niedziela, 29 września 2013

Rozdział 37.

Nienawidziłam go. Częścią siebie nienawidziłam go z całych, pieprzonych sił.
Natomiast drugą częścią kochałam nad życie.
Jestem chora. On jest chory. To wszystko jest chore.
Dlaczego tak po prostu nie zostawi mnie w spokoju? Nie da mi żyć? Może on jest chory psychicznie i upodobał sobie mnie jako jakąś swoją ofiarę? Boże, to nie jest normalne. Proszę tylko o to, żeby trzymał się ode mnie z daleka. To naprawdę tak wiele?
Weszłam z powrotem do salonu, siadając na kanapie i okrywając się kocem. Starałam się uspokoić, przestać płakać i po prostu wziąć się w garść. Musiałam być silna i uodpornić się na wszystkie jego chore gry. Może wtedy odpuści, gdy zobaczy, że więcej nie nabiorę się na żadne jego gierki.
Ale wiecie, że z jednej strony, gdy zobaczyłam go w drzwiach poczułam radość? Nie dlatego, że przyszedł i że udawał skruszonego. Tylko dlatego, że zobaczyłam go przytomnego, silnego. Poczułam wtedy, że jest już bezpieczny i nic mu nie grozi. Chyba nawet nie docierało do mnie, że tak bardzo otarł się o śmierć.
Boże, nie chciałam nawet o tym myśleć.
Pomimo wszystkiego on wciąż był dla mnie najważniejszy i nie pozwoliłabym, żeby cokolwiek mu się stało.
Oparłam głowę o oparcie kanapy, ocierając wierzchem dłoni ostatnie łzy z moich policzków.
Nie mogłam wrócić do punktu wyjścia. Wiele osiągnęłam przez ostatni czas. Uodporniłam się, stałam się silniejsza i mądrzejsza. Nie mogę tego spieprzyć. Choćby nie wiem co.
W tym momencie usłyszałam dźwięk dzwonka mojego telefonu. Podniosłam się z kanapy, wstając i podchodząc do komody, na której leżał mój iPhone.
Lea.
-Hej - powiedziałam, starając się ukryć w głosie to, że przed chwilą płakałam. Nie chciałam by się martwiła i dopytywała co jest.
-Hej, co tam? Jak się czujesz? - spytała z troską. Była cholernie kochana.
Westchnęłam, wchodząc do kuchni.
-Dobrze, naprawdę jest już okej. Nie musisz się o mnie martwić, ważne, że z Justinem już jest wszystko dobrze.
-Tak? To cieszę się Chany. Justin dzisiaj wyszedł ze szpitala, dzwonił do mnie, że wszystko jest w porządku.
Zdążyłam zauważyć, że go wypuścili. Przyszedł do mnie. Ugh, nie mogłam jej tego powiedzieć. Nie chciałam.
-To dobrze, cieszę się, że z nim już wszystko okej. Mam tylko nadzieję, że dostał porządną nauczkę i nie tknie tego gówna.
-Właśnie o to się martwię. Wiem, że zawsze miał skłonności do ćpania, ale ostatnio robił to często. Tak bardzo boję się, że się uzależnił. Jeśli on znowu zacznie ćpać?
-Boże, Lea nawet tak nie mów. - Przeczesałam ręką włosy, opierając się o blat w kuchni. Nie pomyślałam o tym. Kompletnie nie pomyślałam o tym, że chęć wzięcia może być silniejsza od niego.
-Cholernie się boję. -Westchnęła. -Ale nie mówmy teraz o tym, nie powinnam z tobą o nim mówić, wiem, że to dla ciebie nie jest łatwe.
-Nie, jest okej. -Oblizałam wargi.
Nie jest okej. Jest bardzo nie okej.
-Może się dzisiaj spotkamy, hm? - zagadnęła, chcąc zapewne rozluźnić atmosferę. Odwróciłam się, otwierając szafkę i wyjmując z niej szklankę.
-Mhm, to dobry pomysł. -Uśmiechnęłam się.
-Proponuję iść do jakiejś dobrej pizzerii, a później na lody. Tylko błagam, nie mów mi znowu, że dużo jem. - Zaśmiała się, na co ja jej zawtórowałam. -Ja po prostu mam okres, co oznacza, że potrafię jeść dwadzieścia cztery godziny na dobę - powiedziała, śmiejąc się.
W tym momencie z mojej dłoni wyleciała szklanka i z hukiem rozbiła się na kafelkach. Omal nie upuściłam też telefonu trzymanego przy uchu.
-Chanel? Co to był za hałas? Coś się stało? - spytała od razu.
Moje serce zaczęło nienaturalnie przyspieszać, nogi stawały się coraz miększe, a dłonie coraz bardziej się trzęsły.
-Ja - zaczęłam, dosłownie się jąkając. -Ja zadzwonię później, muszę kończyć, pa - powiedziałam i szybko się rozłączyłam, odkładając iPhone'a na blat.
Przyłożyłam dłoń do ust, patrząc przed siebie w jeden, martwy punkt.
Jak mogłam być tak głupia?
Jak?
Jak do cholery mogłam nie zorientować się, że okres spóźniał mi się już grubo ponad dwa tygodnie?
*
Dobra Chanel, spokojnie. To tylko głupi, idiotyczny, popieprzony zbieg okoliczności.
Usiadłam na kanapie, przyciągając nogi do ciebie i trzymając kciuka w ustach.
-Boże. - Przyłożyłam drugą dłoń do czoła. - To nie może być prawda, na pewno nie - powiedziałam sama do siebie, czując jak łzy zbierają mi się w oczach. Serce waliło mi jak młotem. Byłam przerażona tym, co powoli zaczęło do mnie dochodzić. Nie chciałam w to wierzyć. Nie i koniec.
-To wszystko układa się w jedną, pieprzoną całość - szepnęłam, przeczesując dłonią włosy.
Zawroty głowy, mdłości, spóźniający się okres.
Boże, powiedzcie, że to wszystko to tylko jakiś chory zbieg okoliczności? To nie może być prawda. Nie może, rozumiecie?
Cała się trzęsłam. Wstałam, przykładając palce do ust i chodząc po pokoju. Starałam się nie panikować, przecież nic nie było pewne. Mogłam mieć zwykłą grypę żołądkową, a spóźniający się okres może mieć akurat wiele przyczyn.
Ja mam szesnaście lat. Ja nie mogę być w ciąży. Nie mogę.
Złapałam za swój telefon leżący na stole i drżącymi rękami wyszukałam w kontaktach numeru Cher.
-Masz czas? - spytałam cicho, kiedy tylko dziewczyna odebrała.
-Tak, a co się stało? - Chyba nie dało się nie wyczuć po moim głosie, że coś jest nie tak.
-Proszę przyjedź po mnie, muszę pilnie jechać do sklepu, a nie chcę iść tam sama. Możesz to dla mnie zrobić? Bardzo proszę - mówiłam, a mój głos chyba coraz bardziej drżał. Nie wspomnę już o nogach, które okropnie się trzęsły.
-Jasne, ale będziesz musiała mi później wszystko wyjaśnić, bo zaczynam się się bać, brzmisz przerażająco.
-Dobrze, obiecuję. To czekam - odparłam i od razu się rozłączyłam.
Jeśli to okaże się prawdą, to mogę pożegnać się z tym światem, bo przysięgam, że się zabiję.
*
-Co chcesz kupić? Chanel, wyjaśnisz mi w końcu co jest? - Dziewczyna cały czas mnie męczyła, idąc za mną po sklepie.
Szukałam jednego, chociaż nie byłam pewna, czy odważę się to kupić.
-To. - Stanęłam w końcu przed jedną z półek i założyłam ręce na piersi, rozglądając się na boki.
-Co? - spytała, patrząc na regał przed nami. -Co?! - dodała głośniej, widząc co takiego się tu znajduje. -Chanel powiedz, że żartujesz i robisz sobie ze mnie jaja - kontynuowała, patrząc na mnie kompletnie zszokowana.
Testy ciążowe. Właśnie tego teraz potrzebowałam.
-Możesz mówić ciszej? - Uspokoiłam ją, przeczesując dłonią włosy.
-Ty jesteś w ciąży? - wydukała, patrząc na mnie z otwartymi ustami. Byłam bliska rozpłakania się. To mnie przerastało.
-Nie wiem i właśnie dlatego muszę to kupić - odparłam cicho, oblizując wargi.
-Jak to się stało?
-Naprawdę mam tłumaczyć ci skąd się biorą dzieci? - Spojrzałam na nią, mówiąc ironicznie. Smutek i strach jednocześnie przeradzały się w złość. W złość na cały świat, jakby inny byli temu winni.
-Boże, nie to mam na myśli - odpowiedziała, łapiąc się za głowę. -Przecież ty już nie jesteś z Justinem, kiedy to się stało?
-Na pewno wtedy, kiedy się nie zabezpieczyliśmy. - Westchnęłam, zakładając ręce na piersi.
-Przecież mówiłaś, że wzięłaś jakąś tabletkę.
-Bo wzięłam. Boże, jeśli to prawda, jeśli ja naprawdę - zacięłam się, chyba nie potrafiąc tego wypowiedzieć. -Jeśli ja naprawdę jestem w ciąży, to znaczy, że to gówno, ta pieprzona tabletka nie zadziałała. Dlaczego ja? Możesz mi powiedzieć, dlaczego to zawsze ja mam w życiu takiego, pieprzonego pecha? Co jest ze mną nie tak? - Spojrzałam na nią z wyrzutem, jakby to ona była temu winna.
-Chanel, jeszcze nic nie jest pewne. Zresztą, dlaczego w ogóle sądzisz, że możesz być w ciąży?
-Zawroty głowy, mdłości, spóźniający się okres. Wystarczające powody?
Cher przeczesała dłonią włosy.
-Dobra, bierz to i idziemy do domu, musisz jak najszybciej zrobić ten test - powiedziała, zakładając ręce na piersi.
-Ja? - spytałam idiotycznie. Myśl kupowania testu ciążowego mnie przerażała. Już wyobrażałam sobie ten wzrok kasjerki.
-A co, ja? - spytała retorycznie, patrząc na mnie.
Głośno wypuściłam powietrze z ust, patrząc na regał przed sobą.
Rozejrzałam się na boki, sprawdzając czy nikt na nas nie patrzy. Boże, zachowywałam się jak dziecko, ale ja naprawdę bałam się spojrzeń ludzi.
Niepewnie wyciągnęłam rękę w stronę jednego z testów, jednak od razu schowałam ją z powrotem, widząc jakąś kobietę przechodzącą obok.
Boże, to było głupie.
-Ty weź - powiedziałam do Cher, patrząc na nią prosząco.
-Nie, to ty go potrzebujesz - odparła od razu.
Wiedząc, że nie możemy stać w tym pieprzonym sklepie do wieczora, ostatni raz rozejrzałam się na boki, po czym szybkim ruchem wzięłam z półki jeden z testów i zaczęłam iść w kierunku kasy.
Podałam go kasjerce, od razu spuszczając głowę. Nie chciałam widzieć tego jej wzroku na sobie.
Jak najszybciej zapłaciłam i odeszłam od kasy, wychodząc ze sklepu w trybie ekspresowym.
-Dobra, jedno z głowy. Teraz najgorsze, muszę ten test zrobić - powiedziałam cicho, przygryzając nerwowo wargi i obracając w dłoniach opakowanie testu.
*
Usiadłam w łazience na podłodze, kładąc obok siebie zrobiony już test. Musiałam odczekać pięć minut, które teraz oznaczały dla mnie wieczność. Dosłownie.
Jeszcze raz wzięłam do ręki instrukcję, chcąc upewnić się, co powinnam po tych pięciu minutach na nim zobaczyć. Jedna kreska - negatywny. Dwie kreski - pozytywny.
Banalnie proste.
Rozumiecie, że w tym momencie od jakichś pieprzonych kreseczek zależało całe moje życie?
Oparłam się o drzwi, odchylając głowę do tyłu. Cała drżałam ze strachu. Nie umiałam nawet myśleć co będzie, jeśli test wyjdzie pozytywny. Co ze mną? Jak ja o tym powiem mamie? A co z Justinem? Boże, to nie ma prawa się wydarzyć.
Nie i koniec.
Ja nie mogę być w ciąży. To oznaczałoby koniec mojego życia. Ja mam przed sobą całe życie.
Nie wiem nawet kiedy minęło te pięć minut. Wzięłam głęboki oddech i zamykając oczy, wzięłam do ręki test i podniosłam go na wysokość swoich oczu.
-Otwieram na trzy - szepnęłam sama do siebie.
Moje serce waliło jak młotem, ręce się trzęsły i robiło mi się niedobrze ze stresu.
-Jeden - zaczęłam liczyć na głos. -Dwa. - Wzięłam głęboki oddech. -Trzy. -W tym momencie otworzyłam oczy, patrząc na test, który miałam przed sobą.
Co?
O mój Boże.
Powiedzcie, że to żart?
Z moim oczu zaczęły niekontrolowanie wypływać łzy, a z rąk wypadł mi test.
Dwie kreski. Dwie pieprzone kreski.
-To jest niemożliwe. - Wstałam, łapiąc się za głowę.
W tym momencie usłyszałam pukanie do drzwi.
-Chanel i co? Zrobiłaś go już? Otwórz w końcu, stresuję się. - Cher delikatnie pukała w drzwi.
Ja byłam w ciąży, rozumiecie? Ja - pieprzona, głupia, szesnastolatka, kochająca chorego, agresywnego człowieka, który ma ją głęboko w dupie, zaszła w ciąże.
-To jest jakiś żart - szepnęłam sama do siebie i podniosłam gwałtownie z ziemi test i instrukcję. Dwie kreski - pozytywny.
-Musiałam zrobić coś źle - mówiłam sama do siebie przez płacz.
-Zniknij kurwa, no zniknij. - Zaczęłam trząść testem, idiotycznie próbując pozbyć się tej drugiej kreski.
-Chanel! - Cher wrzasnęła, mocniej pukając drzwi.
Powoli do nich podeszłam, delikatnie przekręcając zamek i uchylając drzwi. Dziewczyna od razu weszła do łazienki, dosłownie wyrywając mi z dłoni test.
-Ja jestem w ciąży - wyszeptałam przez płacz. Cher spojrzała na mnie z niedowierzaniem i żalem jednocześnie.
-Boże, skarbie - mruknęła i mocno mnie przytuliła.
-Co ja teraz zrobię? Cher, ja nie chcę już żyć, to mnie przerosło - wydukałam przez płacz, mocząc jej bluzkę swoimi łzami.
-Nie mów tak. Nie będzie łatwo, ale wszystko się ułoży, zobaczysz. Rodzice ci pomogą, ja ci pomogę, ta twoja Lea na pewno ci pomoże. Wszyscy ci pomogą, bo ci kochamy głuptasie. - Uspokajała mnie, wciąż tuląc. Sama nie wierzyła w to co mówiła. Co miało być dobrze? Co do cholery? Ja nawet nie skończyłam liceum.
Powoli odsunęłam się od dziewczyny, omijając ją i wchodząc do salonu. Usiadłam na kanapie, przyciągając kolana do siebie.
Nie potrafiłam przestać płakać. Byłam zbyt słaba, a to wszystko za bardzo mnie przytłoczyło. Nie docierało chyba do mnie, że ja jestem w ciąży, że będę mieć dziecko. Nie i koniec.
-Chanel, proszę nie płacz. - Szatynka weszła za mną do salonu, siadając na fotelu naprzeciw.
-Jak mam nie płakać, co? Mi się świat zawalił - powiedziałam z wyrzutem, chowając twarz w poduszkę i mocząc ją łzami.
-Nie mów tak, to nie jest koniec świata. Już ci mówiłam, wszyscy ci pomożemy, będzie dobrze - starała się mnie uspokoić, chociaż sama wyraźnie była tym przerażona.
-Ja nie chcę mieć dziecka, słyszysz?! - uniosłam się. -Nie chcę tego pieprzonego bachora, nie chcę go - dodałam, czując, że nerwy mi puściły. Miałam dosyć.
-Jak możesz tak mówić? - spytała, patrząc na mnie z niedowierzaniem.
-Mówię jak jest - odparłam już spokojnie. -A teraz przepraszam, ale chcę zostać sama.
-Nie zostawię cię samej. Cholera wie jaki głupi pomysł wpadnie ci do głowy.
-Nie martw się, nie skoczę z okna, nie podetnę sobie żył ani się nie powieszę. Możesz mnie zostawić - odparłam oschle.
Nie chciałam niczyjego towarzystwa. Chciałam zostać sama. Sama z tym wszystkim, z tym całym natłokiem myśli.
-Chanel..-zaczęła, jednak nie pozwoliłam jej skończyć.
-Proszę, zostaw mnie samą. Obiecuję, że nie zrobię nic głupiego. Chcę po prostu móc sama to wszystko w spokoju przemyśleć.
Dziewczyna spojrzała na mnie uważnie, chyba chcąc poznać po moim wyrazie twarzy, czy może mi zaufać.
-Dobrze, ale proszę cię, pamiętaj o tym co ci powiedziałam i niech ci nawet do głowy nie przyjdzie żaden, głupi pomysł - odparła i podniosła się z fotela.
Kiwnęłam twierdząco głową, dając jej do zrozumienia, że przyjęłam do wiadomości jej słowa.
-Pa. - Nachyliła się nade mną, całując mnie w policzek.
-Pa - odparłam.
Siedziałam w jednej i tej samej pozycji, póki nie usłyszałam dźwięku zamykających się za nią drzwi. Wtedy pękłam. Wybuchłam głośnym płaczem, nie potrafiąc już dłużej tego w sobie tłumić.
I co teraz? Jak ja mam o tym powiedzieć rodzicom? Jak ja, w wieku szesnastu lat mam zostać matką? Przede mną jeszcze skończenie liceum, studia. Wszystko, całe życie. To dziecko nawet nie ma ojca...
Przecież gdyby Justin dowiedział się, że jestem w ciąży chyba by mnie zabił. Wiem jak nienormalnie to brzmi, ale wiem też jaki on jest. Uznałby, że to wszystko moja wina i zostawiłby mnie z tym całkiem samą.
-Ja chcę umrzeć - szepnęłam sama do siebie, dosłownie zanosząc się płaczem.
Powoli podniosłam się z kanapy, udając się w kierunku schodów. Przez cały ten czas płakałam. Miałam dość. Czułam się fatalnie. Psychicznie i fizycznie.
Weszłam po schodach do góry, wolnym krokiem wchodząc do swojego pokoju i podchodząc do dużej szafy z lustrem.
Stanęłam naprzeciw niego, powoli unosząc swoją bluzkę i odsłaniając tym samym swój brzuch.
Nie docierało do mnie, że w nim rodziło się życie. To było chore. TO nie miało prawa istnieć.
-Nie chcę cię - szepnęłam, gładząc się po brzuchu. Czułam wstręt do "tego" co znajdowało się w moim brzuchu, rozumiecie? -Nie chcę cię - powtórzyłam. -Chcę, żebyś umarł, zniknął - kontynuowałam, trzymając dłoń na swoim brzuchu.
-Nikt cię nie chce, słyszysz? Nie masz prawa się urodzić, masz zniknąć. -To co mówiłam było chore, ale ja właśnie to czułam. -Nie pozwolę ci się urodzić, nie możesz - skwitowałam ostro i gwałtownie zasłoniłam swój brzuch bluzką, odchodząc i rzucając się na łóżko.
*
Przeleżałam w łóżku cały dzień. Nie odbierałam telefonów od nikogo. Ignorowałam rodziców, którzy pytali co się stało, że w ogóle nie wychodzę z pokoju.
To wszystko mnie nie obchodziło. Jedyne, o czym teraz myślałam, to to jak pozbyć się tego czegoś, co we mnie było.
Wiedziałam, że to musi zniknąć. Nie urodzę żadnego, pieprzonego dziecka w wieku szesnastu lat. Nie teraz, nie z nim.
Spojrzałam na wyświetlacz telefonu, sprawdzając godzinę. Było już piętnaście po dwunastej, a ja nawet nie czułam zmęczenia, czy senności. Powoli wstałam z łóżka, podchodząc do drzwi i po cichu je uchylając.
Na dole było całkiem ciemno, czyli rodzice już spali.
Nie obchodziło mnie teraz czy to głupi pomysł czy nie. Chciałam wyjść, chciałam się zabawić, chciałam zapomnieć.
Zamknęłam z powrotem drzwi, podchodząc do szafy i wyjmując z niej ubrania, które nadawałyby się do włożenia.
*
Weszłam do głośnego, tłumnego, dobrze mi już znanego klubu, mając szczerą ochotę zrobić wszystko, aby dzisiejszej nocy zapomnieć o tym czymś.
Odgarnęłam nieco swoje, długie włosy, przechodząc między ludźmi do baru. Rozglądałam się na boki, obserwując ludzi wokół. Nie widziałam nikogo znajomego. I dzięki Bogu.
Chyba nie wytrzymałabym wpadając teraz na Justina czy któregoś z jego kumpli. Odwróciłam się przodem do baru.
-Coś podać? - Kelner spojrzał na mnie, wycierając ścierką szklankę, trzymaną w dłoniach.
Kobieta w ciąży nie może pić alkoholu. To może zagrozić dziecku.
-Jakiegoś drinka. Najlepiej bardzo mocnego. - Uśmiechnęłam się do młodego chłopaka, przygryzając wargi.
Kelner odwzajemnił uśmiech, rzucając ciche "jasne" i zaczynając przygotowywać drinka.
Mówiłam, że nie pozwolę ci się urodzić. Musisz zniknąć - pomyślałam, kierując te słowa do "tego", co znajdowało się w moim brzuchu.
Po chwili brunet postawił przede mną kieliszek z kolorowym napojem.Wzięłam go do ręki, zaczynając obracać w dłoni, po czym podniosłam go i przechylając, wlałam sobie część jego zawartości do ust.
-Serio mocny - mruknęłam, lekko się krzywiąc, na co kelner się zaśmiał.
-Na twoje życzenie. -Uśmiechnął się.
-Wiem. -Odwzajemniłam gest. Podniosłam wzrok, przyglądając się chłopakowi. Był przystojny.
-Lubisz pracę tutaj? To znaczy wiesz, pytam czy nie przeszkadza ci ten ciągły hałas i tak dalej - zagadnęłam, stwierdzając, że poznanie go bliżej nie jest złym pomysłem.
-Już się przyzwyczaiłem. Poza tym, lubię ją za to, że poznaje tu dużo ślicznych dziewczyn, tak jak na przykład teraz. -Uśmiechnął się zadziornie, na co ja się zaśmiałam.
-Dziękuję - odparłam słodko.
-Swoją drogą - zaczął, odkładając kieliszek trzymany w dłoniach na blat. -Matt. -Podał mi dłoń, przedstawiając się.
-Chanel. -Odwzajemniłam gest.
-No więc Chanel, co robisz tutaj sama? - Posłał mi jeden ze swoich słodkich uśmiechów i oparł się rękami o blat.
-Przyszłam trochę oderwać się od rzeczywistości. Napić się, potańczyć, może poznać jakichś nowych, interesujących ludzi - odpowiedziałam, odgarniając włosy.
-Cóż, więc chyba dobrze trafiłaś - powiedział, na co oboje się zaśmialiśmy. -Za dziesięć minut kończę zmianę i chętnie spędziłbym z tobą ten wieczór i postarał się trochę ci umilić -dodał.
-To nie jest zły pomysł, a nawet powiem ci, że jest całkiem niezły. -Uśmiechnęłam się zadziornie.
Matt słodko się zaśmiał. Zresztą, cały był słodki. I naprawdę poprawiał mi humor, sprawiając, że zapominałam o tym wszystkim.
*
Wypiłam cztery mocne drinki. Byłam pijana. Byłam szczęśliwa. Rozumiecie? Alkohol pozwolił mi zapomnieć i naprawdę czułam się szczęśliwa.
-Jesteś słodki. - Zaśmiałam się, tańcząc z Matt'em. Swoimi rękami oplatałam go na karku, jednocześnie trzymając go naprawdę blisko siebie.
-Nikt nie jest słodszy od ciebie. -Uśmiechnął się zadziornie, sunąc dłońmi po moich plecach pod moją koszulką. Było mi tak strasznie wszystko jedno. Nie obchodziło mnie, że poznałam go dwie godziny temu, a pozwalam mu na dotykanie mnie pod ubraniami.
Ponownie się zaśmiałam, przygryzając wargę i dosuwając się jeszcze mocniej do bruneta. Nie przeszkadzało mu to. Wręcz przeciwnie.
W tym momencie przechyliłam lekko głowę, muskając wargi Matt'a. Nie musiałam nalegać na to, żeby odwzajemnił pocałunek. Od razu to zrobił. Pocałował mnie nieco mocniej, delikatnie przejeżdżając językiem po moich wargach.
Podobało mi się to. Najzwyczajniej w świecie miałam wtedy na niego ochotę i naprawdę nie obchodziło mnie, że poznałam go dzisiaj.
Nasz pocałunek był dosyć namiętny i lekko nieprzyzwoity jak na miejsce publiczne, w którym jest masa ludzi, ale miałam to gdzieś.
Jego dłonie powoli zsunęły się na mój tyłek i lekko się na nim zacisnęły, co nieprzyzwoicie mi się podobało.
-Kurewsko mi się podobasz - szepnął mi wprost do ucha, kiedy tylko nasze usta się rozłączyły. Przygryzłam dolną wargę, łapiąc jego dłonie i odwracając się, stając do niego tyłem.
Matt przyciągnął mnie do siebie, chyba do granic możliwości, kładąc dłonie pod moją koszulkę, na mój brzuch.
Jakkolwiek nieprzyzwoicie to zabrzmi. Cholernie podobał mi się fakt, że czułam jego krocze tuż przy swoim tyłku. Gdyby była trzeźwa, nie poznawałabym samej siebie.
Odgarnął moje włosy na jeden bok, przysuwając swoje usta do mojej szyi i składając na niej pocałunek, czym sprawił, że dreszcze przeszły przez całe moje ciało. Przyjemne dreszcze.
Zaczął delikatnie całować moją szyję, zjeżdżając swoimi dłońmi niżej, lekko pod jeansy, które miałam na sobie. Byłam podniecona i wiedziałam o tym.
Wiedziałam też, jak to może się skończyć.
I nie przeszkadzało mi to.
W tym momencie z powrotem odwróciłam się do niego przodem, zawieszając dłonie na jego karku.
-Zaraz wrócę, skoczę tylko do łazienki. -Przygryzłam dolną wargę. Chłopak przyciągnął mnie do siebie, całując mnie w usta.
-Tylko zaraz do mnie wróć. -Uśmiechnął się zadziornie, przerywając pocałunek.
-Obiecuję. -Zaśmiałam się, po czym delikatnie od niego odsunęłam, odchodząc.
Wszystko było takie rozmazane. Przechodząc między ludźmi musiałam uważać, żeby się nie potknąć, a przy okazji byłam na tyle pijana, że śmiałam się sama do siebie, idąc.
Wychodząc w końcu z parkietu i mając już luz, udałam się w kierunku toalet. Odwróciłam się na moment, oglądając się za przechodzącym chłopakiem, kiedy na kogoś wpadłam.
-Ups, przepraszam. -Zachichotałam, odwracając się w kierunku nieznajomego.
-Chanel? -Usłyszałam znajomy głos i przyjrzałam się osobie, na którą wpadałam.
-Justin. -Zaśmiałam się idiotycznie, dosłownie rzucając mu na szyję. Chłopak objął mnie w pasie, przytulając, a jednocześnie przytrzymując, abym nie straciła równowagi. Po chwili lekko się od niego odsunęłam, przy okazji omal nie tracąc równowagi.
Szatyn złapał mnie za rękę, przytrzymując mnie.
-Spokojnie. -Parsknęłam śmiechem, unosząc dłonie. -Dam radę sama, jestem prawie trzeźwa - mówiłam, majacząc. Wypowiadanie dłuższych, skomplikowanych zdań było dla mnie niesamowicie trudne w takim stanie.
-Przecież ty jesteś zalana w trupa -mruknął, patrząc na mnie i chyba nie dowierzając w to co widzi. -Co tu robisz? Jesteś sama? -spytał.
-Co? Ja? Ja jestem z Matt'em - odparłam, przenosząc ciężar ciała na jedną nogę.
-Kto to Matt? - spojrzał na mnie z jednoczesnym zdziwieniem i złością. Złością, kiedy usłyszał męskie imię.
-No..-zaczęłam, po czym parsknęłam głośnym śmiechem. -On jest tutaj kelnerem i ma dwadzieścia lat i...ma na imię Matt - dodałam, śmiejąc się idiotycznie.
-Nic więcej o nim nie wiesz?
-Człowieku, ja go poznałam dwie godziny temu. - Parsknęłam. -Dobra, ja muszę iść. Idę do łazienki, a później do niego wrócę, bo mu obiecałam, że zaraz wrócę, wiesz - wybełkotałam i chciałam przejść obok niego, wymijając go, jednak Justin złapał mnie za rękę, uniemożliwiając mi to.
-Zaczekaj. Chanel, jesteś kompletnie pijana, nie zostawię cię w takim stanie - odparł, lekko mnie do siebie przyciągając i patrząc mi w oczy.
-Nie jestem pijana - odparłam, całkiem "poważnie".  -Troszeczkę wstawiona, ale to nic, zaraz mi przejdzie. -Zaśmiałam się, chcąc przejść, jednak ponownie mi to uniemożliwił.
-Jesteś nawalona w trzy dupy. Nie puszczę cię w takim stanie, bo narobisz głupot - odparł stanowczo, wyraźnie nie mając zamiaru mnie puszczać.
-Bo co zrobię? - spytałam, podchodząc bliżej i patrząc mu w oczy. -Prześpię się z kimś po pijaku, tak jak kiedyś z tobą? -kontynuowałam, utrzymując poważny wyraz twarzy.
Speszył się, nie wiedząc co odpowiedzieć.
-Nie obchodzi mnie co o tym myślisz. Mogę robić co chcę i to już nie jest twój interes. Mogę spać z kim chce i gdzie chce, a ty gówno możesz z tym zrobić. A wiesz czemu? - mówiłam i zmniejszyłam odległość między nami do minimum. -Bo już nie jesteśmy razem i nigdy nie będziemy. Ups. -Parsknęłam mu prosto w twarz, po czym wyrwałam swoją rękę i odeszłam.
Co prawda przejście do łazienki trochę mi zajęło, zwłaszcza, że co trochę musiałam podtrzymywać się czegoś, aby nie stracić równowagi. Potykałam się o swoje własne nogi.

-Jestem. -Zaśmiałam się, obejmując od tyłu Matt'a. Chłopak siedział przy jednym ze stolików, pijąc drinka.
-W końcu - mruknął z uśmiechem i złapał moje dłonie, znajdujące się na jego szyi i mnie do siebie przyciągnął. Obeszłam go bokiem, po czym usiadłam na jego kolanach.
Odgarnęłam swoje włosy opadające na twarz, kiedy dosłownie trzy stoliki dalej zauważyłam Justina, Conor'a, Mike'a i Kevin'a.
W sumie obecność tego ostatniego powinna być dla mnie zaskoczeniem, biorąc pod uwagę wcześniejszą aferę, ale akurat teraz miałam to głęboko gdzieś.
Szatyn dopiero teraz mnie zauważył. Spojrzał na mnie, a jego szczęka momentalnie się zacisnęła. Zaśmiałam się, po czym wtuliłam się w Matt'a.
-To jak? Wracamy na parkiet, chcesz się czegoś napić czy idziemy na zaplecze? -mruknął mi do ucha, sunąc nosem po mojej szyi.
-Na zaplecze? -spytałam zdziwiona ze śmiechem.
-Mam tam taki mały pokoik - odparł, zaczynając składać delikatne pocałunki na mojej szyi. -Tam jest cicho - mówił w przerwie między pocałunkami. -I spokojnie - kontynuował, cały czas mnie całując.
Cicho zachichotałam, czując dreszcze, które "chodziły" po mnie z góry na dół.
-Jeszcze nie teraz - odparłam, przygryzając wargę. -Chcę jeszcze potańczyć - odparłam, całując go w policzek.
-Jak sobie życzysz - powiedział, po czym wstał razem ze mną, udając się na parkiet.
Zaczęliśmy tańczyć. Tak jak wcześniej. Tyle, że teraz jego dłonie chyba jeszcze odważniej błądziły po moim ciele, co nie zaprzeczam - bardzo mi się podobało.
W tym momencie zauważyłam, jak jakaś dziewczyna - chyba jeszcze bardziej nawalona ode mnie, wchodzi na bar. Momentalnie stanęłam, odwracając się w jej kierunku.
Blondynka przeszła kawałek na czworaka po barze, czym dosłownie wzbudziła zachwyt wszystkich facetów wokół. Wcale się nie dziwiłam. Była skąpo ubrana, a do tego swoją aktualną pozycją wypinała tyłek i odsłaniała dekolt.
Parsknęłam śmiechem, uważnie się jej przyglądając. Podobało mi się to, co zrobiła. Jej spontaniczna akcja.
Po chwili dziewczyna podniosła się, wstając i zaczynając tańczyć w rytm aktualnie nieco wolniejszej piosenki.
Zrobiło się małe zamieszanie. Gwizdy, oklaski, wrzaski. A to wszystko za sprawą tej jednej dziewczyny, która postanowiła być w centrum uwagi.
Nie mam pojęcia jakim cudem po alkoholu stawałam się aż tak odważna i wręcz głupia, ale w tym momencie mój mózg był na tyle zalany alkoholem, że nie myślałam o konsekwencjach.
-Zaczekaj - mruknęłam ze śmiechem do Matt'a, po czym puściłam jego dłonie, idąc między ludźmi w kierunku baru.
Kiedy osoby stojące tuż przy barze zorientowały się, co mam zamiar zrobić od razu się rozsunęły, robiąc mi miejsce. To byli praktycznie sami faceci, więc chyba nic więcej nie muszę dodawać.
Stanęłam najpierw na krzesełku, po czym z niego przeszłam na blat.
Chyba zrobiło się jeszcze większe zamieszanie, a ja poczułam się niesamowicie fajnie z tym, że właśnie znajdowałam się w centrum uwagi i wszyscy na mnie patrzyli. Od razu się podniosłam, stając na barze. Widząc tych wszystkich ludzi, parsknęłam śmiechem, przeczesując dłońmi włosy.
Nie pytajcie jakim cudem mogłam aż tak się upić, żeby zrobić coś takiego, bo nie znam odpowiedzi na to pytanie.
Zaczęłam tańczyć w rytm muzyki, przy okazji podnosząc swoją koszulkę i odsłaniając trochę mojego ciała. Ci wszyscy faceci śliniący się na widok mnie i laski, której imienia nie znałam, obok doprowadzali mnie do śmiechu. Przygryzłam wargi, sunąc dłońmi po swoim brzuchu i lekko uginając kolana, osuwając się w dół.
Wszystko dookoła było cholernie rozmazane, a hałas rozsadzał moją głowę.
W tym momencie poczułam jak ktoś siłą ściąga mnie z baru, zawieszając sobie przez ramię.
-Idziemy - usłyszałam znajome warknięcie.
-Puść mnie! - wrzasnęłam, bijąc go rękami po plecach.
To był Justin. Poznałam go po głosie.
-Ej kurwa, co ty robisz, puszczaj ją. -Z tego co usłyszałam drogę zagrodził nam Matt. Lekko się podniosłam, chcąc chociaż trochę zobaczyć co się dzieje.
Po chwili zauważyłam jak do chłopaka podchodzi Kevin i bez jakichkolwiek hamulców uderzył Matt'a z całej siły w twarz, po czym wszyscy tak o prostu odeszliśmy. A raczej oni odeszli. Ja byłam cały czas niesiona przez Justina.
-Dzięki - mruknął szatyn, co jak mniemam miało oznaczać "dzięki za wyręczenie mnie".
-Puszczaj mnie kurwa! - Zaczęłam ponownie się na niego drzeć, waląc pięściami po jego plecach.
-Nie pozwolę ci robić pieprzonego striptizu w klubie - warknął, cały czas mnie niosąc.
-Mogę robić co mi się podoba! Słyszysz!? W tej chwili mnie puść, bo zacznę krzyczeć!
-A krzycz sobie. -Parsknął, mając totalnie gdzieś to, co do niego mówiłam.
W końcu wyszliśmy z klubu. Justin lekko opuścił mnie na dół, stawiając na ziemi.
Nie mam pojęcia dlaczego, ale zaczęłam się śmiać. Zrobiłam dwa kroki do przodu i prawie przewróciłam się na chodniku, jednak w odpowiedniej chwili złapał mnie Kevin.
-O to ty. -Parsknęłam śmiechem. -To wy nie jesteście pokłóceni? Boże, jak miło. Już myślałam, że zniszczyłam waszą przyjaźń - wybełkotałam i wtuliłam się w Kevina.
-Ona jest gorzej niż zalana w trupa. -Justin oparł się o swój samochód, patrząc na mnie uważnie.
-Co z nią robimy? -spytał Mike.
Rozmawiali tak, jakby w ogóle mnie tutaj nie było. Chociaż w sumie. Byłam w takim stanie, że chyba nawet nie docierało do mnie, że o mnie mówią. Aktualnie stałam, wtulona w klatkę piersiową Kevina, która natomiast lekko mnie obejmował.
-Zabiorę ją do siebie. Przecież nie odwiozę jej do domu w takim stanie - powiedział Justina, otwierając swoje auto i podchodząc do mnie. Odciągnął mnie od Kevina, obejmując w pasie.
-Gdzie idziemy? - mruknęłam wręcz nieprzytomnie, teraz tuląc się do Justina.
-Do mnie, chodź tutaj skarbie - odparł cicho, pomagając mi wsiąść do samochodu tak, żeby nie zrobiłam sobie przy tym krzywdy.
-Jutro rano nie będzie raczej zadowolona, kiedy obudzi się u ciebie. -Mike założyłam ręce na klatce piersiowej, wzdychając.
-A co, mam ją tu zostawić? Żeby znowu robiła striptiz i tańczyła na barze? A może mam ją w takim stanie podstawić jej rodzicom?
-Dobra, jak chcesz. - Mike wzruszył ramionami.
-To narazie, będę dzwonił jakby co. - Justin pożegnał się z kolegami, wsiadając do samochodu, od strony kierowcy.
Oparłam głowę o szybę, kładąc nogi na siedzenie i uważnie patrząc na Justina z zadziornym uśmiechem na ustach.
Szatyn przekręcił kluczyk w stacyjce, odpalając silnik i ruszając. Aż do momentu, kiedy nie wyjechaliśmy na drogą główną nie odezwał się ani słowem.
Dopiero teraz spojrzał na chwilę w moją stronę.
-Po co to zrobiłaś? Po co poszłaś do klubu i się upiłaś? - spytał, oblizując swoje usta.
Szczerze mówiąc średnio słuchałam co do mnie mówił. Skupiłam się na jego wargach, zjeżdżając wzrokiem coraz niżej. Lustrowałam wzrokiem jego klatkę piersiową i ramiona, przygryzając swoje wargi.
-Bo chciałam. - Uśmiechnęłam się słodko, przybliżając do niego. Odpięłam swój wcześniej zapięty przez niego pas i podniosłam swoje nogi, siadając na nich. Jednocześnie wciąż przysuwając się do chłopaka.
Zerknął na mnie na chwilę, chyba kompletnie nie wiedząc co ja robię.
-Nie rób tego więcej - odparł, starając się brzmieć ostro, jednak to, co robiłam wyraźnie go dekoncentrowało.
W tym momencie położyłam dłoń na jego klatce piersiowej, powoli zsuwając ją coraz niżej.
Chłopak odrywając na chwilę wzrok od ulicy, spojrzał na moją dłoń.
-Chanel, co ty robisz - spytał, a jego oddech wyraźnie lekko przyspieszył. Zaśmiałam się pod nosem.
-Nic. - Oblizałam wargi, kładąc w końcu swoją dłoń na jego kroczu.
Nie pytajcie co mi odwaliło.
Nie wiem.
Przesunęłam swoimi, długimi paznokciami po jego rozporku, a jego wzrok momentalnie tam powędrował.
-Kurwa, co ty robisz? - warknął. Nie warknął "wrednie", ostro czy chamsko. To było raczej połączenie podniecenia i szoku.
-Przecież nic nie robię. - Zaśmiałam się, udając idiotkę i odpinając jego spodnie. Wsunęłam swoją dłoń pod jego spodnie, kładąc ją na jego bokserkach, a dokładniej na kroczu.
Jego mina była taka zabawna i podniecająca jednocześnie.
-Kurwa proszę cię przestań, bo spowoduję wypadek - powiedział, a raczej prawie jęknął przez to, jak drżący był jego głos.
Przesunęłam paznokciami po cienkim materiale jego bokserek, po czym zacisnęłam lekko swoją dłoń.
-Chanel, proszę cię przestań, nie teraz, nie tutaj - wyjąkał i zdjął jedną dłoń z kierownicy, wyjmując nią moją rękę z jego spodni.
Poczułam się urażona.
-Pff. - Prychnęłam obrażona i odsunęłam się od niego jak najdalej, opierając się o szybę.
Słyszałam jak stara się opanować swój już przyspieszony oddech. Wolną ręką zapiął swoje spodnie, po czym położył ją na swoim kroczu.
-Kurwa, przez ciebie mi stanął - mruknął po chwili. Wzruszyłam ramionami.
-Co mnie to obchodzi, sam mnie odepchnąłeś - odparłam, cały czas czując się urażona.
-Naprawdę? Naprawdę chciałaś mi teraz obciągnąć? Zapewniam cię, że rozjebalibyśmy się na pierwszym, lepszym drzewie - odparł całkiem poważnie, na co ja wybuchłam niepohamowanym śmiechem.
Nawet nie wiem dlaczego tak mnie to rozbawiło.
Osunęłam się na dół, kładąc nogi przednią szybę przed siebie.
-Pospiesz się, nudzi mi się. - Zaśmiałam się idiotycznie.
-Łatwo ci teraz mówić - warknął, cały czas trzymając się za krocze.
*
Weszłam do domu, potykając się już przy pierwszym kroku.
-Uważaj. - Justin złapał mnie w pasie, nie pozwalając mi upaść.
-Dam se radę, spoko. - Parsknęłam, zdejmując z siebie jego ręce i idąc samodzielnie przed siebie. Złapałam się kurczowo poręczy, wchodząc powoli po schodach do góry.
Weszłam do jego sypialni, słysząc po chwili jego kroki za sobą. Parsknęłam głośnym śmiechem, odwracając się i powoli idąc w jego kierunku.
-Chyba mam pieprzone deja vu. - Uśmiechnęłam się słodko, zawieszając ręce na jego karku.
-Ta, ja chyba też. - Chyba nawet niekontrolowanie lekko się uśmiechnął.
-Tylko teraz będzie trochę inaczej - mruknęłam i złapałam za jego koszulkę, prowadząc go w kierunku łóżka i w końcu na nie popychając. Usiadłam na nim okrakiem, cały czas się uśmiechając.
Zachowywał się dziwnie. Był zmieszany, a powinien już dawno zedrzeć ze mnie te pieprzone ubrania.
-Co jest? - szepnęłam, nachylając się nad nim i zaczynając składać pocałunku na jego szyi.
-Jesteś pijana - powiedział niepewnie, kładąc dłonie na moje plecy.
-Wtedy ci to nie przeszkadzało. - Parsknęłam cicho śmiechem, wsuwając swoje dłonie pod jego koszulkę i lekko osuwając się na dół.
-Ale kilka rzeczy się pozmieniało - powiedział na tyle cicho, że ledwo to usłyszałam.
-Na przykład? - spytałam, osuwając się jeszcze niżej, aż w końcu w pewnym momencie kładąc głowę na jego klatce piersiowej.
*
Chłopak cicho westchnął, oblizując swoje wargi.
-Na przykład to, że - zaczął, jednak się zaciął. -Stałaś się dla mnie zdecydowanie zbyt ważna. Nie wiem co jest z tobą nie tak, bo kurwa to zdarzyło mi się pierwszy raz w życiu. Nigdy nie sądziłem, że jakakolwiek dziewczyna będzie w stanie być dla mnie kimś więcej, niż tylko zabawką do łóżka. Chanel, ja naprawdę chyba się w tobie zakochałem - wyrzucił z siebie, czekając na jakąś reakcję ze strony dziewczyny.
-Chanel? - mruknął po chwili, kiedy brunetka nawet się nie poruszyła.
Podniósł lekko głowę, zauważając, że Chanel tak po prostu zasnęła, leżąc na nim.
Cicho się zaśmiał, łapiąc mocno dziewczynę w pasie i przewracając ją, tym samym kładąc ją na łóżku.
Sam natomiast wstał z łóżka i okrył dziewczynę kołdrą, leżącą obok. Kucnął jeszcze na moment przy łóżku, całując ją delikatnie w policzek.
______________________________________________________________
No to mamy 37. Ja naprawdę dodałam rozdział po dwóch dniach? Wow.
To taka nagroda dla was za 118 komentarzy w dwa dni, bardzo wam dziękuję <3
Niektórzy mają do mnie pretensje, że "szantażuję" was: albo będziecie komentować albo nie dodam rozdziału.
Co do ciąży. Niczego się nie bójcie, osoby, które czytają mojego aska wiedzą o czym mówię :)
Naprawdę to jest jakiś straszny szantaż? Jejku, ja tylko chcę, żebyście szanowali moją pracę, bo ja piszę rozdział kilka godzin, wy komentarz kilka minut.
Dziękuję wam jeszcze raz za tyle komentarzy i do następnego, kocham <3

134 komentarze:

  1. ja jebie! jaka wariatka z ciebie! :DDDDDDDDD
    zajebisty Ads;lfjsdgshdfhndfh/knzdfhkzndf ale sie jaram

    OdpowiedzUsuń
  2. Niesamowity :> /@novilley

    OdpowiedzUsuń
  3. CUDO *.* Justin jest teraz taki kochany że awww :3 O matko nie wiem jak bym zaregowała na dziecko w tym wieku, byc moze tak jak Chanel, no może poza upiciem sie haha :D Nie mogę się doczekac aż Justin i Chanel będą razem (o ile to sie stanie :<)

    OdpowiedzUsuń
  4. O cholera jest rozdział po 2 dniach!! <3 KOCHAM CIĘ <3 Chanel jest w ciąży 0.o Kurczę co ona teraz z tym zrobi? Przynajmniej odreagowała tę wiadomość w klubie pijąc. Ale dalej nie wierzę w to, że obmacywała się tam z obcym facetem a później poszła tańczyć na barze ;o! Mina Justina jak ją tam zobaczył musiała być bezcenna <3 Po alkoholu zrobiła się odważna i drapieżna, nieźle zaskoczyła Justina ;D Ale jak ona mogła zasnąć w takim momencie?! Cholera on wyznał jej miłość!! Ciekawe jaka będzie jej reakcja jak obudzi się u niego w domu, to będzie pewnie ostra akcja ;)! Tak bardzo się cieszę, że już dodałaś rozdział!<3 Życzę weny i czekam na następny ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak już Ci pisałam na ask'u jestem Natalia Navy <3
      Jestem Twoją fanką Kochana ;*

      Usuń
  5. <3 wszystko co myślę pisze na asku bo telefonie tak jest łatwiej ale za te 2 dni masz tutaj <3Może znowu będzie tak dużo i dodasz szybciej? Nieważne bo na każdy rozdział warto czekać<3JuustPatti

    OdpowiedzUsuń
  6. Nawet nie wiesz, jak się ucieszyłam, gdy zauważyłam ten rozdział.
    Co do rozdziału, to strasznie mi się podoba. Jest napisany w dobrym stylu i "lekko" się go czyta. Szczerze, nie spodziewałam się, że Chanel tak postąpi. Mam tylko nadzieję, że dziecku nic się nie stanie.
    Obawiam się trochę reakcji, gdy Justin się dowie o ciąży. Oby to jakoś zaakceptował i zaczął wspierać Chanel.
    Już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Aaaaa jest nowy rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Dalej nie mogę uwierzyć, że po dwóch dniach pojawił się nowy rozdział<3!
    A on jest!!!! Chany jest w ciąży, wooow... Mimo wszystko ciągle miałam nadzieję, że okaże się, że w niej nie jest a tu taka niespodzianka ;o Jus wyznał jej miłość, aww <3 Jak ona mogła zasnąć?! Czekam na nn <33

    OdpowiedzUsuń
  9. Justin wyznał jej miłość, to takie słodkie <3 Szkoda tylko, że Chany tego nie usłyszała bo już zasnęła... Ciekawe co będzie dalej, Dawaj szybko następny skarbie :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozdział świetny jak zawsze *-* Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Jest nowy rozdział! <3 Biorę się za czytanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Biedna Chanel, na jej miejscu załamałabym się. Cholera jest w ciąży i to z chłopakiem, który tak bardzo ją zranił. Co ona teraz zrobi?! Jus wyznał jej miłość<33 Czekam na następny!

    OdpowiedzUsuń
  13. Boże, boże, boże. Już nawet nie wiem o czym mam ci tu napisać. Głupio mi, że w prawie każdym komentarzu pisze Ci, że masz cholernie wielki talent a twój blog jest najlepszy. ALE TO PRAWDA! :) Dziękuję za ten rozdział, za to, że tak szybko go dodalaś. Do tej pory w to nie wierze. Hahah <3 jejku justin jaki słodki <3 elwira.

    OdpowiedzUsuń
  14. Wow, jest świetny! Niech oni się zejdą! Justin się tak o nią troszczy, aww <3 I jeszcze powiedział, że się w niej zakochał, to takie piękne <33 Oni są sobie przeznaczeni! Chce następny już!

    OdpowiedzUsuń
  15. Kocham to opowiadanie i Ciebie też! x3 Dobrze, że Chany poszła się wybawić, coś czuję że zrobi wszystko żeby sie tego dziecka pozbyć. Ciekawe czy Justin dowie się o tym, że jest w ciąży? Nie wytrzymam do następnego, daj go już teraz błagam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak Ty to robisz, że każdy rozdział, który napiszesz jest taki niesamowity?! Ja też chcę mieć taki talent do pisania jak Ty! Chany zaskoczyła mnie tym, że poszła się upić, chociaż przypuszczam że Justin był jeszcze bardziej zaskoczony ;D To słodkie, że jest o nią taki zazdrosny i się o nią martwi <3 Czekam na następny:*

    OdpowiedzUsuń
  17. omgg nie wierze że Chany to zrobiła... *o*

    OdpowiedzUsuń
  18. kocham toooo! to takie słodkie jejku <3

    OdpowiedzUsuń
  19. JUSTIN WYZNAŁ JEJ MIŁOŚĆ! A Chany zasnęła, hahaha xD Kurcze on się w końcu zebrał i jej to powiedział a ona to przespała. Ciekawe co jutro zrobi Chany?

    OdpowiedzUsuń
  20. Chanel jest w ciąży 0.o dalej w to nie wierzę...
    Ona jest za młoda no i ojciec dziecka jest dupkiem!
    Chociaż wydaje się, że się zmienił, wyznał jej miłość.
    Tylko ciekawe kiedy mu się odmieni?
    Czekam na następny rozdział, weny kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  21. Pijana Chanel - przezabawna. Justin pewnie zbierał szczęke z podłogi jak ją zobaczył w tym klubie. Akcja w samochodzie zajebista. W ogóle taki zabawny ten rozdział, oczywiście z wyjątkiem początku. Czytałam aska i wiem mniej więcej co i jak z ciążą.... Mam nadzieję, że wena szybko cię nie opuści i niedługo przeczytamy nowy rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Awwe jaki Juss slodki kocham <3 i sama.nie wierze ze.rozdzial tak szybko :p

    OdpowiedzUsuń
  23. Aww no poprostu umieram ;**powiedz mi dlaczego ty masz tak idealnego bloga dlaczego ty jestes taka kochana i dodalas kolejny rozdzial po dwoch dniach <33 nawet nie wiesz jak bardzo jestem ci za niego wdzieczna kocham cie i dziekuje ze nadal z nami jestes tylko szkoda ze z kazdym kolejnym zblizamy sie do konca :(

    OdpowiedzUsuń
  24. Jusy wyznał jej miłość, aww <33 Chłopak się zmienia, to dobrze! Tylko co zrobi Chany z tym dzieckiem ? Zaskoczyłaś mnie tym rozdziałem, tyle się dzieje!

    OdpowiedzUsuń
  25. Ale szybko dodałaś rozdział<3 Tak się cieszę! Dziewczyno ale Ty masz talent!!!!!! Akcja w klubie była swietna, ten Matt był pewnie przekonany, że ją przeleci a tu taka niespodzianka, haha <3

    OdpowiedzUsuń
  26. Ejjj Chany nie może być w ciąży! Co ona teraz zrobi? Na jej miejscu gdyby się okazało, że jestem w ciąży to pewnie siedziałabym w pokoju i ciągle płakała a nie poszła do klubu się upić ;o Ale każdy ma inny sposób na odreagowanie, Jusa pewnie nieźle zszokowało jak ja tam zobaczył, dodaj szybko następny! xoxo

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja się pytam jak Chanel mogła zasnąć w takim momencie?! Heloł Jus wyznał jej miłość!! Jak ona się u niego obudzi to będzie jazda, w końcu jest w ciąży więc hormony i te sprawy będą szaleć ;D

    OdpowiedzUsuń
  28. Dziewczyno jestes CUDOWNA, to opowiadanie powinno kurna zostac ksiazka! Lepsze od dangera lepsza od wszystkiego ! KOCHAM CIE ;** NAJLEPSZA !

    OdpowiedzUsuń
  29. boże! to jest boskie ale chanel kurde zachowuje się okropnie. Justin słodziak

    OdpowiedzUsuń
  30. Padłam na zawał ;o Nowy rozdział po dwóch dniach, jestem w niebie <3
    Nie wyobrażam sobie już życia bez tego opowiadania, masz wielki talent! Biedna Chanel jest w ciąży, ciekawe czy powie o tym Justinowi, hmm. Nie spodziewałam się tego, że pójdzie się upić do baru a już tym bardziej tego, że będzie się tam macać z obcym facetem a tańcem na barze mnie dobiłaś ;D To musiało być świetne w jej wykonaniu i pewnie strasznie wkurzyło Jusa, dobrze że ją zabrał do siebie bo nie wiadomo co by się z nią tam stało. No i kurczę wyznał jej miłość a ona już wtedy spała, hahaha<3 Weny Skarbie :*

    OdpowiedzUsuń
  31. Kocham, kocham, kocham, kocham, kocham, kocham, kocham, kocham, kocham, kocham to opowiadanie!!!!!!!! To jest takie zajebiste! Ciekawe co Chanel zrobi jak się obudzi u Jusa w łóżku? Czekam na następny rozdział<3

    OdpowiedzUsuń
  32. Matko! Jesteś niesamowita. To jest niesamowite. Oni są niesamowici. Taki Justin, który jest speszony odwagą Chanel podoba mi się jeszcze bardziej, haha! Dziękuję, że tak szybko dodałaś rozdział i gratuluję ponad stu komentarzy w dwa dni, to naprawdę wielki sukces, na który w pełni zasłużyłaś:)

    OdpowiedzUsuń
  33. To jest takie jaksgdsufg <33 Tak bardzo Cię kocham za to opowiadanie, nawet sobie tego nie wyobrażasz<3 Rozdział jak każdy jest świetny! Mam nadzieję, że akcja z dzieckiem Chanel szybko się rozwiąże i będzie szczęśliwa z Jusem :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Jesteś zajebista!!!!!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  35. Chanel jest w ciąży, o kurczę ;o I co teraz będzie? Może Lea pomoże jej jakoś w usunięciu tego dziecka? Nie wyobrażam sobie jej jako matki teraz, zresztą Jusa jako ojca tym bardziej sobie nie wyobrażam. Jakby urodził się chłopiec to co najwyżej mógłby go nauczyć jak wyrywać laski i robić im złudne nadzieje ;) Ale Chanel musi coś wymyślić! Wierze w nią! Skarbie dziękuję Ci za to, że dodałaś już dzisiaj rozdział<3 To, że dostałaś ponad 100 komentarzy w 2 dni jak najbardziej Ci się należy. Kochana weny ;*

    OdpowiedzUsuń
  36. Najlepsze opowiadanie!! Kocham Cię<3 pisz dalej to jest boskie, tylko niech ona mu nie ulega na razie! :D

    OdpowiedzUsuń
  37. O cholera ale się porobiło 0.o Co teraz będzie z Chanel? Rodzice ją zabiją jak się dowiedzą, że jest w ciąży... Co ona zrobi ;o

    OdpowiedzUsuń
  38. Wiedziałam! Wiedziałam! Ze będzie w ciąży <3<3 ja bym na jej miejscu dostała zawału.

    OdpowiedzUsuń
  39. matko ona jest w ciazy o_O ten rozdzial jest w kazdym wersie ciekawszy !! kocham go jak zadne inne <3 tyle sie stalo XD najlepsza akcja w sklepie jak kupowala test xdd haha jetes NIESAMOWITA !!!!! ciekawe kiedy powie Justinowi o ciazy... wbijam na twojego ask'a ^_^

    OdpowiedzUsuń
  40. Nie co ty tam wyżej gadasz! Pojebalo cię ona nie może usunąć ciąży!!! Nigdy!!

    OdpowiedzUsuń
  41. Też bym się pobawila Jerry'm tak jak onaa xD pisz dalej kocham cię :D tylko proszę niech nie udowa dziecka, ani niech na razie nie mówi Justinowi i też niech nie godzi się z nim jak na razie, mam nadzieje ze rano nie będzie niczego pamiętać i pokloci się z Justinem i wyjdzie niech mu NIE ULEGA.

    OdpowiedzUsuń
  42. Jesteś niesamowita, nie dość ze piszesz sama i to tak długie rozdialy to jeszcze dzień po dniu dodalaś. Kocham cię <3 czekamy na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  43. OMG, jaki kochany Justin awwwwww *.*

    OdpowiedzUsuń
  44. Chanel w ciąży, ale pewnie nie urodzi tego dziecka.
    A Justin, uu, jaki zazdrosny ^^
    Rozdział po tak krótkim czasie? Nie rozpieszczasz nas zbytnio? *o*
    Ale dobrze, cieszę się cholernie :3

    OdpowiedzUsuń
  45. Kurcze Chanel dlaczego zasnęłaś on Ci tu właśnie miłość wyznał!
    Justin zazdrosny to takie słodkie, aww ;D
    Ale co ona zrobi teraz z tym dzieckiem ;o ?
    Czekam na następny rozdział ! ;***

    OdpowiedzUsuń
  46. OMG! Ona jest w ciąży ;o Ma faktycznie pecha skoro tabletka 72h nie pomogła... Tak bardzo jej współczuję ;( Jus powinien się dowiedzieć, że zmajstrował dzidziusia! Bardzo się cieszę, że zaczyna do niego docierać że ja kocha, chociaż i tak pewnie nadal będzie dupkiem... Czekam na kolejny rozdział, weeeeeeeeny :*

    OdpowiedzUsuń
  47. Rozpieszczasz nad dodając już rozdział! <3 Tak bardzo się cieszę xD Uśmiecham się do laptopa jak głupia, aż mama zaczęła się pytać o mój powód tak nagłej radości :D Kocham ten rozdział zresztą jak każdy poprzedni<3 Chanel w ciąży, szok 0.o A później Chany idzie się upić, kolejny szok ale padłam na zawał jak przeczytałam, że się tam maca z jakimś gościem a później tańczy na barze<3 Ta akcja w aucie Jusa była świetna, szkoda tylko, że zasnęła na jego miłosnym wyznaniu ;< Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział, pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  48. Nie spodziewałam się, że już dzisiaj dodasz rozdział, Kocham Cię za to! <33 Jak zawsze jest genialny! To straszne ale ciesze się, że Chany pozbędzie się jakoś tego dziecka. Dobrze, że poszła się troche zabawić, przy okazji Jus znowu zobaczył co stracił ;)! Super, że w końcu zaczął rozumieć że coś do niej czuje. Tylko ciekawe czy mu się to nagle nie odwidzi... Powodzenia w szkole kochana i w życiu <3

    OdpowiedzUsuń
  49. Brak słow !! Boze jak ja kocham to opowiadabie !!! Dziewczyno jestes boska !!! Chanel w ciąży ?! Moja pierwsza reakcja SZOOOK ! Rozdzial aagfhhdgaggh ! *_* niemoge sie doczekac nastepnego !!!

    Kckc natu xx

    OdpowiedzUsuń
  50. Aż nie wiem co napisać ;o Tyle się dzieje w tym rozdziale, Chany jest w ciąży, później upija się w klubie, mizia z obcym facetem, tańczy na barze, później ląduje u Jusa na chacie i on wyznaje jej miłość ;O Cholera to nie na moje nerwy, wdech wydech ;o KOCHAM CIĘ ZA TO OPOWIADANIE <3 NAJLEPSZE POLSKIE FF O JUSTINIE <3

    OdpowiedzUsuń
  51. wow no to Chanel zaszalała, a Justin widać że to wszystko dało mu do myslenia :3 kocham to juz sie nie moge doczekać nastepnego ♥

    OdpowiedzUsuń
  52. Nie uważam, że jest to szantaż, po prostu chcesz znać naszą opinię i wiedzieć, że czytamy :)
    Rozdział świetny! Ciąża? O boże!
    Justin jest wspaniały! Dziękuje, że dodałaś tak szybko rozdział i błagam, dodaj równie szybko następny! <3

    OdpowiedzUsuń
  53. No w końcu Justin powiedziałeś jej co czujesz, lepiej późno niż wcale ! Szkoda tylko, że Chany zdążyła zasnąć, hahaha;D Żal mi go ;< Żartowałam! Za to co jej zrobił to sama chętnie bym mu nakopała do tego seksownego tyłka! Dziękuję, że dzisiaj dodałaś<3 I nie jest to żaden szantaż, napisanie komentarza zajmuję tylko chwilę przecież a jak ktoś czyta opowiadanie to oczywiste, że powinien je skomentować :) Czekam już na następny :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomogę Ci mu dokopać w (jak to napisałaś) ten seksowny tyłek ;*** !

      Usuń
  54. Jus pomału przestaje być 100% dupkiem, teraz w mojej skali ma tak hmm 70% ;D Hmm co Chanel zrobi żeby pozbyć się dziecka? Powie Jusowi? Co zrobi jak się obudzi u niego w łóżku? Mam tak dużo pytań, ciekawość mnie zżera. Dawaj szybko następny rozdział! <3

    OdpowiedzUsuń
  55. Jezu, nie wytrzymie teraz do następnego :C
    @terribleHope

    OdpowiedzUsuń
  56. boże kocham ten fanfiction jest taki zajebisty że normalnie fbiweubfiwuebfiuwbi jezu masz talent dziewczyno

    OdpowiedzUsuń
  57. Cudowny rozdział *.*

    OdpowiedzUsuń
  58. Wiedziałam ,że Justin wkońcu coś do niej poczuje...
    Czemu ona chce zabić to biedne dziecko.? Nie powinna zachować się tak nie dojrzale.
    Jak się obudzi to nie będzie zachwycona z miejsca w jakim się znajduje, jak mniemam.. :P
    Nie mogę się doczekać nexta! *.*
    Kocham to!!! <33

    OdpowiedzUsuń
  59. Omg omg kocham ten rozdzial juz nie mige siw doczekac co bedzie dalej licze na szybki rozdzial bo chyba nie wytrzymam do konca tygodnia :)

    OdpowiedzUsuń
  60. Jest prawie 2, a ja siedzę i czytam Twojego bloga, mimo ze powinnam sie pakować.... Co ty ze mna robisz, dziewczyno... Co do opowiadania to jak zwykle świetny rozdział.... A co do ciąży to czy nie lepiej będzie jak urodzi to dziecko i je odda? Będzie ciekawiej c:

    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  61. boże ten rozdział był świetny hsjgdsahjdgashj ciekawe co się stanie jak Chanel się obudzi a tu się okaże że jest u Justina ohohoh, nie mogę się doczekać nn

    OdpowiedzUsuń
  62. Jejku świetny jest ten rozdział ! wgl całe Twoje opowiadanie jest świetne ! ♥ nie przestawaj pisać ,bo nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału ! ;- **

    OdpowiedzUsuń
  63. Chanel jest w ciąży, what the fuck?! Jak to się stało? Znaczy wiem jak się robi dzieci ale ona przecież wzięła tabletkę 72h po. Laska ma niesamowitego pecha. Super, że Jus zaczyna rozumieć co do niej czuje:) Ciekawe co będzie jak się u niego w domu obudzi :D? Czekam na następny rozdział:*! Zamiast na informatyce robić to co kazała nam babka to siedzę i czytam Twojego bloga <3

    OdpowiedzUsuń
  64. Ten rozdział jest cudowny, jaram się <3 Dobrze, że Justin zabrał ją z tego baru! Żałowałaby gdyby przespała sie z tym Mattem. Ciekawe kiedy Jus dowie się, że ona jest w ciąży? Dawaj nn <33

    OdpowiedzUsuń
  65. Zatkalo mnie swietny rozdzial i w dodatku dlugi oraz napisany po dwoch dniach normalnie podziwiam cie ;**

    OdpowiedzUsuń
  66. o boże! Błagam daj kolejny rozdz jak najszybciej bo nie wytrzymam chcę wiedzieć co bd rano i czy Chanel mu powie o ciąży! .. musi ♥

    OdpowiedzUsuń
  67. o mój boze wrócą do siebie ? :* czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  68. Rozdział po dwóch dniach ? Jesteś NIESAMOWITA *.* a rozdział.. jak zwykle cudowny < 3 chcę już wiedzieć co będzie się działo rano. w końcu nastąpiła zamiana ról. To Justin się stara. nie mogę się doczekać następnego rozdziału < 3

    OdpowiedzUsuń
  69. Rozdział jest zajebisty!!! Jeżeli ona jest w ciąży to ja pierdole!!! Ciekawe co Justin na to? ;*** <3

    OdpowiedzUsuń
  70. Po prostu brak mi słów do tego wszystkiego! nie wiem w ogóle co mam powiedzieć, czuję się tak jakbym w jednej chwili zapomniała wszystkie słowa które znam. Jestem zaskoczona rozwojem akcji a najbardziej tym, że Chanel jest w ciąży :o czytałam przed chwilą twojego aska co zajęło mi może z jakieś 30 minut bo chciałam trochę się rzeczy dowiedzieć. Jestem szczęśliwa, że ona nie urodzi tego dziecka co może wydawać się dziwne no ale ja tak już mam, bo w opowiadaniach takie dziecko wszystko psuję no chyba, że są już po ślubie to nie mam nic przeciwko haha. Nawiązując do tej lesbijskiej scenki z Lea to jestem za, jest to dość oryginalne bo jeszcze nigdy z takim czymś się nie spotkałam, ale oczywiście jestem za tym jakby byłaby to jednorazowa sytuacja :) Myślałam, że Chanel wyjawi mu prawdę o ciąży ale z tego co czytałam to wywnioskowałam zupełnie coś innego. Jestem zawiedziona, że już niedługo będzie to koniec opowiadania ale wiadomo, nic nie trwa wiecznie. Boję się jedynie, że koniec będzie taki, że oni nie wrócą do siebie i zakończenie będzie smutne a nie szczęśliwe, naprawdę byłabym tym zawiedziona :c z początku nie chciałam żeby Justin był Z Chanel ale teraz moje zdanie się zmieniło. Co do komentarzy to moim zdaniem i tak jest ich bardzo dużo bo wiadomo, że nie każdy skomentuję a wiadomo, że masz takie grono czytelników dla których możesz dalej pisać bo trochę głupio byłoby gdybyś przestała pisać ze względu na komentarze, wiem, że to bardzo motywuję do dalszej pracy ale i tak masz ich strasznie dużo więc nie ma na co narzekać <3 nie wiem co mam jeszcze tutaj dopisać bo wszystko wyleciało mi z głowy, pewnie potem jeszcze coś dopiszę i się podpiszę pod tym no ale nie wiem. Nie mogę doczekać się dalszego rozwoju akcji, z niecierpliwością czekam na nowy rozdział. Pozdrawiam, Majka

    OdpowiedzUsuń
  71. o matko, matko, niech się pogodzą <3
    to opowiadanie jest jvbhshfjvbshbhsbf

    OdpowiedzUsuń
  72. Jestem ciekawa jak to wszystko się potoczy ,co zrobi Chanel i jak wgl zareaguje Justin na wieść o dziecku. Nie mogę już doczekać się następnego rozdziału :D Czekam z niecierpliwością ! ;- ))

    OdpowiedzUsuń
  73. Jak ja to kocham normalnie nie moge bfubeufse <33!

    OdpowiedzUsuń
  74. Rozdział jest po prostu GENIALNY KC ♥

    OdpowiedzUsuń
  75. Aaaaa nie moge sie doczekać co będzie dalej ♥_♥

    OdpowiedzUsuń
  76. Nie nooo po prostu ŚWIETNY :)

    OdpowiedzUsuń
  77. Cudo kochana cudo :D ! <33!

    OdpowiedzUsuń
  78. SDSFCZXDFDFDFDDS CUDO!!!

    OdpowiedzUsuń
  79. SDSFCZXDFDFDFDDS CUDO!!!

    OdpowiedzUsuń
  80. Ona jest w ciąży, omg! Ale dobrze, że nie urodzi, kamień z serca. To okropne ale takie mam odczucia. Obudzi się u Jusa w łóżku, uhuhuhu będzie ostro <3 ;D Czekam na kolejny rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  81. O nie niech ona nie bedzie w ciąży proszę to bedzie głupie :/

    OdpowiedzUsuń
  82. jezu napisałas dla nas kolejny rozdzial po 2 dniach <3 :") jezu kochamy cie. a rozdzial.. dlugi, pelen akcji poprostu cudo ;) jdhdjekdjdbsjsk

    OdpowiedzUsuń
  83. Super piszesz. Czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  84. aww , och ten Justin kurde , ciekawe jak to bd rano ;") boski <3

    OdpowiedzUsuń
  85. O Boże :**** kocham ten blog, chany jaka zadziorna ciekawe co bedzie rano :D juz sie nie mogę doczekać <3

    OdpowiedzUsuń
  86. Zjebiste : D Kochamm <3
    Dodaj kolejny xd

    OdpowiedzUsuń
  87. omg kocham Cie ze to piszesz *.* i nie obrazilabym sie gdyby rozdzialy bylyby co 2 dni *.* szczyt marzen <3

    OdpowiedzUsuń
  88. Świetny ;) czekamy na następny

    OdpowiedzUsuń
  89. Świetny!!! Tylko niech ona mu na razie nie wybacza, ani na razie niech mu niemowi ze jest w ciąży , a jak juz powie to mam nadzieje ze on się wkurwi, a ona niech mu wygarnie ze to wtedy zaszła.

    OdpowiedzUsuń
  90. NECH MU WYGARNIE ZE JEST W CIĄŻY BO JĄ ZGWAŁCIŁ!

    OdpowiedzUsuń
  91. no właśnie niech ona nie zapomina ze on ją zgwałcił! I to pewnie dlatego zaszła w ciąże! :D niech mu to wygarnie! Jak będzie się zloscił

    OdpowiedzUsuń
  92. Świetny rozdział to jedno z moich ulubionych opowiadań jesteś najlepsza I świetnie piszesz #MuchLove <3333

    OdpowiedzUsuń
  93. juz sie boje jej reakcji kiedy obudzi sie w jego ramoionach, ma zamiar mu powiedziec ze jest z nim w ciazy?? swietny rozdzial. KOCHAM CIE xx

    OdpowiedzUsuń
  94. ksuchkdfjscbierckjdbsaciyrejk *_________________* nie wiem co mam pisać o tym rozdziale. Chanel w ciąży?! o_O OMG! ech... ciekawa jestem czy powie o tym Justinowi. [?]

    @saaalvame

    OdpowiedzUsuń
  95. o boże...
    jaki rozdział! *.*

    OdpowiedzUsuń
  96. O boziuniu co za rozdział. Zajebisty!
    Nie spodziewałam się nowego a tu bum, niespodzianka :D
    Super!

    Hmm...o co chodzi z tą ciążą? Chyba po czytam Twojego wąska :P

    @ameneris

    OdpowiedzUsuń
  97. Haha miało być aska :P
    Uwielbiam gdy mój tablet przekręca mi słowa :P

    @ameneris

    OdpowiedzUsuń
  98. jeju rozdział cudowny <333 nie mogę doczekać się następnego ;D już dawno w nic , aż tak się nie wciągnęła <3

    OdpowiedzUsuń
  99. Boze jak slodko! Niech oni w koncu sie pogodza! Kocham to i ciebie!
    @_fidelidad

    OdpowiedzUsuń
  100. aww <3 kocham :d dobrze że tam był Justin i ją wzioł bo odstawiałam niezłe rzeczy.x

    OdpowiedzUsuń
  101. jestem ciekawa reakcji Chanel

    OdpowiedzUsuń
  102. suuupperrr ! masz babo talent .
    Lovciam :*

    OdpowiedzUsuń
  103. suuupperrr ! masz babo talent .
    Lovciam :*

    OdpowiedzUsuń
  104. jestem ciekawa reakcji Chanel

    OdpowiedzUsuń
  105. świetneeeeeeeeee, czekam z niecierpliwością na następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  106. Jeju , nie doczekam się kolejnego chyba ;<< Twoje opowiadanie uzależnia tak samo jak te poprzednie :) Rozdział cudowny , zresztą jak każdy :) z niecierpliwością czekam na 38 <3

    OdpowiedzUsuń
  107. Czekam na koniec opowiadania, a ty nie kończysz i cały czas coś się dzieje, podoba mi się to :D czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  108. z a j e b i s t y *.*
    dosłownie.
    ja już chcę kolejny :D
    kocham to opowiadanie, kocham wszystko co Twojego autorstwa <3

    OdpowiedzUsuń
  109. Aaaa przecudowny <33

    OdpowiedzUsuń
  110. Rozdział super ♥ Ale szczerze boje się następnego haha :)

    OdpowiedzUsuń
  111. aghtahwadjsj4ejgwyw *___* to jest niesamowite <3 jeszcze żadne opowiadanie nie wciągnęło mnie jak twoje :D masz talent dziewczyno, mam nadzieje, że kiedyś jak wejdę do Empiku będzie tam twoja książka <3

    OdpowiedzUsuń
  112. On jest mega <3 chce nastepny !!!!

    OdpowiedzUsuń
  113. Awww ;*** Kocham i Szanuje twoja prace wiec zostawiam komentarz w ktorym pragne powiedziec ze jestes Niesamowita twoj blog jest Awww poprostu brak slow aby go okreslic <333

    OdpowiedzUsuń
  114. zostawiam komentarz iż czytam i szanuje twoją prace. opowiadanie świetne, ten rozdział cudowny. czekam tylko na następny rozdział. nie mam co robić bez czytania tego.. mam puste dni bez tego bloga, bo nie mam co czytać :c czekam już na następny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  115. czekam na kolejny. to jest świetne ! <3

    OdpowiedzUsuń
  116. To opowiadanie jest zajebiste! Nie mogę się już doczekać kolejnego rozdziału <3 Dawaj go szybko <33

    OdpowiedzUsuń
  117. Porzadam kolejnego rozdzialu haha Kochana jestes Cudowna ;****

    OdpowiedzUsuń
  118. Kurde chyba się zakochałam.Pisz dalej i szybko please. :)

    OdpowiedzUsuń
  119. Nie wyobrażam sobie już życia bez tego opowiadania! Czekam na kolejny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  120. najwspanialsze ff ever. przeczytałam wszystkie rozdziały w jeden dzień asdfghjkl dziewczyno dodawaj szybko następny, jestem uzależniona, haha<3 jesteś wspaniała, serio, ily

    OdpowiedzUsuń
  121. Umiesz dziewczyno zaskakiwać jest 03;41 a ja nie moge się oderwać od tego ff

    OdpowiedzUsuń