sobota, 12 października 2013

Rozdział 39.

Jak głupia byłam, że wcześniej na to nie wpadłam? Przecież to było chyba jedyne pewne wyjście. Ćpając czy samej zrzucając się ze schodów mogłam nie poronić.
Te wszystkie tabletki były nielegalne, więc zamawiając je musiałam być świadoma tego, co robię. Nie chciałam nawet wchodzić na fora internetowe i czytać jakie skutki uboczne mi grożą. Bałam się tego, co mogłam tam przeczytać, a wiedziałam, że te tabletki to moja ostatnia deska ratunku.
Zamówiłam je wczoraj. Chociaż tak cholernie się bałam. Bałam się momentu, kiedy będę miała je już w dłoni. Wtedy nie będzie odwrotu. Będę musiała je wziąć i liczyć się z konsekwencjami.
Ale to wszystko nie było dla mnie ważne. Liczyło się tylko jedno - pozbyć się tego dziecka.
Była już trzynasta, a ja wciąż leżałam w łóżku, nie mając najmniejszej ochoty wstać, iść się ubrać i zejść na dół chociażby coś zjeść.
Mama była u mnie już dwa razy, sprawdzając czy wszystko okej i pytając sto razy, czy aby na pewno nie jestem głodna. Czasem traktowała mnie jak dziecko. Zachowywała się jakbym cały czas miała pięć lat i potrzebowała jej opieki dwadzieścia cztery godziny na dobę.
Położyłam się na boku, bawiąc się swoim telefonem, kiedy akurat dostałam esemesa.
"Mam nadzieję, że nie zapomniałaś o tym, że dzisiaj się widzimy".
-Całkiem o tym zapomniałam. - Przyłożyłam dłoń do czoła. Nie miałam najmniejszego zamiaru się z nim spotykać. Jeżeli on sądził, że zapomniałam już o tym wszystkim co zrobił, tylko dlatego, że mnie przeprosił, to jest chyba większym kretynem, niż myślałam.
Co on sobie wyobrażał? Że powiem "Justin jasne, to takie kochane, że w końcu mnie przeprosiłeś. Przecież to wszystko co mi zrobiłeś to nic takiego, już w sumie o tym zapomniałem. Bądźmy znowu cudowną parą"
Był głupi czy bardzo głupi?
Wiecie co najbardziej mnie boli? Że on cały czas udaje, że jest mu przykro, tylko po to, żebym do niego wróciła. On nawet nie potrafi panować nad swoją agresją. Nie zmienił się ani trochę i jestem pewna, że nigdy się nie zmieni.
On jest chory.
Nie miałam zamiaru odpisać na tego esemesa. Gdybym odpisała "Nie, nie spotkam się z tobą", to nie wiem co mogłoby mi strzelić do głowy. Po prostu nie przyjdę. Tyle.
Kiedy mój telefon po raz kolejny powiadomił mi, że ktoś do mnie napisał, byłam niemal pewna, że to dalej Justin.
Jednak to nie był on.
Hej, dlaczego się nie odzywasz od kilku dni? Martwię się.
To była Lea. Chyba aktualnie jedyna osoba na którą mogłam liczyć. Chociaż nie mogłam powiedzieć jej o ciąży. Jak zareaguje, kiedy dowie się, że chce ją usunąć? Przecież to dziecko Justina. Lea jest kuzynką Justina. Co oznacza, że to dziecko było by w pewien sposób spokrewnione z Leą.
Ona zabiłaby mnie gdybym powiedziała jej o tabletkach. Dlatego musiałam milczeć.
Hej, przepraszam, że tak milczałam. Nie, wszystko jest w porządku, naprawdę. 
Nie lubiłam kłamać, ale aktualnie nie miałam innego wyjścia.

To może wpadniesz dzisiaj do mnie? Proponuję oglądanie jakichś filmów przy lodach i czekoladzie. To podobno poprawia humor.

Piszę się na to! 

To w takim razie przyjdź, kiedy tylko będziesz miała czas. Ja nie mam dzisiaj w planach nic, oprócz leżenia w łóżku, więc mi to bez różnicy o której przyjdziesz :)

Jasne, wpadnę tak o piętnastej. 

Odłożyłam swojego iPhone na bok, wstając z łóżka i podchodząc do szafy. Jeśli za dwie godziny miałam być u Lea'i, to musiałam doprowadzić się do jakiegoś porządku, bo póki co wyglądałam jak siedem nieszczęść.
*
Wykąpana, ubrana i pomalowana zeszłam na dół. Było dziesięć po czternastej. Wow, to chyba mój rekord. Zrobiłam to wszystko w mniej niż godzinę.
Weszłam do kuchni, zapinając bransoletkę na moim nadgarstku.
-Wychodzisz gdzieś? - Mama spytała, gotując coś.
-Mhm, idę do koleżanki - odparłam, siadając na krzesełku.
-Nie zaczekasz na obiad? Za chwilę będzie, a ty nic dzisiaj nie jadłaś. - Spojrzała na mnie, odwracając się w moim kierunku.
-Nie, jakoś nie jestem głodna, poza tym muszę już wychodzić.
-Na pewno? Nic dzisiaj nie jadłaś, martwię się. - Spojrzała na mnie z troską.
-Na pewno, po prostu jakoś nie mam dzisiaj apetytu, nie masz się o co martwić. - Uśmiechnęłam się, uspokajając ją.
-Dobrze, jak chcesz. - Westchnęła. - Poczekasz chwilę? Mogę cię zawieźć, jeśli chcesz.
-Nie, nie trzeba. Lea akurat mieszka blisko - odparłam, biorąc łyk napoju stojącego przede mną. - To ja już będę lecieć. - Wstałam.
-Baw się dobrze. - Uśmiechnęła się, co ja od raz odwzajemniłam.
Włożyłam buty, zakładając na ramię torebkę i wychodząc.
Zamknęłam za sobą drzwi i odwracając się w kierunku drogi od raz zaklęłam pod nosem. Bieber stał po drugiej stronie chodnika rozmawiając z kim przez telefon.
Oby mnie nie zauważył.
Oby do mnie nie podszedł.
Poprawiłam torbę na ramieniu, idąc szybkim krokiem przed siebie. Wychodząc na chodnik od razu skręciłam, chyba jeszcze bardziej przyspieszając.
Założyłam ręce na piersi, z każdym kolejnym krokiem coraz bardziej ciesząc się, że przeszłam nie zwracając na siebie jego uwagi.
Przeliczyłam się.
Poczułam jak ktoś pociągnął mnie lekko za ramię, zmuszając tym samym do odwrócenia się w jego kierunku.
-Chanel, byłoby miło gdybyś chociaż się przywitała - powiedział, puszczając moją rękę. Lekko się uśmiechał.
Parsknęłam zirytowana, zakładając z powrotem ręce na piersi i przekładając ciężar ciała na jedną nogę.
-Hej Justin, wiesz bardzo chętnie bym sobie z tobą pogawędziła o tym jak piękny dzień dzisiaj mamy, ale tak się składa, że mi się spieszy. Bardzo przepraszam. - Uśmiechnęłam się ironicznie i chciałam odejść, jednak chłopak ponownie mnie przytrzymał.
-Mogłabyś oszczędzić sobie sarkazmu? - Uśmiechnął się w dokładnie taki sam sposób jak ja wcześniej. Totalnie ironiczny.
Doprowadzał mnie do szału.
-Boże, czego chcesz. Naprawdę mi się spieszy. - Zabrałam swoją dłoń, patrząc na niego wyczekująco. Ostatnią rzeczą na jaką miałam ochotę była rozmowa z nim. W ogóle patrzenie na niego.
-Chciałem się tylko przywitać - odparł i jak gdyby nigdy nic podszedł bliżej delikatnie mnie przytulając.
Chyba mocno uderzył się w głowę. Nawet nie odwzajemniłam tego uścisku.
-Wszystko? - Parsknęłam, kiedy się ode mnie odsunął.
Justin włożył dłonie do kieszeni, robiąc balona z gumy, którą miał w buzi.
-Jesteś niemiła - odparł, a ja miałam ochotę wybuchnąć śmiechem.
-Serio? Jakie to przykre. - Zaśmiałam się.
-Chyba musisz znowu się upić, wtedy jesteś dla mnie dużo milsza - powiedział, żując tą pieprzoną gumę, przez co jego mina była jeszcze bardziej cwana.
-Pieprz się - warknęłam tylko, odchodząc szybkim krokiem.
Justin od razu poszedł za mną, dotrzymując mi kroku.
-Pamiętaj, dzisiaj o dziesiątej się spotykamy - powiedział.
-Ta - mruknęłam.
-Masz przyjść - warknął łapiąc mnie za rękę i gwałtownie zatrzymując.
-Puść mnie. Powiedziałam, że przyjdę, to przyjdę. - Wyrwałam się i odeszłam, nie czekając na żadną reakcję z jego strony.
Całe szczęście dał sobie spokój.
I tak nie miałam najmniejszego zamiaru dzisiaj się z nim spotkać. Dzisiaj ani kiedykolwiek.
*
-To co oglądamy? - spytała kładąc na łóżku, na którym siedziałam dwa opakowania lodów, żelki, popcorn, czekoladki i jedną, dużą czekoladę.
-Czy to zwariowałaś? - spytałam, wpatrując się w jedzenie. - Naprawdę sądzisz, że my to wszystko zjemy? - dodałam ze śmiechem.
-Hm - mruknęła, udając, że się zastanawia, po czym przyniosła na łóżko kilka płyt z filmami. - Sądzę,  że tak właśnie będzie - odparła, na co obie parsknęłyśmy śmiechem. - Dobra, a teraz lepiej powiedz co oglądamy - dodała, podając mi kilka płyt, które od razu zaczęłam przeglądać.
-A w ogóle czego szukamy? Horror, komedia?
-Co się nawinie. Byleby był fajny. - Uśmiechnęła się.
Z powrotem przeniosłam swój wzrok na płyty. Chyba szczerze mówiąc bardziej szukałam jakichś tytułów przypominających komedie. Chciałam poprawić sobie humor, pośmiać się, zapomnieć o tym wszystkim.
-Kac Vegas - odparłam w końcu pewnie i podałam blondynce płytę z danym filmem.
-Mam tu ten film? Nawet nie wiedziałam. Zabieram się za obejrzenie tego filmu już tak długo, że chyba najwyższa pora w końcu go zobaczyć. - Zaśmiała się, włączając dvd.
-To tak ja ja. - Zawtórowałam jej, zajmując sobie wygodne miejsce na łóżko i opierając się o kilka poduszek. Przeniosłam jedzenie na środek, pomiędzy mnie i Lea'ę, czekając aż dziewczyn włączy film i do mnie dołączy.
*
Po raz setny obie parsknęłyśmy śmiechem, leżąc na łóżku i jedząc lody.
-Kocham ten film - powiedziałam przez śmiech, oblizując łyżkę.
-Dobrze wybrałaś - odparła, wygodniej układając się na poduszkach.
-Swoją drogą fajny ten Phil - dodałam, uśmiechając się i oblizując wargi. Lea spojrzała na mnie parskając śmiechem.
-Czy ja wiem - odparła, wzruszając ramionami.
-Fajny - powtórzyłam, lekko przeciągając ten wyraz i uśmiechając się.
-Wcale nie. - Zaśmiała się.
-Ej my chyba mamy kompletne różne gusta co do facetów, serio. - Parsknęłam śmiechem. - No więc powiedz kto podoba się tobie - dodałam.
-A czy mi się musi ktoś podobać? - Zaśmiała się. - Dobra, niech ci będzie, że Phil jest fajny - dodała, kręcąc głową i z powrotem przenosząc swój wzrok na duży telewizor przed nami.
Wzięłam z niej przykład ponownie wpatrując się w ekran. Mimo to miałam ochotę dalej drążyć temat. Ilekroć pytałam o jakiegoś chłopaka mówiła, że jej się nie podoba. Rozumiem, że każdy ma inny gust, ale cholera, jej się nikt nie podobał. Może po prostu była w kimś tak mocno zakochana, że nawet nie zwracała uwagi na innych?
Wzruszyłam ramionami, wkładając sobie do ust czekoladkę.
-Będziemy grube - mruknęłam.
-Trudno - odparła. Spojrzałam na nią i momentalnie obie parsknęłyśmy śmiechem.
-Nikt nas nie zechce - kontynuowałam, udając niesamowicie tym załamaną i przejętą.
-Po co nam faceci? Mamy siebie - odparła z uśmiechem, patrząc na mnie.
-W sumie racja. - Uśmiechnęłam się, po czym od razu przeniosłam wzrok z powrotem na telewizor.
-Chanel - usłyszałam po chwili.
-Hm? - mruknęłam, nie odrywając jednak wzroku od ekranu.
-Chanel - powtórzyła. Tym razem już odwróciłam swoją głowę w jej kierunku.
-Przecież cię słucham. - Uśmiechnęłam się, patrząc na Lea'ę. Przyglądała mi się w jakiś dziwny sposób. Taki, który przyprawił mnie o ciarki.
Blondynka przysunęła się do mnie, a ja wpatrywałam się z nią, obserwując uważnie każdy jej ruch. Nie mam pojęcia dlaczego moje serce przyspieszyło. Nie rozumiałam tego. Nie rozumiałam co się dzieje.
W pewnym momencie Lea położyła swoją dłoń na moim policzku, przysuwając się do mnie jeszcze bardziej.
Co się dzieje do cholery?
Co jest grane?
Jeśli wam powiem co się właśnie wydarzyło, to mi nie uwierzycie. Ja chyba sama w to nie wierzę.
Lea mnie pocałowała. Po prostu musnęła moje wargi, a ja będąc w szoku nie odsunęłam się. Tylko fakt, że się nie odsunęłam nie był najdziwniejszy.
Najdziwniejsze było to, że ja ten pocałunek odwzajemniłam.
Pierwszy raz w życiu całowałam się z dziewczyną.
W końcu w pewien sposób mnie otrzeźwiło. Gwałtownie odsunęłam się od Lea'i. Ja naprawdę nie wierzyłam w to, co się właśnie stało. Co to w ogóle miało znaczyć i jak do tego doszło?
-Co ty..co my w ogóle robimy? - wydukałam po chwili, przeczesując dłonią włosy.
-Przepraszam. - Dziewczyna oblizała wargi, wstając i zakładając ręce na piersi. - Nie powinnam była tego robić, zachowałam się jak idiotka, jeszcze raz przepraszam - zaczęła mówić, będąc wyraźnie zmieszaną.
-Nie przepraszaj mnie - mruknęłam niepewnie. - Tylko wytłumacz dlaczego to zrobiłaś, tylko tyle - dodałam niepewnie, również schodząc z łóżka.
Lea spojrzała na mnie, zaciskając swoje wargi. Jakby nie wiedziała co odpowiedzieć.
Jakby bała się odpowiedzieć.
-Bo coś sobie ubzdurałam w tej pustej głowie. Po prostu wydawało mi się, że..-zaczęła, jednak zacięła się w połowie zdania.
-Że? - spytałam, chcąc ją zrozumieć.
-Że może ty też byś tego chciała - odparła i spojrzała w moim kierunku. A mnie zatkało. Dosłownie.
-Ale..-zaczęłam dukając, chcąc jakoś zapytać dlaczego w ogóle tak pomyślała.
-To już nieważne. Zapomnijmy o tym, okej? - powiedziała, bawiąc się nerwowo swoimi palcami.
-Nie podrywałam go.
-Nie jest w moim typie.
-A czy mi się musi ktoś podobać?
-Po co nam faceci? Mamy siebie.
Czy ja właśnie zaczynałam to wszystko składać do kupy? Czy to w ogóle możliwe, że Lea woli...dziewczyny? To było dla mnie totalnie pokręcone.
-Wiesz co, ja chyba będę się już zbierać - powiedziałam po chwili, czując, że chyba muszę sobie to wszystko uporządkować w głowie. Nie miałam pojęcia czy moje przypuszczenia są prawdziwe, ale przecież nie mogłam powiedzieć "hej Lea, serio jesteś lesbijką czy tylko mi się wydaje?"
-Jasne - odparła cicho. Jakby smutno.
Wzięłam z łóżka swoją torebkę, po czym wyszłam z pokoju, schodząc na dół. Dziewczyna poszła za mną, odprowadzając mnie pod drzwi.
Włożyłam swoje buty, patrząc jeszcze na moment na Lea'ę.
-Odezwę się jutro, może gdzieś wyskoczymy - powiedziałam, starając się brzmieć pewnie i uśmiechnęłam się. Nie chciałam, żeby pomyślała, że mam zamiar się teraz od niej odwrócić czy coś w tym stylu. Nigdy w życiu. Zbyt wiele dla mnie zrobiła.
-Serio? - Spojrzała na mnie, będąc wyraźnie zdziwiona.
-Jasne, czemu miałabym nie zadzwonić? - Ponownie się uśmiechnęłam, po czym podeszłam do niej. Niepewnie pocałowałam ją w policzek, żegnając się.
-To pa - dodałam.
-Pa. - Lekko odwzajemniła uśmiech.
*
Kiedy przyszłam do domu od razu poszłam do góry, do swojego pokoju. Miałam tak cholerny mętlik w głowie, że nie wiedziałam nawet co myśleć.
Leżałam na łóżku, analizując to, co się dzisiaj wydarzyło. Może Lea wcale nie jest homo? Może po prostu chciała spróbować czegoś nowego? Albo to był taki dziwny impuls?
Boże, nie wiedziałam co myśleć. Spędziłam z nią tyle czasu, więc jak byłoby to możliwe, że niczego nie zauważyłam? Przecież chyba bym poznała, gdybym jej się..no wiecie..podobała.
Może ona naprawdę potraktowała to jako zwykłą zabawę, a ja robię jakieś problemy i wymyślam niestworzone historyjki.
Tylko wiecie co mnie dziwi? Co było, a raczej cały czas jest dla mnie ogromnym zaskoczeniem? Nie przerwała tego od razu i..nawet mi się to podobało.
Boże, ja naprawdę to powiedziałam? Stop, cofnij. Wyciąć to. Tego nie było.
Pocałunek jak pocałunek, chyba każdy jest przyjemny. Tyle.
Wzięłam głęboki oddech, po czym głośno wypuściłam powietrze z ust.
-Boże, jak to duszno - mruknęłam, wstając z łóżka i otwierając okno. Podeszłam do biurka zabierając z niego słuchawki, po czym położyłam się z powrotem na łóżko.
Podłączyłam słuchawki do telefonu, włączając muzykę i wtulając się w poduszkę. W sumie pomysł, że słuchając muzyki przestanę o tym wszystkim myśleć był marny, ale co innego mogłam zrobić?
Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
*
Poczułam przy uchu czyiś oddech, po czym usłyszałam znajomy głos.
-Nie śpij, bo cię okradną. - Słysząc szept przy swoim uchu gwałtownie się rozbudziłam, szybko się odsuwając.
Bieber.
Justin znajdował się właśnie w moim pokoju, rozumiecie? W czasie, kiedy ja sobie spałam, on tak po prostu wszedł tutaj najprawdopodobniej przez okno. A teraz powiedzcie mi czy on zdaje sobie sprawę z tego, że to co on zrobił to przestępstwo. On się tu po prostu włamał do cholery.
-Mogę się tu obok ciebie położyć, zrobisz mi miejsce? - Uśmiechnął się na ten swój pieprzony cwany sposób.
-Zwariowałeś?! - Niemal krzyknęłam, kiedy uświadomiłam sobie, że na dole jest moja mama.
-Nie przyszłaś na spotkanie, więc ja przyszedłem do ciebie. - Ponownie się uśmiechnął, siadając na łóżku obok mnie. Gwałtownie się z niego podniosłam, łapiąc się za głowę.
On nie był normalny.
-Na dole jest moja mama, idioto. Won stąd kurwa. - Znów miałam ochotę wrzasnąć, jednak wiedziałam, że nie mogę.
W każdej chwili mogła tu wejść moja mama. Boże, serce waliło mi jak młotem.
-Ej nie bądź niemiła. Zamknij drzwi, będziemy cicho - mruknął, rozkładając się na łóżku, jakby był u ciebie.
-Jesteś chory, jesteś po prostu chory. - Trzymałam się z głowę, patrząc na niego.
-Wyjdź stąd, słyszysz? Zaraz do cholery zadzwonię na policję i powiem, że się tu włamałeś.
Justin parsknął śmiechem, czym cholernie podniósł mi ciśnienie.
-Dawaj. - Uśmiechnął się, opierając się o poduszki i patrząc na mnie wyczekująco.
-Chanel. - Usłyszałam wołanie z domu i moje serce przyspieszyło chyba jeszcze bardziej. Jezu Chryste, chyba nigdy w życiu tak się nie stresowałam.
Mama mnie zabije, jeśli go tu zobaczy.
Chociaż słowo "zabije" jest w tym wypadku zdecydowanie zbyt lekkie.
-Jak wrócę ma cię tu nie być, słyszysz? - warknęłam na niego, łapiąc za klamkę drzwi.
Ten jedynie cały czas głupkowato się uśmiechał, trzymając dłonie skrzyżowane na karku.
-Ja mówię serio. Masz stąd wyjść, ty pieprzony psychopato - syknęłam, wychodząc z pokoju i zamykając za sobą drzwi.
Szybko zbiegłam na dół, chcąc dowiedzieć się czego chce moja mama. Swoją drogą ona równie dobrze zamiast mnie wołać mogła po prostu przyjść do mojego pokoju. Boże, wyobrażacie to sobie?
-Co jest? - spytałam, starając się utrzymać naturalny ton głosu i nie pokazać po sobie, że coś jest nie tak.
-Jadę na zakupy. Cholernie nudzi mi się w tym domu, więc pojadę do centrum. Chcesz coś? - Uśmiechnęła się, wkładając buty.
Cała mama.
-Nie, dzięki. - Odwzajemniłam uśmiech, mając nadzieję, że wydawał się być szczery.
-Jak chcesz. Będę za jakąś godzinkę, zamknij za mną drzwi, już późno - odparła, łapiąc za klamkę.
Ta, przecież ktoś nieproszony mógłby tu przyjść, czyż nie?
-Mhm - przytaknęłam, podchodząc bliżej. Kiedy mama wyszła od razu poszłam do góry, modląc się w duchu, żeby jego tam nie było. Chociaż szczerze w tą wątpiłam.
Niepewnie nacisnęłam na klamkę drzwi swojego pokoju, wchodząc do środka. Zrobiłam kilka kroków do przodu, nigdzie go nie widząc.
Poszedł sobie? Pierwszy raz w życiu zrobił to, o co go prosiłam? Założyłam ręce na piersi, idąc w stronę łóżka.
-Bu! - Ktoś nagle złapał mnie od tyłu, jednocześnie powodując u mnie mini zawał.
A jednak zrobił to, co było do niego podobne. Kompletnie olał moją prośbę.
-Chyba coś ci powiedziałam do cholery! - Teraz wrzasnęłam na niego bez jakichkolwiek oporów i odwróciłam się, od razu się od niego odsuwając.
-Czyżbyśmy byli sami, że tak krzyczysz? - Zaśmiał się.
Brzmiał jak jakiś psychicznie chory człowiek. Chociaż w sumie on taki właśnie był.
-Wyjdź stąd. - Zignorowałam jego pytanie, zakładając ponownie ręce na piersi.
-Chanel - mruknął, powoli do mnie podchodząc. - Obiecałaś, że dzisiaj się ze mną spotkasz. Nie dotrzymałaś słowa, nie przyszłaś, więc ja przyszedłem do ciebie. W czym problem? - powiedział, kładąc dłoń na mojej twarzy i odgarniając z niej kosmyk włosów.
Dreszcze przeszły po moim ciele od góry do dołu. Dosłownie.
-A nie pomyślałeś, że nie przyszłam, bo nie chciałam się z tobą widzieć? - syknęłam przez zaciśnięte zęby. Nie odepchnęłam go, bo..sama nie wiem dlaczego.
-Chciałaś - mruknął cicho, niemal szeptem, wsuwając swoją dłoń pod moje włosy. - Nie wmówisz mi, że za mną nie tęsknisz. To jedyne kłamstwo, które kompletnie ci nie wychodzi - kontynuował ściszonym głosem, przybliżając swoją twarz jeszcze bliżej i całując delikatnie mój policzek.
-Nic nie wiesz - odparłam, zastanawiając się cały czas samej sobie, dlaczego wciąż go od siebie nie odepchnęłam i nie wyrzuciłam stąd choćby siłą.
-Nie tęsknisz za mną? - Nie dawał za wygraną. Całował mnie coraz niżej, w końcu muskając wargami moją szyję.
To sprawiało, że całkowicie wymiękałam. Traciłam kontrolę, a mózg przestawał racjonalnie myśleć.
-Nie tęsknisz za tym? - mówił w przerwie między pocałunkami składanymi na mojej szyi. Swoją drugą dłoń wsunął pod moją koszulkę, sunąc palcami po moim brzuchu.
Przez moje ciało po raz kolejny przeszły dreszcze.
Tęsknię kretynie. Cholernie tęsknię.
-Możemy zacząć jeszcze raz. Zapomnieć o tym, co było - szeptał, sunąc swoją dłonią wyżej. - Przecież oboje tego chcemy - dodał i podniósł swoją głowę, patrząc mi przez moment w oczy.
Nie byłam nawet w stanie niczego z siebie wydusić. W środku cała drżałam, dosłownie.
Po chwili poczułam jego wargi na swoich. Moment, kiedy mnie pocałował sprawił, że wymiękłam do reszty.
Zapomniałam na ten moment o wszystkim. Wszystkim co było, co jest i co może być.
Omotał mnie w swój typowy sposób.
Wsunął swój język do moich ust, sprawiając tym samym, że mój mózg przestał funkcjonować do reszty.
Kompletna idiotka. Nie potrafię inaczej określić siebie i tego, co w tym momencie robiłam.
Zrobiłam mały krok do przodu, sprawiając tym samym, że poczułam za sobą już tylko łóżko. Pchnął mnie lekko na nie, od razu na mnie napierając.
-Po prostu pozwól mi cię odpowiednio przeprosić - szepnął mi do ucha.
Nie zaprotestowałam. Mam dzisiaj jakiś dzień godzenia się na wszystko? Proszę, uderzcie mnie.
Zaczął składać mokre pocałunki na mojej szyi, dłonią sunąc po moim brzuchu pod koszulką.
Odepchnijcie go ode mnie, błagam.
Tylko on potrafił sprawić, że czułam się w ten sposób. Kompletnie wymiękałam, zapominając o bożym świecie.
Zaczął zjeżdżać coraz niżej. Jego wargi na moim ciele doprowadzały mnie do szaleństwa i mimo tego, że wiedziałam, że nie powinnam tego czuć, to nie kontrolowałam tego, nie byłam w stanie nad tym zapanować.
Podniósł moją bluzkę, muskając wargami mój brzuch. Byłam coraz bardziej podniecona, co było najgorsze z tego wszystkiego. Ja nie mogłam pozwolić, żeby do czegoś doszło. Nie mogłam do cholery.
Trzymał dłonie na moich biodrach, osuwając się o kolejne centymetrów niżej. Jedną ręką delikatnie podniósł moją nogę, sprawiając, że ja lekko ugięłam ją w kolanie.
Zaczął całować wewnętrzną stronę mojego uda. Byłam w kompletnym amoku. To było tak cholernie przyjemne.
I złe.
To było złe, Chanel kurwa obudź się w końcu.
Po chwili odpiął szorty, które miałam na sobie, wracając do całowania moich ud. Powoli wariowałam. W środku kłóciłam się ze samą sobą. Ciało dosłownie błagało mnie, żebym nie pozwoliła mu przestać, w czasie kiedy resztki mózgu, które zachowałam kazały mi to wszystko przerwać.
Wsunął palce pod moje szorty, lekko ciągnąc je w dół, zdejmując je ze mnie.
Zgadnijcie co zrobiłam.
Odepchnęłam go od siebie? Błąd. Uniosłam lekko biodra, pozwalając mu na to.
Zsunął ze mnie spodenki, a ja nawet się nie zająknęłam, rozumiecie? Nie powiedziałam, żeby przestał. Nic z tych rzeczy.
Była głupia czy bardzo głupia czy bardzo, bardzo głupia?
Powrócił do swojej wcześniejszej pozycji, całując moje podbrzusze, momentami dołączając do pocałunków język.
Jak on to robił do cholery? Jak potrafił sprawić, że zamiast to przerwać, miałam ochotę na coraz więcej?
Byłam podniecona jak cholera i nie umiałam okłamać samej siebie, że tak nie jest.
Przeczesałam dłonią grzywkę, zaciskając wargi. Oddychałam coraz ciężej.
Musisz wziąć się w garść, słyszysz? Teraz, w tym momencie, masz to zrobić. Już.
Wsunął swoje palce pod moją bieliznę, chcąc postąpić z nią tak samo, jak wcześniej z szortami, ale w końcu zebrałam się w sobie, aby to przerwać. Zanim nie będzie za późno.
-Stop - powiedziałam, starając się brzmieć ostro, jednak biorąc pod uwagę, że cały czas czułam podniecenie, raczej mi się to nie udało. Podniosłam się, przeczesując dłońmi włosy.
Jedyne na czym teraz się skupiałam, to opanowanie swojego oddechu.
-Ale ja jeszcze nawet nie zacząłem. - Cicho się zaśmiał, a mnie przeszły dreszcze na samą myśl o tym, co chciał zacząć.
-I o to chodzi - odparłam od razu, wstając z łóżka i idąc po moje szorty. - Musiałam to przerwać, zanim doszłoby do czegoś, czego później bym żałowała.
-Czego miałabyś żałować? - odparł, wstając i podchodząc do mnie. - Tego, że sprawiłbym ci zajebistą przyjemność? - ponownie cicho się zaśmiał, obejmując mnie w pasie.
-Skończ - warknęłam, odsuwając się i wkładając na siebie swoje szorty. - Proszę cię wyjdź stąd - dodałam, krzyżując ręce na piersi.
Justin parsknął, oblizując wargi.
-Co mam zrobić, żebyś przestała w końcu okazywać mi swoje fochy i po prostu do mnie wróciła?
-Nic - odparłam krótko. - Nie wrócę do ciebie.
-Dlaczego kurwa? Powiedz mi dlaczego - warknął zirytowany.
-Bo ty się nie zmieniłeś. I wiem, że nigdy się nie zmienisz.
-Zmieniłem - odpowiedział pewien siebie.
-Tak? - powiedziałam i podeszłam bliżej, stając tuż naprzeciw niego. - Więc potrafisz teraz, w tym momencie dać mi słowo, że nigdy więcej nie podniesiesz na mnie ręki, nie weźmiesz żadnych narkotyków i nigdy w życiu już mnie nie zdradzisz? - spytałam, patrząc mu w oczy.
Wiedziałam, że nie będzie w stanie mi tego obiecać.
Zacisnął zęby, patrząc mi głęboko w oczy.
-Tak, potrafię ci to wszystko obiecać - odparł pewnie. Zatkało mnie. Nie dlatego, że tak powiedział. W końcu mógł kłamać. Zatkało mnie, bo powiedział to patrząc mi prosto w oczy, mając poważny, pewny wyraz twarzy i nie wyglądając jakby kłamał.
Przez moment nie potrafiłam zupełnie nic z siebie wydusić.
-Nie wierzę ci - powiedziałam w końcu spuszczając głowę i odsuwając się od niego.
-Przysięgam ci to wszystko, słyszysz? - Złapał mnie za nadgarstek, przyciągając do siebie. - Nigdy więcej cię nie uderzę. Nawet nie wiesz jak bardzo żałuję tego, co zrobiłem. Nigdy więcej nie wezmę narkotyków, jeśli tylko ty tego chcesz. I nigdy już cię nie zdradzę, bo chcę tylko ciebie. Tylko ty jesteś moim ideałem. Pod każdym możliwym względem tego słowa.
Mówił to wszystko patrząc mi w oczy, a ja? Miałam ochotę się rozpłakać. Wydawał się być szczery. Tak bardzo szczery, ale ja bałam się zaufać mu ponownie. Zbyt mocno mnie zranił i skrzywdził. Boję się mu zaufać.
-Kocham cię. Tak naprawdę. Szczerze - dodał jeszcze.
-Nie wierzę ci - mruknęłam i zabrałam swoją dłoń, robiąc krok do tyłu i spuszczając głowę.
W tym momencie Justin mnie wyminął, gwałtownie otwierając drzwi i szybkim krokiem wychodząc. Trzaskając za sobą drzwiami na tyle mocno, że aż podskoczyłam.
Po prostu mnie zostawił.
____________________________________________________________
Dziękuję Wam za to, że kiedy wszyscy inni się ode mnie odwracają, wy wciąż jesteście przy mnie.

121 komentarzy:

  1. Na prawdę Cię kochamy i zawsze będziemy przy Tobie <3
    A teraz lecę czytać rozdział *__*
    Dziękujemy za wszystko ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochamy Cię <3 Pamiętaj , że zawsze jest ktoś kto będzie przy tobie, i którym na tobie zależy :)
    Lecę czytać :*

    OdpowiedzUsuń
  3. fghjfghjmftgh nowy rozdział<3
    zawsze będziemy przy tobie, ily <3
    lecę czytać<3

    OdpowiedzUsuń
  4. boooże a co z tym dzieckiem? :o

    OdpowiedzUsuń
  5. KOCHAM CIĘ, KURWA, KOCHAM TAK MOCNO. <3333333 JESTEŚ CUDOWNA, WSPANIAŁA, UTALENTOWANA, KOCHANA. <3 BĘDĘ PRZY TOBIE ZAWSZE. :* OBIECUJĘ. ILY. :*

    OdpowiedzUsuń
  6. O cholera! ;o Każdy Twój rozdział coraz bardziej mnie zaskakuje, oczywiście pozytywnie! Na miejscu Chany też nie czytałabym o negatywnych skutkach tabletek, w końcu to jej jedyna szansa. Kurcze Lea się w niej chyba zakochała, żal mi jej bo Chanel tego nie odwzajemnia. Justin ciągle mnie zaskakuje, wyznał jej miłość i obiecał to wszystko tylko czy można mu wierzyć? Zawsze będę przy Tobie <3 Trzymaj się Kochana! ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. O mój Boże! Co za rozdział. Serducho mi tak bije, że omg. Tyle się działo Lea, wyznania Justina...jejku ! Naprawdę strasznie ci dziękuję za ten rozdział ;) Odwaliłaś kawał dobrej roboty i już nie mogę się doczekać kolejnego ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. CUDO! Jak to czytałam to aż ręce mi się trzęsły. Akcja bardzo mnie zaskakuje. Bardzo lubie Leę i szkoda mi jej było :/ A co do Justina to ja bym mu sie nie potrafiła oprzec :3

    OdpowiedzUsuń
  9. Jendmszmshzs japierdole to jest zajebiste ! Ty jestes zajebista ;***

    OdpowiedzUsuń
  10. Omdxjmduxns Cudowny rozdział kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  11. kjldsajkxuiwehdfe *_______* o ja, o ja, o ja... nie wiem co mam powiedzieć o tym rozdziale. JEST IDEALNY POD KAŻDYM WZGLĘDEM. <3 już myślałam, że Chanel ulegnie Justinowi, ale na szczęście się ocknęła. :) a ta scena z Leą... o__O wow.

    KOCHAMY CIĘ, NIE ZAPOMINAJ O TYM, SŁONECZKO! ;*
    @saaalvame

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudowne jak zawsze. Byłam mile zaskoczona kiedy zobaczyła, że jest nowy rozdział. Takie coś zawsze mi poprawia humor. Nie spodziewałam się takie posunięcia w sensie, że nie spodziewałam się, że Justin na prawdę jej to obieca. Na końcu gdy Chanel mu powiedziała, że mu nie wierzy już się bałam, że złamie on daną obietnicę, ale jednak nie. Byłam pod wrażeniem, ponieważ bardzo bym chciała, aby ta historia skończyła się dobrze, ale to nie naciskam na Ciebie i wiem, że to nie moja decyzja lecz Twoja. To Twój wybór i jakkolwiek zdecydujesz zakończyć to opowiadanie to i tak będę zadowolona, ponieważ zakochałam się w tym co tworzysz. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. scena z Leą, wow :)
    fghjkdfghjkftghjklfghjk cały rozdział :)
    kocham :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Rozdział zajebisty *____* nie dziwimy się że Chanel " nie chcę " do niego wrócić .. po prostu ma wątpliwości i też na jej miejscu byśmy je miały.. ale mamy nadzieję że wkońcu Justin się zmieni Chanel da mu ostatnią jedyną szansę i bd szczęśliwi ale cieawi również to co Chanel postąpi w sprawie ciąży.. ? weźmie te tabletki? czy powie mu prawdę? nie wiemy ale czekamy na nowy rozdział + prosimy abyś zajrzała i zostawiła ślad po sobie u nas to dopiero początek ale od czegoś trzeba zacząć prawda? pzdrawiamy! http://one-die-one-love-one-life.blogspot.com/ ;*

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny rozdział . Kocham po prostu! <3 Jednak mimo wszystko myślę, że Chanel da szanse Justinowi i urodzi to dziecko, które przecież niczemu nie jest winne. :)
    Pozdrawiam i do następnego :*

    OdpowiedzUsuń
  16. love, love, love <3
    siedziałam i co 5min dawałam odśwież, tak się nie mogłam doczekać
    rozdział jak zwykle boski, a Justin... mimo że za nim nie przepadam, to w Twoim opowiadaniu go uwielbiam. Dobrze, że Chanel nie jest póki co aż tak naiwna, żeby do niego wrócić, chociaż mogłaby się z nim przespać... ale to tylko moja opinia.
    Pisz dalej i nie przejmuj się innymi. a co do przyjaciół.. no cóż, są ludzie i są taborety i nie masz wpływu na to, co kto o Tobie mówi. na pocieszenie dodam, że mam identyczną sytuację, więc wiem, co czujesz :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Hej, hej!
    Czekałam na ten rozdział, zresztą jak na każdy :)
    Coś ta Chanel jakaś taka niejaka i wgl... Gadam jak fejm, okey xd

    Bardzo mi się spodobał ten rozdział i zauważyłaś, że zmieniłaś styl pisania? Porównaj sobie swoje pierwsze rozdziały, a te! ;00
    Szczerze to sama nie wiem, czy zmieniłaś na lepszy, czy gorszy, bo cała akcja się zmieniła i bohaterowie, więc nie umiem tego stwierdzić.
    No więc czekam na ten następny rozdział ♥♥♥

    Pozdrawiam i życzę weny, Kadu ;*
    http://psychika-fanfiction.blogspot.com/

    + skąd miałaś ten pierwszy widok?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No oczywiscie, ze niemila styl pisania. :3 na lepszy oczywiscie (no przynajmniej wedlug mnie) bohaterowie tez sie zmienili, bo po tych wydrarzeniach nie moga byc tacy sami.... Czyta sie coraz lepiej i z coraz wieksza niecierpliwoscia czekam na nn. <33

      Usuń
  18. Koffam mocno awww <33 super rozdział, no nie wiem co powiedzieć zajebisty :))

    OdpowiedzUsuń
  19. agfqyuququygasqq!!! zajebisty

    OdpowiedzUsuń
  20. Kocham, kocham i jeszcze raz kocham.

    OdpowiedzUsuń
  21. ardtcyvghjbkn warto było czekać na ten rozdział *o*
    kocham to opowiadanie i kocham Ciebie ♥

    OdpowiedzUsuń
  22. świetny rozdział:) nie ukrywajmy że bywały lepsze ale szanuje to że się starasz, że poświęcasz swój czas, że mimo zmęczenia nadal piszesz nowe ciekawe rozdziały. :) dziękuje!

    OdpowiedzUsuń
  23. Odwracają się od Ciebie? My cię nigdy nie zostawimy. Kochamy Ciebie i twoją twórczość <3. Mam nadzieję, że Justin i Chanel będą znowu razem. Do następnego :*.

    OdpowiedzUsuń
  24. Zawsze będziemy przy tobie, kochana!
    Ten rozdział... jest nieziemski!
    Channel... jezu dobrze robi!
    Według mnie Justin dowie się o jej ciąży, że na przykład zobaczy tabletki... ale to tylko moja wyobraźnia haha ♥

    OdpowiedzUsuń
  25. kefchdfvkajfgabchsxbvdhavnhbhvvb *_____________*
    piekny najlepszy zajebisty ever kochammmmmmmmm <3

    OdpowiedzUsuń
  26. Kocham Cię. <3 Masakra...
    Najpierw scena z Leą ,a później jeszcze Justin... Ale czadowo. :)
    Taka trochę suka z Chanel. Ale to co i tak ja uwielbiam. Może Justin naprawdę się trochę zmnienił, ale na pewno nie aż tak. Chociaż... Może naprawdę ją kocha. No, ale to co i tak nie umię jej za bardzo tego okazać.
    Lea, Lea, Lea juz od początku wiedziałam że Chanel się jej podoba. To było pewne że jest lezbijką. Nikt jej tego nie zabroni. No ale wiedziała że Chanel była z Justinem... Może chciała sprawdzić czy nie jest czasem bi... Możliwe. Ale i tak jest z niej egoistka. Kłamała gdy powiedziała jej dlaczego to zrobiła. Ona chciała się przekonać a nie że myślała że Chanel tego chciała. Lea Lea...
    I chociaż Justin jest chujem.. to i tak wole żeby on był z Chanel niż Lea, lub nawet jak by miał być z nią ktoś inny.
    Niech już ona poroni. Chce żeby już Justin się dowiedział o ciąży. Dopiero wtedy bedzie prawdziwa misja... Kocham to <3
    Nie mogę się doczekać następnego. :D
    ~ Roksana ♥ ♥ ♥ Pozdrawiam <3
    @Roxy_Wachowiak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze chanel wyladuje w szpitalu i wtedy poroni? A Jus do niej przyjedzie? Tez wole zebych Chany byla z nim, a nie z kimkolwiek innym. :p ale moze wrocic do tego chlopaka ze szkoly na troche... Jak on sie nazywal?

      Usuń
    2. Bo jaks ostatnio wyparowal. :p

      Usuń
  27. Boże cudowny *.* mam nadzieję, że będą razem.. <33 jesteś cudowną osobą i nie powinnaś wątpić w to że jakiś rozdział ci się nie udał no piszesz naprawdę cudowne opowiadanie!!

    OdpowiedzUsuń
  28. BOSKI *.* i nigdy cię nie zostawimy kochana <3

    OdpowiedzUsuń
  29. Idealny. Jestem ciekawa, kiedy Justin dowie się o ciąży...

    OdpowiedzUsuń
  30. Z każdym nowym rozdziałem kocham Cię coraz bardziej. To opowiadanie wygrywa wszystkie inne, czekam na każdy rozdział z niecierpliwością, mój Boże, czasami nawet w szkole nie mogę usiedzieć i zastanawiam się co będzie dalej. Zawsze kończysz w takich momentach,ughr. Chcę mi się żyć, dzięki temu co robisz, wiesz? Sprawisz, że jestem cholernie szczęśliwa. To opowiadanie tak na mnie działa, że lepiej nie pytaj. Może nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale chyba naprawdę umarłabym bez Ciebie i tego co tworzysz. To jest idealne w każdym calu. CHCĘ WIĘCEJ I WIĘCEJ. Błagam, nigdy nie przestawaj pisać...

    OdpowiedzUsuń
  31. omg uwelbiam twojego bloga juz nie moge sie doczekac nastepnego. Blagam dodaj go wczesniej niz w przyszlym tygodniu <3

    OdpowiedzUsuń
  32. normalnie mętlik. on ją kocha, może ona wreszcie to zrozumie? a co do pocałunku z jego kuzynką.. masakra, szok normalnie. Justin na serio ją kocha, nie widzi tego czy co? ech..

    OdpowiedzUsuń
  33. Aaaaaaa! jeden z najlepszych rozdziałów! <3 oby tak dalej! Justin to skurwiel ale i tak chce żeby byli razem;D Jesteś świetna!;*

    OdpowiedzUsuń
  34. Piekny rozdzial <3 plakalam na koniec, oni musza byc razem sa tacy idealni :(

    OdpowiedzUsuń
  35. jeny to jest genialne

    OdpowiedzUsuń
  36. O rany! Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy jak mam być szczera ale cholera! Podoba mi się! Ciekawa jestem co Chanel z tym zrobi, czy mu jednak wybaczy. Hmm...no i dlaczego on tak po prostu sobie wyszedł? Drań no :P

    Ech...to, że weźmie tabletki to raczej pewne. Szkoda. Ale drama time musi być ;)

    Uwielbiam! <3
    I zawsze będę :*

    @ameneris

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaden dran! Przecierz tak ja namawial, a ona caly czas mowila, ze mu nie wierzy i kazala isc... Nic dziwnego...

      Usuń
  37. Zapomniałam...ale numer z Leą :O
    Na bank lubi dziewczyny :D

    @ameneris

    OdpowiedzUsuń
  38. <3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3

    OdpowiedzUsuń
  39. WOW !!! Następny rozdział . Ta akcja z Justinem nie spodziewałam się , że jej to obieca i jeszcze to co zrobiła Lea no nie źle . A co z dzieckiem czy Chanel weźmie tą tabletke ??? Czekam na następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. Jejku niech Justin już się dowie o tej ciaży

    OdpowiedzUsuń
  41. Boże jaki to cudowne !!!!!

    OdpowiedzUsuń
  42. Fajnie byłoby gdyby Justin dowiedział się teraz o tej ciąży

    OdpowiedzUsuń
  43. Każdy rozdział ma w sobie miliony uczuć. Nie potrafię na tym nie płakać. Mam tylko nadzieje że Chanel nie będzie z Leą. Każdy rozdział tego opowiadania jest perfekcyjny niewiem jak to robisz. Jak wydasz książkę to chce ją kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Kochana zawsze bedziemy, rozdzial jest Cudowny nie tego nie da sie opisac jaki jest wspanialy, pomimo swojego trudnego okresu w zyciu wciaz tworzysz dla nas i za to Cie Kocham moge smialo powiedziec ze jestes osoba godna nasladowania jestem z Ciebie dumna ;****

    OdpowiedzUsuń
  45. Cudo *-*
    Już się bałam, że ona mu się da teraz ale na szczęście nie, jesteś najlepsza, uwielbiam czytać to opowiadanie.
    Jestem cholernie ciekawa co będzie dalej.
    Czekam na nn<3

    OdpowiedzUsuń
  46. UMARŁAM.....JENY JUŻ MYŚLAŁAM ŻE SERIO DO CZEGOŚ DOJDZIE, ALE CHANEL SIĘ OPANOWAŁA...ALE JAK TO CHANEL PEWNIE ZA NIEDŁUGO BĘDZIE JUŻ JEGO, ALE JEŚLI ON SIĘ SERIO ZMIENIŁ ? OMG FJKERHFERUIHFGRUIE
    KOCHAM CIĘ ! <3

    OdpowiedzUsuń
  47. Niech ona sie nie dziwi, ze wyszedl, jak powiedziala, ze mu nie wierzy i kazala wyjsc.. -,-

    Ja bym sie juz poddala...

    OdpowiedzUsuń
  48. UMARŁAM :) Genialny rozdział <33!!

    OdpowiedzUsuń
  49. Świeeetny na prawde ♥

    OdpowiedzUsuń
  50. Cudo, już nie moge doczekać się następnego i jestem strasznie ciekawa czy Chanel wybaczy kiedyś Justinowi i o on teraz zrobi :D ♥

    OdpowiedzUsuń
  51. Aaaaa KC <3 W.S.P.A.N.I.A.Ł.Y :)

    OdpowiedzUsuń
  52. KOCHAM KOCHAM KOCHAM wiesz to tak ? :D <33!

    OdpowiedzUsuń
  53. jrglbeshilrnsd <--- idealnie odzwierciedla moje POZYTYWNE emocje haha <33! ♥ :** :) :3

    OdpowiedzUsuń
  54. Boskie...kiedy ona powie mu o ciazy?? Czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  55. ghdgd o mój boże aaaa kocham to ♥
    czy ona to zrobi? usunię ciążę? :c

    OdpowiedzUsuń
  56. kied ona mu powie no <3 ech cudowny jak zawsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  57. O matko !!!
    Cały rozdział zajebisty,a końcówka mega wzruszająca...
    Justin był taki słodki...ah...
    Kocham Cię i pamiętaj ! My się od Ciebie nie odwrócimy ! Nigdy !
    the-other-side-jb.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  58. Justin nie kłamie. Justin naprawdę ją kocha. To moje zdanie.
    I Chanel jest taka głupia :\ W sumie to ja też bym w jej wieku nie chciała dziecka (wgl kto by chciał?), ale musi ponieść jakąś karę za swoją czyny, bo ona też po części doprowadziła do tej ciąży.
    Ej, no i chciałabym, żeby Jus dowiedział się o tym :) Jestem ciekawa, jak zareaguję, hehe xD
    Przyznam szczerze, że nie spodobała mi się ta scena z pocałunkiem dziewczyn, więc proszę Cię nie, wprowadzaj czegoś więcej - wiesz, co mam na myśli.
    Z każdym rozdziałem piszesz coraz lepiej :) Kocham to i Ciebie <3 Nie zniechęcaj się do pisania, dla nas i tak zawsze będziesz najlepsza ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie ta scena powinna sie rozwinąc. (; jestem ciekawa miny Justina, gdyby sie o tym dowiedział. :p hahaha, to musialoby byc genialne. <3

      Usuń
  59. awww, rozdział cudowny *.*
    bardzo dobrze, że wyszedł, niech ona sobie na spokojnie wszystko przemyśli, tak będzie najlepiej dla tego ich związku! kocham Cię strasznie <3

    OdpowiedzUsuń
  60. Lea, Lea, Lea <3
    zrób tak żeby one na końcu były razem ! i niech chanel nie usunie jednak tego dziecka, niech coś jej nie pójdzie np otruje się tabletkami i ją odratują z dzieckiem i nie pozwolą jej rodzice usunąć i ona wychowa je z Leą , proooszę ! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra, az tak to nei chce, zeby ta scena sie rozwinela. (; ale moga ze soba pobyc jakis czas. :p to bedzie ciekawe.

      Usuń
  61. rozdział boski, zresztą to nic nowego ;d
    jestem ciekawa, kiedy uderzy ją znowu...? pewnie jak się dowie, że usunęła ich dziecko albo że w ogóle zaszła w ciążę... no ale nie zdradzaj za dużo bo odbierzesz nam przyjemność z oczekiwania na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  62. rozdział jak zawsze niesamowity, nie wiem jak to robisz ale zawsze po skończeniu jednego tak bardzo nie mogę doczekać się że czytam ten jeden 453562 razy a i tak za każdym razem przeżywam tak samo, co do rozdziału to jedna część mnie chce tak bardzo żeby chanel wróciła do niego , tak się stara, ale druga wie że on znowu ją jakoś zrani, nie mogę doczekać się kiedy justin ją znowu uderzy bo chce żeby mu pokazała że on się nic a nic nie zmienił. mam nadzieję że u ciebie wszystko w porządku, trzymaj się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A według mnie on sie zmienił. I uważam, ze jak sie dowie o ciązy (o ile sie dowie) to sie wkurzy, ale bedzie sie stral opanowac i jej nie uderzy. ;)

      Usuń
  63. Zajebisty rozdział :***

    OdpowiedzUsuń
  64. Jezu jak ty to robisz ze po kazdym rozdziale coraz bardziej chce kolejnego i caly czas o tym mysle? ksbxhsi <3 Jak zawsze rozdzial cudowny <3 Btw zawsze masz nas <3 KC

    OdpowiedzUsuń
  65. wow! chce już kolejny! kdnsksnxjc

    OdpowiedzUsuń
  66. Kooocham to! aydvahdadamhvk ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  67. Kurcze wydaje mi się, że Justin się zmienił! Pewnie się mylę a on znowu coś odwali i skrzywdzi Chany... Ale tak bardzo chciałabym żeby do siebie wrócili. Mam nadzieję, że Chanel nic się nie stanie jak weźmie te tabletki na poronienie, nie dziwie się jej, że nie chce tego dziecka. To okropne ale lepiej będzie jeśli się ono nie urodzi. Padłam na zawał razem z nią kiedy weszła do pokoju a Jus zrobił 'Bu!' <3 Wariat ;D Powiedział jej, że ją kocha, ciekawe co teraz zrobi Chany... ? Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  68. Jezu, kobieto ty masz dar od boga, cudownie piszesz sdecyvhnjnjnhvtdesesexdcgvgn czekam na nn xo

    OdpowiedzUsuń
  69. hvezedbn *.* My feelings kochana co ty ze mna robisz ,serce mi tak szybko bije ze zaraz mi chyba z klatki piersiowej wyskoczy :D ta akcja z Lea , Justin powiedzial ze ja kocha tym razem chyba szczerze a pozniej tak po prostu wybiegl yhnmksms *.* KOCHAM CIE jestes moja idolka nigdy ci nie zostawie :***** czekam na nn. <3333 :****

    OdpowiedzUsuń
  70. kocham to jejku! Justin ja nie wiem czy ty mówisz prawdę i strasznie mi szkoda Leaii czy jak to mam odmienić xD

    OdpowiedzUsuń
  71. Wow, już myślałam, że się prześpią ale na szczęście Chany się w porę opamiętała<3 Nie chce mi się wierzyć w tą nagłą zmianę Jusa, ludzie się tak szybko nie zmieniają ( o ile już to robią). Jestem bardzo ciekawa co ona teraz zrobi, czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział :) Pozdrawiam i życzę weny Skarbie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On sie wcale tak szybko nie zmienił. Ile to juz czasu minelo, od ich rozstania?

      Usuń
  72. Zajebisty rozdzial. Jeden z najlepszych. Nawet nie wyobrazasz sobie jak sie cieszylam kiedy zabaczylam ze jest nowy rozdzial. Naprawde dziekuje Ci za to opowiadanie xx.
    Pozdrawiam i zycze weny.

    OdpowiedzUsuń
  73. Mam dylemat, z jednej strony nie chce mi się wierzyć, że Justin się zmienił bo jakoś byłoby to za szybko no ale z drugiej strony obiecał jej to wszystko patrząc prosto w jej oczy i wyznał miłość, możliwe że skurczybyk potrafi kłamać patrząc prosto w oczy... Już sama nic nie wiem. Bardzo szkoda mi Lei, zakochała się w Chany, jednocześnie wiedząc jak ta jest szaleńczo zakochana w jej kuzynie, to takie trudne. Kochana my się nigdy od Ciebie nie odwrócimy, pamiętaj o tym <3

    OdpowiedzUsuń
  74. co ta Channel narobila ?! :((

    OdpowiedzUsuń
  75. za każdym razem jak widzę nn mam ochotę rozpłakać się ze szczęścia, jak czytam mam ochotę rozpłakać się z zachwytu, i jak przeczytam rozdział mam ochotę rozpłakać się że to koniec. po prostu jesteś niesamowita!

    OdpowiedzUsuń
  76. Nie dziękuj, my zawsze będziemy z tobą :)
    A rozdział? Jest idealny ! Pod każdym względem.
    Szczerze to nie wierzę że Justin się zmienił, bo ludzie się nie zmieniają. Ale to nie zmienia faktu że jest kurewsko boski *.*
    I oby jak Chanel weźmie te tabletki to żeby nic jej nie było :o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie sie zmieniaja. Z dnai na dzien. Ale widac to dopiero po miesiacach...

      Usuń
    2. wiesz co, to jeszcze zależy kto.

      Usuń
  77. o moj boze co za swietny rozdział, nie moge sie doczekac nn, to jest takie zajebiste, ciekawe co justin zrobi, bo widac ze sie wkurwił nieźle

    OdpowiedzUsuń
  78. Omg, już myślałam, że mu ulegnie i wszystko spieprzy, ale nie,... uf! NA szczęście! Ech... ja już sama nie wiem czy on tak ciągle kłamie czy mówi prawdę, ale nie potrafi opanować swojej agresywnej strony,
    KOCHAM <3

    OdpowiedzUsuń
  79. Szczerze mówiąc nie wiem czy wierzyć w to co Justin mówił! Jestem mega ciekawa jak zareaguje że Chanel jest w ciąży i co zrobi!! Świetny rozdział i czekam na nn:)

    OdpowiedzUsuń
  80. Ooo no to mnie nabrałaś. Już myślałam, że będzie jakiś seks na zgodę, a tu Channel się ocknęła. :)
    Hm, świetny rozdział, serce mi bije, jak zawsze, po przeczytaniu każdego zdania stworzonego przez Ciebie. Nic nowego :D

    "Justin włożył dłonie do kieszeni, robiąc balona z gumy, którą miał w buzi.
    -Jesteś niemiła-odparł, a ja miałam ochotę wybuchnąć śmiechem.
    […] –Chyba musisz znowu się upić, wtedy jesteś dla mnie dużo milsza- powiedział, żując tą pieprzoną gumę, przez co jego mina była jeszcze bardziej cwana. "
    O mój boże... czuje to, widzę. Jakby on to do mnie mówił. Cholera, jesteś dobra!
    Scena z Lea. No dobrze stało się.. eh. Ale mam nadzieje, że na tym się zakończy, bo jakoś nie wyobrażam sobie ich razem. Toooo by było dziwne. Lea odbijająca dziewczynę swojemu kuzynowi. Ok. xd
    Jejku miałam milion pomysłów co by tu Ci na pisać, ale oczywiście wróciłam do domu i pustka. Sialalala, uwielbiam to uczucie.
    Hm, a co do końcówki. Już pewnie Justin miał ochotę ją uderzyć, ale zdziwiłam się, że wyszedł. Bez słowa, bez jakiegoś nowego siniaka na nadgarstku Channel. No dziwne i to bardzo.. Hahaah, tu pewnie wyszedł, że na spokojnie, a doniczka mamy Chany pewnie rozbita na korytarzy leży :D
    Świetny rozdział i czekam z niecierpliwością na następny <3
    Całuje, przytulaskam (hahahahaha nic, nie ważne) Elwira.

    OdpowiedzUsuń
  81. Jejciu w takim momencie skończyć.. nie mg się doczekać kolejnego <3 Uwielbiam to opowiadanie masz wielki talent ;))

    OdpowiedzUsuń
  82. NIESAMOWITY! *_*
    Justin jest głupi jeśli sądzi ,że ona od tak mu to wszystko wybaczy. Musi się postarać...
    Kocham tego bloga i nie mogę sie doczekać kolejnego rozdziału! <3

    OdpowiedzUsuń
  83. Boże jaki genialny rozdział *,* KOCHAM TWOJEGO BLOGA KOCHAM KOCHAM KOCHAM !!! <333 Dodaj jak najszybciej nowy rozdział bo już nie wytrzymam Justin był taki awwww *3*

    OdpowiedzUsuń
  84. Kocham i ubóstwiam ! Zajebisty rozdział ! Boże kochany ! Jesteś najwspanialszą osobą na świecie ! ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  85. Jejku dziewczyno jesteś wspaniała! <3
    Czekam na następny i cieszę, że Chanel mu tak szybko nie wybaczyla! Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  86. najlepszy rozdzial ever <3

    OdpowiedzUsuń
  87. Kocham to ♥♥♥♥ dodaj dzisiaj bo nie wytrzymam :***

    OdpowiedzUsuń
  88. OMFG ciekawe co będzie dalej ..... czekam <3

    OdpowiedzUsuń
  89. Kocham tego bloga. Po prostu jesteś cudowna. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału i liczę, że Chanel w kolejnym rozdziale wybaczy Justinowi i powie mu o ciąży. ;D Kinia. ;)

    OdpowiedzUsuń
  90. Rozdział boskie jak zawsze.. *.*
    Kocham tego bloga.. Piszesz cudowne opowiadania..
    Sorry, że dopiero teraz komentuje, ale jakoś nigdy nie wiem co napisać..
    Nie bardzo mi wychodzi wyrażanie tego wszystkiego w komentarzach..
    Pozdrawiam i czekam na nn.. ;3 <3

    OdpowiedzUsuń
  91. podziwiam Cię, że nadal piszesz tego bloga, większość rezygnuje po 20rozdziałach wymawiając się brakiem weny, a ty wciąż z nami jesteś...
    rozdział świetny, cudowny, najlepszy... <3
    pisz dalej, bo masz talent i szkoda, żeby się marnował! :)

    OdpowiedzUsuń
  92. Wow. Jestem pod mega wrażeniem tego rozdziału.Jest naprawdę świetny i te akcje .Masakra. Ciekawe czy kiedykolwiek będzie z Bieberem.I co z dzieckiem? Czekam na nn,. :)

    OdpowiedzUsuń
  93. Rozdzial jak zwykle genialny ! < 3 Ty jestes genialna, a najlepsze opowiadanie, jakie istnieje ! Juz sie nie moge doczekac nastepnego rozdzialu *.* wciaz mam nadzieje, ze jednak nie wezmie tych tabletek ; c albo, ze Chanel nic sie nie staniec..nie moge sie doczekac <3

    OdpowiedzUsuń
  94. Rozdzial genialny ;** po prostu brak slow, szkoda mi Chanel, ale nie dziwie sie ze boi sie mu znow zaufac. on ja tak skrzywdzilk, a teraz tak jemu zalezy.. to dziwne, podejrzane. Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  95. jesteś najlepsza <3 kocham cię

    OdpowiedzUsuń
  96. CUDOWNY <3 NSJDIFIDUFUBSKFKS *.* KIEDY NASTĘPNY, PROSZĘ! <3 KOCHAM CIE :**************************

    OdpowiedzUsuń
  97. Znalazłam tego bloga nie dawno i muszę przyznać że jest bardzo dobry.
    Czytałam na prawdę wiele blogów o JB i Twój jest jednym z najlepszych co pokazuje ilość komentarzy pod rozdziałami.
    A więc ogłaszam wszem i wobec masz kolnego czytelnika <3
    No.. ten tego
    Koniec, kropka.
    Dziękuje za uwagę.
    Do następnego.
    Pozdrawiam
    SS
    PS:http://your-love-heals-my-scars.blogspot.com/ <---------------- Mój blog, dopiero zaczynam. Nie dorównuje do pięt Twojemu blogowi ale...próbuję :P Jak będziesz miała wolny czas możesz zajrzeć i go ocenić. Bardzo zależy mi na Twojej opini.:)

    OdpowiedzUsuń
  98. to jest niesamowite! <3 Mówiłam ci to już mnóstwo razy ale powtórzę to jeszcze raz: LUUDZIE TA OTO DZIEWCZYNA MA NIESAMOWITY TALENT I PISZE NAJLEPSZE OPOWIADANIE EVER <3

    OdpowiedzUsuń
  99. jesteś wspaniała pamiętaj o tym <3 twoje opowiadanie też jest genialne i pamiętaj, nawet gdy wszyscy się odwrócą, to możesz na nas liczyć,na mnie również xx do następnego ;* @mrraau

    OdpowiedzUsuń
  100. swietny rozdzial, nie moge doczekac sie kolejnego. :) x informujesz na tt? @_xoxo_shawty_

    OdpowiedzUsuń
  101. Jedno słowo : ZAJEBISTE

    @aniakomi

    OdpowiedzUsuń
  102. Myślałam że mu ulegnie ale ona nie twarda babka rozdział świetny

    OdpowiedzUsuń