poniedziałek, 26 listopada 2012

Rozdział 9.

Czułam jak moje serce przyspiesza z każdą sekundą, a przez moje ciało przechodzą dreszcze. W tym momencie nie byłam nawet w stanie wydusić z siebie słowa, a co dopiero pełnego, logicznego zdania. Podniosłam nieco wzrok, co spowodowało, że nasze spojrzenia się spotkały. Chyba dopiero teraz zorientowałam się jak mała odległość dzieli nasze twarze. Serce sprawiało wrażenie jakby zaraz miało wyskoczyć mi z piersi, a oddech zaczął nienaturalnie przyspieszać. Patrząc w jego oczy dosłownie traciłam trzeźwość umysłu. Miałam wrażenie jakby to wszystko nie działo się naprawdę, jakby to był tylko sen, z którego zaraz się obudzę.
Jego dłoń, którą jeszcze przed chwilą trzymał na moim policzku wylądowała nagle na moim udzie. Normalnie powinnam się odsunąć, jakoś zareagować, może i nawet uderzyć go w twarz, ale w tym momencie nie byłam nawet w stanie przesunąć się o centymetr. Poczułam jak chłopak delikatnie jeździ opuszkami palców po moim odkrytym udzie, a dreszcze momentalnie przeszły mnie od góry do dołu. Mimo, że "na zewnątrz" wyglądałam jak całkowicie opanowana, w środku wręcz cała się trzęsłam. Starałam się choć na chwilę zacząć racjonalnie myśleć i odpowiednio zareagować.
Justin przysunął się do mnie jeszcze bardziej, a ja byłam wręcz pewna, że za chwilę się pocałujemy, co wzbudzało we mnie panikę i omal nie przyprawiało mnie o zawał.
Tego, co zrobił Jus jednak się nie spodziewałam. Chłopak nachylił się i owszem pocałował mnie - ale w policzek, a raczej można śmiało nazwać to kącikiem ust. Mimo, że to był tylko krótki pocałunek, nie można było tego nazwać zwykłym buziakiem w policzek, to było coś więcej, chociaż nie mam pojęcia jak to opisać.
Przez jeszcze moment czułam niemalże na sobie jego perfumy, które same w sobie przyprawiały mnie o mocniejsze bicie serca. Dopiero po chwili chłopak odsunął się powoli ode mnie i wrócił do swojej poprzedniej pozycji. Zabrał dłoń z mojego uda i ponownie położył ją na swoim kolanie. Chłopak spojrzał na mnie i uśmiechnął się zadziornie, co spowodowało, że spuściłam głowę zawstydzona, uśmiechając się pod nosem. Chyba sama wciąż nie wierzyłam w to wszystko, co się przed momentem wydarzyło.
-Słodko się rumienisz. - Zaśmiał się po chwili cicho, a ja od razu podniosłam głowę i spojrzałam na niego.
-Wcale się nie rumienię! - powiedziałam, udając oburzenie, parskając śmiechem.
-Ani troszeczkę - odparł z uśmiechem, na co oboje parsknęliśmy śmiechem.
Nie mogłam zrozumieć dlaczego Katy i Cher miały o nim tak złe zdanie i tak bardzo mnie przed nim ostrzegały. Przecież on nawet w małym stopniu nie przypominał tego, kogo robiły z niego dziewczyny. Gdyby chciał mnie skrzywdzić zrobiłby to już dawno.
-Wiem, że kobiet się o to nie pyta - zaczął, uśmiechając się. - Ale pytając z czystej ciekawości - ile masz lat? - dodał, a ja przygryzłam wargę, nie mając pojęcia co odpowiedzieć.
Skłamać czy powiedzieć prawdę? Boję się, że jeśli powiem mu, że mam tylko 16 lat (17 skończę dopiero za kilka miesięcy) to uzna mnie za gówniarę i da sobie ze mną spokój, ale z drugiej strony jeśli skłamię i powiem, że mam te 18 czy 19, to kłamstwo w końcu wyjdzie na jaw i może być jeszcze gorzej.
-Szesnaście - odpowiedziałam po chwili namysłu, dochodząc do wniosku, że kłamstwo ma zbyt krótkie nogi.
-Naprawdę? Wyglądasz na trochę starszą - odparł, a ja skarciłam się w myśli, że nie skłamałam.
-Wszyscy mi to mówią. - Uśmiechnęłam się blado.
-Mała, to nie miało tak zabrzmieć. - powiedział się po chwili i ujął mój podbródek, podnosząc go, tak abym na niego spojrzała. -Podoba mi się twój wiek. - Zaśmiał się cicho, a na moich ustach niekontrolowanie pojawił się uśmiech.
W końcu który facet nie leci na naiwne nastolatki...?


-Czyli przeprowadziłaś się niedawno z Chicago, tak? - spytał.
-Mhm - przytaknęłam, uśmiechając się.
Z każdą kolejną minutą czułam się przy nim coraz swobodniej i potrafiłam już rozmawiać z nim w miarę naturalnie. Irytowało mnie to, że dziewczyny oceniały Justina tak naprawdę kompletnie go nie znając. On nie był taki jakby się wydawało. Owszem, może i palił, pił, a może i nawet ćpał, ale co z tego?
-A ty mieszkasz tutaj od urodzenia? - zagadnęłam, podciągając nogi i siadając po turecku.
-Nie, kiedyś mieszkałem z rodzicami w Los Angeles, kiedy miałem 16 lat przeprowadziliśmy się tutaj, a kiedy skończyłem 18 lat, starzy chcieli ponownie przeprowadzić się do LA. Miałem ich dosyć, więc postanowiłem zostać tu sam, a oni wyjechali.
-Ale odwiedzasz ich?
-Nie, po co? Przysyłają mi kasę i tyle. Nie są mi potrzebni, zresztą nigdy jakoś zbytnio ich nie obchodziłem - mówił, a ja wręcz nie wierzyłam jak może mówić o tym w tak obojętny sposób. W tym momencie zrobiło mi się go najzwyczajniej w świecie..żal.
-Na pewno ich obchodziłeś i obchodzisz dalej - powiedziałam nieśmiało.
-Uwierz mi, że nie. Zresztą - wzruszył ramionami. - Oni też mnie jakoś specjalnie nie obchodzą.
Nie wiedziałam co odpowiedzieć. W głowie analizowałam jego słowa. Byłam ciekawa wielu rzeczy, ale nie chciałam być wścibska.
-Zmieńmy temat, co? - Zaśmiał się po chwili. Przytaknęłam jedynie z uśmiechem, odgarniając włosy za ucho.
-Mam nadzieję, że piątek w dalszym ciągu jest aktualny? - spytał, zadziornie się uśmiechając.
-Oczywiście - odparłam z uśmiechem.
W tym momencie jakby dotarło do mnie jak długo już tutaj siedzimy. Szybko wyjęłam z kieszeni szortów komórkę i spojrzałam na wyświetlacz. Zaklęłam pod nosem i złapałam się za czoło, widząc na wyświetlaczu 2:51.
Szybko zerwałam się z miejsca, wstając. Całkiem straciłam rachubę czasu, przecież rodzice mnie zabiją!
-Boże, nawet nie wiem, kiedy zrobiło się tak późno. Muszę już iść. Odwieziesz mnie? - spytałam, chociaż nie wyobrażałam sobie nawet, że miałabym wracać stąd na nogach do domu.
-No jasne - odpowiedział i również się podniósł. - Przepraszam, to ja cię zatrzymałem i zgadałem - dodał, opuszczając nieco spodnie w kroczu, co wyglądało dosyć..specyficznie.
-Nie no no ty, to nie twoja wina. - Uśmiechnęłam się i obciągnęłam w dół swoją bluzkę. -Ale chodźmy już - dodałam szybko i przeszłam kawałek przodem dochodząc do końca mostka i stając tym samym przed początkiem leśnej ścieżki. Chyba wiecie jak las wygląda nocą, więc możecie wyobrazić sobie zimny dreszcz, który momentalnie mnie obleciał. Stanęłam w miejscu, wpatrując się ciemną przestrzeń przed sobą.
Po chwili poczułam jak chłopak delikatnie oplata moją dłoń swoją.
-Nie bój się. - Zaśmiał się cicho, robiąc krok do przodu. Uśmiechnęłam się pod nosem, przygryzając wargę i idąc obok Justina.
Chyba zeszłabym na zawał idąc tędy sama, ale przy nim czułam się tak cholernie bezpiecznie.


Chłopak zatrzymał samochód pod moim domem, a ja opanowując swój przyspieszony oddech, po kolejnej "wolnej jeździe", odpięłam swój pas. Chciałam po prostu powiedzieć "cześć" czy coś w tym stylu, ale Jus również wysiadł z auta, więc stanęłam obok, wkładając dłonie do kieszeni i patrząc na niego niepewnie. Szczerze mówiąc było mi już obojętne czy wrócę do domu teraz czy za pięć minut. I tak był już środek nocy i i tak mam za przeproszeniem - przesrane.
-Nawet się nie pożegnasz? - powiedział uśmiechając się zadziornie i podchodząc do mnie. Momentalnie serce przyspieszyło mi do maksimum, a w brzuchu poczułam ukłucie. Justin podszedł do mnie i stanął kilka centymetrów przede mną.
Uśmiechnęłam się nieśmiało i stanęłam na palcach, całując go w policzek. Przez ten krótki czas, już zdążyłam zakochać się w zapachu jego perfum. Odsunęłam się od chłopaka i czując, że za moment się zarumienię, mruknęłam jeszcze tylko ciche "pa", po czym odwróciłam się na pięcie w kierunku domu.
W tym momencie Jus złapał mnie za łokieć i przyciągnął w swoją stronę. Chyba nawet nie zorientowałam się, kiedy poczułam jego usta na swoich.
Serce waliło mi jak młotem, a nogi wręcz się pode mną ugięły. Nie potrafiłam uwierzyć w to, co w tym momencie się działo.
Chłopak lekko musnął moje wargi, a ja czułam się tak, jakbym w tym momencie śniła a mój sen miał za moment się skończyć.
Nie wiem czy "niedosyt" to odpowiednie słowo, aby nazwać to, co poczułam, kiedy Jus lekko się ode mnie odsunął. Chyba podświadomie miałam ochotę na coś więcej, na dłuższy pocałunek, chociaż nie wiedziałam, czy moje serce byłoby w tym momencie w stanie to wytrzymać.
Przez moment nasze twarze dzieliło dosłownie kilka milimetrów, a nasze spojrzenia się spotykały.
-To było prawidłowe pożegnanie - szepnął mi niemalże w usta, uśmiechając się zadziornie. Nie potrafiłam wydusić z siebie żadnego logicznego zdania, ba, nawet żadnego słowa.
Po chwili dopiero odsunęliśmy się od siebie, a ja powoli odzyskiwałam umiejętność racjonalnego myślenia.
-To do zobaczenia - odparł z uśmiechem, po czym oblizując usta, odwrócił się na pięcie, wsiadając z powrotem do samochodu, który musiał zaparkować w swoim garażu.
Ponownie odwróciłam się w stronę domu i powolnym krokiem szłam przed siebie. Chyba dopiero teraz dotarło do mnie to, co się stało. Przygryzałam dolną wargę i pisnęłam cicho.
-Pocałował mnie - szepnęłam sama do siebie. - W usta - dodałam i szczerze mówiąc, miałam ochotę zacząć piszczeć i skakać jednocześnie.
Chyba dopiero dojście pod drzwi nieco mnie otrząsnęło. Przecież rodzice mnie zabiją. Jest prawie wpół do czwartej nad ranem!
Jak najciszej potrafiłam otworzyłam drzwi i przemknęłam się do środka, zdejmując ze stóp balerinki. Przeszłam na palcach dosłownie pół metra, kiedy ktoś zapalił światło.
-No to mam przesrane - szepnęłam sama do siebie i odwróciłam się w tamtym kierunku.
-Możesz mi wytłumaczyć gdzie ty się podziewałaś pół nocy?! - wrzasnęła moja mama, stojąc w progu. Wyglądała na cholernie zdenerwowaną, ale też widziałam jak bardzo się martwiła.
-No..byłam u Cher..- powiedziałam, chociaż to kłamstwo było wręcz idiotyczne.
-Nie kłam, dzwoniłam do niej. - powiedziała już nieco spokojniej i podeszła do mnie.
Zagryzłam wargi, nie mając pojęcia co odpowiedzieć. Co, mam powiedzieć "byłam na jakimś totalnym zadupiu, dokładniej to w jakimś lesie z chłopakiem, którego ledwo znam"? Przecież mama by mnie chyba zamordowała.
-Słyszysz co do ciebie mówię?!
-Byłam z Jay'em. Tym z klasy, mówiłam ci o nim. Zagadaliśmy się i nawet nie wiem kiedy zrobiło się tak późno. Przepraszam - skłamałam, sądząc, że opcja, że byłam z kolegą z klasy jest już lepsza.
-Boże Chanel, ty wiesz jak ja się martwiłam? Nie było cię pół nocy a do tego nie odbierałaś telefonu, ja już odchodziłam od zmysłów!
-No przepraszam - powiedziałam i przewróciłam oczami, chociaż szczerze mówiąc rozumiałam moją mamę.
-Masz szczęścia, że tata dzisiaj pojechał na szkolenie i wróci dopiero jutro, bo on by cię chyba zamordował.
-Wiem. - Westchnęłam. - Mogę już iść do pokoju?
-Możesz, ale oświadczam ci, że masz szlaban.
-Co?! - niemal krzyknęłam oburzona. W piątek jest impreza do cholery!
-To co słyszałaś. Przegięłaś i musisz ponieść tego konsekwencje.
-Ale..- zaczęłam, ale zorientowałam się, że lepiej na razie nie będę wspominać o piątku. Jakoś przeżyję ten tydzień szlabanu, a w piątek ubłagam mamę, żeby puściła mnie na "imprezę u Cher". - Dobra, nieważne - warknęłam i zirytowana udałam się na górę, trzaskając drzwiami w swoim pokoju.
*
-Chanel! - blondynka walnęła mnie w ramię, kiedy po raz kolejny prawie przysnęłam na przerwie.
-Co się z tobą dzisiaj dzieje? O której ty poszłaś spać? - spytała Cher. Przetarłam zaspane oczy i ziewnęłam.
-No..tak jakby o czwartej - odpowiedziałam niepewnie. Zastanawiałam się czy powiedzieć dziewczynom całą prawdę. Wiedziałam, że znów wygłoszą mi monolog, ale musiałam się komuś wygadać.
-To co ty robiłaś?
-Jak wam powiem..to mnie opieprzycie, ale co tam. Wczoraj jak wracałam od Cher, to..
W tym momencie zastanowiłam się, czy wspomnieć o Jay'u. Po chwili doszłam do wniosku, że ten fakt lepiej pominę.
-Spotkałam Justina i on zaproponował, że pokaże mi jego ulubione miejsce. No i pojechaliśmy nad takie jezioro i..tam było prześlicznie! - kontynuowałam podekscytowana.
-Zaraz, zaraz. Ty zgodziłaś się gdzieś z nim pojechać? - Katy niemalże wytrzeszczyła na mnie oczy.
-No i co? Stało się coś? Dobra, wiem to było trochę lekkomyślne, ale naprawdę Justinowi można zaufać.
-"Trochę" - Cher powtórzyła po mnie z ironią. - Dziewczyna, przecież on cię mógł wywieźć do jakiegoś lasu i..no najzwyczajniej w świecie zgwałcić. Ty żyjesz w jakimś swoim wyimaginowanym świecie, w którym można ufać każdemu?!
-Po pierwsze to chyba mówiłam wam już, że jemu można ufać, tak? A po drugie..to my tak jakby byliśmy w lesie..- szepnęłam i spuściłam głowę.
-W lesie..?
-No..no w lesie - odparłam i wzruszyłam ramionami, jakby nie było w tym nic dziwnego.
-Chcesz nam właśnie powiedzieć, że ty z nim..że wy..? - Katy spojrzała na mnie, niemalże otwierając usta z wrażenia.
-No jasne, trzy razy. Co w tym dziwnego? - Wzruszyłam ramionami ironizując.
-Ty mówisz serio?! - prawie krzyknęła Cher.
-To był sarkazm. - Przewróciłam oczami.
-Mnie by już nic nie zdziwiło. On cię kompletnie omotał.
-Mhm, tsa. - warknęłam.
W tym momencie podszedł do nas Jay. Szczerze mówiąc wyglądał na naprawdę przejętego.
-Chanel..możemy chwilę pogadać w cztery oczy? - spytał nieśmiało, przygryzając dolną wargę. Spojrzałam na dziewczyny, po czym zakładając na ramię swoją torbę wstałam. Kiedy odeszliśmy z Jay'em trochę od dziewczyn, chłopak wziął głęboki oddech, po czym zatrzymał się i spojrzał na mnie skruszony.
-Przepraszam cię za wczoraj. Pamiętam, że zachowałem się jak kompletny kretyn. Upiłem się i nie panowałem nad sobą. Idiota ze mnie - powiedział i westchnął.
Powinnam być na niego wściekła, ale ja chyba mam za miękkie serce. On naprawdę miał wyrzuty sumienia i robiło mi się wręcz smutno na jego widok.
-Okej, wybaczam. - Uśmiechnęłam się lekko.
-Naprawdę? - Chłopak spojrzał na mnie z niedowierzaniem.
-Naprawdę - odparłam. - Prawdą jest, że zachowałeś się jak skończony kretyn, ale nie mam w zwyczaju długo się na kogoś gniewać.
-Boże, dziękuję - odpowiedział entuzjastycznie i przytulił mnie. - Doobra, dobra. - Zaśmiałam się.
Kiedy ponownie na mnie spojrzał widziałam, że chciał o coś spytać. I dam sobie rękę uciąć, że chciał spytać kim dla mnie jest Justin, ale po prostu się nie odważył, a ja sama na pewno nie zmierzałam mu się tłumaczyć.
*
Te kilka dni ciągnęły mi się w nieskończoność. Po szkole musiałam wracać zaraz do domu, więc nie było nawet mowy i spotkaniu się z Justinem. Dzisiaj piątek, a co za tym idzie? Tak długo wyczekiwana przeze mnie impreza.
Nie mogłam, po prostu nie mogłam sobie odpuścić tego wyjścia. To była dla mnie szansa na jeszcze bliższe poznanie Justina i zbliżenie się do niego.
Pieprzę ten cały szlaban.
Zeszłam po cichu na dół, udając się do salonu, w którym siedziała moja mama. Całe szczęście mojego taty nie było w domu, więc mogłam spokojnie pogadać z mamą. W końcu on nie wiedział o moim szlabanie.
-Mamuuuś..- powiedziałam nieśmiało i usiadłam na fotelu obok. Zagryzłam nerwowo wargę, czując, że muszę zrobić wszystko, żeby mama puściła mnie dzisiaj na tę imprezę.
-Ja wiem, że mam szlaban, ale dzisiaj jest ta impreza u Cher...mamo, przecież wiesz jak mi na tym zależy. Proszę, mogę iść? Od jutro mogę znowu mieć szlaban, tylko ten jeden wieczór.
Mama podniosła wzrok i spojrzała na mnie uważnie. Już teraz widziałam, że się waha, więc byłam już wręcz pewna, że uda mi się ją namówić.
-Strasznie mi zależy, żeby tam być. Tam będzie cała moja klasa, muszę tam być, żeby się przypasować. Rozumiesz? Dobrze wiesz jak jest w szkole, trzeba dbać o reputację.
-Chanel nie wiem..zasłużyłaś na karę..
-Ja wiem o tym, ale proszę tylko ten jeden wieczór, proszę. - Zrobiłam maślane oczka, modląc się w duchu, aby mama się zgodziła.
-No..no dobrze, ale tylko ten jeden wieczór! Od jutra czeka cię jeszcze tydzień szlabanu.
-Dzięki, dzięki, dzięki, dzięki! - niemal pisnęłam i mocno ją uścisnęłam. - To ja idę się szykować! - dodałam i wręcz podbiegłam na schody.
-Jestem dla ciebie za miękka! - Zaśmiała się jeszcze.
-Kocham cię! - krzyknęłam i uśmiechając się sama do siebie, wparowałam do swojego pokoju.


-To ja wychodzę, pa! - krzyknęłam z przedpokoju, wkładając na stopy czarne szpilki. Byłam cholernie podekscytowana i jednocześnie zestresowana. W środku dosłownie cała się trzęsłam. Bałam się reakcji jego znajomych.
Justin już na mnie czekał. Opierał się o maskę samochodu, krzyżując ręce na klatce piersiowej. Przygryzłam dolną wargę i zrobiłam kilka kroków do przodu, stukając obcasami po chodniku. Jus od razu przeniósł wzrok na mnie i uśmiechnął się zadziornie. Podszedł do mnie i objął mnie w talii tuląc, po czym delikatnie pocałował mnie w kącik ust.
-Hej - szepnął cicho, odsuwając się trochę. Mruknęłam cicho "hej", czując jak znów zaczynam się rumienić. Wzrok jakim dosłownie "zjechał" mnie od góry do dołu, sprawił, że kompletnie straciłam resztki odwagi.
-Ślicznie wyglądasz - mruknął mi do ucha, po czym otworzył mi drzwi od samochodu.
-Dziękuję - odpowiedziałam, uśmiechając się cicho, po czym wsiadłam do auta.

Chłopak zatrzymał samochód przed jednym z klubów, po czym oboje wysiedliśmy z samochodu. W tym momencie wszystkie obawy jakie miałam "uderzyły" we mnie ze zdwojoną siłą. Pierwsza myśl jaka przeszła mi przez głowę - przecież ja nie jestem pełnoletnia, co jeśli mnie nie wpuszczą? Nawet nie zorientowałam się, że powiedziałam to na głos. Dopiero Justin mnie o tym uświadomił.
-Wyglądasz na starszą, wpuszczą cię - szepnął, obejmując mnie od tyłu. - A do tego jesteś ze mną - mruknął mi do ucha. Poczułam jak przeszły mnie dreszcze, ale miałam nadzieję,że nie dałam nic po sobie poznać.
-Idź przodem - powiedział, kiedy staliśmy już w kolejce do wejścia. Serce waliło mi jak młotem, ale wiedziałam, że nie ma już odwrotu.
Chanel - wdech - wydech.
Justin szedł tuż za mną, obejmując mnie w pasie.
Możecie wyobrazić sobie jaki stres poczułam, kiedy przechodziłam obok obu ochroniarzy. Faceci jedynie spojrzeli na mnie, po czym gestem dłoni pozwolili mi przejść dalej.
Odetchnęłam z ulgą, nie mogąc powstrzymać się od uśmiechu. Głośna muzyka dosłownie ogłuszała, ale nie przeszkadzało mi to.
-Tędy. - Jus powiedział mi do ucha, gdzieś mnie prowadząc. Jak mniemam do swoich znajomych. Cholernie się stresowałam. Nie wiedziałam jak mnie przyjmą i czy w ogóle nie będę im tam przeszkadzać. Weszliśmy po schodach do góry, gdzie znajdowały się stoliki i muzyka była nieco cichsza.
Po chwili podeszliśmy do jednego ze stolików, przy którym siedziało trzech chłopaków. Na moje oko byli mniej więcej w wieku Justina. Szczerze mówiąc czułabym się chociaż trochę lepiej, gdyby była tu chociażby jedna dziewczyna. Uśmiechnęłam się lekko, chcąc sprawić jak najlepsze, pierwsze wrażenie.
-Siema. - Justin odszedł trochę i przywitał się z przyjaciółmi, uśmiechając się. - To jest Chanel. - Wskazał na mnie. - A to : Mike, Aron i Liam. - Wskazał kolejno na chłopaków, którzy wstali, podając mi rękę i witając się z uśmiechem.
Każdy z nim niemalże "zjechał" mnie wzrokiem, co jedynie jeszcze bardziej mnie onieśmieliło.
-Siadaj - usłyszałam po chwili od Justina, który odsunął mi jedno z krzeseł przy stoliku. Posłusznie usiadłam na swoim miejscu, zakładając nogę na nogę.
-To ja idę coś zamówić, a wy się poznajcie. Chanel, czego się napijesz? - spytał, patrząc na mnie z uśmiechem.
-Eem..jakiegoś soku - odpowiedziałam niepewnie.
-A coś mocniejszego? - Zaśmiał się, odgarniając kosmyk włosów z mojego policzka.
-Nie piję alko..- zaczęłam, ale Jus nie pozwolił mi skończyć.
- Niech będzie jakiś drink, to sam soczek, żaden alkohol - odpowiedział z uśmiechem i nachylając się nad stolikiem, pocałował mnie w policzek.
-To ja zaraz wrócę - dodał po chwili i odszedł od stolika cały czas się uśmiechając.
Uśmiechnęłam się pod nosem, po czym podniosłam głowę spoglądając na moich towarzyszy.
_____________________________________________________________
Matko, w końcu się zebrałam w sobie i napisałam ten rozdział :D Szczerze mówiąc on miał być dłuższy, ale doszłam do wniosku, że lepiej nie opisywać wszystkiego w jednym rozdziale, tylko potrzymać was trochę w niepewności :D
+Ktoś pytał pod trailerem jak zrobiłam ten filmik - nie wiem dokładnie o co ci chodzi;p Filmik zrobiłam w najbanalniejszym programie - Windows Live Movie Maker. A jeżeli masz jakieś pytania to tutaj - http://www.wywiader.pl/shawty

Kocham;**

30 komentarzy:

  1. Czytam twojego bloga od samego początku i nie wyobrażam sobie teraz przestać. Jest niesamowity, a historia jak dla mnie idealna! Masz talent do pisania *_* Kocham twojego bloga i Ciebie! Prooooszę napisz w weekend następny rooozdział
    Pozdrawiam! ♥ @PattLov

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaaaa! :D
    Zła Chanel !! :D
    Uwielbiam ten blog ! :D
    Czekam na nn !

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny,po prostu kocham,świetna akcja z Justinem,każde ich spotkanie jest coraz bardziej ekscytujące nie moge się doczekać dalszej części.
    Proszę szybko o kolejny rozdział!:)

    OdpowiedzUsuń
  4. No jak mogłaś znowu nam to zrobić i przerwać w takim momencie?! Przecież ja nie wiem czy wytrzymam do nn.xd PRoszę nie karz nam długo czekać.;D A tak wgl to... ON-JĄ-POCAŁOWAŁ!!! ;OOOOOOOO O bożeczku.! <33 ale się jaram normalnie. I jeszcze te balety z nim.*-* Umrę tu chyba z niecierpliwości.;**

    OdpowiedzUsuń
  5. proszę informuj mnie o nn na gg: 9079197. Boże zakochałam się ;******

    OdpowiedzUsuń
  6. OMG on ja pocałował w usta ! aaaaa ! Super rozdział nie moge sie juz doczekać nowego, byłabym w siódmym niebie gdybyś oceniła mojego bloga (który tez jest o Chanel i Justinie) piszesz tak bosko, ze bardzo chciałabym poznać twoja opinie, lol to byłby dla mnie zaszczyt, mówię serio :p
    Oto adres prosze zajrzyj :
    www.story-about-chanel-and-justin.blogspot.com
    Pozdrawiam Ania :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jezu, Jezu, Jezuuuusie *.* już myślałam, że się nie doczekam.... wchodziłam na tego bloga tryliony razy żeby sprawdzić czy jest już rozdział i jak zobaczyłam nowy to po prostu ausdhljwhakawkqndjqjksduhsdb *.* Boski rozdział... Momenty z Chanel i Justinem były po prostu nieziemskie *.* czytając to uśmiech z twarzy mi nie schodził... I ten pocałunek *.* cieszę się, że stworzyłaś taką historię. Proszę, dodaj nowy jak najszybciej, bo nie wytrzymam tego napięcia.

    OdpowiedzUsuń
  8. OMG! OMG! OMG! Jeej szok . Chanel pocałowała sie z Justinem Jejku to takie słodkie.
    Najlepszy blog jaki czytałam . Bardzo wciąga ojj bardzo!
    Czekam nn;* <3
    @ntalii17

    OdpowiedzUsuń
  9. cudoooooowny. <3 nie mogę się doczekać następnego. kobieto zabijasz tym całokształtem! kocham to opowiadanie. a po za tym Justin jest megaaa słodki i uroczy w stosunku do niej. myśle że nie zrobi jej żadnej krzywdy ani nic w tym stylu. no więc czekam na nn. ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Aaaaa jeju jak ja to kocham <3 to jest po prostu cudowne;D Już chyba z 300razy zeszłam na zawał z radości xD Pocałowali się jeejjj :D To jest zdecydowanie najlepszy blog jaki kiedykolwiek czytałam :) Ehh szkoda, że taki krótki , no ale i tak rewelacyjny, liczę, że jeszcze w tym tygodniu np. w niedzielę, pojawi się kolejny rozdział ;D Czekam na nn<3

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak mogłaś to przerwać i jeszcze pisać nam że na początku miałaś zamiar pisać dalej. NO JAK?!;d Ja nie wiem czy doczekam następnego. To jest najbardziej boskie opowiadanie jakie czytałam dotychczas. Kiedy dodasz nn? Mam nadzieję że nie karzesz nam dłuuuugo czekać. <3 ;**

    OdpowiedzUsuń
  12. w takim momencie ?! aaaaa....chce już kolejny ! *.* świetny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Kocham to opowiadanie!!! Boże! Ta scena jak siedzieli na mostku i jak miział ją po udzie i miał ja pocałować, a jednak nie zrobił tego...Ahh..*_* Coś pięknego.<3 Jaka jest ciekawa tej imprezy to sobie nie wyobrażasz nawet. ;D Dodaj nn szyyyyyyyyybko.;******

    OdpowiedzUsuń
  14. Zaje.biście piszesz dziewczyno!! I jeszcze w takim momencie przerwałaś, gdy Chanel została sama z kolegami Justina? :o Nie wyrobie normalnie. Nie mogę się doczekać nowego rozdziału, dodaj szybko. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie no teraz to po prostu przeszłaś samą siebie. Po prostu Genialne, niesamowite, boskie;D Czytając to moje serce w nie których momentach aż stawało :D Nieebooo... czekam z niecierpliwością na nn<3

    OdpowiedzUsuń
  16. Rozdział świetny! Trailer zaje bisty!! Pozdrawiam i już nie mogę doczekać się co dalej! :D Kaite.

    OdpowiedzUsuń
  17. Super, zajebiście, świetnie itd. Nie wiem jak mam opisać ten rozdział, bo przeszłaś sama siebie! Z niecierpliwością czekam na nowy rozdział. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Czytałam ten rozdział wcześniej ale teraz skomentuje :D Po prostu mnie zwaliłaś z nóg, że tak powiem bo rozdział jest wspaniały i genialny ;D
    Zapraszam do mnie na blogi :
    http://meet-dreams.blogspot.com
    http://tell-me-what-you-feel.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Kocham, kocham, kocham! Czekam na nn. :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Twój naj rozdział. Zajebiście piszesz. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Znalazłam Twojego bloga przypadkiem i szczerze przyznam,że jest on najlepszym, jaki w ostatnim czasie czytałam. No po prostu rozwalasz system dziewczyno,uwielbiam Cię za to co piszesz. Chcę więcej :D


    xoxo, M.

    OdpowiedzUsuń
  22. Kiedy nowy rozdział? Hmm...

    OdpowiedzUsuń
  23. hej :) przepraszam, że nie skomentowałam od razu ale jakoś nie miałam weny i byłam lekko przybita. a więc teraz skomentuję < 3
    zaczynając od początku.
    ciarki mnie przeszły jak Justin zaczął się do niej zbliżać i położył swoją rękę na jej udzie *-* magia. ten pocałunek w policzek kshafkahkf. jaram się. niby nic a jednak tak mnie podnieciło ^ ^ hahaha. moje serce przyśpieszyło tak jak jej. jak za każdym razem piszesz "Justin uśmiechnął się zadziornie" to mam ciarki kurde!. czuć między nimi to coś. swobodnie rozmawiają i wql. pytanie o jej wiek.. hmm. gdy Juju powiedział "Mała, to nie miało tak zabrzmieć. Podoba mi się twój wiek." to normalnie arrrrrr. leci na takie ^ ^ hahaah. jak złapał ją za rękę gdy wracali. takie romantyczne :3 słowa "Nawet się nie pożegnasz?" i już wiedziałam co się stanie <3 moje podniecenie osiągnęło maks. pocałował ją !!!!!!!!!! jhfkdjfhfsd. haahahah. KOCHAM CIĘ za to <3 Chanel robi się zła. dobrze że mama pozwoliła jej iść na tą "imprezę" hah. wkurzają mnie jej koleżanki -.- niech dadzą spokój. a odpowiedź chanel że zrobili to 3 razy bezcenna hahah. kocham twoje/jej poczucie humoru :3 jak Justin jeździ po niej wzrokiem to jest takie sexy. ahhh.kurde. jak ją całuje obojętnie gdzie lub obejmuje to jest takie noo cudne. najlepsze momenty <3 czytając zapowiedź to już nie mogę wytrzymać. ona zostanie u niego na noc! kahfsdhf. i to pijana! jak wywnioskowałam xd błagam cię dodaj nowy i to szybko! albo napisz kiedy masz w planach go dodać! wiem widziałam masz tt <3 a oto ja: @qBestBeLieBer. robię też tła na tt więc jak chcesz to moja stronka qbestbelieber.tumblr.com UWIELBIAM CIĘ <3

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetny rozdział *_* Co tu dużo mówić... kocham twojego bloga ♥
    Zapraszam do mnie: http://oath-of-friendship-and-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. wow! niesamowity blog! *_* informuj mnie na tt o nowych rozdziałach :) @swaggyjusteen

    OdpowiedzUsuń
  26. Woow cuuuudowny blog nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału błagam dodaj jak najszybciej :3

    OdpowiedzUsuń
  27. Ona wpakuje się w jakieś kłopoty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też to czuję :c /aleksandrabrooks

      Usuń