poniedziałek, 24 lutego 2014

Rozdział 49.

Obudził mnie dosłownie rozsadzający ból głowy. Przetarłam leniwie zaspane oczy, spoglądając na bok. Justin jeszcze spał, wtulony we mnie niczym w przytulankę. Delikatnie zdjęłam z siebie jego dłonie, chcąc wyjść z łóżka i wyswobodzić się z jego uścisku bez budzenia go.
Wstając straciłam równowagę i omal nie wyłożyłam się na podłogę. Całe szczęście w porę przytrzymałam się ściany.
-Boże, ja jeszcze jestem nawalona, alkohol mnie dalej trzyma - mruknęłam sama do siebie, podchodząc do komody, na której leżał iPhone Justina.
Była dopiero dziewiąta. Jakim pieprzonym cudem obudziłam się tak wcześnie, skoro spać poszliśmy dopiero koło czwartej nad ranem.
Usiadłam na fotelu, biorąc z szafki butelkę wody i leniwie ziewając. W ustach czułam totalną suszę, jakbym nie piła od tygodnia, przysięgam. Czułam się tragicznie, chociaż mogłam spodziewać się ogromnego kaca po wypiciu takiej ilości alkoholu.
Spojrzałam na śpiącego Justina i mimowolnie się uśmiechnęłam. Kiedy spał wyglądał jak mały, niewinny chłopiec. Kompletnie nie wyglądał na tego faceta, którym był w nocy.
Jeśli wiecie co mam na myśli.
Wzięłam ostatniego łyka wody, po czym podeszłam do szafy, w której znajdowały się moje wypakowane ubrania i wyjęłam z niej ciuchy na dzisiaj.
-Kochanie. - W momencie, kiedy uchylałam już drzwi łazienki usłyszałam ciche, zachrypnięte mruknięcie. Odwróciłam się na pięcie, spoglądając na wpół śpiącego szatyna. Miał wciąż zamknięte oczy.
-Hm?
-Wiesz, że cię kocham, ale błagam cię nie trzaskaj tak szafkami, bo głowa mi pęknie - dodał, wtulając się w poduszkę, na której leżałam.
Parsknęłam cichym śmiechem.
-Przepraszam - odparłam kręcąc z rozbawieniem głową i ponownie odwracając się w stronę łazienki, do której weszłam.
*
Klęczałam na podłodze przeszukując spodnie Justina. Nie zrozumcie mnie źle, nie robiłam nic złego. Po prostu szukałam papierosów, bo - co jest dziwne - naszła mnie cholerna ochota, żeby zapalić.
Z kieszeni wyjęłam już portfel, gumki i zapalniczkę, ale po pieprzonych fajkach nie było ani śladu.
-Cholera no - zaklęłam pod nosem, wstając i rozglądając się po pokoju. Delikatnie weszłam na łóżku, kładąc dłoń na pościel.
-Justin - powiedziałam w miarę głośno, chcąc go na moment obudzić. - No Justin - powtórzyłam nieco głośniej.
-Co jest? - mruknął zaspany, wciąż nie otwierając oczu.
-Gdzie masz papierosy? - spytałam.
-Nie pal, bo nie urośniesz. - Mimo, że na wpół spał, miał przymknięte powieki i jeszcze za dobrze nie kontaktował, to i tak trzymały się go żarty i musiał mi dopiec.
-Ha ha, bardzo śmieszne. - Zironizowałam, parskając śmiechem. - No gdzie je masz, kochanie? - dodałam.
-W czarnej kurtce, zapalniczkę mam w spodniach - odparł, z powrotem "zabierając się" za spanie. - I nie wiem czy wiesz, ale przez cały czas trzymasz rękę na moim fiucie - dodał, a ja całkowicie odruchowo zabrałam swoją dłoń, po czym parsknęłam głośnym śmiechem.
-Przepraszam, niechcący - powiedziałam, kręcąc głową z rozbawieniem.
-Ta, niechcący. - Uśmiechnął się i odwrócił się na bok, idąc spać dalej.
-Też cię kocham - powiedziałam z uśmiechem i nachyliłam się nad nim, całując go w policzek, po czym od razu wstałam, podchodząc do fotela, na którym leżała kurtka Justina.
Wyjęłam z kieszeni paczkę papierosów i zabrałam ze stolika kartę do pokoju, by móc otworzyć sobie później drzwi.
Wyszłam na korytarz, zamykając za sobą pokój. Wkurzał mnie zakaz palenia na terenie hotelu. Cholera, naprawdę musiałam wychodzić na zewnątrz, żeby zapalić? Paranoja.
Wsiadłam do windy, wciskając odpowiedni przycisk i opierając się o ścianę z rękami założonymi na piersi.
Chociaż starałam się jak cholera, to w mojej głowie znów pojawiła się myśl, którą tak usilnie starałam się wyrzucić.
Co robią teraz moi rodzice?
*
-Cher, musisz powiedzieć nam wszystko co wiesz. Ty byłaś najbliżej Chanel i tobie zapewne mówiła najwięcej. - Mama Chany spojrzała na nastolatkę niemalże błagalnym wzrokiem.
W domu znajdowała się policja, która już zajęła się sprawą zaginięcia dziewczyny.
-Ja naprawdę nic nie wiem. - Szatynka cicho westchnęła, bawiąc się nerwowo swoimi palcami. Sama była przerażona tą całą sytuacją.
-Co wiesz o tym chłopaku? Poznałaś go bliżej? - Policjant usiadł naprzeciw dziewczyny. - Wydaje ci się niebezpieczny? Jak myślisz, byłby w stanie zrobić krzywdę Chanel? - dodał. Wzrok wszystkich osób w pokoju skupił się na Cher, która coraz bardziej stresowała się tą całą sytuacją.
Z jednej strony nie chciała wkopywać w niczym przyjaciółki, bo nie wiedziała jak było i czy ona naprawdę nie jest teraz z nim szczęśliwa. Jednak z drugiej strony przypomniała sobie o sytuacji, której nie mogła ukrywać przed rodzicami Chanel.
-Wydaję mi się, że tak - niemal szepnęła niepewnym głosem, po czym spuściła głowę, przygryzając nerwowo wargę.
-Boże święty, jeśli on ją skrzywdzi, jeśli spadnie jej chociaż włos z głowy to zabiję tego, pieprzonego ćpuna własnymi rękami, przysięgam. - Matka Chany wstała, krzyżując ręce na piersi i nerwowo chodząc po pokoju.
-Proszę się uspokoić. - Gliniarz spojrzał znacząco na kobietę. - Masz coś konkretnego na myśli? - zwrócił się ponownie do nastolatki.
-To znaczy...-zaczęła, nie wiedząc nawet jak ująć to wszystko w słowa. - On ją bił - dodała na jednym tchu. -Chanel przyznała mi się do tylko jednego razu, ale jestem pewna, że robił to częściej. Ten człowiek jest chory.
-Zabiję go. - Ojciec Chanel wstał z fotela na którym siedział. W tym momencie po prostu puściły mu nerwy. Nie mógł dopuścić do siebie myśli, że ktoś zrobił krzywdę i wciąż może ją wyrządzać jego, jedynej, ukochanej córeczce. Myśl, że nie może jej teraz od niego zabrać i nie ma pojęcia co się z nią dzieje zabijała go od środka. - Jeśli kiedy ją znajdziemy znajdę na jej ciele chociażby jednego, małego sinika to przysięgam na wszystko, że ten pieprzony sukinsyn skończy dwa metry pod ziemią - dodał, po czym wyszedł z domu głośno trzaskając drzwiami.
-Pójdę za nim. - Drugi z policjantów znajdujących się w domu udał się za mężczyzną.
-Musimy ją znaleźć, on ją skrzywdzi. - Mama Chany schowała twarz w dłonie, spuszczając głowę.
-Pani Swift, proszę się uspokoić. - Funkcjonariusz starał się uspokoić trochę kobietę.
-Jak mam się uspokoić? - Uniosła się. - Nie mam pojęcia gdzie jest teraz moja córka, wiem tylko, że jest z niebezpiecznym facetem, który w każdej chwili może coś jej zrobić, a może nawet już to zrobił, a ja po prostu siedzę tutaj bezczynie nie mogąc jej pomóc! - nawrzeszczała na niego.
Przez chwilę w pokoju panowała absolutna cisza.
-Przepraszam - dodała. - Ja po prostu boję się, że już jej nie zobaczę lub - zawahała się, nie potrafiąc nawet przyjąć do siebie takiej myśli. - Lub nie zobaczę jej żywej - dodała, a jej oczy momentalnie się zeszkliły.
*
Wyszłam przed budynek hotelu, siadając na murku przy fontannie. Wyjęłam z paczki jednego papierosa, po czym włożyłam go sobie do ust, odpalając zapalniczką.
Zaciągnęłam się, odchylając głowę do tyłu, wystawiając twarz na jasne promienie słoneczne i wypuszczając powoli z ust dym.
Zaczynałam wpadać w nawyk palenia. Oczywiście, że to jeszcze nie było żadne uzależnienie czy coś w tym stylu. Ja po prostu polubiłam palenie. To mnie odprężało i było dobrym środkiem na odstresowanie.
-Wolne? - Usłyszałam tuż obok siebie i momentalnie spojrzałam w tamtym kierunku. To był ten chłopak od bagaży. Stał, trzymając w dłoni paczkę fajek i uśmiechając się do mnie.
-Jasne. - Zaśmiałam się, chowając do kieszeni papierosy i zapalniczkę.
Chłopak usiadł obok mnie, zabierając się za odpalenie szluga. Mój wzrok samoistnie powędrował na mojego towarzysza.
Był brunetem o mocno błękitnych - szczerze powiedziawszy ślicznych - oczach. Trochę wyższy ode mnie, ale niższy od Justina.
-Cholerny nałóg - powiedział z uśmiechem, wypuszczając z ust dym papierosowy.
-Ja nie palę z przymusu, po prostu to lubię, tylko od czasu do czasu - odparłam, po czym po raz kolejny zaciągnęłam się papierosem.
-Na razie, tak się zaczyna. - Uśmiechnął się, co ja od razu odwzajemniłam. - Jason. - W pewnym momencie chłopak podał mi dłoń przedstawiając się.
-Chanel. - Posłałam mu uśmiech i uścisnęłam delikatnie jego wyciągniętą dłoń.
-Przyjechałaś tu z chłopakiem? - spytał, jednak od razu jakby w myślał puknął się w głowę. - To znaczy nieważne, przepraszam, to nie jest moja sprawa, nie powinien zadawać takich, osobistych pytań - dodał.
-Nie ma sprawy. - odparłam. -Tak, przyjechałam tu z chłopakiem na wakacje - dodałam.
-Tylko pozazdrościć - powiedział, na co ja przymrużyłam oczy nie rozumiejąc co ma na myśli.
-To znaczy?
-Tylko pozazdrościć twojemu chłopakowi - odpowiedział, na co ja od razu się uśmiechnęłam, odwracając głowę.
Kolejny, zaciągnięty buch rozszedł się po moich płucach.
-Od kiedy tu pracujesz? - spytałam chcąc zejść na jakiś mniej zawstydzający mnie temat.
-Od roku. To hotel mojego wujka i po znajomości mnie tu zatrudnił zaraz po maturze. W sumie fajna praca, lubię mieć kontakt z ludźmi - dodał.
Kiwnęłam głową, dając mu do zrozumienia, że się z nim zgadzam.
-Wiesz co - zaczął, biorąc ostatniego bucha i gasząc papierosa na ziemi. - Ja niestety muszę już wracać do pracy, ale gdybyś miała jeszcze kiedyś ochotę wyskoczyć na papierosa, to wiesz gdzie mnie szukać. - Uśmiechnął się, wstając.
-Jasne. - Odwzajemniłam gest.
-To miło było poznać Chanel i mam nadzieję, że do zobaczenia - dodał i ostatni raz posyłając mi uśmiech odszedł w kierunku hotelu.
Był miły, słodki, przystojny, ale nawet przez myśl nie przeszło mi, żeby z nim flirtować. Mój cały świat był do góry w pokoju i nie potrzebowałam nikogo więcej.
Zgasiłam szluga, po czym zeszłam z murku wracając do hotelu.

Weszłam do pokoju zamykając za sobą drzwi. Zrobiłam kilka kroków do przodu, kiedy poczułam jak ktoś mocno łapie mnie od tyłu za rękę. Od razu się odwróciłam.
-Co to miało znaczyć? - Justin warknął, patrząc na mnie tak cholernie...wrogim wzrokiem. Ciarki niekontrolowanie przeszły po moim ciele.
-O czym ty mówisz? - spytałam wciąż spokojnym głosem i chciałam zabrać swoją rękę, jednak jego mocny uścisk mi to uniemożliwił. - I puść, bo to boli - dodałam, jednak moje słowa nijak na niego nie wpłynęły.
-Widziałem cię przez okno, nie udawaj głupiej - po raz kolejny warknął ostrym, oschłym tonem.
-Justin, ja tylko z nim rozmawiałam, bo się dosiadł, daj spokój - odparłam spokojnie, chcąc go uspokoić, bo zaczynałam się coraz bardziej niepokoić. Nie zachowywał się tak już od dłuższego czasu i byłam przekonana, że skończył z tym na zawsze.
Chłopak drwiąco się zaśmiał, po czym siłą przyciągnął mnie do siebie, łapiąc mnie drugą ręką za podbródek.
Serce gwałtownie mi przyspieszyło, dłonie zaczęły drżeć, a w gardle pojawiła się niewidzialna gula, która odbierała mi zdolność mówienia.
-Nie będziesz robić mi takich numerów, dotarło? - syknął, kiedy jego twarz znajdowała się kilka centymetrów od mojej.
Nie umiałam wydusić z siebie ani słowa.
Byłam w szoku.
Byłam przerażona.
-Pytam cię kurwa o coś. - Szarpnął mną.
-Przestań, nic nie zrobiłam i puszczaj - odpowiedziałam i ponownie usiłowałam wyrwać się z jego objęć, co było dla nie mnie niewykonalne.
Widziałam w jego oczach coraz więcej złości, co przyprawiało mnie o jeszcze szybsze bicie serca. W pewnym momencie zrobił kilka, gwałtownych kroków do przodu, sprawiając, że ja po prostu bezwładnie cofałam się do tyłu, aż napotkałam za sobą opór w postaci ściany.
Szatyn mocno mnie do niej przycisnął, jeszcze bardziej zaciskając dłoń na mojej szczęce. W oczach zaczęły zbierać mi się łzy.
-Nie odzywaj się do mnie w ten sposób, przerabialiśmy już to - warknął na mnie. Co się z nim dzieje do cholery? Przecież obiecał, że więcej nie będzie zachowywał się w ten sposób, że się zmienił. - Przeproś i powiedz grzecznie, że nie będziesz więcej robić takich rzeczy.
Patrzyłam na niego z szeroko otwartymi oczami, nie potrafiąc uwierzyć w to, co się w tym momencie dzieje.
To jest zły sen, prawda?
-Nie mam za co przepraszać. - Nie wiem nawet skąd wzięło się u mnie tyle zaparcia. Wiem tylko, że to nie był dobry pomysł.
Jego oddech przyspieszył, a w oczach nie było już złości. To była wściekłość i ten chory szał, który widziałam kiedyś.
Gwałtownie odsunął mnie od ściany i po prostu popchnął tak, że upadłam ze sporą siłą na kanapę.
-Głupia suka - warknął, po czym wyszedł z pokoju trzaskając głośno drzwiami.
Nie wierzyłam w to co się właśnie stało i w to, co usłyszałam. Siedziałam jak w jakimś amoku patrząc na drzwi, a z moich oczu niekontrolowanie zaczęły wypływać łzy.
Jak on mógł się tak zachować? Przecież obiecał, że to się więcej nie powtórzy, że nie będzie mnie już traktował w ten sposób, że będzie nad sobą panować...
Nie wytrzymałam i po prostu rozpłakałam się jak dziecko. Emocje wzięły nade mną górę.
Powiedzcie, że to naprawdę był tylko sen i zaraz się obudzę, proszę.
*
Leżałam na łóżku, tuląc się do poduszki. W mojej głowie cały czas panował mętlik, a za każdym razem, kiedy przestawałam płakać, odtwarzałam sobie w głowie dokładnie dzisiejszą sytuację i łzy na nowo zaczęły zbierać się w moich oczach.
Po chwili usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Dreszcze przeszły przez moje ciało, a serce automatycznie przyspieszyło.
A to wszystko...ze strachu.
Nie odwróciłam się, nie odezwałam, po prostu nie ruszyłam. Jedyne co zrobiłam to zacisnęłam wargi, nie chcąc głośno szlochać.
-Kochanie - usłyszałam jego cichy szept i kroki coraz bliżej mnie.
Tylko już nie płacz.
I przestań się tak trząść, idiotko.
Poczułam jak kładzie się obok mnie na łóżku, ale wciąż nawet nie drgnęłam.
-Skarbie, przepraszam - szepnął, kładąc się tuż obok mnie i przytulając od tyłu. - Poniosło mnie. Nie chciałem tak mocno cię złapać i powiedzieć ci takich słów - kontynuował, głaszcząc mnie po ramieniu. -To wszystko przez moją zazdrość. Po prostu strasznie cię kocham i boję się, że ktoś mi cię zabierze, wiesz? - wciąż szeptał, dotykając delikatnie mojej skóry.
-Płaczesz? - spytał, kiedy podniósł się na jednej ręce.
W tym momencie pękłam. Rozpłakałam się na dobre, nie potrafiąc już tego zagłuszać.
-Kochanie, chodź do mnie - powiedział wciąż cicho i spokojnie, aczkolwiek stanowczo.
Posłusznie odwróciłam się w jego kierunku, a on od razu mocno mnie w siebie wtulił.
-Nie chcę, żebyś przeze mnie płakała, przepraszam - mówił, głaszcząc mnie po włosach i tuląc do siebie.
-Po prostu tak więcej nie rób - szepnęłam drżącym głosem i sama wtuliłam się w niego jeszcze mocniej.
-Nie zrobię, obiecuję - odparł. - Mój aniołek - dodał i pocałował mnie w czubek głowy, a ja poczułam jak w jednym momencie odchodzi cały mój strach.
Tak strasznie go kochałam.
*
Żadne z nas nie miało dzisiaj ochoty wychodzić na imprezę. Postanowiliśmy dzisiaj sobie odpuścić, zostać w hotelu i porządnie się wyspać.
-Możesz mi w końcu powiedzieć czego szukasz? - spytałam siedząc na łóżku i przyglądając się Justinowi, który z uporem grzebał w jednej z toreb.
-Nie marudź - mruknął, nie dając za wygraną.
Przewróciłam oczami, zaczynając oglądać ze znudzeniem swoje paznokcie.
-Mam. - Usłyszałam po chwili jego podekscytowany głos i od razu spojrzałam w jego kierunku.
Zamarłam.
-Justin, powiedz, że to nie jest to, co ja myślę - powiedziałam, czując jak złość i w malutkim stopniu strach we mnie narasta.
Chłopak trzymał w dłoni woreczek z białym proszkiem. Ignorując moje pytanie zabrał z regału dużą książkę z grubą okładką i usiadł obok mnie na łóżku.
-Słyszysz co do siebie mówię? - zirytowałam się. - Już zapomniałeś jak przez to gówno prawie pożegnałeś się z tym światem? Obiecałeś mi, że więcej tego nie weźmiesz - powiedziałam stanowczo.
Justin przewrócił oczami, odkładając na bok książkę i kokę, po czym przysunął się do mnie, ujmując dłońmi moją twarz.
-Skarbie, wtedy przesadziłem, wiem o tym, ale teraz weźmiemy małą ilość. Zobaczysz jakie to zajebiste uczucie. Pełne rozluźnienie, zero zmęczenia - powiedział z przekonaniem, patrząc mi prosto w oczy.
-Ty naprawdę zwariowałeś - parsknęłam. - Ani ty, ani tym bardziej ja nie tkniemy tego świństwa - odparłam z przekonaniem.
Justin cicho westchnął, dosuwając się do mnie jeszcze bardziej.
-Kotek, wyluzuj - mruknął przybliżając swoją twarz i delikatnie całując mnie po szyi. - Nic nam nie będzie, dobrze wiesz, że nie dałbym ci niczego, po czym mogłaby ci się stać jakaś krzywda. Mała ilość nam nie zaszkodzi, tylko trochę się zabawimy - mówił w przerwie między pocałunkami składanymi na mojej skórze.
Ten sukinsyn dobrze wiedział jak działają na mnie jego pocałunki na szyi i perfidnie to wykorzystywał.
-To jak? Proszę, kochanie - dodał, a ja wymiękłam.
-No dobra, ale troszeczkę. - Westchnęłam.
Justin od razu okazał entuzjazm.
-Kocham cię. - Uśmiechnął się, dając mi krótkiego buziaka w usta, po czym odsunął się, przygotowując kokę.
Miałam duże wątpliwości. To już nie była marihuana, tylko narkotyk ciężki.
W skupieniu obserwowałam jego poczynania.
Chłopak wysypał małą ilość kokainy na przyniesioną książkę, po czym zaczął układać ją w cienką kreskę.
Takie sceny widziałam tylko w filmach, pierwszy raz w życiu miałam styczność z narkotykami.
-Chcesz pierwsza? - spytał po chwili.
Spojrzałam na niego kompletnie zdezorientowana.
-Co? - spytałam odruchowo. - Nie, ty pierwszy - dodałam od razu. Justin zaśmiał się, po czym dał mi jeszcze jednego buziaka w usta, a zaraz potem nachylił się nad książką.
Uważnie mu się przyglądałam, widząc jak wciąga nosem całą "przygotowaną" przed momentem kreskę białego proszku.
Z jednej strony mózg powtarzał mi - "Cholera Chanel to jest złe. To jest bardzo, bardzo złe, nielegalne i szkodliwe".
Natomiast z drugiej strony - "Co ci szkodzi? To tylko jeden raz. Wszystko jest dla ludzi i wszystkiego trzeba spróbować".
No i cóż. Wygrała ta druga strona.
Justin pociągnął kilka razy nosem, po czym wysypał na książkę kolejną część koki, znów układając ją w kreskę.
-Nie stresuj się tak. - Zaśmiał się i pogłaskał mnie po odkrytym udzie. Uśmiechnęłam się blado, nie chcąc pokazywać jak przerażona jestem. - Dobra, gotowe - odparł po chwili. - Nachylasz się, zatykasz jedną dziurkę nosa, a drugą wciągasz. To tyle - powiedział.
Przełknęłam ślinę, czując jak coraz bardziej się stresuje. Nie wiedziałam jaka będzie moja reakcja i co będę robić, kiedy narkotyki już zadziałają w moim organizmie.
Odgarnęłam swoje włosy na bok, biorąc głęboki oddech. Nachyliłam się, a chłopak odgarnął i złapał moje opadające na twarz włosy.
Po prostu zrobiłam to, o czym mówił. W końcu wciągnięcie nosem proszku nie jest skomplikowane.
Poczułam nieprzyjemne drapanie w nosie i miałam ochotę kichać, jednak zamiast tego wzięłam przykład z Justina i pociągnęłam kilka razy nosem.
-Nie było strasznie, nie? - Uśmiechnął się ponownie do mnie przybliżając i wsuwając dłoń pod moje włosy.
-Teraz nie, ale boję się co będzie jak to zacznie działać - odparłam, również się uśmiechając.
-Niepotrzebnie, będzie dobrze, a nawet lepiej, niż dobrze. - Jeszcze raz posłał mi swój zadziorny uśmiech, po czym pchnął mnie do tyłu.
-Napaleniec. - Parsknęłam śmiechem.
-Na ciebie zawsze - mruknął, po czym wpił się w moje usta, wsuwając swoją dłoń pod majtki, które miałam na sobie.
Jedno było pewna. Kiedy koka zacznie działać może być ciekawie i dopiero wtedy zacznie się zabawa.I wcale nie mam tutaj na myśli naszych zabaw w łóżku.

______________________________________________________________
No i mamy kolejny :)
Dodany z godzinnym opóźnieniem, ale nie chciałam, żeby wyszedł za krótki.
Po pierwsze - w następnym rozdziale naprawdę będzie ciekawie, poczekajcie tylko aż kokaina zacznie działać.
Po drugie - mamy za sobą pierwszą kłótnię.
Po trzecie - policja wkroczyła do akcji, więc Chanel z Justinem muszą się mieć na baczności.
I po czwarte - zrobiłam krótki filmik, który jest można powiedzieć zapowiedzią drugiej części tego opowiadania, która zaczęła się wraz z ich ucieczką :)


A i po piąte - jeszcze raz zapraszam na http://bieberstouch-fanfiction.blogspot.com/

To do następnego <3

91 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. jeju boje się co justin zrobi po tej kokainie :O

      Usuń
  2. O Jezuniu święty!!!
    Matko, ty piszesz tak cudownie, że ja bym moła czytać i czytać i czytać itd.
    Boże, już nie raz Ci mówiłam, że masz pgromny talent, no ale powiem to jeszcze raz:
    Masz ogromny talent!!!
    Rozdział jest niesamowity! Nie mogłam ze śmiechu, kiedy Justin do Chanel "I wiesz, że przez cały czas trzymasz rękę na moim fiucie." Hahahahahahaa myślałam, że nie wyrobię!
    Coś mi się wydaje, że nie narzekał ;D
    No i pojawił się ten Jason. Jestem ciekawa, czy on będzie próbował się zbliżyć do Chanel czy to będą tylko najzwyklejsze rozmowy. No Justin nprmalnie dostaje paranoi. Kłócić się o coś takiego? Jejku, współczuję Chanel, zwłaszcza, że to dopiero początek jego 'świetnych' zachowań.
    No i ta policja... Tak teraz myślę, co by zrobili rodzice Chanel, dyby się dowiedzieli od Cher, że Justin ją zgwałcił. No chyba objechaliby całe Stany i zabili go gołymi rękami. No ale nie dziwię im się. W końcu ona jest ich jedyną córką, która tak z dnia na dzień od nich uciekła.
    Ale jak Justin przyszedł ją przepraszać to było takie mega słodziutkie hihihi ;) Widać teraz, że jego przeprosiny są szczere, a nie takie, jak kiedyś.
    Jejuuuu... Chanel wciągnęła kokainę... Skoro oni bez narkotyków robią... różne ciekawe rzeczy to ja się aż boję pomyśleć, co będzie jak to zacznie dziłać heh. Zrobią sobie kolejnego dzidziusia ;) No bo Justin jak zawsze napalony xD
    No... i chyba jak wszyscy nie mogę się doczekać momentu, aż Justin dowie się po ciąży. Boże, chociaż wiem, że nie będzie przyjemni to i tak nie mogę się doczekać haha!
    Kocham Ciebie i jestem naaaajiększą fanką Twoich opowiadać. Zarówno tego, jak i innych, które pisałaś kiedyś. Jeśli się nie mylę, pisałaś kiedyś opowiadanie o dziewcynie, która na koncercie Justina została przez niego zgwałcona, prawda? Jeju,od Twoich opowiadań w ogóle zaczęłam czytać jakiekolwiek fan fiction. Pamiętam, że kiedy znalazłam opowiadanie o Chanel i Justinie, to miało już 25 rozdziałów. Normalnie wszystkie przeczytałam na raz. Nie wyszłm z domu póki nie skończyłam xD
    Jeszcze raz chcę Ci powiedzieć, że jesteś mega utalentowana! No kocham Cię, co ja mogę więcej powiedzieć. O wiem : kocham Cię, jak Chanel Justina hahahaa ;-*
    my-heaven-jb.blogspot.com
    black-tears-jb.blogspot.com
    the-other-side-jb.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. OMG! <3
    brak mi słów nawet.... nie wiem, co mogę powiedzieć o tym rozdziale.
    wiedziałam, że prędzej, czy później policja zacznie szukać Chanel... miałam tylko nadzieję, że będzie to troszeczkę później jednak.... i coś mi się wydaje, że teraz będzie mega ciekawie. ;3
    no i... ta ich kłótnia. Boże. jak Justin się będzie tak zachowywał to ja się boję co on może znowu zrobić Chanel :C
    nie wiem co jeszcze mogę powiedzieć... pewnie tyle. :)
    czekam na kolejny rozdział.
    życzę weny i... cium :* hahah

    @saaalvame

    + cudowny ten filmik <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojej, miałam nadzieję, że Chany okaże się bardziej asertywna, ale jednak dała się zupełnie zdominować Justinowi... Jestem ciekawa gdzie był po kłótni...albo lepiej wolę nie wiedzieć. Zupełnie nie dziwię się rodzicom Chanel i ich zdenerwowaniu... Aww czekam na kolejny ;) +chciałam obejrzeć filmik, ale niestety jest niedostępny na mobilnym :(

    OdpowiedzUsuń
  5. O moj boże Chanel pod wpływem narkotyków powie Justinowi ze była w ciąży..... albo nie ! Zdjecie Chanel pojawi się w telewizji i Jason je zobaczy zadzwoni po policje. Policja i rodzice Chanel przyjadą i matka Chanel zacznie krzyczeć na Justina i przez przypadek wykrzyczy że Chanel była w ciąży ..... o moj boże.
    Cudowny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie chce, zeby on taki dla niej byl :/

    OdpowiedzUsuń
  7. OMG to jest jeden z lepszych ehh dobra wszystkie sa genialne ale serio jest swietny bo twoje opowiadanie ukazuje rzeczywistość :) <33

    OdpowiedzUsuń
  8. Nowy :o WOW niesamowity jest kochana *___* ♥ + BABY ma miliard wyświetlen igufbhiuwesnk :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Matko czy ty musisz tak niesamowicie pisać <3 Jeszcze nigdy żadna książka czy opowiadanie mnie nie wciągnęło tak jak twoje, a sporo ich przeczytałam. Naprawdę wielki szacun xd A tak na poważnie to jak czytam twoje opowiadanie nigdy nie wiem co się wydarzy. Potrafisz zaskakiwać i trzymać czytelnika w napięciu. Co jest wielkim plusem. Czytam sobie i czytam wszystko pięknie aż tu nagle BUMM i wszystko się wali. Potrafisz to wszystko ze sobą skleić tak, ze tworzy idealną całość. Twój sposób pisania jest naprawdę dobry i chciałabym tak kiedyś pisać. I pamiętaj dziewczyno jesteś niesamowita i dziękuje bogu, że odkryłam twojego bloga. Czytam go już od wakacji i nigdy mi się nie nudzi. A co do rozdziału to Chanel sama sobie naważyła piwa więc teraz musi go wypić.Nie współczujcie jej tak. Dobrze wiedziała, no co się piszę. Nikt jej do wyjazdu nie zmuszał. A Justin już kiedyś ją zgwałcił i uderzył, więc mogła przewidzieć, że ludzie tak szybko się nie zmieniają. Chanel jest typem dziewczyny, która wszystko mu wybaczy tylko żeby z nią był. Za bardzo go kocha, ale i tak uwielbiam i ją i Justina. Mam nadzieje, że ten Jason nie w pieprzy się między nich i że Justin w końcu się zmieni tak naprawdę, naprawdę. A i jeszcze rodzice Chanel współczuję im, załamałabym się chyba jeśli moje przyszłe dziecko uciekłoby z domu. Podsumowując rozdział genialny i już się nie mogę doczekać co się póżniej wydarzy. Aż mnie brzuch boli jak sobie pomyśle co Justin może zrobić Chanel. Kocham cię i życzę weny <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Genialny! ♥
    Boże jak on się wkurzył jak widział ją z tym gościem na tej fajce.. Wychodzi na wierzch zły Justin... Znowu przez niego płakała.. :(
    Ale jednak znowu wrócił słodziak. :)
    Policja zaczęła poszukiwania. Mówiłam już że nienawidzę jej najlepszej przyjaciółki? To powiem to znowu. Nienawidzę jej! W wszystko się wtrąca i powiedziała specjalnie o tym że ją uderzył..
    Tym razem wzięli coś lepszego niż marihuanę.. Hmm koka? Uuu będzie gorąco.. Już się nie mogę doczekać kontynuacji.. :)
    ~ @Roxy_Wachowiak
    ♥ ♥ ♥

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny genialny rozdział i czekam na nn niech on sie zmieni Justin proszę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Aaaa kocham ! <3 Tak bardzo się ciesze, że wróciłaś i dodajesz tak szybko <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Niesamowity!! *.*
    Nie mogę doczekać się aż koka zacznie działać :p
    Czekam z niecierpliwością na next! <33

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudowny rozdzial ciesze sie ze tak szybko dodalas :**

    OdpowiedzUsuń
  15. Genialne chce już nn masz wielki talent <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Ooo jest świetny ale Justin ;c

    OdpowiedzUsuń
  17. Jezuu super, naprawdę bardzo cieszę się że wróciłaś <3 widzę że dopiero się rozkręcasz <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetne! Ale zauważyłam tylko jeden błąd:
    kiedy Chanel mówi: "Nie słyszysz co do SIEBIE mówię?", to czy nie powinno być "Nie słyszysz, co do CIEBIE mówię?" :D

    Pozdrawiam!

    www.whenever-jbff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. hm, najlepsze opowiadanie jakie czytałam. kocham słodkiego justina, ale w każdym opowiadaniu jest taki sam, wyróżniasz się! rozdział cudny i chcę już następny!!<3

    OdpowiedzUsuń
  20. Jestem poza domem i mam słaby dostęp do internetu przez co nie mogłam skomentowac poprzedniego rozdziału ale teraz muszę ci powiedzieć że jestem przeszczęśliwa że wróciłaś do nas tak szybko od ostatniej notki! Jesteś niesamowita twoje opowiadanie jest cudowne a pomysły i wena jeszcze lepsze!

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetny rozdział akcja się rozkręcaaaaa ^^ nie mogę się doczekać kolejnegoooo <333

    OdpowiedzUsuń
  22. AA czekam na nn :) KOCHAM TO OPOWIADANIE

    OdpowiedzUsuń
  23. czekam na nn rozdział boże ciekawe co będzie ..
    ANDIOAKJDIOAJAS <3 LOVEE

    OdpowiedzUsuń
  24. Jest wspaniały ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  25. Jestem strasznie ciekawa dalszych losów :D <33!

    OdpowiedzUsuń
  26. Kochana ten rozdzial byl cudowny, powiem Ci szczerze ze ryczalam jak dziecko caly czas jak czytalam ten rozdzial <3 tyle emocji we mnie siedzi w zwiazku z tym opowiadaniem <3

    OdpowiedzUsuń
  27. Jejku cudowne jesteś niesamowita :* kocham cię

    OdpowiedzUsuń
  28. Wow kolejny rozdział! Jest świetny! Justin namawia ją do coraz gorszych rzeczy ;o nie podoba mi się to. Jestem strasznie strasznie ciekawa kolejnego rozdziału! Bardzo dziekuję Ci za pisanie tego opowiadania! Kocham Cię! <3
    @JustenAkaMyLove

    OdpowiedzUsuń
  29. Błagam daj jak najszybciej następny rozdział <3 kc

    OdpowiedzUsuń
  30. Po pierwsze dziękuję ,że wróciłaś :)
    Po drugie jesteś mega uzdolniona
    Po trzecie to opowiadanie jest inne
    Cudowny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  31. NAJLEPSZE OPOWIADANIE EVER DOBRZZE ZE WRÓCIŁAŚ

    OdpowiedzUsuń
  32. Tak bardzo się cieszę że wróciłaś ♥ I czekam na kolejny... Jestem ciekawa bardzo ciekawa co oni zrobią :) xx #love

    OdpowiedzUsuń
  33. rozdział jest niesamowity, czekam na dalsze losy Janel. <3 już ci to mówiłam, ale naprawdę dziękuję, że wróciłaś. <3 ily xx

    OdpowiedzUsuń
  34. KOCHAM TO! <3<3<3

    OdpowiedzUsuń
  35. Czekam na nowy ten był super

    OdpowiedzUsuń
  36. Proszę Cię dawaj szybko nowy !!!:)

    OdpowiedzUsuń
  37. Jestem ciekawa co będzie dalej ?:)

    OdpowiedzUsuń
  38. jezu kocham to opowiadanie.
    jesteś świetna :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Kocham,kocham,kocham

    OdpowiedzUsuń
  40. Dawaj następny rozdział kochanie :)

    OdpowiedzUsuń
  41. świetnisty jak zwykle xx
    @MartaMaterka

    OdpowiedzUsuń
  42. Masz talent nievlubievpisac komentarzy ale napisze chociaż krótki dając ci znać ze właśnie przybył ci nowy czytelnik . Kocham cię i to co tworzysz

    OdpowiedzUsuń
  43. Super#Bestfriends

    OdpowiedzUsuń
  44. Jezu, dopiero dzisiaj się zorientowałam, że do nas wróciłaś <3 i od razu nadrobiłam 2 ostatnie rozdziały :D brakowało mi tego straasznie

    OdpowiedzUsuń
  45. chanel ty palaczko :o i omg.. justin.. musiałeś być aż taki chamski.. ta część ciebie nigdy chyba nie zniknie. ahh. no ale to jest właśnie justin :)
    nasz bad boy :p
    rodzice zaczynają poszukiwania.. to się zacznie xd. szkoda mi ich trochę.. :/ stracili w pewnym sensie swoje dziecko. ale wiadomo że ją kochają.. nie tak jak rodzice justina.
    chanel.. ona mu wszystko wybaczy przez to że go kocha. ta miłość jest chora ale uwielbiam ją :3 czasem jest to błędne koło. nic sie nie nauczyli oboje :) jestem ciekawa co jak justin ją zdradzi albo ona przypadkiem jego. ale czekam na twoje pomysły i nowe rozdziały :D
    to opowiadanie jest uzależniające. hah.. :>
    kokaina.. już się boję co znów odwalą :p omomomomo. ja chce już nowy! hahahahah. :D co ty ze mną robisz dziewczyno ;)
    jeszcze raz.. bardzo się ciesze że wróciłaś :>

    przepraszam że takie jakieś nijakie te komentarze dałam dziś ale nie miałam weny na ciekawie zbudowane zdania :/
    przy nn sie postaram, obiecuje :)

    OdpowiedzUsuń
  46. już masz ponad 500tys. wyświetleń :D

    OdpowiedzUsuń
  47. serio byłam w szoku jak Justin się tak wkurzył ;o już myślałam, że potem znowu będzie jakaś akcja, ale na szczęście wyszło na dobre :) jestem meeeeeeega ciekawa co się będzie działo po tej kokainie. po przeczytaniu Twojego aska jestem jeszcze podjarana tym blogiem i nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów! będzie się tyle działo abdehafevabewhafw♥ Twoje rozdziały zawsze były ciekawe i niekiedy mają w sobie taki dreszczyk emocji. Jesteś świetną pisarką z ogromnymi możliwościami i bardzo się cieszę, że do nas wróciłaś.

    OdpowiedzUsuń
  48. jeju nie mogę doczekać się kolejnego jak ma być tak ciekawie sdfds, ciągle tak się strasznie cieszę że wróciłaś i faktycznie- wracasz ze zdwojoną siłą!

    OdpowiedzUsuń
  49. Jejku jak ja kocham to opowiadanie!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  50. <33333333333333333333333333333
    chyba nic więcej nie muszę dodawać :)

    OdpowiedzUsuń
  51. Jezu już sie nie moge doczekac dalszych :D <333

    OdpowiedzUsuń
  52. HEJ! JEJ WCHODZĘ I WIDZĘ ROZDZIAŁ A NAWET DWA! To ja ta od książek wspólnego czytania z Justinem. Bardzo pozytywnie mnie zaskoczyłaś. Czekam na następny<3 koooocham

    OdpowiedzUsuń
  53. Chce już dalej <333 akcja się rozkręca świetny rozdział <333

    OdpowiedzUsuń
  54. przerwac w takim momencie ehh...
    czekamy na nastepny <3 no i oczywiscie rozdzial super jak zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
  55. jestem strasznie szczęśliwa, że wróciłaś...i z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział..oby był szybko...:D

    OdpowiedzUsuń
  56. Jest wspaniały jesteś niesamowita <33

    OdpowiedzUsuń
  57. Najlepsze <33!

    OdpowiedzUsuń
  58. O rany! Dopiero dzisiaj się skapnęłam, że wróciłaś! :D
    Ale się cieszę aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!
    Mam nadzieję, że u Ciebie już wszystko dobrze :)

    Rozdział świetny! Nieźle Justinowi odjebało z tą zazdrością :-/
    Myślałam, że Chanel nie weźmie tego gówna, a jednak! Uh uh uh nie mogę się doczekać następnego :D

    @ameneris
    <3

    OdpowiedzUsuń
  59. OMG JEST NIESAMOWITY :') <33

    OdpowiedzUsuń
  60. zaczęłam to ff w środę, przeczytałam jednego dnia 39 rozdziałów, a dzisiaj dokończyłam. jestem naprawdę zakochana bo to jedno z najlepszych ff jakie czytałam :) wiadomo że nie jest idealnie, każdy robi literówki czy jakieś inne głupie błędy ale opowiadanie naprawdę wciąga. w sumie to myślałam że wszystko zbliża się ku końcowi ale widzę że dopiero zaczyna się akcja, haha. jeśli mogłabyś mnie informować o następnych rozdziałach na twitterze to będę bardzo wdzięczna - @tacobellsweetie :) pisz dalej bo jesteś w tym świetna i powinnaś to wykorzystywać :)

    OdpowiedzUsuń
  61. omg zajebiste opowiadanie ; ) czekam na kolejny rozdział ; )

    OdpowiedzUsuń
  62. Jeju <3 wiedziałam że tu wrócisz <3 rozdział jak c u d o w n y <3 KOCHAM CIĘ <3 czekam na 50 jkhfejk <3

    OdpowiedzUsuń
  63. WOOOOW ♥♥♥ NIe moge doczekac sie nastepnego :)

    OdpowiedzUsuń
  64. OMG ten rozdział mega mega mega mega i jeszcze raz mega. Przeczytała wszystkie 49 rozdziałów wczoraj wieczorem hahah tak się wciągnęłam. Umieszczam twojego bloga ofc u mnie w linkach.
    Pozdrawiam Aqua
    ( zapraszam, byłabym bardzo wdzięczną gdybyś oceniła mojego bloga http://aquasenshi.blogspot.com/ )

    OdpowiedzUsuń
  65. Po prostu wspaniale ! Przyznam, że trochę się przeraziłam jak Justin się zdenerwował i oczekiwałam, że jakoś lepiej przeprosi :D . Czekam cierpliwie na kolejny rozdział. Mam nadzieję, że szybko go dodasz, lecz nie chcę żebyś myślała, że Cię popędzam czy coś takiego ;)

    OdpowiedzUsuń
  66. Piękne :) i ta ciekawość... czekam na nn :*

    OdpowiedzUsuń
  67. PERFEKCYJNY ! :D <33

    OdpowiedzUsuń
  68. No wreszcie! DZIEKUJEMY <3<3<3<3 SPRAWDZALAM CODZIENNIE CZY JEST NOWY A TU NAGLE DZIS NIESPODZIANKA :D

    OdpowiedzUsuń
  69. Straszne podoba mi sie szablon tego opowiadania :D A co do rozdzialu to jest boski <3333

    OdpowiedzUsuń
  70. Czesc,co do rozdziału boski jak zawsze.Widac,ze vena daje ci nie złą mase pomysłów.Mam do cb prozbe mogłabyś mi rozsławić bloga ? Bo nie dawno założyłam bloga z opowiadaniem i chce aby ktoś wchodzil i komentował.Opowiadanie chyba na wszystkich blogach zostawiłam : sad-serenade.blogspot.com.Bedę ci wdzięczna do końca zycia ?.Czekam na następny rozdział :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na takie rzeczy jest miejsce w zakładce 'wasze blogi' -.-

      Usuń
  71. KOCHAM NAJMOCNIEJ ! <3

    OdpowiedzUsuń
  72. O MATKO JA TU CHYBA UMARŁAM <3 POZDRAWIAM Z ZAŚWIATÓW

    OdpowiedzUsuń
  73. Powiem szczerze że dokładnie 3 dni temu zaczęłam czytać to opowiadanie. Jest naprawdę świetne i tak idealne. Jestem ciekawa co będzie w następnym, do kolejnego:*

    OdpowiedzUsuń
  74. Dlaczego wyłączyłaś aska? kocham ;(

    OdpowiedzUsuń
  75. Cudowne opowiadanie ^^ kocham je <3 ale mogłabyś teraz uspokoić Justina żeby przestał brać :)

    OdpowiedzUsuń
  76. jeju to jest cudowne :*
    bałam się jak Justin się wkurzył myślałam że może ją uderzy, czego bym nie chciala.
    CZEKAM Z NIECIERPLIWOŚCIĄ NA KOLEJNY ROZDZIAŁ:*

    OdpowiedzUsuń
  77. Naaaaajlepsze <333

    OdpowiedzUsuń
  78. Kurde zablokowałaś aska. Rozdzał miał być do tygodnia będę czekać , ale napisz co się dzieję i czemu dodałaś dwa rozdziały i znów znikasz prawie na miesiąc.
    Rozdział super czytam po raz kolejny , ale kiedy new ?

    OdpowiedzUsuń