niedziela, 8 września 2013

Rozdział 33.

she's broken because she believed
-Chanel. - Usłyszałam pukanie do drzwi i głos mojej mamy. Spanikowałam. Nie wiedziałam co zrobić, co powiedzieć, jak w ogóle wytłumaczyć się z siniaka na policzku. Te na reszcie ciała mogłam zakryć ubraniami, ale co miałam zrobić z tym na twarzy?
Do tego wszystkiego wyglądałam okropnie. Moje oczy były popuchnięte od płaczu,a kompletnie rozmazany makijaż wciąż widniał na mojej twarzy, bo nie miałam nawet sił wczoraj iść się umyć.
Nie potrafiłam i nawet nie miałam siły się z tego wszystkiego tłumaczyć.
-Chanel, otwórz te drzwi. Martwię się o ciebie. Już trzynasta, a ty dalej nie wyszłaś z pokoju i nie dajesz znaku życia.
-Mamo, źle się czuję i chcę się jeszcze położyć spać, ale wszystko jest okej - powiedziałam na tyle głośno, aby mama mogła usłyszeć mnie przez drzwi, jednak mój głos był na tyle słaby, że nawet mówienie sprawiało mi trudność.
-Na pewno? Ale otwórz, chcę cię zobaczyć, bo marnie brzmisz. - Nie dawała za wygraną, a moje tętno przyspieszyło.
Wzięłam głęboki oddech, wstając powoli z łóżka. Cały czas czułam się fatalnie. Bolało mnie chyba dosłownie wszystko, a do tego było mi niedobrze. Podeszłam do drzwi, przekręcając delikatnie kluczyk znajdujący się w drzwiach i od razu z powrotem wróciłam do łóżka, chcąc się jak najbardziej zakryć kołdrą, poduszkami i czymkolwiek tylko się dało.
Mama weszła do pokoju, przymykając za sobą drzwi i podchodząc do łóżka, na którego skraju po chwili usiadła.
-Skarbie, co ci jest? Nigdy nie spędzałaś całego dnia w łóżku, nawet w wakacje - powiedziała z troską, kładąc dłoń na moją głowę.
Łzy cisnęły mi się do oczu i czułam, że lada moment wybuchnę płaczem. A nie mogłam tego zrobić.
-Źle się czuję, naprawdę tylko tyle - odparłam, mocniej przykrywając się kołdrą, niemalże cała się nią zakrywając.
-Ale musisz coś zjeść, przygotować ci coś?
-Nie, dziękuję - odpowiedziałam krótko, modląc się, żeby mama już wyszła.
-Dobrze, jak wolisz - odparła.
Kiedy myślałam, że póki co udało mi się wywinąć od wyjaśnień, mama mnie zaskoczyła.
-Co to jest? - spytała po chwili zszokowana, zabierając kołdrę z mojej głowy.
Zabijcie mnie, proszę.
-Nic, uderzyłam się - usprawiedliwiłam się od razu, chcąc ponownie się zakryć, jednak mama mi to uniemożliwiła.
-Uderzyłaś się? To w co i z jaką siłą, że zrobiłaś sobie takiego siniaka. - Wciąż patrzyła na mnie z szokiem, dotykając mojej twarzy.
-Mamo, daj mi spokój. Cher niechcący uderzyła mnie drzwiczkami od szafy, bo nie zauważyła, że stoję obok. Tyle, nie rób afery. - Wymyśliłam to dosłownie na poczekaniu, w duchu modląc się, żeby mama uwierzyła w moje słowa. Nie wiem co by zrobiła, gdyby poznała prawdę. Nie chcę nawet o tym myśleć.
-Boże, musiała się naprawdę mocno zamachnąć - powiedziała, dotykając kciukiem mojego policzka. - Boli cię to jeszcze? Przynieść ci zimny okład albo lód? - kontynuowała, wyraźnie się o mnie martwiąc.
-Nie. Mamo, naprawdę wszystko jest już w porządku, niedługo zejdzie i będzie okej. - Starałam się utrzymywać spokojny ton głosu.
-No dobrze, skoro tak mówisz. - Westchnęła. -A co ci jest?- spytała.
-Boli mnie głowa i trochę mi niedobrze, tylko tyle. Naprawdę nie musisz się tak martwić, nie umrę - odparłam, nakrywając się ponownie kołdrą i przytulając do poduszki. Chciałam dać jej jasno do zrozumienia, że chcę, żeby sobie już poszła i zostawiła mnie samą. Nie chciałam teraz z nią rozmawiać. Nie chciałam rozmawiać z nikim.
-Dobrze, nie będę cię już męczyć. - Po raz kolejny westchnęła, wstając.
W duchu odetchnęłam z ulgą.
Wyszła z mojego pokoju, zamykając za sobą drzwi, a ja pękłam. W końcu pozwoliłam łzom wypłynąć, znów zagłuszając swój cichy, żałosny szloch poduszką.
Ja naprawdę miałam ochotę umrzeć. Nie widziałam dalszego sensu w tym wszystkim. Cały czas mam wrażenie, że wieczorem napisze do mnie Justin, pytając czy się spotkamy. Nie przyjmowałam do wiadomości, że to już koniec.
Wciąż czekałam na telefon od Justina. Na jego "przepraszam", choć wiedziałam, że to nie nastąpi.
Boże, jak w ogóle mogłam być taką idiotką? Powinnam go nienawidzić za to co mi zrobił, a ja wciąż go kocham i oddałabym wszystko, by móc cofnąć czas.
Byłabym w stanie wybaczyć mu to wszystko, znów jak idiotka uwierzyć mu w słowa, że nigdy więcej mnie nie skrzywdzi.
On był chory.
Ale ja kochałam tego chorego człowieka.
W tym momencie usłyszałam dźwięk mojego iPhone'a. Moje serce omal nie wyrwało się z klatki piersiowej.
Justin.
Proszę.
Gwałtownie podniosłam się z łóżka, podnosząc kołdrę w poszukiwaniu swojego telefonu. W końcu znalazłam to, czego szukałam. Spojrzałam na jego wyświetlacz i doznałam cholernego rozczarowania. Na tyle mocnego, że prawie znów się rozpłakałam.
To była Cher. Nie Justin.
Przyłożyłam dłoń do czoła, biorąc głęboki oddech. Bałam się odebrać, bo nie chciałam mówić znów o tym, co wydarzyło się wczoraj. To naprawdę bolało.
W końcu przesunęłam kciukiem po zielonej słuchawce, przykładając telefon do ucha.
-Tak? - niemal szepnęłam, mając zbyt słaby głos, by mówić głośniej.
-Jak się czujesz, skarbie? - spytała, a w jej głosie naprawdę dało wyczuć się szczerą troskę.
-Dobrze - odparłam, starając się brzmieć jak najbardziej przekonująco. Nie chciałam by się o mnie martwiła, nie chciałam by o nim dopytywała.
-Nie brzmisz przekonująco. - Westchnęła. - Spotkajmy się dobrze? Chcę z tobą porozmawiać. A raczej muszę.
-Cher, ja naprawdę nie mam ani siły ani ochoty wychodzić chociażby z łóżka, a co dopiero z domu. Proszę, daj mi spokój - odpowiedziałam, cicho, ponownie kładąc się na łóżku.
-Właśnie widzę jak dobrze się czujesz - zironizowała. - W takim razie ja przyjdę do ciebie i nie masz nic do gadania. Nie zostawię cię samej w takim stanie. Niedługo będę, pa - powiedziała szybko i od razu się rozłączyła, nie dając mi nawet dojść do słowa.
-Boże. - Westchnęłam zirytowana, zatapiając twarz w poduszce. Naprawdę byłam jej bardzo wdzięczna, że się o mnie troszczy, ale ja po prostu chciałam być sama. Nie potrzebowałam i przede wszystkim nie chciałam niczego towarzystwo.
Nie teraz. Nie w tym stanie.
Powoli się podniosłam, wstając z łóżka i podchodząc do dużego lustra umieszczonego w szafie.
Wyglądałam tak..źle.
Moje włosy były kompletnie poplątane, oczy spuchnięte od płaczu, na policzku widniał duży, okropnie wyglądający siniak, moja szyja była delikatnie posiniaczona od jego mocnego uścisku, na udach zarówno po zewnętrznej jak i wewnętrznej ich stronie znajdowały się zadrapania, siniaki i przetarcia.
Nie, myliłam się.
Wyglądałam dużo gorzej niż źle.
Wiedziałam, że muszę doprowadzić się do choć lekkiego porządku przed przyjściem Cher. Nie mogłam pokazać jej się w takim stanie i udawać, że czuję się dobrze. To by razem wyglądało komicznie.
Otworzyłam szafę, wyjmując z niej luźną koszulkę i krótkie spodenki, po czym wyszłam po cichu z pokoju, udając się z nimi do łazienki. Dzięki Bogu, że mama była na dole, a łazienka znajdowała się na górze. Nie wyobrażałam sobie stanąć teraz w takim stanie przed mamą.
Weszłam do łazienki, kładąc ubrania na szafkę i podchodząc do wanny, do której zaczęłam nalewać wody do kąpieli.
Stanęłam przed lustrem, opierając się o umywalkę i wpatrywałam się w swoje żałosne odbicie.
Gdzie się podziała ta szczęśliwa, pełna życia dziewczyna? Nie poznawałam samej siebie i bałam się co będzie dalej.
Wzięłam do ręki gumkę, leżącą na szafce i związałam nią swoje długie włosy. Zaczynałam zdejmować z siebie po kolei wszystkie moje ubrania, dostrzegając przy tym coraz więcej siniaków na moim ciele. Było naprawdę źle. Wierzcie mi.
Miałam nadzieję, że ciepła kąpiel choć trochę ukoi ból. Zarówno ten fizyczny jak i psychiczny.
*
-Hej. - Uśmiechnęłam się blado na jej widok, zaczynając grać. Chciałam pokazać jej, że nie jest ze mną źle, że nie musi się o mnie martwić. Żeby mi po prostu dała święty spokój.
-Hej. - Odwzajemniła uśmiech, siadając na łóżku obok mnie. Wpatrywała się we mnie, wyraźnie próbując dostrzec na moim ciele wszystkie ślady po wczorajszym wieczoru. Miałam wrażenie, że wręcz je liczy.
-Chcesz coś do picia? - kontynuowałam miło, starając się kompletnie nie pokazywać po sobie wszystkich emocji jakie w sobie tłumiłam.
-Nie, dzięki - odparła i odwróciła się w moim kierunku. -Chanel, co on ci wczoraj zrobił? Jak chorym trzeba być, żeby uderzyć dziewczynę i to..-zawahała się, lustrując mnie wzrokiem.-Nie raz - dodała, ponownie patrząc mi w oczy.
-Cher, ja naprawdę nie chcę o tym mówić. Nie możesz tak po prostu odpuścić? - odpowiedziałam od razu, odwracając głowę.
-Jak mam odpuścić?! - niemal wrzasnęła. - Mam odpuścić widząc to - zaczęła, łapiąc moją dłoń i odwracając ją, ukazującym tym samym moje nadgarstki, na których widniały sine paski odbite od jego palców zaciśniętych wczoraj na moich rękach. -To - kontynuowała, łapiąc lekko za mój podbródek i dotykając kciukiem mojego siniaka - I to - dodała już nieco ciszej, wskazując głową na moje uda.
Zacisnęłam wargi i spuściłam głowę, przyciągając do siebie kolana.
-Chanel, to nie był pierwszy raz, prawda? On nie uderzył się pierwszy raz? - spytała cicho. Spod moich zamkniętych powiek zaczęły wydostawać się łzy. - Odpowiedz. Bił cię wcześniej? - Nie dawała za wygraną, a ja słyszałam w jej głosie coś na kształt strachu. Ona była tym wszystkim przerażona.
-Nie, nie bił. Tylko tyle chcesz wiedzieć? Więc teraz daj mi spokój - odparłam oschle, nie podnosząc głowy i nie patrząc na nią.
-I tak ci nie wierzę, ale dobrze. Skupmy się na tym, co wydarzyło się wczoraj.
W tym momencie wybuchłam. Gwałtownie podniosłam głowę, przybliżając się do niej.
-Nie, na niczym nie będziemy się skupiać. Chcę o tym zapomnieć i raz na zawsze zamknąć ten temat, rozumiesz?! - wrzasnęłam, a po moim policzku spłynęła łza. Ja nie byłam zła. Ja byłam załamana.
-Chanel - szepnęła i przybliżyła się do mnie, po prostu mocno mnie przytulając.
Rozpłakałam się jeszcze bardziej, czując, że chyba tego potrzebowałam. Potrzebowałam, żeby ktoś mnie przytulił i powiedział, że będzie dobrze.
-Przepraszam, nie będę już o nic pytać. - Głaskała mnie po włosach, pozwalając mi na wypłakanie się. -Wszystko się ułoży, zobaczysz. Wiem, że jest ci ciężko, ale w końcu zapomnisz o nim i o tym wszystkim co ci zrobił. Poznasz kogoś normalnego, kogoś kto będzie cię bardzo mocno kochał. Zobaczysz, obiecuję ci, że tak będzie - kontynuowała, cały czas mocno mnie w siebie wtulając.

Cher siedziała u mnie do samego wieczora. To właśnie dzięki niej się uśmiechnęłam. Rozumiecie? Szczerze się uśmiechnęłam. Byłam jej tak strasznie wdzięczna. I choć ból nie ustąpił ani trochę, to dzięki Cher na moment o nim zapomniałam.
*
Justin włożył na siebie koszulkę, wyjmując spod niej łańcuszek i kładąc go na swojej klatce piersiowej. Czuł się już nieco lepiej. Wyrzuty sumienia zaczęły powoli znikać, razem ze złym samopoczuciem.
Żył teraz myślą, że czas zacząć szukać nowej "ofiary", co w jego mniemaniu oznaczało jakąś nawiną dziewczynę, która się w nim zakocha.
Lubił to robić. Lubił to, że nad każdą z tych dziewczyn miał całkowitą kontrolę. Zakochane robiły dla niego wszystko, były jego własnością.
Miał chore upodobania.
Poznawał, rozkochiwał, bawił się, rzucał. To była już rutyna. Która mimo wszystko jeszcze mu się nie znudziła.
Mimo wszystko, możliwe, że miał w sobie jeszcze jakieś hamulce. Kiedy pierwszy raz spotkał Chanel nie miał zamiaru wplątywać jej w swoją grę.
Dowiedział się kilka rzeczy o niej. Między innymi, że ma tylko szesnaście, niespełna siedemnaście lat. Podobała mu się od początku, ale nie chciał wykorzystywać tak młodej dziewczyny.
Tyle, że to ona wciąż go prowokowała. Chodziła za nim, wdzięczyła się, paradowała przed nim w bikini. W sumie...sama sobie była winna, czyż nie?
Przecież on był tylko facetem. Po prostu uległ.
Schował do kieszeni spodni portfel, iPhone'a, klucze od domu i kluczyki do samochodu, po czym włożył buty, wychodząc z domu.
Dzisiejszy wieczór miał spędzić na dobrej zabawie. Wychodząc, zupełnie niekontrolowanie spojrzał na dom Chanel. Chyba z przyzwyczajenia chciał iść w tamtym kierunku i podświadomie chyba chciał zobaczyć się z Chanel. Zobaczyć jej uśmiech.
Potrząsnął głową, zastanawiając się jakim w ogóle cudem w jego głowie pojawiła się taka myśl. Za żadną ze swoich poprzednich dziewczyn nie zatęsknił ani przez minutę. Były mu totalnie obojętne.
Podszedł do samochodu, otwierając je i wsiadając do środka.

Zatrzymał się przed klubem, do którego najczęściej chodził z kumplami, wysiadając z samochodu i idąc w jego kierunku.
-Co jeśli mnie nie wpuszczą?
-Wyglądasz na starszą wpuszczą cię.
To właśnie tutaj pierwszy raz zaprosił Chanel.
Kurwa, Bieber ogarnij się i przestań o niej myśleć. Do reszty cię posrało? Pomyśl lepiej ile lasek czeka na ciebie w środku.
Przeszedł obok ochroniarzy, wchodząc do środka. Głośna muzyka była wręcz ogłuszająca, ale wcale mu to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie. W pewien sposób zagłuszała jego myśli. A to było teraz dobre.
Pierwszym miejscem w jakie się udał był bar. Oparł się o blat, zamawiając drinka i odwracając się w stronę parkietu.
Wzrokiem lustrował wszystkich znajdujących się na nim ludzi w poszukiwaniu dziewczyny na dzisiejszy wieczór.
W pewnym momencie w tłumie dostrzegł śliczną brunetkę. Miała długie, czarne, lekko kręcone włosy, dzięki wysokim szpilkom była prawie równa jemu i wyglądała jak...Chanel.
Justin wpatrywał się w nią dłuższą chwilę, będąc niemalże pewnym, że to właśnie ona. Stała do niego bokiem, więc nie mógł dobrze dostrzec jej twarzy.
Nie myśląc dłużej, odszedł od baru, idąc w jej kierunku.
-Chanel. - Złapał ją za rękę. Brunetka od razu odwróciła się w kierunku Justina, nie wiedząc co się dzieję.
-Słucham? - spytała zdezorientowana.
Justin jeszcze przez chwilę wpatrywał się w dziewczynę, nie puszczając jej.
-Przepraszam, pomyliłem cię z kimś - odparł w końcu, puszczając jej dłoń i powoli odchodząc.
Chyba podświadomie bardzo chciał, żeby to była właśnie Chanel.
Zabrał z blatu kieliszek, przechylając go do ust i wlewając sobie całą jego zawartość do ust, po czym od razu zamówił drugiego drinka. Tak bardzo potrzebował się upić.
Lubił jak alkohol rozchodził się po jego ciele, dając błogą beztroskę.
Następna kolejka wylądowała w jego ustach. Justin ponownie się odwrócił, rozglądając się dookoła. W tym momencie zauważył przy stoliku na górze Kevina, Mike'a i Liama.
Na widok tego pierwszego dosłownie się w nim zagotowało. Myśl, że tknął Chanel, jego dziewczynę, jego pieprzoną własność, doprowadzała go do furii. Miał ochotę go zabić. Roztrzaskać jego głowę o ścianę i naprawdę nie obchodziło go teraz, że znają się jeszcze od małolata. Kevin złamał ich podstawową zasadę, dlatego wszystko inne już się nie liczyło.
Szybkim krokiem odszedł od baru, kierując się na schody. Chciał go już dorwać, chciał uderzyć go z całej siły i wyładować całą agresję, która narastała w nim coraz bardziej z każdą sekundą.
Bez słowa, bez jakiegokolwiek ostrzeżenia, podszedł do stolika i szarpnął Kevina za koszulkę, sprawiając tym samym, że chłopak wstał i z całej siły wymierzył pięścią cios w jego twarz. Brunet, upadł na stolik obok, łapiąc się za twarz i tamując krew, która zaczęła wypływać z jego nosa.
Mike i Liam od razu zareagowali, widząc, że Justin wcale nie miał zamiaru poprzestać na tym jednym uderzeniu. Gwałtownie wstali, łapiąc szatyna. Pomimo, że było ich dwóch, z trudem utrzymywali Justina. Był w tym momencie tak wściekły, że sama myśl o Chanel i Kevinie dodawała mu jeszcze więcej siły.
-Puśćcie mnie kurwa, chcę zabić tego gnoja - wrzasnął, robiąc wszystko, żeby wyrwać się z podwójnego uścisku.
Kevin wyprostował się, ocierając ręką krew z twarzy. Już teraz domyślał się skąd ta agresja u Justina.
-Kurwa, co ci odbiło?! - Mike krzyknął, cały czas odciągając Justina od Kevina.
-Co tu robisz, hm? Nie powinieneś teraz pieprzyć Chanel? - Zaśmiał się drwiąco. Mike od razu spojrzał znacząco na Kevina. Tylko Liam nie wiedział o co w tym wszystkim chodzi.
-Że co? Pieprzyłeś jego laskę? I ja go jeszcze trzymam? Sam bym ci wpierdolił. - Liam spojrzał kompletnie zszokowany na kumpla.
-Nikogo nie pieprzyłem - odparł od razu, podchodząc bliżej. -To był tylko pieprzony pocałunek, idioto - warknął, patrząc na wściekłego Justina.
-Myślisz, że ci uwierzę? - Znów drwiąco parsknął śmiechem.
-Kurwa, naprawdę jesteś aż tak głupi? Ta dziewczyna życie by za ciebie oddała, kocha cię chyba bardziej od swojej matki, a ty sądzisz, że by się ze mną przespała? Pocałowała mnie, będąc kompletnie pijaną, a na trzeźwo cholernie tego żałowała. To ta cała twoja zdrada. Swoją drogą, jesteś pierdolonym hipokrytą. Pieprzysz się na boku z każdą dziewczyną, która tylko ci się nawinie, a wściekasz się, kiedy Chanel popełni błąd po pijaku? Jesteś chory, człowieku - powiedział wszystko, co tylko przyszło mu teraz na myśl, stając jakieś pół metra od Justina i patrząc mu w oczy.
Klatka piersiowa szatyna zaczęła unosić się coraz wolniej, a złość zaczęła mieszać się ze specyficznym, wręcz dziwnym dla niego uczuciem.
-Puśćcie mnie - powiedział po chwili, jednak już w miarę spokojnym tonem i wyrwał się z ich objęć. Przeszedł obok Kevina jedynie, trącając go ramieniem i schodząc po schodach na dół.
-Ja przepraszam, ja nie chciałam tego zrobić, byłam pijana.
-To był tylko jeden, jedyny pocałunek!
W jego głowie pojawił się głos Chanel. Zaczął znów czuć się źle i to doprowadzało go do szału. Nie chciał się tak czuć, nie chciał mieć pieprzonych wyrzutów sumienia.
-Pieprzę i ją i jego - warknął pod nosem sam  do siebie, ponownie podchodząc do baru i zamawiając kolejnego drinka.
-Chyba będę potrzebował czegoś mocniejszego - mruknął cicho, wyjmując z kieszeni spodni telefon i wybierając numer Rayan'a.
-No siema, masz może jakiś towar na zbyciu? - spytał, biorąc łyk zimnego napoju z kieliszka.
-Jasne, będę po to..- W tym momencie zaciął się, widząc przy barze, kilka kroków dalej szatynkę, która słodko się do niego uśmiechała. Posłał jej jeden ze swoich zniewalających, opanowanych do perfekcji uśmiechów, kończąc rozmowę. -Będę za jakieś góra dwie godziny, bo mam jeszcze coś do załatwienia - dodał, widząc, że laska ewidentnie ma jeden cel. Zapewne taki sam jak i on, więc świetnie się dogadają.
-To do później - dodał i rozłączył się, chowając swojego iPhone'a z powrotem do kieszeni. Podszedł do dziewczyny lustrując ją wzrokiem. Miała długie, idealnie proste, jasnobrązowe włosy. Była ubrana w krótką, czarną sukienką, kończącą się ledwo za tyłkiem i wysokie szpilki w tym samym kolorze.
-Co taka piękna dziewczyna robi tutaj bez chłopaka? - Justin podszedł do dziewczyny, mówiąc chyba jeden z najbardziej oklepanych tekstów na świecie, który i tak działał na laski.
Dziewczyna zachichotała, oblizując swoje wargi, pomalowane na krwisto-czerwony kolor.
-Dziękuję. - Uśmiechnęła się słodko, odwracając się w stronę Justina. -I wiesz, ja mogłabym spytać o to samo. Co taki facet jak ty robi tutaj sam? - dodała, obracając w dłoni kieliszek z drinkiem. Była wstawiona.
Jus cicho się zaśmiał.
-Czeka tutaj na samotną, piękną dziewczynę - odparł, podchodząc jeszcze trochę bliżej, czując wyraźnie jej perfumy. -I teraz, bardzo chciałby poznać jej imię - dodał.
Które szczerze mówiąc gówno mnie interesowało.
-Ellie. - Podała mu dłoń, uśmiechając się.
-Justin - odpowiedział, ujmując delikatnie jej dłoń i patrząc jej w brązowe, idealnie komponujące się z włosami oczy.
Chanel i tak była ładniejsza.
Kurwa, zamknij się.
W tym momencie Ellie odłożyła na blat pusty kieliszek pod drinku, co było dla Justina jednoznacznym sygnałem do działania.
-Dla tej pani jeszcze raz to samo - powiedział do barmana, kiedy ten zabierał już jej kieliszek. Szatynka uśmiechnęła się do Justina, przygryzając wargi.
Chyba oboje wiedzieli jak to się skończy i oboje na to liczyli.

Po dwudziestu minutach spędzonych na rozmowie o tak naprawdę niczym i piciu drinków, które powoli upijały ich obojga, Justin postanowił przejść w końcu do rzeczy. Stanął przed Ellie, która była oparta o bar i objął ją w pasie, nachylając się do jej ucha.
-Pójdziemy w jakieś cichsze miejsce? - szepnął, zsuwając swoją dłoń niżej, na jej tyłek.
-Już myślałam, że nie spytasz. - Przygryzła wargi, wdychając zapach jego intensywnych perfum.
Justin uśmiechnął się pod nosem, łapiąc ją za rękę i odchodząc, dosłownie ciągnąc ją za sobą. Była ładna, zgrabna i chętna, więc nie miał zamiaru czekać ani chwili dłużej.
Wszedł w boczny korytarz, otwierając po chwili drzwi do męskiej toalety. Średnio obchodziło go, czy ktokolwiek się teraz w niej znajdował. Po pierwsze - był już wstawiony. Po drugie - nigdy go to nie obchodziło.
Wszedł do pierwszej lepszej kabiny, wciągając za sobą Ellie i od razu dociskając do ściany znajdującej się za nią. Był szybki i nie miał zamiaru zwalniać tempa.
Włożył dłonie pod jej krótką sukienkę, zachłannie całując jej usta. Nie wiedział o niej kompletnie nic, poza imieniem i tym, że ma dziewiętnaście lat i naprawdę nie obchodziło go nic więcej. Nie brał jej pod uwagę jako swoją potencjalną "dziewczynę". Była za łatwa, a on potrzebował wyzwania.
Szatynka odepchnęła od siebie Justina, sprawiając, że teraz to on znajdował się pod ścianą. Złapała za jego koszulkę, gwałtownie ją z niego zdejmując. Jak widać on również nie miała żadnych hamulców. Pasowaliby do siebie. Położyła swoja jedną dłoń na jego torsie, wbijając w niego swoje długie paznokcie i zjeżdżając coraz niżej. Bez jakichkolwiek zahamowań odpięła jego spodnie, od razu je zsuwając.
A Justin? Miał zamiar wykorzystać sytuację do maksimum. Złapał jedną ręką za długie włosy Ellie, dosłownie siłą popychając ją na dól i zmuszając do kucnięcia.

Oparł się o swój samochód, paląc papierosa i delektując się każdym, wziętym buchem. Dym przyjemnie rozprzestrzeniał się po jego płucach.
Po raz kolejny miał ochotę parsknąć śmiechem, przypominając sobie minę Ellie, kiedy po wszystkim po prostu się ubrał i powiedział, że musi już iść.
-To było zabawne - powiedział sam do siebie, śmiejąc się pod nosem.
Ona naprawdę liczyła, że powiem "daj mi swój numer, spotkajmy się jutro i najlepiej bądźmy razem"?
Uśmiech nie schodził z jego ust. Zabawił się z nią, a jednocześnie na końcu go rozbawiła. Pokręcił głową ze śmiechem, wyrzucając papierosa i wchodząc do samochodu. Jechał do Rayn'a, który miał dla niego narkotyki.
Nie brał niczego mocniejszego już od dobrych trzech tygodni i na samą myśl o wciągnięciu czegoś czuł się lepiej.

-Siema. - Przywitał się z kumplem, wchodząc do jego domu, w którym aktualnie trwała mała impreza.
-No witam, dawno cię u mnie nie było. - Zaśmiał się, prowadząc Justina do salonu.
-Powiedzmy, że miałem kogoś na głowie, ale już jest okej - odparł z uśmiechem, siadając na kanapie, którą wskazał Rayn.
Brunet wyjął z kieszeni spodni mały woreczek z "białym proszkiem" i położył go na stole. Justin  od razu wziął go do ręki, obracając w dłoni.
-Rozumiem - odparł ze śmiechem, siadając obok szatyna.
-Kurwa, jak ja dawno nie brałem, potrzebuję tego. - Justin wysypał na stół przed sobą niewielką ilość kokainy, układając ją palcami w idealną kreskę. Wpatrywał się w narkotyk przed sobą, jak na wodę na środku pustyni. Nie czuł się uzależniony od narkotyków, ale kiedy robił sobie od nich dłuższą przerwę, a później miał do nich dostęp, dosłownie go roznosiło. Wziął do ręki małą, cienką, białą rurkę leżącą obok i już po chwili nachylił się nad stołem, wciągając przez nią do nosa kokainę.

*3 tygodnie później* 

Od tamtego wieczoru minęły trzy tygodnie. Dzisiaj równo trzy tygodnie. Z każdym dniem, dzięki Cher jest coraz lepiej. Mimo tego, że marudziłam jej, że chcę zostać sama, ona nie dawała za wygraną. Przychodziła do mnie, z czasem zaczęła też wyciągać mnie na zakupy, do kawiarni, na lody, do kina, gdziekolwiek, bylebym nie siedziała zamknięta w czterech ścianach ze swoimi myślami.
Tak strasznie ją za to kocham. 
Dzisiaj jest już lepiej. Wciąż boli, choć już trochę mniej. Nie widziałam się z Justinem ani razu, dzięki Bogu. Nie chcę go oglądać, chcę o nim zapomnieć. Był u mnie również Kevin, ale od razu go spławiłam. Z nim również nie chcę mieć już nic wspólnego. Po prostu. Chciałam odciąć się od całego tego towarzystwa. Poza jedną osobą.
Lea.
To cholernie kochana osoba. Spodziewalibyście się tego, że tak po prostu o mnie nie zapomniała? Pisała do mnie, pytała co u mnie, jak się czuję po tamtej tabletce i dwa razy nawet wyciągnęła mnie na zakupy. 
Polubiłam ją, naprawdę. I pomyśleć, że tak miła, kochana i szczera osoba była spokrewniona z Justinem.
Co do niego. Lea pytała dlaczego zerwaliśmy, ale wywinęłam się od odpowiedzi, mówiąc po prostu, że nie chcę o tym gadać. W sumie, poza Cher nikt nie zna prawdy. I chcę, żeby tak zostało. Tym bardziej, że Lea to kuzynka Justina.
Skończyłam się malować i spojrzałam w lustro przed sobą. Wyglądałam już o niebo lepiej. Siniak prawie całkiem zniknął, a przykryty makijażem był już praktycznie niewidoczny, oczy w końcu odzyskały "życie", a ja..czasem się uśmiechem. Nie płaczę już każdej nocy, choć nie zaprzeczę, że wciąż mi się zdarza. Mimo to, staram się nad tym panować. Z całego serca.
Powoli, bardzo powoli, ale jednak zaczęła wracać ta stara, uśmiechnięta Chanel. 
*
Justin po raz kolejny miał kaca. W sumie, ostatnimi czasy to była już dla niego norma. Pił, jarał i ćpał niemal codziennie, ale dzięki temu czuł się dobrze.
Pomimo tego, że była już trzynasta, wciąż leżał w łóżku i nie miał najmniejszej ochoty się z niego ruszać, więc głośny dzwonek do drzwi, który zaczął w tym momencie rozbrzmiewać po całym domu, doprowadził go do szału.
-Kurwa mać - zaklął, gwałtownie wstając z łóżka i wkładając spodnie, leżące obok. Wyszedł z sypialni, zbiegając po schodach na dół i wchodząc do przedpokoju.
Gwałtownie otworzył drzwi wejściowe, mając szczerą ochotę zabić osobę, która go obudziła.
Emily.
-Czego? - warknął, opierając się o drzwi. 
Blondynka spojrzała na niego zszokowana. Przecież nigdy nie odzywał się do niej w ten sposób. Zawsze był miły.
-Przyszłam, bo od trzech tygodni się do mnie nie odzywałeś. Tęsknię za tobą - odpowiedziała nieśmiało, przekładając ciężar ciała na jedną nogę.
Justin parsknął ironicznym śmiechem.
-To słodkie - zironizował. - To wszystko? Bo nie mam ochoty na rozmowę. Zwłaszcza z tobą - dodał, ziewając i podpierając się drzwi.
-Ja myślałam, że..- zaczęła, nie umiejąc nic z siebie wydusić. 
-Że co?
-Że coś dla ciebie znaczę - dodała, przełykając głośno ślinę.
W tym momencie szatyn dosłownie wybuchnął śmiechem. Ta dziewczyna naprawdę go bawiła. 
-Naprawdę? Boże, jaka ty jesteś głupia - powiedział ze śmiechem, patrząc na nią z politowaniem. 
Łzy zaczęły zbierać się w jej oczach, jednak złość brała górę.
-Co ta idiotka Chanel ma, czego ja nie mam, hm? Dlaczego to ona jest "twoją dziewczyną" - zironizowała dwa ostatnie słowa, po chwili kontynuując - A nie ja? Co? 
-Akurat Chanel nie dorastasz do pięt, skarbie - skwitował i nie czekając na żadne, kolejne wyrzuty z jej strony, zamknął jej drzwi przed nosem, wracając po schodach na górę i bez jakichkolwiek wyrzutów sumienia za takie potraktowanie Emily, położył się z powrotem do łóżka.

Emily nie wiedziała o tym, że Justin i Chanel się rozstali. Wciąż myślała, że są razem i wciąż cholernie jej nienawidziła. Nie znosiła jej i najchętniej usunęłaby ją ze swojej drogi. 
Zakochała się w Justinie i nie potrafiła znieść tego, że on jej nie chciał. Chciała zemsty, potrzebowała tego. Chciała zranić ją, a jednocześnie zniszczyć Justina. I wiedziała jak to zrobić.
*
-Cher, dobrze wiesz, że już jest lepiej, nie musisz codziennie dzwonić i się upewniać. - Zaśmiałam się, mieszając kawę łyżeczką. Siedziałam w salonie na kanapie, oglądając jakiś program na MTV. Rodziców nie było w domu, więc miałam trochę spokoju. 
-Wolę się upewnić. - Zawtórowała mi. - Chcesz dzisiaj gdzieś wyskoczyć? - spytała.
-Nie, wiesz. Dzisiaj chyba zostanę w domu i obejrzę jakiś film, ale naprawdę dziękuję, że pytasz i znajdujesz dla mnie codziennie czas, żeby czymś mnie zająć. - Uśmiechnęłam się do telefonu, po czym zrobiłam łyk ciepłej kawy.
-Jasne, jak wolisz. I naprawdę nie ma sprawy. Strasznie się cieszę, że powoli dochodzisz do siebie.
W tym momencie usłyszałam dźwięk dzwonka do drzwi.
-Wiesz co, ja będę musiała kończyć, bo ktoś dzwoni do drzwi - powiedziałam, podnosząc się z kanapy i odkładając kubek na stół.
-Mhm, jasne. W razie czego pisz później.
-Jasne, to pa - dodałam i rozłączyłam się, odkładając iPhone'a na komodę i weszłam do przedpokoju, otwierając drzwi wejściowe. 
Doznałam szoku.
-Emily? - powiedziałam zszokowana, nie wierząc własnym oczom. Przede mną stała ta sama dziewczyna, która kiedyś zabijała mnie wzrokiem, kiedy się poznałyśmy.
-Mogę wejść? Chciałam pogadać. - Uśmiechnęła się, jednak nie trzeba było być jasnowidzem, by wiedzieć, że był to ironiczny uśmiech.
-O czym? My chyba nie mamy o czym gadać - odparłam, chcąc ją spławić.
-A jednak mamy. To jak, wpuścisz mnie? - spytała ponownie. 
W sumie, nie miałam nic do stracenia, a byłam trochę ciekawa o czym Emily chce ze mną porozmawiać. 
Przewróciłam oczami, odsuwając się i pozwalając jej wejść.
Zaprowadziłam dziewczynę do salonu, czekając ze zniecierpliwieniem na jakieś wyjaśnienia.
-No więc? - Westchnęłam zirytowana i założyłam ręce na piersi.
-W sumie, dużo ci nie mam do powiedzenia, chcę cię tylko o czymś poinformować. - Uśmiechnęła się ironicznie. - Twój ukochany, słodki i najwspanialszy chłopak cię zdradzał, zdradza i zapewne ma zamiar jeszcze nie raz zdradzić - dodała, a z jej ust nie znikał ten ironiczny uśmiech.
Nie wiem nawet jak wyjaśnić to, co teraz poczułam.
Słucham? O czym ona mówi? Proszę, powiedzcie, że coś źle zrozumiałam.
-O kim ty w ogóle mówisz? - spytałam, choć dobrze wiedziałam o kim ona mogła mówić.
-O Justinie, skarbie. Wiesz, chciałam cię tylko uświadomić o tym, że on pieprzy się na boku. Mam nadzieję, że cię nie zraniłam. Zrobiłam to z troską o ciebie - mówiła, a ja nie potrafiłam uwierzyć w te słowa. 
Zacisnęłam zęby, nie chcąc pokazać, że jej słowa mnie zraniły.
-Po pierwsze. Dla twojej wiadomości, już nie jestem z Justinem, a po drugie, wsadź sobie w tyłek tą twoją troskę. -Wzięłam z niej przykład i uśmiechnęłam się ironicznie.
Czyli on mnie z nią zdradzał. Te esemesy powinny już wtedy otworzyć mi oczy, byłam taka głupia.
Wyraźnie ją zatkało. Nie spodziewała się tego.
-Whatever - prychnęła, odgarniając swoje włosy na bok. - W każdym bądź razie bądź świadoma, że on nigdy cię nie kochał, a zdradził cię zapewne więcej razy, niż ty sama kiedykolwiek się z nim pieprzyłaś. - Uśmiechnęła się. - To chyba tyle, miłego dnia - dodała, a jej głos był dosłownie przesiąknięty ironią, po czym szybkim krokiem wyszła z domu.
Wpatrywałam się w jeden punkt przed sobą, czując łzę spływającą po moim policzku. 
On mnie nigdy nie kochał.
Żadne z jego słów nie było szczere.
Zdradzał mnie.
ZDRADZAŁ MNIE.
Rozumiecie? Skrzywdził mnie tak bardzo, pomimo, że sam mnie zdradzał. Co z niego za człowiek? Jak w ogóle mógł zrobić coś takiego?
W jednej chwili cały mój smutek zaczął przemieniać się w złość.
Ten pieprzony, zakłamany kutas cały czas mnie zdradzał, a kiedy ja uczciwie przyznałam mu się do pocałunku z innym, zrobił mi coś tak okropnego.
I ja jeszcze chciałam mu to wszystko wybaczyć, rozumiecie? Miałam ochotę wyśmiać swoją, własną głupotę. 
Nienawidzę go. Przysięgam na wszystko, że nienawidzę go z całego serca. 
____________________________________________________________
Jejku, wiecie, że chciałam, żeby ten rozdział był dłuższy i tak go skróciłam a na końcu pisałam już bardzo zwięźle i szybko? Chyba nigdy nie miałam takiej weny.
No nic, najwyżej, to, co miało być dalej będzie już w kolejnym rozdziale.
Mam nadzieję, że pomimo tego, że zaczął się rok szkolny, nie przestaniecie komentować. Rozumiem mniej czasu na czytanie blogów, ale skoro ktoś znajduje czas na przeczytanie rozdziału, to chyba znajdzie go też na napisanie rozdziału, prawda?
Liczę na was. Tak mocno, jak wy zawsze liczycie na mnie.
Okej, ja zmykam się myć i szykować do spania. + przepraszam za jakiekolwiek błędy, jutro je poprawię, ale dziś już nie mam siły. + zajrzyjcie do zakładki "bohaterowie"
Kocham was i życzę powodzenia w szkole <3

124 komentarze:

  1. Boże drogi, w TAKIM momencie zakończyłaś???!! Nie będę mogła normalnie funkcjonować przez ciebie xD Rozdział pełny emocji, a zakończenie bezbłędne. Mam nadzieję, że Chanel pokaże pazurki, a Justin będzie sobie pluł w brodę i błagał o wybaczenie! Już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału! Weeeeny życzę duuuuzżo !

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo naprawde swietny rozdzial. Jak tylko Emily powiedziala ze sie zemsci od razu wiedzialam ze powie Chanel o tym ze Justin ja zdradzal. Ciekawe co bedzie w next. Uwielbiam Cie xx.

    OdpowiedzUsuń
  3. to smutne ale.. chce kolejny :D

    OdpowiedzUsuń
  4. O jejku, jejku, jejku *.*
    Rozdział jak zwykle wspaniały i nie widzę żadnych błędów :) i cieszę się że dużą wenę dostałaś :))
    To takie kochane ze strony Cher, że tak się przejmuje Chanel. Jak siostra...
    A biedna Emily, Justin nic do niej nie czuje... Niech spierdala suka. Ale dobrze, że powiedziała o zdradzie, przynajmniej tyle...
    No ale teraz jak Chanel wie, to nie mogę się doczekać spotkania z Justinem ^^ może być ciekawie.
    + widziałam nowe gify i muszę przyznać, że wcale się nie dziwię że Chanel pocałowała Kevina. Takie ciacho *,*
    Ja idę już sobie, bo zacznę pierdolić nie od rzeczy :D
    Much love <33

    OdpowiedzUsuń
  5. O boże ile się działo..

    OdpowiedzUsuń
  6. JEJU TEN ROZDZIAŁ JEST ZAJEBISTY jak zresztą każdy ale ten >>>>>>>> omg tak bardzo się cieszę że złapała cię wena i nie mogę doczekać się kolejnego bo z tego co czytałam na asku to będzie się jeszcze działo!
    +tobie również powodzenia<3

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestes cudowna, podziwiam cie za taka wielka wen, ciesze sie, ze pomimo tego iz rozpoczol sie rok szkolny wciaz znajdujesz czas na prowadzenie bloga, niemoge doczekac sie juz kolejnego wiem ze to meczace czytac "kiedy kolejny" itp ale naprawde twoj blog uzaleznia, powodzenia w dalszym pisaniu <333333333333 przepraszam za bledy ale jestem na fonie :p

    OdpowiedzUsuń
  8. Ekstra czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. vxbcjvbxjh j uż się nie moge doczekać nastepnego :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow duzo sie dzialo w tym rozdziale. Super.:)
    Czekam na nastepny. Weny xx

    OdpowiedzUsuń
  11. wehrjkbefiol ten rozdział jest boski *.* nie mogę doczekać się kolejnego <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak zwykle super!

    OdpowiedzUsuń
  13. Abicdjbys, czytałam go chyba z 3 razy. Genialny. I płakałam z Channel... Nadal nie rozumiem jak on mógł zrobić jej coś takiego. Co do rozdziału, to cieszę się, że Emily powiedziała jej o tej zdradzie... Może zrobi Justinowi jakaś aferę, a on będzie ją błagał o wybaczenie. Dobra, spadam bo muszę się ogarnąć do szkoły. #loveyou
    #belieber

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudowne, wręcz doskonałe, nie wiem skąd ci sie biorą te pomysły, awww!

    OdpowiedzUsuń
  15. niesamowita. Uwielbiam cię. @PattiCamilla

    OdpowiedzUsuń
  16. Kochanie gdyby to opowiadanie było książką 1000 stron to przeczytałabym dzisiaj całą.
    Kochana nie zawodzisz. Jesteś świetna w tym co robisz.
    Co do rozdziału to nic nowego nie napisze jest Zajebisty, Justin ma uczucia, schowane gdzieś głęboko w swojej ciemniej duszy, ale jednak ma... myśli o niej! Tak się cieszę. Chanel zrobi mu aferę. Błagam cię, błagam z całego serca nie pozwól żebym czekała na kolejny za długo bo umrę hehe
    Kocham Cię i pozdrawiam @aniakomi

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja mam ZAWSZE czas na Twoje opowiadanie! :)
    Rzodział zajebisty! Smutny trochę bo tak nieoczekiwanie się to wszystko potoczyło i w ogóle. Ale ciekawa jestem strasznie co będzie dalej...więc czekam na następny z niecierpliwością. Jak zawsze :D

    @ameneris
    <3

    OdpowiedzUsuń
  18. świetn rozdział i juz nie mogę sie doczekać kolejnego! fajnie by było jakby Channel go przez przypadek spotkała i wykrzyczała mu to wszystko w twarz ze jej nie kocham i ją zdradzał i wgl :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Już nie moge sie doczekać LUV!! <3

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja ciebie tez kocham xx

    OdpowiedzUsuń
  21. Wow... Chanel znowu bedzie miala zalamanie? Nie dziwie sie... Po tym, czym sie dowiedziala..... I Jus hba nam sie zakohal. ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Myślę, że Chanel wreszcie wygarnie Justinowi. A rozdział jak zawsze doskonały ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Cudowny rozdział! <3 Chciałabym żeby Chanel poszła teraz do Justina i mu wszystko wygarnęła :D Czekam na nn, kocham :3

    OdpowiedzUsuń
  24. rozdzial cudny ale fajnje by bylo jakby w nastepnym Chanel spotkala sie z Justinem i mu wytknela ze on sie pieprzyl z Emily na boku xdd

    OdpowiedzUsuń
  25. Szkoda, że nie było żadnej sytuacji "Channel i Justin", ale rozdział i tak świetny. Nie mogę się doczekać co będzie dalej, jak to wszystko się potoczy. Hahahahahaa, mam malutką nadzieje, że jakimś cudem na siebie wpadną i się prześpią..Arogancki i pewny siebie Justin? Oh, kocham go!
    Channel nienawidzi Justina? Tak, a ja właśnie zapierdalam na bosaka po śniegu. (:
    I Keeeeeeeeeevin.. Kurde, ten gif... Jest boski! (:
    Elwira.

    OdpowiedzUsuń
  26. Świetny rozdział.
    Kurde, mogę się założyć, że do siebie wrócą jednak coś im stanie na przeszkodzie :>

    Czekam na nn.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  27. Chciałabym, żeby Channel zemściła sie na Justinie :D a co do rozdziału to jet świetny, dużo sie dzieje ;) pozdrawiam i czekam na nn :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Jeju, wreszcie się doczekałam kolejnego rozdziału. *_*
    Świetnie to wszystko się rozgrywa.. Mam nadzieję, że Chanel teraz już mu nie da szansy.
    Czekam na kolejne rozdziały!! :D

    OdpowiedzUsuń
  29. O matko.. jesteś świetna! Ten blog jest wspaniały!

    OdpowiedzUsuń
  30. Ten rozdział jest ajhnuichwierupchrg!
    niesamowity! <3
    nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału! *.*
    I <3 it!!!

    OdpowiedzUsuń
  31. o boże kochaaaaaam to! I ciesze się że chanel przejrzała na oczy

    OdpowiedzUsuń
  32. a i jeszcze jedno:
    Uwielbiam momenty kiedy napada cię wena ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  33. Mój ulubiony blog! ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  34. Cudowne! jesteś świetna a rozdział bosko. Życzę jak najwięcej takiej świetnej weny. xoxox

    OdpowiedzUsuń
  35. aww <3 A co jesli cher do niego pojdzie? ;0 albo... idbdisk cudowne *_* Zycze dalszej weny :*

    OdpowiedzUsuń
  36. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć,że jest to moje ULUBIONE opowiadanie.Z ogromną niecierpliwością czekam na każdy kolejny rozdział...Masz talent...Masz ogromny talent !!!
    Cudowne i...wzruszające...;-*
    Kocham to ;-*

    OdpowiedzUsuń
  37. OMG! OMG! OMG! <3 koooocham *_____* jak najwięcej takich akcji w rozdziałach, naprawdę. to jest cudowne! :) czekam już na nowy. :*

    @saaalvame

    OdpowiedzUsuń
  38. Cudowny rozdzial ;***
    Brak slow po prostu. MEGA!!!
    Czekam na nastepny <3

    OdpowiedzUsuń
  39. Cher powinna do niego iść, nawrzeszczeć na niego i odejść, żeby mu sie aż głupio zrobiło xd
    Świetny rozdział. Nie moge sie doczekać kolejnego :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Cudowny rozdział. Niech się w końcu spotkają <33 ;D

    OdpowiedzUsuń
  41. Genialne opowiadanie. Świetny rozdział. Kocham cię za to że to piszesz. Czekam na nexta.;)

    OdpowiedzUsuń
  42. Jej i co tu pisać ? Genialny . Podoba mi się to, że Chanel w końcu dowiedziała się , że Justin ją zdradzał . Może w końcu nie bd się tak zadręczać , ale zobaczymy :) Hmm Justin widać, że cały czas myśli o Chanel . Podoba mi się to !
    Uwielbiam sposób jakim piszesz :D
    Super rozdział , czekam nn ! <3
    @natalii17

    OdpowiedzUsuń
  43. Awww ! Kocham ten rozdział! <333 Dawaj Chanel, pokaż Justinowi co stracił!

    OdpowiedzUsuń
  44. Już nie mogę się doczekać nowego <3

    OdpowiedzUsuń
  45. zarąbistee,nie Chanel mu pokaże ! :D

    OdpowiedzUsuń
  46. Błaaaagaam dodaj następny t jest Cudowneeee <3

    OdpowiedzUsuń
  47. to jest cudoooo!
    czekam na Justina i Chanel

    OdpowiedzUsuń
  48. jezu, każdy rozdział jest coraz lepszy, nie mogę nadziwić się jak cudowny masz pomysł i jak idealnie go realizujesz! oby tak dalej kochana:*

    OdpowiedzUsuń
  49. bpze jakie ekstra jest to opowiadanie no masakra jedno z moich ulubionych. nie moge sie doczkeac nn :*

    OdpowiedzUsuń
  50. Boże, kiedy będzie justin i chanel?! Ja chcę ich razem, czekam na nowy rozdział<3333

    OdpowiedzUsuń
  51. bijesz na głowę niejedno tłumaczone ff, świetnie piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  52. Dziewczyno ty masz kurwa talent ! Czytam wiele opowiadń ale ten jest normalnie mega ! Ile ty masz lat ? Ty powinnaś pisać ksiązke <333 ;*** Suupeer bloog *o*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ile masz lat... zajebista jesteś!

      Usuń
  53. jaki zajebisty rozdział *____*
    brak mi słów by opisać jak cudowne jest Twoje opowiadanie ;oo
    i teraz czekać kilka dni na kolejny ...
    mam nadzieję, że szybko czas zleci, już nie mogę się doczekać *u*
    ILY <3

    OdpowiedzUsuń
  54. ROZDZIAŁ.JEST.CUDOWNY <33!
    ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  55. BHUIawduihuiwwdfwekfnew KOCHAM TO !!! Świeeetny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  56. Normlanie brak mi słów to jest genialne :)

    OdpowiedzUsuń
  57. Jest strasznie strasznie ciekawa jak wszystko sie potoczy :D ! OMG <33

    OdpowiedzUsuń
  58. Jaram sie tym straasznie uwieeelbiam to najlepsze jakie czytałam <33 DZIĘKUJE ze dodajesz rozdziały :)

    OdpowiedzUsuń
  59. Kocham to :)). Czekam nn :) jejkjuu <33

    OdpowiedzUsuń
  60. Ciekawe co teraz zrobi Chanel omg :o czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  61. To dobrze, że Cher była przez ten czas przy Chanel! No nieźle Justin stara się samego siebie oszukać, że nie zależy mu na niej. Nawet nie wiesz jak się ucieszyłam kiedy Emily przyszła i powiedziała jej to, że ją zdradzał! Bardzo dobrze, że się w końcu o tym dowiedziała, to zaboli ją ale też sprawi, że będzie silniejsza ;) Jeśli chodzi o Emily to z jednej strony jest ona dz*wką , ale z drugiej strony kurcze zał mi jej, jest w nim tak zakochana, że robiła wszystko czego chciał nie myśląc wgl o sobie, gdzieś po drodze zgubiła nieświadomie szacunek do samej siebie. Tego, że przerwałaś w takim momencie Ci nie wybaczę! Czekam niecierpliwie na następny rozdział ;) Kochana już to pisałam parę razy ale powtórzę: Masz niesamowity talent! Twoje opowiadanie jest jedyne w swoim rodzaju <3 Życzę dużo weny ;*

    OdpowiedzUsuń
  62. Emily jest podła! Kurcze ciekawe co teraz zrobi Chanel? Czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  63. To jest takie udhhdjxndodkndhdufijfocodkdbjd *

    OdpowiedzUsuń
  64. Chce nn <3 Jesteś niesamowita! <33

    OdpowiedzUsuń
  65. jezu, zawsze jak czytam twoje rozdziały to nie mogę wytrzymać i od razu chciałabym kolejny, jesteś cudowna, oby tak dalej! mam nadzieję, że nie będziesz się niczym przejmowała i rozdział pojawi się szybko, zwłaszcza, że komentarzy masz prawie tyle samo co pod ostatnim rozdziałem i to w dużo krótszym czasie, powodzenia w pisaniu kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  66. Jezu jak można przerwać w takim momencie?! nie rozumiem tego! jak zawsze zajebiście <3

    OdpowiedzUsuń
  67. Świetne *.* Justin będziesz jeszcze żałował, że tak postąpiłeś z Chanel!

    OdpowiedzUsuń
  68. Kocham,kocham, kocham, kocham, kocham, kocham, kocham <3 to opowiadanie jest takie zajebistee, aww <3

    OdpowiedzUsuń
  69. Istnieje szansa, że dodasz rozdział do czwartku? Bo nie wytrzymam zbyt długo bez kolejnej części, oszaleję!

    OdpowiedzUsuń
  70. Jejkuuu .! Uwielbiam .!!! Czytam twój blog od samego początku i cały czas mnie zaskakujesz ;)Naprawdę mi się podoba ale ... tak mam jedno ale , przepraszam .<3 ale to trochę głupie że Justin ten nasz "bad boy " nagle staje sie "wrażliwy" , i " załamany " myślę że właśnie raczej powinien się bawić i wgl a nie upijać i kacować przez 3 tyg .;) ale jak chcesz !!! i tak Cię kocham <3<3 .!!!! i czekam z niecierpliwością na następny , mam nadzieję że dodasz jeszcze w tym tyg , plissssssssssssss .;)

    OdpowiedzUsuń
  71. Kurde jak ja się cieszę , że ona wreszcie go nienawidzi ♥♥ kocham cię za to że piszesz i czekam na nn ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  72. Chanel powinna się zemścić na Justinie! Mam nadzieję, że da mu nieźle popalić :) Czekam na nn ;*

    OdpowiedzUsuń
  73. faktycznie chanel powinna zemścić się na justinie żeby w końcu zrozumiał co stracił :)

    OdpowiedzUsuń
  74. OMG , to opowiadanie jest niesamowite , naprawdę. :) bardzo cieszę się że piszesz tego bloga. codziennie sprawdzam czy nie ma nowego rozdziału. :) jeszcze żadne opowiadanie (no oprócz Danger'a) mnie tak nie wciągnęło . :)

    OdpowiedzUsuń
  75. W stu procentach zgadzam się z osobą wyżej

    OdpowiedzUsuń
  76. Kurwa zesrałam się

    OdpowiedzUsuń
  77. Kocham ciebie i twoje opowiadanie jesteś jedyn słowen Jak to mówił Leeroy per-frec

    OdpowiedzUsuń
  78. Chyba dostałam bieberorgazmu

    OdpowiedzUsuń
  79. *.*zakochałam się w tym

    OdpowiedzUsuń
  80. K o c h a m t o . Haha powiem ci ze to jeet boskie, swietne i genialnie ci to idzie, <3

    OdpowiedzUsuń
  81. jeju kocham to fanfiction. nie wytrzymam do kolejnego hahah<3 @biebzur

    OdpowiedzUsuń
  82. Aaaaaa. Boski rozdzial. Zreszta jak wszystkie. Kocham *.* <3

    OdpowiedzUsuń
  83. Jeden wielki zgon

    OdpowiedzUsuń
  84. To opowiadanie jest najlepsze na świecie! <3
    Czekam na nn<3

    OdpowiedzUsuń
  85. bardzo fajny :D mam nadzieję że w następnym rozdziale chanel spotka justina czekam z niecierpliwością na nn :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  86. I ten cholerny niedosyt po przeczytaniu tego... Nigdy nie przestawaj :D

    OdpowiedzUsuń
  87. Jak można skończyć w takim momencie? Dodaj szybko rozdział bo ja nie wytrzymam ;(

    OdpowiedzUsuń
  88. akurat w takim momencie, no wiesz co :D rozdział zajebisty, nie moge sie doczekac nn

    OdpowiedzUsuń
  89. ?!!! Czytałam przez 2 dni wszystkie rozdziały i blog Jest świetny czytałam go nawet między przerwami w szkole razem z dziewczynami ;) Jest świetny...no i kurde tak de czytam i czytam i nagle koniec?! Nie mogę się doczekać kolejnego! Justin jest jakiś popierdolony, no bo kurwa takie akcje jej robi,tylko dlatego że po pijanemu raz pocałowała jego kumpla, a on?! Zdradził ją z Emily co za zakłamany skurwiel :P Sorry za słownictwo,ale po prostu...rozumiesz...wczuwam się zawsze kiedy coś czytam lub oglądam...cóż taka już jestem :) @annie_pilch

    OdpowiedzUsuń
  90. jesteś najlepszą polską pisarką opowiadań o justinie! nie mogę się wręcz nadziwić jak cudowne masz pomysły, życzę weny na kolejne rozdziały, na które czekam ze zniecierpliwieniem! :*

    OdpowiedzUsuń
  91. Zgadzam się z poprzedniczką! Jesteś najlepsza<3

    OdpowiedzUsuń
  92. genialne opowiadanie : ** Super. przepraszam.. nie komentowałam poprzednich bo tak zawzięcie czytałam. a teraz gdy doszedł koniec. tzn wicie. czytałam każdy po kolei od kilku dni . x d to takie "kurwa.. czemu akurat teraz, cholernie polubiłam to opowiadanie X D" wiem.. głupia jestem. no ale cóż genialne opowiadanie. X D

    I mam pytanie. jak zrobiłaś tego bloga. pomogłabyś mi z moim ? :)) Odezwij się proszę. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem co masz na myśli, pisząc "jak zrobiłaś tego bloga" :) pisz na mileyjus97@poczta.onet.pl

      Usuń
  93. Aaaa! Szok. Oby tylko nie uległa, ale z drugiej strony.. Och. Zobaczymy co będzie dalej *.*

    OdpowiedzUsuń
  94. proszę o informowanie jeśli jest taka możliwość @vebaince_
    + dodaj do siebie jakiś kontakt :)

    OdpowiedzUsuń
  95. Nareszcie prawda o Justinie wyszła na jaw :D
    super rozdział- kocham to opowiadanie :*
    do nn :)

    OdpowiedzUsuń
  96. Nareszcie prawda o Justinie wyszła na jaw :D
    super rozdział- kocham to opowiadanie :*
    do nn :)

    OdpowiedzUsuń
  97. Chanel dokop mu!

    OdpowiedzUsuń
  98. ale bym się jarała i śmiała gdyby Chanel żeby na Justinie się zemścić zaczęła z Kevinem kręcić hahahahahaha xd
    to by było E P I C K I E ^^

    OdpowiedzUsuń
  99. BŁAGAM NIECH CHANEL W RAMACH ZEMSTY ZACZNIE PODRYWAĆ JAKIŚ CHŁOPAKÓW :D
    TO BY BYŁO MEEEEEEGA ZAJEBISTE HJSVFHGSVFHS ^^

    OdpowiedzUsuń
  100. To jest genialne Cudowne *-*
    Nareszcie, nawet nie wiesz jak się cieszę, że powiedziała, że go nienawidzi.
    Mam nadzieję, że zmądrzeje.
    W sumie Justin troszkę mnie zszokował(to nie jest dobre określenie no ale nie umiałam tego inaczej ująć) tym, że powiedział, że Channel nie dorasta tamtej do pięt xd .
    Czekam na nn<3

    OdpowiedzUsuń
  101. Jestem strasznie ciekawa jak dalej potoczy sie ta historia

    OdpowiedzUsuń