Chodziłam powoli po szpitalnym korytarzu, trzymając ręce założone na piersi. Tak bardzo się bałam. Chciałam, żeby już ktoś wyszedł i powiedział, że z Justinem wszystko dobrze, że nic mu nie będzie. Myśl o tym, że miałoby mu się stać..że miałoby go nie być mnie zabijała. Nieważne jak bardzo mnie skrzywdził, ile złego mi zrobił. Wciąż był tym Justinem, którego tak bardzo kochałam i pomimo wszystko będę kochać już do końca świata.
Stanęłam, opierając głowę o ścianę i patrząc na chłopaków, siedzących naprzeciw na krzesełkach. I choć nie potrafiłam zrozumieć ich pierwszej reakcji, to widziałam, że teraz naprawdę szczerze się martwili.
Pojedyncza łza spłynęła po moim policzku, a mi brakło sił nawet na to, aby ją otrzeć. Ta sytuacja uświadomiła mi jak wiele on dla mnie znaczy, jak mocno go kocham. Sama myśl o tym, że on...mógłby tego nie przeżyć, sprawiała, że miałam najczarniejsze myśli.
Nie przeżyłabym ani dnia z myślą, że jego już tu nie ma. Nie ma wśród nas. Jestem pewna, że ja umarłabym z nim.
W tym momencie na korytarz wbiegła Lea, do której wcześniej zadzwoniłam. To była jedyna rodzina Justina, którą znałam i czułam się zobowiązana do tego, żeby do niej zadzwonić.
-Co jest z Justinem? Już coś wiecie!? - powiedziała na jednym tchu, a w jej głosie słychać było strach i troskę. Była dobrym człowiekiem. Dobrą kuzynką. Kochała go.
Podniosłam się i czując, że nie jestem w stanie nic z siebie wydusić, jedynie wybuchłam płaczem, mocno wtulając się w blondynkę.
-Powiedz, że wszystko będzie dobrze, że nic mu nie będzie - wyszeptałam przez łzy.
Dziewczyna mocno mnie objęła, gładząc moje włosy.
-On z tego wyjdzie, jest silny, za bardzo lubi życie, nie podda się - zaczęła mnie uspokajać, choć wyraźnie czułam jak jej głos się łamał. A może już płakała.
Nieważne ile razy sprawił, że płakałam, nieważne ile razy mnie zranił, nieważne...że dla niego jestem nikim. Ważne, że on był wszystkim dla mnie.
Delikatnie puściłam Lea'ę odsuwając się od niej.
-On musi żyć - szepnęłam, pociągając nosem.
-I będzie - odparła, ocierając z mojego policzka, spływającą po nim łzę.
*
Minęły dwie godziny. Rozumiecie? Przez cały ten czas nie dostaliśmy żadnej informacji, niczego. Niepewność i strach mnie zabijały.
Siedziałam na krzesełku, patrząc bezmyślnie przed siebie. Miałam wrażenie, że minęły już wieki. Spojrzałam na zegar wiszący na ścianie, który wskazywał dokładnie 3:07. Było już tak późno, a ja nawet nie czułam
zmęczenia. Nawet przez myśl nie przeszło mi, aby wrócić do domu. Nie obchodziło mnie jak późno stąd wyjdę i czy rodzice o wszystkim się dowiedzą.
Jedyne czego teraz pragnęłam, to wiadomość, że z Justinem już jest wszystko dobrze. Nic więcej. Przysięgam.
Oparłam swoją głowę o ramię Lea'i siedzącej tuż obok mnie. Dziewczyna spojrzała na mnie, po czym delikatnie objęła mnie ramieniem. Cieszyłam się, że ją poznałam. Była cudowną osobą, na którą zawsze mogłam liczyć.
A teraz potrzebowałam wsparcia jak nigdy wcześniej.
-Może tego nie okazuję, ale kocham Justina dużo mocniej niż kuzyna, kocham go jak rodzonego brata - odezwała się po chwili. -Razem się wychowaliśmy, jesteśmy jak rodzeństwo - dodała.
Spojrzałam na nią, uważnie obserwując ją twarz. Widziałam w jej oczach łzy, którym usilnie nie pozwalała wypłynąć.
Przysunęłam się do niej jeszcze bardziej i mocno ją objęłam, przytulając.
-Mam nadzieje, że Justin zdaje sobie sprawę jak cudowną kuzynkę ma i że on traktuje cię tak samo - powiedziałam szeptem.
Po prostu się przytulałyśmy, czując, że obie tego potrzebujemy.
W tym momencie z sali wyszedł lekarz. Mój puls niebezpiecznie. Wszyscy jak na zawołanie się podnieśliśmy, podchodząc do mężczyzny.
Bałam się. Jak nigdy wcześniej.
-I co z nim? Już jest okej? Wszystko się udało? Nic mu nie jest? - wyrzuciłam z siebie na jednym tchu.
Miałam wrażenie jakby od tego, co odpowiedz teraz lekarz zależało całe moje życie.
I chyba tak właśnie było.
-Już jest dobrze, udało nam się opanować sytuację, ale miał niesamowite szczęście. Gdybyście wezwali pogotowie chociaż pół godziny później, mógłby tego nie przeżyć - odpowiedział, a ja czułam jak z moich oczu zaczęły powoli wypływać łzy. Nawet nie wiem dlaczego. Ze szczęścia, wciąż tkwiącego we mnie strachu czy bólu na samą myśl co by było gdybyśmy wezwali pogotowie za późno.
-Czyli nic mu nie będzie, tak? - spytał Mike, przecierając dłonią czoło.
-Jego stan jest już dobry, wyjdzie z tego. Teraz jest nieprzytomny, powinien niedługo się obudzić.
Momentalnie spojrzałyśmy na siebie z Leą i jakby na zawołanie pisnęłyśmy, wtulając się w siebie. Justin dla nas obu był niesamowicie ważny. I obie nie przeżyłybyśmy, gdyby cokolwiek mu się stało.
-Mogę do niego pójść? Tylko na moment, proszę - spytałam po chwili, odsuwając się od Lea'i.
-Nie wiem czy to..-zaczął, jednak Mike się wtrącił.
-Niech pan jej pozwoli, to dla niej ważne - powiedział, a ja spojrzałam na niego, lekko uchylając usta. Chłopak delikatnie się do mnie uśmiechnął, kiwając głową.
Nie spodziewałam się tego po nim. Kompletnie.
-No dobrze, ale tylko chwila, nie powinienem w ogóle nikogo o tej porze tam wpuszczać, ale drogą wyjątku..dobrze - odparł lekarz, cicho wzdychając.
Myśl, że za chwilę zobaczę Justina. Zobaczę go z myślą, że już nic mu nie grozi, sprawiła, że na moich ustach pojawił się duży uśmiech.
-Dziękuję, bardzo dziękuję - odpowiedziałam, udając się w kierunku sali. Tak strasznie chciałam móc już go zobaczyć, dotknąć, poczuć po prostu, że jest blisko.
Delikatnie uchyliłam drzwi, powoli wchodząc do środka.
Leżał tam..taki bezbronny, niewinny. Ten widok sprawiał, że w moich oczach zbierały się łzy. Spojrzałam na całą aparaturę znajdującą się przy nim, uświadamiając sobie coraz mocniej jak bardzo otarł się o śmierć.
Niepewnym krokiem podeszłam do łóżka na którym leżał i kucnęłam przy nim. Delikatnie położyłam swoją dłoń na jego i ujęłam ją, gładząc palcami jej wierzch.
-Tak strasznie cię kocham - szepnęłam, czując jak pojedyncza, słona łza spływała po moim policzku. Musnęłam jego skórę, czując jak bardzo brakuje mi jego dotyku. -Wiem, że ty mnie nie - dodałam szeptem, podnosząc ostrożnie jego dłoń do swojej twarzy. -Ale to nic.
Musnęłam ustami jego palce, starając się nie rozbeczeć do końca.
-Nie musisz mnie kochać, nie musisz nawet mnie lubić, po prostu...żyj, dobrze? Nic więcej.
Otarłam wierzchem swojej drugiej dłoni, łzy z moich policzków.
-Kocham cię, jak nigdy nikogo innego na świecie - dodałam jeszcze i pocałowałam jego dłoń, po czym delikatnie odłożyłam ją na łóżko.
Podniosłam się, zakładając ręce na piersi i jeszcze przez moment na niego patrząc. Spał, wyglądając tak strasznie niewinnie. Widząc go teraz nie potrafiłam nawet myśleć o tym, co mi zrobił. Jedyne obrazy jakie przewijały mi się przez głowę to te wszystkie miłe chwile, jakie spędziliśmy razem. Moja każda łza wypłakana w jego ramię, jego pocałunki, to, gdy mnie przytulał, powtarzając, że kocha mnie najbardziej na świecie.
Wzięłam głęboki oddech, starając się uspokoić. Nie chciałam znów się rozkleić. Wiedziałam, że to nic nie da.
-Śpij skarbie - szepnęłam ostatni raz, po czym powoli wyszłam z sali, delikatnie zamykając za sobą drzwi.
*
Do domu odwiozła mnie Lea. Była prawie piąta rano, a mnie nie obchodziło nawet czy któreś z moich rodziców nie wstało. Kompletnie o tym nie myślałam.
-Dziękuję - powiedziałam zachrypniętym głosem i odpięłam swój pas.
-Ja tobie też dziękuję - odparła, na co ja spojrzałam na nią zdziwiona.
-Mi? Za co? - spytałam zdezorientowana.
-Za to, że mimo tego wszystkiego co Justin robił, jak cię traktował, ty i tak teraz przy nim byłaś. Nie zostawiłaś go. Jesteś niesamowitą osobą, a on chyba nie zdaje sobie sprawy co stracił.
Spuściłam na moment wzrok, oblizując wargi.
-Nie mogłabym, on jest dla mnie zbyt ważny - powiedziałam.
-I właśnie za to ci dziękuję. - Uśmiechnęła się, a ja niepewnie to odwzajemniłam.
-Dobrze, ja muszę się już zbierać. Przyjedziesz jutro po mnie rano? Chcę od razu jechać do szpitala. - Spojrzałam na nią uważnie.
-Oczywiście, będę o dziesiątej.
-Dzięki. - Uśmiechnęłam się. -To do jutra, a raczej do dzisiaj - dodałam, wychodząc z samochodu.
*
Nie spałam ani godziny. Nie potrafiłam zmrużyć oka. Leżałam w swoim pokoju, nieudolnie próbując nie płakać. Dlaczego to musiało tak boleć? Dlaczego musiało być tak ciężkie? Dlaczego musiałam zakochać się akurat w kimś takim?
Pytań nie było końca, ale nie było na nie ani jednej odpowiedzi. Czułam się gorzej niż źle. Miałam wrażenie, że znajduję się na samym dnie, z którego nie da już się podnieść.
Znów uświadomiłam sobie ten bolesny fakt. Dla mnie on był całym światem, ja dla niego nikim.
To łamało moje serce i choć starałam się z całych sił się z tym pogodzić i zapomnieć, to nie potrafiłam.
-Kocham cię. Bardzo mocno, pamiętaj o tym.
-Obiecuję, że to niedługo się skończy.
-Wiesz, że jesteś dla mnie najważniejsza na świecie?
Dlaczego? Dlaczego powtarzał mi to wszystko? Dlaczego nie rzucił mnie po tamtej, pierwszej imprezie? Przecież o to mu chodziło, tak? Mógł zostawić mnie już wtedy, ale zamiast tego rozkochał mnie w sobie i sprawił, że stał się dla mnie najważniejszy na świecie. Zranił mnie tak bardzo mocno. Nigdy nie będę w stanie zapomnieć o tym, co mi wtedy zrobił, jak bardzo mnie skrzywdził - psychicznie i fizycznie, jednak mimo to, w głębi serca zawsze będę go kochać.
Spojrzałam na wyświetlacz telefonu. Była już dziewiąta, co oznaczało, że powinnam już się zebrać i doprowadzić się do porządku
Podniosłam się z łóżka, po czym od razu z powrotem na nie opadłam, ponieważ cholernie kręciło mi się w głowie. Przyłożyłam dłoń do czoła, czując jak wraz z podniesieniem się, zaczęłam czuć się coraz gorzej. Coraz bardziej mnie mdliło, a ja coraz mniej nad tym panowałam.
W końcu poczułam, że dłużej nie dam rady. Dosłownie wybiegłam z pokoju, kierując się do łazienki.
Błagam. Ostatnią rzeczą, której teraz potrzebowałam była grypa żołądkowa.
Nie znosiłam wymiotować.
W końcu, będąc już w stanie podniosłam się z podłogi, podchodząc do umywalki i przemywając swoją twarz zimną wodą. Czułam się fatalnie i miałam szczerą nadzieję, że ta cholera grypa przejdzie mi jak najszybciej.
*
Wmawiając mamie, że jadę z Leą na zakupy, pojechałam z nią do szpitala. Strasznie chciałam dowiedzieć się już co z Justinem, chociaż wiedziałam, że jeśli już się obudził, to ja nie miałam czego tam szukać. Nie chciałam by mnie wiedział, po prostu nie chciałam.
Weszłyśmy do szpitala, od razu pytając przy recepcji gdzie leży Justin. Chwała Bogu, że Lea była jego rodziną, bo gdyby nie to, to nie dowiedziałabym się nawet gdzie teraz leży.
Od razu udałyśmy się pod wskazaną salę, zauważając w poczekalni Mike'a i Conor'a. Mimo wszystko, byli naprawę w porządku przyjaciółmi. Nie zostawili go, przyszli tutaj. Dla niego.
-I co z nim? - spytałam od razu, siadając obok jednego z chłopaków.
-Jest dobrze, jeszcze się nie obudził, ale lekarz mówi, że to normalne - odparł Mike, wzdychając i opierając głowę o ścianę. - Będzie dobrze Chanel, nie martw się - dodał.
Głośno wypuściłam powietrze z ust, wygodnie opierając się o miękki materiał krzesełka za sobą.
-Mogę mieć do was prośbę? - spytałam niepewnie. -Do was wszystkich - dodałam, odwracając się w kierunku Lea'i, aby dać jej do zrozumienia, że do niej również się zwracam. -Nie mówicie Justinowi, że tu byłam, dobrze? - powiedziałam niepewnie.
-Co? Dlaczego? - Conor spojrzał na mnie, wyraźnie nie wiedząc o co chodzi. Westchnęłam, nie wiedząc jak im to wytłumaczyć.
-Nie chcę, żeby wiedział, że tu byłam, że przy nim siedziałam i że tak się o niego martwiłam.
-Nie rozumiem, kompletnie - odparła Lea, siadając po mojej drugiej stronie, obok mnie.
-To nic, po prostu to dla mnie zróbcie. Gdyby o mnie pytał, w co i tak szczerze mówiąc wątpię, to powiedzcie, że nie pojechałam z wami do szpitala.
-Skoro tak właśnie chcesz. - Mike westchnął, nachylając się i przecierając twarz dłońmi.
-Tak, dokładnie tak - mruknęłam, ponownie się opierając.
-To ja do niego pójdę, posiedzę trochę przy nim - odparła po chwili Lea, udając się w kierunku sali.
Sama miałam ogromną ochotę do niego pójść, jednak wiedziałam, że nie mogę tego zrobić. On mógł się w każdej chwili obudzić i zobaczyć, że przy nim siedzę, a tego chciałam uniknąć.
-To ja pójdę kupić sobie coś do picia - mruknęłam zachrypniętym głosem i wstałam, idąc w kierunku bufetu.
Weszłam do środka, mijając młodą dziewczynę, trzymającą na rękach malutkie dziecko. W tym momencie z rąk maluszka wypadła pielucha, którą od razu podniosłam, podając dziewczynie.
-Dziękuję. - Uśmiechnęła się.
-Nie ma sprawy. - Odwzajemniłam gest, spuszczając głowę i patrząc na małego chłopczyka, którego trzymała na rękach. Był taki drobny. Patrzył na mnie swoimi naprawdę dużymi jak na dziecko, lekko brązowymi oczami.
-Hej szkrabie. - Na moich ustach niekontrolowanie pojawił się uśmiech. Uwielbiałam dzieci. Lekko pogładziłam chłopca po policzku, a kąciki jego ust delikatnie się uniosły.
-Aww. - Dziewczyna, jak mniemam jego mama uśmiechnęła się, widząc to. -On naprawdę jeszcze rzadko kiedy się uśmiecha, zwłaszcza do obcych ludzi, coś w sobie masz - powiedziała, na co obie się zaśmiałyśmy.
Podniosłam na moment głowę, dopiero teraz przypatrując się dziewczynie.
Była taka..młodziutka. Jeśli już była starsza ode mnie, to co najwyżej o rok, nie więcej.
-To twój synek? - spytałam, chcąc się upewnić.
Szatynka kiwnęła twierdząco głową.
-Wiem co pomyślałaś, jestem przecież taka młoda - powiedziała cicho, lekko wzdychając.
-Nie, przecież nic takiego nie powiedziałam - usprawiedliwiłam się od razu, zdając sobie sprawę, że zapewne nie jestem pierwszą osobą, która dziwi się, że tak młoda dziewczyna ma dziecko.
-I tak wiem, że tak pomyślałaś. -Zaśmiała się. -Ale nie mam ci tego za złe, każdy tak reaguje. Wiesz, Justin nie był planowany, ale mimo to kocham go najmocniej na świecie i nigdy, nikomu bym go nie oddała.
-Nazywa się Justin? - Cicho się zaśmiałam, patrząc jeszcze na chłopca.
-Tak, a dlaczego?
-Nie, nic - odparłam z uśmiechem. - Podziwiam cię, ja chyba bym się załamała, zachodząc teraz w ciążę.
-Mi też było ciężko, ale wierz mi, w momencie kiedy pierwszy raz usłyszałam bicie jego serduszka, poczułam, że to najpiękniejsze, co mnie w życiu spotkało - mówiła, patrząc na dziecko, trzymane na rekach.
Patrzyła na niego z taką miłością, oddaniem, troską. Mimo, że była młodą matką, to widziałam, że była cudowną mamą dla tego maluszka.
Uśmiechnęłam się patrząc na nich. To był zdecydowanie jeden z najsłodszych widoków.
-Jejku, zagadałam się, a przecież miałam już iść - powiedziała po chwili, śmiejąc się.
-To ja cię zagadałam, przepraszam. -Zawtórowałam jej.
-To ja będę już lecieć, miło było cie poznać. - Uśmiechnęła się, odchodząc.
-Wzajemnie. - Odwzajemniłam gest, zakładając ręce na piersi.
Odwróciłam się na pięcie, podchodząc do automatu. Wrzuciłam do niego drobne, po czym nalałam sobie do plastikowego kubka kawy.
Wróciłam pod salę, na której leżał Justin. Zauważyłam, że nie było nikogo na korytarzu, co prawdopodobnie oznaczało jedno.
-Przepraszam. - Zaczepiłam lekarza, wychodzącego akurat z sali Justina. -I co z nim?
-Obudził się, może pani do niego iść. Już jutro będziemy mogli go wypisać. -Uśmiechnął się, wymijając mnie i odchodząc.
Nie mogę. Nie mogę do niego iść.
Przyłożyłam dłoń do czoła, robiąc krok w tył. Nawet nie wiecie ile bym oddała, żeby wszystko było normalne, żebym mogłam teraz tak po prostu iść do Justina i mocno go przytulić.
Ale nie mogłam.
Oparłam się o ścianę, zakładając ręce na piersi.
W tym momencie z sali wyszedł też Mike.
-Obudził się? - spytałam w sumie retorycznie, patrząc na chłopaka, który kiwnął twierdząco głową.
-I czuje się dobrze? - dodałam, chcąc być pewna.
-Tak, wszystko jest okej.
-To na mnie już czas. - Westchnęłam, podnosząc się i poprawiając na ramieniu swoją torebkę.
-Na pewno nie chcesz do niego iść? Chanel, musiałbym być głupi i ślepy, żeby nie widzieć, że ty wciąż go kochasz i chcesz się z nim zobaczyć.
-Nie kocham go - odparłam krótko, spuszczając głowę. Kłamanie, patrząc w oczy średnio mi wychodziło.-Martwiłam się, tak samo jak martwiłabym się o ciebie czy Lea'ę. To normalne - skwitowałam. -A teraz muszę już iść - dodałam i chciałam już odejść, kiedy sobie o czymś przypomniałam.
-A i Mike, proszę pamiętaj o co was prosiłam - dodałam jeszcze, po czym nie czekając na żadną reakcję z jego strony, odwróciłam się na pięcie odchodząc.
Wsiadłam do taksówki, opierając głowę o szybę i mając nadzieję się nie rozpłakać.
Na marne.
Łzy bezlitośnie spływały po moich policzkach. Tak bardzo chciałam go teraz przytulić i powiedzieć, że gdyby mu się coś stało, umarłabym.
Niestety dobrze wiedziałam, że to głupie i niemożliwe. On mnie nie kocha i nigdy prawdziwie nie pokocha, a ja nie chce więcej przez niego cierpieć.
Pociągnęłam cicho nosem, bawiąc się swoimi palcami. Droga do domu ciągnęła mi się w nieskończoność.
*
Już następnego dnia Justin mógł wyjść ze szpitala. Wiedział, że będzie już niedługo wzywany na policję i będzie musiał zeznawać w sprawie narkotyków, jednak miał już gotową historyjkę, którą miał zamiar przedstawić na komisariacie.
Zresztą nie obchodziło go to. Wiedział, że jakoś się wywinie. Zawsze mu się udawało.
-Powinieneś zadzwonić do Chanel i powiedzieć, że już wróciłeś do domu. -Mike wszedł z Justinem do domu, odzywając się.
-Po cholerę mam do niej dzwonić, zresztą co ją to w ogóle obchodzi - prychnął, odkładając klucze na komodę. Od razu przeszedł do salonu, siadając na łóżku. Wciąż był jeszcze słaby, chociaż i tak miał ogromne szczęście. To mogło skończyć się naprawdę źle.
-Boże jakim ty jesteś kretynem. - Mike parsknął, siadając na fotelu naprzeciw i wygodnie się rozkładając.
-Że co? - Justin przymrużył oczy, patrząc na niego uważnie. -Ona już nie obchodzi mnie, a ja jej, proste.
-Naprawdę sądzisz, że jej nie obchodzisz? - Chłopak parsknął śmiechem, podnosząc się. -Wiesz jak bardzo jej nie obchodzisz? Tak, że to ona pierwsze przybiegła do ciebie, kiedy zacząłeś się dusić, to ona wrzeszczała na nas, żebyśmy wezwali pogotowie, to ona trzymała cie za rękę, to ona płakała, błagając cię, żebyś przeżył, to ona siedziała całą, jebaną noc w szpitalu tylko po to, żeby upewnić się, że z tego wyjdziesz i to ona siedziała przy tobie, kiedy tylko mogła. Kurwa, jaka ona zła - prychnął z ironią, czując, że nerwy mu puściły. Wiedział, że złamał obietnicę daną Chanel, ale już nie mógł wytrzymać z gadaniem Justina.
Szatyn wpatrywał się w niego z lekko uchylonymi ustami. Nie potrafił nic z siebie wydusić. Nie spodziewał się usłyszeć coś takiego, kompletnie. Nie dowierzał w to, co właśnie usłyszał. Przez cały ten czas wydawało mu się, że Chanel ma go już gdzieś, nie obchodzi jej co się z nim stanie, dlatego wiadomość, że tak bardzo przejęła się jego zdrowiem i życiem dosłownie go zamurowała.
-Zatkało? Wiesz co Bieber, gdybym nie widział jak ta dziewczyna cię kocha, to olałbym to wszystko i w dalszym ciągu ją podrywał, ale widzę, że to nie ma sensu. Jesteś idiotą, bo straciłeś najlepszą dziewczynę, jaką kiedykolwiek miałeś - powiedział i wstał, po prostu wychodząc i zostawiając Justina całkiem samego.
Z natłokiem myśli w głowie.
Bieber wciąż siedział na kanapie, opierając ręce o swoje kolana i bawiąc się swoimi palcami.
-Kocham cię. Jesteś dla mnie wszystkim i dlatego tak bardzo się boję, że mnie zranisz.
Chłopak przypomniał sobie jej słowa, które powiedziała mu kiedyś po pijaku.
-Obiecałem jej wtedy, że jej nie zranię - powiedział sam do siebie ze wzrokiem wbitym w swoje palce. -A zraniłem i skrzywdziłem ją jak nikt inny na tym jebanym świecie - dodał.
Jej uśmiech, jej sposób bycia, jej słodki śmiech, jej słodkie zachowanie, jej słowa, gdy mówiła mu, że go kocha.
-Nie zasługiwała na to - mruknął sam do siebie. -Kurwa nie zasługiwała na to wszystko, co jej zrobiłem - powiedział już dużo głośniej i gwałtownie oparł się o fotel, kładąc nogę na stole.
Nigdy, do żadnej dziewczyny nie poczuł czegoś takiego, a raczej nigdy, do żadnej nie poczuł czegokolwiek, ale z Chanel...z nią było inaczej. Tylko ona potrafiła wywołać prawdziwy, szczery uśmiech na jego ustach. Tylko z nią lubił spędzać czas, patrzeć na jej uśmiech, słuchać tego, co mówi. Lubił nawet po prostu leżeć z nią na łóżku i oglądać film.
Ale mieć ją przy sobie.
*
Spałam na kanapie w salonie, kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi. Niechętnie podniosłam się, przecierając zaspane oczy.
-Jeśli to listonosz, to przysięgam, że wsadzę mu ten jego pieprzony list w tyłek - mruknęłam sama do siebie, idąc do drzwi i przecierając wciąż oczy.
Przekręciłam zamek, po czy otworzyłam drzwi.
Szok.
Zdziwienie.
Przyspieszone bicie serca.
-Co ty tutaj robisz? - wydukałam po chwili, widząc w drzwiach Justina.
Rozumiecie? Justina.
Chłopak podniósł wzrok, oblizując swoje wargi i wyraźnie bawiąc się palcami dłoni, które trzymał w kieszeni.
-Mogę wejść? - spytał zachrypniętym głosem, patrząc mi w oczy.
Od razu odwróciłam wzrok.
-Nie - odpowiedziałam ostro, choć to, co mówiłam było kompletnie sprzeczne z tym, co czułam. -Po co tu przyszedłeś?
-Chanel ja...-zaczął, biorąc głęboki oddech. -Ja chciałem cię przeprosić, za wszystko. Za wszystko co ci zrobiłem.
-Och serio? - Zaśmiałam się ironicznie. -Za co? Za to, że od początku się mną bawiłeś? Że wmawiałeś mi miłość tylko po to, żeby się mną pobawić? - mówiłam, robiąc dwa kroki w kierunku Justina. -Czy za to, że mnie biłeś i potraktowałeś jak ostatnią szmatę? - dodałam, schodząc po jednym schodku i stając naprzeciw Justina.
Jego wzrok był skupiony na moich oczach.
Byłam bliska rozpłakania się. Justin proszę, nie rób mi tego znowu. Nienawidź mnie, rób to, co wcześniej, ale nie włączaj mnie znowu w swoją grę. Nie wytrzymam tego po raz kolejny.
-Za wszystko - szepnął. -Żałuję wszystkiego co ci zrobiłem, przysięgam. Chanel, ja..nie wiem co się ze mną dzieje, rozumiesz? Wszystko stanęło na głowie, zamiast cieszyć się tym, że znów jestem wolny, ja myślę o tobie w każdej, możliwej chwili, rozumiesz? Spotykając się z jakimiś pustymi idiotkami myślę o tobie, każdą porównuje do ciebie i żadna nie dorasta ci do pięt. Nie wiem co ze mną zrobiłaś, nie wiem co w sobie masz, ale cholera, Chanel ja się chyba w tobie..zakochałem - ostatnie zdanie wypowiedział na tyle cicho, że ledwo je usłyszałam.
Czułam jak moje serce bije coraz szybciej, a może po prostu łamało się na pół. Znów mi to robił, znów chciał, żebym cierpiała.
-Nie używaj słów, których znaczenia nie znasz - powiedziałam z ironią, kręcąc głową. -Ty nie wiesz co to znaczy kochać kogokolwiek i chyba nigdy tego nie zrozumiesz. Jesteś chorym, agresywnym człowiekiem, który żyje z ranienia innych - mówiłam, starając się brzmieć jak najbardziej stanowczo.
Nie chciałam mu pokazać, że chce mi się płakać. Nie chciałam, żeby wiedział, że wciąż mnie to wszystko boli.
Odwróciłam się, chcąc już odejść, jednak poczułam, jak chłopak delikatnie łapie mnie za rękę.
-Chcę się zmienić - szepnął, patrząc mi prosto w oczy. -Chcę być z tobą, chce mieć cię znów przy tobie. Proszę, wróć do mnie - dodał szeptem.
Nigdy.
Przenigdy.
Silna Chanel się na to nie nabierze.
Już nigdy więcej.
-Po co? Bo brakuje ci kogoś do bawienia się? Do okłamywania? Do wyżycia się? Wyładowania swojej agresji?- mówiłam, patrząc mu prosto w oczy i usilnie chcąc pokazać mu, że jestem silna, że tamtej, słabej Chanel już nie ma.
-Przepraszam, ale nie chcę więcej być twoim workiem treningowym czy zabawką. Nie wrócę do ciebie, nigdy - powiedziałam stanowczo i wyrwałam swoją rękę, wchodząc z powrotem o stopień do góry i wchodząc do domu, trzaskając za sobą drzwiami.
Nie wytrzymałam. Rozpłakałam się na dobre.
Przestań kurwa, przestań znów zaczynać swoją popieprzoną grę moim kosztem. To jest chore. Daj mi spokój i pozwól w końcu przestać przez ciebie cierpieć.
______________________________________________________________________
Chyba wyszedł krótki, ale właśnie na tym chciałam go zakończyć, więc nic więcej bym już tu nie dodała. Nie mam teraz czasu go sprawdzać, zrobię to za jakąś godzinkę i poprawię ewentualne błędy, za które teraz bardzo przepraszam.
Ktoś podesłał mi link. Chanel na tt -https://twitter.com/ChanelSwift_LIE kto ma twittera, niech follownie.
Ciekawe czy powtórzy się sytuacja z poprzedniego rozdziału - a mianowicie kompletne olanie komentowania na początku.
Powiem wam tylko jedno - to od waszych komentarzy zależy czy nie rzucę pisania, bo bez motywacji nie będę tego publikować.
Dziękuję każdej czytającej i komentującej osobie. Kocham Was <3
kdjfhdsjkcfsdklewjfuiuerhfdjkldeeoifhewf
OdpowiedzUsuńTA PIOSENKA IDEALNIE PASUJE DKJHDFJ, UWIELBIAM UWIELBIAM I JESZCZE RAZ UWIELBIAM <3
OdpowiedzUsuńto jest świetne! czekam na kolejny c:
OdpowiedzUsuńboże naprawdę świetny rozdział jgsdjhdgs <3 czekam na następny :)
OdpowiedzUsuńJejku sama prawie się popłakałam. Ostatnia scena genialna, cudowna itd. Jedna z lepszych w tym opowiadaniu. Grasz nam na uczuciach, ale to dobrze. Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział ;)
OdpowiedzUsuńO Boże. To jest takie idealne! Przeryczałam cały rozdział, dziękuję Ci, że to piszesz!
OdpowiedzUsuńZ jednej strony cieszę się, że Justin zrozumiał, co czuje do Chanel, a z drugiej nie chciałabym, aby mu wybaczyła. Jestem ciekawa, jak to się skończy, bo mam sto różnych pomysłów! Ale przecież to Ty zdecydujesz.
Życzę Ci weny i mam nadzieję, że szybko dodasz nn xoxo
Popłakałam się. Po prostu się rozryczałam... Ten rozdział jest wspaniały! Cudowny! Mam nadzieję, że znowu ich spikniesz, bo nie zniosę więcej kłótni Chanel i Justin'a... <3
OdpowiedzUsuńPrzy okazji zapraszam do mnie na http://makemeyourshawty.blogspot.com/
Much love,
xoxo
Świeny <3 zakochałam się w tym opowiadaniu.Kiedy czytam twojenrozdziały łzy same lecą,pisz kochana następny rozdział czekam <333
OdpowiedzUsuńMogę powiedzieć jedno -jesteś genialna. kocham ;*:D
OdpowiedzUsuńrozpłakałam sie na dobree ...
OdpowiedzUsuńJezu, geniusz!
OdpowiedzUsuńOn... przyznał że ją kocha!
Boże...
genialne <3
OdpowiedzUsuńo mamusiu jakie to jest cudowne <3 Płakałam przez cały rozdział.
OdpowiedzUsuńI on przyznał, że ją kocha! aaaaaaaaaaaaa! normalne najlepsze opowiadanie ever. Ubóstwiam cię dziewczyno i życzę weny.
PS. proszę niech oni już do siebie wrócą.
To jest najcudowniejsze opowiadanie jakie czytam lepsze od dangera, to wszystko, ten caly swiat ktory stworzylas, to wszystko jest piekne
OdpowiedzUsuńJezu dziewczyno jesteś swietna! i ty masz tylko 16 lat, a tak dobrze piszesz, po prostu zazdro. Twoje opowiadanie bije inne jest Mega <3
OdpowiedzUsuńcoś mi się wydaje ,ze ona jest w ciąży, chyba dlatego ze ma te jakości juz 3 rozdziały xd
OdpowiedzUsuńCUDOWNY rozdział ! Nie dośc że się go nie spodziewałam tak wcześnie to jeszcze jest tak dobry :3 Justin w końcu zrozumiał swoje błędy :) Nie moge sie doczekac następnego, uwielbiam Cie <3
OdpowiedzUsuńA mi się wydaje ze to dziecko w szpitalu, to nie przypadek ze ma na imię Justin i ma duże brązowe oczy. I w ogóle podejzana ta rozmowa z młodą matką, tu może chodzić o ciążę Chanel albo o dziecko Justina xD ale to moje shizy ty na pewno walniesz coś dużo ciekawszego. Ily <3
OdpowiedzUsuńCo tu dużo pisać.
OdpowiedzUsuńRozdział boski
Ty swietna
:D:D:D
no nieeee !!! czemu ona sie qypiera milosci do niego?! przez caly rozdzial myslalam ze wkoncu sie zegnie, pusci emocjom i sie na niego rzuci i znowu zacznje jej na nom zalezec :/ a tu takie cos.. Oby Justin sie nie poddal i zrobil wszystko zeby channel do njego wrocila :') kocham cie !! to jest najlepsze opowiadanie na swiecie !!! jestes wspaniala !!! <3
OdpowiedzUsuńCzytałam miliony książek i opowiadań i tego wszystkiego ale to jest najlepsze jakie kiedykolwiek czytałam <3
OdpowiedzUsuńczekamy na kolejny, weny w pisaniu <3<3
OdpowiedzUsuńAaaaaaa jest nowy rozdział! <3 Kocham Cię dziewczyno!! <3 Nawet nie wiesz jak się cieszę, że Justinowi nic się nie stało. Doskonale rozumiem to, że Chany nie chciała żeby Jus się dowiedział o tym, że ciągle przy nim była ale dobrze się stało, że Mike złamał obietnicę i powiedział wszystko Justinowi. To dało mu do myślenia, tylko ta jego nagła zmiana jakoś do mnie nie przemawia. Na całe szczęście Chany nie rzuciła mu się w ramiona tylko wygarnęła wszystko i zostawiła przed domem. Co on sobie wyobrażał, że przyjdzie przeprosi i już wszystko będzie okk? To takie typowe, każdemu facetowi wydaje się, że to wystarczy. Tyle emocji... Kochana życzę weny i pozdrawiam ;*
OdpowiedzUsuńP.s Zdołował mnie fakt, że przewidujesz jeszcze tylko 20 - 25 rozdziałów ale z drugiej strony rozumiem to. Nie można wszystkiego ciągnąć w nieskończoność. Kiedy to opowiadanie się skończy na pewno je wydrukuję po to żeby zawsze móc do niego wrócić. Ono jest niesamowite <3
Zajebisty :)
OdpowiedzUsuńPopłakałam się..to jest śliczne.. nigdy nie czytałam tak IDEALNEGO opowiadania. Masz talent, i proszę Ciebie, nigdy nie przestawaj pisać. Szczerze, to szkoda mi trochę Justina, bo widać, że się zakochał, a ona go teraz odpycha, ale mogę ją zrozumieć, po tym wszystkim co jej zrobił. Zakochał się w niej, powiedział jej to...sądziłam, że PAN BIEBER nie używa takich słów, a tutaj niespodzianka.
OdpowiedzUsuńOk, koniec pisania. Życzę dalszej weny i dodaj kolejny rozdział jak najszybciej. #lysm <3
Noeziemsko piszesz uwielbiam to opowiadanie :3 ily <3333
OdpowiedzUsuńPamiętaj nigdy nie rezygnuj z czegoś w czym jesteś tak dobra! Pisanie Ci wychodzi genialnie, owszem ja też potrafię wymyślić ciekawe opowiadania, ale przelać to na kartkę, napisać to juz kompletna klapa. Wszystkie dialogi, składnia i wg język pisania są idealne! :D
OdpowiedzUsuńWiadomo pisze dobrze i wg gahshabdhabd <3 Bo BELIEBER <3 mamy zdolną siostrę.
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział, jak każdy zresztą! Aż zabrakło mi słów żeby opisać co w tej chwili czuję, to jest takie niesamowite. Dobrze, że z Jusem jest wszystko ok i że dowiedział się o tym że Chanel była przy nim cały czas. Ciekawe czy będzie się jeszcze starał o Chanel po tym jak zamknęła mu drzwi przed nosem? Czekam na nn <33
OdpowiedzUsuńświetny rozdział, czekam na następny ;)
OdpowiedzUsuńOMG świetny.
OdpowiedzUsuńŚwietnie piszesz. To jest jedno z najlepszych opowiadan jakie czytam.
OdpowiedzUsuńUwielbiam to opowiadanie, jest takie gasdjhskfh <333 Chanel nie wybaczaj Justinowi! Przynajmniej nie teraz, niech się o Ciebie postara teraz! Czekam na nn<333
OdpowiedzUsuńto opowiadanie jest świetne!! Uwielbiam je. Czekam na następny
OdpowiedzUsuńŚwietne!
OdpowiedzUsuńTen rozdział jest tak cudowny..
OdpowiedzUsuńJa po prostu płaczę..ryczę jak głupia
Tak bardzo umiesz wpłynąć na uczucia to niesamowite
Wszystko było takie idealne,szpital,wątek z tą dziewczyną i jej dzieckiem
a końcówka.. jezu..wspaniała po prostu nie mam słów
Ciesze sie że Justin w końcu zrozumiał co do niej czuje i jeszcze tak słodko mówił,a Chanel tak dobrze udaje silną..chociaż tak na prawdę to chce już żeby byli znów razem..
Nie mam pojęcia jaki będzie koniec...jestem tak strasznie ciekawa co dalej wymyślisz jak to potoczysz jak napiszesz..
Życzę dużo weny ;)
Kocham Cię tak strasznie bardzo..to opowiadanie jest najlepsze jakie czytałam.
<3
Płakałam razem z Chany, tak to świetnie napisałaś, że wczułam się w 100% w jej emocje. Na jej miejscu też wolałabym żeby Justin nienawidził, wyzywał a nie przyszedł i mówił, że tęskni i że się w niej zakochał... Czekam na nn ;*
OdpowiedzUsuńJak on mógł przyjść do niej po tym wszystkim co jej zrobił?! Co za dupek! Dobrze, że wygarnęła mu to wszystko. Chce żeby byli razem ale on nie może jej dostać od tak! Musi się teraz chłopak namęczyć!
OdpowiedzUsuńno dokładnie, niech teraz o nią walczy!!!!! Ona niech mu nie ulega jak zwykle! A zwłaszcza po tym co jej zrobił, bo jak nawet mógł podnieść na nią rękę, a juz nie wspomnę o gwałcie! Chce żeby byli razem ale nie od razu! Bo będzie za słodko i opowiadanie się popsuje!
UsuńUff Jusowi nie stało się nic złego, dziękuję <3 Chanel myśli, że ma grypę żołądkową ? Wyczuwam ciążę ;D Jestem bardzoooooo ciekawa jak dalej się rozwinie akcja. Życzę weny :*
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział! Nie moge się doczekać następnego. Ogólnie kocham to opowiadanie. Codziennie wchodzę i patrzę czy nie dodałaś nowego rozdziału xd masz talent. : )
OdpowiedzUsuńcałe szczęście że Justinowi nic się nie stało chociaż to kutas xd nie mogę doczekać się kolejnego *o*
OdpowiedzUsuńJa pierdole *__* kurwa.. <333333333 Wiedziałam, że się w niej zakocha.. wiedziałam.. ;) wiusgaghpdf PISZ DALEJ <3 KOCHAMY CIĘ ♥
OdpowiedzUsuńświetny!!, błagam dodaj juz następny :P
OdpowiedzUsuńZakochał się w niej, aaaaaaaaaa!!!! <3 Tak się cieszę, chociaż coś mi się wydaje, że może mu się szybko odmienić ;< Ejjjj ale Chany nie jest w ciązy, prawda? Biedne dziecko będzie miało tak bipolarnego tatusia, no ale przynajmniej cholernie przystojnego <3 Czekam na następny ;*
OdpowiedzUsuńKiedy widzę, że dodałaś rozdział zaczynam krzyczeć i prawie ryczeć ze szczęścia, po prostu cieszę się jak głupia! To nie jest opowiadanie, to nie jest jakaś historyjka, to jest POEZJA, rozumiesz? Ja nie wiem jak Ty to robisz, teraz ryczę jak jakaś opętana, Boże. Nigdy w życiu nie czytałam czegoś lepszego, nie chodzi mi tu tylko o opowiadania ale również książki wybitnych pisarzy (przeczytałam wiele takich książek, uwierz). Proszę, obiecaj, że nigdy nie przestaniesz pisać. Boże, no ryczę ksjhdjhdj. Masz coś więcej niż talent i jeżeli w przyszłości wydasz książkę, to wykupię chyba wszystkie egzemplarze! To co robisz jest tak cholernie niesamowite, ja naprawdę nie umiem tego wyrazić słowami. Te wszystkie tłumaczone ff, którymi wszyscy się tak jarają, to nic w porównaniu z Twoim blogiem. Piszesz perfekcyjnie i nic nigdy nie można Ci zarzucić, nawet jakbym chciała to nie umiem! Uszczęśliwiasz mnie tym, że piszesz, naprawdę Ci za to dziękuję. Kocham Cię.
OdpowiedzUsuńojeny shgddfghsfdhgsafd ten rozdział był super, nie wiem czemu ale miałam łzy w oczach, bardzo mi się podobał, i nie mogę się doczekać nn.<3
OdpowiedzUsuńCholera Chanel czemu mu nie wybaczyłaś?! Może się mylę ale wydaje mi się że Justin zrozumiał swoje błędy i naprawdę się w niej zakochał. Powinna dać mu szansę!
OdpowiedzUsuńJest nowy rozdział, kochaaaam Cię <3 Tyle się w nim dzieje, wow ;o Nie spodziewałam się tego, że Justin przyjdzie do Chanel przeprosi ją i powie, że się zakochał ;o Zaskakujesz mnie! Ale w pozytywny sposób<3 Czekam na następny rozdział :*
OdpowiedzUsuńokej poryczałam się... dziękuję.
OdpowiedzUsuńlkncjsdnvawen *.*
Jeeeeeeeeeezu... *.* Boski beczałam cały rozdział, jest tak mega może dlatego że to TWOJA własna historia i jaki kolwiek dodasz rozdział nadal będę kochać to opowiadanie. Błagam nie rób nam tego i nie rzucaj opowiadania bo to jest kawał twoje dobrej roboty. <33
OdpowiedzUsuńAwww <333 Wspaniały Wspaniały Wspaniały........ rozdział poprostu brak mi słów Kocham Cię za to że poświęcasz nam tyle czesu i tworzysz to dla nas ;*** jesteś niezwykła ;* Dziękuję Ci że jesteś z nami bez Cb było by smutno <3333
OdpowiedzUsuńMasz ogromny talent do pisania! To jest takie niesamowite <33 Mam nadzieję, że Chanel nie wybaczy Justinowi za szybko, on musi zrozumieć tak w 100% jaką krzywdę jej wyrządził swoim zachowaniem. Czekam na następny rozdział <3
OdpowiedzUsuńjeden z najlepszych rozdziałów :) Jesteś świetną pisarką
OdpowiedzUsuńDzidzius w szpitalu o imieniu Justin... To nie może być przypadek...
OdpowiedzUsuńKurde, szkoda mi Justina ._. Obudził się, zrozumiał, poszedł do niej, przeprosił, a ona nie wybaczyła. Chociaż z drugiej strony wcale się nie dziwię. Też bym nie potrafiła na początku. Ale niech się nie okłamuje bo sama wie, że żyć bez niego nie umie.
<3
świetny!
OdpowiedzUsuńJeeejciu...
OdpowiedzUsuńJak słodko...
Te słowa,które Justin na koniec do niej wypowiedział...piękne !
Cudowny rozdział,czekam na następny... ;-*
Wow, świetny rozdział! Nawet nie wiesz jak trafiłaś do mnie słowami Chanel wypowiedzianymi w szpitalu. Tak bardzo mi jej żal. Pod koniec rozdziału taki nagle zwrot akcji ;o Jestem ciekawa czy Justin naprawdę się w niej zakochał? Czekam na następny rozdział ;*
OdpowiedzUsuńA spróbuj mi tylko rzucić pisanie to zabije ludzie którzy nie komentują! Czytając ten rozdział miałam dreszcze. Dziewczyno nie wiem co ty ze mna robisz ale jak czytam rozdziały to czuje jakbym odpływała daleko. Dodaj szybko następny. Bardzo cię proszę.
OdpowiedzUsuńswietny rozdzial na prawde <3
OdpowiedzUsuńCudo! Ta część, w której Justin przyszedł przeprosić Chany jest taka słodka, aww <3 Nie potrafiłabym tak jak Chanel wygarnąć mu wszystko i zamknąć drzwi przed nosem. Nie jestem taka silna, rzuciłabym mu się w ramiona i dziękowała za to,że wrócił. To byłoby chore ale taka jestem. Czekam na kolejny rozdział ;**
OdpowiedzUsuńJak można skończyć w takim momencie? Dlaczego mi to robisz? Mam nadzieję że Chanel nie wybaczy Justinowi za szybko, przecież on ją tak skrzywdził. Nie pozostaje mi nic innego jak czekać na kolejny rozdział, weny kochana ;*
OdpowiedzUsuńKocham Cię za to,że zrobiłaś Chanel teraz silną, niech da Jusowi pocierpieć w niepewności. Może to go czegoś nauczy, chce już następny rozdział<33
OdpowiedzUsuńJeju! Kocham to opowiadanie i kocham Ciebie! Piszesz niesamowicie! Już nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału <3
OdpowiedzUsuńAle niespodzianka! Myślałam, że dzisiaj nie dodasz rozdziału ale weszłan na wszelki wypadek sprawdzić a tu proszę jest 36<3! Dużo się dzieje w tym rozdziale, cieszy mnie to że z Jusem wszystko w porządku, z policją na pewno da sobie radę! Dobrze, że ją w końcu przeprosił, ciekawe jak to się dalej potoczy. Niecierpliwie czekam na następny, trzymaj się Kochana xoxo
OdpowiedzUsuńSuper piszesz! Uwielbiam to opowiadanie! Ale BŁAGAM CIĘ nie rób tego, aby Chanel była w ciąży! To jest najgorsze co może być w opowiadaniu, jest po prostu nudne i aż się odechciewa czytać .. :(
OdpowiedzUsuńSuper że Chanel jest teraz taka twarda..Niech się nie daje ! (:
jezu, jak ja to kocham, cieszę się, że ta silna Chanel jeszcze jest :)
OdpowiedzUsuńRozdział jest totalnie nieziemski! Dobrze, że Mike wygarnął wszystko Jusowi! No mam nadzieje, że będzie się on dalej starał o Chanel i nie odpuści jej sobie teraz. Nawet nie próbuj rzucać pisania, jesteś w tym najlepsza! A to opowiadanie jest najlepszym polskim ff o Justinie<3
OdpowiedzUsuńojej żyję to dobrze :)
OdpowiedzUsuńmam nadzieję że się postara i że Chanel mu w końcu wybaczy :3
czekam na nn xx
O Boże, jak Ty wspaniale piszesz *.*
OdpowiedzUsuńświetnie napisane ;**
OdpowiedzUsuńCudo <3
OdpowiedzUsuńCieszę się, że mu nie uległa, już się trochę przestraszyłam, że wróci ale na szczęście nie.
Zaskoczyło mnie to.. zakochał się w niej *_*
ja tu zaraz padnę
Czekam na nn<3
OJEJU TO JEST NIESAMOWITE NA INNYCH BLOGACH Z KAŻDYM KOLEJNYM ROZDZIAŁEM MA SIĘ JUZ DOŚĆ CZYTAĆ BO SĄ MONOTOMNE I TAKIE SAME A TWÓJ JEST DLAMNIE NIESAMOWITY JAK MYŚLISZ ZE JEST OK TO DZIEJE SIĘ COŚ ZEBY SIE NIE ROZPISYWAĆTO NAPISZE 4 SŁOWACH: WSPANIAŁY,ZAJEBISTY,CUDOWNY, K*R*A .NO NIE MOGE ...NO DOBRA W 7
OdpowiedzUsuńDziewczyno ty masz cholernie wielki talent! Twoje opowiadania są tak ciekawe że nawet olalam nauke żeby czytac rozdziały. Kkocham to opowiadanie i już się nie mogę doczekać następnego. Dobrej nocy kochana:)
OdpowiedzUsuńrozpłakałam się na końcówce haha ♥ świetny rozdział,Justin w końcu zrozumiał że ją kocha
OdpowiedzUsuńO KURWA ! Nie wytrzymuję to opowiadanie z każdym rozdziałem dodaje mi coraz więcej emocji. Jezusie kochany ! Gdybyś ty widziała jak ja się cieszę kiedy dodajesz nowy rozdział ! Kocham CIEBIE, twoje opowiadanie i nie kończ z pisaniem, bo robisz tom kurewsko dobrze !!!! ♥♥♥♥♥
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny *.*
OdpowiedzUsuńZajebisty !!! ♥
OdpowiedzUsuńPo płakałam się jak małe dziecko..
OdpowiedzUsuńTo było takie piękne, a jednocześnie smutne ! Wyznał jej miłość , a ona go odepchnęła!!! Twoje opowiadanie jest świetne !!!!!!!! KOCHAM !!! Błagam nie przestawaj pisać , błagam !
Gdybyś wiedziała co czuję , gdy czekam na następny rozdział , co przeżywam , gdy to czytam...
To opowiadanie budzi we mnie tyle przeróżnych emocji. Jest na prawdę wspaniałe !!!!!!!!!!
Czekam na nn :*
To opowiadanie jest wspaniałe. Stworzyłaś prawdziwe dzieło. Jest napakowane emocjami. Mam wrażenie, że to się naprawdę kiedyś zdarzyło.. ta historia. Pisz dalej jesteś przecudowna <3.
OdpowiedzUsuńŻadne, ŻADNE opowiadanie nie doprowadzilo mnie do płaczu, ale tu.. poprostu pękłam. Może dlatego, że sama miałam podobną sytuację i dlatego tak to przeżywam. Jestem taka dumna, bo jesteś polką i piszesz tak świetne opowiadanie. Nie będę porównywać go do innych, bo twoje jest poprostu najlepsze. Kocham to, kocham Ciebie, za to, że stworzylas tego bloga, jezu chciałabym, żeby wszyscy przeczytali to opowiadanie i zobaczyli jaka jesteś utalentowana! Zazdroszcze Ci tak mega Ci Zazdroszcze talentu do pisania. Zycze Ci weny i, zebys pisala to opowiadania do konca z przyjemnoscia <3
OdpowiedzUsuń~ patrycja
Boże, kocham Cię! Uwielbiam Cię za to opowiadanie, zaskakujesz mnie każdym nowym rozdziałem, w życiu nie pomyślałabym, że Justin przyjdzie ją przeprosić, że wyzna jej to wszystko i najważniejsze, ŻE ONA MU ODMÓWI! Rewelacja, jak skończysz to opowiadanie to drukuje i zgłaszam do wydawnictwa, zobaczysz! Hahah, czekam na kolejny rozdział, już nie mogę się doczekać, weny życzę kochana ;*
OdpowiedzUsuńNie spodziewałam się takiego obrotu sprawy, ale jej.. to jest mega!
OdpowiedzUsuńO bożebożeboże *.* Justin teraz będzie starał się wszystko naprawić, ale widząc po zawziętości Chanel łatwo mu nie przepuści
OdpowiedzUsuńJuatin mówi , że będzie chciał się zmienić , ale cóż , za mnijen więcej tydzień znów będzie chamskmi i aroganckim skurwielem.....
OdpowiedzUsuńSwietny rozdzial <3 Zreszta jak cale opowiadanie :D Jestes niesamowita i masz wielki talent. Kocham Cie ;***
OdpowiedzUsuńMoze jestem psychiczna, ale chcialabym takiego Justina :D Ci niegrzeczni tak przyciagaja do siebie ;**
aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa o jest zajebiste!
OdpowiedzUsuńKocham to opowiadanie <3 Każdy rozdział który napiszesz jest niesamowity<33 Tak bardzo chciałabym żeby do siebie wrócili ale wiem jak zranił Chanel no i nie dziwie się jej reakcji. Jestem strasznie ciekawa co będzie dalej, czekam na nn<33
OdpowiedzUsuńBoski rodział :)
OdpowiedzUsuńCzekam na następny.
Jedyne co mi sie nie spodobało że szantażujesz nas tym że przestaniez pisać jeśli nie bedziemy komentować ale ok...
Kurwa następna. Zrozum, że Natalka tego dla siebie nie pisze, ona robi to dla nas! Jest jej przykro gdy widzi taka ilość odwiedzin, a komentarzy jest tyle, że aż śmiać się chce. Doceniajcie jej prace!
UsuńOn i tak się nie zmieni nie wierzę w to
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział. Myślę, że gdyby Chanel dała Justinowi szansę, on naprawdę by się zmienił
OdpowiedzUsuńwow , ej ciekawi mnie co by było gdyby Chanel zrobiłą sb coś np. pocieła , ciekawa byłabym reakcjo Justina . :) + wspaniłay rozdział :) a i ps. troche chamsko z tw strony ze kazesz nam komenotwac bo jak nie przestaniesz pisac... :( , ale i tak swietny :)
OdpowiedzUsuńBo po co ma pisać jak niektórzy nie doceniają jej pracy? Pomyśl troszeczkę..
Usuńwow nawet nwm co napisac...naprawde podobal mi sie ten rozdzial jestem bardzo ciekawa co teraz bedzie :)
OdpowiedzUsuńweny zycze xx.
Kocham to <3
OdpowiedzUsuńnie możesz przestać to jest zbyt dobre !!
OdpowiedzUsuńBoże, jejku... To opowiadanie jest najlepsze kurwa! Kocham to i właśnie sobie płacze. To wszystko co jej powiedział, wydaje się takie szczere i kochane <3 elwira.
OdpowiedzUsuńPłakałam jak idiotka czytając ten rozdział. Po prostu kocham Twojego bloga. Jeden z najlepszych jakie znam.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję ,że jak najszybciej dodasz nowy rozdział.
Czytam sporo opowiadań, ostatnio na każdym tylko o komentarzach co wychodzi mi szczerze mówiąc bokiem. Myślałam, że u Ciebie tego nie przeczy tam, ale cóż....
OdpowiedzUsuńRozdział świetny i dobrze, że Justin dowiedział się, że Chanel przy nim była przez ten czas w szpitalu.
Końcówka dość zaskakująca. Nie sądziłam, że Justin do niej pójdzie i wyzna, że się zakochał. Jestem mile zaskoczona :)
Jeszcze muszę dodać, że naprawdę uwielbiam Twoje opowiadanie. Bo jest dobrze napisane i przede wszystkim realne. Wszystko ma ze sobą sens. Dobra robota :))
@ameneris
OMG GENIALNE! <3 UWIELBIAM CIĘ I CZEKAM NA NN :**
OdpowiedzUsuńzatkało mnie.. ten rozdział jest fantastyczny *.*
OdpowiedzUsuńBoski rozdzial
OdpowiedzUsuńMam Dość. Mogłabym to czytać cały czas. Chyba się uzależniłam od twojego opowiadania. Jesteś cudowna, masz ogromny dar. Nie zmarnuj go ; )
OdpowiedzUsuńKocham <3 To jest takie niesamowite, te wszystkie sytuację przeżywam razem z bohaterami, cholernie żal mi Chanel. Justin to dupek a to że teraz się 'zmienił' jakoś do mnie nie przemawia! Wykastrować go!!
OdpowiedzUsuńCzekam na następny <33
AWW kocham to :) :** i ciebie
OdpowiedzUsuńryczę jak bóbr, no! ;< ale kocham Cię i to opowiadanie! <3 i ta końcówka... Justin nareszcie zmądrzał, szkoda, że tak późno... no, ale. lepiej późno niż wcale. mam tylko nadzieję, że to już na poważnie, a nie jakieś kolejne gierki z Jego strony.
OdpowiedzUsuń@saaalvame
Świetnyy <33 Oby Justin się nie poddał i ją odzyskał :)
OdpowiedzUsuńJej wkońcu dogoniłam rozdział to poprastu świetne pisz dalej masz talent jakiego mało czekam na NN :))
OdpowiedzUsuńTotalnie mnie rozwaliłaś tym rozdziałem.Genialny ;)
OdpowiedzUsuńRozpłakałam się ze szczęścia i smutku szacun :)
Pisz NN ;)
One Direction: This is Us" cały film tylko tutaj:
OdpowiedzUsuńtwojekinotv.blogspot.com/2013/09/one-direction-this-is-us.html
czekałam na ten moment który wydarzył się w końcówce rozdziału :D ale i tak nie wierzę żeby Justin się zmienił. Tak w ogóle to z koleżanką obstawiałyśmy 946538 propozycji co się może wydarzyć ale ty i tak nas zaskoczyłaś ;)
OdpowiedzUsuńRozdział świetny i ty świetna ! Nie możesz skończyć pisać. Masz tu ludzi którzy cię kochają za to , że piszesz nie możesz tego tak po prostu zostawić i nas opuścić ! A co do rozdziału .. nie spodziewałam się takiego czegoś.. tylko się zastanawiam czy justin to powiedział żeby znowu pobawić się chanel czy może mike przemówił mu do rozsądku i naprawdę ją kocha !! Kocham to opowiadanie i nie pozwalam ci skończyć pisać tak jak tamto poprzednie ! <3 czekam na nn ;*
OdpowiedzUsuńboże genialne sijjdufshfsnfknf *.* kiedy kolejny? dziewczyno kocham cię <3 :*******
OdpowiedzUsuńJakie świetne opowiadanie. Jedno z najlepszych opowiadań, jakie czytam. Cały czas coś się w nim dzieje i zawsze mam ochotę czytać dalej. Mam nadzieję, że będziesz dalej pisać, bo z wielką chęcią będę tutaj zaglądać. Jeżeli chodzi o rozdział. Z wielką przyjemnością go czytałam, a po skończeniu mam wielką ochotę na więcej. Z jednej strony chcę, żeby Chanel była z Justinem, ale z drugiej myślę, że nie powinna do niego wracać. Jestem ciekawa, co postanowisz. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam twoje opowiadanie♥nie moge sie doczekac nn rozdziału;**
OdpowiedzUsuńJejku jak ja kocham czytać Twoje opowiadanie ! ♥ Nie moge doczekać się następnego rozdziału :D jesteś świetna ;- )) ;- ***
OdpowiedzUsuńJeny, zakochany Justin! Dobrze, że Chany nadal zgrywa taka niedostępna! Nie może się poddawać!
OdpowiedzUsuńŚwietnie. Kocham Cię :*
Hhehe. Nie wiem czemu, ale mam wrażenie że ta 'grypa' Chanel będzie czymś innym. Jeśli wiesz o czym mówię ;p
OdpowiedzUsuńBoże *__* Rycze i nie moge się opanowac. Justin sie w niej zakochał.. A ona tak go potraktowała.. Należało mu się. Dobrze że tak zrobiła i mam nadzieje, że długo wytrzyma w tym postanowieniu. Ale jednak niech wrócą do siebie z Justinem w końcu. Tylko błagam Cię, nie rób niczego co będzie smutne..... Wiesz. KOCHAM CIĘ I KOCHAM TWOJE OPOWIADANIE. NIE PRZESTAWAJ PISAĆ, NIGDY :*** <3
boze jakie świetnie :* czekam na nn <3
OdpowiedzUsuńBrawo! Justin miałeś na tyle odwagi żeby pójść do Chany i jej to wszystko powiedzieć jednak jaja masz w tych portasach hehe.
OdpowiedzUsuńOMG rozdział jest wspaniały,a Justin jejkuu <33!
OdpowiedzUsuńKOCHAM <33!
OdpowiedzUsuńI Prawidłowo!! @YepIamABatman
OdpowiedzUsuń<3
OdpowiedzUsuńprzepłakałam cały rozdział:(
OdpowiedzUsuńporyczalam sie jak idiotka
OdpowiedzUsuń@drevvsex
Nie wiem co ty ze mną dziewczyno zrobiłas .. nie wiem moze mnie pamiętasz ? to ja pisałam tb na asku czy znów wrócisz do poprzedniego bloga/opowiadania.. codziennie patrzałam czy dodałas rozdział .. codziennie od roku :< chciałam zacząc czytac inne własnie to opowidananie ale nie mogłam.. serio nie mogłam zyc bez tamtego opowiadanie to w sumie stało sie cząstką mojego zycie .. czytałam chyba juz z 4 razy opowiadanie o Miley i Jusie ... az w kooncu przestałam o tym myslec.. w sumie nie do konca .. weszłam na aska i Julia Swiątek polecila jakies opowaidanie .. weszła w linka i to znow wróciło XD :* zdecydowałam sie przeczytac ale cały czas myslałam o drugim opowiadanie.. wciągnęło mnie to podobnie jak poprzednie.. czytałam rozdziały az z zmeczenia nie zasnęłam ... chodziłam spac o 5 , o 6 wstawałam do sql :C byłam zmecznona jak nie wiem.. wróciłam i znów zaczęłam czytac.. na prawdę :D to opowiadanie jest tak samo wciągające i zajebiste jak poprzednie :D ps. chciałabym zebys dokończyła tamto .. chociaz 2 malutkie rozdziały, ale chce wiedziec jak to sie miało skończycz.. dziękuje kocham cie :D
OdpowiedzUsuńo matko, płacze, strasznie płacze, kocham to opowiadanie, kocham Chanel i Justina, kocham to wszystko
OdpowiedzUsuńI found this yesterday after stumbling on a link to it in a very important place. I didn't know people even still used this platform, but I'm so glad this story is here. I've read up to this post so far with great interest even though I think the subtext and deeper meaning is only beginning to dawn on me. I will have to go back and reread much of it.
OdpowiedzUsuńLearning about someone like Chanel, her feelings and perspective, has been so valuable and moving. Even after just a day it has already changed how I see the effect I have had on the people in my life and how I can be better.
Please keep it up. It takes a brave person to write with such open feeling and directness. Looking forward to reading the rest and really digesting your message.