wtorek, 25 marca 2014

Rozdział 51.

Jechaliśmy od pół godziny. Równe trzydzieści minut. Wiem, bo mój wzrok odkąd ruszyliśmy był bezmyślnie wbity w wyświetlacz telefonu. Byłam przerażona wszystkim co mnie aktualnie otaczało.
Bałam odezwać się choćby słowem, w środku wciąż się trzęsłam, przed oczami miałam tamtego mężczyznę, a do tego wciąż pamiętałam o tym, że przyznałam się Justinowi do tego, że byłam z nim w ciąży.
Pierwszy raz odkąd wyjechaliśmy podniosłam powoli wzrok i skierowałam go na Justina. Wyglądał na całkowicie skupionego na drodze, chociaż wiem, że to były tylko pozory. W jego głowie również kłębiło się milion myśli na minutę. Widziałam jego ostro zaciśniętą szczękę, na której widok odruchowo dostawałam zimnych dreszczy. Wyglądał na złego. A raczej wściekłego i zmartwionego tym wszystkim równocześnie.
Przełknęłam ślinę, która zebrana w moich ustach uniemożliwiała mi mówienie, po czym niepewnie wyciągnęłam rękę w kierunku chłopaka, kładąc ją delikatnie na jego nodze.
-Kochanie - zaczęłam, niemalże szeptem, jednak nie było mi nawet dane dokończyć zdania.
Justin nawet na mnie nie patrząc, zrzucił gwałtownie moją dłoń z jego kolana.
Poczułam się źle. Okropnie. Tragicznie. Po prostu...źle.
-Prowadzę, zajmij się czymś innym, niż zawracaniem mi dupy - warknął suchym, ostrym tonem, a ja poczułam jakby przez moje serce przeszedł przeszywający chłód.
Nie byłam chyba nawet w stanie niczego mu odpowiedzieć. Czułam jak łzy zbierają się w moich oczach, jednak z całych sił starałam się nie rozpłakać. To byłoby żałosne, prawda?
Schowałam swoje obie dłonie między uda i oparłam głowę o fotel, odwracając ją w kierunku okna. Po moim policzku spłynęła pierwsza łza, której nie miałam nawet sił ocierać.
Nie mogłam przestać myśleć o tym co zrobiłam. To nie dawało mi spokoju, a do tego wszystkiego bałam się jak będzie wyglądać nasza pierwsza rozmowa z Justinem. Nie wyobrażałam sobie wytłumaczenia mu tego, co się stało z moim...to znaczy naszym dzieckiem.
Na samą myśl o jego reakcji trzęsłam się ze strachu. Wiedziałam jak impulsywny potrafił być i jak ciężko mu panować nad emocjami.
Przymknęłam powieki, modląc się, aby zapomnieć chociaż na moment o tym, co się wydarzyło. W innym wypadku byłam bliska zwariowania. To było za dużo.
*
Obudził mnie głośny trzask drzwiczek w samochodzie, sprawiający, że wręcz podskoczyłam na fotelu. Odpięłam swój pas, rozglądając się. Justin otworzył bagażnik, zaczynając wykładać z niego nasze torby. Westchnęłam, oblizując swoje suche wargi.
Kiedy tylko dotarło do mnie to wszystko, co się wydarzyło, moje serce momentalnie znów przyspieszyło, a w brzuchu poczułam ten nieprzyjemny ucisk.
Wzięłam głęboki oddech, przymykając powieki i starając się uspokoić. Powtarzałam sobie w duchu, że wszystko będzie dobrze, ale w obecnej sytuacji te słowa gówno znaczyły.
Pokręciłam głową, chcąc wyrzucić z niej te wszystkie myśli, po czym wyszłam z samochodu. Justin nawet nie zwracał na mnie uwagi. Był dla mnie oschły i to bolało. Bardzo.
Stanęłam obok niego, zabierając z bagażnika te lżejsze torby, po czym udałam się z chłopakiem do hotelu.
Nie odezwał się do mnie ani słowem. Nawet na mnie spojrzał. W drodze do hotelu, przy recepcji i windzie - cały czas między nami panowała grobowa cisza.


-Siadaj - warknął ostrym i stanowczym tonem, który jasno wyrażał, że nie toleruje sprzeciwu.
Niepewnie usiadłam na fotelu przed nim, czując jak dłonie coraz bardziej mi drżą, a nogi się trzęsą. Widziałam w jego oczach złość, co nie wróżyło nic dobrego, ale co ja do mogłam zrobić?
-O jakiej ciąży mówiłaś? - spytał prosto z mostu, a moje serce przyspieszyło do nienaturalnego tempa.
Jakiś głos w mojej głowie powtarzał mi:
Kłam.
-Kłamałam Justin, nie było nigdy żadnej ciąży, po prostu chciałam przemówić ci do rozumu, bo inaczej nie docierały do ciebie moje słowa - powiedziałam zachowując w głosie tyle powagi, na ile było mnie stać.
Chciałam, żeby mi uwierzył.
A raczej modliłam się o to.
Chłopak spojrzał na mnie z czymś na kształt..pogardy. Pokręcił głową, zaciskając zęby.
-Nie radzę kłamać - powiedział, co brzmiało jak ostrzeżenie, przez co mój strach w jednej sekundzie wzrósł dwukrotnie.
Co miałam robić? Nie wiedziałam czy będzie gorzej, kiedy będę brnąć w to kłamstwo dalej czy kiedy mu się do wszystkiego przyznam,
-No więc, jak było? - dodał spokojnym, stanowczym głosem, siadając naprzeciw mnie i biorąc z kieliszka łyk whisky.
-Justin ja..-zaczęłam, zacinając się. Boże, co ja miałam zrobić do cholery? Byłam przerażona.
-Czyli jednak - warknął, dopijając do końca alkohol i rzucając kieliszkiem o ścianę, sprawiając tym samym, że szkło rozsypało się po panelach. Huk uderzenia o ścianę sprawił, że odruchowo podskoczyłam.
Coraz bardziej się bałam.
Bałam się jego i jego agresji, która w nim narastała.
W momencie kiedy wstał z fotela w mojej głowie pojawiła się panika. Przed oczami pojawiły mi się obrazy wszystkich momentów, kiedy podniósł na mnie rękę.
Podszedł do mnie, łapiąc mnie za ramię i podciągając do góry, zmuszając tym samym do wstania.
-Byłaś ze mną w ciąży? - Wciąż trzymając mnie za ramię, przybliżył mnie do siebie, patrząc mi prosto w oczy.
Nie potrafiłam odpowiedzieć na proste pytanie. Bałam się. Spuściłam głowę, czując, że nie jestem w stanie nic z siebie wydusić, jednak chłopak nie pozwolił mi na nie odpowiedzenie. Położył swoją drugą dłoń na moim podbródku i nie zwracając uwagi na sprawiany mi ból podniósł mi go siłą do góry.
-Nie ignoruj mnie, kiedy do ciebie mówię - syknął przez zęby, wbijając we mnie swój morderczy wzrok.
Byłam rozbita pomiędzy "kłam do końca", a "przyznaj się do wszystkiego".
Nie wiedziałam co jest lepsze. A raczej mniej złe.
-Nie było nigdy żadnej ciąży, przysięgam - odparłam, dalej brnąc w swoje kłamstwa i modląc się, aby Justin mi uwierzył. Nie potrafiłam przyznać mu się do tego, że byłam z nim w ciąży i wzięłam tabletki poronne. Wypowiadając te słowa uciekałam wzrokiem. Nie umiałam skłamać mu prosto w oczy.
-Spójrz mi w oczy powtórz, że nigdy nie byłaś ze mną w ciąży - powiedział stanowczo, a ja zamarłam w duchu.
Nie byłam w stanie tego zrobić.
Powoli przeniosłam swój wzrok na jego twarz, sprawiając tym samym, że nasze spojrzenia się spotkały.
Milczałam.
Tylko tyle, a on wiedział.
-Co z nim zrobiłaś? - syknął przez zaciśnięte ze złości zęby. - Zrobiłaś aborcję?
Wszystko wróciło. Cały ból związany z tym, co zrobiłam. Ponownie uderzyła we mnie myśl, że zabiłam swoje, własne dziecko, które nie było niczemu winne.
-Wzięłam tabletki - powiedziałam cicho, spuszczając głowę i oblizując wargi. - Tabletki poronne - dodałam, a on momentalnie mnie puścił, przywracając mi z powrotem swobodę ruchów.
Zrobiłam mały krok do tyłu, ocierając wierzchem dłoni łzę z policzka i pociągając nosem. Znów poczułam nienawiść do samej siebie.
-Musiałam to zrobić, nie miałam innego wyjścia - szepnęłam i położyłam niepewnie dłoń na jego policzku. Justin podniósł głowę patrząc na mnie chłodnym wzrokiem.
Położył swoją dłoń na mojej, po czym zrzucił ją ze swojej skóry.
-Jesteś pieprzoną egoistką - odparł oschle i z żalem w głosie. - Ono było też moje, nie miałaś prawa mi go zabrać - dodał, sprawiając, że moje serce zaczęło pękać na milion, małych kawałeczków.
-Ale ja..-zaczęłam, będąc kompletnie zszokowana jego reakcją. Nie rozumiałam. Przecież wściekł się i spanikował tak samo jak i ja, kiedy zaliczyliśmy tamtą, cholerną wpadkę. A teraz mówi, że "nie miałam prawa mu go zabrać"? Nie rozumiałam kompletnie niczego.
-Jak mogłaś kurwa je zabić, nie miałaś pierdolonego prawa - podniósł głos, zrzucając jednym ruchem ręki wszystkie szkatułki znajdujące się na komodzie. - To było moje dziecko - dodał, zaciskając wargi.
Uchyliłam usta, chcąc powiedzieć coś sensownego, cokolwiek, jednak nie potrafiłam.
-Nie miałaś kurwa prawa - warknął po raz ostatni, po czym podszedł do drzwi i ubrał buty. Nie zdążyłam nawet zareagować, kiedy wyszedł, trzaskając drzwiami.
Stałam kompletne zszokowana z otwartymi ustami. Nie rozumiałam tego, co się tutaj właśnie wydarzyło.
Usiadłam na łóżku, opierając łokcie o kolana, jednocześnie chowając twarz w dłoniach i wybuchając płaczem.
Wszystko się pieprzyło. Było coraz gorzej i nie wiedziałam co będzie dalej.
Coraz mocniej czułam potrzebę powrotu do domu. Chciałam oderwać się od tego wszystkiego, ale wiedziałam, że nie ma odwrotu.
Płakałam coraz głośniej, nie mogąc tego powstrzymać. Ciszę w pokoju przenikał mój głośny szloch. Byłam całkiem sama. Teraz, kiedy potrzebowałam wsparcia i zrozumienia.
Przestało być tak różowo, jak było na początku.
Justin mnie znienawidził? Nie wybaczy mi tego, co zrobiłam? Wszystko się skończyło?
W mojej głowie pojawiało się coraz więcej pytań, a ja płakałam automatycznie coraz głośniej i mocniej.
Rzuciłam poduszką leżącą na łóżku o ścianę, po czym położyłam się, skulając.
Nie wiem nawet kiedy przymknęłam oczy zmęczone od płaczu i zasnęłam.
*
Obudził mnie dźwięk dobijania się do drzwi. Ktoś walił w nie pięściami, jednocześnie kopiąc w nie nogami.
Przeraziłam się.
Dopiero w momencie, kiedy uświadomiłam sobie, że Justina wciąż nie ma w pokoju, lekko się uspokoiłam, dochodząc do wniosku, że to musi być on.
Przetarłam zaspane oczy, spoglądając na zegarek znajdujący się na ścianie. Była prawie trzecia w nocy.
Przekręciłam klamkę w drzwiach, otwierając je. Moim oczom ukazał się kompletnie nawalony, ledwo trzymający się na nogach Justin,
Był w tragicznym stanie, a wódkę było czuć od niego na kilometr. Odsunęłam się, wpuszczając go do środka.
-Justin, gdzie ty byłeś tyle czasu, jesteś zalany w trupa - powiedziałam z pretensją w głosie i skrzyżowałam dłonie na piersi, widząc jak chłopaka ledwo trzymając się na nogach podchodzi do barku i wyjmuje z niego alkohol.
-Nie twoja sprawa - odwarknął, nalewając do kieliszka whisky.
Widząc go krew mnie zalewała.
-Ty masz już dosyć - powiedziałam i podeszłam do niego, wyrywając mu z rąk kieliszek i kierując się z nim do łazienki, w której wylałam jego zawartość do zlewu. Byłam na niego wściekła. Zostawił mnie samą, idąc chlać.
Kiedy wychodziłam z łazienki zobaczyłam jak Justin siedzi na łóżku, pijąc alkohol z butelki. Nie mogłam na to patrzeć. Chciałam, żeby po prostu położył się już spać.
-Przestań już pić do cholery - podniosłam głos, po czym podeszłam do niego, usiłując wyrwać mu tym razem z ręki butelkę, jednak mi na to nie pozwolił.
-Spierdalaj i zajmij się sobą! - nawrzeszczał na mnie, wstając z łóżka  i odkładając gwałtownie butelkę alkoholu na komodę.
Stałam w jednym miejscu, obserwując dokładnie każdy jego ruch.
-Czemu ty jesteś taka wkurwiająca - warknął pod nosem, po czym odwrócił się w moją stronę, zaczynając iść w moim kierunku.
Serce zaczynało bić mi szybciej i czułam coraz większy strach, który we mnie narastał. Widziałam złość w jego oczach.
-Idź spać - odparłam twardo, nie dając po sobie poznać, że się boję.
-Nie będziesz mi mówić, co mam robić - syknął, łapiąc mnie za szyję. Strach w jednej sekundzie mnie sparaliżował. Wiedziałam do czego był zdolny, a do tego teraz był pijany i zły. Serce podchodziło mi do gardła, modliłam się, żeby udało mi się go po prostu uspokoić.
Położyłam swoją rękę na jego, usiłując zdjąć ją z mojej szyi.
-Masz się mnie słuchać, dotrze to w końcu do ciebie? - odwarknął, po czym gwałtownie mnie puścił. Automatycznie złapałam się za szyję, rozmasowując ją i kilka razy zakaszlałam.
Znów się tak zachowywał. Był agresywny, bałam się go.
-Nie jestem twoją, pieprzoną własnością, żebyś mi rozkazywał - odpyskowałam, sama nie wiedząc dlaczego. To było głupie. Powinnam siedzieć cicho, wiedząc, że jest w takim stanie.
-Ależ kurwa jesteś i już zawsze nią będziesz! - podniósł głos, co sprawiło, że automatycznie ja zrobiłam to samo.
-Przestań zachowywać się w ten sposób, nie pozwolę sobą pomiatać! - wykrzyczałam w przypływie emocji, co było ostatnią rzeczą, jaką powinnam była zrobić.
Przekonałam się o tym już dwie sekundy później.
-Zamknij pysk. - Chłopak podniósł rękę i zamachnął się, uderzając mnie mocno w twarz.
Zamarłam. Momentalnie z moich oczu zaczęły wypływać łzy. Złapałam się za czerwony, pulsujący policzek, odruchowo zasłaniając twarz włosami.
Szok, którego doznałam mieszał się z bólem. Nie wierzyłam. Przysięgam, że nie wierzyłam, że on jeszcze kiedykolwiek podniesie na mnie rękę. Poczułam jak moje serce rozpada się na małe kawałeczki. Jak wszystko co tak mocno wierzyłam nagle traci sens.
W pewnym momencie Justin złapał w pięści moje włosy i przyciągnął mnie za nie do siebie.
-Teraz dotarło? Masz robić to, co ci każe, masz się mnie słuchać, bo należysz do mnie - syknął, patrząc mi prosto w oczy, wzrokiem przepełnionym gniewem.
Nie odpowiedziałam. Nawet nie drgnęłam, nie będąc w stanie niczego z siebie wydusić.
-Chyba dalej nie nauczyłaś się zasad. - Ponownie podniósł głos, po czym wymierzył mi kolejny policzek, chyba nawet mocniejszy, niż poprzedni, ponieważ jego siła dosłownie pchnęła mnie na ścianę.
Nie wierzyłam w to, co się właśnie działo. Rozpłakałam się na dobre, nie potrafiąc zrobić, ani powiedzieć niczego racjonalnego. Byłam jakby sparaliżowana bólem i strachem. Znów trzymałam się za piekący policzek, zanosząc się łzami i przysłaniając włosami. - Chyba będę musiał cię ich nauczyć, żebyś w końcu pojęła kto tu rządzi  - powiedział, po czym przyparł mnie do ściany, o którą byłam oparta i zaczął nachalnie rozpinać guziki mojej koszuli.
Wszystkie złe wspomnienia związane z nim wróciły i uderzyły we mnie z podwójną siłą. Nie wiedziałam czy ból czy strach był teraz silniejszy.
Zaczęłam się szamotać, usiłując wyswobodzić się z jego objęć.
-Zostaw mnie! - wrzasnęłam, odpychając go od siebie ze wszystkich sił, które udało mi się zebrać w sobie.
 Kompletnie zlekceważył moje słowa, które po prostu go rozbawiły.
-Należysz do mnie i mogę cię pieprzyć, kiedy tylko najdzie mnie na to ochota. - Zaśmiał się ironicznie, wciąż się do mnie dobierając. Nie potrafiąc poradzić sobie z odpinaniem guzików w takim stanie, po prostu szarpnął moją koszulę, rozrywając ją w kilku miejscach i w ten sposób "odpinając".
Przyparł do mnie maksymalnie mocno i zaczął nachalnie, brutalnie, wręcz boleśnie całować moją szyję.
Znów sprawił, że poczułam się jak nic nie warte gówno. Jak kompletne zero bez jakiejkolwiek wartości. Znów mnie krzywdził i to bolało najbardziej.
W tym momencie złapał mnie ponownie za włosy i siłą rzucił na łóżko, nie pozwalając mi na ucieczkę. Usiadł na mnie uniemożliwiając mi jakikolwiek ruch i zdjął z siebie koszulkę, odrzucając ją na podłogę.
-To co, zrobimy sobie jeszcze jedno dziecko? - Uśmiechnął się ironicznie, po czym przylgnął do mnie, ponownie boleśnie ssąc skórę na mojej szyi.
Nie pozwolę na to. Nie pozwolę, żeby znowu mnie skrzywdził.
Szamotałam się i wyrywałam się na tyle mocno, że uniemożliwiałam mu w ten sposób wszystko, co chciał zrobić.
-Przestań się wyrywać! - wrzasnął na mnie, po czym - po raz trzeci - uderzył mnie w twarz. Powstrzymałam się od złapania się za bolący policzek, a zamiast tego wykorzystałam moment jego nieuwagi i z całej siły go z siebie zepchnęłam, schodząc z łóżka i zaczynając biec w kierunku łazienki.
Szedł za mną, jednak zdążyłam w ostatniej chwili wejść do środka i szybko zamknąć się na klucz.
Osunęłam się bezwładnie po drzwiach, zanosząc się coraz większym płaczem.
-Otwieraj te drzwi, głupia dziwko. - Walił w drzwi, wciąż na mnie krzycząc. Trzęsłam się na samą myśl o tym, co mogło się stać.
Słyszałam jak próbuje otworzyć czymś zamek od drugiej strony, jednak na moje szczęście był na to zbyt pijany, nie byłby w stanie tego zrobić.
-Chuj z tobą, masz rację, lepiej nie pokazuj mi się na oczy. - Na dźwięk tych słów w pewien sposób odetchnęłam z ulgą.
Przyłożyłam ucho do drzwi, dzięki czemu udało mi się usłyszeć jak kładzie się na łóżku. Szedł spać, za co dziękowałam z całego serca Bogu.
Kiedy odgłosy z pokoju ucichły dało się usłyszeć już tylko mój cichy szloch, który nieudolnie starałam się uspokoić. Okryłam się koszulą, którą miałam na sobie, po czym położyłam się na kafelkach, skulając się.
Nie potrafiłam przestać płakać i myśleć o wszystkim, co się wydarzyło.
Co ja najlepszego zrobiłam? Wyjechałam, skazując się tym samym na życie z potworem....To nie tak wszystko miało wyglądać, nie tak.

__________________________________________________________

Zapraszam Was po raz kolejny na to opowiadanie - bieber's touch. Gwarantuję Wam, że nie pożałujecie.

91 komentarzy:

  1. kochaaaaam to jezu jak sie dziej.e justin ma nie pokoleji ,. kocham cie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. BYŁAŚ PIERWSZAA! X3X3X3

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. wcale , że nie . @lol była pierwsza....

      Usuń
  3. Czytając to sie poryczałam. :( biedna:( :( świetny rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiedziałam że Justin od tak się nie zmieni ale żeby znów być takin skurwielem ?!

    OdpowiedzUsuń
  5. O kurwa... Genialne! Nie wierzę, że próbował znowu to zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  6. Omgggg ale emocje!!!! ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurwa uderzył ją aż trzy razy. Nie spodziewałam się tego. Wiesz,że strasznie Cię kocham i Twoje opowiadanie? Jak nie to już wiesz. Jak ja bym chciała mieć taki talent jak ty.

    OdpowiedzUsuń
  8. No ja pierdole kurwa jak on mógł..... kurwa no nie mogę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. By the way super rozdział, ale emocje :o

      Usuń
  9. Justin przesadził... To co zrobił, po prostu brak mi słów, zero szacunku... Tak, Chanel źle zrobiła biorąc te tabletki, ale co mu strzeliło do głowy, żeby znów ją bić?! Po za tym wtedy nie chciał dziecka, sam jej po poczęciu dał jakieś a teraz ma jakiś piepszony problem? What's wrong with him?! Ale nadal go kocham, pomimo tego wszystkie co zrobił ja i Chanel (czyli w sumie jakby ta sama osoba, bo się z nią upodobniam zawsze, bo jesteśmy też podobne) nadal go kochamy haha to aż śmieszne, jak sprawy mogą się potoczyć... A z tym człowiekiem to masakra ja bym się cholernie bała... Anyway świetny rozdział! Kocham to! <3 Szkoda tylko, że trochę krótki :/ @annie_pilch

    OdpowiedzUsuń
  10. Justin, ty chuju...

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak czytam te opowiadanie to az sama sie trzese ze strachu co za chwile moze sie wydarzyc!! Jestes swietna i kocham twoje opowiadanie <3<3

    OdpowiedzUsuń
  12. Jezuu nareszcie zobaczyła w tej swojej główce że Justin jest potworem ;__; Mam nadzieje ze od niego ucieknie i nie będzie już taka głupia. By the way nikt w hotelu nie słyszał krzyków i płaczu i wgl... jakiś głosów? Dziwnee o.O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest dziwne, ze nikt tego nie slyszal. :) wielki hotel + grube sciany xd

      Usuń
  13. Wow, tego się nie spodziewałam! Kolejny cudowny rozdział! Nie moge się doczkeać następnego!

    OdpowiedzUsuń
  14. mam wrażenie że dopiero teraz się wszystko rozkręca xd jak zwykle wspaniały rozdział...tyle emocji! Już nie reaguje na takie rozdziały/chwile z miną WUUUUUUUUUUUUUUUT xd (gdy Chanel weszła do łazienki miałam w głowie teledysk we found love co) boże...tak bardzo dziękuję ci za to że piszesz to świetne opowiadanie.jesteś wieka! wielka <3
    weny weny weny weny weny x
    @szarymalik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a i jeszcze miałam napisać że strasznie zaskoczyła mnie reakcja Justina w sensie że mówił że to było też jego dziecko..jakoś mało wierzę w to że on by je chciał (xd) ale przynajmniej przez tą chwilę takie miałam wrażenie i to było...słodkie? tak! zdarzyła się jak dla mnie słodka scena w tym rozdziale lol (jest późno a ja piszę głupie rzeczy, nie zwracaj uwagi xd) serio...jak popatrzeć na to z innej perspektywy to było to takie ''opiekuńcze'' xdddd

      Usuń
  15. Wróciłas ♥ jezuuu emocjeee

    OdpowiedzUsuń
  16. kocham Twoje opowiadanie i z niecierpliwością czekam na następny :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Omg współczuję Chanel naprawdę. Justin zachował się jak kanalia.

    OdpowiedzUsuń
  18. I znowu powraca ten zły Justin. Czekam na kolejny.

    OdpowiedzUsuń
  19. Jezuniu, dopiero teraz, rano, jestem w stanie napisać komentarz, chociaż rozdział przeczytałam już wieczorem. Tak, jak Ci pisałam, czytałam po kawałku rozdziału i przerywałam, bo byłam tak przerażona, że po prostu nie potrafiłam przeczytać go za jednym razem. Cała się trzęsłam i w ogóle serce waliło mi, jak oszalałe. A z drugiej strony byłam tak podekscytowana, że musiałam o przeczytać, pomimo tych wszystkich nerwów.
    Boże, rozdział jest taki wspaniały, że nawet nie wiem, co mam powiedzieć, żeby opisać swoje emocje, no ale się postaram. Moje oczy normalnie dwa razy wieksze były przez cały rozdział. Tak się bałam o Chanel, jakbym ją znała i była mi bardzo bliska. No bo właściwie to jest i chociaż wiem, że te wydarzenia nie dzieją się na prawdę, to jednak byłam tak przejęta, jakby ona tak cierpiała. Powiem Ci szczerze, że reakcja Justina na wieść o tym, że Chanel zabiła jego dziecko była po prostu szokiem dla mnie. Nigdy w życiu nie spodziewałam się, że będzie miał do niej pretensje o to, że zabiła tego malucha. Bardziej spodziewałam się, że pogładzi ją po główce i nazwie ją grzeczną dziewczynką, ale tego, że tak się wścieknie, nigdy. Przeżyłam szok. Czyli on chciałby mieć dziecko? Chciałby się nim opiekować? Chciałby siopiekować Chanel, która byłaby w ciąży? I w końcu, czy on na prawdę tak kocha Chanel, żeby mogła być matką jego dziecka? Jestem tak cholernie ciekawa. Myślałam, że będzie koniec rozdziału, jak on wyszedł, ale kiedy tylko przeczytałam, że ktoś zaczął nocą dobijać się do drzwi, od razu w moich oczach pojawił się łzy, bo wiedziałam, że Justin będzie chciał coś zrobić Chanel. Boże, tak mi jej cholernie szkoda. Potraktował ją jak śmiecia i nic nie wartą szmatę, chociaż tak na prawdę ją kocha. On ma po prostu problemy psychiczne. Jak on ją zaczął rozbierać, to mój stan psychiczny był jeszcze gorszy. No tak mi jej szkoda. Całe szczęscie, Justin niczego nie zrobił, mam na myśli nie zgwałcił jej, ale tylko dlatego, że Chanel jakimś cudem zdołała uciec. Ja, czytając to, boję się Justina, a co dopiero musiała czuć Chany. Ciekawa jestem, czy rano będzie pamiętać, co chciał jej zrobić i, co gorsza, czy będzie starał się to powtórzyć. Najgorsza jest ta świadomość, że to jest tylko opowiadanie, a takie przypadki zdarzają się na prawdę. To straszne i przejmujące. Na prawdę ściska za serce.
    Kochnie, jesteś najwspanialszą pisarką. Potrafisz wszystko tak genialnie ująć w słowa. Masz ogromny talent i wierzę, że po zakończeniu tego opowiadania, zaczniesz pisać nowe. Co mogę jeszcze powiedzieć... No kocham Cię niewyobrażalnie mocno i dziękuję Ci za wszystko ;*
    black-tears-jb.blogspot.com
    my-heaven-jb.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie wierzę... jak mozna byc takim cholernym dupkiem?!

    Jestem teraz ciekawa, jak będzie ją przepraszał.

    OdpowiedzUsuń
  21. Masakra znowu ją uderzył i chciał zgwałcić...Powraca zły Justin.
    Jeszcze ta jego reakcja na dziecko...
    Genialny rozdział ♥ ♥
    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału ♥ ♥ ♥
    @weramichalak

    OdpowiedzUsuń
  22. O rany! Jestem w szoku! Znowu to zrobił, znowu chciał ją skrzywdzić :O
    A obiecywał, że więcej tego nie zrobi. Ciekawa jestem co będzie w kolejnym i jak się zachowa.

    W ogóle świetnie piszesz, kocham! Ale to już wiesz :D
    Tak realnie, że czasami czuję się jakbym była w jej skórze. To dziwne lol :P

    @ameneris
    <3

    OdpowiedzUsuń
  23. Boże Justin powinien się leczyć. Jezu pobił ją znowu. Nie sądziłam, że tak zareaguje na to, że ona była w ciąży. Przewijam dalej, a tu nagle koniec :o chce już nn =3. Rozdział genialny jak zawsze <3 ;xx

    OdpowiedzUsuń
  24. jezu, jestem zła na Justina;c jak on mógł ją uderzyć tyle razy i na dodatek chciał ją zgwałcić, czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  25. Cudowny rozdział! I w ogóle taki hegfylytybc *w*
    Nie sądziłam, że Justin zareaguje w ten sposób na wieść o dziecku. Moim zdaniem gdyby Chanel nie usunęła ciąży to też byłby na nią wściekły, że dopuściła do tego wszystkiego.
    W gruncie rzeczy to jest nieźle posrany.
    Po prostu nie mogę uwierzyć, że raz jest taki czuły i opiekuńczy, a kolejnym razem bije ją i wyzywa, a nawet chce zgwałcić.
    Rozumiem Chanel, że nie jest w stanie od niego odejść. Miłość to miłość. Najgorsze jest tylko, że słabo odwzajemniana ;c
    Coś tak czuję, że Justin jeszcze długo będzie gnębił Chanel tym straconym dzieckiem.
    Czekam tylko na moment aż w końcu Chanel zdobędzie w sobie odwagę i raz na zawsze z nim skończy.
    W sumie to mogłaby znów rzucić butelką ;D Tyle, że tym razem nie przestrzelić ;D
    Nie. Niech się godzą, a Bieber mógłby ogarnąć w końcu swoja sexi dupę ;D Chanel zasługuje na prawdziwą miłość.
    Jestem strasznie ciekawa jak dalej się to potoczy.
    Fajnie by było jakby się gdzieś osiedlili na stałe, razem zamieszkali, to by było takie jhgydyu ;^
    Czekam na 52 i bardzo mocno cię pozdrawiam kicia ;*
    kocham xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. + zapraszam do siebie :)
      http://youallthatmatterstomemj.blogspot.com/

      Usuń
  26. DJKGDKGFHGLFD OMG OMG CUDOWNY AAA JUSTIN ZNÓW JEST TAK REIUFJKYHL;

    OdpowiedzUsuń
  27. nienawidzę justina w tym opowiadaniu, naprawdę chanel nie powinna pozwolić mu wrócić, on jest jakiś chory psychicznie lol

    OdpowiedzUsuń
  28. aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa kocham twoj styl pisania kocham takiego justina lubie go aresywnego aaaaaaaaaaaa <3 <3 <3 lovelovelove

    OdpowiedzUsuń
  29. omg co sie działo !!!!!!!!!! czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  30. Wspaniały!
    Nie rozumiem Justina! Najpierw mówił jak spali bez gumki że czemu nie bierze tabletek, a teraz że to też jego dziecko?! O cho mu chodzi?! Zdaję mi się że z nim jest coś nie tak, jak by mu wtedy powiedziała też by się pewnie wściekł, ale teraz nie podobało mu się to że nie wiedział i sam nie mógł o tym zdecydować i że Chanel go okłamała czy dlatego ze chciał tego dziecka? Obstawiam to pierwsze..
    Zgadzam się z nią. Skazała się na życie z potworem.. Ale on nie zawsze taki jest.. Czasem jest słodki i kochany, ale czasem mu się coś załącza i się wścieka i robi rzeczy których później "podobno" żałuję.. Nie wiem co dalej Chanel zrobi..?
    Czekam na next i co Justin zrobi gdy już wytrzeźwieje..
    Pozdrawiam kochana. <3
    ~ @Roxy_Wachowiak
    ♥ ♥ ♥

    OdpowiedzUsuń
  31. O matko genialne :)
    Jak on mógł, przecież jej obiecywał
    Już czekam na nastepny xx

    OdpowiedzUsuń
  32. Cudowny, oni musza byc razem jak dla mnie. Justin zle zrobił ale w głębi duszy w opowiadaniu jest kochany. Wiem ze zrobisz jak uważasz ale ja bym chciała zeby on w końcu zmądrzał i kurde sie jej oświadczył. No i jakieś dziecko by sie przydało ale to chyba nie teraz, chociaż nigdy nic nie wiadomo. Kocham cie za to ze to piszesz, bo opowiadanie świetne no i juz nie moge sie doczekać na następny rozdział :)) / nati

    OdpowiedzUsuń
  33. Jezu! to było... jest... Boże... biedna Chanel. głupi Justin. :(((((((((
    było już tak słodko i pięknie to znowu się namieszało. ale ja kocham to w tym opowiadaniu. <3
    już się nie mogę doczekac nowych rozdziałów <3

    @saaalvame

    OdpowiedzUsuń
  34. Jeju. Ja chcę żeby się opamiętał i choć trochę zmienił. i żeby Chanell mu powiedziała że nie chciała mieć dziecka, bo po co miałoby cierpieć przez niego tak jak ona. I że sam nie chciał dziecka. NIE MOGĘ SIE DOCZEKAĆ NOWEGO!

    OdpowiedzUsuń
  35. jeju tak mi jej szkoda . są momenty, w których sama go nienawidzę -,- to opowiadanie wywołuje u mnie tyle emocji, masakra . Mam nadzieje, że chodź trochę się zmieni. nie mogę doczekać się następnego !! xoxo @mrraau

    OdpowiedzUsuń
  36. No i wrócił zły Jus... Co on sobie wyobraża po tym jak ją wtedy potraktował miała mu powiedzieć o tym, że jest w ciąży?! Faceci... Tak bardzo mi jej żal, znowu ją uderzył... Powinna go zostawić, wiem że go bardzo kocha ale nie może się godzić na takie traktowanie! Skończony dupek! I jeszcze ten tekst o tym żeby zrobili sobie dziecko, w tym momencie miałam go ochotę wykastrować! Czekam na następny rozdział, pozsrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  37. Chanel powinna mu przmowic do rozumu,ze obiecaj,ze nigdy tego nie zrobi,nie skrzywdzi jej,ze mu wybaczyla i powinien sie opamietac i jej nie uderzyc.Ughe liubie tego zlego Justina.

    OdpowiedzUsuń
  38. jej nie moge doczekac sie nastepnego <3
    po prostu ie kocham dziewczyno <3

    OdpowiedzUsuń
  39. fbgdswjfgsdhjkaredskjfrehjusfvgn zdsgayfhjsd WLASNIE PLACZE RAZEMZ CHANEL. PRZEPRASZAM NIE UMIEM NIC POWIEDZIEC <3

    OdpowiedzUsuń
  40. świetny rozdział<3 kocham to<3
    proszę dodaj jak najszybciej kolejny rozdział! nie mogę się doczekać!

    OdpowiedzUsuń
  41. CUDO<3 kocham ten blog! jesteś cudowna! mam nadzieje,że jeszcze spotkamy w jakimś rozdziale SŁODKIEGO Justina :(

    OdpowiedzUsuń
  42. omg...KOCHAM TEN ROZDZIAŁ!! nie mogę się doczekać następnego,cudownie piszesz

    OdpowiedzUsuń
  43. o boże :o jak on mógł ją uderzyć??
    Proszę dodaj szybko następny!! :*

    OdpowiedzUsuń
  44. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  45. nie moge w to uwierzycze onja tak potraktowal ;( na prawde jest potworem mam nadzieje ze bedzie zalowal tego wszystkiego A co do samego rozdzialu jest napisany w swietnym stylu , na prawde wielki uklon w Twoja strone

    OdpowiedzUsuń
  46. Jezus MARIA NIE PROSZE ... Dlaczego on taki jest... Czy on nie widzi jak bardzo ją rani?
    Rozdział zajebisty jak każdy, ale nie moge przestać płakać ;*

    OdpowiedzUsuń
  47. Czy tylko ja jestem jakas inna i podoba mi sie taki Jus ? jest taki pociagajacy wtedy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawe czy gdyby ci przypierdolil, to dalej bys uwazala, ze to pociągajce

      przepraszam, to nie mialo byc zlosliwe, po prostu nie moglam sie powstrzymac hahaha

      Usuń
  48. boskiiii rozdział aaaaaaaaaa

    OdpowiedzUsuń
  49. poprostu to jest idealne ! Wszystko co piszesz jest super! masz zajebisty pomysł , jest oryginalny i ogólnie kocham cię!

    OdpowiedzUsuń
  50. jezu to tyle emocji we mnie wywołuje nie dam rady nawet dokończyć tego komentarza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokończ go , boże ...

      Usuń
  51. jesteś świetna kocham twojego bloga :) i nie mg sie doczekać następnego rozdziału

    OdpowiedzUsuń
  52. Trzymajcie mnie bo chce więcej ! kocham bardzo mocno

    OdpowiedzUsuń
  53. OMG!!! Rozdzial jest na prawde na wysokim poziome ♥♥♥♥Justin cholera ogarnij sie

    OdpowiedzUsuń
  54. O NIE! jezu dawaj mi następny już teraz <3 <3 <3 jesteś najlepsza!

    OdpowiedzUsuń
  55. Aż cała sie trzęsę z tych emocji xd woo justin to SUKA xd chce już wiedzieć co sie stanie ;) kcccccc <3

    OdpowiedzUsuń
  56. OMG. nie wieżę. co się dalej stanie ?? ja chcę już następny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  57. Cudowny boje sie co bd dalej ale nie moge sie doczekac ;*

    OdpowiedzUsuń
  58. Wow! To jest poprostu genialne! Tyle się dzieje. Chcialabym tyle tu napisać wtym komentarzu ale nie wiem jak to ubrać w słowa :D poprostu dziekuję Ci za to, że piszesz i mam nadzieję, że dalsze rozdziały będą tak samo świetne jak ten! Bardzo bardzo dziekuję i kocham Cię! <3
    @JustenAkaMyLove

    OdpowiedzUsuń
  59. w pewnym momencie tak po prostu sie rozpłakałam

    OdpowiedzUsuń
  60. Piekne jest to opowiadanie... czekam na nowy ♥

    OdpowiedzUsuń
  61. super rozdział :) nie moge doczekac sie nastpenego <3

    OdpowiedzUsuń
  62. Czekam na kolejny z niecierpliwością :D

    OdpowiedzUsuń
  63. Boże, co za tępy chuj z tego Biebera ! Ugh, gdybym takiego spotkała zabiłabym własnymi rękoma ! Niech do tego idioty w końcu coś dotrze, bo ja się denerwuję ! xd Serio, niedawno znalazłam Twoje opowiadanie i dopiero co przeczytałam wszystkie rozdziały. To jak niektóre sceny podnoszą mi ciśnienie jest nie do pojęcia xd W tym momencie żałuję, że Chanel nie trafiła butelką tego hipokryty w jego pusty łeb.
    Z niecierpliwością czekam na następny rozdział. :)

    OdpowiedzUsuń
  64. Regularnie odwiedzam twojego aska i wiedziałam że Justin znów stanie się skurwielem ale i tak mnie zaskoczyłaś. Btw kocham ;) ale to i tak już wiesz

    OdpowiedzUsuń
  65. Czytam Twoje opowiadanie od początku i podziwiam Cię, że masz takie pomysły. Oby tak dalej :)
    Przy okazji zapraszam do siebie, dopiero zaczynam i chciałabym się dowiedzieć, co ludzie o tym myślą :) http://sweet-little-secrete.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  66. omg, jestem w szoku :o tak bardzo nie mogę się doczekać następnego! uwielbiam sposób, w który piszesz :) czasem mam wrażenie, że to ja jestem na miejscu chanel i czuje te wszystkie emocje, które ona przeżywa :) zdecydowanie najlepsze opowiadanie jakie czytałam :) pozdrawiam, życzę weny i czekam na nn ;p

    OdpowiedzUsuń
  67. Nie spodziewalam sie :o nie wybaczylabym mu juz, pieprzony sukinsyn. Rano to ja dalabym mu w morde, spakowala swoje rzeczy i powiedziala SAJONARA :) Moze ten chlopak, ktory pracuje w hotelu mialby wolny pokoj? ;> /@bloob321

    OdpowiedzUsuń
  68. To jest po prostu najlepsze!! <333 Znalazlam to pare dni temu i jestem po prostu w szoku jak najbardziej pozytywnym :))))

    OdpowiedzUsuń
  69. Justin to jest taki bipolarny skurwysyn i najchętniej odciełabym mu kutasa, bo przesadza, posiekała i rzuciła na pożarcie rekinom. Nie traktuje aię tak dziewczyny. I wgl on ją uderzył?! No zapierdoliłabym patelnią. Przegrał sobie chłopak życie, oj przegrał. Mam nadzieję, że Chanel go kopnie w dupe, on zda sobie sprawę, co stracił, jak wielkim chujem był, ona znajdzie sobie nowego, LEPSZEGO faceta, a Bieber będzie umierał z tęsknoty , leczył złamane serce i będzie błagał na kolanach żeby Chanel do niego wróciła.
    Dziękuje za świetny rozdział i życzę weny xx
    Pozdrawiam @HungryJustin

    OdpowiedzUsuń
  70. Justin dupek -,- Rozdział genialny :**

    OdpowiedzUsuń
  71. Justin jest pojebany ;d a rozdział mistrzowski ;*

    OdpowiedzUsuń
  72. Ale chuj z Justina
    Nienawidze go, ugh
    Czekam nn xx

    OdpowiedzUsuń
  73. Matko justin co sie z toba dzieje :o
    Oby sie zmienił i ona mu wybaczyła to jego zachowanie
    Rozdział super

    OdpowiedzUsuń
  74. omg znow sie zaczyna... jakie emocje:)
    nie spodziewalam sie takiego obrotu sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
  75. Justin coś czuje że chcesz mieć skopaną dupe przeze mnie :D jebnij sie porządnie w czerep to może sie ogarniesz a jak nie to Cie znajde , uwierz xD a co do rozdziału to jak zwykle boski :*

    OdpowiedzUsuń
  76. Nie nie nie ,boże co się dzieje z tym Justinem ;c Niech on się ogarnie ! Bo nie ręczę za siebie ! ;c
    A rozdział jak zwykle cudowny ,czekam na następny <3333

    OdpowiedzUsuń
  77. Pieprzony psychopata aka niedopowiedzenie roku

    OdpowiedzUsuń