wtorek, 1 lipca 2014

Rozdział 60.

Leżałam na boku, wpatrując się w zegarek stojący na szafce. Była prawie trzecia, a Justina wciąż nie było. Martwiłam się o niego. Nie wiedziałam co się z nim teraz dzieje.
Nie miałam już nawet sił płakać, byłam wyczerpana fizycznie i psychicznie. Dlaczego to wszystko musiało spotkać właśnie mnie? Co takiego zrobiłam, że dostałam taką karę?
Chciałabym tylko, żebyśmy nie musieli z Justinem się ukrywać i już nigdy nie mieli problemów. Tylko tyle. To naprawdę tak wiele?
Kochałam go nad życie, ale byłam tylko słabym człowiekiem. Nie dawałam już rady, coraz poważniej myślałam nad powrotem do domu. Nad wróceniem do normalnego życia, ale czy moje życie mogło być chociaż trochę normalne bez niego? Był dla mnie wszystkim, całym światem. Jak miałam żyć bez niego?
W tym momencie usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi, po czym huk spowodowany uderzeniem w ścianę.
Wrócił.
Sądząc po dźwiękach kompletnie pijany. Chociaż, czego ja oczekiwałam?
Słyszałam jak obija się o ściany, próbując utrzymać równowagę. Zdjął buty, rzucając je w kąt pokoju.
-Kurwa - zaklął pod nosem, podchodząc do łóżka i kładąc się obok mnie. Odsunęłam się na samą krawędź łóżka, jak najdalej od chłopaka.
Modliłam się, żeby po prostu poszedł spać, jednak najwyraźniej Bóg nie był dzisiaj po mojej stronie.
-Kochanie - mruknął pijany, wkładając ręce pod kołdrę i dobierając się do mnie. Udawałam, że śpię, mając nadzieję, że to go zniechęci i da mi spokój.
-Skarbie, wróciłem do ciebie, tęskniłaś? - kontynuował, wsuwając dłonie pod moją bluzkę.
-Zostaw mnie - odburknęłam w końcu i odsunęłam się od niego jeszcze bardziej. Zaśmiał się.
-No nie gniewaj się już, chodź tutaj. - Nie dawał za wygraną, jednak ja nawet nie drgnęłam. - Powiedziałem chodź tutaj - warknął już ostro, po czym złapał mnie za ramię i siłą odwrócił w swoim kierunku.
Położył się na mnie, zaczynając całować mnie nachalnie po szyi. Śmierdział alkoholem na kilometr, był irytujący i nachalny. Nienawidziłam go takiego.
Zostawiał na mojej skórze mokre pocałunki, dobierając się od razu do moich majtek.
Nie miałam sił i nie byłam w stanie się sprzeciwiać. Wolałam dać spokój. Niech zrobi, co ma zrobić i da mi spokój. Inaczej wybuchnie awantura, a ja nie byłam już dzisiaj na nią gotowa psychicznie.
Leżałam w bezruchu jak lalka, jedynie czekając aż skończy.
-Czemu jesteś taka nieczuła? - szepnął, jednocześnie bez żadnej gry wstępnej, zrywając ze mnie majtki i zabierając się za odpinanie swoich spodni.
Ironia życia.
Przemilczałam.
Miałam ochotę z całej siły uderzyć go w twarz i wygarnąć całą, swoją złość.
Zdjął swoje spodnie wraz z bokserkami za kolana, z powrotem na mnie napierając. Nawet nie spytał mnie czy jestem już gotowa, czy, czy tego chce. Po prostu dał upust swojemu, własnemu podnieceniu i we mnie mocno wszedł.
Syknęłam z bólu, zaciskając dłonie w pięści.
To nie było ani trochę przyjemne. To bolało.
Zacisnęłam jednak zęby, nie protestując. Im szybciej skończy, tym szybciej da mi spokój.
Przyspieszył, bezczelnie jęcząc mi do ucha.
-Zwolnij trochę, to boli - jęknęłam, mając nadzieję, że chociaż trochę mnie posłucha, jednak mogłam tylko się łudzić, że to zrobi.
Przecież w tym momencie liczyła się tylko jego przyjemność.
Cierpliwie czekałam aż dojdzie, modląc się, aby ten moment przyszedł jak najszybciej.
W końcu, po całej wieczności, nadeszło moje wybawienie.
Wyciągnął ze mnie swojego penisa, napierając na mnie i dysząc wprost do ucha. Zrzuciłam go z siebie, po czym wsunęłam z powrotem majtki i odwróciłam się plecami do Justina.
-Dobranoc - mruknęłam i wtuliłam się w poduszkę. Z moich oczu niekontrolowanie popłynęły łzy.
Jednego dnia traktował mnie jak księżniczkę, a drugiego jak szmatę.
Dlaczego mi to robił? Dlaczego nie mógł się zmienić? Przecież obiecywał.
Wsunął bokserki i spodnie, opanowując do końca swój oddech.
-Czemu się tak zachowujesz? Wkurwiasz mnie - odparł z irytacją.
-Bo jesteś pijany i mam cię dość.
-A ty wkurwiająca. - Parsknął śmiechem.
Nie wytrzymałam. Puściły mi nerwy. Zrzuciłam z siebie kołdrę i podniosłam się.
-Skoro jestem taka wkurwiająca, to dlaczego wciąż ze mną jesteś, co?! - Krzyknęłam, wstając z łóżka i zakładając ręce na piersi.
Spojrzał na mnie zirytowany.
-W sumie to nie wiem. - Wzruszył ramionami, a mnie zatkało. Poczułam jak kolejne łzy zbierają się w moich oczach.
Jak mógł powiedzieć coś takiego?
-Przecież nie trzymam cię przy sobie siłą. - Zaśmiałam się histerycznie, cytując jego poprzednie słowa. - W każdej chwili możesz mnie zostawić. Wróć do tych wszystkich lasek, które tak na ciebie lecą, będziesz dużo szczęśliwszy, niż będąc z tak wkurwiającą osobą, jak ja.
Również wstał, stając naprzeciw mnie.
-Może powinienem to zrobić. - Zaśmiał się.
Zacisnęłam zęby.
-Pieprzony skurwysyn.
-Uważaj na słowa - syknął i złapał mnie za podbródek, wbijając boleśnie palce w moją skórę.
-Bo co? - warknęłam.
-Bo kurwa pożałujesz. - Wbił palce jeszcze mocniej.
-Kutas.
-Zamknij się. - Wściekał się coraz bardziej, ale mi było już wszytko jedno. Nie miałam zamiaru dać spokoju.
-Skurwiel.
-Powiedziałem zamknij się! - Wrzasnął i mocno mnie popchnął. Uderzyłam twarzą o ścianę, po czym upadłam na podłogę. Poczułam pieczenie w okolicy ust i przyłożyłam tam dłoń. Miałam rozciętą wargę, z której kapała krew.
-Nienawidzę cię - syknęłam z nienawiścią, patrząc na niego. - Nienawidzę! - dodałam już dużo głośniej i podniosłam się, wbiegając do łazienki i zamykając się w niej.
Rozpłakałam się jeszcze bardziej, odkręcając wodę w kranie. Bolała mnie szczęka, a rana na wardze cholernie piekła.
Przemyłam ją delikatnie wodą i syknęłam z bólu.
Nienawidziłam go równie mocno, jak kochałam. Zakręciłam wodę i usiadłam na podłodze, opierając się o wannę. Płakałam, przyciągając kolana do twarzy.
Był chorym skurwielem, którego kochałam całym sercem i za którego bez wahania oddałabym swoje życie.
Jak mógł tak bardzo mnie krzywdzić, jednocześnie mnie kochając?
Myśl o powrocie do domu wydawała mi się coraz lepsza. Jak miałam z nim żyć? Jak miałam żyć pod jednym dachem z człowiekiem, który mnie niszczył?

Po około dwudziestu minutach wyszłam po cichu z łazienki. Spojrzałam na łóżko. Justin leżał plecami do mnie, zwrócony do drzwi. Wiedziałam jednak, że nie spał. Zbyt głośno oddychał. Poza tym, czułam to.
Mimo wszystko położyłam się obok niego, odsuwając jednak najdalej, jak tylko się dało. Przytuliłam się do poduszki, zamykając oczy i z całych sił starając się zasnąć.
-Przepraszam. - Usłyszałam po chwili, jednak chłopak nawet nie odwrócił się w moim kierunku.
Rzucił je, jakby od niechcenia.
Nic nie odpowiedziałam. Kompletnie zignorowałam jego słowa i choć miałam niesamowitą ochotę odpowiedzieć "wsadź sobie swoje przeprosiny w dupę", to ugryzłam się w język.
Owinęłam się tylko mocniej kołdrą i modliłam się, żeby szybko zasnąć.
*
Stałam w łazience, starając się zakryć makijażem rozciętą wargę. Gówniana  robota. I tak było widać.
Usłyszałam pukanie do drzwi.
-Wejdź - rzuciłam od niechcenia i odkręciłam wodę w kranie.
Do łazienki wszedł Justin, przymykając za sobą drzwi.
Od rana się do siebie praktycznie w ogóle nie odzywaliśmy, nie wliczając rozmów typu "tak, nie, nie wiem, dobrze, możesz się przesunąć?, podaj mi to."
Nie oczekiwałam od niego przeprosin. Nie chciałam ich słyszeć. Miałam już dość jego gównianych obietnic bez pokrycia.
Chłopak podszedł do kabiny prysznicowej, odkręcając w niej lekko wodę i zaczynając się rozbierać.
Umyłam ręce, ocierając je ręcznikiem.
Spojrzałam w odbicie lustrzane Justina. Z jednej strony miałam ochotę do niego podejść i go przytulić, natomiast z drugiej nie mogłam na niego patrzeć.
Nienawidziłam go za to, jak czasem mnie traktował, jednocześnie cały czas go kochając.
Wszedł pod prysznic, zamykając za sobą kabinę. Spuściłam głowę, oblizując spierzchnięte wargi.
Byłam żałosna.
Pokręciłam głową, po czym opuściłam łazienkę, mocno trzaskając za sobą drzwiami.
Związałam włosy w wysokiego kucyka, wkładając na stopy balerinki. Do kieszeni szortów włożyłam paczkę papierosów leżących na stole oraz zapalniczkę, po czym wyszłam z pokoju, chcąc przejść się po okolicy.
Musiałam się przejść, odreagować, pooddychać świeżym powietrzem i spróbować choć trochę poukładać sobie wszystko w głowie.
Wyszłam z budynku, biorąc głęboki oddech. Promienie słońca uderzyły w moją twarz, dlatego od razu założyłam okulary przeciwsłoneczne.
Wyjęłam z kieszeni paczkę papierosów, wkładając jedną fajkę do ust i odpalając ją.
Objęłam szluga dwoma palcami zaciągając się, po czym wypuszczając dym.
Przeszłam przez ulicę na drugą stronę, idąc w kierunku parku. Chciałabym być teraz jak najdalej od Justina. Nie mogłam na niego patrzeć, a co dopiero rozmawiać. Emocje musiały opaść, choć nie wiedziałam kiedy to nastąpi. Wszystko posuwało się za daleko.
Zgasiłam papierosa, siadając w końcu na jednej z ławek. Założyłam nogę na nogę, odchylając głowę do tyłu.
Mogłoby być tak pięknie.
Mogłabym siedzieć tu teraz razem z Justinem, przytulać go i mówić o naszej przyszłości, ale wszystko musiało znów się spieprzyć. Tak po prostu.
Przymknęłam powieki.
Pamiętam jak kiedyś, będąc jeszcze dzieckiem często przychodziłam z mamą do parku. Zawsze jadłyśmy lody, czytając - a raczej w moim wypadku oglądając - gazety. Ja gazetkę dla dziewczynek, a mama magazyn dla kobiet. Potem jechałyśmy na zakupy, później wracałyśmy do dom, a ja pomagała mamie w gotowaniu obiadu. Wieczorem wracał tata i wszyscy razem siadaliśmy do stołu rozmawiając i śmiejąc się.
To był niemalże nasz rytuał. Uwielbiałam to.
Co teraz działo się z moimi rodzicami? Jak bardzo odchodzą od zmysłów? Jak bardzo dobija ich, kiedy każdy nasz trop policji kończy się naszą ucieczką?
Byłam koszmarną córką. Jak mogłam tak bardzo ich zranić? Nigdy tego nie chciałam, nigdy nie chciałam ich skrzywdzić.
Jak zareagowaliby, gdybym nagle pojawiła się w drzwiach z walizką, ze łzami w oczach? Gdybym przeprosiła i powiedziała, że wróciłam i już nigdy ich nie zostawię?
Nie mam pojęcia.
-Chanel? - Usłyszałam nad głową znajomy głos i gwałtownie otworzyłam oczy i się podniosłam.
Zamarłam. Moje serce chyba na moment stanęło. Miałam wrażenie, że śnię.
-Jay? - wydukałam w końcu. - Co ty tutaj robisz? - walnęłam idiotycznie, wpatrując się w chłopaka.
Zaczęłam odruchowo rozglądać się czy nie ma z nim policji. Paranoja.
-Ja? - spytał, patrząc na mnie tak, jakby zobaczył ducha. - Ja jestem tu u wujka, ale mów lepiej co ty tutaj robisz. Policja cię szuka, całe miasto już wie o twoim zniknięciu! - powiedział z przejęciem.
Przełknęłam ślinę, czując narastającą gulę w gardle.
-Błagam cię, nie wydaj mnie policji - powiedziałam, patrząc na niego błagalnym wzrokiem.
-Chanel, proszę cię, wyjaśnij mi o co w tym wszystkim chodzi.
Westchnęłam.
-Usiądź - poprosiłam, sama siadając na ławce.
Brunet usiadł tuż obok mnie, przez cały czas uważnie mi się przypatrując. Widziałam kompletne zdezorientowanie w jego oczach.
-Jestem tu z Justinem. Ukrywamy się, bo nie mamy innego wyjścia. Musiałam z nim uciec, bo rodzice zabronili mi się z nim widywać, rozumiesz? - Spojrzałam na niego, oczekując zrozumienia.
-Chanel, twoi rodzice odchodzą od zmysłów - powiedział ściszonym głosem.
Poczułam ukłucie w sercu.
-Wrócę - odparłam. - Nie teraz, nie w najbliższym czasie, ale do nich wrócę. Teraz - zająknęłam się. - Teraz nie mogę.
-Co ci się stało? - zignorował moje słowa i delikatnie dotknął mojej wargi. Odruchowo odwróciłam głowę.
-To nic. - Uśmiechnęłam się krzywo. - Uderzyłam się o szafkę - dodałam.
-Z taką siłą? - Spytał.
Dobrze wiedziałam, że mi nie wierzył.
-Jay, proszę. - Dotknęłam dłonią czoła. - Nic mi nie jest, naprawdę - odparłam z przekonaniem. - Jest mu to dobrze, nie chcę, żeby policja mnie znalazła, nie mogę zostawić Justina.
-Nie mogę - odpowiedział twardo. - Nie mogę zataić przed twoimi rodzicami i policją, że znam miejsce twojego pobytu - dodał, a ja poczułam jak ściska mnie w żołądku.
Wyda mnie? Naśle na mnie policję?
-Nie możesz! - Wstałam, podnosząc głos.
-Chanel, spokojnie. - Brunet również wstał i złapał mnie za ramiona.
-Nie możesz, rozumiesz? - Spojrzałam mu prosto w oczy. - Jeśli to zrobisz, to - zaczęłam niepewnie. - Jeśli to zrobisz to dla mnie będziesz skończony. Staniesz się kompletnym zerem w moich oczach, człowiekiem, który zniszczył mi życie - dodałam, patrząc mu z przekonaniem w oczy.
-Pamiętaj o tym. Znienawidzę cię. - Ostrzegłam, po czym odwróciłam się, zaczynając iść szybkim krokiem przed siebie.
-Chanel, zaczekaj! - zawołał za mną, jednak nie odwróciłam się. Wręcz przeciwnie. Przyspieszyłam kroku, niemalże biegnąc.
Serce waliło mi jak młotem. Myśl o tym, że mógł zrobić to, o czym mi mówił przyprawiała mnie o ciarki.
Wszystko by się skończyło.
Wszystko.
*
Weszłam cicho do pokoju, chcąc powiedzieć Justinowi o spotkaniu.
Nie obchodziło mnie, że byliśmy pokłóceni. Nie mogłam tego przed nim zataić. Jay był dla nas teraz prawdziwym niebezpieczeństwem. Musiałam wraz z Justinem wymyślić co z tym zrobimy.
Zdjęłam buty, idąc powoli przed siebie.
-Justin! - Wrzasnęłam, a chłopak gwałtownie odwrócił się w moją stronę. W ręce miał folię z białym proszkiem, którego mała ilość była już rozsypana na biurko. Podeszłam do niego i siłą wyrwałam mu kokainę z ręki.
-Oddaj mi to - warknął od razu, zabierając mi ją.
Uchyliłam usta zdziwiona jego reakcją. Zero wytłumaczeń czy przeprosin z jego strony, które mi się należały.
-Co ty do jasnej cholery wyprawisz, co? - Spojrzałam na niego ze wściekłością.
-A nie widać? - Zironizował. - Skończ pieprzyć i jeśli coś ci się nie podoba, to w każdej chwili możesz wyjść - odparł i ponownie zaczął rozsypywać narkotyk na biurko.
Pociągnęłam go za ramię, odpychając od stolika.
-Już nie pamiętasz swojej obietnicy? - syknęłam, robiąc krok w jego kierunku. - Przysiągłeś mi trzy rzeczy - dodałam, po czym zaczęłam wymieniać. - Że nigdy więcej nie podniesiesz na mnie ręki. To, zdążyłeś już nieraz złamać. Po drugie, że nigdy więcej nie będziesz ćpał. O tym jak widzę również zdążyłeś już zapomnieć. No i po trzecie, że nigdy już mnie nie zdradzisz. Co do tego akurat pewności nie mam.
Spojrzał na mnie, zaciskając zęby.
-O ile się nie mylę to ty ostatnio mnie zdradziłaś, pieprząc się z kimś w klubie - odciął się, pomijając dwie, poprzednie sprawy.
Ścisnęło mnie w żołądku. To nie było w porządku. Nie powinien był mi tego wypominać.
-Mam cię dosyć - szepnęłam i pokręciłam głową, patrząc na niego pogardliwie. - Chcę od ciebie odejść - dodałam z pełnym przekonaniem, choć tak naprawdę z trudem opanowałam łamiący się głos.
Mina Justina kompletnie się zmieniła. Patrzył na mnie, nie dowierzając w to, co właśnie usłyszał.
-Nie chcę już dłużej z tobą być, wracam do domu. To koniec, Justin - dodałam, po czym zacisnęłam wargi, czując jak jedna łza spływa mi po policzku.
On wciąż nie wierzył. Nie wierzył w to, co powiedziałam.
Uchylił usta, wpatrując się we mnie pusto.
Wyminęłam go, zaczynając pakować do swojej torby ubrania, które wyjęłam od przyjazdu. Już nawet nie byłam w stanie powstrzymać łez, które, jedna za drugą, wypływały spod moich powiek.
To właśnie miało się skończyć? Teraz? W ten sposób? Tak po prostu? Po tym wszystkim?
Sama w to nie wierzyłam.
Skończyłam pakować rzeczy, po czym zapięłam torbę i postawiłam ją na podłogę przy drzwiach.
Już miałam ubierać buty, kiedy Justin niespodziewanie złapał mnie od tyłu i podniósł, odciągając od drzwi.
Zaczęłam krzyczeć i się wyrywać, na co on, zatkał mi dłonią usta.
Przysięgam, że byłam przerażona. Zwariował? Kompletnie oszalał i teraz mnie zabije? Boże, najdziwniejsze i najczarniejsze myśli chodziły mi po głowie.
Usiłowałam się wyrwać, jednak na marne. Chłopak zaciągnął mnie na łóżko, po czym rzucił na nie, przypierając do mnie i blokując jakikolwiek mój ruch.
Starałam się go odepchnąć, uderzyć, kopnąć, jednak nie miałam takiej możliwości.
-Nigdzie nie odejdziesz, rozumiesz!? - Krzyczał na mnie. - Nie zostawisz mnie, nie pozwolę ci mnie zostawić, nigdy! - Wciąż krzyczał, mocno mnie trzymając.
Moje nadgarstki przycisnął do łóżka, a swoimi nogami blokował moje, tak, abym nie mogła go kopnąć.
-Nigdy nie odejdziesz, słyszysz? - dodał już dużo ciszej, prawie szeptem. - Nigdy - szepnął. Nachylił się nade mną. Przestałam się wyrywać, czując jego łzy na swojej szyi.

_____________________________________________________________________

100 komentarzy = nowy rozdział.
Wiem, że to bardzo dużo, ale chcę, aby uzbieranie się ich zajęło dłużej, niż jeden dzień, bo nie chcę znów dodawać go tak szybko.
Rozdział wyszedł dosyć krótki, no ale tak jakoś wypadło, nie chciałam go o nic więcej przedłużać.
Chciałam wam zakomunikować, że powoli zbliżamy się do końca. Jak widzicie, w zakładce "chapters" wyraźnie opowiadanie kończy się na 70 rozdziałach + epilogu, czyli już bardzo niewiele zostało.
No i teraz coś miłego.
POBILIŚCIE REKORD!
Zobaczcie -

To największa ilość wyświetleń bloga jednym dniu od jego powstania.
Jejku, jestem mega dumna z tego, co udało mi się osiągnąć i niesamowicie wdzięczna wam, bo to dzięki wam tyle osiągnęłam. Kocham Was <3

147 komentarzy:

  1. Idealne *.* co się porobiło :'( szkoda słów straszne . Moge się założyć , że blog skończy się dramatem chociaż bardzo bym nie chciała ale uszanuje twoją decyzje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem rozbita na milion kawałków, on zachowuje sie jak chuj, powoli sie przekonuje do tego, ze ona musi od niego odejść, po prostu musi i juz, pewnie któreś zginie, oby to była ona a on niech gnije z poczuciem winy i depresja...ok, to tylko ff, za bardzo przeżywam hahahah

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział ;) czekam na nowy kckck <3333

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejku aż mi się płakać chce jak to wszystko czytam... Rozdział krótki ale ile się w nim dzieje,super! Ale...nie możesz tego kończyć! to najlepsze opowiadanie jakie czytałam! musisz pisać je dalej! Uwielbiam tego bloga! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Krotki,ale i tak zajebisty.
    mam nadzieje ze nie bedzie tak ze ona z nim zostanie.

    OdpowiedzUsuń
  6. To by nie byl "We found the love in a hopless place" Gdyby Bieber nie spierdolil akcji xd Boze kcham to i nieeeeeeee tylko nie koniec :( Lov

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurwa to takie smutne :( Wspolczuje jej bardzo ale sama nie wiem jak bym postąpiła na jej miejscu. Jestem ciekawa jak to się dalej potoczy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. boże...to się robi chore, przerażające i wgl...;o

    OdpowiedzUsuń
  9. dodawaj jak najszybciej następny!

    OdpowiedzUsuń
  10. jezu dlaczego sie poplakalam

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudo <3 Kocham to opowiadanie ♥

    OdpowiedzUsuń
  12. rozdział trzyma w napięciu i nie mogę doczekać się kolejnego!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Boze jak ja go nienawidze. Raz kaze jej wypierdalac, bo przeciez nie trzyma ja sila, a potem, gdy ona decyduje sie odejsc, to jej nie pozwala.

    OdpowiedzUsuń
  14. płaczę, ryczę, wyję. boże jesteś po prostu.. KURWA NIE MAM SŁÓW. To co robisz jest najlepsze na świecie, błagam nie przestawaj nigdy pisać. W przyszłości czekam na twoją książkę, albo i nawet kilka!

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja bym nie wiedziała co zrobić, ta końcówka...aż mnie cos ścisneło w środku. Justin z jeden strony jest potworem, a z drugiej aniołem

    OdpowiedzUsuń
  16. boze boze boze boze
    ale emocjeeee
    boze co bedzie dalej???

    OdpowiedzUsuń
  17. Icjcjcjccidussaqtndj nienawidzę go
    i kocham ;-;

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja chyba umarła. Dziewczyno jak to nie skończy sie szczesliwie to zlamiesz mi serce. Tak jak Justin łamie je Chanel. To jest cos podobnego. Nienawidze tego opowiadania ale i tak je czytam bo jest moim narkotykiem. Kocham je. I prosze niech bedzie hepi end bo jak nie to nigdy sie po tym nie pozbieram i zabierzesz mi caly swiat.

    OdpowiedzUsuń
  19. jejuu.. ale emocje! nie moge się doczekac następnego rozdziału ! :D

    OdpowiedzUsuń
  20. dobra, za bardzo przeżywam to ff.
    Justin to idiota, czasami mam ochotę go uderzyć, i to porządnie.
    to ff jest zbyt emocjonalne, boję się co będzie dalej.
    kocham cię
    kocham i nienawidzę to jak piszesz
    nie mogę się zdecydować
    / - @DAME_KIIDRAUHL

    OdpowiedzUsuń
  21. Jejku to bylo swietne ciekawe co bedzie dalej czekam :* swietnie piszesz nsprawde wiec nie ma sie co dziwic z ilosci wyswietlen bo opowiadanie jest poprostu nie do opisania tak dobre <3 a bedziesz ciagnac to opowiadanie potem jakos no wiesz czesc 2 czy cos ? Jeszcze raz swietne bardzo mi sie podobal :*

    OdpowiedzUsuń
  22. Zajebisty!! :D

    OdpowiedzUsuń
  23. niech justin sie nie zmienia lubie go takiego agresywnego lovelovelovelove

    OdpowiedzUsuń
  24. To opowiadanie jest najlepsze!!

    OdpowiedzUsuń
  25. NIE CHCE KOŃCA TEGO OPOWIADANIA! JESTEM Z NIM OD SAMEGO POCZĄTKU I PRZEZ TO UMRZE CZĄSTKA MNIE! BŁAGAM JEŚLI TO ODPOWIADANIE SIE SKOŃCZY TO PISZ NASTĘPNE I NASTĘPNE I NASTĘPNE.

    OdpowiedzUsuń
  26. On płacze ;( Musi w końcu przestać krzywdzić Chanel. Już nie mogę się doczekać następnego

    OdpowiedzUsuń
  27. Nawet nie wspominaj o końcu!.....bo to jest super i nie chce żeby się kończyło!

    OdpowiedzUsuń
  28. fgewbewuvfuv <3333333333333333

    OdpowiedzUsuń
  29. Uuuuuuu, niezle sie dzieje

    OdpowiedzUsuń
  30. JEZU MOJE SERCE. BOZE Z KAŻDYM, Z K A Z D Y M ROZDZIAŁEM PRZEŻYWAM TO CORAZ BARDZIEJ... NAJLEPSZE OPOWIADANIE NA ŚWIECIE. Czekam na wiecej twoich prac :)
    A co do rozdziału... WOW. Wielkie W O W. Nie spodziewałam sie takiego zakończenia, naprawde. Nie wiem co bym zrobiła na miejscu Chanel, serio. Nawet nie wiem jakimi słowami opisać ten rozdzial bo jest po prostu przegenialny!

    OdpowiedzUsuń
  31. On płacze?? O matko Boska !!! shdfbhwefgbwrf rozdział genialny!!!!!!
    Już nie mogę się doczekać kolejnego xx
    Cholera, musisz tak trzymać w niepewności?
    ineedangelinmylife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  32. wspaniały <3

    OdpowiedzUsuń
  33. Rozdzial jak zwykle genialny
    jeju nie nie nje nie chce konca 😭

    OdpowiedzUsuń
  34. Świetny rozdział kochana:* Chanel powinna od niego odejść to jest toksyczny związek.

    OdpowiedzUsuń
  35. Cudowny rozdział kochanie :*

    OdpowiedzUsuń
  36. nie nie nie nie dlaczego nam to robisz?! :D

    OdpowiedzUsuń
  37. O matkooo mega !

    OdpowiedzUsuń
  38. Jezu ona musi od niego odejść no :(

    OdpowiedzUsuń
  39. niesamowity, już nie mogę się doczekać następnego

    OdpowiedzUsuń
  40. Cały rozdział drama , ale coś jest w tej końcówce..

    OdpowiedzUsuń
  41. cudowny no jdhfdnejkdf *.* kocham bardzo i czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  42. cudowny rozdział, oby tylko chanel została przy justinie

    OdpowiedzUsuń
  43. o kurczaki ! :O
    ŚWIETNY !
    TA KOŃCÓWKA !
    nie chce końca opowiadania ono jest świetne :(
    Do następnego ;*

    OdpowiedzUsuń
  44. <3333333333333333333333
    KOCHAM NAD ŻYCIE !!!!

    OdpowiedzUsuń
  45. Chanel zostaw go błagam!
    Będzie się działo :O

    OdpowiedzUsuń
  46. nie zostawiaj go nie!!!!!!!!!!!!! :(((((((((

    OdpowiedzUsuń
  47. Wow podejrzewam że to bedzie 10 najlepszych rozdziałów ever .
    Czekam z niecierpliwościa :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Ten związek jest toksyczny.
    Justin boi się,że Chanel odejdzie a i tak wiecznie ją krzywdzi.
    Czekam na next!
    @weramichalak

    OdpowiedzUsuń
  49. Justin powinien iść na leczenie, bo on ją wykańcza i siebie tez. Ale nie wiem czy by to mu pomogło, uparty jest

    OdpowiedzUsuń
  50. Cudo jak zwykle do nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  51. jesteś genialna kochanie, kocham twoje opowiadanie szkoda, ze niedługo nastąpi koniec. Obiecaj, ze rozpoczniesz nowe błagam. xx
    czekam na nn. :*

    OdpowiedzUsuń
  52. Popłakałam sie jezu...to opowiadanie wag wspaniale,ma w sobie tyle emocji i gdy sie to czyta przeżywa sie to wszystko wraz z bohaterami i właśnie o to chodzi. To jest cudowne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytam cały czas tą końcówkę juz chyba 10 razy i nie mogę przestać i to, że justin sie poplakal znowu. Pokazuje to to że jest chory ale tez strasznie zakochany. Niewyobazam sobie że yo niedługo będzie skończone. To mniej wiecej tak jak czytam ksiażkę której nie chce skończyć a jednocześnie chce,rozumiesz? Chce dowiedzieć sie jak to sie skończy a jednocześnie nie chce żeby ich historia sie skończyła. Jezu ja chce mieć tą "ksiażkę" na mojej półce z innymi. Ja po prostu muszę dotknąć tych literek itp. To cholernie dziwne ale tak jest. Powodzenia.

      Usuń
    2. Mam leką nadzieje że na końcu pójdzie na leczenie i jakos wszystko sie u nich poprawi xdd (przepraszam ze w 3 klmentarzach,zalicz to jako jeden) :)

      Usuń
  53. szkoda mi channel :c czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  54. *O*...Przepraszam,nic więcej nie jestem w stanie napisać :)

    OdpowiedzUsuń
  55. czy tylko mi się wydaję, że on ją bzyknął bez gumki i Chanel będzie w ciąży? ;D nie wiem czego, ale zawsze się tego doszukuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  56. :(((((((((((((((((

    OdpowiedzUsuń
  57. o Boże, co za rozdział. Justin to idiota, ale... kurcze on ją kocha. wcale nie dziwię mu się, że nie chce jej stracić. ale jego zachowanie wcale w tym odwrócić. :(
    Jus musi się wziąć za siebie - nie ma innego wyjścia.
    szkoda, że jeszcze tylko 10 rozdziałów - kocham to
    opowiadanie <3

    @saaalvame

    OdpowiedzUsuń
  58. Oby wszystko sie dobrze skonczylo :'(

    Kocham ich.

    OdpowiedzUsuń
  59. Cudowny rozdział na koniec aż się popłakałam :'( :'(

    OdpowiedzUsuń
  60. Cudowny rozdział , ona nie może zostawić Justina.. aijdsasoiudjasidfu

    OdpowiedzUsuń
  61. Wspaniały rozdział, mam nadzieje ze nie zostawi Justina jadansudnasd /@KlaudiaSwaggg

    OdpowiedzUsuń
  62. nie mogę doczekać się kolejnego, wspaniałe opowiadanie

    OdpowiedzUsuń
  63. będziesz pisała drugą część tego opowiadania ?
    świetny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  64. Najlepsze opowiadanie :)
    nie mogę się już doczekać kolejnego rozdziału,jestem ciekawa czy odejdzie czy zostanie przy Justinie ..
    @SwaglandJB

    OdpowiedzUsuń
  65. Super. Kocham tego bloga <3 Jestem ciekawa co będzie dalej...

    OdpowiedzUsuń
  66. Omg to jeszcze tylko 10 rozdziałów

    OdpowiedzUsuń
  67. Ja nie chce zeby to sie skończyło ....Justin jest dupkiem ale szkoda mi go ;(

    OdpowiedzUsuń
  68. świetny rozdział, na końcu popłakałam się razem z Justinem
    kocham cie dziewczyno jezu <3

    OdpowiedzUsuń
  69. Jezu nie wyobrażam sobie, że to opowiadanie kiedykolwiek się skończy ;(
    To mój ulubiony blog;(

    OdpowiedzUsuń
  70. O mój boże!<3

    OdpowiedzUsuń
  71. jejku jaki niesamowity rozdział i ta końcówka awwww, pomimo że jest takim chujem to mi się go żal zrobiło. no i biedna Channel, podjąć taką trudną decyzję ;c nie chce żeby opowiadanie się kończyło odkąd zarwałam noc i przeczytałam je całe do momentu gdzie wtedy skończyłaś już dawno dawno temu wiedziałam że opowiadanie jest lepsze od innych, nawet na początku myślałam że jest to tłumaczenie, bo nie wierzyłam że jakaś Polska może przebić Dangera, mam nadzieję że nie skończysz pisać po tym ff i że masz już jakiś pomysł na nowe, jeśli tak to ja już jestem chętna bo wierzę że będzie niesamowite <33

    OdpowiedzUsuń
  72. ascoawsncj!!! Niesamowity rozdział, naprawdę! Justin jest takim chujem juz mam go dosc -,- dobra nie oszukujmy sie, kocham go xD Nie wiem co ja zrobie jak to opowiadanie się skończy :(

    OdpowiedzUsuń
  73. kocham to, mam nadzieje ze ona nie wroci do domu jednak cos mi mowi ze moglabys tak pod koniec zrobic:( kocham to i pewnie bede ryczec na epilogu ew

    OdpowiedzUsuń
  74. kocham to opowiadanie, jest tak cudowne sudsgydsbugeiu ale coraz bardziej boje sie, ze nie skonczy sie dobrze :(

    OdpowiedzUsuń
  75. Oj, kochanie dobijemy dzisiaj do 100 kom. Jesteś niesamowita w tym co robisz. Kochamy cię!

    OdpowiedzUsuń
  76. Jejciu.Rozdzial jak zawsze-miazga!Uff, co do Justina to prawdę mówiąc ok kilku rozdziałów miałam nadzieję że choć trochę sie opamięta i przestanie sie tak zachowywać. Ale jak widzisz ta 100 komentarzy nie jest niemożliwa i mam nadzieje że już niebawem dodasz kolejny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  77. To jest tak bardzo chore, a zarazem idealne.

    OdpowiedzUsuń
  78. Te opowiadanie jest idealne <3

    OdpowiedzUsuń
  79. Jeszcze tylko 6 komentarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  80. nw jak ty to robisz, ale z każdym rozdziałem jest lepiej

    OdpowiedzUsuń
  81. mam wrażenie, że Justin jest bipolarny

    OdpowiedzUsuń
  82. szkoda,że to opowiadanie za 10 rozdzialow sie skonczy

    OdpowiedzUsuń
  83. Nie wiem co powiedzieć, może po prostu że rozdział super i że kocham to opowiadanie. jest ono najlepsze z wszystkich jakie czytałam. I love you

    OdpowiedzUsuń
  84. mmmm 100 komentarzy w ciągu jednego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  85. świetny <3 plus to 100 komentarz

    OdpowiedzUsuń
  86. Mamo !!!! Kocham <3
    Czekam na nn :*

    OdpowiedzUsuń
  87. Kocham, moje 2 ulubione ff po danger back! Jestes niesamowita! Pamietaj czekam na nn!

    OdpowiedzUsuń
  88. Bardzo ciekawy rozdział, gratki!!!;) Jezu mam nadzieję, że Jus nie będzie teraz ciągle krzywdził Chany i jej więził czy coś... On musi się zmienić, to jest toksyczny związek! Chociaż wszyscy ubóstwiamy Justina, i nie chcemy do siebie dopuścić tej smutnej myśli to prawda jest taka, że Chanel powinna od niego odejść...Tak będzie dla niej najlepiej;( A Justin powinien się leczyć! Jak się zmieni to mogą wziąć ślub, mieć dziecko i żyć szczęśliwie! Ale teraz to jest niemożliwe...I pomyśleć, że to wszystko przez tę wizytę u rodziny Jusa i przyjazd policji...Dramat...
    Ale cóż...Z niecierpliwością czeka na nowy rozdział:):)Zajebiście, że teraz zaczęłaś je dodawać codziennie:D

    OdpowiedzUsuń
  89. Ojejuuuuu...I co się porobiło??? To jest okropne! Czy oni nie mogą żyć normalnie?! To wkurzające!!!

    OdpowiedzUsuń
  90. OMG. ale paranoja, się porobiło :( jestem ciekawa czy chanel odejdzie czy zostanie siłą, czy sama zechce zostać, czekam nn ♥ :) świetny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  91. Justin ćpa pięknie :/ I jeszcze Jay moje serce chyba nie wytrzyma kolejnych rozdziałów <33

    OdpowiedzUsuń
  92. Aleksandra Kamińska1 lipca 2014 16:31

    Zawsze, kiedy w ich zyciu dzieje się tak jak teraz, kiedy Justin jest w stosunku do Chanel taki brutalny, a za moment traktuje ją jak księżniczkę, staje mi przed oczami ten teledysk, ta piosenka : https://www.youtube.com/watch?v=uelHwf8o7_U

    Widać, ze oni bardzo się kochają, jednak nie potrafią poradzić sobie z problemami i wybuchami agresji, gniewu.
    Genialnie piszesz, jestem z Tobą od samego początku. Nie mogę uwierzyć, ze jeszcze koło 10 rozdziałów i koniec... Mam nadzieję, ze napiszesz jeszcze jakieś opowiadanie. Jestem od początku. Czytałam Twoje poprzednie blogi i muszę powiedzieć : DZIEWCZYNO MASZ OGROMNY TALENT!
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  93. jesteś Bogiem <3

    OdpowiedzUsuń
  94. boze :c Justin jest po prostu zagubiony, cholera tak mi go szkoda :( przeciez on jest pieprzonym idealem czasami :( nie mam pojecia jak bym to naprawila ale prosze nie zabijaj ich :(

    OdpowiedzUsuń
  95. Ty to potrafisz zrobić atmosfere i za to |Cię kocham :3

    OdpowiedzUsuń
  96. Końcówka>>>>> jeszcze chyba nigdy w tym opowiadaniu nie bylam tak zachwycona jak teraz zakończeniem tego rozdziału aww

    OdpowiedzUsuń
  97. Nie minął dzień a już masz ponad 100 kom. :) czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  98. Ale mnie zaskoczyłaś tym rozdziałem!!! :O teraz to nie wiem, jak zakończysz to opowiadanie :) życzę weny no i oczywiście czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  99. Jejciu kocham to ff i aż nie moge się doczekać następnego rozdziału, nie chce żebyś kończyła to opowiadanie ;( tak bardzo je kocham

    OdpowiedzUsuń
  100. Jejuuu, jesteś cudowna. Zresztą ilość komentarzy mówi sama za siebie. Ja tego nie wytrzymam jak skończysz pisać. To jedyny blog, którego nie przestałam czytać. Co do rozdziału jak zwykle boski. Niech ona go zostawi w końcu ! -.- <3

    OdpowiedzUsuń
  101. Mam nadzieję że na 70 wsyztsko będzie PERFECT będą razem i będą mieli dziecko <3333

    OdpowiedzUsuń
  102. Omg chce nowy !! Cudowny rozdział!!

    OdpowiedzUsuń
  103. Normlanie nie wierze :o

    OdpowiedzUsuń
  104. Dobijających do 100 bedzie dużo świętym rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  105. omg świetny aż chce się płakać..

    OdpowiedzUsuń
  106. Mogłaś dać 200 zamiast 100 xD

    OdpowiedzUsuń
  107. Za malo znasz swoich fanow, jesli myslalas ze nie dobija w jeden dzien do setki :D

    OdpowiedzUsuń
  108. Rozdział świetny! Z niecierpliwością czekam na następny :) Jestem tak bardzo ciekawa

    OdpowiedzUsuń
  109. na końcu miałam motylki w brzuszku :(

    OdpowiedzUsuń
  110. Hahaha! Nowy rozdzial czeka xd

    Nie dodawajcie tyle komentarzy, bo potem bedzie chciala ich po 200 lub 300 :p

    <3

    OdpowiedzUsuń
  111. To opowiadanie jest cudowe, jedne z najlepszych:)
    Rozdzial cudowny jej szkoda mi Justina bo sie poplakal:((( jeju mimo wszystko nie powinien podnosic na nia reki:((

    OdpowiedzUsuń
  112. to kiedy kolejny rozdzial? bo bardzo jestem ciekawa co bedzie dalej? dvivdoheksv

    OdpowiedzUsuń
  113. Chyba sie rozplacze ;o

    OdpowiedzUsuń
  114. Jeju już sama nie wiem co się dalej wydarzy. Czekam na nn. Pisz szybko kochanie xx

    OdpowiedzUsuń
  115. To jest najlepsze opowiadanie. Pamoetam jak zaczelam je czytac na tamtych wakacjach. Zakochalam sie haha kocham to . Szkoda ze niedlugo sie konczy :( myslalas o pisaniu drugiej czesci? @biebsiz

    OdpowiedzUsuń
  116. Płaczę sobie... Śliczne. Uwielbiam twoje opowiadanie i ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  117. kocham twoje opowiadanie i z niecierpliwością czekam na następny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  118. okej...fabuła jest fajna, ale...
    ...koniecznie popracuj nad stylem pisania. Strasznie rażące i wkurzające są zwroty typu parsknął (strasznie mnie to denerwuje a używasz tego serio nadmiernie i bardzo dużo)

    Usiłowałam się wyrwać, jednak na marne. Chłopak zaciągnął mnie na łóżko, po czym rzucił mnie na nie, przypierając do mnie i blokując jakikolwiek ruch.
    Starałam się go odepchnąć, uderzyć kąpnąć, jednak nie miałam takiej możliwości.
    -Nigdzie nie odejdziesz, rozumiesz? –krzyczał na mnie. – Nie zostawisz mnie, nie pozwolę Ci mnie zostawić, nigdy! –wciąż krzyczał mocno mnie trzymając.
    Moje nadgarstki przycisnął do łóżka, a swoimi nogami blokował moje, tak, abym nie mogła go kopnąć.
    -Nigdy nie odejdziesz, słyszysz? –dodał już dużo ciszej, prawie szeptem. – Nigdy – szepnął. Nachylił się nade mną. Przestałam się wyrywać czująć jego łzy na swojej szyi.

    Patrz nie lepeij wyglądałoby to tak:
    Usiłowałam się wyrwać, jednak jest zbyt silny. Rzuca mnie na łóżko i sam kładzie się na mnie, wciskając w materac. Zaczynam z nim walczyć, gdy próbuje unierouchomić moje nadgarstki. Kłade dłonie na jego klatce piersiowej i odpycham go z całej siły, kiedy chwyta moje nadgarstki i jednym ruchem unieruchamia mi je nad głową. Jego oczy są dzikie, ciemne a jednocześnie zagubione. To nie jest mój Justin. Boję się go.
    -Nigdzie. Nie. Odejdziesz. – mówi przez zaciśnięte zęby, akcętując każde słowo. –Nigdy mnie, nie zostawisz! -dodał nie przerywając kontaktu wzrokowego. Proszę wróć.
    Obie dłonie przytrzymuje lewą ręką, gdy drugą chwyta mój podbródek. Uciekłam wzrokiem w bok, nie umiem spojrzeć mu w oczy.
    -Nigdy nie pozwolę Ci odejść –szepcze zdeterminowanym głosem. Po moim ceile rozchodzą się ostre, kłujące iskry. Proszę, niech to w końcu się skończy. –Nidy – mówi prawie niesłyszalnie, a ja zamieram czując na szyi jego łze.

    Nie wiem...może dodawaj nie tak często, a bardziej zważaj na styl pisania? i to jak to się czyta? Samanie wiem może nie mam racji. Powodzeia!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do słowa "parsknęłam", to nie uważam je za nieodpowiednie czy niepoprawne, dlatego nie mam zamiaru przestać go używać :)
      Co do tej drugiej części. Twoja wersja jest pisana kompletnie innym stylem. Przede wszystkim ja, pisząc, używam czasu przeszłego, a ty teraźniejszego (za czym ja osobiście nie przepadam w opowiadaniach, dlatego go nie używam). Może i masz rację, że powinnam popracować nad stylem pisania, bo czasem zdania są beznadziejne, aczkolwiek nie uważam, żeby był jakoś bardzo beznadziejny i przede wszystkim na pewno nie zmienię go na zaproponowany przez ciebie, bo sama nie mogłabym czytać własnego opowiadania, bo by mnie irytowało.
      Mam taki, a nie inny, może nawet specyficzny styl pisania, który jednak jak widać niektórym się podoba, skoro czytają moje opowiadanie.
      W każdym bądź razie dziękuję za wskazówki i rady :)

      Usuń
    2. po porstu podałam Ci przykładowo jak możesz zamienić nie które rzeczy. Okej używaj, tylko mówię, że słowo parsknęłam uzywasz nadgminnie i często to psuje Ci zdania, bo bardzo często je powtarzasz :) cóż ja mam takie wrażenie.
      Masz fajną historie, tylko rażą mnie nie które rzeczy :) Nie kryrtykuje Cię, żeby Cię urazić, tylko żebyś zwóciła uwagę na błedy jakie robisz i żeby było jeszcze lepeij :)
      I owszem to jest Twoje opowiadanie i życzę powodzenia w dalszym pisaniu :)

      Usuń
  119. Kurde, lepiej by bylo gdyby chocaz uciekla na jedna noc, a Justin moglby to przemyslec... Ale cudowny rpzdzial boze kocham Cie:*

    OdpowiedzUsuń
  120. najlepsze opowiadanie jakie czytala

    OdpowiedzUsuń
  121. Rozdział bardzo mi się podoba, zresztą jak każdy ;) Uwielbiam to opowiadanie tak jak i twój styl pisania i pomysłowość, jest to jeden z moich ulubionych blogów a ty jesteś jedną z moich ulubionych blogerek, kochanie ;* Nie mogę się już doczekać następnego rozdziału. Mam nadzieje, że dodasz go szybko, bo jestem mega ciekawa co się w nim wydarzy. Pozdrawiam / Sara ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. Mam nadzieję, że Justin ogarnie wreszcie swoją seksowną dupę... ;p

      Usuń
  122. moje ulubione ff i nie wyobrazam sobie ze mialoby sie skonczyc :( masz mega talent, naprwade!!

    OdpowiedzUsuń
  123. denerwuje mnie Justin haha,za każdym razem jak czytam nowy rozdział to boję się czy coś mu nie odwali hahaha

    OdpowiedzUsuń