sobota, 22 lutego 2014

Rozdział 48.

-Wstajemy, śpiąco królewno. - Słyszałam tuż przy uchu, czując jednocześnie delikatnie głaskanie po policzku. Wraz z każdą, mijającą sekundą rozbudzałam się coraz mocniej, tym samym coraz bardziej czując promienie słoneczne padające na moją twarz przez szybę.
-Już jesteśmy? - spytałam, będąc jeszcze kompletnie zaspaną i przecierając delikatnie twarz.
-Tak, Los Angeles wita. - Zaśmiał się, a mnie chyba dopiero te słowa odpowiednio otrzeźwiły. Czyli to stało się naprawdę. Wyjechaliśmy. To nie był sen.
Otworzyłam szerzej oczy, podnosząc się lekko na fotelu samochodowym. Przez przednią szybę widziałam duży, bogato wyglądający budynek, który najprawdopodobniej był hotelem. Odpięłam swój pas samochodowy, po czym wysiadłam z auta, rozprostowując tym samym swoje, zmęczone długą drogą nogi.
Przyłożyłam dłoń do czoła, osłaniając tym samym swoje oczy przed usilnymi promieniami słonecznymi, aby móc lepiej przyjrzeć się okolicy.
Pierwszy raz byłam w Los Angeles i muszę przyznać, nie bez powodu nazywane jest miastem aniołów.
-Nowe życie stoi przed nami otworem, teraz będzie tylko lepiej. - Justin objął mnie od tyłu, delikatnie wtulając swoją twarz w moje włosy.
Z jednej strony byłam niesamowicie szczęśliwa. Miałam Justina przy sobie, nikt nie stał nam już na drodze do szczęścia.
Jednak z drugiej strony czułam ścisk żołądka, który sygnalizował mi jak bardzo zestresowana jestem. Rodzice na pewno już wiedzą, że mnie nie ma. Umierając ze strachu i rozpoczynają poszukiwania mnie.
Myśl o tym szczerze mnie przerażała.
-Nie bój się. Ze mną nic ci nie grozi. Damy radę. Przetrwamy ten rok, a później już wszystko się ułoży. Obiecują ci to. - Musnął mój policzek w ten słodki sposób, pełen troski i uczucia.
Czułam się przy nim bezpieczna, kochałam go chyba z dnia na dzień coraz mocniej. On miał rację. Wszystko będzie dobrze, wierzę w to z całego serca.
Chłopak puścił mnie, po czym podszedł do bagażnika, otwierając go.
Odwróciłam się na pięcie, wpatrując się w szatyna.
Był tak nienaturalnie idealny. W każdym, możliwym calu. Promienie słoneczne padały na jego twarz, rozświetlając ją.
To zabawne. Stoję tutaj, z dala od domu, z myślą, że spędzę z nim cały, najbliższy rok, ale wciąż nie wierzę, że ten pieprzony ideał należy właśnie do mnie.
Jest mój i tylko i wyłącznie mój.
Nie wiedząc czemu uśmiech samoistnie wkradł się na moje usta. Zrobiłam kilka, małych kroków do przodu, po czym stając za Justinem, wtuliłam się w jego plecy.
Usłyszałam jego cichy śmiech, który za każdym razem sprawiał, że robiło mi się ciepło na sercu.
Nawet jego śmiech był idealny. Takie połączenie jego niskiego głosu z totalnie dziecięcym, niewinnym chichotem.
-Cieszę się, że tu jestem - szepnęłam, obejmując go rękami od tyłu.
-Cieszę się, że cię mam - odparł, podnosząc jedną z moich dłoni i delikatnie ją całując.
Miałam rację.
Był ideałem,


Wchodząc do windy hotelowej poczułam ulgę. Sama nie wiem dlaczego, ale stresowałam się, kiedy Justin wynajmował pokój, bo cały czas miałam wrażenie, że recepcjonista wie, że uciekłam z domu i za chwilę zadzwoni na policję.
Paranoja.
Oparłam się o ścianę w windzie, czując się cholernie zmęczona i senna. Spanie w samochodzie zdecydowanie nie należy do najprzyjemniejszego. Jedyne o czym teraz marzyłam to wielkim łóżku z miękką pościelą.
Spojrzałam na Justina i zauważyłam na jego ustach ten charakterystyczny, cwany uśmiech, który widniał na jego twarzy za każdym razem, kiedy w jego głowie rodził się jakiś szatański pomysł.
-Co? - Uśmiechnęłam się, wciąż się w niego wpatrując.
Chłopak powoli do mnie podszedł, rozplątując moje splecione na piersiach dłonie.
-A wiesz co trzeba zrobić w nowym miejscu? - spytał zadziornie obejmując mnie jedną ręką i wsuwając swoją ciepłą dłoń pod moją bokserkę.
Przewróciłam z rozbawieniem oczami.
-Co takiego? - spytałam, udając głupią. Złapałam jedną dłonią krzyżyk luźno wiszący na jego klatce piersiowej.
-Ochrzcić je - odparł i pocałował mnie w szyję, jednocześnie delikatnie, z idealnym wyczuciem ssąc moją moją skórę.
Rozpływałam się, kiedy to robił.
-Tak? A w jaki sposób? - Wciąż grałam głupią. To był nasz taki rodzaj gry.
-No cóż. - Uśmiechnął się, idąc, że tak powiem na całość. Wsunął swoją dłoń pod moje szorty, kładąc ją tam, gdzie na pewno nie powinien kłaść jej tutaj. W windzie. Która za moment się zatrzyma.
-Przestań. - Zaśmiałam się, starając się zachować zdrowy rozsądek, co przysięgam graniczyło przy nim z cudem.
-Mówisz, że chcesz więcej? - spytał całkowicie retorycznie drocząc się ze mną i ujął swoją drugą dłonią mój podbródek całując mnie zachłannie w usta. Zupełnie tak, jakbyśmy nie widzieli się od kilku miesięcy. Wciąż było nam siebie nawzajem mało.
W czasie kiedy nasze języki toczyły ze sobą istną wojnę, jego dłoń wciąż wędrowała po mojej bieliźnie i - nie ukrywając - sprawiała mi coraz większą przyjemność.
Przycisnęłam go do siebie jeszcze mocniej, ciągnąc za jego łańcuszek, który oplotłam sobie wokół palców.
Potrafił rozgrzać mnie w dwie minuty. Nie wiem gdzie się tego nauczył, ale był w tym nieprzyzwoicie dobry.
Dosłownie w momencie, kiedy miał zamiar posunąć się krok dalej i włożyć rękę pod moją bieliznę, winda się zatrzymała. Zauważając zza otwierających się drzwi starszą panią gwałtownie odepchnęłam od siebie Justina, szybko opuszczając na dół swoją bluzkę.
Spojrzałam na chłopaka, który najwyraźniej nigdy nie odczuwał czegoś takiego jak zażenowanie. Parsknął śmiechem łapiąc mnie za rękę i wyprowadzając z windy. Kątem oka spojrzała na minę kobiety, która była arcyzabawna. Miałam wrażenie,że jej było bardziej głupio, niż mi.
Szczerze mówiąc nie miałam za wiele czasu na rozmyślanie o tym co mogła pomyśleć sobie ta pani, ponieważ zostałam dosłownie zaciągnięta pod drzwi naszego pokoju.
Szatyn szybkim ruchem otworzył drzwi kartą otrzymaną przy recepcji, po czym niemal wciągnął mnie do pokoju, zatrzaskując za nami drzwi.
Zaczęłam się śmiać w momencie, kiedy podniósł mnie i lekko "rzucił" na miękkie łóżko znajdujące się wewnątrz pokoju.
-Teraz nam już nikt nie przeszkodzi, jesteś cała moja - powiedział przez cały czas zadziornie się uśmiechając i zdjął z moich stóp kremowe balerinki, rzucając je gdzieś na podłogę. - Co ty na to, żeby kochać się do wieczora, a później w nocy to powtórzyć? - dodał, całując jedną z moich nóg od łydki i robiąc to coraz wyżej.
Uwielbiałam widzieć ten uśmiech na jego ustach.
-Justin, zaraz przyjdzie lokaj z naszymi torbami, uspokój się. - Parsknęłam śmiechem.
-To je postawi pod drzwiami jak nie otworzymy i tyle - odparł, kompletnie się tym nie przejmując i zabierając się za odpinanie moich szortów zębami.
W czasie kiedy ja nie mogłam przestać się śmiać w pokoju rozległ się dźwięk pukania do drzwi.
-Puść mnie, otworzę, weźmiemy rzeczy i wrócimy do tego - powiedziałam.
-Nie, nie wypuszczę cię. - Zaśmiał się, jednak udało mi się wyrwać spod niego i wstać z łóżka.
Spojrzałam na chłopaka, który zrobił minę zbitego psa. Niekontrolowanie wybuchłam śmiechem.
-Zaraz do ciebie wrócę. - Pokręciłam ze śmiechem głową, po czym poprawiłam swoje włosy i przeszłam przez dość duży pokój, stając w końcu naprzeciw drzwi.
Ostatni raz upewniłam się, że mój aktualny wygląd nie zdradza co przed chwilą zrobiłam, po czym otworzyłam drzwi.
Chłopak - pracownik hotelu - uśmiechnął się, grzecznie witając.
-To pani walizki, pomóc wnieść do pokoju? - spytał wciąż utrzymując pogodny i sympatyczny wyraz twarzy.
-Byłoby miło. - Uśmiechnęłam się, zabierając od chłopaka dwie, stosunkowo lekki torby i kładąc je na podłodze w pokoju. On natomiast wniósł do dwie, duże walizki i oparł je o ścianę.
Chłopak był młody. Miał nie więcej, niż dwadzieścia lat.
-W imieniu całego hotelu życzę miłego pobytu. - Uśmiechnął się w jak najbardziej szczery sposób. Wydawał się bardzo sympatyczny, od razu wzbudzał mnie pozytywne emocje.
-Bardzo dziękuję. - Odwzajemniłam gest, zakładając ręce na piersi i przepuszczając szatyna w drzwiach i czekając, aż opuści pokój.
Zamknęłam za nim drzwi, wzdychając i odwracając się na pięcie.
-Kochanie, już idę - powiedziałam głośniej, śmiejąc się pod nosem. Dopiero kiedy podeszłam bliżej i stałam tuż przy łóżku zorientowałam się, że ten, który miał zamiar kochać się przez następne kilkanaście godzin właśnie zasnął jak małe dziecko, tuląc się do poduszki.
Nie mogłam powstrzymać się od cichego "aww" pod nosem. Wyglądał tak słodko i niewinnie.
-Do wieczora i całą noc. - Zaśmiałam się, powtarzając jego słowa i zdejmując jego buty, które położyłam obok na podłogę. Zabrałam z fotela obok koc, którym po chwili okryłam Justina.
Nie spał całą noc, wcale mu się nie dziwie, że poległ i sen okazał się silniejszy.
Wróciłam do drzwi, przy których stały nasze walizki i wyjęłam z jednej z nich nowe ubrania dla siebie.
Marzyłam teraz o wzięciu chłodnego prysznica i położeniu się do łóżka obok Justina. Sama byłam zmęczona i śpiąca.

Weszłam pod prysznic, odkręcając powoli wodę. Pierwszy strumień chłodnej wody spłynął po mojej skórze, przynosząc w pewien sposób ukojenie dla moich bolących mięśni od stawów przez spanie w nocy w niewygodniej pozycji w samochodzie.
Przetarłam twarz wodą, zamykając oczy.
Miałam niesamowicie mieszane uczucia. Naprawdę cieszyłam się, że tu jestem, jednak nie mogłam wyrzucić z głowy myśli o tym, co czując teraz moi rodzice. Nie miałam pojęcia co robią i jakie podjęli kroki, żeby mnie odnaleźć.
To wszystko było trudne i bałam się, że w końcu mnie przerośnie.
Głośny dźwięk lejącej się wody i natłok myśli w mojej głowie sprawił, że kompletnie nie słyszałam tego, co działo się poza kabiną prysznicową.
O tym, że nie jestem już sama w łazience zorientowałam się dopiero, kiedy drzwi od kabiny rozsunęły się, a do środka wszedł Justin.
-Przestań tak się zamartwić - szepnął i po prostu mnie przytulił. Jakby czytał mi w myślach. Po prostu na mnie spojrzał i wiedział o czym myślę i że się martwię.
Właśnie tego tak bardzo teraz potrzebowałam.
-Boję się - szepnęłam, kładąc dłoń na jego nagiej, mokrej klatce piersiowej. Czułam, że zbierało mi się na płacz.
-Wiem, skarbie, wiem - odparł również szeptem i wtulił mnie w siebie jeszcze mocniej. - Ale obiecują ci, że będzie dobrze, zrobię wszystko, żebyś czuła się dobrze - dodał i ucałował czubek mojej głowy.
Był kochany. Wiedział, że niczego nie potrzebuję teraz tak bardzo jak jego opieki i wsparcia.
Wspólny prysznic był świetnym pomysłem. Odprężyłam się, zrelaksowałam, odstresowałam i po prostu poczułam lepiej.
Nie uprawialiśmy seksu, po prostu praktycznie przez całą kąpiel się przytulaliśmy, a ja czułam jaką miłością mnie otacza i to było najcudowniejsze uczucie na świecie.
*
-Gotowa na pierwszą imprezę w Los Angeles? - Objął mnie od tyłu, kiedy stałam przed lustrem malując swoje usta błyszczykiem.
Po wspólnym prysznicu położyliśmy się razem do łóżka i zasnęliśmy jak dzieci po kilkunastu minutach.
Natomiast teraz - wyspani i naładowani nową, pozytywną energią postanowiliśmy odwiedzić jeden z tutejszych klubów.
-Już tak. - Uśmiechnęłam się, chowając błyszczyk do torebki trzymanej w drugiej dłoni. Justin odwzajemnił gest, nachylając się i całując mnie w szyję.
-A może zaliczymy jeszcze numerek przed wyjściem? - Jego twarz znów przybrała ten cwany wyraz, a dłonie sunęły po moich udach do góry, pod sukienkę.
-Nie ma mowy. Kiedy miałeś szanse to zasnąłeś, wiec teraz masz pecha. - Zaśmiałam się, zabierając jego dłonie i odsuwając się.
-Eh, przynajmniej spytałem - odparł udając bardzo zawiedzionego, po czym oboje parsknęliśmy śmiechem,
W pełni gotowi na podbój Los Angeles wyszliśmy z hotelu, mając ochotę dobrze się bawić tej nocy i zapomnieć o wszystkim problemach.
*
-Za nas. - Chłopak podniósł swój kieliszek wódki, mówiąc na tyle głośno, aby przekrzyczeć głośną muzykę.
-Za naszą miłość - dodałam i uniosłam w ten sam sposób swój kieliszek.
Byłam już pijana i cholernie szczęśliwa. Byłam tylko ja i on. Nie obchodziło mnie teraz nic więcej. Nawet nie myślałam o rodzicach.
-I za nasz zajebisty seks - dodał, na co parsknęłam śmiechem i stuknęłam swój kieliszek o jego, po czym przechyliłam go, wlewając wprost do swoich ust.
Już nawet się nie krzywiłam. Piliśmy odkąd przyszliśmy do klubu i chyba przez ten czas zdążyłam przyzwyczaić swoje gardło i przełyk do ohydnego smaku wódki.
\Kiedy tylko odstawiliśmy nasze kieliszki na blat baru, od razu znów połączyliśmy nasze usta w namiętnym pocałunku. Jego dłonie powędrowały pod moją sukienkę, bez skrępowania sunąc po moim tyłku.
Nie obchodziło nas, że byliśmy w klubie pełnym ludzi. Dla nas byliśmy tylko my nawzajem.
-Chodź się pieprzyć - szepnął mi do ucha, przygryzając delikatnie jego płatek. Dreszcze przeszły po całym moim ciele od góry do dołu.
-Gdzie? - spytałam zachrypniętym głosem.
W mojej głowie dosłownie dudniła głośna muzyka, a alkohol we krwi zwiększał swoje stężenie.
Nie pamiętam nawet ile wypiliśmy, ale szczerze? Miałam to głęboko gdzieś.
-Gdziekolwiek. - Zaśmiał się, opierając się jedną ręką o blat za mną, po czym wykonał kilka, "charakterystycznych" ruchów bioder w moim kierunku na co parsknęłam głośnym śmiechem, odchylając głowę do tyłu.
-Przestań, nie rób tak przy ludziach - wymamrotałam swoim, kompletnie przepitym głosem.
-Dlaczego? Niech mi zazdroszczą. - Uśmiechnął się, całując mnie ponownie po szyi.
Wszystko dookoła mnie kręciło się w mojej głowie, a wszystkie migające światła doprowadzały mnie już do bólu głowy.
-Chodź tańczyć. - Przygryzłam dolną wargę, ciągnąc go za rękę na parkiet. Justin posłusznie poszedł za mną, po czym objął mnie od tyłu w pasie.
Czułam jego ciało tuż za sobą, a jego rozpalone dłonie błądziły po mojej skórze pod krótką sukienką. Powoli opuściłam się w dół, celowo ocierając się o niego jak najbardziej się dało, po czym podniosłam się w ten sam sposób.
Zachowywaliśmy się nieprzyzwoicie, dla niektórych może i nawet wulgarnie, ale oboje mieliśmy to w poważaniu.
Liczyliśmy się tylko my i dobra zabawa.
*
Szliśmy przez ulice Los Angeles kompletnie nawaleni. Śpiewaliśmy piosenki Britney Spears, pijąc na przemian wódkę z butelki, którą sobie podawaliśmy.
Oboje nie potrafiliśmy utrzymać się na prostej linii, dlatego szliśmy objęci.
-My loneliness is killing me, and i, i must confess i still believe, still believe- Śpiewałam, a raczej - mówiąc kompletnie potocznie i niekulturalnie "darłam mordę", obejmując chłopaka.
-When i'm not with you i lost my mind, give me a sign. - Justin włączył się do śpiewania, drąc się tak samo głośno.
-Hit me baby one more time. - Ten fragment zaśpiewaliśmy już wspólnie, po czym oboje wybuchliśmy śmiechem, przybijając sobie piątkę.
-Wiesz co? - mruknął, patrząc na mnie.
-No? - Parsknęłam śmiechem.
W tym momencie chłopak stanął naprzeciw mnie i złapał mnie za rękę.
-Kocham Chanel Marie Swift i nigdy, nikomu jej kurwa nie oddam! - wykrzyczał na tyle głośno, że ludzie znajdujący się dobre kilka metrów dalej odwrócili się w naszym kierunku.
-Jesteś nienormalny - powiedziałam ze śmiechem, po czym pocałowałam go w usta.

Do naszego pokoju weszliśmy teraz dużo szybciej i gwałtowniej, niż rano. Można powiedzieć, że wciągnęliśmy się do niego nawzajem. Zatrzasnęliśmy za sobą drzwi od razu zabierając się do rzeczy.
Serce biło mi coraz szybciej, a ciało stawało się coraz bardziej gorące.
Niemal zdarliśmy z siebie wzajemnie koszulki, rzucając się na łóżko. Chłopak ułożył się pomiędzy moimi nogami, biorąc do ręki butelkę wódki postawioną na podłodze.
-Co ty robisz? - Parsknęłam ze śmiechem, wkładając palca do ust i uważnie obserwując poczynania Justina.
Nie otrzymałam żadnej odpowiedzi, poza zadziornym uśmiechem na jego ustach. W pewnym momencie poczułam jak zimna wódka rozlewa się po moim brzuchu. Przez moje ciało odruchowo przeszły dreszcze, a na ustach pojawił się jeszcze większy uśmiech.
Przygryzłam wargi, obserwując jak szatyn nachyla się nade mną i zaczyna zlizywać zimny alkohol z mojego ciała. Ciarki dosłownie "chodziły" po mnie od góry do dołu.
Po chwili Justin wsunął jedną rękę pod moje plecy i jednym, szybkim ruchem odpiął czarny stanik, który na sobie miałam.
Nie stawiając żadnych oporów po prostu uniosłam tułów zdejmując z siebie niepotrzebną część garderoby, po czym ponownie się położyłam, dosłownie nie mogąc doczekać się kolejnych posunięć chłopaka.
Oblizał dokładnie swoje wargi, po czym po prostu wylał część wódki na moje piersi, zabierając się za to samo, co robił wcześniej.
Odruchowo wplotłam palce w jego kasztanowe włosy, przygryzając swoje wargi i w pełni oddając się jemu. Był jak pieprzony Bóg Seksu, a każdy jego ruch był przemyślany i idealny.

To był chyba nasz najlepszy seks i jestem pewna, że wszyscy mieszkający w pokojach obok nas mogli się o tym przekonać poprzez docierające do nich dźwięki.
Po wszystkim siedzieliśmy naprzeciw siebie - ja ubrana jedynie w jego koszulkę, a on w bokserki - i mając gdzieś zakaz palenia na terenie hotelu jaraliśmy zioło.
Jakby zalanie się w trupa było dla nas niewystarczające.
Justin wypuścił z ust gęsty dym, podając mi jointa.
-Wiesz, że cię kurwa kocham jak nikogo innego, nie? - mruknął, całując mnie po dłoni, którą trzymał splecioną ze swoją.
Włożyłam do ust blanta, biorąc mocny wdech, po czym w dokładnie ten sam sposób co chłopak, wypuściłam z ust dym.
-Wiem. - Uśmiechnęłam się, po czym nasze usta ponownie złączyły się w pocałunku.

Zdecydowanie tej nocy zapomniałam o wszystkich swoich problemach i zdecydowanie takie beztroskie życie zaczynało mnie coraz bardziej kręcić.

___________________________________________________________________
I'm back.
Janel is back.
Wróciłam. Po przerwie, ze zregenerowanymi siłami i nową energią.
Tęskniłam za wami <3
Przepraszam za tą przerwę, za moje milczenie i to jak was potraktowałam. Bardzo, bardzo was za to przepraszam <3

Co do rozdziału:
Jest słodki, beztroski, w sumie hm..nudny? Nie dzieje się w nim nic specjalnego, aczkolwiek to dopiero początek i wierzcie mi, że ZABAWA dopiero się zacznie. I w tym dosłownym sensie i w tym przenośnym.
Zły Justin zniknął i zrobił się nudnym "Romeo"? Och...poczekajcie, on jeszcze pokaże na co go stać i to BARDZO, BARDZO niedługo..:)

To chyba tyle, bo jestem bardzo śpiąca.
No więc.
Jeszcze raz strasznie przepraszam i mam nadzieję, że jesteście gotowe na wielki powrót Janel :)
Buziaki <3

*Chciałam Wam jeszcze polecić świetne, nowe opowiadanie. Sam pomysł jest genialny. Nowy, nieoklepany, tego jeszcze nie było. Styl pisania jest świetny i na naprawdę wysokim poziomie. Z ręką na sercu mogę Wam to polecić, bo jest g-e-n-i-a-l-n-e!

65 komentarzy:

  1. bardzo bardzo bardzo mi się podoba <3 mam takie pytanie na ile rozdziałów przewidujesz to opowiadanie ? i cieszę się że wróciłaś ;* JANEL♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny rozdział :** bardzo cieszę sie ze juz jestes z nami *.* szczerze mówiąc juz sie nie mogę doczekać tego bad justina <3

    OdpowiedzUsuń
  3. jeeeej <3 jak dobrze, że wróciłaś. :*
    cudowny rozdział. faktycznie słodki i beztroski, ale na pewno nie nudny!
    szczerze mówiąc kocham Justina w wersji Romea, ale nie mogę się doczekać powrotu Justina bad boy'a <3
    tak więc, czekam na kolejny rozdział.
    no i powtórzę się, ale cholernie się cieszę, że wróciłaś. strasznie tęskniłam.. :*

    @saaalvame

    OdpowiedzUsuń
  4. Matko, nawet nie wiesz, jak mnie uszczęśliwiłaś!!!
    Wstaje sobie raniutko, wchodze na Twojego bloga a kiedy zobaczylam ze jest nowy rozdzial to serce zaczelo mi nieprzyzwoicie szybko bic hahaha...
    Rozdzial jest wspanialy! Dopiero teraz zdalam sobie sprawe z tego, jak bardzo mi ich brakowalo! A Justin jak zwykle napalony hahaha. Nie moze nawet poczekac az wyjda z windy xD A jak przyszlo co do czego to zasnął ;D
    Najlepszy byl kawalek kiedy zaczeli tak spiewac na ulicy hahahaha. Musieli wygladac na prawde komicznie i cudownie zarazem...
    Jesteś cholernie utalentowaną autorką. Moim zdaniem najbardziej ze wszystkich. U Ciebie kazde slowo jest idealnie dobrane, przez co twkst sie tak latwoczyta.
    Wiesz ze Cie kocham prawda?

    my-heaven-jb.blogspot.com
    black-tears-jb.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten rozdział był zajebisty!! :DD
    Justin zawsze napalony, jednak chyba wtedy zwyciężył sen, a nie sex, Aww zasnął :D Jaki słodziak ♥
    Zabawa na całego :D
    Najpierw zabawa w klubie, później sex, a później jaranie zioła... Wspaniale :)
    Czekam na next. Powiadasz że Justin pokaże na co go stać.. Hmm. Tym bardziej nie mogę się doczekać. :D
    Pozdrawiam i weny życzę <3
    ~ @Roxy_Wachowiak
    ♥ ♥ ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. OMG jest taki swieeetny <33!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale sie ciesze, że wróciłaś jak ZAWSZE rozdział jest wspaniały i miło sie go czytało :) ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudowny. Justin taki słodki, ale pewnie zaraz znowu mu coś odwali. Ciesze się że wróciłaś, tęskniłam za Tobą strasznie ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. O jezu wróciłaś <3 <3 aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa CUDOWNY HHHHHHHHHF MLGVDJGSLJIGNM :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeju cudowne! *-* tak się cieszę że wróciłaś omg hxdbxhxbx *-* ily <3

    OdpowiedzUsuń
  11. WESZŁAM DZIŚ NA BLOGGERA I OD RAZU MOJĄ UWAGĘ PRZYKUŁ NOWY ROZDZIAŁ. PRZEZ CHYBA 10 MINUT GAPIŁAM SIĘ NA NIEGO, NIE WIERZĄC WŁASNYM OCZOM. W KOŃCU KLIKNĘŁAM I POMYŚLAŁAM SOBIE "NO WAYYYY". STRONA SIĘ ZAŁADOWAŁA, A JA NIE MOGŁAM PRZESTAĆ PŁAKAĆ ZE SZCZĘŚCIA. KOCHANIE, NAWET NIE WIESZ ILE RADOŚCI SPRAWIŁ MI TWÓJ I JANEL POWRÓT. MAM NADZIEJĘ, ŻE JUŻ NAS WIĘCEJ NIE OPUŚCISZ. KOCHAM CIĘ. xx

    OdpowiedzUsuń
  12. Wróciłaś ! <3 Tak się cieszę ;) Nie pierdziel tu że rozdział jest nudny, bo ani jeden z twoich rozdziałów nie jest nudny xd Tak trzymaj <3

    Kocham

    OdpowiedzUsuń
  13. ten rozdzial jest genialny, czytajac go mialam przed oczami teledysk jamal-defto i we found love *__* uwielbiam to opowiadanie

    OdpowiedzUsuń
  14. O mamoooo od razu lepiej się poczułam jak rozdział przeczytałam KOCHAM <33 :D

    OdpowiedzUsuń
  15. cudowny rozdział, opłacało się tyle czekać ;)) życzę duużo weny!

    OdpowiedzUsuń
  16. Normalnie ciekawość mnie zżera od środka co będzie dalej :D ♥♥♥ Dziękuje za rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  17. cudowny, czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  18. narszcie wróciłas <3
    masz naprawde wielki talent nie możesz go zmarnować
    a co do rozdziału jak zwykle świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Noo ! wróciłaś już nie mogłam się doczekać !<333 Rozdział jak zwykle świetny ; ** Miło jak między nimi wszystko jest w porządku ,zobaczymy jak długo to potrwa hehe ; ) czekam na nn ^^ ♥

    OdpowiedzUsuń
  20. Zaje*isty rozdział !!! Ojojojojoj *o* dobrze,że wróciłaś! ♥♥ już nie mogłam się doczekać :*** czekam na następny! ♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  21. Ahahahahaha, Jezu ! Justin jak zwykle napalony ♥ hehe, bardzo tęskniłam za rozdziałami, mam nadzieje, że będziesz pisać częściej, już nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału ;)))

    OdpowiedzUsuń
  22. Cudownie,że wróciłaś.Rozdział jak najbardziej cudowny,bardzo jestm ciekawa co będzie się dalej.

    OdpowiedzUsuń
  23. Boski rozdział! Nie wiem co napisać. Marzę o następnym rozdziale:-)

    OdpowiedzUsuń
  24. i to się nazywa twoje zawieszenie? haha, kocham Cię! <3
    rozdział jest boski i taki słodki, ale wydaje mi się że to nie potrwa długo.

    OdpowiedzUsuń
  25. omg jak się ciesze hahah weszłam na ten blog, bo zapomniałam linku do drugiego, a tu nowy rozdział, jeszcze nie przeczytałam, ale będzie pewnie świetny! haha

    OdpowiedzUsuń
  26. Idealny, taki wprowadzajacy do dramy *_*
    + Kochana bardzo sie ciesze ze wrocilas do nas mam nadzieje ze juz tylko bedzie lepiej ;****

    OdpowiedzUsuń
  27. Jejku ja chce już kolejny!! Bardzo się cieszę, że wróciłaś :* Na prawdę świetnie piszesz<3

    OdpowiedzUsuń
  28. Jaki piekny rozdzial az mam motylki w brzuchu na mysl o takim slodkim Justinie. <3 tez chce takiego ;>

    OdpowiedzUsuń
  29. MOJ BOŻE DZIS PRZEZ PRZYPADEK WESZLAM NA TEGO BLOGA BO MYŚLAŁAM ŻE NARAZIE NIC NIE BĘDZIE BO ZAWIESZONY BYŁ I TAKIE BUM NOWY ROZDZIAŁ O MÓJ BOŻE POPROSTU UMIERAM. DZIEKI BOGU WROCILAS !

    OdpowiedzUsuń
  30. JAK JA TO KOCHAM TO NAWET NIE WIESZ <33!

    OdpowiedzUsuń
  31. cholera jasna,rozdział jest wspaniały i wcale nie jest nudny! tak bardzo się cieszę,że wróciłaś. strasznie się bałam,że przestaniesz pisać to opowiadanie,a cholernie się z nim "zżyłam". czekam na kolejny! x

    OdpowiedzUsuń
  32. jestes niesamowita, nawet nie wiesz jak sie czulam jak po raz pierwszy trafilam na twojego bloga, siedzialam jak glupia do 7 rano i czytalam.rodzice sie na mnie darli a ja nie moglam sie oderwac. Czytalam i mialam lzy w oczach kiedy Justin znowu odpierdalal a Chanel z milosci do niego zawsze mu wybaczala. Taka prawdziwa toksyczna milosc. Podziwiam Cie, Twoj pomysl i masz wielki talent dopisania kochana. nie mozesz go zmarnowac, nie przezylabym bez tego opowiadania. kocham Cie <3

    OdpowiedzUsuń
  33. O matko jaki cudowny oby wiecej takich rozdziałów

    OdpowiedzUsuń
  34. Wkoncu kochanie ciesze sie ze wrocilas do nas <3 a rozdzial jak zawsze zachwycajacy ;**

    OdpowiedzUsuń
  35. Jest taki przyjemny i wgl świetny :D <33

    OdpowiedzUsuń
  36. Wlasnie skonczylam czytac calego bloga i poplakalam sie jak dziecko. Siedze i tylko mysle nad tym wszystkim. To jest genialne!! Dziekuje

    OdpowiedzUsuń
  37. Jeju wrocilaś ... tęsknilam ... roździał super czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  38. Kochanie nawet nie wiesz jak sie ciesze ze wrocilas jak ostatnio dodalas ze zawieszasz to myslalam ze nie bedzie cie przez dlugi okres czasu a tu taka naprawde mila niespodzianka a rozdzial jak zwykle super czekam na nastepny

    OdpowiedzUsuń
  39. Jej jak sie ciesze ze wrocilas <3 ale mam taka prosbe zmienisz kolor tekstu bo jak sie czyta na telefobie to zabardzo nic nie widac a rozdzial jak zwykle wspanialy czekam na wiecej i pamietaj ze cie kocham ;*

    OdpowiedzUsuń
  40. Genialny rozdzial bynajmniej jak wszystkie. Czytam twojego bloga lecz mialam konfiguracje telefonu i wszystkie zakladki mi sie usunely. Ale odnalazlam adres i jestem zachwycona tym jak pieknie piszesz. Oby tak dalej :*
    ask.fm/adusia9898 moj ask ;)

    OdpowiedzUsuń
  41. Matko nawet nie wiesz jak się cieszę, że wróciłaś <3 Rozdział genialny zresztą jak wszystkie :* Jesteś niesamowita i kocham cb i twojego bloga <3 Oby tak dalej :*

    OdpowiedzUsuń
  42. Przepraszam ale muszę to napisać! O JA PIERDOLE! Rozdział jest świetny, a to co napisałaś na dole że będzie się działo uhh! Nie mnie się już cholernie doczekać kolejnych rozdziałów. Wiem że będą poprostu ZAJEBISTE! Bardzo się cieszę, że wróciłaś, tęskniłam za Tobą i za opowiadaniem :) x do następnego!!
    Kocham Cię xx
    @JustenAkaMyLove

    OdpowiedzUsuń
  43. tęskniliśmy! rozdział jak zwykle genialny i nie mogę doczekać się kolejnego, jesteś najlepsza <3

    OdpowiedzUsuń
  44. Rozdział może nie jeden z najlepszych ale super że wróciłaś tęskniliśmy <33

    OdpowiedzUsuń
  45. Warto było czekać!! Ten rozdział jest genialny, boski, niesamowity.. ! *.*
    nie moge się doczekać nestępnego rozdziału! Jestem bardzo ciekawa jak potoczą sie sprawy Chanell i Justina! <33
    Jesteś niesamowita :*

    OdpowiedzUsuń
  46. KOCHAM KOCHAM KOCHAM ! :D <3333!

    OdpowiedzUsuń
  47. Cudowny! Podoba mi sie ten nowy Justin *-*

    OdpowiedzUsuń
  48. Świetny! I ten moment, w którym śpiewają "...Baby one more time" - boskie! :D

    www.whenever-jbff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  49. BOZE <33333333 jak dobrze jest miec Cie z powrotem xx. kiedy zobaczylam ze jest nowy rozdzial zaczelam krzyczec ze szczescia.. dziekuje ze z nami jestes:*

    OdpowiedzUsuń
  50. Cudowny rozdział *_* tak sie cieszę że wrocilaś :**

    OdpowiedzUsuń
  51. nie mam pojecia jak wyrazic swoje uczucia wzgledem tego bloga, jest po prostu niesamowity, jedyny, niepowtarzalny <3 mega brak slow

    OdpowiedzUsuń
  52. Jest perfekcyjny ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  53. próbowałam Cię znaleźć na twitterze, gdziekolwiek, ale słuch o tobie zaginął. nawet nie wiesz jak się cieszę, że wrocilas!!! cudowny rozdział i czekam na następne rozdziały które na pewno będą jeszcze lepsze.
    ily
    @bizzlethis

    OdpowiedzUsuń
  54. Powrót w wielkim stylu ! Bardzo mi się podoba rozdział :) Ta scena ze śpiewaniem przypomina mi troche tę ze Spring Breakers :)

    OdpowiedzUsuń
  55. jej! cudny boski i dfhsdjkgsdsf
    tęskniłam :')
    LA miasto moich marzeń. oni są tacy słodcy i kochani :D ciesze się tym bo długo to nie potrwa ale czekam z niecierpliwością sugdsakjdgsfag :>
    winda >>>> jakżeby inaczej justin ^^ te słowne gierki są świetne i totalnie realistyczne.. zresztą wszystko tutaj jest takie ;)
    nie spodziewałam sie że justin zaśnie hahahahah.. najsłodsza rzecz na świecie :) ale dałaś mi wątek erotyczny i go zabrałaś :c buu. ale na koniec mnie nie zawiodłaś :3 heh. musieli ochrzcić przecież xd
    jeszcze raz.. oni są tak bardzo kochani! awwwww. i do tego dochodzą jeszcze ich wulgarne charaktery omomom. ja nimi żyję jak tym blogiem *.* no i oczywiście IMPREZA! w LA! :D już myślałam że serio to gdzieś zrobią w tym klubie :p gdzieś zawsze zostanie część tej grzecznej chanel ;) hahah. justin.. nie dość ci było tej wódki?. jeszcze musiałeś zrobić prysznic chanel. niegrzeczny ty :>
    to wszystko pobudza tylko moją wyobraźnię :3
    strasznie się cieszę że wróciłaś misia. :)) myślałam że jeszcze poczekamy i czekałabym wiecznie a ty bum z rozdziałem :> i jeszcze jeden na mnie czeka więc zaraz dam kom xd.
    KOCHAM CIĘ!! :*

    OdpowiedzUsuń
  56. Mmm kocham to cudownie ze wrocilas mam nadzieje ze u Ciebie juz eszystko ok ;*

    OdpowiedzUsuń
  57. Wiem, ze na pewno duzo sie u cb dzieje i wgl, ale prosze dodaj juz nowy :p

    OdpowiedzUsuń
  58. YAY! Cholernie się cieszę, że wróciłaś.
    Szczerze mówiąc odkryłam tego bloga jakieś 2 miesiące temu.
    Gdy przy 11 rozdziale zawiesił mi się komputer to kolejnego dnia od razu wydrukowałam sobie resztę opowiadania żeby na kolejny raz nie jęczeć, że nie dowiedziałam się co było dalej.
    Tata kazał mi odkupić tusz do drukarki...
    Ale warto było :)
    Czytam sobie czytam i nagle post, że zawieszasz bloga.
    No normalnie za gacie cię chciałam powiesić :D
    Ja tu taka przejęta, że w końcu uciekają do LA, a tu nagle czarna dziura, gówno i pustka.
    Ale teraz Bogu dzięki nareszcie jesteś i wybawiłaś mnie od codziennej szarości :)
    Tym opowiadaniem ubarwiasz moje życie i dziękuję za to ♥
    Co do rozdziału.
    Jest wręcz sprośny, taki jak lubię xD
    Nie powiedziałabym, że Jus jest tu nudny, nadal niegrzeczny i wulgarny oraz bardzo pomysłowy. Tylko miejscami mam wrażenie, że myśli tylko o JEDNYM ;D I, że jest z Chanel tylko dla ****-u :/
    Mam nadzieję, że to jedynie moje chore złudzenie ;)
    Pozdrawiam Cię gorąco Kicia i nie opuszczaj już nas tak więcej ♥

    OdpowiedzUsuń
  59. powracam do czytania jeju tesknilam za tym fhejxjdnndennxnxbf

    OdpowiedzUsuń