niedziela, 16 marca 2014

Rozdział 50.

Stałam w windzie wpatrując się intensywnie w jeden punkt na ścianie. Przysięgam, byłam w stanie dać sobie rękę uciąć, że ściana co chwilę się rozsuwała i na nowo zasuwała. Przymrużyłam oczy, lekko przechylając głowę.
-Kochanie - mruknęłam i pociągnęłam Justina za rękę w moim kierunku. Chłopak posłusznie do mnie podszedł, obejmując mnie w pasie. -Ta ściana co chwilę się rozsuwa, przecież to niemożliwe - odparłam, parskając śmiechem i wskazując palcem na wspomnianą ścianę.
Justin spojrzał najpierw w tamto miejsce, a po chwili z powrotem na mnie wybuchając głośnym, niepohamowanym śmiechem.
-Zaczyna działać, mówiłem, że będzie ubaw - powiedział, kiedy opanował swój śmiech. Przylgnął do mnie, odgarniając palcami włosy z mojej szyi.
Miał rację. Coraz bardziej kręciło mi się w głowie, zaczynałam widzieć rzeczy, których nie ma i chciało mi się śmiać ze wszystkiego.
-Dlaczego na ciebie jeszcze nie działa? - Zaśmiałam się, dotykając jego ramion i delikatnie sunąc po nimi palcami.
-Widocznie u mnie to trwa trochę dłużej, ale spokojnie, jeszcze oboje się dzisiaj dobrze zabawimy - odparł z uśmiechem.
W momencie kiedy pocałował mnie w szyję, akurat winda dotarła na parter i jej drzwi się otworzyły.
Lekko odepchnęłam chłopaka od siebie i zachichotałam cicho wychodząc z windy pierwsza i ciągnąc Justina za sobą.

W klubie w mojej głowie panował kompletny chaos. Głośna muzyka dosłownie rozsadzała mnie od środka, słyszałam ją w uszach kilka razy głośniej, jakby dochodziła z mojego środka. Wszystko wokół było niewyraźne, rozmazane, ale pomimo wszystko nie przeszkadzało mi to.
Czułam się niesamowicie szczęśliwa, w dodatku miałam w sobie chyba nieograniczoną ilość energii. Chciałam tańczyć, bawić się, ani mi się śniło usiedzieć choćby kilka minut.
Oboje kompletnie odcięliśmy się od świata, jakby wszystko dookoła nie istniało. Tańczyliśmy niemalże na środku parkietu, na przemian z całowaniem się i dotykając w miejscach, w których na pewno nie powinniśmy tego robić w klubie pełnym ludzi.
Miałam w tym momencie tak bardzo wszystko gdzieś. Nie interesowali mnie rodzice, szkoła, życie, które zostawiłam w Phoenix. Liczył się tylko Justin i dobra zabawa, którą codziennie mi zapewniał .
Podobało mi się życie jakie prowadziliśmy i coraz bardziej mnie to wszystko wciągało.
Ten świat, przed którym kiedyś tak bardzo się broniłam teraz pochłonął mnie w całości.
Odwrócona tyłem do chłopaka osuwałam się powoli na dół, a jego dłonie ocierały się dokładnie o moje ciało od dołu do góry.
Podnosząc się umyślnie wypięłam lekko tyłek, ocierając nim o jego krocze, po czym będąc już na górze odwróciłam się z powrotem w jego stronę i uśmiechnęłam się.
Szatyn momentalnie przyciągnął mnie do siebie mocniej, kierując swoje dłonie na moje biodra.
Owinęłam ręce wokół jego jego szyi, a nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku.

Justin kopnął w drzwi jednej z kabin w męskiej toalecie, które z hukiem otwarły się na oścież. Wciągnął mnie za rękę do środka, po czym zamknął za nami drzwi, przekręcając zamek. Oboje jednocześnie byliśmy cholernie ubawieni i podnieceni.
-A jak ktoś wejdzie do łazienki? - Zaśmiałam się, chociaż tak naprawdę wcale mnie to nie obchodziło.
-Mam to w dupie. - Parsknął ze śmiechem, po czym przywarł mnie do ściany, zaczynając wręcz brutalnie całować moją szyję.
Jego wargi wpijały się zachłannie w moją skórę, a dłonie wylądowały pod moimi ubraniami, które zaczynały stawać się kompletnie zbędne.
Zapewne gdyby nie koka i kilka kieliszków, które wypiliśmy nie zgodziłabym się robić tego tutaj, w miejscu, w którym nietrudno o przyłapanie, ale teraz miałam to gdzieś. Zresztą jak wszystko.
Włożyłam dłonie pod jego koszulkę, podciągając ją do góry i w końcu bezproblemowo zdejmując.
Uwielbiałam patrzeć na jego umięśniony, opalony tors częściowo pokryty tatuażami.
Jednym, szybkim ruchem odpiął sukienkę, którą miałam na sobie i zsunął ją ze mojego ciała, pozostawiając mnie jedynie w samej bieliźnie.
-Kurewsko uwielbiam twoje ciało - szepnął mi do ucha, jednocześnie majstrując palcami przy zapięciu mojego stanika.
Jego dotyk i pocałunki działały cuda. Wymiękałam, a on bardzo dobrze o tym wiedział. W momencie kiedy mój stanik wylądował na podłodze, chłopak gwałtownie mną szarpnął, odwracając mnie przodem do ściany, a tyłem do siebie.
Momentalnie po moim ciele przeszły dreszcze. Justin objął mnie od tylu, kładąc swoje dłonie na moje piersi i zaciskając je na nich, jednocześnie mocno do mnie przypierając.
Odchylił swoją głowę na bok, najpierw sunąc nosem po moim karku, a później zaczynając całować skórę na nim.
-Jesteś tylko moja - mruknął do mojego ucha, ocierając swoim kroczem o mój tyłek, sprawiając tym samym, że oboje byliśmy coraz bardziej podnieceni.
Po chwili zdjął jedną dłoń z mojego biustu, kładąc ją na swoim rozporku i odpinając swoje spodnie, które z siebie zsunął.
Byłam blisko odlotu, mimo, że jeszcze nawet do niczego konkretnego nie doszło. To, co potrafił ze mną zrobić nie mieściło się w głowie.
Nasze oddechy stawały się coraz cięższe i wyraźnie przenikały cisze panującą w całej, poza nami, pustej łazience.
Jego dłonie delikatnie zaczęły osuwać się po całym moim ciele na dól, wywołując przy tym delikatne, przyjemnie łaskotki, dzięki którym na moje usta wkradł się uśmiech.
W końcu jego palce dotarły pod koronkę moich majtek i bez żadnych zahamowań zaczęły je ze mnie zsuwać.
Oblizałam wargi, po czym wypuściłam powietrze z ust, starając się nieco uspokoić swój oddech.
W pewnym momencie szatyn ponownie gwałtownie mnie odwrócił, sprawiając, że znów staliśmy niemal twarzą w twarz.
Uśmiechnęłam się zadziornie, kładąc jedną rękę na jego ramię, a drugą na jego podbrzusze, po czym zaczęłam całować jego szyję.
Chciałam doprowadzić go do tego samego stanu, w którym byłam ja, chociaż szczerze mówiąc nie musiałam zbyt wiele się starać.
Powoli zaczęłam zsuwać z niego czerwone bokserki. Nie spieszyłam się, chcąc przetrzymać go jak najdłużej, chociaż szczerze mówiąc miałam ochotę przejść już do rzeczy. Byłam niesamowicie nakręcona.
Kiedy jego bokserki były już odpowiednio zsunięte dosłownie pchnął mnie z powrotem na ścianę za mną i gwałtownie mnie podniósł, sprawiając mi przy tym lekki ból. Byłam przekonana, że na moich udach pojawią się czerwone ślady od jego palców, ale cholera - kto by się tym teraz przejmował?
W momencie, kiedy już chciał we mnie wejść jakimś cudem mój - aktualnie naćpany - mózg zareagował inteligentnie.
-Załóż gumkę - odparłam, a mój głos cholernie drżał. Nie miałam ochoty czekać ani sekundy dłużej, ale chyba wspomnienia, które nagle we mnie uderzyły były najsilniejszym impulsem.
-Nie trzeba, zdążę wyjąć - powiedział, kompletnie nie przejmując się moimi słowami i ponownie usiłując zacząć się już pieprzyć, jednak odruchowo go od siebie odepchnęłam, sprawiając tym samym, że opuścił mnie na podłogę.
-Nie chcę bez gumki, nie dociera to do ciebie? - powiedziałam i spojrzałam na niego ze złością i jakby żalem jednocześnie.
-Kurwa, co ty odpierdalasz? W czym ty widzisz pieprzony problem, wiem kiedy dochodzę, wyjmę go i po problemie, przestań odstawiać jakieś szopki - powiedział już ostrym, wkurzonym tonem i popchnął mnie mocno na ścianę za mną, po czym podszedł do mnie, wsuwając dłoń pod moje włosy. - Najwyżej zrobię ci dzieciaka i zabawimy się w rodziców - powiedział kompletnie ironicznie i "żartobliwie", na co ja pękłam. Odepchnęłam go od siebie z siłą, której bez dragów na pewno bym z siebie nie wyciągnęła i zaczęłam szybko zbierać swoje ubrania z podłogi i się ubierać.
Justin chyba nie dowierzał w to co się dzieje, po prostu patrzył na mnie kompletnie skołowany.
Ubranie się zajęło mi nie więcej, niż minutę. Chciałam już tylko stamtąd wyjść. Emocje targały mną jak cholera, nie wiedziałam nawet czy jestem bardziej zła czy skłonna do płaczu.
Bieber chyba dopiero teraz ocknął się z szoku. Podciągnął swoje bokserki i spodnie, po czym w momencie, kiedy chciałam już wyjść mocno mnie złapał i przywarł do ściany.
-Jesteś pojebana, o co ci do jasnej cholery chodzi? Wcześniej nie przeszkadzało ci pieprzenie się bez gumki, a teraz dramatyzujesz - syknął, patrząc mi ze złością w oczy. Nic nie odpowiedziałam, jedynie zaciskając zęby.
Odwróciłam głowę nie chcąc na niego patrzeć, jednak on od razu siłą skierował ją z powrotem w jego kierunku.
-Mówię do ciebie, nie ignoruj mnie - warknął.
W dalszym ciągu milczałam, nawet nie patrząc mu w oczy. Wiedziałam, że doprowadzam go tym do szału.
-Kurwa, spójrz na mnie, suko! - podniósł głos krzycząc na mnie, a ja nie wytrzymałam i puściły mi nerwy.
-Bo już raz zrobiłeś mi dziecko, ty pieprzony, chory egoisto! - wykrzyczałam w przypływie złości, wiedząc, że jutro gorzko pożałuję tych słów.
Justin oniemiał, a ja wykorzystałam ten moment i gwałtownie go od siebie odepchnęłam wybiegając z kabiny i łazienki.
Narkotyki zaczęły powoli ze mnie schodzić, czułam się fatalnie fizycznie i psychicznie. Pękał mi łeb, a w dodatku nie mogłam uwierzyć w to, że przyznałam się Justinowi do tego, że byłam z nim w ciąży.
Pomimo głośnej muzyki zaczęłam słyszeć za sobą wołanie. Dobrze wiedziałam, że to Jus krzyczy moje imię, ale nie miałam zamiaru się zatrzymywać. Nie mogłam teraz na niego patrzeć.
Przyspieszyłam kroku, przeciskając się przez tłum ludzi, aż w końcu udało mi się wyjść poza klub.
Oddychałam ciężko, czując łzy zbierające się w moich oczach. Nosiło mnie, wszystko wokół wydawało mi się kręcić, obraz mi się rozmazywał, wciąż byłam naćpana.
Stanęłam w miejscu, starając się trochę uspokoić.
-Chanel, o czym ty kurwa mówiłaś? Jakie dziecko? Co ty pieprzysz?! - Nawet nie wiem kiedy Justin znalazł się tuż obok mnie, zaczynając ponownie na mnie krzyczeć.
-Daj mi spokój! - odpowiedziałam tym samym tonem, co on, po czym pomimo wirującego obrazu zaczęłam szybkim krokiem, niemal biegiem iść przed siebie, skręcając w końcu w ciemną uliczkę, gdzie nie było już żadnych ludzi.
Chłopak cały czas biegł za mną, nawet na moment nie ściszając głosu. Miałam go dosyć, nie chciałam nawet na niego patrzeć. Byłam w stanie spędzić całą noc na ulicy, ale z dala od niego.
-Wracaj tu, pieprzona idiotko. - W momencie kiedy to usłyszałam puściły mi nerwy, a do tego przez kokainę włączyła mi się niesamowita agresja.
Podniosłam z ziemi szklaną butelkę, po czym odwróciłam się w kierunku chłopaka i z ogromną - jak na mnie - siłą rzuciłam nią w stronę Justina, który w ostatniej chwili się schylił.
W tym momencie zamurowało nas obojga. Przyłożyłam dłonie do ust, a moje serce zaczęło bić jak oszalałe. W oczach zaczęły zbierać mi się łzy ze strachu.
Butelka rozbiła się na głowie jakiegoś faceta, który przechodził za Justinem.
Podbiegliśmy do mężczyzny leżącego na ziemi. Osłupiałam. Grunt osunął mi się spod stóp. To był najbardziej przerażający widok i moment w całym moim życiu.
Ten człowiek leżał na ziemi, a pod jego głową znajdowała się krew, której z każdą sekundą przybywało.
-Boże, co ja zrobiłam - wyjąkałam, przykładając dłonie do ust. Stałam w jednym miejscu, nie dowierzając w to, co się właśnie dzieje.
Nie wiedziałam co robić, nie potrafiłam się nawet ruszyć.
Justin zaczął rozglądać się na boki, po czym upewniając się, że nie ma nikogo wokół złapał mnie za rękę.
-Spadamy stąd - powiedział nerwowo, zaczynając ciągnąc mnie za sobą.
-Gdzie? Zaczekaj, nie możemy go tutaj tak zostawić, musimy zadzwonić o pogotowie, musimy mu pomóc! - zaprotestowałam, usiłując wyrwać się z jego uścisku.
-Chcesz iść siedzieć? - powiedział ostro i złapał moją twarz, patrząc mi prosto w oczy. Cała się trzęsłam za strachu.
-On i tak za chwilę się wykrwawi, a do tego dostał porządnie w głowę i uderzył nią o chodnik, a ty masz do wyboru, albo zadzwonisz po pogotowie, poczekasz aż przyjadą po trupa i pójdziesz siedzieć za nieumyślne spowodowanie śmierci po narkotykach albo przestaniesz pieprzyć, zrobisz to co ci każe i wszystko będzie dobrze. To jak? - spytał śmiertelnie poważnie.
-Boję się - szepnęłam, czując jak łza spływa po moim policzku.
-Będzie dobrze, tylko rób to, co ci każe. - Pocałował mnie w czoło, po czym ponownie złapał za rękę i idąc szybkim krokiem, ciągnął mnie za sobą.
*
Wpadliśmy do naszego pokoju hotelowego zabierając się od razu za pakowanie.
-Pospiesz się, ktoś mógł nas widzieć - powiedział i rzucił walizkę na łóżko, wrzucając do niej wszystkie rzeczy, które wpadły mu w rękę.
Cała trzęsłam się ze strachu. Nienawidziłam samej siebie. Jak mogłam tego człowieka tam tak po prostu zostawić? Byłam pieprzoną egoistką.
-Chanel kurwa, rusz się! - wrzasnął na mnie, widząc jak stoję osłupiała.
To zadziałało na mnie trochę jak kubeł zimnej wody. Potrząsnęłam głową, po czym podbiegłam do szafy, wyjmując zza nie drugą walizkę i zaczynając wrzucać do niej ubrania.
Byłam przerażona i chyba nie docierało do mnie jeszcze co się stało. W duchu modliłam się o to, żeby okazało się, że ktoś znalazł tamtego mężczyznę i wezwał karetkę.

-Posłuchaj mnie teraz uważnie. - Chłopak ujął dłońmi moją twarz, kiedy staliśmy już w windzie. - Przy recepcji zachowuj się normalnie, nie pokazuj po sobie, że jesteś zdenerwowana. Słyszysz? - dodał, patrząc mi prosto w oczy w skupieniu.
Zacisnęłam wargi, kiwając twierdząco głową. Justin pocałował mnie krótko w usta, dodając mi tym trochę odwagi. Przy nim czułam się bezpieczna i sama jego obecność trochę mnie uspokajała.
Kiedy drzwi winy się otworzyły, szatyn złapał mnie za rękę, wydychając głośno powietrze z ust i przyjmując opanowany wyraz twarzy.
Wychodząc czułam, że ci wszyscy ludzie wokół o wszystkim wiedzą, czułam ich wzroki na sobie i miałam ochotę stąd jak najszybciej uciec.
-Dobry wieczór, chcieliśmy się wymeldować. - Jego opanowany ton głosu wzbudzał podziw. Kompletnie nie dawał po sobie poznać, że coś się stało.
Ja natomiast byłam kompletnym przeciwieństwem. Rozglądałam się nerwowo na boki, mając wrażenie, że zaraz wejdzie tu policja i nas zatrzyma.
Wpadałam w panikę.
Nie docierały do mnie słowa, które padały między Justinem, a recepcjonistą. W głowie słyszałam tylko szepty, które powtarzały mi "zabiłaś człowieka". Zaczynałam wariować.
-Chodź. - Dopiero teraz usłyszałam głos Justina, który pociągnął mnie za rękę w kierunku wyjścia z hotelu.

Spakowaliśmy do bagażnika nasze walizki, po czym szybko wsiedliśmy do samochodu, odjeżdżając.
Serce przez cały czas waliło mi jak młotem.
-Gdzie teraz pojedziemy? - spytałam drżącym głosem.
-Las Vegas - rzucił, wyjmując wolną rękę z kieszeni swoich spodni paczkę fajek i zapalniczkę.
-Tak po prostu uciekniemy? - szepnęłam, obserwując jak chłopak wkłada do ust jednego papierosa, odpalając go.
-A co, chcesz zostać i powiedzieć glinom, że kogoś prawdopodobnie zabiłaś? Może myślisz, że jak się im grzecznie przyznasz, to pogłaskają cię po główce i powiedzą, że nic takiego się nie stało? - odparł z ironią, na co ja spuściłam głowę, czując, że jestem na granicy rozpłakania się. - Prawdopodobnie nikt nas nie widział, poza tym było ciemno i nie ma takiej opcji, żeby ktokolwiek mógł nas opisać. Nie znajdą sprawcy i zamkną sprawę, a my będziemy już daleko stąd i zapomnimy o tej całej sprawie - dodał, przyspieszając.
Dwie myśli zabijały mnie od środka.
Pierwsza - możliwe, że ten mężczyzna nie żyje, że zabiłam człowieka.
Druga - gdyby Justin się nie schylił, trafiłabym w jego głowę.

__________________________________________________________________
1) Bardzo przepraszam, że obiecałam dodać dużo wcześniej, ale tak wyszło. Dlatego od dzisiaj nie obiecuję kiedy będzie nowy, bo nie chcę więcej nie dotrzymywać obietnic.
2) Zawiesiłam ask'a bo niektóre osoby odbierają mi całą frajdę z pisania tego bloga i sprawiają, że staje się to dla mnie smutnym obowiązkiem. Odwieszę go, ale z góry mówię - od razu usuwam pytania "kiedy nowy?".
3) W końcu coś się dzieje w rozdziale, nie jest nudno :)

I ostatnie, najważniejsze.
Blog przekroczył pół miliona wyświetleń...wow, nawet nie wiem co powiedzieć! Zaczynałam od zera, a osiągnęłam naprawdę wiele. Sama nie wierzę w to, że udało mi się tak wybić.
Bardzo, bardzo wam dziękuję za wsparcie i za to, że jesteście tu ze mną od 50 rozdziałów.
Kocham Was <3

72 komentarze:

  1. Gratuluje ilości odwiedzin! Co do rozdziału to jest zupełnie zaskakujący. Wzbudził we mnie mieszane uczucia, ale zdecydowanie jest wart przeczytania. Naprawde wielkie brawa za pomysłowość. Niech wena będzie z Tobą!
    +zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. o boże! Nie spodziewałam się, że już teraz się dowie o tej ciąży....szczerze to cieszę się że Chanel uderzyła tego faceta a nie Justina hahaha xd
    jesteś kochana, nie mogę doczekać się nowego i mam nadzieję że będzie tak już więcej o tej całej ciąży i że justin jej za to nie zabije hahahaha xd

    OdpowiedzUsuń
  3. Zajebisty rozdział! Czekam z niecierpliwością na następny! ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekam z niecierpliwieniem na nowy! Mam nadzieję, że Jus nie zareaguje jakoś źle na wiadomość, że Chanel była w ciąży jak wytrzeźwieje.
    Jesteś boska, gratuluję ilości odwiedzin!

    www.whenever-jbff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. kocham , kocham, kocham <3333 / @mattsbabe

    OdpowiedzUsuń
  6. Od poprzedniego rozdziału ciągle zastanawiałam się co będzie jak kokaina zacznie działać, ale tego się nie spodziewałam dfhdgcsjxa :oo
    Świetnie piszesz, to moje ulubione ff na teraz. Czekam na nowy rozdział. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Omg jestes genialana powiedziala mu o ciazy i wgl matko jakie emocje!! <3333

    OdpowiedzUsuń
  8. Matko ale świetny rozdział normalnie szok. Dobrze ze uciekaj. Tylko szkoda ze justin jest tak strasznie nerwowy. Naprawdę zarabisty rozdział !!!!

    OdpowiedzUsuń


  9. Omfb! Ile się dzieje !! Genialny rozdział! *.*
    Nie mogę doczekać się nexta! Kocham to! Jesteś niesamowita poprostu! <33

    OdpowiedzUsuń
  10. Jezu to jest cudowne!!! Nie mogę się doczekać nexta

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudoowny rozdział *_* pełen emocji :)) w końcu mu powiedziała że była w ciąży ^^

    OdpowiedzUsuń
  12. Najlepsze opowiadanie ever kc <3

    OdpowiedzUsuń
  13. vdghjbfd aa <3 kocham kocham xghkckvg czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  14. O moj boże !!! Najlepszy rozdział. Nie spodziewałam sie tego. A co jeśli walnela by Justina ?! Moj boże cudo

    OdpowiedzUsuń
  15. Kocham te ff, jest troche chore, ale jak ciekawe

    OdpowiedzUsuń
  16. Rozdział jest poprostu genialny! Tyle się dzieje ;o już nie mnie się doczekać kolejnego, będę czekać ;) bardzo dziekuję za pisanie! <3
    @JustenAkaMyLove

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam to. Też Cię kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Dopiero zobaczylam ze wrocilas do pisania tego opowiadania<3 cudowne sa te nowe rozdzialy*-* ciesze sie ze znowu piszesz :):)

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam jak piszesz. Nigdy nic nie wiadomo <3 nie spodziewalam sie ze tak szybko Chanel powie Justinowi ociazy, jestem pozytywnie zaskoczona <3 Rozdzial jak zawsze genialny ;** masz wielki talent. juz nie moge sie doczekac nastepnego :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Omg mam nadzieję że Chanel nie zabiła tego człowieka.. Uwielbiam twoją twórczość :*

    OdpowiedzUsuń
  21. Powiedziala mu o dziecku :O troxhe za malo opisana ta scena, jak k tym rozmawiali,, ale akcja biezla ; p

    OdpowiedzUsuń
  22. wow, już pół miliona.. *__*
    rozdział jest mega. ta sytuacja w łazience.. wybuch Chanel i wyjawienie Justinowi informacji o ciąży.. no i jeszcze ta butelka. ciekawe co z tym facetem..? oj Chanel, Chanel. dobrze w sumie, że Justin się schylił, nie chcę nawet myśleć co by było, gdyby było inaczej. :(
    nie mogę się już doczekać 51! <3
    kocham. :*

    @saaalvame

    OdpowiedzUsuń
  23. Boże co Chanel narobiła. Czekam na nn <3 Jak zwykle genialny <3

    OdpowiedzUsuń
  24. Jesteś najlepsza I mega rozdział :))())))

    OdpowiedzUsuń
  25. o moj boze kochanie, dodawaj jak najszybciej❤️❤️❤️

    OdpowiedzUsuń
  26. Jejciu jak ciekawie ;>

    OdpowiedzUsuń
  27. BOŻE A JUŻ SIE MARTFIŁAM ŻE ZAWIESZASZ BLOGA CZY COŚ. JA chce wiedzieć co wyjdzie z tym dzieckiem. Jak on zareaguje. Boziu boziu to sobie pośpię. Hahahaha dobranoc

    OdpowiedzUsuń
  28. Swietny! Czekam nn xox

    OdpowiedzUsuń
  29. Jesteś niesamowita! Chciałam napisać że akcja rozkręca się coraz bardziej ale to chyba niemożliwe bo w każdym rozdziale jest coś zaskakującego :D potrafisz utrzymać czytelnika w napięciu ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Świetny, kocham, nie mogę się doczekać nn <3

    OdpowiedzUsuń
  31. jak zwykle cudowny!<3

    OdpowiedzUsuń
  32. Ale się cieszę że jest nowy. Nie przepraszaj, warto było czekać.
    Rozdział jest wspaniały! :D
    Powiedziała mu o tym dziecku.. o_O
    Jak dobrze że Justin się schylił... Ciekawe co się stało z tamtym człowiekiem..?
    No masz racje. Dużo się dzieje.. :D
    Czekam na next. <3
    ~ @Roxy_Wachowiak
    ♥ ♥ ♥

    OdpowiedzUsuń
  33. jezu jaki cudowny rozdzial zresztom jak każde ;)
    Czekam z niecierpliwościa na nowy :*

    OdpowiedzUsuń
  34. gratuluję ci bardzo! !!!! wierzylam w cb od początku masz naprawdę wielki talent i wierzę że zajdziesz wyżej niż jesteś. !!!!!!!! <3 nie jestem fanka justina szczerze gdyby nie to że moja znajoma go wielbi i czyta blogi o nim to sama bym nie weszła na ta stronę i mówiąc prawdę żałowała bym że nie czytam tego i przez cb.zaczęłam mieć normalne zdanie o justinie więc proszę cię NIGDY WIECEJ NIE ZOSTAWIAJ OPOWIADANIA :* I JESZCZE RAZ ROZDZIAL ŚWIETNY czekamy na nowy i trzymaj się dobrze. <3 :* <3

    OdpowiedzUsuń
  35. jeju jak ja to kocham <33 już nie mogę się doczekać następnego opowiadania <33 ahh uwielbiam cię i to, że potrafisz nas zaskoczyć xoxo @mrraau

    OdpowiedzUsuń
  36. oinhjdsajsfecsbg brak slow po prostu niesamowita jestes <3 kocham Cie

    OdpowiedzUsuń
  37. Swietny rozdzial *.* warto bylo czekac :D mam nadzieje ze nowy w krotce

    OdpowiedzUsuń
  38. omg świetny ; ) czekam na kolejny ; )

    OdpowiedzUsuń
  39. Kocham to! Świetny <3

    OdpowiedzUsuń
  40. Perfekcyjny <3 i taki nieoczekiwany zwrot akcji tak nagle mu powiedziala o tej ciazy mega wgl sie nie spodziewalam ;) dziekuje piszesz niesamowicie

    OdpowiedzUsuń
  41. O boże :O
    Ja ja nie chcę żeby Chanel za to oberwałą...
    Już mi się płakać chce jak się do niej odzywał :C


    Zapraszam <3
    http://forbidden-crystal.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  42. Jestes najlepsza nie wiem co bym zrobila bez Twojego opowiadania <3

    OdpowiedzUsuń
  43. Cudowny rozdział, z resztą jak każdy <3

    OdpowiedzUsuń
  44. Kocham Twoje opowiadanie, zaczelam czytac je rok temu i od tamtego momentu codziennie wchodze i patrze czy jest nowy, taka moja codziennosc <3 jaka piekna

    OdpowiedzUsuń
  45. Jesteś świetna to opowiadanie jest mega <3

    OdpowiedzUsuń
  46. nie przejmuj sie hejtami rob co robisz!!! kocham cie ❤️

    OdpowiedzUsuń
  47. Rozdział jest genialny, serio. Cieszę się, że do nas wróciłaś♥

    OdpowiedzUsuń
  48. Jeszcze nigdy nie zdarzyło się żeby jakikolwiek rozdział w tym opowiadanu by mi się nie podobał ;) jesteś zdecydowanie najlepsza!

    OdpowiedzUsuń
  49. swietny rozdzial <3 nie moge sie doczekac nastepnego :**

    OdpowiedzUsuń
  50. aaaa swietny rozdzial, czekam na nastepny :*

    OdpowiedzUsuń
  51. kjcbajsbqelhsfcjsabf niesamowity blagam dodaj szybko nastepny bo nie wytrzymuje juz <3

    OdpowiedzUsuń
  52. nie żyję.. to jest po prostu cudowne, tak cholernie się cieszę, że już dodajesz rozdziały.
    Całe szczęście, że Channel nie trafiła w Justina, ale źle, że zabiła tego gościa, no ale w sumie pod pływem narkotyków człowiek może zrobić różne rzeczy więc to normalne, i dobrze, że nie robisz z tego takie totalnej fikcji.
    Jestem cholernie ciekawa co będzie dalej, i jak Justin wtedy zareaguję na to, że ona była w ciąży bo jak na razie to nie miałam chwili, żeby z nią pogadać. Już się boję, ale wiem, ze będzie i tak świetny rozdział.
    Za każdym razem jak to czytam to po prostu napływają na mnie takie emocje, ze potem się pozbierać nie mogę.
    Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  53. brak slow, nie umiem nic powiedziec <3 to opowiadanie jest moim zyciem dziekuje Ci za wszystko

    OdpowiedzUsuń
  54. Twoj pomysl na ff jest niesamowity, taki jedyny w swoim rodzaju najlepszy <3

    OdpowiedzUsuń
  55. To opowiadanie rządzi !! ;3

    OdpowiedzUsuń
  56. nie mam słów by opisac jak mi sie czyta te rozdziały ,rewelacja <3 ;))))

    OdpowiedzUsuń
  57. Rozdział jest zajebisty, warto było czekać ♥ Cała stronka też mi się podoba i nie przejmuj się frajerami, którzy nie mają własnego życia. Czekam nn :** Kocham Cię shawty ♥♥♥ ; ))

    OdpowiedzUsuń
  58. Tak bardzo świetne *.* kocham i czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  59. OMOMOMOMOMOMOM KOCHANIE BOŻE, GDYBY ONA GO TRAFIŁA, WOLE NIE WIEDZIEĆ CO BY SIĘ STALO ALE NIE MOGE SIE DOCZEKAĆ DALSZYCH ROZDZIAŁÓW

    OdpowiedzUsuń
  60. Uwieeeeeeeeeeeeeelbiam tooooo <3 jest niesamowite

    OdpowiedzUsuń
  61. OMG OMG dajcie powietrza jestes wspaniala :))))O

    OdpowiedzUsuń
  62. Na wstępie chciałam Ci powiedzieć, że jeśli ktoś zobaczyłby moją reakcję, kiedy weszłam na Twojego bloga i zobaczyłam, że dodałaś nowy, wysłałby mnie do szpitala psychiatrycznego. Na prawdę. Ja sama nie sądziłam, że mogę tak ześwirować. Dosłownie rzuciłam wszystko, pobieglam wziąć szybki prysznic, który swoją drogą wydawał mi się za długi. Wiesz, woda za wolno leciała i mydło za długo się spłukiwało. I normalnie wbiegłam do pokoju taka cholernie podekscytowana. Wczesniej zobaczylam na asku, ze Chanel powie w tym rozdziale Justinowi o ciąży i normalnie taka cała blada się zrobiłam, zapomniałam, jak się oddycha. Trzymałam tableta, ręce mi się trzęsły, no ale cóż, tak reaguję na Twoje opowiadanie.
    Chyba jeszcze nigdy nie spotkałam rozdziału, w którym tyle by się działo. Nie dość, że najpierw Chanel była pod wpływem kokainy, to jeszcze poszli na imprezę, żeby to wszystko zalać alkocholem i stworzyć mieszankę wybuchową. Heh, już myślałam, że się będą pieprzyć w tej toalecie. Justin taki podniecony, a tu Chanel mu cały czas przerywa hahaha. Jej, nie spodziewałam się, że właśnie w takich okolicznościach Justin dowie się, że prawie został ojcem. Na prawdę pozytywnie mnie zaskoczyłaś. Jak Chanel uciekła, a Justin zaczął ją gonić, to pomyślałam sobie, że może ją pobić, albo mocno skrzywdzić psychicznie, a zamiast tego, co się wydarzyło? Chanel prawdopodobnie zabiła człowieka. No nie no, w tym momencie to ja normalnie nie mogłam uwierzyć w nic. Byłam tak zszokowana, że gdyby ktoś powiedział wtedy do mnie cokolwiek, to chyba nie potrafiłabym odpowiedzieć, bo normalnie zapomniałam, jak się mówi. No, i teraz wiadomo już, dlaczego muszą uciekać. Jestem ciekawa, czy policja wpadnie na jakiś trop. Oby nie, nie chcę, żeby Justin później Chanel w więzieniu odwiedzał. Chyba że wziąłby wszystko na siebie, ale nie wiem, czy kocha ją aż tak bardzo.
    Jestem też strasznie ciekawa, co Justin zrobi, jak na trzeźwo przemyśli słowa Chanel, o tym, że była w ciąży. Czy będzie raczej troskliwy, czy faktycznie się wścieknie i ją pobije. Rety, oby Chany nic się nie stało.
    Z każdym rozdziałem zaskakujesz mnie coraz bardziej, chociaż wątpiłam, że to w ogóle możliwe. Podziwiam Cię i powiem Ci szczerze, że jesteś osobą, która zainspirowała mnie do tego, abym sama zaczęła pisać. Muszę Ci za to serdecznie podziękować, jesteś cudowna ;*
    Ps. Chyba nie jestem jedyną osobą, którą wstrząsnęło to ostatnie zdanie. Boże, to by było zaskakujące...
    my-heaven-jb.blogspot.com
    black-tears-jb.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  63. Świetny , czekam na nowy ;*

    OdpowiedzUsuń
  64. Uwielbiam uwielbiam ♥ ♥ ♥ no kocham to opowiadanie normalnie ! *.* jest świetne pod każdym względem ! <33 tak bardzo nie mogę doczekać się kolejnych rozdziałów :*

    OdpowiedzUsuń
  65. mogłabyś mnie poinformować o nowym rozdziale?:) @hisyaybee

    OdpowiedzUsuń