czwartek, 3 lipca 2014

Rozdział 61.

Justin po chwili zszedł z łóżka, puszczając mnie. Czułam jak moje nadgarstki pieką od jego mocnego uścisku. Podniosłam się delikatnie, siadając. Serce wciąż biło mi nadmiernie szybko, a dłonie drżały ze strachu.
Obserwowałam Justina, nie mogąc wydusić z siebie nawet jednego słowa.
Zabrał torbę, którą przedtem spakowałam i wrzucił ją do szafy, którą po chwili zamknął.
-Co zrobisz? Zamkniesz mnie tu? - powiedziałam niepewnym głosem.
Chłopak oparł się rękami o komodę, spuszczając głowę.
Nie byłam już zła. Byłam przerażona.
Po chwili szatyn podszedł do mnie i usiadł tuż obok. Spojrzał na mnie przeszklonymi oczami i delikatnie uniósł mój podbródek.
-Nie możesz ode mnie odejść - szepnął.
Nie mogę z tobą zostać.
-Justin, ty mnie niszczysz, rozumiesz? - powiedziałam desperacko. - Nigdy się nie zmienisz - dodałam i szybko otarłam wierzchem dłoni łzę spływającą mi po policzku.
-Przepraszam, ja - zaczął, jednak nie dałam mu skończyć.
-Nie chcę twoich przeprosin - odparłam twardo. - Nie chcę twoich, kolejnych obietnic, że się zmienisz - dodałam i podeszłam do szafy, w której znajdowała się moja torba.
Wzięłam ją do jednej ręki, ponownie kładąc przy drzwiach. Włożyłam buty, po czym wzięłam głęboki oddech, powtarzając sobie w duchu, że nie mogę się teraz rozpłakać. Nie teraz, nie przy nim.
Teraz musiałam być twarda.
Odwróciłam się i spojrzałam na Justina. Siedział na łóżku, wpatrując się we mnie. Jego wargi drżały, a oczy przepełnione były łzami. Moje serce rozpadało się na miliony, małych kawałeczków.
-Odchodzę - powiedziałam, starając się, aby mój głos nie był łamiący. - Kocham cię, ale to koniec, Justin - dodałam, po czym, aby uniknąć totalnego rozklejenia się, wyszłam z pokoju, zabierając ze sobą torbę.
Jaki to wszystko miało jeszcze sens? Kochałam go, ale byłam coraz bardziej wykończona psychicznie.
Jego "przepraszam", jego pieprzone obietnice, to wszystko było gówno warte.
Od czasu, kiedy razem wyjechaliśmy, ani razu nie zwątpiłam w jego miłość. Nieważne jak bardzo mnie zranił, jak mocno uderzył i jak okropnie wyzwał. Wiedziałam, że mnie kocha. Chore, prawda?
Właśnie wciskałam przycisk windy, kiedy ktoś złapał mnie w pasie od tyłu.
Gwałtownie się odwróciłam, czując jak żołądek podchodzi mi do gardła.
To tylko Justin.
Albo aż.
Chłopak ujął dłońmi moją twarz i gwałtownie, jakby bojąc się, że zaraz mu ucieknę, wpił się w moje usta.
Musnął moje wargi, a ja poczułam jak w jednej sekundzie odchodzi cała moja złość.
Czasem zastanawia mnie, czy kochanie kogoś tak mocno jest możliwe, czy to wszystko tylko mi się śni.
Nikt, nigdy nie całował mnie w ten sposób. Nikt, nigdy nie okazywał mi tyle miłości. Nikt, nigdy tak bardzo mnie nie kochał.
Był moim aniołem, który spadł na ziemię, złamał skrzydła i się zagubił.
-Tak bardzo cię kocham - szepnął, odsuwając się ode mnie o kilka centymetrów. - Proszę, nie odchodź ode mnie, przysięgam zrobić wszystko, czego będziesz chciała, ale zostań ze mną - dodał i oparł się swoim czołem o moje.
Przełknęłam ślinę, czując jak moje nogi zaczynają mięknąć.
Co miałam mu odpowiedzieć? Jak miałam się zachować? Nie wiedziałam już nic. Kompletna pustka w mojej głowie.
-Justin - wyszeptałam, nie wiedząc nawet jak zacząć.
-Umrę, jeśli ode mnie odejdziesz, mam tylko ciebie, ty jesteś sensem mojego istnienia. Wiem, że to na ciebie czekałem całe, swoje, skurwiałe życie. Nie możesz mnie zostawić, nie możesz pozbawić mnie wszystkiego, co kocham - mówił cicho, łamiąc moje serce na małe kawałeczki.
Byłam pomiędzy młotem, a kowadłem. Czułam się jak na jakimś pieprzonym rollercoasterze, który za chwilę miał się rozbić. Jeśli wyskoczysz, będzie źle, jeśli zostaniesz, będzie jeszcze gorzej.
Sytuacja bez wyjścia. A raczej bez "dobrego wyjścia".
Moje serce było oddane jemu. Należało do niego w całości. Jednak rozum z uporem powtarzał mi, abym odeszła.
-Ja nie mogę - wydukałam, czując jak łzy zaczynają spływać mi po policzkach.
W tym momencie Justin po prostu przede mną klęknął, ujmując moje dłonie.
-Błagam, nie możesz mnie zostawić - spojrzał na mnie oczami przepełnionymi smutkiem. Po jego policzkach uporczywie spływały łzy.
Czułam, jakby ktoś wbijał tysiące igieł w moje serce.
-Nie odejdę od ciebie - szepnęłam w końcu przez łzy. - Kocham cię - dodałam, a chłopak momentalnie wstał, przytulając mnie z całych, swoich sił.
-Najmocniej na świecie - mruknęłam w jego ramię, napawając się jego zapachem, który działał na mnie uspokajająco.
*
Minął miesiąc. Cały miesiąc, podczas którego znów poczułam się najszczęśliwszą osobą na świecie. Znów byłam jego księżniczką.
-Wyglądasz prześlicznie. - Objął mnie od tyłu, kiedy stałam przed lustrem w łazience, szykując się do wyjścia.
Uśmiechnęłam się, patrząc na nasze odbicie.
Wyglądaliśmy razem idealnie. Jakbyśmy byli tymi dwoma połówkami, które w końcu się odnalazły i uzupełniły wzajemnie.
Nigdy nie wierzyłam w te idiotyczne bajeczki, ale patrząc na nas, właśnie tak się czułam.
Nie pamiętam już nawet kiedy ostatni raz byliśmy razem na imprezie, ale chyba potrzebowaliśmy tego.
Odstresować się, rozluźnić, pobawić. Na tę, jedną noc zapomnieć o problemach i cieszyć się sobą nawzajem.
Justin pocałował mnie w policzek, po czym odsunął się, zabierając z umywalki swój telefon.
-Conor dzisiaj dzwonił, kiedy byłaś w sklepie - powiedział.
Odłożyłam do kosmetyczki tusz do rzęs, po czym odwróciłam się w kierunku chłopaka.
-Tak? I co mówił? - spytałam, zakładając ręce na piersi.
-Przede wszystkim, to kazał cię pozdrowić.
Uśmiechnęłam się.
-To miło z jego strony. Też go pozdrów, jak będziesz z nim znów rozmawiać.
-No i mówił jeszcze coś mniej przyjemnego. - Westchnął.
-To znaczy?
-Policja dotarła nawet do niego. Wypytywali go o mnie, pytali czy ma ze mną jakiś kontakt i czy zna miejsce mojego pobytu. Skurwiele naprawdę sądzili, że by mnie sprzedał. - Pokręcił głową ze złością.  -W każdym bądź razie powiedział, że od roku się ze mną kontaktował i nic nie wie o tobie - dodał.
-To dobrze. - Uśmiechnęłam się krzywo.
-Nie widzę, żeby cię to ucieszyło - odparł, odkładając z powrotem swojego iPhone'a i podchodząc do mnie.
Odgarnął kosmyk włosów opadający na mój policzek, patrząc mi w oczy.
-To nic. - Delikatnie uniosłam kąciki ust do góry, jednak nawet dziecko nie uwierzyłoby w moje słowa.
-Kochanie, przecież widzę. - Uparł się.
-Myślę o moich rodzicach - powiedziałam w końcu, wyrzucając z siebie. -Martwię się o nich. Zwłaszcza o mamę. Nie wiem jak radzą sobie z moim zniknięciem, boję się, że mama. - Justin mi przerwał.
-Nawet tak głupio nie myśl - odparł, wiedząc, co chcę powiedzieć. - Nie myśl o tym. Pomyśl lepiej o tym, jak się ucieszą, kiedy już za niecały rok będziesz mogła ich odwiedzić.
-Masz rację. - Kiwnęłam głową.
-Wiem. - Uśmiechnął się i pocałował mnie w czubek głowy.
*
Siedziałam przy stoliku, mając przed sobą kieliszek z drinkiem.
Ten sam od dwóch godzin. Upiłam z niego zaledwie dwa, może trzy łyki. Nie smakował mi, robiło mi się od niego niedobrze.
-Kochanie, źle się czujesz? Jesteś blada jak ściana - powiedział z troską i pogładził mnie po włosach.
Wymusiłam najlepszy uśmiech, na jaki się zdobyłam.
-Wszystko dobrze - odparłam z przekonaniem. - Naprawdę - dodałam.
-Na pewno? - spytał, chcąc się upewnić. - Poza tym, nic nie wypiłaś.
-Jakoś nie mam ochoty na alkohol. Po ostatnim razie z Lea'ą mam go chyba dosyć na najbliższe dziesięć lat. - Zaśmiałam się.
Chłopak mi zawtórował.
-No tak, dobrze się wtedy urządziłyście - odparł ze śmiechem.
-Oj tam. - Przewróciłam oczami, udając zirytowaną, po czym ponownie się uśmiechnęłam.
Było mi coraz bardziej niedobrze. Patrzyłam na swój kieliszek i niemalże czułam w ustach smak obrzydliwej, gorzkiej wódki.
Zawartość żołądka podchodziła mi do gardła.
-Wiesz co, skoro naprawdę jestem jakimś cudem taka blada, to skoczę do łazienki i nałożę trochę pudru. - Wymyśliłam coś na poczekaniu. - Nie chcę, żeby wzięli mnie za trupa. - Oboje się zaśmialiśmy.
-Zaraz wracam. - Pocałowałam go w policzek, po czym zabrałam swoją torebkę i jak najszybciej udałam się w kierunku do łazienki.
Przyłożyłam dłoń do ust. Gwałtownie otworzyłam drzwi od łazienki i wbiegłam do jednej z kabin.
Klęknęłam, odgarniając włosy na bok, po czym zwymiotowałam.
Czułam się jak gówno.
Bolała mnie głowa i było mi cholernie niedobrze. Chciałam wracać do domu, jednak po pierwsze, nie chciałam psuć wieczoru Justinowi, a po drugie, nie chciałam mówić, że źle się czuję. Po co miał się niepotrzebnie martwić.
Moje przemyślenia przerwały kolejne mdłości. Nachyliłam się, wymiotując.
-Boże, za jakie grzechy - szepnęłam do siebie, ocierając usta papierem toaletowym.
Ostatnią rzeczą, jakiej potrzebowałam teraz do szczęścia było zatrucie pokarmowe.
A rozum wczoraj mi mówił "nie jedz tego, pieprzonego kebaba, niewiadomego pochodzenia".
Byłaś głupia, to teraz cierp.
Zamiast teraz się bawić, to klęczę w toalecie, opróżniając zawartość swojego żołądka. Beznadzieja.
Jak na złość, przypomniał mi się widok drinka na moim stoliku. Automatycznie poczułam w swoich ustach smak alkoholu. Myśl wódki przepływającej przez mój przełyk, sprawił, że zwymiotowałam po raz trzeci.
Zebranie się do kupy zabrało mi dobre piętnaście minut.
Przepłukałam usta, po czym włożyłam do nich miętową gumę.
Kompletnie się rozmazałam. Musiałam dokładnie poprawić swój makijaż i dopiero wtedy mogłam wrócić do Justina.
*
Justin wciągnął kreskę, którą przed momentem rozsypał na stolik przed sobą. Wiedział, że moment, kiedy Chanel poszła do łazienki, jest jednym z tych, kiedy mógł spokojnie coś wziąć.
Odchylił głowę do tyłu, czując ten błogi stan, kiedy narkotyk dostaje się do jego krwiobiegu.
Czuł się coraz bardziej pobudzony. Jakby w jednym momencie dostał spory zastrzyk energii. Zaśmiał się, dopijając swojego drinka, po czym wstając od stolika.
Szedł do baru, aby zamówić kolejny kieliszek alkoholu.
Głośna muzyka dudniła mu w uszach, a obraz zaczął stawać się niewyraźny. Jakby wszystko przyspieszyło.
Narkotyk zaczął działać. Chłopak śmiał się sam do siebie, wchodząc w stan euforii. Miał cholernie dużo energii. Miał ochotę tańczyć do rana.
Podszedł do baru, zamawiając mocnego drinka.
-Hej. - Usłyszał po chwili i odwrócił się w tamtym kierunku. Obok niego, przy barze, stała długonoga brunetka.
Mocny makijaż, wyzywające ubranie, miała wręcz wypisane na czole "w sam raz, na raz".
Chłopak przejechał językiem po swojej górnej wardze, po czym podszedł bliżej.
-Cześć piękna. - Uśmiechnął się, przesuwając swój wzrok po dużym dekolcie dziewczyny.
Miał kompletną pustkę w głowie. Jakby ktoś wymazał na ten moment z jego pamięci Chanel.
-Co tu robisz sama, kochanie? - spytał.
Dziewczyna zachichotała. Była łatwa jak obsługa kalkulatora.
-Czekam na kogoś interesującego - odparła, kładąc dłoń na klatkę piersiową Justina.
-Chyba już znalazłaś - mruknął i przysunął się maksymalnie do szatynki, wpijając się w jej usta.
*
Wyszłam z łazienki, przeciskając się przez tłum ludzi. Chciałam jak najszybciej znaleźć się przy stoliku.
Czułam się tak źle, że wiedziałam, że nie usiedzę tu ani minuty dłużej. Poproszę go, abyśmy wrócili. Miałam nadzieję, że nie będzie zły.
-Przepraszam - mówiłam co chwila, przeciskając się przez tłum ludzi. Nienawidziłam teraz wszystkich, naprawdę.
Miałam ochotę stanąć na stole, kazać wyłączyć muzykę i krzyknąć "niech wszyscy się przymkną i dadzą mi przejść, bo czuję się jak gówno".
Przeszłam obok baru i sama nie wiedząc dlaczego, spojrzałam w jego kierunku.
W jednym momencie ziemia osunęła mi się spod stóp. Wszystko nagle straciło sens.
Uchyliłam usta.
Przecież mnie kocha.
Mnie i tylko mnie.
Przyłożyłam dłoń do ust, a w oczach zaczęły zbierać mi się  łzy.
Nie mogłam uwierzyć w to, co właśnie widzę.
To był Justin. Całujący inną dziewczyną. Poczułam się, jakbym dostała kopniaka w brzuch. Chociaż nie, to bolało bardziej.
Zaczęłam wpadać w wewnętrzną histerię. Zacisnęłam zęby i szybkim krokiem podeszłam do Justina i tamtej dziewczyny.
Mocno pociągnęłam go za ramię, odwracając w swoją stronę, po czym wymierzyłam mu policzek.
-Jak mogłeś?! - wrzasnęłam, starając się nie dać wypłynąć łzom.
-A ty, to? - Szatynka spojrzała na mnie z politowaniem.
-Jego narzeczona - warknęłam. - Zdziro - dodałam, cedząc przez zęby. Miałam ochotę wziąć kieliszek leżący na stole i roztrzaskać go na jej głowie.
-Ups. - Zaśmiała się, po czym tak po prostu odeszła. Miałam ochotę za nią pójść, wytargać ją za włosy i bić po jej głupiej, wytapetowanej twarzy tak długo, aż zejdzie z niej ten idiotyczny uśmiech.
Ale to tak naprawdę nie było ważne.
-Jak mogłeś? - spytałam już bez krzyku i spojrzałam na niego ze łzami w oczach.
-Ja - zaczął. - Ja nie wiem - odparł jakby nieobecny.
Spojrzałam w jego oczy.
-Jesteś naćpany. - Pokręciłam głową z pogardą.
Nie chciałam go dłużej słuchać. Nie chciałam na niego patrzeć. Nie mogłam.
Gwałtownie się odwróciłam, po czym zaczęłam szybko przeciskać się przez ludzi w stronę wyjścia.
Nie wiem czy mnie wołał i czy za mną szedł. Nie miałam pojęcia i nie obchodziło mnie to.
Wychodząc z klubu, złapałam pierwszą, nadjeżdżającą taksówkę i wsiadłam do niej.
*
Zatrzasnęłam za sobą drzwi pokoju, niemalże dusząc się łzami.
Jak mógł?
Obiecał. Kurwa mać. Obiecywał. Przysięgał. Błagał na kolanach.
Rzuciłam na łóżko swoją torbę, po czym zaczęłam wrzucać do niej wszystkie, swoje ubrania, które były pod moją ręką.
To był koniec. Definitywny. Ile razy miałam jeszcze mu zaufać, tylko po to, aby i tak mógł to wszystko spieprzyć? Okłamywał mnie, dalej ćpał, zdradził mnie. Nie mogłam z nim zostać, rozumiecie? On mnie wyniszczał, wpędzał w depresję.
A ja...
Ja miałam już dość. Byłam na skraju wyczerpania psychicznego i nie dawałam już sobie rady.
Włożyłam do torby kosmetyczkę, po czym zaczęłam ją zapinać. W tym momencie drzwi gwałtownie się otworzyły.
Serce dosłownie podeszło mi do gardła. Zaczęłam wręcz trząść się ze strachu.
-Odchodzę od ciebie. - Spojrzałam  na niego. Przez cały czas głośno płakałam. - Odchodzę, rozumiesz? Tym razem już mnie nie powstrzymasz - dodałam, po czym zabrałam spakowaną torbę i zaczęłam iść w kierunku drzwi.
-Nigdzie nie idziesz- warknął, wyrywając mi z rąk torbę i rzucając ją w kąt pokoju. Bałam się coraz bardziej.
Był naćpany, zły, zdolny do wszystkiego.
-Chcę od ciebie odejść, rozumiesz?! - zaczęłam krzyczeć. - Nienawidzę cię, nienawidzę tego, co ze mną robisz, jesteś chorym skurwielem!
Momentalnie poczułam mocne uderzenie na policzku. Zakryłam twarz włosami, łapiąc się za piekącą skórę.
O dziwo, nie rozpłakałam się jeszcze bardziej. Oddychałam głośno.
-Ty pieprzony skurwysynie. - Podniosłam głowę i dosłownie rzuciłam się na niego.
Zaczęłam uderzać go, z całych sił w klatkę piersiową, szczypać, drapać, robić wszystko, co sprawi mu ból.
-Nienawidzę cię, nienawidzę! - krzyczałam jak opętana.
Nie miałam jednak żadnych szans, walcząc z nim. Był ode mnie dużo silniejszy.
Odepchnął mnie od siebie, sprawiając, że upadłam na podłogę. Zanim zdążyłam się podnieść, podszedł do mnie i chwycił za włosy.
-Idiotko, nie próbuj ze mną walczyć, bo i tak przegrasz - syknął, a ja splunęłam mu w twarz i podniosłam się, biegnąc w kierunku drzwi.
Chciałam uciec, być od niego jak najdalej. Był pieprzonym potworem.
-Ty głupia suko! - Wrzasnął na mnie, wpadając w kompletny szał. Prawie udało mi się złapać za klamkę, kiedy Justin przewrócił mnie na ziemię i usiadł na mnie, uniemożliwiając mi jakiekolwiek ruch.
Starałam się wyrwać, jednak nie miałam na to najmniejszych szans.
Żałośnie płakałam, czując coraz większy ból na nadgarstkach, które zaciskał.
-Nie odejdziesz ode mnie, rozumiesz? Nie pozwolę ci odejść, już nigdy - dodał, niczym kompletny psychopata.
-Proszę, puść, to boli. - Płakałam.
-Dlaczego miałbym to zrobić. - Zaśmiał się. - Ty też zrobiłaś mi dzisiaj krzywdę - dodał, wskazując na swoją podrapaną rękę.
-Błagam - jęknęłam, czując ogromny ból.
-No już dobrze - odparł po chwili i puścił moje ręce. - Przepraszam skarbie, zmusiłaś mnie do tego - dodał i nachylił się nade mną, sunąc nosem po mojej szyi.
Nie był sobą. Narkotyki zrobiły mu wodę z mózgu. Dlatego tak bardzo się go bałam.
Delikatnie pogłaskałam go po ramionach, chcąc uśpić jego czujność, po czym popchnęłam go z całej, swojej siły i zrzuciłam z siebie.
Zaczęłam biec w kierunku łazienki, chwytając z podłogi jego komórkę, która musiała mu wypaść z kieszeni.
Będąc już przy drzwiach, Justin złapał mnie i pociągnął w swoją stronę, wymierzając kolejny policzek.
Miałam ochotę wyć z bólu, jednak strach dodał mi odwagi. Zgięłam nogę w kolanie i uderzyłam chłopaka w krocze.
Skulił się, zwijając z bólu. Wykorzystałam tą szansę i wbiegłam do łazienki, zamykając się w niej.
Trzęsłam się ze strachu, głośno płacząc. Usiadłam w najgłębszym kącie łazienki, drżącymi rękami, wybierając na telefonie numer Jay'a. Dzięki Bogu, znałam go na pamięć.
-Otwieraj to, suko! - Uderzył pięścią w drzwi, a ja podskoczyłam ze strachu.
Nie potrafiłam nawet trafić w odpowiednie literki.
Szarpał za klamkę i walił pięściami.
Przyłożyłam telefon do ucha, nasłuchując sygnałów.
-Proszę, odbierz - szepnęłam po cichu, pociągając nosem.
-Halo? - Usłyszałam w końcu znajomy, przyjazny głos i poczułam się chociaż odrobinę lepiej.
-To ja, Chanel - szepnęłam.
-Chanel? - spytał wyraźnie zdziwiony.  - Ty płaczesz? Mów co się dzieje.
-A pieprz się, dziwko - rzucił w końcu i przestał się dobijać.
-Proszę, musisz mi pomóc - wyszeptałam, nie chcąc, aby Justin mnie usłyszał. - Pomóż mi uciec z tego piekła, proszę - dodałam, ponownie wybuchając płaczem.
______________________________________________________________________
Mam dla Was cholernie smutną wiadomość. To jest przedostatni rozdział. Tak, dobrze przeczytaliście. To jest PRZEDOSTATNI rozdział.
Ostatni pojawi się pojutrze, a w niedzielę epilog.
Nie zmienicie mojej decyzji. Po prostu zorientowałam się, że to jest już koniec, że nic więcej w tej historii nie wymyślę.
Doprowadziłam ją do końca. Pojawiło się tu wszystko, co chciałam i naprawdę uważam, że to jest odpowiedni moment na zakończenie go.
Kocham Was, dziękuję.

100 komentarzy = nowy rozdział.

126 komentarzy:

  1. Ok o.o
    jestem w szoku..
    żałuję ,że kończysz

    OdpowiedzUsuń
  2. O kurde prawie się popłakałam

    OdpowiedzUsuń
  3. jezu popłakałam się ;( obiecał jej!!
    nie wyobrażam sobie, ze to już koniec!!
    Najlepsze opowiadanie ;(

    OdpowiedzUsuń
  4. Fuck fuck co to ze mna robi, Justin chuju no :ccc

    OdpowiedzUsuń
  5. O kurwa, nie wierzę w tego chuja, jak on może ja tak traktować

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham to opowiadanie <3 Szkoda,że to już koniec :( Mam chociaż nadziję,ze skończy się happy endem

    OdpowiedzUsuń
  7. błagam dokończ chociaż i wymyśl coś przewidywalnego do zakończenia i żyli długo i szczęśliwie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przecież ja to opowiadanie zakończę.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  8. O kurwa....... Pierdolony Justin
    Szkoda ze to juz koniec :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Zajebiscie kocham ten blog byłam Tu od początku i sie cieszę ❤️❤️❤️❤️❤️❤️💩🍕❤️

    OdpowiedzUsuń
  10. O kurcze :o jezeli moje przeczucia nie sa bledne, a pewnie nie sa to jestesmy w czarnej dupie :o no coz szkoda, ze to koniec, ale nasz racje ile mozna, mam tylko nadzieje ze po epilogu zaczniesz pisac cos nowego :p kocham cie i pozdrawiam w oczekiwaniu nia nastepne 2 notki :3 <3

    OdpowiedzUsuń
  11. jestem złamana
    nie będzie happy endu
    płacze
    Justin narozrabial głupi chuj z niego ughh.

    WIELKA SZKODA ŻE TO JUŻ PRAWIE KONIEC...
    /- @DAME_KIIDRAUHL

    OdpowiedzUsuń
  12. Jaka szkoda, że to już prawie koniec :/ Strasznie zżyłam się z tym opowiadaniem. Mam nadzieję, że zakończy się dobrze. Uwielbiam Justin'a i Chanel. Niech tylko będzie happy end
    No to czekam na kolejny xx
    ineedangelinmylife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Upaść słabo sie zapowiada ;) kckck czekam na nowy <33

    OdpowiedzUsuń
  14. Szkoda, że to koniec ale rozumiem cię. Czas na coś nowego bo tym jesteś już zmęczona. Rozdział świetny. A Justin to pieprzony sadysta. Jak on tak może?!

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak mógł jej to zrobić
    Szkoda że kończysz juz

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj wielka szkoda wielka, Ryczę normalnie, kocham to opowiadanie jak nic ;* <333 związałam się z tym opowiadaniem straszne ale cóż... w końcu koniec musi nadejść.Kochana jesteś wspaniała, mam nadzieje że mnie tez kiedyś odwiedzisz :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Koch am szkoda że już kończysz zrzucam się z tym blogiem mam nadzieje że będziesz pisać następne. Love:#;

    OdpowiedzUsuń
  18. Szkoda ze to koniec :c boje sie ze chanel moze byc znowu w ciazy

    OdpowiedzUsuń
  19. o jezu jak ona ucieknie to niech justin ja porwie i i jak skapnie sie ze zabrala telefon do toalety i niech sprawdzi polaczenia.kc

    OdpowiedzUsuń
  20. Może jeszcze zmienisz decyzje prosimy to najlepsze opowiadanie rozdział boski :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kocham to opowiadanie i jestem tutaj od samego poczatku dlatego tez liczyłam na happy end. Wiem jakim justin jest chujem i to jest straszne ale on ja kocha i moze sie zmienić jeszcze, musi sie zmienić, nie rób takiego zakończenia tak bardzo sie prosze :( przyt tych dwóch rozdzialach dzisiaj płakałam jak głupia wiem ze to debilne ale poprostj ulozylam sobie w głowie inne zakończenie. Wiem jak justin traktuje chantel ale ona go kocha i jesli on jej pokaże ze potrafi to bedą szczęśliwi. Niewiem czyt dobrze myśle ale jesli ona jest w ciazy to nie możesz tego tak zostawić, nie możesz błagam cie, błagam, niewiesz ile dla mnie znaczy szczęśliwe zakończenie tego ff. Prosze cie po prostu o happy end i nic wiecej. Kocham cie <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Pierwszy raz w życiu rozpłakałam się na "notce od autorki". To jest moje ulubione polskie opowiadanie, byłam tu od samego początku i jest mi strasznie przykro zwłaszcza że te ostatnie rozdziały wydają się być lepsze od innych i duzo się dzieje między Chanel a Justinem :c

    OdpowiedzUsuń
  23. Naprawdę koniec? Umrę bez tego opowiadania :( Rozdział świetny, pełen emocji ! kc

    OdpowiedzUsuń
  24. Szkoda, że kończysz. Tak bardzo uzależniłam się od czytania twojego opowiadania. Kocham Cię i życzę wszystkiego najlepszego po zakończeniu, ale mogłabyś zastanowić się nad kontynuacją fanfica w kolejnej części :) . Wracając do rozdziału to... był wspaniały. Płacze od momentu kiedy Chanel pierwszy raz chciała go zostawić. Justin jest idiotą, ale mam nadzieję, że skończy się happy endem. Proszę zastanów się nad drugą częścią :) . Pozdrawiam i życzę szybkiego najścia weny.

    OdpowiedzUsuń
  25. Prosze tylko o to, aby juz uciekła od tego poje_anego człowieka i wróciła do świata żywych. Po tym rozdziale znienawidzilam tego skur_iela, chociaż jeszcze niecałe 2 rozdziały wczesniej chciałam aby wszystko sie ulozylo z nimi okej, ale teraz jakbys to zrobiła to przysiegam, ze przyszlabym do twojego domu i osobiście ci wygarnela :D ale wiem ze tego nie zrobisz, wiec moje nogi na tym nie ucierpią. Całuje, pozdrawiam i dalej bądź tak zajebista jak jestes a nawet i bardziej. Do następnego (:

    OdpowiedzUsuń
  26. Tyle płakania , tyle emocji przy czytaniau

    OdpowiedzUsuń
  27. O matko, nie mogę uwierzyć, że to już koniec mojej ulubionej i jednej z pierwszych przeczytanych historii. Jakoś się do niej przywiązałam...

    Justin chyba nie zdaje sobie sprawy z tego, że jego życie tak naprawdę ratuje Chanel i ona jest jego odskocznią. Od początku wiedziałam, że wyjście do tego klubu to zły pomysł. I biedna Chanel... Bardzo dobrze, że zadzwoniła do kogoś z bliskich. A ja wcale nie chcę szczęśliwego zakończenia. Tacy idioci się nigdy nie zmienią, musieliby chyba na nowo powstać do życia. Pozostaną tym, kim są, a ja nie chcę, aby Chanel przeżywała takie piekło... Chyba jestem tutaj jedyna racjonalnie myśląca. (: Ale oczywiście też chcę, aby w końcu może się zmienił, w końcu możesz to troszeczkę podciągnąć i napisać, że dał radę to zrobić.

    Pozdrawiam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. OMG! Co z Justinem te narkotyki zrobiły.
    Kocham to opowiadanie i szkoda,że już prawie koniec :(
    Czekam na next ♥
    @weramichalak

    OdpowiedzUsuń
  29. Niesamowity !

    OdpowiedzUsuń
  30. żartujesz?! proszę powiedz, że żartujesz! to nie jest śmieszne! proszę cię! ja.....ja nie wiem co mam powiedzieć, to..to opowiadanie, ciężko mi przyznać, jest lepsze od..... Danger'a. A ty tak po prostu je kończysz. Aż z wrażenia wypadł mi telefon, ale to nie ważne. Umrę bez tego opowiadania jak Justin bez Chanel. To nie może się skończyć. Wiem, że nie mam wpływu na twoją decyzję, bo to TWOJE opowiadanie i TY o tym decydujesz, a nie ja. Szkoda, wielka szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  31. JAKTO MIAŁO BYĆ JESZCZE 10 ROZDZIALOW. DZIEWCZYNO ZABIJESZ MNIE NIEEEEEE

    OdpowiedzUsuń
  32. teraz ja wpadne w depresje, o nie jeden jedyny rozdział o niee

    OdpowiedzUsuń
  33. Czyli to już koniec ? Ta historia od początku była taka prawdziwa że nie zawsze w związkach jest wszystko wspaniale czasami bywa różnie . strasznie płakać mi się chce jak o tym wszystkim pomyśle no ale co to już koniec nie będzie wielkiej miłości odeszło wszystko dziękuje ci mimo wszystko <3


    OdpowiedzUsuń
  34. Wow ale sie dzieje <3
    NAJLEPSZY BLOG Z FANFICTION

    OdpowiedzUsuń
  35. Boże, przepłakałam cały rozdział.. :(((((((
    Justin jest takim chujem, ale mimo to tak cholernie go kocham.. kurcze, prawie jak Chanel :(
    ech... szkoda, że to już koniec. tak bardzo się przywiązałam do tej historii. ale rozumiem Cię i szanuję Twoją decyzję :*
    mam tylko nadzieję, że wszystko dobrze się skończy i będzie happy end. :)

    @saaalvame

    OdpowiedzUsuń
  36. cóż mam nadzieję że wspaniale pisało ci się to opowiadanie <3 bo ja uwielbiam je czytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Jak on mógł znowu ćpać?! Cholera obiecywał jej, że to już koniec! Pieprzony dupek! Tak bardzo żal mi Chanel i mimo mojej ogromnej sympatii to Jus'a lepiej będzie jeśli od niego odejdzie. Chciałabym żeby byli razem szczęśliwi ale to jeden z tych toksycznych związków, kochają się na zabój ale on nie radzi sobie z tak silnym uczuciem. Nie widzi świata poza Chany, ale jednocześnie chciałby bawić się tak jak przed poznaniem jej. Nie można mieć ciastka i zjeść ciastka... Bardzo mi przykro, że to już koniec... Pokochałam tę historię, ma w sobie to coś, będę za nią bardzo tęsknić. Jednego jestem pewna będę do niej często wracała i czytała od początku :) Spełnieniem moich marzeń byłby fakt, żeby ktoś znający dobrze angielski przetłumaczyłby ją na ten język. Jestem przekonana, że zrobiłaby furorę, według mnie Twojej opowiadanie jest o wiele lepsze od Danger'a, kurcze no jest bardziej realistyczne! Mam nadzieję, że nie zakończysz pisania ff o Justinie ;) Pozdrawiam i czekam na rozdział 62, Twoja imienniczka Natalia Black :)

    OdpowiedzUsuń
  38. szkoda że to juz prawie koniec : c czekam na kolejny rozdzial <3

    OdpowiedzUsuń
  39. smutno mi że kończysz to opowiadanie :"( mam nadzieje że bd jakieś szczęśliwe zakończenie ale sądząc po ostatniej scenie to wątpię :( świetny rozdział czekam nn ♥

    OdpowiedzUsuń
  40. Co co co ale jak to przedostatni :o rodzial jak zwykle swietny cudownie piszesz/biebsxdrew

    OdpowiedzUsuń
  41. Świetne :D czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Czekam na nn ! :D

    OdpowiedzUsuń
  43. Omg.. Rycze :/

    OdpowiedzUsuń
  44. Przecudowne!! :-* czekam na przedostatni :c

    OdpowiedzUsuń
  45. proszę napisz druga część . błagam :c <3

    OdpowiedzUsuń
  46. Boże proszę napisz drugą część.Nie wiem co będę czytać jak to się skończy :'c

    OdpowiedzUsuń
  47. Znowu rozdział pełen emocji, jak zawsze zresztą xd.Juz myslalam ze Justin sie zmienil, ze bd happy end itp, a tu BUM.!Kurcze szkoda ze juz koniec tego opowiadania, strasznie sie do niego przywiazalam.Mam nadzieje ze jak ten sie skonczy to zaczniesz pisac jeszcze jedno, nowe, opowiadanie ;D

    OdpowiedzUsuń
  48. o jezu mam wrazenie ze to ff nie skonczy sie dobrze ;(

    OdpowiedzUsuń
  49. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  50. szkoda, że się kończy, ale masz rację bez sensu brnąć dalej w to samo, wszystko się powtarza i robi się przewidywalne :( Myślałaś może o nowym opowiadaniu, coś może w podobie do tego? ;)

    OdpowiedzUsuń
  51. wowww nie spodziewałam sie takie obrotu sprawy

    OdpowiedzUsuń
  52. Opowiadanie jest cudwone,szkoda ze sie konczy...

    OdpowiedzUsuń
  53. omg omg rycze! :(:( szkoda że to już koniec :( najlepszy blog jaki czytalam! mam nadzieje, że będziesz pisac dalej. Powodzenia :* <3

    OdpowiedzUsuń
  54. o mój Boże !!!!! Najlepszy blog najlepsze opowiadanie. I love it <3

    OdpowiedzUsuń
  55. Jasna cholera.za dużo emocji.

    Nie mogę uwierzyć w to,że juz koniec i mam w głowie kilka scenariuszy zakończenia i tych złych jak i dobrych wiec jestem przygotowana na wszystko.juz wiem że na pewno ostatni rozdział zakończy sie źle,ale jak będzie wyglądał epilog to chyba największe zaskoczenie będzie.

    OdpowiedzUsuń
  56. To na prawdę już koniec?Dlaczego/

    OdpowiedzUsuń
  57. Jeden z rozdzialow, ktory doprowadzil mnie do lez. Tak bardzo szkoda mi Chanel, ale zarazem i Justina jest kurcze cholernym draniem, a mi go jest naprawde szkoa co ze mna nie tak?

    OdpowiedzUsuń
  58. cieszę się, że tak to się zakończy, że w końcu wszystko się skończy :D szkoda, że to przedostatni, ale rozumiem, że taka była twoja wizja, liczę, że masz pomysły na kolejne opowiadania :D

    OdpowiedzUsuń
  59. Ja jebie boze kocham to a jeszxze tak nie dawno o niego sie starala, w tym stroju a teraz wszystko dobiega konca
    Rycze, przysiegam rycze. Powinni zroboc film na na fabule tego FF bylby genialny!:*

    OdpowiedzUsuń
  60. Rozdział jak zawsze świetny, zero błędów i przyjemnie się czyta. Praca mistrzyni. Też prawie się popłakałam :(
    Jeju, naprawdę zżyłam się z Tobą i Janel :( ech.. no cóż, wszystko dobiega końca i nie trwa wiecznie.
    Czekam na następny, pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  61. proszę, tylko niech nie będzie znów w ciąży..............
    nie kończ, dopeiro jak fajnie się rozkręca, że chce uciec, Ty kończysz :((((((( no ale cóż Twoja decyzja. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  62. Kurcze. Pewnie nie będą razem a szkoda :(

    OdpowiedzUsuń
  63. Koniec !?! O mamo ! Nie !
    Jeju nie wytrzymam bez tego opowiadania :'(
    Czekam z niecierpliwością na te ostatnie <3

    OdpowiedzUsuń
  64. Koniec ?! Ja nie wytrzymam. Mam nadzieję że piszesz jakieś inne opowiadania ; 3 Kocham, kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  65. boze, kocham Cie jestes wspaniała <3

    OdpowiedzUsuń
  66. Nie znam odpowiednich słów żeby to opisać. Mega. Chciałabym szczęśliwe zakończenie, ale ty to piszesz. Na pewno każde będzie idealne.
    Szkoda, że kończysz. Mam nadzieję, że będziesz coś jeszcze pisać, bo robisz to świetnie.

    OdpowiedzUsuń
  67. Nie wierzę, że to już koniec :'(

    OdpowiedzUsuń
  68. Jedno jest pewne wciągnęłaś nas swoim opowiadaniem bardzo

    OdpowiedzUsuń
  69. Zmartwiłaś mnie, że to już koniec. To mój ulubiony blog. Liczyłam na happy end, ale cóż.. Świetny rozdział, jak wszystkie. Nie mogę doczekać się następnego :*

    OdpowiedzUsuń
  70. Od wczoraj mam łzy w oczach... Naprawdę zżyłam się niesamowicie z twoim opowiadaniem... W sumie to nie tylko tym i takie same odczucia towarzyszyły mi, kiedy zakończyłaś wcześniejsze opowiadania. Jesteś niesamowita. Mam nadzieję, ze wrócisz do nas i napiszesz jeszcze jakąś inna historię. Jesteś genialna.
    Błagam, niech to będzie szczęśliwe zakończenie... Błagam... xD
    To za dużo jak na moje nerwy. Przecież jak ja przeczytam, ze Justin się zabił, że się rozstali itp. To moje serce pęknie na pół xD

    OdpowiedzUsuń
  71. Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  72. To jest moje ulubione opowiadanie. Cudowne!

    OdpowiedzUsuń
  73. Justin jest idiotą, lepiej niech Chanel od niego odejdzie- in nigdy sie nie zmieni

    OdpowiedzUsuń
  74. AAAAa Justin mnie wkurzył!! Jak mozna tak kłamac, mógłby sie jej przyznac że ma kłopoty z narkotykami a nie cpac po kryjomu.. A tak przy okazji to nie moge uwierzyc że jużtylko 1 rozdział :( Jestem z tym opowiadaniem od dawna i strasznie sie zżyłam z bohaterami ;c

    OdpowiedzUsuń
  75. Ja takie małe pytanko, Chanel... Czy planujesz po zakończeniu tego opowiadania nowy blog? Czy może przejdziesz do tego z Miley? :)

    OdpowiedzUsuń
  76. Mam nadzieję że zakończenie będzie szczęśliwe i będą razem chociaż Justin bardzo mnie wkurzył

    OdpowiedzUsuń
  77. CZYTAŁEM WIELE FF, ALE TEN JEST TOTALNIE ŚWIETNY, DOBRZE PISZESZ I NIE ROBISZ BŁĘDÓW, SZKODA TYLKO ZE TO PRZEDOSTATNI ROZDZIAŁ

    OdpowiedzUsuń
  78. Boski *.* czekam na kolejny ;3

    OdpowiedzUsuń
  79. Jejku rewelacjaaa *.* mam nadzieje ze zakonczy sie happy endem xD Koooocham ;**

    OdpowiedzUsuń
  80. Zajebisty ;3 Chodz nie powiem zawiodlam sie na Justinie xD

    OdpowiedzUsuń
  81. Nic dodać nic ująć ;3

    OdpowiedzUsuń
  82. Nieziemski *.*

    OdpowiedzUsuń
  83. kooooooooooocham, kocham, kocham, kocham, kocham, kocham, kocham, wspominałam, ze kocham twojego bloga chantel i justina? ty wszystko tak dobrze opisujesz,że kiedy czytam wszystko jest tak realne, jakbym sama tam była lub ktoś by mi to opwiadał (rozumiesz coś jakby retrospekcja haha) mam na myśli,że wszystko jest dokałdnie przemyślane, masz ogromny talent. nie moge sie doczekac kolejnego rozdziału, a potem mam nadzieje, na nowe ff, czuje ze nie bedzie happy endu bo ten napaleniec nie mógł się powstrzymac i wzial naroktyki po czym przelizł sie z jakąś laską ugh wierz lub nie, ale mam ochote go rozszarpać djffukehfjeh nie ważne, cokolwiek się stanie ich miłość była prawdziwa i nic nigdy jej nie zniszczy nawet jesli nie będą razem, dziękuję ci za wszystko, jestes genialna, kocham cię <3

    OdpowiedzUsuń
  84. Przepraszam bo to troche głupia prozba ale moglabys zakonczyc to szczesliwie? Bo mam wrazenie ze bedzie smutne zakonczenie a ja juz mam dosc smutnych zakonczen. Please przemysl to ;) a co do rozdzialu super / Bethany xo

    OdpowiedzUsuń
  85. Co ten Justin wyprawia OMG
    Świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  86. o mój boże :O twoje rozdziały zawsze mnie zaskakują :D Jesteś cudowna i kocham to opowiadanie! Szkoda będzie się z nim pożegnać :'(

    OdpowiedzUsuń
  87. Długo zbierałam się na to, aby napisać coś mądrego, ale zdałam sobie sprawę, że nie umiem pisać mądrych rzeczy. Ryczę jak głupia, bo uświadomiłam sobie, że moja cudowna, pełna wrażeń przygoda z blogiem dobiega końca. Nie będzie już Chanel i Justina, wieczornego czekania na rozdział, domysłów co dalej wymyślisz, bo to już będę wiedziała, ale nie powstrzyma mnie to od powrócenia do tego opowiadania i w przyszłości pokazania go moim dzieciom :D Płaczę, po prostu nie potrafię powstrzymać łez nie wierzę , że to już rawie koniec, tak strasznie zżyłam się z bohaterami, że tego nie da się opisać słowami ;c Bardzo Ci dziękuję kochanie, że mogłam być częścią tej niesamowitej historii. Pozdrawiam , Twoja wierna i oddana czytelniczka. Kocham Was wszystkich bardzo mocno, że aż boli :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. napisalas dokladnie to, co ja mysle ;( BEDZIE NAM CIEBIE BRAKOWAC CHANEL I MAM NADZIEJE ZE NAPISZESZ COS JESZCZE ♡

      Usuń
  88. z tego juz sie nie da zrobic happy endu chyba :(

    OdpowiedzUsuń
  89. OMG ONG CZY WLASNIE DODAJE SETNY KOMENTARZ? ♡ rycze jak pojebana / Nickey

    OdpowiedzUsuń
  90. Szkoda że już kończysz pisać tego bloga nic na to nie poradzimy twój wybór ale mam nadzieje że założysz nowego bloga :D

    OdpowiedzUsuń
  91. Boze. Czekam na nastepny omg

    OdpowiedzUsuń
  92. Muszę przyznać, że miałam łzy w oczach kiedy to czytałam... Ja wiem, ja wiem....Wiem, że tacy ludzie jak Justin się nigdy nie zmieniają...Ale...w głębi duszy miałam nadzieję, że on naprawdę się zmieni...Boże! Miałam taką ogromną nadzieję, że nigdy więcej jej tak nie skrzywdzi, bo w porę przypomni sobie, że może ją na zawsze stracić!! Wiem, że takie toksyczne związki nie mają ŻADNYCH szans na przetrwanie i współczuję Chanel (i ją rozumiem jak nikt)...Ale miałam nadzieję, że PRZYNAJMNIEJ W TYM opowiadaniu będzie inaczej...Nie mogę się pogodzić z tym, że Justin w tym opowiadaniu jest taki...Kocham go i nie chcę go znać takiego...Ja wiem, że to jest tylko fanfiction, ale ja je traktuję inaczej niż wszyscy.Uzależniłam się od nich i są ważną częścią mojego życia...I wiążę je z rzeczywistością aż za bardzo...A to, że Justin jest tak przedstawiony w tym opowiadaniu, boli mnie tak bardzo, ponieważ go znam i z nim rozmawiałam (tak, naprawdę go poznałam, nie jestem głupią siksą i kolejną jego psychofaneczką i gówniarą, która to sobie wymyśliła żeby inni jej zazdrościli, nie jestem głupiutką 14-latką, nie odważyłabym się czegoś takiego wymyślić, bo to jest dla mnie zbyt ważne...)On jest wspaniałym człowiekiem i jest dla mnie niezwykle ważny. Kocham go. Za to kim jest.Pokazał mi jak żyć i walczyć o marzenia! Wyciągnął mnie z depresji i przywrócił chęć do życia! Zawdzięczam mu wszystko...Wiem, że nikt tego nie zrozumie, a nawet mi totalnie nie uwierzy i mnie wyśmieje i pomyśli, że jestem jakimś oczadziałym psycholem! Ale nie obchodzi mnie to! Nikt mnie nie zrozumie, bo nie przeżył tego co ja...Czegoś co jest tak bardzo związane z tym opowiadaniem...Ja go nie traktuję jak idola, którego ubóstwiam i mam bzika na jego punkcie! Nie. On jest dla mnie kimś więcej. On jest jedną z najważniejszych osób w moim życiu.Mam bardzo mało osób w życiu, którym na mnie zależy i, na których mi zależy, na których mogę polegać... Przeszłość mnie dobija i nie mogę o niej zapomnieć, to był horror z którego moje życie wyszło okaleczone i zniszczone...Wiem, moje życie to jedno wielkie gówno, ale odkąd pojawił się w nim Justin...Ja odżyłam! Nie byłam już wypranym z emocji i uczuć cieniem mojej osoby z całkowicie zniszczoną psychiką! Ja nie żartowałam mówiąc, że Jus pokazał mi jak żyć! Ja znów normalnie funkcjonuję jak każdy! Tylko w środku nie jestem taka jak każdy. Strasznie mnie boli to co działo się teraz z Justinem. To jak się staczał, jak się zagubił! Nie mogę na to patrzeć bo serce mi się łamie, bo wiem co się z nim dzieje i dlaczego...Chciałabym mu pomóc tak jak on pomógł mi, ale wiem, że to inna sytuacja i nie mogę tego zrobić...I to mnie załamuje...Wiem, że on o mnie pamięta ale...Wszystko jest skomplikowane...Życie nigdy nie pozostanie do końca kolorowe...To kawałek mojej historii...Ten, najważniejszy...Ten, w którym znów zaznałam szczęścia, tak jak w dzieciństwie...Ale wtedy nie miałam pojęcia co się zdarzy, kto się pojawi w moim życiu i co mi zrobi...Nie wiedziałam, że to się będzie ciągnąć w nieskończoność i mnie zniszczy.Nie miałam pojęcia, że moje życie ze spokojnego, zwyczajnego,radosnego i po prostu...normalnego, zmieni się w piekło... Niczym wyjęte z amerykańskiego filmu akcji piekło.... Piszę to, bo i tak nikt mnie nie zna...Musiałam to napisać czytając to opowiadanie...Ono jest niezwykle dla mnie ważne ale wiem i rozumiem, że nie może się ciągnąć w nieskończoność...Więc szanuję twoją decyzję...I może kawałek mojej historii będzie dla ciebie inspiracją do kolejnego twojego dzieła...Nie wiem czy przeczytanie go nie sprawiłoby mi bólu...ale to po prostu byłoby niesamowite...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś trudno mi uwierzyć w twoją historię wiesz? Ona jest mało realistyczna. Nie wierzę, że znasz Justina Biebera i, że on niby cię wyciągnął z jakiejś depresji...To na 100% kłamstwo, bo cały świat by o tym wiedział (przecież to pieprzony Justin kurwa Bieber XD) Takie rzeczy, o których piszesz zdarzają się tylko w takich opowiadaniach i książkach, nikt ci w to nie uwierzy. Więc nie wiem po co traciłaś czas na takie głupoty i kłamstwa...Dziwna jesteś. Jak masz taką wenę żeby pisać takie rzeczy to weź przykład z Chanel i też napisz opowiadanie;]

      Usuń
    2. Jak już mówiłam nie obchodzi mnie czy ktoś mi w to uwierzy czy nie...To jest prawda i ważne, że ja o tym wiem... A poza tym już pisałam, że nie jestem jakąś zakochaną w Justinie Bieberze ,13 psychofanką, więc tego nie wymyśliłam.
      Komentuję to pierwszy i ostatni raz.

      Usuń
    3. Skoro cię nie obchodzi to po co komentujesz?? I co ty masz z tymi 13-letnimi "psychofankami"?? Że niby ile TY masz lat? 20?? Ha-ha-ha.

      Usuń
    4. To moja sprawa ile mam lat.Próbuję Ci po prostu uświadomić, że nie jestem niedojrzałą dziewczynką, która to sobie wymyśliła. Naprawdę poznałam Justina Biebera (oczywiście nie w Polsce) i powiedziałam mu ile zawdzięczam jemu, a przede wszystkim jego muzyce. Bardzo się tym wzruszył i powiedział żebym nigdy się nie poddawała. Powiedział, że ma nadzieję, że się jeszcze spotkamy... Rozmawiałam z nim dłużej, przytuliłam go...To był najpiękniejszy dzień mojego życia, nigdy go nie zapomnę...

      Usuń
    5. Cóż...To już brzmi bardziej realistycznie, jednak w twoim pierwszym komentarzu opisałaś to tak jakbyście się znali z Justinem i byli jakimiś przyjaciółmi czy coś...Nadal nie wiem co ci się takiego stało, że zniszczyło ci życie ale to brzmi jak z jakiegoś fanfiction i trudno mi ci uwierzyć...

      Usuń
  93. ale mnie zaskoczyłaś! przedostatni rozdział? wow! jestes niezła. hahahaha
    dziękuję ci za to niesamowite opowiadanie. mam nadzieje, że jeszcze kiedyś coś napiszesz :D
    czekam na ostatni rozdział i epilog.
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  94. Wow ten rozdział jest taki emocjonalny :o Naprawdę cieszę się, że Chanel odchodzi od Justina bo zawsze jest mi tak przykro, gdy ją krzywdzi... Szkoda, że to już koniec bo uzależniłam się od tego opowiadania, ale rozumiem, że po porostu już nie możesz nic wymyślić, bo co można jeszcze dodać do tak wspaniałej historii? Dziękuję ci, że to piszesz, umieram z ciekawości co będzie w epilogu. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  95. Planujesz jeszcze jakies ff?:)

    OdpowiedzUsuń
  96. ale… dlaczego juz koniec?
    to najlepsze ff jakie kiedykolwiek czytalam, blagam nie koncz go 😭jeszcze 😭😭😭

    OdpowiedzUsuń
  97. ja sie zabije jak to sie skończy ;-;

    OdpowiedzUsuń
  98. juz koniec?! :o
    wow:( kocham to

    OdpowiedzUsuń
  99. szkoda, że w końcu zaczęło się dziać coś nowego a ty zdecydowałaś o zakończeniu tego opowiadania. Twoje opowiadanie, twoja decyzja. Mam tylko nadzieję, że nas nie opuścisz i wrócisz z jakimś nowym ff ;)

    OdpowiedzUsuń
  100. Napisz drugą część! Poważnie, to by było świetne! Np. Że minęło trochę czasu i co się teraz dzieje z bohaterami .

    OdpowiedzUsuń
  101. jeju to jest świetne .....tylko żeby skończyło się dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  102. niech odejdzie od niego !

    OdpowiedzUsuń
  103. WOAH!!! Nie wierzę w to co się dzieje w tym opowiadaniu!!! To jakiś koszmar!! Wiem, że Chanel powinna zostawić tego psychola dla swojego dobra,ale...Ten psychol to Justin Kurwa Seksowny Bieber, którego looooofciam i nie chcę żeby stracił najważniejszą osobę w swoim życiu, bo boję się, że on się jeszcze z tego powodu naprawdę zabije!;(;(;(;(;( A co do Twojej decyzji, to rozumiem:) Rozumiem, że chcesz to już skończyć, bo 1.Pewnie jesteś już zmęczona tym ff i pewnie chciałabyś zacząć coś nowego(na co cholernie bardzo czekam) i 2.Być może rzeczywiście umieściłaś w tym opowiadaniu wszystko to co chciałaś...Chociaż, co do tego drugiego, to byłam zdziwiona. Mam nadzieję, że nie będzie złego i smutnego zakończenia, choć takie są najciekawsze i nie mam nic przeciwko łzom podczas czytania, ale jednak wolę czytać szczęśliwe, radosne i piękne epilogi z uśmiechem na ustach i ciepłem w sercu :DDD
    Najbardziej jednak chciałabym, abyś zrobiła coś na co niedawno wpadłam! A mianowicie...Powinnaś napisać 2 część!! Byłoby po prostu zajebiście!! Popatrz na Danger's Back...

    OdpowiedzUsuń
  104. To jedyne opowiadanie przy którym odczuwam tyle emocji. Dziękuje ci za to.

    OdpowiedzUsuń
  105. Jak Justin mógł jej to zrobić :( Mam nadziejelę że wszystko skończy się dobrze, proszę. Nie mogę uwierzyć że to prawie koniec :'( Proszę nie kończ jeszcze :( to opowiadanie jest za dobre żeby tak szybko się skończyło. Jest to jedne z najlepszych polskich opowiadań o Justinie. Może odpoczniesz kilka miesięcy i napiszerz drugą część? Strasznie Cię o to proszę. Popatrz ile ludzi pokochało to opowiadanie, tych bohaterów i Ciebie. Nie możesz nas tak zostawić. Wiem że pisanie takiego bloga jest ciężkie i że kiedyś musi się skończyć, ale nie teraz :( Co do trudu, jeśli tworzenie takieogo świetnego opowiadania było by proste to wszystko straciło by tą magię. Szanuję twoją decyzję, ale proszę rozwarz tą opcję, ponieważ to to opowiadanie jest niesamowite, magiczne i piękne. Życzę ci miłych wakacji i jeszcze raz PROSZĘ, a nawet BŁAGAM <3 Wierzę że nie skończysz tego opowiadania i powstanie kolejna część, bo inaczej wpadnę w depresję :) W końcu Believe And Never Say Never <3 PROSZĘ <3 i dziękuję że zaczełaś pisać tego bloga i że to (jeśli) przeczytałaś. Płaczę :'(

    OdpowiedzUsuń
  106. Jej biedna Chanel ;( Smutno ze to juz prawie koniec tej historii , mam nadzieję ze bedzie 2 część ;) Pozdrawiam , kocham xoxox

    OdpowiedzUsuń
  107. Szkoda, że kończysz ;d Nie wiem czy przeczytasz ten komentarz, ale chciałabym powiedzieć, jak ja widzę to opowiadanie. Oczywiście ono jest Twoje, i ja tylko wyrażam moje skromne zdanie ♥ Tak jak myślałam o tym opowiadaniu to mi się wyobrażało, że ona go opuści i dokładnie w 18 urodziny on do niej przyjedzie i będzie zupełnie innym człowiekiem. Przez rok pójdzie na odwyk jeśli chodzi o narkotyki, załatwi im mieszkanie, przemyśli kilka spraw, a potem będzie się baaaardzo starał, żeby mu wybaczyła. Potem dzieci i tak dalej ;d Taka moja wizja xD Ale wracając piszesz cudownie, naprawdę ! Przeczytałam mnóstwo opowiadań o nim, te z happy end'em i te, gdy bohaterzy umierają, rozstają się czy coś w tym stylu, ale to jest zdecydowanie na pierwszym miejscu ! Uwielbiam, wielbię, całuje, kocham mocno fanka, Ania <3 ;* ;)

    OdpowiedzUsuń
  108. Jejciu rozdzial jest cudosny. Dziekuje za go ze wytrwalas z nami tak dlugo. Ze pozwiecilas tyle czasu i foprowadzasz ta historie do konca a nie przerywasz jak nirktorzy w polowie

    OdpowiedzUsuń