wtorek, 20 sierpnia 2013

Rozdział 30.

Leżałam w swoim pokoju, nieudolnie starając się pozbyć wyrzutów sumienia. Nawet nie docierało do mnie jak mogłam coś takiego zrobić. Jak w ogóle mógł przyjść mi do głowy taki pomysł? Przecież na trzeźwo nigdy nie przeszłoby przez myśl, żeby zdradzić Justina. Za bardzo go kocham.
Chociaż nie mogłam zaprzeczyć, że Kevin był przystojny.
To znaczy, to oczywiście nie ma nic do rzeczy.
Wiecie co jest najzabawniejsze? Że w tym wszystkim zapomniałam nawet, że już jutro był koniec roku szkolnego. Upragniona wolność. Chociaż ja chyba nie mogłam tego tak nazwać, skoro w dalszym ciągu rodzice mnie kontrolowali.
 Oni naprawdę sądzą, że od czasu, kiedy zabronili mi spotykać się z Justinem, to się z nim nie widziałam? Ups.
W tym momencie dostałam esemesa.
Chanel, przepraszam za moje dzisiejsze zachowanie. Wiem, że zachowałem się jak kretyn. Przepraszam, kocham Cię.
Poczułam nieprzyjemny ucisk w brzuchu, przypominając sobie o tym, co powiedział mi Kevin. Czułam okropne wyrzuty sumienia, z którymi po prostu sobie nie radziłam. Bałam się jak zareaguje, kiedy spojrzę mu w oczy. Przecież ja chyba "wygadam się" samym swoich zachowaniem.
Nie rozumiem osób, które zdradzają i potrafią potem normalnie się po tym zachowywać. Przecież to chore.
Przygryzłam wargę, wpatrując się w wyświetlacz iPhone'a i czytając po raz piąty treść wiadomości.
To nic, jest okej. Byłeś zły, rozumiem. Też Cię kocham.
Wysłałam esemesa, odkładając telefon na bok, na łóżko.
Czułam, że aktualnie nie mam prawa być na niego zła o cokolwiek. To ja byłam teraz winna. Cholera, ja naprawdę mam wrażenie, że zasługuje na każdy jego wybuch złości, czy złe słowo skierowane do mnie. Naprawdę.
 Przekręciłam się na drugi bok, wtulając się w poduszkę.
Zdecydowanie wolałam zasypiać wtulona w Justina.
Zaczęłam zastanawiać się co teraz. Wyrzuty sumienia męczyły mnie niemiłosiernie, ale z drugiej strony bałam się, a raczej byłam przerażona myślą jak zachowałby się Justin, gdyby się o tym dowiedział.
Wiedziałam jak nerwowy potrafił być. Jak szybko się wściekał i jak mało panował wtedy nad sobą. Był wtedy nieprzewidywalny, dosłownie.
Przymknęłam powieki, oblizując swoje wargi.
Chcę już zasnąć i chociaż na te kilka godzin zapomnieć o tym wszystkim.
*
-Boże, nie wierzę, że to już naprawdę koniec. Koniec wstawania rano, odrabiana prac domowych, nauki i wszystkich innych, okropnych rzeczy związanych ze szkołą. - Westchnęła Cher, kiedy wychodziłyśmy z budynku szkoły.
-Ukochana wolność. - Uśmiechnęłam się, schodząc z ostatniego stopnia schodów.
-Przed nami trzecia liceum. Nie wiem jak wy, ale ja jestem przerażona - dodała Katy, na co obie, równocześnie z Cher szturchnęłyśmy ją w ramie.
-Co jest z tobą nie tak? Mamy pierwszy dzień wakacji, a ty mówisz o tym, co będzie we wrześniu? - Spojrzałam na nią z udawanym wyrzutem, na co wszystkie parsknęłyśmy śmiechem.
-Tylko mówię! - Zaśmiała się, odgarniając swoje blond włosy na bok.
-Wiecie co? Ja jestem przerażona, ale tymi wakacjami. - Westchnęłam, siadając na ławce.
Dziewczyny usiadły obok mnie, patrząc na mnie ze zdziwieniem.
-To znaczy? - spytała Cher.
-Teraz spotykałam się z Justinem w szkole, albo w czasie, kiedy rzekomo byłam w szkole. A co będzie teraz?
-Faktycznie nieciekawe. - Katy spojrzała na mnie uważnie, oblizując swoje wargi. - Ale z drugiej strony. Przecież nie będą trzymać cię przez całe wakacje w domu. Będziesz mówić, że wychodzisz na przykład do mnie, a pójdziesz do Justina. Przecież będziemy cię kryć - dodała.
-Wiecie, że was kocham, no nie? - Uśmiechnęłam się.
-Wiemy - odpowiedziały niemalże równo, śmiejąc się.
Przez chwilę panowała cisza, która zdecydowanie mi nie służyła. Zaczęłam czuć, że chyba muszę się wygadać, bo inaczej dosłownie mnie rozniesie.
Ugh, nienawidziłam tego w sobie.
-Dziewczyny - zaczęłam niepewnie, a obie od razu uważnie na mnie spojrzały. -Generalnie, to mam dwie takie sprawy o których muszę, a raczej chcę wam powiedzieć - dodałam. -Mogą was troszeczkę zaszokować.
Spojrzały na mnie z wyczekiwaniem.
-Mów - ponagliła mnie Cher, a ja w oczach ich obu widziałam cholerne zaciekawienie.
-No więc. - Westchnęłam. - Nie wiem w sumie od której zacząć, ale może niech będzie po kolei. Wczoraj rano...- zacięłam się, nie mając pojęcia jak ująć to w słowa. - Tak jakby prawie zaszłam w ciąże - dodałam, a widząc ich reakcję naprawdę miałam ochotę wybuchnąć śmiechem. Chociaż wcale mi do niego nie było.
-Co? - spytały prawie równocześnie.
Wiedziałam, że to zabrzmi niezrozumiale.
-No bo zrobiliśmy to z Justinem bez zabezpieczenia - wyjaśniłam. Ich wzrok wbity we mnie aktualnie mnie przerażał.
-Posrało cię? - Katy dosłownie wydukała, nie odrywając ode mnie wzroku. -I co teraz?
-Spokojnie. - Westchnęłam. - Sytuacja opanowana - dodałam i miałam ochotę zaśmiać się z samej siebie i tego, jak to zabrzmiało. - Wzięłam tabletkę. Wiecie, tą która bierze się "po" - wyjaśniłam.
Przez chwilę obie nie odezwały się słowem. Po prostu gapiły się na mnie, jakby zobaczyły ducha, czy coś w tym stylu. No albo jakby chciały mnie zabić. Podobnie.
-Boże, jakiego stracha mi napędziłaś - powiedziała po chwili Cher, przykładając dłoń do serca i uśmiechając się przez głośny oddech.
Zaśmiałam się, spuszczając głowę.
-A Chanel. Tak swoją drogą. Lepiej z gumką czy bez? - wypaliła Katy, na co ja odruchowo parsknęłam śmiechem.
-Boże. - Przyłożyłam dłoń do czoła. -Bez - dodałam i spuściłam głowę, delikatnie się rumieniąc.
-Lepiej go czujesz? - Dosłownie wyszczerzyła się Cher, a ja przysięgam, że dostałam zaniku mózgu.
-Kogo? - wypaliłam, na co dziewczyny dosłownie wybuchły śmiechem.
Dopiero teraz zrozumiałam. Momentalnie zaczęłam się śmiać i spuściłam głowę zawstydzona.
-Tak, dokładnie tak. - Parsknęłam kręcąc głową.
Po naszych co najmniej piętnastominutowych wybuchach śmiechu przyszedł czas na to mniej zabawne.
-A ta druga rzecz o której miałaś nam powiedzieć, to co? - spytała w końcu Katy.
Wzięłam głęboki oddech, zbierając się na powiedzenie "zdradziłam Justina".
-No bo ja..zdra..- W tym momencie przeżyłam mini zawał.
-Cześć kochanie. - "Ktoś" podszedł do ławki od tyłu i objął mnie, całując w policzek.
O.
Mój.
Boże.
-Hej. - Uśmiechnęłam się, mając pieprzoną nadzieję, że brzmię naturalnie i słodko. Wstałam, czekając aż Justin obejdzie ławkę i podejdzie się przywitać.
Przytuliłam go, dając mu krótkiego buziaka w usta.
Czułam się jak zdradziecka szmata. Dosłownie.
-Hej. - Uśmiechnął się do dziewczyn, łapiąc mnie za rękę.
Moje serce dosłownie waliło jak młotem. Przecież tak mało brakowało, żeby Justin usłyszał jak mówię, że go zdradziłam.
-Przeszkadzam? Wiedziałem o której kończysz, więc chciałem odwieźć cię do domu - powiedział, przyciągając mnie lekko do siebie i splatając nasze palce.
-Nie, jasne, że nie. Ja w sumie miałam się już zbierać - odparłam i uśmiechnęłam się blado. Moje serce wciąż niebezpiecznie kołatało. -Dzięki, że po mnie przyjechałeś.
-Nie ma sprawy. - Odwzajemnił gest. -Was też odwieźć? - zwrócił się do Katy i Cher, które wpatrywały się w nas, dosłownie jak w obrazek.
-Nie, dzięki, my tu jeszcze trochę posiedzimy. - Uśmiechnęła się Cher.
-Na pewno? To żaden problem.
-Na pewno, ale dziękujemy - dodała Katy, posyłając mu chyba najsłodszy ze swoich uśmiechów.
-Jak chcecie. - Uśmiechnął się.
-Okej, to będę się zbierać. Narazie. -  powiedziałam, wciąż czując się niepewnie. Miałam wrażenie, że Justin wiedział.
Boże, odbija mi.
Oddaliliśmy się od dziewczyn, idąc w kierunku miejsca, w którym Justin zaparkował. Szłam ze spuszczoną głową, przygryzając swoje wargi.
-Ej mała, co jest? - powiedział po chwili, łapiąc mnie za drugą rękę i stając naprzeciw mnie.
-Nic. - Uśmiechnęłam się blado, dosłownie bojąc się spojrzeć mu w oczy.
-Przecież widzę - odparł i delikatnie ujął mój podbródek, wymuszając tym samym, żebym spojrzała w jego oczy. -Dalej jesteś na mnie zła za wczoraj? - spytał, głaskając kciukiem moją twarz.
-Nie, przecież pisałam ci już, że nie. Rozumiem, byłeś zdenerwowany. Zresztą naprawdę wszystko jest okej. - Po raz kolejny posłałam mu blady uśmiech, jednak widząc wyraz jego twarzy, mówiący "kłamiesz", wiedziałam, że będę musiała coś wymyślić. - Martwię się po prostu trochę rodzicami. W końcu na pewno będą mnie kontrolować i tak dalej - dodałam, uświadamiając sobie, że coraz lepiej idzie mi kłamanie.
To przerażające.
I pożyteczne.
Łyknął to.
-Chanel, nie martw się. Przecież nie będą za tobą chodzić. Powiesz, że idziesz do jakiejś koleżanki, a przyjdziesz do mnie. Poza tym od czego mamy noc. - Uśmiechnął się słodko, czym od razu lekko poprawił mi humor.
-No tak. - Zaśmiałam się i zrobiłam krok do przodu, wtulając się w niego.
Potrzebowałam tego.
*
-Zatrzymaj się, wysiądę tutaj - powiedziałam, kiedy znajdowaliśmy się jakieś pięć minut od mojego domu.
-Co? Dlaczego? - spytał, a ja westchnęłam odpinając pasy.
-A co jeśli mama zobaczy jak wysiadam z twojego samochodu? - spytałam retorycznie, obracając głowę w jego stronę.
-No tak. - Westchnął i zjechał na pobocze, gasząc silnik. - Będziemy się dzisiaj widzieć? - spytał, kładąc dłoń na moim odkrytym spod czarnej spódniczki kolanie.
-Chciałabym - odparłam, głośno wypuszczając powietrze z ust. - Nie wiem, może powiem, że idę do Cher? Coś wykombinuję. - Uśmiechnęłam się.
-Zła Chanel. - Zaśmiał się, przybliżając się do mnie, całując mnie delikatnie w usta i jednocześnie wjeżdżając swoją dłonią wyżej, pod moją spódniczkę. -Wieczorem też ubierz spódniczkę - szepnął mi po chwili do ucha, sunąc palcami po moim udzie.
Pod wpływem jego dotyku dosłownie wymiękałam.
-Dlaczego? - Zachichotałam, kładąc dłoń na jego policzku.
-Jeszcze nigdy jej przy mnie nie ubierałaś, a wyglądasz w niej seksownie - mruknął, a ja czułam na szyi jego usta układające się w uśmiech.
-Nie ma sprawy. - Zaśmiałam się, przygryzając dolną wargę.
Justin złożył ostatni pocałunek na mojej szyi, po czym odsunął się ode mnie, wracając do swojej wcześniejszej pozycji.
-Napiszę ci jeszcze kiedy będę wolna. To do później. - Uśmiechnęłam się, wychodząc z samochodu.
-Do zobaczenia, skarbie - odpowiedział, odpalając ponownie silnik.
Zamknęłam za sobą drzwi samochodu, po czym założyłam ręce na piersi, uśmiechając się jeszcze do chłopaka, póki nie odjechał.
*
Weszłam do domu, zdejmując swoje szpilki i wchodząc do salonu, w którym mama malowała akurat paznokcie.
-Cześć. - Uśmiechnęła się do mnie, a ja miałam ochotę przewrócić oczami i odpowiedzieć coś chamskiego.
Ona naprawdę myśli, że wszystko będzie po staremu? Och, oczywiście. Przecież ona tylko rujnuje mi życie, nie pozwalając mi się spotykać z chłopakiem, którego kocham. A zła ja ma jeszcze do niej pretensje.
Nic nie odpowiedziałam, udając się od razu w kierunku schodów.
-Odgrzać ci obiad? - krzyknęła jeszcze za mną.
-Nie jestem głodna - odpowiedziałam, brzmiąc cóż, dosyć wrednie, jednak nie miałam zamiaru być miłą.
Weszłam po schodach, wchodząc do swojego pokoju i zatrzaskując za sobą drzwi. Rzuciłam na bok torbę, włączając od razu telewizor i otwierając szafę z ubraniami.
Jedyne czego chciałam, to zdjąć już siebie te odświętne ubrania i włożyć coś luźnego.
Szczerze? Nienawidziłam spódniczek. Wieczorem włożę jakąś tylko i wyłącznie dlatego, że Justin mnie o to poprosił.
Wyjęłam luźną, dłuższą bokserkę i krótkie jeansowe spodenki, po czym od razu przebrałam się w te rzeczy.
Położyłam się na łóżku, szukając w telewizji czegoś interesującego, co mogłabym obejrzeć, kiedy mój iPhone zakomunikował mi, że ktoś do mnie napisał.
Wzięłam go do ręki, odblokowując i sprawdzając wiadomości.
Kevin.
I znów ten cholerny ucisk w brzuchu, którego tak szczerze nienawidziłam.
Chanel, wiem, że nie chcesz na pewno o tym mówić, ale to po prostu nie daje mi spokoju. Masz zamiar powiedzieć o tym Justinowi?
Przygryzłam dolną wargę, wpatrując się w treść esemesa.
Nie wiem, ale nie martw się. Nawet jeśli się przyznam, to nie wspomnę o tobie. Powiem, że to był jakiś inny chłopak.
Powiedziałam prawdę. Nie miałam zamiaru nikogo wsypać. Jeśli Kevin nie czuł potrzeby przyznania się Justinowi do winy, to to już nie był mój interes.
A ja? Ja nie mam pojęcia co zrobię. Wiem tylko, że wyrzuty sumienia męczyły mnie niemiłosiernie.
Dziękuję, że zachowujesz się tak w porządku, ale nie powinnaś o niczym mówić Justinowi. Ten człowiek jest nieprzewidywalny, kiedy porządnie się wścieknie. Nie wiem co może mu strzelić do głowy, kiedy dowie się o czymś takim.
Przez moją głową przemknął obraz, kiedy Jus wściekł się, kiedy zaczęłam kłócić się z nim o Emily i mnie..uderzył.
Potrząsnęłam głowa, chcąc przestać o tym myśleć.
To był jeden, pieprzony raz. Nigdy więcej się to nie powtórzyło i nie powtórzy. Obiecał mi.
Nie wiedziałam co odpisać Kevinowi i szczerze mówiąc, chyba nie miałam nawet na to ochoty. Już chciałam odłożyć swojego iPhone'a na bok, kiedy uświadomiłam sobie, że muszę coś załatwić.
Wybrałam numer Cher, przykładając telefon do ucha i oczekując na odebranie przez nią połączenia.
-Hej, co jest? - Usłyszałam po chwili.
-Hej. Słuchaj, mam prośbę. Mogłabyś dzisiaj mnie kryć? Chcę się spotkać z Justinem, więc muszę wkręcić coś mamie. Powiem, że idę do ciebie. O wiem, że urządzamy sobie taki babski wieczór czy coś w tym stylu - wyjaśniłam, bawiąc się kosmykiem swoich włosów.
-Jasne, nie ma sprawy - odparła od razu, na co ja uśmiechnęłam się do sufitu.
Tak strasznie cieszyłam się, że dziewczyny w końcu zaakceptowały Justina i przestały robić mi o niego wyrzuty.
-To wiesz co? Zejdę teraz na dół, udając, że przygotowuję sobie jedzenie. Po prostu, żeby mama usłyszała jak rozmawiam z tobą przez telefon - dodałam, wstając z łóżka i wychodząc z pokoju.
Wow, naprawdę staję się mistrzynią kłamstwa.
Zbiegłam po schodach na dół, wchodząc do kuchni, która znajdowała się tuż przy salonie, w którym znajdowała się mama.
-Cher, to jak, dzisiaj się widzimy? - powiedziałam na tyle głośno, aby mama mogła to spokojnie usłyszeć.
Dziewczyna zaśmiała się do telefonu, wiedząc, że zaczęłam grać.
-Mhm, tak jasne. - Parsknęła śmiechem.
-O której? Dziewiętnasta? Jasne. Chociaż zaczekaj chwilę - kontynuowałam, odkładając na chwilę telefon od ucha i wchodząc do salonu.
-Mogę dzisiaj iść wieczorem do Cher? Chciałyśmy trochę pogadać o wakacjach i tak dalej - spytałam, mając nadzieję, że brzmię naprawdę przekonująco.
Mama spojrzała na mnie uważnie znad stołu, na którym znajdował się czerwony lakier do paznokci, którego aktualnie używała.
-Dobrze, idź. Czemu nie. - Uśmiechnęła się, po czym spuściła z powrotem głowę, malując swoje paznokcie.
-Dzięki - mruknęłam niby obojętnie, jednak kiedy tylko wróciłam do kuchni, na moich ustach pojawił się ogromny uśmiech.
-No to widzimy się wieczorem? - spytałam ponownie głośno, nie mogąc przestać się uśmiechać.
-Czyli się udało? - Zaśmiała się. - Tak, jasne. To widzimy się wieczorem, pozdrów Justina i jeśli masz zamiar zostać u niego trochę dłużej, to błagam użyjcie tym razem gumki - dodała, a ja po prostu nie mogłam powstrzymać się od głośnego parsknięcia śmiechem.
-Tak, mhm. Będę pamiętać. To do wieczora - powiedziałam przez śmiech, po czym pożegnałam się z Cher i rozłączyłam się, odkładając telefon na blat.
*
-Ugh, nienawidzę go - mruknęłam sama do siebie, grzebiąc w swojej szafie z ciuchami i szukając jakichś spódniczek.
Miałam je na samym dnie wszystkich swoich ubrań. Po prostu ich nie znosiłam. Nie lubiłam ich nosić, a poprawianie ich za każdym razem, kiedy siadałam, doprowadzało mnie do szału.
Kiedy w końcu znalazłam coś, co mogłabym włożyć byłam w siódmym niebie. Było już za dwadzieścia siódma, co oznaczało, że za dwadzieścia minut miałam być w miejscu, w którym Justin miał na mnie czekać.
Dobre sobie, jeszcze nawet się nie ubrałam, nie wspominając o ułożeniu włosów i pomalowaniu się.
Kochanie, spóźnię się jakieś dziesięć-piętnaście minut. Przepraszam.
Wysłałam mu esemesa, po czym wróciłam do przygotowywania się.
*
-Warto było tyle na ciebie czekać. - Uśmiechnął się, kiedy tylko mnie zobaczył. Opierał się  o maskę swojego samochodu, wyglądając nieprzyzwoicie seksownie.
Jak zwykle.
Kurwa.
Co ten człowiek ze mną zrobił?
-Och, już się nie podlizuj. - Prychnęłam ze śmiechem, chcąc od razu go wyminąć i wejść do samochodu, jednak Justin złapał mnie za nadgarstek, przyciągając do siebie.
-Przywitałabyś się ładnie ze mną, wiesz. - Uśmiechnął się zadziornie, łapiąc mnie w pasie i przyciągając do siebie. Przysunął swoją twarz do mojej, całując mnie.
Zsunął swoje dłonie niżej, w końcu wsuwając je pod moją spódniczkę.
-Przestań. - Zaśmiałam się, odrywając od jego ust. - Tutaj kręcą się ludzie - dodałam.
-I dobrze, niech wszyscy widzą, że jesteś moja. - Uśmiechnął się, przygryzając wargę i trzymając mnie za uda pod spódniczką.
W tym momencie zza rogu wyszła jakaś starsza kobieta, żeby nie powiedzieć staruszka. Momentalnie złapałam za dłonie Justina, usiłując wyciągnąć je spod swojego ubrania i odsunąć się trochę od niego.
Tyle, że on chyba nie miał zamiaru mnie puścić.
Kobieta spojrzała na nas z nieukrywanym zażenowaniem, żeby nie powiedzieć ze zniesmaczoną miną.
Jakbyśmy co najmniej się tutaj pieprzyli.
-Puść mnie - warknęłam cicho, mając ochotę go zamordować.
Cholera, nie znałam tej baby, ale mimo wszystko nie chciałam, żeby ktokolwiek widział jak daje się obmacywać na środku ulicy.
Nie uwierzycie, ale miałam jeszcze do siebie szacunek.
Kiedy tylko staruszka skręciła i zniknęła z naszego pola widzenia, od razu gwałtownie wyrwałam się z objęć Justina i odsunęłam się.
-Kiedyś cię uduszę, wiesz o tym? - powiedziałam, patrząc na niego z wyrzutem.
-Ale co ja takiego zrobiłem? - Zaśmiał się, unosząc przepraszająco dłonie.
-To nie jest śmieszne - warknęłam, zakładając ręce na piersi. - Nie chcę, żeby kiedyś zobaczył mnie ktoś znajomy albo nie daj Boże sąsiedzi, bo naprawdę nie mam zamiaru wyrobić sobie nieciekawej opinii - dodałam i podeszłam do samochodu, wchodząc do niego i zatrzaskując za sobą drzwi.
W tym momencie byłam na niego zła.
Naprawdę.
Pozwalał sobie na zbyt dużo, traktował mnie jak swoją własność, jakby mógł robić ze mną wszystko, kiedy tylko miał na to ochotę.
Na to na pewno nie mogłam pozwolić.
Po chwili Justin wsiadł do samochodu od swojej strony. Siedziałam z rękami założonymi na piersi i nie uraczyłam go nawet spojrzeniem. Kiedy po jakichś trzydziestu sekundach wciąż staliśmy w miejscu, postanowiłam się odezwać.
-Czemu nie jedziemy? - spytałam oschle, odwracając głowę w jego kierunku.
Justin siedział wygodnie oparty o swój fotel i luźno trzymając kolana. Wyglądał jakby nie miał najmniejszego zamiaru gdziekolwiek odjeżdżać.
-Jaja sobie robisz? Chyba mieliśmy jechać do ciebie, no nie? - dodałam, patrząc na niego i będąc coraz bardziej zirytowana jego wyluzowaniem.
Chłopak głośno westchnął, przekręcając głowę w moją stronę i patrząc na mnie.
-Jesteś na mnie zła, czekam aż ochłoniesz - odpowiedział całkiem spokojnie.
Parsknęłam ironicznym śmiechem.
-Normalni ludzie by po prostu przeprosili - prychnęłam pod nosem.
-Mówiłem już, że nie zrobiłem nic złego - odparł, wyjmując z kieszeni spodni paczkę papierosów i zapalniczkę.
Boże, trzymajcie mnie, bo rozniosę tego człowieka.
-Ach tak, czyli uważasz, że wszystko ci wolno? Że kiedy mówię "puść mnie", to ty masz prawo w dalszym ciągu mnie trzymać, tak? Ależ tak, oczywiście, bo ja jestem twoją, pieprzoną własnością - powiedziałam z ironią w głosie.
Chłopak mocno zaciągnął się papierosem, wypuszczając z ust dym.
-Naprawdę tak przejęłaś się tą babą? - spytał, ponownie wkładając do ust szluga.
-Ale to już nie chodzi o to! - zirytowałam się, podnosząc głos. - Chodzi o to, że o coś cię prosiłam, a ty tego nie zrobiłeś - wyjaśniłam.
-No więc jeśli poproszę cię o to, żebyś mi teraz obciągnęła, a ty się nie zgodzisz, to mam się na ciebie obrazić? - spytał śmiertelnie poważnie tonem.
Zatkało mnie.
Ten człowiek był niereformowalny.
 -Że co? - prychnęłam. -To jest co innego! - dodałam od razu, chociaż w dalszym ciągu byłam w szoku spowodowanym jego słowami.
 -No co? Proszę cię o to, a ty tego nie robisz. Dlaczego? Pff, mam focha. - Parsknął śmiechem, naśladując mnie.
Czułam, że pomimo mojej złości zaraz wybuchnę śmiechem. Na moich ustach pojawił się lekki uśmiech, jednak zacisnęłam wargi, nie chcąc aby Justin go zauważył.
-Oj Chanel, nie gniewaj się już - powiedział w końcu to, co chyba powinien powiedzieć na samym początku.
Wyrzucił przez okno papierosa, odwracając się w moim kierunku. Położył dłoń na moim kolanie, przybliżając się lekko do mnie.
-Nie pozwoliłam ci mnie dotknąć - powiedziałam oschle, chociaż szczerze mówiąc chciało mi się z tego wszystkiego już śmiać i nie miałam ochoty dłużej się kłócić.
-Ups - mruknął, podnosząc swoją dłoń i trzymając ją nad moją skórą.
Samoistnie się uśmiechnęłam, co on od razu wyłapał.
Położył swoją dłoń na moim policzku i przysunął do mnie. Na jego ustach pojawił się uśmiech. Wiedział już, że przestałam się gniewać.
-Przepraszam, że wtedy cię nie puściłem - powiedział już całkiem serio i pocałował mnie w policzek, po czym się odsunął, wracając na swoje miejsce. Uśmiechnęłam się, spuszczając głowę i wpatrując się w swoje uda.
Potrafił udobruchać mnie w dziesięć minut.
-Zgoda? - Podniósł dłonią mój podbródek.
-Nienawidzę cię - powiedziałam i pokręciłam głową z uśmiechem, na co on się zaśmiał.
-Kocham cię mocniej, kotek - odparł, w końcu wkładając kluczyk do stacyjki i odpalając silnik.
*
Oglądaliśmy w telewizji jakiś film, kiedy moje zmęczenie wzięło górę. Zasnęłam na łóżku wtulona w klatkę piersiową Justina.
Sen. To był zdecydowanie zły pomysł.
-Chanel, jak mogłaś mi to zrobić? - Justin spojrzał na mnie smutnymi oczami, w których pojawiły się łzy. 
-Ja przepraszam, nie chciałam - mruknęłam, bawiąc się nerwowo swoimi palcami. -Kocham cię - dodałam, kładąc dłoń na jego ramieniu.
Chłopak od razu ją strącił, odsuwając się ode mnie, czym sprawił, że moje serce pękło na milion kawałków.
-Za późno. Ja już cię nie kocham - odparł, zaczynając oddalać się ode mnie.
-Justin proszę, zostań ze mną, nie chciałam - powiedziałam przez łzy, jednak chłopak tak po prostu zniknął.
A ja zostałam sama. Czując, że nie straciłam wszystko, co kochałam.
Gwałtownie się rozbudziłam, podnosząc swoją głowę z klatki piersiowej chłopaka.
-Co jest? - spytał, widząc jak poruszona jestem.
-Nic, miałam zły sen. - Uśmiechnęłam się blado, przecierając czoło i podnosząc się z łóżka. Poprawiłam swoją spódniczkę wstając.
-Pójdę do kuchni napić się wody - oznajmiłam wychodząc z pokoju i udając się w kierunku kuchni.
Wyrzuty sumienia wróciły ze zdwojoną siłą.
Czułam się okropnie.
Wyjęłam z szafki szklankę, podstawiając ją pod kran i odkręcając zimną wodę.
Oparłam się o  blat, biorąc łyk zimnego napoju.
Boże, co ja mam zrobić do cholery? Bałam się, tak strasznie bałam się powiedzieć mu prawdę, ale jednocześnie wyrzuty sumienia zżerały mnie od środka.
Przejechałam dłonią po swoich włosach, biorąc głęboki oddech. Odstawiłam szklankę na stół, wchodząc po cichu do pokoju.
Justin siedział na łóżku, robiąc coś w swoim iPhone'ie.
Brzuch bolał mnie ze strachu, a nogi trzęsły się niemiłosiernie. Oblizałam swoje wargi, robiąc kilka kroków w jego kierunku.
Zaraz zwymiotuję ze stresu. Nerwowo bawiłam się swoimi palcami, podchodząc w końcu do telewizora i stając naprzeciw Justina.
Szatyn podniósł głowę, patrząc na mnie uważnie. Nie trzeba było być psychologiem, żeby na pierwszy rzut oka poznać, że nie zachowywałam się normalnie.
-Co jest? - spytał, wpatrując się we mnie i odkładając swojego iPhone'a na bok, na łóżko.
Wzięłam głęboki oddech, już otwierając usta, by to z siebie wyrzuć, jednak w ostatniej chwili stres dosłownie mnie zjadł i z powrotem je zamknęłam.
-Chanel, co się stało? - powtórzył, wstając i podchodząc do mnie.
Nic, zdradziłam cię. Tylko tyle.
-Justin ja..-zaczęłam, czując, że za moment dosłownie zemdleję. A może mu tego nie mówić? Może wyrzuty sumienia z czasem przejdą? -Jestem beznadziejna - dokończyłam, nie potrafiąc przecisnąć przez gardło słów, które chciałam mu powiedzieć.
-Powiedz mi co się stało, bo zaczynasz mnie przerażać. - Podszedł do mnie, łapiąc mnie za ramiona.
Teraz.
-Justin, ja cię zdradziłam.
Albo nigdy.
Nie sądziłam, że to wypowiem. Moje serce przyspieszyło jeszcze bardziej, a ja czułam, że zaraz dosłownie wyskoczy mi z piersi. Niepewnie podniosłam głowę, patrząc na jego twarz.
Jego wzrok był wręcz nieobecny. Jakby nie dotarło do niego co powiedziałam. Jakby nie przyjmował tego do wiadomości.
-Ja przepraszam, nie chciałam tego zrobić byłam pijana i..-kontynuowałam, czując jak łza spływała mi po policzku, jednak przerwał mi.
-Coś ty kurwa powiedziała? - warknął, zaciskając swoje dłonie na moich ramionach, sprawiając mi tym samym coraz większy ból.
-Przepraszam - wydukałam przez łzy, które coraz natarczywiej wypływały z moich oczu.
-Ty mała, pieprzona suko - syknął, łapiąc mnie jedną ręką za szyję. Strach przeszedł przez całe moje ciało, dosłownie mnie paraliżując. Nie byłam w stanie nawet wypowiedzieć jednego, krótkiego zdania.
Jego dłoń zacisnęła się mocniej, odcinając mi tym samym dostęp powietrza. To już nie był strach. To było przerażanie.
Położyłam swoją dłoń na jego, usiłując zdjąć ją ze swojej szyi i go od siebie odepchnąć, jednak nie miałam nawet na to szans. Jego mocny uścisk sprawiał, że zaczynałam wewnętrznie coraz mocniej się dusić, a moje serce coraz szybciej bić.
Nagle gwałtownie mnie puścił, robiąc krok do tyłu. Od razu zaczęłam się dusić i łapać oddech. Przysięgam, że gdyby trzymał mnie jeszcze przez kilkanaście sekund to po prostu by mnie udusił.
Do tego wszystkiego dosłownie dławiłam się łzami.
Jak mogłam być tak głupia i mu o tym powiedzieć? Naprawdę liczyłam na to, że się nie wścieknie?
Boże, tak strasznie chciałam znaleźć się w tym momencie jak najdalej od niego. Bałam się go. Tak po prostu.
-Mam ochotę cię zabić - zaczął, patrząc na mnie z pogardą. - Jak myślisz, zrobić to? - spytał, ponownie do mnie podchodząc.
Strach znów mnie sparaliżował.
-Przepraszam - wyjąkałam tylko, co było chyba najgorszą rzeczą jaką mogłam zrobić.
Justin podniósł rękę, uderzając mnie w twarz na tyle mocno, że miałam wrażenie, że nie zrobił tego ręką, a czymś dużo, dużo cięższym.
Zaniosłam się płaczem, osuwając się po ścianie na dół i kucając na podłodze. Trzymałam się za mocno czerwony i pulsujący policzek, czując niesamowity ból.
W pewnym momencie poczułam jak chłopak kuca tuż przy mnie. Nie wiedziałam co chce zrobić i bałam się tego, jak niczego innego na świecie.
Po chwili położył dłoń na moich włosach i szarpnął za nie, tak aby podnieść moją głowę, by mógł na mnie spojrzeć.
 -Bolało skarbie? - spytał, udawanie miłym głosem, zmuszając mnie bym na niego patrzyła. Jego oczy były przepełnione wściekłością, a ja drżałam ze strachu bojąc się w tym momencie o to, do czego jeszcze jest zdolny.
Nie odezwałam się słowem, jedynie patrzyłam na niego oczami przepełnionymi łzami, chyba mając naiwną nadzieję, że to choć trochę go zmiękczy.
Byłam głupia sądząc, że to go ruszy. Mocniej złapał moje włosy, szarpiąc za nie i sprawiając mi przy tym cholerny ból, który chyba i tak był niczym w porównaniu do tego, co czułam na twarzy.
-Dziwko, mówię do ciebie -warknął.
-Zostaw mnie, proszę - szepnęłam, czując jak mój głos uwiązł w gardle.
Justin zaśmiał się ironicznym, przepełnionym wściekłości i agresji śmiechem, po czym wstał, brutalnie podnosząc mnie za włosy.
Zaczęłam płakać jeszcze bardziej, starając się odruchowo zasłonić dłońmi swoją twarz.
-Z iloma spałaś na boku? - syknął mi twarz, wciąż szarpiąc mnie za włosy.
-Z nikim, to był tylko jeden, jedyny pocałunek! - od razu się usprawiedliwiłam, dosłownie zanosząc się płaczem.
-Ach tak, na pewno. - Zaśmiał się ironicznie i pchnął mnie na ścianę obok.
-Lubiłaś zgrywać tą pierdoloną cnotkę, nie? Udawałaś grzeczną dziewczynkę, w czasie kiedy jesteś zwykłą szmatą - mówił, a jego słowa sprawiały mi cholerny ból.
Chyba nawet mocniejszy od tego fizycznego.
-Takich jak ty jest naprawdę dużo na imprezach, wystarczy postawić im drinka i od razu rozłożą przed tobą nogi - kontynuował, ponownie do mnie podchodząc. -Ale czekaj - dodał, udając, że intensywnie się nad czymś zastanawia. - Przecież ja zrobiłem z tobą dokładnie to samo. - Zaśmiał się z ironią, chyba nawet nie wyobrażając sobie co czuję, słysząc jego słowa.
-Posuwałem cię po kilku dniach znajomości - kontynuował. -Jesteś taka łatwa - zadrwił, wsuwając mi usilnie dłonie pod spódniczkę.
Chciałam je wypchać, zabrać, jednak nie miałam na to szans. Wsunął swoją dłoń na wewnętrzną stronę mojego uda.
Nie, nie wsunął jej delikatnie. Zrobił to brutalnie, siłą.
-Nikt nie będzie bawił się w okłamywanie mnie. Zwłaszcza taka mała dziwka jak ty - syknął mi wprost do ucha i zacisnął z całych sił swoje palce na moim udzie.
Zacisnęłam wargi, a moja twarz była już dosłownie zalana łzami, do których za chwilę dołączyły te nowe, spowodowane bólem jaki w tym momencie mi sprawiał.
Nie wiem już czy płakałam ze strachu, smutku czy bólu.
-Justin, proszę - jęknęłam desperacko, czując, że tracę wszystkie swoje siły.
-Nie wkurwiaj mnie jeszcze bardziej, bo przysięgam, że cię zabiję! - wrzasnął i po raz kolejny wymierzył mi policzek.
Nie mam pojęcia czy był mocniejszy od poprzedniego. Wiedziałam tylko, że za moment zemdleję z bólu.
-Masz coś jeszcze do powiedzenia? - syknął, ponownie łapiąc mnie za udo. -No dalej, powiedz jak ci przykro - kontynuował, wbijając boleśnie swoje palce w moją już posiniaczoną skórę.
Nie odezwałam się słowem, nie byłam w stanie.
W tym momencie chłopak szarpiąc mnie za włosy,  zaciągnął mnie w kierunku łóżka i brutalnie na nie pchnął.
Upadłam na nie, czując, że nie jestem nawet w stanie z niego zejść.
-Skoro tak to lubisz, to będziesz pieprzyć się teraz ze mną - warknął stanowczo, przyprawiając moje serce i szybsze bicie. Spojrzałam na niego spod włosów, które opadały na moją siną wręcz twarz. Zdjął swoją koszulkę, zabierając się za pasek od spodni.
Panika. Strach. Przerażenie. I kompletny brak sił by choć próbować się obronić.
_______________________________________________________________

Większość z was zgadła, że Chanel postąpi właśnie w ten sposób. Chyba była zbyt głupia, by tego nie zrobić.
Mam do was pewną sprawę. A mianowicie - komentarze.
Nie, nie twierdzę, że 40 czy 50 komentarzy to mało. Po prostu czasem jest ich 80, a czasem ledwo 30. Do tego komentarze jedno słówkowe.
Naprawdę nie uważacie, że to jest troszeczkę nie fair w stosunku do mnie? Ja naprawdę na napisanie rozdziału poświęcam czasem nawet cztery godziny, a wy (oczywiście niektórzy, bo są osoby, które zawsze komentują i którym bardzo, bardzo za to dziękuję) nie potraficie napisać chociaż co sądzicie o rozdziale?
Wow, nie ma to jak uszanowanie czyjejś pracy.
Nie będę nikogo do niczego zmuszać czy nakłaniać. Po prostu nie zdziwcie się, kiedy pewnego dnia po prostu przestanę publikować to opowiadanie, bo przez takie traktowanie mojej pracy po prostu stracę do tego chęci.
Tylko tyle.
Nie wiem, kiedy pojawi się następny rozdział.
Dziękuję wszystkim, którzy byli, są i będą ze mną dalej. Kocham Was <3

Przypominam o nowym zwiastunie - klik

146 komentarzy:

  1. dwa słowa które mogą opisać ten rozdział "o kurwa". nie spodziewałam się, przyznaję że chanel postanowi powiedzieć o wszystkim justinowi. przez chwilę myślałam, że ją zabije. aż się boje co będzie dalej. z niecierpliwością czekam na następny.

    OdpowiedzUsuń
  2. boże to jest takie kurwa zajebiste ! nie sądziłam, że mu powie.. jestem ciekawa co będzie dalej. dodaj szyyybko nowy haha :D : *

    OdpowiedzUsuń
  3. O boże, nie mogę się doczekać następnego rozdziału. To było świetne choć naprawdę nie spodziewałam się tego po Justinie. Matko aż strach myśleć co będzie dalej. Czekam na następny rozdział i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Teraz to przegiełaś... Jak mogłaś urwać w takim momencie?!! Po prostu jestem w szoku... Świetnie budujesz napięcie, już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. PETARDA !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodam jeszcze, że bardzo podoba mi się ten szablon... Co do rozdziału to liczę na to, że Chanel się opamięta i od niego odejdzie i nie będzie się obwiniać i myśleć, że zasłużyła na takie traktowanie.

      Usuń
  5. O boże;o chwilę mi zajęło ochłoniecie po przeczytaniu tego rozdziału... Miałam złudną nadzieję, że Chanel nie powie o tym Justinowi, a tu prosze ;o Ale jego reakcja?! Jak on mógł ją tak pobić?! Cholera! Jak mogłaś skończyć w takim momencie? Kurcze nie zasnę w nocy!! Przecież on ją zgwałci... Jest mi strasznie głupio,że tak długo czytam Twoje opowiadanie a żadko kiedy je komentuje, bardzo Cię za to przepraszam i obiecuję poprawę!
    Niecierpliwie czekam na kolejny rozdział! Zaspamuje Ci aska pytaniami kiedy go dodasz;D

    OdpowiedzUsuń
  6. A co do nowego zwiastuna, jest niesamowity<3
    Kocham Cię za to, że piszesz to opowiadanie ;) <3

    OdpowiedzUsuń
  7. O boże zajebiste.Dawaj nn jutro jak dasz radę.Błagam, teraz będę siedzieć i czytać ten rozdział zastanawiając się jak to się skończy

    OdpowiedzUsuń
  8. Omgomgomg i co teraz. Pewnie ktoś przyjdzie do Justina i nie dojdzie do tego albo omggggggggg. Bieber zachowuje się jak totalny dupek. Gdyby on przyznał Chanel, że posuwał inne to po kilku dniach wściekania się wybaczyłaby mu idiotka, a jak ona go zdradziła przez całowanie się z innym to chce ją zgwałcić i wyzywa od najgorszych. Wiedziałam, że ona mu o tym powie, ale nie spodziewałam się aż tak agresywnej reakcji. Przecież podobno jej nie kocha to co mu zależy? Justin jest bardzo impulsywnym człowiekiem i nie panuje nad swoją złością. W tej końcówce pokazał jaki jest naprawdę i jestem ciekawa jak sprawy potoczą się dalej, pewnie Chanel znowu mu wybaczy, lub myślę, że on zerwie z nią kontakt, będzie posuwał inne i robił to co wcześniej przed związkiem z Chanel, a dziewczyna zacznie rozmawiać o swoich uczuciach z Kevinem i zbliżą się do siebie. Gdy Justin się o tym dowie, uświadomi sobie, że zależy mu na niej i będzie chciał wszystko naprawić. Dobre rozkminy nie są złe, w każdym razie czekam na nowy z niecierpliwością :D x

    OdpowiedzUsuń
  9. O.MÓJ.BOŻE. gdy czytałam tą końcówkę omało co zawału nie dostałam. boje się o Chanel i to cholernie. prosze, prosze ...on nie może jej zgwałcić. niech się opanuje ...ja już chcę następny bo tu zdycham ...dosłownie <33

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny rozdział. Jak Justin mógł zrobić Chanel coś takiego?

    OdpowiedzUsuń
  11. W TYM MOMENCIE MAM OCHOTĘ UDUSIĆ JUSTYNA HDJSHSH

    OdpowiedzUsuń
  12. A takwgl to kocham cię, uwielbia to opowiadanie i serce, które w nie wkładasz <3

    OdpowiedzUsuń
  13. O cholera, dziewczyno masz zajebistą wyobraźnie, podziwiam cię i dziękuję, ze poświęcasz swój czas aby napisac rozdział, kocham twoje opowiadanie. Rozdział jak zwykle cudny <3

    OdpowiedzUsuń
  14. O nie justin znow jest taki straszny. A ona jest idiotka bo mu o tym powiedziala. Mogla siedziec cicho i wszystko byloby wporzadku. Tak.ogolnie swietny rozdzial . <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak czytalam ten rozdzial to rozgladalam sie na boki ;o hahaha :D ja pierdol .Genialny ^^ !
    Uwielbiam twojego bloga jest Boski ;* ;* .
    A rozdzialy w 100000% idealne ;*

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten rozdział jest niesamowity. Jestem ciekawa co dalej będzie się działo z Chanel.

    OdpowiedzUsuń
  17. Kurwa dziewczyno kocham cię <3 Daj szybko następny bo zaraz mnie rozniesie <3333 JAK MOGŁAŚ SKOŃCZYĆ W TAKIM MOMENCIE? hahaha xd ;o ;/ ksueghwbdvnwsdv

    OdpowiedzUsuń
  18. idealny boze kocham cie i twoje opowiadanie jakbys napisała ksiazke przeczytałabym ja , jezus channel .. kocham cie pisz dalje <33333333

    OdpowiedzUsuń
  19. To jest chore, ale w dobrym sensie.
    Chanel powinna wspomnieć mu ile razy on zaliczal inne na boku.
    A poza tym sam na początku się wypierał a teraz sam to powiedział że jest łatwa. Tylko teraz oby Chanel się nie wygadala, bo Justin zabije Ja i Jego
    Zazdroszczę ci talentu i weny.
    A w ogóle co ty z nami robisz ?! Nigdy nie dodawalas tak często nowych rozdziałów.
    Po prostu kocham cię za to.

    OdpowiedzUsuń
  20. kocham kocham kocham <33 tyle pracy wkładasz w to opowiadanie cudo <3

    OdpowiedzUsuń
  21. OMG , Kevin gdzie jestes ratuj Channel <33 jezus kocham cie jestes cudowna <3 pisz dalej masz tak cholerny talent jak to czytam te twoje opowiadania to jezus tak sie wczuwasz i pieknie opisujesz ze jezu kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  22. jezus co ty ze mna robisz haha wpadne w depreche twoje opowiadanie jest lepsze niz danger , uwielbiam cie shawty <33

    OdpowiedzUsuń
  23. jak opisać rozdział : ja pierdole o kurwa rzadzisz kurwa piszesz zajebiscie kocham cie czekam na nowy rozdział <33

    OdpowiedzUsuń
  24. Jesteś zajebista <3

    OdpowiedzUsuń
  25. nie dosyc ze rodział epicki to jeszcze zwiastun kocham mocno <3 mam nadzieje ze kolejny rozdział nie bd za "soon" hahah <3

    OdpowiedzUsuń
  26. Boze nie spodziewalam sie takiego obrotu akcji :O. Jestem ciekawa co Justin by zrobil gdyby dowiedzial sie, ze Channel przelizala sie z jego kumplem. Rozdzial mega <3

    OdpowiedzUsuń
  27. Zaraz nie wytrzymam <333 Chcę następny rozdział! Piszesz lepiej niż wszyscy pisarze <3

    OdpowiedzUsuń
  28. mogłabym czytac ciagle to co piszesz <3 jak znalazłam ten blog zarwałąm nocke i czytałąm cały czas <3333 love u so much <3

    OdpowiedzUsuń
  29. Z chęcią czytałabym twoje książki xd <3333

    OdpowiedzUsuń
  30. Pisz ksiazki jesteś genialna <3

    OdpowiedzUsuń
  31. Gdybym miała takie lektury w szkole to z chęcią bym czytała *_*

    OdpowiedzUsuń
  32. Trzymasz mnie w niepewności.. Nwm c będzie dalej.. Jak ja mam teraz wytrzymać? ;o KOCHAM CIĘ!

    OdpowiedzUsuń
  33. Jezu a co powiedza na te siniaki rodzice Channel o ile on wgl da jej pojsc boże boze bożenko jestes nie do opisania <3

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie bd spać w nocy przez cb haha kc <3

    OdpowiedzUsuń
  35. kocham cie po prostu ♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  36. omgomgomg doslownie brak slow! Kocham Ciebie i to opowiadanie, blagam dodaj szybko nastepny bo umre <333

    OdpowiedzUsuń
  37. Podziwiam Cię za twoją wyobraźnię i wgl. Ja nie potrafię napisać zwykłego opisu czegoś xd KOCHAM TWOJEGO TEGO BLOGA XD <33333

    OdpowiedzUsuń
  38. tak cudownie tworzysz te rozdziały ♥ .!

    OdpowiedzUsuń
  39. UMIEEERAM! CO SIĘ STANIE? CO Z CHANEL? huaehgbv

    OdpowiedzUsuń
  40. ♥♥♥♥♥♥♥♥ BOMBA ♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  41. Dziewczyno, ty to masz łeb do opowiadań. Ale z Justina chuj, aż brak słów żeby go opisać w tym momencie. Jak on mógł? Sam jest nie lepszy, bo też zalicza inne panienki na boku, a wściekł się bo Chanel pocałowała się z innym? On na serio ma jakiś problem z opanowaniem gniewu. Tak po za tym to nie spodziewałam się, że tak szybko dodasz nowy rozdział. Byłam w szoku nie tylko pod względem rozdziału, ale także tym jak szybko go dodałaś. Ale nas rozpieszczasz, hahaha. No cóż, to tyle co mam chyba do powiedzenia. Czekam na kolejny i życzę weny.
    Twoja zbyt leniwa, by dodać komentarz, choć wciąż wierna fanka. :)

    OdpowiedzUsuń
  42. JAK JA MAM DZISIAJ USNĄĆ CO? <3333 KCKCKC

    OdpowiedzUsuń
  43. 4h TYLKO? ja takiego dzieła bym w 10 h nie napisałą , extra cool . JEST SWAG <3

    OdpowiedzUsuń
  44. Jestem twoja wielką fanka <33

    OdpowiedzUsuń
  45. Jej :o naprawde to opowiadanie jest swietne, ale to oczywiscie tylko dzieki tobie takze klaniam ci sie nisko bo masz niesamowity talent :)
    nie moge sie juz doczekac nastepnego rozdzialu i dziekuje ze piszesz to opowiadanie bo jest naprawde rewelacyjne.

    OdpowiedzUsuń
  46. Bardzo dziękujemy, że poświęcasz swój czas pisząc dla nas <3 KOCHAMY CIĘ <33

    OdpowiedzUsuń
  47. ja pierdole kurwa mać w nocy nie bd mogła spac kocham cie tak bardzo ze nawet nie wyobrazasz se <3 haha moja twórczosć

    OdpowiedzUsuń
  48. właśnie doznałam szoku i aktualnie nie oddycham.
    Ja pierdole, jak on może tak robić kiedy sam pieprzył inne na boku (bo coś mi sie wydaje że Emily była jedyną), a Chanel tylko raz pocałowała Kevina -_-
    On ją zgwałci?!?! ;_;
    na początku "zabrał" jej dziewictwo teraz prawdopodobnie ją wydyma ze złości... kurwa no !
    ale szczerze domyślałam się że mu o tym powie... kocha go bezgranicznie ._.
    .
    kurcze, wielkie dzięki za tak szybkie dodanie rozdziału, a nim i pozostałymi chyba chcesz nas zabić..
    Życzę weny i czekam <33

    OdpowiedzUsuń
  49. masz niesamowity talent tyle ci powiem :)

    OdpowiedzUsuń
  50. a ja przezywałam tam z emagia tamten rozdiał a tu co ? no prosze :) jeszcze jak szybko dodałaś <3 #love u

    OdpowiedzUsuń
  51. JEST SWAG !!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  52. PROSZE PISZ JUZ ZAWSZE . TWOJE OPOWIADANIA BD NA ZAWSZE W MOI SERCU ♥

    OdpowiedzUsuń
  53. noo taki tam ZGON KURWa na miejscu .. tlenu , jezu łzy mi ciekna haha takie emocje tylko na blogu tutaj ♥

    OdpowiedzUsuń
  54. Kocham cię i dziewczynę, która poleciła mi twój blog <3 Jest niesamowity. Po pierwszych kilku zdaniach się wciągłam i nie mogłam przestać czytać! Życzę weny do następnego rozdziału ! :**

    OdpowiedzUsuń
  55. Boże, cudowne. Szkoda tylko, że Justin tak zareagował, przecież sam ją zdradzał, ech ;/ ale mimo tego jest świetnie :) czekam na następny! <3

    OdpowiedzUsuń
  56. O ŻESZ KURWA JA PIERDOLE *_____________*

    OdpowiedzUsuń
  57. woo na podst. tego opowiadania byłby mega film , zastanów sie mozesz napisać ksiazke <3 haha nagroda nobla to dla cb za mało :))

    OdpowiedzUsuń
  58. Ale ty masz wyobraznie ja nawet nie umiem porządnie sms napisać :)

    OdpowiedzUsuń
  59. W tych komach dobrze gadają polac im :D i wgl kadfhavhdfvakjhvfja aw :33 jestes swietna chyba juz wiesz <3

    OdpowiedzUsuń
  60. i pomyślec ze takiego bloga znalazłam przypadkiem yaay fuks na całego , kocham bardzo <3

    OdpowiedzUsuń
  61. Awwwwwwwww <333 Boję się co będzie z Chanel.. Justin sam nie jest lepszy.. Ona tylko pocałowała w przeciwieństwie co on robił .. jezu.. nie wytrzymam... aojguedab

    OdpowiedzUsuń
  62. Hmmm komentarz po komentarzu? :) Jesteś świetna i nie tylko ja tak uważam spójrz wszyscy Cię tu podziwiaja pisz dalej , jest mega :) jeszcze jakie długie i w jakim czasie dodajesz. :) wspaniale ,3 rozpieszczasz nas... :) ech biedna Channelka :( jak Jstin śmie sam na boku rypie kazda , Kevin ratuj ja , jeszcze ten zwiastun co ja mam myslec ? co sie wydarzy dalej ? jezu trafie pod kroplówke z stresu <3 nie usmiercaj mnie tak hahah <3 kocham :)

    OdpowiedzUsuń
  63. JEZU <333 Jesteś ... ajgqiedbadccsdv nwm jak wyrazić to jak cię kocham ! <33

    OdpowiedzUsuń
  64. ONA MU TYLKO DAŁA BUZI ... a ON CO TYLKO ZGWAŁCI ... BOZE ZYJE W NIEPEWNOSCI KOCHAM !♥ pisz dalej .. a kto powie ze en blog to bezznadzieja to go dojade !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  65. Najlpeszy blog ever i forever :)

    OdpowiedzUsuń
  66. nie wiedzialam ze justin sie tak szybko denerwuje ;/
    bardzo fajny rozdzial :)

    OdpowiedzUsuń
  67. RozdIasak jesy po prostu zajebisty ... swietny , koncowki sie troche przestraszylam zaczelam plakac z nia , nie moe sie juz doczekac nowego rozdzialuuu . Prosze dodaj go jak najszybciej kcccc<<333<3<3<3<3<3<3

    OdpowiedzUsuń
  68. AREDXTFCGHVJ BOŻE CO TO ZA ROZDZIAŁ *o* JUSTIN JEST DUPKIEM ALE TO JEST TAKIE POCIĄGAJĄCO XDD

    OdpowiedzUsuń
  69. ZABIJASZ MNIE ! CUDOWNY .. *-*

    OdpowiedzUsuń
  70. Wstałambym nawet w środku nocy zeby czytac twoje bloga really , własnie umawiam sie z przyjaciółka ze jak wyjdzie nowy dzownimyalbo piszemy zebysmy mogły sie rozkoszowac :)hahhaha to zabrzmiało dwuznacznie

    OdpowiedzUsuń
  71. Dobrze ze nasz prawdziwy Justin nie jest tak uff <3 pieknie piszesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  72. Noo rozumiem ty terrorystko chcesz mnie zabic swoimi wypasionymi rozdziałąmi ? och udaje ci sie ale pozwalam ci to robic dalej !!!!!!!! :))

    OdpowiedzUsuń
  73. o boże, nie spodziewałam się że Justin okaże się aż takim skurwielem :o

    OdpowiedzUsuń
  74. Musze ochłonać ... ALE JAK KURNA jak jest tak swietny ;/ uwielbiam je cyztac , kto chcetny założyc funclub tego bloga? xD

    OdpowiedzUsuń
  75. Tak cholernie jestem ciekawa co się stanie dalej.. Czy nadal będzie taka naiwna i we wszystko mu uwierzy? Czy ktoś ją obroni? Czy on ją zgwałci? Czy po tym wszystkim już nie bd chciała się z nim spotykać? Boze.. mam 972563289367 pytań.. KC

    OdpowiedzUsuń
  76. + mega zwiastun kochanie moje :P

    OdpowiedzUsuń
  77. Me gusta nooo , piszesz zajebiscie :)

    OdpowiedzUsuń
  78. Dziekuje ci za to ze piszesz , moje zycie dzieki temu nie jest taka rutyna .:) kocham

    OdpowiedzUsuń
  79. ale gnojek z niego , biedna Channel ;)

    OdpowiedzUsuń
  80. Myślałam, że Justin choć na chwilę się zmieni.. Że sam coś do niej poczuje.. Że zaczyna mówić szczerze..CZY TAK SIĘ STANIE? DZIEWCZYNO.. ZABIJASZ ! ALE I TAK CIĘ KOCHAM

    OdpowiedzUsuń
  81. Myslałam ze ja jednak kocha ech :( ale i tak rewelacja

    OdpowiedzUsuń
  82. rozbrajasz mnie na łopatki xD

    OdpowiedzUsuń
  83. Jaki chuj z niego -,- Zabiłabym ;//

    OdpowiedzUsuń
  84. Jak ona może sb tak pozwalać? Ja bym tak sb nie dała .. Nasza biedna, kochana Chanel <33

    OdpowiedzUsuń
  85. JAK MI PRZESTANIESZ PUBLIKOWAĆ KOLEJNE ROZDZIAŁY I WGL TO CIĘ SAMA OSOBIŚCIE DOPADNĘ! KCKCKC

    OdpowiedzUsuń
  86. Pamiętaj, że masz swoich wiernych fanów, którzy bd czekać nawet w nocy zanim dodasz kolejny rozdział <3 KOCHAM CIĘ <3

    OdpowiedzUsuń
  87. kiaeghwbvdqpeijwgiowv --> nwm jak inaczej opisać to co czuję po przeczytaniu tego rozdziału ..

    OdpowiedzUsuń
  88. O kurwa..nie mogę oddychać. Co ty ze mną robisz? ŚWIETNY ROZDZIAŁ, aż się boję następnego. Będzie ciekawie jak ja zgwałci i po paru dniach jak zwykle przeprosi a Channel mu wszystko wybaczy. I uh, muszę się przyznać, ze KOCHAM TAKIEGO BRUTALNEGO JUSTINA, a ten twój jest najlepszy Skarbie. Hahahah muszę przeczytać jeszcze raz rozdział, bo tylko go przeleciałam wzrokiem. JESTES NAJLEPSZA I MASZ OGROMNY TALENT! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i jeszcze coś.... JAK PRZESTANIESZ PUBLIKOWAĆ NOWE ROZDZIAŁY TO DORWE CIE JAK JUSTIN CHANNEL! UH, KOCHAM CIE! :) <3

      Usuń
    2. To witaj w klubie, bo też lubię takiego Justina :))

      Usuń
  89. Ja pierdole chyba najlepszy rozdzial... Kocham To Opowiadanie!!!!!!! Adgdhagg kurwa masz dzewczyno talent! Ja nie moge sie dozekac nn!!!

    OdpowiedzUsuń
  90. O kurwa,ale się dzieje jestem ciekawa czy Chanel odejdzie od Justina.Kurde chcę następny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  91. Niech Chanel mu wyjaśni!! On jej musi wybaczyć. Są razem idealni *.* Kochanie pisz <3 Ludzie cię kochają

    OdpowiedzUsuń
  92. Ten rozdział wyszedł Ci IDEALNIE! Matko, wciąż go przeżywam i sama nie wiem, co jeszcze Ci tu napisać. Perfekcja, tyle. Musisz dodać jak najszybciej następny, gdyż emocje wręcz przepełniają mnie od środka i chyba nie wytrzymam. ŚWIETNE!

    OdpowiedzUsuń
  93. Jak zwykle rozdział wyszedł ci idealnie, masz naprawdę niesamowity talent i piszesz tak, że normalnie czuję się, jakbym sama to przeżywała. Co do wydarzeń jestem strasznie mega zła na Justina, bo on też przecież zdradził Chanel, więc... W każdym razie czekam na dalsze rozdziały z niecierpliwością i mam nadzieje, że nie będziesz mi długo kazała czekać ;) <3

    OdpowiedzUsuń
  94. NIE MÓW ŻE ON JĄ ZGWAŁCI, NIE ZGADZAM SIĘ. SAMA JĄ URATUJE! czekam na kolejny x

    OdpowiedzUsuń
  95. Nieee ! Dlaczego skończyłaś w takim momencie? Ja się chyba popłaczę . Dodawaj nowy rozdział jak najszybciej bo chyba umrę . Uwielbiam twojego bloga ; *

    OdpowiedzUsuń
  96. Ten rozdział jest idealny ale nie nawidze kiedy Justin taki jest. Wydaje mi sie ze Justinowi na niej zależy bo gdyby tak nie było to by go az tak to nie zranilo ze Chanel go ,,zdradzila'' chociaż z drugiej strony to tylko jego duma. To opowiadanie jest mega ciekawe ale mam nadzieje ze nie będzie tak ze po tym Chanel opowie o tym co sie stało Kevinowi i skończy sie na tym ze Chanel zakocha sie w Kevine. Mam nadzieje ze Justin zacznie panować nad swoim gniewem a Chanel od niego nie odejdzie i da mu druga szanse.
    Uwielbiam oby dwa twoje opowiadania Ciebie kocham xd
    Życzę weny xx
    - D

    OdpowiedzUsuń
  97. Jeju, piszę ci to chyba pod każdym rozdziałem ale jesteś najlepsza, serio!
    Spodziewałam się takiej reakcji ale nie AŻ takiej, do tego masz naprawdę talent żeby coś takiego napisać.
    Aktualnie twój ff to mój ulubiony ff więc proszę cię pisz dalej bo robisz to świetnie.
    +Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału, zakończyłaś to w takim momencie że dsgfsdgfsdf omh

    OdpowiedzUsuń
  98. Błagam nie, już przeczytałam to u 2 osób tutaj żeby Chanel zakochała się w Kevinie 3 RAZY NIE, to byłoby strasznie przewidywalne i nudne a wiem że autorka ma o wiele więcej do zaoferowania, co pokazuje w każdym rozdziale :)

    OdpowiedzUsuń
  99. JA.
    PIERDOLE.
    omfb chyba się okoce do następnego rozdziału bo mnie aż ściska teraz w brzuchu.

    OdpowiedzUsuń
  100. Ojej... Aż sama się rozpłakałam. Musiałaś zostawić w takim momencie? Dzisiaj praktycznie całą noc przez Ciebie nie spałam! Och... Mam focha! ;)
    Ale tak na serio...

    Rozdział jest super. Idealnie opisujesz uczucia, a tego pozazdrościłaby Ci nie jedna pisarko-bloggerka :)

    Pozdrawiam,
    Bitches (Kadu. ;*

    Zapraszam również do siebie:
    do-not-say-anything.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  101. Jezu! Nawet nie wiem, co napisać... Zatkało mnie, poważnie. Wiedziałam, że ona mu to powie i byłam pewna, że on się wkurzy, ale cholera...jego reakcja, przesadził, ale mam nadzieję, że nie zrobi jej większej krzywdy. Nie mogłam czytać tego, wyobrażając sobie Justina... Kocham to opowiadanie i rozumiem, że jesteś zawiedziona czasem liczbą komentarzy, sama tak mam, ale piszesz świetnie i myślę, że nie przerwiesz tego opowiadania.

    OdpowiedzUsuń
  102. Kocham, kocham i jeszcze raz kocha. Piszesz to opowiadanie tak zaje***cie że brak słów

    OdpowiedzUsuń
  103. Ja pitykam jak spotkam Justina to mu oddam. Normalnie nie moge doczekać się nowego !

    OdpowiedzUsuń
  104. boże nie mogę się doczekać następnego :o mam nadzieję że Justin jej nie zgwałci...przecież on też ją zdradzał więc nie do końca rozumiem jego napad,no ale...

    OdpowiedzUsuń
  105. ja pier...dziele! o__O no szok normalnie! nie spodziewałam się, że Chanel mu o tym powie. ale.. kurcze, nie rozumiem czemu Justin tak zareagował? przecież on też ją zdradzał, i to nawet nie raz. hmm.. to jest mega intrygujące. może on się naprawdę zakochał w Chanel? choć szczerze w to wątpię. ;< mam tylko nadzieję, że jej nie zgwałci! ;( czekam na NN! <3

    @saaalvame

    OdpowiedzUsuń
  106. Masakra , a jednak mu powiedziała. Och Chanel. Każdy z nas wie, że Justin ma swoje za uszami, ale...gwałt??? zresztą teraz się po nim wszystkiego można spodziewać. Jednak mam nadzieje, że jej nie skrzywdzi.Oby ktoś w pore zaaregował może Kevin?
    Rozumiem , że czasami może zawodzici cię ilość komentarzy.Rozumiem to doskonale. Ale mimo wszystko kocham twoje opowiadanie. Masz wielki talent ! I mówię to szczerze takie opowiadania warto czytać i z chęcią się czyta, wciąga jak nie jedna dobra książka wierz mi... Niecierpliwością czekam na następny rozdział, a ten rozdział jest cudowny , świetny boski i nie wiem jaki jeszcze po prostu brak słów... . ;)
    Życze ci dużo weny :)
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  107. Kurwa zawsze jak czytam to ff to jestem taka zestresowana. Wkurwia mnie to ze Chanel jest taka slaba, moim zdaniem powinna byc troche silniejsza. A Justin to taki glupi kutas, od poczatku go nie lubie. Wkurwia mnie ze tak sie nia bawi. Ale mimo wszystko kocham to czytac <3
    Boze niech on sie juz zmieni :(

    OdpowiedzUsuń
  108. Ciągle mnie zaskakujesz,pozytywnie :) rodział -na prawdę udany. Justin jest okropnym nerwusem, gdybym byla na jej miejscu nie powiedzialabym tym ... po za tym za jeden pocalunek po pijaku on oskarża ją o bóg wie co.jaki musi być z niego czlowiek,jezeli zdradza ją praktycznie caly czas a za jej nieswiadomy wybryk od razu wyzywa ją od dziwek i chece ją ...zgwałcić!?

    OdpowiedzUsuń
  109. Boże !kocham to opowiadanie ! maszniesamowit talent;3
    Wgl masakra to jak Justin potraktował Chanel.Myślałam ,że sie zlitujezewzględu na to ze on sam nie jest lepszy, aleonpewnie uwaza ze wszytsko moze. ;c szkoda mi chanel;c Boże obyon oprzytomniał i jej nie zgwłcić albo niech ona przestanie się do niego odzywać i nie wybacza mu ! głupi kutas z Justina !
    Kocham xx
    Natu <3

    OdpowiedzUsuń
  110. O łał rozdział jak zawsze zachwycający już nie moge doczekać się nowego i dziękuje, że piszesz dla nas rozdziały bo na prawde jestem nim wniebowzięta <33!

    OdpowiedzUsuń
  111. Kiedyś zabrałam się za to opowiadanie, bo pierwsze wywarło na mnie ogromne wrażenie, jednak potem o nim zapomniałam. Wczoraj znów je odnalazłam i przeczytałam całego bloga od początku. Bardzo lubię jak piszesz. Ciekawie, bez błędów (zazwyczaj, jednak każdy zazwyczaj popełnia jakieś błędy)i z fajną fabułą. Co sądzę o tym rozdziale? Myślę, że Chanel dostała to na co zasłużyła, za bycie taką suką. Może to dziwnie brzmi, ale po tym jak traktowała rodziców i jak naiwną idiotką była, uważam, że może to jej otworzy oczy, choć wiem, że tak nie będzie. Kocham cię i błagam, nigdy nas nie zostawiaj, bo jesteś wspaniała! Czekam niecierpliwie na następny!

    OdpowiedzUsuń
  112. Jesteś świetna! To opowiadanie naprawdę jest genialne, a rozdział (zresztą jak każdy inny) niesamowity. Kocham Cię <3

    OdpowiedzUsuń
  113. Świetne opowiadanie. Nie moge doczekać sie kolejnego rozdziału. Dopiero zaczęłam czytać to opowiadanie i na prawde mi sie podoba. Nie przestawaj pisać, bo idzie Ci świetnie :)


    @jujuakamyangel

    OdpowiedzUsuń
  114. Boze kocham cie dziewczyno <3
    @_fidelidad

    OdpowiedzUsuń
  115. Troche to beznadziejne, jak on ja traktuje.... a myslalam, ze w koncu cos do niej poczul... :/ Nie spodziewalam sie. :)

    X.O.X.O.

    PS. Your forever.

    OdpowiedzUsuń
  116. Dostałam shizy co sie dzieje z moją psychinką? Hdfgcufvuf i ten rozdział taki uchkfjiffjivl

    OdpowiedzUsuń
  117. Dlaczego skończyłaś w takim momencie?! a rozdział adfkjhgmf . :*

    OdpowiedzUsuń
  118. rozdziały są naprawde zajebiste i nie koncz opowiadania bo ono jest cudownee <3

    OdpowiedzUsuń
  119. Kiedyś koleżanka pokazała mi to opowiadanie i muszę przyznać, że jestem jej za to ogromnie wdzięczna gdyż ta historia jest cudowa. Irytuje mnie jedynie to, że gdy Justin tak traktuje Chanel ona bardzo szybko mu wybacza, lepiej byłoby gdyby mu się postawiła a on wiedziałby co zrobił i się o nią starał czy coś chociaż patrząc na to jaki on jest.. Wiedziałam, że Chanel w końcu mu się wygada i powie, że go zdradziła, jestem ciekawa czy się dowie, że to był jego przyjaciel. Mam nadzieje, że ktoś mu w tym przerwie i wkroczy do domu bo on nie może jej zgwałcić to byłby już szczyn chamstwa! nie wiem już co tutaj napisać, rozdział z pewnością był zaskakujący i cały czas coś się w nim działo a takie właśnie lubię. Z niecierpliwością czekam na dalszy rozwój akcji, mam nadzieje, że szybko dodasz nowy rozdział. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  120. jestes niesamowita, twoje opowiadania uzalezniaja :) i zgadazam sie ze nie powinien jej gwailcic i zeby ona mu tak szybko nie wybaczala :D ale swietnie poisze, opowiadanie jest baaaardzo wciagajace, po prostu brak słow zeby oposac jaka robote wykonujesz :*

    OdpowiedzUsuń
  121. o cholera, wiedziałam że Chanel mu powie, ale nie sądziłam że Justin zachowa się aż tak agresywnie. To znaczy uderzył ją wcześniej, ale żeby ją zgwałcić, to już jest przegięcie. Mam nadzieje że tym razem Chanel nie da mu się tak szybko udobruchać, jeśli Justin chce żeby mu wybaczyła to niech sie trochę postara. Świetnie piszesz, nigdy nie przestawaj tego robić bo masz do tego ogromny talent. Juz się nie mogę doczekać następnego. xoxo

    OdpowiedzUsuń
  122. O matko!!! Uwielbiam cię!! <3 Kocham, kiedy Justin ukazuje tę gorszą cześć swojej natury. Ja uważam, że powinien ją zgwałcić i to by jej wtedy przemówiło do rozsądku. Oczywiście z niecierpliwością czekam na następny :)

    A już myślałam, że Justin zrobi się miły i będzie nudno i schematycznie jak w każdym opowiadaniu, ale ale :D ty mnie bardzo pozytywnie rozczarowałaś :D :* Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  123. Świetne nie spodziewałam sie takiego obrotu spraw jestes swietna pisarka kocham to opowiadanie <3 <3 <3 :-*

    OdpowiedzUsuń
  124. dlaczego on taki jest ? :( szkoda mi jej..
    myslalaskiedys o napisaniu ksiazki ff ?? xdd polecalabym ja wszyztkim :-)

    OdpowiedzUsuń
  125. KOCHAM, KOCHAM, KOCHAM TO FF, masz tak duży talent, nie przestawaj pisać, proszę cię<3

    OdpowiedzUsuń
  126. O MÓJ BOŻE!! jestem właśnie w szoku,po pierwsz nie spodziewałam się ze wgl się przyzna, a po drugie nie myślałam że justin ją tak pobije o mój boże, rozdział jest mega, a ja jestem w totalnym szoku, ciekawe jak będzie dalej, nie moge się doczekać następnego rozdziału ghfshg,omg

    OdpowiedzUsuń
  127. ONA TYLKO POCALOWALA INNEGO I JEST TAKA DZIWKA A ON PIEPRZYL INNE I MOZE TAK?POJEBANY! ALE I TAKL KOCHAM TO OPOWIADANIE, KOCHAM CIE!!

    OdpowiedzUsuń
  128. BOŻE HFJDHCNDVFBDGCCHSHDB, WIESZ ŻE PRZECZYTAŁAM TE 30 ROZDZIAŁÓW W 2 DNI I CIĘ KOCHAM. TO JEST CUDOWNE, POPROSTU NIE MOGE PRZESTAĆ MYŚLEĆ CO BĘDZIE DALEJ, BUDZE SIE I OD RAZU MAM W GŁOWIE TO OPOWIADANE I CO SIĘ STANIE DALEJ GNFHCJDH JESTEM GŁUPIA WIEM, ALE CIĘ KOCHAM <3 CZEKAM NA OWY, A TEN ROZDZIAŁ JEST PO PROSTU "O KURWA AGDBFGSBCH"

    OdpowiedzUsuń
  129. Super rozdzial wiedzialam ze ona mu powie ale nie wiedzialam ze Justin az tak zle zareaguje wow czekam na nastepny

    OdpowiedzUsuń
  130. OMG , Channel za takie traktowanie powinna dawno od niego odejść. Jak ją teraz zgwałci to już nie będzie go usprawiedliwiać. Jeden głupi pocałunek o którym dobrze nie wiedziała i już takiec coś wow.

    OdpowiedzUsuń
  131. No to się porobiło :O
    Niepotrzebnie mu to powiedziała kurde! To tylko pocałunek i to po pijaku mogła sobie darować :P

    Ciekawa jestem co będzie w następnym uh uh uh :D

    OdpowiedzUsuń

  132. Jest za malo slow by opisac ten zajebisty blog. :-D

    OdpowiedzUsuń
  133. cudowny rozdział, masz dziewczyno talent
    mam nadzieję, że nie będziesz nam kazała długo czekać na następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  134. Ja pier..le ile masz komentarzy yeee!!

    Kochana to co pisałaś przez 4 godz. jest przekurwa zajebiste... zesrałam się w gacie! Tak się boję teraz o Chanel, pierdzielony i kochany złamas Justin. Zajebię go!!
    @aniakomi

    OdpowiedzUsuń
  135. Genialny jak zawsze KOCHAM ! *o* i zapraszam do Siebie :* http://lovestorywithbieber.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  136. Z jednej strony zle zrobiła z drugiej dobrze że mu powiedziała ale moim zdaniem on troche za gwałtownie postąpił

    OdpowiedzUsuń
  137. rozdzial jest swietny, serio bardzo podziwiam cie, ze bylas w stanie pisac tak dlugie rozdzialy, naprawde uwielbiam tego bloga!!!

    OdpowiedzUsuń