niedziela, 23 listopada 2014

Special Chapter 6

Obudziłam się od podmuchu chłodnego powietrza na swojej twarzy. Powoli otworzyłam oczy od razu lekko je mrużąc od rażącego światła.
- Jezu, w końcu. Kochanie, napędziłaś nam okropnego stracha. - Mama wachlowała mnie gazetą, trzymając w drugiej dłoni szklankę z wodą. Powoli podniosłam się na rękach nie potrafiąc przypomnieć sobie dlaczego zemdlałam.
Wzięłam od mamy szklankę z wodą, biorąc łyk chłodnego napoju.
- Chanel, co się stało? Zasłabłaś? - Tata usiadł obok mnie na kanapie przykładając dłoń do mojego czoła. - Źle się czujesz, masz gorączkę?
W tym momencie przypomniało mi się wszystko. Omal nie zemdlałam po raz kolejny. Serce w jednej sekundzie przyspieszyło mi do maksimum, a do oczu naszły łzy.
- Ja muszę jechać. - Podniosłam się z fotela. Byłam cała roztrzęsiona. Pamiętałam wszystko. Wiadomość, wypadek, szpital, Justin.
- Gdzie? Co się stało? - Mama zatrzymała mnie, nie mając pojęcia co się stało.
- Mój kolega miał wypadek, widziałam w telewizji, dlatego zemdlałam. To był on, widziałam to, widziałam jego samochód, to był on - mówiłam histerycznie, nie potrafiąc się opanować. - Ja muszę iść, muszę jechać do niego do szpitala - kontynuowałam.
- Zaczekaj, nigdzie w tym stanie nie pojedziesz, słyszysz? - Tata złapał mnie za rękę próbując powstrzymać. - Pojadę z tobą.
- Nie - odpowiedziałam od razu nerwowo. Oni nie mogli wiedzieć, że mówię o Justinie. Nie mogli. - Już jestem spokojna - dodałam ciszej. Starałam się chociaż na moment udawać spokojniejszą. - Zostań z mamą w domu, zajmijcie się Jasonem, proszę. - Spojrzałam na niego błagalnie. - Już jest dobrze, uspokoiłam się, widzisz?
Tata patrzył na mnie uważnie. Powstrzymywałam wybuch głośnego płaczu, choć byłam już na skraju wytrzymania.
- Dobrze, ale napisz jak dojedziesz do szpitala i co z twoim kolegą.
Kiwnęłam twierdząco głową, dziękując tym samym za ustąpienie. Wyminęłam rodziców udając się do przedpokoju. Szybkim tempem ubrałam buty i zarzuciłam na siebie kurtkę. Z komody zabrałam kluczyki do auta i niemal wybiegłam z domu.
Nie wytrzymałam. Z moich oczu zaczęły lać się łzy.
To był on. Byłam tego pewna. To Justin miał ten wypadek. Co jeśli się spóźnię? Co jeśli on...co jeśli on umarł?
Na dźwięk tych słów w mojej głowie, poczułam ogromny ucisk w serce. Nie przyjmowałam do wiadomości, że jemu mogło się coś stać. Nie pozwolę na to, nie pozwolę mu umrzeć.
Weszłam do samochodu, drżącą dłonią wkładając kluczyk do stacyjki. Cała się trzęsłam. To była moja wina. Jego wypadek był przeze mnie.Gdybym go nie okłamała, nie wsiadłby do tego samochodu, nie doszłoby do tego.
- To wszystko moja wina - wydukałam i wybuchłam głośnym płaczem.


Zamknęłam samochód, biegiem udając się do szpitala. Modliłam się, aby to tutaj był Justin. W wiadomościach mówili, że wypadek był na Damon Street, więc ten szpital był najbliższy.
Roztrzęsiona weszłam do środka, poszukując histerycznie jakiegoś punktu informacji.
Serce waliło mi jak młotem. Byłam przerażona. Bałam się, że usłyszę słowa "przykro mi, nie żyje",
Nie dopuszczałam do siebie tej myśli.
W końcu znalazłam recepcję.
- Czy tutaj został przewieziony ten chłopak z wypadku samochodowego? Justin Bieber? - spytałam na jednym tchu. Dosyć młoda kobieta spojrzała na mnie zza biurka.
- Jest pani kimś z rodziny? - spytała przyglądając mi się uważnie.
Kiwnęłam przecząco głową, gdyż łzy blokowały mi umiejętność mowy.
- W takim razie przepraszam, ale nie mogę udzielać takich informacji. Nie mam takiego prawa - odparła.
- Musi pani mi powiedzieć - niemal krzyknęłam i uderzyłam dłonią w biurko.
- Proszę się uspokoić, naprawdę przykro mi, ale...- Przerwałam jej.
- To mój narzeczony, błagam, on jest całym moim światem, musi pani mi powiedzieć czy tutaj jest i w jakim jest stanie. Błagam panią na wszystko, co święte. - Patrzyłam na nią błagalnym wzrokiem, a łzy zalewały moje policzki.
- No niechże pani będzie człowiekiem, przecież widać, że te dziewczyna jest szczera. - Usłyszałam za sobą i odwróciłam się w tamtym kierunku.
Wstawiła się za mną jakaś starsza pani.
- Ale ja naprawdę nie mogę...- Kobieta wyraźnie się wahała. Chciała mi pomóc. Widziałam to w jej oczach.
- Proszę. - Spojrzałam na nią jeszcze raz błagalnym wzrokiem.
- No dobrze. - Westchnęła. - Owszem, ten chłopak został do nas przywieziony jakąś godzinę temu. Jego stan jest krytyczny, znajduje się teraz na sali operacyjnej. Lekarze walczą o jego życie. Musi być pani dobrej myśli, robią co w ich mocy.
Z jednej strony poczułam niesamowitą ulgę. On żył.
Z drugiej strony kłucie w sercu było okropne. To nie była pomyłka. To naprawdę był on. To Justin walczył teraz o życie, w każdej chwili mogłam go stracić, w każdej sekundzie Bóg mógł zabrać go do siebie.
- Może mi pani powiedzieć gdzie jest ta sala? Chce tam posiedzieć i poczekać - szepnęłam drążącym głosem.
- Tym korytarzem prosto do samego końca, a potem w prawo. Na wprost będzie sala.
- Dziękuję, bardzo pani dziękuję. - Kiwnęłam głową i pociągnęłam nosem. Odwróciłam się w kierunku starszej pani, która wstawiła się za mną.
- Pani też bardzo dziękuję. - Zmusiłam się do delikatnego uniesienia kącików ust do góry.
- Wszystko będzie dobrze, moje dziecko. Bóg nad wami czuwa - odpowiedziała i objęła moją dłoń. Poczułam delikatne ciepło w sercu. Gdyby na świecie było więcej takich ludzi, jak ta pani, byłby piękny.
- Bardzo dziękuję - odparłam cicho.
Kobieta lekko się uśmiechnęła dodając mi otuchy i puściła moją dłoń. Powoli się oddaliłam, zakładając ręce na piersi. Szłam w kierunku wskazanym przez tamtą kobietę. Byłam rozbita na małe kawałeczki. Nie potrafiłam opanować łez spływających po moich policzkach.
W końcu doszłam pod salę i znieruchomiałam. Dopiero teraz dosadnie uświadomiłam sobie co dzieje się za tymi drzwiami. Lekarze walczą teraz o jego życie. Walczą o to, aby on mógł zostać tutaj ze mną.

W jednym momencie pękłam i po raz kolejny wybuchłam płaczem. Osunęłam się po ścianie i usiadłam na podłodze.
Schowałam twarz w dłoniach i głośno płakałam.
Przed oczami miałam jego obraz, kiedy klęczał przede mną, błagając, abym nie zostawiała go po raz kolejny. Błagał mnie o to. Chciał się zmienić, chciał, żebym mu pomogła, prosił mnie o to. Potrzebował mnie, potrzebował mojej pomocy, a ja go odrzuciłam. Zostawiam go całkiem samego, zdanego na siebie. Rozbitego psychicznie.
Nienawidziłam siebie. Ten wypadek był moją winą, tylko i wyłącznie moją. To ja powinnam tam leżeć, nie on.

Dlaczego to zrobiłaś, dlaczego odeszłaś beż pożegnania?

I wciąż cię kocham, wciąż jesteś dla mnie wszystkim.

Nie zostawiaj mnie po raz kolejny, drugi raz nie zniosę tego bólu. Nie zniosę, słyszysz? Zabiję się, jeśli teraz znów mnie zostawisz.

Momentalnie wszystko stało się dla mnie jasne. To nie był wypadek. To nie mógł być pieprzony przypadek. On zrobił to celowo, chciał się zabić, chciał zrobić to, co mi obiecał. Ostrzegł mnie, że zabije się, jeśli go zostawię, a ja to zignorowałam. Nie uwierzyłam, że naprawdę to zrobi.
Zamknęłam zapłakane oczy wyobrażając sobie Justina. Momenty, kiedy się uśmiechał. Patrzył na mnie i uśmiechał się. Mówił, że mocno mnie kocha i nigdy nie pozwoli nikomu mnie zabrać. 
Przytulał mnie do swojej klatki piersiowej, jakby chciał schować mnie w swoich ramionach przed całym światem. Pragnął mnie tylko dla siebie, potrzebował mnie, potrzebował mojej pomocy. Tulił tak, jakbym była jego najcenniejszym skarbem. Obiecywał, że nigdy nie pozwoli mnie skrzywdzić.
Spod moich przymkniętych powiek nieustannie wypływały łzy. On nie mógł odejść. Nie umiałabym żyć z myślą, że jego już nie ma. Odszedł i nigdy nie wróci. Nie miałam go przy sobie, ale wiedziałam, że on gdzieś jest, gdzieś żyje, oddycha. 
Nie przeżyłabym jednego dnia z myślą, że jego serce już nie bije. 

Nie mam pojęcia ile czasu minęło. Dziesięć minut, godzina, dwie godziny. Nie czułam czasu. Siedziałam w jednej pozycji wciąż czekając na jakiekolwiek wieści. W końcu delikatnie podniosłam się z podłogi. Założyłam ręce na piersi idąc w kierunku łazienki. 
Nie czułam nawet zmęczenia. Nie czułam nic, poza bólem w sercu. Pragnęłam usłyszeć słowa "wszystko będzie dobrze, żyje". Tylko tego potrzebowałam. 
Wyszłam z toalety, podchodząc do lustra. Spojrzałam w swoje odbicie. Moje oczy miały już dość płaczu, jednak wciąż nie umiały go powstrzymać. 
Oblałam swoją twarz zimną wodą, chcąc choć trochę się otrzeźwić. 
- Będzie dobrze, musi być. - Powiedziałam sama do siebie i założyłam włosy za uszy. Wyszłam z łazienki, idąc z powrotem w kierunku sali operacyjnej. 
Zauważyłam jednego z lekarzy wychodzącego z niej. Od razu do niego podbiegłam.
- Pan operował Justina? Co z nim? Żyje, prawda? Wyjdzie z tego? - mówiłam na jednym wdechu, czując jak moje serce bije coraz szybciej.
- Kim pani jest dla pacjenta? 
- Narzeczoną. Błagam pana, niech mi pan powie co z nim. - Patrzyłam na niego błagalnym wzrokiem stresując się coraz bardziej. Całe moje życie zależało od słów, które miałam za chwilę usłyszeć.
Mina mężczyzny sprawiała, że bałam się coraz bardziej. Był zmartwiony, widziałam to. 
- Proszę usiąść. - Westchnął, wskazując mi na krzesełko. 
- Nie chcę, proszę mówić - odparłam, po czym zacisnęłam mokre od łez wargi. - Tylko błagam, chcę znać prawdę, nawet bolesną.
Lekarz przez chwilę się zawahał. 
- Na razie udało nam się ustabilizować jego stan, jednak nie mogę pani nic obiecać. Wypadek był poważny, to cud, że pani narzeczony w ogóle żyje. Robimy co w naszej mocy, aby utrzymać go przy życiu, ale nie mogę pani okłamywać. Wszystko zależy od tego czy jego organizm przeżyje dzisiejszą noc, to decydujące godziny. 
Słuchałam jego słów i czułam jak ktoś wbija nóż w moje serce. Powoli, dokładnie, coraz głębiej. 
- Jakie są szanse, że on przeżyje? - wydukałam przez łzy. 
- Minimalne. Przykro mi - odpowiedział z wyraźnym żalem. - Wszystko w rękach Boga, niech pani nie traci wiary i modli się, teraz tylko to nam pozostało.
Milczałam. Nie umiałam wydusić z siebie żadnego słowa. Ziemia osunęła mi się spod stóp.
- Gdzie on teraz jest? - szepnęłam.
- Przewieźliśmy go na salę obserwacyjną. 
- Mogę do niego iść?
- Nie wiem czy...
- Proszę - wyszeptałam błagalnie. 
- No dobrze. - Westchnął, widząc w jakim stanie jestem. - Zaprowadzę panią. 
Kiwnęłam głową dziękując i udałam się za mężczyzną. Chciałam być już przy Justinie. Zobaczyć go, dotknąć, pocałować.
- To tutaj. - Wskazał mi na drzwi. 
- Dziękuję - szepnęłam i poczekałam aż lekarz się oddali. Musiałam zebrać się w sobie. Z jednej strony bałam się tam wejść, a z drugiej pragnęłam tego z całego serca. Chciałam już tam być.
Położyłam dłoń na klamce i delikatnie na nią nacisnęłam. Pociągnęłam nosem chcąc uspokoić się choć trochę. 
Zrobiłam krok do przodu wchodząc do pomieszczenia. Moje serce pękło. Zostało kompletnie rozbite. 
Justin leżał tam podpięty do kroplówek i przeróżnych urządzeń. Kompletnie bezbronny i bezwładny. Jego klatka piersiowa unosiła się bardzo powoli, niemal niewyczuwalnie. 
- Kochanie - szepnęłam i zakryłam usta dłonią, aby powstrzymać wybuch płaczu. Zrobiłam kilka, bardzo małych kroków w jego kierunku. Dostrzegałam coraz to kolejne siniaki, rany i zadrapania na jego ciele. Kilka bandaży. 
Moje policzki zalewały się łzami. 
- Kochanie, dlaczego to zrobiłeś - wyszeptałam drżącym głosem i podeszłam do łóżka. Podsunęłam sobie krzesełko stojące obok i usiadłam na nim. Nie umiałam przestać płakać. Nie umiałam wyrzucić z głowy myśli, że to wszystko było moją winą. 
Delikatnie dotknęłam jego dłoni i objęłam ją. Była kompletnie bezwładna. Pogładziłam jego palce, przypominając sobie momenty, kiedy splatał je z moimi. 
- Nie umrzesz, wiem o tym - wyszeptałam. - Po prostu wiem. - Ciężko było mi wypowiadać jakiekolwiek słowa, ponieważ uniemożliwiał mi to płacz. 
- Przepraszam za to, co mówiłam. To były kłamstwa, słyszysz? Kocham cię nad życie, nigdy nie przestałam. Nigdy - łkałam. - Jesteście oboje z Jasonem najważniejsi na świecie, oddałabym za was życie. 
Zawahałam się, sama nie wiedząc dlaczego.
- Jason to twój synek, skarbie. Nasz, malutki chłopiec. - Bardzo delikatnie podniosłam jego dłoń i pocałowałam ją. - Jest do ciebie tak bardzo podobny, byłbyś z niego dumny i mocno być go kochał, wiem o tym. 
Zamilkłam na chwilę musząc opanować choć trochę swoje łzy i oddech. Serce łamało się mocniej i mocniej z każdą, kolejną sekundą. 
- On też by cię pokochał. Całym, swoim, malutkim serduszkiem, bo jesteś jego tatą - szepnęłam w końcu. - Oboje bardzo cię kochamy, nie jesteś sam - dodałam i nie wytrzymałam. Popłakałam się na głos po raz kolejny. 
- Nie możesz umrzeć. - Płakałam obejmując jego bezwładną dłoń. - Nie obchodzi mnie, że lekarze nie dają ci szans, Bóg ci pomoże. 
Spojrzałam na jego twarz. Wyglądał jakby tylko spał. Wyobraziłam sobie, że za chwile się budzi, uśmiecha się i mocno mnie przytula.
- Kocham cię, tak bardzo mocno cię kocham, proszę, nie zostawiaj mnie, nie umieraj. - Rozpłakałam się i objęłam obiema dłońmi jego dłoń, przykładając do swoich ust. - Masz mnie i synka, masz dla kogo żyć, słyszysz? Masz nas, nie jesteś sam na tym świecie - wyjąkałam przez płacz. 
W tym momencie przymknęłam powieki i wypowiedziałam słowa, których choć nie umiałam, musiałam przyjąć do wiadomości.
- Jednak jeśli Bóg uzna, że potrzebuje swojego anioła z powrotem w niebie, to proszę, czuwaj nad naszym synkiem - szepnęłam czując ogromny ból w sercu. - Chroń go z góry i nigdy nie daj skrzywdzić. 
Nagle coś zaczęło się dziać. Aparatura, która przez cały czas działała normalnie i nie dawała o sobie znać, nagle zaczęła piszczeć. Dosłownie po kilku sekundach do pomieszczenia wbiegło kilka osób, w tym dwóch lekarzy. Zrobiło się zamieszanie, a ja nie miałam pojęcia co się dzieje. Wiedziałam tylko, że nic dobrego. 
Lekarze dosłownie wyrzucili mnie z sali. Wpadłam w panikę. Kucnęłam na podłodze histerycznie płacząc.
Boże, proszę, nie zabieraj mi go. 
Skrzyżowałam dłonie  i w głowie powtarzałam modlitwy. On nie mógł umrzeć, nie mógł. 
Kiedy jedna z pielęgniarek wchodziła do sali, udało usłyszeć mi się z niej pojedyncze zdanie: "Tracimy go, serce stanęło, liczy się każda sekunda." 
Zacisnęłam powieki mocniej, nie przestając się modlić. 

___________________________

Przypominam o moim tt - linebfanfiction

129 komentarzy:

  1. nie wiem czemu każdy się tym jara, są lepsze ff XDDDDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po to, żebyś miała zagadkę do rozwiązania ;)

      Usuń
    2. i po co to komentujesz? wyraziłam tylko swoje zdanie, że to ff jest głupie XDDDDD

      Usuń
    3. przeczytaj cale opowiadanie to sie dowiesz

      Usuń
    4. Bo to mój blog i mogę skomentować każdy komentarz nawet po dziesięć razy, jeśli mam taką ochotę? :)

      Usuń
    5. przeczytałam kilka rozdziałów i wcale nie jest takie dobre

      Usuń
    6. to po co czytasz? dla niej to lepiej bo nabijasz wyświetleń ;)

      Usuń
    7. anonima boli dupa,że sam czegoś tak wspaniałego nie wymyślił,ach zazdrość ludzi jest śmieszna i żałosna,nabijasz jej wyświetleń,i te słowa ma głęboko w dupie zapewne:)

      Usuń
    8. Czemu ją besztasz i mówisz, że to zazdrość? Czego ma zazdrościć? Opowiadania? No litośći. Napisała tylko swoje zdanie i od razu bunt. Ma do tego pełne prawo jak Ci którzy się jarają. Nie uważam aby była smieszna i żałosna... napisała to co myśli ale zapomniałam, że takich rzeczy nie można pisać. Kak i własnego zdania. To jest śmieszne i żałosne.

      Kiki.

      Usuń
  2. Nie nie nie nie nie nie on nie moze umrzec. Musi żyć. Mohe serce nie wytrzyma kolejnego smutnego zakończenia

    OdpowiedzUsuń
  3. " - Jednak jeśli Bóg uzna, że potrzebuje swojego anioła z powrotem w niebie, to proszę, czuwaj nad naszym synkiem - szepnęłam czując ogromny ból w sercu. - Chroń go z góry i nigdy nie daj skrzywdzić.'
    najpiekniejsze.
    nie usmiercaj go, blagam.. Prosze.. Tylko go nie zabijaj dobrze? Prosze..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  4. Boze drogi nie mogę w to uwierzyć on ... Mieli być razem :'(((((

    OdpowiedzUsuń
  5. O matkoo nieee nie zabijaj go blagam nie!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. nkenawidzr cie onusi żyć musu

    OdpowiedzUsuń
  7. "Jednak jeśli Bóg uzna, że potrzebuje swojego anioła z powrotem w niebie, to proszę, czuwaj nad naszym synkiem."
    CZY TY CHCESZ NAS ZABIĆ... Proszę Cię, to nie może tak się skończyć, nie może, Justin będzie żył, proszę Cię :"(

    OdpowiedzUsuń
  8. On nie może umrzeć błagam Cię ;( Oni muszą być razem ;( <3

    OdpowiedzUsuń
  9. MOJ BOZE, PLACZS HSHHCSRJXSEBUDSTHVHIIG /brxthersbrooks

    OdpowiedzUsuń
  10. JAK TY MOGLAS NIEBAWIDZE CIERDDRRRBYXCYYIDDKKZZZIXOYIXXYXUFGIOFUXD

    OdpowiedzUsuń
  11. PROSZE CIE NIE ZABIJAJ GO, ON MA ZYC
    ONI MAJA BYC RAZEM I SIE CIESZYC ZYCIEM, SOBA, MAJA SIE CIESZYC ROZUMIESZ ON MA ZYC MAJA BYC SZCZESLIWI POWTARZAM TO NIE WIERZE PLACZE, DUSZE SIELZAMI

    OdpowiedzUsuń
  12. Rycze :( błagam on musi żyć

    OdpowiedzUsuń
  13. kurwa rycze, on nie może odejść

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeju placze ;(( Justin zyj

    OdpowiedzUsuń
  15. kocham cię i nienawidzę jednocześcnie jeju błagam, nie zabijaj go, on zasługuje na to, by żyć, nie zabieraj jasonowi taty i chanel miłości, jezu nie umiem uspokoić łez, piszesz pięknie, ale nie kończ tego ff źle
    oni muszą być razem, muszą
    czekam na 7

    OdpowiedzUsuń
  16. Boze rycze swietny rozdzial

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja pierdole dziewczyno, rycze po prostu po raz kolejny... W glowie sobie to wszystko wyobrazalam.. Jezu...
    Jestes cudowna i masz talent ! Pisz dalej :) powodzenia !!

    Kurwa on musi zyc .

    OdpowiedzUsuń
  18. nie zesrajcie się tak tutaj hahahha żałosne jesteście ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Cala się trzese a serce mi wali jak nienormalne blagam niech on żyje proszę tak strasznie

    OdpowiedzUsuń
  20. ON
    MUSI
    PRZEŻYĆ,
    ROZUMIESZ?????
    :))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  21. Na pewno słyszał o dziecku dlatego tak sir stało płacze

    OdpowiedzUsuń
  22. W TAKIM MOMENCIE JEZU

    OdpowiedzUsuń
  23. no i mam nadzieję że jednak przestaniesz pisać, bo to jest zjebane

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przestanę, przykro mi, pozdrawiam :)

      Usuń
    2. raczej ty:)

      Usuń
    3. Po co ty wlazisz i krytykujesz.?! Nie podoba ci sie ok. Zostaw to dla siebie.

      Usuń
  24. O moj Boze blagam nje zabijaj go ;((( nie usmiercaj Justina prosze :( kurwa, blagam Cie. to jest cudowne, Ty jestes cudowna, sposob w jaki piszesz, omfg kocham ;( ale blagam Cie nie zabijaj go, on musi zyc, prosze ;(

    OdpowiedzUsuń
  25. Ciebie osobo wyżej pojebało?! Sory ale sadne ff nie jest lepsze od tego. Jesteś albo slepa alno głupia. No ale czytaj co chcesz.

    A co do ff to omg boski rozdział jak zwykle!!!!!! Kocham cię.
    I tak wiem ze on przeżyje nie ma innej opcji. Jakbyś chciała zakończenie bez happy andu to byś nie pisała specjalnycg rozdziałów
    Ily ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. są lepsze, znasz tylko jedno ff i się nim jarasz XDDDDDDD żałosna jesteś

      Usuń
    2. Przeczytałam ff sama nwm ile ale mega dużo.
      A tobie żal dupe ściska pewnie dlatego ze nikt nie chce czytać twojego zapewne.
      Pzdr :):)

      Usuń
    3. może i są lepsze, ale to się bardzo wielu osobom podoba i tyle, nie rozumiem jaki masz problem :)

      Usuń
  26. O mój Boże, płacze.
    Jeśli on umrze to przysięgam, że Cię znajdę.
    Ok, tyle, idę płakać dalej

    OdpowiedzUsuń
  27. :((((((((((((((((!!!!

    OdpowiedzUsuń
  28. nienawidze cie ja soe lzaji dusze japiehfkle

    OdpowiedzUsuń
  29. ja sie ak cholernie boje co sie z nim stanie, chce zeb on zyl jejku jsajdfdsg :(

    OdpowiedzUsuń
  30. Czy wy wszyscy serio myślicie że on umrze? ! Hahaah no proszę was.!
    Przecież specjalnoe pisze te rozdziały dla tch którzy chcieli happy and! A nie zeby dwa razy kończyć źle ff.
    Ogar troche seroo.
    Ruszcie głowami
    Ps. Rozdział cudowny ♥

    OdpowiedzUsuń
  31. On nie może umrzeć, słyszysz???! Błagam, nie może umrzeć!
    The best ff ever! <3

    OdpowiedzUsuń
  32. To się nie może tak skończyć, Justin musi życ:( Rany, żadne ff nie doprowadziło mnie tyle razy do histerycznego płaczu co twoje ;(
    "Jednak jesli Bóg uzna, że potrzebuje swojego anioła z powrotem w niebie, to prosze, czuwaj nad naszym synkiem" nie uśmiercaj go, proszę proszę proszę jeny nic nie widxę przez łzy :( Moje serce nie wytrzyma nieszczęśliwego zakończenia, załamię się psychicznie :(
    @MOJITOBIEBER

    OdpowiedzUsuń
  33. Przeżyje o to chodzi !
    Jeszcze 4 rozdzialy do konca. Jakby nie przezyl bylyby moze jeszcze z 1/2 a nie 4.
    On bedzie żyć.
    W nastepbum pewnie sie obudzi w kolejnym powie mu o dziecku
    W 3 przyniesie synka a 4 epilog i happy and.
    Proste!

    OdpowiedzUsuń
  34. moje serce, boze...
    uiiuvitrtgf
    @whtshatninkid

    OdpowiedzUsuń
  35. OMG OMG OMG OMG OMG
    UMIERAM JEZU MIAŁAM NIE PŁAKAĆ ALE WIESZ CO? RYCZAŁAM
    Kocham to on musi z tego wyjść,muszę być szczęśliwi,on musi poznać Jasona,muszę pójść na wspólny spacer omg
    LINEB TO ŻYCIE
    @SwaglandJB

    OdpowiedzUsuń
  36. halo no, przecież on ma żyć! ma żyć i być bardzo szczęśliwy z Chanel, pomagać jej wychować Jasona :(
    nie uśmiercaj go, proszę :(
    @saaalvame

    OdpowiedzUsuń
  37. Jestem twarda dziewczyna która nigdy nie płacze i wszyscy o tym wiedza gdyby mnie teraz zauwazyli taka zalana łzami to by mnie wyśmieli. Cieżko jest mnie doprowadzic do łez a tobie ci sie to udało. Życze ci weny zebys dalej mogła pisac coś co wiele osob KOCHA

    OdpowiedzUsuń
  38. BOOOOZE BLAGAM CIE ZACZNIJ PISAC JUZ NOWY ROZDZIAL BO JA UMRE UMRE UMRE UMRE BEZ KOLEJNEGO JAK NAJSZYBCIEJ :)))))) JESTES SWIETNA PISARKĄ I LINMEB TO JEDNO Z DWOCH MOICH ULUBIONYCH FF <3 CZEKAM NA NOWY ROZDZIAL JAK NAJSZYBCIEJ MAM NADZIEJE ZE KROCEJ NIZ TYDZIEN ALE ROZUMIEM ZE NIE MASZ CZASU. DZIEMKUJE ZE PISZESZ TO TE KILKA NOWYCH ROZDZIALOW, MAM NADZIEJE ZE UDA CI SIE COS OSIAGNMAC W PISARSTWIE BO MASZ NIEZWYKLY TALENT DO TAKIEGO CZEGOS <3 JESZCZE RAZ CZEKAMMNA NOWY ROZDZIAL KTORY MAM NADZIEJE POJAWI SIE JAK NAJSZYBCIEJ

    OdpowiedzUsuń
  39. wyje jak bóbr takiego czegoś sie nie spodziewałam <3 ale takie jest to ff zaskakujące. fajnie byłoby jakbyś napisała coś z perspektywy Justina jak leży w szpitalu. Jak jest np w takiej spiączce i on stoi obok i sie wsłuchuje tej rozmowie hdfdbscdfggdbcvhdghdsdv kocham to ! <3 <3 <3 nie każ długo czekać na nastepny rozdział ! <3

    OdpowiedzUsuń
  40. Świetnie piszesz :) i dziękuję że piszesz dalej dla nas kocham Cie za to, nie przejmuj się hejtami bo oni nie są tego warci tylko zazdroszczą :* ŚWIETNY ROZDZIAŁ I CZEKAM NA KOLEJNY

    OdpowiedzUsuń
  41. Boże to jest cudowne *.* On nie może umrzeć.Końcówka taka smutna..Jezu.Oni muszą być razem. i on musi dowiedzieć się o swoim synku zobaczyć go.Nie wytrzymam tygodnia do następnego.

    OdpowiedzUsuń
  42. boże....ja nie wiem co mam tu napisać. pierwszy raz nie wiem co mam napisać w komentarzu pod twoim opowiadaniem. on musi przeżyć bo jakoś nie wierze w to że przez następne 4 rozdziały będzie rozpaczanie chanel po justinie no bo to byłoby troszke bez sensu XD mam nadzieję że on to wszystko co chanel mówiła usłyszał. to że ma synka, że ona go kocha nad życie i dlatego tak zareagował jego organizm...ja nie wiem.
    mówię sobie to samo co chanel w łazience przed lustrem "będzie dobrze, musi być"
    @szarymalik

    OdpowiedzUsuń
  43. Błagam.. Tylko na tyle mnie stać.. Błagam szczesliw zakonczenie...

    OdpowiedzUsuń
  44. boze nie .... prosze nie

    OdpowiedzUsuń
  45. Pękam dosłownie...to sie nadaje na książkę i zapewniam zgarnęłabyś wszystko nagrody za nią. Nie dam rady do następnego. Błagam szybko !!!!

    OdpowiedzUsuń
  46. aż się popłakałam, jak możesz zakończyć w takim momencie?
    czekam z niecierpliwością na następny, mam nadzieję, że przeżyje.

    OdpowiedzUsuń
  47. Justin musi przeżyć, to nie może się tak skończyć.

    OdpowiedzUsuń
  48. ON MYSI ŻYĆ :'( Ja się chyba załamie:( Rozdział zajebisty jak zwykle ♥ Czekam na nast :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Ola ( ilykidrauhlzx)23 listopada 2014 18:42

    JA CIE NAPRAWDĘ ZNAJDĘ, JEZELI ON UMRZE I JESLI NIE BEDA RAZEM
    JEZUUU RYCZE JAK GLUPIA
    Kocham cię <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ola ( ilykidrauhlzx)23 listopada 2014 18:45

      Nie mam pojęcia czemu, ale wydaje mi się, że w następnym rozdziale będzie ich nienarodzone dziecko i Justin z tego wyjdzie, cholera musi wyjść

      Usuń
  50. O Matko ! On musi zyc ��

    OdpowiedzUsuń
  51. prosze niech on zyje prosze :*

    OdpowiedzUsuń
  52. Znowu płakałam :( jezu nie on nie może teraz odejść, on słyszał przecież wszystko co ona do niego mówiła, jeju przyznała się, kocha go on to wie, słyszał muszą być szczęśliwi, Justin musi się zająć swoim synkiem ... Cudny rozdział kochanie, weny i czekam na nn <3
    http://whatever-will-happen-we-r-4ever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  53. OMFG!!! ON NIE MOZE UMRZEC... BLAGAM!!! PROSZE.. NIECH ON TO PRZEZYJE I JUZ WSZYSTKO BEDZIE DOBRZE... OMG!!! TAK STRASZNIE SIE O NIEGO BOJE... Dawaj szybko nastepny rozdzial @Alex41789

    OdpowiedzUsuń
  54. nienienienienie, nieeeeee! on musi .żyć o Boże, nie rób tego! on ma żyć!

    OdpowiedzUsuń
  55. No super że w takiej chwili przerwałaś dzieki wiesz :-\
    Super rozdział czekam na następny :-D

    OdpowiedzUsuń
  56. WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE, ON BĘDZIE ŻYŁ. PROSZĘ, NIECH JUSTIN BĘDZIE ŻYŁ, NIE UŚMIERCAJ MI GO TU, BO JA NIE WYTRZYMAM, PŁACZE
    On będzie żył, prawda? Błagam cię furegvbury
    Już się nie mogę doczekać kolejnego rozdziału. Mam nadzieję, że z Justinem będzie wszystko w porządku /@bizzlessmile

    OdpowiedzUsuń
  57. Płaczę ;c Bolesne dla mnie wspomnienia ni się przypomniały... U mnie nie było szczęśliwego zakończenia. Ciekawe jak bd tu. Czekam xx

    OdpowiedzUsuń
  58. Ja pierodle kocham cię ale proszę cię do cholery nie zabijaj go proszeproszeproooooszeeeee

    OdpowiedzUsuń
  59. Cuuudddoooo ♥ ♥ ♥ Tylko błagam nie rób tak aby on stracił pamięć bo to wtedy głupie będzie ♥ Zapraszam --> http://loved-justinbieber-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  60. boję się o Justina sdhusdjhf
    ale rozdział wyszedł ci świetnie! czekam na następny i zapraszam do siebie http://thisisnotpossiblebaby.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  61. ryczę ryczę ryczę tak bardzo ryczę, jestem cała zaryczana
    dziewczyno co ty ze mną robisz.
    jesteś wspaniałą pisarką i piszesz to co ty chcesz, piszesz tak jak sobie zaplanowałaś i obawiam się najgorszego, chodź wciąż się łudzę, że jednak on przeżyję oby. inaczej się chyba przejdę
    kocham cię jezu już chcę kolejny rozdział fjaklfklafmklamfklamkl płaczę tak bardzo <3
    jesss

    OdpowiedzUsuń
  62. Cud, miód, malina fjxjsnxisk Ale on musi żyć! Błagam cie dziewczyno dodaj jak najszybciej rozdział bo nie wytrzymam bsjsjd ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  63. Żadne ff czytane od środka nie jest fajne tak apropo. A ten fanfic kocham jest cudowny. Mam nadzieję że Jus przeżyje i pozna syna i będzie się leczył

    OdpowiedzUsuń
  64. płacze no jestes najlpesza :( <3 ale on nie mzoe umrzec prosze no

    OdpowiedzUsuń
  65. O fuck to jest perfekcyjne

    OdpowiedzUsuń
  66. Booże tyle łez nienawidzę i kocham cie za ten rozdział proszę jeśli będzie to możliwe dodaj następny jak najszybciej :'(

    OdpowiedzUsuń
  67. o ja pierdole kurwa mac czy ja w ogóle jeszcze wiem jak się oddycha hanxksnzkanzjx

    OdpowiedzUsuń
  68. Jezu on nie moze umrzec musi zyc 😭😭😭😭 musi sie dowiedziec ze Jason to jego syn

    OdpowiedzUsuń
  69. jejku to jest najpiękniejsze,najlepsze,najwspanialsze ff o Justinie jakie przeczytałam,a przeczytałam takich wiele i to jest najlepsze,wszystkie emocję,które przeżywają postacie są pisane prosto od serca,dokładnie wszystko perfekcyjnie opisane,nie zdarza mi się płakać i przeżywać różne ff ale to po prostu mnie doprowadza do łez,jesteś wspaniała,nie olewasz czytelników,jesteś wspaniała po prostu,mogę to z czystym sumieniem polecić każdemu,nic mi się tak świetnie nie czytało jak to,nie mogę się doczekać kolejnych bo się szczerzę boję końca,mam nadzieję,że on przeżyję,piszesz tak,że naprawdę w życiu bym się nie spodziewała tego co się wydarzy,to jest super,gratulację i powodzenia w dalszych opowiadaniach:)

    OdpowiedzUsuń
  70. Łzy mi prawie na sam koniec poleciały coś cudownego . Cieszę się ,że zdecydowałaś się na te dodatkowe rozdziały

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "prawie"?!!?!???! DAMN! Ja tu sie dusze:'))) zaraz wypluje pluca, nie moge zlapac oddechu... / ksza

      Usuń
  71. Nie! Nie! Nie! Justin nie może umrzeć! Błagam, niech stanie się cud i on przeżyje. ♥ Musi poznać Jason'a. Naprawdę. To nie może się tak skończyć.
    Czekam z niecierpliwością na nn ♥ Mam nadzieję, że dodasz szybko w przyszłym tygodniu bo nie mogę się doczekać. Martwię się i boję o Justina. ♥
    zapraszam do mnie fuck-everything-im-belieber.bloblo.pl

    OdpowiedzUsuń
  72. zazdroszczę Ci tylu czytelników, jak Ty to robisz? chciałabym mieć tak ogromny talent jak Ty ♥
    fuck-everything-im-belieber.bloblo.pl

    OdpowiedzUsuń
  73. :OOOOO ja już nawet nie wiem jak mam to skomentować. Jedna wielka drama. Kocham Cię!


    www.collision-fanfiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  74. O moj boze... czytajac ten rozdzial az sciskalo mi sie serce. Boziu. Ile lez.

    OdpowiedzUsuń
  75. Rycze caly rozdział :'''''( oni MUSZĄ być razem, Justin musi poznać swoje dziecko. kochaam cie dziewczyno, masz talent, każdy rozdział jest taki opisany, że można to sobie bezproblemowo wyobrazić, gratuluje talentu <3
    P.S. Wstaje jutro do szkoły o 5 rano, a nie wiem jak sie pozbieram po tym rozdziale...

    OdpowiedzUsuń
  76. o maryjo...to za dużo jak dla mnie
    ide się schować pod koc aby troszke sobie poplakac- oby pomogło :(

    OdpowiedzUsuń
  77. Morze łez. Umarłam. Jezu. On nie może umrzeć. Wyje. Nie może. On musi wiedzieć że ma synka! Ja pierniczę, nie dam rady nic sensownego napisać bo cała się trzęse. Kocham cię. Czekam na kolejny. @madlajn_x

    OdpowiedzUsuń
  78. szkoda, ze to jednak on mial ten wyadek..i dzieki temu chanel już zmienila swoje zdanie i jest przy nim....ale zobaczyy jak rozwinie się to dalej :)

    ale musze Cię pochwalić bo poprawiasz się bardzo w technice pisania, dużo lepeij sięt o czyta teraz niż pierwsze rozdziały:)

    OdpowiedzUsuń
  79. Nie wiem co napisać.... Może zacznę od początku. Kiedy tutaj trafiłam, było to moje pierwsze opowiadanie. Podchodziłam do tego sceptycznie, opowiadanie jak opowiadanie, przeczytam, nic mi się nie stanie od kilku rozdziałów..... Kiedy zaczęłam czytać Lineb, naprawdę zaczęło mi się to podobać. Coraz częściej tutaj wychodziłam i czytałam kolejne rozdziały. Dzięki temu jeszcze bardziej polubiłam samego Justina.
    Dla mnie nie jest to tylko blog, na którym zamieszczasz jakieś tam opowiadanie. To może się wydać chore, ale ja zaczęłam nim żyć XD Cały czas gadałam przyjaciółkom o ty, co się u nich dzieje, że uciekli, że zaczął ją bić. Z każdym rozdziałem coraz bardziej się w to wczuwałam, aż zaczęłam płakać. Na samym końcu, na epilogu nie mogłam dojść do siebie. Wiadomość, że ona odeszła, że zostawiła go samego, że nie będzie drugiej części, doprowadzała mnie do rozpaczy. Aż do momentu, w którym oznajmiłaś, że zrobisz dodatkowe rozdziały.
    Błagam Cię, mogę nawet na kolanach....
    Niech on przeżyje. Chciałaś zrobić inne zakończenie, szczęśliwe. Nie zabijaj go, już starczy, że teraz płacze jak głupia w szkole, na przerwie, a co dopiero będzie, kiedy on oficjalnie umrze.
    Możesz go zabić, ale jak będzie miał 80 lat, jak przeżyje cudowne życie z Channel.
    Proszę Cię, nie zabijaj go........ /Krl

    OdpowiedzUsuń
  80. japierdole, zajebisty rozdzail, kocham mocno czekm]am na nn :*

    OdpowiedzUsuń
  81. Ja wiem, ze on nie umrze, nie moze!

    To mialo sie tqk dobrze zakonczyc, a tylko wyciska lzy... :')

    Dziekuje, ze piszesz <3

    OdpowiedzUsuń
  82. KURWA MAC NIE WYTRZYMUJE OD PLACZU IONI MUSZA BYC RAZEM, NO NIE MOGE, MUSI ZYC, MA DLA KOGO

    OdpowiedzUsuń
  83. ON NIE MOŻE UMRZEĆ, PO PROSTU NIE MOŻE, ON BĘDZIE ŻYŁ, JAK TO WIEM, BĘDZIE DOBRZE, PROSZĘ CIĘ.. KOCHAM CIĘ, KOCHAM TO FANFICTION, KOCHAM CHANEL, KOCHAM JUSTINA, KOCHAM TEN ROZDZIAŁ <3

    OdpowiedzUsuń
  84. omg !!!!
    jezu chryste
    atak serca ...
    **umarłam**

    OdpowiedzUsuń
  85. Blagam cięnie nie nie nie nie nie nie nie nie nie. Nie chce znowu płakać przez ten fanfiction. Przecież oni mieli razem żyć dlugo i szczesliwie. Przecież miało być tak pięknie.

    OdpowiedzUsuń
  86. Boze to jest takie piekne :'(

    OdpowiedzUsuń
  87. Pierwsza część była fajna. Czytałam z zapartym tchem. Zakończenie kompletnie bez sensu, ale cóż...to już Twoja sprawa :) Jednak druga część bardzo rozczarowująca i banalna. Kocha ją, oba jego ale nie będziemy razem bo nie! O! Zrobię Ci na złość. Takie trochę bez sensu i przewidywalne. Przeczuwałam ten wypadek i proszę... jest :) No nic...to chyba tyle. Podoba mi się Twój styl pisania bardzo, żeby nie było :)

    I jest to moje zdanie, tak więc proszę bez hejtów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram ! A i tak przecież on nie umrze bo te dopelnienia sa pisane dla 'happy-endu' wiec jego smierc nie mialaby w ogóle sensu.

      Usuń
    2. Nie chcę "dowalać się" do twojego zdania, bo wyraziłaś w kulturalny sposób swoją opinię, ale korzystając z twojego komentarza chcę po raz setny coś wam wyperswadować.
      To NIE JEST druga część! To jest kilka rozdziałów specjalnych. One nie mają być pełne akcji, napięcia i tak dalej. Ja w ogóle nie miałam ich pisać, chciałam zakończyć to opowiadanie z tym "bezsensownym" według Ciebie zakończeniem i mi to ogromnie odpowiadało.
      Widziałam jednak, że wiele osób liczy na inne zakończenie, dlatego zdecydowałam się na te kilka rozdziałów. Masz prawo do swojego zdania, masz prawo napisać, że Ci się to nie podoba, ale błagam, do cholery, nie zarzucajcie mi, że to jest banalne i nudne, bo jakie mają być rozdziały bonusowe, które sprowadzają się tylko do tego, żeby dodać inne zakończenie.
      A, muszę się jeszcze odnieść do słów "Kocha ją, ona jego, ale nie będziemy razem, bo nie". Przepraszam, ale jeśli nie widzisz powodu dla którego Chanel nie chce do niego wrócić i uważasz, że to jest powód "bo nie" to bez urazy, ale uważam, że moje opowiadanie nie jest dla Ciebie, bo do po prostu do Ciebie nie trafia i go odpowiednio nie zrozumiałaś.
      To chyba tyle.
      Pozdrawiam

      Usuń
  88. Kocham, świetnie

    OdpowiedzUsuń
  89. Zapraszam do mnie :) http://just-believe-in-your-dream.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  90. On i tak nie umrze. A poza tym rozdzial srednio mi sie podobał . Wydawalo mi sie ze będzie w nim wiecej informacji a nie tylko to ze Chany bd w szpitalu itd. Mysle ze nastepny będzie lepszy. Do nastepnego !

    OdpowiedzUsuń
  91. powiedz, ze on nie umrze :) :) POWIEDZ ��������������

    OdpowiedzUsuń
  92. Mam nadzieję że nie umrze ♥♥♥
    Kiedy nn ? :*

    OdpowiedzUsuń
  93. RYCZE! MATKO RYCZE JAK GŁUPIA! :o :c

    OdpowiedzUsuń
  94. wydaje mi sie jakoś kochana ze on będzie żyła i zmienisz swoje zdanie na temat pisania 2 części i zaczniesz kontynuacje bloga .. była bym szczęśliwa gdyby tak było *.* ale to twoja decyzja i zawsze szanuje twoje decyzje <333 jak zawsze świetnie napisane :*

    OdpowiedzUsuń
  95. Ja również byłabym szczesława gdybyś kontynuowała to opowiadanie ! moglabys dodawać je.co tydzień tak jak to robisz teraz . Oczywiście szanuje twoja.decyzje , ale mam malutka nadzieję.ze zmienisz zdanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  96. Kurde on musi zyc ! Nie ma innej opcji ! A rozdzial genialny ! Czekam na kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń
  97. Jezu wspaniałe <3 a co do kontynuacji bloga to mam nadzieje że jednak się zdecydujesz :) byłabym najszczęśliwsza na świecie i myślę że nie tylko ja :* kocham Cię <3

    OdpowiedzUsuń
  98. nie mecz nas dluzej blagam dodaj nasteony rozdzualdbdjxbejdbe

    OdpowiedzUsuń
  99. BOŻE ŚWIEYT NIE WIDZE NCI PRZEZZ LZY TO NIE MOŻE SI TAK SKOINCZYC NIE KURW. KURDE NIE

    OdpowiedzUsuń