niedziela, 28 października 2012

Rozdział 6.

Uśmiechałam się pod nosem, udając, że czytam jakieś czasopismo. Czułam cholerną satysfakcję i dumę, że osiągnęłam swój cel. Justin zwrócił na mnie uwagę, spojrzał tutaj i...
Osunęłam nieco gazetę w dół, tak aby spojrzeć na chłopaka.
...I dalej tutaj patrzy. Przygryzłam dolną wargę, poprawiając się nieco na leżaku i poprawiając górną część bikini.
Teraz miałam już pewność, że mu się spodobałam. Teraz muszę starać się jeszcze bardziej, zwrócić jego uwagę. Chcę się do niego zbliżyć, lepiej go poznać. Możecie uważać mnie za lekkomyślną wariatkę, ale nie potrafię już wyrzucić go z głowy, za bardzo w niej namieszał.
Po chwili spostrzegłam, że pod dom podjeżdża samochód moich rodziców. Przewróciłam teatralnie oczami, czując, że dzisiaj już nici z opalania. Wstałam z leżaka i odgarnęłam na bok moje długie włosy, kładąc dłonie na talii. Odruchowo spojrzałam w stronę domu Justina i momentalnie się speszyłam. Chłopak patrzył na mnie z rękami założonymi na klatce piersiowej i uśmiechał się w ten dobrze znany mi już sposób. Ten uśmiech przyprawiał mnie o dreszcze, był taki cwany, zadziorny, parszywy i słodki jednocześnie. Przez dosłownie kilka, krótkich sekund patrzyliśmy na siebie. Chłopak dosłownie "zjechał" mnie wzrokiem od góry do dołu, po czym oblizał wargi patrząc mi w oczy. Speszona, szybko odwróciłam wzrok i założyłam ręce na piersi. Poczułam jak moje  policzki pokrywają się rumieńcami, więc od razu odwróciłam się i odeszłam w kierunku domu. Włożyłam na siebie krótkie szorty, bokserkę, które znajdowały się na huśtawce przed domem i balerinki, po czym podeszłam do rodziców, którzy wypakowywali z bagażnika zakupy.
-Opalałaś się? - spytała z uśmiechem moja mama, wyciągając kolejną siatkę z samochodu.
-Mhm, idealna pogoda  - odpowiedziałam i przeczesałam włosy. I idealna okazja, żeby zwrócić uwagę przystojnego sąsiada, z którym zabroniłaś mi się zadawać - dodałam już w myśli.
*
Siedziałam na łóżku, trzymając na kolanach laptopa i rozmawiając przez skype'a z Melanie.
-Co tam w Chicago? - zagadnęłam, wygodniej rozsiadając się na łóżku.
-Nic nowego, wszystko po staremu. - Uśmiechnęła się. - Wszyscy tu za tobą tęsknimy.
-Ja też za wami strasznie tęsknie, ale całe szczęście wakacje już za trochę ponad miesiąc, więc na pewno przyjadę do Chicago chociaż na dwa tygodnie.
-To świetnie, już się nie mogę doczekać - powiedziała z uśmiechem.
-Ja też. - Odwzajemniłam gest.
Przez chwilę panowała cisza, którą przerwała Mel.
-Chaneeel - przeciągnęła, uśmiechając się "słodko".
-Co? - Zaśmiałam się.
-A co z tym sąsiadem o którym mi opowiadałaś? Wiesz już coś więcej o nim?
Westchnęłam cicho, uśmiechając się pod nosem.
-Praktycznie nic. Wiem tylko, że ma dziewiętnaście albo dwadzieścia lat.
-Uuu, wolisz starszych i doświadczonych - powiedziała, a ja zrobiłam oburzoną minę, po czym obie wybuchłyśmy śmiechem.
-Spadaj. - Pokręciłam głową ze śmiechem.
-Jasne, jasne. - Wyszczerzyła się. - A tak serio, to bierzesz to na poważnie? To znaczy na prawdę chcesz się do niego zbliżyć, czy on jest dla ciebie raczej takim "celem nieosiągalnym?"
-Nie ma "celów nieosiągalnych", wszystko jest możliwe. - Uśmiechnęłam się, co moja przyjaciółka od razu odwzajemniła. -Naprawdę chcę go bliżej poznać, zwrócić na siebie jego uwagę i chyba jestem na dobrej drodze.
-A dokładniej?
-Dzisiaj na przykład specjalnie opalałam się w czasie, kiedy on był przed swoim domem. No i chyba mu się podobam, bo patrzył na mnie w dosyć jednoznaczny sposób.
-Chanel, ja cię nie poznaję! - zaśmiała się, a ja jej zawtórowałam. - Tylko Chanel, wiesz..uważaj na niego, w końcu praktycznie w ogóle go nie znasz, a ty najzwyczajniej w świecie go prowokujesz. Nie chcę cię do niego zrażać czy coś, tylko..no rozumiesz. - Uśmiechnęła się lekko.
-No nie przesadzajmy, przecież nie pcham mu się w krótkiej spódniczce do domu. - Zaśmiałam się. -Ja nie chcę zwrócić jego uwagi w..ten sposób - dodałam, akcentując dwa ostatnie słowa.
W zasadzie to nie myślałam o tym w ten sposób. Przecież nie chodziło mi o to, żeby go kokietować, tylko żeby zwrócić jego uwagę. A to dwie różne sprawy..prawda?
-Przecież wiem, ale on może odbierać to inaczej, wiesz jacy są faceci.
-Ale nawet gdyby tak to odbierał to chyba ja sama wiem, że nie o to mi chodzi i mam swój rozum.
-A znasz go, żeby móc z całą pewnością powiedzieć, że twoje zdanie będzie się dla niego liczyć.
-Mel, zwariowałaś?! - Zaśmiałam się. - To zwyczajny, normalny facet, chyba nie przyszło ci do głowy, że mógłby mi coś zrobić.
-Nie noo, tak tylko mówię. Dobra, zmieńmy może temat. - Uśmiechnęła się, co ja od razu odwzajemniłam.
*
Przewracałam się z boku na bok, nie potrafiąc zasnąć. Cały czas myślałam o tym, co powiedziała mi Melanie. Może naprawdę zaczynałam trochę przesadzać? Może on naprawdę odbiera to inaczej niż bym chciała? Z jednej strony naprawdę zaczynałam mieć wątpliwość co do tego co robię, ale z drugiej nie wierzyłam, że on mógłby mi cokolwiek zrobić.
Nagle przypomniałam sobie jego słowa, a dokładnej "ostrzeżenie". Co to do cholery miało znaczyć? Czy on mi w ten sposób groził, czy raczej ostrzegał przed innymi na tamtej dzielnicy? Nie miałam pojęcia jak rozumieć jego słowa, ale wiedziałam jedno - za bardzo się nakręciłam, żeby teraz przestać się nim interesować.
Westchnęłam cicho, biorąc do ręki telefon i patrząc na wyświetlacz. Było kilka minut po pierwszej w nocy, a ja wciąż nie umiałam zasnąć. Za dużo myśli kłębiło mi się w głowie, a do tego było mi cholernie gorąco. Niechętnie wstałam z łóżka i podeszłam do okna. Uchylając je, zauważyłam po raz kolejny Justina, wychodzącego właśnie z domu. Serce przyspieszyło mi tak, jak miało w zwyczaju za każdym razem, kiedy go widziałam. Przygryzłam dolną wargę, obserwując chłopaka. Widząc, że idzie w tym samym kierunku co wtedy coś mnie tknęło. Zagryzłam nerwowo wargi, bijąc się z myślami.
-No teraz to ja na pewno nie zasnę - powiedziałam w końcu sama do siebie i szybko podbiegłam do szafy wyjmując z niej ubrania. Włożyłam ciuchy i zapaliłam lampkę, siadając przy lusterku. Szybko nałożyłam lekki makijaż i rozczesałam włosy. Serce biło mi jak oszalałe, ale wiedziałam, że jeśli nie wyjdę i tutaj zostanę to na sto procent nie zasnę i jeszcze będę sobie wyrzucać, że przegapiłam taką okazję.
Kiedy stwierdziłam, że wyglądam naprawdę dobrze, zaczęłam kombinować jak wymknąć się z domu. Zejście na dół i wyjście przez drzwi będzie zbyt ryzykowne.
Okno...?
Podeszłam do niego i wyjrzałam. Wysoko wcale nie było, spokojnie mogłabym zejść najpierw po daszku, a później po prostu zeskoczyć z niższego piętra. Nie ma innego wyjścia. Po cichu podeszłam do łóżka i ułożyłam na nim poduszki, przykrywając je kołdrą. Gdyby ktoś wszedł do pokoju, nawet nie zauważyłby, że mnie w nim nie ma. Zgasiłam lampkę i otworzyłam okno, wychodząc na parapet. Nogi mi się trzęsły, a dłonie drżały, ale nie ma odwrotu.
Wyszłam na daszek tarasu i przymknęłam za sobą okno. Wzięłam głęboki oddech, idąc ostrożnie przodem. Kucnęłam i przytrzymując się jedną ręką, zeskoczyłam na trawę.
Uśmiechnęłam się zwycięsko, kiedy znajdowałam się już na dole i rozejrzałam się. W okół nie było dosłownie nikogo. Nie lubiłam wychodzić w nocy, zwłaszcza sama. Włożyłam dłonie do kieszeni i szybkim krokiem szłam w poznanym mi ostatnim razem kierunku. Miałam cholerną nadzieję, że właśnie tam poszedł Justin.

Po około dwudziestu minutach drogi, znalazłam się na tamtej dzielnicy. Wtedy, kiedy śledziłam Justina, cały czas miałam go na oku i wiedziałam, że jest blisko, czułam się jakoś tak..sama nie wiem, bezpieczniej? Wiem, że to głupie, ale po prostu tak się czuła. Teraz, kiedy jestem tu kompletnie sama, dreszcze przechodziły mi od góry do dołu, a nogi miałam wręcz jak z waty. Ta okolica była przerażająca, dosłownie. Boże, co takiego do cholery on w sobie mam, że dla niego chodzę w miejsca, których normalnie unikałabym jak ognia?
Powoli traciłam nadzieję na to, że tu go spotkam. Przecież on mógł pójść wszędzie, więc dlaczego miałby być akurat tutaj?
Szłam powoli przed siebie, z rękami skrzyżowanym na piersi. Czułam się coraz bardziej nieswojo, a strach zaczynał we mnie narastać z każdą sekundą.
Skręciłam, wchodząc za róg i zauważyłam chłopaka stojącego pod murem, trzymającego w dłoni butelkę, którą co chwilę przykładał do ust. Nie mam pojęcia, czy to było piwo czy jakiś inny alkohol, bo było za ciemno. Szłam szybko przed siebie wytężając wzrok, a serce biło mi coraz szybciej.
Po chwili zorientowałam się, że tym chłopakiem nie jest Justin i w tym samym momencie, nieznajomy przerzucił na mnie swój wzrok. Strach dosłownie zaczynał mnie paraliżować, a w gardle rosła niewidzialna gula. Jeszcze bardziej przyspieszyłam kroku, wymijając chłopaka, nawet na niego nie patrząc.
-Ej, gdzie się tak spieszysz, mała?- usłyszałam po chwili drwiący śmiech i czułam jakby serce miało zaraz wyskoczyć mi z piersi. Chłopak nagle mnie wyprzedził, przecinając mi drogę.
-Możemy się poznać - powiedział drwiąco, stając przede mną i tym samym tarasując mi drogę. Nogi zaczęły mi się coraz bardziej trząść, a serce niemal podeszło do gardła.
-Sory, ale mi się spieszy - mruknęłam pod nosem, robiąc krok w bok i chcąc wyminąć chłopaka, jednak on mi to uniemożliwił, robiąc dokładnie to samo co ja.
-Oj no nie mów, że tak ci się spieszy. - Zaśmiał się, podchodząc bliżej mnie i łapiąc mnie za rękę. Gwałtownie wyrwałam swoją dłoń, odpychając go od siebie.
-Przepuść mnie - warknęłam i po raz kolejny usiłowałam przejść obok. Chłopak złapał mnie jedną ręką w pasie, a drugą zacisnął na moim nadgarstku. Przysięgam, że nigdy w życiu nie bałam się tak, jak w tym momencie. Przez głowę przelatywały mi najczarniejsze myśli.
-Puść mnie! - niemal pisnęłam desperacko, usiłując się wyrwać - na marne.
W tym momencie omal nie doznałam szoku. Ktoś gwałtownie odepchnął ode mnie nieznajomego. W pierwszej sekundzie kompletnie nie ogarnęłam sytuacji. Szybko odwróciłam się, chcąc sprawdzić kim jest ta osoba.
Momentalnie poczułam jak nogi się pode mną uginają. Obok mnie stał we własnej osobie - Justin. Nie potrafiłam wyjąkać z siebie żadnego słowa.
-Masz jakiś problem? - warknął Justin, podchodząc do tamtego i pchnął go. Chłopak będąc niepodważalnie pod wpływem alkoholu, a może i nawet narkotyków, omal się nie przewrócił. W ostatniej chwili jednak utrzymał równowagę.
-Ej koleś, wyluzuj. - Nieznajomy uniósł demonstracyjnie dłonie, robiąc krok do tyłu. - Chciałem się tylko ładnie poznać z tą niunią.
-Chyba dała ci jasno do zrozumienia, że ona nie chce się z tobą poznawać, nie? - syknął, łapiąc go za krańce koszulki.
-Doobra, już doobra, spadam - wymamrotał. Justin rzucił mu jeszcze niemalże mordercze spojrzenie i gwałtownie puścił jego koszulkę.
-Wypierdalaj - warknął, odsuwając się od niego.  Chłopak poprawił swoją koszulkę i chwiejnym krokiem, odwrócił się idąc przed siebie.
Nie potrafiłam wydusić z siebie słowa...Czy on mnie właśnie..obronił? Stałam z otwartymi ustami, wpatrując się w Justina, który właśnie odwrócił się w moją stronę.
-Nigdy nie słuchasz dobrych rad? - powiedział, wkładając ręce do kieszeni.
-Ja..- zaczęłam, jednak zorientowałam się, że w dalszym ciągu nie jestem w stanie wydusić z siebie żadnego słowa.
-Nie wiem co robisz w takim miejscu, ale lepiej wracaj do domu, drugi raz cię ratować nie będę - powiedział chłodno i wyminął mnie. W dalszym ciągu stałam w tej samej pozycji, z tą samą miną. Chyba nie docierało do mnie co się przed chwilą wydarzyło. To wszystko działo się tak szybko, że wydawało mi się tylko snem.
Po chwili odwróciłam się w kierunku, w którym poszedł Justin, jednak już go nie zobaczyłam, zapewne zdążył skręcić.
Na szczęście chociaż na chwilę włączyło mi się myślenie i zorientowałam się, że powinnam naprawdę jak najszybciej się stąd zabierać. Włożyłam dłonie do bejsbolówki i szybkim krokiem szłam przed siebie.
*
Wspinanie się po dachu do góry jest dużo trudniejsze od skakania z niego, ale całe szczęście dałam radę.
Zmyłam makijaż i przebrałam się z powrotem w piżamę, kładąc do łóżka. Było prawie wpół do trzeciej. Przekręcałam się z boku na bok, analizując to wszystko co się wydarzyło. Chyba dopiero teraz docierała do mnie ta cała sytuacja.

Obudziłam się kilka minut po trzynastej. Chyba pierwszy raz wstałam tak późno, ale co się dziwić skoro wczoraj, a raczej dzisiaj zasnęłam dopiero przed piątą. Leniwie rozciągnęłam mięśnie i wstałam z łóżka ziewając. Wybrałam z szafy ubrania i udałam się z nimi do łazienki, w której wzięłam chłodny prysznic.
Kiedy schodziłam na dół, na obiad (było już za późno na śniadanie) towarzyszyły mi obawy, że rodzicie w jakiś sposób dowiedzieli się o tym, że w nocy się wymknęłam, ale kiedy mama z uśmiechem, powiedziała, żebym siadała przy stole, upewniłam się, że o niczym nie wie. Usiadłam przy stole, biorąc łyk soku.
-Co się stało, że dzisiaj tak długo spałaś? - spytał tata, siedząc razem ze mną przy stole i jedząc już obiad.
-Siedziałam długo przy laptopie, gadałam na skype'ie i w ogóle. - Uśmiechnęłam się blado, nie wierząc w to, że zaczynałam okłamywać swoich rodziców. Nigdy tego nie robiłam.
-Aa rozumiem, ale ogranicz to trochę, popsujesz sobie wzrok - odpowiedział, a ja odetchnęłam z ulgą, że uwierzył.
Po chwili mama położyła przede mną talerz z obiadem, a ja uśmiechnęłam się, dziękując i zabrałam się za jedzenie.

Weszłam do kuchni, odkładając talerz do zmywarki.
-Chanel, podejdź do skrzynki i zobacz czy coś w niej jest - powiedziała moja mama, wkładając pozostałe naczynia do zmywarki.
-Mhm, już idę.- Uśmiechnęłam się, idąc do przedpokoju. Włożyłam trampki i poprawiając włosy, wyszłam z domu.
-Boże, jak gorąco - westchnęłam, mówiąc po cichu sama do siebie. Podeszłam do skrzynki, otwierając ją. Wyjęłam z niej jedynie jakąś ulotkę i podniosłam wzrok. Od razu zobaczyłam, że Justin właśnie wchodzi do swojej bramy. Odruchowo podeszłam w tamtą stronę i sama nie mam pojęcia jakim cudem zebrałam się na odwagę i go zawołałam.
-Justin - powiedziałam dosyć głośno. Chłopak momentalnie odwrócił się w moją stronę i spojrzał na mnie. Kiedy na mnie patrzył, głos dosłownie wiązł mi w gardle. Podeszłam bliżej, stając naprzeciw niego.
-Wczoraj nawet ci nie podziękowałam z tego wszystkiego. Nie mogłam z siebie słowa wydusić, więc teraz..- dziękuję. - powiedziałam niepewnie.
Chłopak wręcz "zjechał" mnie wzrokiem od góry do dołu, a ja modliłam się, żeby na moich policzkach nie pojawiły się rumieńce.
-Jasne, spoko. Możesz mi teraz wytłumaczyć co tam robiłaś? - spytał, opierając się wygodnie o bramę, krzyżując ręce na klatce piersiowej.
Chciałam się spotkać.
-Bo..po prostu tam byłam, nieważne - odpowiedziałam, bo szczerze mówiąc nie miałam bladego pojęcia co powinnam odpowiedzieć.
-Chyba coś mi się należy w zamian za tą wczorajszą pomoc.
Zazwyczaj nie mam żadnych dwuznacznych myśli, ale przysięgam, że w tym momencie jego wypowiedź skojarzyła mi się z jednym, a w brzuchu poczułam dziwne ukłucie.
Chłopak zaśmiał się, przewracając oczami.
-Chodzi mi o to, że należy mi się chociaż prawda, więc za to, że wczoraj ci pomogłem, chcę dowiedzieć się po jaką cholerę tam chodzisz. Widzę cię tam już drugi raz.
Musiałam mieć naprawdę idiotyczną minę, skoro chłopak zorientował się, co przeszło mi przez myśl.
-Długa historia - walnęłam na poczekaniu, mając nadzieję, że to go zniechęci.
-Mam czas, wejdź - uśmiechnął się zadziornie, otwierając bramę i gestem ręki zapraszając mnie do środka.

29 komentarzy:

  1. Aaa!No w końcu rozmawiaja ! :D ale się podjarałam :D jak pochodnia normalnie xd.
    Świetny rozdział !!!! czekam na nn :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ps. Mam taka ogromną prośbę do ciebie. Piszę już teraz. Nie wiem czy masz już pomysł na zakończenie(nie spiesz sie:P) ale błagam ! NIE UŚMIERCAJ ich na końcu. To przereklamowane . I takie smutne. Przepraszam, że już teraz to piszę, ale później może być za późno :P.

    OdpowiedzUsuń
  3. O rajciu ! Jak ja to kocham *_* Nie wierzę, że w końcu się przełamała i zagadała. Jestem ciekawa czy wejdzie i co mu powie. To opowiadanie jest niesamowite i bardzo doceniam to, że mimo nauki znajdujesz czas na pisanie *_* Czekam na następny ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeny! Czekam na nn ♥ Uwielbiam twoje blogi!

    OdpowiedzUsuń
  5. \o.o teraz to ja nie mam słów o.o

    OdpowiedzUsuń
  6. Zarąbisty rozdział. Czytam go od początku i jestem pod wrażeniem. :)
    Zapraszam do mnie:
    http://you-by-my-side.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. O kurde, jak się nakręcimiałam!!!!
    Dawaj następny!!

    OdpowiedzUsuń
  8. asfsduioghasdui - jako wyrażenie tego co czuję po przeczytaniu twojego opowiadania :) jezu takiego boskiego w życiu nie czytałam ! tak dużo Justina było w tym rozdziale i za każdym razem gdy doczytywałam do jakiejś sceny z nim musiałam się zatrzymać i uspokoić, bo tak się tym jarałam ! :D Teraz mam nadzieję, że Chnel skorzysta z zaproszenia i wejdzie ! boże błagam dodaj jak najszybciej nowy rozdział bo ja tu na prawdę nie wytrzymam ! KOCHAM CIĘ I TWOJEGO BLOGA ! omgomgomg <333333333

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak zobaczyłam, że jest nowy rozdział to myślałam, że się posikam ze szczęścia *.* kocham twój styl pisania, a rozdział wyszedł ci perfekcyjnie. Czytałam go i dosłownie serece waliło mi jak oszalałe. Jezu Jezu Jezu *.* błaaaaaaagam cię, dodaj jak najszybciej nowy, bo po prostu nie wytrzymam i zejde na zawał <3

    OdpowiedzUsuń
  10. ja pierdole! nie no brak słów:D To jest CUDOWNE:D Kocham cię normalnie;D jejejejejeueej bożeee to jest megaaa, będe to czytać na okrągło;p te sceny między nimi są przeeee<3. ciekawa jestem co ona mu opowie?hhaha;D Czekam na nn<3

    OdpowiedzUsuń
  11. matko jak ktoś pisze o papierosach, narkotykach ect. to od razu skreślam bloga bo nie lubię taki rzeczy ALE TWÓJ MNIE PO PROSTU TAK HIPNOTYZUJE I JUSTIN JEST TAKI POCIĄGAJĄCY, ŻE O JA CIĘ PIERDOLE <33 czekam na nowy <33

    OdpowiedzUsuń
  12. cuqes28 października 2012 11:46 - miałam tak samo... Myślałam, że padne. Serce biło mi szybciej niż po maratonie;D Kochammmmm;:D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  13. też tak miałam jak zobaczyłam,że dodałaś rozdział! świetny pomysł i świetny rozdział,naprawdę nie mogę doczekać się nowego.Mam nadzieje,że dodasz w miarę swoich możliwości szybko ;>
    cheat-fate.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Super rozdział! <3 Jedyny minus - za szybko go przeczytałam i teraz znów muszę tyle czekać na następny ;< Więc czekam ;*

    OdpowiedzUsuń
  15. O Boże to jest boskie !! Nie mogę sie już doczekać nowego rozdziału, cieszę sie ze dostajesz rozdziały i ze znajdujesz na to czas, wiem jak to jest być w gimnazjum, sama jestem w 3 klasie i mam masę roboty także dzięki wielkie za to ze piszesz. Kocham to i czekam na nowy !!! ❤❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeejjku kocham to opowiadanie!! Po prostu najlepsze jakie do tej pory czytałam chociaż jest dopiero 6 rozdziałów!<3 Podoba mi się taki Justin.^_^ Czekam na nn mam nadzieję że szybciutko się pojawi. Pozdrawiam.;**

    OdpowiedzUsuń
  17. Ejj kurde to opowiadanie bije inne na głowę! Jest zaje...;D I te dialogi pomiędzy głównymi bohaterami. Bożeczkuu zakochałam się w tym.*-* Ty masz kurde po prostu OGROMNY talent dziewczyno!<3 Kocham Cię normalnie za to opowiadanie.;** Dawaj szybko nn kochana.;*
    lolla

    OdpowiedzUsuń
  18. Mogłabym czytać bez końca !
    Dawaj jak najszybciej nn bo umieram z ciekawości co będzie dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetny blog! Cud, miód i Justin<3
    @mika1756

    OdpowiedzUsuń
  20. [SPAM] Zapraszam do siebie na www.hate-love-peace.blogspot.com mam nadzieje ze zostawisz po sobie ślad w postaci szczerego komentarza. Dodatkowo zapraszam na www.poradnik-pisarki.blogspot.com gdzie razem z koleżanką pomożemy ci w razie potrzeby oraz jeśli będziesz chciała ocenimy twój blog - np. podamy linki do szabloniarni, do której warto zajrzeć. Przed udzielaniem się w poradniku koniecznie przeczytaj regulamin ;D

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetny rozdział,po prostu boski!kocham twoje opowiadania:Dale kobieto w takim momencie przerywać?chcesz żeby cię zabić?:D:D dawaj szybko kolejny rozdział,bo zwariuje:D

    OdpowiedzUsuń
  22. Zakochałam się w tym opowiadaniu!XD To jest takie realistyczne że aż się nie mogę oderwać od czytania.;D Dodaj szybko nn bo nei wytrzymam z nerwów co dalej.;p <33

    OdpowiedzUsuń
  23. Tutaj też jeszcze raz przeproszę za przerwę w komentowaniu, ale wiedz, że cię nie zostawiłam i w najbliższym czasie nie mam zamiaru tego zrobić <3 Uhuhuhuh, coś mi się wydaje, że Chanel powoli już szaleje. Za wszelką cenę chce zwrócić na siebie jego uwagę :D I chwilami nawet popada w mały samo zachwyt, haha ;p No ale… niech się stara.
    Hdjkshnjhsdbcjshbjhcbsj, ON JĄ URATOWAŁ!!! Jhcjshcjklhskc, jaram się *____* I w ogóle zaprosił ja do siebie jkhsjkhsaxlknhskixhizlisa, no nie mogę noo! Jak twoje pomysły na mnie działają ;oo Po prostu ubóstwiam gdy w twoich opowiadaniach pojawiają się momenty, w których serce bije mi kilka razy szybciej, a przysięgam, że takie momenty zdarzają się dość często. I to nawet bardzo  Ale ja to lubię, więc osobiście nie mam nic przeciwko. Nie mogę doczekać się już jak to wszystko się potoczy. I cieszy mnie, że powoli jest co raz więcej Justina :D Bez niego jest jakoś tak nudno.. ;p Ale ciekawi mnie czy ona przyjmie propozycje i czy wejdzie do środka. Podejrzewam, że tak, ale nawet jeśli to co ona mu powie? Z tego co zdążyłam się zorientować nie jest za dobra w wymyślaniu kłamstw i raczej tego nie lubi, więc będzie ciężko ;d Ale fajnie, że Jus powoli zwraca na nią uwagę ;3 Ogółem rozdział boski i bardzo mi się podoba. No i wreszcie ze sobą rozmawiają!
    Jejku, wybacz za ten komentarz, ale mam do skomentowania sporo blogów i już sama nie wiem co mam napisać. Przepraszam. Z niecierpliwością czekam na następny. Dodawaj szybko :D Koooocham <3 - Olcia

    OdpowiedzUsuń
  24. Kocham, kocham, kocham.*_* Każdy rozdział czytam po kilka razy, tak SUPER to piszesz. Kiedy w końcu dodasz nn? Ja już się po prostu doczekać nie mogę tak cholernie jestem niecierpliwa tego co dalej. :D Dodaj proszę nn.;**

    OdpowiedzUsuń
  25. Oo... Ja nie moge zaprosil ja do srodka.!! Ciekawe czy sie zgodzi i co mu powie.? Dawno tu nie wchodzilam. ;) Dodaj szybko NN.!! ;D

    OdpowiedzUsuń
  26. Jeju skąd ty masz takie świetne pomysły??? Suuuper <3

    OdpowiedzUsuń
  27. AAA wreszcie rozmawiają supcio

    OdpowiedzUsuń
  28. Uuuu robi się coraz lepiej. Na reszcie rozmawiają i jeszcze on zaprosił ja do domu. Super. Rozkręca sie nasza Chanel, okłamywanie rodziców?! Nie ładnie :P

    OdpowiedzUsuń
  29. OMG! A JAK JĄ ZGWAŁCI?? BOJE SIĘ CZYTAĆ NASTĘPNY ROZDZIAŁ ;___;
    xD
    /Lulu

    OdpowiedzUsuń