sobota, 20 kwietnia 2013

Rozdział 23.

Całe szczęście, że do końca domówki nie doszło już do żadnych konfrontacji Justin - Jay. Ostatnie czego potrzebowałam, to awantura. Wszyscy zaczynali wychodzić koło drugiej w nocy, dziękując za świetną domówkę. Szukałam wzrokiem Jay'a, jednak nie mogłam go znaleźć. Najwyraźniej wyszedł jeszcze w czasie trwania imprezy.
-Obiecałam, że pomogę ci to ogarnąć. Jutro do ciebie przyjdę i wysprzątamy cały dom, hm? - spytała Cher, ubierając buty i wychodząc jako ostatnia. No oczywiście nie wliczając Justina, który został.
-Nie trzeba, w końcu też byłaś gościem, głupio byłoby gdybyś miała sprzątać - odparłam, opierając się o ścianę.
-Obiecałam, przecież to nic takiego. - Uśmiechnęła się.
-No okej, skoro nalegasz. - Zaśmiałam się, a Cher mi zawtórowała.
-Okej, to ja lecę.
-Mogę cię odwieźć, jeśli chcesz. Jest późno. - Usłyszałyśmy po chwili i obie spojrzałyśmy w kierunku schodów. Justin stał na ostatnim ze schodków z dłońmi założonymi na klatce piersiowej. Nie zaprzeczę - poczułam lekki ucisk zazdrości.
-Nie..dziękuję, ale..- zaczęła niepewnie Cher, spoglądając na mnie.
-To dobry pomysł. Nie będziesz sama chodziła po nocy - wtrąciłam, starając się uśmiechnąć jak najbardziej szczerze.
Zazdrość zżerała mnie niesamowicie.
Cher spojrzała na mnie wzrokiem w stylu "na pewno?" połączonym z "mam jechać z nim sama? boję się"
-No to nie ma sprawy, odwiozę cię, powiesz mi tylko gdzie dokładnie mieszkasz. - Uśmiechnął się, schodząc ze schodów i ubierając buty.
Dziewczyna cały czas patrzyła na mnie ze strachem wymalowanym na twarzy. Jakbym wysłała ją na przejażdżkę z seryjnym mordercą.
-Dzięki. - Cher uśmiechnęła się niepewnie, kiedy Jus stał już gotowy przy drzwiach.
-Spoko. - Szatyn odwzajemnił gest, spoglądając na mnie. Podeszłam do drzwi, otwierając im je.
-Przyjedź jeszcze później do mnie - powiedziałam cicho, patrząc na niego.
-Oczywiście. - Uśmiechnął się, cmokając mnie w policzek, po czym wyszedł wraz z Cher. Zamknęłam za nimi drzwi, opierając się o nie.
Wiem, że to głupie, ale jednak myśl, że oni są teraz sam na sam przyprawiała mnie o cholerną złość. Mimo wszystko parsknęłam śmiechem, przypominając sobie przerażoną minę dziewczyny.
Pokręciłam głową, krzyżując ręce na piersi i wchodząc do salonu. Zapaliłam światło, a widząc panujący tu bałagan się przeraziłam.
-Nie chcąc tak bezczynnie stać i zastanawiać się co robią teraz i o czym gadają Jus z Cher, zabrałam się za ogarnianie salonu.
*
Po około piętnastu minutach usłyszałam dzwonek. Uśmiechnęłam się pod nosem, wiedząc kim na pewno jest "gość." Podeszłam do drzwi, otwierając je i wpuszczając do środka Justina.
-Odwiozłeś ją? - spytałam, zamykając za chłopakiem drzwi.
-Nie, wywiozłem do lasu, zgwałciłem i zamordowałem. - Parsknął śmiechem, na co lekko walnęłam go w ramię.
-Strasznie zabawne - powiedziałam, udając lekkie oburzenie i sama parsknęłam śmiechem. - Zostaniesz na noc? Nie lubię być w nocy sama w domu - dodałam po chwili zerkając na niego niepewnie. Szczerze mówiąc nie wiedziałam czy to był dobry pomysł, ale z drugiej chciałam, żeby został. Bardzo chciałam.
-Jasne, ale..po tym co mi dzisiaj wywinęłaś nie zbliżasz się do mnie na odległość co najmniej dwóch metrów - powiedział całkiem "poważnie", po czym oboje się zaśmialiśmy.
-Nie zrobiłam tego celowo! - usprawiedliwiłam się, jednocześnie czując, że za moment się zarumienię.
-Tak, na pewno. Jesteś okropna. Najpierw mnie nakręcasz, a później olewasz i każesz samemu poradzić sobie z problemem -  powiedział, podchodząc do mnie i łapiąc moje oba nadgarstki. Na jego ustach widniał cwany uśmiech, który z jednej strony uwielbiałam, ale z drugiej strony sprawiał, że cholernie się rumieniłam.
-"Poradzić sobie z  problemem" - zacytowałam go i parsknęłam śmiechem, spuszczając głowę.
-Mam opisać jak sobie z nim poradziłem? - spytał zadziornie.
-Nie, dobra nie trzeba! - powiedziałam od razu, śmiejąc się. Justin zawtórował mi, robiąc jeszcze jeden mały krok w moim kierunku, zmniejszając tym samym odległość między nami do całkowitego minimum.
-Jesteś słodka - powiedział już jakby całkiem poważnie i tak po prostu pocałował mnie czubek głowy.
*
Siedziałam na łóżku po turecku, rozmawiając przez telefon z Melanie. Justin brał w tym czasie prysznic. Brał prysznic w mojej łazience. Był pod moim prysznicem. Teraz. W tym momencie.
Boże, uderzcie mnie czymś ciężkim w głowę, bo zaczynam pieprzyć głupoty.
-Brzmisz jakbyś była niesamowicie szczęśliwa i wmawiasz mi, że nic się nie stało? Chanel, za długo cię znam! - mówiła podekscytowana, starając się wyciągnąć ze mnie prawdę.
-Dobra, jestem z Justinem - powiedziałam w końcu, na co Mel niemalże pisnęła mi do telefonu.
-Ciszej! - Zaśmiałam się, patrząc na swoje kolana.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę! Z tego co mi opowiadałaś to jest po prostu ideał - powiedziała "rozmarzając się".
Odejmując kilka drobnych szczegółów w jego zachowaniu, to tak, to jest ideał. W tym momencie do pokoju wszedł Justin. Miał na sobie jedynie bokserki wystające z bardzo nisko opuszczonych spodni. Z jego mokrych włosów kapała jeszcze woda, spływająca po jego klatce piersiowej. Modląc się w duchu, żeby po moim wyrazie twarzy nie było nic widać, od razu spuściłam głowę, czując, że samo patrzenie na niego przyprawi mnie o rumieńce. Jestem nienormalna.
-Wiesz co, ja będę musiała już kończyć - powiedziałam, cicho odchrząkując. Zerknęłam na chłopaka, który ocierał ręcznikiem swoje mokre włosy.
Chanel, wdech, wydech.
-Coś się stało? - spytała, zapewne od razu wyczuwając, że ton mojego głosu się zmienił.
-No muszę kończyć, bo..-zaczęłam  i ponownie podniosłam wzrok, patrząc na Justina i zauważając, że zaczyna odpinać swoje spodnie.- Czekaj, co ty robisz? - wtrąciłam od razu, a moje serce niekontrolowanie przyspieszyło. - Dlaczego ty się rozbierasz? - dodałam.
-Kto się rozbiera?! - dziewczyna wręcz krzyknęłam do telefonu. - Chanel Marie Swift z kim ty do cholery tam jesteś?! - kontynuowała, a ja przyłożyłam jedną dłoń do czoła.
-Przecież nie będę spał w spodniach. - Wzruszył ramionami i zaśmiał się, jakby to, co mówi było oczywiste. Jakby nie patrzeć to było oczywiste, ale wcześniej jakoś nie przyszło mi to do głowy. Jus jakby niespecjalnie przejmując się moimi słowami, nie przestał zdejmować swoich spodni.
-Chanel no, powiesz w końcu? Justin tam jest? Jest z tobą? Jezu gadaj! - Melanie nie dawała za wygraną. Ponownie spuściłam głowę, przykładając dłoń do czoła i delikatnie zasłaniając twarz włosami. Mam nadzieję, że Justin nie pomyślał, że robię to, żeby teraz na niego nie patrzeć. No bo przecież tak nie było. Ani troszeczkę.
-Nie krzycz mi do telefonu. - Zaśmiałam się, mając nadzieję, że Jus nie słyszał tego wszystkiego. - Zadzwonię jutro i pogadamy na spokojnie, okej?
-Chyba nie mam innego wyjścia. Jutro masz koniecznie zadzwonić, bo jak nie to cię zamorduję!
-Okej! - Zaśmiałam się, na co Mel mi zawtórowała. - To pa.
-Pa - odparła, a ja odłożyłam telefon od ucha i nacisnęłam czerwoną słuchawkę. Justin odsunął kołdrę po jego stronie, po czym usiadł obok mnie na łóżku, przykrywając się nią do pasa.
-Cher? - spytał, kiedy odłożyłam iPhone'a na szafkę przy łóżku.
-Nie, moja przyjaciółka z Chicago - odpowiedziałam, po czym wstałam z łóżka. Podeszłam do drzwi i zgasiłam światło, po czym starając się nie zabić po drodze wróciłam do łóżka.
Czułam się jakoś tak trochę..niezręcznie? Sama nie wiedziałam jaki dystans powinnam między nami zachować i czy w ogóle jakikolwiek powinnam.
Położyłam głowę na poduszce, wsuwając pod nią dłonie i odwracając się przodem do Justina. Po chwili chłopak dosunął się bliżej mnie, obejmując mnie jedną ręką w pasie i lekko do siebie przyciągając. Pachniał żelem pod prysznic.
-Kiedy wracają twoi rodzice? - spytał cicho, obejmując mnie.
-Mama pojutrze, a tata za kilka dni. Boję się tego, co będzie później. - Westchnęłam cicho.
-Wyjedź ze mną - powiedział niespodziewanie. Spojrzałam na niego jak na idiotę.
-Gdzie? - spytałam, nie mając pojęcia o czym on mówi.
-Nie wiem, gdziekolwiek. Wyjedziemy i cię nie znajdą - kontynuował mówiąc tak absurdalne rzeczy tak poważnym tonem.
-Justin, jak ty to sobie wyobrażasz? - Zaśmiałam się cicho. - Mam szesnaście, no prawie siedemnaście lat, szkołę, obowiązki, a przede wszystkim rodziców, którzy nie pozwoliliby mi wyjechać z tobą nawet na wakacje.
-Co z tego? Wyjedziemy za granicę, nikt cię nie znajdzie - mówił, przenosząc dłoń na mój policzek i delikatnie go gładząc.
-Tak i będziemy ukrywać się przed policją, która będzie mnie szukać, bo nie jestem pełnoletnia. Justin, oboje wiemy, że to, co mówisz jest niemożliwe - powiedziałam spokojnie, czując delikatne dreszcze przechodzące przez moje ciało, kiedy głaskał moją skórę.
-Nie obchodzi mnie to. Jeśli będzie trzeba to cię ukradnę, ale nie przestanę się z tobą spotykać. - Uśmiechnął się lekko, odgarniając włosy z mojej twarzy i szyi.
Cicho się zaśmiałam, spuszczając wzrok.
-Kocham cię - szepnął, przybliżając się i całując mnie w czoło.
-Ja ciebie też - odpowiedziałam nieśmiało, czując jak ogarnia mnie to przyjemne ciepło. Jego słowa brzmiały tak szczerze, że nie wierzyłam, że były udawane.
Jus ujął mój podbródek, po czym lekko się podniósł, całując mnie w usta. Delikatnie na mnie naparł, opierając się dłońmi po obu moich bokach. To nie tak, że chciałam powtórkę z wieczoru, po prostu nie chciałam i nie potrafiłam przerywać tego pocałunku.
Jego język gładził moje podniebienie, a dłoń wsunęła się powoli pod moją bokserkę. Chłopak musnął opuszkami palców mój brzuch, czym przyprawiał mnie o dreszcze.
Mój oddech przyspieszał z każdą mijającą sekundą, która szczerze mówiąc wydawała mi się trwać wieki.
Jus rozłączył nasze usta, przenosząc swoje pocałunki na moją szyję. Sunął delikatnie swoją dłonią do góry, zatrzymując się przy staniku.
Chłopak "wessał" się w moją szyję, na której zostawił lekko czerwono-fioletowy ślad.
Zapewne zapytacie dlaczego nie chcę iść na całość. Chyba się boję. Już nawet nie obchodzi mnie, że jestem tak młoda czy, że jestem tak krótko z Justinem. Po prostu się boję. Może i teoretycznie to nie byłby już mój pierwszy raz, ale praktycznie by nim był.
Przejechałam dłońmi po jego ramionach, oblizując wargi. Nie wiedziałam czy nie powinnam przerwać tego już na początku. Co jeśli znów zrobiłam mu nadzieję, tylko po to, żeby za chwilę ją zgasić.
Jus delikatnie całował moją szyję, schodząc niżej. Składał pocałunki na moim dekolcie, wsuwając dłoń pod moje plecy i jadąc nią w kierunku zapięcia od stanika.
W głowie pojawił mi się znak stopu.
-Justin, ale ja nie chcę..- zaczęłam, jednak nie skończyłam, ponieważ chłopak lekko się podniósł, tak, że nasze twarze ponownie znajdowały się na tej samej wysokości.
-Wiem - szepnął, opierając się swoim czołem o moje. - Nie bój się - dodał, składając pojedynczy, delikatny pocałunek na moich ustach.
*
Chanel zasnęła, wtulona w miękką poduszkę. Chłopak leżał odwrócony w jej kierunku, nie potrafiąc zasnąć. Wpatrywał się w brunetkę już od piętnastu minut, bez przerwy. Szczerze? Sam nie wiedział dlaczego to robi.
Szatyn położył dłoń na jej policzku, odgarniając z niego kosmyk ciemnych włosów. Delikatnie pogładził ją po twarzy, starając się jej nie obudzić.
Chciał być z Chanel i póki co ani mu się śniło się z nią rozstawać. Ale dlaczego? Przez dumę, która nie pozwalała mu pozwolić jej odejść? Przez pociąg fizyczny? Czy może przez coś, czego chłopak sam nie potrafił bliżej określić?
Jedno było pewne - nie miał najmniejszego zamiaru jej sobie odpuszczać.
Powoli przysunął ją mocniej do siebie, kładąc dłoń na jej biodrach i przymykając powieki.
*
-Plany na wieczór? - Uśmiechnęłam się, opierając się o ścianę w przedpokoju w czasie kiedy Justin ubierał buty.
-Impreza? - Odwzajemnił gest, podchodząc do mnie. Objął mnie w talii, przypierając do ściany.
-Przecież wczoraj była. - Zaśmiałam się, kładąc luźno dłonie na jego karku.
-Owszem, ale dzisiaj to ja zabiorę ciebie na imprezę. - Uśmiechnął się zadziornie.
Przez myśl przeszło mi szczerze mówiąc, że ostatnia impreza na którą mnie zabrał nie skończyła się dla mnie najlepiej, ale..nieważne.
-Jestem za, w końcu mam ostatni dzień wolności. - Zachichotałam.
-To w takim razie wieczorem będę jeszcze do ciebie dzwonić - odparł i przybliżył się do mnie, całując mnie w usta.

Kiedy chłopak wychodził akurat przyszła Cher, więc dosłownie minęli się w drzwiach. Justin uśmiechnął się do dziewczyny.
-Hej - powiedział, wychodząc. Szatynka odwzajemniła gest, cicho odpowiadając i wchodząc do środka.
Zamknęłam drzwi za Justinem, odwracając się w kierunku koleżanki.
-W sumie posprzątałam już wczoraj i dzisiaj z Justinem - powiedziałam, przechodząc z Cher do salonu. - No, ale i tak fajnie, że przyszłaś. - Zaśmiałam się, siadając na kanapie.
-I jak? Twoje zdanie co do Justina się zmieniło? No wiesz, w końcu wczoraj gadaliście i w ogóle on cię odwiózł - spytałam, podciągając nogi do siebie.
Dziewczyna usiadła na fotelu naprzeciw mnie i uśmiechnęła się lekko.
-Jest miły - odparła krótko, wzruszając ramionami.
-Miły? No coś ty. To największy skurwiel na świecie - zakpiłam.
-Oj dobra, daj już spokój. - Zaśmiała się. - Dobra, może nie powinnam wcześniej tak go oceniać, ale z drugiej strony trochę racji miałam.
-To znaczy? - dopytałam, będąc ciekawa co ma na myśli.
-Paliłaś wczoraj z nim trawkę.
-O Boże i co z tego? - Przewróciłam oczami. - Wiesz ile osób z naszej szkoły to robi?
-Ale gdyby nie Justin, to ty byś tego nie robiła - powiedziała i chociaż miała rację, to jej argument jakoś do mnie nie przemawiał.
-Mówisz jakby to była jakaś zbrodnia. - Pokręciłam głową, krzyżując ręce na piersi.
-Nie o to chodzi, ale..- zaczęła, jednak zawahała się, jakby gryząc się w język.
-No dokończ.
-Chanel, zachowujesz się jak szmata - walnęła prosto z mostu, a ja otworzyłam usta, nie wierząc w to, co słyszę.
-Słucham?! - niemal wrzasnęłam, wstając oburzona z łóżka. To, co powiedziała było przegięciem.
-A jak mogę to inaczej nazwać, hm? W trakcie imprezy idziesz jarać z nim zioło, a później idziesz z nim na górę i znikasz z nim na jakieś pół godziny - wyjaśniła, również wstając i krzyżując ręce na piersi.
No pięknie, a myślałam, że etap kłótni mamy już za sobą.
-Tylko błagam cię, nie wmawiaj mi, że do góry nic się nie działo. Oboje byliście zjarani, więc nie uwierzę, że do niczego nie doszło - dodała.
-Bo do niczego nie doszło - syknęłam, zaciskając zęby ze złości.
-Tsa - mruknęła, odwracając wzrok.
-A nawet gdyby to co? - powiedziałam zirytowana, podchodząc do niej. Dziewczyna podniosła wzrok patrząc na mnie zdziwiona. - Mogę pieprzyć się z nim nawet codziennie, a tobie tak naprawdę gówno do tego - warknęłam, nie panując nad słowami. Za bardzo się zdenerwowałam.
-Słyszysz samą siebie? - Rozłożyła ręce. Odwróciłam głowę, patrząc przed siebie w jeden, martwy punkt. - Skoro tak bardzo chcesz się zeszmacić, to proszę bardzo. Dymaj się z nim nawet kilka razy dziennie, ale pamiętaj, później niczego nie żałuj i nie płacz, kiedy usłyszysz opinię o sobie - skwitowała i po prostu mnie zostawiła, udając się w kierunku wyjścia i po chwili wychodząc, głośno trzaskając drzwiami.
Głośno warknęłam, zaciskając zęby ze złości. Naprawdę sądziłam, że kiedy Cher poznała Justina, przestanie w końcu robić mi wyrzuty, ale jak widać się myliłam. Ponownie podeszłam do kanapy, siadając na niej. Westchnęłam cicho, chcąc się uspokoić. Dlaczego wszystko nie może być tak jak powinno? Dlaczego chłopak, przyjaciółka i rodzice nie mogą żyć ze sobą w zgodzie?
Zapomniałam. U mnie nigdy nic nie jest tak, jak powinno być.
*
Przygotowywałam sobie w kuchni coś do jedzenia, kiedy usłyszałam zgrzyt kluczy w zamku. Serce omal mi nie stanęło. Od razu pojawiło mi się w głowie pytanie, czy aby na pewno posprzątałam po domówce.
Weszłam szybkim krokiem do przedpokoju, widząc jak drzwi wejściowe się otwierają. Do domu weszła mama, a ja modliłam się, żeby nie były po mnie widać jak bardzo się stresuje.
-Mamo, co ty tutaj robisz już dzisiaj? - spytałam niby "ot tak", starając się uśmiechnąć jak najbardziej szczerze.
-Wiesz, udało mi się z ciocią załatwić to wszystko wcześniej i stwierdziłam, że wrócę już dzisiaj. - Uśmiechnęła się zdejmując buty. Obleciałam wzrokiem każdy zakątek salonu, modląc się, aby wszelkie ślady imprezy były usunięte.
Mama weszła do pokoju, rozglądając się i siadając na kanapie.
-Zrobić ci coś do jedzenia? Pewnie jesteś zmęczona po podróży - spytałam, chcąc wyglądać i brzmieć jak najbardziej naturalnie.
-Nie dziękuję, po prostu się położę - odparła, biorąc do ręki pilot od telewizora i włączając go, wygodniej się rozsiadając.
Wyszłam z salonu, udając się do kuchni.
-Kurwa - zaklęłam cicho pod nosem, opierając ręce o blat. Miało jej nie być. Miałam mieć jeszcze jeden, pieprzony dzień wolności. Miałam ochotę walnąć w coś z całej siły, ale wiedziałam, że nie mogę. Oddychałam głośno, czując jak złość wzbiera się we mnie coraz bardziej z każdą sekundą.
Co będzie z dzisiejszą imprezą? Będę musiała zostać w domu.
Przez myśl przewinęła mi się wiązanka przekleństw. Specjalnie przyjechała wcześniej, żeby mnie sprawdzić.
Wyjęłam z kieszeni szortów swojego iPhone'a, siadając na krzesełku przy blacie.
Justin, mamy problem. Mama zrobiła mi "niespodziankę" i wróciła już dzisiaj.
*
Chciała cię sprawdzić, to pewne. Nie mówiła nic? 
*
Nie, całe szczęście najwyraźniej nie zorientowała się, że tu była impreza i całe szczęście, bo byłabym martwa.
*
To dobrze. To z dzisiejszej imprezy nici? 
*
Nie wiem..chcę iść, ale boję się, że ona mnie sprawdzi. Że będzie mnie pilnować.
*
Masz rację, to zbyt duże ryzyko. To nic, pojedziemy kiedy indziej.
*
Dobrze, ale zobaczę czy coś da się zrobić.

Odłożyłam telefon na blat, kładąc na nim też ręce i chowając w nie twarz. Nie odpuszczę.
*
Było po dwudziestej, a ja nie miałam pojęcia co ze sobą zrobić, dosłownie. Tak bardzo chciałam iść na tą imprezę, chciałam znów spotkać się z Justinem.
Starałam się jakoś zabić czas i o tym nie myśleć, ale kompletnie mi to nie wychodziło. Zeszłam na dół, udając się do kuchni, w której moja mama przygotowywała kolację.
Otworzyłam lodówkę, wyjmując z niej sok pomarańczowy i stawiając go po chwili na blacie.
-Co to jest? - usłyszałam po chwili i spojrzałam na mamę stojącą obok mnie. Zauważyłam, że jej wzrok skierowany jest na moją szyję.
-Co? - spytałam, a dopiero po chwili uświadomiłam sobie, co tak bardzo przyciągnęło jej wzrok. - Nic, nic - dodałam od razu, zasłaniając włosami swoją szyję, na której widniała dosyć mocno widoczna "malinka".
Mama wręcz szarpnęła moje włosy, odsłaniając moja szyję.
-Oparzyłam się prostownicą, zostaw - wymyśliłam na poczekaniu chyba najbardziej idiotyczną wymówkę świata i odsunęłam się, krzyżując ręce na piersi.
-Nie rób ze mnie idiotki! - Uniosła się, łapiąc mnie za rękę i odwracając w jej kierunku, tak abym na nią spojrzała. Była wściekła. - Myślisz, że nie wiem co to jest? - spytała retorycznie, patrząc na mnie
ze złością.
-Powtarzam ci, że oparzyłam się prostownicą.
-Zabawne, że ty nie prostujesz włosów - zakpiła.
-Czasem prostuję.
-Chanel do cholery co ty sobie w ogóle wyobrażasz?! - wrzasnęła, a ja aż podskoczyłam.
-Nic sobie nie wyobrażam i daj mi spokój! - również podniosłam głos.
-Widziałaś się z nim, mimo że zarzekałaś się, że zerwałaś z nim kontakt. Dziewczyno, co się z tobą dzieje!? Zaufałam ci, a ty ponownie mnie oszukałaś.
Nie odezwałam się ani słowem, zaciskając wargi.
-Mówię do ciebie! - krzyknęła, a mi puściły nerwy.
-Nienawidzę cię, rozumiesz?! Nienawidzę! - wrzasnęłam. - Pieprzysz mi życie i robisz wszystko, żeby mnie unieszczęśliwić, mam cię dosyć! - wykrzyczałam jej prosto w twarz i wybiegłam z kuchni wchodząc po schodach na górę.
-Chanel, wracaj tutaj! - krzyczała za mną, jednak miała to gdzieś. Wbiegłam do swojego pokoju, zatrzaskując za sobą drzwi z hukiem. Przeszukałam szufladę w poszukiwaniu klucza do drzwi, którego po chwili użyłam. Nie chciałam widzieć jej na oczy.
Zrzuciłam ze złością ramkę na zdjęcie na ziemię i przeczesałam dłońmi włosy.
-Otwórz te drzwi. - Usłyszałam szarpnięcie za klamkę. Nie odpowiedziałam. Podeszłam do szafki i wyrzuciłam z niej wszystkie cichy, w poszukiwaniu czegoś, co mogłabym na siebie włożyć. Przebrałam się w wybrane ciuchy, po czym usiadłam przed dużym lustrem, zaczynając się malować. Mama wciąż pukała do drzwi, każąc mi je otworzyć, jednak szczerze mówiąc miałam to głęboko gdzieś.
Zrobiłam make-up i poprawiłam swoje falowane włosy, wstając.  Wrzuciłam do torebki telefon, klucze i kilka innych drobiazgów, po czym otworzyłam okno. Nie miałam zamiaru tutaj zostać. Wiecie jakie plany miałam na dzisiejszy wieczór? Pieprzyć to wszystko i dobrze się bawić, choćbym miała się nawalić.
-Pierdol się - powiedziałam cicho w kierunku drzwi, za którymi stała mama i cicho wyszłam przez okno.
*
Zapukałam w drzwi Justina, przerzucając ciężar ciała na jedną nogę. Zerkałam nerwowo w stronę mojego domu, bojąc się, że mama zorientowała się już, że uciekłam. Po chwili w drzwiach stanął Jus.
-Chanel? Co ty tutaj robisz? - spytał zdziwiony.
-Impreza, zapomniałeś? - Uśmiechnęłam się. Chłopak nie krył swojego zdziwienia, które teraz jednak wyraźnie mieszało się z zadowoleniem. Od razu wpuścił mnie do środka, po czym zamknął za mną drzwi.
-Wymknęłaś się? - spytał, uśmiechając się.
-Powiedzmy, że nie miałam ochoty siedzieć z nią dłużej pod jednym dachem i wiesz co? - Uśmiechnęłam się zadziornie, kładąc dłonie na jego klatce piersiowej i robiąc krok do przodu, lekko dociskając go do ściany. - Mam zamiar dzisiaj dobrze się bawić, bez względu na wszystko - dodałam i przygryzłam dolną wargę i patrząc mu w oczy.
__________________________________________________________________
Obiecuję, że następny rozdział będzie ciekawszy. Ten jest taki nijaki, tak wiem o tym, ale naprawdę obiecuję, że w następnym będzie działo się więcej<3
68 komentarz.....dziękuję dziękuję dziękuję<33 Boże, nawet nie wiecie jak bardzo chciałabym was wszystkich przytulić i osobiście wam podziękować<3 Pobiliście rekord na tym blogu i mam nadzieję, że i ten jeszcze pobijecie<3

Jest jeszcze taka jedna sprawa. Dostawałam bardzo dużo maili z prośbami, aby znów założyła tt i informowała na nim o nowych rozdziałach. Dobrze, zrobiłam to i obiecuję, że będę wszystkich informować. To konto jest już czysto informacyjne, już nie "osobiste" jak poprzednie.


Chyba tyle i jeszcze raz bardzo bardzo wam dziękuję za taką ilość komentarzy, kocham was<3
+pominęłam jeden fragment z zapowiedzi, który będzie dopiero w rozdziale 24.

70 komentarzy:

  1. wohohoho znowu lałam przyty tym ze chciał jej powiedziec jak sobie poradził xD hahahahah. Kochamuy CIĘ

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie, świetnie, świetnie! Rozdział interesujący, a końcówka najbardziej. Czekam na następny rozdział :)

    PS. Powodzenia na egzaminach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jej.... Czekalam na taka sytuacje z jej matka. I mam nadzieje, ze Channel w koncu przespi sie z Justinem, kiedy ie bedzie pijana - z wlasnej checi! Nie moge doczekac sie nn. Blagam o dluzszy rozdzial!!!!

    X.O.X.O.

    PS. Your forever.

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz wielki talent dziewczyno no. Kocham to opowiadanie, aksndsjdhdndhnmd. I informuj mnie o nowych rozdziałach : @karola121610 oraz szybko dodawaj nowy rozdział. Nie mogę się doczekać co wydarzy się później, co zrobią, co z jej mamą i w ogóle. Szybko, szybko <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Boże, to jest świetne. Masz naprawdę wielki talent, którego ci kurna zazdroszczę xd
    Nie mogę się doczekać następnego rozdziału, jestem cholernie ciekawa co będzie dalej :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham!<3
    Dużo się nie dzieję, ale wszystko powoli się rozkręca. Nie mogę się doczekać nn :)
    i jestem pewna tego, że on nieświadomie zaczyna coś do niej czuć, ale jeszcze świnią się okaże nie raz xD po za tym czyżby on coś tam nagadał Cher lub coś jej zrobił? nie wiem dlaczego, ale mam co do tego jakieś dziwne podejrzenia...
    W każdym razie rozdział jak zwykle cudowny. Cieszę się, że założyłaś twittera ;) moje konto: @officialcysia ale nie musisz mnie informować, bo i tak zaglądam bez tego <3 ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a i zapomniałam wspomnieć o tym, że Cię kocham ;) KOCHAM CIĘ <3

      Usuń
  7. Mhmmm.. ;3
    pokóciła sie z mamą i Cher..;/
    Justin *.*
    Chanel robi się coraz bardziej niegrzeczna ;))
    Czekam na nn ;*
    Kocham Cię <3

    OdpowiedzUsuń
  8. hahhahah scena ze spodniami hahah dobre!! rozdział zajebis**!!! nie mogę sie doczekać nn !!

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozwalił mnie ten test z Justinem i jego problemem :PP Rozdział cudowny!!! Kocham twojego bloga <333 Pięknie piszesz ;* a Chanel powoli staje się Bad Girl...

    OdpowiedzUsuń
  10. Ty piszesz, że jest nijaki, a ja Ci powiem, że jest cudowny *.*
    Nie mogę się doczekać kolejnego! Jestem tak strasznie ciekawa! <3

    @aania46

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudowny! Już pod koniec rozdziału myślałam, że ona się spakuje i, że ucieknie do niego i razem gdzieś wyjadą xD
    Kocham to, już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału, strasznie jestem ciekawa co będzie dalej :)
    Czekam na nn<3

    OdpowiedzUsuń
  12. jest mega genialny! kljalkasjdl <3 piszesz fenomenalnie, jak zwykle. mega Cię uwielbiam <3 czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  13. O ja nie mg . Zła Chanel wkracza do gry . :)
    Czekam na kolejne rozdziały . :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Serio! Jesteś niesamowita, dając nam to opowiadanie!
    Już nie mogę doczekać się następnego rozdziału.! :D Aww.

    OdpowiedzUsuń
  15. jaram się *,*. genialny rozdział! nie mogę doczekać się NN / laura.

    OdpowiedzUsuń
  16. Niegrzeczna Chanel <3 lubię to :D
    Fajny jest przecież nie wiem o co ci chodzi :P
    czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetny. Myślałam że jak Cher pozna lepiej Justina to wszystko będzie ok ale źle myślałam... Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału

    OdpowiedzUsuń
  18. wkurzyłam się na Cher! grrrr... -,- i na matkę Chanel też, okropnie! -,- Chanel dobrze zrobiła, że się wymknęła... :) czekam na NN <3

    OdpowiedzUsuń
  19. <33 o ja njsdlhdaslihd <3

    OdpowiedzUsuń
  20. ta Cher jest strasznie wkurzająca -_- świetny rozdział, czekam na nowy :>

    OdpowiedzUsuń
  21. mjsksowowjwjksiowiwjwnkssiwjwmswkoiw *___*
    NIE DA SIĘ TEGO OPISAĆ. <333

    OdpowiedzUsuń
  22. Extraaa <3 Czekam na nowy i zapraszam do mnie believejinbyourdreams.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Dopiero teraz udało mi się przeczytać ten rozdział. Jest boski, świetna rozmowa Chanel z Mel w dodatku te śmieszne dialogi w tej scence :D Podoba mi się cały rozdział mam nadzieję, że następnym będzie się więcej działo.

    OdpowiedzUsuń
  24. Coś mi się zdaje ze cher buja się w justinie :) a chanel ich przyłapie xD

    OdpowiedzUsuń
  25. Na tego bloga trafiłam przypadkiem i powiem szczerze, że nie żałuję. ;)
    Rozdziały są Cudowne, Genialne, Fantastyczne, Perfekcyjne i Zajebiste! Czyta się je z niesamowitą lekkością, a po każdym kolejnym rozdziale czuje się, wzrastającą ciekawość co będzie w następnym rozdziale. Tak jak już mówiłam, ten rozdział jak i pozostałe są Świetne.
    Czekam na kolejny rozdział i życzę Ci dużo weny! *.* ;) xx

    OdpowiedzUsuń
  26. hEY GENIALNY ROZDZIAŁ ZAPRASZAM NA kochaj-mnie-bez-granic-jb.blogspot.

    OdpowiedzUsuń
  27. Cudowny rozdział! Świetnie piszesz. KOCHAM CIEBIE I TWOJEGO BLOGA!
    @Danger12345678

    OdpowiedzUsuń
  28. Cudowny rozdział. :)
    mmm Justin zaczyna sie zakochiwać ^.^
    Uroczo. Czekam na kolejny. Jesteś rewelacyjna < 333

    OdpowiedzUsuń
  29. dziewczyno! przeczytałam twój poprzedni blog i teraz czytam ten i jestem w szoku. masz talent. z niecierpliwością czekam na dalszy ciąg tej akcji. uwielbiam cię! <3

    OdpowiedzUsuń
  30. ho ho ho, chanel niezłą akcję odwaliła. moim zdaniem troszkę przesadziła, ale zobaczymy jak dalej się to wszystko potoczy :) poza tym powinna bardziej ukrywać tą malinkę, szalik czy coś, haha :D i ten rozdział jest ciekawy, więc kolejny ma być jeszcze bardziej, to coś czuję, że będzie ostro :D

    OdpowiedzUsuń
  31. Cześć! Zostałaś nominowana do Liebster Award! :) Szczegóły znajdziesz tutaj: http://dreamsonedirect.blogspot.com/2013/04/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  32. Trochę oryginalności. Wzorujesz się na Dangerze. -.-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ZARAZ MNIE COŚ ROZPIERDOLI KURWA MAĆ. NAWET NIE CZYTAM DANGERA. AMEN.
      PRZEPRASZAM ZA SŁOWNICTWO, ALE MAM DZISIAJ TAKI HUMOR, ŻE LEPIEJ DO MNIE NIE PODCHODZIĆ.
      A JAK COŚ NIE PASUJE DO DO WIDZENIA.

      Usuń
  33. Rozdział po prostu świetny z resztą jak wszystkie poprzednie.Czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Rozdział jest świetny. Ech.. relacje z mamą nie wyglądają najlepiej.. Dodałam cię do linków. Liczę na wzajemność ;-). Zapraszam: http://kelsey-justin.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  35. kocham twoje opowiadanie i ciebie <3 blagam dodaj szybko nastepny rozdzial bo czuje ze sie bedzie dzialo XD <3<3 juz troche dlugo czekam :'(

    OdpowiedzUsuń
  36. blagam dodaj nowy *.* ja tak ladnie prosze <3<3.

    OdpowiedzUsuń
  37. heej ! genialny rozdzial jak zawsze :-) dodaj szybko nastepny bo juz nie wytrzymuje *.*

    OdpowiedzUsuń
  38. Świetny rozdział i wgl. super blog! Pisz szybko ciąg dalszy :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Zakochałam się w Twoim blogu;33
    jest niesamowity;)
    Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział :)
    Claudia

    OdpowiedzUsuń
  40. Bardzo przyjemny blog . Długie rozdziały <33 Kocham normalnie . Szkoda tylko że relaje z mamą nie są takie dobre..
    Zapraszam też na swojego bloga
    http://kaludyna.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  41. dodaj nowy rozdzial plis,
    dodaj nowy rozdzial plis,
    dodaj nowy rozdzial plis,
    dodaj nowy rozdzial plis,
    dodaj nowy rozdzial plis,
    dodaj nowy rozdzial plis,
    dodaj nowy rozdzial plis,
    dodaj nowy rozdzial plis,
    dodaj nowy rozdzial plis,
    dodaj nowy rozdzial plis,
    dodaj nowy rozdzial plis,
    dodaj nowy rozdzial plis,
    dodaj nowy rozdzial plis,
    dodaj nowy rozdzial plis,
    dodaj nowy rozdzial plis,
    dodaj nowy rozdzial plis,
    dodaj nowy rozdzial plis,
    NO BLAGAM <3<3<3
    Nika :-*

    OdpowiedzUsuń
  42. Mimo, że cholernie irytuje mnie postać Channel to i tak uparcie to czytam. Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  43. Twoje opowiadanie jest super...
    Strasznie mi się podoba.
    Czekam na nowy!
    Już nie mogę się doczekać!

    OdpowiedzUsuń
  44. to nie jest smieszne ja juz nieqytrzymuje :-\ XD blagam dodaj nowy O:-) albo chociaz napisz dlaaczego nie dodajesz nastepnych rozdzialow ...

    OdpowiedzUsuń
  45. Dawno mnie nie było, ale już nadrabiam zaległości ;)
    Rozdział niesamowity, zresztą jak zawsze!
    Nie spodziewałam się, że matka Chanel zauważy tę malinkę ;o Czekam na następny rozdział! ;)

    OdpowiedzUsuń
  46. Świetny ; D
    Zapraszam na mój blog : http://never-let-you-go-baby.blog.pl/
    Dopiero zaczynam ; *

    OdpowiedzUsuń
  47. To jest najlepsze polskie opowiadanie jakie czytam a jest ich duzo gsksgkshsj jezu masz talent dziewczyno! kocham Cie po prostu no! <3

    kiedy bedzie nn? :(

    OdpowiedzUsuń
  48. Ja chce NN!!!
    Po prostu nie wytrzymam!
    Kocham twoje opowiadanie!

    OdpowiedzUsuń
  49. Zajebisty *.*
    Czekam na NN <3
    pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  50. Boze jaki Ty masz talent , zazdroszczę Ci. Twoje opowiadanie jest niesamowite ;) życzę weny i czekam na następn y ;) @BlueBelieber6

    OdpowiedzUsuń
  51. No zaraz się powieszę!
    Kiedy NOWY?

    OdpowiedzUsuń
  52. Masz talent dziewczyno. Opowiadania lepszego od twojego nie czytałam. Kiedyś powinnaś wydać książkę.
    Czekam na NN!

    OdpowiedzUsuń
  53. Kiedy nowy ?? Jestem tu nowa...od wczoraj !! Chcę więcej rozdziałów !!!!!! ;D

    OdpowiedzUsuń
  54. Czytam to opowiadanie id wczoraj, ale tak mnie zafascynowało, że musiałamy czytać dalej ! Nie moge się doczekać nowego roździału ! Mam nadzieje, że wszystko potoczy się dobrze bo logiczne, że cała wieczność nie bedziesz pisała tego opowiadania. Nie moge się doczekać kiedy na drugim blogu pokaże się kolejny roździał, bo tamte opowiadania to moje uzależnienie !
    Pozdrawiam ! Jesteś świetna ;**

    OdpowiedzUsuń
  55. Blagam dodaj nowy rozdzial, chociazby krotki ale dodaj bo nie wytrzymam :((

    OdpowiedzUsuń
  56. OMFG... blagam dodaj cos prosze... czuje glod:-)

    OdpowiedzUsuń
  57. Jeeejciu, kiedy następny?? ;c ♥

    OdpowiedzUsuń
  58. ujhcohcsoadci kiedy następny? zaraz nie wytrzymam csal
    ale nie śpiesz się, żeby wyszedł taki z jakiego będziesz się cieszyła :)

    OdpowiedzUsuń
  59. Uwielbiam to..kiedy następny...Mam nadzieje że będzie niedługo... bo już nie mogę się doczekać.... Pisz pisz... kocham to...

    OdpowiedzUsuń
  60. Kiedy dodasz nowy?

    OdpowiedzUsuń
  61. miałam już nie komentować i poczekać na następny, ale dlatego że nie dodałaś nic, a mnie naszła wena, to skomentuję ten :3 mam nadzieję, że uśmiechniesz się czytając go.
    uuuu, justin nie kombinuj z cher. choć wiem, że pewnie chciałeś pokazać swoją lepszą stronę i sprawić by zmieniła do cb zdanie :). też bym była zazdrosna.. nie dziwię jej się..
    kurde. też bym chciała wiedzieć o czym rozmawiali w tym samochodzie.. ahh.
    awwwwwww. zaprosiła go na noc :3 to takie słodkie. hahahaha. biedny justin.. nadal nie wierzę jak mogła mu coś takiego wywinąć.. hahaha :D
    no! mógł opisać jak sobie poradził! ja jestem tego bardzo ciekawa i poprosiłabym o szczegóły ^^ (wiem, jestem niewyżyta).
    omomomomom.. JUSTIN NAGI POD JEJ PRYSZNICEM! jasgdagdashdgajg czemu żeś tam do niego nie poszła??! grrr.
    awwwwwww. :> ta scenka ze ściąganiem spodni i mel w telefonie, KOCHAM ten moment po prostu <3 i powiem, że moje serce też przyspieszyło :>
    uwielbiam jak justin robi dziewczyną w opowiadaniach malinki. i czego ty się boisz chanel.. ahh. dawaj na całość i nie marudź! i wql to chanel miała się do cb nie zbliżać, a to ty sam na nią poleciałeś. nie żeby mi to przeszkadzało... :3
    Justin zakochuje się w chanel :> awwwwwwwwwwwwwwwwwww bo nie wyrobię. aw aw aw!
    kurde.. cher zejdź mi z oczu bo słuchać cb nie można -.- psujesz wszystko.. i jeszcze jej matka musiała wrócić.. super. -.-
    :D :D :D niegrzeczna chanel znów w akcji. wiedz, że cię uwielbiam :D
    mhgfjdskdfgfsdjlfsdgjkfshjfdgsfsj ostatnia scena! przeszłaś samą siebie! mam nadzieję, że mnie nie zawiedziesz i dasz mi/nam to czego pragniemy najbardziej :3 mam nadzieję, że w następnym, ale ma to być! niech to zrobią i niech chanel będzie świadoma tego co robi :> proooooooszę.

    OdpowiedzUsuń
  62. Dlaczego tak długo nie ma kolejnego rozdziału ??
    ten blog jest naprawde bardzo dobry :P
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  63. Kiedy będzie następny rozdział.. tak długo nic nie piszesz... na tym drugim też.... proszę nie każ nam dłużej czekać.... napisz do mnie na tt @_Belieber_Mania

    OdpowiedzUsuń
  64. O kurwa ! <33 Od wczoraj czytam to i poprostu iagvbeshsddnadfudc <3333333333333

    OdpowiedzUsuń
  65. Jestem ciekawa co będzie dalej

    OdpowiedzUsuń