sobota, 5 października 2013

Rozdział 38.

Odwróciłam się na drugi bok, czując ciepło bijące od kogoś obok mnie. Automatycznie wtuliłam się w klatkę piersiową osoby obok.
Moment.
Jakim cudem ktoś leżał obok mnie?
Szybko otworzyłam oczy, gwałtownie podnosząc się do pozycji siedzącej. Spojrzałam na bok i momentalnie doznałam szoku. Czy to jest jakiś żart? A może ja się jeszcze nie obudziłam i to mi się śni?
Uznajcie mnie za idiotkę, ale właśnie w tym momencie lekko uszczypnęłam się w rękę, chcąc sprawdzić czy aby na pewno jeszcze nie śnię.
Nic się nie wydarzyło, co oznacza, że to wszystko jest naprawdę. 
Błagam uderzcie mnie czymś ciężkim. Złapałam się za głowę, starając się przypomnieć sobie cokolwiek z wczorajszej nocy. Jakim pieprzonym cudem znalazłam się w łóżku Justina?
Przyszłam, poszłam do baru, poznałam Matt'a, później tańczyliśmy, ja wypiłam, znowu tańczyliśmy i..bum, urwany film.
Pięknie.
Wyszłam spod kołdry, od razu kierując się do komody, na której leżała moje torebka.
-Boże, już dwunasta - szepnęłam, patrząc na wyświetlacz swojego iPhone'a. W tym momencie spotkałam na Justina. Wyraźnie chciał się do kogoś przytulił i czując pustkę obok siebie, zaczął się rozbudzać. Przetarł twarz, lekko się podnosząc. Najpierw spojrzał na bok, zauważając, że mnie tam nie ma, a dopiero po chwili przeniósł wzrok na mnie.
-Hej -powiedział cicho zachrypniętym głosem. Ciśnienie maksymalnie mi podskoczyło.
-Hej? - powtórzyłam po nim, parskając zdenerwowana. -Możesz mi powiedzieć, co ja tu robię? - Założyłam ręce na piersi, patrząc na niego z wyrzutem. 
-Nie denerwuj się - powiedział, chcąc mnie uspokoić. Podniósł się, siadając na łóżku. 
-Ja mam się nie denerwować? - niemal wrzasnęłam, mając szczerą ochotę go zabić. -To jest jakaś pieprzona paranoja. - Przyłożyłam dłoń do czoła, nie potrafiąc ułożyć sobie tego wszystkiego w głowie. 
-Wychodzę sama, z dala od ciebie, idę do klubu, nie przypominam sobie, żebym w ogóle cię spotkała i nagle budzę się rano u ciebie, w twoim pieprzonym łóżku. Prześladujesz mnie? - parsknęłam ze złością i kompletnym zdezorientowaniem.
Justin parsknął śmiechem, czym kompletnie wyprowadził mnie z równowagi.
-Kurwa, jesteś psychiczny - wrzasnęłam na niego, wkładając na stopy swoje szpilki i zbierając się do wyjścia. - Pieprzony psychopata - warknęłam jeszcze pod nosem, wiążąc włosy gumką z torebki.
-Przypuszczam, że jeśli powiem ci jak było naprawdę, to mi nie uwierzysz - powiedział, wstając i wkładając swoje spodnie leżące na fotelu obok.
Zacisnęłam zęby mając wrażenie, że zaraz wybuchnę i coś mu zrobię.
-No dawaj, chętnie posłucham. - Założyłam ręce na piersi, patrząc na niego.
-No więc - zaczął, zapinając swoje spodnie i podchodząc do mnie. - Spotkałem cię wczoraj kompletnie nawaloną w klubie. Okej, poszłaś sobie, zostawiłem cię. Wiesz, kiedy zgarnąłem cię na chatę?
-No kiedy? - Parsknęłam ironicznym śmiechem.
-Jak zaczęłaś tańczyć i robić striptiz na barze - odparł, lekko się uśmiechając.
Zamurowało mnie. Patrzyłam na niego, a moja mina była zapewne w tym momencie arcygłupia. A jego to najwyraźniej bawiło.
-Że co? - wydusiłam w końcu z siebie.
-Mówiłem, że mi nie uwierzysz. - Zaśmiał się.
-Jesteś żałosny. - W końcu postarałam się jakoś otrząsnąć. - Uważaj, bo ci w to uwierzę. Zresztą, jakim w ogóle prawem zabrałeś mnie do siebie, co? - dodałam, patrząc na niego ze wściekłością.
-Wolałaś dalej robić za striptizerkę w klubie i zaliczyć jakiegoś kelnerka? - Patrzył na mnie z taką cholernie cwaną miną. Był pewny siebie, czym doprowadzał mnie do szału. Za kogo on się miał.
-Wolałam robić wszystko inne, poza spotykaniem się z tobą - syknęłam, patrząc na niego z pogardą. - Nigdy więcej się do mnie nie zbliżaj, słyszysz?
-Wczoraj mnie lubiłaś. Nawet bardzo - Uśmiechnął się, a ja czułam, że naprawdę za chwilę stracę kontrolę nad sobą i go zabiję.
-Nienawidzę cię - syknęłam przez zaciśnięte zęby, po czym gwałtownie się odwróciłam. Trzymałam już za klamkę drzwi, kiedy Justin złapał mnie za nadgarstek i pociągnął lekko w swoją stronę.
-Zaczekaj, przepraszam. - Westchnął, nie puszczając mnie. - Bycie dupkiem, mam chyba we krwi.
-Zauważyłam - warknęłam i wyrwałam swoją rękę, chcąc odejść, jedna znów mi to uniemożliwił.
-Naprawdę przepraszam. Mam to do siebie, że nie myślę co mówię. - Spojrzał na mnie, udając skruszonego.
-Chyba wiesz, gdzie możesz wsadzić sobie te swoje przeprosiny - po raz kolejny na niego warknęłam i odsunęłam się.
W tym momencie chłopak ponownie mnie złapał. Przyciągnął mnie do siebie, jednak tym razem dużo mocniej niej niż wcześniej.
Możecie wyobrazić sobie co poczułam, kiedy tak po prostu mnie pocałował.
Z jednej strony złość, wściekłość, chęć zamordowania go.
Natomiast z drugiej przyjemnie ciepło rozchodzące się po moim ciele. Chęć przytulenia go i nie puszczania już nigdy.
I myśl o tym, że jestem w ciąży. Z nim.
Gwałtownie się od niego odsunęłam i nie czekając na nic, wymierzyłam mu policzek.
-Nigdy więcej tego nie rób - syknęłam, odwracając się szybko i wychodząc z pokoju.
Zeszłam na dół, dopiero teraz chyba uświadamiając sobie gdzie jestem. Spojrzałam na salon, a w mojej głowie zaczęły pojawiać się obrazy z tamtego wieczoru.
Stanęłam w miejscu, czując łzę spływającą ze swojego policzka.
W tym momencie odruchowo złapałam się za brzuch, dosłownie zginając się w pół. Poczułam dosyć mocny ból, przypominający skurcze.
Syknęłam, nie potrafiąc się nawet wyprostować. Zaczęłam kląć w myśli na to, co znajdowało się w moim brzuchu. To przez niego mnie bolało.
Usłyszałam zbieganie po schodach. Świetnie, tylko tego mi brakowało.
-Chanel, co ci jest. - Od razu do mnie podszedł, nachylając się nade mną.
-Nic, nie dotykaj mnie - warknęłam, starając się opanować ból i wstać.
-Przecież widzę - odparł, obejmując mnie ramieniem i pomagając się podnieść.
-Kurwa, nie dotykaj mnie, słyszysz?! - wrzasnęłam na niego, nawet nie wiedząc skąd u mnie taki nagły przypływ złości. -Odpieprz się od mnie. Raz na zawsze - dodałam, zrzucając z siebie jego ręce. Wyprostowałam się, starając się równomiernie oddychać, aby złagodzić ten pieprzony ból.
Usiadłam na fotelu, prostując się. Musiałam niesamowicie się kontrolować, aby odruchowo nie złapać się za brzuch. To mogłoby wyglądać zbyt jednoznacznie.
-Chanel kurwa martwię się, co ci jest? Co cię boli? - kucnął przy mnie.
-Martwisz się? - parsknęłam z ironią. - Naprawdę? A martwiłeś się o mnie wtedy? - powiedziałam takim tonem, że byłam pewna, że domyślił się o czym mówię.
Spuścił wzrok, zaciskając wargi.
-Przepraszam - dosłownie szepnął, nie patrząc mi w oczy.
-Przepraszam - parsknęłam, powtarzając po nim z ironią. - Jeśli sądzisz, że to jedno, głupie słowo cokolwiek zmieni, to się mylisz. Chyba nawet nie zdajesz sobie sprawy co zrobiłeś - dodałam i ignorując wciąż towarzyszący mi ból, wstałam, udając się do wyjścia.
*
Weszłam do domu, jak zwykle zastając w nim pustkę. I choć teraz to było dla mnie dosłownie błogosławieństwem, że rodziców ciągle nie było w domu, bo dzięki temu nie zauważali, że nie ma mnie rano w domu, to z drugiej strony podświadomie chciałam usiąść i pogadać z mamą. Mimo, że praktycznie nie mogłam powiedzieć jej niczego, to jej potrzebowałam.
Jakkolwiek idiotycznie to zabrzmi.
Zamknęłam za sobą drzwi, odkładając klucze na komodę i udając się do salonu. Położyłam się na kanapie, mając szczerą ochotę iść na stację i rzucić się po pociąg albo skoczyć z pierwszego, lepszego mostu.
Miałam dosyć. Czułam jak upadam na samo dno.
Nie radzę sobie ze swoim własnym życiem i to mnie przeraża.
Myślałam o tym, co wydarzyło się rano. Boże drogi, jakim cudem jak znalazłam się u Justina w łóżku? Nie przypominam sobie, żebym w ogóle go spotkała, więc chyba możecie sobie wyobrazić jakim szokiem to dla mnie było.
Spałam z nim? Chyba nie, byłam przecież ubrana.
Przypominając sobie nagle powód mojego wczorajszego upicia się, poczułam w brzuchu okropny ucisk. Ten, kiedy przychodzi, gdy bardzo się czegoś boimy i czymś stresujemy.
Ja byłam przerażona.
Spojrzałam na stół, na którym leżał laptop mojej mamy. Przygryzłam wargi, po czym wzięłam komputer za stołu, kładąc go sobie na kolana.
Może zachowuje się teraz psychicznie. Jak idiotka. Bezmózga nastolatka, nie licząca się z niczym ani nikim.
Ale wiedziałam, że nie ma innej opcji. Żadna inna opcja dla mnie nie istniała.
"Jak stracić dziecko?"
Serce biło mi coraz szybciej, jakbym robiła coś strasznego.
Chociaż czy szukanie informacji o tym, jak poronić nie jest właśnie czymś takim?
"uderzaj się mocno w brzuch"
"zrzuć się ze schodów"
"ćpaj"
"bierz bardzo gorące kąpiele"
To mnie przerażało.
A fakt, że to były moje jedyne wyjścia przerażał mnie jeszcze bardziej. Nie mogłam dokonać aborcji, nie mogłam pozwolić, aby rodzice dowiedzieli się o ciąży.
Muszę się tego pozbyć, zanim się rozwinie.
W tym momencie mój telefon zaczął dzwonić. Wyjęłam go ze swojej torebki, patrząc na jego wyświetlacz.
Cher.
Przetarłam dłonią czoło, cicho wzdychając. Dopiero po kilkunastu sekundach zdecydowałam się odebrać.
-Chanel, czy ty sobie zdajesz sprawę jak ja się o ciebie martwiłam? Nie odbierasz telefonu od wczoraj, jaja sobie robisz? - Od razu na mnie naskoczyła.
-Nie miałam ochoty z nikim rozmawiać. Mówiłam ci, chciałam być sama - odparłam spokojnie, kładąc się na kanapie i wtulając w poduszkę.
Miałam ochotę się rozbeczeć. Nie wiem który to już raz od jakiegoś okresu w moim życiu.
-Boże, ty chyba naprawdę nie zdajesz sobie sprawy, jak się martwiłam - odparła już spokojniej.
Wiem, że się martwiła. Wiem, że jej na mnie zależy. Wiem, że chce mi pomóc.
Tylko wiem też, że nie jest w stanie. Nikt nie jest.
-Nic mi nie jest, żyje, możesz być spokojna.
-A jak się trzymasz? Już lepiej? Przemyślałaś sobie to wszystko? Mam nadzieję, że wzięłaś sobie do serca to, co ci powiedziałam i się nie załamujesz.
Coś ty. W sumie nawet zaczęłam się cieszyć. To takie fajne mieć szesnaście lat, chodzić jeszcze do liceum, być kompletnie rozbitą psychicznie i być w ciąży z chłopakiem, który się mną bawił, bił mnie i chyba zabije mnie, gdy się dowie o dziecku.
Wow, trzeba to oblać.
-Cher, proszę cię, nie osłabiaj mnie. Obie wiemy, że nie jest i nie będzie dobrze. Muszę pozbyć się tego czegoś - powiedziałam stanowczo.
-Tego czegoś? - powtórzyła po mnie. - Mówisz o swoim dziecku? - spytała z lekkim niedowierzaniem.
Zacisnęłam wargi. Nie chciałam tak mówić. Nie chciałam nazywać tego w ten sposób. To nie było "moje dziecko". To był problem, którego trzeba było się pozbyć.
-Wiesz o czym mówię - warknęłam. - Muszę sprawić, żeby to znikło. Wywołać poronienie, rozumiesz?
-Co ty w ogóle mówisz? Chanel, ty się dobrze czujesz? - odparła, będąc chyba przerażona moimi słowami.
Tyle, że ja mówiłam całkiem serio.
-Ty naprawdę sądzisz, że ja urodzę to dziecko? Przecież gdyby moi rodzice dowiedzieli się o tym, że jestem w ciąży to by mnie zabili. Poza tym, ja nie dałabym sobie rady, rozumiesz?
-Sama na pewno nie, ale z naszą pomocą tak.
-Och skończ już pieprzyć jedno i to samo. Łatwo ci mówić, bo to nie ty jesteś w ciąży.
-Bo to nie ja ciągle się pieprzyłam.
Zatkało mnie. Lekko uchyliłam usta, nie wierząc, że słyszę tak chamskie słowa od tak bliskiej mi osoby.
-Jezu, przepraszam - dodała od razu. - Nie chciałam tego powiedzieć, Chanel, ja naprawdę..-zaczęła, jednak nie chciałam już tego słuchać. Rozłączyłam się, rzucając telefon na stół.
Zamknęłam strony w internecie, od razu usuwając historię przeglądania. Zamknęłam laptopa, kładąc go z powrotem na stół.
-Niedobrze mi - mruknęłam sama do siebie, przykładając dłoń do ust. - Kurwa - dodałam, gwałtownie podnosząc się z kanapy i udając się do łazienki.
*
Leżałam na kanapie, wpatrując się bezmyślnie w telewizor i oglądając jakiś kretyński program, kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi. Warknęłam, przykładając sobie poduszkę do uszu, chcąc zagłuszyć dźwięk rozchodzący się po domu.
Nie miałam sił iść otworzyć. Nie wiedziałam nawet kto to o tej porze. Było już dziesiątej.
-Ja pieprze - warknęłam pod nosem, gwałtownie odkrywając koc i podnosząc się z kanapy. Wyszłam do przedpokoju, otwierając drzwi.
Kretyn. Po prostu kretyn.
-Czy ty masz coś z głową? Jakieś zaburzenia psychiczne? - powiedziałam zirytowana, zakładając ręce na piersi.
Justin wziął głęboki oddech, po czym tak po prostu, bez jakichkolwiek oporów wszedł po schodku do góry i lekko pchając mnie do środka, wszedł do domu.
Najzwyczajniej w świecie zamknął za sobą drzwi, po czym podszedł do mnie.
-Ty naprawdę jesteś psychiczny. - Pokręciłam głową. - Wyjdź stąd albo zadzwonię po policję - powiedziałam stanowczo, wyjmując już z kieszeni spodni swój telefon.
-Nigdzie nie zadzwonisz - powiedział, wyrywając mi z rąk telefon i przyciskając mnie do ściany. Położył dłonie na moje policzki, po czym próbując dokładnie tego samego, co rano wpił się niemal brutalnie w moje usta.
Starałam się wyrwać, jednak nie dawał mi na to żadnych szans. A z każdą sekundą coraz bardziej pragnęłam pogłębić ten pocałunek.
Chociaż to byłoby najgłupsze, co mogłabym zrobić.
W końcu odsunął się ode mnie na kilka milimetrów, mimo to wciąż stojąc na tyle blisko, że uniemożliwiał mi jakikolwiek ruch.
-Chcę, żebyś do mnie wróciła, słyszysz? Chcę, żebyś znów była moja. Tęsknię za tobą - niemal szepnął, wciąż ujmując moją twarz.
Położyłam dłonie na jego klatce piersiowej.
-Nie obchodzi mnie czego ty chcesz - warknęłam, mocno go od siebie odpychając. - Nigdy do ciebie nie wrócę. Nigdy nie będę już zabawką w twoich rękach, an przedmiotem do wyładowania agresji, rozumiesz? -mówiłam pewna siebie, patrząc mu prosto w oczy. Chcąc pokazać mu, że mówię całkiem serio i jestem w stu procentach pewna swoich słów.
Widziałam jak jego pięści się zaciskają, a mnie momentalnie przeszły ciarki. Robił to, kiedy był wściekły. A kiedy był wściekły, był straszny.
-Wróć do mnie - warknął, ponownie do mnie podchodząc i łapiąc moje nadgarstki. Mocno łapiąc. Sprawiając mi przy tym ból.
-Nie - odparłam asertywnie, udając spokojną i opanowaną, choć w środku cała się trzęsłam. Patrzył na mnie tak wrogo.
-Masz do mnie wrócić, słyszysz kurwa? - syknął, łapiąc jedną dłonią mój podbródek.
On się nie zmienił.
I nigdy się nie zmieni.
-Chcę być z tobą, a ja zawsze mam to, czego chcę - kontynuował.
-Po co chcesz ze mną być? - powiedziałam spokojnie. - No po cholerę? Masz wokół milion innych, naiwnych dziewczyn, więc dlaczego właśnie ja? Tak bardzo mnie nienawidzisz, hm? Nienawidzisz mnie tak bardzo, że chcesz zrobić mi z życia piekło?
Zacisnął zęby, jednocześnie uwydatniając swoje kości policzkowe.
-Ty mi powiedz - odparł po chwili.
-Co?
-To ty powiedz mi dlaczego stałaś mi się potrzebna do życia - odparł, patrząc mi prosto w oczy.
Przyznam, że na moment mnie zatkało.
-Bo byłam dobrym workiem treningowym? - powiedziałam retorycznie, wciąż grając opanowaną.
-Przestań kurwa, przestań pieprzyć - syknął, mocniej dociskając mnie do ściany. Jego dłoń, która trzymała mój nadgarstek, również zacisnęła się mocniej. Byłam pewna, że zostanie na nim siny ślad.
-Więc co teraz robisz? Już nawet tego nie kontrolujesz? Dalej, uderz mnie, wyładuj się.
Bieber spojrzał najpierw w moje oczy, a następnie zaczął zjeżdżać swoim wzrokiem niżej. Patrzył na swoją jedną dłoń, którą trzymał moją twarz, po czym spojrzał niżej - na dłoń, którą zaciskał na mojej ręce.
W tym momencie puścił mnie w obu miejscach, jednak nie ruszył się ani o milimetr.
Uderzył pięściami w ścianę po obu stronach mojej głowy.
-Ja po prostu chcę, żebyś ze mną była - warknął, wręcz...desperacko?
-A ja po prostu chcę, żebyś dał mi spokój, pozwolił normalnie żyć - odparłam, odpychając go od siebie.
zrzuć się ze schodów
W mojej głowie narodził się chory, wręcz psychiczny pomysł.
Niewiele myśląc, weszłam gwałtownie po schodach, licząc w duchu, że pójdzie za mną. Ba, ja się o to modliłam.
Kiedy usłyszałam kroki za sobą, poczułam ulgę i niesamowity strach jednocześnie. Czułam, że to ten moment. To jest jakaś alternatywa.
Stanęłam już na piętrze i niemalże od razu poczułam, jak Justin łapie moją dłoń, przyciągając w swoją stronę.
-Nie chcę robić ci krzywdy, chcę tylko, żebyś dała mi jeszcze jedną szansę - powiedział o wiele spokojniej niż wcześniej, patrząc mi w oczy.
-Mówiłam ci już. Nie obchodzi mnie, czego ty chcesz. - Parsknęłam ironicznym śmiechem, chcąc wytrącić go z równowagi.
Wyrwałam swoją dłoń, obchodząc chłopaka i sprawiając, że to ja stałam teraz przy schodach. Tyłem do nich.
-Niech dotrze w końcu do twojej pustej głowy, że nigdy więcej nie będziemy już razem. Mam głęboko w dupie to, czego pan Bieber sobie życzy - kontynuowałam, utrzymując na ustach ironiczny uśmiech.
Jakkolwiek głupio i idiotycznie to może zabrzmieć - robiłam wszystko, aby konkretnie go wkurzyć. Chciałam, żeby był na mnie teraz wściekły, przestał na sobą panować i coś mi zrobił.
Zacisnął zęby, robiąc mały krok do przodu. Ja natomiast od razu cofnęłam się trochę do tyłu, sprawiając tym samym, że schody były coraz bliżej mnie. A raczej dosłownie pół kroku za mną.
-Dobrze wiesz, że nie znoszę, kiedy ktokolwiek tak się do mnie odzywa - syknął, ponownie się do mnie przybliżając.
Moje serce znów przyspieszyło.
-Och naprawdę? - Zaśmiałam się ironicznie. - Będę mówić jak mi się podoba. Naprawdę sądzisz, że do ciebie wrócę? Po tym wszystkim? Nie dość, że damski bokser, to jeszcze męska dziwka - dodałam, cały czas uśmiechając się do niego w sposób dosłownie przesycony ironią.
-Kurwa, zamknij się, słyszysz?! - wrzasnął na mnie, robiąc kolejne pół kroku w moim kierunku i łapiąc mnie za ręce i szarpiąc.
Zaczęliśmy się szamotać.
-No dalej, zrzuć mnie z tych pieprzonych schodów - warknęłam, czując, że niewiele brakuje już od tego, abym poleciała w dół.
Dosłownie sama ciągnęłam jego dłonie tak, aby po prostu pchnął mnie z tych schodów. Właśnie na to liczyłam. Miałam nadzieję, że w przypływie takiej złości będzie zdolny nawet do tego.
-Zwariowałaś, kurwa? - warknął na mnie. - Nigdy bym tego nie zrobił. I choć tu idiotko, bo zaraz sama z nich spadniesz - dodał i zamiast mnie popchać, odsunął mnie siłą na bok.
Miałam ochotę się rozpłakać. Ja chciałam zlecieć z tych schodów, rozumiecie? Chciałam poronić, chciałam, żeby problem zniknął. Nie myślałam o tym, że mogę się przy tym zabić. Było mi wszystko jedno. Może i tak byłoby najlepiej.
-Mam cię dosyć, słyszysz? - warknęłam na niego. - Mam dosyć wszystkiego, co z tobą związane. Przestań w końcu za mną łazić albo pójdę do sądu o zakaz zbliżania się i jestem teraz śmiertelnie poważna - dodałam, patrząc na niego ze złością i pogardą.
W tym momencie usłyszałam dźwięk otwierających się drzwi. Serce omal nie wyskoczyło mi z piersi. Gwałtownie złapałam Justina za koszulkę i odciągnęłam na bok, za ścianę.
-Chanel, jesteśmy. - Usłyszałam z domu moją mamę.
Boże, co teraz?
Co
teraz?
Jeśli moi rodzice zobaczą tutaj Justina, to będę chyba gorzej niż martwa.
-Do mojego pokoju, szybko - szepnęłam nerwowo, ciągnąc go w kierunku mojego pokoju i zamykając za nami drzwi.
-Wyłaź przez okno. - Ponagliłam go, stojąc przy drzwiach. Jeśli moja mama wpadnie na pomysł wejścia teraz do góry i sprawdzenia co u mnie, to będzie źle.
Bardzo, bardzo źle.
-Kurwa, rusz się! - powiedziałam wciąż szeptem, jednak już trochę głośniej, mając szczerą ochotę się na niego wydrzeć.
Justin wciąż stał w tym samym miejscu, nie ruszając się ani o milimetr.
-Wyjdziesz sam czy mam cię wyrzucić sama przez to pieprzone okno? - warknęłam na niego, podchodząc bliżej.
-Wyjdę, jeśli obiecasz mi, że się jutro spotkamy - powiedział całkowicie poważnie.
Miałam ochotę go zabić.
-Chyba zwariowałeś. - Zakpiłam, pchając go w stronę okna.
-Albo się zgodzisz, albo chętnie dzisiaj się u ciebie prześpię. - Złapał mnie za ręce, uśmiechając się cwanie.
 I ironicznie.
-Chanel, chodź na chwilę na dół. - Usłyszałam ponownie głos mojej mamy z dołu. Czułam, że zaraz chyba zemdleję ze stresu.
-Tak bardzo chcesz, żebym został? Jasne, może być bardzo miło, nie ma sprawy. - Wciąż ironicznie się uśmiechał.
Ten skurwysyn wykorzystywał beznadzieję sytuacji w jakiej właśnie się znalazłam.
-Dobra, spotkam się z tobą jutro, obiecuję, a teraz wyjdź - odparłam.
Kłamałam.
To chyba oczywiste.
-Jeszcze buziak - dodał, a mnie zamurowało.
-Że co? - parsknęłam z ironią. Byłam na niego tak bardzo wściekła. Był pieprzonym, chorym egoistą.
-Chcę buziaka, bo nie wyjdę - odparł brzmiąc naprawdę poważnie.
I chociaż miałam szczerą ochotę go teraz zamordować, to wiedziałam, że lepiej iść na ugodę. Inaczej będę martwa.
Złapałam za jego koszulkę, stając na palcach i całując go w usta. To miał być krótki pocałunek.
Właśnie. Miał.
Mocno objął mnie w pasie, przyciągając do siebie i przedłużając pocałunek do maksimum, poprzez wsuwanie mi swojego języka do ust.
Oderwałam się od niego, kiedy tylko było to możliwe i wyrwałam się z jego objęć.
-A teraz spieprzaj - warknęłam, zakładając ręce na piersi.
-Jutro o dwudziestej pierwszej pod moim domem - odparł, otwierając okno.
-Tsa - mruknęłam.
Chłopak przeskoczył parapet, zeskakując na daszek. Od razu podeszłam do okna, zamykając je i czując pieprzoną ulgę.
Boże, tak malutko brakowało, żeby moi rodzice zobaczyli Justina. Przecież oni by mnie zabili.
Swoją drogą, on naprawdę uwierzył, że się z nim spotkam? Że dotrzymam słowa.
Śmieszne.
Wzięłam głęboki oddech, powoli wychodząc z pokoju i schodząc na dół.
-Hej, gdzie byliście od rana? - Uśmiechnęłam się, wchodząc do kuchni. Starałam się brzmieć jak najbardziej przekonująco. Nie mogłam dać nic po sobie poznać.
-Tata musiał jechać z samego rana do pracy, więc poprosiłam go, żeby od razu podwiózł mnie do cioci Ally, a wieczorem po mnie przyjechał, więc przy okazji zrobiliśmy zakupy. - Odwzajemniła uśmiech, wyjmując z torby kupione produkty.
Ona naprawdę niczego się nie domyślała.
-Właśnie, zapomniałabym ci powiedzieć - dodała, składając papierową torbę. - Wiesz, że Megan jest w ciąży? Twoja kuzynka, córka Ally.
-Naprawdę? - powiedziałam cicho. Głos uwiązł mi w gardle.
A wiesz, że twoja córka jest jest w ciąży?
-Mhm, dzisiaj się dowiedziałam. Jej, ta dziewczyna jest tylko rok starsza od siebie. Tak sobie życie zmarnowała, szkoda mi jej, no ale sama sobie jest winna. - Westchnęła.
-Ta - mruknęłam bardzo cicho, bawiąc się nerwowo swoimi palcami. -Wiesz co, ja pójdę już do siebie - dodałam po chwili, chcąc jak najszybciej znaleźć się sama i móc przestać udawać, że wszystko jest super fajne.
-Jasne, a jadłaś już kolację czy tobie też coś zrobić? - spytała, obracając w dłoniach jakieś tabletki.
Doznałam olśnienia.
-Nie, dzięki. Już jadłam. - Ostatni raz się sztucznie uśmiechnęłam, po czym szybkim krokiem wyszłam z kuchni.
Ja naprawdę wcześniej na to nie wpadłam? Idiotka.
Dosłownie wbiegłam po schodach do góry, od razu zabierając z szafki laptopa i rzucając się z nim na łóżko.
-No szybciej - mruknęłam, oczekując, aż się włączy.
Czułam w pewien sposób podekscytowanie.
W końcu wpisałam w wyszukiwarkę to, co przyszło mi do głowy.
"tabletki poronne".
_____________________________________________________________
Przepraszam za bycie taką suką.




123 komentarze:

  1. znowu pierwsza! awww.
    ej
    co za zwrot akcji!!!!!!!! myslalam ze serio chanel zjebie sie ztych schodow atu łoooo :OOOOOO
    boże i justin... jaki slodki :D aww

    OdpowiedzUsuń
  2. boże sdhgsjhdgjsh mega rozdział, nie moge sie doczekac nn, ciekawe co zrobi justin jak chnel do niego nie przyjdzie ohohohoh

    OdpowiedzUsuń
  3. OMG Chanel mnie zadziwia ! Uwielbiam jej ironiczne odpowiedzi ;) Haha Justin mnie rozbraja, on i jego zachowanie. Próbuje się opanować, ale coś mu nie wychodzi... Rozdział jak zwykle świetny, szkoda tylko, że krótki, ale szkoła itp. Rozumiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Aaaaa rozdział super :) jejku JUSTIN <33!

    OdpowiedzUsuń
  5. mi się wydaje że i tak chanel do niego pojdzie.
    no albo on po nią przyjdzie. bym jebła. :D
    jeju, chce nowy rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Cały dzień czekałam na rozdział ! Jest świetny, nieprzewidywalny. Już myślałam że poroni, ale że Jus sie dowiedzial o dziecku.. świetnie piszesz :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Chanel jest serio w punkcie krytycznym, ciekawe czy spotka się z Justinem :D Świetny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  8. kurde, coraz bardziej pokazuje jej że mu na niej zależy
    szkoda, że ona mu nie wierzy
    ale to nie tak łatwo zaufać osobie która skrzywdziła... nie dziwię się jej.. chociaż z kogoś takiego jak justin nie mogłabym zrezygnować. i bym pewnie się zgadzała na takie traktowanie. brawo chanel :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie no taki Justin za nią lata a ta nic haha ♥ I już nie moge doczekać sie następnego :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak ja to uwielbiam ♥!♥!♥! Piękny rozdział jak zawsze i wgl wspaniale piszesz takie pomysły i nigdy nie wiadomo co się wydarzy <3

    OdpowiedzUsuń
  11. KOCHAM TĄ HISTORIĘ, KOCHAM CHANEL I JUSTINA, KOCHAM TEGO BLOGA, KOCHAM CIEBIE. JESTEŚ NAJLEPSZA! <3 NIE MOGĘ DOCZEKAĆ SIĘ KOLEJNEGO ROZDZIAŁU! :*

    przy okazji zapraszam do mnie na http://makemeyourshawty.blogspot.com/ bardzo mi zależy na Twojej opinii. <3 :*

    OdpowiedzUsuń
  12. jkbefhhuiwebhui = ♥! KOCHAM.TO

    OdpowiedzUsuń
  13. Co ? Co ? Jaka suka ? Dziewczyno jestes jedna z najlepszych dziewczyn ever. Nie zwracaj uwagi na jakies pieprzone hejty ! Jestes cudowna i nie pozwol zeby przez to opowiadanie sie cos zmienilo ! Kocham to opowiadanie, kazdy rozdzial to cudo, kazdy szczegol jest tu opisany, no poprostu jdjyismxhiendjsks. Przez 2 dni czekalam i co 5 min spr. czy nie ma rozdzialu ! Jestes cudowna i bede czekala nawet miesiac na nowy rozdzial jesli bedzie trze ba ;***

    OdpowiedzUsuń
  14. Swietny rozdzial <3 Kocham Cie

    OdpowiedzUsuń
  15. Niech oni sie pogodzą

    OdpowiedzUsuń
  16. rozdział wspaniały asdfghjkl, dziękuję że dodałaś, ily
    nie jesteś żadną suką, nie mów tak

    OdpowiedzUsuń
  17. CZEKAMY NA NASTĘPNY ROZDZIAŁ Z NIECIERPLIWOŚCIĄ!

    OdpowiedzUsuń
  18. aserdtyu zajebisty *___* nie mogę doczekać się kolejnego <3

    OdpowiedzUsuń
  19. O matko !!!
    Jeden z moich ulubionych rozdziałów !!!
    No po prostu genialne !!!
    Twój geniusz mnie przeraża !!!
    Już to pisałam,ale nie mogę się powstrzymać-oficjalnie jest to najlepsze opowiadanie na świecie !!!
    Matko kochana jaki ty masz talent !!!
    No normalnie w głowie mi się nie mieści !!!
    Jak weszłam i zobaczyłam że jest rozdział 38 to normalnie szału dotałam !!!
    Jestem uzależniona od tego opowiadania !!!
    Ten szantaż Justina...-no po prostu cudo !!!
    Czekam na następny...;-*
    I jeszcze jedno...:
    ZAPAMIĘTAJ TO SOBIE RAZ NA ZAWSZE :
    NIGDY NIE BYŁAŚ,NIE JESTEŚ I NIE BĘDZIESZ SUKĄ !!!
    Jesteś jedną z najwspanialszych osób.
    Nie daj sobie wmówić kłamstw od tych,którzy Ci po prostu zazdroszczą...
    Jesteś wspaniała !!!
    the-other-side-jb.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. jesteś dziewczyną o pięknym darze przelewania uczuć na papier, o potrafieniu pisać. xx

    OdpowiedzUsuń
  21. kocham Cie!!! *.* pisz czesciej <3<3

    OdpowiedzUsuń
  22. robi się coraz ciekawiej ^^
    kocham to opowiadanie, muszę się przyznać że się od niego uzależniłam, mogłabym go czytać codziennie *.*
    czekam na nn xx

    OdpowiedzUsuń
  23. CIEKAWE CO BEDZIE DALEJ, AJ

    OdpowiedzUsuń
  24. Czytam twoje opowiadanie od niedawna i sie zakochalam w ich swiecie, zyje tymi bohaterami zastanawiam sie caly czas co bedzie potem co zrobi justin, moze jednak dziecko
    przezyje. Masz swieta wyobraznie, swiat, ktory nam przedstawiasz jest od poczatku do konca wymyslony perfekcyjnie z kazdym szczegolem. To co nam przekazujesz dzieki tej historii jest niesamowite, masz dziewczyno talent i nie jestes zadna suka, pisza to te osoby, ktore ci zazdroszcza ;* czekam z niecierpliwoscia na kolejny rozdzial ;**

    OdpowiedzUsuń
  25. Jaki zwrot akcji, japierdziele jsmjyksmxjmsnxjmxjsmi *.*

    OdpowiedzUsuń
  26. kiedy następnty rozdział?
    ps. nie jesteś suką ;>

    OdpowiedzUsuń
  27. tęskniłam za tym odpowiadaniem :*

    OdpowiedzUsuń
  28. Dlaczego suką ? ;c
    Rozdział niesamowity ! Proszę o nowy dfnskfebs ♥

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie jestes suka :( jestes najlepsza osoba na swiecie i masz wielki talent <3
    Omfgghjgsdagjhfgj justin jest taki slodki *__*
    Moze jestem psychiczna, ale chcialambym przezyc cos takiego jak Chanel, ze taka wielka milosc<3
    PS. Kocham Cie

    OdpowiedzUsuń
  30. Suka? Nie mów tak, bo oszukujesz samą siebie! Dawno nie spotkałam takiej miłej i sympatycznej osoby jak ty, w internecie. Tak, wiem, nie znamy się..ale widać to po twoich odpowiedziach na asku, notkach pod rozdziałem i takie tam. <3
    Zamiast tej suki tam pod rozdziałem powinnaś napisać " JESTEM GENIUSZEM. PISZĘ ROZDZIAŁY, CO PO PRZECZYTANIU ICH, LUDZIOM PRZESTAJE BIĆ SERCE, A W BUZI ZASYCHA".
    Jak ty to robisz,no? Jak możesz pisać takie świetne rozdziały? Jejku.. powinno być, więcej takich osób jak ty, no!
    Hahahahha, dzisiaj jak czytałam rozdział 38, to czytałam każde zdanie po 2 razy, żeby dłużej mi to zeszło i za szybko się nie skończył. <3 Uwielbiam to jak opisujesz sytuacje, jak stwarzasz dialogi bohaterów, no wszystko uwielbiam! NAJLEPSZE OPOWIADANIE JAKIE W ŻYCIU CZYTAŁAM, SERIO. Jesteś genialna. Powinnaś wydać książkę z tym opowiadaniem i nie wiem co tam jeszcze, tak, żeby cały świat mógł się o Tobie dowiedzieć! Ogromnie się cieszę, że znalazłam Cię i Twoje opowiadanie wśród innych (nie zawsze dobrych) polskich FanFiction. Cieszę się, że mieszkam w Polsce i, że mogę czytać to opowiadanie! Jeżeli wiesz o co mi chodzi. Sialalala trochę się rozpiszę, ale wiem, że to lubisz, więc zrobię to dla Twojego uśmiechu Skarbie <3.
    Przez te 3 dni, co nie odpowiadałaś na żadne pytania na asku, strasznie się o Ciebie martwiłam. Mam nadzieje, że nic się poważnego nie stało i, że jest wszystko w porządku. :)
    Jejku Justin jaki słodki. <3 Wiem, że od początku mówiłam, że cholernie pociąga mnie ten agresywny Bieber (i dalej tak jest, więc dziękuje Ci, że nie zmieniasz go od razu w dobrego i kochającego chłopca i, że nawet jak wyznaje miłość, za chwile potrafi być agresywny), ale teraz jest taki. Uhg. Hahahah, że tylko za policzki wytarmosić.
    Wiem, strasznie ten mój komentarz jest chaotyczny i straaaaaaaaaaaasznie dużo w nim błędów. Ale to emocje.. emocje mnie roznoszą po przeczytaniu tego arcydzieła! :D
    Hm, a no właśnie..zapomniałam Ci napisać na asku... Osatnio przeczytałam, że napisałaś, że mogłabyś(jakby Justin znów zawitał w Polsce. *modlimy się*) zrobić jakieś spotkanie z fanami twojego opowiadania.. JUŻ ZBIERAM PIENIĄDZE! To bardzo dobry pomysł! Fajnie by było gdy to naprawdę wypaliło. rrrymy, a co? :)
    Nie dopuszczam do siebie myśli, że to opowiadanie kiedyś będzie musiało się skończyć.. :((
    Nie wiem co ja zrobię. W jaką inną stronę będę wchodził, po kilka razy dziennie, sprawdzając czy jest nowy rozdział?
    Pewnie się ośmieszyłam tym komentarzem, ale to nic..Ważne, że od serducha co nie? No jasne, że tak :)
    Elwira. <3
    opowiadanie, opowiadanie, opowiadanie, opowiadanie, opowiadanie.. ile powróżeń.. nie chce już mi się tego ogarniać. Okej, a więc popsułam zakończenie, więc jeszcze raz.
    Pozdrawiam, kocham, całuje, ściskam, mocno ściskam :)
    Elwira <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyno napisałaś dokładnie to co siedziało we mnie. Kocham Cię za to.

      Najlepsze opowiadanie wszech czasów wohoo!!! Aniakomi

      Usuń
    2. Po prostu napisałam to wszystko prosto z serducha. <3
      Elwira.

      Usuń
  31. +
    co do tej sondy..
    BOŻE NIE MAM ZIELONEGO POJĘCIA!
    A co jeśli chcę i szczęśliwe, i nieszczęśliwe zakończenie? Nie no muszę zdecydować.. okej, przemyślę to przed snem :)
    Kocham xx.

    OdpowiedzUsuń
  32. "Za bycie suka" dziewczyno ciebie chyba cos boli jestes cudoena sporz ile dla nas robisz uwierz ze bez ciebie zycie nie bylo by takie kolorowe jak teraz czytaja twojego bloga mam tak naprawde chwile dla siebie aby zapomniec o calym swiecie i skupic sie tylko na tym na czytaniu twojej wspanialej pracy wiec jesli jeszcze raz przeczytam gdzie kolwiek ze nazwalas sie suka to obiecuje ze przyjde i zabije͵ Kocham Cie pomimo tego ze cie nie znam ;** <333333 pamietaj o tym ;** !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ps͵ sorry za bledy ale jestem na fonie ;****

    OdpowiedzUsuń
  33. nie przejmuj się, jesteś najlepsza, rozdział jest najlepszy, naprawdę jestem fanką twojego talentu! nie mogę doczekać się następnego, ale pamiętaj że ty jesteś najważniejsza, potem blog :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Jaka ty jestes glupia!!!!!!!! Jak mozna nazwac taka Cudowna osobe jak Ty suka ;*** prosze Cie spojrz na swoja ciezka prace masz juz napidane 38 rozdzialow a w dodatku dodajesz je systematycznie wiec nie pozwole Ci nazywac sie suka spojrz na ten rozdzial no poprostu Swwwww brsk slow aby go okreslic i nie tylko go takze i reszte Kocham Cie ;***** <33

    OdpowiedzUsuń
  35. Przestan tak o sobie mowic <3 Bardzo Cie kocham

    OdpowiedzUsuń
  36. Boże ! BOŻE !!!!! Świetny rozdział !!!!
    Najpierw jej się wpierdziela do domu prosi, błaga, straszy i na koniec szantarzyk !!! I do tego buziak !
    Sprytny z niego kutas ;)
    Tak się jaram !!!!!!
    Błagam ! BŁAGAM !!! Dodaj nn szybko !
    Chyba się posikam ! Serio nie wytrzymam , wariuje jak jakiś daun :)
    Z niecierpliwością czekam na nn ;*

    OdpowiedzUsuń
  37. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  38. kocham kocham i kocham super rozdział, nie raczej zajebisty :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  39. nie rozumiem, jak można było nazwa cię się suka. pracujesz nad blogiem, piszesz, tworzysz fabule - to ciężka praca, i ty suka? ktoś musiał mieć niezły żal dupy.

    OdpowiedzUsuń
  40. Jej,Justin teraz jest taki...awww ;D *.* Rozdział jak zwykle świetny,cieszę się że dodajesz go systematycznie i nie rozumiem dlaczego nazywasz się "suką" skoro tak nie jest! Jesteś świetna! Kocham to opowiadanie!<3

    OdpowiedzUsuń
  41. Kto cie nazwal suka to ona jest suka. Nie ty. Jesli sama sietak nazwalas to pacnij sie w czolo. Dziewczyno jestes zaje...a! Swietny rozdzial kocham <3 @mistakekidrauhl

    OdpowiedzUsuń
  42. Cudowny rozdział ! Cudowne opowiadanie ! A ty masz wielki talent. Nie przejmuj się jakimikolwiek hejtami. Nie jesteś suką! Wkładasz dużo pracy w to opowiadanie! Jest świetne.

    OdpowiedzUsuń
  43. Kochana nie jesteś suką! To Twój blog i masz pełne prawo dodać rozdział wtedy kiedy będziesz chciała! Osoba, która nazwała Cię suką sama nią jest! A co do rozdziału to brak mi słów!! Hahahaha Chany aż się musiała uszczypnąć! ;D Niestety Jus znowu nad sobą nie panuje, eh... Bałam się, że naprawdę Chany spadnie z tych schodów, dobrze, że ją odciągnął. Hmm ciekawe czy przyjdzie po nią jak się nie pojawi o 21 pod jego domem? Tabletki poronne? Dobry pomysł, na pewno lepszy od spadnięcia ze schodów. Ciekawe tylko jak je zdobędzie? Skarbie życzę weny i pozdrawiam <3 TRZYMAJ SIĘ <3

    OdpowiedzUsuń
  44. nie jesteś suką !
    a co do rozdziału, to genialny. Jak ja sie cieszę że ją ze zrzucił ze schodów :) i rozumiem trochę Chanel, ale chcieć usunąć własne dziecko ?? ja bym nie mogła :o
    życzę weny i miłego dnia <3

    OdpowiedzUsuń
  45. Jesteś boska!! :D rozdział świetny <3 czekamy na kolejny;>

    OdpowiedzUsuń
  46. Jesteś świetna, boska wspaniała ahaguuehnfef. Szantaż Justina mnie rozbawił :D. CZEKAM NA NASTĘPNY !! <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  47. Za co przepraszasz? Nie masz za co. Rozdzial fantastyczny. Chce nastepny.

    Mam nadzieje, że Channel sie z nim spotka.

    OdpowiedzUsuń
  48. JEJ VKHJFDVKHFKFH *.*
    NIE WIEM CZY WIESZ, ALE SPRAWDZAM CODZIENNIE CZY NIE MA U CIEBIE NOWEGO ROZDZIAŁU I ZA KAŻDYM RAZEM JAK WIDZĘ, ŻE JEST TO AUTOMATYCZNIE SIĘ UŚMIECHAM. JESTEM ZAKOCHANA W TYM OPOWIADANIU I UWAŻAM ŻE TO JEST NAJLEPSZY POLSKI BLOG <3 KOCHAM CIĘ <3

    OdpowiedzUsuń
  49. za co Ty przepraszasz?! nie jesteś suką, jesteś najwspanialszą dziewczyną pod słońcem! <3
    rozdział jest jak zawsze fenomenalny. *___*
    ta scena z 'szantażem' Justina... ech. ;3 dobrze, że chłopak chociaż zrozumiał, co stracił i chce w jakiś sposób 'odzyskać' Chanel, i zaczął działać. :) mam nadzieję, że w końcu mu się to uda.
    a no i ja tam jednak myślę, że Chanel się z nim spotka. <3
    i... Ona jest głupia, czy głupia... chciała, żeby Jus ją zrzucił ze schodów, a teraz jeszcze te tabletki?! o__O

    @saaalvame

    OdpowiedzUsuń
  50. Przestań przepraszać i przestań nazywać się suką! Jebane anonimki z aska, które potrafią Cię tylko wyzywać, same nimi są! Chyba nawet nie wiedzą jaką Ty masz nad nimi władzę i co możesz zrobić. Nie doceniają Twojej dobroci, poświęcenia i chęci, ALE MY TAK! My, prawdziwi, kochający Cię czytelnicy, którzy są z Tobą nie tylko i wyłącznie dla opowiadania, ale i dlatego, bo po prostu zrobiłaś się dla nas ważna! Nigdy o tym nie zapominaj. Niech te słowa wkują Ci się do głowy i kiedy będziesz otrzymywała niesmaczny hejt, uśmiechnij się i pomyśl o tym. :) KOCHANA NATIŚ! ♥
    Co do rozdziału. N o jak mogę napisać coś innego jak CUDOWNE? Wyszło Ci genialnie i serio już myślałam, że Justin ją przez wypadek popchnie z tych schodów, ale na szczęście nie, uff. Dobrze, że zgrywa nadal niedostępną, niech ma dupek za swoje!
    A no i tabletki poronne! Haha, nikt na naszej wojnie na asku nie wygrał, a to było takie rozwiązanie haha.
    Świetnie, genialnie, mhm!
    Pozdrawiam, zbieraj dobre oceny, niech nauka wchodzi Ci do głowy, jak najmniej zmartwień, wiele uśmiechu na twarzy i dobrej weny! xoxoxox

    OdpowiedzUsuń
  51. ee tam nie jesteś suką, sądzę, że nie jedna dziewczyna robiła by coś bardzo podobnego do Chanel, tak się zachowujemy kiedy jesteśmy zdesperowane <3 a rozdział jak zawsze świetny.

    OdpowiedzUsuń
  52. Ja tam nie chcę aby ona była w ciąży więc nie jesteś suką ;)
    Rozdział świetny!

    OdpowiedzUsuń
  53. świetny! *.*
    ale Justin się stara.. Oby tylko jeszcze panował nad agresją...
    Czemu ona chce zabić to dziecko? Przecież ono nie jest niczemu winne... Ale zobaczymy jak się sprawy dalej potoczą..
    :>
    Nie mofe się już doczekać nexta! <33
    Weny życzę! xoxoxoxo

    OdpowiedzUsuń
  54. jak ja kocham takie momenty pomiędzy Justinem a Chanel, wiem że będę się powtarzać ale zdecydowanie jest to moje ulubione opowiadanie, twoje pomysły w każdym rozdziale mnie zaskakują <3

    OdpowiedzUsuń
  55. to jest zajebiste. czy ona poroni, a może Justin sie dowie o dziecku i sam jej coś zrobi. to jest takie nieprzewidywalne, już sie ni emoge doczekać kolejnego rozdziału. :D

    OdpowiedzUsuń
  56. nie rozumiem za co przepraszasz.. Jesteś wspaniała i ten rozdział też jest wspaniały! Kocham ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  57. oby wytrzymać do następnego rozdziału :D

    OdpowiedzUsuń
  58. Nie wiem jak wytrzymam da nn. Swietny blog, serio onbfdtdesft bardzo dobrze piszesz, hihi i ciekawi mnie jak to sie wszystko rozwiaze, powodzenia z wena. PS. JESTES CUDOWNA @sylwuniek

    OdpowiedzUsuń
  59. O Boże Boże Boże! Już się nie mogę doczekać następnego, jezu hahaa świetny rozdział i wgl całe opowiadania, masz wielki talent. Kocham Cię za pisanie tego opowiadania! <3333

    OdpowiedzUsuń
  60. Wręcz idealne... nie umiem opisać jak cudowne jest to opowiadanie, niczym się nie przejmuj i po prostu oddawaj się swojej pasji, piszesz rewelacyjnie, czekam na nowy rozdział kochana :)

    OdpowiedzUsuń
  61. NIE JESTEŚ SUKĄ !!! NIE MÓW TAK !
    + TEN ROZDZIAŁ JEST FKSDJFHEWUFHJK I JUSTINA I CHANEL FDEKFGHUDFHDU OMG KJHFHEWUIF NIECH ONI BĘDĄ JUŻ RAZEM I WGL JESTEM STRASZNIE CIEKAWA CO Z TYM DZIECKIEM SIĘ STANIE FLDSKFHJISD

    OdpowiedzUsuń
  62. co ty pieprzysz. Nie jesteś żadną suką. Kocham to opowiadanie i nie mogę się doczekać nn.

    OdpowiedzUsuń
  63. Czytając twoje opowiadanie, nie da się nudzić. Masz ogromny talent dziewczyno!

    OdpowiedzUsuń
  64. dfghjkrftgyhjurftgyhuj kocham to opowiadanie :)

    OdpowiedzUsuń
  65. ubóstwiam to wszystko <3

    OdpowiedzUsuń
  66. Co ty mowisz kochana jestes najmilsza blogerka jaka znam <333 a suka jest ta osoba ktora tak do cb napisala nie przejmuj sie tymi hejtami oni po prostu zazdroszcza ci talentu skarbie :*** a co to rozdzialu to jest knkdpknuve jak kazdy poprzedni , uuuu Justin sexowny szantarzysta buziaczkow od Chanel mu sie zachcialo :)) ciekawi mnie co zrobi jak Chanel nie przyjdzie na spotkanie i te tabletki na poronienie jednym slowem bd sie dzialo ,nie moge sie doczekac nowego rozdzialu , KOCHAM :*** <333

    OdpowiedzUsuń
  67. nie jesteś żadną suką ..jestes wspaniała a nie ! ,3 i wiem że ona tego dziecka nie urodzi (to dobrze hih) ale ciekawi mnie reakcja justina jak się o tej ciąży dowie...bo chyba musi...wiesz będzie się wtedy dzziaaało.x i cos myśle że jej mamo zauważy w swoim laptopie to co szukała Chanel..i będzie awantura.x kocham to opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń
  68. Następny jutro proszę !!! <3

    OdpowiedzUsuń
  69. Wiedziałam, wiedziałam, że ona weźmie tabletki na poronienie omg i jeszcze to zachowanie Justina. Jedno wielkie O MÓJ BOŻE

    OdpowiedzUsuń
  70. O maskara. ! Jak dobrze że Chanel wpadła na ten pomysł. :) Mieć dziecko w tym wieku.... coś czuje że Justin się dowie albo ktoś mu powie albo ta jej wkurwiająca niby "przyjaciółka" powie jej mamie i tacie. Albo jak już poroni. Nie wiem ale już się nie mogę doczekać następnego :D Już myślałam że ją zrzuci z tych schodów albo uderzy Chanel a tu taki zwrot akcji że jej matka wraca do domu i że ma przez okno spadać a on chce żeby się z nim spotkała i jeszcze ten całus. UUU!!! Jakie słodkie. <3
    Czekam...
    -Roksana ♥ ♥ ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Suka ? Ojj! Kochana suką to ty nigdy nie będziesz. Jesteś niesamowita i masz wspaniały talent. Kocham te opowiadanie i zawsze nie mogę doczekać się następnego rozdziału. Jesteś genialna ♥ ♥ ♥
      Pozdrawiam. <3

      Usuń
    2. Racja NIGDY!!!

      Usuń
  71. O matko Chanel co ty chcesz zrobić :O Kocham twojego bloga jest taki inny nie tylko szczęśliwe i słodkie chwilę ale to co jest inne aż mi brak słów na zajebistość twojego opowiadania *,* Błagam cię dodaj jak najszybciej nowy rozdział bo nie wytrzymam :-****

    OdpowiedzUsuń
  72. twój blog przyprawia o dreszcze ;>

    OdpowiedzUsuń
  73. nie mg się doczekać następnego rozdziału!

    OdpowiedzUsuń
  74. Zakochalam sie w Twoim blogu. <3 Dziewczyno masz wielki talent ;**
    Z niecierpliwoscia czekam na nastepny rozdzial

    OdpowiedzUsuń
  75. jestes genialna... moze Justin zaposze sie na jakis kurs kontrolowania gniewu zeby jej pokazac ze sie zmienil... biedna Chanel... jesteś genialna pisarka, gratuluje talentu xx

    OdpowiedzUsuń
  76. Prosze, niech ona mu powie o dziecku........ niech ona urodzi.....

    Świetnie piszesz, na prawde uwielbiam to opowiadanie i nie moge się doczekać kolejnego rozdziału. Jesteś cudowna, kc <3

    OdpowiedzUsuń
  77. omb! świetny rozdział :) jestem ciekawa kiedy i jak justin dowie się o dziecku. :D dodaj szybko następny proszę <3

    OdpowiedzUsuń
  78. Boże ... ja tak bardzo chcę tego dzieciątka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I co... nie masz z kim sobie zrobić?

      Usuń
  79. o mój boze ! cudownnee !! *.* mam nadzieje tylko ze nie usunie tego dziecka w wrócą do siebie a justin sie zmieni :D

    OdpowiedzUsuń
  80. Ona chciała spaść ze schodów ;o!? Dobrze, że Jus ją odsunął od nich, kurcze niech oni do siebie wrócą <3 Czekam na nn <33

    OdpowiedzUsuń
  81. super rozdzial *.* kazdy rozdzial coraz bardziej ciekawy.
    czekam na nastepny i zycze weny x.

    OdpowiedzUsuń
  82. CHANEL I JB NAJLEPSI <3

    OdpowiedzUsuń
  83. o matko, jaki cudowny rozdzial, a ty jestes swietna, kocham cie <3

    OdpowiedzUsuń
  84. Wybaczamy nie no Hahaha co ty piszesz. Z tą suka 0.0 rozdział zajbisty czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  85. O rany! Ile emocji w tym rozdziale!
    Zdesperowany i wściekły Justin! On chce do niej wrócić, ona jest suką dla niego, on ją skrzywdził ale ją kocha, ona jego też! O masakra :P
    Ale akcja się rozkręca. Ciekawa jestem co wymyśli z ciążą, hmm....
    Ale Justin nie zepchnął jej z tych schodów. I misterny plan w piiizdu ;)
    Mądry chłopak, polać mu! :D

    No no....ciekawa jestem i czekam na ciąg dalszy :)
    @ameneris
    <3

    OdpowiedzUsuń
  86. nie bądź łoś wejdź --- > http://ask.fm/xMallyx3 ,http://ask.fm/xMallyx3 ,http://ask.fm/xMallyx3 ,http://ask.fm/xMallyx3 ,http://ask.fm/xMallyx3 ,http://ask.fm/xMallyx3 ..... x3


    Kocham tg blooooooooooooooooga<3

    OdpowiedzUsuń
  87. http://ask.fm/xMallyx3 http://ask.fm/xMallyx3 http://ask.fm/xMallyx3 http://ask.fm/xMallyx3 http://ask.fm/xMallyx3 http://ask.fm/xMallyx3 http://ask.fm/xMallyx3 http://ask.fm/xMallyx3 http://ask.fm/xMallyx3


    WEEEEEEJDŹ -> http://ask.fm/xMallyx3 NIE BĄDŹ ŁOOŚ !
    kOCHAM bLOOOGA <3

    OdpowiedzUsuń
  88. nawet nie mów na siebei suak to nieprawda zajebista jest <3 a co do rozdziału cuwodny ;)))

    OdpowiedzUsuń
  89. jestes bardzo dobra pisarka

    OdpowiedzUsuń
  90. jeju kocham cię <3 rozdział świetny, aż nie mogłam się od niego oderwać ;D czekam na następny ;D

    OdpowiedzUsuń
  91. Ten kto ci to napisał jest suka!!! NIE TY BEJBE ♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  92. ZANIM USUNIE TO DZIECKO NIECH ONA POWIE O TYM JUSTINOWI FJKDSHFJKSDFHSDUFJHSDU
    KOCHAM KOCHAM I JESZCZE RAZ KOCHAM <3
    NAJLEPSZY BLOG NA ŚWIECIE : )

    OdpowiedzUsuń
  93. świetne, ale BŁAGAM NIECH ONA TEGO NIE ROBI, NIECH MU POWIE, BŁAGAM NA PRAWDE <3

    OdpowiedzUsuń
  94. Jak zawsze brak słów na Twój talent :) Genialne.A ten kto to napisał jest martwy :D

    OdpowiedzUsuń
  95. czekamy z niecierpliwością na następny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  96. 107 komentarzy, jest moc! <3

    OdpowiedzUsuń
  97. To jest swietne! Dodaj szybko nastepny! :3

    OdpowiedzUsuń
  98. Nisamowity jak zwykle! Chce takiego Justina!!! ❤️❤️❤️

    OdpowiedzUsuń
  99. Nie no ja to padam ! Piszesz zajebiste rozdziały ! Łooo Kurwaa !! Czekam z niecierpliwością na następny ! ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  100. Ojj , chciałabym żeby Justin został taki jaki jest teraz <3 moim zdaniem role troche się odwróciły teraz Chanel jest bezuczuciowa (a przynajmniej takie stwarza pozory :) Czekam na następny rozdział z niecierpliwością ! <3

    OdpowiedzUsuń
  101. kiedy można się spodziewać następnego rozdziału? xx.

    OdpowiedzUsuń
  102. czytam Twojego bloga dość długo, jest świetny, ale tylko jedna rzecz mnie w nim irytuje...
    ...pod rozdziałem 'przepraszam za bycie suką', że jesteś zła że nie komentujemy i nie szanujemy Twojej pracy. Sama pisałam bloga wyświetleń było 44938 a komentarzy z 10? 15? i uwierz mi, wielu ludziom nie chce się komentować,ale to czytają. Jasne, miło widzieć ponad 100 komentarzy, ale po co one jeśli mają być wymuszone, czy jedno słowo?
    I czasem mam wrażenie, że z dodajesz rozdział z łaską dla nas...to takie czasem dziwne uczucie. Nie znam Cię, wiem że trudno prowadzi się bloga, ale to co robisz, robisz dla siebie. Bo sprawia Ci to przyjemność...a jeśłi piszesz na siłe, to warto zastnawoić się czy warto robić to nadal...
    ale tak czy siak kocham tą historią i zawsze czekam z niecierpliwością na rozdział.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz dlaczego napisałam "przepraszam za bycie suką"? Bo ciągle wszystkich tu zawodzę. Wszystkim co robię. I za to przepraszam.

      Usuń
    2. przestań...jak możesz zawodzić, bo nie oddasz rozdziału w ciągu iles tam, a powiedziałaś, że dodasz? wiesz co jest najlepsze? odłączenie się od aska...bo ask niszczy, bardzo psychicznie jeśli nie wywiążesz się z 'terminu' wiem sama po sobie, dodawaj tak jak Tobie to wychodzi, a nie bo musisz dodać w przeciągu tygodnia. To Twój blog, i możesz dodawać rozdział kiedy chcesz :)
      ..nas nie zawodzisz, zawodzisz siebie w swoim umyśle, chcoć nie powinnaś :) Blog ma być przyjemnośćią i odskocznią...nie pisz na siłe jak nie możesz...bo szybko się wypalisz i po porstu odpuścisz, wiem z właśnego doświadczenia, więc dodawaj rozdziału jak chcesz, a nie jak inni chcą, oni czytają 10 minut...a rozdział pisze się po kilka godzin dziennie? kilka dni w tygodniu i myśli się ciągle...więc wiesz bez presji :)

      Usuń
    3. zgadzam sie z wypowiedzia kolezanki :) nikogo nie zawodzisz ...my wgl jestesmy wdzieczni ze mozemy czytac tego bloga i ze stworzylas taka historie xx.

      Usuń
  103. Na prawde nikogo nie zawodzisz <3 kochamy Cie

    OdpowiedzUsuń
  104. ja ci dam sukę
    NIE WOLNO CI TAK PISAĆ I JUŻ.
    KOCHAM TWOJE ROZDZIAŁY I CZEKAM NA KOLEJNY.
    <3

    OdpowiedzUsuń
  105. czekamy an kolejny ♥

    OdpowiedzUsuń
  106. przepraszam, świetne opowiadanie i wiem, że bardzo się starasz, pisząc to, ale czasem mogłabyś przeczytać jeszcze raz i poprawić błędy, bo czasem sama nie wiem o co chodzi, a reszty próbuję się domyślić. nie jest to jakiś "hejt", a uwaga. dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  107. Ciekawe czy Chanel usunie dziecko

    OdpowiedzUsuń
  108. Niby Justin zgrywa slodkiego a przy najlepszej okazji znowu ja uderzy

    OdpowiedzUsuń