Patrzyłam w jego zaszklone oczy. Oczy, za którymi tak bardzo tęskniłam. Starałam się utrwalić w swojej głowie widok każdego detalu jego idealnej twarzy. Jakbym naprawdę czuła, że za moment się obudzę, a jego obraz nagle się rozpłynie. Ciszę między nami przerwał jego ściszony głos.
- Mogę cię dotknąć? Chcę tylko sprawdzić czy nie jesteś moim kolejnym przywidzeniem - Wyciągnął w moim kierunku drżącą dłoń.
Zamarłam. To nie był sen? To wszystko działo się naprawdę? Do oczu naszło mi momentalnie milion łez, przed oczami stanęły wszystkie chwile, które z nim spędziłam, w głowie zapanował kompletny chaos. On tu był, on naprawdę tu był.
Nie odezwałam się ani słowem czując, że przez gardło nie jest mi w stanie przejść żadne słowo. Pragnęłam powiedzieć cokolwiek, jednak nie potrafiłam. Odebrało mi mowę.
Justin delikatnie przyłożył dłoń do mojego policzka, jakby również bał się, że zaraz zniknę. Przejechał opuszkami palców po mojej skórze. Poczułam dreszcze na całym ciele. Serce omal nie wyrwało się z mojej piersi. Wciąż nie wierzyłam, że to wszystko dzieje się naprawdę. Nie wierzyłam, że znów czuję jego dotyk na swojej skórze.
Powoli uniosłam swoją dłoń i delikatnie położyłam ją na jego nadgarstku. Poczułam jego kości, krew płynącą w żyłach, ciepło skóry. On żył, on był prawdziwy. Stał teraz przede mną z krwi i kości. Nie był jedynie moim snem czy wyobrażeniem.
Z moich oczu wypłynęły łzy.
- Ty jesteś prawdziwa - szepnął po chwili, chyba sam nie wierząc w słowa, które wypowiada. Coś w nim pękło. Rozpłakał się jak mały chłopiec. Taki jego obraz zapamiętałam. Mojego kochanego Justina, tego, który nie wstydzi się okazywać swoich uczuć, tego, że mnie kocha. Nie tamtego potwora.
- Tak bardzo za tobą tęskniłem, tak mocno cię kocham - powiedział w końcu i zrobił krok do przodu, wtulając się we mnie z całych sił.
Łzy spływały już samoistnie po moich policzkach. Czułam jego ciało tuż przy swoim, ciepło bijące od niego, jego zapach, który wciąż tak dobrze pamiętałam. Z całego swojego serca pragnęłam wtulić się w niego z całych swoich sił, lecz nie mogłam.
On nie miał prawa tu być. Ja nie miałam prawa wciąż go kochać. Nie było go już w moim życiu i nie mogło być. Walczyłam ze swoim sercem nie odwzajemniając uścisku Justina.
W pewnym momencie chłopak delikatnie się ode mnie odsunął. Spojrzał na mnie, łamiąc mi swoim wzrokiem serce.
- Dlaczego to zrobiłaś? Dlaczego odeszłaś bez pożegnania? - Nawet nie próbował powstrzymać łez. Płakał patrząc mi prosto w oczy.
Zaciskałam swoje wargi modląc się o niewybuchnięcie płaczem. Patrzył na mnie wzrokiem pełnym żalu. Nie potrafiłam nawet odpowiedzieć na jego pytanie. Nie potrafiłam spojrzeć mu w oczy po tym, jak go zostawiłam. Samego, zdanego tylko na siebie.
- Przecież wiedziałaś, że znaczysz dla mnie wszystko, wiedziałaś, że jesteś jedyną osobą dla której żyję. Zostawiłaś mnie tak nagle, bez pożegnania, pozbawiłaś wszystkiego - mówił, przez cały czas płacząc.
- Musiałam, przepraszam - odpowiedziałam, mocno łamiącym się głosem. Wykazałam się niesamowitą siłą powstrzymując płacz. Smutek połączony ze szczęściem, że znów Go widzę roznosiły mnie od środka.
Otarłam palcami łzy z policzków i założyłam ręce na piersi.
- Wiem kim jestem, wiem, że na ciebie nie zasługuję, wiem, że potrafię tylko ranić, ale kochałem cię, słyszysz? - Ponownie zrobił krok w moim kierunku. - I wciąż cię kocham, wciąż jesteś dla mnie wszystkim. Codziennie błagałem tego do góry, żeby mi cię oddał, żeby pozwolił mi znów wziąć cię w ramiona. Zmienię się, przysięgam, że...- Przerwałam mu.
Moje serce zostało rozbite na milion małych kawałeczków. Nienawidziłam siebie za to, co zrobiłam Justinowi. Nienawidziłam siebie za to, co dopiero chcę mu zrobić.
I choć brzydziłam się samą sobą, to nie mogłam postąpić inaczej.
- Już cię nie kocham. To przeszłość. Słyszysz? Nie kocham cię. - Wyrzuciłam z siebie na jednym tchu, nie wierząc, że takie słowa przeszły mi przez gardło.
W myśli krzyczałam "Nie wierz mi, słyszysz?! Nie wierz w moje słowa, to bzdury. Kocham cię z całego serca, jesteś i już na zawsze będziesz moją, jedyną, prawdziwą miłością."
I choć pragnęłam z całych sił, to nie mogłam powiedzieć tego na głos. Musiałam kierować się rozsądkiem, serce nie miało tu głosu. Nie teraz, nie kiedy jest Jason, którego muszę uchronić.
Justin patrzył na mnie tępym wzrokiem, jakby nie wierzył w to, co właśnie usłyszał. Po jego policzkach intensywnie spływały łzy, jednak on sam milczał. Spuściłam wzrok nie potrafiąc spojrzeć mu teraz w oczy. Nie po tym, co powiedziałam.
Przez chwilę panowała między nami absolutna cisza. Wyzywałam samą siebie od najgorszych w swoich myślach. On nie zasłużył na taki ból. Mimo wszystko, nie zasłużył na cios, który mu teraz zadałam. Kochał mnie. Wciąż kochał mnie tak mocno, jak tylko potrafił, a ja tymi słowami wbiłam sztylet w jego serce.
- Nie wierzę cię - wyszeptał w końcu. - Nie wierzę - dodał.
- To twoja sprawa. Ja mówię tylko jak jest. - Zebrałam w sobie resztki sił i kontynuowałam swoją wypowiedź. - Minął ponad rok, to bardzo dużo czasu. Zdążyłam o tobie zapomnieć, ułożyć sobie życie, wrócić do normalności. Kochałam cię jak szalona, ale to już przeszłość. Nic już do ciebie nie czuję, może jedynie sentyment, wiele razem przeszliśmy i byłeś moją pierwszą miłością. Nic więcej, Justin.
Brzydziłam się sobą. Za te słowa powinnam skończyć w cholernym piekle. Przepraszałam w duchu i jego i Boga. Przysięgam na wszystko, że nie mogłam postąpić inaczej, nie miałam żadnego wyjścia.
W tym momencie Justin delikatnie podniósł mój podbródek tak, abym na niego spojrzała.
- Spójrz na mnie i mi to powiedz. Słyszysz? Spójrz na mnie i to powtórz, nie wierzę ci - powiedział całkowicie poważnie. Jego oczy przepełnione były bólem. Wszystkie wspomnienia wróciły. Nasze wszystkie, piękne chwile, nasze plany, nasze zaręczyny, nasze obietnice. Kochałam go nad życie. Czułam, że za chwilę pęknę i wybuchnę głośnym płaczem, wtulę się w niego i przysięgnę, że kłamałam, że wciąż jest dla mnie całym światem i nigdy nie przestanie.
Ale nie mogłam.
- Nie kocham cię, Justin. Przepraszam. - Starałam się brzmieć stanowczo i szczerze, choć pękało mi serce.
- Kłamiesz - wydukał przez łzy. - Powiedz, że kłamiesz - dodał i ponownie wybuchnął płaczem. Byłam na skraju wytrzymania.
- Kocham cię, nie rób mi tego. - W tym momencie chłopak uklęknął z bezsilności, łapiąc moje dłonie. - Nie zostawiaj mnie po raz kolejny, drugi raz nie zniosę tego bólu. Nie zniosę, słyszysz? Zabiję się, jeśli teraz znów mnie zostawisz, zabiję się, przysięgam - błagał nie puszczając mnie.
Nie potrafiłam powstrzymać łzy wypływającej spod mojej powieki. Cała się trzęsłam. On naprawdę był na skraju wytrzymania psychicznego, nie dawał już rady tak jak ja.
- Przysięgam na wszystko, że się zabiję, nie wytrzymam już bez ciebie, nie zniosę tego, nie zniosę.
Błagałam Boga o dodanie mi i Justinowi siły. Zabrałam swoje dłonie z jego uścisku i kucnęłam, zniżając się do chłopaka.
Ujęłam jego twarz w dłonie i spojrzałam w przepełnione łzami oczy.
- Kochasz mnie? - spytałam, choć dobrze znałam odpowiedź. Kiwnął twierdząco głową, nie potrafiąc już nawet wypowiedzieć słowa przez własny płacz.
- Jeśli mnie kochasz, to nie zrobisz sobie krzywdy. Zrób to dla mnie i obiecaj, że nie zrobisz sobie krzywdy, obiecaj mi to.
Po policzkach już niekontrolowanie spływały mi łzy.
- Nie wrócę do ciebie, ale nie chcę, aby stała ci się jakaś krzywda. Wszystko się ułoży, zapomnij o mnie raz na zawsze. - Pocałowałam go w czoło, po czym podniosłam się i wstałam. Założyłam ręce na piersi i odwróciłam się, zaczynając się oddalać. Szłam przed siebie szybkim krokiem nie odwracając się nawet na moment. Nie mogłam. Nie mogłam, bo widząc go jeszcze chociaż przez chwilę, zawróciłabym i rzuciłabym mu się w ramiona.
Weszłam do samochodu, drżącymi rękami wkładając kluczyk do stacyjki i szybko odjeżdżając. Chciałam znaleźć się jak najdalej stąd, chciałam uciec od tego wszystkiego.
Jechałam przed siebie płacząc.
Jak mogłam? Jak mogłam być tak okrutna? Jak mogłam zadać mu taki ból?
Nienawidziłam się za to. Chciałam się zabić. Przysięgam, że miałam ochotę przycisnąć pedał gazu do końca i zamknąć oczy, ale nie mogłam. Musiałam żyć dla Jasona.
Zjechałam na pobocze i położyłam dłonie na kierownicę. Wybuchłam głośnym płaczem. Uderzyłam pięściami w kierownicę, chowając w niej głowę.
Dlaczego to zrobiłaś? Dlaczego odeszłaś bez pożegnania?
- Nie chciałam cię skrzywdzić, nigdy nie chciałam, żebyś przeze mnie cierpiał - mówiłam sama do siebie przez łzy.
Chciałam, żeby Justin mnie znienawidził. To było jedyne wyjście. Musiał znienawidzić mnie z całych swoich sił. Ma mną gardzić, ma zakochać się w kimś innym i być cholernie szczęśliwym.
Przed oczami wciąż widziałam jego przepełnione łzami oczy, jego wzrok pełen żalu i smutku.
- Boże, proszę, miej go w opiece i nie pozwól na nic głupiego. Błagam cię o to z całych sił - szepnęłam, po czym ponownie wybuchłam płaczem.
*
Weszłam do domu dopiero kiedy udało mi się ukryć ślady płaczu i uspokoić się chociaż na trochę, do momentu kiedy nie zamknę się w swoim pokoju.
Zdjęłam ze stóp buty i od razu zaczęłam kierować się w kierunku schodów.
- Co ta długo? - Mama przechodziła akurat z kuchni do salonu i zatrzymała mnie.
Jakimś cudem zdobyłam się na delikatny uśmiech.
- Po prostu nie umiałam w żadnym sklepie znaleźć mojego ulubionego smaku chipsów i tak szukałam po sklepach jak głupia - odparłam mając nadzieję, że mama nie widzi jak cholernie sztuczny jest mój uśmiech.
- Ty i twoja miłość do jedzenia. - Zaśmiała się, a ja odetchnęłam z ulgą. Uwierzyła mi. Również cicho się zaśmiałam, nie chcąc wzbudzić żadnych podejrzeń, po czym weszłam szybkim krokiem na górę.
Zanim udałam się do swojego pokoju, weszłam najpierw do Jasona. Po cichu, niemal na palcach podeszłam do jego łóżeczka. Słodko spał.
Po moim policzkach ponownie spłynęły słone łzy.
- Muszę być silna - szepnęłam i pogłaskałam synka po policzku. - Dla ciebie - dodałam.
Wpatrywałam się w jego delikatną, okrągłą buźkę.
Justin nie zdawał sobie sprawy, że ma dziecko. Nie miał pojęcia, że na świecie jest jego synek i choć łamało mi to serce, to tak musiało pozostać. Kochałam Justina nad życie i niczego innego nie pragnęłam tak bardzo, jak tego abyśmy mogli razem wychowywać nasze dziecko, ale wiedziałam, że to niemożliwe.
Zbyt wiele razy obiecywał mi, że się zmieni. Zbyt wiele razy przysięgał, że już nigdy nie będzie ćpać, że już nigdy nie podniesie na mnie ręki i mnie nie skrzywdzi. Za każdym razem to było silniejsze od niego. Nie mogłam już na to pozwalać. Nie teraz, kiedy był Jason.
Co jeśli Justin naćpałby się tak bardzo, że skrzywdziłby małego? Żadne z nas nie wybaczyłoby sobie tego do końca życia. Nie mogłam też pozwolić na to, by Jason wychowywał się w patologii, nigdy nie mogłam pozwolić na to, żeby widział jak Justin mnie uderza.
Nigdy.
- Muszę cię chronić, skarbie. Mimo wszystko, twoje bezpieczeństwo jest dla mnie najważniejsze - ponownie szepnęłam do śpiącego chłopca. - Tatuś jest silny, da sobie radę, na pewno - dodałam i czułam, że jestem bliska wybuchnięcia płaczem.
Zacisnęłam wargi i po chichu wyszłam z pokoju, przymykając za sobą drzwi.
Weszłam do siebie, zamykając drzwi i pękając. Wybucham głośnym płaczem osuwając się na podłogę.
Nie byłam silna. Byłam kurewsko słaba. Byłam tylko słabą idiotką, która nie zasługiwała na bycie kochaną.
W głowie rozbrzmiewał mi jego głos. Jego błagania, jego prośby, abym nie zostawiała go kolejny raz.
A ja znów to zrobiłam. Znów zostawiam go całkiem samego. Nie zasługiwał na to wszystko. Był dobrym człowiekiem, dobrą osobą. Aniołem, który po prostu się zagubił i potrzebuje pomocy.
On mnie potrzebował, a ja go odrzuciłam. Zostawiłam go. Zawiodłam. Znów.
Nie miałam sił na podniesienie się i położenie na łóżku. Ułożyłam się na podłodze i przycisnęłam do siebie poduszkę. Płakałam mając ochotę się zabić. Zniknąć, raz na zawsze.
*
Rozbudziłam się, powoli podnosząc z podłogi. Miałam niesamowicie opuchnięte oczy, które nie wytrzymywały już takiej dawki płaczu.
Wstałam na równe nogi podchodząc do swojej torebki na fotelu. Wyjęłam z niej telefon sprawdzając godzinę.
Dochodziła dwudziesta druga. Spałam krócej niż mi się wydawało. Przeczesałam dłonią włosy, przykładając ją za chwilę do czoła. Pękała mi głowa. Potrzebowałam teraz mocnych tabletek i to nie tylko od bólu głowy.
Wyszłam po cichu z pokoju schodząc po schodach. Czułam się dosłownie tak, jakbym umarła od środka. Żałowałam, że w ogóle się obudziłam. Rodzice najwyraźniej już spali, ponieważ wszędzie panowała ciemność i cisza.
Cieszyło mnie to. Nie mogłam pokazać im się w takim stanie, nie mogłam powiedzieć im dlaczego płaczę.
Weszłam do kuchni włączając mały telewizor, który się w niej znajdował. Nie wiedziałam nawet dlaczego to zrobiłam. Oglądanie czegoś było ostatnią rzeczą, na jaką miałam ochotę.
Nie zmieniałam nawet kanału, na którym telewizor był już ustawiony.
Podeszłam do szafki z lekami i wyjęłam z niej swoje antydepresanty. Wysypałam z pudełeczka trzy tabletki na swoją dłoń, po czym drugą ręką wlałam do szklanki wody.
Usiadłam przy stole wsypując tabletki do buzi i popijając. Moją uwagę zwróciły wiadomości lecące w telewizji.
Wstałam od stołu, chcąc odłożyć pustą już szklankę do zmywarki, kiedy moje serce stanęło na dźwięk słów dziennikarza.
Około pół godziny temu w okolicach Damon Street doszło do tragicznego wypadku. Samochód prowadzony przez młodego mężczyznę uderzył z dużą prędkością w drzewo. Stan mężczyzny jest krytyczny, został przewieziony do najbliższego szpitala. lekarze dają mu minimalne szanse na przeżycie.
Po tych słowach przestałam już słyszeć cokolwiek. Przestałam w momencie gdy w szczątkach samochodu pokazywanego w telewizji rozpoznałam auto Justina.
Pamiętam jeszcze tylko ogromny ból w sercu i ciemność. Zemdlałam.
pierwsza😭ide czytax
OdpowiedzUsuńPlacze jak dziexko przysiegam czemu mi to robisz havskav
UsuńNo tak ... Ty zawsze pierwsza
Usuńjezu, najpiękniejsze na świecie
OdpowiedzUsuńpłaczę
boże nienawidzę cię, słyszysz? ryczę jak głupia, justinowi nie może się nic stać:( to nie tak miało być cholera to fanfiction mnie zabija @MOJITOBIEBER
OdpowiedzUsuńCO DUDVSISOSODBDIW TO NIE JUSTIN, PRAWDA? OMGD ZUSVAISVSH JEZU NIE /suprari
OdpowiedzUsuńplacze kurde no :( nie rob nam tego niech oni beda razem <3
OdpowiedzUsuńpoplakalam sie ja dziecko @94BlEBER
OdpowiedzUsuńJa pierdole rycze jak debilka kurwa mac nie nawidze cie za to
OdpowiedzUsuńO ja pierdole to jest życie.nie dam rady wytrzymać do następnego ! Jesteś nieoceniona. Boże dawaj mi resztę szybko bo to jest tak cholernie świetne.dziękuję!!!
OdpowiedzUsuńJa place chce jus nowy rozdzial boze on musi. prEzyc
OdpowiedzUsuńBOŻE PŁACZE Z CAŁYCH SIŁ, TO FF TO ŻYCIE
OdpowiedzUsuńO FUCK!! jak akcja. najpierw to spotkanie i ich rozmowa, potem ten wypadek mam nadzieje że Justin to przeżyje i z chanel też bd dobrze ♥
OdpowiedzUsuńO ja pierdole, ryczę jak głupia:'(
OdpowiedzUsuńBoże nie, justinowi nie moze sie nic stac, rycze jak debilka
OdpowiedzUsuń:(((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
OdpowiedzUsuńJezu nie!!! On musi przeżyć, mieli być razem ;((( prosze, on był taki.. Tak bardzo mi go było szkoda :(((
OdpowiedzUsuńhttp://whatever-will-happen-we-r-4ever.blogspot.com
boze dusze sie lzami, nienawidze cie . @believeaha
OdpowiedzUsuńCo ona zrobila?? Nie nie nie Justin :''( Ehh czemu oni nie moga byc szczesliwi?
OdpowiedzUsuńNie!!! :'( Słyszysz! :'( To nie może się tak skończyć! :'( On nie może umrzeć... :'( Rozumiesz?! Nie może... nie może :'( Nie rób mi tego... Błagam Cię... :'(
OdpowiedzUsuńNie wierze! On musi wiedzieć ze ma syna! Musi.. placze co za rozdzial bdhxnsif omg nie wytrzymam znowu tyle czekania na kolejny omg w takim momencie skończyć nie no nie wiem nawet co pisze to opowiadanie wzbudza we mnie tyle emocji ♡
OdpowiedzUsuńCudeńko po prostu balagam zrób to dla nas i dodaj nam szyko następny bo to już nie jest zwykle opowiadanie... to cos wiecej ♥on MUSI ŻYĆ
OdpowiedzUsuńo jezusie! hdbchjdksndcs nienawidzę Cię! co ty ze mną robisz, wyje już chyba z 15 minut i nie mogę się opanować... Justin musi przeżyć, oni muszą być razem! nie wytrzymam do następnego rozdziału :'((
OdpowiedzUsuńON MA PRZEZYC
OdpowiedzUsuńA ONA MA SIE JEBNAC W GLOWE I DO NIEGO WROCIC OK @hardcorjustin
A TAK BTW KOCHAM TO
jezu błagam niech on to przeżyje rozumiem decyzje Chanel super rozdział czekam na następny!
OdpowiedzUsuńProszę cię kochanie.. Prosze cię a nawet błagam. Nie zabijaj go. Mówiłaś, że jakbyś chciała złe zakończenie, smutne o nie kontynuowałabyś tego. Prosze cie nie rób im tego. Tak bardzo cie prosze..
OdpowiedzUsuńkurwa mac. nie chce żyć, nigdy jeszcze tak nie ryczalam
OdpowiedzUsuńO mój Boże, nie wierzę
OdpowiedzUsuńWreszcie nowy hssjjsjsjsndjwdjdd.
OdpowiedzUsuńja nie wierze rycze w chokere. Matko Boska Częstochowska ja nie przetrwam do nastepnego chyba. Ten rozdział trzyma w napieciu calutki czas omg. Oby Justinowi nic nie było! !!!!
I weny wnpisaniu kolejnego, oby był jak najprędzej bo nas tu rozniesie . Iky ♥
Nie wierzę. Umieram. Mój Justin. Chanel idiotko, on się dla ciebie zabił. On Cię tak bardzo kocha. Jesteś dla niego wszystkim. A Ty go zostawiłaś, znowu. Nawet nie wie, że ma syna. Był potworem dla Ciebie, ale mogę sobie dać odciąć rękę że kiedy by się dowiedział że ma dziecko w jednej sekundzie zrobi wszystko, aby się zmienić. Ryczę od 15 minut. Już nie mogę. Kocham Cię. Ale błagam, niech to się skończy szczęśliwie. To miał być bonus, te rozdziały. A my umieramy z bólu, z płaczu, o Justina. Jesteś mistrzem. Ty tyle. Chce już następny rozdział. Kocham, najlepsza! <3 @madlajn_x
OdpowiedzUsuńBoski!!!!!!
OdpowiedzUsuńDziewczyny nie przeżywajcie że on zginie. Po to autorka pisz aby zakończyć to z happy andem. To są specjalne rozdziały dla tych ktorym nie spodobał sie koniec ff.
Więc easy ladies ;)
Będzie Dobrze!
I do autorki powodzenia przy kolejnym rozdziale, obyśmy nie musiały czekać kolejnego tygodnia bo chyba nie wytrzymamy.
Pzdr x
Nienawidze Cie za ten rozdzial! Placze jak glupia i dlugo bede tak plakac. Oni musza byc razem, rozumiesz? Musza!
OdpowiedzUsuńRycze co ty ze mną robisz kobieto,jezu nie przeżyje tego omg
OdpowiedzUsuń@SwaglandJB
Boże nie wierzę.Biedny Justin oby mu nic nie było.
OdpowiedzUsuńCoooo? Nie! Nie! Nie! Justin nie może umrzeć!!!! Oni muszą chociaż ze sobą porozmawiać, tak naprawdę porozmawiać. Justin musi poznać prawdę, że Jason jest jego synem. On nie może umrzeć.
OdpowiedzUsuńCzekam na nn ♥
zapraszam do mnie fuck-everything-im-belieber.bloblo.pl/
nie wytrzymam................
OdpowiedzUsuńpłacze pa
OdpowiedzUsuńO matko płacze jak glupia!!!!!!
OdpowiedzUsuńAle się porobiło masakra jakaś, biedny Justin mam nafzieje ze nic mu niebedzie i ze przezyje :(
OdpowiedzUsuńCUDOWNY ROZDZIAL BOZE RYCZE JAK DZIECKO
OdpowiedzUsuńno i sieoplakalam
OdpowiedzUsuńporyczałam się jak głupia. tak bardzo kocham cię za ten rozdział jak i nienawidzę,rozumiesz mnie? boże ja nie wiem czy ty to zamierzasz zakonczyc szczęśliwie czy nie bo już jakby tak powiedzieć nie pamiętam czy pisałaś o tym w informacji o tym że będziesz dodawac specjalne rozdziały,ale blagam cię niech justin przeżyje jakimś cudem niech dowie się że jego syn jason istnieje i to ma go podnieść i dzięki temu ma się zmienić. tak bardzo proszę żeby on przeżył. jestem jak chanel lol XD niech ona teraz ruszy swoją dupe do tego szpitala i niech porozmawiają o tym wszystkim tak na spokojnie chociaż nie wiem czy oni tak potrafią. ale zaraz ona zemdlała...mam nadzieję że się szybko obudzi XD jezu tak bardzo to kocham
OdpowiedzUsuńWidzę, że nie tylko ja ryczę jak głupia
OdpowiedzUsuńOn musi żyć, On będzie żył, wiem to!
uwielbiam Cię, czekam na nowy rozdział xx
Ryczałam przez 3/4 rozdziału, boże, nie wiem jak mam to przeżyć. Justin będzie żył, wiem to. On musi żyć! Życzę Ci weny skarbie, czekam na nowy rozdział.
OdpowiedzUsuńxx
@whtshatninkid
Boże, cudowny!!!!!! Ryczę jak krowa!!!! Błagam Cię, nie zakańczaj tego ff, jest za piękny. Dasz radę pisać dalej. Błagam!!!!!! <333
OdpowiedzUsuńNienawidzę Cię z całego serca przysięgam hshhdbdjcjhdbdkd����������
OdpowiedzUsuńO Boże....Błagam powiedzcie że on to przeżyję a wszystko skończy sie szczęśliwie!!
OdpowiedzUsuńO nie kurwa on nie może umrzeć..... nie może się tak skończyć. Oni będą jeszcze razem ja w to wierzę. :((
OdpowiedzUsuńBoże płaczę, płacze jak głupia
OdpowiedzUsuńkocham cię i nienawidze w jednym jejku
czekam na następny dfgdft
ryczałam cały rozdział jak głupia, kocham to opowiadanie i nie jestem nawet na tyle zdolna, żeby opisac co teraz czuje, dziekuje ze to kontynuujesz i moge to czytac.
OdpowiedzUsuńBoże czemu ja znowu rycze ?
OdpowiedzUsuńKocham Ciebie i to opowiadanie, czekam na następny rozdział :-D
uwielbiam to opowiadanie, dziekuje ze je piszesz, jestes cala we łzach jeju
OdpowiedzUsuńkocham cie, to moje uuuuulubione opowiadanie i pewnie jak skończysz tą część to znów będę płakać jak głupia..
OdpowiedzUsuńOmg!! Next!
OdpowiedzUsuńZ każdym rozdziałem piszesz coraz lepiej jesteś wspaniała w tym co robisz nie wyobrażasz sobie jak bardzo teraz placze jesteś niesamowita ta historia jest niesamowita i to wszytsko kocham cie proszę nigdy nie przestawaj pisać nie pozwolę ci na to uwielbiam to opowiadanie kocham cie skarbie trzymaj się czekam na następny
OdpowiedzUsuńProsze coe niw usmiercaj justina prosze..o
OdpowiedzUsuńChanel musi isc do szpitala nysi byb przy nim oni dadza sb rade razem prosze!!!:((
Boże płakać mi się chce.Jak ona mogła tak go zostawić.On ją tak bardzo kocha,a ona kłamie mu w żywe oczy,że go nie kocha.Ja rozumiem,że ona chce chronić synka,ale bez przesady on też ma prawo się o nim dowiedzieć i być szczęśliwy.Ja na jej miejscu nie potrafiłabym go tam zostawić na tym parkingu samego takiego zapłakanego.Co z tego,że powiedziała mu,żeby nie robił głupot sama ledwo się trzymała.Będąc tak załamanego wcale nie jest proste powstrzymać się przed zabiciem.Mam nadzieję,że nic mu nie będzie i wyjdzie z tego,a ona zrozumie co zrobiła.Mam też nadzieję,ze on nie będzie miał amnezji i nic nie będzie pamiętał,bo to będzie oklepane.Świetnie piszesz i z twoimi pomysłami liczę na to,że nie napiszesz o amnezji a wymyślisz coś orginalnego.
OdpowiedzUsuńJustin jest w szpitalu, a Chanel zemdlała, mam nadzieję, że w jakiś sposób też trafi do szpitala i będą w jednej sali, bo 'znając' Chanel nie pójdzie do Justina :(:(:(:( błagam Cię, niech to się dobrze skończy! x
OdpowiedzUsuńo nie moge, Justin nie może umrzeć.
OdpowiedzUsuńTak zakończyć rozdział ? Jak możesz. Nie wytrzymam do następnego, proszę cię powiedz że następny będzie jutro, błagam. Umieram x
OdpowiedzUsuńO bozeeee :'( caly rozdział ryczę :'''''( to jest takie piękne <3 najpiękniejsze ff jakie czytałam
OdpowiedzUsuńJeśli Justinowi się coś stanie to chyba sama popełnię samobójstwo. Kocham cie i nienawidzę zarazem za tak wspaniałe opowiadanie.
OdpowiedzUsuńRycze, to dla mnie za dużo.....
OdpowiedzUsuńDziewczyno...Justin w prawdziwym życiu jest mi obojętny.Przeczytałam całe.To opowiadanie jest świetne.Piękna historia.Mam nadzieje że nigdy nie przestaniesz pisać i pisze to szczerze.Masz do tego talent.A teraz...NAPRAWDĘ CZEKAM NA NASTĘPNY ROZDZIAŁ.
OdpowiedzUsuńGsks(ha*gdjf) hfkdlsgafsjkaldlglhlsjahajakdlsjslaldjflgskshfkf ZABIJASZ MNIE KAZDEGO DNIA....
OdpowiedzUsuńOo boże! Nie wytrzymam :'(
OdpowiedzUsuńwww.collision-fanfiction.blogspot.com
Jezu rycze ;* Kocham czekam na.nn
OdpowiedzUsuńo mój boże
OdpowiedzUsuńnie mam słów, nigdy nie płacze.. nawet jak czytam najsmutniejsze na świecie książki. Ale to ? przebiłaś wszystko. jesteś wielka, serio :D
OdpowiedzUsuńo boże...brak mi słów...nie, to nie może być prawda
OdpowiedzUsuńona się pomylia, proszę.
Nienawidze cie boze
OdpowiedzUsuńPłacze ;c Czekam na kolejny x
OdpowiedzUsuńZabijasz mnie na prawdę, ryczałam na epilogu i chce mi się płakać teraz, a ja rzadko płacze. Proszę niech to się nie konczy w ten sposób, nie może.
OdpowiedzUsuńBłagam Cię pisz 2 część!! Co do rozdziału idealny, wreszcie się spotkali! Czekam na kolejną część! Ahjabaoabakajana
OdpowiedzUsuńNienawidzę cie za to co ze mną robisz ������
OdpowiedzUsuńRycze już 10 minut
Kocham to opowiadanie u ich! Oby w końcu im się wszystko ułożyło ��
przysięgam,że jeszcze nigdy w życiu tak bardzo nie przeżywałam i jednocześnie tak mocno nie płakałam czytając cokolwiek,a tym bardziej ff. każdy kolejny rozdział coraz bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, że lineb to najlepsze ff jakie kiedykolwiek czytałam i każda jedna osoba powinna je przeczytać. dziewczyno, jesteś wielka i ogromnie utalentowana! mam nadzieję,że niedługo pojawią się jakieś pozytywne momenty w życiu Jantel,bo moje serce nie wytrzyma więcej tak mocnych emocji, poza tym nie jestem pewna czy starczy mi łez na kolejne rozdziały. czekam niecierpliwie mimo wszystko! buziaki xx
OdpowiedzUsuńPerfekcyjny rozdział! Potrafisz tyle emocji poprzez kilka zdań wywołać w czytelniku, że to jest niesamowite!
OdpowiedzUsuńHej. :)
OdpowiedzUsuńDwa dni temu znalazłam twoje opowiadanie. Aktualnie jestem na 58 rozdziale-noc jeszcze młoda.
Ale po prostu nie wytrzymam. Przepraszam za niedzskretne pytanie. Ale ile ty masz lat?
Iris xx
Natalka ma bodajże 17 lat :)
UsuńO.MÓJ. BOŻE. to mnie niszczy. Łez jak wody w pieprzonym atlantyku ... czy Ty wgl wiesz co potrafisz zrobić z człowiekiem. Aż słów brakuje. Już nie wiem czy Cię kocham czy Cię nienawidzę. Boże. Jesteś kurewsko dobra w tym co robisz no! Czekam na następny!!!
OdpowiedzUsuńPopłakałam się.
OdpowiedzUsuńO nie, placze jak pojebana, kiedy przeczytalam o tym wypadku nogi sie pode mna ugiely i zaczal mnie bolec brzuch, on nie moze umrzec, nie moze. prosze Cie nie koncz tego tak, blagam
OdpowiedzUsuńja pierdolę ryczę jak idiotka, on ma żyć kurwa jego jebana mać
OdpowiedzUsuńdrevvsex
Cudowne czekam na next i życze weny
OdpowiedzUsuńO boże płacze i nie moge przestać jak on mógł to sobie zrobic i Chanel :'(
OdpowiedzUsuńjaaaaaaaaaaa pierdole sbhgdsjgbzfhdgvbsdfgv
OdpowiedzUsuńno chuj rozdział cudowny czekam na następy i zapraszam do siebie :)
http://thisisnotpossiblebaby.blogspot.com/
będą jeszcze rozdziały? bo miało być około pięciu, ale mam nadzieje, że nie przerwiesz w takim momencie! btw. rozdział świetny, jak zawsze.
OdpowiedzUsuńOh my gosh... nawet nie wiem, jak skomentowac... to wszystko sie dzieje za szybko. I on nie moze zginac !!! Nie moze... ona mu pomoze, na pewno.
OdpowiedzUsuńWszystkie czekamy z niecierpliwoscia na kolejny rozdzial,
Xoxo.
jak ona z nim nie będzie to ja cie znajde..
OdpowiedzUsuńBoże, znowu rozdział przez który płaczę jak głupia.. :(
OdpowiedzUsuńoni się tak kurewsko mocno kochają.
to tak boli.. :(
Justin debilu, miałeś nic sobie nie zrobić! miałeś być silny, dla Chanel, a tu co?!
jak on tego nie przeżyje (chociaż wiem, że przeżyje) to ja się załamię :(
aha, no i oni muszą! być razem, błagam :*
@saaalvame
boze co ona najlepszegi zrobila
OdpowiedzUsuńPo prostu nie wiem co napisać. Boże
OdpowiedzUsuńcooo wat ??? tylko nie to
OdpowiedzUsuńnie nieeeee rycze nie wierze :((((( kurwwww coooo?!!!!!!
OdpowiedzUsuńnie nie nie nie Justin głupolu co ty zrobiłeś?? płacze ja pierdole kurwa nie no miałeś być silny miałeś nic sobie nie robić!!!
OdpowiedzUsuńoni się tak kurewsko mocno kochają
i dzięki tej miłości on kurwa przeżyje ja to wiem.. on się nie podda on się nie może poddać
wiem ze mowilas ze bd tylko 5 rozdzialow i nie oczekuje od cb zebys dopisywala ze justin przezyl itp. zakonczenie ma byc takie jakie je sobie ustalilas i ja sie z tym zgadzam. jedyne o co prosze to o jakis dodatkowy, specjalny rozdzial konczacy cale opowiadanie i pozostawione w tym rozdziale niedociagniecia, nie musi on byc dlugi, jak dla mnie moze byc to tylko krotka informacja, oczywiscie jest to tylko prosba wiec zrobisz z nia co bedziesz chciala c;
OdpowiedzUsuńMówiła, że będzie 10, skąd Wam się wzięło, że 5?
UsuńŚwietny rozdział. Masz mega talent. :)
OdpowiedzUsuńJa pieprze płacze jak małe dziecko. Czekam na kolejny rozdział. Kocham to ff!!
OdpowiedzUsuńJezu, spotkali się nareszcie♡ Tylko szkoda, że tak to się skończyło:'(( Justin MUSI przeżyć!! Czekam na nexta tak niecierpliwie. NAJLEPSZE FF EVER ♡♡!!!!
OdpowiedzUsuńmusze rano wstac, a cxytam..:) oczywiscie nie obylo sie bez tego,zebym sie poplakala. on musi przezyc, oni musza byc razem...
OdpowiedzUsuńDodalas rozdzial w moje urodziny ! Dziekuje kochana ♥ rozdział swietny hak zawsze ale oni musza być razem..niech Chany powie ze to nie prawda, że klamala ! Blagam... niech oni będą razem..Justin jej potrzebuje. .z reszta ona go tez..jeju..ale sie porobilo..oni musza byc razem.. Justin musi sie zmienic i przede wszystkim dowiedziec sie o Jasonie...prosze zeby byli razem ♥ zycze weny..pozdrawiam♡ |M
OdpowiedzUsuńJejku, biedny. Nie lubię Justina w tym fan fiction, ale szkoda mi go, bo zwariował przez miłość do Chanel i nie myśli racjonalnie.
OdpowiedzUsuńZ jednej strony to totalna ironia losu. To ona zawsze angażowała się w związek, to ona była w nim po uszy zakochana, w pewnym sensie uległa, gotowa do zrobienia dla niego wszystkiego. A on? On ją miał za kolejną do zaliczenia, nie traktował jej poważnie.
A w miarę upływu czasu zrozumiał, że nie ma nikogo w życiu oprócz niej. Zakochał się po uszy, do tego stopnia, że po jej kolejnym odrzuceniu go, chciał odebrać sobie życie (w nastepnych rozdziałach zapewne dowiemy się, czy ta próba okazała się być skuteczna). A obecnie ona zna go na wylot, kocha ale syna kocha bardziej (?). Przede wszystkim nie jest już egoistką. Zrobiła na mnie wrażenie.
Boże, co będzie z Justinem?! Mam nadzieje że wszystko okey://
OdpowiedzUsuńMatko, płacze. Cudownie napisane, przez cudowną autorkę. Mam nadzieję, że Justin przeżyje.
OdpowiedzUsuńCudownee pisz dalej wenyy
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam twojego bloga i jestem nim zachwycona :) Mas talent pisarski i potrafisz wzbudzać silne emocje a to nie łatwa sztuka . Mam nadzieję że między nimi w końcu wszystko ułoży się szczęśliwie :D
OdpowiedzUsuńO mój Boże, slyszycie mój płacz?
OdpowiedzUsuńNiech ona sie ogarnie w kincu i dopusci Justina do swojego serca, a on musi zyc.Chanel pojedzue do szpitala tak gdzie Justin i sie spotkaja tak t moje marzebue mam juz wszystko poukladane w glowi ale ty pewnie i tak zrobisz wszystko po swojemu.kocham cie / tt @awwhmrbieber
http://misleadingfanfiction.blogspot.com/?m=1 zapraszam na moje ff.
UsuńOMFG!!! RYCZEEE TUUU... Prosze, niech Justin z tego wyjdzie i znow bedzie z Chanel... Oni sa idealni *.* Blagam... Pisz druga czesc!!! Kocham te ff @Alex41789
OdpowiedzUsuńTylko nie to :( zrób tak, żeby byli znowu razem. Proszę
OdpowiedzUsuńJustin z tego wyjdzie musi... :'(
OdpowiedzUsuńZajrzyjcie na nowego bloga z tłumaczeniem ff, Light Me Up! Dodany jest już pierwszy rozdział!
OdpowiedzUsuńhttp://light-me-up-tlumaczenie.blogspot.com
prosze nie mecz nas juz dodaj 6 bo padne tu na zawal kocham to dokonczenie i ciebie oczywiscie tez jestes cudowna :*
OdpowiedzUsuńkiedy nowy rozdział? :(
OdpowiedzUsuńOmg rozdxial jest cholernie emocjonujacy :'(:'(
OdpowiedzUsuńMam przeczucie, ze Justin nie przeżyje.. Tzn obudzi sie u Chanel powie mu o dziecku i moze do niego z nim przyjdzie i Justin odejdzie. Obym sie myliła!
OdpowiedzUsuńNie widzę nic przez te pieprzone łzy boże święty on przeżyje
OdpowiedzUsuńZNOW YO BCZGTRAM I RYCVZE BOZE SWIERY
OdpowiedzUsuń