sobota, 22 grudnia 2012

Rozdział 12.

Nie mogłam przestań kląć w myśli na samą siebie. Chyba nigdy w życiu nie byłam na siebie tak bardzo wściekła, mając jednocześnie ochotę usiąść i po prostu się rozpłakać. Nie potrafiłam uwierzyć w to, jak głupia i naiwna byłam. Naprawdę sądziłam, że jemu nie chodzi o seks? Niż najzwyczajniejsze w świecie wykorzystanie mnie? Od początku chodziło mu właśnie o to.Chciał mnie upić, a później po prostu "zaliczyć". Na co ja w ogóle liczyłam? Idiotka.
Nawet nie łudziłam się, że nie poszłam z nim do łóżka. Ten jego cholerny uśmiech rano mówił wszystko. Jest z siebie dumny? Osiągnął swój cel? Świetnie.
Zabrałam poduszkę z twarzy i przyłożyłam ją sobie do brzucha, patrząc w sufit. Nie chciałam nawet myśleć co takiego mogłam wczoraj robić. Musiałam być kompletnie nawalona, skoro urwał mi się film. Przecież on mógł zrobić ze mną wszystko, dosłownie.
Znacie to nieprzyjemne uczucie, specyficzny ból brzucha, kiedy macie coś na sumieniu? Właśnie tak się teraz czułam. 
Przyłożyłam dłoń do czoła i przeczesałam swoje włosy. Wyjęłam z kieszeni szortów komórkę i spojrzałam na jej wyświetlacz, zastanawiając się, czy wybrać numer Cher. Wiedziałam co mnie czeka, kiedy ona do mnie przyjdzie. Zacznie wyrzucać mi to, jaka naiwna jestem i że obie c Katy miały rację co do Justina. Ale przecież prędzej czy później i tak się z nią spotkać, więc chyba porozmawiać na spokojnie teraz niż w szkole. Nacisnęłam zieloną słuchawkę, oczekując aż dziewczyna odbierze.
*
-Chanel, a teraz wszystko, od początku, mów - powiedziała i usiadła naprzeciw mnie na fotelu. Wzięłam głęboki oddech, podciągając nogi i siadając po turecku na łóżku.
-To wiele ci nie powiem, bo sama niewiele pamiętam - odpowiedziałam i spuściłam głowę, bawiąc się swoimi palcami.
-To było do przewidzenia - powiedziała chłodno i pokręciła głową. - Ale od początku, co pamiętasz.
Westchnęłam cicho, sięgając pamięcią do wczorajszego wieczora.
-No najpierw przedstawiłam mnie swoim kumplom - zaczęłam, a w tym momencie Cher gwałtownie mi przerwała.
-Kumplom? - spytała, patrząc na mnie lekko zszokowana. - Chanel, ale pamiętasz chociaż czy czasem..no wiesz nie wychodziłaś gdzieś z którymś z tych jego kumpli? Na przykład do łazienki czy coś..
-Cher! - niemalże krzyknęłam na dziewczynę oburzona. - Nie przesadzaj do cholery!
-A skąd możesz mieć pewność, że tak nie było skoro nic nie pamiętasz!? Może Justin razem z nimi sobie to zaplanował i postanowili zabawić się kosztem głupiej, pijanej nastolatki?
-Wiem, że tak nie było - powiedziałam stanowczo. - Aż takim dupkiem to on nie jest - dodałam.
-Tsa oczywiście. W końcu co z tego, że cię upił i wykorzystał i tak jest kochanym, słodkim Justinkiem - zironizowała.
-Możesz przestać? A dla twojej wiadomości, pamiętam moment, kiedy jeden z jego kolegów się do mnie przystawiał, a Justin okropnie się wkurzył. On by nie pozwolił im mnie tknąć. Jestem tego pewna - powiedziałam zdecydowanie.
-Dobra. - Westchnęła i przeczesała dłonią włosy. - Mów co było dalej.
-No przedstawił mnie tym chłopakom, a sam poszedł zamówić coś do picia.
-Alkohol? - spytała, patrząc na mnie karcącym wzrokiem.
-Mówiłam mu, że nie pije, ale on się uparł. Powiedział, że drink to żaden alkohol. No i poszedł je kupić - odparłam i spuściłam głowę zawstydzona.
-Dlaczego po prostu nie odmówiłaś? Tak trudno było ci powiedzieć stanowcze "Nie"
-Bo byłam głupia i naiwna - odpowiedziałam i przewróciłam oczami. - Wypiłam tego jednego drinka, później kolejnego..i kolejnego. Już wtedy byłam pijana, a film powoli zaczynał mi się właśnie w tamtym momencie urywać. Wiem, że poszliśmy tańczyć...-W tym momencie zacięłam się na chwilę, przypominając sobie tamten taniec.
-O Boże..- szepnęłam bardzo cicho sama do siebie, łapiąc się za czoło. Nic dziwnego, że zaciągnął mnie do łóżka, skoro sama go prowokowałam. Przypominając sobie sposób, w jaki wtedy tańczyliśmy robiło mi się cholernie głupio. Przecież ja już wtedy niemalże pchałam mu się do łóżka. Zachowywałam się dosłownie jak jakaś "łatwa".
-A co było dalej? - Z Zamyślenia wyrwała mnie Cher.
-Tu już zaczyna urywać mi się film. Pamiętam jeszcze, że wypiłam jeszcze jednego drinka, a on zaproponował, że podwiezie mnie do domu. Powiedziałam chyba, że rodzice mnie zabiją czy coś w tym stylu, bo pojechaliśmy do niego.
-A później poszliście do łóżka - dokończyła za mnie i chociaż już otwierałam usta, aby jakoś się usprawiedliwić, to po chwili z powrotem je zamknęłam, uświadamiając sobie, że ona ma rację.
-Kompletnie nic nie pamiętasz z tej nocy? - spytała po chwili, a ja spojrzałam na nią, biorąc głęboki oddech.
-Nie, to jak dziura w głowie. Jakby ktoś wyciął fragment z mojej pamięci - odparłam i westchnęłam cicho.
-Gratuluję cudownego, pierwszego razu. Miejmy chociaż nadzieję, że jemu było dobrze i zabawił się z tobą tak jak chciał. Może i dla ciebie lepiej, że nic nie pamiętasz, bo nawet nie wiesz co on z tobą robił i co kazał ci robić - powiedziała z ironią, a ja miałam ochotę zabić ją za te słowa. Bolało.  
-Możesz przestać mnie dobijać?! - naskoczyłam na nią. -Dostałam wystarczającą nauczkę za moją głupotę, więc możesz sobie odpuścić te docinki!
Najgorsza była myśl, że ona ma rację. Nie mam pojęcia do czego ten gnojek mnie nakłaniał, a sądząc po dziurze w mojej pamięci byłam pijana do tego stopnia, że mógł ze mną zrobić co chciał.
Jak mogłam być tak głupia?
-Nie mogę, bo może w końcu to, czegoś cię nauczy!
-Możesz na mnie nie krzyczeć?! Tak wiem, że jestem kompletną idiotką!
W tym momencie Cher wzięła głęboki oddech, uspokajając nerwy.
-Co masz zamiar teraz zrobić? - spytała już o wiele spokojniej, patrząc na mnie uważnie.
-Nic? A co mam iść i zrobić mu awanturę? Za co? Za to, że sama wepchałam mu się do łóżka? - spytałam retorycznie, lekko drwiącym głosem.
-Chanel, on nie miał prawa się tak zachować. Mogłaś się nawet przed nim rozbierać, ale on tak naprawdę nie miał prawa cię tknąć,bo dobrze wiedział, że jesteś pijana i nie wiesz co robisz.
-I co mam iść i na niego nakrzyczeć? - powiedziałam drwiąco. - Wybuchnie mi śmiechem w twarz - skwitowałam i przejechałam dłonią po czole.
Cher tylko popatrzyła na mnie litościwym spojrzeniem i westchnęła.
-A skąd masz pewność, że ty tego chciałaś? Chanel, a co jeśli on cię zgwałcił a ty nawet tego nie pamiętasz? - spytała, patrząc na mnie uważnie.

Dziewczyna odwróciła się tyłem do chłopaka, kładąc swoje dłonie, na dłoniach Justina, wsuniętych pod jej bluzkę, ułożonych na brzuchu. Może nie byłoby w tym nic nie stosownego, gdyby nie fakt, że chłopak perfidnie wręcz ocierał kroczem o tyłek Chanel.

-Justin, wróciłeś! - pisnęła entuzjastycznie brunetka i niemalże rzuciła się chłopakowi na szyję. Szatyn zaśmiał się pod nosem, obejmując wolną ręką dziewczyna.

-Nie wydaję mi się - szepnęłam nieśmiało, przypominając sobie kilka fragmentów wczorajszego wieczoru. Potocznie mówiąc, byłam wczoraj "łatwa"...a on to po prostu wykorzystał. - W każdym bądź razie było, minęło, a ja nie mogę nic zrobić, czasu nie cofnę - dodałam.
-Szkoda, że musiałaś przekonać się na własnej skórze jaki jest Justin, ale może dzięki temu w końcu zmądrzejesz i przestaniesz być tak ufna w stosunku do ludzi - powiedziała i usiadła obok mnie.
-Każdy uczy się na błędach - dodała i przytuliła mnie.
*
Cały dzień chodziłam jak struta. Nie miałam ochoty na nic, dosłownie. Dopiero teraz przekonałam się czym jest "moralniak" i zapewniam, że jest on o wiele gorszy niż zwykły kac.
Weszłam do kuchni i wyjęłam z szafki szklankę.
-O której dzisiaj wróciłaś? - spytała moja mama, wchodząc do kuchni i siadając przy stole.
-Coś koło 10. Rano jeszcze trochę sobie pogadałam z Cher, a później wróciłam do domu. Przepraszam, że wczoraj tak bez zapowiedzi zostałam u niej na noc, ale po imprezie był straszny bałagan i nie mogłam zostawić jej z nią samej - powiedziałam, a w moim głosie nie dało się wyczuć nawet nutki kłamstwa, co samą mnie przerażało. Kiedyś nie potrafiłam nawet wkręcić mamie, że jutro nie ma lekcji w szkole.
-Mhm, no dobrze, nic się nie stało - odparła i zrobiła łyk kawy.
-Tylko pamiętaj jak się umawiałyśmy. Od dziś znów obowiązuje cię szlaban - powiedziała i spojrzała na mnie uważnie.
-Boże, nie możesz mi go po prostu cofnąć? - powiedziałam zirytowana i z impetem odłożyłam szklankę na blat.
-Chanel, chyba nie zapomniałaś o tym, że niedawno wróciłaś do domu w środku nocy! Przesadziłaś i to sporo, więc musisz ponieść konsekwencje. To, że wczoraj puściłam cię na tą domówkę to Cher i tak było już za dobre z mojej strony.
-Tsa świetnie. Najlepiej weź mnie zamknij w pokoju na klucz i z niego nie wypuszczaj! Ciągle traktujesz mnie jak dziecko!
-Bo nim jesteś! Masz szesnaście lat, a oczekujesz, że będę pozwalać ci wracać po nocy do domu.
-Zajebiście - warknęłam i wyszłam z kuchni.
-Coś ty powiedziała?! - krzyknęła mama, wychodząc za mną.
Ignorując jej pytanie, zaczęłam wkładać buty.
-Chanel mówię do ciebie! A gdzie ty się wybierasz do cholery!?
Cały czas ignorując słowa mamy, włożyłam na siebie czarny, cienki, zapinany sweterek.
-Mam w dupie ten szlaban! Wychodzę! - wrzasnęłam i otworzyłam drzwi, wychodząc.
-Chanel, wracaj! - usłyszałam jeszcze za sobą.
-Pierdol - warknęłam po cichu i trzasnęłam drzwiami. Szybkim krokiem szłam przed siebie, nawet sama nie wiedząc gdzie. Założyłam ręce na piersi, czując jak złość narasta we mnie coraz bardziej z każdą sekundą. W tym momencie miałam ochotę rozwalić cokolwiek, co miałabym pod ręką.
W pewnym momencie poczułam szarpnięcie za ramię. W pierwszej sekundzie byłam niemalże pewna, że to mama pobiegła za mną. Gwałtownie się odwróciłam i momentalnie mnie zamurowało. Justin.
-Mam wrażenie, że mnie unikasz - powiedział i uśmiechnął się, a moje ciśnienie w tym momencie zostało podniesione do maksimum. Był taki cwany, dumny i zadowolony z siebie.
-Nie no co ty. Wydaje ci się bystrzaku - odpowiedziałam z nieukrywaną ironią. W tym momencie z jego ust zniknął uśmiech, co kompletnie zbiło mnie z tropu. Chłopak podszedł do mnie bliżej, łapiąc mnie za rękę.
-Ej Chanel, co jest? - spytał, jakby udając idiotę.
-Jeszcze pytasz?! - powiedziałam głośno i wyrwałam swoją rękę, robiąc krok do tyłu.
-Naprawdę nie wiem o co ci chodzi - odparł i rozłożył ręce. Spojrzałam na niego i pokręciłam głową, mrużąc oczy.
-Chanel, uspokój się i wyjaśnij mi co się stało - powiedział spokojnie i ponownie zrobił krok w moim kierunku.
-Co się stało!? Wykorzystałeś mnie - to się stało!
Chłopak spojrzał na mnie i lekko się uśmiechnął, a ja miałam ochotę z całej siły uderzyć go w twarz.
-Ja cię wykorzystałem? - spytał retorycznie, wciąż się uśmiechając. - Nie przypominam sobie, żebym musiał cię do czegoś specjalnie nakłaniać - dodał, a we mnie wszystko się zagotowało.
-Byłam pijana - warknęłam przez zaciśnięte ze złości zęby.  Justin zaśmiał się cicho, podchodząc do mnie jeszcze bliżej i złapał mnie za ramiona.
-Co nie zmienia faktu, że sama wpakowałaś mi się do łóżka, skarbie - powiedział drwiąco, patrząc mi prosto w oczy. Chciałam się odsunąć, jednak chłopak złapał mnie mocniej, uniemożliwiając mi to.
-Ale tobie też się podobało, wierz mi na słowo. - Nachylił się nade mną i szepnął mi do ucha. Gwałtownie go od siebie odepchnęłam, wyrywając się.
-Gnojek - syknęłam, patrząc na ten jego cholerny, cwany uśmiech. - Dobrze bawiłeś się moim kosztem? - warknęłam, patrząc na niego z pogardą.
-Chanel - powiedział spokojnie i uśmiechnął się. Po raz kolejny do mnie podszedł, ujmując dłońmi moją twarz. -Nikt nie bawił się tutaj niczyim kosztem. Po prostu miło spędziliśmy noc - dodał i przejechał kciukiem po moim policzku.
-Zostaw mnie - warknęłam i odepchnęłam go od siebie. Rzuciłam mu jeszcze krótkie spojrzenie, pełne pogardy, po czym odwróciłam się, zakładając ręce na piersi i szybkim krokiem idąc przed siebie. Całe szczęście chłopak nie szedł za mną.
Z każdą kolejną, mijającą minutą złość zaczynała ustępować, a na jej miejsce wchodziła ochota najzwyczajniejszego w świecie rozpłakania się.
W końcu usiadłam na jednej z ławek w parku i przez moment po prostu patrzyłam tępym wzrokiem przed siebie.
-Przecież on jest inny - szepnęłam sama do siebie, czując, że zaraz się rozpłaczę. - I dlaczego mimo, że okazał się takim gnojkiem to wciąż o nim myślę?
*
Chłopak wszedł do sypialni i położył się na łóżku, kładąc dłonie pod głowę i patrząc w sufit. Przypominał sobie tę słodką według niego złość Chanel dzisiaj i uśmiechał się sam do siebie.
 Mimo tego całego oburzenia i złości dziewczyny, Jus wiedział, że i tak uda mu się ponownie ją udobruchać. Mimo, że udało mu się zaciągnąć dziewczynę do łóżka, to nie miał najmniejszego zamiaru na tym kończyć. Chanel, naprawdę mu się podobała i miał zamiar pobawić się z nią dłużej. Wiedział, że wystarczy, że rozkocha w sobie dziewczynę, aby ta byłą w stanie zrobić dla niego wszystko, a Chanel była wyjątkowo naiwna. Nie sądził, że z taką łatwością uda mu się ją upić i "przelecieć".
Wiedział, że na tym nie skończy. Ona za bardzo mu się podobała.
*
Wiedziałam, że w domu będzie czekać mnie karczemna awantura, więc nie miałam nawet ochoty do niego wracać. Nie miałam pojęcia co ze sobą zrobić. Wyłączyłam telefon, ponieważ miałam już dość ciągle dzwoniącej mamy.
Jeżeli mam być szczera to nie sam fakt, co zrobiłam po pijaku tak mnie zabolał, a to, jak zachował się Justin. Przecież on naprawdę wydawał się inny. Jak mogłam aż tak bardzo pomylić się co do niego?
Najgorsze było jednak to, że mimo to, wciąć w pewien sposób mi na nim "zależało". O ile można powiedzieć tak o chłopaku, którego zna się tak krótko. Po prostu mnie do niego ciągnęło, chociaż wiedziałam, że to głupie.
W końcu wstałam i czując na skórze chłodne już powietrze, zapięłam sweter który miałam na sobie. Wiedziałam, że nie mam dokąd iść, a nie spędzę przecież nocy na mieście, więc byłam zmuszona wrócić do domu. Już słyszałam awanturę, którą urządzą mi rodzice, ale w tym momencie miałam to gdzieś.

Weszłam po cichu do środka, zamykając za sobą drzwi i zdejmując buty. Wnioskując po braku butów mojego taty, nie było go jeszcze w domu. Dobre i to. Przeszłam dosłownie kilka kroków w kierunku schodów, kiedy usłyszałam za sobą głos mojej mamy.
-Chanel, do salonu - powiedziała stanowczo, po czym zniknęła w pokoju.
Wiedziałam, że "uciekanie" przed nią nie ma najmniejszego sensu, bo i tak w końcu będę skazana na rozmowę z nią. Westchnęłam cicho, po czym udałam się do salonu, wchodząc niepewnie do środka. Mama stała przy oknie, z dłońmi założonymi na piersi. Kiedy weszłam, od razu przeniosła na mnie swój wzrok.
-Usiądź - powiedziała, a jej spokojny ton głosu był naprawdę o wiele gorszy, niż gdyby miała na mnie nakrzyczeć.
Posłusznie usiadłam na jednym z beżowych foteli i podniosłam wzrok wpatrując się w mamę.
-Chanel, co się z tobą dzieje? Odkąd się tutaj przeprowadziliśmy okropnie się zmieniłaś. Chcesz w ten sposób pokazać nam swój bunt za to, że musieliśmy się przeprowadzić? - spytała, patrząc na mnie uważnie.
-Nie, nie o to chodzi - odpowiedziałam szybko. - Zresztą, wcale się nie zmieniłam - dodałam i wzruszyłam ramionami.
-Nie? Wracasz do domu w środku nocy, odzywasz się do mnie jak do wroga, wychodzisz z domu mając szlaban. Naprawdę uważasz, że się nie zmieniłaś?
Już chciałam coś odpowiedzieć, jednak po chwili ponownie zamknęłam usta, uświadamiając sobie, że nie mam pojęcia jak się usprawiedliwić.
-Widzisz? Zmieniłaś się, a ja nie mam pojęcia dlaczego - powiedziała i w tym momencie usiadła naprzeciw mnie. - Chanel, powiedz, może masz jakieś problemy? - spytała, patrząc na mnie z troską.
-Nie - odpowiedziałam cicho i spuściłam głowę.
-Na pewno? To o co chodzi? Coś musiało się stać. - Dalej drążyła temat, nie spuszczając ze mnie wzroku.
-Mamo naprawdę nic się nie stało. Może masz rację, może to przez tą przeprowadzkę, może to mnie przerasta. Przepraszam za moje zachowanie - odpowiedziałam, mając w duchu nadzieję, że mama da spokój i nie będzie dłużej mnie o nic wypytywać. - Mogę już iść do siebie? Jestem zmęczona. Jeszcze raz przepraszam za moje zachowanie dzisiaj i tak - wiem, że mam szlaban.
Mama spojrzała na mnie i westchnęła zawiedziona.
-Dobrze, idź. Chyba i tak nic z ciebie nie wyciągnę - powiedziała. Wstałam z fotela i wyszłam z salonu, wchodząc od razu po schodach do góry udając się do mojego pokoju. Zamknęłam za sobą drzwi i oparłam się o nie, zakładając ręce na piersi.
Dlaczego to musiało tak boleć? Dlaczego musiałam być taką idiotką?
Zrobiłam kilka kroków do przodu, podchodząc do okna. Uchyliłam lekko roletę i spojrzałam na dom Justina.
Jakie to wszystko popieprzone.
________________________________________________________________
Krótki, a do tego niezbyt udany. Muszę wymyślić coś naprawdę dobrego na następne rozdziały, bo inaczej stracę motywację do pisania.
Kocham;**
WAŻNE! Jeszcze raz - osoby, chcąc być informowane o nowych rozdziałach, niech napiszą to w zakładce INFORMOWANIE. 

38 komentarzy:

  1. Aaaa !;D
    podoba mi sie taka Chanel ! :D juz sobie wyobrazam co bedzie potem haha :D
    czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  2. Swieeetny.. Kocham to. Mam nadzieje ze szybko dasz kolejny rozdzial xx Jakbys mogla to informuj mnie o nowych rozdzialach na obu blogach :D Moj twitter: @klaudia3240..
    I zapraszam takze na mojego bloa o 1D :D : ilikegirlswhoeatcarrots-1d.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny :D i zawiadamiaj mnie o nowych rozdziałach na twoich wszystkich blogach. moj twitter: @Anne_195

    PS. CZEKAM Z NIECIERPLIWOŚCIĄ NA NASTĘPNY ROZDZIAŁ :)

    OdpowiedzUsuń
  4. no no nooooo:D jeżeli mam być szczera to ja też chyba w głębi duszy wierzę, że Justin to jest ten dobry.. albo, że chociaż się zmieni na dobrego.. pomimo tego,że rozumiem Channel, to jestem fanką happy endów, więc wiesz.. ;) xD czekam z niecierpliwością na kolejny!!!:) buziaki:* [faulty-heart.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowny , jak każdy . Z każdym słowem rozdziału zainteresowanie co będzie dalej wzrasta do maksimum! <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Zajebisty :D Channel taka chamska -wow ;D To jest zarąbiste, ten Justin jest przee:) Czekam na nn<3

    OdpowiedzUsuń
  7. WOOOW ! xd kocham Cię i te twoje blogi, są .. super ? nie to za mało wartościowe słowo, jednak nie mam innego na określenie tego :)

    + nalegam abyś zrobiła nam prezent świąteczny i dodała niedługo nowy rozdział ! :D xx

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny rozdział ! ;o Masakra, jak ja uwielbiam jak piszesz ;p Mam nadzieję, że dodasz szybko nowy ;* Weny życzę i przy okazji wesołych, spokojnych świąt <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy okazji zapraszam do siebie, w końcu wróciłam na bloga ;) http://logicoftheheartisabsurd.blogspot.com/

      Usuń
  9. Niezbyt udany?! No chyba sobie żartujesz! Pff.. KOLEJNY ZAJEBISTY rozdział! Ja naprawdę nie wiem jak ty to robisz kochana.;* I ten seksowny, niedostępny Justin z tekstami takimi że mam aż ścisk żołądka. ;O Naprawdę!
    Taak długo czekałam na to nn, że jak dodałaś to wszystko przeczytałam migiem jakby mi miało zaraz zniknąć czy coś.xd I dopiero później kolejny raz na spokojnie przeczytałam i co drugie zdanie czytałam po kilka razy, tak bardzo się tym jaram.
    Ciekawe jak to dalej będzie z Chanel i Justinem. Mam nadzieję że nie będzie się długo na niego gniewać. Zresztą Justin już na pewno o to zadba.;* Ha!
    Czekam na nn. Mam nadzieję że nie karzesz nam długo czekać.;***

    OdpowiedzUsuń
  10. Zajebisty,serio mega !
    Czekam na nn ;*

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozdział bardzo fajny :) Bardzo Ci się udał : )) Pozdrawiam i już się nie mogę doczekać co dalej! :D Kaite.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak zawsze świetny!!! Czekam na nn : D

    OdpowiedzUsuń
  13. o jejciuuuu :D
    myslalam ze sie nie dowie :)'
    swietne

    @polly325

    OdpowiedzUsuń
  14. świetny! naprawdę ;) nie trać motywacji, bo czekam na kolejny - już nie mogę się doczekać :D

    OdpowiedzUsuń
  15. wooow! świetny rozdział, poważnie! masz niesamowity talent :) już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :) | + Wesołych świąt! ;*

    OdpowiedzUsuń
  16. jaki świetny! naprawdę jesteś cudowna ;) czekam na nowy. ♥

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetny,Chanel nieźle się zmienia,ta sytuacja powinna ją nauczyć dystansu do facetów,ale zobaczymy co ty wymyślisz:)proszę szybko kolejny...

    OdpowiedzUsuń
  18. wow! *__* coś czuję że Justin się w niej zakocha ;) rozdział świetny! heh ;) też się tak buntuje rodzicom jak Chanel ;P hehe już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :* czekam :D @swaggyjusteen

    OdpowiedzUsuń
  19. WOW rozdział jest extra!!!!! To jest najlepszy blog jaki w życiu czytałam! serio! wczoraj zaczęłam go czytać i nie mogłam skończyć bo mnie rodzice z komputera zgonili, ale normalnie nie mogłam usnąć tylko cały czas myślałam co się będzie dalej działo... Dodawaj szybko nowy rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam ochotę wejść tam i nakopać Chanel i Justinowi ! wrr...świetny rozdział ! Wesołych Świąt !

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam twoje opowiadanie! Tamto 2 teeeeż! Czekam cały czas na kolejne. Nie widze tu nic złego. Perfekcja <3
    @vincereeee

    OdpowiedzUsuń
  22. cudoooo! czeka na nowy no i oczywiście dużo weny xx

    OdpowiedzUsuń
  23. Ughh, mój upragniony rozdział jest już tutaj od tygodnia, a ja jeszcze go nie skomentowałam.. jak zwykle. Nienawidzę u siebie tego ociągania się ze wszystkim -,- Dosłownie. Nie dość, że wszystko robię zbyt wolno to jeszcze nie mogę się za to zabrać. Przepraszam.
    Teraz coś ode mnie na temat rozdziału… hmm.. nie wiem co napisać xd Rozdział bardzo mi się podoba, chyba jak każdy twój, ale sądzę, że nie ma w tym nic dziwnego… po prostu nie mogę wyjść z podziwu jak ty wszystko pięknie potrafisz opisać, a co dopiero uprzednio coś takiego wymyślić. I chyba nigdy ten zachwyt twoją pracą mi nie minie. Naprawdę… nie mogę pojąć, jak ktoś może mieć tak wielki talent, jak może być taki wspaniały i idealny. Bo ty właśnie taka dla mnie jesteś. Idealna. Na ten temat zdania NIGDY nie zmienię, jesteś nieziemska i nie waż się kiedykolwiek o tym zapomnieć… a jeśli kiedyś w to zwątpisz, przypomnij sobie mnie i moje słowa. JESTEŚ NIESAMOWITA ♥ Kiedyś nie wierzyłam, że ktoś taki żyje… żyje W MOIM kraju, mówi moim językiem i jest taki sam jak ja. Jest Belieber, czyli członkiem MOJEJ rodziny, jest tak samo nienormalny i pokręcony, jak wszystkie inne osoby, należące do tego fandomu. Tak właśnie cię postrzegam. Jako cudowną osobę, z naprawdę bardzo wielkim talentem, który nie do końca może rozwinąć, a jestem pewna, że daleko byś zaszła.. a ja przeczytałabym WSZYSTKIE twoje książki, nie zależnie o jakiej tematyce by one były. Podziwiam Cię i kocham. Kocham z całego serca, mimo, że nawet się nie znamy. Nigdy oficjalnie się sobie nie przedstawiłyśmy, mamy za sobą tylko jedną rozmowę, ale ja i tak wiem, że jesteś wspaniała <3
    Jbvdhg, dobra, bo chyba odeszłam od tematu.. miało być o rozdziale… a więc tak… jak już powiedziałam – podoba mi się. I to nawet bardzo, mimo, że nic się w nim konkretnego nie dzieje, jest boski. Tylko szkoda, że tak mało Justina, choć właściwie to zrozumiałe, bo w końcu główna bohaterka aktualnie jest na niego „troszkę” wkurzona. No ale… trudno, jeszcze trochę sobie na niego poczekam  Swoją drogą jego postać cholernie mnie intryguje… za każdym razem, gdy wprowadzasz kawałek z jego perspektywy, on wydaje mi się coraz bardziej wredny, zarozumiały i zapatrzony w siebie, ale z drugiej strony, mimo, że wykorzystał Chanel i ma zamiar jeszcze się nią pobawić, zafascynował mnie. Jego zachowanie, wypowiedzi, myśli. Taki badboy, a właśnie taki Jus w opowiadaniach mi się podoba :D Nie mogę się oprzeć ochocie czytania dalszych, coraz to nowych rozdziałów. Nie mogę się ich doczekać, a jeśli długo nie dodajesz to tylko siedzę i wgapiam się w ten prześliczny szablon.. sprawdzając co pięć minut czy aby nie ma czegoś nowego. Nie mogę, to jest ode mnie silniejsze. Jesteś zbyt dobra w tym co robisz. || A no i jeszcze tak na chwilkę wracając… podoba mi się ta zbuntowana Chanel  Już nie zachowuje się jak takie małe dziecko, które do wszystkiego potrzebuje zgody rodziców, albo ich samych. Przez poznanie Justina tak jakby wydoroślała. Co prawda zrobiła się też trochę niegrzeczna, w końcu pyskowanie i wychodzenie z domu w czasie szlabanu raczej nie należało do jej starych nawyków, ale w żadnym wypadku mi to nie przeszkadza. Przez to jest jeszcze ciekawiej. Jest taka… fajna :D I sądzę, że tworzą z Justinem naprawdę dobrą parę, wystarczy tylko trochę zmienić nastawienie Justina i jej naiwność. Wtedy byłoby całkiem okay <3 I myślę, że z końcem tej historii tak właśnie będzie.. oboje się zmienią, ale co ważniejsze – będzie im na sobie zależeć.
    No i na koniec jeszcze dodam, że jest kilka literówek i połknęłaś kilka wyrazów (głównie w jednym zdaniu, ale było wiadomo o co chodzi) :p No ale tego to ja się czepiać nie będę  Piszę tak tylko – dla twojej wiadomości :3 Kooocham;* - @BieberMyHun

    OdpowiedzUsuń
  24. zaczęłam go czytać wczoraj( jest już 01:28 ;o) strasznie się wciągnęłam i wszystkie 12 rozdziałów przeczytałam od razu, strasznie mi się podoba jak piszesz *-* czekam na następny, dodawaj jak najszybciej ;D
    @HUG_ME_NIALL__

    OdpowiedzUsuń
  25. Kocham twojego bloga. Sposób w jaki piszesz mnie urzekł. Z niecierpliwością czekam na nowy rozdział. I zapraszam do siebie : http://lonely-lady-with-the-big-brown-eyes.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. Chanell będzie chciała popełnić samobójstwo bo Justin będzie ją nachodził i wgl :O albo znów ją zaćpa, zrobią to i na jego oczach będzie chciała się zabić. To by było meeega :D świetny rozdział! wgl świetne opowiadanie ;D pisz dalej!

    OdpowiedzUsuń
  27. świetny! ja chce kolejny rozdział no już nie mogę sie dooooczeeekać ;c codziennie wchodzę i sprawdzam czy jest nowy :c

    OdpowiedzUsuń
  28. Próbuje cię "Rozgryść",ale nie moge. Próbuje to ogarnąć i dalej nic z tego. Nie moge ogarnąc jak ktoś może mieć tak wielki talent jak ty. I TO POLKA! Jesteś niesamowita kocham Cię <333 Piszesz niesamowicie. Zawsze kiedy kończe czytać chce jeszcze,nie ważne czy jest długi czy krótki.To jest jak narkotyk. Gdy zaczniesz nie możesz przestać. Kocham Twój blog za to,ale przecież to nie Twój blog tylko Ty.Pisałam to ,ale napisze jeszcze raz Kocham Cię. Nigdy nie przestane,obiecuję :*
    A jeśli chodzi o rozdział to pozwól,że się z Tobą nie zgodze. Rozdział jest bardzo udany,nawet bardziej niż "bardzo udany" on jest zajebisty :P
    Channel faktycznie się zmieniła,przedtem taka nie była. Przeklina,łamie zakazy...wow. Przedtem taka nie była,ale wszyscy wiemy czyja to wina... Szkoda mi jej.Justin ją wykorzystał. Jednak,z drugiej strony czy Jus i Cher nie mają racji. Czy ona sama tego nie chciała?! Justin ją namówiła na drinka,ale czy nie mogła powiedzieć ostro nie!? Czy nie mogła nie pić tak dużo!? Ale kto by się oparł Justinowi? No kto? Ja nie! Więc ją w pełni rozumiem haha.Uwilebiam kiedy dajesz kawałek z perspektywy Justina.On jest cholernie intrygujący. Ma jakby dwie twarze;gdy jest z Channel jest takie miły,słodki,a jego mysli są chamskie.To cham,mam nadziej,że jej nie zaiągnie na "ciemną strone mocy"lol.
    A tak na marginesieto Jus ma racje Channel się słodko złości xd.
    Nie zanudzam.
    pa :*

    OdpowiedzUsuń
  29. kiedy kolejny ? ♥

    OdpowiedzUsuń
  30. Hej ;* Masz nominację w LIBSTER AWARD - http://logicoftheheartisabsurd.blogspot.com/2013/01/libster-award.html

    ps. czekam na rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  31. W końcu ktoś wymyślił oryginalne opowiadanie. Zazwyczaj jest tak, że dziewczyna przyjeżdża do miasta albo nienawidzi Biebera i ciągle się gryzą, aż w końcu powstaje miłość, potem są zdrady , powroty, ślub i wszystko.NUDA! Ty piszesz tak ojej.. nieprzewidywanie. Dziękuję Ci za to. Nie mogę doczekać się następnego rozdziału .

    OdpowiedzUsuń
  32. gdyby uprawiała z nim seks i to byłby jej pierwszy raz, to na drugi dzien bankowo by wiedziała, że się z nim przesapała, bo by ją bolało tam na dole xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie, bo to wcale nie jest żadna zasada. Nasłuchałam się bardzo wielu przerażających opowieści pod tytułem "na drugi dzień będzie cię cholernie boleć", a to wcale nie jest zasada. Zależy od dziewczyny, od jej budowy, niektórych w ogóle nie boli...;)

      Usuń