sobota, 20 kwietnia 2013

Rozdział 24.

Wsiadłam do samochodu, cały czas nerwowo zerkając na dom. Nie miałam pojęcia czy mama już zorientowała się, że mnie nie ma czy jeszcze nie. Chociaż skoro mój telefon jeszcze nie dzwonił, to znaczy, że bardziej prawdopodobna jest opcja numer dwa. Zablokowałam telefon, chowając go do torebki, którą trzymałam na kolanach. Westchnęłam cicho, zerkając na Justina prowadzącego auto. Siedział lekko osunięty w dół, luźno trzymając jedną dłoń na kierownicy. Zazdrościłam mu tego, że zawsze był taki wyluzowany, jakby żadne kłopoty go nie dotyczyły.
Chociaż patrzyłam na niego codziennie, to nigdy nie przestałam podziwiać jego wyglądu. Nie pojmowałam jak można być tak cholernie idealnym. W każdym calu. Wiecie co mnie zastanawiało? Dlaczego akurat ja. Dlaczego wybrał mnie, skoro może może mieć każdą.
-Co? - spytał, uśmiechając się pod nosem. Szybko się otrząsnęłam. Pokręciłam głową, przykładając dłoń do czoła, spuszczając wzrok i wbijając go w swoje uda.
-Patrzysz na mnie od pięciu minut, więc pytam o czym myślisz. - Zaśmiał się, zerkając na mnie na moment.
-Em..o niczym, tak się po prostu zamyśliłam - odpowiedziałam, modląc się, żeby na moich policzkach nie pojawił się rumieniec. Czy ja zawsze muszę zrobić z siebie przed nim idiotkę?
-Mhm - przytaknął, uśmiechając się w sposób "i tak wiem, że myślałaś o mnie". Ułożyłam się wygodniej na fotelu, opierając łokieć o okno i podpierając głową dłonią.
-Gdzie w ogóle jest ta impreza? W klubie?- spytałam, chcąc zmienić temat.
-Nie, tym razem nie - odparł, oblizując wargi.
-Więc gdzie? - dopytałam, zerkając na niego kątem oka.
-U mojego kumpla.
Szczerze? Nieco mnie zatkało. Byłam pewna, że jedziemy do klubu. No wiecie, do miejsca gdzie jest masa obcych ludzi, których nie znamy wokół, a nie do domu jego kumpla, gdzie będzie pewnie z jakieś maksymalnie piętnaście osób, z czego wszyscy się ze sobą znają i są praktycznie tacy sami.
To znaczy...to nie tak, że nie ufam Justinowi czy coś, tylko po prostu..rozumiecie mnie? Chyba wciąż podświadomie czuję się pewniej, gdy mam innych ludzi dookoła, a nie gdy jestem tylko z Justinem i jego kolegami.
-A dużo osób tam będzie? - dopytałam, mając nadzieję, że w moim głosie nie dało się usłyszeć tej niepewności.
-Z dziesięć? Sam nie wiem.
-Mhm - odparłam cicho, przygryzając dolną wargę. Stresowałam się, chociaż starałam się wyluzować.
W pewnym momencie zauważyłam, że Justin zjeżdża na pobocze. Zastanawiało mnie ile razy ten chłopak jeszcze przyprawi mnie niemal o zawał. W końcu zatrzymywanie się późnym wieczorem na poboczu na jakimś zadupiu jest całkiem normalne.
Chłopak zgasił silnik, odwracając się nieco w moim kierunku.
-Nie chcesz tam jechać, hm? - spytał niespodziewanie, patrząc na mnie uważnie.
-Co? - powiedziałam odruchowo, również odwracając się w jego kierunku. - Czemu w ogóle tak pomyślałeś?
-Widzę po twojej minie. - Zaśmiał się. Cicho mu zawtórowałam, spuszczając głowę. Byłam aż tak słabą aktorką?
-Nie musimy tam jechać, jeśli nie chcesz. Możemy jechać do jakiegoś klubu, do mnie, albo gdziekolwiek chcesz - dodał, kładąc dłoń na moim udzie. Uchyliła ustam i cicho zaczerpnęłam powietrza, po czym podniosłam z powrotem głowę.
Skoro się bawić, to na całego, tak?
-Chcę tam jechać. - Uśmiechnęłam się. - Po prostu pomyślałam, że praktycznie nikt nie będzie mnie tam znał i może być niezręcznie.
-Wcale nie. Zresztą to jest dom Mike'a, którego przecież znasz, więc o nic się nie martw. - Uśmiechnął się.
-Masz rację. - Odwzajemniłam gest. - Jedźmy.
-Noo, chyba, że chcesz zostać tutaj. Wiesz, jest całkiem przyjemnie. Tylko my, mój samochód...-powiedział, uśmiechając się zadziornie i sunąc swoją dłonią po moim udzie. Parsknęłam śmiechem, przewracając oczami.
-Żartuję. - Zaśmiał się, zsuwając swoją dłoń z mojego uda i odwracając się z powrotem w stronę przedniej szyby.
-No, ale mi się ten pomysł podoba - powiedziałam całkiem "poważnie", na co Justin spojrzał na mnie z niesamowicie zabawną miną. Coś w stylu "czy ty właśnie powiedziałaś to, co usłyszałem?" i "tak tak tak tak, powiedz, że to prawda".
Nie potrafiłam powstrzymać się od parsknięcia śmiechem.
-Teraz ja sobie żartowałam. - Wyszczerzyłam się. Jus jeszcze przez chwilę patrzył na mnie z uchylonymi ustami, po czym uśmiechnął się, kręcąc głową i przekręcając kluczyk w stacyjce. Odpalił silnik wyjeżdżając i wciąż uśmiechając się pod nosem.
-Uważaj, bo kiedyś powiem ci, że nie znam się na żartach i wezmę twoje słowa na poważnie, a wtedy nie będziesz mieć już nic do gadania.- mruknął pod nosem.
*
Zdziwiło mnie, że Justin nie zapukał do drzwi. Po prostu otworzył drzwi i wszedł. Jak do siebie. Trzymałam kurczowo jego dłoń, starając się nie stresować. W końcu miałam się dobrze bawić. To zdecydowanie nie była typowa domówka. Muzyka nie była aż tak głośna, a ludzi wcale nie było dużo. Czyli tak, jak się spodziewałam.
-No siema - odezwał się Jus, kiedy weszliśmy do salonu. Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Wszystkie rolety były zasłonięte, a pokój był oświetlony tylko trzema przyciemnionymi żarówkami, spośród kilkunastu wbudowanych w sufit. Na stole stało kilka butelek alkoholu, na komodzie po prawej stronie znajdowała się fajka wodna *dodaje zdjęcie, bo nie jestem pewna, czy wszyscy wiedzą co to fajka wodna i mogą mieć problem z wyobrażeniem sobie późniejszej sceny*
-Siema - pierwszy odezwał się, poznany już przeze mnie wcześniej Mike i odstawił trzymaną butelkę na stół, podchodząc do nas.
Dobra Chanel, a teraz uśmiech i udajesz, że wcale nie jesteś skrępowana.
-Hej. - Uśmiechnęłam się. Chłopak uścisnął dłoń Justina, po czym skierował swój wzrok na mnie i przybliżył się całując mnie w policzek. Szczerze mówiąc nie spodziewałam się takiego przywitania.
-Siadajcie. - Uśmiechnął się, wskazując na środek pokoju. Oprócz nas było tu jeszcze kilka osób. W tym tylko jedna dziewczyna. Oczywiste było, że to właśnie na nią pierwszą zwróciłam uwagę. Była bardzo ładna. Długie, lekko kręcone blond włosy, niebieskie oczy i nienaganna figura. Tak, ona była śliczna.
-No więc, to jest Chanel. Chanel, to są Larry, Jason, Kevin, Conor, Jay no i Emily - przedstawił wszystkich po kolei, kończąc na blondynce. Widząc jej wzrok skierowany na mnie, mogłam wywnioskować, że pasowało jej, że do tej pory była tu jedyną dziewczyną, a moja obecność nie przypadła jej do gustu.
-Hej. - Uśmiechnęłam się nieśmiało, chcąc zrobić jak najlepsze wrażenie. Szczerze mówiąc, wszyscy wydawali się być sympatyczni, a widząc ich uśmiechy raczej miło mnie przyjęli. No, może poza blondi.
Emily trzymała w dłoni puszkę piwa, co chwilę przechylając ją do swoich ust. Cóż, już teraz mogłam wywnioskować, że raczej się nie zaprzyjaźnimy.
-Chodź. - Usłyszałam po chwili przy uchu, cichy głos Justina. Szatyn objął mnie w pasie, po czym zaprowadził do fotela, na którym usiadł pierwszy, sadzając mnie na swoich kolanach.
Gdyby wzrok mógł zabić - ja bym już nie żyła. Emily nawet nie ukrywała tego, że wolałaby, żeby mnie mnie tu nie było. Chociaż wiecie co? Miałam to gdzieś. Nie przyszłam tu dla niej.
-Napijecie się czegoś? - spytał Mike, uśmiechając się.
-No raczej. - Zaśmiał się Jus, a ja idiotycznie otworzyłam usta, chcąc odruchowo zaprzeczyć. Dzięki Bogu w ostatniej chwili się przymknęłam. W końcu miałam się dobrze bawić do cholery.
Brunet podał mi i Justinowi puszki z piwem. Ignorując spojrzenia skierowane na mnie, postanowiłam sprawiać wrażenie, jakby to wszystko było dla mnie normalne, naturalne. Ostatnią rzeczą jakiej potrzebowałam, było zrobienie z siebie jakiejś pieprzonej, grzecznej, poukładanej dziewczynki. Lekko przesunęłam się do Justina, wygodniej siadając na jego kolanie. Delikatnie otworzyłam puszkę, nie chcąc oblać się napojem, po czym podniosłam ją, przechylając lekko do ust. Poczułam w buzi zimny, gorzki napój, którego szczerze mówiąc - nienawidziłam.
Justin objął mnie rękami w pasie, kładąc podbródek na moim ramieniu, a w jednej dłoni trzymając puszkę z piwem. Uśmiechnęłam się pod nosem, oblizując wargi i spoglądając na chłopaków siedzących przed nami.
*
To piwo było naprawdę dobrym pomysłem. W końcu się rozluźniłam, potrafiłam odezwać się do każdego z nich bez skrępowania i śmiać się z ich żartów. Justin akurat poszedł do łazienki, więc byłam sama z nimi.
-Naprawdę uważasz, że jestem przystojny? Tak, Mike, powiedz to. - Conor złapał chłopaka za koszulkę i przybliżał się do niego z uśmiechem.
-Spierdalaj geju. - Parsknął śmiechem, odsuwając się od niego i parskając śmiechem. Wszyscy jak na zawołanie wybuchliśmy śmiechem. Oni byli świetni, na totalnym luzie. Co chwilę żartowali, wygłupiali się i opowiadali zabawne historie.
-Jak na niego lecisz, to mu to po prostu powiedz no - powiedziałam ze śmiechem, wskazując dłonią na Mike'a. - Nie ukrywaj się z tym, zrozumiemy - dodałam, powodując tym samym, że wszyscy ponownie zaczęli się śmiać.
-Ej no, nawet ty przeciwko mnie? - Mike rozłożył ręce, powstrzymując śmiech.
-No przepraszam, ja po prostu widzę tą chemię między wami, chcę wspierać waszą miłość! - powiedziałam, udając niesamowite przejęcie.
-Ja ci dam chemię, kurwa - powiedział z cwanym uśmiech i wstał z kanapy, idąc w moim kierunku.
-Spadaj! - Pisnęłam i nie mając pojęcia jakie zamiary ma chłopak, gwałtownie wstałam z fotela i uciekłam na bok.
Wszyscy, w sumie włącznie ze mną, mieli niezły ubaw. Chłopak złapał mnie mocno w pasie i podniósł, nie chcąc puścić.
-Widzisz? Jestem taki zakochany w Conor'ze, że mnie nosi i muszę się na kimś wyżyć - powiedział ze śmiechem.
-Weź ty się lecz lepiej. - Parsknęłam śmiechem, na co brunet wyżej mnie podniósł.
-Kochanie rozumiem, że okazujesz mi miłość, no ale zostaw już tą biedną dziewczynę. - Zaśmiał się Conor.
-Mike, masz trzy sekundy na zabranie z niej łap, albo to się dla ciebie źle skończy. - Usłyszeliśmy po chwili i od razu zauważyliśmy wchodzącego do salonu Justina. Szatyn uśmiechał się, trzymając dłonie w kieszeni.
-Ups - powiedział, udając przejętego, po czym parsknął śmiechem, delikatnie opuszczając mnie na dół. Zaśmiałam się, poprawiając swoje włosy.
-Idź, usiądź sobie obok Conor'a, poprzytulajcie się, wiesz, te sprawy - dogryzałam mu jeszcze, jednocześnie szybko podchodząc do Justina, chcąc uniknąć kolejnego "ataku".
-Dobra, idę zrobić jakieś drinki - powiedział po chwili Kevin, uśmiechając się.
Usiadłam ponownie na kolanach Justina, który przybliżył swoją twarz do mojej, dając mi krótkiego buziaka w usta.
Uśmiechnęłam się, trzymając jedną dłoń na jego karku. Odwracając głowę, zauważyłam wzrok Emily, który wciąż był wbity we mnie. Czy ona ma ze sobą jakiś problem?
*
Wypiłam piwo, dwa drinki i kieliszek czystej wódki. Muszę dodawać, że byłam już pijana? Może nie jakoś wybitnie, ale tak zwana "faza" złapała mnie na dobre.
-Ale mnie zamuliło po tej wódce, spać mi się chcę - mruknęłam, uśmiechając się pod nosem. Czując, że  robi mi się niewygodnie, odchyliłam się do tyłu, kładąc się na klatce piersiowej Justina, przechylając głowę na bok. Chłopak oplótł mnie rękami w pasie, kładąc dłonie na moim odkrytym spod bluzki brzuchu. Położyłam swoje dłonie na jego, przechylając nieco głowę na bok.
-Tylko nie zasypiaj - mruknął z uśmiechem, sunąc nosem po moich włosach. Zachichotałam cicho, bawiąc się jego palcami.
Rozejrzałam się po pokoju, czując, że średnio ogarniam to, co się wokół mnie dzieje. Emily tu nie było i szczerze mówiąc nie mam pojęcia kiedy i gdzie poszła. Byli tu tylko Conor, Mike i Kevin. Nie było ani Jay'a, ani Larry'ego, ani Jasona.
-Dobra, to teraz się trochę pośmiejemy - powiedział po chwili Mike, wstając z kanapy i podchodząc do szafki, na której wcześniej zauważyłam fajkę wodną.
Od razu się ożywiłam, podnosząc się z klatki piersiowej Justina i wracając do pozycji siedzącej.
-Dobry pomysł - powiedział Conor, demonstracyjnie zacierając ręce i uśmiechając się. Obserwowałam poczynania chłopaków, przygryzając z podekscytowaniem dolną wargę.
-Chanel, chodź tutaj - zachęcił mnie Kevin, wskazując głową na przygotowywaną przez nich fajkę.
Spojrzałam na Justina pytająco, chcąc sprawdzić, czy nie będzie miał nic przeciwko.
-Idź. - Uśmiechnął się, całując mnie w policzek. Zachichotałam, wstając z kolan chłopaka i siadając na kanapie obok Kevina. Dałabym sobie rękę uciąć, że wymienili się z Justinem znaczącymi spojrzeniami, chociaż szczerze mówiąc w obecnym stanie miałam to gdzieś.
Mike nasypał do górnego pojemnika fajki, którego nie znałam nazwy, czegoś, co nie przypominało marihuany.
-Co to? - spytałam, ciekawa, siadając na swoich stopach i z miną dziecka odkrywającego nową zabawkę, zajrzałam do fajki wodnej.
-Haszysz. - Uśmiechnął się, kontynuując przygotowanie go.
-Ej, ale czym on się różni od zioła? Bo wiecie, ja nie biorę narkotyków - powiedziałam i zaśmiałam się idiotycznie, przykładając kciuka do ust.
-Spoko, to prawie to samo, tylko daje mocniejszego kopa. - Zaśmiał się Conor.
-O Boże, przecież ja wymięknę przy pierwszym buchu. - Parsknęłam śmiechem. Chłopcy zaśmiali się równocześnie.
-Dasz radę. Zobaczysz jaka po tym jest dobra faza - odparł, kończąc przygotowania. - Moje dzieło - dodał po chwili, spoglądając z dumą na przygotowaną fajkę wodną, na co wszyscy parsknęliśmy śmiechem.
-Dawajcie na podłogę, więcej miejsca - powiedział Mike, siadając na ziemi i opierając się o kanapę. Zrobiłam to samo, siadając tuż obok niego. Conor usiadł naprzeciw nas, natomiast Kevin z boku. Spojrzałam na fotel, na którym siedział wcześniej Justin, chcąc spytać dlaczego nie siada, ale zorientowałam się, że nie ma go już z nami w pokoju. Zabawne. Byłam w takim amoku, że nie wiedziałam nawet kiedy ktoś wchodził lub wychodził.
-Ej, gdzie Justin? - spytałam, rozglądając się po pomieszczeniu.
-Poszedł do łazienki, zaraz przyjdzie - odparł od razu Mike, biorąc do ręki gotową i podpaloną już fajkę wodną. Wzruszyłam ramionami, aktualnie średnio analizując czyjekolwiek słowa.
Od razu ponownie przeniosłam wzrok na bruneta, który przyłożył rurkę do ust, robiąc głęboki oddech i wyraźnie mocno się zaciągając. Z podekscytowaniem wymalowanym na twarzy wyczekiwałam jego reakcji. Po chwili chłopak wyciągnął rurkę z ust, wypuszczając z ust dym i odchylając głowę do tyłu. Momentalnie zaczął się idiotycznie śmiać. Wszyscy parsknęliśmy śmiechem, przyglądając się mu.
-Dobra, dawaj to. - Zaśmiał się Conor, zabierając od niego fajkę.
Teraz wzrok wszystkich utkwił na nim. Moje podekscytowanie rosło coraz bardziej, bo wiedziałam, że za chwilę moja kolej. Nie mogłam już doczekać się, kiedy tego spróbuję.
Jego reakcja była w zasadzie bardzo podobna. Tak samo, wywoływała śmiech u pozostałych.
-Dobra, teraz ty Chanel. - Wyszczerzył się, podając mi fajkę wodną. Przygryzłam podekscytowana wargę, biorąc ją do ręki.
-Po prostu wkładam tą rurkę do ust i biorę wdech? - spytałam, spoglądając na chłopaków.
-Dokładnie. Tylko nie zaciągaj się za mocno, bo dostaniesz takiego kopa, że całkiem odpłyniesz. - Parsknął śmiechem Kevin.
Zaśmiałam się, po raz ostatni oblizując wargi. Odgarnęłam włosy za uszy, po czym włożyłam rurkę do ust i wzięłam niezbyt głęboki, tak jak radził mi Kevin, wdech.
Odstawiłam ją od ust, powoli wypuszczając dym. Mieli rację. Dostałam dużo większego "kopniaka" niż po marihuanie.
Poczułam się tak, jakbym naraz wypiła butelkę wódki. Zachciało mi się śmiać, a wszystko dookoła stało się jakby..bardziej kolorowe? Na pewno lekko rozmyte.
Oddałam fajkę w ręce Kevina, sama odchylając głowę do tyłu i zaczynając się śmiać.
-Mieliście rację, dobra faza - powiedziałam, cały czas się śmiejąc.
*
Justin włożył dłonie pod króciutką bluzkę Emily, nachalnie całując jej szyję. Blondynka całkowicie oddawała się poczynaniom chłopaka, wplatając palce w jego kasztanowe włosy. W pewnym momencie dłonie chłopaka znalazły się na jej pośladkach, niemal brutalnie się na nich zaciskając i lekko podnosząc Emily. Dziewczyna podniosła nogi, oplatając go nimi w pasie.
Fakt, że na dole, tego samego domu znajdowała się Chanel był przezabawny, czyż nie?
Justin trzymając mocno Emily, odszedł od ściany, podchodząc do łóżka i wręcz brutalnie ją na nie rzucając, co zdawało się nie przeszkadzać jej ani trochę.
Szatyn klęknął pomiędzy jej nogami, podnosząc się na moment i ściągając z siebie koszulkę, którą wyrzucił gdzieś na bok. Po chwili ponownie przylgnął do dziewczyny, wpijając się w jej usta i sunąc dłońmi po jej brzuchu.
-Ona musi być chyba kiepska w łóżku - mruknęła Emily, kiedy chłopak ponownie zaczął całować jej szyję, powoli schodząc do dekoltu i niżej.
-Ona mi nie daje - parsknął śmiechem w przerwie między pocałunkami.
*
Minęła już czwarta kolejka, a ja czułam, że mam już chyba dość. Faza, jaka mnie ogarnęła była nie do opisania. Wstałam z podłogi, po czym podeszłam do okna i oparłam się o parapet. Wpatrywałam się w jeden punkt, widząc jak coraz bardziej mi się on zamazuje, tworząc postać.
-Ej ludzie...co robi niedźwiedź w środku Phoenix? - spytałam, widząc za oknem ogromnego, czarnego niedźwiedzia. Chłopcy wybuchli głośnym śmiechem, sami będąc kompletnie zjarani.
-Boże, ona widzi niedźwiedzie - wydukał przez śmiech Kevin, zakrywając twarz dłońmi.
-No bo on tam stoi! - Zaśmiałam się idiotycznie, przytrzymując się ściany. - Albo czekacie - mruknęłam przejęta, mrużąc oczy. - Ty, to chyba jednak jest panda! - dodałam, na co usłyszałam jeszcze głośniejszy wybuch śmiechu.
W tym momencie usłyszałam kroki na schodach i od razu pobiegłam w tamtym kierunku. Justin zbiegł na dół, przeczesując swoje lekko roztrzepane włosy.
-Justin, tam jest panda, a ci kretyni mi nie wierzą! - powiedziałam śmiertelnie poważnie z przejęciem. Szatyn parsknął śmiechem, łapiąc moją twarz w dłonie.
-Ja ci wierzę, kotek - powiedział z uśmiechem i musnął moje wargi. Zachichotałam cicho, od razu łapiąc go za rękę i prowadząc do salonu. Kątem oka, zauważyłam jeszcze, że po schodach zeszła również Emily, jednak kompletnie się tym nie przejęłam.
-O, tam jest, widzisz? - spytałam podekscytowana, prowadząc chłopaka do okna i wskazując mu miejsce.
-Ależ oczywiście. Ogromna panda - powiedział, parskając śmiechem.
-Widzicie! Wcale sobie jej nie wymyśliłam! - powiedziałam i zaśmiałam się, zakładając ręce na piersi.
-Jarała haszysz? - spytał Jus, uśmiechając się pod nosem.
-Yeeep - odparł Jason, leżąc na kanapie i śmiejąc się do sufitu.
-Boże, wy wszyscy jesteście zjarani jak gówno. - Parsknął śmiechem. - Nie będę gorszy - dodał ze śmiechem, podchodząc do stołu, na którym leżała fajka wodna. Patrząc jeszcze przez chwilę przez okno, zauważyłam wychodzącą Emily.
Wzruszyłam ramionami, podchodząc do kanapy na której siedział Justin. Stanęłam za łóżkiem i objęłam chłopaka rękami od tyłu, krzyżując je na jego szyi. Szatyn włożył do swoich ust rurkę, robiąc głęboki wdech, po czym wyłożył ją, wypuszczając z ust dym. Zaśmiałam się, całując go w policzek.


-Justiiiin - mruknęłam, przeciągając wyraz. Chłopak siedział na kanapie, będąc całkowicie wyluzowany. Jego oczy były cholernie czerwone, zresztą moje pewnie wyglądały tak samo. Jus jeszcze przed momentem opowiadał o tym, że szafa stojąca pod ścianą się rusza, więc można powiedzieć, że moja panda za oknem była całkowicie normalna.
-Słucham skarbie. - Uśmiechnął się, mając kompletnie nieobecną minę.
-No boo..- mówiłam, dalej przeciągając wyrazy. Podeszłam do niego i usiadłam okrakiem na jego rozchylonych kolanach, zawieszając mu dłonie na karku. - Jesteś seksowny - skwitowałam, parskając śmiechem.
Jus zaśmiał się, kładąc dłonie na mój tyłek.
-Nie bardziej od ciebie. - Uśmiechnął się, po czym przybliżył swoją twarz do mojej, wpijając się w moje usta.
Zacisnął mocniej dłonie na moim tyłku, dosuwając mnie bardziej od siebie i sprawiając, że otarłam się o jego krocze.
Jego język w moich ustał stawał się coraz bardziej nachalny, ale nie zaprzeczę - podobało mi się to.
-Ej kurwa, sypialnię macie do góry jak wam się chce - parsknął śmiechem Conor, siadając na drugim końcu kanapy.
-Właśnie, może tam pójdziemy? - Jus mruknął mi w usta, przerywając pocałunek.
-Eeeem...- zaczęłam, udając, że intensywnie nad czymś myślę. - Nie - dodałam i parsknęłam śmiechem schodząc z jego kolan i wstając.
Podeszłam do stołu, zabierając z niego pilot od kina domowego i podgłaśniając muzykę. Usiadłam na stole, luźno machając nogami.
-Justin...ta szafa chyba serio się rusza - powiedziałam po chwili, na co wszyscy równocześnie wybuchli śmiechem.

*
Nie mam pojęcia kiedy i jak zasnęliśmy. Obudziłam się, leżąc z Justinem na kanapie. Poczułam lekki ból głowy i suchość w ustach. Podparłam się na łokciu i podniosłam. Justin spał obok mnie, na jednym fotelu spał Mike, a na drugim Conor, natomiast na podłodze, na poduszkach Kevin.
Wszyscy tak samo zjarani.
Delikatnie wyswobodziłam się z objęć Justina i wstałam z łóżka. Od razu zakręciło mi się w głowie, jednak całe szczęście przytrzymałam się stołu. Cały czas byłam na fazie. I po alkoholu i po haszyszu. Światła były zgaszone, więc było całkowicie ciemno. Powoli szłam w kierunku komody, na której zostawiłam swoją torebkę. W pewnym momencie weszłam w fotel, jednocześnie uderzając się w kostkę.
-Ja pierdole - mruknęłam do siebie zirytowana i złapałam się za bolącą kostkę. Mając nadzieję, że żadnego z nich nie obudziłam, przeszłam dalej, dochodząc w końcu do komody. Otworzyłam swoją torebkę i wyjęłam z niej komórkę.
Nie było żadnych połączeń ani esemesów od mamy, co oznaczało, że nie zorientowała się, że uciekłam. I dzięki Bogu. Dopiero teraz zwróciłam uwagę na godzinę - była prawie czwarta w nocy. Westchnęłam cicho, wkładając z powrotem iPhone'a do torebki i wracając na kanapę. Przeszłam przez Justina, kładąc się na swoje wcześniejsze miejsce i przymykając powieki.
____________________________________________________________
Wieeem, że długo na niego czekaliście i przepraszam, ale nie będę pisać nic na siłę i powtarzałam wam to już dużo razy.
Co do rozdziału - hm, szczerze mówiąc nie mam co dodać, sami skomentujecie :)  Nie czytałam go drugi raz, więc za wszystkie błędy z góry przepraszam.
Ogółem? Czasami mam już dosyć tego wszystkiego i nie zdziwcie się, jeśli w końcu rzucę to wszystko w cholerę, naprawdę.
Wiem, że rozdział różni się od zapowiedzi, no ale tak jakoś wyszło, po prostu.

Chciałam też podziękować za ponowną, tak duża liczbę komentarzy <33

I jeszcze jedno. KAŻDY KTO CHCE, ŻEBYM INFORMOWAŁA GO NA TWITTERZE, NIECH MI TO TAM NAPISZE, BO NIE BĘDĘ INFORMOWAĆ WSZYSTKICH OSÓB FOLLOWUJĄCYH TAMTO KONTO, BO NIE WIEM CZY WSZYSCY TEGO CHCĄ.
TYLE.

Do następnego <3

66 komentarzy:

  1. nie wierze że mógł coś takiego zrobić Justin ; oo mam nadzieję, że Chanel się o tym dowie.
    czekam na nn
    @swaggie_dream

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział cudowny jak zawsze tylko strasznie szkoda mi Chanel. Jejciu dlaczego on jest o nią "zazdrosny" choć pieprzy inną na boku ? Mam nadzieję, że Chanel szybko zobaczy jaki Juss jest naprawdę i zerwie z nim.
    Będę czekała nn tyle ile bd. trzieba. Bo wiem jak trudno jest napisać dobry rozdział:) W ogóle powinniśmy dziękować Ci, że piszesz bo nie musisz tego robić. Więc ludzie ogarnijcie się i dajcie żyć bo jak przestanie pisać to was znajdę i pozabijam!!!!
    Miłego pisania :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaskoczylas mnie, ale pozytywnie i błagam nie przerywaj tego opowiadania, serio jest swietne. Nie jest mdłe jak inne. Mam nadzieję że Chanel przyłapie Jusa następnym razem ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział świetny , trochę czekałam na niego ale warto :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział naprawdę mi się podoba. Zobaczyłam tylko jeden rzucający się w oczy błąd przy:
    "-Gdzie w ogóle jest ta impreza? - spytałam, chcąc zmienić temat.
    -Nie, tym razem nie - odparł, oblizując wargi.
    -Więc gdzie? - dopytałam, zerkając na niego kątem oka.
    -U mojego kumpla."
    Nie napisałaś tam np o tym że Chanel zapytała czy jest w jakimś klubie czy tam gdzie wcześniej byli.
    I Justin zaczyna mnie wkurzać. Zachowuję się jak "męska dziwka" jeżeli rozumiesz o co mi chodzi. Ale no tak... faceci to zawsze świętość.
    @officialcysia
    powodzenia w dalszym pisaniu <3 życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a no i mam nadzieję, że Chanel się jakoś o tym dowie, ale zrobisz jak wolisz :)

      Usuń
  6. Ale chuj... przeleciał Emily,bo co..bo mu Chanel kurwa nie daje. Mam nadzieje że Chanel się o tym dowie.
    Rozdział zajebisty !
    Czekam na nn ;*
    kocham Cię <3
    Życzę weny i mam nadzieje ze szybko dodasz nowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Justin tutaj zachował się jak skurwiel, wiedziałam..
    A dokładnie czego masz dość?

    OdpowiedzUsuń
  8. DZIĘKUJE,DZIĘKUJE..BARDZO DZIĘKUJE CI ZA TEN ROZDZIAŁ. JESTEŚ CUDOWNA NO KURDE. SPRÓBUJ MI TYLKO SKOŃCZYĆ Z PISANIEM A ZNAJDĘ CIĘ I..I NIE WIEM ALE MASZ SIĘ BAĆ. "KIEDYŚ CIĘ ZNAJDĘ, ZNAJDĘ CIĘ" HAHAHAHHA NIC. DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJE. PRZEZ CIEBIE ZAWALIŁAM HISTORIĘ BO MUSIAŁAM JESZCZE RAZ PRZECZYTAĆ 23 ROZDZIAŁ ŻEBY PRZYPOMNIEĆ COŚ MNIEJ WIĘCEJ. JAK DOSTANĘ GOŁĄ PAŁĘ Z PK POWIEM, ŻE TO TWOJA WINA :D KOCHAM I POZDRAWIAM..TRZYMAJ SIĘ KOCHANIE <3

    OdpowiedzUsuń
  9. BOŻE CHYBA NIE WYTRZYMAM DO NASTĘPNEGO KAKHCLAKJALXAKJXALXCHAL

    OdpowiedzUsuń
  10. O Boże........ Nie wiem co mam napisać. Już nie wiem jak mam komentować. Jesteś CUDOWNA. Piszesz bosko no normalnie zabiera mi za każdym razem wdech w piersiach. A Justin, Boże on zdradził Chanel do cholery. Co on robi ?! Mam nadzieję, ze Chanel się dowie o tym i zrobi mu aferę i się pogodzą. <3333

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny rozdział... już nie mogę się doczekać na następny... jak możesz mnie informować na twitterze to @_Belieber_Mania
    I kiedy będzie następny na twoim drugim blogu.. Napisz mi na tt proszę

    OdpowiedzUsuń
  12. OMG..ESPANIALY *-* JXCHJXKDK KURWA NAKLEPSZE OPOWIADANIE JAKIE CZYTAŁAM :O CHANEL POWINNA DOWIEDZIEC SIE O EMILY I JUSIE I ODEJS OD.NIEGO ALE NIECH ON O NIA WALCZY BO SIE ZAKOCHAL W NIEJ CKFIKFK

    OdpowiedzUsuń
  13. genialny *.*
    ale z Jusa chuj, a Emily jeszcze większa dziwka!
    JUSTIN OGARNIJ SIĘ! TY MASZ BYĆ Z CHANEL BO ONA JEST ZAJEBISTA! DOTARŁO?!
    dziękuję ci za cudowny rozdział i czekam na kolejny :)
    kocham cię <3

    @aania46

    OdpowiedzUsuń
  14. OMFG! Chanel była w końcu szczęśliwa a On ją zdradził ! Nie wierzę w to. Myślałam, że Justin się zmieni.. dla niej.
    Rozdział jest wyjebany w kosmos ! Naprawdę, mimo tego, że jest zdrada, to nie mogę chyba nie napisać, że to jeden z najlepszych rozdziałów na tym blogu !
    Co do Twojego porzucania pisania - BŁAGAM - nie przestawaj pisać, bo jesteś jedną z najlepszych 'pisarek' opowiadań o Justinie, które czytam/czytałam. A uwierz, że mam doświadczenie i wiem o czym mówię, bo czytam opowiadania od prawie 4 lat ! Pisz kiedy masz na to ochotę i dodawaj wtedy kiedy chcesz, ale błagam nie przestawaj pisać!

    Czekam na nn ! :)
    Imaginary13

    OdpowiedzUsuń
  15. Rozdział świetny! Zazdroszczę Ci talentu i oczywiście rozumiem, że nie zawsze masz wenę czy coś, to jest normalne, ale nie przestawaj pisać, za dużo byśmy stracili :)
    Nie mogę się doczekać nn ;)

    Pozdrawiam, twoja fanka ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. wydaje mi sie ze przeczuwam jaki może być koniec i coś mi sie wydaje ze nie bd szczesliwego zakonczenia, ale co tam zobaczymy :) Super było :) ♥

    OdpowiedzUsuń
  17. i jeszcze jedno czytajac ten rozdział naleciała mnie ochota na sziszę, o godzinie 22 rozpalałam węgielki hahah <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam to opowiadanie! Niech ci nie przyjdzie do głowy rzucać tego, ja tym żyję <3
    A tak wgl to niezły z niego palant! i mam nadzieje że ona się dowie o jego wyskoku

    OdpowiedzUsuń
  19. zajebisty blog,nawet nie próbuj usuwać to jest groźba xd !! nie no żarcik ale opowiadanie świetne.:P

    OdpowiedzUsuń
  20. Boskieee;3
    czekam na nn
    pozdrawiam
    Claudia :d

    OdpowiedzUsuń
  21. hbdsjcjkjhjhfjnvn *______* rozdział jak zawsze wspaniały! :) już się nie mogę doczekać NN <3 a Justin mnie w tym rozdziale wkurzył! jak on mógł zdradzić Chanel?! wrrrrrr.... ;/

    { @saaalvame }

    OdpowiedzUsuń
  22. zajebistość!

    OdpowiedzUsuń
  23. shdsyfde zajebisty!!! nie prosze tylko nie zawieszaj!!! <3 czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  24. Boski jest ten rozdzial. :-D nie wierze ze Justin ja zdradzil, co z niego za dupek. On musi sie zmienic.
    No i powtorze to samo co inne dziewczyny. Mozesz dodawac kiedykolwiek, ale prosze, zebys nie zawieszala, bo to jeden z najlepszych opowiadan jakie czytalam i musze wiedziec jak sie skonczy.
    Pozdrawiam i zycze weny:-P:-D

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie wierzę, że on ją zdradził, no kurwa, dupeek ; / Uh, aż zła jestem ; __ ;

    OdpowiedzUsuń
  26. KOCHAM KOCHAM KOCHAM ! Proszę, informuj mnie o kolejnych rozdziałach :) @irresistible_66

    OdpowiedzUsuń
  27. kocham i rozumiem że potrzebujesz też czasu dla siebie, więc take your time, no rush:*

    OdpowiedzUsuń
  28. Boski <3 Czekam na następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  29. wlasnie skonczylam czytac twoje opowiadanie! jest przeswietne! mam ogromna nadzieje, ze nie przerwiesz tego opowiadania i bedziesz pisac dalej noooo! uwielbiam je! mam nadzieje ze dodasz cos niedlugo :c <3 @kejti_

    OdpowiedzUsuń
  30. zostałaś nominowana przeze mnie do Libster Awards :) ♥
    http://false-love-is-worse-than-true-hate.blogspot.com/p/libster-adward.html (szczegóły)

    OdpowiedzUsuń
  31. On ją zdradził? O kurde amsnmsjhs teraz jestem ciekawa jak będzie dalej, jak się wszystko potoczy i przede wszystkim czy się o tym dowie i jak to przyjmie. Już nie mogę doczekać się nowego rozdziału, masz talent i pisz - nie przestawaj! <3

    OdpowiedzUsuń
  32. kiedy bedzie nowy rozdział ?? niem moge sie doczekac to opowiadanie jest boskie !! :P

    OdpowiedzUsuń
  33. Świetny roździał.!Tylko ten Jus boszze czy on serio musiał zrobić to z ems.? Blee

    OdpowiedzUsuń
  34. CUDO <3 Szczerze ? mogłam się spodziewać, że on się będzie pieprzył z kimś będąc z Channel. Jeden wielki dupek :D Stwierdzam, że ta jego wcześniejsza gatka w szpitalu itd. to tylko taka ściema. Kocham to opowiadanie<3
    Czekam na nn<3

    OdpowiedzUsuń
  35. ZAjebiste, uwielbiam twojego bloga. Jestem fanką WSZYSTKICH twoich opowiadań. Ciekawe co będzie dalej. Zapraszam do siebie : http://nothing-happens-without-a-reason-baby.blogspot.com/ <3

    OdpowiedzUsuń
  36. Uwielbiam twoje blogi!! Tylko kurde nw dlaczego jak daje na rozdziały to pokazuje mi 20 rozdziałów a jak daje na stronę główną to pisze mi że jest rozdział 24, kurde komuś też tak się dzieje?, weźcie mi to wytłumaczcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo najwyraźniej ona do strony "Rozdziały" nie dodała jeszcze tych rozdziałów... wystarczy, że zjedziesz na dół i weźmiesz "nowszy post" albo "starszy post". To nie trudne :)

      Usuń
  37. Uwielbiam cb i twoje opowiadania :** Dodaj szybko nn :*

    OdpowiedzUsuń
  38. Kiedy NN?? <3

    OdpowiedzUsuń
  39. serio justin? serio? musiałeś ją zdradzić? nie ogarniam go, ugh. czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  40. KOCHAM TO *-* kiedy następny? (: @CriminalDag

    OdpowiedzUsuń
  41. Justin sukaaa xD @werabieber

    OdpowiedzUsuń
  42. Nominuję cię do libster award :) http://you-only-live-once-hope.blogspot.com/2013/05/libster-award_24.html

    OdpowiedzUsuń
  43. Prosze, dodaj coś. Obojętnie jaki chlam, choć u ciebie to nie możliwe. Błagam. Nie wytrzymam niedługo.
    Your biggest fan.

    OdpowiedzUsuń
  44. Kiedy następny? *_* @Mectorses

    OdpowiedzUsuń
  45. mogłaby mu wreszcie dac! To nie musiałby szukac u innych!

    OdpowiedzUsuń
  46. Kiedy Nowy mam nadzieję że niedługo <3

    OdpowiedzUsuń
  47. Kiedy bedzie NN? Nie moge sie doczekac! Ploose, ploose.... Dodaj szybko!

    X.O.X.O.

    PS. Your forever.

    OdpowiedzUsuń
  48. Dodaj już NN!!!! PROSZĘ CB!! Wchodzę na ten blog dziennie co 1 godz i sprawdzam czy nie dodałaś NN dodaj!!!

    OdpowiedzUsuń
  49. [SPAM]
    Zapraszam na opowiadanie w którym zagubiona dziewczyna szuka pomocy u nieznajomego chłopaka.
    http://die-in-love.blogspot.be/

    OdpowiedzUsuń
  50. JEJCU KIEDY NASTENY <3 <3 <3 ?

    OdpowiedzUsuń
  51. Belieberka.♥2 czerwca 2013 19:20

    JUSTIN ZACHOWAŁ SIE TU JAK CHUJ, NO KURWA. OCZYWIŚCIE TYLKO W TYM OPOWIADANIU. JAAAAA PIERDOLE, JAK ON MÓGŁ..
    PRZELECIAŁ EMILY BO CHANEL MU NIE DAJE? JA JEBIE.
    OCZYWIŚCIE CZEKAM NA NASTĘPNY <3

    OdpowiedzUsuń
  52. MOŻESZ MNIE INFORMOWAĆ? /@irony_reality

    OdpowiedzUsuń
  53. Juz nie moge sie doczekac nastepnego <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  54. Heeej. To już będzie mój drugi komentarz pod tym rozdziałem ( @officialcysia ) ale uwierz, że nie mam zamiaru pytać o to kiedy będzie nn... właściwie to nie pamiętam, żebym kiedykolwiek o to pytała, ale to szczegół.
    Piszę po to, żeby napisać Ci, że jesteś wyjątkowa, cudowna, wspaniała i piszesz boskie opowiadania, a czytałam Twoje wszystkie blogi. Mimo tego, że Cię nie znam, kocham Cię, naprawdę bardzo, bardzo mocno. Zrobiłaś mi zwiastun. Pomogłaś mi. To dzięki Twoim opowiadaniom zdobyłam się na to, żeby zacząć pisać bloga ( how-to-love-jb.blogspot.com ). I kocham Cie właśnie za to, że dajesz mi taką dużą wenę twórczą. Ale nie tylko za to. Jesteś naprawdę cudowną osobą <3
    Nie mogę przyjąć do wiadomości tego, że myślisz nad końcem... nad zakończeniem tego wszystkiego... to znaczy wiesz... mam na myśli bloga... nie chcę, żeby to był koniec, kiedy opowiadanie, a właściwie opowiadania nie dobiegły końca. Jak dla mnie tamto o Miley i Justinie może się zakończyć za kilka rozdziałów, bo i tak masz wystarczająco dużo tam rozdziałów, i jak będziesz to tak ciągnąć i ciągnąć to powoli zacznie się to robić nudne... ale ja tak tylko pisze ;) to Twój wybór. a ja niezależnie od tego jaki on będzie, będę go szanować i przyjmę go najlepiej, jak potrafię... nie wiem, jak inne czytelniczki, ale takie jest moje zdanie. bardzo chciałabym, żebyś zakończyła te opowiadanie, wytrwała... ale wiesz co? dla siebie, kochana, nie dla nas....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. martwię się o Ciebie... nie odzywasz się, nic nie piszesz na asku, a ja się boję :c

      Usuń
    2. 'pisz w swoim tempie' - jestem tego samego zdania :) przecież nie każesz im tego czytać, więc mniej te ich nie które komentarze i pośpieszanie Cię w dupie.
      ale dodam coś jeszcze.... sama wiem, jak to jest pisać... miałam dwu tygodniową przerwę (trudny okres w życiu) co chwile ktoś mi pisał żebym dodała w końcu ten rozdział. i wiesz co zrobiłam? napisałam. dwa kolejne dla siebie. ale nie dodałam ich na bloga od razu tylko jeden z nich tydzień póżniej, a jeszcze następny dwa tygodnie później xD
      Dlatego "pisz w swoim tempie i dla siebie"... bo to jest Twój talent, którego moim zdaniem nie powinnaś marnować :) Jeszcze raz KOCHAM CIĘ TAK BARDZO MOCNO SIOSTRO <3

      Usuń
  55. Jak on mógł ją zdracić!! Jak ona mogła mu zaufać!!! Cholerny sukinsyn i zboczony dupek!!!!!!!!!!!!
    Ps.Jesteś świetna kocham cie :*

    OdpowiedzUsuń
  56. Jak on mógł tak postąpić i ja zdradzić a już wierzyła że na prawde się zmienił jestem totalnie wkurzona to jest chore ale i tak kocham tego bloga

    OdpowiedzUsuń
  57. twoje fanfiction jest świetne bo inne od reszty,jedyne takie gdzie mam ochote żeby justin się pierdolił i żeby nie było miedzy nim i Chanel ,,happy endu"

    OdpowiedzUsuń
  58. W A Ż N E ! Czy tylko u mnie nie ma rozdziału 23?

    OdpowiedzUsuń