sobota, 28 czerwca 2014

Rozdział 58.

Jakieś dwa metry od nas, stała średniego wzrostu, szczupła, w średnim wieku blondynka. Wow, nie wiem ile miała lat, ale trzymała się genialnie.
Wyglądała na typową, tak zwaną "kobietę sukcesu". Włosy spięte w wysokiego, idealne ułożonego koka. Kobieta miała na sobie luźną, oplataną paskiem w talii sukienkę w kwiaty. Była naprawdę piękna.
Cóż, zagadka pod tytułem "jakim cudem Justin jest tak nieziemsko przystojny" została rozwiązana.
-Cześć. - Uśmiechnęła się blado. Podeszła do nas niepewnie.
-Biegnij do mamy, pobawimy się kiedy indziej. - Justin uśmiechnął się do Oliviera, po czym jeszcze raz pocałował go w policzek i postawił na ziemię. Chłopiec posłusznie pobiegł w kierunku ogrodu.
Mój wzrok z powrotem spoczął na mamie Justina. Była wyraźnie przejęta całym tym spotkaniem.
-No więc, to jest Chanel, moja narzeczona. Chanel, to jest moja matka. - Miałam wrażenie, że tą drugą część powiedział z nutką pogardy w głosie. Nie "mama", tylko "matka".
Uśmiechnęłam się nieśmiało i wyciągnęłam prawą dłoń.
-Miło panią poznać.
-Mów mi po imieniu, kochanie. Jestem Lucy. - Podała mi rękę, uśmiechając się naprawdę szczerze.
Zanim puściła moją dłoń, delikatnie ją obróciła, zerkając na pierścionek znajdujący się na moim palcu.
-Piękny - odparła. - Masz dobry gust i wyczucie stylu po mnie. - W tym momencie Lucy spojrzała na Justina, uśmiechając się niepewnie.
Na jego twarzy nie pojawił się nawet minimalny uśmiech. Nie wysilił się ani troszeczkę, aby chociaż stwarzać pozory, że cieszy się ze spotkania.
-Wejdźcie do środka - dodała, wskazując drzwi do domu.
-Mamo, powiedz po prostu czego ode mnie chcesz i skończ z tymi sztucznymi uprzejmościami - odparł oschle.
Kobieta westchnęła, zakładając ręce na piersi.
-Justin, proszę. - Spojrzała na niego błagalnie.
-Proszę. - Przysunęłam się do chłopaka i dyskretnie szepnęłam mu do ucha.
Widziałam jak bardzo jego mamie zależało na tej rozmowie.
-No dobra - odparł po chwili bez cienia entuzjazmu. - Ale nie na długo, spieszy nam się - skłamał.
-Dziękuję. - Odpowiedziała uśmiechem, idąc przodem i prowadząc nas.
Dom w środku był równie piękny jak i na zewnątrz. Wszystko było takie nowoczesne i zapewne cholernie drogie.
Przeszliśmy do dużego salonu.
-Siadajcie. - Uśmiechnęła się po raz kolejny.
Usiadłam na dużej, skórzanej kanapie, a Justin tuż obok mnie. Chłopak splótł nasze dłonie, wkładając je między swoje kolana.
Ściskał moje palce, jakby ze strachu.
Odwróciłam głowę w jego kierunku i spojrzałam na niego. Widziałam, że się stresował. Bał się tej rozmowy i potrzebował mnie teraz obok siebie.
-Napijecie się czegoś?
-Ja dziękuję - odparłam uprzejmie.
-Nie - odpowiedział Justin.
Lucy odwróciła się na chwilę do nas tyłem, zabierając poduszki z fotela i robiąc sobie miejsce do siedzenia.
-Będzie dobrze, kochanie - szepnęłam mu do ucha i pogładziłam go po policzku.
Chłopak uniósł na moment nasze splecione ręce i pocałował wierzch mojej dłoni. Nie musiał  nic mówić. Wiedziałam, że w ten sposób podziękował mi za to, że tu z nim jestem.
-Kiedy się zaręczyliście? - spytała, siadając w końcu naprzeciw nas.
-Wczoraj - odpowiedziałam, widząc, że Justin nie był zbyt rozmowny i nie miał najmniejszej ochoty prowadzić z nią konwersacji.
-O. - Uśmiechnęła się. - Myśleliście już nad datą ślubu?
-Za rok, kiedy skończę osiemnaście lat, pomyślimy o dokładnej dacie - odparłam i ugryzłam się za późno w język. Nie powinnam mówić ile mam lat. Co jeśli wyda jej się podejrzane, że jestem tak młoda, a już mieszkam z Justinem? Co jeśli spyta o moich rodziców? Cholera.
Kobieta nie kryła swojego zdziwienia.
-To ile masz lat, kochanie?
-Siedemnaście - odpowiedziałam już niepewnie.
-Muszę przyznać, że mnie zaskoczyliście. - Zaśmiała się, po czym jej mina nieco spoważniała. - Tak całkiem szczerze. Jesteś w ciąży? - spytała, czym kompletnie mnie zatkała.
Spojrzałam na nią ze zdziwieniem.
-Nie, skąd w ogóle ten pomysł?
-Pytam, bo po prostu wydało mi się dziwne, że tak z własnej woli tak szybko podjęliście tak ważną decyzję. Zwłaszcza, że znam Justina i... - W tym momencie Justin jej przerwał.
-Nie, nie oświadczyłem się Chanel dlatego, że wpadliśmy - Parsknął. - Wyobraź sobie, że niektórzy ludzie na świecie potrafią się kochać. Tak, wiem, że dla ciebie to jest cholernie odległe uczucie - dodał ze złością i spojrzał na swoją matkę wrogo.
Skarciłam go wzrokiem, jednak niekoniecznie się tym przejął.
-Jeśli ściągnęłaś nas tu po to, żeby zrobić nam przesłuchanie, to nic tu po nas. - Już wstawał, ciągnąc mnie za sobą, kiedy jego mama nas zatrzymała.
-Proszę, zostańcie! - powiedziała szybko, nie chcąc, abyśmy wyszli.
Pociągnęłam Justina za rękę, z powrotem siadając z nim na kanapie.
Lucy wzięła głęboki oddech, po czym spojrzała w oczy swojego syna.
-Przepraszam - powiedziała w końcu. - Przepraszam za wszystko. Za to, że nie poświęcałam ci odpowiednio dużo uwagi - dodała.
Justin parsknął głośnym, ironicznym śmiechem.
-Odpowiednio dużo? - zacytował ją z sarkazmem. - Ty mi jej w ogóle nie poświęcałaś - dodał. - Liczyły się tylko pieniądze, twoje przyjaciółki, kosmetyczki, fryzjer i inne gówna. Wszystko było ważniejsze ode mnie. - Spojrzał na nią z pogardą. - Wszystko, kurwa.
Jego matka przetarła dłonią czoło.
-To nie tak - odparła, rozmasowując skronie. - Byłam bardzo młoda, kiedy się urodziłeś. Miałam zaledwie osiemnaście lat. Nie byłam gotowa na posiadanie dziecka, obowiązki mnie przerosły, a twój ojciec - westchnęła - on w ogóle nie interesował się ani domem, ani mną. Wiesz, że jest ode mnie starszy o osiem lat. W czasie, kiedy on był już dojrzałym mężczyzną, ja byłam jeszcze młodziutką dziewczyną. Wiadomość o ciąży była jak grom z jasnego nieba. Rzuciłam szkołę i wprowadziłam się do twojego ojca. Już wtedy bardzo dobrze zarabiał, głównie dzięki udziałom w firmie swojego ojca. Zapewnił mi wszystko. Piękny dom, pieniądze, spełniał każdą, moją zachciankę, ale jednocześnie odsunął się ode mnie. Z pracy wracał późno, przestał już o mnie zabiegać, tak, jak kiedyś.
-I to jest powód dla którego i ja byłem nie kochany, tak? - Przerwał swojej matce, parkając z ironią.
-Nie, nie mów tak. Kocham cię i zawsze cię kochałam. Po prostu. - Zawahała się. - Nie umiałam ci tego okazać.
-Wybaczysz mi?
Spojrzałam na Justina. Zacisnął szczękę. Widziałam w jego oczach złość, żal i smutek.
-Przez osiemnaście lat traktowaliście mnie z ojcem jak gówno, jak jakiś pieprzony mebel w domu, który tylko zawadza. Nigdy nie pokazaliście, że mnie kochacie. Zjebaliście mi dzieciństwo, a ty teraz nagle uświadamiasz sobie,  że to nie było w porządku, przepraszasz mnie udając skruszoną i myślisz, że tak po prostu wam wybaczę?! - Naskoczył na nią, wstając. - Twoje, pieprzone nie doczekanie. Nie chcę was znać - dodał, po czym szybkim krokiem odszedł w kierunku wyjścia.
Podniosłam się szybko z kanapy.
-Porozmawiam z nim - rzuciłam szybko w kierunku mamy Justina i pobiegłam za nim.
Wyszłam z domu, zauważając, że chłopak akurat otwiera swój samochód.
-Zaczekaj - powiedziałam i szybkim krokiem podeszłam do niego. Złapałam go za ramię i pociągnęłam w swoim kierunku.
-Co? - warknął i rzucił mi wrogie spojrzenie.
-Dlaczego nie chcesz dać im szansy? Dlaczego jesteś taki uparty do cholery?
-Nie chcę mieć z nimi nic wspólnego, nie potrzebuję ich - odparł, po czym odwrócił się z powrotem w kierunku auta.
Otworzył drzwi od swojej strony, po czym jeszcze na moment na mnie spojrzał.
-Wsiadaj do tego jebanego samochodu - warknął na mnie. - Chyba, że chcesz zostać z moją, kochaną rodzinką, to proszę, nie zatrzymuję cię - zaśmiał się ironicznie, po czym sam wsiadł do auta.
Pokręciłam głową i cicho westchnęłam.
Dlaczego on taki był? Dumny i uparty.
Obeszłam samochód, po czym otworzyłam drzwi, siadając na swoje miejsce. Zauważyłam jego mamę, która wyszła przed dom z rękami założonymi na piersi.  Była smutna..
Chłopak przekręcił kluczyk w stacyjce, po czym gwałtownie ruszył z piskiem opon.
Zapięłam od razu pas.
Wyjechał z bramy, wyjeżdżając na ulicę. Nawet nie zatrzymał się, żeby sprawdzić czy nic nie jedzie.
-Uważaj do cholery. Jeśli masz zamiar zabić się w wypadku to proszę bardzo, ale ja chcę jeszcze trochę pożyć - naskoczyłam na niego.
-Nie przesadzaj - odwarknął, po czym sięgnął jedną ręką do kieszeni spodni i wyjął z nich papierosy i zapalniczkę.
-Zasrana rodzinka. - Parsknął ironicznie. - Niech mnie w dupę pocałują - dodał, odpalając papierosa w ustach.
*
Weszliśmy do pokoju, zatrzaskując za sobą drzwi. Justin rzucił na szafkę kluczyki od samochodu. Zdjęłam buty, odkładając na fotel swoją torebkę. Oblizałam wargi, przygotowując się psychicznie na rozmowę z Justinem. Powiedziałam jego mamie, że z nim pogadam i chciałam dotrzymać słowa.
-Kochanie - zaczęłam niepewnie. - Chciałam z tobą porozmawiać.
Zdjął z siebie koszulkę, rzucając na na łóżko.
-Idę się teraz kąpać - odparł. - Chcesz to chodź ze mną - dodał niewzruszony i wyjął ze swoich spodni pasek.
-Nie, źle się czuję, nie mam ochoty się moczyć - odpowiedziałam, zdając sobie sprawę, że wspólna kąpiel nie jest odpowiednią sytuacją do tej rozmowy.
Justin wzruszył tylko ramionami, po czym wszedł do łazienki i trzasnął za sobą drzwiami.
-Kurwa - zaklęłam pod nosem i opadłam na łóżko, przykładając dłoń do czoła.
*
Chłopak oparł się rękami o umywalkę, spuszczając głowę.
W jego głowie panował istny mętlik. Z jednej strony przez cały czas miał ogromny żal do swoich rodziców, jednak z drugiej myślał o tym, co powiedziała mu jego mama.
Starał się ją zrozumieć, ale nie potrafił. Nie pojmował dlaczego rodzice tak bardzo go od siebie odpychali.
To bolało. Pomimo tego, że nie był już dzieckiem, to wciąż pamiętał jak bardzo nieszczęśliwy przez nich był.
Podniósł głowę, odkręcając wodę i przemywając zmęczoną twarz.
*
Zasnęłam na łóżku. Nie wiem ile spałam, na pewno nie długo. Obudziło mnie pukanie do drzwi. Przetarłam oczy, dopiero po chwili dotarła do mnie powaga sytuacji.
Przyłożyłam dłoń do ust, z przerażeniem wpatrując się w drzwi.
Co jeśli to była policja? Jeśli nas znaleźli? Mój Boże. Po cichu zeszłam z łóżka, nie wiedząc co robić. Otwierać? Iść po Justina? Nie otwierać w ogóle? Cholera.
Mijały kolejne sekundy, a ja wciąż nic nie zrobiłam.
Na palcach podeszłam do drzwi. Moje serce waliło jak młotem. Drżącymi dłońmi dotknęłam klamki w drzwiach, po czym powoli ją przekręciłam.
Uchyliłam je, spodziewając się najgorszego. Jednak tej osoby nie spodziewałam się zobaczyć. Kompletnie.
-Boże, co ty tutaj robisz?! - pisnęłam ze szczęścia i mocno przytuliłam dziewczynę.
Lea odwzajemniła uścisk, uśmiechając się.
-Czyli Justin dotrzymał słowo i ci się nie wygadał. - Zaśmiała się. - Niespodzianka.
-Wchodź - powiedziałam po chwili ze śmiechem i pociągnęłam ją za rękę do pokoju. Zamknęłam za nami drzwi.
To była cholernie miła niespodzianka.
-Chciałam was odwiedzić, stęskniłam się za wami. - Uśmiechnęła się, siadając na łóżku obok mnie.
W tym momencie z łazienki wyszedł Justin. Miał na sobie tylko bokserki i luźno leżące jeansy. Przecierał ręcznikiem swoje mokre włosy.
-Cześć. - Uśmiechnął się, patrząc na Lea'ę. Odrzucił ręcznik na fotel, po czym podszedł do dziewczyny, która wstała i mocno ją przytulił.
-Jesteś mokry. - Zaśmiała się i odsunęła od niego.
Cieszyłam się, że Lea przyjechała. Nie tylko dlatego, że bardzo ją lubiłam, ale też z powodu Justina. Wiem, że kocha ją jak siostrę, więc miałam nadzieję, że chociaż jej uda się przemówić mu do rozumu.
-Na ile przyjechałaś? - spytał, wkładając na siebie koszulkę.
-Tylko na weekend, potem wracam na uczelnię. - Westchnęła.
-O, co studiujesz? - spytałam zaciekawiona.
-Psychiatria. - Uśmiechnęła się. - Praca z wariatami będzie ciekawa - odparła, a ja się zaśmiałam.
-Zacznij od leczenia siebie - powiedział Justin z wrednym uśmiechem, na co Lea uderzyła go poduszką w głowę.
-Dobra, idę do sklepu. - Chłopak wstał.
-Po co? - spytałam.
-Mam teraz powiedzieć? - odparł z uśmiechem, a ja nie wiedziałam o co mu chodzi.
-A dlaczego nie? - Przymrużyłam oczy.
-Na pewno?
-No tak. - Zaśmiałam się.
-Gumki się skończyły. - Wyszczerzył się idiotycznie. - Nie, mówię serio - dodał. - Muszę kupić gumki, fajki i coś dobrego do jedzenia.
Uchyliłam usta, a Lea wybuchła śmiechem, widząc moją minę.
-Od dzisiaj, proszę, nie odpowiadaj na każde moje pytania przy ludziach, nawet jeśli o to proszę - odparłam, mając ochotę parsknąć śmiechem.
Moje policzki zrobiły się delikatnie zarumienione. Chociaż w sypialni byłam coraz odważniejsza, to w głębi wciąż siedziała we mnie nieśmiała dziewczyna, która szybko się zawstydza.
-Dobrze, zapamiętam. - Zaśmiał się. - Coś ci kupić kochanie? - spytał, kucając przede mną.
-Mam ochotę na loda - odparłam, nie myśląc wcześniej nad brzmieniem tych słów. Miałam na myśli pieprzonego loda do jedzenia.
-Lea, zostaw nas samych - powiedział, patrząc na nią ze śmiertelnie poważną miną.
-Co? Dlaczego? - spytałam zdezorientowana.
-Przecież powiedziałaś, że masz ochotę na loda - odpowiedział i uśmiechnął się zadziornie, a ja dopiero teraz zorientowałam się o co chodzi. Lea ponownie wybuchła śmiechem.
-O mój Boże. - Pokręciła głową.
-Dupek. - Parsknęłam śmiechem i odepchnęłam go od siebie, tak, że prawie upadł na tyłek, jednak podparł się rękami.
Podniósł się, wracając do swojej wcześniejszej pozycji.
-Buzi. - Uśmiechnął się, robiąc w moim kierunku "dzióbek".
-Co do rączki, to do buzi - powiedziała Lea, na co Justin wybuchnął głośnym, niepohamowanym śmiechem.
-Lea! - Spojrzałam na nią karcąco, jednak sama miałam ochotę zacząć się śmiać.
Justin przybił z dziewczyną piątkę. Widać, że to rodzinka.
*
-Kochanie, dlaczego nie chcesz iść z nami? - Nachyliłam się nad nim, kładąc dłonie na jego kark.
-Nie mam ochoty, idźcie same. - Uśmiechnął się lekko.
-Justin Bieber odmawia pójścia na imprezę. Co się dzieje z tym światem. - Lea udała zszokowaną, malując swoje usta czerwoną szminką przed lustrem.
-Na pewno? - spytała jeszcze raz.
-Mhm, bawcie się dobrze - odparł, trzymając dłonie na moich udach.
Miałam na sobie jeansowe szorty z cekinami i dopasowany top.
-Nie rozrabiaj i bądź grzeczna - dodał, odgarniając moje włosy za ucho. Kiwnęłam twierdząco głową.
-Pamiętaj, że niegrzeczna masz być tylko dla mnie, w łóżku. - Uśmiechnął się zadziornie, a ja parsknęłam śmiechem.
-Oczywiście - odparłam z uśmiechem, po czym zbliżyłam się do niego jeszcze bardziej i pocałowałam w usta.
*
Obiecałam sobie, że wrócę z tej imprezy trzeźwa i z klasą.
Cóż.
Straciłam tą klasę po szóstym drinku w klubie.
Ale bawiłyśmy się świetnie. Zlewałyśmy kompletnie każdego faceta, który starał się nad poderwać, ignorowałyśmy wszystkich, po prostu bawiłyśmy się same, pijąc, tańcząc i obgadując zabawnych facetów.
Szłyśmy po schodach na górę motelu, ponieważ inteligentnie stwierdziłyśmy, że jeśli przejdziemy się po schodach, zamiast używać windy, to męcząc się, trochę wytrzeźwiejemy.
Nasze teorie życiowe były genialne.
-Ja pierdole. - Lea zaklęła pod nosem ze śmiechem, nieudolnie wdrapując się po schodach do góry.
Byłyśmy gorzej, niż kompletnie nawalone.
-To jest prawdziwy hardcore - dodała.
-Zamknij się i idź. - Parsknęłam śmiechem, kiedy blondynka zatrzymała się w miejscu. Lekko ją popchnęłam, aby się ruszyła.
W końcu dokonałyśmy niemożliwego.
Weszłyśmy na piętro na którym znajdował się pokój mój i Justina oraz jej, który sobie wynajęła.
Zapukałyśmy do drzwi mojego pokoju. Najwyraźniej nie spał, ponieważ otworzył od razu i nie wydawał się zaspany.
Oparł się o futrynę, założył ręce na piersi i uśmiechnął się. Wyglądał teraz jak ojciec, który widzi jak jego córka wraca z imprezy nawalona. No, może poza tym uśmiechem.
-Mogłem się tego spodziewać. - Parsknął śmiechem.
Obie z Lea'ą wybuchnęłyśmy śmiechem.
-Chanel, chodź do pokoju. - Chłopak pociągnął mnie w swoim kierunku, wciągając do pokoju. - Lea, trafisz sama do siebie? - Spojrzał na dziewczynę.
-Jasne. - Machnęła ręką, po czym odwróciła się na pięcie i zaczęła iść wzdłuż korytarza. W pewnym momencie straciła równowagę i po prostu usiadła na podłodze, zdejmując ze stóp szpilki. Obie zaczęłyśmy się śmiać.
-Cholera. - Justin mruknął. - Chanel, usiądź tutaj i broń Boże nigdzie sobie nie idź. - Posadził mnie na łóżku. - Ja zaraz wracam - dodał i wyszedł z pokoju.
Podszedł do blondynki i zebrał ją z podłogi, przerzucając sobie przez ramię i biorąc do jednej ręki jej buty.
-Szkoda, że Chanel to twoja dziewczyna. Mogłabym na nią polecieć, jest idealna i idealną kompanką do picia - wymamrotała.
-Boże, Lea, błagam. - Parsknął ze śmiechem. - Gdzie masz kartę do pokoju? - spytał.
-W torebce - odparła i wskazała ręką na torebkę przewieszoną przez ramię.
Justin sięgnął po nią, szukając w niej karty.
W końcu otworzył drzwi, rzucając w kąt pokoju szpilki dziewczyny. Podszedł do łóżka, kładąc na nie Lea'ę.
-A teraz śpij - odparł i odszedł. - Albo zdejmij sobie najpierw sukienkę, jeśli dasz radę. Do jutra - dodał i wyszedł, zamykając za sobą drzwi.
*
-Nie chcę spać - powiedziałam, niczym mała dziewczynka, której nijak nie da się ułożyć do snu.
-Chanel. - Westchnął, będąc już zmęczony ogarnianiem mnie.
Justin podszedł do mnie, kiedy siedziałam na łóżku, stając przede mną.
Przygryzłam wargi, uśmiechając się.
-Pobawimy się - powiedziałam z przekonaniem i pociągnęłam za pasek jego spodni.
Chłopak zaśmiał się, przewracając oczami.
-Nie jesteś w stanie, skarbie - pogładził mnie po włosach.
-Jestem - odpowiedziałam, chcąc mu to udowodnić. Odpięłam guzik i rozporek.
-Nie jesteś. - Uśmiechnął się i zabrał moje ręce, zapinając spodnie. Zrobiłam minę zbitego szczeniaka. Justin kucnął przede mną, podnosząc mój podbródek.
-Doceniam twoje chęci. - Wciąż się uśmiechał. - I z przyjemnością bym skorzystał, ale jesteś teraz tak pijana, że zaraz zaśniesz - dodał.
-No - mruknęłam i ziewnęłam. - Chyba masz rację - dodałam i położyłam się.
Naprawdę zrobiłam się bardzo senna.
-Chcesz jeszcze coś ciepłego do picia?
Kiwnęłam twierdząco głową.
-Herbatę - odparłam.
Chłopak pocałował mnie w czubek głowy, po czym podniósł się, przechodząc do części pokoju, w którym znajdowała się mini kuchnia.
Podciągnęłam się z trudem na rękach, kładąc się wygodniej na łóżku i przewracając na bok. Czułam, że już powoli odpływam.
*
Chłopak wrócił po pięciu minutach, zauważając, że Chanel zasnęła. Uśmiechnął się pod nosem, kładąc kubek na szafkę przy łóżku, po czym podszedł do dziewczyny. Zdjął z jej stóp czarne szpilki, kładąc je po cichu na podłogę, po czym jak najdelikatniej potrafił, odpiął i zsunął z niej szorty, w których niewygodnie by jej się spało.
Przykrył Chany kołdrą, po czym sam udał się do łazienki.
*
Stałam pod prysznicem dobre dwadzieścia minut, modląc się, żeby zimna woda mnie otrzeźwiła. Miałam ogromnego kaca.
Łeb mi pękał, źle się czułam, a w ustach ciągle czułam cholerną suszę.
W końcu wyszłam z wody, wysuszyłam się, ubrałam i wyszłam z łazienki. Justin oglądał coś w telewizji.
Uważałam, że to odpowiedni moment, żeby z nim porozmawiać. Póki nie ma z nami Lea'i, miałam okazję pogadać z nim w cztery oczy.
-Chciałam z tobą w końcu pogadać - powiedziałam niepewnie, siadając obok niego na łóżku.
-O co chodzi? - Spojrzał na mnie.
-O twoją rodzinę - odpowiedziałam. Chłopak przewrócił oczami zirytowany,
-Po cholerę? Ja nie zmienię zdania, błagam cię, przestań już truć mi tym dupę, mam dość - powiedział i wstał z łóżka, wkładając dłonie do kieszeni.
Również wstałam, idąc za nim.
-Zachowujesz się głupio, nie dajesz sobie przetłumaczyć - powiedziałam, zakładając ręce na piersi.
-Możesz w końcu przestać? - warknął. - To moja sprawa i zrozum w końcu, że nie zmienisz mojej decyzji.
-Justin, kurwa! - Uniosłam głos, mając szczerze dość jego dumy i nieustępliwości.
-Nie podnoś na mnie głosu! - Również krzyknął. - Nie obchodzi mnie co myślisz o moim zachowaniu, pojmiesz to w końcu!
-Pieprzony, dumny idiota - powiedziałam zirytowana. Wiem, że przesadziłam. Wiem, że nie powinnam go oceniać.
-Zamknij się kurwa - syknął i spojrzał na mnie wrogo.
-Idiota.
-Powiedziałem zamknij się! - Wrzasnął na mnie i uniósł rękę, prawie uderzając mnie w twarz.
Moje serce na moment stanęło. Prawie znów mnie uderzył. Zatrzymał dłoń kilka centymetrów przed moją twarzą.
Ale zatrzymał ją.
Zacisnął ją w pięści, opuszczając.
-Przepraszam - szepnął i mocno mnie przytulił.
-Ja też przepraszam.
____________________________________________________________

65 komentarz = nowy rozdział.

Życzę Wam mega udanych wakacji, takich, o których nie zapomnicie do końca życia! <3

82 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Justin ty idioto co ty prawie najlepszego zrobiles?!

      Chanel ma fajne odpały po pijaku hah.

      Zapraszam do mnie:
      www.hate-to-love-you-zayn-fanfiction.blogspot.com

      Czekam na kolejny rozdział 😃💜

      Usuń
  2. Mega fajny oby wszystko u nich było dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chcę następny *_*

    OdpowiedzUsuń
  4. Twoje opowiadanie uzależnia *__* i również życzę Tobie wspaniałych i udanych wakacji ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. KOCHAM CIĘ. Wspaniały rozdział i ta końcówka ! Jejku, mam nadzieję, że Justin pogodzi się z rodzicami. Proszę nie kończ tego opowiadania :c . Aż mi się smutno robi jak pomyślę, że nie będę mogła tego czytać. To jest niesamowite, uzależniające. Życzę szybkiego najścia weny i napisania kolejnego rozdziału !

    OdpowiedzUsuń
  6. WSPANIAŁY, masz talent kochana.

    OdpowiedzUsuń
  7. OMG. Już myślałam, że Justin uderzy Chanel. Dobrze, że się powstrzymał.

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam, ze jest uwzględniona przemoc wobec kobiet. Mam nadzieje ze się pojawi 65 komentarzy i zaraz nowy rozdzial ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niesamowity !! Mam nadzieję, że szybko pojawi się wystarczająca ilość komentarzy i napiszesz kolejny (wspaniały jak zawsze) rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Udanych wakacji i wielu rozdziałów kochana :*
    Tak wgl wspaniały rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. aaa, cudowny rozdział!! I tobie też miłych wakacji

    OdpowiedzUsuń
  12. tgyhjgfdklrmkdfkmg świetny rozdział kochana<3

    OdpowiedzUsuń
  13. Genialny!
    Chanel po pijaku jest cholernie zabawna i te testy Lea
    To było najlepsze.
    Cholera! Prawie ją uderzył.
    Już się nie mogę doczekać kolejnego xx
    ineedangelinmylife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetne!!!! Dobrze że jej nie uderzył

    OdpowiedzUsuń
  15. Wjehfgabekbfvqfbgvqfvb cudowny rozdział kochana !!

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie mogę się doczekać następnego !

    OdpowiedzUsuń
  17. Wow świetny !!
    Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny rozdział ;* lubię to! Czekam na na

    OdpowiedzUsuń
  19. Współczuję Justinowi wspomnień z dzieciństwa, ale powinien chociaż dać szansę rodzicom :c i ta akcja na koniec, myślałam, że ją uderzy, ale dobrze, że Chanel pokazuje, że się go nie boi oraz, że jest tak samo ważna w tym związku jak Justin ! Życzę miłych, udanych i słonecznych wakacji !

    OdpowiedzUsuń
  20. Wspaniały rozdział. Życzę szybkiego napisania rozdziału oraz miłych wakacji :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Wspaniały rozdział ;3 Życzę miłych wakacji.

    OdpowiedzUsuń
  22. Super rozdział i to na koniec O.O , trzyma w napięciu. Szybko pisz nexta :D
    Miłych wakacji !

    OdpowiedzUsuń
  23. Jest mega.
    Zaczyna się dziać.
    Czekam na NN ;D

    OdpowiedzUsuń
  24. niesamowity rozdział jak każdy z resztą:)))

    OdpowiedzUsuń
  25. justin to dupek

    OdpowiedzUsuń
  26. świetny, najlepsze opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń
  27. Haha, pijana Chanel ! :D
    Co za gnojek? Jak mógł chcieć ją uderzyć?! Ma szczęście ,że się powstrzymał! Kocham to opowiadanie i nie mogę doczekać się nexta! <3 miłych wakacji! ;*

    OdpowiedzUsuń
  28. Świetny rozdział.
    Masakra Lea powiedziała,że chciałaby przelecieć jego dziewczynę! Haha
    Czekam na next!
    @weramichalak

    OdpowiedzUsuń
  29. Genialny rozdział *.*

    OdpowiedzUsuń
  30. Dobra, ja to w szoku. Justin wow mamy postep!

    OdpowiedzUsuń
  31. wowowooowow Justin sie zatrzymal. *,* Kocham to :*

    OdpowiedzUsuń
  32. Justin jest taki kochany. Oprócz końcówki jak prawie ją uderzył, ale jednak się powstrzymal. To jest wszystko takie intrygujące i ciekawe, że aż nie mogę doczekac się następnego. Pisz szybko kochanie bo czekamyy :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Genialne, o mały włos, a było by źle .
    Czekam na nastepny

    OdpowiedzUsuń
  34. Super rozdziała fanie że dodałaś tak szybko ♥ :) Bałam się że Justin na końcu uderzy chanel ale nie zrobiła tego i jestem szczęśliwa czekam na nn ♥ xx

    OdpowiedzUsuń
  35. kolejny interesujący i pełny śmiechu rozdział *--*

    OdpowiedzUsuń
  36. ooo widzę jakiś postęp u Justina.

    OdpowiedzUsuń
  37. Wspaniały rozdział jezu fvwerjbvobrqovq.. Wow nie spodziewałam się takich postępów u Justina, znaczy lekkich ale w końcu się powstrzymał więc jakieś są. Lea będzie psychiatrą więc może pomoże Justinowi hahaha. Mam nadzieję że reszta idzie w dobrym kierunku, ale jakoś mało w to wierzę. Kocham cię.

    OdpowiedzUsuń
  38. Boże kocham cię dziewczyno... Rozdział asdfghjkl i love you so much <3 AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA JA CHCE KOLEJNY !!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  39. Genialny czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  40. Jestem w szoku po raz pierwszy jej nie uderzył!! Ta jego rodzinka jest jakaś dziwna. Mam przeczucie, że coś kombinują. Rozdział świetny, ale to juz wiesz :)

    OdpowiedzUsuń
  41. cudowny rozdział, szkoda tylko, że justin jest tak uparty co do rodziców, niech chcia lea do niego przemówi

    OdpowiedzUsuń
  42. Wow! Nowy rozdział jest super ;) Dobrze że Justin się pochamował bo ta biedna dziewczyna by wkońcu od niego odeszła :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Super :) Justin prawdopodobnie powoli panuje nad sobą. Nie mogę się doczekać kolejnego :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Dzięki Bogu się powstrzymał, niech Chanel da spokój z tą rodziną, oni napewno współpracują z policją.

    OdpowiedzUsuń
  45. Omg!! Świetny! A ta końcówka poprostu niesamowita :o pijana Chanel jest taka napalona tak jak Justin kiedy.... Um.... Zawsze :D

    OdpowiedzUsuń
  46. jak zawsze super, kocham ten ff :*

    OdpowiedzUsuń
  47. Boże, proszę nie kończ szybko tego opowiadania. Jest zajebiste. Co ja będę robić jak zawiesisz swoją działalność? :D

    OdpowiedzUsuń
  48. Nadal nie wiem jak ty to robisz że na bierzaco potrafisz napisać rozdział tak z dnia na dzień i w każdym rozdziale dzieje się coś interesujacego. Zazwyczaj w opowiadaniach jest tak że pomiędzy jednym a drugim rozdziałem w którym się coś dzieje musi być jeszcze jeden rozdziałtaki zapowiadajacy i wprowadzajacy, a u cciebie wręcz przeciwnie - w każdym rozdziale dzieje się coś co powoduje że potrafię przeczytać jeden rozdział kilka razy :D

    OdpowiedzUsuń
  49. Cudowny rozdział *-* Dobrze że Justin nie uderzył Chanel. Kocham tego bloga <3

    OdpowiedzUsuń
  50. wspaniały :))))

    OdpowiedzUsuń
  51. Kocham pijaną Channel, hahahaha! Rozdział świetny, jak zawsze zaskakujący :) Czekam z niecierpliwością na kolejny. I udanych wakacji :))))

    OdpowiedzUsuń
  52. idealny
    tez bym chciala tak pisac
    72-fanfiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  53. Zazdroszczę :) świetny rozdział i zapraszam love-is-not-dream-kiss.blogpsot.com

    OdpowiedzUsuń
  54. No jest juz ponad 65 komentarzy więc czekam na kolejny rozdział :D Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  55. Boooski *,* czekam na kolejny kochanie ;**

    OdpowiedzUsuń
  56. Boże ebfhrewgfvr4vbu TO JEST ZAJEBISTE <3

    OdpowiedzUsuń
  57. O matkoo jest idealny <333!

    OdpowiedzUsuń
  58. Kocham to opowiadanie nad życie, tak bardzo zżyłam się z bohaterami.

    OdpowiedzUsuń
  59. Dzuo sie dzieje...

    Nawet nie wiem, jak to skomentowac...

    Wspaniale <3

    Powinnas wydac ksiazke ;)

    X.O.X.O.

    PS. Your forever.

    OdpowiedzUsuń
  60. WOW właśnie jak z tego nie powstanie książka to nie wiem co zrobie :D <33 Much love.

    OdpowiedzUsuń
  61. o boże idealny <3 . <3 kocham to jest już 78 komentarzy a rozdziału nie widać . hehehheheheheheh nie mogę doczekać się następnego <3

    OdpowiedzUsuń
  62. Jeśli to przeczytasz to bardzo będę szczęśliwa , prawie zawsze Ci komentuję ( czasem zapomnę z wrażenia rozdziału) wracałam do początkowych rozdziałów nie raz , polecam Twoje opowiadanie gdzie się da , zachwalam je, nawet jak robisz półroczną przerwę ja i tak codziennie wchodzę na bloga i patrzę czy przypadkiem nie dodałaś rozdziału i zastanawiam się ( oczywiście nie obwiniając Cię ) co się stało ,że robisz przerwę , bo wiem ,że jesteś tylko człowiekiem ( bardzo zdolnym) , który czasem nie ma ochoty na pisanie , nie ma weny i ma swoje życie osobiste , swoje problemy , swoich znajomych etc. Zawsze kiedy pojawia się nowy rozdział jeszcze przed zaczęciem przeczytania go na mojej twarzy pojawia się uśmiech , po przeczytaniu nigdy nie byłam jeszcze zawiedziona , zawsze co rozdział bardziej mnie zaskakuję . Twoje opowiadanie jest inne i to jest dobre. Pokazuję prawdziwe życie a nie jakąś przesłodzoną bajeczkę dla dzieci. Dziękuję Ci za to ,że zaczęłaś pisać nadajesz się do tego. A jakbyś nie wiedziała to tu Twój stalker Paula z aska ^^ Pisz dalej !!!!! Twoje powołanie mówię Ci . KC , pozdrawiam. Największa fanka :)

    OdpowiedzUsuń
  63. Kocham to opowiadanie, jesteś cudowna. Sam rozdział jest genialny. Cudo, wgl nigdy nie wiem co ci napisać w komentarzu bo mi pismo odbiera jak czytam xd

    OdpowiedzUsuń
  64. Lea przyjechała <3
    pijana Chanel >>>>>>
    Justin pierwszy raz się powstrzymał od uderzenia Chany - już jakiś postęp :)
    genialny rozdział, a ta rodzina to faktycznie jakaś podejrzana..

    @saaalvame

    OdpowiedzUsuń