niedziela, 1 września 2013

Rozdział 32.

Justin wszedł do pokoju i z dużą siłą je za sobą zatrzasnął, wywołując tym samym głośny huk. Był wściekły, ale oprócz tego czuł coś, czego nie chciał czuć. I chyba sam nie wiedział jak to nazwać.
Podszedł do półki stojącej pod ścianą i jednym ruchem ręki, zrzucił z niej wszystkie znajdujące się na niej przedmioty. Szklane przedmioty rozbiły się na podłodze.
Wyładował swoją agresję na Chanel, jednak mimo to, wciąż ją w sobie czuł. Miał ochotę rozwalić wszystko, co tylko będzie miał pod ręką.
I generalnie rzecz biorąc - właśnie to robił.
Po zrzuceniu na podłogę chyba wszystkiego, co tylko się dało, oparł się o ścianę i schował twarz w dłonie, osuwając się na dół i siadając na podłodze.
-Kurwa, weź się w garść - szepnął sam do siebie i przejechał dłońmi po swojej twarzy. -Należało jej się. Mnie się nie okłamuje, nigdy - dodał, usprawiedliwiając się sam przed sobą za to, co zrobił. Oparł łokcie o kolana, splatając swoje dłonie, przyłożone do ust.
Patrzył w jeden, martwy punkt przed siebie. Miał mieszane uczucia. Z jednej strony był na nią wściekły i sam jej widok przyprawiał go o furię, jednak mimo to,z drugiej strony nie czuł się dobrze z tym co zrobił.
Nie chciał skrzywdzić jej tak bardzo.
-Teraz wszystko będzie po staremu, jeszcze więcej zabawy - ponownie powiedział sam do siebie, podnosząc się z podłogi.
Podszedł do szafki, na której leżała torebka Chanel. Powrzucał do niej wszystkie, wysypane wcześniej rzeczy, w tym telefon, po czym zabierając ją, wyszedł z pokoju.
*
Wciąż tkwiłam w tej jednej pozycji. Siedziałam na łóżku, przyciągając do siebie swoje kolana i zaciskając wargi, starając się w końcu opanować swoje łkanie.
W tym momencie usłyszałam kroki na schodach. Szczerze? Nawet nie poczułam strachu czy czegoś w tym stylu. Było mi już wszystko jedno. Zresztą, co jeszcze mógł mi zrobić? Zabić mnie? Wyświadczyłby mi tym tylko przysługę.
Pociągnęłam nosem, ocierając dłońmi swoje mokre policzki. Mimowolnie spojrzałam na Justina, który wszedł właśnie do salonu.
Boże, nie wiem nawet jak opisać to, co czułam, widząc go. Z jednej strony wciąż czułam na swoim ciele siniaki, które to on mi zrobił, jednak z drugiej ja..po prostu go kochałam. Naprawdę uważacie, że na pstryknięcie palców można się odkochać? Jakąkolwiek krzywdę mi wyrządził, wciąż był tym chłopakiem, którego pokochałam całym sercem.
Pokręcone i chore, co?
Chłopak trzymał w dłoni moją torebkę.
-To twoje - powiedział oschle, kładąc moją torebkę na stolik znajdujący się tuż obok kanapy, na której siedziałam.  -Jak już przestaniesz się nad sobą użalać to wyjdź, nie chcę cię więcej oglądać - dodał i podszedł do barku, wyjmując z niego butelkę whisky.
Z butelką w ręce, wyszedł z salonu, z powrotem wchodząc po schodach na górę.
Wzięłam głęboki oddech, wiedząc, że powinnam jak najszybciej stąd wyjść. Podparłam się dłońmi, schodząc powoli z łóżka.
Kiedy tylko stanęłam na nogach, poczułam mocny ucisk w podbrzuszu, który uniemożliwiał mi choćby wyprostowanie się.
Złapałam się z brzuch, kucając na podłodze.
Czułam się gorzej niż źle. Wszystko mnie bolało, a do tego znów zbierało mi się na płacz. Nie wiedziałam nawet jak wrócę do domu, nie miałam przecież samochodu, a do domu były z dobre cztery kilometry.
Zacisnęłam zęby, wiedząc, że muszę wziąć się w garść, muszę stąd wyjść. Podniosłam się i syknęłam z bólu, trzymając się za brzuch.
Ten pieprzony kutas zostawił mnie samą w takim stanie, rozumiecie? Posiniaczoną, obolałą i z rozpieprzoną na malutkie kawałeczki psychiką.
-Nienawidzę go.
Kocham go.
Zabrałam ze stolika swoją torebkę i wyszłam z salonu, udając się do przedpokoju. Włożyłam swoje buty, wychodząc po cichu z domu. Nie chciałam, żeby słyszał jak wychodzę. Nie chciałam, żeby w ogóle mnie słyszał.
Wyszłam sprzed jego domu na chodnik i stanęłam w miejscu, uświadamiając sobie, że moje życie właśnie legło w gruzach. Jeszcze dwie godziny temu mnie przytulał, uśmiechał się do mnie, głaskał po ramieniu, a później kilkakrotnie mnie uderzył i..zgwałcił.
Wziąż nie potrafiłam ułożyć sobie tego wszystkiego w głowie. Nie docierało do mnie, że on mógł wyrządzić mi taką krzywdę.
Był dla mnie wszystkim.
To dla niego żyłam.
Jak teraz miałam funkcjonować?
Czułam jak w moich oczach ponownie zbierają mi się łzy, a ja nie miałam nawet sił na powstrzymanie ich. Po prostu żałośnie spłynęły po moich policzkach.
Policzkach, które wciąż piekły.
-Jestem taka beznadziejna - szepnęłam sama do siebie i usiadłam na chodniku, opierając się plecami o murek.
Musiałam wyglądać jak gówno. W sumie właśnie tak się teraz czułam, więc było mi wszystko jedno.
W pewnym momencie usłyszałam dźwięk mojego, dzwoniącego iPhone'a. Zaczęłam przeszukiwać swoją torebkę, w celu znalezienia przedmiotu, który mnie interesował.
Spojrzałam na wyświetlacz telefonu - Cher. Przez moment po prostu wpatrywałam się w napis na telefonie, zastanawiając się, czy w ogóle jestem w stanie teraz z nią rozmawiać. W końcu zdecydowałam się przejechać palcem po zielonej słuchawce. Niepewnie przyłożyłam telefon do ucha.
-Tak? - powiedziałam mocno zachrypniętym, drżącym głosem, opanowując płacz, którym miałam ochotę wybuchnąć.
-Chciałam tylko spytać o której będziesz wracać do domu, gdyby twoja mama dzwoniła, czy coś, ale - zacięła się. - Chanel, co się stało? Masz głos, jakbyś za moment miała się rozpłakać.
Bo tak właśnie było.
-Możesz pożyczyć samochód rodziców i po mnie przyjechać? Błagam - wyszeptałam, opierając czoło na swojej dłoni.
-Jak to? Nie jesteś u Justina? Ja już nic nie rozumiem - powiedziała zdezorientowana i wcale jej się nie dziwiłam.
-Nie, nie jestem - odparłam i wzięłam głęboki oddech. -Przyjedziesz?
-Dobrze, ale gdzie? - spytała, a ja czułam w jej głosie niepokój.
-Wschodni wyjazd z Phoenix, zaraz za znakiem cały czas prosto. Wjedziesz na przedmieście i skręcisz w lewo, przy znaku na stację benzynową. Wtedy to już kawałek prosto, zresztą będę szła w stronę stacji. Wszystko zrozumiałaś? - spytałam. Wyjaśniłam jej drogę na tyle, na ile pamiętałam, kiedy przyjeżdżałam tu z Justinem.
-Dobrze, okej, ale obiecaj mi, że jak przyjadę, to wszystko mi wyjaśnisz, dobrze?
Zawahałam się. Nie chciałam i nie potrafiłam o tym mówić.
-Tak - odparłam bezmyślnie, tak naprawdę nie będąc nawet w małym stopniu pewna moich słów. -I dziękuję - dodałam i szybko się rozłączyłam. Włożyłam iPhone'a z powrotem do torebki, którą również podniosłam z ziemi, wstając.
Założyłam ręce na piersi, odwracając się na chwilę i przyglądając się jego domowi. Słone łzy żałośnie spłynęły po mojej twarzy, a ukłucie w sercu stawało się coraz mocniejsze.
Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak wiele bym oddała, by cofnąć czas. Żeby znów było tak, jak wcześniej. Żeby nie doszło do tego wszystkiego.
Ja chciałam po prostu go przytulić i rozpłakać się w jego ramionach.
Jednocześnie nienawidząc go z całego serca za to, co mi zrobił.
Rozumiecie? Bo ja nie.
Zacisnęłam wargi, odwracając się i wolnym krokiem idąc przed siebie, w kierunku wspomnianej Cher stacji.
Było mi zimno. A może to chłód jaki znajdował się w tym momencie w moim sercu? Wiecie o czym teraz marzyłam? O telefonie od Justina. W swojej głowie słyszałam jego skruszony głos, mówiący, że nie chciał tego zrobić i że jest mu przykro. Oczami wyobraźni widziałam jego twarz, na której malował się smutek i wyrzuty sumienia. Dosłownie czułam na sobie jego dotyk. Ja przytula mnie, przepraszając za wszystko.
Wiecie co w tym wszystkim było najgorsze? Że to się nigdy nie zdarzy, że już nigdy nie usłyszę od niego "Kocham cię, jesteś dla mnie wszystkim. Uda nam się, będziemy razem mimo wszystko."
Że już nigdy mnie nie przytuli, nie obejmie, nie dotknie.
Czułam się, jakby ktoś zabrał cząstkę mnie. On nią był. On był cząstką mnie, bez której nie wyobrażam sobie już życia.
Chłodny powiew wiatru musnął moją skórę, wywołując na niej gęsią skórkę. Od płaczu bolała mnie już głowa, a ja wiedziałam, że ten stan będzie towarzyszył mi tak długo, aż ból po stracie osoby, którą kochałam najbardziej nie zniknie.
Czyli nigdy.
Szłam już od dobrych dwudziestu minut, kiedy zobaczyłam na ulicy znajome auto. Pociągnęłam nosem, zatrzymując się.
Bałam się reakcji Cher na mój widok.
*
Justin wziął kolejny, duży łyk alkoholu z butelki, trzymając przy uchu swój telefon i dzwoniąc do kogoś.
-Odbierz suko - warknął, słysząc kolejne sygnały. W końcu osoba do której telefonował odebrała.
-Przyjedź do mnie - mruknął, słysząc znajomy głos po drugiej stronie. Ponownie przechylił butelkę, wlewając sobie do ust alkohol.
Miał zamiar się upić. Dobrze bawić. Wyrzucić z głowy jakiekolwiek wyrzuty sumienia, które kłębiły się w jego głowie.
-Tak, teraz - odparł zirytowany, siadając na łóżku. -Nie obchodzi mnie to. Chcę cię dzisiaj pieprzyć, skarbie - powiedział zdecydowanie, a jednocześnie przyjmując ton głosu, od którego wszystkie, jak dla niego - głupie i naiwne - dziewczyny dostawały ciarek.
-Powinnaś była od razu tak odpowiedzieć. Czekam - skwitował, rozłączając się i opadając na łóżko. Wszedł w "kontakty" w swoim telefonie, zatrzymując się na numerze Chanel.
-Z tobą już skończyłem, było miło. - Zaśmiał się sam do siebie, wciskając przycisk "usuń kontakt", po czym wyrzucił iPhone'a gdzieś na bok.
 Zdecydowanie zbyt dużo czasu spędziłam na uganianie się za nią. Powinienem rzucić ją już dawno. Ta zabawa trwała zdecydowanie zbyt długo. 
Chociaż, lubiłem ją. Naprawdę ją lubiłem. Miała kurewsko śliczny uśmiech, którym potrafiła momentami wzbudzić we mnie ludzkie uczucia. Lubiłem patrzeć na nią, kiedy spała. Lubiłem mówić jej te wszystkie sentymentalne bzdety, bo widziałem wtedy jej uśmiech. Lubiłem ją przytulać i całować. Lubiłem fakt, że to ja byłem jej pierwszym facetem. Lubiłem, kiedy mnie dotykała swoimi delikatnymi dłońmi. Lubiłem ją pocieszać. Lubiłem głaskać ją po włosach. Lubiłem, kiedy się we mnie wtulała. Lubiłem jej śmiech. Lubiłem, kiedy była pijana i pieprzyła głupoty, zachowując jednocześnie swoją słodkość. Lubiłem to, jak nieśmiała potrafiła być. Lubiłem...ją.
*
-Boże, Chanel. - Dziewczyna przyłożyła dłoń do ust, kiedy wsiadłam do samochodu. -Co ci się stało? Kto cię uderzył? - spytała, patrząc na mnie kompletnie zszokowana.
Zignorowałam jej pytanie, otwierając z góry lusterko i patrząc w swoje odbicie.
Na moim lewym policzku widniał duży siniak. Przejechałam po nim delikatnie palcami, po czym zacisnęłam powieki, czując znów na swojej skórze jego dotyk.
Nie, nie ten dobry dotyk. Ten zły.
Nie wytrzymałam i rozpłakałam się. Cher od razu zareagowała, przysuwając się do mnie i mocno mnie przytulając.
-Boże, skarbie, co się stało? Proszę powiedz mi - szepnęła, a jej głos drżał na tyle, że miałam wrażenie, że ona sama również za chwilę się rozpłaczę.
Nie umiałam tego z siebie wydusić. Nie umiałam powiedzieć, że skrzywdził mnie Justin.
A może nie chciałam?
Po chwili Cher delikatnie się ode mnie odsunęła. Wpatrywała się we mnie, a jej usta delikatnie się uchyliły.
-Chanel..- zaczęła niepewnie, jakby bała się spytać o to, o co chciała. - Justin cię uderzył? To on ci to zrobił? - dodała w końcu.
Spuściłam wzrok, nie potrafiąc skłamać jej prosto w oczy. Pociągnęłam nosem, odgarniając włosy za ucho.
-Nie - szepnęłam zachrypniętym głosem.
-W takim razie kto?
Nie odpowiedziałam. Wlepiłam wzrok w swoje uda, starając się nie wybuchnąć ponownie płaczem.
-Odpowiedz. - Nie dawała za wygraną.
-Ty mała pieprzona suko.
Jego głos rozbrzmiał ponownie w mojej głowie, nie pozwalając mi zapomnieć o tym, co się wydarzyło.
-Miał prawo mi to zrobić. Zdradziłam go - szepnęłam, usprawiedliwiając go tak naprawdę sama przed sobą.
Chciałam go usprawiedliwić. Chciałam uwierzyć w to, że to ja byłam winna. Nie on.
-Co ty w ogóle mówisz? - pokręciła głową, chyba nie dowierzając w to, co powiedziałam. Chyba sama w to nie dowierzałam. - Jak ten skurwysyn mógł w ogóle podnieść na ciebie rękę?!
-A jak ja w ogóle mogłam go zdradzić?! - również podniosłam głos, patrząc na nią. Mój głos drżał, jakby za chwilę miał się złamać.
-Poszłaś z kimś innym do łóżka? - spytała spokojniej, chociaż wydawało mi się, że zna odpowiedź.
-Nie. - Pokręciłam przecząco głową, przeczesując dłońmi swoje włosy.
-Chcesz mi powiedzieć, że on uderzył cię za to, że pocałowałaś kogoś innego? - Nie dowierzała.
Nie odpowiedziałam. Jedynie ponownie spuściłam głowę, patrząc na swoje uda. Delikatnie naciągnęłam swoją spódniczkę na nowego siniaka, który widniał na moim udzie. Moja skóra tam była przetarta i piekła, jednak ten ból był już dla mnie tak naprawdę niczym.
-Bił cię wcześniej? - spytała w końcu, zaskakując mnie tym pytaniem.
Uderzył mnie wcześniej raz, ale to ja wtedy go sprowokowałam. Nie było nawet o czym mówić.
-Nie, proszę daj spokój - odpowiedziałam, ostatni raz ocierając swoje policzki i głośno wypuszczając powietrze z ust.
-Kłamiesz.
-Nie kłamię - odparłam dosyć ostro. -A teraz proszę cię, zawieź mnie do domu. Chcę się położyć do łóżka.
Chociaż nie patrzyłam na Cher, to kątem oka widziałam jak się we mnie wpatruje. Nie potrafiłam przeanalizować tego wszystkiego. Jeszcze rano rozmawiała z Justinem, przekonywała się do niego, a teraz?
W końcu szatynka, zapięła swój pas, przekręcając kluczyk w stacyjce. Odetchnęłam z ulgą, kładąc głowę na fotelu i przymykając powieki.
Możecie mnie teraz zabić? Proszę.
*
-Dziękuję, że po mnie przyjechałaś. Naprawdę bardzo ci dziękuję - powiedziałam cicho, odpinając swój pas, kiedy stanęłyśmy pod moim domem. -I proszę, nie mów nikomu o tym, co ci powiedziałam - dodałam, odwracając się w jej kierunku.
Cher wzięła głęboki oddech, przeczesując włosy dłonią.
-Dobrze, ale ty musisz obiecać mi, że zerwiesz z Justinem i więcej się z nim nie spotkasz. On jest chory i niebezpieczny, jeśli odważył się podnieść na ciebie rękę.
"Zerwiesz z Justinem" - o to nie musiała się martwić. To on zostawił mnie. Już mnie nie chciał. Nienawidził mnie.
-Przysięgam - odpowiedziałam. - I jeszcze raz ci dziękuję - dodałam, wychodząc z samochodu.
Założyłam ręce na piersi, idąc powoli w stronę domu. We wszystkich oknach  było ciemno, co oznaczało, że rodzice już śpią. Czyli miałam całą noc na wymyślenie skąd na moim policzku wziął się siniak.
Delikatnie przekręciłam kluczyk w zamku, wchodząc do środka. Chciałam już znaleźć się w swoim pokoju, w swoim łóżku, żeby móc znów się rozpłakać.
Zdjęłam swoje buty, na palcach wchodząc po schodach do góry. Czułam jak moje podbrzusze wciąż boli.
Weszłam do swojego pokoju i od razu położyłam się na łóżku, dosłownie się skulając. Wtuliłam twarz w poduszkę, zaczynając cicho szlochać.
Pamiętam, kiedy pierwszy raz go zobaczyłam. Wpadłam wtedy na niego i nie umiałam oderwać wzroku. Był taki..idealny. W każdym calu.
Pamiętam, kiedy pierwszy raz mnie pocałował.
Pamiętam, kiedy obiecał mi, że wszystko się ułoży, że jeśli będzie trzeba to mnie ukradnie, że zrobi wszystko, żebyśmy mogli być razem.
Pamiętam wszystkie łzy jakie wypłakałam w jego ramię.
Pamiętam, kiedy pierwszy raz świadomie się z nim kochałam.
Pamiętam jego każde "kocham cię" skierowane do mnie.
Pamiętam wszystko i nie wyobrażam sobie, że miałabym teraz o tym wszystkim zapomnieć.
Płakałam coraz głośniej i coraz mocniej przykładałam pościel do twarzy, by zagłuszyć mój płacz.
Tak strasznie go kochałam, jak nigdy, nikogo. I chociaż nazwiecie mnie kompletną idiotką, to byłabym mu w stanie wybaczyć wszystko, co dzisiaj mi zrobił, byleby tylko było tak, jak wcześniej.
Żeby znów mnie przytulił, pocałował, powiedział, że mnie kocha i że wszystko się ułoży.
Chciałam umrzeć.
*
Nie wiem nawet kiedy udało mi się zasnąć. Przepłakałam kilka godzin, w między czasie łykając kilka tabletek przeciwbólowych.
Delikatnie podniosłam się na rękach, rozglądając się. Natarczywe, jasne promienie słoneczne niemal mnie oślepiały. 
W tym momencie usłyszałam za oknem dźwięk silnika. Moje serce przyspieszyło, kiedy tylko usłyszałam, że samochód zatrzymuje się niedaleko.
Gwałtownie wstałam z łóżka, ignorując nawet to, że wciąż byłam obolała i podbiegłam do okna. Nie myliłam się.
Głos uwiązł mi w gardle, serce zaczęło walić jak młotem, a dłonie trząść się.
Justin wysiadł z samochodu, idąc w kierunku drzwi swojego domu.
Wiecie na co miałam ochotę? Na wybiegnięcie z domu, rzucenie mu się na szyję i błagania go, abyśmy zapomnieli o wszystko, co się wczoraj wydarzyło.
Byłam tak strasznie żałosna.
Nie zrobił nic nadzwyczajnego, po prostu otworzył kluczem drzwi i wszedł do środka. Wyglądał..zachowywał się, jak gdyby nigdy nic. Jakby wczorajszy wieczór nie istniał. Znów zbierało mi się na płacz. Zacisnęłam swoje wargi, zasłaniając szybko roletę i wracając do łóżka.
Znów wtuliłam się w poduszkę, skulając się i wybuchając płaczem.
Justin, proszę. Wróć.
*
Chłopak wszedł do domu, rzucając klucze na komodę w przedpokoju i wchodząc do kuchni. Wyjął z lodówki pepsi, otwierając puszkę i biorąc łyk napoju.
Kac rozsadzał mu głowę i powodował okropną suszę w ustach.
Justin oparł się o blat, przecierając dłońmi twarz. Wyjął z kieszeni spodni swój telefon, na który przed chwilą przyszedł esemes.
Emily.
Już za tobą tęsknię.
-Ta idiotka naprawdę jeszcze nie zorientowała się, że jedyne, co mnie z nią łączy to łóżko od czasu do czasu? - powiedział sam do siebie, patrząc na wyświetlacz swojego iPhone'a.  Dzwonił do niej tylko i wyłącznie w jednym celu. Ona sama go nie obchodziła.
Była dla niego tylko pustą, łatwą idiotką, którą posuwał, kiedy miał na to ochotę. Chciał odpisać jej coś chamskiego, jednak nie miał nawet na to ochoty. Po prostu rzucił telefonem na stół, sam wychodząc z kuchni i wchodząc po schodach do góry.
Wszedł do łazienki, już w drodze zdejmując z siebie koszulkę i rzucając ja na podłogę. Oparł ręce o umywalkę, wpatrując się w swoje odbicie.
Miał ochotę znów się nawalić, zjarać czy naćpać. Chociaż powtarzał sobie, że Chanel zasłużyła na wszystko, co wczoraj jej zrobił, to podświadomie czuł się z tym źle.
Wziął głęboki oddech, prostując się i odpinając swoje spodnie, które za chwilę, wraz z bokserkami wylądowały na podłodze.
Justin wszedł do kabiny prysznicowej, zamykając ją za sobą.
Już po chwili ciepła woda zaczęła spływać po jego nagim ciele. Może to głupie, ale miał nadzieję, że razem z wodą "spłyną" z niego wszelkie wyrzuty sumienia, które mu towarzyszyły.
Sięgnął po żel pod prysznic, wlewając go sobie na dłonie i rozmasowując po chwili na swoim torsie.
-Przepraszam.
-Justin, proszę cię.
-No dalej, zrób to, jeśli to ma być twoja zemsta.
-Proszę, zostaw mnie.
-Kurwa. - Uderzył pięścią w ścianę prysznica, opierając się o nią. Nie potrafił wyrzucić z głowy Chanel. Wciąż myślał o tym, co zrobił i jakkolwiek jej nienawidził, czuł się z tym wszystkim po prostu źle.
Chyba dla niego samego zaskoczeniem było, że jest zdolny odczuwać coś takiego.
Jednak cały czas, kiedy jego "ludzka" strona zaczynała przeważać i wyrzuty sumienia zżerały go od środka, przypomniał sobie o esemesie, który przeczytał.
-Ta dziwka zdradziła cię z twoim kumplem, a ty jeszcze się nad nią użalasz. - Zaśmiał się ironicznie sam z siebie, przeczesując palcami swoje mokre włosy. - Ona już dostała to, na co zasłużyła, a tego kutasa zabiję przy pierwszej, lepszej okazji.
__________________________________________________________
Chyba znów wyszedł krótki. Przepraszam.
Czasem po prostu nie da się przeciągnąć rozdziału, bo byłby wtedy zbyt nudny, wierzcie mi. Poza tym, muszę dopiero wymyślić co dokładnie wydarzy się dalej.
I do tego..jest prawie 4 nad ranem. Rozumiecie.

Teraz tak oficjalnie.
Zaczyna się szkoła, czyli obowiązki, nauka, zadania itd. Na pewno nie będę w stanie dodawać rozdziały tak często. No, może na początku będą jeszcze luzy, to może wtedy.
Obiecuję mimo wszystko was nie zaniedbać. No i życzę wam sukcesów w nauce od września, żeby dobrze szłam wam nauka <3

77 komentarzy:

  1. Wstałam specjalnie żeby przeczytać rozdział. :) Mam nadzieję, że Jusa 'zjedzą' wyrzuty sumienia i że dowie się, że ona go nie zdradziła. Tak mi szkoda Chanel, jest taka naiwna, tak bardzo go kocha... Życzę Ci duuuużo weny i mam nadzieję że przeczytamy niedługo nowy rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piszę z telefonu więc powiem tylko: rozdział cudowny jak wszystkie <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Biedna Channel...Czy słowa ,,zdradziłam cię '' to od razu jednoznaczne !? Jak on mógł tak postąpić !? Jedyne co mnie zadowala to fakt, że dręczą go wyrzuty sumienia. Co ona teraz zrobi, jak sobie z tym poradzi?? On- wiadomo-wykorzysta inne i będzie próbował ,,zatopić się'' w alkoholu . Bardzo żal mi tej dziewczyny.
    Dzięki za szczerość do nn rozdziałów. Również życzę ci sukcesów w nauce, dużo radości, uśmiechu :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Umieram :o
    Kocham to opowiadanie.
    Aż zżera od środka z ciekawości co bedzie dalej i już nie mogę się doczekać .

    OdpowiedzUsuń
  5. Zajebisty. Natalka

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię Justina, to taki zajebisty ziomek, ale dwie inne dziewczyny jednego wieczoru? Ja się nie wtrącam... Ale podałabyś kontakt do niego?...
    Kurcze rozdział jak zwykle wspaniały i jedyne co mnie troszkę zdziwiło to, że Cher AŻ tak gwałtownie nie zareagowała, ale to dobrze (:
    Nigdy nie byłam od czegokolwiek uzależniona, ale przez ciebie jestem ._. Chociaż, cieszę się, że tak jest :>>
    Dobra, ja idę dalej spać, bo przed dziesiątą to ja nie wstaje, więc życzę duużo weny c:
    Much love <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawa jestem co wymyślisz tym razem ;) Z resztą, co byś nie napisała i tak będę się cieszyć, bo piszesz wspaniale ;* Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Genialny rozdział <3 z niecierpliwością czekam na następny ;D Tobie też życzę sukcesów w nauce ;D żeby szło ci dobrze już od samego początku ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Kolejny genialny rozdzial, cudo nad cudami, czekam z niecierpliwoscia na nastepny ;))))

    OdpowiedzUsuń
  10. ej no. Justin ma 'ludzką' stronę. *__* mam nadzieję, że w końcu dopuści do siebie myśl, że to, co zrobił było okropne i jakoś będzie próbował odzyskać Chanel... przecież on się w niej zakochał! i niech nawet nie udaje, że nie.. <3 rozdział cudowny i już się nie mogę doczekać NN <3

    @saaalvame

    OdpowiedzUsuń
  11. super,ciekawe jak to sie dalej potoczy :P

    OdpowiedzUsuń
  12. już się nie mogę doczekać co się stanie dalej :3
    mam nadzieje że go nie zabije że to są tylko puste słowa :o
    czekam na nn x

    OdpowiedzUsuń
  13. Rozdział jest super, ale jestem wkurzona na Justina.

    Czekam na nn.
    Pozdrawiam, Kadu ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co do rozdziału długość jest dobra ;D

      Usuń
  14. Jezu...rycze ;c
    Tak bardzo kocham Justina i Chanel razem.
    Mam nadzieję że w miarę szybko wszystko się ułoży.Chce żeby Justin cierpiał i tak słodko ją przepraszał,ale znając Chanel szybko mu wybaczy ;)
    Już nie mogę się doczekać nowych rozdziałów,jestem taka ciekawa co będzie dalej.
    Kocham Cię <3
    Życzę weny :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak on słodko mówił o rzeczach które w niej lubi *.* Justin się zakochał!

    OdpowiedzUsuń
  16. Boże, czekam na kolejny! <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Oby go zjadły wyrzuty sumienia! Jak on mógł ją tak potraktować?!

    Kocham tego bloga i nie mogę się już doczekać kolejnego rozdziału! <3
    Długość rozdziału jest dobra, więc nie przejmuj się ;*
    Tobie również życzę sukcesów w nauce ;*
    *.*

    OdpowiedzUsuń
  18. boże świetny rozdział, nie mogę się doczekać następnego, świetnie piszesz, masz wielki talent, zazdroszczę, kc

    OdpowiedzUsuń
  19. genialny rozdział <3 Justin teego żałuje w pewnym sensie czyli jest dobrze..xx

    OdpowiedzUsuń
  20. ostatnio nie miałam dostępu do kompa, więc nie wchodziłam na bloggera. dzisiaj weszłam i przeczytałam trzy ostatnie rozdziały i... RYCZĘ. nie spodziewałam się, że to tak się potoczy. jak Justin mógł? przecież to nawet bardzo poważna zdrada nie była. żal mi Chanel. jestem mega ciekawa co będzie dalej. czekam na kolejny! xx ily <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Strasznie jestem jak będzie wyglądało pierwsze styknięcie Justina i Chanel po tym wszystkim + świetny rozdział + również powodzenia w szkole : )

    OdpowiedzUsuń
  22. rozdział jak zawsze idealny, tak bardzo nie mogę doczekać się kolejnego bo tak bardzo chciałabym żeby jednak do siebie wrócili, dali sobie drugą szansę, żeby justin choć odrobinę się zmienił.. tak bardzo żal mi cher, to był w końcu jeden głupi pocałunek i to w dodatku po pijaku.. mam nadzieję że to justin pierwszy oprzytomnieje i zda sobie sprawę z tego co z traci a cher nie ulegnie tak łatwo i postawi sprawy jasno bo to ona jest w tym wszystkim pokrzywdzona, nie justin. piszę to w każdym komentarzu pod każdym rozdziałem ale po prostu kocham cię za to ff, najlepsze polskie ff o justinie, biję też na głowę nie jedno tłumaczenie tych wszystkich amerykańskich ff, jesteś najlepsza.
    +też ci życzę powodzenia w szkole, żeby szło ci dobrze i żebyś zdołała to wszystko razem połączyć :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Rozdział świetny, genialny po prostu !!! Sorry, za szczerość ale Chanel jest głupia jak moze po tym wszystkim tak po prostu chcieć, żeby on do niej wrócił??!! Ciekawi mnie jak będzie wyglądało ich spotkanie po tym wszystkim. Z niecierpliwością czekam na następny rozdział !!!:)
    +Dziękuje i tobie również życzę dużo sukcesów w nauce ;)
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  24. Po prostu cudowny!!! Kocham to opowiadanie ;-*
    Tak mi szkoda Chanel.właściwie to się jej nie dziwię.Ona naprawdęgo kocha,a przecież nie da się zapomnieć o wszystkich pięknych chwilach w parę godzin.
    Najważniejsze jest jednak to,że Justin zaczyna mieć wyżuty sumienia...To...hm...urocze...
    Dziękuję Ci za to opowiadanie.Jestem Twoją fanką !!!
    the-other-side-jb.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Jestem bardzo ciekawa co będzie dalej :) Obawiam się tylko o Kevina :( A Chanel jest taką idiotką.. mam jej już dość. Ech, no nic, czekam na następny! Ten był świetny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie jest idiotką, po prostu jest zakochana i chciała być szczera!

      Usuń
  26. Zajebiste he he rozumiem Chanel miałam dosłownie identycznie też wybaczyłam swojemu chłopakowi:)
    Zapraszam do mnie^^
    justintheselena.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój chłopak Ciebie pobił, zgwałcił i zostawił całkowicie załamana psychicznie?

      Usuń
    2. serio?? :/

      Usuń
  27. Mam nadzieje, ze Justin bedzie mial coraz wiecej tych ludzkich uczuc. :) jestem ciekawa, co wymyslisz dale.

    Co sie stanie z Kevinem? Nigdy go nie lubilam, ale nie chce, zeby cos mu sie stalo. :(

    OdpowiedzUsuń
  28. O rany! Warto było czekać, naprawdę! :)
    Świetny! Mam nadzieję, że Justina zeżrą te wyrzuty sumienia i przyjdzie do niej na kolanach prosić o wybaczenie :P

    Uh uh ale jestem ciekawa co będzie dalej :)

    @ameneris

    OdpowiedzUsuń
  29. o kurdee jednak Justin ma jakes uczucia SZOK , szkoda mi Chanel , boje sie tego co Justin moze zrobic Kevinowi . ciekawe czy cher wygada sie komus o tym co powiedziala jej Chanel . nie moge sie doczekac nowego rozdzialu , zycze weny :**

    OdpowiedzUsuń
  30. Jezuu.. <3 awwwwwwwww :D Zajebisteee :D Może obudzą się w nim uczucia do Cher? Jawtyhaighqvb

    OdpowiedzUsuń
  31. ciekawe co zrobi Justin Kevinowi.. uh, już widzę pijanego Justina, który przystawia się do Channel :)
    szkoda, że rozdział taki krótki, ale racja, czasami nie można go przeciągnąć.
    Tobie też życzę Kochanie udanego roku szkolnego <3
    i przepraszam za tak beznadziejny i krótki komentarz, ale jestem strasznie zmęczona na skomentowanie wszystkiego dokładnie. <3
    Elwira.

    OdpowiedzUsuń
  32. nawzajem :* a co do rozdzialu to wyszedl ci cudowny :):) szkoda ze Chanel jest taka naiwna bo myslalam ze to Justin wkrotce za nia zateskni a ona sie bedzie go bala i wogole tak bedzie fajnje xdd jezeli wiesz o co mi chodzi ^^ Ale fabule zostawian juz tobie i sie do niej nie mieszam bo masz juz pewnje tysiac pomyslow na ciag dalszy ;-) <3

    OdpowiedzUsuń
  33. Przepraszam, że komentuję dopiero dzisiaj ale wczoraj nie miałam dostępu do laptopa ;) Rozdział jak każdy zresztą jest niesamowity! Bardzo żal mi Chanel, rozumiem fakt, że pomimo tego co jej zrobił to ona dalej go kocha bo uczucie przecież nie może nagle zniknąć, ale gdyby on chciał do niej teraz wrócić i pare razy ją przeprosił to pewnie by mu w końcu wybaczyła a nie powinna! Kocha go okk, ale czegoś takiego nie można wybaczyć! Dobrze, że Justina zaczynają dopadać wyrzuty sumienia, to świadczy o tym ,że jeszcze je ma ;) Co nie zmienia faktu, że jest dupkiem (chociaż wciąż bardzo pociągającym ale jednak dupkiem)!.
    Jestem bardzo ciekawa kiedy 'porozmawia' ze swoim kumplem o tej całej akcji? No i co powiedzą rodzice Chanel jak ją zobaczą w takim stanie? Mam tyle pytań w głowie, masakra ;) Słuchałam tego rozdziału przy piosence, którą Ci wysłałam Sobota-Toksyczna miłość jej wersja.
    'Uważajcie dziewczyny na tych toksycznych skurwysynów.'
    Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział ;*
    Pozdrawiam, kocham to opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń
  34. Matko kocham to <33! Świeetny rozdział ♥ Jestem ciekawa jak potoczy się sprawa z Justinem i Chanel On musi kurde wiedzieć, że to tylko pocałunek... :D

    OdpowiedzUsuń
  35. Tobie też życzmy sukcesów jak najlepszych <33 Super rozdział :) Nie musisz dodawać rozdziałów często wystarczy, że dalej wgl będziesz je dodawać :D

    OdpowiedzUsuń
  36. Zapraszam też do mnie:
    http://chcialabys-nie-pamietac.blogspot.com/ ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Hm... Dosłownie cudne <3
    Szkoda mi Chanel, Justin potraktował ją jak dziwke nawet nie usłyszawszy co ma po powiedzenia. I nie tylko dlatego, bo jak zdradzał ją to też było dobrze, a ona po pijaku nie może nikogo pocałować .__.
    Ale pomimo tego Justin nadal jest kurewsko pociągający, więc to mu się wybacza xx kurna, jak tak dalej pójdzie to trafię przez ciebie to psychiatry xp
    Zastanawiam się jeszcze co zrobi Cher, powie o tym komuś czy pobije Justina, hehe. I czy Katy się dowie o tym gwałcie :o
    Kurde, mam tyle pytań w głowie, że mnie dosłownie roznosi !
    Czekam, kocham, pozdrawiam:
    Ja :) <3

    OdpowiedzUsuń
  38. NIECH ON SIĘ DOWIE, ŻE ONA GO TYLKO POCAŁOWAŁA I NIECH DO SIEBIE WRÓCĄ!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  39. Wiem ze kometarze motywuja Cie do dalszej pracy wiec LUDZIE JEZEI CHCECIE CZYTAC MUSIIE KOMENTOWAC TO IDZIE W DWIE STRONY DOCENCIE TO ZE ONA POSWIECA CZAS DLA WAS WIEC JEZELI CZYTASZ SKOMENTUJ TO NIE JEST TRUDNE . A rodzial no kuźwa emocjonalny jak trzeba Justin chamsko bo sam pieprzy sie z innymi laskami a ona tylko sie calowala boze po co ta afera , blog jest cudowny pamietam jak zaczynalam czytac to bylo takie oooooo swietny blog *_* No wiec dodawaj dodawaj dla nas czytelnikow , kocham Cie i pozdrawiam :* / @novilley

    OdpowiedzUsuń
  40. Cudowny rozdział! Bardzo lubię Twoje opowiadanie szczerze ? to mój ulubiony polski blog :D Bardzo bym chciała żeby Justin i Chanel się zeszli ;> Nie moge sie doczekac nn :3
    ----------------------
    Zapraszam na mój blog, nie jest o Justinie ale jednak :)
    http://niezwyklezwyklacodziennosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  41. UMIERAM ♥_♥ KOCHAM To <33! Super rozdział DRAMA :D

    OdpowiedzUsuń
  42. o mój boze co ten justin narobił. super rozdział nie moge sie doczekać kolejnego <3

    OdpowiedzUsuń
  43. Jesteś niezwykła zazdroszczę Ci talentu ♥

    OdpowiedzUsuń
  44. Nie wiem jak ty to robisz , ale jesteś genialna . Rozdział może nie należy do najdłuższych , ale nie o to tu chodzi. Jest w nim przesłanie, co jest bardzo ważne w opowiadaniach.
    Co do Justina ... Yhh potraktował Chanel okropnie , jednak wierzę , że w głębi niego czai się dobro, współczucie i miłość .
    Chanel głupia , naiwna i nieszczęśliwie zakochanaaaa !
    Kocham ten blog , jest wspaniały. Masz talent dziewczyno, czytając tego bloga za każdym razem mnie zaskakujesz !
    Czekam nn ! Loveee :* / @natalii17

    OdpowiedzUsuń
  45. Taki świetny rozdział, a tak mało komentarzy, szkoda, naprawdę :c mam nadzieję, że się tym nie przejmujesz i dodasz rozdział jak najszybciej tylko będziesz mogła, bo naprawdę akcja świetnie się rozkręcił i wręcz nie mogę się doczekać co będzie dalej ;o Powodzenia w pisaniu kolejnego rozdziału kochana!

    OdpowiedzUsuń
  46. cudo, szybko dawaj następny, niesamowicie piszesz<3

    OdpowiedzUsuń
  47. Świetny blog! :) Kiedyś zaczęłam go czytać, ale jakoś przestałam i teraz kilka dni temu zaczęłam od nowa czytać, SUPER! :)
    Czekam na NN <3

    OdpowiedzUsuń
  48. co się porobiło. początek wakacji pełny wrażeń.co tą biedną dziewczynę czeka, ciekawa jestem czy będzie ją prześladował, chował się za ciemnym rogiem i wykorzystywał jej słabość do niego. boję się, strasznie się boje co będzie dalej, co będzie z nimi...


    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  49. hej directonerki ! zobaczcie co właśnie znalazłam : http://movies.xaa.pl/?p=11 to jest film :"This is us" !!! można go spokojnie pobrać i pooglądać w domu chłopaków z 1D <3 opis jest po angielsku, ale w filmie można włączyć polskie napisy także super;) bylam na nim w kinie, ale pobrałam go i teraz oglądam codziennie haha ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kogo to obchodzi...

      Justin zgwałcił Chanel rozumiesz!!!

      Usuń
  50. Mam nadzieję, że zjedzą go wyrzuty sumienia! Chanel nie bądź głupia i mu nie wybaczaj! Czekam na następny rozdział! ;)

    OdpowiedzUsuń
  51. KOCHAM TEGO BLOGA, rozdział zajebisty, nie mogę się doczekać następnego!!

    OdpowiedzUsuń
  52. Czekam na następny!

    OdpowiedzUsuń
  53. QJustin pewnie zrozumie, że źle postąpił, gdy zauważy Chanel z kimś innym i poczuje zazdrość, że to nie on jest na jego miejscu :)

    OdpowiedzUsuń
  54. rozdział absolutnie rewelacyjny... Justin zaskoczył mnie cholernie, byłam w szoku, lecz mam nadzieję, że zrozumie i będzie starał się o Chanel, chociaż wolałabym, aby zrobił to w swój sposób, np. zarywanie do niej na jakiejś imprezie, a nie jakieś słodkości, bo tego w opowiadaniu nie może być za dużo. czekam na nowy rozdział!<3

    OdpowiedzUsuń
  55. Cudowne *-*
    On się cały czas nią bawił..
    Szczerze mówiąc fajnie by było gdyby ona troszkę zmądrzała i nie chciała teraz do niego wrócić jak głupia.
    Liczę na to, że jej chociaż z deka przejdzie.
    Ughh a on to dupek. xd
    Czekam na nn<3

    OdpowiedzUsuń
  56. Uwielbiam to <33! Rozdział jak zawsze cudowny ♥

    OdpowiedzUsuń
  57. ♥_♥ Świeeeetny! Czekam z niecierpliwoscia na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  58. Zajebiste opowiadanie! <3

    OdpowiedzUsuń
  59. Justin jesteś dupkiem! Mam nadzieję, że Chanel do niego nie wróci! Czekam na następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  60. Czeeeeeekam <33

    OdpowiedzUsuń
  61. jezu, piszesz świetnie! czekam na kolejny rozdział, awww!

    OdpowiedzUsuń
  62. Swietnie po prostu brak slow <3
    kocham Cie dziewczyno i twoje opowiadanie ;*****

    OdpowiedzUsuń
  63. najlepsze opowiadanie jakie kiedykolwiek czytałam, bez kitu, pisz szybciutko następny kochana, bo wychodzi ci to zajebiście! :*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*

    OdpowiedzUsuń
  64. Kocham! Świetnie opisujesz uczucia bohaterów!

    OdpowiedzUsuń
  65. Nowe gify są świetne <3 Nie dziwię się, że po pijaku pocałowała Kevina<3 Jakie ciacho, aww ;D

    OdpowiedzUsuń
  66. no jaki chuj..................

    OdpowiedzUsuń
  67. popłakałam się strasznie to przeżywam, niesmowite opowiadanie..masz talent

    OdpowiedzUsuń