środa, 17 lipca 2013

Rozdział 27.

Usiadłam na ławce przed szkołą, wzdychając zirytowana. Mama miała za chwilę po mnie przyjechać. Założyłam nogę na nogę, opierając się. Odchyliłam głowę do tyłu, wystawiając twarz na gorące promienie słoneczne. Za tydzień wakacje, a ja nie miałam pojęcia, czego mam się spodziewać. Co zrobią rodzice? Dadzą mi szlaban na całe wakacje, żebym nie mogła wyjść z domu i spotkać się z Justinem? Przecież to chore. Nie wiedziałam co jeszcze mają zamiar zrobić.
Westchnęłam, unosząc głowę i kierując swój wzrok na  chodnik. Przypomniałam sobie o Emily, a w brzuchu poczułam nieprzyjemny ucisk. Ta sprawa wciąż nie została wyjaśniona, ale najgorsze w tym wszystkim było to, że ja po prostu...bałam się spytać go ponownie o tą dziewczynę. Na samo wspomnienie tego, co się wtedy wydarzyło przeszły mnie ciarki. Przeprosił i przysiągł, że nigdy więcej już tego zrobi, a ja mu ufałam. Mimo wszystko, wiedziałam, że jeżeli zacznę temat Emily, to się pokłócimy, a ja tego nie chciałam. Może to ona mu się po prostu narzuca? W końcu to nie Justin napisał do niej, że za nią tęskni, tylko ona do niego.
Boże, mętlik w mojej głowie nie dawał mi spokoju. Przecież on mnie kocha. Nie zrobiłby mi czegoś takiego.
Moje rozmyślenia przerwał samochód mamy, który podjechał pod szkołę. Przewróciłam oczami, zakładając torbę na ramię i wstając z ławki.
Weszłam do samochodu, trzaskając za sobą drzwiami i zapinając pasy.
-Co tam w szkole? - spytała jak gdyby nigdy nic, odjeżdżając. Uśmiechnęłam się w duchu. Świetnie, spotkałam się z Justinem. 
-Okej - odparłam krótko.  Czułam w pewien sposób satysfakcję, że pomimo tych ich zakazów i chorych akcji i tak dopięłam swego i spotkałam się z nim.
-Pewnie macie już luz, bo w końcu już prawie wakacje - powiedziała, skręcając.
-Tsa - przytaknęłam. - Nie jedziemy do domu? - spytałam, widząc, że jedziemy w innym kierunku.
-Wstąpimy do galerii handlowej. Muszę zrobić zakupy, a przy okazji wstąpimy do jakiejś restauracji, bo nie miałam dzisiaj czasu nic ugotować.
-Mhm - mruknęłam, osuwając się lekko po fotelu.
*
Wchodząc do galerii, od razu poczułam na swojej skórze chłodny powiew, który przy tym upale był dosłownie wybawieniem. Przeczesałam włosy do tyłu, rozglądając się po centrum.
-Chodźmy najpierw coś zjeść, a później wstąpimy do supermarketu zrobić zakupy - powiedziała, kierując się do jednej z restauracji.
Szczerze mówiąc nie miałam na to ochoty. Nie miałam ochoty na spędzanie czasu z mamą. Wolałabym być już teraz w domu, w swoim pokoju.
Weszłyśmy do środka, siadając przy jednym z wolnych stolików. Wlepiłam wzrok w kartę, którą przyniósł nam kelner. Nie miałam nawet na nic ochoty. Zły humor odbierał mi apetyt.
-Chanel, poczekaj chwilę, muszę skoczyć do łazienki. Jak przyjdzie kelner, to powiedz, że jeszcze się nie zdecydowałyśmy.
-Okej. - Kiwnęłam twierdząco głową, nie odrywając wzroku od karty.
Zastanawiałam się między sałatką z kurczakiem, a naleśnikami. Moje niezmiernie interesujące przemyślenia przerwał chwilowy zawał serca.
-Co ty tu robisz!? - Ktoś gwałtownie złapał mnie za ramiona. Szybko podniosłam głowę, orientując się, że to Justin.
-Boże. - Złapałam się za serce, jednocześnie się uśmiechając. Justin zaśmiał się, całując mnie w policzek.
-Jestem tu z mamą - odpowiedziałam, odgarniając włosy za ucho.
-Już myślałem, że mnie zdradzasz - odparł z uśmiechem. 
-Tak, oczywiście. - Zaśmiałam się.
Mam lekko opóźniony zapłon.
-Boże, przecież jestem tutaj z mamą, ona za chwilę wróci z łazienki! - powiedziałam nerwowo, zerkając w stronę toalet.
-Ale na pewno mnie nie zdradzasz? - Zaśmiał się, będąc całkowicie spokojny.
-Justin, spadaj stąd, a nie pieprzysz głupoty. - Również się zaśmiałam, będąc jednak cholernie zestresowaną. Jeśli mama by teraz wyszła i zobaczyła Justina, to nie chcę wiedzieć, co tutaj by się działo.
-Ale na pewno? - kontynuował, nachylając się nade mną.
-Na pewno, idź już! - Parsknęłam śmiechem.
-Powiedzmy, że ci wierzę - powiedział z uśmiechem, całując mnie w usta. Odwzajemniłam krótki pocałunek.
-Idź. - Odepchnęłam go po chwili od siebie. Jus posłusznie mnie puścił, wychodząc z restauracji.
W tym momencie zauważyłam otwierające się drzwi łazienki.  Szatyn stał jeszcze chwilę za szybą, śmiejąc się i przesyłając mi buziaka. Parsknęłam śmiechem, pokazując mu gestem ręki, żeby już sobie poszedł.
W momencie kiedy Justin odszedł na tyle, aby nie było go widać, do stolika wróciła moja mama. Odetchnęłam z ulgą, udając przed mamą, że nic się nie wydarzyło.
-I jak, wybrałaś już coś? - spytała, zerkając w kartę.
-Mhm, sałatka z kurczakiem - odparłam, uśmiechając się pod nosem.
*
Wychodząc z restauracji, mama zatrzymała się na chwilę, szukając czegoś w swojej torebce. W tym momencie zauważyłam niedaleko Justina, który dawał mi gestami znak, żebym się wyrwała i do niego przyszła. Przygryzłam nerwowo wargę, odwracając się po chwili w stronę mamy.
-Muszę się za tobą ciągnąć do supermarketu? Wiesz jak tego nie lubię. Pochodziłabym sobie w tym czasie po sklepach z ciuchami  - powiedziałam, mając nadzieję, że brzmię naturalnie, a w moim głosie nie da się wyczuć zdenerwowania.
-Dobrze, jak tam chcesz. Tylko za pół godziny bądź przy wyjściu.
-Byłoby łatwiej gdybym miała swój telefon - warknęłam ironicznie.
-Nie zaczynaj - odparła krótko, chowając swój telefon do torebki. -I nie martw się, w galerii są zegary, będziesz wiedziała, która godzina - odpowiedziała z ironią.
-Tsa - syknęłam, zakładając ręce na piersi.
-Dobra, to ja lecę - dodała, odwracając się i udając się w kierunku sklepu. Patrzyłam na nią tak długo, aż znikła za rogiem. W tym momencie ktoś podszedł do mnie, gwałtownie łapiąc mnie od tyłu. Zaśmiałam się, dobrze wiedząc kto to.
Zabrałam jego dłonie ze swojego brzucha, odwracając się przodem do chłopaka. Stanęłam na palcach, zawieszając ręce na jego karku.
-Jesteś wolna? - Uśmiechnął się, trzymając dłonie na moich biodrach.
-Tylko na pół godziny. - Westchnęłam.
-Zawsze coś. - Zaśmiał się, całując mnie w usta.
-Że wam po tamtej nocy jeszcze jest mało. - Usłyszałam po chwili i od razu odwróciłam głowę w tamtym kierunku. Kevin stał kilka kroków dalej. Zaśmiałam się, puszczając Justina.
-Spadaj - powiedziałam, z udawanym oburzeniem i podeszłam do chłopaka, chcąc się z nim przywitać. - Hej - dodałam i przytuliłam go. Kevin lekko przyciągnął mnie do siebie, tuląc mnie.
-Cześć księżniczko. - Zaśmiał się, po chwili mnie puszczając. Nie minęła nawet sekunda, kiedy Jus znalazł się tuż przy mnie i złapał moją dłoń.
Chyba nie podobało mu się, moje dosyć czułe przywitanie z jego kumplem.
-Dobra, bo zacznę robić się zazdrosny - powiedział z uśmiechem, jednak w jego głosie dało wyczuć się lekkie zdenerwowanie. -Chodźcie do jakiejś kawiarni, hm?
-Jasne - przytaknęłam z uśmiechem, splatając nasze palce.
*
-Jedziemy dzisiaj na otwarty koncert, Chanel jedziesz z nami? - spytał Kevin.
-Nie mogę - westchnęłam. Byłam wściekła. Miałam ogromną ochotę z nimi jechać, ale wiedziałam, że rodzice mnie nie puszczą.
-Przecież ci mówiłem - wtrącił Justin, odkładając na stolik plastikowy kubek z shake'iem.
-Ach tak, zapomniałem. Przepraszam. - Chłopak spojrzał na mnie przepraszająco i delikatnie się uśmiechnął.
-Spoko. - Odwzajemniłam gest. -A co to za koncert? - zagadnęłam, wkładając do ust słomkę.
-Jakiś zespół, w sumie nawet nie wiemy jaki - odparł Jus, na co oboje się zaśmiali. -Po prostu jakiś festyn, nic wielkiego, ale zawsze jakaś rozrywka - dodał.
Naprawdę chciałam tam z nimi być.
-A jedziecie sami? Czy ktoś jeszcze?
-Nie, będzie jeszcze Conor i Mike - odpowiedział. - Czekaj, zaraz - dodał po chwili, odwracając się w moim kierunku.
-Hm?
-Nie masz jak wyjść przez okno, ale przecież zawsze możesz wyjść po prostu drzwiami wejściowymi - odparł, uważnie mi się przyglądając.
Teoretycznie to brzmiało, jakby było oczywiste, ale w praktyce to było nie do zrealizowania.
-Przecież rodzice mogą mnie w każdej chwili nakryć albo usłyszeć. Ich sypialnia jest na dole - odpowiedziałam od razu.
-A kiedy schodzisz w nocy chociażby do kuchni, to się budzą? - spytał niemal retorycznie, bo odpowiedź była oczywista.
-Nie, ale kiedy będę przekręcać zamek w drzwiach, które będą zamknięte, mogą się obudzić - odparłam, opierając łokieć o stolik. Położyłam dłoń na czole, intensywnie zastanawiając się nad jego słowami. Kusił.
-Zrobisz to po cichu. Chanel, uda ci się - kontynuował, kładąc dłoń na moim udzie.
-Sama nie wiem. - Pokręciłam głową, przygryzając wargę.
-On ma rację. Nikt nie budzi się tak łatwo, nie obudzisz ich - wtrącił Kevin.
Cholera jasna, coraz bardziej mnie przekonywali.
-Ale jutro szkoła, będę musiała rano być w domu..-mówiłam niepewnie, starając się nie dać im przekonać.
-Spokojnie, odwiozę cię na czas. - Justin przybliżył się, sunąc palcami po moim udzie.
-No...- zaczęłam, przyglądając się im obu. -Dobra - dodałam, na co oboje się uśmiechnęli.
-No i bardzo doba decyzja. - Zaśmiał się Jus, nachylając się nade mną i całując mnie w policzek.
*
Weszłam do domu, zdejmując buty i od razu udając się w kierunku schodów.
Kiedy tylko znalazłam się w swoim pokoju, rzuciłam na bok swoją torbę i otworzyłam szafę. Nie miałam zielonego pojęcia w co się dzisiaj ubrać. Założyłam ręce na piersi intensywnie wpatrując się w ciuchy ułożone przede mną.
Cały czas towarzyszyła mi obawa, czy aby na pewno dobrze robię. To było cholernie ryzykowne, bo gdyby tak mama lub tata przyłapali mnie na wymykaniu się z domu, to delikatnie mówiąc byłabym martwa.
Mimo to, chęć pojechania z nimi była większa od strachu przed wpadnięciem przed rodzicami.
Miałam wymknąć się o dwudziestej drugiej. Teraz była piętnasta, więc miałam jeszcze sporo czasu, ale mimo wszystko ubrania chciałam wybrać już teraz, później będę zajęta stresowaniem się.
W tym momencie do mojego pokoju bez pukania weszła mama. Szybko zamknęłam szafę, odwracając się w jej kierunku.
-Widziałam na twoim telefonie, że dzwoniła Melanie. Nie chcę, żebyś urwała z nią kontakt. Proszę, możesz do niej oddzwonić - powiedziała łagodnie, podając mi mój telefon.
Byłam zszokowana tak miłym zachowaniem mamy.
-Dziękuję - mruknęłam cicho, zerkając na wyświetlacz. Ponad dwadzieścia połączeń od Justina i kilka esemesów.
-Tylko Chanel, w tym momencie naprawdę ci ufam, więc mam nadzieję, że nic nie wywiniesz. Tylko jeden telefon - do Mel. Dobrze?
Miała na myśli, żebym nie dzwoniła do Justina.
-Dobrze - przytaknęłam. Mama uśmiechnęła się, wychodząc i zamykając za sobą drzwi. Przygryzłam wargę zerkając na swojego iPhone'a. Od razu odczytałam wszystkie, stare esemesy i usunęłam nieodebrane połączenia.
Hm, w sumie nie miałam nawet po co dzwonić do Justina, więc nie musiałam okłamywać mamy. Wzruszyłam ramionami.
Wybrałam z listy kontaktów Mel i nacisnęłam zieloną słuchawkę, przykładając komórkę do ucha.
-Hej kochanie - powiedziała z uśmiechem, kiedy usłyszałam po drugiej stronie głos przyjaciółki.
-No hej, opowiadaj, co tam u ciebie - odparła, a ja oczami wyobraźni widziałam jak się uśmiecha. Tak strasznie za nią tęskniłam.
-Em, no cóż, w sumie u mnie nic nowego. - Zaśmiałam się.
-Wciąż jesteś z Justinem? - spytała.
-Mhm - mruknęłam, wyjmując z szafy  krótkie, "poszarpane" na dole spodenki z cekinami.
-I jak? - Zachichotała.
-Co jak? - zawtórowałam jej, opierając komórkę o ramię, tak, aby mieć obie ręce wolne.
-Jak wam się układa, no wiesz jaki jest i w ogóle - wyjaśniła.
Często się kłócimy, a do tego ostatnio Justin podniósł na mnie rękę. Dodam jeszcze, że pisał z jakąś inną dziewczyną.
-Świetnie, a on jest cudowny - odpowiedziałam, pomijając te fakty o których przed chwilą pomyślałam.
-Cieszę się. Kurde, Chanel, ty to masz farta. Przeprowadziłaś się i od razu znalazłaś sobie chłopaka.
-A no - odparła, na co obie się zaśmiałyśmy.
*
Było za piętnaście dziesiąta. Ja przed chwilą skończyłam się malować. Rodzice już spali. Czyli nadszedł czas, żeby się zbierać. Stresowałam się jak cholera. Przełknęłam głośno ślinę, wstając i podchodząc do łóżka. Ułożyłam na nim dwie, duże poduszki, które przykryłam kołdrą. Gdyby któreś z rodziców wpadło na ten genialny pomysł zajrzenia w nocy do mojego pokoju, na pierwszy rzut oka nie zorientują się, że nie ma mnie w łóżku.
Wzięłam głęboki oddech, ostatni raz zerkając do lustra. Wyglądałam naprawdę dobrze.
Dobra Chanel, teraz albo nigdy.
Wzięłam do ręki niebieskie szpilki, które miałam zamiar włożyć dopiero na dworze, aby nie obudzić rodziców i wyszłam po cichu z pokoju. Na palcach schodziłam na dół, modląc się, żeby rodzice się nie obudzili. Serce waliło mi jak młotem, bo wiedziałam, że jeśli wpadnę, to będzie koniec.
 Jak najciszej umiałam przeszłam przed przedpokój, podchodząc do drzwi. Teraz było najgorsze. Położyłam dłoń na zamku, bardzo powoli go przekręcając.
Kiedy otworzyłam drzwi, poczułam się jakbym co najmniej zrobiła coś niewykonalnego. Delikatnie otworzyłam drzwi, wychodząc za nie i jeszcze delikatniej je zamknęłam.
W tym momencie miałam ochotę krzyknąć z radości. Czułam się jak małe dziecko, któremu udało się zrobić coś niesamowitego. Szybko włożyłam na stopy szpilki i wyszłam za bramę. Justin już na mnie czekał. Kiedy tylko mnie zobaczył, na jego ustach pojawił się uśmiech.
-Udało ci się. - Podszedł do mnie, obejmując mnie jedną ręką i całując w usta.
-Tak. - Zaśmiałam się, kiedy szatyn lekko się ode mnie odsunął. Jus złapał mnie za jedną rękę, lustrując mnie wzrokiem.
-Wyglądasz cudownie. - Przygryzł dolną wargę, "jadąc" mnie wzrokiem od góry do dołu.
-Dziękuję. - Uśmiechnęłam się. - A teraz, zamiast się na mnie gapić, jedźmy już. - Zaśmiałam się, na co chłopak od razu mi zawtórował.
*
Spotkaliśmy się z chłopakami już na miejscu. Cholera, naprawdę ich polubiłam. Byli tacy pozytywnie nastawieni do życia, wiecznie uśmiechnięci.
Stanęliśmy z boku, przy stoiskach z jedzeniem i piciem. Nie znałam nawet zespołu, który obecnie grał, chociaż muszę przyznać, że podobała mi się ich muzyka.
Patrzyłam przed siebie, obserwując scenę.
-Idę po piwo, Chanel też chcesz? - spytał Jus.
-Co? - powiedziałam odruchowo, wyrywając się z zamyślenia. - A tak, chcę. - Uśmiechnęłam się.
-Ok, zaraz przyjdę - odparł i puścił moją dłoń, odchodząc.
Lekko kołysałam się w rytm muzyki, zakładając ręce na piersi.
-Czyli jednak zaryzykowałaś? - Zaśmiał się Kevin, stając bliżej mnie.
-Yep. - Kiwnęłam twierdząco głową, parskając śmiechem.
-Chanel, skarbie, nie widzisz może przypadkiem tutaj żadnych pand czy niedźwiedzi? - powiedział po chwili Conor, na co wszyscy włącznie ze mną wybuchli śmiechem.
-Wiesz co, jesteś okropny - powiedziałam, udając obrażoną i pokręciłam głową ze śmiechem.
-Oj nie złość iść, przecież wiesz, że cię kocham. - Zaśmiał się, obejmując mnie jedną ręką w pasie i puszczając po chwili.
Czułam się wśród nich już tak swobodnie, jakbym znała ich naprawdę długo. Traktowali mnie tak cholernie miło, że nie dało się ich nie lubić.
-To dzisiaj gdzie? Samochód? - dodał po chwili Mike, a ja spojrzałam na niego jak na idiotę.
-Że co? - zrobiłam zdziwioną minę, uśmiechając się.
-No ostatnio zajęliście moją sypialnię, więc pytam gdzie dzisiaj urządzacie sobie zabawę - wyjaśnił, na co wszyscy ponownie zaczęli się śmiać.
-Ej - zaczęłam, po chwili jednak zamykając się i zawstydzona, spuszczając wzrok. - Naprawdę jesteście okropni - skwitowałam, kręcąc głową.
W tym momencie telefon Kevina zaczął dzwonić.
-Justin - powiedział, zerkając na wyświetlacz i odbierając.
Patrzyłam wyczekująco na chłopaka, będąc ciekawa czego mógł chcieć Jus.
-Chanel, piwo z sokiem czy zwykłe? - spytał, przekazując mi pytanie Justina.
-Z sokiem - odpowiedziałam, przerzucając ciężar ciała na drugą nogę.
-Powiedziała, że bez. - Kevin uśmiechnął się "wrednie", na co ja walnęłam go w ramię ze śmiechem. - Dobra, dobra. Chce z sokiem - dodał.
-Kretyn. - Parsknęłam śmiechem.
Kevin rozłączył się, chowając swój telefon do kieszeni.
*
Siedziałam na kolanach Justina przy jednym ze stolików, razem z chłopakami i piłam swoje trzecie już piwo. Hm, nie było ze mną źle, bo piwo było z sokiem. W każdym bądź razie, byłam po prostu na lekkiej fazie.
-Za godzinę kończy się koncert i zaczyna się impreza - powiedział Conor, biorąc łyk swojego piwa.
-Naprawdę? Nic o tym nie wiedziałam - odparłam, bawiąc się dłońmi Justina.
-Mhm, będzie można potańczyć. - Uśmiechnął się Kevin.
Spojrzałam na bok i zauważyłam dziewczynę niosącą dużego, białego miśka. Był przesłodki.
-Aww, jaki słodki pluszak - powiedziałam, niczym zafascynowane dziecko.
-Podoba ci się? - Uśmiechnął się Justin, odwracając głowę w moim kierunku.
-No jasne, jeśli śliczny. - Zaśmiałam się.
-To chodź - odparł i wstał, tym samym podnosząc mnie. Złapał mnie za rękę, splatając nasze dłonie.
-Czekaj, gdzie ty idziesz?
-Widziałem gdzie można takiego wygrać, chodź, dostaniesz go. - Zaśmiał się, idąc w jakimś kierunku i ciągnąc mnie za sobą.
On był walnięty.
I cholernie słodki.
-Ej, ale ja tylko żartowałam - mówiłam dalej z uśmiechem na ustach. Chłopak jednak kompletnie mnie zignorował, podchodząc do stoiska z pluszakami. Trzeba było zbić trzema, małymi piłeczkami piramidę z puszek.
-Justin, przestań, ja naprawdę tylko żartowałam. - Złapałam go za rękę, uśmiechając się.
-Chcesz miśka? Dostaniesz miśka. - Zaśmiał się, puszczając moje dłonie i podchodząc do chłopaka, do którego należało to stoiska.
Nie umiałam przestać się uśmiechać. To słodkie co dla mnie robił.
Oparłam się o budkę, przyglądając się uważnie Justinowi. Ja zapewne z moją koordynacją ruchową i szczęściem nawet nie trafiłabym w te cholerne puszki.
Jus rzucił ostatnią, trzecią piłeczkę, jednocześnie zbijając dwie ostatnie puszki, które mu zostały. Wygrał. Ten cholerny gnojek naprawdę potrafił wszystko.
Zaśmiałam się i podeszłam do Justina mocno go przytulając.
-Gratulację. - Uśmiechnął się chłopak, który rozdawał nagrody i wręczył mi mojego, ukochanego miśka.
-Dziękuję. - Pocałowałam szatyna w policzek.
-Dla ciebie wszystko, księżniczko. - Zaśmiał się, mocno mnie przytulając.
*
-Ej, ogólnie to mam wrażenie, że ten pluszak się ciągle na mnie gapi - wymamrotałam, przyglądając się uważnie misiowi.
Jedną z moich wad jest to, że kiedy już zacznę pić, to nie potrafię zachować umiaru. Po prostu piję dalej i..kończy się tak jak teraz. Znów się nawaliłam.
-No popatrz, jesteś taka seksowna, że nawet pluszak się na ciebie gapi. - Justin zaśmiał się, podchodząc do mnie i mnie obejmując.
Siedzieliśmy na murku, w czasie kiedy impreza już trwała.
-Ale ty jesteś mała. - Uśmiechnął się, patrząc na mnie. Byłam niższa od niego o jakieś dziesięć centrymetrów.
-Pf, mała, to może być twoja pała, ja jestem niska - prychnęłam, odpychając go od siebie, na co wszyscy wybuchli śmiechem.
-Boże, jesteś moją mistrzynią- powiedział przez śmiech Conor, podchodząc do mnie i przybijając mi piątkę.
-1:0 dla Chanel - dodał Mike.
-Ktoś chce autograf? - Parsknęłam śmiechem, siadając na murku obok Kevina. Justin pokręcił głową ze śmiechem. Wzięłam z ręki chłopaka kubek z piwem i zrobiłam jego łyk.
-W nocy na nią nie narzekasz - odparł cwanie, na co ja wyplułam przed siebie całą zawartość swoich ust. Wybuchłam niekontrolowanym śmiechem, nie potrafiąc się opanować.
Zresztą, nie tylko ja.
-Dobra - zaczęłam, dukając przez śmiech. - 1:1 - dodałam, kładąc się na murku i trzymając się ze śmiechu za brzuch.
Wzięłam mojego pluszaka, który leżał obok i przytuliłam go do siebie, wpatrując się w gwiazdy.
-Ludzie, może jak już skończyliśmy dyskutować o pałach, to pójdziemy potańczyć. - Parsknął śmiechem Conor.
Podniosłam się z uśmiechem na ustach, przytulając do piersi miśka.
-A co z Pusiem? - spytałam, patrząc na chłopaków.
-Z kim? - Justin parsknął śmiechem.
-No z Pusiem. Tak nazwałam miśka - Pusio - odpowiedziałam, sama zaczynając idiotycznie się śmiać.
Wszyscy ponownie wybuchli śmiechem.
-Dobrze kochanie, to chodź, pójdziemy spakować Pusia do samochodu - powiedział, podchodząc do mnie.
-Nie chcę mi się iść taki kawał na parking - mruknęłam, marudząc i robiąc minę małej dziewczynki.
-To wskakuj, zaniosę cię. - Zaśmiał się, odwracając się do mnie tyłem.
-Naprawdę? - Parsknęłam. Stanęłam na murku, nachylając się i obejmując Justina dłońmi na karku. -Tylko mnie nie upuść! - Zaśmiałam się. Zeskoczyłam z murku, oplatając chłopaka nogami w pasie.

Justin opuścił mnie dopiero na parkingu, przy samym samochodzie. Posłusznie z niego zeskoczyłam, śmiejąc się.
-Dziękuję, teraz schowaj Pusia do auta - podałam chłopakowi pluszaka. Jus parsknął śmiechem, całując mnie w czoło, po czym odsunął się ode mnie, chowając miśka. Ja w tym czasie usiadłam na masce samochodu.
Chłopak schował do bagażnika misia, po czym zamknął samochód, podchodząc do mnie. Wokół nie było nikogo, tylko my. Wszyscy byli na imprezie.
Szatyn stanął przede mną, a dokładniej między moimi nogami i położył dłonie po obu moich stronach, na masce samochodu.
-Chyba jesteśmy tu sami - mruknął z uśmiechem, przybliżając swoją twarz do mojej, do maksimum.
-Chyba tak. - Przygryzłam dolną wargę, oplatając go dłońmi na karku.
-Co z tym zrobimy? - szepnął, kładąc swoje obie dłonie na moje uda i przesuwając je powoli do góry i powodując dreszcze na moim ciele.
-A co proponujesz? - powiedziałam cicho, czując jak ta sytuacja zaczyna coraz bardziej mnie podniecać.
-Coś w tym stylu - kontynuował, odpinając jedną ręką moje spodenki. Justin musnął moje wargi, zaczynając mnie całować. Byłam pijana, więc było mi wszystko jedno, że nie jesteśmy w domu, tylko na dworze i w każdej chwili ktoś mógł tu przyjść.
Chłopak zsunął swoje usta niżej, całując moją szyję i wsuwając dłonie pod moje spodenki. Złapałam za pasek jego spodni i pociągnęłam go, tym samym go odpinając.
Moje tętno zaczęło przyspieszać wraz z oddechem. Wplotłam palce w jego kasztanowe włosy, odchylając głowę do tyłu, w czasie kiedy Justin zaczął całować mój dekolt.
Wyciągnęłam wolną dłoń przed siebie i odpięłam guzik jego spodni, wraz z rozporkiem.
Chłopak delikatnie pchnął mnie do tyłu, kładąc mnie tym samym na masce. Przygryzłam wargi, patrząc w niebo, które jak na noc, było wyjątkowo jasne. Księżyc i gwiazdy wspaniale je oświecały.
Wsunął dłonie pod moją koszulkę, kładąc je na moich piersiach i delikatnie je na nich zaciskając. Przymknęłam powieki, w pełni oddając się jego dotykowi.
W tym momencie usłyszeliśmy dźwięk kroków zbliżających się w naszym kierunku.
-Kurwa - mruknęłam, szybko się podnosząc i naciągając z powrotem swoją bluzkę na dół i zeskakując z maski samochodu. Oboje z Justinem zapięliśmy swoje spodnie i spojrzeliśmy w kierunku, z którego dochodziły kroki.
-No ładnie, to ja idę sprawdzić, czy przypadkiem nie zaginęliście w drodze do samochodu, a wy zabawiacie się na masce. - Kevin spojrzał na nas z rękami założonymi na klatce piersiowej i uśmiechem na ustach.
Momentalnie spojrzeliśmy na siebie z Justinem i jak na zawołanie wybuchnęliśmy śmiechem.
*
Dopiłam dwa, kolejne piwa. Jeżeli uważałam, że wtedy byłam pijana, to nie wiem jak nazwać siebie teraz. Ledwo trzymałam się na nogach.
Po raz kolejny wybuchłam, głośnym, pustym i wręcz irytującym śmiechem.
-Boże, ale ja cię kocham - wybełkotałam, przytrzymując się Justina, aby nie upaść. On też nie był w najlepszym stanie, choć zdecydowanie był trzeźwiejszy ode mnie. -Ej, ej, ale gdzie jest Pusio?! Boże, zgubiłam go! - zaczęłam panikować i odsunęłam się od chłopaka idąc przed siebie. Chyba nawet nie wiem gdzie.
-Chanel, zaczekaj. - Zaśmiał się, łapiąc mnie. - Przecież schowaliśmy go do auta, nie pamiętasz?
-Co? - spojrzałam na niego jak na idiotę. -Aaa, no tak. Faktycznie - walnęłam się dłonią w czoło, parskając śmiechem.
Staliśmy po boku jednej z budek z jedzeniem. Chłopak zaczął iść do przodu, sprawiając tym samym, że ja się cofałam. Zatrzymał się dopiero, kiedy za moimi plecami znajdowała się ściana.
-Ej, ja mam na ciebie ochotę - wybełkotałam, osuwając się po ścianie na dół i kucając przed chłopakiem, zaczęłam odpinać jego spodnie.
-Jezu Chryste, Chanel nie tutaj. - Jus od razu zareagował, łapiąc mnie za ramiona i podnosząc. Ponownie wstałam, parskając idiotycznym śmiechem.
-Czemu nie? - Mruknęłam pusto, przygryzając dolną wargę. Szatyn wziął głęboki oddech, kładąc dłonie na moją twarz. Uśmiechnął się, napierając na mnie.
-Naprawdę chcesz to robić w miejscu, w którym co trochę ktoś się kręci i może nas przyłapać? - Zaśmiał się. Zachichotałam, spuszczając wzrok.
-No..no nie - odparłam z uśmiechem na ustach.
-Właśnie. - Zaśmiał się cicho, całując mnie krótko w usta.
-Kurwa, no wszędzie was szukam. - Usłyszeliśmy po chwili i odwróciliśmy się w tamtym kierunku. Kevin od razu podszedł bliżej.
-Co się stało? - spytał Justin.
-Mike cię szuka, coś od ciebie chce.
-Ale co?
-Nie wiem, po prostu do niego idź. Jest przy stoisku z piwem. - Wzruszył ramionami. Jus przewrócił oczami.
-Chanel, zaraz wrócę - odparł, puszczając mnie.
-Przypilnuj jej, żeby sobie gdzieś nie poszła, albo żeby nie zaczęła się rozbierać. - Parsknął śmiechem, zwracając się do Kevina, po czym sam odszedł szybkim krokiem.
-Jezu, przecież ja wcale nie jestem pijana. Nie wiem o co mu chodzi. - Wzruszyłam ramionami, odchodząc od ściany i robiąc kilka kroków do przodu. Nie przeszłam nawet pół metra, kiedy straciłam równowagę i po prostu usiadłam na chodniku, wybuchając śmiechem.
-Jezu, Chanel. - Chłopak parsknął śmiechem, szybko do mnie podchodząc i dosłownie zbierając mnie z chodnika.
Kevin pomógł mi wstać i przytrzymując mnie, posadził mnie na murku, który znajdował się tuż obok.
-Usiądź sobie obok mnie. - Uśmiechnęłam się i poklepałam miejsce obok siebie. Brunet pokręcił ze śmiechem głową, posłusznie siadając obok.
-Ty wiesz co? - odezwałam się po chwili, uważnie mu się przyglądając.
-No?
-Naprawdę jesteś bardzo przystojny - dodałam i sama nie wiedząc czemu, zaczęłam zbliżać się do niego coraz bardziej.
-Cha..- zaczął, chcąc zapewne mnie "ogarnąć", jednak nie dałam mu skończyć i po prostu go pocałowałam.
________________________________________________________________







Zanim skomentujesz, proszę przeczytaj informację z boku, którą napisałam.
Przepraszam za jakiekolwiek literówki czy bezsensy, ale jest druga w nocy i zasypiam.
+jak wam się podoba nowy szablon?
+zablokowałam możliwość kopiowania treści bloga.
+w zakładce "bohaterowie" są nowe gify.

83 komentarze:

  1. cudowny <3 czekam na nn! Zapraszam też do siebie pisze mroczne opowiadanie o Jelenie http://he-just-takes-my-breath-away.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. o.o świetne...
    myślałam już, że w tej restauracji mama Chanel zobaczy Justina, bo szczerze to ja wgl nie wiem czego można się po tobie spodziewać :). Jak napisałaś że stanęła przy masce od razu skojarzyły mi się słowa Justina "brałbym ją w samochodzie albo na masce" czy coś takiego :D Końcówka to dla mnie kompletne zaskoczenie, ale według mnie genialne. Wszystko świetnie opisane, przejście między scenami, dobór słów... Po prostu mega.
    A i oczywiście, dziękuję, że szybko dodany :)
    Kocham Cię i czekam na więcej <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Nawet nie wiesz jak sie cieszę ze wciąż dodajesz !!! Rozdział zaskakujący naprawdę, nie spodziewany ruch ze strony Chanel... Ciekawe jak zareaguje Justin , będzie drama ??? I czy Chanel sie dowie ze Justin ja zdradził ... Czekamy z niecierpliwością na następny !!! Masz talent i swietnie sie czyta Twoj blog <33 Jest jednym z moich ulubionych ;-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. O jezu.. Kochanie, na prawdę Cię kocham :)
    Dokładnie to za to, że piszesz płynnie, z perfekcyjną interpunkcją i ortografią i ja tutaj nigdzie nie widziałam literówki. Zazdroszczę Ci tego, jak umiesz idealnie opisać "uczucia" - nie wiem dokładnie jak to nazwać. :)

    Na prawdę zazdroszczę talentuuu *.* :****

    Czekam na następną notkę z dużą niecierpliwością ! ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. OMGG Biebs nie będzie zadowolony.. OOO kurwa:OOOO A tak wg. to dziękuję, że piszesz.. ZAZDROSZCZĘ TALENTU. KOCHAM CIĘ SHAWTY ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Perfekcyjnie <3
    kocham Ciebie i ten blog, czekam na nastepny ;****

    OdpowiedzUsuń
  7. woooooow! o_____O Chanel, Ty buntowniczko! :D
    rozdział jest idealny. ciekawy i wgl. BOSKI! <3 a ta ostatnia 'scena'... oj, Justin będzie wkurzony... ;/

    @saaalvame

    OdpowiedzUsuń
  8. Ehhhh.... *.* Lubię jak rozdział jest taki długi :) Jeżeli będziesz dodawać w podobnej wielkości resztę rozdziałów,to mogę nawet na nie czekać miesiąc :)
    A co do tego. Nie spodziewałam się,że Chanel coś takiego zrobi.Ale to dobrze,że coś się dzieje ;) Justin też taki święty nie jest.Obawiam się,że z tego pocałunku nic dobrego nie będzie :C

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow ! Nie spodziewałam się takiej końcówki. Ciekawe jak na to zareaguje Justin. Coś mysle, że w następnym rozdziale się wyda, że on ją zdradził z tą Emily. No, ale mogę się mylić, bynajmniej takie są moje przypuszczenia. Byłam mile zaskoczona kiedy tu weszłam i zobaczyłam nowy rozdział. Przeczytałam informację z boku i w pełni Cie rozumiem. Nie mam zamiaru tu teraz słodzić, no ale takie są moje odczucia, że rozdział bardzo mi się podobna. Lubię długie rozdziały i dopracowane i oczywiście takie które mnie zaskakują, a ten taki był. Podoba mi is ę strasznie Twoja twórczość. Rozdział moim zdaniem genialny. :) Czekam na nowy, ale nie naciskam.

    OdpowiedzUsuń
  10. OMG ! Pocalowala go, ciekawe co na to Justin. Bedzie fight z Kevinem ;p

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardziej podobał mi sie tamten wygląd, ale sądze że to kwestia przyzwyczajenia.
    WOW, Chanel, co ty robisz? XD

    OdpowiedzUsuń
  12. Hoho xd Chanel szaleje xd Jeżeli Justin ich razem zobaczy, to pewnie zmasakruje najpierw Kevina, a potem pewnie jakoś policzy się z dziewczyną. Wydaje mi się, że on myśli, że może robić wszystko, między innymi, zdradzać Chanel i podnosić na nią rękę. Ale jej nie pozwoli na takie rzeczy, nie pozwoli jej na to, by go poniżała i okazywała brak szacunku. Taki chory typ chłopaka, którego jednak pewnie nie jedna z nas by chciała. Toksyczna miłość, o ile można tu mówić o miłości ze strony Justina. Choć myślę, że tak. Myślę, że on już coś do niej czuje i zależy mu na Chanel.
    Rozdział świetny i już czekam na następny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wedlug mnie, to ona zwali cala wine na Kevina. Powie, ze to on ja pocalowal, ze nie miala jak sie odwrocic i wtedy Jus sie wscieknie i. Dopiero zmasakruje Keva. ;) a co do reszty, to sie zgadzam.

      Usuń
  13. Nie spodziewałabym się tego po Chanel, rozdział jak zawsze świetny.

    OdpowiedzUsuń
  14. Normalnie kocham twoje opowiadania ! <3

    A co do tego rozdziału to.. był zajebisty *.*

    Myślałam, że któreś z rodziców przyłapie Channel na ucieczce z domu, albo wtedy w restauracji z Jusem.. :D

    A końcówka.. o kurwa.. tego to się nie spodziewałam.. :O
    Masakra.. O.O

    Już nie mogę się doczekać następnego rozdziału.. ^^

    Życzę weny ;*

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. A co do szablonu.. To ten jest całkiem fajny, ale szczerze to poprzedni bardziej mi się podobał.. ;)

    No, ale ważne, że tobie się podoba.. ^^

    Jakoś się do niego przyzwyczaję.. xd

    OdpowiedzUsuń
  17. Rozdział jest ciekawy, jak zawsze :) Nie wierzę, że Chanel zrobiła coś takiego.. taka trochę nauczka dla Justina.. bo to on pozwala jej pic. Podziwiam ''odwagę'' Chanel i to, że uciekła z domu. Jestem ciekawa, czy dostanie za to karę, czy ujdzie jej to na sucho. Ciekawi mnie też sprawa z Kevinem i tym, co Justin zrobi, gdy zobaczy ich razem.. O ile ich zobaczy. Szablon mi się podoba.
    Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  18. O boże, że zdrada? Chociaż, jak Justin pieprzył się z inną to było dobrze, po za tym, ona jest pijana! Eh, on ją kocha, czy wciąż to tylko zabawa? I jak on zareaguje? Pewnie się wścieknie... a Chanel powie, że to Kevina wina hahah xd
    Ona jest nawalona w 10 dup! Na pewno rodzice się o tym dowiedzą i będzie mieć przejebane...tak, to całkiem prawdopodobne. Coś czuje, że szykuje się drama ;c
    I najważniejsze...sorki, ale znów muszę o tym napisać...on ją kocha czy nie? Eh....
    Rozdział jest oczywiście świetny! Nie mogę się doczekać kolejnego <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Awww *_* scena z misiem i przy aucie najlepsza;D <3
    Rozdział jak zwykle świetny,uśmiechałam się czytając go ;D
    Jesteś świetna,uwielbiam Cię!;D<3

    OdpowiedzUsuń
  20. Rozdzial fantastyczny... Jestem bardzo ciekawa, czy Jus zobaczy, jak sie caluja. I czy Channel zwali wine na Kevina. :D i oby rodzice jej nie przylapali.... :/

    Wiesz, z jaka niecierpliwoscia zawsze czekam na nowy rozdzial?! :)

    I poprzedni szablon wydawal mi sie lepszy... ;//

    OdpowiedzUsuń
  21. Wow . Ale się dzieje . To się dla niej źle skończy . Rozdział bardzo interesujący i intrygujący za razem .
    Jesteś cudowna że odwiesiłaś bloga . Dziękuje . :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ciekawe ja Jus zareaguje na to!? Rozdzial boski xoxo

    OdpowiedzUsuń
  23. o mój boze !! pocałowała go! no nie wierze !! nie moge sie doczekać nn :*

    OdpowiedzUsuń
  24. szablon jest bardzo fajny , tylko na wersji dla komorek nie da sie przeczytac pierwszych 13 linijek bo jest za jasno na samej gorze (jezeli wiesz o co mi chodzi xd)... .
    Dziewczyno jestes z rozdzialu na rozdzial coraz lepsza !! :-D Chcialabym miec taki talent do pisania ja ty masz bo to jest skarb <3 Ta odtatnia. scena mnie rozwalila normalnie o_O Przynajmniej jest teraz remis bo Chanel zdradzila Justina z Kevinem ,a Justin Chanel z Emily (chociaz to co zrobil Justin bylo gorsze..) okej nie przedluzam tego komentarza xdd
    A i jeszcze jedno- fajnie ze tak (dość) szybko dodalas :):) Serio bo ja codziennie sprawdzam cxy jest nowy rozdzial xdd Ok KONIEC TEGO !
    Do nastepnego x! Weny życze :**

    OdpowiedzUsuń
  25. Hej.Chciałabym z tobą o czymś pogadać ale nwm gdzie czy na ask czy tt czy na poczcie jeśli mogłabyś odpisać mi na ten komentarz na mojej poczcie to byłabym ci bardzo wdzięczna moja poczta to :koszmarnykarolek2000@wp.pl
    heheszki ale nick :D odpisz proszę
    PS.
    Kocham twojego bloga jest boski!

    OdpowiedzUsuń
  26. świetnie piszesz, rozdział jest super, kocham to opowiadanie, czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  27. Awwwww dziewczyno, jesteś GENIALNA, tak samo jak i twoje rozdziały! :D jesteś naprawdę świetna pisarką. Życzę dalszej weny. A co do tego rozdziały, to naprawdę mnie zaskoczylas, szczególnie końcówką. Pocałowała się z Kevinem?! DAFUQ! *o*
    #belieber

    OdpowiedzUsuń
  28. Nominowałam Cię do The Versatile Blogger. Szczegóły tutaj:http://www-lovemelikeyoudo.blogspot.com/2013/07/the-versatile-blogger.html

    OdpowiedzUsuń
  29. Kckckkxkkckckc <3

    OdpowiedzUsuń
  30. nominowałam cię do The Versatile Blogger , więcej informacji na: http://tlumaczenie-abuse.blogspot.com/2013/07/the-versatile-blogger.html

    OdpowiedzUsuń
  31. co??? jak to go pocałowała!!! o boshe!! co dalej będzie? jakaś awantura pewnie... pobije ją jejku, dodaj najszybciej jak tylko możesz, błagam Cię, bo zejdę na zawał! co dalej będzie o matko ??? dlaczego w takim momencie? >>> KOCHAM CIĘ<<<

    OdpowiedzUsuń
  32. Cudowne<3
    Z co najmniej 300 razy padłam ze śmiechu.
    Ale końcówka.. Cholera jak ona mogła go pocałować?! Przecież..ughh.. coś czuję,że w kolejnym rozdziale będzie się działo. Jak się Justin dowie lub to zobaczy to aż się boję.
    Czekam na nn<3

    OdpowiedzUsuń
  33. Jezzzzuuu normalnie zajebisty blog *________________* dopiero co go znalazłam, przeczytałam wszystkie rozdziały i mogę śmiało stwierdzić , że jestem in love <3
    Zostałaś nominowan do Liebster Award. Szczegóły na moim blogu :
    http://because-life-is-a-fairy-tale.blogspot.com/
    mam nadzieje ze przy okazji wyrazisz swoje zdanie na moim blogu. Wiem, ze od tego jest zakladka "wasze blogi" ale skoro pisze juz tu o LA, to nie bd tego juz pisac tam :3
    dziękuje ci za to opowiadanie, jestes wielka :3 <33

    OdpowiedzUsuń
  34. Zostałaś nominowana do Liebster Award :)
    http://as-long-as-you-love-me-jb.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  35. Detka_BiberPl20 lipca 2013 22:42

    i dobrze że go pocalowała i Justin ma towidzieć on ją gorzej potraktował niech ma za swoje

    OdpowiedzUsuń
  36. świetny roździał.
    Jestem ciekawa jak potoczą się dalsze losy bohaterów.
    Zapraszam do mnie. Dopiero zaczynam. Będzie mi miło jeśli zostawisz komentarz :)
    http://nasciemarzen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  37. na początku odpowiem Ci na pytanie dotyczące wyglądu bloga. Jest pięknie. Tylko w wyrazie "OBSERWATORZY" brakuje literki "Y", ale to dopiero można zauważyć po dokładnym przyjrzeniu się, więc spoko (:
    Zablokowałaś możliwość kopiowania treści bloga? O jejku..i co teraz zrobi ta dziewczyna, co skopiowała twój rozdział, słowo w słowo? Będzie zmuszona usunąć bloga i to przez Ciebie, no nie ładnie. Hahahaha ciekawe jaki poda powód usunięcia.
    Co do rozdziału..to bardzo dobrze napisany, z resztą jak wszystkie. Kurde dziewczyno..masz cholernie wielki talent!

    OdpowiedzUsuń
  38. Świetny :)
    Masz ogromny talent ! :*

    OdpowiedzUsuń
  39. Świetny, rozdział ale kurde no dlaczego urwalas w takim momencie :*(

    OdpowiedzUsuń
  40. Rozdział jest jak zwykle zajebisty ;*
    W ogóle cały blog taki jest :*
    A już nie mogę doczekać się nowego rozdziału♥
    Mam nadzieję że szybko dodasz

    OdpowiedzUsuń
  41. Rozdział jest fantastyczny,
    Zastanawiam się co zrobi Justin.
    A Chanel z jeden strony dobrze zrobiła
    Niech Justin tez poczuje jak to jest zdradzony

    OdpowiedzUsuń
  42. boski!!!!!!czekam na nn;):)

    OdpowiedzUsuń
  43. Nowy szablon jest śliczny! Szkoda,że nie ma też na nim Justina ale to nie zmienia faktu, że jest zajebisty ;D Kurcze Chanel czemu tyle wypiłaś?! Jestem ciekawa jak wróci do domu ;o Czekam na następny rozdział, świetnie piszesz! ;*
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  44. Super rozdział! Wyszedł Ci genialnie. Zero powtórzeń i jakiś większych błędów. Czytało się dobrze u przyjemnie :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Będzie aferaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa.
    Ciekawe czy Justin ich nakryje. Hm hmm, zobaczymy.
    Świetnie!

    OdpowiedzUsuń
  46. Cholera Chantel jak mogłaś go pocałować!? Jak Justin się o tym dowie to będzie mega drama, daj szybko następny rozdział błagam!

    OdpowiedzUsuń
  47. ok po pierwsze mega szablan nowy! po drugie Chanel ma mistrza, że znowu sie wymknęła, po trzecie OMG jaka na samochodzie! haha, po czwarte jak ona mogła go pocałować? mam nadzieję, że Jusitn ich nie zobaczy ani nic. troche literówek jest, ale ogoólnie rozdział jest naprawdę świetny i gratuluje pomysłu, czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  48. Dobrze,że jej rodzice się nie obudzili jak wychodziła! Justin ma na nią zdecydowanie zły wpływ, a teraz ten pocałunek! Nawet sobie nie wyobrażam tego co zrobi Justin jak się o tym dowie albo to zobaczy! Czekam na kolejny!

    OdpowiedzUsuń
  49. O.O już sobie wyobrażam reakcję Justina kiedy ich zobaczy... O ile zobaczy. I zastanawiam się jak wróci do domu :o Rozdział cudowny jak zresztą wszystkie. Kocham to opowiadanie, pierwsze jakie wgl zaczęłam czytać i N.A.J.L.E.P.S.Z.E. :)
    Czekam :)

    OdpowiedzUsuń
  50. już wyobrażam sobie Justina jak ich zobaczy...
    ale należało mu się ,bo on przecież zradził Chanel z Emily :c
    Świetnie piszesz, naprawdę kocham to opowiadanie! <3

    OdpowiedzUsuń
  51. OMG ; o ciekawe jak zareaguje ;3

    OdpowiedzUsuń
  52. Rozdział cudowny, nieprzewidywalny :D
    Szablon mi się podoba, a gify są boskie ;)
    Czekam na nowy :*

    OdpowiedzUsuń
  53. Twoje opowiadanie jest najlepsze ze wszystkich, które czytałam! Dodaj szybko kolejny rozdział bo już zżera mnie ciekawość :)!

    OdpowiedzUsuń
  54. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  55. Rozdział po prostu świetny, jestem ciekawa czy Justin ich zobaczy. Nie mogę się już doczekać kolejnego rozdziału :) I śliczny szablon *.*

    OdpowiedzUsuń
  56. Rozdział cudny, ale ona mnie wkurzyła. To nic, że jest pijana, ale całować jakiegoś innego chłopaka ? Chociaż Jus też nie lepszy, bo przespał się z tą dziwką i to w tym domu, w którym była jego dziewczyna. Czyli w sumie to po równo. Okeej ja kończe moje życiowe wywody, bo wiem,że wszystkich tak baaardzo je interesują(czujecie ten sarkazm?) Wracając do tematu jest to po prostu cuuudowne opowiadanie i Jus jest taki słodki, że chcę go mieć teraz przy sobie. Dziękuję Ci bardzo, że to tłumaczysz <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ona tego nie tłumaczy :o to jest jej opowiadanie wymyślane przez nią.

      Usuń
  57. Koniec rozdziału = WOW. Nigdy bym nie pomyślała, że Chanel wywinie taki numer... Będzie rzeźnia, kiedy Jus to zobaczy...

    OdpowiedzUsuń
  58. Justin ich chyba tam zabije haha :D Rozdział boski jak caaałe opowiadanie :)

    OdpowiedzUsuń
  59. Chanel staje się niegrzeczna..ale podoba mi sie to bo napewno musi zobaczyć to Justin i będzie się działo .. hahaha <3 Całe opwoiadanie spodobało mi się niemiłosiernie, naprawdę jest genialne :> Rozdział po rozdziale i tak doszłam do tego a ja chcę już więcej i więcej <3 Zakochałam się w tym opowiadaniu ...awww <3
    Tylko mam nadzieję że nie dojdzie nic więcej pomiędzy Kevinem a Chanel bo to już by było troszeczkę za dużo...:D Najlepszy tekst ''Jesus Chryste, Chanel nie tutaj!'' hahhaha <3 Kocham i dużo wenki życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  60. Dostałaś nominację do The Versaile Blogger. Więcej znajdziesz tutaj: http://jessica-and-justin-love.blogspot.com/2013/07/the-versaile-blogger.html

    OdpowiedzUsuń
  61. Jeju, jak ja kocham to opowiadanie. To od niego zaczęłam przygodę z blogami. Jesteś świetna. Zawsze potrafisz zaskoczyć;3
    _______
    Zapraszam do mnie:
    i-look-at-you-baby.blogspot.com

    Weny!

    OdpowiedzUsuń
  62. nawet nie wiesz jak ja kocham te opowiadanie <3 szczerze mówiąc jest ono chyba moim ulubionym :D każdy rozdział wydaje się być idealnie dopracowany i ciekawy

    OdpowiedzUsuń
  63. UWAGA! PILNIE potrzebna pomoc dla małego Żelika! Piesek natychmiast potrzebuje domu tymczasowego, ma tylne łapki sparaliżowane(porusza się na wózku) – to wynik ludzkiej głupoty, której doznał w przeszłości. Jednak są rokowania, że piesek będzie chodził! Póki co maluch pilnie potrzebuje opieki – w innym wypadku zostanie uśpiony! Jego dotychczasowi opiekunowie zapewniają środki na leczenie oraz karmę – CHODZI TYLKO O DOM I MIŁOŚĆ! Prosimy o kontakt na http://ratowanieswiata.blogspot.com/2013/07/o646-pilnie-poszukiwany-dom-dla.html ! Jeżeli nie możesz dać psiakowi domu, podaj tą wiadomość do wszystkich swoich znajomych – MAMY TYLKO 13 DNI!

    OdpowiedzUsuń
  64. hahahahaha KOCHAM TO OPOWIADANIE <3333 nie mogłam ze śmiechu w niektórych momentach xD już się nie mogę następnego rozdziału doczekać :D no to nieźle Chanel pocałowała Kevina, jak Justin ich przyłapie to zabije Kevina :) coś czuję że szykuje się drama ^^
    btw szablon świetny :3

    OdpowiedzUsuń
  65. jeju, to opowiadanie jest naprawdę dobre, uwierz że mało opowiadań mnie wciąga, a to jest właśnie jedno z tych od których się nie mogę oderwać. strasznie podoba mi się tutaj że justin to wciąż taki dupek ((chociażby jak zdradził chanel albo ją uderzył))a nie że po kilkunastu rozdziałach się nagle zmienił jak np. w dangerze. a co do rozdziału to jak zawsze świetny i dużo się dzieje. fajne jest to że chanel stała się taka bardziej otwarta ((wiecie o co mi chodzi lol)). nie mogę się doczekać co takiego będzie w wakacje i jak chanel to wykorzysta. a no i mam ogromną nadzieję że jednak justin nie zobaczy jak chanel pocałowała kevina bo raz że od razu by wybuchła pomiędzy nimi kłótnia, dwa pewnie kevin dostał by po mordzie i pewnie stosunki pomiędzy chanel i kevinem nie byłyby już takie przyjacielskie. ugh, naprawdę nie mogę się już doczekać następnego rozdziału sfsdfdsgddf
    +piszesz naprawdę dobrze, nie przestawaj i rób swoje! :)

    OdpowiedzUsuń
  66. cudowny rozdział, zresztą jak każdy inny :D
    uwielbiam to opowiadanie ;)
    i bardzo dziękuję,że je piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  67. czekam i czekam na nowy rozdział i chyba się nie doczekam..

    OdpowiedzUsuń
  68. hej. wiecie jak są teraz postacie z ff na tt, co nie? pomyślałam o tym, to opowiadanie jest świetne czemu by nie zrobić jego bohaterów? dużo osób czyta i wgl :)
    będzie @JustinBieberLIE i szukam swojej Chanel, chętni? :)

    OdpowiedzUsuń
  69. Chcę Cię poinformować, że zostałaś przeze mnie nominowana do The Versatile blogger :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  70. Czytam twojego. Bloga niemalże od poczatku i bardzo mi sie podoba :) Ale...no wlasnie mam jedno ale. Chodzi o styl pisania...a wlasciwie to nie ktore slowa...jak piszesz yey nie moge skopiowac bo jestem na tablecie...ale jak piszesz dlugie zdanie to np piszesz wsuwajac, zaciskajac.... a lepiej by brzmiało `i zacisnął` poczytaj sobie zdania to na pewno sie zorientujesz o co mi chodzi :)
    A tak to swietne opowiadanie, tylko to byla moja jedna mala uwaga :)))

    OdpowiedzUsuń
  71. Super blog,super rozdział,super autorka...
    Masz talent...
    Ja dopiero zaczynam...zapraszam do mnie
    http://the-other-side-jb.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  72. Booooooze kocham to opowiadanie ! Masz zajebisty talent <3 z niecierpliwościa czekam na nn ;3 Kckc

    Natu xx

    OdpowiedzUsuń
  73. ale mnie torturujesz!! Musisz w jak najszybszym czasie dodać kolejny rozdział bo aż kipię :) a tak serio to codziennie wchodzę i sprawdzam jak Chanel się wytłumaczy z tego hehehe... Jesteś zajebista!! W taki momencie zakończyć! ohh losie! Dodaj szybko bo spłonę!! A.

    OdpowiedzUsuń
  74. Jesteś zajebista! Całą noc czytałam to opowiadanie <3
    Mogłabyś informować mnie o nowych rozdziałach na Twitterze?
    @suuperrka

    OdpowiedzUsuń
  75. Jezu dziewczyno powinnas wydać książkę.Zapraszam na mój blog
    love-me-like-to-jb.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  76. No kocham to ! <3 Jesteś wspaniała ,nie poddawaj się i pisz dalej ! nie moge doczekać się kolejnej części ! :D

    OdpowiedzUsuń
  77. BOŻE CUDOWNY, CZEKAM NA WIECEJ<3

    OdpowiedzUsuń
  78. O BOŻE BOŻE BOŻE BOŻENKO!! HAHAHHA XD PRZECUDNY BLOOG <3 CZEKAM NA KOLEJNE ROZDZIAŁY <3 ;* KCKCKCKC <3

    OdpowiedzUsuń
  79. Jezu ta Chanel jest niesamowita co ona wyprawia moim zdaniem nie może pić ale kiedy pije jest cholernie zabawna i bezwstydna

    OdpowiedzUsuń
  80. Zaczęłam dzisiaj czytać, czytam od rana i nie moge przestać, zajebiste po prostu *.*

    OdpowiedzUsuń