sobota, 3 listopada 2012

Rozdział 7.

Nawet nie chcę sobie wyobrażać jaką głupią w tym momencie miałam minę. No teraz to mnie po prostu zagiął. W głowie analizowałam, czy aby na pewno wszystko dobrze zrozumiałam. Justin zaprosił mnie do siebie do domu..? To  brzmi tak nierealistycznie, że aż niemożliwe, że jest prawdziwe.
-To jak? Wejdziesz? - spytał po raz kolejny, uśmiechając się zadziornie. Przełknęłam ślinę, starając się jakoś rozsądnie to sobie poukładać w głowie. Serce dosłownie waliło mi jak młotem. Boże, zachowuję się przy nim jak totalna idiotka.
-Ja...nie wiem..- wydukałam, karcąc się w myśli za tak idiotyczny tekst. Chłopak zaśmiał się, przewracając oczami. Zrobił krok do przodu, krzyżując ręce na klatce piersiowej.
-Ja nie gryzę - powiedział, robiąc kolejny mały krok do przodu, będąc tym samym coraz bliżej mnie. - No chyba, że sama byś tego chciała - dodał, stojąc już maksymalnie blisko mnie. Dzieliło nas dosłownie jakieś kilka centymetrów, a mój oddech zaczął przyspieszać razem z biciem serca.
W tym momencie ciszę przerwał głośny dźwięk mojego dzwonka w komórce. Szczerze mówiąc to było w pewien sposób moje wybawienie, bo jeszcze chwila i chyba bym zemdlała.
Szybko odsunęłam się trochę od chłopaka i sięgnęłam do kieszeni swoich szortów, wyjmując z niej telefon.
-Przepraszam na chwilę - mruknęłam do chłopaka i odeszłam na bok, odbierając połączenie.
-Hej Chanel,  nie pamiętasz może, czy z historii ta kartkówka jest w poniedziałek czy we wtorek? - usłyszałam głos Cher. Musiałam coś wymyśli, żeby móc wykręcić się od rozmowy z Justinem, bo inaczej kompletnie się wkopie.
-Tak, mam teraz czas. Mhm, możemy się spotkać - powiedziałam kompletnie nie na temat, na tyle głośno, aby Justin mógł to usłyszeć.
-Co? Chanel, co ty gadasz?- powiedziała zdezorientowana dziewczyna, a ja zerknęłam kątem oka na chłopaka, kontynuując swój monolog.
-To ważne? To dobrze, zaraz u ciebie będę, mhm, tak to pogadamy później. Zaraz u ciebie będę, pa - dodałam i rozłączyłam się szybko.
Podeszłam ponownie do chłopaka, przygotowując się do wciśnięcia mu kompletnego kitu.
-Wiesz, chętnie bym weszła i pogadała, ale dzwoniła moja koleżanka, że musi się pilnie spotkać.  - odpowiedziałam, uśmiechając się blado.
Chłopak cmoknął, wzruszając ramionami.
-Szkoda - powiedział, wkładając dłonie do kieszeni. - Może kiedy indziej - dodał, uśmiechając się zadziornie i odwrócił się, wchodząc do domu.
-Kiedy indziej - szepnęłam już sama do siebie przygryzając dolną wargę i odwróciłam się, idąc w stronę domu.

Otworzyłam drzwi, wchodząc do środka.
-Co ty tyle czasu robiłaś przy skrzynce? - spytała moja mama, wychodząc z kuchni.
-Co?- walnęłam na poczekaniu. -A, bo telefon mi zadzwonił i tak jakoś wyszło, że się zagadałam - rzuciłam, mając nadzieję, że brzmię przekonująco. Szczerze mówiąc powoli zaczynało przerażać mnie to, że coraz częściej zaczynam okłamywać rodziców, to nie było w moim stylu.
-Mhm. I jak było coś?
-Nie, tylko jakaś ulotka - odpowiedziałam i wzruszyłam ramionami, udając się na górę, do swojego pokoju.
Zamknęłam za sobą drzwi i walnęłam się na łóżko, patrząc w sufit.
-Kiedy indziej - po raz kolejny szepnęłam sama do siebie słowa Justina i uśmiechnęłam się pod nosem. Z jednej strony cholernie chciałam z nim porozmawiać, ale z drugiej wiedziałam, że nie będę potrafiła wymyślić na poczekaniu dobrego kłamstwa, w które mógłby uwierzyć. Bo przecież jak mam wyjaśnić mu to, że chodzę nocami w miejsca, które normalnie omijałabym szerokim łukiem? Przecież nie powiem mu, że chcę się do niego w ten sposób zbliżyć, bo mnie wyśmieje.
Przed oczami wciąż miałam jego twarz, kiedy stał tak blisko mnie, a w głowie wciąż słyszałam jego głos.
-Ja nie gryzę - powiedział, robiąc kolejny mały krok do przodu, będąc tym samym coraz bliżej mnie. - No chyba, że sama byś tego chciała.
Zakryłam twarz poduszkami, nie mogąc uwierzyć w to, jak bardzo ten facet namieszał mi w głowie. To irytujące jak w jednej chwili całe twoje poukładane życie zmienia się w jeden wielki chaos w twojej głowie.
W tym momencie zaczął dzwonić telefon. Wyjęłam go z kieszeni szortów i spojrzałam na wyświetlacz. Boże, Cher, całkiem zapomniałam. Szybko nacisnęłam zieloną słuchawkę, przykładając telefon do ucha.
-Chanel..ty coś piłaś, czy co? - powiedziała od razu.
-Całkiem zapomniałam oddzwonić, żeby ci to wszystko wytłumaczyć - powiedziałam, przykładając dłoń do czoła i podnosząc się, siadając po turecku. - No bo to...kurde, to trochę dużo do opowiadania - dodałam i westchnęłam cicho.
-To może ja do ciebie wpadnę i wszystko mi opowiesz, hm?
-O to, jest dobry pomysł. - Uśmiechnęłam się.
-To ja tak za pół godziny będę, pa.
-Pa - odpowiedziałam i nacisnęłam czerwoną słuchawkę.
*
-No to teraz opowiadaj - powiedziała, uśmiechając się Cher i rozłożyła się na moim łóżku. Uśmiechnęłam się, siadając na fotelu po turecku.
-Bo wtedy jak do mnie dzwoniłaś to gadałam akurat z Justinem - zaczęłam niepewnie.
-Co?! - Dziewczyna zerwała się do pozycji siedzącej, wytrzeszczając na mnie oczy.
-No tak, co w tym takiego. - Wzruszyłam ramionami.
-Ja sądziłam, że twoja fascynacja nim kończy się na..fascynacji - powiedziała zszokowana. - Nie sądziłam, że między wami może coś być.
-Bo nic nie ma. - Przewróciłam oczami. - To znaczy, jesteśmy chyba na etapie rozmowy.
-Dobra, ale jaki to ma w ogóle związek z tym, co mi mówiłaś przez telefon.
-No bo on mnie zaprosił do siebie do domu, więc musiałam na poczekaniu się jakoś wykręcić i akurat ty zadzwoniłaś.
-Co?! - powtórzyła się. - Ty to nazywasz "etapem rozmowy", no przepraszam cię bardzo, ale on raczej nie zaprosił cię do siebie po to, żeby rozmawiać.
-Boże, poczekaj, muszę ci to wszystko wytłumaczyć całkiem od początku bo inaczej nie zrozumiesz - powiedziałam i wzięłam głęboki oddech zaczynając opowiadać.
-No bo jak dobrze wiesz on mi się podoba, więc chcę się do niego zbliżyć. No i raz za nim poszłam w takie jedno miejsce...no i później zrobiłam to drugi raz i on mnie widział. No i dzisiaj tak jakoś wyszło, że się spotkaliśmy, zaczęliśmy gadać i on zapytał po co tam chodzę, a ja odpowiedziałam, że długa historia i tak dalej i właśnie wtedy on mnie zaprosił do siebie, żebym mu to wyjaśniła. Teraz rozumiesz? - spytałam, patrząc na szatynkę.
Dziewczyna otworzyła usta z wrażenia, patrząc na mnie tak, jakby zobaczyła ducha. Przyznam, że pominęłam kilka faktów, na przykład to, że omal nie zostałam w tamtym miejscu zgwałcona i gdyby nie Justina, to najprawdopodobniej tak by się stało.
-Dobra, już wszystko rozumiem..chyba. - Pokręciła głową z niedowierzaniem. - Chanel, ty wiesz w co ty się pakujesz?- dodała po chwili.
-W co takiego? - powiedziałam i przewróciłam zirytowana oczami. Irytowało mnie już to gadanie, jaki to Justin jest zły i straszny. Nikt z nich wszystkich tak naprawdę nic o nim nie wiedział, a wielce mnie przed nim ostrzegali.
-On pije, ćpa, ma problemy z prawem, a ty tak po prostu sobie z nim rozmawiasz i chcesz się do niego zbliżyć? I co, może jeszcze poszłabyś do niego? Dziewczyno, puknij się w głowę. Kompletnie go nie znasz, nic o nim nie wiesz, nie masz pojęcia, czy możesz mu zaufać, a ty chciałaś iść do niego do domu?! - niemal nawrzeszczała na mnie dziewczyna.
-Tak, bo ty o nim wszystko wiesz i już wydałaś na niego wyrok, jaki to on zły. A po drugie, to chyba do niego nie poszłam, prawda? - Westchnęłam zirytowana.
-Wiem wystarczająco dużo. Ale nie mów, że nie korciło cię, żeby skorzystać z zaproszenia. - Spojrzała na mnie wyczekująco, chociaż tak naprawdę świetnie znała odpowiedź.
-Może i korciło, i co?
-Chanel, zmądrzej i idź po rozum do głowy, bo nie daj Boże, możesz w końcu się "przejechać" na tej swojej ufności.
-Mhm - przytaknęłam ironicznie.
-Chanel! - powiedziała zirytowana, moim zachowaniem.
-No co?! - prawie krzyknęłam. - Dobra, zmieńmy temat, okej? - dodałam, nie chcąc się kłócić.
-Jak chcesz, ale weź sobie moje słowa do serca, bo nie mówię tego ze złością, tylko dlatego, że naprawdę cię polubiłam i się o ciebie martwię.
Przyznam, że złość jakoś ze mnie uleciała.
-No doobra, wiem, wiem. - Uśmiechnęłam się, podchodząc do dziewczyny i przytulając ją.
*
Siedziałam na bujanej huśtawce, jedną nogą lekko odpychając się od ziemi. Lubiłam wieczorami siedzieć na zewnątrz. Patrzyłam na gwiazdy na niebie, opierając się o poduszkę.
Niemalże idealną ciszę, przerwał warkot samochodu. Przeniosłam wzrok na ulicę, chcąc sprawdzić kto przyjechał. Uśmiechnęłam się pod nosem, widząc znajomy mi już samochód, znajomej osoby. Chłopak, wjechał do swojego garażu, wysiadając po chwili z auta. Włożył dłonie do kieszeni i chyba niekontrolowanie spojrzał w moją stronę. Uśmiechnął się, spuszczając na chwilę głowę i podchodząc bliżej. Kiwnął głową, dając mi do zrozumienia, że chce, żebym do niego podeszła, a ja poczułam jak serce bije mi coraz szybciej. Pełna niepewności, z niemalże drżącymi nogami wstałam powoli z huśtawki i odwracając się na chwilę w stronę domu, chcąc jakby upewnić się, że nikt mnie nie widzi, wyszłam przed dom, na chodnik.
-Teraz chyba nigdzie ci się nie spieszy - powiedział, uśmiechając się, z dłońmi w kieszeni. Czułam, że serce chyba zaraz wyskoczy mi z piersi, a język zaczyna się plątać. Chanel, myśl! W tej chwili wymyśl genialną wymówkę!
-Nie, w zasadzie to nie.
Brawo Chanel.
-W takim razie może teraz skorzystasz z zaproszenia? - odparł, wyjmując dłonie z kieszeni i krzyżując je na klatce piersiowej.
-Ja..no..- wydukałam, mając ochotę przyłożyć samej sobie, za robienie z siebie przed nim idiotki.
-No nie daj się prosić...Chanel, tak? - Uśmiechnął się, podchodząc nieco bliżej.
Skąd znał moje imię?
-Tak. - Uśmiechnęłam się niepewnie. -No dobrze, w zasadzie to czemu nie - mruknęłam, chyba sama nie wierząc w to, co mówię.
-Świetnie - odpowiedział, zadziornie się uśmiechając. - W taki razie zapraszam - dodał, odwracając się na pięcie i kierując się w stronę swojego domu.  Uśmiechnęłam się blado, idąc przed siebie. Czułam jak nogi zaczynają się wręcz pode mną uginać. Chyba nigdy w życiu tak bardzo się nie stresowałam, jak w tym momencie. W końcu stanęliśmy przed drzwiami jego domu. Chłopak wyjął z kieszeni spodni klucze i otworzył drzwi, puszczając mnie przodem.
-Dzięki - mruknęłam pod nosem, wchodząc niepewnym krokiem do środka.
Przez głowę momentalnie przechodziło mi wszystko, co mówiła mi dzisiaj Cher.
Kompletnie go nie znasz, nic o nim nie wiesz, nie masz pojęcia, czy możesz mu zaufać, a ty chciałaś iść do niego do domu?!
Chanel, zmądrzej i idź po rozum do głowy, bo nie daj Boże, możesz w końcu się "przejechać" na tej swojej ufności.
Dobra, Chanel, uspokój się - pomyślałam i wzięłam głęboki oddech.
-Tutaj. - Poczułam jak jego dłonie, delikatnie, niemal niewyczuwalnie położone na moich biodrach, obracają mnie w stronę salonu. Dreszcze momentalnie przeszły po całym moim ciele, a serce przyspieszyło jeszcze bardziej. Posłusznie skręciłam do wskazanego pomieszczenia, idąc przed siebie.
-Usiądź - powiedział po chwili, uśmiechając się. Odwzajemniłam gest, niepewnie siadając na kremowej, skórzanej kanapie. Czułam się cholernie nieswojo, ale wiedziałam też, że w tym momencie nie chciałabym znajdować się nigdzie indziej.
-Napijesz się czegoś? - zagadnął, odkładając klucze od domu i samochodu na szafkę.
-Nie, dziękuje - odpowiedziałam, sama chyba nie będąc pewna, czy miał tutaj na myśli coś "zwykłego" czy jakiś alkohol.
Chłopak nic nie odpowiedział, jedynie uśmiechnął się pod nosem, siadając naprzeciw mnie na fotelu. Dłonie drżały mi niemiłosiernie, więc schowałam je między uda, nie chcąc, aby chłopak zauważył jak się stresuje.
-Ja naprawdę nie gryzę, rozluźnij się - powiedział po chwili i zaśmiał się cicho, kładąc dłonie na swoich kolanach.
-Przecież wiem - odpowiedziałam, starając się przyjąć jak najbardziej naturalny ton głosu i zaśmiałam się cicho.
Justin jedynie uśmiechnął się pod nosem, zapewne doskonale widząc, że siedzę jak na szpilkach.
-No więc, wytłumaczysz mi teraz to, co tak bardzo mnie ciekawi?
-Co dokładniej? - odparłam, udając głupią, mając chyba nadzieję, że grając na zwłokę, zdążę coś wymyślić.
-Dlaczego chodzisz na Stones Street?
Szczerze mówiąc, nawet nie wiedziałam, że właśnie tak nazywa się ta dzielnica, na której byłam, ale wolałam nie przyznawać się, że nie znałam nazwy dzielnicy na którą chodziłam.
-Dlaczego tak cię to ciekawi? - Zaśmiałam się nerwowo.
-Po prostu. - Uśmiechnął się. - Nie wydaję mi się, żeby to było miejsce dla ciebie. Zresztą, chyba sama się o tym ostatnio przekonałaś.
-Tak, przekonałam...i jeszcze raz dziękuję za tamto - odparłam, spuszczając głowę.
-Nie ma za co, to normalne, że tak się zachowałem. I swoją drogą potrafisz sprytnie zmieniać temat. - Zaśmiał się, a ja podniosłam głowę, obrzucając go karcącym spojrzeniem, po czym mu zawtórowałam.
-Czyżbyś była masochistką? - spytał żartobliwie.
-A może jestem, masz z tym jakiś problem? - Przyjęłam oburzony wyraz, po czym parsknęłam śmiechem.
-Ależ oczywiście, że nie - odpowiedział, unosząc demonstracyjnie dłonie, na co ja cały czas się uśmiechając spuściłam głowę.
Po chwili poczułam uszczypnięcie na udzie. Gwałtownie podniosłam głowę, patrząc na chłopaka.
-Ał!- pisnęłam cicho.
-Czyli masochistką nie jesteś. - Wyszczerzył się. - To była taka próba - dodał, widząc moją minę.
-No mogłeś chociaż uprzedzić! - powiedziałam, udając oburzoną.
-Wtedy byłabyś przygotowana i próba by się nie udała - powiedział, na co oboje parsknęliśmy śmiechem.
-A więc w takim razie, po co tam chodzisz? - spytał, nie dając za wygraną.
-No bo...- zaczęłam i westchnęłam, nie mając pojęcia co odpowiedzieć. -Bo mam już po prostu dosyć mojego poukładanego życia. - powiedziałam na poczekaniu, chyba sama nie wierząc, że wymyśliłam coś tak dobrego. - To znaczy chodzi o to, że wszystko jest takie poukładane i idealne, a ja chciałabym jakiejś odmiany, rozumiesz?
-Chyba tak - odpowiedział po chwili, a ja wyczułam w jego głosie, że uwierzył w moje słowa. Odetchnęłam z ulgą, ciesząc się, że udało mi się jakoś wybrnąć z tej sytuacji. Przez chwilę siedzieliśmy w ciszy, którą przerwał po chwili Justin.
-Wiesz co? W takim razie mam propozycję, w piątek jestem umówiony ze znajomymi w klubie, chciałabyś iść tam ze mną? - spytał, a mnie dosłownie zatkało. W życiu nie spodziewałabym się, że zaprosi mnie na imprezę. Szczerze mówiąc kompletnie nie wiedziałam co odpowiedzieć.
-Sama nie wiem..-powiedziałam niepewnie. - To znaczy dziękuję za zaproszenie, ale nie wiem czy twoi znajomi będą zadowoleni z tego, że przyprowadzasz obcą dziewczynę.
-O to się nie martw. - Zaśmiał się. - Nie daj się prosić.
-No..okej - odpowiedziałam po chwili, chyba sama nie wierząc, że się zgodziłam.
-Świetnie - powiedział, przygryzając dolną wargę, a mnie aż przeszły dreszcze.
-Ale wiesz co, teraz będę musiała już lecieć, wiesz jutro poniedziałek - powiedziałam z lekkim uśmiechem.
-Skoro musisz - powiedział i westchnął, wstając. Zrobiłam to samo co on, podnosząc się z kanapy i poprawiając swoje spodenki.
Chłopak odprowadził mnie do drzwi, otwierając mi je.
-Chyba musisz dać mi swój numer telefonu, skoro mamy jeszcze dokładniej umówić się na piątek - powiedział zadziornie się uśmiechając. Przygryzałam dolną wargę, czując jak nogi wręcz się pode mną uginają.
-Chyba tak. - Zaśmiałam się i podałam chłopakowi swój numer, który zapisał w telefonie.
-Zadzwonię - niemal szepnął przy moim uchu, a po moim całym ciele przeszły dreszcze.
-To ja już lecę - powiedziałam, ledwo ukrywając drżący ton głos i zrobiłam krok do tyłu.
-Do zobaczenia - odparł i uśmiechnął się jeszcze, co ja od razu odwzajemniłam, odwracając się po chwili na pięcie i odchodząc w stronę ulicy.

39 komentarzy:

  1. wow świetny rozdział i wg cały ten blog jest świetny.
    Nie mogę się doczekać co będzie dalej czekam na nn. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O matko ! Kocham ten rozdział :D
    W końcu coś porządnego się między nimi dzieje :D
    Czekam tylko na tę imprezę !!!:D
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow Wow Wow ! Wchodzę tutaj i co widzę ? Świetny rozdział, jak zwykle z resztą :) Achh Justin i ta Chanel. Czekam na nowy, dodaj jak najszybciej, czekam ❤

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziewczyno, ty mnie doprowadzasz do szaleństa! Ten rozdział jest genialny ( z resztą, jak każdy), to opowiadaniej est genialne! Cieszę się, że znajdujesz czas aby dodać rozdział i go napisać i to nie byle jak, a w odpowiedniej długości z prawdziwym natchnieniem. To nie jest zwykła klepanina, tylko prawdziwa historia! Jak to czytam to czuję się jakbym była pod wpływem właśnie Justina! Zachowuje się jak Chanel, zaczynam układać sobie ciąg dalszy w głowie... to mnie prześladuje nocami, rozumiesz?! Jesteś świetna, kocham Cie ;*
    Swaggie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Aaaa! *_* To jest takie genialne, że nie mogłam się oderwać *_* Piszesz rewelacyjnie i jestem bardzo ciekawa dalszego rozwoju wydarzeń :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wielbię cię za stworzenie takiej niesamowitej historii *.* nareszcie ze sobą porządnie porozmawiali, a do tego ta impreza *.* z rozdziału na rozdział coraz bardziej się zakochuje w tym opowiadaniu. Z niecierpliwością czekam na kolejny <3 mam nadzieje, że uda ci się dodać jak najszybciej *.*

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawy. Czytając rozdział normalnie zaciekawił mnie na maksa. Jestem ciekawa czy wyniknie coś wiecej z tej znajomości.

    Zapraszam na moje opowiadanie:
    http://you-by-my-side.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Mega ciekawy rozdział. Wreszcie coś zaczęło sie między nimi dziać ;) Czekam na NN

    OdpowiedzUsuń
  9. fuck fuck fuck!!!!!!!!!!!! ja już się nie mogę doczekać kolejnego rozdziałuuuu!!!! wiem, że pewnie teraz brzmię jak jakiś pokemon, ale nic na to nie poradzę. ten rozdział wyszedł ci mistrzowsko. jest to chyba najlepszy jaki dotychczas napisałaś. jestem pod ogromnym wrażeniem. no i naprawdę nie mogę się doczekać ósemki:D mam nadzieję, że nie będziesz nam kazała na nią czekać! pozdrawiam! buziaki:**** w wolnej chwili zapraszam do siebie [faulty-heart.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  10. JA pierdziu...!!! Ale zajebioza rozdział!! No normalnie dzieje się coraz więcej, a ja coraz bardziej nie mogę się oderwać od tego opowiadania. Po sto razy dziennie wchodzę i sprawdzam czy może przypadkiem nie dodałaś nn i za każdym razem czytam ostatnio dodany rozdział. Normalnie uczę się ich na pamięć.hahaha.xd To opowiadanie jest po prostu mega przezajebiste.;D Dodaj nn jak najszybciej bo już się nie mogę doczekać.;**

    OdpowiedzUsuń
  11. mam tak samo jak kobita nade mną ;d

    OdpowiedzUsuń
  12. Kolejny boski rozdział. Normalnie tak mnie jarają te ich rozmowy, że aż wysiedzieć nie mogę. Tak szybko mi mijają te rozdziały że czuję mega nie dosyt jak już się okazuję że to koniec.:( Ciekawa jestem jak to bd na tej imprezie.*_* Kurcze mam nadzieję że szybko dodasz rozdział ósmy.<3

    OdpowiedzUsuń
  13. ooooooooooommmmmmmmmmmggggggggggg jezu święty , =matko boska , omg omg ! kocham to opowiadanie najbardziej na swiecie ! nie ma lepszego ! kocham tu tego niegrzecznego Justina ! jezu ty jesteś zajebista , świetna ! codziennie wchodze na twojego bloga po 346475368 razy i sprawdzam cz jest nn ! błaaaagam błagam dodaj jak najszybciej tylko mozesz nn bo nie wytrzymam ale będę cierpliwie czakać ! rozdział jak zwyke udany bo inaczej być nie moglo ! :DDDDDDD <3 <3 <3 aaaaaaaaaaa ndfuhdsguioh oi!!!! <3333333333 / Diamonds. :*

    OdpowiedzUsuń
  14. *.* czułam się jakbym była CHanel.

    OdpowiedzUsuń
  15. No BOSKI po prostu BOSKI!!!!!Kocham twoje opowiadania,są świetne,cudowne,boskie,dawaj następny bo nie wytrzymam tego czekania:)

    OdpowiedzUsuń
  16. mamusiu...zakochałam się w tym blogu, głupia chanel.. żartuje.jakby ona słuchała przyjaciół to ta historia by nie powstała.. dodaj szybko nn, proszę :*

    zapraszam również na swojego bloga o justinie: http://shared-story.tumblr.com/post/32062894404/game-on

    OdpowiedzUsuń
  17. ej uwielbiam jak piszesz bez kitu *-* już nie moge się doczekać kolejnego,wreszcie coś się dzieje ! ;D

    cheat-fate.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. aaaa;D nie no jaaaa cię kochaaaammm<3 To jest cudwone;D ja tu już wariuje:D to jest przeeecudowneee.. najlepszy blog jaki kiedykolwiek czytałam. Jak zobaczyłam, że dodałaś nn tak normalnie zaczęłam skakać i piszczeć.D: cudoo :D Czekam na nn<3

    OdpowiedzUsuń
  19. OMG OMG!! ktoś polecił mi tego bloga i przeczytałam wszystkie rozdziały bez przerwy!. jak ty to robisz?! skończyłam czytać ten i chciałam przejść do następnego ale go nie ma!. hahah. bosz. niesamowite opowiadanie. wszystkie emocje jakie oni przeżywają ja też czuję. lepsze niż niejedna książka!. informujesz o nn na twitterze? powiedz że tak xd @qBestBeLieBer

    OdpowiedzUsuń
  20. Zgadzam się, najlepszy blog jaki kiedykolwiek czytałam !
    Dawaj szybko następny i następny i następny bo to jest takie wciągające że szok!!
    PS: I daj więcej czarnych wątków (narkotyki, trawa i te sprawy :D )

    OdpowiedzUsuń
  21. zajebisty pomysł, fajne wykonanie. Juz nie moge się doczekać nn :D i zaraz dodaję cie do polecanych u mnie na blogu :3
    jeśli masz ochotę to zajrzyj : http://ma-dependance.blogspot.com/
    A i jeśli możesz informuj mnie albo na tt albo na gadu: 25738300
    dzięki wielkie z góry <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Normalnie uwielbiam to opowiadania ( tak samo jak twoje pierwsze)twoje opowiadania moją w sobie takie coś, że po prostu można je czytać i czytać w kółko, a i tak się nie znudzą, szczerze mówiąc to nienawidzę komentować rozdziałów, ale twoich po prostu nie da się nie skomentować.
    Co do rozdziału to jest zarąbisty *.* Normalnie czułam jakbym to ja była Chanel, szkoda, że na razie tak mało Biebera, ale wiem, że to dopiero początek itp. fajnie, że dodałaś szybciej, bo po prostu nie mogłam się doczekać!!
    Jeszcze chciałam dodać, że ja na przykład jestem osobą, której po 20 rozdziałach nudzi się opowiadanie, bo jest właściwie to samo... zostają parą i żyją długo i szczęśliwe ( w sumie moje też takie są, ale nieważne XD)a czytając twoje pierwsze opowiadanie jestem po prostu przekonana, że ono mi się już nie znudzi gdyż po prostu uwielbiam twój styl pisania, pomysły i WSZYSTKO *.* A na to opowiadanie masz taki zupełnie inny pomysł, inny od wszystkich. po prostu genialny ^^
    Noo.. to tyle, trochę się rozpisałam... CZEKAM NA NN

    OdpowiedzUsuń
  23. Kurde... Swietny rozdzial zreszta jak zwykle. ! ;) Zgodzila sie do nie go pojsc i na impreze. Mysle ze na imprezie wydazy sie cos ciekawego. ;D Czekam na NN.!! ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. O MATKO MATKO MATKO ! GENIALNE JEST TO OPOWIADANIE ! *.*

    OdpowiedzUsuń
  25. Ale jestem ciekawa co bd na tej imprezie. Kurczaczki już się doczekać nie moge.;D Kiedy dooodasz nn?;***

    OdpowiedzUsuń
  26. Hej kochana.;* Kiedy dodasz nn? Już się normalnie nie mogę doczekać kolejnego rozdziału.<33

    OdpowiedzUsuń
  27. Wiem, wiem zawaliłam. Nie skomentowałam ostatniego rozdziału, jest mi strasznie głupio i wiem ,że nie muszę ,ale chciałabym Cię przeprosić.Mam nadzieję,że przyjmiesz przeprosiny :)
    A co do rozdziału (poprzedniego) to chciałabym krótko napisać ,że był ZAJEBISTY ,a nawet... no kurde znowu nie moge znaleść odpowiedniego słowa. Jak Ty to robisz ,że nawet gdybym wypisała wszystkie pozytywne przymiotniki to by nie wyraziło jakie to opowiadanie jest i jak bardzo Jestes utalentowana?
    Wracając to tego rozdziału (który teraz komentuje) no to mam ten sam problem. ;D
    Wyczuwam kłopoty, Chanel się pakuje w jeszcze większe kłopoty z każdym rozdziałem. [I like it] Ale to znaczy ,że akcja się rozkręca ,więc to dobrze. No, ale ja nie mogłam kiedy ona weszła do domu Jus'a.po tej rozmowie Chanel z Cher nie wiedziałam czy to
    będzie tylko rozmowa. Jednak to była tylko rozmowa. Ale serce mi staneło gdy on zaprosił ją do tego klubu.zgodzi sie ,czy sie nie zgodzi. Klub, on ,jego przyjaciele,ona = narkotyki, piwo i kłopoty i to bardzo duże. Boję sie o nią. Najbardziej o to ,że oni jej "coś" tam zrobią.
    Ten ich piątkowy wypad do klubu sprawił ,że nie moge się już doczekać nastepnego rozdziału.
    Me

    OdpowiedzUsuń
  28. Cześć ! Chciałam cie zaprosić na mój nowy blog o Justinie http://story-about-chanel-and-justin.blogspot.com pisz szybko nowy rozdział, czekam:)

    OdpowiedzUsuń
  29. jej świetny;D ty to wszystko bombowo opisujesz;D to jest nieziemskie;D Czekam na nn<3

    OdpowiedzUsuń
  30. superrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr czekam na nn!!!!!! poinformuj mnie na gg 3609021

    OdpowiedzUsuń
  31. Awwww cudne! Powiadomisz mnie o nowym rozdziale na tt? @my_own_rainbow

    OdpowiedzUsuń
  32. O MATKO *.* CUDNY BLOG ! Kiedy możemy się spodziewać nowego rozdziału? :D Proszę nie daj nam długo czekać ;)) I powiem Ci, że coraz bardziej mnie intryguje ten blog *__* Aaaa no i jeszcze jedno. Dziewczyno masz wielki talent *___________* ;*

    OdpowiedzUsuń
  33. dawaj kolejny no ja nie mogę Aaaaaa :*

    OdpowiedzUsuń
  34. Koniec taki ♥♥♥♥ po prostu zajebisty

    OdpowiedzUsuń
  35. Jezu czytamy to 2 raz. To opowiadanie oraz Danger i Dark to moje ulubione. Dziękuję że piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  36. To opowiadanie zaczyna mnie wciągać dziękuje że je piszesz

    OdpowiedzUsuń
  37. Jejku taka niegrzeczna xD
    Opowiadanie super. Bardzo dziękuję, że tu jesteś i je dla nas piszesz : )
    Pozdrawiam ; *

    OdpowiedzUsuń
  38. Aww genialne! Ale mnie teraz zaciekawiłeś, lece czytać!

    OdpowiedzUsuń