni, to proszę, nie puszczaj mojej dłoni, nie chcę chcę się obudzić. - Po jego policzku spłynęła kolejna łza.
- Nie puszczę - szepnęłam i oblizałam mokre od łez wargi. - Obiecuję - dodałam i splotłam mocniej nasze dłonie, przybliżając je do twarzy.
Musiałam powiedzieć mu, że mimo wszystko nie możemy być znów razem. Musiałam mu to powiedzieć, ale nie potrafiłam. Nie teraz. Nie kiedy w końcu poczuł się szczęśliwy. Nie umiałam.
W tym momencie do pokoju weszli jego rodzice. Od razu zareagowali emocjonalnie na widok wybudzonego Justina.
- Synku, obudziłeś się. - Kobieta podbiegła do łóżka od drugiej strony i złapała jego dłoń.
Widziałam sceptyczność w reakcji Justina. Wciąż nie był pewny uczuć własnych rodziców. I choć zaczynało się między nimi układać, wciąż nie potrafił do końca im wybaczyć. Nie dziwiłam mu się, choć z całego serca pragnęłam, aby im wybaczył. Zasługiwał na ich miłość, której kiedyś mu zabrakło.
- Zostawię was samych, niedługo wrócę - szepnęłam i delikatnie zaczęłam puszczać jego dłoń. Chłopak jednak mnie powstrzymał. Ścisnął lekko moją dłoń.
- Obiecujesz? - spytał, a w jego głosie dało wyczuć się strach. Jakby naprawdę bał się, że już nie wrócę, że znów go zostawię.
- Obiecuję. - Uśmiechnęłam się przez łzy. Powoli puścił moją dłoń, dając mi tym samym do zrozumienia, że mi zaufał.
Wstałam, kiwając charakterystycznie głową w kierunku jego rodziców, po czum wyszłam z pokoju.
Miałam ochotę rozbeczeć się jak zwykła smarkula. Byłam w kropce. Co teraz? Co zrobię? Co z Justinem?
Kochałam go, ale nie mogłam z nim być. Nie mogłam do niego wrócić, choć to bolało.
Co z Jasonem?
Justin nie może się o nim dowiedzieć. Co jeśli po narkotykach strzeli mu coś do głowy? Jeśli będzie chciał mi go odebrać? Jeśli zrobi coś głupiego?
Nie. Musiałam chronić synka, ponad wszystko.
Jak więc miałam być przy Justinie, jednocześnie ukrywając przed nim Jasona?
A co z rodzicami? Jak miałam powiedzieć im, że w moim życiu znów pojawił się Justin? Nie pozwolą mi na to. Zrobią wszystko, aby mnie od niego odciągnąć. I choć byłam już pełnoletnia, to wiedziałam, że rodzice posuną się do wszystkiego, aby mnie uchronić.
A ja to rozumiałam. Sama stawiałam na pierwszy miejscu ochronę synka.
Kupiłam w automacie kawę, po czym usiadłam z nią na krzesełku. Byłam rozbita. Kompletnie bezradna. Czułam się jak dziecko. Nie potrafiłam znaleźć żadnego, dobrego rozwiązania. Nic nie było proste, z każdej strony rodziły się kolejne problemy.
Położyłam kubek z kawą na krzesełko obok, po czym oparłam łokcie o kolana i schowałam twarz w dłoniach. Miałam dość. To było za dużo. Nie umiałam już sobie poradzić.
Potrzebowałam czyjejś pomocy, ale nie miałam do kogo się zwrócić. Byłam z tym całkiem sama i to nie przerastało.
Siedziałam tak sama przez dobre pół godziny. Nie miałam siły nigdzie iść. Byłam całkowicie bez sił.
- Boże, pomóż mi, co mam zrobić. - Przetarłam dłońmi twarz i wyprostowałam się, opierając. Zabrałam swoją, niemalże całkiem już zimną kawę i zrobiłam kilka łyków. Po chwili ktoś usiadł obok mnie. Odwróciłam głowę w tamtym kierunku.
- Dziękuję.
Spojrzałam pytająco na mamę Justina.
- Za co?
- Za to, że przy nim jesteś. On strasznie cię kocha, proszę, nie zostawiaj go. - Widziałam w jej oczach błaganie. - Jesteś jedyną osobą, która może go uratować. Jedyną, która jest w stanie mu pomóc podnieść się z dna, na które upadł.
Spuściłam wzrok zaciskając wargi.
- Jeśli ty mu nie pomożesz, stracę go - dodała, a jej wargi zadrżały, a łzy naszły do oczu. - Proszę, powiedz mi, dlaczego go zostawiłaś? Czy już go nie kochasz?
Na to pytanie spuściłam głowę. Co miałam powiedzieć? Prawdę? Bolesną prawdę?
- Kocham - szepnęłam.
- Więc dlaczego odeszłaś?
Milczałam.
- Proszę, to dla mnie ważne. - Kobieta delikatnie podniosła mój podbródek. Spojrzałam na nią.
- Justin ćpał, a ja nie potrafiłam odciągnąć go od narkotyków - odparłam, ukrywając ten prawdziwy powód. Ten, o którym chciałam zapomnieć.
- Nie mówisz mi całej prawdy, widzę to w twoich oczach.
Ponownie odwróciłam głowę i zacisnęłam wargi, aby nie wybuchnąć płaczem. Bolało. Cholernie bolało na samą myśl. Milczałam.
- Proszę.
- Justin mnie bił - wypowiedziałam cicho na jednym wydechu i powoli podniosłam wzrok. Blondynka siedziała z uchylonymi ustami, wpatrując się we mnie.
- Nie panował nad swoją złością, łatwo się wściekał, a wtedy tracił nad sobą kontrolę - zaczęłam opowiadać, czując, że muszę to z siebie wyrzucić. - Czasami tylko uderzył mnie w twarz - mówiłam, choć słowo "tylko" brzmiało jak ironia. - Ale kiedy był pijany lub naćpany to kompletnie wariował. Bił mnie, wyzywał...- zacięłam się. - Czasem nawet gwałcił. - Pociągnęłam nosem i otarłam policzki z łez. - Ale jakkolwiek irracjonalnie to zabrzmi, wiem, że mnie kochał.
W tym momencie kobieta przytuliła mnie, a ja pękłam. Wybuchłam głośnym płaczem, wtulając się.
Nie rozmawiałam o tym o z nikim, nigdy. Nigdy nie powiedziałam o tym rodzicom, nawet przyjaciółce. Nikt nie wiedział jakie piekło przeżywałam.
Piekło połączone z pięknym snem. Przeplatały się.
- Nie wiedziałam, przepraszam, bardzo cię przepraszam - powiedziała, a ja po jej głosie słyszałam, że również się rozpłakała.
Po chwili lekko się od niej odsunęłam.
- On potrzebuje leczenia. Jest chory, nigdy nie chciał mnie krzywdzić. Tylko odwyk od narkotyków i specjalistyczne leczenie jest w stanie mu pomóc, a ja obiecuję, że zrobię wszystko, aby go na to namówić - powiedziałam, ocierając swoje łzy.
- Naprawdę? Naprawdę po tych wszystkich krzywdach, które ci wyrządził wciąż chcesz mu pomóc? - spytała nie dowierzając.
- Kocham go i pragnę dla niego wszystkiego, co najlepsze. Mogę obiecać mu, że zawsze będę przy nim, kiedy będzie mnie potrzebował. Zawsze będę tuż obok, nie zostawię go. Pomogę mu w walce z tym gównem, w które się wpakował i z własnymi słabościami. Nie mogę jednak dać mu nic więcej. - Ostatnie zdanie wypowiedziałam już ciszej. - Nie wrócę do niego, już nigdy. Nie mogę.
- Ważne, że przy nim będziesz. I tak robisz dla niego bardzo wiele. Musisz naprawdę go kochać. Nawet nie wiesz jak bardzo jestem wdzięczna Bogu, że zesłał mu ciebie. Wiem, że nie zrobił tego przypadkiem. Dziękuję. - Ponownie mocno mnie przytuliła.
*
Justin był w szpitalu przez ponad dwa tygodnie. Byłam u niego codziennie. Każdego dnia przyglądałam się jak powoli dochodzi do siebie. Jest coraz silniejszy i wychodzi z tego. Byłam tak bardzo wdzięczna Bogu, że dał mu kolejną szansę. Justin dostał kolejny bilet na życie i nie pozwolę mu go zniszczyć. Codziennie coraz częściej się uśmiechał.
A ja...
nie miałam serca powiedzieć mu o tym, że już nigdy do siebie nie wrócimy. Nie potrafiłam. Tak strasznie bałam się, że uśmiech zniknie z jego ust, że zabiorę mu tą energię i szczęście, dzięki którym miał siły, aby codziennie dochodzić do zdrowia.
Unikałam tematu "nas". On również go nie poruszał. Jakby znał moją odpowiedź i bał się ją usłyszeć.
Rodzice również nic nie wiedzieli. Nie mieli pojęcia kim był "kolega", do którego codziennie chodziłam do szpitala.
Byłam beznadziejna. Nie potrafiłam być szczera z nikim, bo bałam się, że wszystko runie jak domek z kart.
I choć niesamowicie cieszyłam się z tego, że Justin czuje się coraz lepiej, to bałam się co będzie, kiedy wyjdzie już ze szpitala. Wszystko skomplikowało się podwójnie.
Nie miałam już szesnastu lat. Nie mogłam bawić się w ukrywanie spotkań. Miałam prawie dziewiętnaście lat, a przede wszystkim byłam matką.

- W końcu stąd wychodzę, miałem już dość tych cholernych, czterech ścian. - Justin usiadł na pościelonym już, szpitalnym łóżku. Usiadłam obok niego.
- Tylko pamiętaj o tym, co mówił lekarz. Masz o siebie dbać i nie przemęczać się - powiedziałam.
Odwróciłam głowę, czując jego wzrok na sobie. Chłopak odgarnął moje włosy.
- Wciąż nie umiem przywyknąć do twoich, jasnych włosów. Myślałem, że nie możesz wyglądać już idealniej, a jednak. - Uśmiechnął się.
Zaśmiałam się cicho.
Justin odłożył moje włosy na moje plecy. Pogłaskał delikatnie mój policzek, nie spuszczając ze mnie wzroku. Poczułam jak przechodzą mnie dreszcze, a jednocześnie stres dosłownie mnie paraliżował. Był coraz bliżej. Odległość między naszymi twarzami zmniejszała się z każdą sekundą, a ja byłam coraz bardziej przerażona.
Stop, powiedz stop. Nie możesz do tego dopuścić.
- Mogę cię pocałować? - szepnął w moje usta, kiedy dzieliło nas już tylko kilka milimetrów.
Serce walczyło z rozsądkiem i sama nie wiem kto wygrywał.
Tak mocno pragnęłam poczuć jest wargi na swoich, tak bardzo mi tego brakowało. Mimo wszystko, nie mogłam tego zrobić. Nie miałam prawa dawać mu złudnych nadziei i błędnych znaków.
- Justin, nie. Nie mogę ci na to pozwolić. Chociaż bym chciała, nie mogę - odpowiedziałam niepewnie i odsunęłam się.
Zanim którekolwiek z nas zdążyło coś powiedzieć, do pokoju weszła mama Justina.
- Gotowi? - Uśmiechnęła się.
Wymusiłam podniesienie kącików ust do góry.
- To ja będę się zbierać do domu, muszę załatwić kilka spraw - odparłam.
- Nie potrzebujesz odwiezienia do domu, kochanie?
- Nie, dziękuję. Jestem swoim samochodem. - Ponownie uśmiechnęłam się do kobiety, starając się nie dać po sobie poznać, że coś jest nie tak.
- Do zobaczenia. - Spojrzałam na Justina. Nie wiem co dostrzegłam w jego wyrazie twarzy.  Żal, smutek, zawiedzenie?
Podeszłam do niego i delikatnie pocałowałam w policzek. Chłopak objął mnie w pasie i bardzo delikatnie do siebie przycisnął, zatrzymując dłużej przy sobie. Nie odezwał się jednak ani słowem.
Po chwili odsunęłam się i posłałam mu jeszcze jedno, krótkie spojrzenie, po czym odwróciłam się i pożegnałam z jego mamą, wychodząc z pokoju.
*
Śpiewałam po cichu kołysankę, nachylając się nad łóżeczkiem, w którym leżał Jason. Patrzyłam na niego i ciepło rozlewało się po moim sercu. Był najjaśniejszym słoneczkiem w moim życiu.
Powoli przymykał oczka, będąc coraz bardziej senny. Patrzyłam na niego i widziałam Justina. Był do niego niesamowicie podobny. Zaśmiałam się w duchu na myśl o tym, że za kilkanaście lat nie odpędzi się od dziewczyn. Byłam pewna, że kiedyś będzie tak samo przystojny, jak jego tata.
- Śpij słoneczko - szepnęłam, kiedy zauważyłam, że chłopiec zasnął.
Na palcach wyszłam z pokoju i przymknęłam drzwi do niego. Zeszłam na dół, chcąc posprzątać salon, w którym nabałaganiliśmy z Jasonem podczas zabawy.
Rodzice mieli wrócić dopiero jutro, ponieważ pojechali na wesele przyjaciółki mamy. Cieszyłam się, że trochę się rozerwą.
Nuciłam pod nosem jakąś piosenkę i sprzątałam zabawki z podłogi.

Skończyłam akurat sprzątać, zamykając kufer z zabawkami i odkładając go w kąt pokoju, kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi.
- Kto to może być? - powiedziałam sama do siebie i przeszłam do przedpokoju. Odgarnęłam włosy za ucho i przekręciłam zamek w drzwiach, po czym otworzyłam je.
- Justin? - spytałam w lekkim szoku. Nie spodziewałam się go tutaj. Nie sądziłam, że do mnie przyjedzie. Do tego w dzień, w którym dopiero wyszedł ze szpitala.
- Mogę wejść? Chcę porozmawiać - spytał niepewnie, trzymając dłonie w kieszeniach.
Dziękowałam Bogu, że akurat nie było moich rodziców i nie musiałam obawiać się ich powrotu. Odsunęłam się, otwierając szerzej drzwi.
Zaprowadziłam go do salonu i założyłam ręce na piersi. Odwróciłam się w jego kierunku.
- O czym chcesz porozmawiać?
Chłopak oblizał wargi i wziął głęboki oddech, po czym podszedł do mnie. Stanął naprzeciw, patrząc mi prosto w oczy.
- Daj mi ostatnią szansę - szepnął.
Poczułam ścisk w brzuchu. Bałam się tej sytuacji jak ognia. Miałam nadzieję, że nie nadejdzie tak szybko.
- Nie mogę. Justin, przepraszam, ale nie mogę. - Pokręciłam głową, spuszczając ją.
- Już nigdy cię nie skrzywdzę, obiecuję - dodał również szeptem. Jego głos zadrżał. Odwróciłam się na pięcie, chcąc ukryć swoje łzy. Zacisnęłam wargi.
- Musisz iść na leczenie i odwyk, będę cię w tym wspierać - odpowiedziałam i szybko starłam łzę z policzka.
- Zrobię to, obiecuję. Zrobię wszystko, czego chcesz, ale wróć do mnie. - Podszedł do mnie i delikatnie położył dłoń na mojej talii.
- Zrobisz to dla siebie, dla swoich rodziców, dla Lea'i. Nie dla mnie - odparłam i odwróciłam się z powrotem w jego kierunku. - Dobrze?
Nie odpowiedział.
- Ja będę cały czas tuż obok, zawsze dla ciebie. Nie zostawię cię, jednak nie wrócę do ciebie.
- Dlaczego? - Po jego policzku spłynęła łza. - Wyleczę się, już nigdy więcej nie zrobię ci krzywdy. Już teraz jestem inny, zmieniłem się, przysięgam - mówił błagalnie.
- Nie mogę. - Twardo stałam przy swoim, choć serce krzyczało coś zupełnie innego.
W tym momencie Justin podszedł do mnie najbliżej jak się dało.
- Kocham cię, rozumiesz? - powiedział błagalnie i ostro jednocześnie. - Chcę, żebyś została moją żoną. Chcę z tobą zamieszkać, codziennie budzić się tuż obok ciebie, codziennie na nowo cię uszczęśliwiać, mieć z tobą dzieci.
Na dźwięk jego ostatnich słów poczułam się cholernie źle. On nie wiedział. Nie miał pojęcia, że my już mamy dziecko. Malutkiego aniołka.
Chłopak sięgnął dłonią po coś do kieszeni, po czym wyjął z niej coś, na którego widok moje serce kompletnie zmiękło.
- Proszę, przyjmij go ode mnie ponownie. Należy do ciebie i tylko do ciebie. - Wyciągnął w moim kierunku pierścionek zaręczynowy, który kiedyś mi podarował.
- Nie mogę. - Pokręciłam głową. - To co wtedy było między nami to przeszłość i nie możemy do tego wracać.
- Błagam, ostatnia..- Przerwałam mu.
- Nie, Justin. Proszę cię, nie utrudniaj tego i nie nalegaj.
Chłopak zacisnął zęby i odwrócił się tyłem do mnie. Czułam, że nie jest dobrze. Wiedziałam to. Serce zaczęło bić mi szybciej.
Zaklął pod nosem i uderzył pięścią w ścianę. W jednym momencie wróciły do mnie wszystkie wspomnienia. Wszystko, co kiedykolwiek mi zrobił stanęło mi przed oczami. Do oczu naszły mi łzy.
- Wróć do mnie, słyszysz. Wróć do cholery! Zrobię wszystko! - Nie dało się już tego nazwać tylko podniesionym głosem. Krzyczał na mnie.
- Nie krzycz na mnie! - również ostro podniosłam głos.
- To zrób to, o co cię proszę. Błagam cię, daj mi tę ostatnią szansę, ostatnią! - Mimo, że krzyczał, to po jego policzkach jednocześnie spływały łzy.
Krzyczał na mnie z bezradności. Kochał mnie, ale nie mógł zmusić mnie, bym do niego wróciła. To go zabijało.
- Nie - odparłam twardo. Momentalnie moje nogi zrobiły się jak z waty, a serce chyba na moment stanęło. Chłopak uniósł swoją dłoń, wyraźnie chcąc niekontrolowanie mnie uderzyć, jednak powstrzymał się w ostatniej chwili.
Poczułam ten okropny strach. Rozpłakałam się.
- Widzisz? Zmieniałem się, nie skrzywdziłem cię, nie uderzyłem. - Po jego policzku spłynęła łza.
- Ale prawie to zrobiłeś - ledwo wypowiedziałam te słowa, przez gulę w moim gardle. Byłam kompletnie roztrzęsiona tym, co się wydarzyło. - Potrzebujesz leczenia, jesteś chory.
- Pójdę na nie, wyleczę się do końca, będę zupełnie innym człowiekiem, już nigdy cię nie skrzywdzę, proszę, uwierz mi - powiedział już spokojniej.
Zacisnęłam szczękę i pokręciłam przecząco głową.
Awantura zaczęła się na nowo. Krzyczeliśmy na siebie, choć kochaliśmy się najbardziej na świecie. Padały słowa, których żadne z nas tak naprawdę nie chciało wypowiedzieć.
Nasza kłótnia i płacz zostały przerwane. Przez głośny płacz Jasona z góry. Zamarłam.
Moje serce gwałtownie przyspieszyło, dłonie zaczęły drżeć, a nogi dosłownie się pode mną ugięły.
W głowie miałam tylko jedną myśl - kłam.
- Dziecko? - Justin w jednej chwili zmienił temat i spojrzał na mnie zszokowany. Widziałam w jego oczach jednocześnie coś na kształt..nadziei? - Czyje to dziecko?
- To dziecko mojej przyjaciółki. Opiekuje się nim dzisiaj, bo mnie o to poprosiła, miała jakieś plany - odpowiedziałam, ciesząc się, że udało mi się w jednej chwili wymyślić dość dobre kłamstwo.
- Cher?
- Nie, Melanie. Nie znasz jej, to moja przyjaciółka stąd, z Chicago. Zresztą, przepraszam, ale muszę do niego iść. A ty - zacięłam się. - Ty powinieneś już iść, przepraszam. Porozmawiamy jutro, kiedy oboje się uspokoimy, dobrze?
Justin przez chwilę milczał. W końcu kiwnął twierdząco głową, jakby dotarło do niego, że mam rację.
- Dobrze, może masz rację. Do jutra - odparł i udał się w kierunku przedpokoju. Odetchnęłam z ulgą i pędem pobiegłam do góry, do mojego maleństwa.
Serce cały czas waliło mi jak młotem. Tak niewiele brakowało. Boże, Justin prawie zorientował się, że mamy dziecko.
Weszłam do pokoju chłopca i od razu wyjęłam go z łóżeczka.  Był cały zapłakany.
- Sh, już dobrze, nie płacz. - Przytuliłam go do siebie i kołysałam w miejscu. - Już cichutko.
Byłam cholernie roztrzęsiona i niespokojna. Nie umiałam uspokoić oddechu. Odwróciłam się w stronę okna, zaglądając za nie. Przez cały czas kołysałam synka.
- Już dobrze, kochanie. Mamusia jest przy tobie - powiedziałam i powoli zaczęłam odwracać się w kierunku drzwi.
Momentalnie zamarłam. Przysięgam, że moje serce na moment się zatrzymało. W drzwiach pokoju stał Justin.

______________________

Jako przedwczesny prezent na mikołajki macie ode mnie rozdział dodany kilka dni wcześniej x

110 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Najlepsze ff świata!:( Jezu poryczalam się.....Justin musi się dowiedzieć, że Jason to jego synek jeju i muszą być razem z Chanel

      Usuń
  2. ja pierdole absbsbsbsxbbd

    OdpowiedzUsuń
  3. boze kocham cie, to najlepsze fanfictionBYSDXUCINXSK

    OdpowiedzUsuń
  4. Jezu kocham Cię za to, że to piszesz. Bardzo podoba mi się ten rozdział. @ollaswaggie

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Jezu, kocham. Świetne, dziękuję że dodałaś wcześniej <3

      Usuń
  6. Zajebosty jak zawsze. Oni musza sie ogarnac i wrocic dp siebie jezu. I w koncu Justin dowie sie o Jasonie, ale mam nadzieje ze nie ubzdura sobie albo Chanel nie powie mu ze ma dziecko z kims innym, ja pierdole

    OdpowiedzUsuń
  7. cudo, ciekawe kiedy Justin sie dowie, ze to jego dziecko:D

    OdpowiedzUsuń
  8. Boże zeby ona tylko go nie oklamala, jesli to zrobi to głupia, ale w sumie będzie miala racje... Czekam na kolejny!

    OdpowiedzUsuń
  9. Jesteś najlepsza, popłakałam się ;(

    OdpowiedzUsuń
  10. O mój bo że!! Cudowny placze

    OdpowiedzUsuń
  11. ja umieraaaaaaaaam

    OdpowiedzUsuń
  12. Kocham Cię za tą historię! Ale nienawidzę, bo kończysz w takich momentach! ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudowny! Miałam nadzieje, ze ona się zgodzi z nim być, ale w sumie rozumiem, że jest niepewna i niechce tego przeżywać jeszcze raz :( cudowny rozdział a to na końcu... Hm, myślę, że Justin nie jest głupi bo widział jak się zdenerwowała. Tak bardzo chcę, żeby się dowiedział, tylko, żeby się nie wściekł odrazu i jie wpadł w furię, że mu nie powiedziała... Mam nadzieję, że Chanel mu wyzna prawdę i jakoś to ogarną.
    Dziękujemy za wspaniały prezent na mikołajki <3 Taka fajna niespodzianka na poprawę dnia po szkole ;) Niemogę się doczekać co bedzie dalej ;D
    http://whatever-will-happen-we-r-4ever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. dusze sie placzem choc to zadna nowosc...

    OdpowiedzUsuń
  15. O. Mój. Boże.... To jest tak CHOLERNIE DOBRE, że aż brakuje mi słów.... Błagam Cię nie kończ tego... To jeste zbyt perfekcyjne :)
    @beauty_lion

    OdpowiedzUsuń
  16. On juz sie domysli za 100% ze to jego oby sie tylko bie wkurzyl i jie sugerowal jej zdrady i nie podpieral twgo argumentu stwierdzeniem ze temu nie chciala do niego wrocisz bo umre.
    Piekny rozdzial btw

    OdpowiedzUsuń
  17. Lineb to pierdolone życie. Nawet nie wiesz jak się ucieszyłam jak dodałaś notkę. Teraz będę cały dzień chodzić szczęśliwa. Uszczęśliwiasz mi życie! Jak dodałaś dzisiaj, to w niedzielę już nie dodasz? :(

    OdpowiedzUsuń
  18. Potrafisz doprowadzic człowieka do łez. Oczywiście świetny rozdzial. Mysle ze Chanel powie Justinowi o dzircku i Bardzo bym chciała żeby do siebie wrócili ale, to wszystko zależy od ciebie. ♥

    OdpowiedzUsuń
  19. placze nie moge sie doczekac nastepnego kocham ':**

    OdpowiedzUsuń
  20. O JEZUS ON WIE O DZIECKU..........
    Teraz już nie ma mowy, musi powiedzieć mu prawdę, musi.
    Kocham cie tak strasznie za to, że piszesz dodatkowe rozdziały. Jesteś taka cudowna, nie wiem co mogę jeszcze napisać. Tracisz swój czas na nas, na osoby, których w ogóle nie znasz. Dziękuję ci za to:* Czekam na kolejny* /Krl

    OdpowiedzUsuń
  21. Kochaaaaam <3 dusze sie łzami

    OdpowiedzUsuń
  22. ksagvzjklxewghdz omg, czekam na kolejny ; )

    OdpowiedzUsuń
  23. Omomomomom wiedziałam, że już w tym rozdziale się dowie :3 kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  24. Cudowne ja jak zwykle cała zaryczana :')

    OdpowiedzUsuń
  25. O ja.... Placze

    OdpowiedzUsuń
  26. To jest BOSKIE
    Kocham Cie

    OdpowiedzUsuń
  27. O TAK TAK TAK *.*

    OdpowiedzUsuń
  28. Boski rozdział! ♥
    Nareszcie się dowie! :D

    OdpowiedzUsuń
  29. :oooooooo❤❤❤❤❤❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  30. Jeju:'( cudowny rozdział!:( naprawdę, już nie mogę doczekać się następnego :/ kochana błagam dodaj go najszybciej jak będziesz mogła!!! błagam:(((((( kocham Cię i dziekuje za te dodatkowe rozdzialy:* x

    OdpowiedzUsuń
  31. O mój Boże dziewczyno kocham ciee <3
    Dodaj nowy rozdział jak tylko bedziesz mogła. <3 xxx

    OdpowiedzUsuń
  32. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  33. "-Jeśli to wszystko tylko mi się śni, to proszę, nie puszczaj mojej dłoni, nie chce się obudzić - po jego policzku spłynęła kolejna łza" płacze

    OdpowiedzUsuń
  34. wiedziałam, że prędzej czy później pozna swoje dziecko, zobaczy je, dowie się prawdy, ale to nie zmieniło faktu, że pod koniec rozdziału moje serce praktycznie się rozpuściło. kocham ciebie i to opowiadanie! nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału :*

    OdpowiedzUsuń
  35. O jeju, tak bardzo czekam na kolejny. W końcu Justin zobaczył Jaxona dghdjddhfdg Jestem ciekawa jak zareaguje :)
    Świetny rozdział xx

    OdpowiedzUsuń
  36. On musi się o dziecku dowiedzieć, muszą być razem, on musi się wyleczyć, boże, nie wierze, nie chce kończyć tego czytać, rozumiesz? Nie chcę końca

    OdpowiedzUsuń
  37. oni musza byc razem!!
    a co do rozdziału jest idealny:)

    OdpowiedzUsuń
  38. JA PIERDOLE KURWA RYCZE JAK DZIECKO BOZE W WEEKEND JUZ NOWY ROZDZIAL JEJU NIE JA UMREEEEEE

    OdpowiedzUsuń
  39. I znów codziennie będę czekać na nowy rozdział. O mamo umre czytając to. Jesteś swietną pisarką, poniewaz piszac cos akcja nie rozgrywa sie od razu tylko w odpowiednich momentach. Opowiadanie jest ciekawe i trudno go nie czytać naprawdę. much love xx

    OdpowiedzUsuń
  40. Jezu... poryczałam się... zresztą jak zwykle :D Rozdział po prostu genialny. To jest najlepsze ff jakie kiedykolwiek czytałam... Po prostu je kocham *o* Chanel i Justin po prostu muszą być razem... Oni są dla siebie stworzeni... DOSŁOWNIE!!! Mam nadzieję, że szybko dodasz kolejny rozdział, bo już nie mogę się doczekać. Życzę powodzenia w dalszym pisaniu... Jesteś świetna :) @Alex41789

    OdpowiedzUsuń
  41. Boże Boże Boże Boże kocham to!!!!!!!!!
    Dziekujemy że dodałaś 3 dni wcześniej jsnddnnfnfdnxj kochamy cię ! ♥

    OdpowiedzUsuń
  42. o matko..... :O
    ja.... nie wiem co mam pisać :O
    (prawie jak na moim wypracowaniu z historii w trakcie pisania którego jestem hahah)
    poryczałam się! naprawdę!
    Justin wie.... dowiedział się o dziecku..... moje serce. *_*
    tylko teraz.... kurcze jak to wszystko się dalej potoczy?
    teraz codziennie będę sprawdzać czy jest nowy rozdział <3
    czekam! :*
    @saaalvame

    OdpowiedzUsuń
  43. Rozdział boski ! ♡
    Teraz dowie się, że ma synka. Tylko boję się jak zareaguje na to że nic o tym nie wiedział.. już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału dhdjjdbdhdbdbd♡

    OdpowiedzUsuń
  44. kiedy nn mam nadzieję że szybko <3
    Boski po prostu Boski ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  45. Rycze za każdym razem gdy czytam rozdział. Mam nadzieję że tym razem go nie oklamie i powie prawdę że to jego dziecko..

    OdpowiedzUsuń
  46. piękny <3 Ciekawe co będzie w 9 !

    OdpowiedzUsuń
  47. O M G
    BOZE CHCĘ NASTĘPNY ROZDZIAŁ, PLS
    JAK NAJSZYBCIEJ

    OdpowiedzUsuń
  48. HA ! NARESZCIE SIE JUSTIN DOWIE ZE MA SYNA ASDFGHJKL :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Cudowny jak zawsze.Nareszcie Justin dowie się,że ma dziecko z Chanel.Jej on zasługuje na to by wiedzieć o Jasonie mimo,że kiedyś bardzo krzywdził Chanel

    OdpowiedzUsuń
  50. Jezu Maria dkndkxnjsjzjemsj za każdym razem tyle emocji. jestem mega ciekawa co Chanel powie Justinowi o Jasonie łiii i tak się ciesze ze to juz w weekend
    zdrowiej kochana :*!

    OdpowiedzUsuń
  51. Przysiegam, ze cie zabije! Jak moglas nam to zrobic i skonczyc w takim momencie?! T^T

    OdpowiedzUsuń
  52. Szybko następny!

    OdpowiedzUsuń
  53. Rozdział jest wspaniały. Nareszcie Justin się dowiedział o Jasonie fkxkdkfksksk Tylko po spojlerze, który dodałaś na tt, jestem trochę wkurzona, bo chcę, żeby Justin jak najszybciej dowiedział się prawdy i żeby Chanel nie oszukiwała go, ale niestety wiem, że moje prośby nie zostaną wysłuchane. Mam nadzieję, że zdarzy się to soon lol :)
    Z niecierpliwością czekam na następny. :) xx /@bizzlessmile

    OdpowiedzUsuń
  54. Czemu w takim momęcie? Jezu nie wytrzymam tygodnia... Najlepsze opowiadanie jakie może być, płakałam prawie cały rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  55. Najlepsze ff jezu, mam nadzieję że chanel wreszcie powie mu prawdę a na końcu będą razem

    OdpowiedzUsuń
  56. NO TO WPADŁA, najpierw z Justinem a teraz z dzieckiem (jakkolwiek to brzmi haha). Chcę już następne!


    www.collision-fanfiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  57. Jezu, cudowne, najlepsze ff jakie czytam płakałam cały rozdział. Justin musi się dowiedzieć ze to jego synek *.* kocham cię za to ff<3 w takim momencie skończylas:( nie wytrzymam tygodnia:'( BŁAGAM napisz drugą część:( <3 kocham x

    OdpowiedzUsuń
  58. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  59. Boże! jesteś cudowna! Zapraszam :) http://just-believe-in-your-dream.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  60. boże dziewczyno, ten prezent jest najlepszy! przyjechałam z wycieczki i od razu przeczytałam ten rozdział. jest wspaniały. ma w sobie bardzo duzo emocji. szczegolnie podobają mi się dwa cytaty. "piękno połączone z pięknym snem" ten zdecydowanie jest moim ulubionym. koncowka rozdzialu...zabilas mnie. to jak justin od razu zapytal sie czyje to dziecko i wiem ze on sam mial nadzieje ze jason jest jego bo tak to nie poszelby na gore za chanel. strasznie nie moge doczekac sie niedzieli. czuje że dopiero teraz wszystko zacznie się dziać
    @szarymalik

    OdpowiedzUsuń
  61. Boże kocham to opowiadanie! masz wielki talent :)

    OdpowiedzUsuń
  62. kocham ten rozdział hsbhsabfha
    ciekawe jak zareagują rodzice chanel kiedy dowiedzą się o justinie
    i wreszcie justin dowiedział się o jasonie ♥

    OdpowiedzUsuń
  63. o boze chce kolejny rozdzial

    OdpowiedzUsuń
  64. O mój Boże co bd dalej??? Czekam xx

    OdpowiedzUsuń
  65. DUSZE SIE PLACZEM KUR W MAC NAM DOWC HALO.ROZUMIESZ KURWQ MANWC PNO MUSZA TO SIEBIE ?WROFICC ON NIE MOZE JEJ ZEOBIC AFERY BLAGAM CKR KURWA KOCHAM COE NAD ZYCOE

    OdpowiedzUsuń
  66. Nie moge sie uspokoic. Przeczytalam ten i poprzedni rozdzial i caly czas placze, boze kocham cie, to ff jest idealne.

    OdpowiedzUsuń
  67. O MOJ BOŻE

    CO ON TERAZ ZROBI? !!!

    Wroca do sb? Oby <3

    Dziękuję za rozdział słoneczko :*

    XOXO

    PS Your forever

    OdpowiedzUsuń
  68. to jest życie>>>>>>

    OdpowiedzUsuń
  69. No to skończyłaś w takim momencie o.o

    OdpowiedzUsuń
  70. nawet nie wiem jak opisać ten rozdział:) on jest tak okropnie kurwa idealny że ja teraz siedze cała zapłakana i się trzęsę :) co ty z nami robisz :) ale bardzo ci dziekuje za lineb za to że zaczęłaś pisać to ff. jesteś zajebista i kocham cie aniołku mimo ze cie nie znam :(

    OdpowiedzUsuń
  71. Tak bardzo kocham to ff.
    Caly czas mialam łzy w oczachcholernie sie przestraszylam gdy Justin chcia ja udezyc mimo ze wiedzialam ze sie zmienil I nie zrobi tego.
    Matko święta
    Nie koncz tego ff kni jest tak bardzo idealne
    Dziękuję
    / @awwhmrbieber

    OdpowiedzUsuń
  72. Jejku taj bardzo kocham to ff najlepsi ♡ :(

    OdpowiedzUsuń
  73. KOCHAM CIĘ
    KOCHAM TO OPOWIADANIE
    KOCHAM WSZYSTKO CO Z NIM ZWIĄZANE
    KOCHAM WSZYSTKO CO JEST ZWIĄZANE Z TOBĄ I TWOJĄ TWÓRCZOŚCIĄ
    O MÓJ KOCHANY BOŻE

    OdpowiedzUsuń
  74. o matko...nie mogę uwierzyć, że skończyłaś w taki momencie, ale to do Ciebie podobne xx
    byłam dumna z Justina, że panował nad swoją złością, ale bardzo się na nim zawiodłam kiedy o mało co nie uderzył Chanel, boję sie jak teraz zareaguje gdy dowiedział się, że ma syna, a Chan przecież chwilę wcześniej go okłamała, naprawdę nie chcę aby Justin zrobił jej krzywdę, jej i Jason'owi
    czekam na kolejny wspaniały rozdział ♥
    zapraszam do mnie fuck-everything-im-belieber.bloblo.pl

    OdpowiedzUsuń
  75. O boże najwspanialsze <3

    OdpowiedzUsuń
  76. Dodałaś do zakładki. Będzie tylko... 15?:(

    OdpowiedzUsuń
  77. O MÓJ BOŻE! ty nas torturujesz.

    OdpowiedzUsuń
  78. O MÓJ BOŻE JAKIE TO BYŁO DSHKJDSHD RYCZE I JESZCZE TE OSTATNIE SŁOWA OMG

    OdpowiedzUsuń
  79. NIE ODDYCHAM
    BŁAGAM
    NIGDY NIE KOŃCZ TEGO FF
    BŁAGAM

    OdpowiedzUsuń
  80. ONI MUSZA BYC ZE SOBA, boze prosze ja juz nie wytrzynuje z placzu matko swieta

    OdpowiedzUsuń
  81. Justin nusi sie wyleczyc !!!!!! A chantel musi mu dac ostatnia szanse !!!! Bone sie ze justin zrobi cos glupiego ;//

    OdpowiedzUsuń
  82. O moj boze... kocham Cie ;x to jest takie hahagwgagayahnabamak *.*

    OdpowiedzUsuń
  83. Kurde blagam tylko o jedno niech beda znowu razem ! Niech Justin się zmieni blagam ! A rozdzial genialny! ;** czekam na kolejny ! ^^

    OdpowiedzUsuń
  84. Nie wierze w takim momencie skończyć zjaixjajxuejduejd

    OdpowiedzUsuń
  85. Teraz to się nie wymiga. Zostało tylko skłamanie, że to nie jego dziecko, ale raczej nie łyknie tego. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziały. ;)

    OdpowiedzUsuń
  86. nie wiem czy tylko ja mam takie odczucie ale tak nie lubię Justina w tej części...że albo ciągle płacze i w ogóle,a potem znów nagle coś i jest agresywny. Trochę to pomieszane wszystko i trudno mi się połapać, nadazyć.

    ale może to tylko moje odczucie, wolałam pierwszą część przynajmniej Justina w niej bo był faceem a nie takim jak teraz ciągle płaczącym hahah. Podoba mi się fabuła opowiadania, ale wydaje mi się, że sama do końca nie masz doprecyzowanego tego, wesz co ma się dziać, ale słowa nie oddają tego co jest w Twojej głowie:)
    czekam na następny!! :) i to nie jest krytyka...tylko moje odczucie.

    OdpowiedzUsuń
  87. OMG OMG OMG OMG OMG ZABIJASZ MNIE

    OdpowiedzUsuń
  88. OmojbozejakjaCiekocham

    OdpowiedzUsuń
  89. Boze, ten rozdzila hsbdjeknszzssjwnszzid!!!! i ta koncowka hzjnnssssnnhh orgazm! ciekawe co bedzie dalej ;o

    OdpowiedzUsuń
  90. O moj voze najpiekniehsze <3

    OdpowiedzUsuń
  91. Omfg!!!!!! jak ja CIe kocham *.*.*.*.*.!

    OdpowiedzUsuń
  92. Oh my god najlepsze cytaty ever

    OdpowiedzUsuń
  93. O moj boze, nie wierze ze to juz koniec, ze za niedlugo skonczysz :((

    OdpowiedzUsuń
  94. Rycze jak głupia. On ja skrzywdził ale mam nadzieję ze pójdzie na to leczenie i będą razem. Oni są dla siebie stworzeni.Jesteś niesamowita,bo tworzysz takie cuda. Dziękuję x

    OdpowiedzUsuń
  95. Omfg, kocham CIe

    OdpowiedzUsuń
  96. To jest genialne. Naprawdeęmogłabym to czytać dniami i nocami.
    Nie poddawaj się.

    OdpowiedzUsuń
  97. omg wspanile piesz rozdzial !!!! wspaniale piszesz!!! kiedy next_

    OdpowiedzUsuń
  98. O Moj Boze nie wierze!!! Cudo!!! ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń