piątek, 4 lipca 2014

Rozdział 62. - The last.

-Nie dziś - szepnęłam. - Jay, jeszcze nie dziś - dodałam.
Pociągnęłam nosem, ocierając swoje mokre policzki. 
-Na co chcesz czekać? Aż cię zabije? Chanel, nie zostawię cię tam ani godziny dłużej. Podaj mi adres, słyszysz? - mówił przejęty. 
-Nie - odparłam stanowczo. - Jeszcze nie dziś. Proszę, zrób wszystko, o co cię poprosiłam. Jutro się z tobą skontaktuję.
-Chanel, boję się o ciebie.
Wstałam, na palcach podchodząc do drzwi. Przyłożyłam do nich ucho, nasłuchując.
Cisza.
-On już śpi. - Westchnęłam. - Nic mi nie będzie. Do jutra i - zacięłam się. - Jay, dziękuję ci.
-Nie masz za co - odpowiedział od razu. 
-Do jutra - powtórzyłam i rozłączyłam się. 
Oparłam delikatnie czoło o drzwi, zaczynając ponownie szlochać. 
Jeszcze w to nie wierzyłam. Nie docierało do mnie, jaką decyzję podjęłam. Może zaraz się obudzę? Okaże się, że ta cała kłótnia, to był tylko zły sen?
Idiotycznie się łudziłam.
Oblizałam wargi, biorąc głęboki oddech i prostując się. 
Usunęłam z telefonu Justina ostatnie połączenie, po czym delikatnie otworzyłam drzwi. 
Normalny człowiek spytałby, dlaczego nie zadzwoniłam na policję. Przyjechaliby i zabraliby Justina, ale ja tego nie chciałam. Nie chciałam, aby trafił za kratki. 
Mimo wszystko. On nie był złym człowiekiem. Nie zasługiwał na to.
Weszłam do pokoju, widząc Justina leżącego na łóżku. Spał. 
Założyłam ręce na piersi, opierając się o ścianę i wpatrując w chłopaka. Łzy płynęły po moich policzkach.
Kochałam go. Wciąż kochałam go nad życie. 
Wolnym krokiem, po cichu, aby go nie obudzić, podeszłam do łóżka. Delikatnie zdjęłam jego buty, kładąc je na podłodze. 
Justin mruknął coś pod nosem, przewracając się na bok i wtulając w poduszkę. Nakryłam go kołdrą, aby nie zmarzł w nocy.
Kucnęłam, delikatnie przeczesując jego włosy.
-Śpij kochanie - szepnęłam, po czym delikatnie pocałowałam go w policzek i wstałam.
Wróciłam do łazienki, zamykając za sobą drzwi.
Powoli zdejmowałam swoje ubrania, jedno za drugim.
-Ał - syknęłam, dotykając siniaka na udzie. Musiałam uderzyć się, kiedy popchnął mnie na podłogę. 
Czułam się jak szmaciana lalka, którą ktoś rzucał o ściany. Wszytko mnie bolało. 
W pewnym momencie poczułam, jak ponownie zbiera mi się na wymioty. Podbiegłam do toalety, siadając na podłodze. 
Odgarnęłam włosy na bok, wymiotując. 
-Boże, co mi jest - jęknęłam, płacząc już ze zwykłej bezsilności. Powoli podniosłam się z zimnych kafelek, wchodząc pod prysznic i odkręcając ciepłą wodę.
Wylałam trochę zimnego żelu pod prysznic na dłonie, wmasowując go w obolałe ciało. 
Moje myśli biły się ze sobą. 
Czy byłam pewna podjętej decyzji? Czy naprawdę chciałam to zrobić?
Nie wiem. Przysięgam na Boga, że nie mam pojęcia. Byłam rozdarta pomiędzy miłością i nienawiścią do niego.

-Masz rację. Taki właśnie jestem, ale wiesz co? Ten "chamski, arogancki, pierdolony skurwysyn z przerośniętym ego" się w tobie zakochał i nie ma pojęcia dlaczego, bo nigdy wcześniej nie czuł czegoś takiego.
Skoro tak, to dlaczego on ciągle mnie rani?
-Bo to pierdolony skurwysyn, który dopiero uczy się kochać.

-Boże - szepnęłam sama do siebie i osunęłam się na dół, siadając. Skuliłam się, przyciągając kolana do twarzy.
Dlaczego to musiało spotkać właśnie mnie? Co takiego do cholery zrobiłam? Pragnęłam tylko być szczęśliwą. Czy to naprawdę tak wiele?

-Kocham cię, nie zostawiaj mnie. Nie umiałbym już żyć bez ciebie, jesteś dla mnie wszystkim, nie możesz ode mnie odejść.

Nigdy nie przestanę go kochać. To było niemożliwe. Nauczenie się żyć bez niego, było jak nauczenie się żyć bez tlenu.
Wciąż pamiętam nasze, pierwsze spotkanie. Tak po prostu na niego wpadłam. Nieświadoma tego, jak bardzo odmieni on moje życie.
Z całych swoich sił pragnęłam się do niego zbliżyć. Wpakowałam się przez to w piekło, ale nie żałuję.
Nie żałuję ani jednej sekundy z nim spędzonej. 
Dzięki niemu zaznałam prawdziwej miłości. Takiej, która zdarza się tylko raz w życiu.
Otarłam wierzchem dłoni policzki, na których krople wody mieszały się z łzami. 
Podniosłam się, spłukując z siebie resztki piany i wychodząc spod prysznica. Otarłam mokre ciało, wkładając na siebie bieliznę i jedną ze swoich koszulek. 
Stanęłam przed dużym lustrem, wpatrując się w swoje odbicie. Wiedziałam, że coś się we mnie zmieniło.
Czułam to. Widziałam. 
I nie miałam tu na myśli kilku siniaków na ciele.

Źle się czuję.
Wymiotuję.
Boli mnie głowa.

Przyłożyłam dłoń do ust, nie wierząc w pomysł, który zaczął rodzić się w mojej głosie.
-Czy to w ogóle możliwe? - szepnęłam, odsłaniając brzuch spod koszulki. Delikatnie go pogłaskałam, czując jak moje serce zalewa fala ciepła.
To było głupie.
Nie miałam absolutnie żadnej pewności. 
-To głupie - powtórzyłam już na głos i pokręciłam głową. Naciągnęłam koszulkę z powrotem, wychodząc z łazienki.
Położyłam się delikatnie obok Justina, okrywając się kołdrą. Spał, odwrócony w moją stronę.
Wyglądał tak uroczo i niewinnie. To był mój Justin. Ten, którego tak mocno kochałam.
Wyjęłam jedną rękę spod pościeli, kładąc ją na policzku chłopaka. 
Uniosłam kąciki ust do góry. 

Chanel, Marie Swift, najpiękniejsza i najcudowniejsza kobieto na całym świecie, zechcesz za mnie wyjść?

Na moim palcu cały czas lśnił przepiękny pierścionek.
Obiecałam zostać jego żoną. Zgodziłam się za niego wyjść. Zacisnęłam wargi, czując, że znów zbiera mi się na płacz.
-Kocham cię - szepnęłam, gładząc policzek chłopaka. - I zawsze będę. Nigdy o tym nie zapominaj - dodałam.
*
Obudziłam się pierwsza. Wzięłam prysznic, ubrałam się i przyszykowałam do wyjścia. Byłam przerażona dzisiejszym dniem, chociaż nie wiem, czy byłam do końca świadoma, co ma na nastąpić.
Położyłam torebkę na podłogę, wkładając buty.
W tym momencie obudził się Justin.
Chłopak powoli otworzył oczy, przecierając je. Czułam jak moje serce automatycznie przyspieszyło. Zaschło mi w gardle, a dłonie zaczęły lekko drżeć.
Jego wzrok od razu powędrował w moim kierunku. Gwałtownie się podniósł, siadając. Widziałam w jego oczach coś, co przypominało strach.
-Idę tylko do sklepu - odparłam sucho. Bez jakichkolwiek emocji czy uczuć. - Za pół godziny powinnam wrócić - dodałam, nie posyłając mu nawet maleńkiego uśmiechu, po czym wyszłam, chyba nawet nieumyślnie trzaskając za sobą drzwiami.
Wzięłam głęboki oddech, wciskając przycisk windy.
Byłam pewna, że Justin sprawdza teraz, czy w szafie wciąż są moje ubrania. Gdyby ich nie było, wybiegłby za mną ze strachem i wściekłością w oczach, siłą zaciągając mnie do pokoju.
Pokręciłam głową, chcąc odpędzić od siebie te myśli. 
Przynajmniej na razie.

Usiadłam na ławce w parku. Tym samym, w którym spotkałam jakiś czas temu Jay'a.
Wzięłam głęboki oddech. Byłam przerażona. Miałam ochotę się rozpłakać. Tak po prostu rozkleić, jednak nie mogłam.
Musiałam w końcu być twarda, silna. Musiałam wziąć życie w swoje ręce i o nie zawalczyć. W innym wypadku, mogłam skończyć je szybciej, niż kiedykolwiek chciałam.
Nie potrafiłam myśleć o niczym innym. Budząc się dzisiaj obok niego, poczułam mocne ukłucie w sercu. 
Uwielbiałam widzieć go rano. Budzić się w jego ramionach, przytulona do jego klatki piersiowej. Mając przy sobie cały, swój świat.
Zacisnęłam zęby, używając całej swojej, silnej woli, aby nie wybuchnąć głośnym płaczem.
-Boże, Chanel. - Usłyszałam w końcu i podniosłam się. Jay podbiegł do mnie i przytulił z całych, swoich sił. - Tak bardzo się o ciebie bałem. Wszystko w porządku? Nic ci nie zrobił? Dobrze się czujesz? - zaczął wypytywać, uważnie mi się przyglądając.
-Spokojnie. - Wymusiłam delikatny uśmiech, na który tak naprawdę nijak nie miałam ochoty. - Usiądźmy - dodałam.
Oblizałam wargi, starając się zebrać wszystkie swoje uczucia w słowa. To nie było łatwe.
-Zrobiłeś to, o co cię prosiłam? - spytałam, bawiąc się nerwowo skrawkiem materiału bluzki. 
-Tak. Dzisiaj rano wszystko załatwiłem. Wylatujemy o drugiej w nocy z głównego lotniska - odparł, a ja z trudem przełknęłam ślinę.
Miałam prawo jeszcze się rozmyślić? Powiedzieć, że odwołuje to wszystko i zostaję?
-Nie chcę wyjeżdżać - wydusiłam w końcu z siebie i w jednym momencie się rozpłakałam. Emocje wzięły górę. - Nie chcę go zostawiać, słyszysz? On mnie kocha, ja to wiem. Nie jest złym człowiekiem, po prostu się zagubił - tłumaczyłam, zanosząc się płaczem.
-Chanel, on cię bije, znęca się nad tobą fizycznie i psychicznie. Jest potworem - odparł i dotknął mojego policzka.
Spojrzałam na niego oczami pełnymi łez.
-Nie jest - odparłam całkowicie pewna swoich słów. - Nic o nim nie wiesz, rozumiesz? Nic nie wiesz o nas i o naszej miłości - dodałam i zrzuciłam jego rękę, gwałtownie wstając. 
Zaczęłam szybkim krokiem iść przed siebie.
-Chanel, zaczekaj! - Chłopak pobiegł za mną, po czym chwycił mój nadgarstek. - Chcesz z nim zostać? Chcesz, żeby w końcu się naćpał i cię zabił? Jeśli chcesz skazać na to samą siebie, to proszę bardzo, ale pomyśl o swoich rodzicach. Pomyśl o nich nad swoim grobem.
Gwałtownie wyrwałam swoją rękę. Rzuciłam mu jedynie mordercze spojrzenie, po czym ponownie się odwróciłam, odchodząc.
Zachowałam się jak pieprzona gówniara, ale moje serce zabroniło mi zgodzić się na wyjazd. Wiedziałam, że stanie, jeśli zostawię Justina.
Przeszłam przez pasy, idąc w stroną pobliskiego marketu.
Musiałam to zrobić. Musiałam mieć pewność. 
Weszłam do sklepu, odgarniając swoje włosy za ucho. Przyszłam tu w jednym celu i nie mogłam teraz odpuścić. To było teraz najważniejsze na świecie.
Przechodziłam między regałami, nie zwracając tak naprawdę na nic uwagi. Interesował mnie tylko jeden przedmiot.
*
Weszłam do pokoju, zamykając za sobą drzwi i zdejmując buty. Justin od razu wstał z łóżka, idąc w moim kierunku.
-Co kupiłaś? - rzucił, chociaż wiedziałam, że wcale go to nie interesuje. Chciał po prostu zacząć rozmowę.
-Nie twój, pieprzony interes - warknęłam, odkładając buty na bok. Wyminęłam chłopaka, od razu kierując się w stronę łazienki. Ten jednak, złapał mnie za nadgarstek, przyciągając do siebie.
W jego oczach od razu zauważyłam szklanki.
-Przepraszam - szepnął. Parsknęłam śmiechem.
-Mógłbyś przeprosić mnie za to, że przed przypadek na mnie wpadłeś, albo coś na mnie wylałeś. - Zaśmiałam się ironicznie. - Ale nie za to, że mnie bijesz - dodałam, wypowiadając to zdanie z dokładnością i akcentując każde słowo.
Po jego policzku spłynęła jedna łza, którą od razu starł dłonią.
-Nie chciałem - wydukał. - Nie chciałem znów cię skrzywdzić. Przysięgam, że nie chciałem - dodał i pociągnął nosem, patrząc mi prosto w oczy.
-Ale to zrobiłeś. - Pokręciłam głową z  pogardą, po czym wyrwałam swoją rękę i ponownie odwróciłam się w kierunku łazienki.
Nie zatrzymywał mnie.
Weszłam do środka, zamykając się. Usiadłam na wannie, wyjmując z torebki przedmiot, który kupiłam.
Dłonie mi drżały, a serce kołatało. 
-Po co ja to robię, przecież to niemożliwe - szepnęłam sama do siebie, chcąc odłożyć pudełeczko z powrotem do torebki. - Tylko tracę czas. - Spojrzałam na nie.
Przymknęłam powieki.

-Skarbie, wróciłem do ciebie, tęskniłaś?
-Zostaw mnie 
-No nie gniewaj się już, chodź tutaj. Powiedziałem chodź tutaj.

Powoli otworzyłam oczy, znów spoglądając na opakowanie. 
Czy to naprawdę było możliwe? Moje oczy niekontrolowanie skierowały się ku górze, jakbym zadała to pytanie samemu Bogu i oczekiwała odpowiedzi.
-Nie przekonam się, jeśli go nie zrobię - mruknęłam pod nosem i ze strachem w oczach otworzyłam pudełeczko.

Czekanie na wynik było całą wiecznością. Wpatrywałam się w sufit, a moje serce sprawiało wrażenie, jakby zaraz miało wyrwać się z piersi.
Od tego zależało całe moje życie. Wszystko.
W końcu doszłam do wniosku, że czas, który musiałam odczekać już minął. Powoli, wręcz żółwim tempem, podniosłam się z podłogi, idąc w kierunku szafki, na której leżał test.
Zamknęłam oczy, biorąc go do ręki. Otwieram na trzy.
-Jeden. - Zaczęłam liczyć po cichu.
-Dwa. - Przełknęłam z trudem ślinę.
-Trzy - dodałam i uchyliłam powieki. 
*
Wyszłam z łazienki, kładąc torebkę na fotel. Justin siedział na łóżku ze spuszczoną głową i wzrokiem wbitym w podłogę. 
Przymknęłam powieki, aby łzy nie wypłynęły. Wypuściłam powietrze z ust.
-Justin - szepnęłam w końcu. 
Chłopak od razu podniósł głowę, kierując na mnie swój wzrok. Po jego zaczerwienionych oczach mogłam dostrzec, że płakał. Moje serce było rozłamane na tysiące, maleńkich kawałeczków.
Wpatrywał się we mnie swoimi smutnymi oczami.
-Możesz mnie przytulić? - spytałam cichym, niepewnym głosem. Potrzebowałam teraz jego uścisku, jak lekarstwa. 
Nie musiałam dwa razy powtarzać. Justin od razu podniósł się, podchodząc do mnie. Chociaż widziałam, że moja prośba go zdziwiła, to nie odezwał się ani słowem. Od razu ją spełnił.
Mocno mnie w siebie wtulił, jakbym była małą, bezbronną dziewczynką.
Przymknęłam powieki, czując łzy na swoich policzkach. 
-Kocham cię - szepnął. - Jak nikogo, innego na tym świecie - dodał. 
*
Kochaliście kogoś tak mocno, że wiedzieliście, że ta miłość jest w stanie unieść cały świat? 
Czy kiedykolwiek byliście w stanie oddać własne życie za kogoś innego?
Ja tak.
Nigdy nie spodziewałam się, że spotka mnie tak wielka i prawdziwa miłość. Przecież one zdarzają się tylko w bajkach i filmach, prawda?
Tylko było coś, co odróżniało moje życie od tych wszystkich, zmyślonych historii.
U mnie nie było miejsca na happy end.
-Skarbie, jesteś strasznie blada, wciąż źle się czujesz? - spytał, siadając obok mnie wieczorem na łóżku. Odgarnął włosy z mojej twarzy, patrząc na mnie z troską. 
Zignorowałam jego pytanie, skupiając się na jego idealnej twarzy, chcąc zapamiętać każdy jej szczegół. 
Przez cały czas do mnie mówił, jednak ja słyszałam tylko stłumiony głos w swojej głowie.
Był taki piękny. 

Uczynisz mnie najszczęśliwszym facetem na ziemi i zostaniesz moją żoną?

Pamiętam wszystkie łzy jakie wypłakałam w jego ramię.
Pamiętam, kiedy pierwszy raz świadomie się z nim kochałam.
Pamiętam jego każde "kocham cię" skierowane do mnie.

Kocham cię, jesteś dla mnie wszystkim. Uda nam się, będziemy razem mimo wszystko.

Coś wymyślimy, obiecuję, że to niedługo się skończy i wszystko będzie tak, jak być powinno.

Kocham cię. Bardzo mocno, pamiętaj o tym.

Jeszcze wszystko się ułoży, zobaczysz.

-Chcę się z tobą kochać - szepnęłam w końcu.
Ten ostatni raz.
Chłopak spojrzał na mnie, nie kryjąc swojego zdziwienia. Nie rozumiał mnie. Nie potrafił pojąć mojego postępowania.
-Ale - zaczął, jednak nie pozwoliłam mu skończyć.
-Proszę - odparłam i położyłam dłoń na jego policzek. Przysunęłam się i pocałowałam go w usta. 
Pamiętam, kiedy pierwszy raz mnie pocałował.
Od razu odwzajemnił pocałunek, muskając moje wargi. Przyciągnęłam go do siebie, na łóżko.
Chciałam ten ostatni raz mieć go całego przy sobie. Móc poczuć całą jego miłość. 
-Kocham cię - szepnął, w przerwie między delikatnym obdarzaniem mojej szyi pocałunkami. 
-Ja ciebie też - odparłam, gładząc dłonią jego kark. - Zawsze o tym pamiętaj.

Leżeliśmy wtuleni w siebie. Patrzyliśmy sobie w oczy i wcale nie musieliśmy nic mówić, aby rozumieć siebie nawzajem.
Rysował niewidzialne wzory na moim nagim ramieniu. 
-Obiecaj mi, że nigdy mnie nie zostawisz - szepnął. 
Zacisnęłam wargi, czując jak zasycha mi  w gardle. Do moich oczu zaczęły napływać łzy.
-Obiecaj mi, że pomimo tego, jak bardzo mnie nienawidzisz, nigdy ode mnie nie odejdziesz, nigdy nie zostawisz mnie samego - kontynuował, gładząc moją skórę. 
-Nie nienawidzę cię - odparłam słabym głosem, wymijając się od odpowiedzi. 
-Mnie nie da się nie nienawidzić - wyszeptał, łamiącym się głosem, a pojedyncza łza spłynęła po jego policzku. - Potrafię tylko krzywdzić i ranić.
Od razu mocno się do niego przysunęłam, wtulając tak mocno, jak tylko się dało.
-Nie mów tak - poprawiłam go od razu. - Ja cię kocham, najmocniej na świecie - dodałam i splotłam nasze palce. 
Zamknęłam oczy, wiedząc, że za moment zacznę płakać. 
-Mój aniołek. - Ucałował mnie w czubek głowy.
*
Nie spałam. Nie zmrużyłam oka nawet na krótki moment. Przez cały czas czuwałam, wiedząc, że nadchodzi ten czas.
Spojrzałam na zegar wiszący na ścianie. Była dwudziesta czwarta. 
Mój wzrok ponownie powędrował na Justina. Spał. Wtulony we mnie tak mocno, jakby czuł, że dziś zamierzam go opuścić. 
Delikatnie zaczęłam wyswobadzać się z jego uścisku, modląc się, aby go nie zbudzić. Musiał spać. Gdyby się obudził, cały mój plan ległby w gruzach.
Powoli wstałam z łóżka, podkładając na moje miejsce poduszkę, która chociaż w małym stopniu zastępowała mnie.
Justin od razu wtulił się w pościel, całe szczęście, nie budząc się.
Odetchnęłam z ulgą, na palcach, podchodząc do szafy. Włożyłam na siebie pierwsze, lepsze ubrania. 
Miałam wrażenie, że moje serce na mnie krzyczy, dosłownie.
Słyszę w swojej głowie głos "nie rób tego! jak możesz go zostawiać? przecież go kochasz, nie poradzisz sobie bez niego, nie będziesz w stanie normalnie żyć!". Z całych swoich sił starałam się go zagłuszyć. 
Powtarzałam samej  sobie, że nie mogę postąpić inaczej. Muszę uratować i siebie Justina.
Inaczej oboje wyniszczymy siebie nawzajem. To było toksyczna miłość.
Położyłam torbę na podłodze, zaczynając jak najciszej wkładać do niej swoje ubrania. Po moich policzkach strumieniami lały się słone łzy, które co chwilę musiałam ocierać dłońmi.
To była najcięższa decyzja, jaką podjęłam w całym, swoim życiu.
Ale nie mogłam inaczej, na Boga, przysięgam, że nie mogłam postąpić inaczej. 
Weszłam do łazienki, zabierając z niej resztę swoich rzeczy. 
Spojrzałam w lustro.

-Wyglądasz prześlicznie. - Objął mnie od tyłu, kiedy stałam przed lustrem w łazience, szykując się do wyjścia.
Uśmiechnęłam się, patrząc na nasze odbicie.
Wyglądaliśmy razem idealnie. Jakbyśmy byli tymi dwoma połówkami, które w końcu się odnalazły i uzupełniły wzajemnie.

Teraz stałam tu sama. 
I już nigdy nie stanę z nim.
Oparłam się rękami o umywalkę i nachyliłam, wybuchając niepohamowanym płaczem. Przyłożyłam dłoń do ust, zagłuszając swój płacz.
To właśnie się kończyło? Właśnie w tym momencie? Cała nasza miłość się skończyła?
Co z naszymi planami na przyszłość? Co z obietnicami, które sobie złożyliśmy? 

-A co będzie za pięćdziesiąt lat, kiedy roztyje się ze starości, a ty nie będziesz w stanie mnie podnieść, bo będę za gruba, nie wspominając już o twoim, starym, schorowanym kręgosłupie?
-Cóż, wtedy będę pchał cię na wózku inwalidzkim, mając nadzieję, że w połowie drogi nie zapomnę przez alzheimera, że jesteś moją żoną i nie zostawię cię samej w środku lasu, uświadamiając sobie, że jest późno i powinienem wracać do domu na kolację, którą poda mi moja, młoda, seksowna opiekunka.

To nigdy nie będzie miało miejsca. Nigdy nie dojdzie do naszego ślubu, o którym marzyłam. Nigdy nie zamieszkamy razem.
Nigdy nie...
nigdy nie wychowamy razem dziecka.
Nie będę już codziennie oglądać jego uśmiechu. Nigdy więcej nie usłyszę od niego, że mnie kocha. Już nigdy nie obieca mi, że wszystko się ułoży.

Nigdy.

Oddychałam głęboko, powoli podnosząc głowę. Odkręciłam zimną wodę i oblałam nią swoją twarz.
-Masz wziąć się w garść, słyszysz Chanel? - powiedziałam do własnego odbicia, po czym wyszłam z łazienki, wracając do pokoju.
Justin wciąż spał.
Wrzuciłam do dużej torby kosmetyczkę, bardzo powoli, aby nie zrobić hałasu, zapinając ją. Związałam włosy gumką leżącą na stoliku, po czym ubrałam buty i kurtkę.
Teraz zostało mi najgorsze.
Musiałam się pożegnać.
Już na zawsze.
Wolnym, cichym krokiem podeszłam do łóżka i klęknęłam na podłodze. Wpatrywałam się w śpiącego Justina.
Wyglądał tak niewinnie. Powstrzymywałam głośny wybuch płacz, pozwalając sobie jedynie na zalewnie policzków łzami. 
-Tak strasznie cię kocham - szepnęłam, patrząc na niego. Chciałam położyć się obok niego, wtulić się i już nigdy nie puszczać. Nie pragnęłam niczego więcej. 
Jednak nie mogłam tego zrobić. Nie mogłam z nim zostać. On by mnie zniszczył. Nie dało się żyć w ten sposób. Kochał mnie, ale nieświadomie mnie zabijał.
A teraz..
teraz nie mogłam już na to pozwolić. Teraz wszystko się zmieniło. Nie mogłam myśleć tylko o sobie. 
-Proszę, wybacz mi, kochanie - kontynuowałam, bardzo delikatnie głaszcząc go po policzku. - Dasz sobie radę beze mnie, wiem o tym. - Zacisnęłam mokre od łez wargi. - Podniesiesz się i ułożysz sobie życie na nowo. Będziesz szczęśliwy, nawet szczęśliwszy, niż ze mną, obiecuję - odgarnęłam maleńki kosmyk włosów z jego czoła. 
-Nie mogłam postąpić inaczej, przysięgam. - Zaczęłam szlochać coraz głośniej, dlatego automatycznie zakryłam usta dłońmi. Skuliłam się na podłodze, schylając się do swoich kolan i próbując się uspokoić. 

-Bardzo cię kocham, wiesz?
-Wiem, ja ciebie też. Przetrwamy to wszystko. 
-Razem.

Nie chciałam odchodzić. Przysięgam na wszystko, co święte, że nie chciałam oddalać się nawet o mały krok.
Był dla mnie wszystkim. Znaczył dla mnie więcej, niż ja sama. Oddałabym za niego własne życie i gdybym tylko mogła, wzięła na siebie każdy jego ból.
Pragnęłam jego szczęścia dużo bardziej, niż swojego.
Jednak wiedziałam, że postępuję słusznie. Tak będzie lepiej dla nas wszystkich.
Pociągnęłam nosem, powoli wstając. Sięgnęłam po wcześniej przygotowaną kartkę i długopis, zaczynając pisać.
Nie wiedziałam jak ująć w słowa to, co chciałam mu przekazać. Znienawidzi mnie. Na pewno mnie znienawidzi. Może zgniecie kartkę po przeczytaniu pierwszego zdania? Nie miałam pojęcia.
Mimo wszystko, wiedziałam, że nie mogłam odejść bez żadnego pożegnania.
Przelanie na papier uczuć, zajęło mi prawie dwadzieścia minut. Co chwilę przerywałam pisanie, musząc otrzeć mokre policzki, lub po prostu zastanowić się, co napisać dalej.
W końcu odłożyłam zapisaną kartkę na komodę. Spojrzałam na swój palec, na którym znajdował się pierścionek zaręczynowy.
Chanel, Marie Swift, najpiękniejsza i najcudowniejsza kobieto na całym świecie, zechcesz za mnie wyjść?

Zacisnęłam wargi, powoli zsuwając go ze swojego palca i kładąc obok kartki. Wiedziałam jednak, że muszę zostawić tu coś jeszcze.
Odgarnęłam swoje włosy na bok, odpinając łańcuszek i biorąc go do ręki. Dwie, piękne zawieszki, który znaczyły dla mnie bardzo wiele. To nie był zwykły kawałek złota. To było coś dużo, dużo więcej. Najpierw spojrzałam na serduszko i delikatnie je otworzyłam.

I ślubuję Ci miłość, wierność oraz, że cię nie opuszczę, aż do śmierci.

Pociągnęłam nosem. 
Wcale go nie opuszczałam. Sercem już zawsze będę przy nim. Na wieki. 
Drugą przywieszką był symbol naszej miłości. Dwie literki splecione ze sobą C&J.
Podarował mi ją zaraz po tym, jak mnie odnalazł. Symbolizowała nas. Pomimo wszystkich przeciwności losu nie dało się nas rozdzielić. Choćby nie wiem jak mocno się starano.
-Nigdy nikt nie złamie naszej miłości, nawet jeśli będziemy z daleka od siebie - szepnęłam i schowałam małą przywieszkę do torebki, przełożonej przez ramię.
Łańcuszek z serduszkiem, odłożyłam natomiast obok pierścionka.
To chyba wszystko...
Jeszcze raz kucnęłam przy łóżku.
-Jesteś i już na zawsze będziesz moją jedyną, prawdziwą miłością. Nikogo, nigdy nie pokocham tak, jak ciebie. Nigdy - wyszeptałam i pocałowałam go w policzek. 
Nie obudził się.
-Żegnaj kochanie. Na zawsze - dodałam, a moje wargi drżały od płaczu, który w sobie tłumiłam. - Będę cię kochać do końca mojego istnienia. Przysięgam - dodałam i założyłam torbę na ramię, odchodząc w kierunku drzwi.
Wyszłam na korytarz, momentalnie wybuchając głośnym płaczem. 
Kogo ja oszukiwałam? Nie byłam silna? Byłam kurewsko słaba. Nie dam sobie bez niego rady. Nie poradzę sobie bez swojego, własnego tlenu.
Chciałam się wrócić. Wejść do pokoju i położyć się obok niego, powtarzając, że nigdy go nie opuszczę.
Ale nie mogłam.
Na trzęsących się nogach podeszłam do windy. 

Jay już na mnie czekał. To on pomógł mi to wszystko zaplanować. Wiem, że gdyby nie on, nie odważyłabym się uciec. Leci razem ze mną, aby być cały czas przy mnie i podtrzymywać mnie na duchu.
A raczej przy życiu.
Starał się mnie uspokajać, powtarzał, że to najlepsza decyzja, jaką mogłam podjąć, ale tak naprawdę przez całą droga na lotnisko go nie słuchałam.
Myślami byłam przy Justinie. W mojej głowie dokładnie utrwalił się jego widok, kiedy spał. Niewinnie wtulony w pościel, nie mający jeszcze pojęcia, że kiedy się obudzi, mnie już nie będzie.
Moje serce było połamane. 
Jay zatrzymał samochód parkingu lotniskowym. 
-Jesteśmy na miejscu - odparł, wysiadając z auta i wykładając z bagażnika moją torbę. Powoli wysiadłam z samochodu, czując chłód powietrza na mojej mokrej od łez twarzy.
Widziałam odlatujące samoloty i uświadomiłam sobie, że ja też za chwilę będę w jednym z nich i z każdą sekundą będę coraz bardziej oddalać się od Justina.
W tym momencie poczułam, jakby wszystko dookoła zaczęło wirować, w mojej głowie słyszałam głos Justina, błagający mnie, abym go nie zostawiała. Niemal czułam jego łzy na swojej szyi, kiedy mnie przytula.

Chanel, proszę. Nie zostawiaj mnie. Nie możesz ode mnie odejść, nie dam sobie bez ciebie rady.
Kochanie, słyszysz? Wróć do mnie i nigdy już mnie nie opuszczaj, umrę bez ciebie. Jesteś wszystkim, co kocham. Nie możesz mi tego odebrać.
Chanel!

Głos rozsadzał moją głowę, sprawiając, że wpadłam w kompletny szał. 
-Nie chcę nigdzie lecieć! - Zaczęłam krzyczeć, chcąc biec w nieznanym mi kierunku. Po prostu jak najdalej od lotniska. Jednak od razu złapał mnie Jay. Szarpałam się, wyrywałam, biłam go po klatce piersiowej, próbowałam uciec, jednak on przez cały czas mocno mnie trzymał.
-Nienawidzę cię! - krzyczałam jak opętana. - Nienawidzę was wszystkich, zostawcie mnie! - Waliłam go pięściami. - Chcę do Justina. - Dusiłam się własnymi łzami. - Zabierz mnie do niego, proszę, chcę do niego wrócić, chce go przytulić, nie mogę od niego odejść, nie przeżyję bez niego - powiedziałam już spokojnie, przez cały czas płacząc.
Jay zachował jednak anielską cierpliwość. 
-Shh, już dobre. - Przytulił mnie, kiedy przestałam się wyrywać. - Wypłacz się, wyrzuć to z siebie, będzie ci łatwiej - szepnął i pogładził mnie uspokajająco po włosach.
-Chcę do Justina - wyszeptałam, tuląc się do chłopaka.
*
Zanim udaliśmy się na lotnisko, Jay kupił w aptece leki uspokajające, każąc mi je wziąć. Nie sprzeciwiłam się.
Musiałam coś zażyć, w innym wypadku tworzyłam niebezpieczeństwo dla siebie i innych. Byłam teraz niepoczytalna.
Chłopak przez całą odprawę nie spuszczał ze mnie oka, a kiedy tylko mógł, mocno mnie ściskał. Jakby bał się, że za chwilę znów zapragnę uciec lub po prostu coś sobie zrobić.

W końcu nadszedł ten moment.
Wchodziliśmy na pokład samolotu.
Samolotu, który zabierał mnie ze starego życia. 
Teraz wszystko miało się zmienić. Wszystko zaczynałam od nowa. Musiałam nauczyć się żyć bez Justina. Bez miłości swojego życia. 
Płakałam przez cały czas, dziwiąc się, że nie wyczerpałam jeszcze zapasu łez. 
W dłoni mocno ściskałam przywieszkę. 
C&J
Nikt, nigdy nie rozdzieli naszych serc, które już na zawsze stały się jednością. Justin już na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Nigdy nie pokocham nikogo tak, jak jego.
Nikt, nigdy mi go nie zastąpi. 
Zajął najważniejsze miejsce w moim sercu i mimo wszystko, nie opuści go tak długo, jak długo będzie bić moje serce.

To jest właśnie koniec mojej historii. Mojej chorej, toksycznej miłości. 
Wiedziałam jednak jedno. Dam radę. Podniosę się i ruszę do przodu.
-Razem damy radę, kochanie - szepnęłam, gładząc się delikatnie po brzuchu i pierwszy raz unosząc lekko kąciki ust do góry.


____________________________________________________

Justin,
Kiedy to czytasz, ja jestem już daleko stąd. 
Przepraszam.
Musiałam to zrobić, nie mogłam postąpić inaczej. 
Chcę, żebyś wiedział, że kocham Cię najmocniej na świecie i nigdy nie przestanę.
Jesteś moją, jedyną, prawdziwą miłością i nikt, nigdy nie zajmie twojego miejsca w moim sercu.
Byłeś i wciąż jesteś dla mnie wszystkim. 
Błagam Cię tylko o dwie rzeczy. 
Proszę, nie szukaj mnie. Zapomnij o mnie i nie rób nic głupiego.
Obiecaj mi, że podniesiesz się i ułożysz swoje życia beze mnie.
Przysięgnij na naszą miłość.
Zostawiam Ci pierścionek i łańcuszek, możesz zrobić z nimi co zechcesz.
Dziękuję Bogu, że mi Ciebie zesłał. 
Jesteś moim aniołem. 
Dziękuję za każdą spędzoną z Tobą chwilę.
Dziękuję za sprawienie, że moje życie przypominało bajkę.
Nigdy o Tobie nie zapomnę.
Kocham Cię najmocniej,
                                                                     Chanel

_____________________________________________

Proszę, obejrzyjcie:



To już koniec, kochane.
To już naprawdę koniec Janel. 
Ich historia była wyjątkowo pogmatwana i smutna, jednak mimo wszystko, ich miłość była prawdziwa.
Płaczę jak dziecko, bo bardzo związałam się emocjonalnie z tymi bohaterami.
No ale wszystko kiedyś musi się skończyć.
Dziękuję wam za wsparcie, które okazywałyście mnie przez te wszystkie 62 rozdziały.
Jestem wam niesamowicie wdzięczna.
Kocham Was <3





99 komentarzy:

  1. Rozdział rewelacyjny,emocjonalny,wzruszający. Nic dodać,nic ująć. Będziemy tęsknić, Janel :')

    OdpowiedzUsuń
  2. Boże Boże Boże ryczę tak strasznie och nie wierze że to koniec, jejku, cudowny <3 jesteś niesamowita na prawdę cudne boże ;*** płacz totalny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie lubię smutnych i właściwie niejasnych, zakończeń. Praktycznie płakałam czytając ten rozdział. Wiedziałam, że ich historia nie skończy się dobrze, jednak cały czas liczyłam, że jednak się mylę.
    Pozostawiłaś naszej wyobraźni, duże pole do popisu. Nie ma jeszcze epilogu, ale coś czuję, że druga część może nie być taką nierealną wizją...(?) Nie będę się rozpisywać, poczekam do niedzieli(?) i 'oficjalnego' zakończenia tej historii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodam tylko:
      Po obejrzeniu tego filmiku płacze i nie mogę przestać. Tak strasznie mi przykro, że im się nie udało. A ponoć miłość przezwycięży wszystko...

      Usuń
  4. jezu nie moge, rycze umieram hajsbaibaiansi
    mimo, ze wiem ze tak bedzie najlepiej tak bardzo byn chciala zeby wszystko bylo dobrze... nienawidze smutnych zakonczen
    i ten filmik! boze, kobieto, jestes sadystką
    niech epilog bedzie chociaz bardziej optymistyxzny i prosze nie chanel nie bedzie z jayem :c
    jestes niesamowita, opisalas to idealnie
    72-fanfiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. będę płakać aż umrę

    OdpowiedzUsuń
  6. poprostu cały czas płacze, tak strasznie przywiązałam się do janel, zaczne jeszcze raz czytać. najlepsze fanfiction jakie kiedykowiek czytałam, naprawdze sądze za powinna powstac ksiazka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jestem jak najbardziej za ! z tego powinna powstać książka!

      Usuń
  7. aaaaaaaaaaaaaa wiedziałam, że jest w ciąży ! eh jednak go zostawia ;oo może to i lepiej ;oo ale nie mogę doczekać się epilogu :* kocham cię

    OdpowiedzUsuń
  8. Łzy cały czas płyną. Czytając poprzednie rozdziały domyśliłam się ze będzie ciążą i sama wychowa to dziecko. Najsmutniejszy scenariusz. Cala sie trzęsę .

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie mogę napisać nic bo ciągle ekran mi się zamazuje to ff pokazało prawdziwe życie dobrze zrobiłaś kończąc w ten sposób opowiadanie kocham cię za to co zrobiłaś bardzo bardzo prosiłabym ,abyś w epilogu dała kawałek Jusa jego przemyśleń i wgl bardzo mocno bym prosiła

    OdpowiedzUsuń
  10. PodejrzYewałam ,ze tak wlasnie się skończy zatkalo mnie

    OdpowiedzUsuń
  11. Placze jak glupia, dziekuje :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Boże, wiedziałam że od niego odejdzie ale cały czas się łudziłam że będzie dobrze, że będą razem, że on naprawdę się zamieni.
    Historia Jantel była jedną z najlepszych jakie kiedykolwiek czytałam.
    Masz wielki talent i z niecierpliwością czekam na kolejną historię.

    OdpowiedzUsuń
  13. Boski,emocjonalny rozdział...Ale się wzruszyłam :'(
    Kocham to opowiadanie ♥
    @weramichalak

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie wiem czy autorka to przeczyta, ale pisze to mając taką nadzieje. Na początku chciałam aby Chanel jak najszybciej od niego odeszła, chociaż to miłość, on ją kocha ale nie umie okazywać blablableblu. I murem stałam za moim zdaniem... aż do teraz. Nie wiem w sumie przez co, no ja pierdziele, nie mam zielonego pojęcia. Może chciałabym tylko wiedzieć co sie stanie tak na prawdę z Justinem? Nie wiem. Wydaje mi się, że mistrzowsko napisalas ten rozdział. Ukazałaś w nim wszystko i szczerze? Do tej pory jakoś nie do końca wierzyłam w tą jego miłość do Chanel. Ale teraz już wiem, że po prostu... On ją kochał, kocha całym swoim zepsutym sercem. I mam tylko jedną prośbę. Czy istniałaby jakakolwiek możliwość, abyśmy dowiedzieli się co z nim się stało? Czy ułożył swoje życie, ma rodzinę, czy moze się zabił albo zginął w jakiejś katastrofie? Cokolwiek. Pisz dalej, rozwijaj się w tą stronę, bo na prawdę masz wielki talent i świetne pomysły. Powodzenia i zastanów się nad moją prośbą. xo

    OdpowiedzUsuń
  15. Powiem tak płacze i teraz nie jestem w stanie nic wiecej napisać.

    OdpowiedzUsuń
  16. wow, pierwszy rozdział na którym tak się popłakałam :( będzie jeszcze epilog?

    OdpowiedzUsuń
  17. Poplakalam sie… Ta historia jest genialna i nie wierze, ze to juz koniec. Twoje ff jest jednym z najlepszych. Ukazalas w nim to czego brakuje w niektorych ff tzn. prawdziwego zycia. W wiekszosci jest tak koolorowo tutaj nie i to jesy piekne. Kochaam <3

    OdpowiedzUsuń
  18. moje serce krwawi , bozeee nie mogeeeee
    bd epilog ?

    OdpowiedzUsuń
  19. Rozdział jest niesamowity, niezwykle emocjonalny. Do końca miałam nadzieję, że Chanel nie zostawi Justina i razem wychowają ich wspólne dziecko. Ale to chyba lepiej dla niej, że od niego odeszła. Ta miłość ją zabijała, niszczyła psychicznie... Choć teraz na pewno Chanel będzie cierpieć z tęsknoty za Justinem.
    Nie mogę uwierzyć, że to już koniec. Chciałam Ci podziękować za tę historię, za cały wkład włożony w jej tworzenie. Masz niesamowity talent, mam nadzieję, że się on nie zmarnuje. xo

    OdpowiedzUsuń
  20. Chyba jeszcze nigdy w życiu tak nie ryczałam jak na tym rozdziale. Genialny. Szkoda, że to już koniec.

    OdpowiedzUsuń
  21. Okej, myślę, że już się uspokoiłam żeby napisać ten komentarz. Choć i tak będzie on zagmatwany i ledwo co tu zrozumiesz.
    Płaczę jak głupia, albo jakby ktoś mnie zostawił. Bo w pewnym sensie zostawiło mnie to opowiadanie. Przywiązałam się do niego cholernie, choć nie czytam go od początku. Spodziewałam, się gdzieś tam w środku, że właśnie takie będzie zakończenie - że ona od niego odejdzie, ale nie chciałam przyznać się do tego.
    Jest mi smutno. I jeszcze to, że Chanel jest ponownie w ciąży utwierdza to, że po mimo, że opuściła Justina zawsze będzie o nim pamiętać jak spojrzy na swojego dziecko. Ich dziecko. Bo wiem już na pewno że tym razem Chanel je urodzi i wychowa tak jak by chciała zrobić to z Justinem.
    Chyba nie mam już czym płakać heh. Mogę śmiało powiedzieć, że to jedyne opowiadanie, które posiada w sobie tyle emocji, które przeżywa czytelnik wraz z bohaterami. Kurde, wypowiadam się jakby była to jakaś wielka recenzja, ale to opowiadanie jest właśnie warte takiej recenzji.
    To opowiadanie, które miażdży, wyrywa serce, wywołuje zawały (o mało nie mój) i wyciska hektolitry łez. Po prostu, gdy już się to skończyło czuję się jakbyś przejechała po mnie czołgiem. Ogromnym czołgiem.
    Opowiadanie opowiada właśnie o miłości, która pojawiła się w nieodpowiednim miejscu.
    Odwaga Chanel to coś wielkiego.
    Nie pamiętam kiedy ostatni raz tak się trzęsłam i biło mi tak serce przy czytaniu czegokolwiek. A ten film na końcu, jezu umarłam. Muzyka, która wszystko podtrzymywała. Już ją sobie ściągam i jak za tydzień (jadę na obóz) będzie brzmieć w moich słuchawkach módl się żebym się tam nie rozpłakała bo już zawsze będzie mi przypominała o tym opowiadaniu.

    To opowiadanie, które zaliczam do najlepszych. Dziękuję ci za to, że zdecydowałaś się na tą historię. Nadal nie potrafię się otrząsnąć. Jesteś wspaniała tak jak to opowiadanie.
    Dziękuję.
    Twoja wierna czytelniczka, która czeka jeszcze na epilog i nowe opowiadanie.

    PS. Jeśli kiedykolwiek zdecydujesz się to wydać, ja będę tą która nie będzie mogła doczekać się premiery, bo tak jak już mówiłam, chciałabym mieć to na swojej półce koło innych książek. Na pewno będzie to miało przeciwników (którym nie będzie się podobać zachowanie Justina), ale też wiernych czytelników (którzy zobaczą ich miłość po mimo tych wszystkich złych rzeczy).

    Powodzenia.

    Przepraszam za jakiekolwiek błędy, albo cokolwiek co jest tam złe, ale starałam się abym opisała tu wszystko co przezywałam czytając to i nadal się trzęsę więc wybacz.

    mam nadzieję, że moje ff choć troszeczkę będzie tak dobre jak twoje :) http://addicted-fanfic.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Mam szklanki w oczach. Ten rozdział jest piękny, naprawdę. Jesteś świetną autorka i świetną dziewczyną. Dziękuje Ci, ze przez te 62 rozdziały pozwolilas mi tak bardzo zzyc się z Chanel i Justinem. To ff było jednym z najlepszych. Dziękuje Ci, ze wracalas do nas, mimo, wielu przeszkód, które stawały Ci na drodze. Dziękuje Ci, ze nie poddalas się i dalej to pisalas. Smutno mi, ze to już koniec, bo bardzo przywiązałam się do tego bloga. Mam nadzieje, ze zaczniesz nowe. Na pewno będzie świetne, jednak nic nie pobije tej historii. Jeszcze raz, dziękuje Ci kochanie. Za wszystko.

    P.S. Nigdy w Ciebie nie zwatpilam

    OdpowiedzUsuń
  23. TWOJE ZAKOŃCZENIE..PO PROSTU SZACUN, JEDEN WIELKI SZACUN.

    OdpowiedzUsuń
  24. płacze tak po prostu płaczę proszę zrób jeszcze ostatni rozdział co z Justinem proszę twoje opowiadanie jedno z najlepszych masz jakiś pomysł na jakieś inne masz wielki talent strasznie się przywiązałam do tego opowiadana i teraz mi trudno uwierzyć że to koniec ryczę po prostu ryczę łzy same mi lecą i nie umiem tego powstrzymać

    OdpowiedzUsuń
  25. Boze rycze ;( zajebisty rozdzial ;) przykro ze to koniec ;((((

    OdpowiedzUsuń
  26. Jezuu... ten rozdział jest taki pełen emocji. Od początku do końca gdy go czytałam byłam bliska płaczu i kiedy w końcu przeczytałam list łzy zaczęły mi same spływać po policzkach. Ten film rozwalił mnie totalnie po prostu ryczałam jak jeszcze nigdy gdy go oglądałam ponieważ bardzo przywiązałam się do tej pary i nie mogę uwierzyć ,że to już koniec ich historii. Dziękuję Ci z całego serca za to opowiadanie ♡ jesteś wspaniała i wiesz jak doprowadzić człowieka do płaczu ;). Jeszcze raz dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  27. świetny. szkoda, że to już koniec ale szanuję twoją decyzję. Mam nadzieję, że już niedługo powrócisz do nas ze zdwojoną siłą i nowa historią

    OdpowiedzUsuń
  28. On zasluzl na taki koniec

    OdpowiedzUsuń
  29. W zyciu nie plakalam tak na ff jak na tym rozdziale. Od poczatku do konca mialam nadzieje ze na dole bedzie napisane ze bedzie kontynuacja tego ff. Nie moge uwierzyc ze to juz koniec. Przez film zaczelam plakac jeszcze bardziej. Pozdrawiam/biebsxdrew

    OdpowiedzUsuń
  30. Jeju nie mogę przestac ryczeć jak głupia. To jest jedno z najlepszych ff jakie kiedykolwiek przeczytałam a uwierz mi jest ich naprawdę dużo. Nie mogę uwierzyć że to już koniec. Szkoda że to się tak zakończyła. Jest i smutno traz tak bardzo bardzo :c Mam nadzieję, że jednak skusisz sie na 2 część bo wiele ludzi na to liczy. Ale jesteś cudowna i to opowiadanie to miazga i jestem pewna, że twoje następne tez takie będzie. Dziękuję za wszystko xx

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie, nie, nie, nie, nie, nie! Rycze jak głupia. Nawet nie wiem, co mam napisać hahaha. Więc pewnie kolejny ( bardziej precyzyjny komentarz) napisze, jak już większość emocji opadnie. BOŻE...Nie wierzę, ze to juz koniec.... Nie wierzę, ze od niego odeszła. Tak bardzo zżyłam się z tym opowiadaniem, że każde słowo, każde zdarzenie przeżywałam jak własne. Czuje, jakby jakaś część mojej historii też się kończyła.
    Błagam napisz 2 część opowiadania, błagam xD

    POZDRAWIAM - rozjebana emocjonalnie Ola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest druga część

      Usuń
    2. Jak to ???

      Usuń
  32. boze jakie to chore ale cudowne, placze przy tym jak glupia
    blagam nie koncz tego

    OdpowiedzUsuń
  33. O jeny , brak mi slow. Tak w glebi serca luczylam na szczesliwe zakonczenie.. nie wiem co napisac , tyle emocji . Oboje tak mocno sie kochaja nie zasluzyli na takie zakonczenie ich milosci ,... i jeszcze dziecko, zasluguje na to zeby znac ojca , ktory z pewnoscia pokochalby je zcalego serducha . Makm nadzieje ze jednak zdecydujesz sie na kolejna czesc .

    OdpowiedzUsuń
  34. Czytając ten rozdział cały czas płakałam. Szkoda, że to już koniec i na dodatek w taki sposób. Jednak czeka nas jeszcze epilog na który czekam ;*

    OdpowiedzUsuń
  35. Wow *.*
    Cudowne opowiadanie . Nigdy tak nie plakalam jak teraz .

    OdpowiedzUsuń
  36. płacze jak głupia.. kocham to opowiadanie ale liczyłam na lepsze zakończenie:((( mam nadzieję, że będzie jeszcze ten epilog w niedziele.. będziesz pisała kolejne opowiadanie?

    OdpowiedzUsuń
  37. NIGDY TAK BARDZO NIE PŁAKAŁAM CZYTAJĄ ŻADNEGO ROZDZIAŁU. JESZCZE W TLE MIAŁAM PUSZCZONE CHER LLOYD- SIRENS. DOPIERO TERAZ OGARNELAM JAK BARDZO ZRZYŁAM SIE Z BOHATERAMI. CZYTAM TĄ HISTORIE PÓŁTORA ROKU I BĘDZIE MI JEJ BRAKOWAŁO. PŁACZE BARDZIEJ NIŻ NA ZAKOŃCZENIU BRONXA. TO NIE MOŻE BYĆ KONIEC.

    OdpowiedzUsuń
  38. Będzie 3 cz. ? Blagam albo chociarz epilog

    OdpowiedzUsuń
  39. Jezu nie mogę uwierzyć w to że już koniec został tylko epilog. Jest mi bardzo smutno i płakałam się oglądając ten filmik. Czytałam tego bloga od początku , może nie zawsze komentowałam ale starałam się. To naprawdę koniec; ( . Płacze. Kocham te opowiadanie, tą historię, ciebie i Justina i Chanel. Moim zdaniem powinnaś wydać książkę z tą historią. Na pewno zarobiła byś fortunę <3 O wiele bardziej wolę czytać takie " prawdziwe " historię niż fantasty. Zajebiscie by było gdybyś napisała drugą część. Już tęsknię za tą historią. Ciekawi mnie co zrobi Justin. Błagam napisz 2 część chociaż jeśli naprawdę już nie chcesz to czy będziesz pisać jeszcze jakieś opowiadanie? Dziękuję ze wytrwałaś z tym opowiadaniem do końca i nie przetrwałaś w połowie
    Kocham
    ~I.

    OdpowiedzUsuń
  40. Błagam napisz drugą część.Strasznie chciałabym wiedziec co z dzieckiem, jak zareaguje Justin?.Co bedzie jak wróci?Nigdy tak nie Ryczałam Kocham to opowiadanie Bżeee <33 Czemu koniec ....Błagam napoisz 2 czesc!!! Proszeee<33

    OdpowiedzUsuń
  41. Boże tak bardzo płakałam czytając rozdział i jeszcze płaczę. Nie wiem jak zasnę tej nocy. Tak bardzo przywiązałam się do tego fanfiction. Dziękuje, że napisałaś coś tak cudownego. Szkoda mi, że skończyło się to tak smutno. Ściskam z całego serca i kocham

    OdpowiedzUsuń
  42. Dobrze ze odniegk odeszła Ld tez słabo

    OdpowiedzUsuń
  43. Rozjebałaś mnie tym rozdziałem dziewczyno..... Jeszcze nigdy nie płakałam na żadnym ff, ty po prostu mnie rozwaliłaś. Czemu nie może być między nimi idealnie? Przecież są tacy perfekcyjni:( A ten filmik, słodki jezu rycze jeszcze bardziej. Twoje opowiadanie jest jednym z najlepszych, jak dla mnie lepszym od Dangera i mówię to bardzo poważnie. Masz ogromny talent i nie zmarnuj go, wręcz błagam Cię na kolanach o napisanie kolejnego ff. Uh, piszę to cała zapłakana więc wybacz mi jakiekolwiek błędy. Twoja oddana i rozpierdolona psychicznie czytelniczka Julcia, @xomydrew

    OdpowiedzUsuń
  44. Czy to ze lzy leca mi jak szalone nie jest wystarczajacym komentarzem? Bo aktualnie nic innego nie jestem w stanie napisac. @befuddled_angel

    OdpowiedzUsuń
  45. zrób 2 część, kiedy może Chanel urodzi.

    OdpowiedzUsuń
  46. Bedzie epilog?

    OdpowiedzUsuń
  47. Omg nie mogę przestać płakać / @monikapxo

    OdpowiedzUsuń
  48. Nie nie nie. JA się nie zgadzam na taki koniec :c
    Oni się kochają, więc dlaczego?
    Nie mogę uwierzyć, że to koniec. Zakończenie świetne. Ryczę jak cholera. Dziękuję <3
    ineedangelinmylife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  49. ja nie wytrzymam bez tego opowiadania kochanie, płacze teraz jak głupia, na prawdę becze jak nienormalna i nie moge uwierzyć, że to koniec.. bardzo, ale to bardzo chciałabym żeby powstała jakaś druga część, cokolwiek bo to jak ty piszesz to jest nie do opisania,to było cudowne, tak jakbym to wszystko przeżyła, tak bardzo mnie wkręciłaś razem z innymi osobami, że nie wierze że to koniec, już. jesteś wspaniała, mam nadzieje że chociaż rozważysz coś nad kolejną częścią, a jak nie to chociaż napisz jakieś inne opowiadanie, boże taki talent nie może się marnować, pamiętaj. to ten dziękuje ci skarbie za to ff i czekam z niecierpliwością na epilog. kocham.

    OdpowiedzUsuń
  50. o boże nawet nie wiem co mam napisać. czytałam to opowiadanie od samego początku i zawsze nie mogłam się doczekać kolejnego rozdziału. płaczę jak głupia bo ta historia już się kończy. dziękuję ci za napisanie takiej wspaniałej historii <33

    OdpowiedzUsuń
  51. Płacze, rycze jak pojebana. Z powodu rozdziału i dlatego, że jest to ostatni rozdział mojego ukochanego opowiadania. Jednak miałam nadzieję, że opowiadanie zakończy się happy endem. Bardzo zżyłam się z tym fanficiem i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Najgorsze jest to, że jadę dzisiaj do babci na wieś, na tydzień i będę musiała cały głupi tydzień czekać na epilog, bo u babci nie ma internetu. Przez cały pobyt u babci będę zastanawiała się co postanowiłaś napisać w ostatnim wpisie :c . Bardzo Ci dziękuję za emocje, których mi dostarczyłaś, za to, że zobaczyłam (a raczej przeczytałam) jak wygląda prawdziwa miłość, za wszystkie łzy, które lały się z moich oczu podczas czytania rozdziałów i ogólnie za wszystko. Chciałabym żebyś napisała drugą część. Tam byłoby np., że Justin odnajdzie Chanel, ale kiedy ona już urodzi :) . Ale wiem, że zrobisz jak będziesz chciała. Pamiętam jak znalazłam tego bloga w internecie. Już po przeczytaniu opisu bohaterów wiedziałam, że będę go czytać do końca, że zakocham się w tym fanficu, że pociągnie on za sobą tyle uczuć oraz, że nie będę potrafiła rozstać się z moim ukochanym opowiadaniem. Pewnie przeczytam cała ich historię jeszcze kilka razy i znów przejdę przez wszystkie rozdziały :D . Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za to, że pisałaś tego fanfica. Chciałabym kiedyś przeżyć taką miłość, taką prawdziwą, wieczną. Jeśli będziesz pisać kolejne opowiadanie, to proszę, podaj linka na tym blogu, bo ja nadal będę tu codziennie zaglądać, tak z przyzwyczajenia.

    OdpowiedzUsuń
  52. Nieeee smutne zakończenie nie lubie takich :( ale dobrze ze nie opuściłas na s :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Ja chyba tego nie przeżyje, jedno z moich ulubionych ff właśnie się skończyło. Co ja teraz będę robić? Nie będę już z niecierpliwością wyczekować na nowy rozdział i po każdym kolejnym mocno przeżywać to co się wudarzyło. Nie myślałaś może o 2 części opowoadania? Bo naprawde skończyć w takim momencie? Ja tu nie wytrzymam, Chanel jest w ciąży, ja chce wiedzieć co dalej... Czemu ona mu o tym nie napisała? Jeju...
    Dziękuję ci za takie cudowne opowiedanie. Masz talent i nie zmarnuj go 💕 kocham 💋

    OdpowiedzUsuń
  54. Nie wierzę jak Chanel jest egoistyczna, pozbawiła Justina szansy bycia ojcem. A zmienił by się dla dziecka..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym samym pomyślałam! Przecież on nawet nie wie że ma dziecko!
      ...
      No chyba że to nie jego :-o
      Może to tego gościa z którym go zdradziła !
      Oby nie :<

      Usuń
  55. Boże płaczę jak małe dziecko.Ja również związałam się z tymi bohaterami chyba najbardziej ze wszystkich innych opowiadań.Będzie mi go brakować.Mam nadzieję,że zaczniesz pisać nowe opowiadanie albo drugą część.

    OdpowiedzUsuń
  56. Najsmutniejsze zakończenie opowiadania jakiekolwiek czytałam :'( Jest mi szkoda Justina ale jestem dumna z chanel. za każdy razem jak nie bd miała co czytać to wrócę do tego opowiadania bo jest on jednym z najlepszy ff jakie kiedykolwiek czytałam . Mam nadziej że obojgu uda się ułożyć życie osobno. bd mi brakowało jednak tego opowiadania za każdym razem kiedy dodawałaś nowy rozdział skakałam z radości :) mam nadzieje że zaczniesz pisać jeszcze jakieś ff o Justinie. czekam na epilog ♥

    OdpowiedzUsuń
  57. Nie moge przestać ryczeć ;c dlaczego ona nie powiedziała mu o dziecku ? Dlaczego po prostu on sie nie zmieni i nie mogliby być razem ? Jezu no nie moge przestać beczeć , tak bardzo sie przywiązałam do tego opowiadania ;c może mogłabyś pomyśleć nad drugą częścią ? Jejku no nie wytrzymam zaraz , dlaczego to sie nie skończyło dobrze , no czemu ? ;cccc

    OdpowiedzUsuń
  58. Myślę, że nie mam już siły na kolejne rozpisywanie się...Po prostu nie dam rady...
    Chce tylko powiedzieć coś czym powinnaś się czuć zaszczycona...Nawet przy opowiadanie "Danger" i "Danger's Back" nie wzbudziło we mnie TAK WIELKICH emocji i łez jak te... A wiedz, że ja po prostu dostawałam świra przez to opowiadanie i kocham je całym sercem. Nigdy nie sądziłam, że polskie opowiadanie okaże się lepsze niż Danger...Gratuluję Ci z całego serca za tak wielki sukces i niewyobrażalny talent.Bo ty powinnaś konkurować ze światowymi pisarkami. To by było niesamowite gdybym zobaczyła kiedyś twoją książkę na półce jakiegoś sklepu lub księgarni. No i obowiązkowo będe czytać Twoje kolejne opowiadanie:))))
    Nie chcę nic już pisać na temat tego rozdziału, bo dosłownie 10 min. temu udało mi się uspokoić i przestać płakać, więc nie chcę tego zniszczyć;]
    Kocham Cię z całego serca chociaż w ogóle Cię nie znam i nawet nie wiem jak naprawdę się nazywasz;) Ale kocham Cię za podarowanie mi czegoś tak wspaniałego jak to opowiadanie:) I LOVE YOU :DDDD

    (No popatrz i tak się trochę rozpisałam XDXD )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z tą dziewczyną jesteś niesamowita !!! Ja osobiście czekam na twoją książkę <3333

      @thatpower15 - mój ask :)

      Usuń
  59. To była jedna z piękniejszych historii. Nie rozpłakałam się, ale i tak czułam pulsujące ukłucie w sercu. To pierwsze z moich jakichkolwiek przeczytanych opowiadań, jestem do niego troszkę przywiązana. Smutno mi jakoś teraz. ;c
    I love Janel <3

    OdpowiedzUsuń
  60. Będę tęsknić za Janel :( bardzo mi smutno ,że to już koniec. Głęboko w sercu miałam nadzieję ,że Justin się zmieni i będą ze sobą. Ale postanowiłaś inaczej :) rozdział jak i cały Twój blog są poprostu cudowne, piękne, rewelacyjne. Mogłabym wymieniać w nieskończoność :) kocham to i bardzo dziękuję za bloga! Jesteś niesamowita! <3 *.*

    OdpowiedzUsuń
  61. Rycze, tak bardzo rycze. Moja mama czytala ten rozdzial by myslala ze,mi sie cos stalo. Powiedziala ze to miatrzostwo. Oni musza chpciaz sie spotkac w epilogu:(

    OdpowiedzUsuń
  62. A ja jestem pewna, że Chanel w końcu wyskoczyła z samolotu i wróciła do Justina :>

    OdpowiedzUsuń
  63. NIENAWIDZĘ JAY'A!
    NIENAWIDZĘ NIENAWIDZĘ NIENAWIDZĘ ! ! !
    Jakim prawem zabrał Chanel od Justina!?!?!?
    Pieprzony dupek!!!

    OdpowiedzUsuń
  64. Nawet nie wiesz jak rycze pod epiologiem się porządnie rozpisze ale to co przeżyłam z tą historią nidgy nie zapomnie i bede to tego jeszcze długo wracać ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  65. boże popłakałam sie jak dziecko.. wielka szkoda że to juz koniec.

    OdpowiedzUsuń
  66. nie mogę uwierzyć, że to naprawdę koniec :(

    OdpowiedzUsuń
  67. Ta mi smutno cały czas płacze ;'(

    OdpowiedzUsuń
  68. Hej :) Wiem że to może jest głupie, ale proszę Cię abyś napisała drugą część tego opowiadania. Naprawdę przywiązałam się, i nie tylko ja do tej histori, bohaterów (wszystkich) i ciebie. Ta przygoda jest za dobra by się tak szybko i nie szczęśliwie zakończyła :( Wiem że to bez sensu pisać długą historię, ale tylko wtedy kiedy jest nudna, a ta jest bardzo ciekawa i niesamowita. Mogła byś napisać że np. Channel miała wypadek i trafiła do szpitala. Jej rodzice jechali by po nią, lecz ona znowu uciekła z Justinem. W innym rozdziale że złapała ich policja, a potem znowu uciekli. W jeszcze innym że Justin spotyka swojego wroga i Channel zostaje przez niego porwana. Opowiadanie kończy się happy endem. Wiem że moje pomysły na inne rozdziały są tandetne, ale ty i tak nie musisz ich używać lub z twoim talentem mogła byś z tego stworzyć dzieło sztuki. Ta historia jak wcześniej wspomniałam jest warta dobrego i szczeńśliwego zakończenia. Wystarczyło by że dodała byś notkę z prośbą o odwiedzenie tego opowiadania po wakacjach i pisała drugą część po nich lub później. Jeśli dalej nie miała byś pomysłu mogła byś poprosić o pomysły lub po prostu skończyć. Wiele twoich czytelników było by mile zaskoczonych i szczęśliwych, nie wspominając już o tym że ludzie chcą drugiej części. Błagam Cię o kontynuację tej opowieści, życzę miłych wakacji i dziękuję że to przeczytałaś, a także że zaczełaś pisać tego bloga. BŁAGAM NIE ZAWIEĆ MNIE <3 płaczę :'(

    OdpowiedzUsuń
  69. Genialny!!!! *u* pisz kolejne opowiadania, bo to było niesamowite ;)

    OdpowiedzUsuń
  70. Gdzieś tam pod skórą czułam, że to opowiadanie nie skończy się dobrze przynajmniej nie teraz. Popłakałam się, Chany podjęła bardzo dobrą decyzję, oni się wzajemnie wyniszczali. Taka piękna toksyczna miłość. Chociaż bardzo chciałabym żeby im się udało! Bo na to zasługują jak nikt inny po tym wszystkim co przeszli aby móc być razem. Justin nie radził sobie sam ze sobą, szkoda mi go. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić jak będzie się czuł gdy się obudzi i zobaczy, że nie ma jego ukochanej Chany, a kiedy przeczyta ten list to już w ogóle. Ciągle płaczę pisząc ten komentarz, tak bardzo zżyłam się z tą historią i głównymi bohaterami. Gdzieś tam w sercu mam cichą nadzieję, że powstanie druga część i nawet jeżeli nigdy nie mieliby już być razem to cudownie by było gdyby Justin poznał swoje dziecko. Dziękuję za to ,że stworzyłaś tę historię! Będę za nią bardzo tęsknić i na pewno często będę do niej wracać. Mam także nadzieję, że jeżeli nie powstanie druga część to zaczniesz pisać nowe opowiadanie :) Z niecierpliwością będę na to czekać. Masz talent! Kocham Cię <3 Natalia Black.

    OdpowiedzUsuń
  71. KOCHAM TO, ale nie wytrzymuje tego emocjonalnie. caly czas o tym myśle i płacze, czuje sie jakbym to ja była Chanel. w nocy sie budzilam puszczalam sb Nothing Like Us Justina i płakałam i też bym chciała żebyś to kontynuowała. nie wytrzymam tego jak teraz to sie skonczy. KOCHAM I PŁACZE <333

    OdpowiedzUsuń
  72. Nie mogę uwierzyć że jedno z moich ulubionych ff właśnie się skończyło 😢 Nie przeżyje bez niego, jeszcze żadne ff nie wyparło na mnie takich emocij jak to.

    OdpowiedzUsuń
  73. Blagam o druga część <3

    Nie wytrzymam bez tego bloga!

    Zycze ci weny oraz zapalu do pracy, mam nadzieje, ze bedziesz tak tesknic, ze wrocisz do tej historii <3 <3 <3

    Jest tu zbyt duzo emocji, by zapomniec...

    OdpowiedzUsuń
  74. Boze swiety nie moge moge uwierzyc ze to juz koniec. Placze jak glupia. Chcialam ci bardzo serdecznie podziekowac za napisanie tak wspanialego opowiadania. Jeszcze ten piekny filmik omg hxjsbbxb @biebsiz

    OdpowiedzUsuń
  75. Kurwa, nienawidzę cie, płacze jak dziecko -.-
    Strasznie sie przywiazalam do tego opowiadania, było po prostu idealne. Dziękuję za wszystko. Normalnie cię kocham! :*

    OdpowiedzUsuń
  76. o ja pierdole......... spodziewałam się takiego zakończenia, ale... to i tak złamało moje serce na miliony kawałków. :(
    przepłakałam caaały rozdział. (nienawidzę Cię za to, bo teraz wyglądam pewnie jak panda! :<) kurwa tak bardzo przywiązałam się do Janel, że teraz... nie mogę pogodzić się z tym, że to już koniec Ich historii. :(
    rozdział to cholerny wyciskacz łez, ale ten filmik....... IDEALNY. całkowicie oddaje nastrój tej historii. po jego obejrzeniu jeszcze jakiś czas nie mogłam się uspokoić. :(
    DZIĘKUJĘ. za tą historię, za to, że stworzyłaś coś tak GENIALNEGO. <3
    jesteś cudowną osobą, cudowną pisarką i zgadzam się z kimś wyżej: POWINNAŚ POMYŚLEĆ NAD WYDANIEM TEGO W POSTACI KSIĄŻKI! <3
    na razie to wszystko... lecę czytać epilog :*

    @saaalvame

    OdpowiedzUsuń
  77. Booożee , płakałam jak cholera jak to czytałam...rozdział meeega! :) Szkoda,że to już koniec,jakoś tak nie chce w to jeszcze uwierzyć,to było najlepsze opowiadanie jakie czytałam!:) mam nadzieję,że będziesz pisała dalej bo jesteś świetna! ;)

    OdpowiedzUsuń
  78. Jezuu to się nie może tak skończyć ;'( Rycze jak nienormalna :( Rozdział wspaniały, myślę, że gdyby Justin dowiedział się o dziecku, to naprawdę zmieniłby swoje zachowanie, ale no cóż, takie życie....

    OdpowiedzUsuń
  79. Tak wiec liczymy na tą 2 część jednak. Ja osobiscie nie przyjnuje tego zakonczenia! Tak być nie może! Oj nie! Ratuj ich! Wszyatko w twoich rekach. Liczymy na ciebie. Będziemy z tobą rownie wytrwale przez kolejną część jak i przez tą. ;) KOCHAM CIĘ

    OdpowiedzUsuń
  80. Nienawidze cie

    OdpowiedzUsuń
  81. Cały czas płaczę :'(
    Boję się co będzie jak epilog przeczytam xc

    OdpowiedzUsuń
  82. NIGDY, przenigdy nie płakałam na żadnym opowiadaniu jak na tym, ani na Afterze, Dangerze czy wielu innych...
    Idealne ff, nawet nie wiem co napisac... dusze sie łzami...

    OdpowiedzUsuń
  83. poryczałam się jak głupia od samego początku , nadal płaczę nie wierzę że to koniec. najlepsze ff jakie czytała. zdecydowanie.

    OdpowiedzUsuń
  84. kurwa kurwa kurwa!!! nie wierze ;-; jak to ona go zostawiła?
    ryczeć mi się chce :(

    OdpowiedzUsuń
  85. ciągle mi smutno i serce mnie boli że to już koniec nie mogę dalej w to uwierzyć.
    kocham to ff i ciebie za to że je pisałaś shgcjsdbvdxgbf

    OdpowiedzUsuń
  86. Cały czas płaczę , nie mogę uwierzyć że to już koniec jeju.... :'( <333

    OdpowiedzUsuń
  87. http://ta-sama-ale-inna.blogspot.com

    ZAPRASZAM! :)

    OdpowiedzUsuń
  88. Boże, jak ja przy tym płakałam. Tak bardzo kocham Twoje opowiadania, tab bardzo się z nimi zżyłam, fajnie, że dodałaś rozdziały specjalne, szkoda, że nie będziesz ich kontynuować, tylko skończysz na 10

    OdpowiedzUsuń
  89. Kilka dni temu włączyłam twój ff, bo trafiłam na niego na tt. Uzaleznilam się od niego i czytałam calutka noc aż do 6 rano. Czytałam to na każdym kroku, w domu, jak gdzieś szłam, w autobusie, wszędzie. I myślałam tylko o Chanel i Justinie. Przy tym rozdziale płakałam jak głupia. Nie komentowałam wcześniej bo pomyślałam że nie będę komentować rozdziałów sprzed 2 lat haha. Teraz nie mogę się pozbierać ani normalnie funkcjonować, z tego co tu stworzyłaś powinien powstać film i mówię bardzo bardzo poważnie. Żyję tylko nimi a przeczytałam te 62 rozdziały w 5 dni jezu. Komentuję tutaj a nie orzy prologu bo tu miałam najwięcej łez haha. Kocham to opowiadanie i wiem że niedługo kiedy trochę pozapominam, to do niego wrócę. Z tym zakończeniem lub innym. Masz taki talent że naprawdę powinna z tego powstać książka, a później film. I mam taką głupią prośbę, którą pewnie zignorujesz haha między innymi: nigdy nie usuwaj tego bloga nawet za kilka, kilkanaście lat jejku jxjkskskskdj. To chyba gyle ile chciałam Ci przekazać, mam nadzieję że to zobaczysz i przeczytasz. Kocham Cię za to opowiadanie o którym nigdy przenigdy nie zapomnę <3 @live_lovesmile_

    OdpowiedzUsuń
  90. Dniami i nocami czytałam Twojego ff.Jest cudowny tak samo jak Ty.:) Uzależniłam się do niego ,a teraz kończąc czytać rozdział po prostu dusze się własnymi łzami..:"c Jeszcze raz Ci za wszystko dziękuje ♥

    OdpowiedzUsuń
  91. Nie widziałam. Nie wiedziałam że przez te trzy dni gdy czytałam twojego całego bloga poprostu stanę się inną osobą. Moje uczucia poprostu zmieniały się cały czas. Pokochałam to opowiadanie i naprawdę strasznie się od niego uzaleznilam. Przedstawiłas ich miłość jak najlepiej się mogło dać. Cały czas płaczę i ręką mi się trzęsie więc chyba musze skończyć pisać ten komentarz. Nawet nie wiesz jak bardzo mnie uszczęśliwiłaś w życiu. Nigdy tego nie zapomnę. Te trzy dni gdy czytałam twojego bloga były najlepszymi trzema dniami w moim życiu naprawdę nie wiem jak ja się pozbieram. Kocham cie i dziękuję Ci za wszystko tak cholernie mocno dziękuję...

    OdpowiedzUsuń
  92. Nie wiem czy kiedykolwiek to przeczytasz ale chce ci podziekowac...za to opowiadanie..ja..zaczelam je czytac dwa dni temu i wylalam wiecej lez zarowno ze smutku jak i ze smiechu niz przez ostatni miesiac...a ten rozdzial...boze...plakalam jak bobr! Lzy uniemozliwialy mi widocznosc tekstu! To tak cholernie smutne! Jestes swietna w pisaniu, dziekuje ci za ta historie :))

    OdpowiedzUsuń