poniedziałek, 28 stycznia 2013

Rozdział 14.

Siedziałam ze spuszczoną głową, wpatrując się w swoje uda. Cały czas towarzyszyła mi myśl, że nie powinnam tego robić. Żałowałam też, że aż tak bardzo naskoczyłam na Cher. Bądź co bądź, w końcu ona miała trochę racji, ale z drugiej strony...nie potrafiłam nie ulec Justinowi. Sposób w jaki się tłumaczył, w jaki na mnie patrzył i mnie całował, sprawiał, że kompletnie traciłam zdolność logicznego myślenia. Zaczynałam naprawdę przekonywać samą siebie, że było tak, jak mówił Jus. W końcu skoro oboje byliśmy pijani, to chyba nie mam prawa robić mu wyrzutów za to co zrobił, bo nie kontrolował się tak samo jak i ja. 
-Dlaczego tak milczysz? - Chłopak przerwał moje rozmyślenia, mówiąc z uśmiechem i zabierając jedną rękę z kierownicy, po czym wkładając ją do kieszeni spodni i wyciągając z niej paczkę papierosów. -Dalej się na mnie gniewasz? Chanel, proszę cię - dodał, na moment obracając głowę w moim kierunku i patrząc na mnie.
-Nie. Po prostu nie mam co mówić - odparłam obojętnie i wlepiłam wzrok w przednią szybę. Zaczynałam orientować się w jakie miejsce jedziemy.
-Cokolwiek - powiedział, po czym zapalił papierosa, wkładając go sobie do ust. Oparł się wygodniej o swój fotel, luźno trzymając jedną rękę na kierownicy, natomiast drugą trzymając papierosa. Wypuścił z ust dym papierosowy, który był wręcz katorgą dla mojego węchu. Nienawidziłam tego zapachu. 
-Cokolwiek - zironizowałam, nie odrywając wzroku od przedniej szyby. Podświadomie wciąż byłam na niego wściekła i nie potrafiłam tego zwalczyć. 
W tym momencie akurat dojechaliśmy na miejsce. Znajomy mi las, ścieżka do miejsca, które naprawdę mnie oczarowało. Wysiadłam z samochodu i odgarnęłam włosy za ucho. Spojrzałam na Justina, który z trzaskiem zamknął drzwi ze swojej strony, wyrzucił papierosa, po czym obszedł samochód podchodząc do mnie. Serce niemal podeszło mi do gardła, kiedy chłopak naparł na mnie, przypierając mnie do auta. 
-Możesz nie mówić do mnie z ironią? Nie lubię tego - syknął mi prosto w twarz, a mnie obleciał strach. Wypowiedział te słowa w taki sposób, że serce maksymalnie mi przyspieszyło. Przełknęłam ślinę, która nagromadziła się w moim gardle.
-Puść mnie - powiedziałam cicho i nie patrząc mu w oczy zgięłam ręce w łokciach, starając się, odepchnąć od siebie chłopaka.
Justin złapał moje dłonie, ściskając moje nadgarstki. 
-Wyraziłem się jasno? - spytał, a ton jego głosu przyprawił mnie o zimny dreszcz. Serce sprawiało wrażenie, jakby zaraz miało wyskoczyć mi z piersi. 
Nie mogąc wydusić z siebie żadnego słowa, jedynie kiwnęłam twierdząco głową. Justin momentalnie przyjął zupełnie inny wyraz twarzy i puścił moje nadgarstki, które zapiekły od zbyt mocnego wcześniejszego uciskania. Rozmasowałam obolałe nadgarstki. 
-Cieszę się - powiedział, uśmiechając się delikatnie i odgarnął kosmyk włosów z mojego policzka. Serce cały czas biło mi nienaturalnie szybko. -No nie bądź taka przestraszona - dodał i zaśmiał się cicho, odgarniając  mi kosmyk włosów za ucho.
Jeszcze przed momentem miałam wrażenie, że jest w stanie mnie uderzyć, a teraz śmieje się jak gdyby nigdy nic. To było chore.
-Chodź - powiedział po chwili ciszy, łapiąc mnie delikatnie za rękę. Wciąż byłam w szoku. Nie rozumiałam jak potrafił najpierw zrobić coś takiego, a później zachowywać się jak gdyby nigdy nic. 
Szczerze mówiąc moja orientacja w terenie była znikoma, a pamięć jeszcze gorsza. Poddałam się prowadzeniu Justina, bo sama kompletnie nie pamiętałam drogi w tamto miejsce.
Po jakichś dziesięciu minutach drogi doszliśmy do poznanego mi kilka dni temu miejsca, które  z każdą kolejną minutą zachwycało mnie jeszcze bardziej, 
-Mam nadzieję, że lubisz to miejsce - szepnął mi po chwili do ucha, obejmując mnie od tyłu. 
-Lubię - odparłam oschle i zdjęłam delikatnie jego dłonie z mojej talii i robiąc kilka kroków do przodu. Usiadłam na końcu drewnianego mostku, swobodnie opuszczając nogi na dół. 
Po chwili chłopak usiadł obok mnie, uginając nogi w kolanach i kładąc dłonie pomiędzy nie.
-Chanel, mam nadzieję, że zamknęliśmy już temat tamtej nocy. Przecież wiesz, że przykro mi, że tak wyszło. Rozumiem, że mogłaś poczuć się wykorzystana, ale ja naprawdę nie zrobiłem tego umyślnie. Byłem pijany - powiedział i westchnął, odwracając głowę w moim kierunku. Spojrzałam na niego uważnie, przygryzając dolną wargę.
Sama nie wiedziałam już co myśleć.
-Dlaczego mam ci wierzyć? - spytałam niepewnie.
-A dlaczego nie? - odpowiedział pytaniem na pytanie, patrząc mi prosto w oczy. - Dlaczego z góry zakładasz, że jestem taki zły?
Nawet nie otworzyłam ust, żeby coś odpowiedzieć. Co tak naprawdę miałam o nim myśleć, nasłuchując się tego wszystkiego od Cher i Katy.
-Kłóciłaś się ze swoją przyjaciółką? - Niespodziewanie zmienił temat, jakby czytając mi w myślach.
-To nie jest moja przyjaciółka. I nie, nie kłóciłam się z nią - odpowiedziałam. 
-Przecież widziałem. Coś się stało?
-Wpieprza się w moje życie, tyle - odpowiedziałam krótko, chcąc uniknąć pytań.
-To ją olej. Też nie lubię, kiedy ktoś wpieprza się w moje życie. - Wzruszył ramionami. 
-W sumie masz rację - odparłam. - Chociaż ona ma trochę racji - dodałam.
-Ma czy nie ma. To jest twoje życie więc pierdol zdanie innych. 
Zamilkłam zastanawiając się nad jego słowami. Miał rację. To moje, własne, pieprzone życie.
Westchnęłam cicho, czując, że robię się coraz bardziej zmęczona. Położyłam się na drewnianym moście, wlepiając wzrok w gwieździste niebo.
-Lubisz patrzeć na gwiazdy? - spytał po chwili, kładąc się obok mnie.
-Lubię, czasami mnie to uspokaja - odpowiedziałam, nie odwracając się w stronę chłopaka i wciąż patrząc w niebo.  - A ty? - spytałam.
-Też to lubię - odpowiedział po chwili. 
Po chwili odwróciłam głowę w jego stronę, zauważając tym samym, że Jus również na mnie patrzy. Serce momentalnie zaczęło bić mi szybciej.
W pewnym momencie chłopak położył jedną dłoń na moim policzku i delikatnie po nim przejechał, a ja poczułam dreszcz przechodzący przez moje ciało. 
Justin objął dłonią mój policzek, po czym podniósł się obracając w moim kierunku i nachylając się nade mną. 
Serce biło mi nad wyraz szybko, sprawiając wrażenie, że zaraz wyskoczy z piersi, a w brzuchu poczułam to znajome ukłucie.
Chłopak nachylił się nade mną nieco bardziej, po czym delikatnie musnął moje wargi, wciąż trzymając dłoń na moim policzku. Odruchowo podniosłam jedną rękę, kładąc ją na jego policzku. Nawet nie zorientowałam się, kiedy Justin przesunął się w moją stronę, w końcu się na mnie kładąc. Poczułam jak na mnie napiera, całując mnie coraz zachłanniej. I chociaż podobał mi się sposób w jakim mnie całował,  a hormony zaczynały dawać o sobie znać, to wiedziałam, że nie mogę dopuścić do niczego więcej. 
Wciąż odwzajemniałam pocałunki, jednak kiedy dłoń chłopaka wylądowała pod moją bluzką, postanowiłam to przerwać. 
Podniosłam się nieco, odsuwając tym samym Justina od siebie i przerywając pocałunek. Jus spojrzał na mnie, oblizując wargi. 
-Chanel, nie przerywaj tego - mruknął, ponownie całując mnie w usta. Nie potrafiłam tego nie odwzajemnić, za bardzo kochałam sposób w jaki mnie całował i smak jego ust.
Szatyn ponownie na mnie naparł, kładąc mnie na twardej powierzchni. Nie protestowałam dopóki jego pocałunki nie przeniosły się na moją szyję, a dłonie nie wylądowały ponownie pod moją bluzką. 
-Justin, przestań - powiedziałam w końcu, kładąc dłonie na jego klatce piersiowej i odpychając go lekko od siebie. 
-Nie - mruknął cicho, nie przestając mnie całować i wręcz nachalnie wkładać rąk pod moją bluzkę. 
-Ja nie żartuję - odparłam już nieco ostrzej, odpychając go od siebie. 
-Oj przestań - powiedział nieco zirytowany i mocniej przyparł mnie do ziemi, nachalnie całując mnie po szyi. To naprawdę zaczynało mi się coraz mniej podobać, żeby nie powiedzieć, że zaczęło mnie przerażać. 
-Puść mnie do cholery - powiedziałam już ostro z nutką strachu w głosie, którą nieudolnie starałam się ukryć. Chłopak jednak nijak nie zareagował, nie przestając mnie całować. Przyparł do mnie jeszcze bardziej, wręcz ocierając się o mnie. 
-Przestań udawać i grać niedostępną - syknął, usiłując podnieść moją bluzkę, co uniemożliwiałam mu dłońmi. - Przecież oboje tego chcemy - dodał, łapiąc moje dłonie i dociskając je po moich bokach do ziemi. 
Czułam jak coraz bardziej narasta we mnie strach, a bezsilność zaczynała doprowadzać mnie do szaleństwa. Dosunął się do mnie jeszcze bardziej, ocierając się tym samym o mnie. Ponownie przyłożył usta do mojej szyi, jednak w tym momencie wyrwałam jedną ze swoich dłoni i zepchnęłam z siebie chłopaka. Pod wpływem impulsu, wymierzyłam mu policzek, wkładając w to całą swoją siłę.
-Nie rozumiesz co do ciebie mówię? - wrzasnęłam i gwałtownie się podniosłam.
 Poczułam pieczenie na dłoni. Justin złapał się za czerwony policzek i spojrzał na mnie pogardliwie. Oddychał głośno, a ja czułam, że zaraz wybuchnie i coś mi zrobi. Był niesamowicie wściekły.
-A idź w cholerę, suko! - krzyknął, tłumiąc w sobie wybuch wściekłości. Spojrzałam na niego z niemalże przerażeniem w oczach.- Zejdź mi z oczu, bo to się dla ciebie źle skończy - syknął przez zaciśnięte zęby. Czułam jak w gardle narasta mi niewidzialna gula, a nogi stają się coraz miększe. Zrobiłam kilka kroków do tyłu, po czym odwróciłam się, zakładając ręce na piersi i idąc przed siebie szybkim krokiem. Do oczu zaczęły cisnąc mi się łzy. Co do cholery jest z nim nie tak? Zachowuje się jak ostatni dupek, przeprasza, daje mi róże, jest słodki, prawie uderza mnie, kiedy nie spodobał mu się ton, jakim się do niego odezwałam, znów jest słodki, a następnie wpada w chory szał. W co ja się kurwa pakuje, spotykając się z nim? Gdzie się podziała moja przesadna odpowiedzialność, którą kiedyś posiadałam? Mam wrażenie, że została zamieniona na głupotę i naiwność.
Założyłam ręce na piersi, idąc leśną ścieżkę. Cholernie się bałam. Możecie wyobrazić sobie moją sytuację. Byłam kompletnie sama w lesie, a do tego było ciemno. Od dziecka cholernie bałam się takich sytuacji. Słysząc za sobą nawet najcichszy, najdrobniejszy szmer miałam wrażenie, że zaraz zejdę na zawał. Serce biło mi jak oszalałe. Jak on do cholery mógł coś takiego zrobić? Najpierw omal mnie nie uderzył, a później zostawił samą na jakimś zadupiu. Co za skończony kretyn, dupek, gnojek, skurwiel, sukinsyn...jasna cholera, obrażanie go, nie zmieni faktu, że w tym momencie jestem w dupie.

Szybkim ruchem wyjęłam z kieszeni szortów komórkę, patrząc na jej wyświetlacz. Ta, czego ja się spodziewałam. Zasięgu w lesie? Zrezygnowana odłożyłam telefon na miejsce. Szłam przed siebie drogą, którą zapamiętałam, kiedy Justin mnie tu prowadził. Może kiedy wyjdę na ulicę, złapie zasięg i...zadzwonię do rodziców, informując ich, że jestem na jakimś zadupiu, nawet sama nie wiedząc gdzie, w czasie kiedy powinnam spać i muszą po mnie przyjechać. Genialny plan, Chanel. Brawa dla mnie.
-Boże - szepnęłam sama do siebie zrezygnowana i oparłam się czołem o drzewo stojące przy ścieżce. Stałam tak przez jakieś dobre pięć minut, coraz bardziej mając ochotę po prostu się rozpłakać. 
W tym momencie serce dosłownie podeszło mi do gardła, kiedy ktoś położył dłoń na moim ramieniu. Strach sparaliżował mnie do tego stopnia, że nie byłam nawet w stanie pisnąć. Gwałtownie się odwróciłam i jednocześnie poczułam ulgę, przeplatającą się ze strachem. 
Justin stał przede mną, patrząc na mnie wzrokiem, którego kompletnie nie potrafiłam rozszyfrować. Równie dobrze mógł zrobić mi teraz krzywdę, jak i powiedzieć coś miłego. Patrzyłam na niego z niemalże przerażeniem w oczach, czekając na jakiś ruch z jego strony. 
-Przepraszam - mruknął cicho, po czym delikatnie mnie objął, wtulając mnie w siebie. Przez moment nie wiedziałam co zrobić, gdzie podziać ręce. Po tym co zrobił, co powiedział, tak po prostu teraz mnie przytula? 
Mimo to, poczułam się nagle niesamowicie bezpiecznie. Będąc sama w tym przeklętym, ciemnym lesie, zdana tylko na siebie czułam się jak w jakimś chorym horrorze, a strach paraliżował mnie za każdym razem, kiedy usłyszałam jakiś szelest, a teraz, kiedy Justin mnie przytulił...czułam, że już nic mi nie grozi, zupełnie nic. To chore, prawda?
Bezwładnie poddałam się jego uściskowi, obejmując go i mocniej się w niego wtulając. 
Po chwili chłopak, nieco mnie od siebie odsunął, obejmując moją twarz dłońmi i patrząc mi prosto w oczy. Oboje nie odezwaliśmy się ani słowem, patrząc sobie wzajemnie prosto w oczy. Jus zbliżył się do mnie, po czym delikatnie musnął moje wargi. Odwzajemniłam to, choć w głębi duszy wiedziałam jak bardzo jest to głupie. Położyłam swoje dłonie na jego, które znajdowały się na moich policzkach i w pełni oddałam jego pocałunek. Czułam się przy nim tak niesamowicie bezpieczna, chociaż to chore, bo powinnam czuć się wręcz odwrotnie. 
Oboje wciąż nie otwieraliśmy oczu, chociaż nasze usta już się rozłączyły. Jus delikatnie otarł swoim nosem o mój, nie zdejmując dłoni z mojej twarzy.
-Przepraszam - szepnął ponownie. 
_____________________________________________________________
Jaka ja jestem beznadziejna. Ciągle obiecuje wam, że następny rozdział dodam szybciej i za każdym razem zawodzę. Bardzo was przepraszam. 
Chciałam napisać go już wcześniej..ale wydarzyło się coś, co kompletnie mnie załamało. Niektóre z Was pewnie zauważyły, że zawiesiłam wcześniej na jakiś czas ask'a, przestałam wchodzić na tt i kompletnie oderwałam się od internetu. Przepraszam Was za to, ale nie potrafiłam inaczej.
Wracając do rozdziału. Mam nadzieję, że Wam się podoba, bo to jest dla mnie najważniejsze. Ja osobiście jestem z niego całkiem zadowolona, ponieważ przynajmniej coś się dzieje i nie wieje nudą. 
Chcę wam powiedzieć coś jeszcze. Choćbym nie wiem jak długo nie dodawała rozdziału, to zawsze będę Was kochać, bo to właśnie dzięki Wam uśmiecham się nawet w najcięższych sytuacjach. Dajecie mi takiego "kopniaka" za którego niesamowicie Wam dziękuję. Każde wasze miłe słowo, pochwała, czy komplement wywołuje u mnie niekontrolowany uśmiech. Nawet kiedy mam największego doła, to wiem, że mam jeszcze Was i to podnosi mnie na duchu. Zawsze będę Wam wdzięczna za to, co dla mnie robicie. Dziękuję < 333

33 komentarze:

  1. jej. świetny rozdział. wgl zaskoczył mnie Justin, kompletnie. Ale widać, że pogrywa.
    I chce ci powiedziec ze uwielbiam twojego bloga. Nie ważne ile będę musiała czekać, to nigdy nie opuszcze go <3 życze nowej dawki weny na tego i drugiego bloga <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham Cię, tego bloga i sposób w jaki go piszesz. Ty jesteś po prostu niesamowita. Rozdział jak zwykle cudowny i tak jak napisałaś "przynajmniej coś się dzieję". Rzeczywiście zauważyłam, że na jakiś czas się "odcięłaś", ale to nic, każdy czasami potrzebuję jakiejś przerwy.
    Nie mogę się doczekać NN i życzę weny <3 :***

    OdpowiedzUsuń
  3. O fuck. Co on odwala ? A tak btw podoba mi się sposób w jaki zaczęłaś pisać :D Chanel robi się złaaa coraz bardziej - a ja to lubię :D\
    imaginary13

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja chcę więcej i więcej ! ;( Chanel jest masakrycznie zaślepiona miłością (?) Do Justina, że nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, co on z nią wyprawia ; o w porę chociaż oprzytomniała i do niczego nie doszło.świetny rozdział, chociaż króóótki ;( Z niecierpliwością czekam na następny ! @believerr15

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny rozdział! masz talent. Kocham to opowiadanie! czekam na następny rozdział :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Straasznie mi się podoba ten rozdział. Justin jest tu takim debilem, idiotą, skurwielem i wszystkim co się da. Z jednej strony nie podoba mi się to, że w tym opowiadaniu jest takim chujem, ale z drugiej, to strasznie przyciąga mnie do tego bloga. Czekam z niecierpliwością na następny rozdział i mam nadzieję, że Chanel ogarnie co się dzieje i chociaż na dłuższy czas da sobie spokój z Justinem, bo jestem ciekawa, jak on by na to zareagował.
    @agniusiek

    OdpowiedzUsuń
  7. Jejku, dziewczyno jesteś genialna. Bardzo podoba mi się rozdział i sposób w jaki piszesz. Jestem bardzo ciekawa co wydarzy się dalej i czy Justin z Chanel będą razem.. Dziwnie się czułam jak przeczytałam to co Justin powiedział na temat Chanel kiedy go odepchnęła. Jakoś tak dziwnie mi się czyta jakim gnojkiem jest Justin ale z drugiej strony bardzo mi się podoba i to przyciąga mnie do czytania dalej tego bloga. Jestem również ciekawa, co będzie na temat Justina myślała Chanel. Opisujesz jej uczucia tak dostkonale, że sama się czuję jakbym była główną bohaterką. Hmm, może to trochę dziwaczne ale tak właśnie się czuję. Podoba mi się cały ten blog ;D
    Chciałam Cię zaprosić na nowy blog, który założyłam.Przepraszam za ten spam ale nie wiedziałam gdzie go zostawić.
    Serdecznie zapraszam na mojego nowego bloga z opowiadaniem o Justinie Bieberze. http://blind-way.blogspot.com/ Historia opowiada losy Alexis, dziewczyny, która była ofiarą przemocy przez swojego byłego chłopaka oraz losy Justina, najpopularniejszego nastolatka w szkole, który jest kapitanem szkolnej drużyny hokejowej. Link do zwiastunu : http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=jUZqzpThgLM Zapraszam, mam nadzieję, że mój blog przypadnie Ci do gustu i będziesz stałym czytelnikiem mojego opowiadania. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Super notka ;D Czekam na nową ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeny jest mega. Już nie mogę się doczekać następnego. Nie mogę się doczekać co będzie dalej i co Justin jeszcze wykombinuje :D Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Justin nieco mi przypomina Dangera, jednak nie zmienia to faktu że rozdział jest świetny *-*

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja się cieszę i całkowicie rozumiem Twoją rozłąkę z netem. To dobrze robi. Mamy swoje życie, nie tylko nasze blogi, i tyle. ( : zapraszam do mnie oczywiście :*

    OdpowiedzUsuń
  12. zajebisty rozdział, mam nadzieje że szybko dodasz następny

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudowny rozdział, tyle się dzieje,że o kurde. Sama nie wiem czego mam się spodziewać po Justinie, ale sądze że coś knuje.. Nie przejmuj się jeżeli długo nie dodajesz. :) Każdy ma swoje prywatne życie, a jeżeli stało się coś złego to wiedz że zawsze możesz na nas liczyć <3 Czekam na następny i życzę żeby wszystko się ułożyło <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Kocham cię, kocham twoje opowiadanie<3 Nie przejmuj się tym że długo nie dodajesz. Czekam cierpliwie na kolejny rozdział:* //@Patoskaa

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale się dzieje. ;o Sama nie potrafię zrozumieć zachowania Justina. Raz taki kochany, słodki, a potem zimny i przerażający. Zdecydowanie wolę te pierwsze wcielenie. :D Jestem ciekawa co tym razem wymyślisz i w co wpakuje się Chanel. Dodawaj szybko następny! :*
    I zapraszam do mnie:
    http://logicoftheheartisabsurd.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Co ja mogę ci powiedzieć kochanie! Jesteś wspaniała, cudowna, genialna i wgl najlepsza! <3
    Świetny rozdział . Tyle emocji Ahh! :D Aż nie mam co napisać .
    To my jesteśmy wdzięczne tobie, za to co Ty robisz! :* <33
    @natalii17

    OdpowiedzUsuń
  17. boże uwielbiam twojego bloga <3
    czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam tego bloga, dopiero niedawno zaczęłam czytać i dzisiaj właśnie czytałam m.in. ten rozdział.
    Nie lubię Justina Biebera i może dlatego, że taki z niego dupek w tym opowiadaniu, to mi się podoba:D Oczywiście szanuję, że ktoś może uwielbiać tego piosenkarza, ale do mnie on nie trafia, napisałabym coś na jego temat, ale widzę, że tu same jego fanki, więc nie będę obrażać jego idola ( i ich tym po części). Podoba mi się Twój styl pisania i czekam na następny rozdział:) Mam nadzieję, że nie będziesz mieć mi za złe, że drugie bloga nie będę czytać, bo naprawdę nie lubię (jeżeli nie zaryzykować stwierdzenie, że nie cierpię ) Biebera. Czytam już parę opowiadań, w którym występuje i próbuję samą siebie przekonać, że to przecież dobre opowiadania i że to mógłby być jakiś inny chłopak :P PRZEPRASZAM WSZYSTKIE FANKI JUSTINA BIEBERA, że nie lubię go.... wybaczcie... :)

    OdpowiedzUsuń
  19. To jest Cudowne!<3 Uwielbiam sposób w jaki ty to wszystko opisujesz;D Co chwilę, się coś tutaj dzieję,.. niesamowite. Jus mnie trochę zszokował nie sądziłam, że będzie mógł się zezłościć na Channel, no bo w końcu chcę ja wykorzystać a tu bum :D Zarąbiste.. Kocham <3
    Czekam na nn<3

    OdpowiedzUsuń
  20. Uwielbiam cię i twojego bloga! Piszesz niesamowicie i masz talent! Co do rozdziału to jest świetny jak zwykle! Czekam na nn!

    OdpowiedzUsuń
  21. rozdział jeden z lepszych! dużo ciekawej akcji :D potrafisz świetnie wszystko opisać że aż miło się czyta. nawet nie wiesz jak się cieszę gdy widzę że jest nowy rozdział, zawsze z niecierpliwością czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Zakochałam się w twoim opowiadaniu !
    Jesteś niesamowita ;*
    jej *.* Justin jest taki słodki
    z niecierpliwością czekam na nn ; )

    OdpowiedzUsuń
  23. woooow! *o* Boże, dziewczyno... Ty to umiesz trzymać w napięciu! :) jak to czytałam to z jednej strony czułam takie ciepło na sercu, a z drugiej trochę strach... ciepło - kiedy Jus był taki miły, słodki, romantyczny ♥ a strach - kiedy był zupełnie inny, wściekły, niezrównoważony... ja naprawdę myślałam, że za chwilę uderzy Chanel, na całe szczęście to się nie stało... :) ale... moim zdaniem Chanel nie powinna Mu aż tak ufać i być podatną na to, co On robi, mówi - to tak dla jej dobra... :D + już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału! no i... My wszyscy też Cię kochamy! ♥ | @saaalvame

    OdpowiedzUsuń
  24. Czemu ja nie umiem pisać takich opowiadań...To jest...świetne <3 czekam na kolejne rozdziały @siwa1426

    OdpowiedzUsuń
  25. Ojej ♥ Świetne! Genialnie piszesz, w dodatku Twoje pomysły są nieziemskie! ♥ Ale Justin to cham, najpierw przeprasza, potem o mało nie zgwałci, wyzywa, robi jej krzywdę potem znowu przeprasza... Błędne koło! Ale kocham czytać to opowiadanie bo jest niesamowiteeeee... Po prostu kocham! Zapraszam na moje blogi mam nadzieję, że zostawisz po sobie ślad, p. w postaci komentarza ;) Czekam niecierpliwie na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  26. Justin robi się bad :c Ale i tak jest cudowne. Chanel jest naiwna, ale kocha go, trudno mu się nie oprzeć :3 @ItsKateBitchx

    OdpowiedzUsuń
  27. Jesteś niesamowita !!! Najlepszy blog którego czytałam, wciąż mnie zaskakuje i to jest najlepsze ! Czekam z niecierpliwością...

    OdpowiedzUsuń
  28. Postać Justina strasznie przypomina postać Dangera. Nie wiem czy czytałaś ale na prawde podobieństwo jest uderzające.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielokrotnie powtarzałam już, że wymyślając postacie, nie znałam Dangera.

      Usuń
  29. Dla mnie trochę psychicznie się oni zachowują, a zwłaszcza ten cały Justin, ale cały czas mam ochotę czytać te opowiadanie, jest świetne!

    OdpowiedzUsuń
  30. Oni są dziwni Jus bez powodu wpada w złość a ona gniewa się na niego pięć minut i wybacza mu wszystko jak tylko on na nią spojrzy ale co sie dziwić w końcu to chłopak który ma fabrykę czekolady w oczach super rozdział

    OdpowiedzUsuń
  31. Każdy rozdział jest genialny! Ten wzbudził we mnie trochę niepokoju, można powiedzieć strachu, ale i tak jest genialny! Gratuluję.
    /Lulu

    OdpowiedzUsuń
  32. Ona jest pojebana czy pojebana? On przed chwilą chciał ją zgwałcic, wyzwał ją od suk a ta tak od razu mu wybacza? Ja pier dole jaka ona jest naiwna, wkurwia mnie ale i tak gębę czytała bo to jest xindhdnvd i kocham to ff ale Chanel mogłaby chociaż raz mu się postawić a nie tak od razu wybaczać

    OdpowiedzUsuń