sobota, 13 grudnia 2014

Special Chapter 10

Byłam kompletnie przerażona. Marzyłam o tym, żeby zaraz się obudzić i zdać sobie sprawę, że to był tylko zły sen.
Jay i Justin stali przed sobą i bez słowa  patrzyli sobie w oczy. Wzrokiem pełnym pogardy i nienawiści.
- Chanel, możesz mi wytłumaczyć co ten ćpun tutaj robi? - Brunet powiedział pogardliwie. Podeszłam do nich, chcąc to wszystko jakoś wytłumaczyć. Już otwierałam usta, kiedy Justin zatrzymał mnie dłonią. Lekko odsunął od nich.
- Nie mieszaj jej w to - odparł Justin, nie pozwalając mi, bym się do nich zbliżyła lub odezwała.
- Przyszedłem do mojej kobiety i mojego dziecka, nie rozumiem raczej co ty tutaj robisz i jakim prawem mówisz do Chanel w taki sposób - dodał, nie spuszczając wzroku z Jay'a. Serce waliło mi jak młotem. Zerknęłam na łóżeczko Jasona, który całe szczęście wciąż spał.
Tak bardzo się bałam.
Jay prychnął.
- Ani jedno, ani drugie z nich nie jest twoje. Nie masz do nich żadnych praw, więc zabieraj się stąd. - Chłopak zrobił pół kroku w kierunku Justina, a ja momentalnie również się do nich zbliżyłam, będąc pewna, że chce go uderzyć.
Całe szczęście nic takiego się nie stało.
- Będziesz mi mówił co mam robić? - Justin zaśmiał się z pogardą. - Nie rozśmieszaj mnie - dodał i odepchnął bruneta od siebie.
Byłam przerażona. W takich sytuacjach nienawidziła faktu bycia tylko słabą, bezbronną kobietą. Stałam z boku, wiedząc, że to tylko kwestia czasu, aż któryś z nich uderzy drugiego pierwszy.
- Uspokójcie się, proszę was - powiedziałam błagalnie.
- Chanel, nie wtrącaj się. - Justin nawet na mnie nie spojrzał. Nie spuszczał morderczego wzroku z Jay'a. - Trzymaj się z daleka od Chanel i mojego dziecka, dotarło? - Zwrócił się do chłopaka.
Nie odpowiedział.
- Dotarło, kurwa? - wrzasnął na niego i złapał za koszulkę. Widziałam w jego oczach furię. Jay parsknął śmiechem i odepchnął od siebie Justina.
- Żebyś mógł znowu zrobić sobie z niej worek treningowy? - odpowiedział z pogardą.
- Justin, nie! - Podbiegłam do niego i z całej siły pociągnęłam za ramię. Chciał go uderzyć. Podniósł dłoń i zamachnął się, chcąc wymierzyć cios w jego twarz. Jednak w momencie, kiedy złapałam go za ramię, zatrzymał swoją dłoń. Wcale nie było to spowodowane tym, że miałam na tyle siły, aby go powstrzymać. Po prostu pod wpływem mojego dotyku odpuścił.
Zacisnął szczękę, powoli opuszczając swoją dłoń. Odetchnęłam z ulgą.
- Nigdy więcej tak nie mów - wycedził przez zęby każdy wyraz z osobna.
- Ale kiedy to prawda. Jesteś pieprzonym damskim bokserem, nie zasługujesz na szacunek, jesteś największym ścierwem tego świata, rozumiesz? Ani Chanel, ani Jason cię nie kochają, nienawidzą cię.
W tym momencie jego nerwy puściły. Dosłownie rzucił się na Jay'a.
- Zabiję cię, kurwa, przysięgam, że cię zabiję! - wrzasnął i pchnął bruneta z całej siły na ścianę. Spanikowałam i kompletnie się rozpłakałam.
- Justin nie, proszę, nie! - podbiegłam i stanęłam między nimi.
- Odejdź Chanel. - Złapał mnie za ramiona i odsunął na bok. Przysięgam, że byłam niemalże pewna, że za chwilę się pozabijają. Uratował mnie Jason. Chłopiec obudził się od krzyków i zaczął głośno płakać w łóżeczku.
Justin momentalnie się opamiętał. Puścił Jay'a i bez słowa odszedł, wchodząc z powrotem do pokoju małego.
Podbiegłam do bruneta.
- Wszystko ci później wyjaśnię, ale teraz wyjdź, proszę - szepnęłam.
- Nie ma mowy, nie zostawię cię z nim samej.
- Nie skrzywdzi mnie, proszę. Zaufaj mi, nic mi się nie stanie. Za jakiś czas zadzwonię i wszystko ci wytłumaczę, proszę. Zaufaj mi do cholery.
Przez chwilę milczał.
- Dobrze? - spytałam błagalnie.
- Jeśli nie zadzwonisz za pół godziny, wracam tutaj - odparł i pocałował mnie w czoło, po czym oddalił się w kierunku schodów.
Od razu udałam się do pokoju synka. Justin kołysał chłopca w ramionach, cicho go uspokajając.
- No już kochanie, tata jest przy tobie, nie płacz - szeptał do niego, głaskając po plecach i tuląc do siebie.
Taki widok, mimo wszystko, na zawsze pozostanie najpiękniejszym na świecie. Bez słowa zeszłam na dół, udając się do kuchni. Wyjęłam herbatkę Jasona i wsypałam dwie łyżeczki do jego butelki, po czym zalałam ciepłą wodą z czajnika.
Spróbowałam, aby upewnić się, że picie nie jest ani za zimne, ani za gorące, po czym wróciłam na górę.
Jason cały czas pojękiwał, mimo że Justin nie wypuszczał go z ramion.
- Daj mi go, na pewno chce mu się pić - powiedziałam i odchrząknęłam, podchodząc do nich. Justin odwrócił się w moim kierunku i spojrzał na mnie.
- Mogę ja to zrobić? - spytał niepewnie, jakby był pewny mojej odmowy. Jakbym miała za chwilę powiedzieć "nie, oddawaj mi moje dziecko."
- Jasne - odpowiedziałam cicho. Justin lekko się uśmiechnął. Usiadł na kanapie, odwracając synka na plecy, podkładając dłoń pod jego ciało.
Podałam mu butelkę, siadając obok.
Chłopak powoli ją przechylił, wkładając smoczek do buzi Jasona. Chłopiec od razu zaczął pić.
Pomimo świadomości problemów, jakich sobie narobiłam. Pomimo wyrzutów sumienia i tego całego gówna, nie potrafiłam nie uśmiechnąć się na ten widok.
Patrząc na nich, nie dało się nie dostrzec uderzającego podobieństwa. Byli idealni.
Kiedy Jason ponownie zasnął, zeszliśmy z Justinem na dół. Usiedliśmy w salonie, a ja wiedziałam, że czekają mnie teraz dwie poważne rozmowy. Jedna z Justinem, druga z Jay'em.
- Wyjaśnisz mi teraz kim on był?
Westchnęłam.
- To tylko mój przyjaciel, po prostu zażartował mówiąc do mnie kochanie - odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Pominęłam jedynie, że był we mnie zakochany.
- Mam wrażenie, że nie mówisz mi całej prawdy. - Oblizał wargi, zakładając ręce na piersi.
- Uważasz, że potrafiłabym powiedzieć ci, że cię kocham, jeśli byłabym z kimś innym? - spytałam, podchodząc do niego.
Justin wypuścił powietrze z ust i puścił luźno dłonie.
- Nie, masz rację. Ufam ci - odparł i złapał mnie za biodra, przyciągając do siebie i usiłując pocałować. Poczułam, że zachowuję się nie w porządku i muszę to przerwać. Zabrałam jego dłonie i odsunęłam się.
- Zrobiłem coś nie tak? - Spojrzał na mnie ze zdziwieniem.
- Nie, po prostu nie mogę na to pozwalać. Justin, nie możemy się tak zachowywać. Nie jesteśmy razem i nie będziemy - odparłam, unikając kontaktu wzrokowego.
Przez chwilę panowała między nami cisza. Ja nie umiałam wydusić z siebie już nic więcej, a on chyba był zaskoczony moimi słowami.
- Przespaliśmy się dzisiaj ze sobą, chcesz mi powiedzieć, że zrobiłaś to, bo nie wiem - zatrzymał się. - Bo ci się nudziło? - zakpił, choć wiedziałam, że jest zły i ma żal.
- Nie powinno do tego dojść, przepraszam - odparłam.
Chłopak podniósł mój podbródek, bym na niego spojrzała.
- Nie chcę, żebyś mnie przepraszała. Chcę, żebyś wytłumaczyła mi dlaczego to zrobiłaś, skoro wciąż nie chcesz ze mną być.
Zacisnęłam wargi i przewróciłam oczami.
- Nie wiem, po prostu poddałam się chwili, uczuciom, impulsowi. Nie chcę powiedzieć przez to, że tego żałuję, bo tak nie jest, ale po prostu uważam, że nie powinnam do tego dopuścić.
Justin puścił moją twarz i wstał, przestając opierać się o szafkę.
- Czyli co, miałaś ochotę się bzyknąć, a że ja byłem pod ręką to stwierdziłaś, że czemu nie? - Ponownie zakpił.
- Nie mów tak, okej? - Założyłam ręce na piersi.
- Jak ktoś inny się napatoczy to też tak robisz? A potem opowiadasz mu, że to był impuls? Może ten twój pseudo przyjaciel też ci się do tego przydaje!? - spytał podniesionym głosem.
- Wyjdź! - wrzasnęłam. Przegiął. Zachowałam się źle, ale on nie miał prawa tak do mnie mówić.
Nie musiałam powtarzać dwa razy. Już za chwilę usłyszałam głośny dźwięk zatrzaskujących się drzwi.
- Pieprzyć to - kopnęłam poduszkę leżącą na podłodze, po czym usiadłam na kanapie i zakryłam twarz dłońmi.
W tym momencie mój telefon zaczął dzwonić. Wstałam, podchodząc do komody, na której leżał i spojrzałam na wyświetlacz.
Mama.
Szybko uspokoiłam swój głos, nie mogąc dać nic po sobie poznać.
- Hej mamuś, co jest? Jak tam wesele? - spytałam wyciskając z siebie tyle entuzjazmu, ile tylko się dało.
- Cześć kochanie. Dobrze, dobrze, tata chyba bawi się najlepiej. - Zaśmiała się. Usłyszałam w tle głos pijanego taty, który coś krzyczał. Sama autentycznie, cicho zachichotałam. Tata bardzo rzadko pił alkohol, ale kiedy już to robił na weselach lub innych zabawach, to szedł na całość.
- Słychać. - Zaśmiałam się.
- Umówili się już z Peterem na jutrzejsze poprawiny i zaproponowali podwójny nocleg. Właśnie dlatego dzwonię. Dałabyś sobie radę sama z małym, gdybyśmy wrócili dopiero pojutrze?
Odetchnęłam z ulgą. Teraz było lepiej dla mnie, kiedy rodziców nie było w pobliżu.
- No jasne, nie martwcie się o mnie. Bawcie się, niewiele macie takich okazji - odpowiedziałam i choć nie mówiłam całej prawdy, to byłam szczera.
- Na pewno? Jeśli...- nie dałam jej skończyć.
- Na pewno, bawcie się dobrze i o nic się nie martwcie.
- To dobrze. - Oczami wyobraźni widziałam jak się uśmiecha. - Ale gdyby coś się działo to dzwoń od razu.
- Jasne. Pa, kocham cię.
- Ja ciebie też, pa.
Rozłączyłam się, nie odkładając jednak telefonu. Wybrałam z kontaktów numer Jay'a, wiedząc, że muszę do niego zadzwonić. Nie ucieknę od tej rozmowy.
*
- Jak możesz być tak głupia do cholery?! - wrzasnął na mnie.
- Po pierwsze nie krzycz na mnie, a po drugie nie mów do mnie w ten sposób! - powiedziałam również podniesionym głosem. Miałam już dość pieprzonych kłótni na dziś. Błagam, niech ten dzień już się skończy.
- Już zapomniałaś co ci robił? - spytał już ciszej, wiedząc, że w salonie obok Jason ogląda bajki.
- Nie, nie zapomniałam - warknęłam. - Ale niech dotrze do ciebie, że ja nie chcę do niego wrócić. Nie będziemy już razem, pozwolę mu na kontakt z dzieckiem, bo ma do tego prawo, chcę też pomóc mu w pójściu na odwyk, ale nic więcej.
- Naprawdę jesteś cholernie nieodpowiedzialna. - Pokręcił głową. - Dopuszczasz tego pieprzonego ćpuna do dziecka. Co jeśli coś mu zrobi?
- Nie jestem idiotką, nigdy nie pozwoliłabym mu go dotknąć pod wpływem narkotyków. Kiedy nie ćpa, nie robi nic głupiego. Kocha Jasona, naprawdę - broniłam Justina chyba również sama przed sobą.
- Ciebie też podobno kochał, a bił cię - powiedział, a ja poczułam się tak, jakby wymierzył mi  policzek.
- Wiesz co, jeśli masz mi to wszystko wypominać, to możesz wyjść - odparłam ostro.
- Bo nie umiem inaczej do ciebie dotrzeć, rozumiesz?! - Ponownie się uniósł.
- Nie potrzebuję twoich, pieprzonych rad!
Puściły mu nerwy. Zabrał swoją bluzę z kanapy, po czym odszedł szybkim krokiem i wyszedł, z całej siły trzaskając za sobą drzwiami.
Parsknęłam śmiechem.
- Jak tak dalej pójdzie, to wylecą w końcu z zawiasów - powiedziałam sama do siebie ze śmiechem, choć tak naprawdę wcale mi do niego nie było.
Wzięłam głęboki oddech, po czym przeszłam do salonu. Jason oglądał bajki siedząc na dywanie w odgrodzony przeze mnie masą pluszaków, aby nie wpadł przypadkiem na pomysł spaceru na czworaka po domu.
- Kochanie, tylko jeszcze ty nie trzaskaj tymi biednymi drzwiami. - Objęłam synka od tyłu i ponownie parsknęłam śmiechem. Sama nie wiem dlaczego. Tragizm tego wszystkiego, chyba doprowadzał mnie już do śmiechu.
*
Siedziałem na kanapie, mając przed sobą na stole idealnie ułożoną kreskę. Chęć wciągnięcia była cholernie silna. Wpatrywałem się w fetę leżącą przede mną. Siedziałem w tej pozycji już dobre piętnaście minut. To było kurewsko chore. Wziąłem do ręki kartę kredytową i poprawiłem kreskę, układając ją jeszcze równiej.
- Tylko jedna kreska - powiedziałem sam do siebie, chcąc się usprawiedliwić. - Tylko jedna.
Zwinąłem banknot w cienki rulonik. Przed oczami momentalnie stanęli mi Chanel i Jason.
- Kurwa, nie mogę tego zrobić. Nie mogę, dla nich. - Oparłem się gwałtownie, odchylając głowę do tyłu.
Chanel się nie dowie. To tylko jedna, mała kreska. - Głos w mojej głowie nie dawał mi spokoju.
To było niesamowicie silne. Myśli w mojej głowie toczyły cholerną bitwę. Z jednej strony, mimo że pokłóciłem się z Chanel, to wciąż była dla mnie wszystkim, razem z Jasonem.
Z drugiej jednak strony jakiś cholerny głos podpowiadał mi, że to nic wielkiego. Jedna kreska fety w tą czy we w tą? To żadna, pieprzona różnica.
Przecież za jakiś czas pójdę się leczyć, przestanę ćpać. Nic się nie stanie, jeśli ten ostatni raz wciągnę.
Poczuję się lepiej, ulży mi.
Zagryzłem wargi, będąc w kompletnej rozterce.
Nagle poczułam mocny impuls. Odchyliłem się do przodu i nachyliłem nad stołem. Przyłożyłem do jednej dziurki od nosa zwinięty banknot, a drugą przytkałem palcem. Wciągnąłem fetę, czując znajome drapanie.
Brakowało mi tego, cholernie. Poniosłem się i odchyliłem głowę, pociągając nosem. Za chwilę zrobiłem to samo z drugą dziurką od nosa. Narkotyki zagłuszały wyrzuty sumienia.
*
Podgłośniłam telewizor, w którym leciała moja ulubiona piosenka, po czym wróciłam do kuchni.
Jason siedział w krzesełku do karmienia, zajmując się zabawkami, a ja w tym czasie sprzątałam w kuchni, kołysząc się w rytm muzyki. Nuciłam pod nosem piosenkę, wkładając naczynia do zmywarki.
Będąc tylko z Jasonem, w domu panował idealny spokój. Nikt nie krzyczał, ani nie trzaskał drzwiami. Trochę martwiło mnie, że ani Jay, ani Justin się nie odzywali, jednak wolałam raczej nacieszyć się teraz spokojem.
Zamknęłam zmywarkę i włączyłam ją.
- Dobra skarbie, a teraz do spania. - Wyjęłam chłopca z krzesełka i wzięłam na ręce. Jason zaczął pojękiwać, wyrażając swoje niezadowolenie.
- Już jest późno kochanie, trzeba kłaść się spać. Jesteś wykąpany, pachnący, czyściutki i teraz idziemy do łóżeczka - odparłam, wchodząc po schodach do góry.

Położyłam się na kanapie w salonie, ściszając telewizor. Byłam kompletnie wykończona dzisiejszym dniem. Oparłam się o miękką poduszkę i samowolnie przymknęłam powieki. Marzyło mi się wziąć szybki prysznic i położyć się do wygodnego łóżka. Nie miałam już na dziś ani sił psychicznych, ani fizycznych.
Kiedy już prawie zasypiałam, usłyszałam dźwięk dzwonka do drzwi. Miałam ochotę wydrzeć się na cały dom, że mam dość. Przewróciłam oczami i podniosłam się z kanapy.
Wyszłam z salonu, kierując się do drzwi wejściowych. Nacisnęłam na klamkę i z rozmachem otworzyłam drzwi.
To co zobaczyłam, było zdecydowanie czymś, czego nie chciałam oglądać.
Justin stał w progu, opierał się jedną ręką i patrzył na mnie kompletnie nieobecnym wzrokiem. Nie zabrało mi dużo czasu zorientowanie się w sytuacji. Poczułam cholerny żal.
- Cześć, przyszedłem do Jasona - powiedział i zrobił krok do przodu, chcąc wejść do domu, jednak od razu go odepchnęłam.
- Jesteś naćpany. - Wypowiedziałam te słowa z żalem. Nie złością, żalem. - Wyjdź - dodałam. Wyjdź i  nie pokazuj mi się na oczy.
Chciałam zamknąć mu drzwi przed nosem, jednak gwałtownie je zatrzymał.
- Powiedziałem, że przyszedłem do Jasona - warknął, nie pozwalając mi zamknąć drzwi. Zadrżałam. - Więc mnie wpuść do cholery i nie odstawiaj szopek - dodał.
Wepchnął się siłą do domu, idąc w kierunku schodów. Podbiegłam, stając przed nim i tarasując mu drogę.
- Przepuść mnie do dziecka - warknął.
- Nie zbliżysz się do niego pod wpływem narkotyków - odparłam ostro i zaparłam się z całych sił, aby nie mógł mnie przesunąć.
- Daj mi kurwa przejść. - Wycedził przez zęby każde słowo osobno. Żałowałam, że powiedziałam mu o dziecku. Właśnie tego tak bardzo się bałam.
- Nie pójdziesz tam. - Odepchnęłam go. - I jeśli nie pójdziesz na odwyk, i nie przestaniesz ćpać to postaram się o to, żebyś już nigdy nie mógł się do niego zbliżyć, rozumiesz? - powiedziałam twardo, nie żartując ani trochę.
Justin parsknął mi śmiechem w twarz.
- Możesz mi possać. - Prychnął ze śmiechem. Nie wytrzymałam. Puściły mi nerwy. Zamachnęłam się i z całej siły uderzyłam go w twarz, aż odchylił się do tyłu.
Nie obchodziło mnie jakie konsekwencje mogło to ze sobą nieść. Nic mnie nie obchodziło. Przysięgłam sobie kiedyś, że już nigdy w życiu nie dam się poniżyć.
Nigdy, nikomu.
Spojrzałam na niego. Podniósł powoli głowę i spojrzał na mnie kompletnie bez wyrazu. Jego źrenice były nienaturalnie powiększone. Miałam ochotę uderzyć go jeszcze raz. Za jego pieprzoną głupotę.
W pewnym momencie spojrzałam na niego jak na idiotę. Zaczął się głośno śmiać.
- Uderzyłaś mnie - powiedział i podszedł do mnie. - Dawaj jeszcze, pokaż co potrafisz. - Pękał ze śmiechu.
Nie miałam ochoty się rozpłakać. Jakkolwiek go kochałam, teraz miałam ochotę go zabić.
- Wyjdź - syknęłam.
- A jak nie? - powiedział roześmiany i podszedł jeszcze bliżej,
Zacisnęłam zęby, starając się nie wybuchnąć.
- Zresztą, co cię tak oburzył ten tekst o ssaniu. Tak, jakbyś tego nigdy nie robiła - dodał, wyprowadzając mnie po raz kolejny z równowagi. Ponownie wymierzyłam mu policzek.
- Wynoś się stąd, nie chcę cię widzieć! - Wrzasnęłam na niego i zaczęłam popychać w kierunku wyjścia.
Chłopak złapał moje ręce w mocnym uścisku i spojrzał wrogo w oczy.
- Uważaj sobie - warknął ostro.
- Bo co? Bo mnie uderzysz jak kiedyś? Już się ciebie nie boję. Nie pozwolę się już nigdy poniżyć, rozumiesz? Nigdy - odpyskowałam i udało mi się wyrwać swoje ręce, ponieważ rozluźnił uścisk.
- Pogrążyłeś się w moich oczach kompletnie, rozumiesz? Naćpałeś się, choć obiecałeś, że chcesz wyjść z tego gówna. Mogłeś do mnie zadzwonić, pomogłabym ci. No ale po co? Lepiej sobie wciągnąć, nie? - powiedziałam z ironią. - Byłam głupia, łudząc się, że naprawdę w końcu chcesz się leczyć. - A teraz wyjdź - skwitowałam i odwróciłam się, chcąc wejść do góry i upewnić się, że mały się nie obudził.
Kiedy weszłam na pierwszy stopień schodów, poczułam mocne pociągnięcie za rękę. Justin odwrócił mnie w swoją stronę, po czym przyciągnął z całych sił do siebie i pocałował. Gwałtownie wpił się w moje usta, jednak nie dałam mu szans na nic więcej. Od razu go od siebie odepchnęłam.
- Co ty sobie w ogóle wyobrażasz!? - nawrzeszczałam na niego. Nie odpowiedział. Był jakby kompletnie nieobecny. Jakby nie rozumiał co do niego mówię.
Przyciągnął mnie do siebie, po czym przyparł mocno do ściany, ponownie wpijając się w moje usta, a dłonie wsuwając pod moją bluzkę.
Całował mnie i dotykał wbrew mojej woli. Tak, jak robił to kiedyś. Sprawił, że w jednej sekundzie przypomniałam sobie za co tak bardzo go nienawidziłam. Sprawił, że wszystko wróciło.
Odepchnęłam go od siebie z całych sił i uderzyłam kolanem w krocze, aż skulił się z bólu.
- Jesteś jebnięta! - wrzasnął na mnie.
- Wynoś się stąd - warknęłam i otworzyłam drzwi na oścież. - Nie mogę na ciebie patrzeć.
Justin lekko się podniósł, jednak nie zdejmował dłoni z bolącego krocza.
- Pieprz się - odparł i wyszedł. Od razu zatrzasnęłam za nim drzwi i dokładnie zamknęłam.
- Co za kretyn, cholerny skurwiel - zaklęłam na niego i usiadłam na schodach, zaczynając płakać.
*
Od rana byłam kompletnie nieobecna. Ledwo przytomna. Nie spałam praktycznie całą noc, a Jason obudził mnie po szóstej.
Starałam się nie dać po sobie poznać, że coś mnie trapi. Mały szybko to wyczuwał i sam był wtedy niespokojny.
Nie potrafiłam przestać myśleć o tym, co zrobił wczoraj Justin. Nie umiałam pozbyć się żalu i złości.
Nie chciałam go więcej widzieć.
- Skarbie, nie bierz tego do buzi, to jest brudne. - Wyjęłam z buźki Jasona pieluszkę. Siedziałam z chłopcem na kanapie, oglądając bajki.
Miałam ochotę kompletnie się rozpłakać, jednak nie mogłam zrobić tego przy synku. Bawiłam się jego króciutkimi włoskami, starając się ułożyć jakoś to wszystko w głowie.
Nie obchodziło mnie jak bardzo kochał Jasona. Za to, co zrobił wczoraj, nie pozwolę mu na kontakt z nim, dopóki nie będzie po odwyku. Zrobił coś niewybaczalnego.
Rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi. Westchnęłam, biorąc na ręce Jasona i wstając. Włożyłam chłopca do łóżeczka turystycznego, aby nie spadł z kanapy, a sama poszłam do przedpokoju.
Otworzyłam drzwi, widząc przed sobą Justina.
Stał, trzymając dłonie w kieszeni. Podniósł głowę i spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem.
- Hej, mogę wejść? - spytał niepewnie.
- Nie - odparłam krótko i zamknęłam mu drzwi przed nosem. Chciałam odejść, jednak dźwięk dzwonka do drzwi powtórzył się. Zacisnęłam zęby ze złości.
Otworzyłam gwałtownie drzwi.
- Czego nie rozumiesz w słowie "nie"? - spytałam pogardliwie.
- Proszę, daj mi dziesięć minut. To ważne - powiedział, nie dając za wygraną. Widziałam w jego oczach skruchę, jednak nie ruszało mnie to. Zasługiwał na moje chamskie traktowanie.
- Niby co takiego ważnego masz mi do powiedzenia? Może chcesz mnie przeprosić i powiedzieć, że to się nigdy więcej nie powtórzy? - Zakpiłam i założyłam ręce na piersi.
- Proszę, dziesięć minut. - Zignorował moją ironię.
Westchnęłam i odsunęłam się, wpuszczając go do środka.
Zamknęłam za nim drzwi i odwróciłam się w jego kierunku.
- No to mów, czas ci ucieka.
Justin wypuścił powoli powietrze z ust, jakby przygotowując się do tego, co chce mi powiedzieć.
- Wiem, że nie chcesz wysłuchiwać moich przeprosin, dlatego oszczędzę ci tego. Chcę tylko, żebyś wiedziała, że ty i Jason jesteście dla mnie najważniejsi, właśnie dlatego zdecydowałem to, co zdecydowałem. - Przygryzł nerwowo wargę. - Mogę się zobaczyć z małym?
- Nie - odpowiedziałam bez chwili namysłu. - Po twoim wczorajszym występie, nie masz prawa się do niego zbliżyć.
Chłopak oblizał wargi i spuścił na moment głowę. Widziałam, że czuł się cholernie źle z tym, co zrobił, ale nie obchodziło mnie jego poczucie winy.
- Proszę, daj mi się z nim pożegnać.
- Pożegnać? - spytałam zdziwiona, wciąż utrzymując wrogi ton,
- Wyjeżdżam - odparł ciężko.
Zatkało mnie. Przysięgam, że tego się nie spodziewałam. Nie byłam na to gotowa, mimo wszystkiego, co mówiłam.
- Proszę, chociaż chwila. Chcę się z nim zobaczyć przed wyjazdem, tylko o to proszę. - Spojrzał na mnie błagalnie, a ja nie umiałam odmówić. Justin był dla Jasona bardzo ważny, na pewno chciałby się z nim zobaczyć. Zrobiłam to tylko dla niego.
- Masz pięć minut. Jason jest w salonie - odpowiedziałam sucho.
- Dziękuję - odpowiedział i wyminął mnie, idąc w kierunku salonu.
Usiadłam na niskiej komodzie i przetarłam dłońmi twarz. Myślałam nad jego słowami. Wyjeżdża? Dokąd? Na ile? Dlaczego?
Pytania nie dawały mi spokoju. Bolało mnie serce na myśl o tym, choć wiem, że przeczyłam wszystkim swoim wcześniejszym myślom.
Cierpliwie czekałam aż Justin wróci, zastanawiając się co mu wtedy powiem.
Po kilku minutach wyszedł z salonu z Jasonem na rękach. Ten widok wciąż mnie rozczulał, choć nie dałam tego po sobie poznać.
Pocałował synka w policzek, po czym mi go oddał. Przytuliłam chłopca do siebie.
- Jeszcze raz dziękuję, że pozwoliłaś mi się z nim pożegnać - powiedział do mnie. - To ja chyba będę już się zbierał - dodał.
- Jasne - odpowiedziałam kompletnie bez uczuć.
- Nie chcesz wiedzieć dokąd jadę? - spytał?
- To twoje sprawa. - Wzruszyłam ramionami. - Mi nic do tego - dodałam, po czym ciężko przełknęłam ślinę. Choć udawałam nieugiętą, to serce pękało mi na pół. Spojrzał na mnie, a ja mogłam dostrzec zawiedzenie i żal w jego oczach.
- Jasne - odparł. - W takim razie...- zawahał się, nie wiedząc jakich słów użyć. - Narazie. - Przybliżył się do mnie, chcąc pocałować mnie w policzek. Odsunęłam się. Justin włożył dłonie do kieszeni i spuścił głowę.
- Idź już. - Powiedziałam ostro.
Chłopak podniósł ponownie głowę. Jestem pewna, że widziałam szklanki w jego oczach.
- Pa kochanie, bardzo cię kocham. - Pogłaskał dziecko po główce i ucałował.
Spojrzał ponownie na mnie. - Ciebie też...- Przerwałam mu.
- Idź już. - Powtórzyłam.
Kiwnął głową.
- Jasne - odparł, po czym odwrócił się i wyszedł, zamykając za sobą drzwi.
Jason momentalnie zaczął wyrywać się i chcieć iść do drzwi, a ja wybuchnęłam głośnym płaczem.

__________________

Polecam:


114 komentarzy:

  1. pierwasza @sunshinebiebsxx omfg gvfbhgtv ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. JEZU MOJE SERCE

    OdpowiedzUsuń
  3. KURWA ON NIE MOZE WYJECHAĆ OD NICH NIE

    OdpowiedzUsuń
  4. Omg
    Końcówka najlepsza jezu ciekawe gdzie pojechał i kiedy wróci.. Kdldjdkdjf
    Kocham to czytać bardzo bardzo��
    @SwaglandJB

    OdpowiedzUsuń
  5. Dlaczego to się tak skończyło. Tak bardzo chcę by byli razem. ;c

    OdpowiedzUsuń
  6. Płaczę. Dlaczego życie musi być tak cholernie trudne? To nie fair. Walka z samym sobą jest z góry przegrana jeśli z nami nie walczy osoba która jest najważniejsza. Przynajmniej wtedy kiedy nie czujemy jej ani niczyjego wsparcia.

    OdpowiedzUsuń
  7. moje serce, rycze, chce juz, zeby było dobrze :(((

    OdpowiedzUsuń
  8. O mój Boże kompletnie nie wiem co myślec z jeden strony biedny justin a z drugiej justin skurwysynie
    Ja chyba umrę jak juz skończysz specjalne rozdziały

    OdpowiedzUsuń
  9. Ydnjfjyfjutbn kocham to opowiadanie

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja myślałam, że ona za nim pobiegnie i on wróci :(

    OdpowiedzUsuń
  11. OMG!!! Za każdym razem jak czytam nowy rozdział to ryczę... Dlaczego oni nie mogą być wreszcie razem. Momenty kiedy Justin jest z Jasonem są cudowne. On tak bardzo go kocha... zresztą tak samo jak Chanel... Jezu. Te ff mnie wykończy. Mam nadzieję, że szybko dodasz nowy rozdział, bo już nie mogę się doczekać. KOCHAM TO @Alex41789

    OdpowiedzUsuń
  12. o boze, cala sie trzese :o rozdzial niesamowity

    OdpowiedzUsuń
  13. nie wiem co myślec i czego mam sie spodziewac w nastepnym rozdziale. justin wyjezdza i nie wiem teraz w jaki sposob ma to sie zakonczyc szczesliwie.
    uwielbiam to jak justin troszczy sie o jasona. on jest tak bardzo szczesliwy. tego powodu ze ma syna i jest tatą. gdy justin pod wplywem narkotykow zaczal dobierac sie do chanel powiem szczerze ze wystraszylam sie ze moze ją zgwalcic ale uf naszczescie do tego nie doszlo.
    wkurzylo mnie tez to ze chanel przespala sie wczesniej z justinem. bo serio to bylo z jej strony niezrozumiale. okej emocje i te sprawy ale...dala mu tym zbędą nadzieje.
    nie wiem czego mam sie spodziewac w nastepnym rozdziale ale i tak pewnie zaskoczysz mnie pozytywnie no bo mi sie twoj kazdy rozdzial podobaXD @szarymalik

    OdpowiedzUsuń
  14. To by było banalne, tak bardzo chce żeby już wszystko było dobrze ughh dlaczego oni są takimi idiotami?!

    OdpowiedzUsuń
  15. Tak strasznie płaczę ;( Każdy dodatkowy rozdział przepłakałam ;( Chcę żeby już było dobrze miedzy nimi ;(

    OdpowiedzUsuń
  16. Każdy rozdział tego opowiadania doprowadza mnie do łez no i kurcze to nie jest normalne bo ja nie płaczę nigdy.
    Nie wiem gdzie Justin wyjechał ale z jednej strony mam ochotę go zabić a z drugiej pocieszyć i powiedzieć, żeby ogarnął dupe. Czekam z niecierpliwością na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  17. jezu mam nadzieje ze to nie koniec to jest cudowne

    OdpowiedzUsuń
  18. jak zwykle, czysta perfekcja ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. NIENAWIDZĘ CIE
    BOŻE CZEMU ONI NIE MOGĄ BYĆ RAZEM I GDZIE ON WGL WYJEŻDŻA SERCE MAM ROZPIERDOLONE I IDK CO MYŚLEC O TYM WSZYSTKI I WGL TO CO ON ODJEBAŁ Z NARKOTYKAMI MASAKRA JEZU DHAVSVSNS

    OdpowiedzUsuń
  20. Jejku ile emocji, co tu się dzieje enfndnfnfn
    Jak Justin mogłeś zrobić to Chanel, co? Przecież jej obiecałeś :/
    Mam nadzieję, że Justin w końcu się opamięta i wróci niedługo do Chanel, do Jasona
    Uwielbiam momenty Justina i Jasona, są takie słodkie jejku fnddnfbdb
    Z niecierpliwością czekam na następny :) xx /@bizzlessmile

    OdpowiedzUsuń
  21. Ale rycze omb :,(
    Rozdział jak xwykle boskiiii
    Kocham to ff!!
    Czyżby Justin jechał do jakiejś kliniki?
    :)
    Już nie moge doczekać sie nowego ;@,#*#*#&#*#*#*#*#

    OdpowiedzUsuń
  22. Booosz rycze :'(
    Mam nadzieje ze Justin sie wyleczy
    już nie moge się doczekać kiedy następny

    OdpowiedzUsuń
  23. Jezu nie wiem czm ale pomyslalam sobie ze on po prostu pojechal na odwyk czy cos wroci juz wyleczony i bd razeeem ! oby nie tak łatwo ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ludzie a ja znowu płacze. Jesteś cudowna i cudownie piszesz. Mam nadzieję że.Justin zdecydował się isć na odwyk :) nie wyobrażam sobie przeżyć takie coś w realu. Pewnie rzucilabym się na niego :o

    OdpowiedzUsuń
  25. Szczerze jestem zła na Chanel. Nie dość ze przespała się z Justinem to teraz jest na niego wściekła. Okej, rozumien przyszedł naćpany do niej, do dziecka, ale do cholery obiecała ze mu pomoże i chyba nie sądziła że z dnia na dzień przestanie brać!

    OdpowiedzUsuń
  26. Mam cholernego doła a ten rozdział tylko mnie dobił. Kolejne godziny płaczu przede mną.

    OdpowiedzUsuń
  27. NIE NIE NIE PROSZĘ NIE nich on nie wyjeżdża .Znów ryczałam ;'( szczególnie na końcówce.Nie wiem co mam napisać ten rozdział był po prostu cudowny i ta skrucha Justina.Do osób ,które mają zamiar obrażać Chanel po tym jak sie zachowała "WYOBRAŹCIE SOBIE JAKBYŚCIE WY SIE CZULI NA JEJ MIEJSCU TO JEST NAPRAWDE DENERWUJĄCE JAK WYZYWACIE JĄ OD SUK LUB DZIWEK WIEM ,ŻE KAŻDY MA WŁASNE ZDANIE ALE JUSTIN NIE JEST IDEALNY I PRZESTAŃCIE GO KOLORYZOWAĆ"DZIĘKUJĘ SUPER ROZDZIAŁ

    OdpowiedzUsuń
  28. Pozdro najsik 3/10
    Pozdro sendi choja klasa 2c gimn nr 2 w Turku woj wlkp w Polsce elo

    OdpowiedzUsuń
  29. Rozpłakałam się naprawdę tak mi się przykro zrobiło jakby to miałby być koniec tego opowiadania a ja się od niego tak uzależniłam

    OdpowiedzUsuń
  30. Cudowne jak zwykle. Ciesze się bardzo że jestem na bieżąco i wgl bo zaczęłam to czytać we wtorek haha. Czytałam to całe noce i w każdej wolnej chwili w dzień. Nie chce żeby to kiedykolwiek się skończyło, lecz wiem ze niedługo to nastąpi. Ostatnio pisalam ze nie wiem czy ta magia ich miłości nie prysnie i fakt balam się zacząć czytać dodatkowe rozdziały, ale ciekawość jak ich życie się potoczy wzięła górę. Nigdy nie zapomnę tej miłości i tych rozdziałów nie traktuje do końca serio, bo tamto zakończenie jest najcudownieksze na świecie, a teraz to się chyba skończy dobrze. A ja czytam to dlatego że kocham ich historię, to jak piszesz i chciałam wiedzieć jak sobie radzą. To chyba tyle, kocham i czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy. @live_lovesmile_

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale chyba nie będę czytać dalej, chciałam zaspokoić swoją ciekawość i miałam tez uczucie ze to nie może się tak skończyć i nie dawało mi to spokoju. Ich miłość była zbyt piękna. Powiem Ci jeszcze, że czytając te specjalne rozdziały ryczałam i sciskalam poduszki, koszulki, palce z emocji. Nic nigdy takich nie wywołało. To co stworzyłaś jest niesamowite. I zostawię ich historię tak jak jest, jako toksyczna miłość, bo już mogę spokojnie spać po przeczytaniu 10 rozdziałów specjalnych i na tym przystane. God, to jest idealne.

      Usuń
  31. Chanel do cholery dlaczego pozwoliłaś mu wyjechać?! Nie nie nie nie nie nie nie to jest niemożliwe! On musi wrócić!
    Dobra koniec tragizmu xd
    Jak zwykle rozdział jest niesamowity :) Zawsze ciesze się jak idiotka, kiedy widzę, że dodałaś nowy rozdział. Nadal nie mogę uwierzyć, że od tak pozwoliła mu wyjechać. Jak w serialu, chociaż go kocha to udaje twardą, a potem płacze ehh Czekam na kolejny xx
    ineedangelinmylife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo. Pjona !
      /M

      Usuń
  32. O ja pierdole, zabijasz mnie ;(

    OdpowiedzUsuń
  33. kiedyś mi łez zabraknie przy czytaniu tej historii :(
    przez cały ten rozdział ryczałam jak głupia :(
    Justin po co Ty to wciągałeś?! wrrr.. mam tylko nadzieję, że teraz naprawdę zrozumiał swój błąd i będzie chciał to naprawić :3 no i że ten wyjazd jest tylko 'na chwilę' na odwyk czy coś i on wróci do Chanel i Jasona <3
    PIĘKNE <3
    czekam na kolejny :*
    @saaalvame

    OdpowiedzUsuń
  34. :'( Kocham to i czekam na następny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  35. Wow. ROZDZIAŁ BOSKI ! CZEKAM NA NEXT ! :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Jest 09:06, a ja siedzę i wyje.
    Cudowny rozdział, czekam na następny, mam nadzieję, że Justin wróci :( xx

    OdpowiedzUsuń
  37. O NIE, JUSTIN WRACAJ TAM

    OdpowiedzUsuń
  38. Kurwa nie tylko nie to! On nir może wyjechać! Nie może! Co ty ze mną robisz?! Rycze jak głupia i ledwo widzę ekran! W takim momencie zakończyć rozdział? Nie mogę się doczekać nn
    Kocham Cię za to że piszesz to dla nas
    Życzę weny i dziękuję <3

    OdpowiedzUsuń
  39. JUSTIN NIE WYJEŻDŻAJ VNZDJFGBVFJGRD

    OdpowiedzUsuń
  40. Co co co kurde dławię się. Gdzie on jedzie ?! Rozdział napisany jak zwykle genialnie :)

    OdpowiedzUsuń
  41. popłakałam się na końcówce, gdzie on kurwa wyjeżdża?! nie wiem...może mam nadzieję, że na odwyk i wróci po leczeniu cały i zdrowy, szkoda mi Chanel i Jasona :/ ale rozumiem jej zachowanie bo to co zrobił Justin kiedy się naćpał, znowu...zasłużył sobie na to.
    czekam na nn ♥
    zapraszam do siebie ;p
    fuck-everything-im-belieber.bloblo.pl

    OdpowiedzUsuń
  42. Jezu nie!! :( nie znowu :( płacze, kolejny raz :( mam nadzieje, że Chanel go zatrzyma, błagam :( Rozdział cudowny do następnego :(

    OdpowiedzUsuń
  43. http://if-you-have-it-die-in-my-arms.blogspot.com/ zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  44. znowu placze, kocham to ff tak bardzo

    OdpowiedzUsuń
  45. cudownie, chociaż wolałam smutne zakończenie takiego opowiadania :P na miejscu Chanel nie wróciłabym do Justina, nie po tym wszystkim. ale wiadomo, że special chapter są dla tych co chcą dobre zakończenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  46. Twoje opowiadanie jest jedyne w swoim rodzaju. Jeszcze nigdy nie płakałam tak bardzo czytając <3 / @peseleczga

    OdpowiedzUsuń
  47. Niech Cię szlag! :(
    Kocham Cię, ale.. no cholera jasna! Dlaczego zrobiłaś to mnie i mojemu biednemu, rozklejonemu serduszku? Tak bardzo płaczę, o rety. Mój Boże, dlaczego ona go nie zatrzymała! To nie tak miało być. :( Ugh! Na dodatek skończyły mi się chusteczki. :(

    OdpowiedzUsuń
  48. rycze jak gLupia djsbevhwususjsjdjd czemu ty mi to robisz?
    ps. nie rozumiem dlaczego dziewczyny, ktore wolaly smutne zakonczenie czytaja specjalne rozdzialy? co z wami nie tak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A było jakieś smutne zakończenie? Bo ja kojarzę taki koniec, że każdy mógł sobie dopowiedzieć czy w przyszłości się spotkają czy też nie. A co z Tobą jest nie tak? Może ktoś jest ciekawy jak autorka postanowiła teraz zakończyć? Wolny kraj, więc jeśli nikt nie krytykuje tych dodatkowych rozdziałów to niech czyta sobie..

      Usuń
  49. Cudo. To ostatni rozdział?

    OdpowiedzUsuń
  50. Z jednej strony szkoda mi Justina, a z dugiej to zasłużył na to. Biedna Chanel, cierpi kochając go...

    OdpowiedzUsuń
  51. to chyba ostatni rozdział ... jestem załamana no ale trzeba się pogodzić z tym ze nie będzie 2 części po 10 latach wraca jus i....itp no ale wielka szkoda kocham kochałam i będę kochać twoje opowiadanie zawsze dziękuję ci za każdy rozdział wiadomo ze chciała bym abyś po jakimś czzasie pisała ciąg dalszy tego . miało by to sens i jeszcze lepszą fabułę bo wyprowadziałś go świetnie a zarazem tak ze zawsze możesz zmienić zdanie ... ale decyzja należy tylko i włącznie do cb czekamy na jakieś informacje do cb na stronce z jakimi kolwiek informacjami kocham i ciebie i bloga !!<3<3<3<3 :*

    OdpowiedzUsuń
  52. Niesamowite.
    Czytam to opowiadanie od samego początku, a w ostatnich dniach przeczytałam je całe od początku (polecam to każdemu zrobić) i jest to najlepsze opowiadanie jakie kiedykolwiek czytałam. Masz ogromny talent.
    Mam nadzieję, że kiedyś ta historia, którą stworzyłaś zostanie przełożona na książkę, bo z wielką przyjemnością bym ją kupiła. To nie jest zwykłe opowiadania. Myślę, że jest to jedno z najlepszych jakie istnieje i mówię całkowicie poważnie.
    Bardzo trudno będzie się z nim pożegnać, ale i tak bardzo Ci dziękuję, że stworzyłaś rozdziały dodatkowe. Już mi się łzy pojawiają jak myślę, że wejdę tutaj za pewien czas i przeczytam ostatni rozdział. Ostatni rozdział najwspanialszej historii o toksycznej miłości.
    Historia Chanel i Justina jest niesamowita.
    Dziękuję za to wszystko co tutaj zostało napisane.
    Pozdrawiam : )
    http://i-wanna-be-with-you-baby.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  53. ojeju....to jest okropne, to co działo się w ostatnim momencie....Boże, po jaką cholerę Justin ćpał znowu?! Chanel się tylko na nim zawiodła... a teraz on wyjeżdża...Jeju nie mogę przestać płakać, serio......to naprawdę ostatni rozdział?.....będzie mi bardzo smutno na myśl ze to już koniec, kurde już jest mi smutno....ale skoro zdecydowałas ze nie będzie 2 części lineb to każdy z czytelników musi wyobrazić sobie ciąg dalszy tej historii:) dziękuje za każdy post który napisałaś, dziękuje za milion łez, które wylewałam podczas czytania, za każdą minutę, godzinę, którą poświęcałaś by napisać i dodać posty dla nas na czas:) dziękuje, dziękuję, dziękuje!!! jesteś cudowna:) jesteś cudowną pisarką, jeśli mogę Cię tak nazwać:) to co stworzyłaś to najlepsze opowiadanie na świecie! mam nadzieję, że pojawi się kiedyś książka LOVE IS NOT EASY BABY i każdy będzie mógł ją przeczytać bo to naprawdę fantastyczne opowiadanie!!! jestem Ci cholernie wdzięczna i mam nadzieję, jeżeli to w tym momencie czytasz to uśmiechniesz się i będziesz z siebie dumna!! jesteś najlepsza, kocham Cię ❤

    OdpowiedzUsuń
  54. To opowiadanie jest świetne. Rycze któryś tam raz kolei nie wiem ktory, za duzo było tych razy. Chce wiecej :(

    OdpowiedzUsuń
  55. Je pierdole
    To jest takie hajsisjdisnaiakablap
    / tt @awwhmrbieber
    +zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
  56. O.Moj.Boze :ooo

    OdpowiedzUsuń
  57. Uwielbiam ❤️❤️❤️ Chce więcej ❤️❤️❤️❤️

    OdpowiedzUsuń
  58. Teraz on wyjeźdźa ? Jestem ciekawa jak to się wszystko zakończy w finale

    OdpowiedzUsuń
  59. Kurwa! Kocham to. <3 Ryczę jak idiotka... To nie może się tak skończyć! Nie może! Oni muszą być razem...
    Rozdział jak zwykle zajebisty. Co tu dużo pisać :* Kocham Cb i to ff <3

    OdpowiedzUsuń
  60. moja teoria jest taka: Justin jedzie na odwyk LUB wyjeżdża spróbować sobie ułożyć życie. smutno się zrobiło. nie wiem co dalej, ale czuję, że fabuła moze się tak ułożyć.
    tak bardzo bym chciała, żebyś nie konczyła tego pisać.
    dziewczyno, masz talent!!

    OdpowiedzUsuń
  61. Kurde blagam niech oni beda razem... rycze przy koncowce jest genialna a Justin taaaki slooodki ! ;* czekam na kolejny ! ;*

    OdpowiedzUsuń
  62. Boze sama sie zaraz rozplacze :ccc bdlsbslqbdosbsk whyy omg * crying emoji *

    OdpowiedzUsuń
  63. o matko :( ale kicha !

    OdpowiedzUsuń
  64. Uwielbiam Twoje opowiadanie! Od kilku dni nic nie robię, tylko czytam i czytam... Piszesz cuuuudownie! :*

    Zapraszam też do siebie :)
    KLIK

    OdpowiedzUsuń
  65. Czytam i mocno czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  66. Wspaniale piszesz ❤ myślałaś nad wydaniem LINEB jako książka? Byłabym najszczęśliwsza na świecie :)

    OdpowiedzUsuń
  67. Odblokujesz kod z obrazka? to naprawdę utrudnia komentowanie tym bardziej jeśli komentuje się z mobilnego x

    OdpowiedzUsuń
  68. przysięgam, że to jest jak dotąd najlepszy blog jaki czytałam!!

    OdpowiedzUsuń
  69. Jeju kocham Cię za to ff :'(

    OdpowiedzUsuń
  70. Jezu jak ja uwielbiam to ff. Czekamy na kolejny ♥

    OdpowiedzUsuń
  71. Starsze źle dodawać komentarze. Coś sie pozmieniało ho teraz trzeba najpierw udowodnić że nie jesteś automatrm a potrm jeszcze to zweryfikować. ...
    To samo jest u innych.
    Pod kazdym ff ktore czytam jest dwa razy mniej komentarzy przez to....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz za powiedzenie, ale gówno prawda. Znam wiele osób, które po prostu czytają i nie komentują i coś takiego mało zmienia

      Usuń
  72. Jak ja uwielbiam to ff ♥
    Czytam od początku .
    Wgl przez święta przeczytam cale od nowa ♥
    Wesolych świąt kochana!

    OdpowiedzUsuń
  73. prosze, powiedz ze to nie ostatni rozdzial:(

    OdpowiedzUsuń
  74. najlepsze fanfiction na zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
  75. Nie chcę Cię urazić, czy coś ale to już jest nudne i monotonne :/ Zakończ lineb i wróć na ols, jest 100 % ciekawsze i lepsze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba sobie żartujesz .... czy aby na pewno przeczytałaś całe lineb? Czy jesteś poprosty czytelniczka ols i jesteś rozgoryczona tym że zawiesiła tamto ff i wrovila tutaj?! Coś mi sie wydaje ze to drugie ......
      Tak więc sory nie vzytaz nie komentuj i nie hejtuj bo jst zdecydowanie więcej osob które to czytają, ba nawet uważają za najlrpsze ff. Tak ja też. (Przeczytalam mnóstwo ff a to jest the best)
      Pzdr..

      Usuń
    2. Josalie nie kazdy musi tak ubóstwiac lineb ;) a ona wyraziła swoje zdanie. Tylko szkoda, ze nie potrafisz go uszanować. Dla mnie lineb jest super, a autorka mowila, ze te rozdziały nie beda pełne akcji wiec trzeba to zrozumieć.

      Usuń
  76. Kiedy następny? :(

    OdpowiedzUsuń
  77. kiedy dodasz następny ? :) :*

    OdpowiedzUsuń
  78. Czekam na nastepny:))))

    OdpowiedzUsuń
  79. http://www.tekstowo.pl/piosenka,mary_j_blige,mr_wrong__ft__drake_.html POSŁUCHAJ PROSZĘ TEJ PIOSENKI, IDEALNIE PASUJE DO OPOWIADANIA <3

    OdpowiedzUsuń
  80. jeju kiedy nastepny?;cc mam serce w kawalkach :C
    czekam z niecierpliwoscia ;c <3
    @differentlion
    /koba

    OdpowiedzUsuń
  81. kiedy anstępny rozizał nooo?;( jestem zirytowana już tym,mial być w neidziele już nei daje rady co 1o minut patrze czy czasem nie ddoałaś posta na twitterze ae jak widac nic....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio? Coś Ci nie wyszło bo komentarz dodałaś 23 grudnia o 21:32, a 23 grudnia o godzinie 20:34 autorka dała na tt informację ;) Jak już chcesz kłamać to się upewnij najpierw dobrze, bo nie wiem gdzie tego tt sprawdzałaś :)

      Usuń
  82. matko to jest zajebiste jak to przeczytalam to sie poryczalam i przysiegam ze nigdy w zyciu sie tak bie wzruszylam !!! doslownie moje lzy splywaly strumieniami jak sie dowiedzialam ze ona tak po prostu odeszla od niego :( na szczescie moja kolezanka ktora takze czytala to ff powiedziala ze wlasnie piszesz te dodatkowe zakonczenia i momentalnie sie na nie "rzucilam " <3 to co robisz jest cudowne masz ogromny talent i ja mam madzieje ze oni jednak beda razem wiem ze to bylby taki happyend ale ja sobie inaczej tego nie wyobrazam :*:*:*:*:*:*:* jeszcze raz dziekuje i powodzenia w dalszym pisaniu i moze jeszcze dodam Wesolych Świat <3 <3 <3 ;*;*;*:*:*:*

    OdpowiedzUsuń
  83. Kocham jak piszesz i co piszesz, nie moge sie doczekać kolejnego rozdziału ❤️ Ja dopiero zaczynam pisać ff i bardzo bym chciała aby link do mojego znalazł sie w twojej notce pod rozdziałem bo to pomaga, ja tak zaczęłam czytać rożne fanfiction ;) http://love-is-sweet-mystery.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  84. Jejku kiedy kolejny ? Wesolych Świat misia ♥ kocham

    OdpowiedzUsuń
  85. Boziu ja chce kolejny ;(

    OdpowiedzUsuń
  86. Kiedy nastepny? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeciez napisała na tt..

      Usuń
    2. czyli kiedy ? bo nie mam jej tt

      Usuń
    3. Miał byc do konca tygodnia z tego co przeczytałam i niestety nie ma

      Usuń
    4. Weszlam teraz na tt i wyjaśniła wszystko :) to jej @LINEBfanfiction

      Usuń
  87. "Ariana to szesnastoletnia dziewczyna, której największym problemem jest jedzenie, a raczej niechęć do jedzenia. Przy wadze 48 kilogramów zamierza schudnąć jeszcze kolejne osiem. W dodatku wyjeżdża na wycieczkę z klasą maturalną, gdzie poznaje nowych ludzi i... Nialla - kapitana szkolnej drużyny futbolowej, który wdaje się w posiadanie jej galerii zdjęć w bieliźnie. Od tej pory, oprócz walki z zaburzeniami odżywiania musi też radzić sobie z chłopakiem, który zaczyna ją szantażować."

    Zapraszam :)
    http://keep-hush.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  88. jeju ja chce już 11 , 12 , 13 itd . proszę żeby jak naj szybciej nie cierpliwie się tak się tym jaram

    OdpowiedzUsuń