piątek, 11 stycznia 2013

Rozdział 13.

And I know you're no good for me And I know it's not meant to be
One half of me wants ya And the other half wants to forget.


-Jeszcze pięć minut - jęknęłam, naciągając kołdrę na głowę. Poniedziałek zdecydowanie nie był moim ulubionym dniem tygodnia.
-Chanel, spóźnisz się do szkoły, wstawaj. Już siódma. - Mama nieubłaganie ściągnęła ze mnie kołdrę. Ignorując nawet chłodny powiew na mojej skórze, w dalszym ciągu nie ruszyłam się ani nawet nie otworzyłam oczu. Wtulona w miękką poduszkę, marzyłam o chociażby jeszcze godzinnej drzemce.
-Chanel do cholery, nie zachowuj się jak dziecko - powiedziała w końcu zirytowana. - Za dziesięć minut widzę cię ubraną na dole - dodała i wyszła z pokoju, trzaskając za sobą drzwiami. Przez kilka sekund leżałam tak jeszcze bez ruchu, aż w końcu schowałam twarz w poduszkę i krzyknęłam. W końcu zirytowana zwlokłam się z łóżka i gwałtownie otworzyłam szafę, szukając w niej czegoś, co będę mogła dzisiaj na siebie włożyć.


Przeszłam między ławkami, rzucając w końcu swoją torbę i podręcznik do matmy na swój stolik. Sama usiadłam na krzesełku, zakładając nogę na nogę i wyjmując z torebki piórnik. Można powiedzieć, że wstałam lewą nogą. Od rana wszystko doprowadzało mnie do szału. Po chwili do klasy wszedł nauczyciel, a ja westchnęłam cicho, osuwając się lekko w dół po krzesełku, już teraz nie mogąc doczekać się dzwonka na przerwę. Tak, cudowna i fascynująca lekcja matematyki była teraz spełnieniem moich marzeń.
Nie minęło nawet dziesięć minut lekcji, a ja już zaczynałam zasypiać. W pewnym momencie poczułam jak coś lekkiego uderza o moją głowę. Zirytowana podniosłam głowę i rozejrzałam się po klasie, chcąc znaleźć winowajcę. Cher spojrzała na mnie i zrobiła przepraszającą minę.
-Przepraszam - szepnęła cicho, po czym wskazała głową na moją ławkę. Przeniosłam wzrok na stolik i dopiero teraz zauważyłam małą karteczkę, zwiniętą w kulkę.
Zerkając na nauczyciela, który stał tyłem do nas, pisząc coś na tablicy, rozwinęłam karteczkę, chcąc przeczytać jej zawartość.
Całą noc myślałam o tym wszystkim. Chanel..a jak ty jesteś w ciąży?
Przeczytałam to, co napisała dziewczyna i niekontrolowanie uchyliłam usta. Serce momentalnie mi przyspieszyło. Odwróciłam się i spojrzałam karcącym wzrokiem na Cher. Szatynka spojrzała na mnie wzrokiem "no co?" i gestem dłoni, dała mi do zrozumienia, abym odpisała.
Przygryzłam dolną wargę i ścisnęłam w dłoni długopis.
Zwariowałaś? Jakimkolwiek gnojkiem by nie był, to nie jest głupi. Sądzisz, że zrobiły to bez gumki?
Po raz kolejny zerknęłam, czy aby na pewno nauczyciel na mnie nie patrzy, po czym rzuciłam zwiniętą kartkę na ławkę Cher.
I po jaką cholerę ona mi to pisała? Wzbudziła we mnie ten cholerny ból brzucha, który towarzyszył stresowi chociaż na zdrowy rozsądek, na pewno nie byłam w ciąży. W końcu nie uwierzę w to, że Justin jest aż tak bezmyślny.
Po chwili na mojej ławce po raz kolejny, pojawiła się podrzucona karteczka. Rozwinęłam ją na kolanach, pod ławką, czytając jej zawartość.
Przecież on też był  na fazie, bo na pewno też coś pił. Kto wie, a co jeśli pod wpływem alkoholu nawet nie pomyślał o zabezpieczeniu? Albo po prostu zapomniał? 
Przewróciłam teatralnie oczami, przeczesując włosy palcami.
Zapomnieć to można zabrać komórki z domu, a nie się zabezpieczyć. Dziewczyno, on nie ma szesnastu lat, żeby być tak nieodpowiedzialnym.Dobra, skończymy tą rozmowę na przerwie, bo zaraz stary się do nas dopieprzy.
Ostatni raz odrzuciłam kartkę, po czym zerknęłam na tablicę orientując się, że na tablicy pojawiło się pełno nowych notatek do przepisania. Westchnęłam znudzona, zabierając się za pisanie.


-Chanel, nie rozumiem jak możesz być taka spokojna. - Cher podeszła do mnie, kiedy wychodziłam po dzwonku z klasy. Podciągnęłam torbę na ramieniu, przewracając oczami.
-A ja nie rozumiem dlaczego nie odpuścisz. Już ci coś mówiłam na ten temat. Co jak co, ale on na pewno nie jest idiotą - odpowiedziałam, idąc przed siebie korytarzem.
-Ja na twoim miejscu bym to jednak sprawdziła..- powiedziała cicho, a ja stanęłam, patrząc na nią zirytowana.
-Niby jak? Jest za wcześnie na zrobienie testu. Zresztą, niedługo powinnam dostać okres, więc wszystko będzie jasne.
-Gorzej jak go nie dostaniesz..
-Cher! - niemalże krzyknęłam na nią, mając już naprawdę dosyć tego jej gadania. Przesadzała i to bardzo.
-Dobra, już nic nie mówię. - Uniosła demonstracyjnie dłonie. Spojrzałam w górę, kręcąc głową z dezaprobatą.
Wyszłyśmy na zewnątrz, chcąc usiąść na trawniku przed szkołą.
-No ja chyba śnię - powiedziała w pewnym momencie Cher.
-Hm? - spytałam, patrząc na nią zdezorientowana, a po chwili przeniosłam wzrok na miejsce, w które patrzyła dziewczyna. Niekontrolowanie uchyliłam usta i otworzyłam szerzej oczy.
-Co tu to jasnej cholery robi Bieber? - powiedziała Cher, przerzucając swój wzrok na moment na mnie.
Jus stał, oparty o swój samochód kilka metrów od szkoły. Kiedy tylko mnie zauważył, na jego twarzy momentalnie pojawił się uśmiech.
-On sobie chyba jaja robi - warknęłam pod nosem, krzyżując ręce na piersi. - Nie dobra, ignoruję go - dodałam i spuściłam na moment wzrok, kręcąc głową. Odeszłyśmy kawałek na bok, udając się w kierunku boiska.
-Chanel - usłyszałyśmy po chwili za sobą. Czułam jak złość narasta we mnie jeszcze bardziej z każdą sekundą. Nigdy nie byłam na nikogo tak wściekła, jak teraz na niego.
-Proszę, zaczekaj - dodał jeszcze i lekko szarpnął mnie za łokieć, odwracając w jego stronę.
-Daj mi spokój! - prawie krzyknęłam.
Spojrzałam mu w oczy i serce niekontrolowanie zaczęło bić mi szybciej. Cholera, jaka ja jestem głupia. Mogłam go nienawidzić za to co zrobił, ale kiedy był blisko dosłownie traciłam rozum. Co on do cholery takiego w sobie miał?
-Chanel, proszę porozmawiajmy - powiedział i spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem, co sprawiło, że w   brzuchu poczułam nieprzyjemne ukłucie.
-Ale ja nie chcę i nie mam o czym z tobą gadać - warknęłam i gwałtownie wyrwałam swoją rękę, odwracając się i chcąc odejść, ale chłopak ponownie mnie złapał.
-Chanel, zaczekaj, chciałem cię przeprosić.
-Za to, że mnie wykorzystałeś czy za to jaki bezczelny jesteś? - powiedziałam i spojrzałam na niego z pogardą.
Justin nic nie odpowiedział, jedynie spuścił głowę i westchnął cicho. Spojrzałam na Cher, która patrzyła na mnie wyczekująco. Karciła mnie wzrokiem, dając mi do zrozumienia, że mam go spławić.
-Dobra, to chyba skończyliśmy rozmowę - odparłam i chciałam odejść, ale Jus złapał mnie za ramiona, uniemożliwiając mi to.
-Jedna rozmowa, proszę - powiedział i spojrzał mi głęboko w oczy.
Przez moment po prostu staliśmy w takiej pozycji, a ja czułam, że jego wzrok dosłownie mnie paraliżuje. Nie byłam nawet w stanie zaprotestować, uchyliłam jedynie usta aby coś powiedzieć, jednak po chwili je zamknęłam. Przełknęłam ślinę i wzięłam głęboki oddech.
-Dobra, pięć minut - powiedziałam obojętnym tonem głosu i zrobiłam krok do tyłu, zakładając ręce na piersi.
-Cher, przepraszam na chwilę - dodałam, patrząc na nią, a ja już teraz widząc jej wzrok czułam jakie kazanie wygłosi mi później. Dziewczyna uniosła brwi i pokręciła głową, po czym odwróciła się na pięcie, odchodząc.
-Dziękuję - powiedział i położył dłoń na mojej talii.
-Nie zapędzaj się - warknęłam zabierając jego dłoń. - I do rzeczy - dodałam, krzyżując ręce.
-Chanel. - Westchnął, wkładając dłonie do kieszeni. Patrzyłam na wszystko, oprócz niego. Nie chciałam na niego patrzeć, bo wiedziałam jak reagowałam, kiedy patrzył mi w oczy. Dosłownie traciła rozum.
-Naprawdę chcę cię przeprosić. Zachowałem się jak dupek mówiąc ci takie rzeczy. Sam nie wiem dlaczego to powiedziałem, przepraszam..- powiedział i w tym momencie podszedł bliżej mnie. Położył dłonie na moich policzkach, unosząc jednocześnie lekko moją głowę tak, żebym na niego spojrzała.
-A tamtej nocy..skarbie, sam byłem pijany, tak samo jak i ty. Nie wiedziałem co robię. - W tym momencie przysunął się jeszcze bliżej, sprawiając, że nasze twarze dzieliło dosłownie kilka centymetrów. Serce niebezpiecznie mi przyspieszyło, a w brzuchu poczułam znajome ukłucie.
-Przecież wiem, że na trzeźwo tak bym się nie zachował, to by było bardzo nie fair w stosunku do ciebie - dodał, niemalże szepcząc, a ja z trudem przełknęłam ślinę gromadzącą się w moim gardle. Chanel, błagam cię, weź się w garść.
-Po pierwsze - zaczęłam twardo, zabierając jego dłonie z mojej twarzy.- Nie jestem twoim "skarbem" - kontynuowałam robiąc krok w tył. - Po drugie z tego co pamiętam, nie byłeś pijany. Owszem pamiętam, że również piłeś, ale nie upiłeś się - dodałam, krzyżując ręce na piersi.
Justin spojrzał na mnie uważnie przez moment się nie odzywając.

*

Chyba nawet niekontrolowanie zjechałem ją wzrokiem od góry do dołu. W sumie nie będę ukrywać, że patrząc na nią, miałem ochotę ją przelecieć. Przygryzłem dolną wargę, wyobrażając sobie ją nago, co wierzcie mi było naprawdę przyjemnym widokiem. Ta jej słodka, niewinna buźka nakręcała mnie jeszcze bardziej. Chanel była na tyle naiwna, że byłem pewien, że już niedługo ponownie wylądujemy w łóżku i szczerze mówiąc na samą myśl o tym robiło mi się gorąco. Będzie trzeba nauczyć ją kilku "rzeczy" i będzie idealnie.
Jezu, wróćmy póki co na ziemię.
-Nie złość się na mnie - powiedziałem w końcu, cały czas utrzymując przepraszający wyraz twarzy. Była taka słodka, kiedy się złościła. Jej "wybaczenie" było jedynie kwestią czasu. Mam to wyćwiczone do perfekcji.
-Przecież wiesz ilu rzeczy nie pamiętasz. Później, u mnie dalej piliśmy i wtedy i ja się doprawiłem. Naprawdę sądzisz, że bym cię wykorzystał? - dodałem, ponownie przybliżając się do dziewczyny. Wspominałem, że podniecająco pachniała?
Chanel wzięła głęboki oddech, oblizując wargi i odwracając wzrok.
-Niunia - mruknąłem, łapiąc ją za podbródek i odwracając jej głowę tak, by na mnie spojrzała. Widziałem jak reagowała, kiedy byłem blisko. Odwracała wzrok, jej dłonie drżały, a do tego nerwowo przygryzała wargi, co było cholernie seksowne. Czasami zastanawiałem się czy ona aby na pewno nie jest świadoma tego, jak na mnie działa i jak mnie prowokuje.
-Nie znam cię, skąd mam wiedzieć jaki jesteś - powiedziała po chwili i odchrząknęła cicho, wciąż unikając kontaktu wzrokowego.
-Więc mnie poznaj - mruknąłem, przybliżając swoją twarz do jej.
Wziąłbym ją w moim samochodzie. Albo na masce.
-Po co miałabym to robić? - spytała niepewnie, patrząc mi przez moment w oczy.
-Bo ci się podobam, a ty podobasz się mi - odparłem pewien siebie i otarłem swoim nosem o jej.
-Skąd ta pewność? - spytała, niemalże drżącym głosem.
-Stąd - szepnąłem i przechyliłem nieco głowę na bok, przysuwają się do niej jeszcze bliżej i po chwili, delikatnie całując ją w usta. Musnąłem jej wargi, kładąc dłonie na jej policzki. Z początku wyraźnie się zawahała, jednak po chwili odwzajemniła pocałunek. Co takiego miała w sobie ta dziewczyna, że tak na mnie działała? Musiałem przyznać, że uwielbiałem jej usta.
Wiedząc, że muszę się póki co hamować, ostatni raz musnąłem jej wargi, po czym lekko się od niej odsunąłem.
-Widzisz? - mruknąłem cicho, odgarniając jedną dłonią jej włosy za ucho. -Miałem rację - dodałem i delikatnie przesunąłem kciukiem po jej policzku.
Dziewczyna nic nie odpowiedziała, chyba sama nie potrafiąc czegokolwiek z siebie wydusić.
-Spotkajmy się dzisiaj - powiedziałem idąc za ciosem.
-Ja..- zaczęła niepewnie, jednak nie dałem jej skończyć.
-Proszę - szepnąłem, patrząc jej głęboko w oczy, co wyraźnie ją peszyło, bo starała się odwrócić wzrok.
-No...dobrze, kiedy i gdzie? - spytała, a ja poczułem tą cholerną satysfakcję. To było takie proste.
-Po prostu będę czekał na ciebie pod twoim domem o dwudziestej drugiej, dobrze?
-Mhm. - Kiwnęła jedynie głową, przymykając powieki.
-To widzimy się wieczorem - odparłem i jeszcze raz musnąłem jej wargi.

*

To szaleństwo. Głupota. Idiotyzm. Kretyństwo. Jestem głupią, naiwną idiotką. Ale sposób w jaki na mnie patrzył, w jaki mówił, całował mnie..sprawiał, że kompletnie mi odbijało. Doprowadzał  mnie do szaleństwa i traciłam zdolność logicznego, racjonalnego myślenia. Co on do cholery w sobie miał?
A może naprawdę zbyt szybko i pochopnie go osądziłam? Może mówi prawdę, a wtedy po prostu go poniosło?
Założyłam ręce na piersi, obserwując jak Justin wsiada do swojego samochodu i zatrzaskuje za sobą drzwi, a po chwili odjeżdża.
-Co to było do cholery?! Jakiś nowy sposób na spławienie dupka? Całowanie się z nim? - Już po chwili usłyszałam obok siebie Cher. Przygryzłam dolną wargę, odwracając się w jej stronę.
-Słuchaj, on mi to wszystko wytłumaczył. Był pijany, tak samo jak i ja. Nie wiedział co robi, a na trzeźwo na pewno nigdy by mnie nie wykorzystał.
-I ty w to wierzysz!? - prawie wrzasnęła, łapiąc się za głowę. -Jesteś najbardziej naiwną osobą, jaką kiedykolwiek poznałam. Co, może jeszcze powiedział ci, że okropnie żałuje tego, co się wydarzyło i jest mu niezmiernie przykro?
-Odpuść, dobra?- powiedziałam, mrużąc oczy i kręcąc głową.
-I może masz zamiar dalej się z nim spotykać? - spytała pogardliwie.
Nie odpowiedziałam, przerzucając ciężar ciała na jedną nogę.
-Dziewczyno, czy ty jesteś normalna?!
-A czy ty możesz w końcu przestać wpieprzać się w moje życie?! - Teraz to ja się uniosłam, czując jak ta sytuacja coraz bardziej mnie irytuje. Znałyśmy się jakieś trzy tygodnie, a ona wpieprzała się w całe moje życie, jakbyśmy co najmniej znały się dziesięć lat.
-Usiłuję przemówić ci do rozumu,bo postępujesz jak kompletna idiotka!
-Dobra, zajmij się sobą i swoimi sprawami - warknęłam oschle i wyminęłam dziewczynę idąc w kierunku szkoły.
-Świetnie! - krzyknęła jeszcze zirytowana.
Byłam na nią wściekła. Z jednej strony starałam się ją zrozumieć, martwiła się o mnie, a z drugiej to jej gadanie doprowadzało mnie do szału.

*

Siedziałam w jadalni przy stole z rodzicami, jedząc obiad. Czułam na sobie wzrok mamy, która cały czas martwiła się nagłą zmianą mojego zachowania. Kolejna, irytująca mnie osoba. Ja się zmieniłam? Mamie nie podoba się, że przestałam w końcu być pieprzoną, idealną córeczką? Trudno, to powinno stać się już dawno. Przez całe życie starałam się być najlepszą córką na świecie. Dobrze się uczyłam, nie pakowałam się w kłopoty, nawet pyskowanie do rodziców było dla mnie czymś niezwykle rzadkim, kończącym się przeprosinami z mojej strony. Ale mam już tego dosyć. Dość mam udawania.
-Jak tam w szkole? Radzisz sobie? - zagadnął mój tata, patrząc na mnie kątem oka.
-Dobrze - odpowiedziałam lakonicznie, odgarniając włosy za ucho i grzebiąc widelcem w swoim talerzu.
-A trochę dokładniej? Układa ci się z nowymi znajomymi?
-No jest okej - odparłam nieco zirytowana, odkładając sztućce na bok i biorąc łyk soku stojącego obok.  -Ja już pójdę do siebie, nie jestem głodna - dodałam po chwili i wstałam od stołu. Nie czekając nawet na żadną odpowiedź ze strony rodziców, udałam się po schodach do góry, wchodząc w końcu do swojego pokoju.
Rzuciłam się na łóżko, wtulając się w poduszkę. Kolejny raz będę musiała wymknąć się z domu. Kiedyś, kiedy jeszcze mieszkałam w Chicago, nigdy nawet nie wpadłoby mi to do głowy. Ale teraz jestem do tego zmuszona. Mam ten pieprzony szlaban, a do tego nie mam pojęcia o której wrócę. Na myśl o spotkaniu się dziś z Justinem, poczułam ukłucie w brzuchu. Jakiś cichy głos w mojej głowie mówił mi, że głupio postępuje wybaczając Justinowi to, co zrobił, ale z drugiej strony na myśl o nim serce biło mi szybciej. Chciałam się z nim spotkać.
W tym momencie usłyszałam dźwięk dzwonka swojego telefonu. Włożyłam dłoń do kieszeni szortów i wyjęłam z niej komórkę, patrząc po chwili na jej wyświetlacz.
Melanie.
-Hej - powiedziałam na wstępie, uśmiechając się sama do siebie i patrząc na sufit.
-Cześć mendo. - Zaśmiała się. - Mów co tam u ciebie.
-Eeem no ogólne to nic ciekawego - powiedziałam i zaśmiałam się cicho, bawiąc się kosmykiem swoich włosów.
-Taak jaasne, nie wkręcaj! Słyszę po twoim głosie jaka jesteś podjarana - powiedziała, a ja oczami wyobraźni widziałam jak się uśmiecha.
Cholernie tęskniłam za tą wariatką. Brakowało mi jej, w końcu jesteśmy przyjaciółkami od piętnastu lat.
-Noo, pamiętasz jak opowiadałam ci o tym moim sąsiedzie? - spytałam, po czym zaczęłam opowiadać wszystko od początku.

*

Po raz setny przejechałam po ustach truskawkowym błyszczykiem, poprawiając swój czarny, zapinany sweterek. Co chwila zerkałam nerwowo na zegarek. Widząc godzinę : dwudziestą pierwszą pięćdziesiąt siedem, serce przyspieszyło mi do maksimum. Sama nie wiem czy myśl, że za chwilę spotkam się z Justinem, czy strach, że rodzice zorientują się, że mnie nie ma przerażała mnie bardziej. Poprawiłam swoje włosy, po czym delikatnie uchyliłam drzwi od pokoju, nasłuchując odgłosów z dołu. Nie słyszałam telewizora z salonu, co oznacza, że rodzice położyli się już do sypialni. Jak najciszej umiałam zamknęłam drzwi i podeszłam do swojego do łóżka. Pod kołdrę włożyłam dwie, duże poduszki i nakryłam je nią, po czym ostatni raz przejrzałam się w lustrze i zgasiłam światło w pokoju.
Otworzyłam okno na oścież, delikatnie za nie wychodząc i schodząc na daszek. Zamknęłam za sobą, przygryzając nerwowo dolną wargę. Przeszłam kilka kroków, po czym kucnęłam, zeskakując z małego daszku i naciągając rękawy swetra na dłonie.
Czułam jak moje serce bije coraz szybciej. Wolnym krokiem szłam przed siebie, wychodząc za ogródek. W pewnym momencie omal zawału nie dostałam, czując czyjeś dłonie na swoich oczach.
-Cieszę się, że przyszłaś - usłyszałam przy uchu znajomy głos i momentalnie przeszły mnie dreszcze. Chłopak pocałował mnie delikatne w policzek, po czym odsunął dłonie z moich oczu, a ja odwróciłam się w jego kierunku.
-To dla ciebie - szepnął, delikatnie się uśmiechając i wręczając mi piękną, czerwoną różę. Poczułam jak moje policzki oblewa rumieniec, więc odruchowo spuściłam wzrok.
-Dziękuję - odpowiedziałam nieśmiało.
Chłopak zaśmiał się cicho, unosząc mój podbródek. Przybliżył się do mnie i delikatnie musnął moje wargi, czego nie byłabym nawet w stanie nie odwzajemnić.
-Chodź - powiedział po chwili, kiedy odsunęliśmy się od siebie. Jus złapał mnie za rękę, robiąc kilka kroków w kierunku jego samochodu. Otworzył drzwi z mojej strony, wpuszczając mnie do środka. Mruknęłam cicho "Dziękuję" wsiadając do samochodu.
-Dokąd jedziemy? - spytałam, kiedy chłopak usiadł na swoim miejscu i przekręcił kluczyk w stacyjce.
-W miejsce, które wydaje mi się polubiłaś - odpowiedział, delikatnie się uśmiechając i ruszając.
_________________________________________________________________
Zasypiam. Dosłownie.
W końcu dodałam rozdział i mam nadzieję, że was nim nie zawiodłam<3 Kocham;*
+Przeniosłam się z wywiadera na aska'a :) http://ask.fm/youweretrouble pytajcie o co chcecie, nie koniecznie o rzeczy związane z blogami :)

31 komentarzy:

  1. Justin, ruchaczu! Slodki dran, matko, nie dziwie sie, ze Chanel tak latwo mu ulega. Ciekawe co bedzie dzialo sie dalej :) @ItsKateBitchx Zapraszam na believe-in-jariana.blogspot.com x

    OdpowiedzUsuń
  2. Boże cudo <3 nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :-D:-D

    OdpowiedzUsuń
  3. "Wziąłby ja w moim samochodzie. Albo na masce". Heheuhe, aż mi się gorąco zrobiło, gdy to przeczytałam. I wcale NAS nie zawiodłaś. No przynajmniej nie mnie. Rozdział wyszedł cudowny jak zawsze. Czytałam Twoje poprzednie opowiadania, ale te jest najlepsze... Kocham. <3 Życzę weny i pozdrawiam :))
    Cysia <3

    OdpowiedzUsuń
  4. dobra, przyznaję. też bym mu uległa.. on jest tak słodki że to się nie da, a za razem go nie nawidzę. nie zawiodłaś, cudowny jest ten rozdział. <3 czekam na następny. <3

    OdpowiedzUsuń
  5. wkońcuu ! cudowny rozdzial i nie mogę się doczekać kolejnego ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. jaka ona jest glupia ! wrrrrrrrrr.....czekam na kolejny :D

    OdpowiedzUsuń
  7. No wreszcie :D codziennie sprawdzałam czy jest nowy ;D Rozdział bombowy :D Czekam na nowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jest świetny ! :D Ale grr ... Czy Chanel musiał mu tak łatwo ulec ? Chociaż ja na jej miejscu pewnie postąpiłabym tak samo ... xd

    OdpowiedzUsuń
  9. DAWAJ NASTĘPNY !!! JUŻ ! TERAZ ! TU !

    OdpowiedzUsuń
  10. ahhhh, świetny rozdział! ;*
    uwielbiam to opowiadanie!
    dodawaj szybko nextaa.. <3

    OdpowiedzUsuń
  11. awwwww! ♥ boski, jak zawsze! :) ciekawa jestem dokąd Jus zabrał Chanel...?? domyślam się, ale wolę poczekać i sprawdzić swoje przypuszczenia w nowy rozdziale :) dodaj jak najszybciej, proooszę! ;* | @saaalvame

    OdpowiedzUsuń
  12. omg. jak ja tęskniłam za twoim stylem pisania. bardzo się ucieszyłam widząc, że dodałaś nowy rozdział :). to wstawanie do sql przypomina trochę moje xd. hahha lol. matma. ja kocham matmę *-*. ta cała cher zaczyna mnie wkurzać. właśnie jak to podkreśliła chanel znają się krótko, a ona czepia się wszystkiego co robi chanel. nie są kurde przecież przyjaciółkami nawet. mam nadzieję, że w końcu ją zostawi. mel jest lepsza :). jaka ta chanel jest naiwna, ale to o to przecież chodzi :>. jak on na nią działa, to jest nie do opisania. aż ja czuję tą chemię. omg. fragment z perspektywy Justina omomomom.. i ten pocałunek awww. uwielbiam go gdy jest taki pewny siebie. jeszcze nie zdaje sb sprawy, że ona nie zniknie z jego życia zbyt szybko :3. aż ja się zaczęłam jarać tym ich spotkaniem ^^. chanel zmienia się w złą dziewczynkę. chcę tego więcej :D. mrrrr. ciekawe gdzie ją zabiera..? hmmm. nawet nie będę próbować zgadnąć bo może sb niespodziankę popsuć. baaaaardzo jestem ciekawa co tam szykujesz dla nas w następnym rozdziale :>. już się doczekać nie mogę. awwwwwwww. <3 kocham cię! mam nadzieję, że wszystko napisałam xd.

    @qBestBeLieBer

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziewczyno...ja proszę więcej ! <3 czekam juuuuż na następny rozdział! @siwa1426

    OdpowiedzUsuń
  14. Szkoda, że tak rzadko dodajesz;( ale nie, nie zawiodłaś nas :D rozdział jest super :D podoba mi się jak piszesz jako Justin przynajmniej się pośmiałam :P czekam na nn
    Imaginary13

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny ! *.*
    dodaj szybko nowy ; )

    OdpowiedzUsuń
  16. GENIALNE!Kocham cię za tego bloga xD
    Szczerze Channel jest naiwna, a Justin hmm.. skurwielem xD ale zajebistym ;p Jak zobaczyłam, że w końcu dodałaś rozdział tak zaczęłam piszczeć xD zarąbiste;p
    Czekam na nn<3

    OdpowiedzUsuń
  17. kocham twój styl pisania! < 3 coś czuje że Justin się w niej zakocha.. Chanel się stanie najważniejszą osobą w jego życiu, ja to wieeem. Kocham go, że jest taki pewny siebie i w ogóle. < 3 Już nie mogę się doczekać nowego! ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. zajebiste i wciągające :D
    ja chce juz nastepnyyy

    @polly325

    OdpowiedzUsuń
  19. Wspaniałe <333 Nie jestem pewno co do tego miejsca ale moze bć to klub lub ten jego dom :D Nie wiem czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  20. Justin jest tak cholernym idiotą, nienawidze go za to że ją tak wykorzystuje. No ale szczerze.. jest przy tym taki słodki że sama bym uległa. *-* Oszukuje sama siebie, uwielbiam go! <3 Czekam na kolejny. <3 :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kochaaam to. Chyba najlepsze opowiadanie o JB jakie czytałam <3 Ostatnio skończyłam pisać blog o on e Direction i zaczęłam O Justinie : http://pearl-of-the-ocean-justin-bieber.blogspot.com/ gdybyś mogła, to poleć znajomym ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. http://sooldstory.blogspot.com/ zapraszam, nowy - 4 rozdział. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetne <3 jak ja bym chciała tak pisać! Nie do opisania ♥ Zapraszam do mnie :)
    http://www.my-destiny55.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Wcale nas nie zawiodlas. Jak zwykle jest cudownie.
    Channel cos ty zrobila!?
    Nie no znowu z nim pojechala, boje sie,ze cos znowu jej 'zrobi'. Gorzej bedzie jak to bedzie dziecko o.0 haha. Powinna posluchac Cher. To przeciez jej przyjaciolka. Zreszta sama dobrze wiedziala ,ze nie powinna. Ale to Justin. Sama pewnie bym tak zrobila na miejscu Channel :p on przeciez jest taki sliczny. A jego oczy i to jak ja przepraszal awww *.*
    Czekam na nastepny :*
    @MyLoveSell

    OdpowiedzUsuń
  25. Wczoraj przez przypadek weszłam na Twojego bloga.. Przeczytałam wsystkie rozdziały i się zakochałam.. Jeteś niesamowita, masz talent z którym się dzielisz.. Mam zamiar czytać to opowiadabie.. Więc jak możesz informuj mnie o następnych na @nastiily .. Justin pierdolony chuj akshajagaga Kocham<3
    Czekam na nn.

    OdpowiedzUsuń
  26. Matko...
    W niecałą godzinę nadrobiłam wszystkie rozdziały i szczerze mówiąc, było warto ;)
    Opowiadanie naprawdę świetne, wydarzenia, fabuła jak i bohaterowie są bardzo oryginalni oraz wszystko jest na swoim miejscu. No nie ma się do czego przyczepiać, no! :3
    To z jaką lekkością piszesz jest po prostu zadziwiające tak samo jak to, że strasznie płynnie czyta się każdy rozdział ;)
    W taki oto sposób zyskujesz kolejną upierdliwą czytelniczkę, która już nie może się doczekać kolejnego rozdziału :)
    A jeśli znajdziesz czas, zapraszam również do mnie:
    http://ilusions-dream.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. przeczytałam całe opowiadanie i uważam, że jest super <3 nie spotkałam się jeszcze z taką historią, więc bardzo mnie zaciekawiła i z niecierpliwością czekam na dalszy ciąg <3 / @swaggiepassie

    OdpowiedzUsuń
  28. Zajebisty. Tylko jak dla mnie to za szybko wybaczyła... Ale to urok tego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Pojawiło się coś co mnie zdziwiło. Chanel ma 16 lat a ty napisałaś, że z Melanie są przyjaciółkami od 15 lat. To one już ze sb trzymały kiedy miały roczek? No, ale dobra nie wnikam. Reszta świetna, masz genialny talent i go nie zmarnuj, a ja teraz lecę czytać następne bo mam bardzo dużo do nadrobienia

    OdpowiedzUsuń