sobota, 17 sierpnia 2013

Rozdział 29.

Siedziałam na fotelu, trzymając dłonie na swoich kolanach i nerwowo bawiąc się palcami. Cholera, przysięgam, że jeszcze chwila i się rozpłaczę.
W mojej głowie panował istny chaos. Wciąż przewijało się przez nią pytanie "i co teraz?", chociaż nie potrafiłam sama sobie na nie odpowiedzieć.
Justin natomiast chodził po pokoju, a ja patrząc na niego bałam się odezwać chociaż słówkiem. Nie wiem czy był bardziej wściekły czy przerażony.
-Kurwa, jak mogłem zapomnieć, jeszcze nigdy mi się to nie zdarzyło - mówił, jak mniemam sam do siebie, łapiąc się za głowę.
Momentalnie przez myśl przeszło mi "a ile razy już to robiłeś?". Nie, szczerze mówiąc wolałam nawet o tym nie myśleć.
-Justin i co teraz? - szepnęłam, nie odrywając wzroku od swoich kolan. Nie otrzymałam odpowiedzi, więc podniosłam głowę, patrząc na chłopaka.
Był tak okropnie wściekły.
-Co mam teraz zrobić? - powtórzyłam już głośniej, idąc za nim wzrokiem. Zirytowana kolejnym olaniem mnie, podniosłam głos.
-Justin, mówię do ciebie!
-Kurwa, zamknij się! - wrzasnął, a ja aż podskoczyłam. Dosłownie uchyliłam usta, będąc w szoku. Nie wierzyłam, że naprawdę potrafił w takim momencie, odezwać się do mnie w ten sposób.
-Po prostu przymknij się i daj mi pomyśleć - dodał już spokojniej i przeczesał dłońmi swoje włosy. Żadnego "przepraszam" za takie potraktowanie mnie. Nic.
Po prostu spuściłam głowę, czując, że zaraz pęknę i się rozpłaczę. Boże, a co jeśli ja zajdę w ciążę?
-Masz teraz dni płodne? - spytał po chwili, a ja nawet nie podniosłam głowy, nie mając ochoty uraczyć go spojrzeniem.
-Nie wiem. Nie prowadzę żadnego, pieprzonego kalendarzyka - odwarknęłam, zakładając ręce na piersi.
-Ja pierdole - syknął, kopiąc nóżkę od stołu.
Minęło kolejne pięć minut, które spędziliśmy w takiej ciszy. No, może niedosłownie. Justin cały czas klął pod nosem. Mówiąc "cisza" miałam na myśli, że nie odzywaliśmy się do siebie.
-Dobra, ubieraj się - powiedział nagle, a ja podniosłam głowę, patrząc na niego jak na idiotę.
-Po pierwsze po co, a po drugie możesz mi powiedzieć w co? - warknęłam z ironią i wstałam. Miałam na sobie jego pieprzoną koszulkę, bo moje ubrania były kompletnie zmoczone i w tym momencie się suszyły.
Chłopak podszedł do mnie, patrząc na mnie w sposób od którego dostałam ciarek.
-Po pierwsze - po prostu rusz tyłek i rób to, co ci każę, a po drugie. - W tym momencie zrobił jeszcze jeden krok w moim kierunku i złapał mnie za podbródek. Nie, nie złapał. Ścisnął, sprawiając mi przy tym ból.
-Nie będziesz odzywać się do mnie w ten sposób. Chyba już kiedyś powiedziałem ci coś na ten temat - syknął mi prosto w twarz.
Ciarki przeszły przez moje ciało od góry do dołu, mieszając się z bólem, który spowodowany był jego mocnym uściskiem na mojej twarzy.
Nie byłam nawet w stanie wypowiedzieć jednego zdania. Nie spodziewałam się, że on jeszcze kiedykolwiek będzie zachowywał się w ten sposób w stosunku do mnie.
Moje serce maksymalnie przyspieszyło, a wzrok wbity był w jego twarz, wyrażającą milion emocji. Ze złością na czele.
Gwałtownie mnie puścił, odwracając się i zabierając ze stołu swojego iPhone'a.
Przyłożyłam dłoń do swojego podbródka, rozmasowując obolałe miejsce. W oczach zbierały mi się łzy, a w głowie zapanował jeszcze większy chaos. Rozumiałam, że był zły, przerażony i zdezorientowany tym wszystkim, tak samo jak i ja, ale cholera, nie miał prawa wyżywać się na mnie.
-Lea, możesz teraz do mnie wpaść? To naprawdę bardzo ważne - powiedział po chwili, a ja spojrzałam w jego kierunku, orientując się, że rozmawia teraz przez telefon.
Słucham, co? Po jaką cholerę on dzwoni do jakiejś dziewczyny? Już otwierałam usta, kiedy usłyszałam dalsze słowa Jus'a.
-Mogłabyś wziąć ze sobą jakieś swoje ubrania? Tak, jakieś spodnie i koszulkę - mówił, a ja chyba zorientowałam się po co dzwonił.
Ale zaraz. Miałam włożyć na siebie ubrania jakieś obcej dziewczyny, która w dodatku może jest jego byłą? Czy cholera wie kim jeszcze.
Nie, nie podobał mi się ten pomysł. Nie wiedziałam nawet gdzie Justin chce mnie zabrać.
-Okej, dzięki. Tylko pośpiesz się, jeśli możesz. No, do zobaczenia - skwitował, rozłączając się i odkładając iPhone'a na stół.
Chłopak podszedł do barku, wyjmując z niej  szklankę, którą po chwili wypełnił jakimś, nieznanym mi bliżej napojem alkoholowym.
Usiadł na fotelu, robiąc łyk napoju i obracając w dłoni szklankę. On nie odzywał się do mnie, a ja nie miałam zamiaru odzywać się do niego.
Tak więc, właśnie w takiej idealnej ciszy minęło nam kolejne piętnaście minut.
*
-Justin, o co chodzi? Po cholerę ci damskie ubrania? - Usłyszeliśmy po chwili już od progu, kiedy tylko w domu rozległ się dźwięk szpilek trzaskających po panelach.
Do salonu weszła śliczna, długonoga blondynka. Miała na sobie turkusową, nie za krótką - przed kolana sukienkę i wysokie szpilki w tym samym kolorze.
Zaczynałam jej nie lubić. Była śliczna i znała się z Justinem. To chyba wystarczające dwa powody. Lea - jak wywnioskowałam po ich rozmowie telefonicznej - spojrzała na mnie, lustrując wzrokiem.
-Okej, czyli już rozumiem po co te ciuchy - powiedziała, patrząc na mój strój, a raczej na koszulkę Justina, którą miałam na sobie.Blondynka podeszła do mnie, wręczając mi torebkę z ubraniami.
-Proszę. - Uśmiechnęła się. - Nie będę wnikać co stało się z twoimi ubraniami, ale obstawiam, że to wina Justina. - Zaśmiała się, na co ja po prostu nie potrafiłam jej nie zawtórować. Nawet ze względu na okoliczności i mój obecny nastrój.
-Lea. - Dziewczyna podała mi rękę, a na jej twarzy cały czas widniał ten słodki, przesympatyczny uśmiech.
-Chanel - odpowiedziałam i uścisnęłam delikatnie jej dłoń. - I dziękuję za te ubrania, naprawdę - dodałam.
Wydawała się być naprawdę sympatyczna, miła i - Boże, w porównaniu do Emily, była pieprzonym aniołem.
-Idź się ubierz. - Nawet nie zorientowałam się, kiedy Justin stanął tuż obok mnie. Nie mam zielonego pojęcia dlaczego, ale złapał jedną ręką z tyłu za krańce koszulki, którą miałam na sobie i naciągnął ją niżej, zakrywając mój tyłek. W końcu była z nami dziewczyna, a nie żaden chłopak.
-Ale - zaczęłam, jednak poczułam uszczypnięcie na udzie.
-Idź - warknął mi do ucha, a ja ugryzłam się w język, żeby nie pisnąć, kiedy wbił swoje palce w moją skórę.
-Już idę - jęknęłam, byleby tylko przestał mnie szczypać. Jus momentalnie przestał to robić, jednocześnie ponownie naciągając moją, a raczej jego koszulkę.
-I zakryj się trochę - dodał szeptem do mojego ucha, po czym puścił mnie, pozwalając udać się do łazienki.
Nie ogarniam tego kolesia.
*
Weszłam do łazienki, kładąc na szafkę ubrania, które miałam na siebie włożyć.Spojrzałam w lustro, a natłok myśli momentalnie ogarnął moją głowę.
Zaczynając od początku.
Zrobiłam to z Justinem bez jakiegokolwiek zabezpieczenia, więc istnieje cholernie duże prawdopodobieństwo, że mogę zajść w ciążę.
Ubrania przyniosła mi dziewczyna, po którą zadzwonił Justin, a ja wciąż nie wiem kim ona dla niego jest.
Justin chce mnie gdzieś zabrać, a ja w dalszym ciągu nie wiem gdzie.
No i ostatnie.
Seks bez gumki jest dużo przyjemniejszy.
Cholera, naprawdę dodałam to ostatnie? Nie, wymazać to.
W każdym bądź razie, uświadamiając sobie ponownie, że mogę zajść w ciążę, mam ochotę wybuchnąć płaczem.
Oparłam ręce o umywalkę, biorąc głęboki oddech.
Chanel, uspokój się.
Oblizałam wargi, podnosząc głowę i patrząc na swoje, własne odbicie. Moje jeszcze nieco wilgotne włosy wyglądały całkiem okej, czarna koszulka Justina, która sięgała mi do ud i była sporo za duża i..ach tak, skoro jesteśmy już przy udach, to przysięgam, że nie mam pojęcia kiedy na wewnętrznej stronie jednego z nich pojawił się siniak.
Potrząsnęłam głową, uświadamiając sobie, że to, akurat w tym momencie jest kompletnie nieważne, po czym zaczęłam się ubierać.
*
-Czy mając dwadzieścia lat, nie mógłbyś być choć trochę odpowiedzialnym? - Lea założyła ręce na piersi, patrząc karcącym wzrokiem na Justina.
-A czy ty mogłabyś przestać prawić mi kazania? - odwarknął, robiąc zirytowaną minę.
Blondynka westchnęła, siadając na kanapie i zakładając nogę na nogę.
-Do ilu godzin po stosunku działają tabletki? - spytał, patrząc uważnie na Lea'ę.
-A bo ja wiem? Nigdy ich nie brałam.
-Trudno, żebyś je brała, skoro ty wolisz dziewczyny. - Justin uśmiechnął się pod nosem, spuszczając głowę.
Dziewczyna wzięła poduszkę, która leżała obok niej na kanapie i rzuciła nią w szatyna.
-Dla twojej informacji, miałam kilka przygód z facetami. Tyle, że wyobraź sobie, że wiem co to takiego "zabezpieczenie" - odparła, chcąc się odkuć.
-Dobra, nie wnikam co robisz i z kim robisz. Lea, to naprawdę ważne - powiedział już całkowicie poważnie, wstając.
-Boże, nie wiem. Czterdzieści osiem? Siedemdziesiąt dwie? W każdym bądź razie najlepiej wziąć ją jak najszybciej, im dłużej czekasz, tym bardziej zmniejszasz jej skuteczność.
Justin przytaknął głową, dając do zrozumienia, że zrozumiał wszystko, co Lea mu przekazała, po czym wyszedł z salonu. Podszedł do drzwi łazienki, która znajdowała się na dole i głośno w nie zapukał. A raczej walnął.
-Chanel, mogłabyś się pospieszyć? - powiedział, a dokładnie w tym momencie drzwi się otworzyły. Chłopak odsunął się, pozwalając przejść dziewczynie.
*
Już wychodziłam, kiedy usłyszałam walenie do drzwi i zirytowany głos Justina. Dlaczego on do cholery wyżywał się na mnie? Nacisnęłam na klamkę i gwałtownie otworzyłam drzwi, mając niesamowitą ochotę uderzyć go drzwiami.
Odsunął się. Kurwa.
-Przecież już idę - warknęłam, wymijając go.
W tym momencie Justin złapał mnie za nadgarstek, przyciągając do siebie.
-Kurwa, przestań się tak do mnie odzywać - syknął, zaciskając swoją dłoń na moim nadgarstku i patrząc mi prosto w oczy gniewnym spojrzeniem.
-Będę robić co mi się podoba - odwarknęłam.
Chyba przesadziłam. Bynajmniej, nie powinnam mówić tego na głos.
Chłopak przywarł mnie do ściany i złapał za mój podbródek.
-Nie, nie będziesz - syknął, boleśnie wbijając swoje palce w moją skórę.
-To boli, Justin - powiedziałam cicho, nie próbując już nawet się z nim kłócić.
Szatyn spojrzał w moje oczy, powoli zjeżdżając wzrokiem niżej, na jego dłoń zaciśniętą na mojej twarzy. Gwałtownie mnie puścił, jakby uspokajając się. Schował dłonie do kieszeni, tak po prostu odwracając się i udając się w kierunku salonu.
Po raz kolejny dzisiaj rozmasowałam obolałe miejsce, po czym zrobiłam to samo, co Jus, a mianowicie wróciłam do salonu.
Lea siedziała na kanapie, natomiast Justin stał przy oknie z dłońmi schowanymi do kieszeni.
-No więc gdzie jedziemy? - spytałam w końcu. Czekałam na odpowiedź od chłopaka, jednak otrzymałam ja od Lea'i.
-Zabieram cię do ginekologa, musi przepisać ci tabletkę - wytłumaczyła, uśmiechając się do mnie.
-Jaką tabletkę? - spytałam, odgarniając włosy za ucho i podchodząc bliżej.
-Kurwa, przestań zadawać tyle pytań. Po prostu tam jedź, łyknij tą tabletkę i po sprawie - warknął i wyjął z kieszeni swoich spodni fajki wraz z zapalniczką.
-Przestań się tak do niej odzywać. - O dziwo, blondynka stanęła w mojej obronie, wstając z kanapy.
Bieber w dalszym ciągu nie uraczył nas spojrzeniem. Widziałam jak jego szczęka zaciska się, uwydatniając tym samym jego kości policzkowe. Co oznaczało, że wściekał się coraz bardziej. Mimo to, nie odezwał się słowem. Jedynie włożył do ust papierosa, odpalając go i mocno się nim zaciągając.
Nie wiedziałam nawet co powiedzieć. Chyba powinnam jej podziękować albo...sama nie wiem.
-Możesz przestać się na mnie wyżywać? Wydzierasz się albo warczysz na mnie odkąd to się stało, jakby to była moja, pieprzona wina. - W końcu moje nerwy powiedziały "dość" i wyrzuciłam to z siebie. A może po prostu poczułam się bezpieczniej mając obok siebie Lea'ę i wiedząc, że w takiej sytuacji Jus nie wybuchnie?
-Bo jest - syknął i chociaż wiedział, że tak nie jest, chciał się po prostu w dalszym ciągu na mnie wyżyć.
-Bieber, o ile się orientuje, to ty zjebałeś sprawę i ty nie kontrolowałeś swojego kumpla, więc przestań w końcu wyżywać się na tej Bogu winnej dziewczynie. - Po raz kolejny zostałam obroniona. Nie dając mu dojść do słowa, zwróciła się do mnie. - Chanel, chodź. Jedziemy - dodała, patrząc na mnie i zabierając z kanapy swoją torebkę.
Spojrzałam na Justina chcąc spytać czy jedzie z nami, jednak zrezygnowałam, widząc jego wciąż zaciśniętą szczękę.
Po prostu przeszłam obojętnie obok niego, udając się do przedpokoju, w którym włożyłam buty i czym prędzej wyszłam z tego cholernego domu.
*
 Siedziałam w samochodzie Lea'i, nie odzywając się nawet słówkiem. Po pierwsze - wciąż nie wiedziałam kim jest dla Justina. Po drugie - wciąż nie wiedziałam o jakiej tabletce mówiła.
-Justin czasami powinien ugryźć się w język i pohamować złość, zbyt często nią wybucha - powiedziała po chwili, przerywając ciszę.
Nie dało się ukryć.
-Niestety - mruknęłam cicho, oblizując wargi. To był chyba odpowiedni moment, żeby w końcu się odezwać.
-A słuchaj, nie chciałabym być wścibska czy coś w tym stylu, ale skąd znasz Justina? To znaczy jesteś jakąś jego koleżanką czy - zacięłam się, nie wiedząc czy powinnam o to pytać - czy byłą dziewczyną? - dokończyłam, wiedząc, że ciekawość wzięła górę.
Blondynka zaśmiała się, skręcając w róg jakiejś ulicy.
-Nie, nic z tych rzeczy - odparła, a ja poczułam w pewien sposób ulgę. - Jestem jego kuzynką - dodała.
Wow, pierwszy raz zetknęłam się z jego rodziną. Co prawda nie tak bliską jak na przykład siostra, ale jednak.
-O, nie wiedziałam - wydukałam tylko.
-W każdym bądź razie, nie musisz się o mnie martwić. Nie podrywam własnego kuzyna. - Zaśmiała się, a ja od razu jej zawtórowałam.
Przez chwilę między nami ponownie panowała cisza, którą jednak znów przerwała Lea.
-Spokojnie - powiedziała, najwidoczniej zauważając jak spięta byłam. - Z tego co słyszałam, ta tabletka naprawdę działa, więc się nie bój, wszystko będzie okej. - Uśmiechnęła się, chcąc nieco mnie uspokoić i podnieść na duchu.
-Dziękuję. - Odwzajemniłam gest. - Za to, że mimo, że w ogóle mnie nie znasz, to pożyczasz mi swoje ciuchy i do tego marnujesz swój czas na to, żeby zawieźć mnie do lekarza.
-Przestań, nie ma sprawy. - Po raz kolejny posłała mi uśmiech, który naprawdę działał uspokajająco.
*
Wychodząc z gabinetu ginekologa, czułam się:
-skrępowana, rozmową z obcym facetem o tym, ile godzin temu uprawiałam seks,
-cholernie szczęśliwa, czując, że niedługo będzie po wszystkim.
Schowałam receptę do torebki i przeczesałam włosy, czując, że ta sytuacja totalnie mnie wykończyła. Chyba nigdy w życiu nie przeżyłam takiego stresu i strachu równocześnie.
-Teraz tylko podjedziemy do apteki, weźmiesz tą tabletkę i będzie po wszystkim - powiedziała, wsiadając do samochodu od strony kierowcy.
Kiwnęłam głową, dając jej do zrozumienia, że zrozumiałam co do mnie powiedziała, po czym zapięłam swój pas, opierając głowę na swojej dłoni.
Miałam dosyć. Wszystkiego.
*
Obracałam w palcach malutką tabletkę, chyba nie potrafiąc uwierzyć w fakt, że dzięki niej tak po prostu nie zajdę w ciążę. Lekarz dokładnie wytłumaczył mi jej działanie. Cóż, użył miliona medycznych formułek, więc starałam zrozumieć się tylko to, co było dla mnie najważniejsze. Ona tak po prostu nie pozwalała dojść do zapłodnienia. Cud, pieprzony cud do cholery.
-Proszę. - Lea podała mi butelkę wody, kupioną przed chwilą w sklepie obok.
Dziewczyna, która kompletnie mnie nie znała, okazała mi tyle zainteresowania, że wręcz nie mogłam w to uwierzyć. Ona była naprawdę strasznie miłą osobą.
-Dziękuję. - Uśmiechnęłam się blado, chyba cały czas czując się przytłoczona i zestresowana tym wszystkim.
Po pięciu minutach przyglądania się tabletce, po prostu włożyłam ją sobie do ust, popijając dużą ilością wody.
-A co jeśli nie zadziała? - spytałam niepewnie, przykładając swoją dłoń do czoła.
-Spokojnie. - Położyła dłoń na moim ramieniu. - Nawet lekarz powiedział ci, że ta tabletka jest bardzo skuteczna, więc nie martw się - dodała, uspokajając mnie.
Spojrzałam na Lea'ę, uważnie się jej przyglądając.
-Boże, ja nie wiem jak ci się odwdzięczę. Nie dość, że broniłaś mnie przed tymi chorymi wyrzutami Justina, to jeszcze przeznaczyłaś swój czas na pomoc mi. Dziękuję.
-Chanel, już mówiłam nie ma sprawy. - Uśmiechnęła się po raz kolejny dzisiaj. - A teraz chodź, odwiozę cię do Justina - dodała, otwierając swój samochód.
 -Em Lea - zaczęłam niepewnie. - Mogłabyś odwieźć mnie do domu? Powiem ci gdzie to jest. Jakoś nie mam ochoty wracać teraz do Justina. Po prostu przekaż mu, że wzięłam tą tabletkę - dodałam, otwierając drzwi ze swojej strony.
-Jasne, nie ma sprawy - odparła, wsiadając do auta.
*
Pożegnałam się z dziewczyną, po raz setny dzisiaj dziękując jej za pomoc i obiecując, że jutro oddam jej ubrania Justinowi, żeby ten mógł oddać je jej, po czym wysiadłam z samochodu, na dosłownie miękkich nogach idąc w kierunku domu.
Przez to wszystko całkiem zapomniałam o rodzicach. Podeszłam do drzwi, czując jak coraz bardziej trzęsą mi się nogi i drżą dłonie.
Nawet nie wyobrażacie sobie jaką ulgę poczułam, kiedy drzwi okazały się być zamknięte. Oznaczało to, że Justin miał rację. Mama musiała pojechać gdzieś z samego rana. Nie budziła mnie dzisiaj, czyli nie zorientowała się, że nie było mnie w domu.
Cholera, jakim cudem mogłam mieć takiego farta?
Otworzyłam swoją torebkę w poszukiwaniu kluczy do drzwi.

Wchodząc do domu cały czas czułam się niepewnie, jakby za chwilę zza rogu mieli wyskoczyć rodzice. Coś w stylu "mamy cię", tylko bez śmiechu.
Zdjęłam swoje buty rzucając je na podłogę, po czym weszłam do salonu, siadając na bocznym oparciu kanapy.
-O.Mój.Boże - powiedziałam sama do siebie i złapałam się za czoło, przechylając się i opadając tym samym na miękką kanapę.
Nigdy, przysięgam - nigdy, przenigdy nie chcę przeżywać takiego stresu drugi raz.
Położyłam dłonie na swoim brzuchu, odkrytym spod bluzki. Boże, pomyśleć, że tak niewiele brakowało od zajścia w ciążę. Nie potrafiłam sobie nawet wyobrazić co by było, gdybym wpadła.
Jak w ogóle powiedziałabym o tym rodzicom?
I cholera, ja mam tylko siedemnaście lat, zostanie nastoletnią matką to ostatnia rzecz jakiej pragnę.
Głośno wypuściłam powietrze z ust, czułam jak ulga ogarnia całe moje ciało.
Niech Bóg błogosławi tego, kto wymyślił tą tabletkę.
W tym momencie w mojej torebce rozległ się dźwięk mojego iPhone'a, który zasygnalizował mi, że ktoś do mnie napisał.
Spodziewałam się Justina.
Leniwie podniosłam się z kanapy i podniosłam swoją torebkę, zaczynając w niej grzebać.
W końcu znalazłam to, czego szukałam. Odblokowałam telefon, sprawdzając kto i co do mnie napisał. Do tej chwili byłam przekonana, że to Justina, jednak wiadomość była od jakiegoś nieznanego numeru.

Chanel, to mnie męczy. Możemy się dzisiaj spotkać? 
Kevin.

Słucham? Kompletnie nie wiedziałam o czym on mówi.
-Zaraz, wróćmy pamięcią do dnia wczorajszego - powiedziałam sama do siebie, starając się przypomnieć sobie jakąkolwiek sytuacją z Kevinem z wczoraj.
Nic. Kompletna pustka w głowie. Urwany film to naprawdę nie było nic fajnego.

O czym mówisz? Mam urwany film, więc średnio pamiętam to, co się wczoraj działo.

Co mogło go "męczyć"? Wysilałam swój - i tak zdecydowanie przeciążony już dzisiaj mózg - usiłując coś wymyślić, chociaż naprawdę nic nie wpadało mi do głowy. Po raz kolejny usłyszałam dźwięk przychodzącego esemesa.

Naprawdę nic nie pamiętasz? 
Nie wiem czy w takim razie nie będzie lepiej, jeśli po prostu nie będę nic ci mówił.

On sobie żartuje? Jestem teraz cholernie ciekawa o czym on mówi. Coś mi mówiło, że to nie był koniec "atrakcji" na dzisiaj. Chyba miało być jeszcze ciekawiej.

Nie, skoro zacząłeś temat, to go skończ. Wiesz gdzie mieszkam? Możemy spotkać się teraz u mnie, jestem sama. 
*
Tak wiem, ale Chanel, to chyba naprawdę nie jest dobry pomysł.
*
Jeśli mi nie powiesz, spytam Justina o co chodzi.
*
Kurwa Chanel, jesteś cholernie upierdliwa. Będę u ciebie za piętnaście minut.
*
Czekam.

Odpisałam na ostatniego esemesa, po czym wstałam z kanapy, chcąc przebrać się jeszcze w jakieś swoje ubrania przed przyjazdem Kevina.
Obstawiam, że gdyby Justin dowiedział się, że spotykam się sam na sam z jego kumplem, to byłby dość...niezadowolony - bardzo delikatnie mówiąc. Chociaż aktualnie miałam to gdzieś. Za bardzo zżerała mnie ciekawość.
Wyjęłam z szafy pierwsze, lepsze ubrania, kładąc je na łóżku i przebierając się w nie.
-Ał - jęknęłam, kiedy przesunęłam dłonią po swoim udzie. Spojrzałam na siniaka, wiedząc, że to wynik naszego porannego prysznica.
Pomimo zachowania Justina, stresu i strachu jakiego przeżyłam, to na moich ustach pojawił się w tym momencie uśmiech. Choćbym nie wiem jak się zapierała, to musiałam przyznać, że to był zdecydowanie najprzyjemniejszy prysznic w całym moim życiu.
Na samo wspomnienie poranka, poczułam ukłucie w brzuchu. Usiadłam na swoim łóżku i przygryzłam wargi, nie przestając się uśmiechać.
-Pieprzony Bóg Seksu - zacytowałam na głos swoje wcześniejsze myśli i cicho się zaśmiałam, w końcu się podnosząc i wychodząc z pokoju.
*
-Hej - powiedziałam, otwierając drzwi i widząc w nich Kevina. Wpuściłam chłopaka do środka, witając się z nim pocałunkiem w policzek.
-Hej. - Uśmiechnął się blado. Od razu dało się zauważyć, że coś jest nie tak.
-Wejdź - dodałam od razu, prowadząc go do salonu.
Zaczynałam coraz bardziej stresować się tym, co miał powiedzieć mi Kevin. W końcu to musiało dotyczyć mnie.
-Napijesz się czegoś? - spytałam, patrząc na bruneta.
-Nie, dziękuję - odparł od razu. - Usiądź - dodał i cicho westchnął.
Okej. To już mnie nie stresowało, to już zaczynało mnie przerażać.
Wiedziałam, że to nie koniec atrakcji.
-Mów o co chodzi, bo naprawdę zaczynam się bać, a wierz mi, że dzisiaj najadłam się już wystarczająco dużo strachu - powiedziałam, odgarniając włosy za ucho.
-A co się stało? - spytał od razu.
-Długa historia - westchnęłam, bo naprawdę nie chciałam tego opowiadać. - A poza tym, nie zmieniaj tematu - dodałam od razu.
Chłopak oblizał powoli swoje wargi, wstając i krzyżując ręce na swoim karku. Głośno wypuścił powietrze z ust, przenosząc swój wzrok na mnie.
-Naprawdę nie pamiętasz co się wczoraj wydarzyło między nami?
Pokręciłam przecząco głową.
Zaraz. Jak to "między nami"?
-Czekaj, co ty masz na myśli, mówiąc "między nami"? - dodałam od razu, czując jak mój puls przyspiesza.
To brzmiało przerażająco. Wierzcie mi.
-Mam na myśli, że...- zaczął, chyba nie potrafiąc tego z siebie wydusić. - Kurwa, chyba nie powinienem ci tego mówić. Ty i tak nic nie pamiętasz, więc tak chyba będzie najlepiej.
-Żartujesz sobie? - powiedziałam śmiertelnie poważnie. - Mów, w tej chwili.
-Pocałowałaś mnie. Całowaliśmy się. - W życiu nie spodziewałam się, że walnie tak prosto z mostu.
Moja mina w tym momencie musiała być arcygłupia.
Co on w ogóle mówi?
Jak to ja go pocałowałam?
Jak to my się całowaliśmy?
To jakiś nieśmieszny żart?
-Że co? - to jedyne co udało mi się wydukać przez uchylone z szoku usta.
 -Byłaś pijana, ja lekko wstawiony, poza tym zrobiłaś to tak nagle, byłem w szoku i - zaczął się tłumaczyć, chociaż nawet do głowy nie przyszło mi, żeby go obwiniać. -I po prostu się stało. Kurwa Chanel, nawet nie wiesz jak mnie to męczy - dodał i usiadł na fotelu naprzeciw mnie, nachylając się nad swoimi kolanami.
Pocałowałam go? Zdradziłam Justina? Ja..Boże, poczułam się tak cholernie...źle. W jednej chwili poczułam, że zasłużyłam na te  wszystkie, dzisiejsze wybuchy złości Justina skierowane do mnie.
-Jak ja mogłam to zrobić? - szepnęłam, zakrywając twarz dłońmi.
Momentalnie cała moja złość do Justina ustąpiła. Poczułam, że jedyne na co mam teraz ochotę, to na przytulenie go.
-Niepotrzebnie ci o tym mówiłem. - Kevin wstał, wsuwając dłonie do kieszeni. - Byłaś pijana, nie chciałaś tego zrobić, to ten pieprzony alkohol. Nie obwiniaj się.
Chciał dodać jeszcze "to, co ty zrobiłaś to nic, w porównaniu do tego,co robi Justin", jednak ugryzł się w język. Mimo wszystko, Justin był jego kumplem, a kumpli się nie sprzedaje. Ich druga zasada.
-Jestem beznadziejna - warknęłam na samą siebie, czując jak w oczach zbierają mi się łzy. W jednej chwili znienawidziłam samą siebie. W swojej głowie wyzywałam samą siebie od najgorszych.
-Nie jesteś - szepnął, siadając obok mnie i kładąc dłoń na moim ramieniu. - Nie myśl o tym, po prostu zapomnijmy o sprawie - dodał. Momentalnie podniosłam głowę, patrząc na niego z wyrzutem.
-Jak mam zapomnieć o tym, że zdradziłam człowieka, którego kocham najmocniej na świecie? - powiedziałam na jednym tchu.
-Naprawdę tak bardzo go kochasz? - spytał cicho.
-A jak myślisz? - szepnęłam, po czym wzięłam głęboki oddech, wstając. - Wiesz co, nie chce być niemiła czy coś, ale po prostu chyba wolę teraz zostać sama - dodałam, zakładając ręce na piersi.
-Jasne - odparł  od razu, również wstając i podchodząc do mnie. - I proszę, nie zadręczaj się tym, bo..
Bo on sypia z innymi za twoimi plecami.
-bo byłaś pijana. Oboje wiemy, że na trzeźwo byś teraz nie zrobiła. I żałujesz, a to się liczy - dodał.
Kiwnęłam twierdząco głową, dając mu do zrozumienia, że przyjęłam to do wiadomości. Chociaż i tak te słowa nic dla mnie nie znaczyły.
-To narazie - powiedział, nachylając się nade mną i chcąc zapewne pocałować mnie w policzek, jednak w ostatniej chwili się wycofał. Jakby uznał, że to będzie niestosowne.
I chyba teraz to mi się takie wydawało.
-Pa - odpowiedziałam cicho, spuszczając głowę.
Nie zmieniłam swojej pozycji tak długo, aż nie usłyszałam dźwięku zamykających się za nim drzwi.
-I co teraz? - szepnęłam sama do siebie, przeczesując swoje włosy.
_________________________________________________________________
Dodałam, nie zasnęłam.Wow. Przepraszam za wszelkie możliwe błędy, literówki itd. Nie mam sił na czytanie tego.
Szczerze mówiąc to nie jestem zadowolona z tego rozdziału, po prostu wydaje mi się, że napisałam go beznadziejnie. Dodałam go, bo wiem, że są osoby, które zarywają nockę i czekają aż go dodam. To słodkie, kocham was.
Co do rozdziału.
Po pierwsze - w komentarzach dwa razy pojawił się pomysł tabletki - a pisząc poprzedni rozdział zastanawiałam się czy na to wpadniecie, bo ja miałam to w planach od początku :D
Dla troszkę mniej poinformowanych - to tabletka "po". Bierzesz ją po niezabezpieczonym stosunku do 72h. Tak tylko mówię, może którejś z was ta informacja się przyda.
Po drugie - doszła nam Lea. Jak widzicie to będzie pozytywna postać.
Po trzecie - Chanel chyba prędko nie zdecyduje się na seks bez zabezpieczenia ;)
Po czwarte - Co zrobi Chanel, kiedy dowiedziała się co wywinęła po alkoholu? Jak myślicie?

Nie chcę nic zdradzać, ale będzie ostro.
Mam nadzieję, że rozdział chociaż trochę wam się podoba.

I po piąte - mała niespodzianka.
Może jestem walnięta, ale zrobiłam - w sumie trzeci już - zwiastun tego opowiadania. Po prostu chyba dopiero ten mi odpowiada.
Proszę:


Jednemu może bardziej podobać się poprzedni zwiastun, drugiemu ten, kwestia gustu. Mimo wszystko, mnie najbardziej odpowiada właśnie ten, dlatego musiałam go zrobić ;)

Okej. Do następnego <3

52 komentarze:

  1. Kurwa, zabieram się za czytanie, aktualnie nie oddycham! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Chanel zapewne się przyzna, z Justin się wkurwi. A rozdział ciekawy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku, czekałam do drugiej po czym odpłynęłam... :D
    Co do rozdziału, jesteś okropna... Okropna, bo wszystko co napiszesz jest tak świetne, że można się uzależnić <3
    Ach ta Chanel, doznała życia na krawędzi :D
    Co do Lea'i, myślałam, że będzie, zołzowata, a tak nie jest. przypadł jej zaszczyt, bo ją lubię xd
    Co do tabletek, przydatna informacjia, ale mi się nie przyda :)
    Co do zwiastunu, jest wspaniały ! Aż chce się go ciągle oglądać (poprzedni już znam na pamięć) :)
    I oczywiście dziękuję za tak szybko dodany rozdział, zrobiłaś mi miłą niespodziankę w urodziny, dziękuję.
    Trzymaj się ciepło. Życzę weny <33

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z tobą...to uzależnia !!!
      Jesteś cudowną,że to piszesz.uzależnia
      Kocham Ciebie i Twoje opowiadanie !!!
      Zapraszam do mnie
      the-other-side-jb.blogspot.com

      Usuń
  4. Cudowny <3 Jezus genialny. KSJIODJNIOAjdoidj Jestem tak ciekawa co będzie dalej :*

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny rozdział i wiesz co? Przez te twoje "nie chcę nic zdradzać, ale będzie ostro" nie spałam pół nocy, jesteś okrutna! <3
    hm, a co do filmiku to, spokojnie, nie obrażę się jak powstanie i 4 część. To jest genialne (:
    jesteś najlepsza. <3

    OdpowiedzUsuń
  6. boje się końca tego bloga, nie przeżyje tego :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tez się tego boje!!

      Usuń
    2. wspólny pogrzeb? :(

      Usuń
  7. zejebisteee dodawaj szybko koloejne :P

    OdpowiedzUsuń
  8. świetny rozdział, nie wiem dlaczego ci się nie podoba ; ) genialnie piszesz ! :D już nie mogę się doczekać następnego <3 dodaj jak najszybciej ;D
    a co do zwiastun'u jest świetny, jeszcze lepszy niż poprzedni ;D ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. raczej nie chciałabyś zobaczyć mojej reakcji gdy zobaczyłam że dodałas nowy rozdział hahah <3 kocham ! rozdział wpsaniały tak samo jak zwiastun ! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. co do rozdziału: nie możesz siebie tak krytykować, to co robisz sprawia mi radość dlatego Cię kocham, rozdział jest świetny!! A następnego się boje... będzie ostro, o kurwa nie mogę się doczekać ^^
    Kolejny zajebisty zwiastun. On sprawia, że kręci mi się łza w oku... masz świadomość co ze mną robisz hehe :) dziękuję Ci za to opowiadanie!! pozdrawiam
    @aniakomi

    OdpowiedzUsuń
  11. Boże kocham to opowiadanie, najlepsze jakie znam, przebijasz wszystkich! <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam nadzieję, że kolejny rozdział pojawi się szybko, bo już nie mogę się doczekać. Życzę weny i to dużej :))

    OdpowiedzUsuń
  13. CUDOWNE! IDEALNE... CZEKAM NA NOWY ROZDZIAŁ!

    OdpowiedzUsuń
  14. wszystko jest wspaniałe, dobrze, że Lea nie jest byłą Justina bo bym rozniosła monitor ;D
    zwiastun jest cudowny *.* a btw co to za piosenka? :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Hej:) Jest świetnie. To na te opowiadanie straciłam baterie w telefonie jak byłam pod namiotem. ale warto było. Chciałabym by Chanel się dowiedziała o zdradach Justina. I żebym nie musiała tyle czekać na kolejny:D @PattiCamilla

    OdpowiedzUsuń
  16. kocham! <3 nie piernicz tu głupot, że rozdział Ci się nie podoba, bo jest cudowny! :)
    a zwiastun... jak pozostałe świetny! <3
    czekam już na NN :)

    @saaalvame

    OdpowiedzUsuń
  17. Boże Justin jest taki zły teraz :c w sumie lubię go takiego i mam nadzieję, że nie zmienisz ich w słodką parę gołąbków! Czekam niecierpliwie na kolejny.

    OdpowiedzUsuń
  18. Jeju świetny rozdział *_* Jak każdy zresztą (:
    Czekam na koljny (:
    Uwielbiam twoje opowiadanie ! <3
    @pojebalosie

    OdpowiedzUsuń
  19. Pewnie Chanel powie Justinowi o zdradzie, on się wścieknie, uderzy ją i drama again. Rozdział świetny, czekam na nn ;')

    OdpowiedzUsuń
  20. Jeny. Tyle się dzieje. Dobrze, że wzięła tą tabletke, ale co do Justina to czemu on znowu się tak zachowuje ? ;c Coś przeczuwam, że Chanel chcąc być szczerą w stosunku do Justina, bo przecież go kocha to mu powie o tym, że całowała się z Kevinem. A Justin się wścieknie i ją uderzy. Ale nie pomyśli o tym, że pieprzył się z innymi dziewczynami na boku. O Boże. Hahaha. Masz super pomysły i podziwiam Cię. <3 A zwiastun podoba mi się chyba ten najbardziej podoba.

    OdpowiedzUsuń
  21. Zdecydowanie to kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Kocham Cię dziewczyno :*

    OdpowiedzUsuń
  23. ŚWIETNY ROZDZIAŁ <3

    OdpowiedzUsuń
  24. Jesteś genialna

    OdpowiedzUsuń
  25. NAJLEPSZE OPOWIADANIE NA ŚWIECIE <3 JESTEŚ GENIUSZEM

    OdpowiedzUsuń
  26. To opowiadanie zdecydowanie mnie wciągnęło. Masz talent do pisania. Jesteś cudowna :*

    OdpowiedzUsuń
  27. UWAGA UWAGA! PLANUJĘ SIĘ ROZPISAĆ. HAHAHA XDD

    A WIĘC SKARBIE, TO OPOWIADANIE JEST ZDECYDOWANIE NAJLEPSZE <3 KAŻDY ROZDZIAŁ JEST INNY I KOMPLETNIE ZASKAKUJE. MASZ TALENT CO DO PISANIA. STRASZNIE BOJĘ SIĘ REAKCJI JUSTINA NA TO, ŻE CHANEL CAŁOWAŁA SIĘ Z JEGO KOLEGĄ. NO ALE MAM NADZIEJĘ, ŻE ONI SIĘ NIE ROZSTANĄ. I CZY TA SYTUACJA Z DZIECKIEM JEST NA PEWNO ZAKOŃCZONA? BO COŚ MI SIĘ WYDAJE, ŻE TO BYŁA TAKA ZMYŁKA. HHAAHAHA. TAK BARDZO CZEKAM NA NASTĘPNY ROZDZIAŁ. JESTEM TAK STRASZNIE CIEKAWA CO SIĘ WYDARZY. JEJU *.* KOCHAM CIĘ <3

    OdpowiedzUsuń
  28. Dobrze, że Lea nie jest żadną wredną byłą Jusa, tylko jego kuzynką. Hahha, a jak było to z bluzką, że Chanel ma się zakryć, to ja tak myśle wtf? przecież tutaj jest dziewczyna, a później, że ona jest lesbijka, hahaha śmiałam się przez 10 minut. Genialne są te twoje rodziały <3

    OdpowiedzUsuń
  29. TO JEST TAKIE JISQNHDJNDJNQWIJEDNKJQANDIJ GENIALNE *.*

    OdpowiedzUsuń
  30. Jdjhshajskrbj jak zwykle cudowny. Twoje opowiadanie jest najlepsze na swiecie. <3

    OdpowiedzUsuń
  31. najlepsze opowiadanie na świecie czekam na następne <333

    OdpowiedzUsuń
  32. Jeju już nie mogę się doczekać następnego :D Twoje opowiadanie jest jednym z lepszych jakie dotąd czytałam, a naprawdę czytałam ich całkiem sporo ;) Podoba mi się sposób w jaki piszesz i to, że potrafisz zrobić coś by rozdział nie był nudny ;) Np dramatyczne zakończenie czy coś w tym stylu :D Bardzo mi się to podoba. Lubie też to , że rozdziały są długie ;D Nie przestawaj pisać ! ;D Zakochałam się w tym opowiadaniu. Jesteś strasznie kochana, że tak się dla nas czasami poświęcasz i piszesz rozdziały w nocy ;* Naprawdę doceniamy to co dla nas robisz <3

    OdpowiedzUsuń
  33. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  34. omójboże to jest zajebiste;//. no właśnie to nie sprawiedliwe, że Justin śpi z innymi :< biedna Chanel ;/. czekam na następny :3

    OdpowiedzUsuń
  35. Jak był mogła powiedziała bym jej prawdę o Justinie ale niestety nie mogę :( Biedna
    Czekam na nowy rozdział :) Rozdział świetny nie zwaliłaś go , nie przejmuj się błędami ważne że jest rozdział :) KOCHAM <333 dodawaj już 30 :*

    OdpowiedzUsuń
  36. Kocham twój blog.
    Pojawił się 2 rozdział na http://i-will-never-forget-fanfiction.blogspot.com/ Zapraszam. Jeśli przeczytasz to proszę skomentuj~!

    OdpowiedzUsuń
  37. To opowiadanie jest naprawdę świetne! Uwielbiam twój styl pisania, który sprawia, że za każdym razem, gdy czytam twoje rozdziały to odpływam, jakbym przenosiła się w ich świat. Takie trochę to oklepane, ale piszę prawdę:) Dziękuje Ci bardzo za to, że piszesz to opowiadanie. Jestem Ci wdzięczna, naprawdę. Mam nadzieję, że to opowiadanie dokończysz, bo naprawdę uwielbiam je czytać. Każdy rozdział jest wspaniały, uwielbiam je wszystkie. I tak samo uwielbiam twoje drugie opowiadanie, które już niestety nie piszesz. Mam nadzieję, że pewnego dnia najdzie Cię na niego wena i znów zaczniesz go pisać, ale nie zmuszam Cię:) Jeszcze raz dziękuje Ci, że piszesz to opowiadanie i niecierpliwie czekam na 30 rozdział! ♥

    OdpowiedzUsuń
  38. Świetny zwiastun a ten rozdział jezuu emocje i wgl hiwerfhfuierba jak reszta :D <33! Dziękuje, że to piszesz jestem ciekawa jak potoczy sie sprawa ze zdradą Justina :D

    OdpowiedzUsuń
  39. jezu jaki cudowny rozdział! boże, nie mogę doczekać się kolejnego, uzależniłam się!

    OdpowiedzUsuń
  40. Już mi się podoba Lea^^
    A rozdział jak zwykle świetny:)

    OdpowiedzUsuń
  41. Swietny rozdzial<3
    czekam na nastepny

    OdpowiedzUsuń
  42. boski rozdział, nie moge się doczekać następnego, ciekawe co teraz chanell zrobi wdjadjhaSG

    OdpowiedzUsuń
  43. Ja pierdole, dziewczyno...
    Nie śpię całą noc czytam Twojego bloga dopiero teraz xD

    OdpowiedzUsuń
  44. Przepiękny filmik to nabawili się strachu

    OdpowiedzUsuń