piątek, 20 września 2013

Rozdział 35.

Wczoraj po tym incydencie z Justinem od razu wróciłam do domu. Nie chciałam zostać tam ani chwili dłużej, po prostu nie mogłam. Przede wszystkim bałam się, że znów do mnie podejdzie, a ja wymięknę.
Dlaczego musiał zachować się w ten sposób? Nie mógł po prostu zacząć na mnie krzyczeć? Wtedy wbrew pozorom byłoby mi dużo łatwiej. A teraz? Cholera, to jak mnie przytulał, mówił, że za mną tęskni, że chciałby znów mieć mnie przy sobie..to wszystko uświadomiło mi jak bardzo dalej go kocham.
Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak źle znów się czułam. Tak bardzo chciałam móc go przytulić, powiedzieć, że ja też za nim tęsknię i że wszystko może być po staremu, ale wiedziałam, że nie mogłam tego zrobić.
On mnie nie kocha i nigdy nie kochał, a ja nie pozwolę na to, żeby znów się mną bawił. Nigdy więcej.
Weszłam do kawiarni, w której byłam umówiona z Lea'ą i dosłownie przyczepiłam sobie uśmiech do ust, nie chcąc dać po sobie poznać, że coś jest nie tak.
Podeszłam do stolika, przy którym siedziała już blondynka, witając się z nią pocałunkiem w policzek.
-Hej. - Uśmiechnęła się do mnie, w czasie kiedy ja usiadłam naprzeciw niej.
-Hej, sory za spóźnienie - odpowiedziałam, zawieszając swoją torebkę na krzesełko.
-Nie ma sprawy - odparła, spuszczając wzrok na kartę leżącą na stoliku przed nią. -Co będziesz zamawiać?
-Mrożoną kawę.
-Dieta? - Zaśmiała się, na co ja od razu na nią spojrzałam.
-Dlaczego?
-Nie bierzesz żadnych lodów czy ciastka jak zawsze, więc pytam.
-Nie. - odpowiedziałam. - Ja i dieta? To są dwa słowo, które wzajemnie się odpychają wiesz. - Zaśmiałam się. - Po prostu od jakichś kilku dni mdli mnie na widok wszystkiego co jadalne, jakoś na nic nie mam ochoty.
-Pewnie grypa żołądkowa - powiedziała, odkładając na bok kartę.
-Pewnie tak. - Wzruszyłam ramionami.
-Dobra, a teraz lepiej mów po co było ci wiedzieć gdzie wieczorem będzie Justin - spytała, patrząc na mnie uważnie.
Westchnęłam, oblizując wargi. Niekonieczne chciałam mówić o tym Lea'i. Jakby nie patrząc to była jego rodzina, jego kuzynka.
-Chciałam tam iść i coś mu udowodnić, tylko tyle - odpowiedziałam, mając szczerą ochotę wywinąć się od odpowiedzi.
W tym momencie podszedł do nas kelner, chcąc odebrać nasze zamówienie.
-Dwie mrożone kawy. - Lea słodko uśmiechnęła się do młodego, przystojnego kelnera, który wyraźnie się speszył, omal nie wchodząc w stolik, kiedy odchodził. Parsknęłam śmiechem, odchylając się do tyłu i zakładając nogę na nogę.
-Dobry podryw nie jest zły. - Skrzyżowałam ręce na piersi.
Dziewczyna zaśmiała się. .
-Powiedzmy. - Uśmiechnęła się, przygryzając wargę i odgarniając włosy za ucho.
-To znaczy? - Dopytałam, nie mając pojęcia co znaczy to "powiedzmy".
-Nie podrywałam go. Cóż..em, nie jest w moim typie. - Zaśmiała się.
-Żartujesz? - spytałam z udawanym oburzeniem, odwracając się i patrząc na kelnera przy sąsiednim stoliku. -Jest świetny, jak może ci się nie podobać - dodałam, lustrując jeszcze przez chwilę przystojnego szatyna. Na oko miał dwadzieścia, no maksymalnie dwadzieścia dwa lata.
-Po prostu. - Wzruszyła ramionami, uśmiechając się.
Wróciłam na swoją wcześniejszą pozycję i pokręciłam głową.
-Ugh, masz coś z głową albo oczami - odparłam, na co obie parsknęłyśmy śmiechem.
-Dobra Chany, swoją drogą nie zmieniaj tematu, bo nie wiem czy wiesz, ale miałaś mi powiedzieć o co chodzi z Justinem.
Westchnęłam, biorąc do ręki swój telefon i bawiąc się nim, poprzez stukanie nim o stolik.
-Wiesz, że nie rozstaliśmy się z Justinem w zgodzie, prawda?
Delikatnie mówiąc.
-No tak.
-Właśnie, a do tego dowiedziałam się, że on mnie..- Wzięłam głęboki oddech. -No zdradzał mnie. Nie raz, nie dwa i to nie z jedną dziewczynę, a z kim popadnie - dodałam na jednym tchu.
-Naprawdę? - Lea spojrzała na mnie nie dowierzając. - Boże, to moja rodzina, ale to nie zmienia faktu, że to cholerny gnojek.
-Zresztą nieważne. No i po prostu chcę się na nim trochę zemścić, a mianowicie pokazać mu jak dobrze bawię się bez niego - odparłam, podnosząc wzrok i patrząc na kelnera, który ponownie do nas podszedł przynosząc nam nasze kawy.
Chłopak postawił przede nami nasze kubki, a ja spojrzałam na Lea'ę nie mogąc powstrzymać się od kolejnego parsknięcia śmiechem.
Patrzyła mu prosto w oczy, słodko się uśmiechając, a ten biedny chłopak omal nie wylał na nią kawy.
Pokręciłam głową z rozbawieniem, patrząc jak kelner odchodzi.
-Jeśli on nie jest w twoim typie, to po jaką cholerę to robisz? - spytałam z uśmiechem.
-Bo lubię ich reakcję, jest zabawna - odparła, odwzajemniając gest.
-Ich?
-Mam na myśli facetów - odparła, biorąc łyk zimnej kawy.
-No, ale jeśli któryś ci się w końcu podoba to robisz to po to, żeby zwrócić jego uwagę, a nie żeby sprawdzić jego reakcję.
-Um..no powiedzmy. - Zaśmiała się, a ja po raz kolejny nie miałam pojęcia o co jej chodzi. Nie zdążyłam jednak o to spytać, bo Lea mnie uprzedziła.
-Wracając do tematu. Chanel, mam ochotę wstać i bić ci brawo. Co jak co, ale akurat Justinowi przyda się taka lekcja. - Uśmiechnęła się.
Parsknęłam śmiechem, biorąc łyk zimnego napoju.
-Ty naprawdę słodko się śmiejesz - mruknęła, spuszczając głowę i wbijając wzrok w swój kubek. Spojrzałam na nią nieco zmieszana.
-Um, uważasz, że jestem słodka? Uważaj, bo specjalnie dla ciebie stanę się "bi" - powiedziałam żartobliwie, odkładając swój napój napój na stolik.
Lea podniosłam głowę, zakładając ręce na piersi i odchylając się lekko do tyłu na krzesełku.
-No co? - Zaśmiałam się, widząc jak wpatruje się we mnie z uśmiechem na ustach.
-Nic. - Wzruszyła ramionami.
*
-Hej Mike - powiedziałam miło, leżąc na kanapie.
Tak, Mike. Dzwoniłam do kumpla Justina.
Przez moment się nie odzywał, jakby nie wierzył, że rozmawia właśnie ze mną. I chyba wcale mu się nie dziwę.
-Chanel..? Um, hej - odparł niepewnie.
-Masz głos, jakby Matka Boska do ciebie zadzwoniła. - Parsknęłam śmiechem, bawiąc się kosmykiem swoich włosów.
Chłopak cicho się zaśmiał.
-Bo trochę tak czuję - odparł ze śmiechem. -Nie no, a tak serio. Co się stało, że dzwonisz? Byłem pewien, że po rozstaniu z Justinem będziesz chciałam zerwać kontakt i z nami - dodał.
-Dlaczego miałabym to zrobić? - powiedziałam przybierając słodki ton głosu.
-No..bo..w sumie to masz rację. - Zaśmiał się.
-Bardzo was polubiłam i naprawdę nie widzę potrzeby zrywania z wami kontaktu. Justin akurat obchodzi mnie jeszcze tyle, co zeszłoroczny śnieg, więc wszystko mi jedno.
-Cieszę się, że to mówisz, bo ja też bardzo cię polubiłem. Bardzo bardzo - powiedział, a ja dosłownie czułam jak się uśmiecha.
Koleś, jestem byłą twojego kumpla, zerwaliśmy całkiem niedawno, a ty już mnie podrywasz.
-Aw, jak miło. - Zaśmiałam się, wstając z kanapy. -Wiesz, dzwonię, żeby spytać czy macie jakieś plany na dzisiaj i czy mogę się, tak niedelikatnie mówiąc, wprosić.
Weszłam po schodach na górę, udając się do mojego pokoju.
-Ty wprosić? Chanel, powinnaś wiedzieć, że zawsze jesteś u nas mile widziana. - Uśmiechnął się. -I tak, spotykamy się dzisiaj u mnie, jeśli tylko masz ochotę, to możesz wpaść.
-A Justin będzie? Wiesz, chyba trochę popsuję mu humor przychodząc - spytałam, udając przejętą.
-Justin? Nie, co ty, raczej nie będzie miał nic przeciwko. Zresztą, nim się nie przejmuj, w końcu przychodzisz do mnie, nie do niego.
-W sumie racja. -Uśmiechnęłam się. - To o której?
-O której chcesz, Justin i reszta przychodzą po dwudziestej drugiej.
-Ok, jasne. Na pewno wpadnę - odparłam "słodko". - No to widzimy się wieczorem.
-No więc do zobaczenia, piękna. - Zaśmiał się.
-Pa - odparłam, rozłączając się.
Piękna.
I gdzie te ich zasady? Ten chłopak chyba nawet przez moment nie przejął się tym, że jestem byłą Justina, bo najwyraźniej chyba ma na celu mnie poderwać. Tyle, że mi właśnie o to chodziło.
Spotykanie się na jego oczach z obcymi chłopakami było niewystarczająco dobre. To było za mało. Musiałam uderzyć w jego czulszy punkt. I wiedziałam jak to zrobić.
Wyobrażacie sobie jego reakcję, kiedy na jego oczach będą flirtować z jego kumplem? To będzie przezabawne.
Z dużej szafy wyjęłam ubrania, które przygotowałam sobie na wieczór i przyjrzałam się im. Krótkie, lekko "potargane" szorty, czarna bokserka i krótka, czarna kamizelka z cekinami.
Chciałam, żeby Justin za każdym razem, kiedy mnie zobaczy myślał "kurwa, co ja straciłem". Tak strasznie tego pragnęłam.
W tym momencie mój telefon zaczął dzwonić. Spojrzałam na jego wyświetlacz - Cher. Przygryzłam dolną wargę, czując wyzuty sumienia. Ta dziewczyna tak wiele dla mnie zrobiła, a ja znów zaczęłam ją okłamywać. Tyle, że ja nie mogłam powiedzieć jej o mojej zemście, bo prosiła mnie, żebym się do niego nawet nie zbliżała. Wiem, że robi to wszystko z troski o mnie i bardzo ją za to kocham, ale mimo wszystko pewne decyzje chcę podejmować sama. A tej jestem pewna. Chcę pokazać Justinowi, że ja też mogę być górą.
Przesunęłam palcem po zielonej słuchawce, przykładając telefon do ucha.
-Hej, co tam u ciebie? - powiedziała pogodnie, zapewne lekko się uśmiechając.
-Hej. - Uśmiechnęłam się. - Świetnie, naprawdę. Widziałam się dzisiaj z Leą i w ogóle jest naprawdę okej - odpowiedziałam.
-Cieszę się. Chcesz może dzisiaj wieczorem wyskoczyć do kina czy gdzieś?
-Em..- zająknęłam się, nie wiedząc co odpowiedzieć. - Wiesz co, dzisiaj mam już plany. To znaczy rodzice wymyślili, żebym pojechała z nimi do jakichś znajomych. Ci ich znajomi mają córkę w naszym wieku i uparli się, żebym pojechała z nimi i ją poznała. - Wymyślałam na poczekaniu, mając ochotę zacząć śmiać się z tego co powiedziałam.
Serio Chanel, serio?
-Okej, jasne rozumiem - odpowiedziała z uśmiechem. -To może jutro czy coś. W takim razie życzę miłej zabawy. - Zaśmiała się.
-Dzięki. - Zawtórowałam jej. -To pa - dodałam i po usłyszeniu odpowiedzi od Cher, od razu się rozłączyłam.
To było takie smutne, że znów ją okłamywałam. Zresztą, nie tylko ją. Rodziców także. Przecież dzisiaj znów wymknę się z domu. To wszystko jest popieprzone.
*
Wysiadłam z taksówki przed domem Mike'a, poprawiając swoje szorty na udach. Założyłam ręce na piersi, przygryzając wargę i przez moment po prostu stojąc i wpatrując się w ten dom. Mimo wszystko czułam strach i stres przed tym jaka tym razem będzie moja reakcja na zobaczenie Justina. Wzięłam głęboki oddech, po czym głośno wypuściłam powietrze z ust, chcąc wziąć się w garść.
Dobra Chanel, dasz radę.
Kiwnęłam głową sama do siebie, po czym w miarę pewnym krokiem podeszłam do drzwi. Słysząc dosyć głośną muzykę, doszłam do wniosku, że pukanie czy dzwonienie na nic mi się tutaj nie zda i w sumie chyba nie stanie się nic złego, kiedy po prostu wejdę. W końcu jestem tu tak bardzo mile widziana.
Wzruszyłam ramionami, naciskając na klamkę i powoli wchodząc do środka. Muzyka była na tyle głośna, że szczerze mówiąc wątpiłam w to, że w ogóle usłyszeli jak przyszłam.
Założyłam ręce na piersi, udając się w kierunku salonu. W miarę dobrze znałam już ten dom i czułam się tu znajomo.
Stanęłam w przejściu do salonu, patrząc na chłopaków.
Mike, Liam, Conor  i Justin we własnej osobie.
-Cześć - powiedziałam dosyć głośno i uśmiechnęłam się. Momentalnie wszystkie głowy odwróciły się w moim kierunku.
Szok na twarzy Justina sprawił, że miałam szczerą ochotę wybuchnąć głośnym śmiechem.
-O, jesteś. - Mike uśmiechnął się, wstając i podchodząc do mnie. Chłopak przytulił mnie, witając się ze mną.
-Co..- Justin wyjąkał, patrząc na mnie z kompletnym zdezorientowaniem. -Co ona tu kurwa robi? - dodał w końcu.
-Nie wspomniałem ci, że przyjdzie? Ups, sory. Zapomniałem - odparł, drapiąc się po głowie.
Grał przed nim idiotę. To było widać na pierwszy rzut oka.
-Miłe powitanie, nie ma co. - Parsknęłam śmiechem, wchodząc do środka. Uśmiechnęłam się do chłopaków, witając się z każdym z nich.
-Masz minę, jakbyś zobaczył ducha - powiedziałam do szatyna, wybierając sobie miejsce na kanapie obok Mike'a. Nie mylicie się. Celowo.
-Zobaczyłem coś dużo gorszego - warknął, zaciskając zęby i osuwając się po fotelu niżej.
Bolało. Mimo wszystko bolał mnie sposób w jaki mnie traktował, ale nie zamierzałam się tym przejmować. Teraz moja kolej na pokazanie kto jest górą.
-Milutko. - Uśmiechnęłam się ironicznie, zakładając nogę na nogę.
-Czego się napijesz? - Mike spojrzał na mnie.
-Piwa, drinka, czegokolwiek - odparłam z uśmiechem. Chłopak wstał, udając się w kierunku kuchni.
-Chanel, nie spodziewałem się, że jeszcze kiedyś z nami wyjdziesz, ale nie powiem, bardzo nam miło. - Conor spojrzał na mnie, uśmiechając się.
Jego słowa były szczere. Dało się to wyczuć po głosie.
-A widzisz. - Uśmiechnęłam się, odgarniając swoje długie włosy na bok. Zerknęłam kątem oka na Justina, mając ochotę wybuchnąć śmiechem.
Wyglądał jak mały chłopiec, który siedzi naburmuszony na fotelu, bo nie dostał nowej zabawki. Dosłownie.
W tym momencie z kuchni wrócił Mike, trzymając w dłoni puszkę piwa. Chłopak od razu się uśmiechnął, siadając tuż obok mnie i podając mi alkohol.
-Dziękuję - mruknęłam, biorąc od niego puszkę i otwierając ją.
*
-Mike, jeszcze raz to zrobisz, a cię walnę, naprawdę - powiedziałam, uśmiechając się. Chłopak cały czas "tykał" mnie palcami w mój bok, czym doprowadzał mnie do szału.
-Ja? Przecież ja nic nie robię. - Zaśmiał się, unosząc dłonie.
-Och naprawdę? - W tym momencie walnęłam go w ramię.
-Ał! - Parsknął śmiechem, rozmasowując obolałe miejsce.
-Przecież ja nic nie robię! - Powtórzyłam jego gest, unosząc dłonie, na co wszyscy parsknęli śmiechem. Oczywiście oprócz Justina. On dalej siedział z naburmuszoną miną, pijąc piwo.
-Dobra, wygrałaś - odparł i objął mnie w pasie.
Przygryzłam wargę, spoglądając na Justina. Szlag go trafiał i miałam wrażenie, że zaraz rozniesie nas wszystkich.
Chyba popsułam mu wieczór, ups.
-Chociaż wiesz co, wydaję mi się, że żebym przestał cię tykać, muszę dostać coś w zamian. - Uśmiechnął się zadziornie, patrząc mi prosto w oczy. Wspominałam już, że siedział tak blisko, że nasze twarze dzieliło jakieś kilka centymetrów?
-Tak? Co? - Spojrzałam na niego w ten sam zadziorny sposób. W tym momencie chłopak przybliżył się do mnie, dając mi buziaka w usta.
To nie był pocałunek. To był tylko zwykły buziak. Co nie zmienia faktu, że lekko mnie to zszokowało.
Ale jednocześnie było idealne do mojego planu.
***
Spojrzałem na nich, mając wrażenie, że zaraz wybuchnę i zrobię coś i jej i jemu. Ta mała, głupia suka przerzuciła się teraz na mojego, kolejnego kumpla.
Kurwa, niedługo przelecą już już wszyscy moi znajomi.
Widząc jak Mike daje jej tego pieprzonego buziaka w usta ledwo powstrzymałem się od wstania i uderzenia go prosto w mordę.
Tylko wiecie co było najgorsze? Zawsze mówiliśmy, że nie mamy prawa tknąć laski swojego kumpla tak długo, jak ona z nim jest. Później stawała się neutralna.
I właśnie to, tak mnie wkurwiało. Nie mogłem nic zrobić, bo wiedziałem, że nie mam do tego prawa.
Poza tym wyszedłbym na idiotę przed Chanel. Miałem pokazać jej, że rusza mnie jej zachowanie?
Zresztą, co ja pieprze. To mnie nie rusza.
Irytował mnie tylko fakt, że ona jeszcze całkiem niedawno należała do mnie. Do mnie i tylko do mnie. Była moją własnością. To ja ją całowałem, dotykałem, obejmowałem i przytulałem. Nie żaden inny, pieprzony kutas.
Kurwa.
To było chore.
Chory był fakt, że patrząc na nią, miałem ochotę ją pocałować. Jeszcze nigdy, przy żadnej ze swoich byłych tego nie czułem.
I nie wiedziałem co jest ze mną nie tak.
*
Wypiłam dwa piwa i o dziwo nie byłam pijana. To znaczy okej, miałam fazę, byłam dużo bardziej rozmowna i odważniejsza, ale jeszcze kontrolowałam co robię.
Czego nie mogłam powiedzieć o Justinie. Odkąd przyszłam zaczął pić non stop, jakby celowo chcąc się upić. Naprawdę na trzeźwo nie mógł znieść mojej obecności? Nie wiem czy to bardziej śmieszne czy żałosne.
Wszyscy byli już wstawieni. Oprócz Justina. On był nawalony w cholerę.
Mike natomiast stawał się coraz bardziej nachalny w stosunku do mnie. Przytulał mnie, obejmował, całował w policzek. Jakby kompletnie nie pamiętał o tym, że jeszcze miesiąc temu byłam dziewczyną Justina.
Nie rozumiałam ich chorych zasad.
-To ja skoczę do toalety - powiedziałam i odsunęłam się od Mike'a, wstając.
Chociaż Mike był przystojny, miły, zabawny i sympatyczny, to mimo to czegoś mi w nim brakowało.
Ach tak, nie był Justinem.
Wyszłam z salonu, wchodząc po schodach na górę i kierując się w stronę łazienki.
Weszłam do środka, podchodząc do umywalki i patrząc w swoje odbicie. Mimo tego, że bardzo się starałam, to nie mogłam nie zauważyć w swoim odbiciu tej starej Chanel.
Tej, która za nim tęskniła.
Jak nigdy, za nikim innym.
Oparłam się o umywalkę, kręcąc głową.
Wiedziałam, że mój plan zmierzał cały czas w jak najlepszym kierunku. Justin nie mógł na mnie patrzeć ze złości i do tego cały czas pił, co oznaczało, że wolał się upić, niż oglądać to wszystko na trzeźwo.
A wiecie co to oznaczało? Nie byłam mu obojętna. Bo gdyby tak było, to nie obchodziłoby go co i z kim robię.
Czułam cholerną satysfakcję. W końcu to ja miałam szansę się odegrać. Pokazać mu, że nie jest żadnym pieprzonym panem i władcą, który ma kontrolę nad wszystkim i nad wszystkimi.
Teraz była moja kolej na zemstę.
Wypuściłam powietrze z ust, po czym jedynie lekko poprawiając swoje włosy, wyszłam z łazienki.
Ugh, tego na pewno nie miałam zamiaru oglądać. Nie wiem co on tu robił, ale chyba mam deja vu. Mógłby w końcu przestać zawsze i wszędzie za mną łazić?
Stanęłam w miejscu, zakładając ręce na piersi i obserwując go jak kompletnie pijany, dosłownie zatacza się w moim kierunku. Przytrzymywał się ścian, śmiejąc się sam do siebie.
-Kochanie. - Parsknął śmiechem, podchodząc w końcu do mnie i dosłownie wieszając mi się na szyję.
-Bieber, ty w ogóle trzeźwiejesz czy codziennie doprowadzasz się do takiego stanu? - spytałam retorycznie i zdjęłam jego ręce z siebie, przez co omal nie stracił równowagi i nie wyłożył się na ziemię.
Justin przytrzymał się ściany, lekko się nachylając.
-Chanel, chodź do sypialni się pieprzyć. - Zrobił krok do przodu i naparł na mnie, sprawiając tym samym, że przyparł mnie do ściany.
Parsknęłam ironicznym śmiechem, kładąc dłonie na jego klatkę piersiową w celu odepchnięcia go od siebie.
-Możesz pomarzyć - powiedziałam z sarkazmem, cały czas go od siebie odpychając.
-Mam na ciebie ochotę - wymajaczył, zsuwając swoje dłonie na mój tyłek i zaciskając na nim dłonie.
-Odpierdol się - warknęłam coraz bardziej zirytowana. Chciałam go od siebie odepchnąć, ale mimo wszystko trzymał mnie naprawdę mocno.
-Ruchasz się już chyba z każdym moim kumplem, więc ze mną też chyba raz na jakiś czas możesz. - Zaśmiał się, mrucząc mi niewyraźnie w szyję. Był w takim stanie, że ledwo trzymał się na nogach.
Zaczął wsuwać swoje dłonie pod moje szorty, sunąc palcami po moich udach.
-Dotknij mnie jeszcze raz, a przysięgam, że coś ci zrobię - syknęłam, mając ochotę go uderzyć.
Pieprzony kretyn.
-Coś mi zrobisz? Och skarbie, jestem za, możesz mi zrobić nawet tu i teraz - jęknął, zaczynając odpinać swoje spodnie.
Wykorzystując fakt, że trzymał mnie tylko jedną ręką od razu wyrwałam się z jego objęć i odepchnęłam go.
Chciałam od razu odejść, jednak zdążył ponownie złapać mnie za rękę i przyciągnąć w swoim kierunku.
-Nie bądź taka, daj się przelecieć. - Parsknął śmiechem, podpierając się jedną ręką ściany.
Spojrzałam na niego, zaciskając zęby.
Nie mam pojęcia co mi strzeliło do głowy i po jaką cholerę to zrobiłam.
Zrobiłam dwa kroki do przodu, kładąc dłonie na klatkę piersiową Justina i przywierając go do ściany. Złapałam za jego koszulkę, gwałtownie wpijając się w jego usta.
Boże. Jego usta.
Nigdy, niczyje usta nie dorównują jego wargom. Nigdy, przenigdy.
Jego język w moich ustach sprawiał, że wymiękałam, choć wiedziałam, że nie mogę dać się omotać, nie taki był mój cel.
Nie przerywając naszego naprawdę cholernie namiętnego pocałunku, położyłam swoją jedną dłoń na jego kroczu, lekko ją na nim zaciskając.
Chłopak dosłownie, cicho jęknął mi w usta, mocniej przyciągając mnie do siebie.
Był tak strasznie napalony. I to w tym momencie tak bardzo mnie bawiło.
Powoli zaciskałam i rozluźniałam swoją dłoń, już teraz czując wybrzuszenie w jego spodniach.
Zapewne zastanawiacie się po co to robiłam.
Cóż, właśnie po to.
Momentalnie przerwałam pocałunek i gwałtownie się od niego odsunęłam.
-A teraz idź wytrzeźwiej. - Zaśmiałam się ironicznie i zostawiłam go całkiem samego odchodząc. No więc teraz uważacie, że to było zabawne?
Wyobrażacie sobie jak biedaczek będzie się teraz męczył? I, cóż będzie musiał sam sobie z tym poradzić. No chyba, że poprosi o pomoc Mike'a, Conor'a albo Liam'a. Kiedy tylko przeszło mi to przez myśl, nie mogłam powstrzymać się od głośnego parsknięcia śmiechem.
Zeszłam na dół, wracając do salonu, do chłopaków.
Widząc, że Mike wyszedł do kuchni i kanapa była cała wolna, postanowiłam to wykorzystać. Po pierwsze - miałam ochotę się położyć. Po drugie - przynajmniej nie usiądzie obok mnie i nie będzie znów się do mnie przystawiał.
Położyłam się na kanapie, kładąc nieco wyżej nogi.
-Co robi Mike? - spytałam chłopaków, uśmiechając się.
-Poszedł - zaczął Conor, kiedy akurat usłyszeliśmy krzyk.
-Robię ci drinka, kochanie. - Mike zaśmiał się z kuchni, na co oboje z Conorem parsknęliśmy śmiechem.
-Właśnie tak - dodał, uśmiechając się.
-A gdzie Justin? - spytał Liam.
Pewnie sobie teraz...Parsknęłam śmiechem jak idiotka.
-Nie mam pojęcia, chyba poszedł do łazienki. - Uśmiechnęłam się, udając niewiniątko.
-Swoją drogą jesteś jego pierwszą, byłą dziewczyną, która po zerwaniu z nim utrzymuje z nami dalej kontakt - dodał Li, patrząc na mnie z uśmiechem.
-Po prostu nie chciałam go z wami zrywać.
Po prostu byliście mi poprzedni do zemsty na Justinie.
Chociaż nie, okej. Lubiłam ich, naprawdę. Zawsze byli dla mnie mili.
W tym momencie z kuchni wrócił Mike, trzymając w dłoni kieliszek z kolorowym napojem. Uśmiechnęłam, się oblizując wargi.
-Ej, jak mogłaś? - Zaśmiał się, widząc, że zajęłam całą kanapę.
-Bywa. - Parsknęłam śmiechem, wiedząc, że nie ruszę mu się nawet o milimetr.
*
Nie mam nawet pojęcia kiedy tak po prostu zasnęłam. To znaczy rozmawiałam i śmiałam się z chłopakami jeszcze przez jakieś piętnaście minut, a potem tak jakoś wyszło, że oparłam głowę o poduszkę i po prostu odpłynęłam.
Zostałam obudzona w dosyć brutalny sposób.
-Chanel, obudź się. - Ktoś zaczął ciągnąć mnie za ramię, a ja miałam ochotę zabić tego kogoś. Tak dobrze mi się spało.
-Co jest? - mruknęłam, nie otwierając nawet oczu.
-Z Justinem jest coś nie tak. - Usłyszałam spanikowany głos Conora.
Na te słowa od razu się rozbudziłam. Szybko się podniosłam, czując się jakby ktoś oblał mnie kubłem zimnej wody. Całe zmęczenie i senność nagle gdzieś zniknęły. Liczyły się dla mnie tylko słowa "z Justinem jest coś nie tak".
-Co się stało? Co z Justinem? Gdzie on jest?! - powiedziałam na jednym tchu, szybko się podnosząc. Wstałam z kanapy, łapiąc się za głowę.
-Chyba za dużo się naćpał, kurwa pierwszy raz w życiu coś takiego się wydarzyło. - Złapał się za głowę.
Moje serce gwałtownie przyspieszyło, dłonie zaczęły się trząść, a łzy zaczęły zbierać się w oczach, choć tak naprawdę jeszcze prawie nic nie wiedziałam.
-Gdzie on jest?! Jest przytomny, Boże błagam cię, powiedz mi coś więcej! - Wrzasnęłam na niego, przecierając dłonią czoło.
Panika narastała we mnie z każdą mijającą sekundą.
-Trochę ćpaliśmy, to znaczy - my troszkę, a Bieber przesadził i to grubo.
-Kurwa Conor mów co się dzieje! - Po raz kolejny na niego nakrzyczałam, czując coraz większy strach.
-On chyba przedawkował, ma problemy z oddychaniem i już prawie nie kontaktuje, traci przytomność. Położyliśmy go do góry, w sypialni - dodał, a ja nie czekałam już na nic więcej. Pobiegłam do góry, szukając sypialni.
Po moim policzku już teraz spłynęła jedna łza. Łza strachu. Boże, tak strasznie się teraz bałam. Gwałtownie otworzyłam drzwi sypialni, wchodząc do środka.
Mike i Liam chodzili w kółko wyraźnie panikując. Spojrzałam na łóżko, na którym leżał Justin.
Wyglądał tak strasznie..niewinnie, bezbronnie. Jego ciężki oddech słyszałam już tutaj.
Od razu podbiegłam do łóżka, klękając na nim i nachylając się nad Justinem.
-Wezwaliście już pogotowie? - Spojrzałam na chłopaków.
-Kurwa Chanel, zwariowałaś? On się naćpał, w szpitalu zaraz naślą na nas gliny za posiadanie narkotyków, wiesz ile za to możemy dostać? - powiedział, a ja dosłownie nie wierzyłam w to, co słyszę.
-Co wy w ogóle mówicie?! - krzyknęłam, wybuchając złością. -Tu chodzi o jego życie, rozumiecie?! On przedawkował, on może umrzeć, dociera to w ogóle do was?!
Żaden z nich nic nie odpowiedział.
W tym momencie Justin zakaszlał, a ja wyraźnie słyszałam jak ciężki jest jego oddech i z jakim trudem łapie tlen. Wymiękłam do końca, rozpłakałam się jak mała dziewczynka.
-Justin - powiedziałam przez łzy, łapiąc go za rękę. Objęłam jego dłoń, gładząc jej wierzch. Widziałam jak coraz trudniej jest mu utrzymać przytomność. Nie był nawet w stanie nic z siebie wydusić.
-Zadzwońcie po to pieprzone pogotowie, on traci oddech! - wrzasnęłam przez łzy.
-Kurwa mać, nie mogę, po prostu nie mogę. To jest mój kumpel, on może umrzeć, nie mogę go tak zostawić. - Liam złapał się za głowę, wyjmując z kieszeni spodni telefon i wybierając numer pogotowia.
Jeżeli można to w ogóle tak nazwać, to lekko odetchnęłam z ulgą, wiedząc, że za chwilę zostanie wezwana pomoc.
Ponownie spojrzałam na Justina, widząc jak przymyka powieki.
-Justin otwórz te pieprzone oczy, słyszysz!? Kurwa, patrz na mnie, nie zasypiaj - zaczęłam po prostu na niego krzyczeć, dosłownie zanosząc się płaczem i mocno obejmując jego dłoń. - Proszę cię, wiem, że mnie nienawidzisz, ale zrób tą ostatnią rzecz dla mnie i staraj się nie odpłynąć, nie zamykaj oczu, utrzymuj przytomność, proszę cię - mówiłam już spokojniej, płacząc.
Tak strasznie się bałam. Bałam się, że on umrze. Pomimo wszystkiego co mi zrobił, nie przeżyłabym gdyby coś mu się stało. Po prostu bym tego nie przeżyła. Ja umarłabym z nim.
____________________________________________________________
NIESPODZIANKA :)
Rozdział miał być jutro (chociaż w sumie już dzisiaj, bo jest po pierwszej) wieczorem, a jest dzisiaj. Chciałam go napisać, chciałam raz w życiu sprawić wam niespodziankę. Mam nadzieję, że mi się udało.
Co do rozdziału - po pierwsze - jeśli ktoś czytał mojego drugiego bloga to wie, że wystąpiła tam podobna sytuacja, ale nie martwcie się, tutaj nie wprowadzę żadnej śpiączki, nic z tych rzeczy.
Po drugie - niech was nie zmyli to, co dzieje się na końcu. To, że Chanel tak to przeżywa, wcale nie oznacza, że nagle wszystko znów się zmieni i będzie dobrze. Jeśli ktoś czyta mojego ask'a to wie, że czeka was jeszcze trochę wydarzeń z czasów, kiedy "Janel" (Chanel+Justin) nie istnieje, więc jeszcze raz powtórzę - niech końcówka was nie zmyli :)
To chyba tyle, idę spać, bo nie wstanę do szkoły.
Kocham <3


107 komentarzy:

  1. Jej jestem pierwsza hahhaha cudowny rozdzial <3 ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytam nawet o 4 rano cudowny !!

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział ;)
    Czekam na nn! :***

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowny ! Cudowny ! Cudowny ! Cudowny !

    OdpowiedzUsuń
  5. Matko! To jest cudowne, boskie, wspaniałe <3 Uzależniłam się od tego opowiadania. Tak cudownie piszesz. jdbshrfvhdvbrfhedvhrfds nie mogę się doczekać następnego :3 Kocham Cię ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeeejuuuu! :D Niezła akcja z tym przedawkowaniem. :p hahah,

    I czy on ja kocha? Tak to wyglada... po jego zachowaniu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cholera!! Prawie dostałam zawału czytając końcówkę, jak można skończyć w takim momencie?! Wdech i wydech muszę się uspokoić. Strasznie się cieszę, że Chany dalej się na nim mści a pójście na imprezę jego kumpla i flirtowanie z nim rozwaliło system. Hahahaha, był taki wściekły, że aż się musiał upić ;D <3 W poprzednim rozdziale jak poszedł za Chany do toalety to był jakiś taki bardziej 'kochany' a teraz? Tylko o pieprzenie mu chodzi ;/ Dupek! On był tak nawalony i jeszcze przedawkował? Nie dziwię się, że Chany zareagowała tak uczuciowo w tym momencie. Chociaż jak to czytałam to wpadł mi do głowy pomysł, że postanowił sobie z niej jaja robić i tylko udaje, że przedawkował żeby zobaczyć jej reakcję. Ale z drugiej strony czy jego kumple pomogliby mu w tym? Rozdział niesamowity <3 Czekam na następny i życzę WENY KOCHANA ;** <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Zaskoczyłaś mnie z tym przedawkowaniem, tego się nie spodziewałam. To opowiadanie jest świetne ♥. Czekam na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  9. jezu świetne <3 tak bardzo chce żeby Justin i Chanel w końcu byli razem... kochali się z wzajemnością.. ;c w każdym razie kocham cię, nie ważne jak to się dalej potoczy <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Wspanialy. Niech oni beda razem. @Rybka999

    OdpowiedzUsuń
  11. o matko *.*
    po pierwsze,ahhh jaka niespodzianka,jesteś megaa ;3
    po drugie,OMB świetny rozdział! Tyle się działo.Po zachowaniu Justina widać że zależy mu na Chanel,a ona..nienawidzi go ale kocha.Mam nadzieje że już niedługo wrócą do siebie.Mam też nadzieje że w kolejnych rozdziałach będzie dużo akcji z nimi..razem ;) Ta scena na końcu..szkoda mi Justina no ale Chanel się dobrze zachowała.
    Życzę weny :*
    Kocham Cię,czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  12. *,* widziałam że jest rozdział kiedy szykowałam się do szkoły,ale nie miałam czasu żeby skomentować :)
    ach ta Chanel, ja bym się nie odważyła pójść tak po prostu do nich i siedzieć koło Justina :o
    a ta ostatnia scena; BOŻE KOCHANY, JA PIERDOLE, KURDE MAĆ !
    Jak można skończyć w takim momencie? No jak? ._.
    Justin, cholera jasna obudź się ;_;
    .
    Rozdział cudowny, życzę weny na następne <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak mogłaś w tym momencie skończyć ?! Jezu dziewczyno kuwa mas talent <33 Normalnie kiedy czytam twoje opowiadanie albo się śmieje albo płacze.Channel i Juss byli tacy słodcy niech do siebie wracają ! A i nowy rozdział niech będzie szybko ! <33 ;**

    OdpowiedzUsuń
  14. Szczerze ?
    Nawet nie wiem,jak skomentować Twój niesamowity talent.
    Rozdział,tak jak każdy,jest po prostu genialny.
    Czekam na następny ;-*
    the-other-side-jb.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Jezu wspaniały <33 Czekam na nastepny rozdział <3 kocham<33

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo ci dziękuję za tę niespodziankę! Rozdział bardzo ciekawy, aczkolwiek krótki, ale biorąc pod uwagę jak często dodajesz posty nie można narzekać :) Akcja-reanimacja Justina niespodziewana, choć w pierwszym momencie pomyślałam, że to zemsta Jusa ;) Uwielbiam wredną Chanel i poirytowanego Justina ;) Już nie mogę doczekać się kontynuacji! Jak już pisałam ci na asku, pozostawiasz niedosyt, a to bardzo dobry sposób na zainteresowanie czytelnika ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale mnie zaskoczyłaś :P nie spodziewałam się że wstawisz ten rozdział tak szybko <3 ale to wspaniale <33 Dziękuję Ci bardzo możesz robić częściej takie niespodzianki xD ;** a co do rozdziału bardzo mi się podoba :* znowu coś się dzieje więc naprawdę robi się ciekawie <3 już mam ochotę czytać kolejny :* Awww no po prostu umieram czytając te Twoje blogi <333333

    OdpowiedzUsuń
  18. genialny , ide czytać jeszcez raz :')

    OdpowiedzUsuń
  19. niech on wkńcu zda se sprawe ze ja kocha.. ;/

    OdpowiedzUsuń
  20. super rozdzial..duzo sie dzieje:D
    czekam na nastepny xx

    OdpowiedzUsuń
  21. Aaaaaa! To jest fahghsdadhgj niesamowite!! <3 Justin oddychaj, błagam! Czekam na nn ;*

    OdpowiedzUsuń
  22. Genialny! *.*
    Ciekawe co będzie z Justinem?
    Nie mogę się już doczekać nexta! <33
    I <3 it!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  23. O kurwa zdąży pogotowie przyjechać Proszę Cię! Moje kochanie przedawkowalo! Rozdział super, teraz będę się bała o niego ♡♥♡♥♡♥ @aniakomi

    OdpowiedzUsuń
  24. O kurwa zdąży pogotowie przyjechać Proszę Cię! Moje kochanie przedawkowalo! Rozdział super, teraz będę się bała o niego ♡♥♡♥♡♥ @aniakomi

    OdpowiedzUsuń
  25. O kurwa zdąży pogotowie przyjechać Proszę Cię! Moje kochanie przedawkowalo! Rozdział super, teraz będę się bała o niego ♡♥♡♥♡♥ @aniakomi

    OdpowiedzUsuń
  26. końcwka była urocza, ale całe szczęście że mu nie wybaczy, nie powinna tego ta szybko robić w końcu ja skrzywdził
    kocham to opowiadanie zawsze z niecierpliwością czekam na kolejne rozdziały, uzależniłam się od niego chyba ♥

    OdpowiedzUsuń
  27. asrdtycv świetny *o*

    OdpowiedzUsuń
  28. Boże , Justin jak ja się o ciebie cholernie boję ! Pod koniec to ,aż mi się za płakać chciało . No i co jak ich wsadzą do kicia ?! Nie mogę!!! Rozdział świetny ♡
    Czekam na nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Jejku, mam nadzieje, że nic mu się nie stanie poważnego <3
    Świetny rozdział, zresztą jak zawsze.. :)

    OdpowiedzUsuń
  30. cudowny rozdzial, i faktycznie koncowka calkowicie myli ale zobaczymy co dalej. czekam nn pozdro! :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Oby Jusowi nic się nie stało! Mam nadzieję, że Chanel wytrzyma i dalej będzie go olewać. Pozdrawiam i czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  32. Wspaniały rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  33. Genialny rozdział, po protu wspaniały <3 nie kogę doczekać się następnego .! ;D

    OdpowiedzUsuń
  34. Cudowny rozdział! Kocham nową Chanel :D Mam nadzieje, że Justinowi nic nie będzie . Nie moge sie doczekac nn <3

    OdpowiedzUsuń
  35. Nie rozumiem jak można skończyć w takim momencie! Dziewczyno ja tu przez Ciebie zwariuję! Cholera no! Justin oddychaj, nie rób nam tego! Dobrze, że Chany zareagowała i kazała im zadzwonić po tę pieprzoną karetkę! Tak swoją drogą to fajnych ma kumpli skoro woleli nie zadzwonić po karetkę żeby nie wpaść zamiast ratować Jusa. To musi się dobrze skończyć! Czekam na nn i życzę weny <3

    OdpowiedzUsuń
  36. O kurcze ;o Ale sie porobiło... Justin jak mogłeś być takii głupi i tyle ćpać? Mam nadzieję że karetka przyjedzie na czas, chociaż nie ja nie mam nadziei bbo ta pieprzona karetka MUSI przyjechać na czas! Czekam niecierpliwie na następny!

    OdpowiedzUsuń
  37. BOŻE! oby było z nim wszystko ok
    już nie mogę sie doczekac natepnego :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Justin po tym wszystkim jak tylko dojdziesz do siebie to błagaj Chany o wybaczenie, dupku! A ją podziwiam za to że poszła na imprezę do jego kumpla. Czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Przepraszam,że dopiero teraz komentuje ale nie miałam wcześniej dostępu do komputera a z telefonu komentarz nie chciał się dodać ;/ Rozdział jak zawsze jest super, chyba jak wszyscy cieszę się z tego że Chanel postanowiła dokopać Jusowi, ale boje się o nią. Bo on swoim zachowaniem dalej ją strasznie rani.... No nic mam nadzieje że niedługo zrozumie że ona jest dla niego najważniejsza, bo już jakieś przebłyski ma xD Pozdrawiam xoxo

    OdpowiedzUsuń
  40. O jeny, genialne genialne i nieziemska niespodzianka! Chany... hmm... dobrze postępuje, a jej histeria na końcu, no faktycznie zaskoczyła. Justin to dupek, mógłby być w tej śpiączce hahhaha. Pisz dalej Skarbie xo

    OdpowiedzUsuń
  41. Dobrze zrobiła kręcąc z jego kumplem, haha musiał sie spić żeby odreagować :D Ciekawe co by zrobił gdyby zaczęła się całować z kimś na jego oczach, uhuhu nie wytrzymałby tego na 100%. I jeszcze po pijaku poszedł do niej i że chce się z nią pieprzyć, synek coś z Toba jest nie tak! Świetnie i czekam na dalszą część.

    OdpowiedzUsuń
  42. Moim zdanie wspaniały rozdział, tylko szkoda że tak mało komentarzy ;/ Ty się tak męczysz zrywasz noce a inni nawet nie zostawią komentatza chociazby takiego w stylu "genialny rozdział" przeciez nawet tyle wystarczy, nie wiem dlaczego inni nie potrafia docenic twojej pracy <3 Kocham Cie i dziekuje za tak wspaniala niespodzianke <333

    OdpowiedzUsuń
  43. swiety rozdzial naprawde :) kocham bloga <3

    OdpowiedzUsuń
  44. Jejku nie moge doczekać się momentu kiedy się pogodzą ( o ile się pogodza haha ) <33

    OdpowiedzUsuń
  45. Jak zawsze genialny nie moge doczekać się następnego ↨♥♥

    OdpowiedzUsuń
  46. Aaaa normalnie zaraz umre ;D Czekam z niecierlpiwością <33 I na prawde doceniamy ze dodałaś wcześniej :D

    OdpowiedzUsuń
  47. Jak ja to kocham normalnie cudooo ! :D ♥ :**

    OdpowiedzUsuń
  48. CUDOWNY.JAK.ZAWSZE ;D <33!

    OdpowiedzUsuń
  49. Woooow ;o nie spodziewałam się takiej akcji, Jus przedawkował ;o Nie moge dojść do siebie po przeczytaniu tego wszystkiego, zdecydowanie muszę ochłonąć :) Czytałam wszystkie wypowiedzi na asku i zgadzam się z nimi, skoro czytasz to opowiadanie to je skomentuj! DRODZY CZYTELNICY! Jeżeli chcemy aby rozdziały pojawiały się częściej to je komentujmy! Nam skomentowanie zajmie 5 minut a jej napisanie jednego rozdziału pare godzin, dlatego myślę,że ten komentarz to dla nas niewiele a dla niej bardzo dużo! No zmobilizujcie się robaczki i komentujcie! :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  50. Bardzo mi się podoba! Akcja się coraz bardziej rozkręca, dobrze ze Chanel pokazuje Justinowi, że juj jej "nie zależy", należy mu się. Mam nadzieje, że w następnym rozdziale z Jusem będzie wszystko okk bo pomimo tego, że jest dupkiem to go kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  51. ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥ kocham jak piszesz , wiem że dodałam wcześniej komentarz dodaje komentarz pod każdym przeczytanym u cb rozdziale ale zawsze takie krótkie za co chcę cb przeprosić kc :*

    OdpowiedzUsuń
  52. Yeah Chany dajeeeesz ;D Flirtuj z nim, niech Justina szlak trafi! <3 Wyobraziłam go sobie siedzącego w fotelu i naburmuszonego jak dziecko, hahahahaha, coś pięknego ;D Tej akcji na końcu się nie spodziewałam, myślałam,że Chany zaśnie, obudzą ją po południu i jej rodzice zorientują się, że jej nie ma. Chociaż jak przyjedzie karetka i zabierze naćpanego Justina to też może być nieciekawie jak zawiadomią policję, omg jej rodzice ją zamordują a w najlepszym przypadku oddadzą do zakonu zamkniętego ;o! Czekam na następny kochanie :**

    OdpowiedzUsuń
  53. to naprawdę jest cudowne opowiadanie, kocham je i kocham Chany i Justina. po mimo tego, że Justin jest tu dupkiem i tak jest kochany (fuck my logic) świetnie piszesz i nie przejmuj się innymi, mam nadzieję, że niedługo ujrzę tutaj nowy rozdział. :)

    OdpowiedzUsuń
  54. Świetna z ciebie pisarka! oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
  55. To jest mega! Kocham to opowiadanie! W niesamowity sposób wykreowałaś postacie <3 Ta naiwność Chanel wobec Justina jest mi bardzo bliska, a co do niego to, huh znam kogoś z charakteru bardzo do niego podobnego... Jak to jest, że zazwyczaj zakochujemy się w draniach? No nie będę się tu teraz rozwodzić nad moją nieszczęśliwą miłością, sposób w jaki piszesz jej jedyny w swoim rodzaju! Przeżywam wszystkie emocje razem z bohaterami, raz się śmieję a raz mam łzy w oczach albo nawet płaczę ( tak było gdy Jus zgwałcił Chany). Przy żadnym innym opowiadaniu tak jeszcze nie miałam! Zdarzało mi się tylko reagować tak emocjonalnie przy naprawdę dobrych książkach! A więc widzisz Twoje opowiadanie naprawdę wyjątkowe! Powinnaś zacząć książki pisać! Oczywiście byłabym wierną fanką, która by je kupowała <3 Trochę się rozpisałam więc na zakończenie: Bardzo Ci dziękuję za to, że piszesz a ja mogę czytać i przeżywać to wszystko razem z bohaterami<3!
    Jesteś wyjątkowa, powinnaś o tym wiedzieć! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  56. Błagam Justin nie umieraj!

    OdpowiedzUsuń
  57. Kurcze, niech ta karetka szybko przyjedzie! świetnych masz kumpli Jus, zamiast Cię ratować to bali się że wpadną z dragami ;/ dobrze,że Chanel tam była i zmusiła ich do zadzwonienia po karetke! Czekam na nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  58. To jest genialne *.*

    OdpowiedzUsuń
  59. Niespodzianka świetna, szkoda tylko że przez cały piątek nie miałam dostępu do internetu:( No ale przeczytałam cały rozdział dzisiaj, sama nie wiem co napisać ponieważ jak zawsze jest genialny. Ty potrafisz pisać tylko dobre rozdziały!:) Odkąd Chanel poznała Justina nie może narzekać na brak atrakcji, zawsze się coś dzieje. Szkoda tylko, że często to niebyt fajne rzeczy. Czekam na następny i pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  60. Niesamowita niespodzianka dziękuje :* cudo jak zawsze *_* kocham to <3 /@novilley

    OdpowiedzUsuń
  61. Tego bym się nie spodziewała ;o Chanel potrafi być wredna hehe i Dobrze też bym tak zrobiła na jej miejscu :P
    A poza tym kocham cię za to opowiadanie ♥ Jedno z lepszych jakie czytam ;*

    OdpowiedzUsuń
  62. Końcówkę rozdziału czytałam z zapartym tchem, jemu nie może się nic stać! Dobrze, że Chanel jest przy nim! A tak swoją drogą Chany mdli na widok jedzenia, może jak Justin ją zgwałcił to pękła mu gumka albo coś w tym stylu i wpadli ;o ? Oby nie! Na pewno ich dziecko byłoby śliczne bo oni są boscy ale jeszcze nie teraz, najpierw muszą się dogadać jakoś. Chociaż nie wiem czy to nadejdzie, bo Jus zachowuje się jak dupek. Czekam na następny!

    OdpowiedzUsuń
  63. To jest hjgdssjgjfkasf ♥♥
    Padłam na zawał *.*

    OdpowiedzUsuń
  64. O mój boże i co teraz *.* Justin zasługuje na wszystko co najgorsze, to prawda, ale nienawidzę, kiedy cierpi. Jest za słodki i za cudowny na to i w ogóle omg. Chanel mimo wszystko dalej go kocha i pewnie będzie wysiadywać przy niemu całe dnie i noce w szpitalu i gdy Justin się przebudzi nie będzie nawet o tym wiedział pewnie. Gdy pewnego dnia zacznie najeżdżać na Chanel jeden z jego kumpli mu powie "stary, ta laska siedziała przy tobie całe dnie i noce, a ty ją wyzywasz" jezujezujezu, chcę nn :<

    OdpowiedzUsuń
  65. Justin coś Ty zrobił! Jak on mógł się tak naćpać? Przecież już ledwo się na nogach trzymał przez alkohol! To się dupek jeszcze narkotykami musiał doprawić. Żal mi Chanel, to jak zareagowała na to, że on ledwo oddycha pokazuje że ona go dalej bardzo kocha... Mam nadzieję że się wszystko ułoży, weeeeeeny! ;*

    OdpowiedzUsuń
  66. Jemu nie może się nic stać! Przecież ktoś musi ranić Chanel i być dupkiem! Nie wiem jak długo wytrzymam bez kolejnego rozdziału ;( Mam nadzieję, że czytelnicy wezmą się za komentowanie i pojawi się on już niedługo:)

    OdpowiedzUsuń
  67. Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!
    Jak mogłaś skończyć w takim momencie? Nie wybacze Ci tego! Jestem dumna z Chany, moja krew <3 Musi wytrzymać w postanowieniu i cały czas go olewać i ranić. Hmm Justin nic się nie zmieniłeś, teraz tylko potrzebujesz więcej alko i narkotyków żeby się wyluzować, szkoda. No nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Ci weny, powodzenia w szkole, samych 6 i tego żeby rozdział się szybko pojawił! <33

    OdpowiedzUsuń
  68. mimo ze to tylko opowiadanie, ja tak bardzo mocno przezywam to wszystko z Channel haha. Słowa nie potrafią opisać tego, jak bardzo jesteś wspaniała, na prawdę. Piszesz tak cudownie. Mam nadzieje ze kiedys doczekam sie twojej książki;)
    A wracajac do rozdziału to nie wyobrażam sobie go lepszego, niz to co przed chwilą przeczytałam! wszystko opisujesz tak dokładnie, ze każde słowo pochłaniam,pochłaniam,pochłaniam, aż nagle kończe czytac, przez co wydaje mi sie ze rozdział jest krótki,a jest wręcz przeciwnie... Uwielbiam charakter Channel i przez to zamiast uważać Jasmine za Jasmine uważam ją za Channel:D
    Ty wiesz jak skończyć rozdział, żebyśmy wszyscy nie mogli sie doczkać kolejnego haha. Takie napięcie sbxcjhsdjkf

    To tyle, życzę Ci jak najwięcej weny <3

    OdpowiedzUsuń
  69. Po przeczytaniu tego rozdziału nie jestem w stanie stworzyc konstruktywnego komentarza. Musze pozbierac szczeke z podlogi bo z wrazaenia az tam spadla ;o To sie porobilo! Nie spodziewalam sie takiego obrotu spraw, ale jak zawsze potrafisz mnie pozytywnie zaskoczyc. Jestem strasznie ciekawa czy Justin wyladuje w szpitalu i tego czy Chanel tam przy nim bedzie. Czekam na nn *.*

    OdpowiedzUsuń
  70. Justin jest strasznym dupkiem! Jedyne co miał jej do powiedzenia to pytanie czy będzie się z nim pieprzyć? Zabiłabym go na jej miejscu, ale ona zrobiła coś lepszego hahaha podnieciła go i zostawiła <3 ciekawe czy rozwiązał swój problem, hahahaha ;d Chciałabym zeby już był kolejny rozdział!<3

    OdpowiedzUsuń
  71. OMG! Ten rozdział jest świetny<3 Niech Chanel pokaże mu co stracił, mam też nadzieje, że z Jusem wszystko będzie okk. Czekam na nn;)

    OdpowiedzUsuń
  72. O rany! Nie spodziewałam się takiej końcówki i wbiłam sie w szok normalnie.
    Scena z podnieceniem go była MEGA. Hahahahaha to zawsze działa :D
    No ciekawa jestem jak cholera co będzie dalej. Czekam na następny z niecierpliwością. Uwielbiam <3

    @ameneris

    OdpowiedzUsuń
  73. Ale się porobiło ;o mam nadzieję, że Justinowi nic nie będzie i zrozumie, że Chany jest tą jedyną!

    OdpowiedzUsuń
  74. boże co za świetny rozdział hsjgdjshadghjasdghj chcę więcej, taki niedosyt hgdhsjadhjsa, czekam z niecierpliwością na nn

    OdpowiedzUsuń
  75. zakochałam się w Twoim opowiadaniu od początku i z każdym nowym rozdziałem coraz mocniej! mam nadzieję, że zaniedługo pojawi się kolejny rozdział. *_* 💋

    OdpowiedzUsuń
  76. Swietnie jak zawsze brak slow<3
    Kocham cie

    OdpowiedzUsuń
  77. No to pojechałaś po bandzie;D Chanel, Chanel, Chanel dokop mu! Justin musi w końcu zrozumieć co stracił! Kocham to opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń
  78. jedno z najlepszych ff o justinie ever ale to już wiesz, co do rozdziału to po czytaniu twojego aska wiedziałam że coś będzie z jusem ale i tak się nie spodziewałam takiego zakończenia, nie mogę się tak bardzo doczekać następnego sdfsdg

    OdpowiedzUsuń
  79. Rozdział jest super, zgadzam się z poprzedniczką, że to jedno z najlepszych ff o justinie jeśli chodzi o cały świat, bo jeśli chodzi tylko o nasz kraj to JEST NAJLEPSZE <3
    Niech teraz Chany zacznie ranić Justina, należy mu się!

    OdpowiedzUsuń
  80. Aaaaaaaa!!!!! Ale akcja, nie wierze własnym oczom, Chanel poszła na impreze do kumpla Jusa, hahahah i na dodatek z nim flirtowała, jest moją idolką <3 Jego mina musiała być bezcenna, aż się rozmarzyłam<33 Teraz tak właśnie powinno być, niech patrzy i widzi co stracił. Ciekawe jak szybko dotrze do jego małego móżdżku, że ją kocha ;D? Uhh czekam na następny, dodaj go szybciutko <3

    OdpowiedzUsuń
  81. o mój Boże! *___* nie poznaję Chanel. o__O ale w sumie dobrze tak Justinowi... tylko... ech, chciałabym, żeby już byli razem. ale tylko przez to, że tak nie jest opowiadanie jest jeszcze ciekawsze! <3 czekam już na następny rozdział. :)

    @saaalvame

    OdpowiedzUsuń
  82. Ciesze się, że Chany wytrzymała i nie pokazała mu, że go dalej kocha. Akcja z podnieceniem Jusa była świetna <3 Dobrze mu tak! Jak się mógł tak zaćpać? Fajnych ma kumpli skoro pozwolili mu się tak załatwić ;/ Mam nadzieje, że wszystko będzie dobrze, czekam na nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  83. Justin musi z tego wyjść! Karetko pośpiesz się!! Biedna Chanel, nie dziwie się że tak emocjonalnie zareagowała, jestem strasznie ciekawa co będzie dalej. Błagam pisz szybko następny rozdział, bo ja tu nie wytrzymam! Pozdrawiam <33

    OdpowiedzUsuń
  84. Nie poznaję Chany, to jest takie dmkdernjenfrjbfrh! Ona jest teraz nieprzewidywalna i ta dramaturgia na końcu, no nie wierzę, świetne! Nie wprowadzaj śpiączki, nie! To by zaburzyło tą fajną aurę. Justin musi dostać za swoje. Kocham Cię xo

    OdpowiedzUsuń
  85. Mam nadzieję, że Chanel wytrwa w postanowieniu i będzie go cały czas olewać. A Jus niech w końcu zrozumie, ze ją kochan, no! Kocham to opowiadanie<33

    OdpowiedzUsuń
  86. Ale się porobiło ;o Nie sądziłam, że Chany okaże się taka silna i pójdzie do jego kumpla na imprezę, ale to bardzo dobrze :) Mam tylko nadzieję, że z Justinem wszystko będzie ok, ciekawe kiedy Chanel wróci do domu. Przecież rodzice nie mogą sie dowiedzieć, że się wymknęła. Uwielbiam Ciebie i to opowiadanie *.*

    OdpowiedzUsuń
  87. Świetny rozdział jak zawsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  88. Rozdział naprawdę rewelacyjny<3 Ciesze się że Chanel jest teraz taka oschła dla Justina i że się na nim mści, jego naburmuszona mina musiała być taka słodka, aww<3 Ale tą końcówką to namieszałaś! Justin oddychaj skarbie! Czekam na nn ;*

    OdpowiedzUsuń
  89. To dobrze że Chanel mści się na Justinie, podoba mi się to, że w Twoim opowiadaniu się tyle dzieje i że Justin po poznaniu Chanel nie stał się od razu grzecznym chłopcem ;)!

    OdpowiedzUsuń
  90. To jest świetne<33 *.*

    OdpowiedzUsuń
  91. Cudowne, wręcz idealne! Tego się nie spodziewałam... to znaczy nie podejrzewałam, że Chanel zajdzie aż tak daleko, aby przyjść na imprezę tak skromną, tylko w gronie kumpli Justina i jego samego, wielki szok, ale podoba mi się taki obrót akcji. Mam jednak nadzieję, że po tym jak Justin przedawkował nie zrobi się kolorowo :( Chociaż znając ciebie pewnie nie, na pewno czymś nas zaskoczysz i na to liczę, powodzenia w pisaniu nowego rozdziału kochana! :*

    OdpowiedzUsuń
  92. To jest rewelacyjne opowiadanie, a ten rozdział naprawdę mnie zachwycił! Nie wiem czy na miejscu Chany miałabym na tyle odwagi żeby pójść na imprezę do jego kumpla, pewnie nie ;x Niezmiernie się cieszę z tego, że pokazała Jusowi, że ma go gdzieś! Ciekawe co z nim będzie, czy lekarze zawiadomią policje? Czekam na następny, pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  93. Rozdział super ! ;d Nie moge sie od tego opowiadanie oderwac , naprawde świetne .Tak jeśli juz tutaj komentuje pragne podzielic sie moim opowiadaniem , w prawdzie dopiero zaczynam ale mam nadzieje ze niektórym z was sie podoba http://trixi150.bloblo.pl/

    OdpowiedzUsuń
  94. Nie, proszę, niech Justin nie umiera. Jest jaki jest, ale to Justin! Noooo, weź ;_;
    @loseXmyself

    OdpowiedzUsuń
  95. Ale z Justina dupek! Na miejscu Chanel to przywaliłabym mu tak porządnie w tą jego piękną buźkę! No ale mimo wszystko mam nadzieję, że nic mu się nie stanie :) Czekam na nn, pozdrawiam<33

    OdpowiedzUsuń
  96. Kocham Cie dziewczyno! Ty nawet now mass pojecia jaka jesteś dobra w tym co robisz <3 chyba najlepsze opowiadanie z tych wszystkich co czyatalam, a gwarantuje ci ze większość przeczytałam. To tej pory moim ulubionym opowiadaniem był BRONX, a teraz Twoje :D Dzięki ze piszesz i nie przestawaj. :) czekamy na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  97. Justin BREATHE Kochanie! Co prawda byłeś hujem, ale kocham Cię

    OdpowiedzUsuń
  98. Czekam na Channel in pregnat

    OdpowiedzUsuń
  99. Masz nową czytelniczke ... Mnie! Jestes boska! Uwielbiam twoj blog! Dodaj szybko nastepny. Mozesz mnie informowac na tt! @Idwell_inNY
    Czekam <3

    OdpowiedzUsuń
  100. Chanel jest w ciąży...czuję to//

    OdpowiedzUsuń