piątek, 13 września 2013

Rozdział 34.

"i was the best you've ever had"
Kutas. Pieprzony, chory, egoistyczny hipokryta, który myśli, że można mu wszystko. Jego każde "kocham cię" było jednym wielkim kłamstwem. Miał ubaw? Och świetnie, teraz ja się trochę pobawię.
Przysięgam na wszystko, że pożałuje wszystkiego co mi zrobił.
Słaba, ciągle płacząca Chanel? To już przeszłość. Jesteście gotowi na nową, lepszą Chanel? Mam nadzieję, że tak.
Mam zamiar zmienić w sobie wszystko. Dosłownie. Mam dość bycia ofiarą. Pokaże, udowodnię mu jak dobrze radzę sobie bez niego i że już go nie potrzebuję.
Zimna suka bez uczuć. Przysięgam na wszystko, że z całego serca pragnę się nią teraz stać. I zrobię wszystko, żeby tak się stało.
Ale najpierw muszę załatwić jedną rzecz.
Podniosłam ze stolika swój telefon, wchodząc w kontakty i wyszukując numer osoby, o którą mi teraz chodziło.
Katy, Lana, Lauren,
Lea.
-Hej. - Uśmiechnęłam się do telefonu, kiedy dziewczyna odebrała. Usiadłam na kanapie, bawiąc się kosmykiem włosów.
-Hej Chany - przywitała się, swoim słodkim, przemiłym głosem.
Wspominałam, że to jedyna osoba na tej ziemi, która mówi do mnie "Chany"? Sama to wymyśliła i chociaż na początku cholernie tego nie znosiłam, to teraz już do tego przywykłam. Ba, mogę nawet powiedzieć, że to słodkie, kiedy tak do mnie mówi.
-Wiesz co, mam takie trochę głupie pytanie - powiedziałam niepewnie.
-Wal. - Zaśmiała się, czego ja po prostu nie mogłam nie odwzajemnić. Jej śmiech, nawet przez telefon był zaraźliwy.
-Wiesz może gdzie Justin będzie wieczorem lub możesz się tego dla mnie dowiedzieć? Byłabym ci strasznie wdzięczna.
-Justin? - spytała, będąc wyraźnie zdziwiona tym, co powiedziałam. I wcale jej się nie dziwiłam. Za każdym razem, kiedy się teraz spotykałyśmy lub rozmawiałyśmy, nie chciałam nawet o nim słyszeć. -A dlaczego o niego pytasz? Przecież byłam pewna, że nie chcesz go znać.
-To trochę skomplikowane. - Przetarłam dłonią czoło. -Możesz po prostu mi powiedzieć? Proszę. Obiecuję, że wszystko ci wyjaśnię przy najbliższym spotkaniu.
-No dobrze, jasne. Nie wiem gdzie dzisiaj idzie, ale jeśli tak ci zależy, to się dowiem. Zadzwonię do ciebie za jakieś maksymalnie dziesięć minut, dobrze?
-Jasne. - Uśmiechnęłam się. -Wielkie dzięki.
-Nie ma sprawy, to za chwilę zadzwonię.-
-Ok, to do za chwilę. - Zaśmiałam się, po czym rozłączyłam się, odkładając iPhone'a na stolik.
Opadłam na kanapę, kładąc się na brzuchu. Zatopiłam swoją twarz w poduszce, na natłok myśli dosłownei rozsadzał moją głowę.
To wszystko było takie popieprzone.
Pomimo tego, jak strasznie go teraz nienawidziłam i jak bardzo pragnęłam zemsty, to w głębi serca, gdzieś tam na dnie, wciąż go kochałam i myśl o tym, że każde jego słowo było kłamstwem, a każdy pocałunek zwykłą zabawą, rozpieprzał moje serce na miliony, malutkich kawałeczków.
Moja zła strona, ta, która tak bardzo pragnęła przejąć teraz nade mną kontrolę pragnęła zemsty i pokazania Justinowi jakim zerem dla mnie jest. Tyle, że była jeszcze ta dobra strona, która cały czas liczyła na to, że to wszystko to był tylko zwykły koszmar, z którego za chwilę się obudzę i znów wszystko będzie tak ja wcześniej.
Smutne.
Chanel, proszę weź się wa garść. Nie potrzebujesz go. Nie chcesz go. Nie kochasz go.
Jesteś silna i pokażesz mu na co cię stać. Pokażesz mu co stracił i czego nigdy nie odzyska.
Podniosłam się, biorąc głęboki oddech.
Dasz radę. Nowa Chanel da. Ona jest silna.
W tym momencie zadzwonił mój telefon. Oblizałam swoje wargi, w duchu jeszcze raz powtarzając sobie wcześniejsze słowa i odbierając połączenie.
-I jak? - spytałam na wstępie.
-Jest dzisiaj umówiony z Liam'em i Conor'em w klubie "Eve's Tease". Wiesz gdzie to jest?
Zacisnęłam zęby.
-Bardzo dobrze wiem - odparłam cicho, czując jak jednocześnie narasta we mnie złość i smutek. Ten pieprzony klub do którego, kiedyś mnie zabrał.
To tam mnie upił.
Skurwysyn.
-A nie wiesz może o której? - dopytałam.
-Są umówieni na dwudziestą drugą.
-Jejku, strasznie ci dziękuję. Jak ty w ogóle zdobyłaś informację? Chyba nie zadzwoniłaś do Justina i nie powiedziałaś "hej, gdzie z kim i o której dzisiaj wychodzisz?" - Zaśmiałam się.
-No jak to nie? Jest młodszy, musiał wszystko pięknie wyśpiewać swojej starszej, mądrzejszej kuzynce. - Zawtórowała mi.
Lea ma dwadzieścia dwa lata. Choć wygląda tak młodo, że spokojnie powiedziałabym, że jest w wieku Justina lub młodsza.
-Nie no, żartuję. Zadzwoniłam do Conora i zapytałam, pod pretekstem, że może wybiorę się z nimi.
-A wybierzesz? - Zaśmiałam się.
-Żartujesz? Nie mam ochoty siedzieć tam z nimi, patrzeć jak chleją i ćpają ile wlezie i wyrywają panienki - odparła, na co ja poczułam okropny, cholerny, pieprzony ucisk w brzuchu.
I w sercu.
-To znaczy..przepraszam. Cholera, ja zawszę coś palnę. Najpierw mówię, potem myślę. Przepraszam - powiedziała od razu, kiedy zapewne zorientowała się, jak słowa "wyrywają panienki" mnie uderzyły.
-Przestań, przecież nic się nie stało. - Lekko się uśmiechnęłam, chcąc zabrzmieć spokojnie i nie dać nic po sobie poznać. -No nic, jeszcze raz wielkie dzięki.
-Nie ma sprawy. Nie mam pojęcia co ty kombinujesz, ale mam nadzieję, że wszystkiego się dowiem, kiedy się spotkamy.
-Jasne. - Uśmiechnęłam się. - To pa - dodałam i po chwili się rozłączyłam, wkładając telefon do kieszeni swoich spodni.
-Wyrywają panienki. - Parsknęłam z ironią. -Wyrywaj ile chcesz, palancie - dodałam, mówiąc sama do siebie, po czym weszłam po schodach do góry, kierując się do mojego pokoju.
*
Nie wymykałam się z domu od czasów..ugh, nieważne. W każdym bądź razie nie robiłam tego już dosyć długo i odzwyczaiłam się chyba od tej adrenaliny.
Pewnie zastanawiacie się, czemu po prostu nie powiedziałam, że idę do Cher lub coś w tym stylu i wyszła po ludzku, bez ukrywania się, ale wiecie, to chyba byłoby dziwne iść do koleżanki w szpilkach i sukience, prawda?
Trzymając szpilki w swojej dłoni, delikatnie i jak najciszej tylko się dało, otworzyłam drzwi wejściowe. Chyba naprawdę wyszłam z formy, bo serce napieprzało mi tak mocno, że odnosiłam wrażenie, że zaraz wyskoczy z piersi.
Kiedy tylko udało mi się przekroczyć próg i zamknąć za sobą drzwi, odetchnęłam z wielką ulgą. Przez te trzy tygodnie rodzice zdążyli z powrotem nabrać do mnie zaufania, więc byłam pewna, że w nocy żadne z nich mnie nie sprawdzi.
Znów czułam się źle.
Odzyskałam ich zaufanie tylko po to, żeby kolejny raz wymknąć się z domu. Ale teraz w końcu było inaczej, prawda? Okej, miałam zamiar spotkać się z Justinem, ale w zupełnie innym celu niż zawsze.
Taksówka, którą sobie wcześniej zamówiłam już stała. Dlaczego nie mogłam pojechać sama samochodem?
a) nie mam prawa jazdy
b) nie mam swojego samochodu
c) w moim planie uwzględniam drinka czy dwa, więc odpada.
Wsiadłam do auta, kładąc swoją torebkę na kolanach. Mężczyzna w średnim wieku, odwrócił się do mnie, pytając. gdzie ma mnie zawieźć.
-Klub Eve's Tease - odparłam, opierając się wygodnie o siedzenie fotela.
Chyba dopiero teraz dotarło do mnie co ja takiego zrobię. Zobaczę Justina. Zobaczę go pierwszy raz od tamtego wieczoru.
Boli.
Cholera, wcale nie.
Od razu wzięłam głęboki oddech, przymykając powieki i uspokajając się. Gdybym się teraz rozpłakała, byłabym idiotką. Nie mogłam na to pozwolić. Nigdy więcej łez. Nie przez niego.
*
Zapłaciłam taksówkarzowi, po czym wysiadłam z samochodu, spoglądając na klub. W mojej głowie zaczęły pojawiać się obrazy z tamtej nocy, jednak szybko się ich pozbyłam.
Nie chciałam o tym myśleć. I nie będę. Wzięłam głęboki oddech, podchodząc do wejścia. W tej chwili nawet nie myślałam o tym, że mogliby poprosić mnie o dowód, którego nie miałam. Wiedziałam, że mnie wpuszczą. Myślami byłam już raczej przy Justinie. I chociaż układałam sobie w głowie milion zdań, które mu powiem, to i tak wiedziałam, że w przypływie emocji na jego widok powiem i zrobię coś zupełnie innego.
Nie wiedziałam jaka będzie moja reakcja na jego widok. Bałam się tego, jak niczego innego.
Przeszłam obok ochroniarzy, wchodząc do środka. Przez moment poczułam się tak, jak wtedy. Kiedy trzymał mnie za rękę, obejmował i mówił, że będziemy się dzisiaj dobrze bawić.
Och, on na pewno dobrze się bawił. Moim kosztem.
Zabawne jak teraz wszystko co o nim pomyślałam, w dosłownie kilka minut zamieniało się w złość. Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi - cieszyłam się z tego.
Głośna, wręcz ogłuszając muzyka, była katorgą dla moich uszu, ale w tym momencie to było najmniej ważne. Przygryzłam wargę, wzrokiem szukając chłopaków. Moim pierwszy celem, było wyrzucenie z siebie całej złości, powiedzenie mu wszystkiego co o nim myślę i jak bardzo go nienawidzę. A potem? Potem miałam zamiar udowodnić mu, jak dobrze mogę bawić się bez niego.
Weszłam po schodach do góry, gdzie znajdowały się stoliki. Z tego co wiem, spędzają tam większość czasu, więc to było chyba dobre miejsce do szukania ich.
Szłam przed siebie, cały czas się rozglądając. Serce waliło mi coraz mocniej i szybciej. Z jednej strony chciałam już ich znaleźć, ale z drugiej na myśl, że go zobaczę czułam, jak nogi się pode mną uginają.
W pewnym momencie stanęłam w miejscu, czując jakby ktoś właśnie przecinał moje serce na pół. Z boku, kilka stolików dalej zauważyłam osoby, których tak szukałam. I kogoś, kogo raczej nie chciałam oglądać. Na kolanach Justina siedziała jakaś dziewczyna. Z tego co widziałam albo znali się dłużej, albo po prostu była jedną z tych łatwych szmat. No chyba, że macie jeszcze inne wytłumaczenie na to, że jego dłonie znajdowały się pod jej sukienką. Nie chcę mówić gdzie dokładnie.
Oboje siebie warci.
Chciało mi się rzygać jak na nich patrzyłam. Wyglądało tak, jakby zaraz miał zacząć "coś" jej robić, pod tą pieprzoną sukienką przy tych wszystkich ludziach.
Owszem, bolało jak cholera, ale do całego smutku dołączyła wściekłość, złość i nienawiść jaką do niego żywiłam. W tym momencie brunetka (wyglądająca przy okazji jak tania zdzira, którą z tego co widzę w sumie była) obróciła się trochę bardziej w stronę Justina.
Zaczęli się lizać. Naprawdę chciałabym powiedzieć "całować", ale wierzcie mi, że tego nie można było tak nazwać.
Gotowało się we mnie.
Ale to dobrze. Nienawiść pokonywała smutek, który panował w moim sercu.
Tak strasznie go nie znosiłam.
Czekałam aż skończą, jakkolwiek głupio to brzmiało. W końcu się od siebie odkleili, a dziewczyna podniosła się z jego kolan. Szepnęła mu jeszcze coś do ucha, uśmiechając się w swój pusty, zdzirowaty sposób i gdzieś poszła.
To był ten moment. Dam radę.
 Przełknęłam ślinę i upewniając się, że jestem na to gotowa, zaczęłam szybkim krokiem iść w kierunku stolika przy którym siedział.
Im bliżej byłam, tym moje serce biło coraz szybciej. I coraz mocniej chciałam go zabić, za to wszystko co mi zrobił.
-Chanel? - Spojrzał na mnie, będąc w totalnym szoku i wstał. Tyle, że ja nie miałam zamiaru rozmawiać.
Podniosłam ze stolika kieliszek z drinkiem i z impetem wylałam całą jego zawartość na koszulkę Justina, po czym nie czekając zupełnie na nic, podeszłam jeszcze bliżej i biorąc zamiach, spoliczkowałam go jak najmocniej potrafiłam. Na tyle, że moja dłoń zaczęła cholernie piec.
Wszystko się we mnie gotowało. Miałam ochotę w tym momencie wziąć jakiś nóż i wbić mu go między żebra. Jakkolwiek psychicznie to zabrzmiało.
Momentalnie usłyszałam równoczesne "wow". Odwróciłam się, widząc Larry'ego i Conor'a, którzy właśnie wrócili do stolika. Najwyraźniej widzieli co przed chwilą zrobiłam.
-Co ty sobie kurwa wyobrażasz?! - Justin szarpnął mnie za rękę. Jego policzek musiał ostro piec, sądząc po tym jak czerwony był i jak bolała mnie dłoń. Jakie to przykre.
-Zabieraj łapska. Wyrywałam swoją rękę i robiąc krok w tył.  -Jesteś chorym, pieprzonym hipokrytą - syknęłam, patrząc w jego oczy, które były połączeniem szoku, wściekłości i czegoś..czego nie potrafiłam rozpoznać.
-Zamknij się, kurwa - warknął na mnie, wyraźnie chcąc podnieść na mnie rękę, jednak powstrzymał się. Zapewne dlatego, że nie byliśmy tu sami. Ten skurwiel uderzyłby mnie, gdybyśmy tylko byli sami.
-Bo co? - syknęłam, robiąc krok do przodu i tym samym, stając z nim twarzą w twarz. -Bo mnie uderzysz? -dodałam, patrząc mu odważnie w oczy. Zmieszał się, nie wiedział co zrobić, ani co powiedzieć.
-No dalej zrób to, przecież to dla ciebie nic nowego - kontynuowałam.
Patrzył w moje oczy, usiłując chyba uciszyć mnie wzrokiem. Chociaż jednocześnie w jego spojrzeniu było coś jeszcze. Jakby moje słowa go w pewien sposób uderzyły.
To chore.
-Dobrze ci się pieprzyło Emily? - Parsknęłam ironicznym śmiechem, zakładając ręce na piersi. -Z kim jeszcze mnie zdradzałeś? A może już ich nawet nie liczyłeś? - dodałam, cały czas ironicznie się uśmiechając. Chciałam żeby widział, że nie boli mnie to, co mówię. Żeby widział jak głęboko w czterech literach go mam.
-Męska dziwka. - Parsknęłam.
Jego szczęka i pięści zacisnęły się równocześnie. Gdyby wzrok mógł zabić - ja już bym nie żyła, to pewne.
-Stul pysk - syknął przez zaciśnięte zęby, łapiąc mnie za nadgarstek.
-Prawda boli. Wiesz co? Dla mnie jesteś już nikim, kompletnym zerem - powiedziałam, wyrywając swoją rękę z jego niezbyt mocnego uścisku. -Mam już w dupie co się z tobą stanie. - Zrobiłam krok w tył.
-Zaćpaj się na śmierć, skurwysynie - dodałam, głosem przepełnionym nienawiścią i odwróciłam się, odchodząc szybkim krokiem.
-A i wiesz co. - Odwróciłam się jeszcze na moment w jego kierunku. - Ja na twoim miejscu tak bym ostro nie lizała tej laski, cholera wie co trzymała wcześniej w ustach. - Uśmiechnęłam się ironicznie, odwracając się na pięcie i odchodząc.
Byłam z siebie dumna.
A jednocześnie miałam ochotę się rozpłakać.
Rozumiecie?
To było okropne, bo część mnie była dumna z tego, co zrobiłam, a druga część tęskniła za nim tak strasznie mocno.
Chciałam go przytulić. Naprawdę tego chciałam, choć wiem, że nic głupszego nie mogłabym zrobić.
Zeszłam po schodach na dół, podchodząc do baru i biorąc głęboki oddech. Połowa za mną, teraz musiałam mu tylko pokazać jak dobrze potrafię bawić się bez niego.
*
-Co to było? - Liam chyba przez cały czas nie umiał wyjść z szoku.
-Co za suka. - Bieber syknął, zdejmując z siebie mokrą od drinka, którego Chanel na niego wylała, koszulkę. Był wściekły, miał ochotę jej coś zrobić, a jednocześnie czuł się..dziwnie. Nie miał pojęcia skąd Chanel wiedziała o Emily i innych jego zdradach. Jej reakcja była dla niego jednym, wielkim szokiem. Nigdy nie spodziewał się, że w ogóle odważy się zrobić coś takiego, a zwłaszcza po tym, co jej zrobił.
-Męska dziwka. - Conor parsknął śmiechem, cytując Chanel. -Zawsze wiedziałem, że ta dziewczyna ma temperament.
-Zamknij się, kurwa! - Justin uniósł się, czując jak złość narasta w nim coraz bardziej z każdą sekundą. -Ta głupia suka, to temat zamknięty. Przysięgam, że jeśli któryś z was o niej wspomni, to przypierdolę - syknął przez zaciśnięte zęby, biorąc ze stolika kieliszek z drinkiem i wypijając go duszkiem.
Liam z Conorem wymienili się znaczącymi spojrzeniami, oboje mając ochotę wybuchnąć śmiechem. Chanel to pierwsza dziewczyna, która zrobiła coś takiego Justinowi i tak go wkurzyła. Bawiło ich to.
W tym momencie do stolika wróciła brunetka, która wcześniej siedziała mu na kolanach.
-Już jestem. - Uśmiechnęła się, kładąc dłoń na ramię Justina.
-Odpierdol się - warknął na nią, strzepując z siebie jej rękę i szybkim krokiem odchodząc, zostawiając tym samych ich wszystkich.
Zbiegł po schodach na dół, udając się w kierunku wyjścia z klubu. Mijając Chanel zauważył, że stoi przy barze z jakimś facetem.
Facetem.
Chanel stała tam, uśmiechała się i wdzięczyła do obcego faceta. "Obcego" znaczyło dla Justina "nie do mnie".
Jego wściekłość powiększyła się dwa razy, co wcześniej chyba wydawało się już niemożliwe. A jednak. Wyszedł z klubu, wyjmując z kieszeni swoich spodni paczę papierosów wraz z zapalniczką. Musiał odreagować, chociaż w jego obecnym stanie nie pomogłoby chyba nawet wypalenie całej paczki.
Odpalił szluga, mocno się zaciągając i wkładając drugą dłoń do kieszeni.
Jeśli ta suka myśli, że spieprzy mi cały wieczór, to się myli. Co ona w ogóle sobie wyobraża? Mam ochotę jej coś zrobić, przysięgam.
Do tego teraz wdzięczy się przed jakimś frajerem. Zresztą, co mnie to w ogóle obchodzi. Niech się puszcza. To to, co lubi.
-Na chuj się gapisz? Masz jakiś problem? - warknął na chłopaka stojącego przy samochodzie, który spojrzał na Justina dosłownie na moment.
-Koleś, wyluzuj, nie mam żadnego problemu. - Uniósł dłonie, usprawiedliwiając się.
Szatyn ostatni raz zaciągnął się papierosem, po czym wyrzucił go na ziemię.
-Mam kurwa nadzieję - syknął jeszcze do chłopaka, po czym wszedł z powrotem do klubu. Chłopak przechodził między ludźmi na parkiecie, chcąc dostać się z powrotem na górę, do stolika. Żałował, że tak potraktował Carly - brunetkę, która wcześniej mu towarzyszyła - przez własną głupotę stracił dzisiaj zabawkę na noc.
Chociaż starał się mieć to kompletnie w dupie, to ciekawość była silniejsza. Odwrócił się w stronę baru, widząc, że Chanel wciąż stoi tam z tym chłopakiem.
-Dziwka. - Parsknął pod nosem, wchodząc po schodach na górę.
*
Wystarczyło, że posiedziałam przy barze przez pięć minut i od razu znalazł się, ktoś bardzo chętny do kupienia mi drinka. Taki podryw naprawdę nie wyszedł jeszcze z mody? W każdym bądź razie właśnie taki miałam cel. Poznać kogoś, kto mógłby posłużyć mi za marionetkę w mojej malutkiej zemście. I poznałam.
Był przystojny. Był miły. Był uprzejmy.
Ale nie był Justinem.
Cholera, Chanel.
-Naprawdę nie musiałeś stawiać mi tego drinka. - Zachichotałam, kiedy kelner położył przede mną kieliszek z alkoholem.
-Ale naprawdę chciałem. - Uśmiechnął się, a ja nie mogłam zaprzeczyć, że miał naprawdę cudowny uśmiech. -Nie mam pojęcia jakim cudem jesteś tutaj sama, ale to chyba lepiej dla mnie - dodał, puszczając mi oczko, na co ja cicho się zaśmiałam.
Zrobiłam mały łyk drinka, po czym odłożyłam go z powrotem na blat, oblizując swoje wargi. Carlos - bo tak nazywał się ten chłopak - przez cały czas na mnie patrzył, jakby obserwując uważnie każdy mój ruch.
I tak jakby jadąc mnie wzrokiem z góry na dół. Przypominał mi pod tym względem Justina. Był taki sam.
-Chcesz może potańczyć? - spytał, kiedy zaczęłam rozglądać. Szczerze mówiąc nie miałam na to ochoty.
-N..-zaczęłam, kiedy zauważyłam Justina, stojącego na górze przy barierkach. Żałośnie udawał, że na nas nie patrzy, choć dobrze wiedziałam, że tak właśnie jest.
To był ten moment.
-Z chęcią. - Uśmiechnęłam się i wstałam, łapiąc Carlosa za rękę i prowadząc na parkiet. Wiedziałam, że mnie obserwuje. Ten chłopiec wciąż uważał, że jestem jego własnością i bardzo dobrze wiedziałam, że mocno ruszy go, kiedy na jego oczach będą dobrze bawić się z innymi facetami.
W końcu stanęłam w miejscu, obejmując chłopaka, poprzez zawieszenie swoich dłoni na jego karku. Chciałam by był jak najbliżej mnie i szczerze mówiąc, nie musiałam o to jakoś nadzwyczajnie prosić. Leciał na mnie.
Jego dłonie objęły mnie w pasie, delikatnie zsuwając się na biodra. Spojrzałam w jego ciemnobrązowe oczy, które nie spuszczały ze mnie wzroku.
To powinien być Justin.
Nie. Cholera Chanel, zamknij się.
Tańcząc z nim, dosłownie czułam na sobie wściekły wzrok Justina. To było zasadniczo bardzo zabawne. Co ja gadam. To było przezabawne.
Uśmiechnęłam się, przygryzając swoją usta. Złapałam jego dłonie, odwracając się do niego tyłem i kładąc je na swój brzuch.
*
-Wyluzuj, bo zaraz pękniesz z tej złości.- Conor parsknął śmiechem, stojąc obok Justina.
-Odpierdol się, dobra? - odwarknął, po czym wziął łyk piwa, trzymanego w jednej dłoni. - Tylko na nią spójrz. Wyglądają jakby zaraz mieli zacząć się pieprzyć. - Parsknął z ironią, nie spuszczając wzroku z Chanel.
-I boli cię fakt, że to nie ty jesteś tym facetem, no nie? - Z ust Conor'a nie schodził uśmiech. Bawiło go zachowanie Justina i szczerze mówiąc przez myśl przeszło mu, że taka nauczka dobrze mu zrobi. Myślał, że może mieć każdą i żadna mu się nie postawi.
Chanel udowodniła mu, że jednak tak nie jest.
-Chyba sobie żartujesz. - Zaśmiał się z ironią. -Mam ją głęboko w dupie. Bawi mnie jedynie fakt, że przez cały ten czas udawała przede mną wielką cnotkę, a teraz pieprzy się z kim popadnie.
-Stary lubię cię. - Chłopak poklepał go po ramieniu. -Ale za chuja nie potrafisz mnie okłamywać, za długo cię znam. - Parsknął odchodząc i siadając z powrotem przy stoliku.
Kiedy ręka Carlosa wylądowała na brzuchu Chanel, pod jej bluzką, nerwy Justina puściły. Mógł wmawiać sobie, że wcale go to nie interesuje, ale prawdą było, że miał ochotę zabić i ją i jego. Wciąż traktował ją jak swoją własność. Jak..swoją dziewczynę, która należała do niego. Tylko i wyłącznie do niego.
Odszedł od barierek, siadając przy stoliku, obok chłopaków.
-Czas na chillout. - Uśmiechnął się, wyjmując z kieszeni swoich spodni malutki woreczek i kładąc go przed sobą na stoliku.
Kokaina relaksowała go na maksa. Czuł się po niej dużo lepiej i przede wszystkim złość odchodziła. Czego teraz tak bardzo potrzebował.
Dyskretnie wysypał na stolik przed sobą niewielką ilość narkotyku, po chwili podając woreczek kumplom.
Palcami układał białą linię, już teraz czując się lepiej. Na sam widok kokainy. Kiedyś nie ćpał tak dużo. Robił to raczej raz na jakiś czas. Teraz co dwa, trzy dni. Uzależniał się, co w sumie było mu totalnie obojętne.
Lubił takie życie i nie wyobrażał sobie go zmieniać. Sama myśl "zejścia na dobrą drogę" doprowadzała go do napadu śmiechu.
Lubił imprezować i nie zamierzał przestawać.
Dyskretnie rozejrzał się na boki, chcąc upewnić się, że nikt mu się nie przygląda, po czym nachylił się nad stołem, zatykając palcem jedną dziurkę nosa i wciągając kokainę.
*
Spędziłam już pół godziny na tańcu i rozmowie z Carlos'em. I..ugh, to nie jest tak, że go nie lubiłam. Owszem był w porządku, ale jego coraz większa nachalność zaczęła mnie irytować. Cały czas próbował mnie dotknąć, przytulić, po prostu szukał każdego pretekstu, byleby się do mnie zbliżyć.
Miałam zamiar tylko trochę z nim poflirtować, potańczyć, ale wszystko na pokaz przed Justinem. Nie miałam zamiaru robić z nim nic więcej. Na pewno nie to, o czym on myślał.
Cóż, może zachowałam się trochę nie w porządku, ale w czasie, kiedy on przeprosił mnie na chwilę, idąc zapalić na zewnątrz, ja sobie poszłam. Cholera, nie miałam ochoty dłużej z nim siedzieć, zwłaszcza, że nie widziałam Justina.
Stałam w łazience, poprawiając włosy przed lustrem, kiedy usłyszałam jak ktoś walnął w drzwi. Aż podskoczyłam, nie mając pojęcia kto normalny wali w drzwi od damskiej łazienki, która była otwarta. Ostatni raz spojrzałam w lustro, po czym delikatnie otworzyłam drzwi, wychodząc z łazienki. W tym momencie doznałam szoku.
-No w końcu. - Justin złapał jedną ręką drzwi, podpierając się ich. Mówił i uśmiechał się w zupełnie inny sposób, nie ten "normalny". Do tego wszystko zdradzały jego oczy.
-Boże, coś ty ćpał. - Parsknęłam, chcąc odepchnąć go i przejść, jednak mi to uniemożliwił.
-Ja? Nic, zupełnie nic. - Odparł i zaczął się śmiać, podpierając się jedną ręką drzwi, a drugą mnie.
Był naćpany w cholerę, a ja nie miałam pojęcia po co szedł za mną do łazienki.
-Wiesz co, idź ćpaj dalej, a mnie daj przejść - powiedziałam i odepchnęłam go, wymijając go.
Bolało, kiedy na niego patrzyłam. Jakkolwiek mocno częścią siebie go nienawidziłam, tak samo drugą częścią go kochałam. I to było chore.
-Suko, zaczekaj. - Zaśmiał się, łapiąc mnie za rękę i przyciągając do siebie. Położył dłoń na moim udzie, sunąc nią po nim. Nie podobało mi się to.
-Nie mów tak do mnie, kurwa - syknęłam, próbując wyrwać się z jego uścisku. -I mnie nie dotykaj.
-Przepraszam. - Zrobił minę zbitego psa. -Kotku, skarbie, kochanie, słoneczko - zaczął wymieniać, po czym wtulił mnie w siebie.
Poczułam się tak...dobrze. Mimo tego wszystkiego co mi zrobił, mimo tego jak do mnie mówił i pomimo tego, że był teraz naćpany i pewnie nawet nie wiedział gdzie się znajduje. Mimo wszystko, trzymałam jednak  dystans. Dla własnego dobra. Tego psychicznego. Nie mogłam pozwolić na jakąkolwiek czułość. Trzymałam swoje dłonie zgięte, nawet go nie dotykając.
-Skończyłeś? To teraz mnie puszczaj - warknęłam, próbując go od siebie odepchnąć, jednak nie dawał za wygraną.
-Ale ja tak strasznie za tobą tęskniłem. - Zaśmiał się w ten swój psychiczny sposób, wtulając swoją twarz w moje włosy. -Ładnie pachniesz - mruknął, a ja czułam się coraz gorzej. Wolałabym, żeby był zły. Żeby na mnie krzyczał, wyzywał, robił cokolwiek za co mogłabym nienawidzić go jeszcze bardziej.
Ale nie.
-Justin, puść mnie, rozumiesz? Jesteś naćpany, pewnie schlany, a poza tym nie chcę mieć z tobą już nic wspólnego, dotarło? Nie dotykaj mnie - powiedziałam w miarę spokojnie, choć w środku cała się trzęsłam i miałam ochotę rozpłakać.
-Nie chcę cię puszczać, chcę cię mieć przy sobie, tak jak kiedyś - kontynuował, lekko się kołysząc. -Wiesz co, ja ci wybaczę tych wszystkich kolesi, ale do mnie wrócisz, dobrze?
-Ty mi wybaczysz. - Parsknęłam ironicznym śmiechem i odepchnęłam go mocno od siebie. Zrobiłam krok do tyłu, patrząc na niego.
Stał, opierając się jedną ręką o ścianę, jak mniemam w celu utrzymania równowagi i patrząc na mnie swoimi oczami, które przybrały nienaturalnie czerwony kolor, a jego źrenice były powiększone.
-Niunia - powiedział "słodko", chcąc złapać moją dłoń, jednak od razu ją odsunęłam.
-Nie mów tak do mnie, rozumiesz? Nigdy więcej. Nie chcę cię znać, człowieku. Jesteś dla mnie kompletnym zerem - powiedziałam przez zaciśnięte zęby, usiłując się nie rozbeczeć.
Przez moment panowała między nami całkowita cisza. Patrzył na mnie z dosłownie kamienną twarzą. Wpatrywał się we mnie, a ja nie potrafiłam już nawet nic powiedzieć. Chciało mi się płakać. I to tak strasznie mocno.
Po chwili Justin podszedł do mnie i po prostu mnie przytulił, nie odzywając się ani słowem, jak gdyby nigdy nic. Trzymałam dłonie przy jego ramionach, nie chcąc go dotykać. Nie chcąc odwzajemniać uścisku.
W pewnym momencie puścił mnie, delikatnie dotykając mojego policzka i jeszcze przez moment patrząc mi w oczy.
Po czym tak po prostu mnie wyminął i odszedł. Znów zostawiając mnie z sercem rozbitym na małe kawałeczki.


__________________________________________________
No i mamy 34. Mam nadzieję, że wam się podoba. Lekki zwrot akcji, co u mnie jest normą.
Dziękuję, bardzo bardzo dziękuję za ponad 120 komentarzy. Wiem, że z 30 z nich to spam, ale mimo to te 90 komentarzy to i tak dla mnie bardzo dużo. Dziękuję <3
Jestem śpiąca, będę się już kładła spać, więc rozpisywać się nie będę.
Chcę tylko podziękować wam za ponad 260 tysięcy wyświetleń i za ponad 1800 komentarzy. Jesteście niesamowite, dziękuję wam za to, że jesteście ze mną już tak długo <3 Tak patrzę na informację z boku bloga..spójrzcie, pisałam tam, że jest prawie 200 tys. wyświetleń i prawie 1200 komentarzy, pisałam to tak niedawno, a zobaczcie jakie te wyniki są teraz..to jest niesamowite.

Do następnego <3

98 komentarzy:

  1. Cholera! Nie wiem co napisać, wdech, wydech muszę się uspokoić! Chanel kocham Cię za to, że wygarnęłaś to wszystko Justinowi<3 On nie chce się do tego przyznać ale jest do niej cholernie przywiązany (to na swój sposób słodkie, aww <3)
    Ale to co się zdarzyło pod koniec? Nie ogarniam. Okk naćpał się, najebał i wgl ale ten nagły atak czułości?! Znowu zrobił jej w jakiś sposób wodę z mózgu, i cholernie zranił. Na jej miejscu też wolałabym żeby krzyczał niż był taki kochany, prościej jest taką osobę znienawidzić. Powtórzę się ale jesteś NIESAMOWITA a ten blog jest JEDYNY W SWOIM RODZAJU <3 Czytałam ten rozdział z zapartym tchem <3 Kocham Cię i dziękuję, że piszesz <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Baardzo się kurwa cieszę, że Chanel wzięła się w garść, poszła tam i wszystko mu wygarnęła. Cholernie lubię Justina, ale należało mu się xp tylko, że boję się boo sie uzależnił .............
    I tak z ciekawości, Lea dowie się od Chanel co ta zrobiła jak obiecała?
    śliczny rozdział <3 czekam na nowy <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniały rozdział, naprawdę niesamowity zwrot akcji, ciesze sie ze wciaz znajdujesz czas na pisanie kolejnych rozdzialow sa swietne nie moge sie doczekac kolejnego, mam nadzieje ze jeszcze kiedys znajdziesz czas na kontynulowanie drugiego bloga bo oba sa niezwykle ;*** dobranoc <333

    OdpowiedzUsuń
  4. Omg ten rozdzial jest swietny nie spodziewalam sie takiego zwrotu akcji. Juz sie nie moge doczekac co wymyslisz w nastepnym rodziale <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Hahaha Chanel wreszcie pokazała pazurki i dobrze! Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam ten rozdział! Teraz to się zacznął zawirowania miłosne.. już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału! Awwww <3

    OdpowiedzUsuń
  6. BOŻE KOCHANY AFGHAGHAHQNSJS TO JEST BOSKIE! AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA TO JEST ŚWIETNE! CZEKAŁAM NA TEN ROZDZIAŁ CAŁĄ N OC AŻ POTEM USNĘŁAM Z LAPTOPEM NA ŁÓŻKU I JAK WSTAŁAM TO TAKIE "O FUCK ROZDZIAŁ" I SZYBKO WESZŁAM I PRZECZYTAŁAM♥♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Dwa słowa które opisza to co czuje po przeczytaniu tego rozdziału ☆ JA PIERDOLE ☆

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja pierdziele. ! *----* kocham kocham kocham !!
    Super . . najlepszy rozdział jaki tu czytała ! :D *---* BRAWO ! + życzymy weny : ** ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. Chanel gratuluje ci tej odwagi i siły, ja pewnie bym się poryczala na sam widok jego. Hehe a chłopaki dogryzaja Justinowi. Kocham ich.

    Justin czemu się nie przyznasz do błędu, że zbyt pochopnie oceniles Chanel i zbyt mocno zareagoewales. A teraz plujesz sobie w brodę i złościsz, udajesz ze ci nie zależy. Zacznij działać, bo pewnego dnia obudzisz się z ręką w nocniku i będzie za późno. Wiecie co mam na myśli ;)

    Takie tam rady dla Justina

    Rozdział świetny. Jestem Twoją fanką! I love You!! ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
    Czekam z niecierpliwością na kolejny aniakomi

    OdpowiedzUsuń
  10. Pobijemy rekord komentarzy ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko bez spamu Proszę!

      Usuń
  11. Ja to bym akurat wolała żeby Chanel dalej tak robiła i żeby nigdy nie wracała do niego . Może ją kochać ale za późno , ja na jej miejscu zabiłabym skurwiela . Kocham cie <3

    OdpowiedzUsuń
  12. OMG *.* To chyba najlepszy rozdział na tym blogu, to najlepsze opowiadanie o Justinie na Świecie! Na prawdę nie przesadzam to CU DOW NE!
    Bardzo podoba mi się spotkanie Justina i Chanel i jego zazdrośc. Szczerze to bardzo bym chciała żeby oni byli razem :3 Nie moge się doczekac następnegooo :D
    Mam nadzieję ze dojdziesz do około 100 rozdziałów tym blogiem <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Wow! Chanel mu pokazała co stracił! Dobrze mu tak, teraz może tylko żałować, już to zaczyna do niego docierać i bardzo dobrze ;) Mam nadzieję, że Chanel jeszcze pokaże mu na co ją stać! ;D Pozdrawiam i czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  14. awwww boski <3 i taka tajemnicza końcówka... :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Genialny, cudowny, niesamowity...! <3
    kocham to opowiadanie i nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału! *.*
    <33

    OdpowiedzUsuń
  16. Genilanie! Zwrot akcji niespodziewany i za to Cię lubię! Świetnie, że zrobiłaś z Chanel taką zimną sukę, nalezy się to Justinowi. Jesteś najcudowniejsza. Kocham Cię <3

    OdpowiedzUsuń
  17. kurcze brak mi słów na te opowiadanie, zdecydowanie jest to moje ulubione i najlepsze jakie kiedykolwiek czytałam!

    OdpowiedzUsuń
  18. Naprawde świetny rozdział ! Mam nadzieje ze nie przestaniesz tłumaczyc ;d KCKCKCKCKCKCCKCKCKCKC

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie tłumaczenie tylko opowiadanie autorskie :)

      Usuń
    2. dziękuję, ja sama nie mam już sił na tłumaczenie tego, że ja sama piszę to opowiadanie.

      Usuń
  19. Kocham Cię mam nadzieje tylko że nie przestaniesz tłumaczyc ;d Jesteś naprawde swietna nie zmarnuj tego !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona tego nie tłumaczy!!!! Czy jest tu gdzieś na blogu napisane "TŁUMACZENIE"? Swaggie sama pisze to opowiadanie!

      Usuń
    2. tobie też dziękuję, skarbie. nie mam pojęcia dlaczego tyle osób myśli, że to tłumaczenie. skąd to się w ogóle wzięło.

      Usuń
    3. Żenada! Wiadac właśnie jak czytają ze zrozumieniem hehe

      Usuń
  20. Mam nadzieje ze juju kiedys sie zmieni

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetny naprawde !

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetny naprawde !

    OdpowiedzUsuń
  23. Aaaaaaaaa, kocham to<3 Chanel zostań już taka i się nie zmieniaj!

    OdpowiedzUsuń
  24. Jejku, kiedy Justin zmądrzeje? Ten rozdział jest niesamowity!

    OdpowiedzUsuń
  25. OMFG! *__* UWIELBIAM TO! CZYŻBY DO JUSTINA ZACZĘŁO DOCIERAĆ JAK ŹLE POTRAKTOWAŁ CHANEL? BYŁOBY DOBRZE, GDYBY TO ZROZUMIAŁ I DOPUŚCIŁ DO SIEBIE MYŚL, ŻE JĄ KOCHA [?] <3 ALE CHANEL DOBRZE ZROBIŁA, ŻE WSZYSTKO MU WYGARNĘŁA. TAKA ZMIANA JEST JAK NAJBARDZIEJ DOBRA. :)
    CZEKAM JUŻ NA NN <3

    @saaalvame

    OdpowiedzUsuń
  26. O Boże,,,, Kocham!

    OdpowiedzUsuń
  27. JEZUUUUUUUUUUUUU CZEKAM NA KOLEJNY :d kocham ten blog.
    Chciałam też dodać że twoje rodziały stają się coraz lepsze i coraz ciekawsze.

    OdpowiedzUsuń
  28. O Boże, to opowiadanie jest najlepsze fdjshjdfkhjdkadhkj

    OdpowiedzUsuń
  29. Najlepsze opowiadanie *_* ♥

    OdpowiedzUsuń
  30. To jest opowiadanie jedno z najlepszych jakie czytam, kocham cie za to ze go piszesz <3 rozdzial CUDOOO ! ;*

    OdpowiedzUsuń
  31. Jaram sie *.* Może naprawdę coś do niej czuję!

    OdpowiedzUsuń
  32. To opowiadanie jest lepsze niż Danger jejku Dziekuje żer je piszesz x

    OdpowiedzUsuń
  33. szczerze? końcówka niesamowicie mnie zaskoczyła, aż serce mi stanęło jak on ją przytulił... chciałabym, aby się pocałowali lub coś innego, jakieś zbliżenie między nimi by się przydało, ale chyba nie chciałabym, aby już się pogodzili mimo wszystko ;o zresztą co ja się wypowiadam, pewnie znowu nas czymś zaskoczysz, powodzenia w pisaniu kolejnego rozdziału! ;*

    OdpowiedzUsuń
  34. o kurwa ten rodzial jest bdvhcjfhvchj *.* doslownie .. uhhh dobrze Chanel masz racje pobaw sie teraz ty uczuciami Justina . nich zobaczy jak to jest kiedy osoba na ktorej ci zalezy tak cie rani . KOCHAM CIĘ :** zycze weny , do nastepnego <333

    OdpowiedzUsuń
  35. gratuluje wyników i czekam na nn! :>

    OdpowiedzUsuń
  36. Perfect :D
    Najlepszy rozdział ever <3
    I ta cała przemiana.
    Czekam z niecierpliwością na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  37. jeden z najlepszych rozdziałów ♥

    OdpowiedzUsuń
  38. vebainse_ <== proszę o informowanie

    OdpowiedzUsuń
  39. zajebistyyy zwrot tej akcji,po prostu super z niecierpliwoscią czekam na nn :P

    OdpowiedzUsuń
  40. Brawo Chanel :D
    Niech wie że ona nie jest jego własnością xd
    czekam na nn xx

    OdpowiedzUsuń
  41. o kurwakurwakurwakurwakurwakurwakurwakurwa.. przepraszam, zabijcie mnie, ale nie mogę inaczej tego opisać.
    jesteś wielka dziewczyno no! wiem, już wiele razy ci to pisałam na asku, tu, ale co tam.. i tak nie przestanę tego robić <3
    boziu.. biedny mój Justin :( stwórz jakąś nową laskę w 35 rozdziale, tak tylko na potrzeby 35 rozdziału, żeby go trochę pocieszyła w łóżku czy coś, bo aż mi serduszko pęka :(
    hahahhahahahahahahaha, nie ważne XDD
    RAWR, PRAGNĘ WIĘCEJ AKCJI CHANNEL- JUSTIN. ONE SĄ MEGA! <3 (:
    widziałam, że ktoś zadał pytanie na asku czy będzie coś pomiędzy Lea a Channel? O jejku, mam nadzieje, że nic nie będzie, bo to by było straaaaaasznie dziwne XDD
    tururuurururu, chyba kupię najgrubszy zeszyt jaki znajdę i przepiszę twoje opowiadanie, żebym miała już je zawsze ze sobą, bo jest NAJLEPSZE! <3
    i wiesz co teraz zrobię? ZACZNĘ CZYTAĆ TO OD POCZĄTKU, OKEJ LECĘ. PA (:
    *cudowny rozdział sialalal*
    ELWIRA.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry pomysl z tym zeszytem

      Usuń
    2. Dobry pomysl z tym zeszytem

      Usuń
    3. Kocham cie kochanie moje!!!!

      Usuń
  42. Jezuuu <3333 ahjsgdhdshjdhsbsd
    KOCHAM <333333333

    OdpowiedzUsuń
  43. Justin pewnie teraz doceni to co stracił i będzie żałował. Zrozumie, że kocha Chanel albo coś do niej czuje i będzie starał się ją odzyskać :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Świetny. Ale prosze niechona nie wraca do Justin'a kocham go ale poprostu po tym co on jej zrobił... poprostu nie. Ona zasługuje na kogoś lepszego. A pozatym są wakacje a czy ona nie miała pojechać do tej swojej najlepszej przyjaciółki ? Prosze przemyśl to.
    @YepIamABatman

    OdpowiedzUsuń
  45. Cudowne<3
    Jak dobrze, że ona mu się postawiła.
    Cieszę się, że mu nie uległa już się z deka bałam, że ulegnie ale nie i luja :D
    Dobrze mu tak
    Czekam na nn<3

    OdpowiedzUsuń
  46. o mój boze już myslałam ze mu ulegnie ale na szczęście nie. nie moge sie doczekac nn <3:*

    OdpowiedzUsuń
  47. Piszę to już po raz kolejny,ale po prostu nie mogę się powstrzymać.To jest NAJLEPSZE opowiadanie na świecie.Zdecydowanie.I jak ostatnim razem byłam tego pewna na 100% to teraz jestem na 200%,a z każdym rozdziałem tych procentów przybywa...
    Co do samego rozdziału...Nieziemski.
    najpiękniejsze było to jak on-naćpany-zaczął gadać te wszystkie słodie słowa...no cudowne !!!
    Już nie mogę się doczekać kolejnego...;-*

    OdpowiedzUsuń
  48. Jejku,jejku,jejku! Rozdział świetny(jak zawsze)!<3 Super że coś się dzieje i super,że dodajesz tak szybko rozdziały! Jesteś świetna!<3

    OdpowiedzUsuń
  49. Kocham <3 zyje tylko na tych opowiadaniach ;* ;* Uwielbiam je ;* ... Wolalabym zeby byli pogodzeni i wgl ale tak tez jest swietnie *_________* . Uwielbiam *_______*

    OdpowiedzUsuń
  50. Ty masz taki wielki talent i jeśli chodzi o pisanie i o wymyślanie tego wszystkiego, wszystkich zwrotów akcji, tak często nas zaskakujesz, jedno z najlepszych ff o justinie, pisz jak najwięcej bo świetnie ci to wychodzi!

    OdpowiedzUsuń
  51. OMG!! Chanel jesteś zajebista<3 No coż Justin teraz widzisz co straciłeś ;) Czekam na nn<3

    OdpowiedzUsuń
  52. Kocham to opowiadanie *.*

    OdpowiedzUsuń
  53. Cudowny rozdział *.*

    OdpowiedzUsuń
  54. Rozdział zaskoczył mnie bardzo pozytywnie! Ciesze się,że Chanel w końcu wygarnęła Jusowi co o nim myśli!;D Jestem ciekawa co będzie dalej, czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  55. Żadnego ff czy książki nie lubię czytać kolejny raz bo po prostu mnie nudzi, a jedynym wyjątkiem jest twoje ff! Mogę czytać nowy rozdział po raz 73567253 a i tak ciągle to tak samo przeżywam. Nie wiem jak to robisz ale rób to dalej bo bardzo dobrze ci to wychodzi. +Rozdział jak zawsze genialny :D

    OdpowiedzUsuń
  56. Ten rozdział jest epicki! Dziewczyno kocham Cię za to, że piszesz :*

    OdpowiedzUsuń
  57. jezusie to jest cudewne <3
    pisz szybko następny :D

    OdpowiedzUsuń
  58. o matko *.*
    Dobrze że Chanel w końcu pokazała jaka umie być silna i że Justin nie ma nad nią władzy i fajne że Justin był zazdrosny. Powinien poczuć się tak jak Chanel i powinien za nią strasznie tęsknić i błagać o wybaczenie.A ta akcja z naćpany Justinem była mega,jestem strasznie ciekawa co dalej wymyślisz i jak to wszystko się potoczy.
    Czekam na nn :*
    Kocham Cię <3
    Życzę weny ;)

    OdpowiedzUsuń
  59. KOCHAM *.* <3 już się nie mogę doczekać kolejnego ;)

    OdpowiedzUsuń
  60. Kurzcze co się stało Jusowi, że poszedl za nią i starał się przytulić? Rozwalił mnie kiedy jej powiedział, że może jej wybaczyć no heloł dupku to Ty powinieneś błagać o przeprosiny! Czekam na następny, WENY ;*

    OdpowiedzUsuń
  61. świetny rozdział *.* Kocham Ciebie i Twoje opowiadanie :)) jestem ciekawa co sie stanie :D czy Justin bedzie chcial wrocic do Chanel, a moze ten przyjaciel z ktorym sie przelizala bedzie chcial z nia byc. xD to by bylo absurdalne, ale u Cibebie wszystko jest możliwe :D powodzenia w pisaniu kolejnego ♥

    OdpowiedzUsuń
  62. No i taka Chanel mi się podoba! Ja bardzo lubie zwroty, akcji a zwłaszcza takie. Zuch dziewczyna! Nie wiem czemu, ale coś czuje, że Justin się zmieni! Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział :)
    Buziaki :* I dużo , bardzo DUŻO weny życzę :D

    OdpowiedzUsuń
  63. trzeba przyznać, niezły zwrot akcji... nie spodziewałam się czegoś takiego :)Zdolna to ty jesteś kobitko ! :D
    do nn

    OdpowiedzUsuń
  64. W duchu modliłam się żeby Chanel mu dokopała i zrobiła to! Dziękuję! Oby się tylko została tą 'bad' girl <3 ;D

    OdpowiedzUsuń
  65. trzeba przyznać, niezły zwrot akcji... nie spodziewałam się czegoś takiego :)Zdolna to ty jesteś kobitko ! :D
    do nn

    OdpowiedzUsuń
  66. Jejku dlaczego się wzruszyłam piękny rozdział <33!

    OdpowiedzUsuń
  67. Jak ja to kocham !! ♥♥♥ Rozdział jak zawsze niesamowity :)

    OdpowiedzUsuń
  68. Już nie moge się doczekać jak wszystko się potoczy :D KOCHAM <3

    OdpowiedzUsuń
  69. UWIELBIAM! ♥ Dziękuuje, że często dodajesz rozdziały, że znajdujesz czas i wgl KC :)

    OdpowiedzUsuń
  70. OMG, to jest najlepsze opowiadanie jakie czytam. Bardzo często tu zaglądam, czekam na rozdziały, staram sie komentować, to opowiadanie jest zajebiste. Ten rozdział najlepszy *_* Kocham Cie i czekam na następny. Weny życzę <3

    OdpowiedzUsuń
  71. Kocham to opowiadanie po prostu! <3
    Dlatego takie wyniki i komentarze. Zajebiste opowiadanie to i komentować się chce ;)

    Świetny rozdział i faktycznie....taka akcja! Ale czekałam na to ich spotkanie i się doczekałam :)
    Szkoda tylko, że był naćpany i pewnie nie będzie nic z tego pamiętał. Ale czekam na następny z niecierpliwością :D

    @ameneris

    OdpowiedzUsuń
  72. To jest naprawdę zajebiste...tylko że razem z Channel i ja mam złamane serca kiedy to czytam, i tak naprawdę zrobiłabym to samo co ona tylko chyba bym nie wytrzymała i się rozpłakała :'( Chcę wiedzieć jak to się skończy...czy oni sobie wybaczą? Czy przede wszystkim Channel wybaczy Justinowi? Czy po prostu będę już osobno? Czekam z niecierpliwością na następny! Kocham twój blog jest smażony <3 KC :* @annie_pilch

    OdpowiedzUsuń
  73. Przeczytałam rozdział z zapartym tchem <3 Podziwiam Chanel za to, że się nie rozpłakała, ja na jej miejscu nie dałabym rady. A co do Jusa to coś zaczyna chyba do niego docierać, oby<3 Czekam na nn ;*

    OdpowiedzUsuń
  74. O mamuś,mamuś,mamuś dawaj następny plisssss!! Kocham to co robisz to jest poprostu uhm niesamowite co ty piszesz w dodatku jak ty to piszesz no wiesz when you're ready come on and GIVE ME MORE! nie no fabulous skarbie pisz dalej OJ PISZ BO WIESZ CO JEEEEEEEST WARTO OJ JEST, Pozdrawiam @novilley :D

    OdpowiedzUsuń
  75. ojeeezsu, kocham to :c to jest po prostu cudowne, niesamowite;c chce już kolejny!! :D

    OdpowiedzUsuń
  76. Tak tak tak bravo Chanel

    OdpowiedzUsuń
  77. ROZDZIAŁ.WSPANIAŁY.KOCHAM.TO ♥♥♥ :D

    OdpowiedzUsuń
  78. To jest tak genialne, że widze wszystko w swojej głowie cały ten obraz i w dyskotece czułam normlanie jak Chanel jest złą haha:D

    OdpowiedzUsuń
  79. Jej... on na prawde cos do niej czuje... a moze to gra?

    OdpowiedzUsuń
  80. Błagam daj następny <3

    OdpowiedzUsuń
  81. cudowny rozdzial? ciekawe co dalej? oby sie channel nie zalamala i wziela w garsc. mam nadzieje ze justin bedzie o nia zaciecie walczyl i naprawi wszytko w jakis sposob! czekam nn !!!! i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  82. http://ilosteverythingwhatihave.blogspot.com/
    Zapraszam na mojego bloga!

    OdpowiedzUsuń
  83. Uwielbiam te opowiadania sa swietne ;* ;* z cierpliwoscia czekam na nastepny rodzial ;*

    OdpowiedzUsuń
  84. Kocham Kocham Kocham Kocham Kocham Kocham Kocham Kocham Kocham Kocham Kocham Kocham <3 szacun naprawde szacun za te rozdzialy ;*

    OdpowiedzUsuń
  85. czytam wstęp i mysle narescie zaczyna sie cos dziac zobaczymy co bd dalej:) kocham twoje ff

    OdpowiedzUsuń