wtorek, 15 października 2013

Rozdział 40.

Minęły trzy dni. Trzy dni przez które Justin się nie odezwał, nie zadzwonił, nie napisał, nie przyszedł. Nie widziałam go nawet ani razu przed domem. Jakby zapadł się pod ziemię.
Albo ode mnie odizolował. Chociaż - sama tego chciałam, prawda?
Spotkałam się z Lea'ą. Nie zaprzeczę - na początku było cholernie niezręcznie. Cały czas siedziało mi w głowie to, co niedawno się wydarzyło, a jej było chyba najzwyczajniej w świecie głupio, że to zrobiło. Mimo wszystko wydaje mi się, że teraz jest w porządku. Staram się nie myśleć o tym, że może Lea faktycznie jest lesbijką i coś do mnie ma, tylko o to tym, że jest cudowną osobą, zawsze mogę na nią liczyć i śmiało mogę nazwać ją przyjaciółką, pomimo tego, że znam ją tak krótko.
Pogodziłam się również z Cher. Chociaż nie wiem czy to dobra słowo, bo przecież tak teoretycznie pokłócone nie byłyśmy. Powiedziała o dwa słowa za dużo, przeprosiła mnie, a ja nie mam zamiaru chować urazy. Zwłaszcza, że ona również bardzo dużo dla mnie zrobiła. Wspierała mnie wtedy, kiedy było ze mną naprawdę źle i nigdy jej tego nie zapomnę.
Co jeszcze zdążyło wydarzyć się przez te trzy dni? Zdążyłam zacząć coraz bardziej panikować. Tabletki wciąż nie doszły, a ja jak idiotka bałam się, że z każdym kolejnym dniem ucieka mi szansa na pozbycie się tego dziecka.
Coraz bardziej się bałam. Chciałam, żeby już było po wszystkim, żebym mogła odetchnąć z ulgą i zapomnieć.
-Chanel, możesz otworzyć? - Z zamyślenia wyrwał mnie głos mamy z kuchni. Dopiero teraz zorientowałam się, że totalnie olałam dzwonek do drzwi.
Wstałam z kanapy udając się do przedpokoju. Odgarnęłam włosy za ucho, naciskając na klamkę i otwierając drzwi.
-Dzień dobry. Przesyłka dla pani Chanel Swift.
Serce momentalnie mi przyspieszyło. Przesyłka. To był to. To na co tak bardzo czekałam.
Odwróciłam się na moment, chcąc upewnić się, że nie stoi za mną mama, po czym z powrotem spojrzałam na kuriera.
-To ja - odpowiedziałam, po czym podpisałam podany mi papierek.
Mężczyzna podał mi moją przesyłkę, po czym lekko się uśmiechając pożegnał się i odszedł.
Zamknęłam za nim drzwi, przygryzając nerwowo wargi i oglądając przedmiot trzymany w dłoni.
-Kto to? - Usłyszałam krzyk mamy i lekko spanikowałam.
-To do mnie, przesyłka. Zamawiałam obudowę na telefon - odparłam bez dłuższego zastanowienia, wchodząc po schodach do góry.
Obudowa na telefon? Naprawdę wymyśliłam to w ułamek sekundy?
Weszłam do swojego pokoju od razu zamykając za sobą drzwi. Byłam przerażona i podekscytowana jednocześnie.
Te tabletki były dla mnie jak lek dla chorego. To brzmiało psychicznie, ale tak właśnie było. Tak czułam.
Zaczęłam szybko rozdzierać dużą kopertę, po czym wyjęłam z pomiędzy folii bąbelkowych nieduże, białe opakowanie.
Przyglądałam mu się z dosłownie fascynacją na twarzy. Obracałam je w dłoniach, zaciskając swoje wargi.
Ja naprawdę byłam przerażona. Bałam się tego wszystkiego jak cholera, ale jestem w stanie poświęcić wszystko, byleby tylko usunąć to dziecko.
Powoli otworzyłam opakowanie, wyjmując z niego tabletki i ulotkę.
Bałam się w ogóle przeczytać to, co było napisane na ulotce. Nie miałam pojęcia jak to ma zadziałać, w jaki sposób ma sprawić, że dziecko zniknie.
-Producent nie odpowiada za możliwe skutki uboczne - przeczytałam na głos zdanie z ulotki. Napisane malutką czcionką na samym dole. Poczułam cholerny ucisk w brzuchu.
Chociaż czego ja się spodziewałam? Te leki były nielegalne.
Wzięłam głęboki oddech, po czym wstałam, chowając całe opakowanie do szuflady i na wszelki wypadek przykrywając je kilkoma innymi rzeczami.
Nie mogłam wziąć ich teraz, kiedy mama była w domu. Nie wiedziałam jak to zadziała, nie wiedziałam jak ja zareaguje. Musiałam być sama, bo nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać.
Oparłam się tyłem o biurka, patrząc przed siebie w jeden, martwy punkt.
Pierwszy raz poczułam się źle.
Pierwszy raz zaczęłam zastanawiać się co ja tak naprawdę robię.
Pierwszy raz przypomniałam sobie o tym, co całkiem niedawno mnie spotkało.

Mi też było ciężko, ale wierz mi, w momencie kiedy pierwszy raz usłyszałam bicie jego serduszka, poczułam, że to najpiękniejsze, co mnie w życiu spotkało.

Ta dziewczyna ze szpitala. Przypominając sobie jej słowa poczułam się jeszcze gorzej. Ona była w moim wieku albo niewiele starsza, ale nie zabiła swojego dziecka. Urodziła je, pozwoliła mu żyć, a ja?
Ja chcę mu to wszystko odebrać. Chcę mu odebrać prawo do urodzenia się, do życia.
Poczułam w tym momencie nienawiść do samej siebie, a w moich oczach momentalnie zebrały się łzy. Kim ja byłam? Kim?
Zwykłą suką, która nie liczyła się z nikim.
Nie wytrzymałam i po prostu się rozpłakałam. Wolnym krokiem podeszłam do dużej szafy z lustrem, znajdującej się naprzeciw mnie. Delikatnie uniosłam swoją bluzkę, czując coraz więcej łez spływających po moich policzkach.
-Przepraszam - szepnęłam, dotykając niepewnie swojego brzucha. - Przepraszam, że powiedziałam, że nikt cię nie chce, przepraszam, że powiedziałam, że chcę, żebyś umarł, przepraszam, że...- zacięłam się.
-Przepraszam, że chcę odebrać ci życie, zanim w ogóle zdążysz je poznać - dodałam, zaciskając swoje wargi zmoczone słonymi łzami.
-To nie jest twoja wina, to nie ty zawiniłeś. Powinieneś się urodzić i móc żyć, ale...nie możesz. Ja jestem za młoda, poza tym nie miałbyś taty. Nie chcę, żebyś tak żył. Ja nie dałabym sobie rady, nie potrafiłabym dać ci wystarczająco dużo miłości. Przepraszam. - Cały czas wymawiałam te słowa patrząc na swój brzuch w odbiciu lustrzanym.
Wiecie co czułam? Jakby on płakał teraz razem ze mną i mówił mi "dlaczego nie pozwolisz mi żyć, mamusiu?"
Moje serce właśnie pękało na milion malutkich kawałeczków. Nienawidziłam siebie. Nienawidziłam.
Byłam głupią, egoistyczną, tępą, pieprzoną suką.
-Gdyby tylko to wszystko wyglądało inaczej...-szepnęłam, oblizując z warg kolejne łzy. Powoli zsunęłam swoją bluzkę na brzuch, siadając na łóżku.
Oparłam łokcie o kolana, zakrywając twarz dłońmi i wybuchając jeszcze większym płaczem.
Czemu to dziecko było winne? Dlaczego musiałam odbierać mu szansę na życie? Dlaczego?
A wiecie co w tym wszystkim było najgorsze? Byłam zbyt wielkim tchórzem, żeby tego nie zrobić.
*
-Justin. - Usłyszałem i zobaczyłem jak ktoś macha dłonią przed moją twarzą.
-Kurwa, weź - jęknąłem zirytowany.
-Mówię do ciebie już trzeci raz, a ty mnie kompletnie zlewasz. Gdzie ty jesteś myślami, co? - Mike z powrotem oparł się kanapę.
-W dupie - warknąłem, wstając i wchodząc do kuchni. Otworzyłem lodówkę wyjmując z niej butelkę wody.
Od trzech, pieprzonych dni starałem się zamknąć definitywnie temat Chanel w mojej głowie, co jak widać kiepsko mi wychodziło. Miałem już dość przekonywania jej do swoich uczuć. Ona mi nie wierzyła, miała gdzieś to, co do niej mówiłem. Postanowiłem dać sobie spokój. Zapomnieć o tym jak namieszała mi w głowie i zacząć żyć tak, jak kiedyś, ale kurewsko źle mi to wychodziło.
-Zadzwoń do niej. - Usłyszałem i spojrzałem w tamtym kierunku. Mike stał w progu z rękami założonymi na klatce piersiowej.
-Do kogo? - spytałem, udając idiotę. Odkręciłem butelką, po czym przechyliłem ją do ust, biorąc łyk wody.
-Do twojej matki. - Parsknął sarkastycznie.  - Nie graj jeszcze większego debila niż jesteś. Weź telefon i zadzwoń do Chanel, prosząc o spotkanie, a później błagaj na kolanach, żeby do ciebie wróciła - odpowiedział ironicznie się uśmiechając.
Parsknąłem głośnym śmiechem, odkładając butelkę na blat.
-Aż takim debilem nie jestem - parsknąłem. - Nie będę za nią latał jak jakiś posłuszny piesek. Zresztą, po cholerę mi znowu o niej wspominasz? Mam już dosyć jej tematu - dodałem, wymijając go i idąc do salonu.
-Próbujesz oszukać mnie czy samego siebie? - Zaśmiał się, idąc za mną.
-Weź ze mnie zejdź, dobra? - warknęłam z irytacją, siadając na kanapie i kładąc nogi na stół.
-Czemu nie możesz chociaż raz w życiu schować dumy do kieszeni? Przecież oboje wiemy, że Chanel nieźle namieszała ci w głowie.
-Nie mam zamiaru chować żadnej, pieprzonej dumy. W dupie mam już Chanel i wszystko, co z nią związane. Dotarło kurwa czy mam ci to wszystko przeliterować, żeby twój mózg załapał to, co próbuję ci wytłumaczyć? - Spojrzałem na niego, czując jak złość coraz bardziej we mnie narasta.
Mike parsknął śmiechem z ironią, czym jeszcze bardziej mnie zirytował.
-Serio jesteś debilem. - Zaśmiał się.
-Nie większym od ciebie  - odparłem, parskając ze śmiechem. Te nasze teksty zaczynały mnie bawić.
-Wiesz co ja myślę?
-Nie wiem i nie chcę wiedzieć, ale pewnie i tak mi powiesz - westchnęłam, krzyżując ręce na głowie.
-Zgadłeś, Bieber. No więc uważam, że się zakochałeś - odparł, a ja poczułem złość. Nie wiem dlaczego, ale najzwyczajniej w świecie poczułem kurewską złość.
-Jesteś pojebany, a twoje pomysły jeszcze bardziej - parsknąłem z ironią. Jedyną osobą, której przyznałem się, że poczułem coś na kształt "zakochania" jest Chanel. Nikt więcej nigdy nie usłyszy tych słów z moich ust.
-Nigdy tego nie przyznasz, nie? Nigdy nie przyznasz, że wielki pan Bieber się zakochał. - Zaśmiał się z ironią.
-Ej ty serio jesteś takim kretynem czy tylko udajesz? - Spojrzałem na niego. Moja szczęka automatycznie zaczęła się zaciskać.
-Chyba sam sobie powinieneś zadać to pytanie. Zresztą, zrobisz co zechcesz, tylko pamiętaj o tym, że to mogła być pierwsza i ostatnia dziewczyna do której cokolwiek poczułeś - powiedział, wzruszając ramionami i przenosząc swój wzrok na telewizor. W czasie kiedy w mojej głowie panował kompletny burdel.
*
Siedziałam na łóżku w swoim pokoju cała się trzęsąc, dosłownie. Tata cały czas był w pracy, mama pojechała do cioci, a ja byłam sama w domu.
Sama z tabletkami leżącymi przede mną.
Czułam, że to ten moment. W końcu mogę zrobić to, na co tyle czekałam.
Tyle, że teraz to przestało być już dla mnie takie proste. Dłonie mi się trzęsły, a z oczu non stop wypływały łzy.
Przez cały czas trzymałam jedną swoją dłoń na brzuchu.
-Przepraszam, muszę to zrobić - szepnęłam, trzymając na dłoni trzy tabletki. Czułam okropne wyrzuty sumienia, których wcześniej do siebie nie przyjmowałam.
Nie mogłam wyrzucić z głowy myśli, że właśnie zabijam swoje dziecko. Moje, własne dziecko.
Puściłam swój brzuch, biorąc do drugiej ręki butelkę wody. Nawet nie wiecie jak bardzo drżały mi teraz dłonie. Byłam przerażona, smutna i czułam nienawiść do samej siebie.
Nienawiść do tego, co właśnie robię.
Tkwiłam tak przez pięć minut, starając się w końcu na to zdobyć. To był najtrudniejszy moment w moim życiu. Nie wiedziałam jak będę się czuć "już po". Z myślą co takiego zrobiłam.
-Muszę to zrobić. Przepraszam, kocham cię - szepnęłam ostatni raz, kierując te słowa do swojego brzucha, po czym szybkim ruchem wrzuciłam sobie do ust tabletki i popiłam je wodą.
Jak na zawołanie wybuchłam jeszcze większym płaczem. Położyłam się na łóżku, skulając się i obejmując swój brzuch.
-Przepraszam skarbie - powiedziałam, dosłownie zanosząc się płaczem.

Minęło pół godziny. Powoli zaczęłam czuć się coraz gorzej. Robiło mi się strasznie zimno, mimo, że na twarzy czułam uczucie gorąca i byłam niemalże pewna, że mam gorączkę. Zaczęło boleć mnie podbrzusze i robiło mi się coraz bardziej słabo.
Byłam przerażona, choć wiedziałam, że coś na pewno mi będzie. Niemożliwym było, żebym nawet nie poczuła tego, że właśnie umiera płód.
Boże, to cholernie, okropnie brzmiało.
Powoli się podniosłam, chcąc wstać z łóżka, jednak kiedy tylko się wyprostowałam poczułam tak silny skurcz w dolnej części brzucha, że omal nie rozpłakałam się z bólu.
-Boże - jęknęłam i osunęłam się na ziemię, łapiąc się za brzuch. Było mi coraz zimniej, mimo, że gorączka najprawdopodobniej rosła. Opierałam się o łóżko, siedząc na podłodze i starając się równomiernie oddychać.
Bolało coraz mocniej i żadne, pieprzone oddychanie wcale nie pomagało.
-To minie, to w końcu minie i będzie po wszystkim - szepnęłam sama do siebie, zaciskając wargi.
Zaczynało kręcić mi się w głowie, trzęsły mi się ręce i nie byłam w stanie podnieść się z podłogi. Miałam nogi jak z waty.
Byłam coraz bardziej przerażona. Bolało coraz mocniej i mocniej. Jakby bóle menstruacyjne tylko silniejsze jakieś sto razy.
Byłam słaba. Zaczęłam płakać z bólu i modliłam się w duchu, żeby to już się skończyło, żeby było po wszystkim.
Nie mam pojęcia jak bolą skurcze przy porodzie, ale jeśli jeszcze mocniej niż te, które ja mam teraz, to przysięgam na wszystko, że nigdy nie zdecyduje się na dziecko. Nigdy.
Miałam wrażenie, że zaraz umrę. Nie wiedziałam co będzie dalej i czy może być jeszcze gorzej. W pewnym momencie nie wytrzymałam i położyłam się na podłodze, skulając.
Zaczynałam mieć nawet trudności z oddychaniem, co przestraszyło mnie chyba najbardziej ze wszystkiego. Bałam się coraz bardziej, ale nie mogłam nic zrobić, zupełnie nic.
Po prostu leżałam na podłodze zwijając się i płacząc z bólu tak długo, aż nie straciłam z niego przytomności.
*
Zaczęłam się budzić. Pierwszym, co zwróciło moją uwagę był fakt, że nie czułam już bólu. Powoli uchylałam powieki, czując jak ostre światło mnie oślepia.
Kiedy tylko udało mi się otworzyć oczy, zaczęłam się rozglądać. Szpital, byłam w szpitalu.
Boże, jakim cudem ja znajdowałam się w szpitalu? Kto mnie tu przywiózł, jak to...
-Chanel, dziecko co ty najlepszego zrobiłaś. - Usłyszałam cichy, złamany, dobrze znany mi głos i momentalnie wszystko do mnie dotarło.
Lekko odwróciłam głowę, zauważając moją mamę stojącą w drzwiach. Patrzyła na mnie ze smutkiem, żalem i przerażeniem jednocześnie. Powoli do mnie podeszła, siadając na krzesełku obok. Miała łzy w oczach, co spowodowało, że mi również zebrało się na płacz.
-Mamo..-szepnęłam, jednak poczułam narastającą gulę w gardle, która nie pozwalała mi niczego wypowiedzieć.
-Dlaczego mi nie powiedziałaś? Dlaczego nie powiedziałaś mi, że byłaś w ciąży? - wyszeptała, a po jej policzku spłynęła pojedyncza łza. To złamało moje serce na pół.
Byłam. Czas przeszły. Osiągnęłam go czego chciałam. Straciłam je...straciłam moje dziecko, mojego dzidziusia. Przymknęłam na moment powieki, spod których wypłynęły słone łzy. Poczułam jakby ktoś wbił mi nóż w serce. Macie mnie za idiotkę, prawda? Przecież sama tego chciałam.
Tylko chyba dopiero teraz dotarło do mnie co takiego zrobiłam.
-Mamo ja...ja się bałam, ja go nie chciałam - szepnęłam przez łzy, bawiąc się swoimi drżącymi dłońmi.
-Dlatego je zabiłaś? - powiedziała, patrząc na mnie załzawionymi oczami, co było kolejnym ciosem w moje serce.
Zabiłam je.
Rozpłakałam się na dobre, chowając twarz w dłonie.
-Teraz jest już za późno na płacz, nic tym nie zmienisz, nie cofniesz czasu - powiedziała, po czym wstała, wychodząc. Czułam po jej głosie, że nie mogła teraz na mnie patrzeć, rozmawiać ze mną. Musiała ochłonąć.
Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak się w tym momencie czułam. Najbardziej na świecie nienawidziłam samej siebie. Jak mogłam być taką egoistką? Jak mogłam odebrać mu życie?
Byłam śmieciem. Powinnam umrzeć razem z nim.
*
Kobieta tuliła się do swojego męża, nie mogąc pohamować łez, które natarczywie wypływały spod jej powiek.
-To nasza wina. Gdybyśmy tylko poświęcili jej więcej czasu, dopilnowali, żeby nigdy więcej nie zobaczyła się z tym sukinsynem - mówiła przez płacz, wyrzucając z siebie wszystkie emocje, jakie aktualnie w niej tkwiły.
-Nie mów tak, nie mogliśmy pilnować jej dwadzieścia cztery godziny na dobę, to było niemożliwe. Winna jest tutaj tylko Chanel. Zawiniła swoją głupotą i bezmyślnością. - Mężczyzna mocniej ją objął. Ojciec Chanel podchodził do tego mniej emocjonalnie, chodź niezaprzeczalnie czuł się z tą sytuacją fatalnie. Miał wrażenie, że kompletnie nawalił jako rodzic, jako ojciec. Chodź zaprzeczał, to również czuł się winny. Obwiniał się za to, że nie dopilnował swojej jedynej córki. Nie mógł uwierzyć, że nie zorientował się, że Chanel wciąż spotyka się z Justinem i że jest w ciąży. To było dla niego nie do pojęcia.
-Jak do cholery mogliśmy nie zauważyć, że coś jest nie tak? - powiedziała głośniej, odsuwając się od mężczyzny. - Jak mogliśmy tak bardzo nawalić jako rodzice. Ona jest naszą jedyną córką, a my pozwoliliśmy na dojście do takiej sytuacji - dodała, przykładając dłoń do czoła. - Zdajesz sobie sprawę z tego, co się właśnie dzieje? Nasza córka, nasza mała Chanel leży teraz w szpitalu, bo wzięła jakieś prochy, żeby pozbyć się ciąży, w którą zaszła z jakimś pieprzonym ćpunem. Dociera to do ciebie?
Ojciec Chanel zacisnął zęby, czując, że sam ma ochotę się rozpłakać, choć cholernie nie chciał tego robić. Nie chciał się rozklejać. Chciał chociaż udawać silnego psychicznie.
-Dociera Claire - odpowiedział cicho, po czym usiadł na krzesełku, przecierając twarz dłońmi. - Aż za bardzo dociera - dodał już szeptem.
-Ona nie może tu zostać. Carl, nie damy rady jej przypilnować, skoro do tej pory sobie nie poradziliśmy.
-Co masz na myśli? - Mężczyzna podniósł głowę, patrząc uważnie na swoją żonę.
-Ona musi wyjechać.
____________________________________________________________________
Na jakieś 90% zasnę dzisiaj na jakiejś lekcji, ale chciałam Wam zrobić taką niespodziankę i dodać niespodziewanie ten rozdział dzisiaj.
Jest krótki, ale choćbym nie wiem jak się produkowała, to nie napisałabym więcej, bo po prostu chciałam go na tym skończyć. Obiecuję, że następny będzie już długi.
Dziękuję wam za 119 komentarzy w dwa dni. Kocham Was.

101 komentarzy:

  1. Wariatko ! Mogłaś iść spać, a nie rozdział pisać do prawie trzeciej w nocy, ale mimo wszystko straaaaasznie baaardzo ci dziękuję! Jesteś świetna, kochana itp. itd. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wstaje sb z lozka wchodze n Twojego bloga a tam co ?! Nowy rozdzial ! Omal nie zaczelam piszczec o 6 rano !
    Dziekuje za rozdzial jest cudowny ! ;**

    OdpowiedzUsuń
  3. Ugh biedny dzidzuś

    OdpowiedzUsuń
  4. NIESPODZIANKA CI SIE UDALA <3 NAWET NIE WIESZW JAKIM SZOKU BYLAM JAK ZOBACZYLAM NOWY ROZDZIAŁ HAJDHDJDJDJJD JEST BOSKI <3

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny <3 ale niespodzianka. DZIEKUJE

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham Cię <3 jestem ciekawa co dalej

    OdpowiedzUsuń
  7. Aaaaaaaa! Jest nowy rozdział<3 Aż musiałam się uszczypnąć bo nie potrafiłam w to uwierzyć <3 ;D Czyli Justin postanowił dać sobie spokój, hmm... Ciekawe czy po tym co mu powiedział Mike dalej będzie trwał przy swoim postanowieniu? Nie spodziewałam się aż takich efektów po wzięciu tej tabletki ;o Ciekawe co pomyśleli jej rodzice jak znaleźli ją nieprzytomną na ziemi? Pewnie zadzwonili po pogotowie, huh dobrze, że Jus nie widział karetki podjeżdżającej pod jej dom. Biedna Chanel, jej rodzice wiedzą o tym, że usunęła ciąże... Ciekawe gdzie ją wyślą? Mam teraz taki mętlik w głowie i tak wiele pytań! Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział <3 Skarbie masz niesamowity talent do pisania! <3 Pozdrawiam i życzę weny ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. OMFG jezu jesteś najspanialszą osobą na świecie. Choć nigdy cię nie poznałam uważam że jesteś wspaniałym człowiekiem, really. Z każdym nowym rozdziałem mnie zaskakujesz,a to jest ciężkie do osiągniecia.Zazwyczaj już w połowie opowiadania wiem jak się zakończy a w twoim wypadku NIE MAM POJĘCIA. Twoje opowiadanie różni się od tych wszystkich przewidywalnych opowiadań. Za każdym razem gdy zobaczę nowy rozdział na blogu szczerze się do sb jak jakaś idiotka. Rozdział jak zawsze niesamowity, jejku biedna Chany, biedny Justin, biedni wszyscy. :/ Widzisz ile emocji wzbudza u mnie jeden twój rozdział. Dziewczyno masz niesamowity talent mam nadzieje że doczekam się w przyszłości twojej książki. I za takie cudowne niespodzianki to mogłabym wszystko oddać hgsgduhrij <3
    Ale się rozpisałam xd

    OdpowiedzUsuń
  9. Nawet nie wiesz jak się ucieszyłam kiedy weszłam teraz na bloga i zobaczyłam nowy rozdział! To takie sjdhfgsjdflda <3 Dziękuję za to, że go dodałaś, świetna niespodzianka <3 Nie mogę uwierzyć w to, że Chany wylądowała w szpitalu i jej rodzice się o wszystkim dowiedzieli... Co ona musi teraz czuć... Strasznie jestem ciekawa gdzie ją rodzice wyślą? I czy Jus się o tym dowie i po jakim czasie ją odnajdzie? Błagam dodaj szybko następny rozdział bo ja tu nie wytrzymam! :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Zamiast słuchać nauczycielki to czytam ten rozdział, taka niespodzianka <3 Kocham Cię! Dobrze, że kontakty Chanel z Leą się nie pogorszyły po tym pocałunku. Huh, Jus stara się teraz o niej zapomnieć, coś czuję, że mu się to nie uda i znowu bd za nią biegał :) Ciekawe gdzie ją rodzice wywiozą no i jak ona na to zareaguje? Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Czasami opłaca się być chorym i zostać w domu zamiast iść do szkoły <3
    Cudowna niespodzianka <3 Jak weszłam na bloga to moja reakcja na 40 rozdział była mniej więcej taka : http://www.teen.com/wp-content/uploads/2012/11/tumblr_mbsuxhLYYu1riqizno1_500.gif
    To jest niesamowite! Masz ogromny talent dziewczyno! Musisz pomyśleć nad wydaniem książki, na pewno ją kupię <3 Żal mi Chany, to jakie miała wyrzuty sumienia przed połknięciem tabletki pokazuje, że ona nie jest jakąś głupią gówniarą, która uprawiała sex a później od tak pozbyła się dziecka. Jednocześnie rozumiem ją, nie dałaby sobie rady, no i gdyby postanowiła urodzić to Jus by się dowiedział a on raczej dobrym tatusiem by nie był. Jestem strasznie ciekawa co będzie dalej, za każdym razem mnie zaskakujesz, już sobie ułożę w głowie plan tego co będzie dalej a tu nagle bum jest coś zupełnie innego <3 Bardzo Ci dziękuję, że dodałaś ten rozdział jednocześnie zarywając nockę, mam nadzieję, że w szkole wytrzymasz <3 ILY <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Boże ale ty bosko piszesz *-* nigdy nie czytałam tak ciekawego i fajnego opowiadania jak to !!! Dziękuję ci za ro ze piszesz<3 rozdział fajny tylko szkoda ze usunęła dziecko i nie powiedziała justinowi miałam nadzieje ze się pogodzą. Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie wierzę ,że to zrobiła ,że zabiła swoje dziecko. Aż chciało mi się płakać jak to czytałam :'(
    Chciałabym aby Justin się dowiedział o tym wszystkim i ciekawa jestem jego reakcji... :>
    Gdzie oni chcą ją wysłać?!
    Rozdział jak zwykle genialny!*-*
    Kocham to i nie mogę się już doczekać nexta! <33

    OdpowiedzUsuń
  14. Jedna z najlepszych niespodzianek ever. Kocham to. Chanel nie Moze wyjechać ! Co z Justinem mam nadzieje że jeszcze bedą razem. Jezuu ja chce już następny. Dziękuje że to piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  15. No to zgon dlaczego Ty jestes taka Cudowna nie mam pojecia jak Ci dziekowac ;*** <33333

    OdpowiedzUsuń
  16. O MATKO :O Ten rozdział był taki .. emocjonujący. Aż chciało mi się płakac :'( Jestem ciekawa gdzie wyślą Chanel i nie moge sie doczekac akcji justin-Chany ^^

    OdpowiedzUsuń
  17. Widziałam, że jest już wczoraj, ale nie chciałam tak późno komentować, więc komentuje teraz.
    Jak dobrze że juz straciła te dziecko. (Nie miejcie mi za złe, ale mam pewien uraz do dzieci i po prostu ich nie lubię, a można nawet powiedzieć że nie cierpie, oczywiście nie wszystkie ale większość).
    Ona może wyjechać?! Nieee !!! Ona nie może wyjechać. Justin liczę na ciebie.. :)
    Już się nie mogę doczekać nastepnego. A bo bym zapomniała: ZAJEBISTY ROZDZIAŁ !! :)
    ~ Roksana ♥ ♥ ♥
    PS: Strasznie dziękuję Ci za tą niespodziankę. Z pewnością Ci się udała. :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Boski kocham cię i twoje opowiadanie jesteś switna nie moge doczekac się NN ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. To jest pierwszy i chyba ostatni blog na jakim dosłownie się popłakałam. Nie jestem osobą uczuciową i nigdy nigdy nie byłam. Filmy jak i inne książki ruszały mnie ale nie do tego stopnia. Tu po prostu nie wytrzymałam i łzy poleciały po moich policzkach, a było ich coraz więcej z każdym przeczytanym słowem.
    Nawet nie jestem w stanie wyrazić tego co czuję. Jesteś moim Bogiem! Nigdy, nigdy podkreślam nigdy nikt nie był w stanie wywołać u mnie takich emocji. Więc albo ja się zmieniłam, albo po prostu jesteś cudowną pisarką.... Wiem, że pewnie dostajesz dużo takich właśnie wiadomości, ale ja muszę napisać coś od siebie żebyś wiedziała ... Jesteś genialna. Ten blog od samego początku, z każdym przecinkiem i każdym zdaniem jest w 100 % doskonały. Zaskakujący i naprawdę najlepszy. Jaka szkoda, że nie ma więcej osób z takim talentem jak ty.
    Nie śpiesz się z następnym rozdziałem. Wiem, jak ciężko pisze się cokolwiek i wiem jak niewdzięczni mogą być za to ludzie. Więc będę czekała na następny tak długo jak będzie trzeba. ;**

    OdpowiedzUsuń
  20. cudowny rozdział. naprawdę jesteś mega utalentowana. kocha twoje opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń
  21. omgomgomgomg dziekuje ci za tak wspaniala niespodzianke po prostu nie moge w to uwierzyc <3 rozdzial jest idealny nic dodac nic ujac po prostu brak slow. Perfekcyjny :D Nawet nie wiesz jak sie ciesze skacze po domu jak glupia i mama sie ze mnie smieje ze moge takreagowac na wiesc o nowym rozdziale, Ale ja nie moge inaczej. Uzaleznilam sie od niego. Od Justina i Chanel*___* sama chcialabym miec takiego Justina bo on jest taki przyciagajacy ta swoja agresja :**
    Kocham Cie

    OdpowiedzUsuń
  22. piszesz tak idealnie <3 <3 uwielbiam cie !

    OdpowiedzUsuń
  23. Wspanialy tyle sie w nim dzieje i jestem z Ciebie dumna poniewaz chcesz ukazac ze milosc nie jest latwa i wlasnie to robisz to wspaniale ;*

    OdpowiedzUsuń
  24. Super rozdział. Szkoda, że poroniła... Hm...

    OdpowiedzUsuń
  25. nie spodziewalam sie tak szybko rozdzialu. mile zaskoczenie :)
    co do rozdzialu to jak zawsze zajebisty i duzo sie dzieje. jestem bardzo ciekawa co bd dalej.
    pozdrawiam i zycze weny xx.

    OdpowiedzUsuń
  26. Cudowny rozdzial <3 Jak Chanel mogla cos takiego zrobic;oo

    OdpowiedzUsuń
  27. Wspaniały, wspaniały! To wszystko jest tak rewelacyjne. Poprawiłaś mi humor, jesteś cudowna. Nie ma żadnych błędów, wszystko idealnie, perfekcyjnie! Cholera, Uwielbiam Cię.

    OdpowiedzUsuń
  28. oo nie! ona nie moze wyjechać ! :( <3

    OdpowiedzUsuń
  29. swietny rodzial, dziekuje kocham cie i ona nie moze wyjechac <3

    OdpowiedzUsuń
  30. A jednak to zrobiła. ; ( Już w połowie myślałam, że tego nie zrobi,ale jednak. Teraz najbardziej mnie nurtuje pytanie : Czy na prawdę wyjedzie i co się stanie ? Jestem też ciekawa czy Justin się dowie, że była z nim w ciąży. Oby jeszcze wszystko się ułożyło między nimi. To chyba była moja najlepsza niespodzianka. :D Dziękuję, że tak szybko dodałaś rozdział. :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Kocham <33 jak zawsze super rozdział :****

    OdpowiedzUsuń
  32. czemu zabiła to dziecko..
    piszesz świetnie, Twoje rozdziały są nieprzewidywalne . super :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Masz wielki talent. Dzisiaj cala noc czytalam od poczatku a w szkole ledwo co ogarnialam ale warto bylo ;**

    OdpowiedzUsuń
  34. Kochana, tak się dla nas poswiecasz... :*Dziękujemy!
    A co do Channel to nie mogę uwierzyć że to zrobiła -płacze :(

    OdpowiedzUsuń
  35. Idealny rozdzial pod kazdym wzgledem :D

    OdpowiedzUsuń
  36. Jestem mega ciekawa co będzie z Chanel i Justinem :P KC ♥

    OdpowiedzUsuń
  37. O mój boże piękny rozdział pozdrawiam z grobu <33!

    OdpowiedzUsuń
  38. Aaaa dziękuje i nie moge doczekać sie nastepnego :)

    OdpowiedzUsuń
  39. CUDO! <-- tyle bo jestem zbyt przejęta co będzie w natępnym haha <3

    OdpowiedzUsuń
  40. Uwielbiam to !!! ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  41. O mój boże :o Ciekawe czy rodzice Chanel pójdą powiedzieć Justinowi, że była z nim w ciąży :o Pewnie gdy ją gdzieś wyślą, on pojedzie jej szukać

    OdpowiedzUsuń
  42. jesteś wariatką! ale i tak Cię kocham! <3 tak się poświęciłaś... ach. :)
    ech... Chanel, idiotko, co Ty narobiłaś?! ;< wiem, że tak miało być, ale... nie mogę się pogodzić z tym, że ona zabiła to dziecko. ;<
    i... jakto Chanel ma wyjechać?! o__O ona nie może tego zrobić, no. ;< ech...
    cudny rozdział, czekam już na NN, bo jestem mega ciekawa co wymyśliłaś. *___*

    @saaalvame

    OdpowiedzUsuń
  43. Kocham to ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  44. ZAWSZE JAK CZYTAM TO OPOWIADANIE TO STRASZNIE JE PRZEŻYWAM JDFHJFHREFHR
    NIGDY NIE SPODZIEWAŁABYM SIĘ ŻE RODZICE SIĘ O TYM DOWIEDZĄ ..........ZASKOCZYŁAŚ MNIE
    + BAAAARDZO DZIĘKUJĘ, ŻE TAK SZYBKO NOWY ROZDZIAŁ <3
    TRZYMAJ SIĘ KOCHANA I POWODZENIA W SZKOLE : )

    OdpowiedzUsuń
  45. Ty musisz nas strasznie kochać ♥♥♥♥ dziękujemy my ciebie też bardzo mocno kochamy @aniakomi

    OdpowiedzUsuń
  46. Nowy rozdział tak szybko to spełnienie moich marzeń<3 Najlepsza niespodzianka na świecie! Chany jednak wzięła te tabletki... Jakoś cały czas miałam nadzieję, że zmienisz zdanie i ona postanowi urodzić. No ale to Twoje opowiadanie a w ten sposób akcja rozwinie się w innym kierunku, ciekawszym. Bo nie wyobrażam jej sobie na imprezie z ciążowym brzuchem. Ciekawe gdzie ją rodzice wyślą i kiedy Justin się o tym dowie? Czekam na następny i gorąco pozdrawiam<3

    OdpowiedzUsuń
  47. Cudownie idealnie perfekcyjnie <3 Dziekuje

    OdpowiedzUsuń
  48. Nie szkoda ze to dziecko nie przeżyło :( ale cóż

    OdpowiedzUsuń
  49. OMG swietny jak zawsze czekam juz na nastepny <33

    OdpowiedzUsuń
  50. Jezu, stało się... choć nie chciałam tego dziecka... to teraz mi się tak smutno zrobiło... i wyobraziłam sobie, że to ja jestem Chanel... i... to za wiele...
    Justin nie zasługuje na nią. A ona nie może wyjechać! Nie...
    Rozdział jest fantastyczny, jak zwykle ♥

    OdpowiedzUsuń
  51. Zrobiła to! Na dodatek się wydało! A jak Justin się jednak dowie?! OMG!
    Ale się porobiło, kurde! :(
    Smutno tak jakoś. Szkoda, że nie powiedziała mamie. Ale wiem, że miałaś swój pomysł co do tej kwestii opowiadania :)
    No cóż... ciekawa jestem jak się to dalej potoczy. Ona wyjedzie?! Uh to już się zrobiło poważnie.

    @ameneris
    <3

    OdpowiedzUsuń
  52. Ale się porobiło! Kurcze, nie sądziłam że Chanel wyląduje w szpitalu ;o Tak bardzo jej współczuję i jeszcze rodzice się o wszystkim dowiedzieli... Ale gdzie oni ją mogą wysłać? Mam nadzieję, że Jus ją odnajdzie...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Ona wyjedzie.? Jestem tylko ciekawa gdzie. Zajebisty rozdzial i blog. :-D

    OdpowiedzUsuń
  54. Nie oni nie mogą wywieźć Chanel! Ona ma zostać na miejscu, Jus ma zacząć za nią latać i mają się pogodzić i być ze sobą szczęśliwi przez resztę swych dni! Takie tam moje marzenia, haha<3

    OdpowiedzUsuń
  55. Jest nowy rozdział, nie wierzę!! Cudowna niespodzianka Kochana <3 Mam ogromną nadzieję na to, że rodzice wszystko przemyślą i jednak nigdzie nie wywiozą Chanel... Ona ma już wystarczająco dużo problemów, chociaż może jak będzie tak daleko to szybciej zapomni o Jusie. Pytanie tylko czy on da jej o sobie zapomnieć? Czekam na następny :*

    OdpowiedzUsuń
  56. Zajeeeeeeeeeeebisty <33

    OdpowiedzUsuń
  57. mam nadzieję, że mnie jeszcze pamiętasz..
    na początek chcę cię bardzo mocno przeprosić kochanie. nie komentowałam choć czytałam każdy rozdział po kilka razy.. nie potrafię się usprawiedliwić. nie mam nic na swoją obronę. powinnam teraz pod każdym rozdziałem gdzie nie ma komentarza ode mnie napisać go tam. możliwe, że to kiedyś zrobię. w sumie mogę ci to obiecać nawet tylko nie gniewaj się na mnie. OBIECUJĘ CI TO.
    a to czy mnie pamiętasz zobaczymy.. mam nadzieję, że poznasz mnie po moim odmiennym stylu pisania komentarzy i ich długości. nie zawsze byłam sumienna niestety.. a teraz przejdę już do oceny bo ten wstęp będzie dłuższy niż powinien.
    "codziennie wchodzę kilka razy patrzeć czy nie ma nn choć wiem, że nie. dziś weszłam i jest! opanowałam swój entuzjazm i powiedziałam sobie, że przeczytanie tego rozdziału będzie nagrodą za zrobienie lekcji. musisz wiedzieć, że strasznie mnie to zmotywowało :> a rozdział świetny jak zawsze xx " to ja na asku.
    moje przeczucie było takie, że Justin walnie jej jakąś niespodziankę typu zaśpiewa coś pod oknem czy cały jej pokój wypełni różami. wiem romantyczka ze mnie. ale po namyśle to nie mogło się udać. on taki kurde nie jest. lol. głupia ja. cieszę się bardzo z tego, że chanel nie odrzuciła lei. jest ona wspaniałą osobą i mimo tego małego przypływu emocji nie powinna zostać odrzucona jako przyjaciółka. chciałabym mieć kogoś takiego jak lea. gdy przesyła przyszła modliłam się razem z chanel aby jej mama nic nie zauważyła. swoją drogą niezłe kłamstwo hihi. przypomniałaś mi, że ja muszę kupić nową obudowę :). a wracając popłakałam się (jak zawsze zresztą) jak chanel mówiła do dziecka.. już nawet myślałam, że się rozmyśli.
    ojj Justin.. czemu ty tak bardzo boisz się swoich uczuć. ale dobrze, że chociaż chanel się przyznałeś no ale ona ci nie wierzy. biedy. masz za swoje. (ale i tak cię kocham :*)
    przemknęło mi przez myśl, że Justin znajdzie chanel w "tym" stanie, ale nigdy nie pomyślałam, że jej rodzice się o tym wszystkim dowiedzą.. NIGDY. tym mnie kompletnie zaskoczyłaś, ale wiesz, że kocham te twoje niespodziewane zwroty akcji :).
    i teraz... jaki wyjazd???! gdzie kurde chcecie zabrać chanel i to jeszcze z dala od justina?! gdzie się pytam?? JESTEM PRZECIW.
    a ty idioto masz za nią jechać! SŁYSZYSZ! jak nie to sama wpakuję cię siłą związanego do samochodu i zawiozę pod jej "nowy dom", a tego byś nie chciał kochanie uwierz mi.
    + i tak wiem, że zrobisz jak masz zaplanowane w tej swojej małej i kochanej główce. :)

    jeszcze raz przepraszam kochanie. nie wiem czy mam prawo jeszcze tak się do cb zwracać, ale nie potrafię inaczej. mam tylko nadzieję, że mnie pamiętasz, a nawet jak nie to nic takiego. ważne, że ja nigdy nie zapomnę o tobie i moim ulubionym opowiadaniu :')
    nic tylko pozostaje mi czekać na nn.
    dziękuję
    - Ola/qBestBeLieBer

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ola...pamiętam Cię. Pamiętam Cię bardzo dobrze i strasznie tęskniłam.

      Usuń
    2. :'''''''''') jak ja się cieszę strasznie. powinnaś mnie opieprzyć czy coś.. ale będę teraz komentować każdy i kiedyś nadrobię komentarze przy każdym rozdziale gdzie go ode mnie nie ma. :)
      jak coś to mój ask a tt masz w opisie jak nie pamiętasz :)
      http://ask.fm/qBestBeLieBer

      Usuń
  58. Wiesz co Ci powiem ?!
    Bok ja nie...
    Normalnie brak mi słów na Twój geniusz...
    Nie dość,że rozdział jest wspaniały,to jeszcze dodałaś go wcześniej...
    Jesteś cudowna !!!
    I jak tu Ciebie nie kochać,skoro tak się o nas troszczysz...
    Teraz już wiem,c mogę Ci powiedzieć...-jedno słowo...
    Dziękuję ;-*

    OdpowiedzUsuń
  59. jak mi smutno, że dzidziusia straciła ;_; ale niestety, "life is brutal".
    kurde, zastanawiam się czy Jus dowie się że miał dziecko. I jak na to zareaguje, że usunęła (jak się wgl dowie xx)
    A teraz oczywiście rodzice Chanel obwiniają chłopaka że ich córka współżyła z nim... Kurde, odwalcie się od niego, sam nie pieprzył......
    Rozdział cudowny, nie mogę się doczekać kolejnego. Zrobiłaś mi mega niespodziankę. Jak zobaczyłam, ze jest czytałam na matematyce :D
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  60. ojej zrobiła to zabiła go ;-;
    jak to wyjechać? omg proszę niech tego nie robią :o
    abdhew rozdzaił genialny *.*

    OdpowiedzUsuń
  61. łał, już myślałam, że w końcu się rozmyśli i nie weźmie tych tabletek.. no cóż.. stało się. ale po wyznaniu jej mamy, że musi wyjechać to po prostu jestem w szoku. jestem ciekawa czy Justin dowie się o ciąży :) rozdział jak zwykle świetny :) pozdrawiam i czekam na nn :* ♥

    OdpowiedzUsuń
  62. nie, oby nie wyjechała.. ona musi zostać, ona musi zrozumieć że Justin ją kocha... oni.. ech, czekamy na następny rozdział. dziękujemy <3

    OdpowiedzUsuń
  63. sliczny.. oni musza byc razem ;***

    OdpowiedzUsuń
  64. Dziekuje, dziekuje, dziekuje, dziekuje, dziekuje za ten rozdzial. Jestes cudowna *.* jeej i niech Chanel nie wyjezdza ;c ehh..biedne dziecko ;c

    OdpowiedzUsuń
  65. niech ona nie wyjeżdza i niech juz jest z justinem

    OdpowiedzUsuń
  66. Omg jesteś cudowna!
    Jestem ciekawa kiedy Justin dowie się o dziecku i czy się w ogóle dowie. Myślałam, że jednak nie polknie tych tabletek, ale stalo sie jak stalo. Może Justin zauważy że Chanel nie ma w domu i będzie coś podejrzewać?
    Asdfghjkl cudowny rozdział!
    Najlepszy blog jaki kiedykolwiek czytałam!
    Kisses, S.

    OdpowiedzUsuń
  67. Mowilqm ci to z 136830642 razy i powtorze 2 tyle. Jestes genialna pisarka. W swietnych miejscach konczysz rozdzialy i akcja jest zrozumiala. Kiedy wydasz ksiazke zobaczysz. <3 <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  68. To się porobiło....
    Kolejny świetny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  69. jeju ile się dzieje, rodzice chanel, jeju dsgfvdg tak bardzo nie mogę się doczekać aż channy wyjedzie z justinem

    OdpowiedzUsuń
  70. Ona nie może wyjechać, niech ją Justin porwie czy coś. Kurcze, że też rodzice musieli się o tym dowiedzieć... Czekam na następny<3

    OdpowiedzUsuń
  71. Omg. Jak ona cierpiała, tak bardzo mi jej żal! A teraz na dodatek jeszcze rodzice się o tym dowiedzieli, nie chciałabym być teraz w jej skórze. Ciekawe gdzie ją wywiozą? Dawaj szybko następny xD

    OdpowiedzUsuń
  72. nie wierze że to zrobiła... znaczy wiedziałam że tak bedzie ale i tak nie mogę w to uwierzyć haha jak to brzmi xd

    OdpowiedzUsuń
  73. jak ona mogla tak postapic. ;( justin powinien wiedziec ze zostanie ojcem, btw. piekny rozdzial ;**

    OdpowiedzUsuń
  74. justin walcz o chanel <3

    OdpowiedzUsuń
  75. Już miałam taką małą nadzieje ,że ona jednak urodzi to dziecko ,że zrozumie ... ehh ,ale i tak rozdział boski *.* bardzo ,ale to bardzo nie moge doczekać się następnego rozdziału ! czekam z niecierpliwością <3 :D

    OdpowiedzUsuń
  76. super, świetny, boski, cudowny, zajefajny, zarąbisty, najlepszy <3 *.*

    OdpowiedzUsuń
  77. miałam zamiar wejść tu dopiero w piątek, ale coś mnie tknęło i weszłam dzisiaj, a tu... niespodzianka :D
    dziękuję Ci strasznie za nią, bo nie musiałaś, a jeśli kolejny pojawi się też tak szybko, to będę w 7. niebie ;p

    OdpowiedzUsuń
  78. omg zaskoczyłaś mnie tym rozdziałem, tak szybko go dodałaś, może i jest krótki ale jest świetny, nie mogę się doczekać nn hsdfghsadfhgsgh czekam z niecierpliwością

    OdpowiedzUsuń
  79. Co to, to nie....Chanell nie może wyjechać! Nie zezwalam! Lol. A tak ogólnie to rozdział cudowny *o* mam nadzieję, że nie przysypiałaś na lekcjach i więcej nie będziesz zarywać nocek głuptasie. ; )

    OdpowiedzUsuń
  80. Rany ; o teraz to mnie zaskoczyłaś, gdzie oni chcą ją wysłać ; o
    Szczerze myślałam że jednak to dziecko przetrwa ale właśnie to najbardziej lubię w twoim opowiadaniu ;D Jest strasznie nieprzewidywalne ^.^ Nie mogę się doczekać nowego ♥

    OdpowiedzUsuń
  81. Piszesz niesamowite rozdziały. Ten przeczytałam trzy razy i ciągle nie mogę uwierzyć że jednak usunęła te dziecko... Ciekawe czy Justin się o tym dowie i jak zareaguję? Już nie mogę doczekać się następnego.
    Kocham Cię:***

    OdpowiedzUsuń
  82. *_* Ona nie może wyjechać! Nie pozwalam na to! Ale już chce sie dowiedziec jak Justin sie dowie o ciąży habakxjsiav! Genialny rozdzial jak zawsze <3

    OdpowiedzUsuń
  83. Kurcze to się porobiło... Gdyby jej rodzice się nie dowiedzieli to byłoby o wiele lepiej a tak to chcą ja wywieść gdzieś... Jestem bardzo ciekawa jak potoczy się dalej ta historia, czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  84. Tak bardzo kocham to opowiadanie <3 Nie wyobrażam już sobie życia bez niego, mam nadzieję, że gdy skończysz tę historię to za jakiś czas zaczniesz nowe opowiadanie. Masz niesamowity talent dziewczyno <3

    OdpowiedzUsuń
  85. Rozwijaj swoj talent jest Wspanialy ! Justin gdyby to czytal napewno bylby zachwycony ;**

    OdpowiedzUsuń
  86. Gdzie oni ją wywiozą? Jak Jus się o tym dowie to będzie jazda, on ją wszędzie znajdzie, zakochał się, aww<3 Ciekawe kiedy Chany do niego wróci o ile w ogóle to zrobi. Mam nadzieję, że wszystko zacznie się jej układać, tyle się już wycierpiała biedna... Kocham Cię bardzo mocno <3

    OdpowiedzUsuń
  87. Cholera no Jus posłuchaj Mike'a a nie udawaj, że jej nie kochasz! Rusz dupsko i staraj się dalej! A jeżeli chodzi o Chany to strasznie mi jej żal... Mam nadzieję, że rodzice jej jednak nigdzie nie wywiozą...

    OdpowiedzUsuń
  88. OMG, jesteś cudowna dziewczyno. Dodajesz tak szybko rozdziały i wgl jest to super ciekawe. ; * Rozdział jak zwykle cudowny. Kurczę, oni nie mogą jej wywieźć.. Ona musi być z Justinem, są tacy słodcy < 3

    OdpowiedzUsuń
  89. to jest niesamowite <3 dziewczyno przy tobie wszystkie inne opowiadania są beznadziejne... ale twoje jezu to po prostu magia, zawsze nas zadziwiasz. CUDOWNE oficjalnie jestem od twojego opowiadania uzależniona xd :D

    OdpowiedzUsuń
  90. KOCHAM!!!!! <3 TO NA WET ZA MAŁO POWIEDZIANE!!!1

    OdpowiedzUsuń
  91. co?gdzie?jak?wyjechać?
    lecę do nn :))

    OdpowiedzUsuń
  92. Cityofdreams-ly.blogspot.com Zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  93. Myślałam że jednak nie odważy się i nie wezmie tych tabletek a jednak pomyliłam się. Ach i jak to ma gdzieś wyjechać ona nie może ona musi być z Jusem tak to się skonczyć nie może nie zgadzam się

    OdpowiedzUsuń