Wyszedłem z jednego z tutejszych marketów otwierając puszkę pepsi. Jakieś piętnaście minut temu dojechałem do Chicago. Chciałem po prostu jak najszybciej wywiązać się z umowy i móc wracać. Wsiadłem do samochodu zatrzaskując za sobą drzwiami. Zrobiłem łyk zimnego napoju wybierając w telefonie numer Luke'a.
- Jestem na miejscu. Podaj adres i godzinę - powiedziałem, kiedy tylko odebrał. Odłożyłem puszkę na miejsce.
- Jest problem - odparł, a ja od razu wiedziałem, że to mi się nie spodoba.
- Jaki?
- Dostałem telefon, że będę mógł odebrać swój towar dopiero za tydzień.
- Kurwa, chcesz mi powiedzieć, że przyjechałem tutaj na marne?
W jednym momencie złość się mnie zagotowała. Zacisnąłem szczękę mając ochotę coś uderzyć.
- Spokojnie. Najlepiej będzie jak wynajmiesz sobie tam pokój w jakimś hotelu na te kilka dni, nie ma sensu jeździć w tę i z powrotem. Poza tym zapłacę cię za ten nieoczekiwany problem. Dostaniesz towar.
Na te słowa moja złość zaczęła powoli ze mnie spływać, a ciśnienie spadać.
- Dobra, niech tak będzie - odparłem i rozłączyłem się nie oczekując na żadną odpowiedź.
Rzuciłem telefon na siedzenie pasażera i odchyliłem się do tyłu.
- Chicago - powiedziałem sam do siebie intensywnie się nad czymś zastanawiając. - Skąd ja kurwa kojarzę to miasto, kojarzy mi się z czymś - dodałem mrużąc lekko oczy. Nie mogłem przypomnieć sobie dlaczego nazwa tego miasta tak bardzo mi się z czymś kojarzyła. Miałem wrażenie, że ktoś kiedyś coś opowiadał mi o tym mieście.
- Nieważne. - Pokręciłem głową i przekręciłem kluczyk w stacyjce odpalając samochód.
Wyszedłem spod prysznica ocierając się ręcznikiem i ubierając. Chciałem się odświeżyć, a potem przespacerować. Najzwyczajniej w świecie przejść. Oszalałabym siedząc w czterech ścianach.
Usłyszałem dzwonek swojego telefonu. Zapiąłem swoje spodnie wychodząc z łazienki. Złapałem za komórkę leżącą na stoliku.
- Co jest? - spytałem siadając na kanapie i przykładając telefon do ucha.
- Obiecałeś, obiecałeś do cholery. - Jej głos wyraźnie się łamał. Dało się w nim usłyszeć smutek i rozżalenie.
Oblizałem wargi wydychając powoli powietrze z ust.
- To nie twoja sprawa - odparłem spokojnie.
- Jak możesz tak mówić?! - Uniosła się.
- Lea, proszę skończ, nie chcę się z tobą kłócić.
- A ja wolę się z tobą pokłócić niż oglądać w trumnie, rozumiesz? - powiedziała prosto z mostu. - Justin przysiągłeś mi po tamtej akcji, że nie tkniesz więcej narkotyków, obiecałeś pójść na odwyk, leczyć się, więc dlaczego dowiaduję się, że znowu ćpasz? Zdajesz sobie sprawę z tego co ty robisz? Niszczysz sobie życie do cholery!
- Nie obchodzi mnie to - powiedziałem obojętnie.
- Nie obchodzi cię, że staczasz się na samo dno?
- Nie obchodzi mnie nic, odkąd ona odeszła.
W tym momencie po drugiej stronie zapanowała cisza. Słyszałem tylko jej oddech. Sam zdziwiłem się z jaką obojętnością wypowiedziałem ostatnie słowa.
- Justin - odezwała się dopiero po kilku sekundach. - Wiem jak bardzo cię to boli, wiem jak bardzo to przeżywasz i jak cierpisz, ale musisz żyć dalej.
Przerwałem jej.
- Gówno wiesz, słyszysz? Gówno wiesz! - Podniosłem głos i rozłączyłem się rzucając telefonem.
Co ona mogła wiedzieć? To nie ona straciła wszystko, co miała. Nie ona, tylko ja. Ja kurwa.
- Pierdolcie się wszyscy - warknąłem i wstałem. Włożyłem na siebie koszulkę wchodząc z powrotem do łazienki.
Skręciłem wchodząc do parku. Włożyłem dłonie do kieszeni wdychając świeże powietrze. Rano zdążyłem jeszcze przyćpać przez co czułem się dobrze. Jeśli w ogóle można tak powiedzieć.
Zastanawiałem się co zrobić ze sobą wieczorem. Wyjść do klubu? Nawalić się, naćpać, a rano obudzić się z okropnym kacem?
To było już normalnością, nie widziałem innej perspektywy życia. Upijałem się, żeby zapomnieć i przez kilka godzin działało.
Kiedy byłem trzeźwy za dużo myślałem. Myślałem o tym, co Ona może teraz robić. Gdzie jest i czy jest szczęśliwa. Zastanawiałem się czy przestała mnie kochać. Ułożyła sobie życie z kimś innym i zapomniała o mnie.
Nie zasługiwałem na nią, nie zasługiwałem na jej miłość, ale byłem pierdolonym egoistą i pragnąłem z całych sił, aby ona wróciła. Prosiłem o to codziennie, może można by było nazwać to modlitwą, gdybym wierzył w Boga. Szczerze, sam nie wiedziałem kogo codziennie prosiłem o jej powrót. Po prostu byłem bezsilny i to jedyne co mi pozostało.
Przechodziłem akurat obok dziewczyny z dzieckiem. Brunetka szukała czegoś w torebce nie zauważając jak z wózka malucha wypada grzechotka, którą upuścił. Schyliłem się.
Podniosłem grzechotkę, która wypadła z wózka i uśmiechnąłem się. Oddałem ją chłopcu, nie spuszczając z niego wzroku. W tym momencie dziewczyna podniosła głowę i na mnie spojrzała.
- Jejku, dziękuję. - Uśmiechnęła się. Wciąż nie spuszczałem wzroku z dziecka. Był uroczy. - Nie ma sprawy - odparłem z uśmiechem. Przykucnąłem i nachyliłem się nad malcem. Wpatrywałem się w niego jak w obrazek sam nie wiedząc czemu.
- Hej - powiedziałem cicho podając mu dłoń. Chłopiec od razu ujął swoimi malutkimi paluszkami moją dłoń i uśmiechnął się. Był najsłodszym dzieckiem jakie w życiu widziałem, przysięgam.
- Chyba od razu cię polubił, on nie uśmiecha się do byle kogo. - Dziewczyna zachichotała, na co ja uśmiechnąłem się szerzej.
- Myślisz? - spytałem ze śmiechem.
- Tak. - Zawtórowała mi.
Spojrzałem na nasze złączone dłonie. Jego maleńka rączka oplatała moje palce. Wydawało się, że nie miał zamiaru mnie puścić. Poczułem ciepło rozchodzące się po moim sercu. Pierwszy raz od odejścia Chanel poczułem coś takiego. Wpatrywał się we mnie tak samo intensywnie jak ja w niego. Jakby czuł coś podobnego.
Przez moment wyobraziłem sobie, że to mój synek. Mój i Chanel. Wyobraziłem sobie jak mogę codziennie go do siebie przytulać, nosić na rękach i bawić się z nim. Mogę widzieć jak z dnia na dzień staje się coraz większy i uczy czegoś nowego, aż pewnego dnia mówi do mnie "tata". Tak bardzo o tym marzyłem.
Ale na marzeniu się kończyło.
- Przepraszam, na pewno chcesz już iść, a ja zajmuję ci czas. - Otrząsnąłem się.
- Nie ma sprawy. - Odparła z uśmiechem.
- To na razie, mały. Bądź grzeczny i słuchaj mamy. - Zaśmiałem się patrząc w jego brązowe oczka.
- To nie mój synek. - Dziewczyna odezwała się przekładając ciężar ciała na jedną nogę. - Mojej przyjaciółki - dodała z uśmiechem.
- Przekaż jej, że ma ślicznego synka i jest szczęściarą - odparłem całkowicie szczerze. Próbowałem puścić chłopca, jednak ten nie miał najmniejszego zamiaru puścić mojej dłoni. Zaśmiałem się równocześnie z brunetką.
- Wow, naprawdę cię polubił - odparła i podeszła do mnie, aby móc spojrzeć na dziecko od przodu. - Jason puść - zwróciła się do chłopca. Ten jednak wyraźnie się sprzeciwił. W końcu, kiedy zabrałem swoją dłoń, zupełnie się rozpłakał.
Czułem jak moje serce kompletnie przy nim mięknie.
- Pan nie może z nami iść, kochanie. - Próbowała go uspokoić. Patrzyłem na jego zapłakane oczka i pękało mi serce. - No już, skarbie, wracamy teraz do mamusi, na pewno się za tobą bardzo stęskniła - dodała i wróciła na wcześniejsze miejsce.
- Nie przejmuj się, zaraz przestanie płakać - powiedziała. - I jeszcze raz dzięki. - Uśmiechnęła się. Wcale nie chciałem odchodzić, chciałem móc wpatrywać się w niego tak do końca dnia, albo i dłużej.
Odwzajemniłam gest, Pogłaskałem chłopca po policzku i oddaliłem się, aby nie prowokować więcej jego płaczu.
*
- A kto to wrócił, co? - Od razu skierowałam się do drzwi, kiedy Melanie wróciła z Jasonem ze spaceru. Minęły może dwie godziny, a ja już cholernie stęskniłam się za synkiem. Chłopiec od razu szeroko uśmiechnął się na mój widok. Wzięłam go na ręce od Mel, przytulając do siebie.
- Byłeś na spacerku, tak? - mówiłam do niego. Wystarczyło, że nie miałam go przy sobie godzinę, a zaczynałam tęsknić jak szalona. Brakowało mi jego słodkiego uśmiechu. Był moim oczkiem w głowie. Najważniejszy na świecie.
Jason klasnął w rączki ucieszony.
- Spotkaliśmy dzisiaj baaardzo fajnego pana. - Mel przeciągnęła wyraz dając mi do zrozumienia, że naprawdę był "bardzo fajny".
Zaśmiałam się.
- O, a jakiego? - spytałam trzymając synka na rękach.
- Jason upuścił grzechotkę i jakiś chłopak do nasz podszedł i mu ją oddał. Potem chwilę pobawił się z Jasonem. Jezu, on był idealny - dodała rozmarzona i opadła na kanapę. Parsknęłam śmiechem.
- A co na to Jason? Przecież on nie lubi obcych, od razu zaczyna płakać, kiedy ktoś go zaczepia - spytałam zdziwiona.
- Właśnie! - dodała podekscytowana. - To było naprawdę dziwne. Ten chłopak miał do niego tak dobre podejście, że Jason od razu zaczął się do niego uśmiechać i złapał jego dłoń. A wiesz co było na końcu? W ogóle nie chciał puścić jego ręki, kiedy musieliśmy już iść. Rozpłakał się, kiedy tamten chłopak odszedł i płakał przez pół drogi do domu!
Słuchałam jej z lekkim niedowierzaniem. Mój Jason? Ten, który uśmiecha się tylko do mnie, mamy, taty, Jay'a i Mel? Muszę przyznać, że byłam w szoku.
- No to on naprawdę musiał być bardzo fajny skoro nawet Jason go polubił.
- Był. - Westchnęła moja przyjaciółka, po czym obie wybuchłyśmy śmiechem.
Siedziałam po turecku na podłodze wpatrując się w leżącego przede mną na grubej, miękkiej kołdrze Jasona. Rozśmieszałam go robiąc zabawne miny i bardzo delikatnie łaskocząc. Chłopiec śmiał się w głos.
Zastanawiam się jak do cholery mieszkało się w domu bez mojego szkraba. Było tak cicho, smutno, nudno. Jason był oczkiem w głowie rodziców.
Dobrze pamiętam moment kiedy wróciłam do domu po ucieczce od Justina. Mama rzuciła się na mnie cała we łzach przytulając do siebie tak mocno, jak tylko potrafiła. Płakałyśmy obie. Cały czas powtarzała jak bardzo mnie kocha i jak bardzo dziękuje Bogu, że jej mnie oddał.
Potem podszedł do mnie tata. Oczekiwałam, że do końca życia będzie miał do mnie żal za ucieczkę, że nie okaże mi żadnych uczuć, ale myliłam się.
Podszedł do mnie i wtulił w siebie. Głaskał po włosach tak, jak wtedy gdy byłam małą dziewczynką. Prosił abym przysięgła, że już nigdy im tego nie zrobię i powiedział, że jestem jego jedynym dzieckiem i kocha mnie najmocniej na świecie.
Dopiero kiedy sama zostałam matką zrozumiałam co musieli przeżywać moi rodzice. Jak bardzo ich skrzywdziłam. Przez długi czas nie mieli pojęcia co się ze mną dzieje. Umarłabym gdyby to Jason gdzieś zaginął.
Pamiętam jak przez długi czas byłam nakłaniana przez policję do zdradzenia miejsca pobytu Justina. Nigdy nawet nie zająknęłam się w bronieniu go.
Mówiłam, że nigdy do niczego mnie nie zmuszał, wyjechałam z własnej woli. Przysięgałam, że nigdy nie zrobił mi krzywdy, zawsze był dla mnie dobry. Nie szukali go. Nie mieli do tego podstaw, gdyż zaprzeczyłam zarzutom mówiącym o uprowadzeniu i znęcaniu się.
Ten okres był najtrudniejszy na świecie. Tak bardzo bałam się, że stracę dziecko. Byłam na skaju wytrzymania psychicznego, ale trzymała się dla mojego maleństwa, które we mnie rosło.
Pamiętam też moment kiedy powiedziałam rodzicom o ciąży. To było mniej więcej tydzień po moim powrocie do domu. Dodałam, że to dziecko jest wynikiem miłości i chcę je urodzić i wychować.
Nie kryli zdziwienia i strachu przed tym czy w takim stanie psychicznym dam sobie radę, ale nigdy mi tego nie powiedzieli. Wspierali mnie od samego początku. Obiecali, że mi pomogą i dotrzymali słowa.
Pomogłam chłopcu się podnieść. W ostatnim czasie nauczył się prawie całkiem samodzielnie siedzieć z czego byłam ogromnie dumna.
- Siedzisz sobie? - Uśmiechnęłam się. - Taki już jesteś duży, że umiesz sam siedzieć? - dodałam trzymając jego rączki.
- My wychodzimy, kochanie. Wrócimy za jakieś dwie godzinki. - Tata wszedł do salonu, w którym bawiłam się z Jasonem.
Poprawił zegarek na ręce podchodząc do nas.
- Bawcie się, niedługo będziemy.
Pocałował w czubek głowy mnie i wnuka.
Na początku nie potrafił tego zrozumieć. Jak jest malutka córeczka może być mamą? Przecież dopiero co sama była dzieckiem, dopiero co prowadził ją do przedszkola. Dla mamy to było łatwiejsze, dla taty zawsze byłam, jestem i będę jego małą córeczką.
Usłyszałam dźwięk zamykanych za rodzicami drzwiami.
- No i zostaliśmy sami. - Westchnęłam. - Chodź kochanie, zadzwonimy do wujka Jay'a.
Wzięłam synka na ręce udając się z nim w kierunku kuchni, w której zostawiłam swój telefon. Mieliśmy się dzisiaj wieczorem spotkać w kawiarni, więc chciałam ustalić dokładną godzinę. Jedną rękę wybrałam numer chłopaka i przyłożyłam telefon do ucha.
- Jason, nie gryź tego, to jest be. - W przerwie między wysłuchiwaniem sygnałów zabrałam z buzi dziecka ścierkę, którą złapał ze stołu, gdy się nachylałam.
- Hej - powiedziałam w końcu, kiedy usłyszałam "halo".
- Hej - odpowiedział, a ja wyczułam, że się uśmiecha.
- Dzwonię, bo w końcu nie ustaliliśmy godziny. - Uśmiechnęłam się zabierając z rąk Jasona ścierkę, którą ponownie wkładał do buzi i wyszłam z kuchni.
- No tak, racja. - Zaśmiał się. - Kiedy będziesz wolna?
- Rodzice mówili, że wrócą za jakieś dwie godziny i obiecali, że przypilnują małego przez godzinkę, więc będę mogła wyjść.
Weszłam do pokoju synka i włożyłam go do łóżeczka. Dałam mu jak największą ilość zabawek, chcąc zająć go czymś na moment mojej rozmowy przez telefon.
Usiadłam na fotelu przyciągając kolana do siebie.
- W takim razie dziewiętnasta, tam gdzie zawsze?
Miał na myśli naszą ulubioną kawiarnię, w której zawsze się spotykaliśmy.
- Okej, mi pasuje.
- Więc do zobaczenia.
- Pa. - Uśmiechnęłam się i rozłączyłam.
Jason zapłakał niezadowolony z tego, że musiał przez chwilę siedzieć sam w łóżeczku. Odłożyłam komórkę na szafkę i podeszłam do dziecka.
- No już do ciebie idę, mały złośniku.
Weszłam do kawiarni, widząc już z daleka, czekającego na mnie Jay'a. Uniosłam kąciki ust podchodząc do stolika przy którym siedział. Chłopak wstał witając się ze mną. Pocałował mnie w policzek, odsuwając dla mnie krzesełko.
- Dziękuję - odparłam i usiadłam naprzeciw. Byłam dzisiaj jakoś dziwnie rozkojarzona.
- Co dla ciebie zamówić? - spytał.
- Cappucciono.
Powiesiłam swoją torebkę na krzesełku, zakładając nogę na nogę. Po chwili podeszła do nas kelnerka, a Jay złożył zamówienie.
Przez cały czas czułam się jakoś nieswojo. Serce biło mi za szybko, a w brzuchu czułam dziwne ukłucia. Nie mogłam skupić się na rozmowie.
Kiedy po raz setny obejrzałam się za siebie chłopak zwrócił mi uwagę.
- Co jest Chanel? - spytał w końcu.
- Nie wiem, mam złe przeczucia. - Westchnęłam.
- To znaczy?
- Czuję, że coś się wydarzy. Cholernie intensywne uczucie, boję się - powiedziałam całkiem szczerze. Czułam, że coś wisi w powietrzu i coraz bardziej mnie to martwiło. - Ale nieważne - dodałam po chwili. - To tylko moje głupie przeczucia. - Zaśmiałam się nie chcąc dłużej rozmawiać na ten temat.
- Mów lepiej to, co zacząłeś.
Chłopak uśmiechnął się i już miał kontynuować to, co zaczął wcześniej, kiedy spojrzał na mnie w jednej sekundzie z jego ust zniknął uśmiech.
- Znów to nosisz? - spytał, a ja spojrzałam na niego zdezorientowana.
- Co? - Spuściłam wzrok i już wiedziałam o co chodzi. Podczas ostatnich porządków w szafie znalazłam tamto pudło z pamiątkami. Pamiętnik i ten naszyjnik, który zdjęłam jakoś po urodzeniu się Jasona.
C&J.
Nie wiem dlaczego znów go założyłam. Poczułam taką potrzebę. Tak po prostu.
- Tak i co z tego? - Nie zamierzałam się z tego tłumaczyć.
- Dlaczego? Dlaczego do cholery?! - Uniósł głos.
- Ciszej. - Upomniałam go. - Tu są ludzie.
- Dlaczego on? Dlaczego nie chcesz dać szansy mi? Wolisz tego potwora, który cię bił, tak? - Jego słowa były jak sztylet prosto w serce.
- Wolisz tego, który się nad tobą znęcał i traktował cię jak szmatę?
Nie wytrzymałam. Nie mogłam dłużej tego słuchać. Gwałtownie wstałam i zabrałam swoją torebkę kierując się do wyjścia.
- Chanel czekaj, przepraszam! - krzyknął za mną.
- Daj mi spokój!
Wyszłam z kawiarni czując jak w moich oczach zbierają się łzy. Prawie biegłam chcąc znaleźć się już w samochodzie. Jak mógł? Wiedział jak bardzo to boli.
Weszłam do samochodu zatrzaskując za sobą drzwi, po czym rozpłakałam się jak dziecko.
On nie był potworem.
On nie jest potworem.
Przekręciłam kluczyk w stacyjce i odjechałam, chcąc znaleźć się już w domu.
*
Zaparkowałem przy pobliskiej kawiarni i wyszedłem z auta, gasząc przy tym papierosa. Miałem ochotę napić się dobrej kawy, poza tym nie miałem nic lepszego do roboty. Wchodząc do środka minął mnie jakiś koleś. Przeszedł obok mnie z prędkością światła, będąc wyraźnie czymś wkurzony. Nie miałem okazji bliżej mu się przyjrzeć, ale wydawało mi się, że skądś go kojarzę.
Zresztą, nieważne.
Wszedłem do środka siadając przy jednym ze stolików.
_______________
1) Niektóre z was wciąż nie rozumieją o co tutaj chodzi (mam na myśli rozdziały specjalny), więc proszę, przeczytajcie to, co tu napisałam - http://ask.fm/lovecakex/answer/118871718459
2) Proszę, komentujcie, to dla mnie ogromnie ważne. To mnie bardzo motywuje i ma wpływ na to co ile pojawia się rozdział.
3) Chciałabym polecić bloga - you part of me
4) Jeśli chcecie być na bieżąco ze spojlerami nowych rozdziałów itd. to zaobserwujcie mnie na tt - @linebfanfiction
5) Proszę, nie miejscie pretensji o to, że rozdziały są krótkie i nie ma w nich akcji. To NIE JEST druga część. To tylko takie dopełnienia.
Much love x
Pierwsza kocham tt@bizbrauhl
OdpowiedzUsuńCholera Znkksdkkkbdg
OdpowiedzUsuńCholera Znkksdkkkbdg
OdpowiedzUsuńDziewczyno ja znów ryczę, jak oni na końcu tego opowiadanie nie będą szczęśliwą rodziną w 3 z Justinem to chyba się zabiję ;( Widać, że jeśli dowiedziałby się, że to jego dziecko i ma szanse to przestałby ćpać i zmieniłby się, on ją tak strasznie kocha, a ona go ;(
OdpowiedzUsuńgenialne!! oby sie spotkali
OdpowiedzUsuńjestes najlepsza <3 czekamy na kolejne!
OdpowiedzUsuńKochaaaaam <3 kiedy sie spotkają? Nie mogę się doczekać <3
OdpowiedzUsuńBoże, genialny rozdział, Tak bardzo się cieszę, że to kontynuujesz i jak powiedziałaś chcesz "dopełnić". Naprawdę dobrze ci idzie, jestem taka ciekawa!!!
OdpowiedzUsuńO matko rozdzialy sa swietne kochana :3
OdpowiedzUsuńKocham twoje opowiadanie, a te dodatkowe rozdziały są takie kdfjkgdfjksg *.*
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejne z niecierpliwością! <3 <3 <3
Wspaniały, kocham cię! *o*
OdpowiedzUsuńKOCHAM TO !!!!!!!!! Jestes cudowna i bardzo chcialabym zebys robila powoli z tego 2 czesc.Mysle ze zalezy na tym nie tylko mi ale tez wielu innym czytelniczkom i moze dzieki temu pojawiloby sie co raz wiecej wejsc tutaj.Za kazdym razem gdy to czytam to chce mi sie plakac.I to robie.Jak małe dziecko.Prosze cie z calego mojego serca.Zakoncz to tym,ze oni w koncu sie spotkaja i wroca do siebie i bedzie wszystko w porzadku,on pojdzie na odwyk i dadza sobie szanse.Jason musi miec prawdziwego ojca.Kocham cie i pozdrawiam/Czytelniczka ktora wczesniej dodala komentarz na innym rozdziale o tym zeby Justin byl na odwyku i wrocili do siebie.O ile pamietasz ten komentarz,jeszcze =raz pozdrawiam <3
OdpowiedzUsuńCały czas płacze!! nie chce tego kończyć choć wiem ze ciągniecie tego w nieskończoność to totalnie bez sensu, czekam na kolejne dopełnienia i potem będę oczywiście czytać ols!! kocham cie za lineb i powodzenia!!! :*:*:
OdpowiedzUsuńA nie możesz zrobić drugiej części ? ;* rozdział boski szkoda , że się nie zobaczyli :/
OdpowiedzUsuńNiech wrócą do siebie proszę
OdpowiedzUsuńIDE CZYTAC!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńCudne!!!
OdpowiedzUsuńcudowne kocham cie dziewczyno za to ze piszesz te dodatkowe rozdzialy:*
OdpowiedzUsuńjezu dlaczego to sie skonczyło w takim momencie asdfdghfj gdyby chanel została chwile dluzej to zobaczyla by sie z Justinem jezu nie moge sie doczekac nastepnego
OdpowiedzUsuńboże jeszcze trochę i by się spotkali!
OdpowiedzUsuńnie mogę już się doczekać ich spotkania ♥
Mimo że czytam tego bloga już od dawna dopiero zostawiam komentarz. Jesteś świetną pisarką i nie powinnaś przestawać pisać tego bloga, a historia Chanel i Justina jest niesamowita i bardzo uzależniająca
OdpowiedzUsuńrozdział idealny, kocham <3
OdpowiedzUsuńJEZU IDEALNY,NIECH ONI SIE W KONCU SPOTKAJA I BEDA RAZEM JUZ NA ZAWSZE PROSZE LADNIE
OdpowiedzUsuńPrzez cały rozdzial gryzlam się w rękę żeby się nie rozplakac... i tak plakalam
OdpowiedzUsuńmatko boska gdyby jay jej nie rozzloscil, jus i chanel by sie spotkali matko, mam nadzieje ze nastepnym sie spotkaja, miom zdanie wcale nie sa nudne i nie sa krotykie, sa idealne, caluski ;***
OdpowiedzUsuńO.Mój.Boże. !!! Jason go polubił!! Oni muszą być ze sobą, muszą!!! Jesteś cudowna, że piszesz te dodatkowe rozdziały. Kocham Cię tak strasznie<333
OdpowiedzUsuńczekamy na kolejne!
OdpowiedzUsuńdo pelni szczescia brakuje mi tylko tego zeby znow byli razem, ale Justin musialby sie zmienic, tym razem nie tylko dla Chabel ale i dla Jasona
Boze cudowne zbhwzajdbwjw
OdpowiedzUsuńo ja cię to jest boski, justin i jason się spotkali jeeee i coś mi się wydaje że ten co przechodził koło chanel to był justin hahahahah :)
OdpowiedzUsuńjuż nie mogę się doczekać następnego kocham cię dziewczyno!!
@adoresvillegas
Boze niesamowity rozdzial czekam na kolejny?:*
OdpowiedzUsuńO Boże gdyby tylko Chanel została w tej kawiarni kilka minut dlużej spotkali by się. OMG i jeszcze spotkał swoje dziecko nie wiedząc, że jest ono jego. Nie mogę się doczekać kiedy się spotkają. Życzę weny i czekam na następny. kocham cię xx
OdpowiedzUsuńJak zwykle wspaniale. Jak na złość Chanel wybiegła z kawiarni pare sekund przed tym gdy znalazł się tam Justin, ehh:)
OdpowiedzUsuńomgggg gdyby jay i chanel sie nie pokłócili ii chan nie wyszłaby z tej kawiarnii to justin i chan w końcu by się spotkali!! bdhgvjdh *_* nie moge sie doczekac nn, kocham too <3
OdpowiedzUsuńteraz oczekiwanie kiedy w końcu się spotkają.. jak ja to uwielbiam, aż chyba zacznę czytać od początku :(
OdpowiedzUsuńTo opowiadanie jest idealne i mam wrażenie ze z każdym rozdziałem piszesz coraz lepiej. Naprawdę jak to czytam to momentami cala się trzese o jezu dziękuję ci skarbie za te rozdziały specjalne jesteś niesmowita
OdpowiedzUsuńJezuuu moje serce. Nie wierzę, że się spotkali. Jason go poznał, wiedział że to jego tata. On to poczuł. Omg gdyby Justin się zjawił minutę wcześniej w tej kawiarni *___*
OdpowiedzUsuńjejku, naprawde nie moge sie doczekać tego kiedy sie wreszcie spotkają :(( popłakałam sie, te rozdziały sa idealne
OdpowiedzUsuńsupeeer :)
OdpowiedzUsuńCzekam na następny :)) Kocham cię za LINEB <3333
OdpowiedzUsuńBrakuje mi już Janel, wiem że ciągnięcie tego jest dla ciebie pewnie uciążliwe, dlatego bardzo bardzo ci dziekuję że to robić.
Szkoda, że nie będzie drugiej części, strasznie zżyłam się z tym blogiem i kiedy skonczysz rozdziały specjalne przeczytam LINEB od początku.
Kocham <33
jeju sjbdkdbdb
OdpowiedzUsuńTo ff, jest najlepsze jakie czytałam. Gdy Jason rozpoznał swojego ojca i nie chciła puścić go, rozpłakałam się, ksdfmksdfmkksdmf.
OdpowiedzUsuńZapraszam na moje ff http://joker-fanfiction.blogspot.com/
chciał*
UsuńC U D O W N E, jak zawsze z resztą! Najgorszy był moment jak przeczytałam, że Justin wszedł do kawiarni, w której przed chwilą była, co ty ze mną robisz ahscv kashvdajl
OdpowiedzUsuńrozdział naprawdę wspaniały :)
OdpowiedzUsuńByło tak blisko do ich spotkania, TAK BLISKO
OdpowiedzUsuńSzkoda, że się teraz nie spotkali, ale mam nadzieję, że w następnym rozdziale do tego dojdzie, wszystko sobie wyjaśnią i będzie happy end :)
Naprawdę masz talent do pisania, z niecierpliwością czekam na następny :) xx /@bizzlessmile
Boże Święty <3 KOCHAM CIĘ ZA TO, kocham. jeju tak blisko:")
OdpowiedzUsuńJezu czemu oni sie nie spotkali kakdjsaknxbxsj:(<3
OdpowiedzUsuńjesteś najlepsza, niech oni już będą razem bo nie wytrzymam! dziękujemy za wszystko co dla nas robisz kochana
OdpowiedzUsuńuwielbiamy Cię! uwierz mi, że każda z nas chciałaby kontynuację lineb, matko, za bardzo kocham Twoje opowiadanie, nie wytrzymam jak to będzie koniec, proszę pomyśl nad tym! 600 komentarzy = kontynuacja?
OdpowiedzUsuńUwielbiam Cie, najlepsze ff jakie czytalam, lepsze od dangera czy bronx naprawde cie podziwiam :)
OdpowiedzUsuńkobieto kocham cie i czekam na wiecej :* cudowny rozdzial :)
OdpowiedzUsuńTo jest po prostu boskue <3 dziękuję że kkntynujesz / @Bang_bang_die
OdpowiedzUsuńKOCHAM KOCHAM KOCHAM!!! ♥ CZEKAM NA NN XXXXX
OdpowiedzUsuńhttp://f0dd8f.mojasonda.pl/ GLOSUJCIE, CHODZI O DRUGA CZESC LINEB!
OdpowiedzUsuń❤❤❤
OdpowiedzUsuńBoże jaki cudny rozdział.Jezusiu Justin spotkał Jasona i swojego synka i nawet nie wiedział.To nie jest tylko jego marzenie żeby mieć synka z Chanel bo to prawda ma go.To było takie słodkie,kiedy ten mały nie chciał go puścić.Chyba najwyraźniej wyczuł,że to jego tatuś.
OdpowiedzUsuńCudowny rozdział <3
OdpowiedzUsuńwww.collision-fanfiction.blogspot.com
O nie mogę. Swietne to. :)
OdpowiedzUsuńŚwietnie wychodzi to tak, że nie od razu się spotkali i tak dalej... bo gdyby wpadła na niego w kawiarni na przykład, to mega przereklamowane. A tak, trochę tajemniczości:)
OdpowiedzUsuńCzekam nn i zapraszam do siebie:)
www.we-were-born-for-thisx.blogspot.com
cały czas myslałam,ze cos sie tutaj wydarzy w sensie, ze sie spotkają:( boze ja nie moge to ff tak wpłynęło na moje zycie, ze sobie tego nie wyobrazasz dziewczyno:(
OdpowiedzUsuńBardzO dziękuję że piszesz te dopełnienia one dla mnie wiele.znaczą<3
OdpowiedzUsuńKocham Cie i to opowiadanie, te doelnienia wiele dla mnie znacza, wkrecilam sie strasznie
OdpowiedzUsuńI Janel to zycie
Kiedy oni sie spotkaja? :( + bardzo fajny rozdzial!!!
OdpowiedzUsuńboze, bylo tak blisko, nienawidze Cie
OdpowiedzUsuńblagam, pisz druga czesc
cały czas sie mijają, no kurwa szlag mnie trafia xd aż mi sie płakać chce, oni musza sie spotkac jak najszybciej ;3
OdpowiedzUsuńświetny rozdział, troche krótki, mam nadzieje ze następny bd dłuzszy, ale i tak jest zajebisty ;)
Dziękuję Ci bardzo, że kontynuujesz to ff. Jeszcze wcześniej niestety nie skomentowałam ale teraz poczulam straszna potrzebe zeby Ci podziekowac ♥ jestes wielka. To jest takie świetne. Niewiarygodne, że Justin jednak nadal o niej pamięta i oddał by wszystko aby do niego wróciła. Chciałabym żeby wszystko sie ułożyło. Aby byli szczesliwa kochajaca sie rodzina. Aby rodzice Chany zmienili co do niego zdanie po tym jak staralby sie odzyskac ukochana...odwiedzalby synka... ale to nie moje opowiadanie wiec Ty decydujesz co sie dzieje. Placze... kocham Cię. Miłego wieczoru. Pozdrawiam /M
OdpowiedzUsuńO cholera ! Nie wytrzymam do następnego. To ff jest takie idealne i to w jaki sposób to piszesz powala ❤
OdpowiedzUsuńBoziu prosze niech obi się spotkają w astepnym. Ona tak bardzo go kocha a on ją prooosze. Już przyezywałysmy smutne zakonczenie. Prosz oni zasługują na szczęśliwe zakonczenie. Błagam..
OdpowiedzUsuńKurwa, dlaczego oni zawsze sie mijajal! ugh
OdpowiedzUsuńTa scena byla taka slodka awww Justin spotkal wlasnego syna i nawet o tym nie wiedzial :)
Jezu ja nie wytrzymam czekania na kolejny xx
ineedangelinmylife.blogspot.com
Kocham te napięcie :) Justin marzył o ich wspólnym dziecku. Aww :D
OdpowiedzUsuńdodawaj coś, proszę!
OdpowiedzUsuńdziewczyno masz ogromny talent, uwielbiam czytac twoje ff :) do tego już milion razy sie przy tym wzruszalam, czulam sie jak ta dziewczyna, przezywalam wszystko razem z nią. strasznie sie do nich przywiazałam
Jejku gdyby Justin pojawil sie w tej kawiarni minutke wczesniej sjshhsj no I poznal swojego synka jejku to byli tak bardzo urocze.! Nie mogę sie doczekac kolejnej części/@awwhmrbieber
OdpowiedzUsuńNie mam pojęcia jak to skometowac AJSJJAGAIAHAGAH! Czekam na więcej.... Na spotkanie Justina i Chanel, błagam nie każ czekać
OdpowiedzUsuńKocham cię dziewczyno, kocham to opowiadanie! Juz chce zeby sie spotkakli, jezu proszeeeeeee
OdpowiedzUsuńIdealne <3 Ale miałam nadzieje, ze oni w końcu zdjec spotkają :'<
OdpowiedzUsuńProsze zacznij 2 czesc PROSZĘ PROSZĘ PROSZĘ! !
Xo xo
Milosc do ciebie co raz wieksza!
OdpowiedzUsuńMega rozdział :)
OdpowiedzUsuń>>>>>>
OdpowiedzUsuńsuper
OdpowiedzUsuńto najlepsze polskie ff jakie czytałam i jakie powstało, jestes dziewczyno niesamowita, masz ogromny talent, nie komentowałam innych rozdziałów, poniewaz lineb odkryłam dopiero niedawno i zajeło mi kilka dni (nocy) zeby przeczytac całosc, od pierwszego rozdziału sie niesamowicie wciągnęłam. Na jednych scenach sie niesamowicie smiałam na innych znowu płakałam, przeżywałam kazdy rozdział do teraz nie masz pojecia jak ja nie umiem sie doczekac az w końcu pojawi sie nowy, mozna powiedziec ze ja nim zyje haha nie wiem co sie stanie jak skończysz tą opowiesc, ale nie mam zamiaru cie hejtowac czy mówic ze masz na siłe pisac dalej bo to nie o to chodzi a po drugie to jest twoje i robisz co z nim chcesz, ciesze sie jednak ze piszesz te rozdizały specjalne bo ja (jak i wiem ze duzo osob) nie przezyło by tez nich. A co do tego rozdziału nie moge uwierzyc ze oni sie nie potkali w tej ostatniej scenie gdyby kilka minut szybciej albo gdyby ona siedziała dłuzej no jeju haha i w ogóle on spotkał swojeog synka i jak on zaczał płakac wyczuł ze to jego tata to było piekna, bardzo chce juz nowy i chce wiedziec jak to bedzie jak sie znów spotkaja, to tyle z mojej strony.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Danger i to twoje opowiadanie wymiatają !
OdpowiedzUsuńNajlepsze!!
OdpowiedzUsuńach czekam tylko, aż się spotkają. :)
Świetna ta scena z Jasonem i Justinem. Ale i tak się cieszę, że nie wie, że to jego dziecko.
OdpowiedzUsuńTak bardzo się wczułam w to opowiadanie, że to jest po prostu masakra. :( Pierwszy raz komentuje, bo właśnie niedawno zaczęłam czytać.. Wciąż nie mogę uwierzyć w to, że ona go zostawiła.. Ech, mam nadzieję, że jednak będą razem i skończy się to dobrze!!
OdpowiedzUsuńkocham, kocham, kocham <3
OdpowiedzUsuńJezu, to jest idealne. mimo, że to TYLKO rozdział specjalny.. :)
nie mogę się doczekać kolejnego :*
@saaalvame
tydzień śmierci! :C
OdpowiedzUsuńkocham to całym sercem, za każdym razem gdy zobacze ze pojawił sie rozdział zaczynam płakać, oczywiscie ze szcześcia :3
OdpowiedzUsuńFantastycznie piszesz!
OdpowiedzUsuńhttp://my-amazing-dream.blogspot.com/
Świetne *,* Czekam na kolejne rozdzialy specjalne, bardzo ciekawi mnie co się dzieje dalej z Justinem i Chanel, czy się spotkają? Jak będzie wyglądało to spotkanie?? Czy Jus dowie się, że Jason to jego dziecko? Co będzie dalej? Kocham to, nie wyobrazam sobie zycia bez tego opowiadania (ciągu dalszego ). Pisz dalej :)
OdpowiedzUsuńBłagam zrób 2 część ! <3
OdpowiedzUsuńByłabym BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO uszczęśliwiona oraz wdzięczna gdybyś napisała drugą część. Kocham tych bohaterów, tą fabułę, te akcje. Kocham to opowiadanie! ;) Mam nadzieję, że przemyślisz to BARDZO(!) dokładnie. Nawet nie wiesz jak wielka ilość Twoich czytelniczek (łącznie ze mną) pragnie drugiej części!
OdpowiedzUsuńSpecial chapter is the best! Czekam na następne.
xo
Jeju kocham to, czekam nn
OdpowiedzUsuńjak zawsze świetne, kocham jejku <3
OdpowiedzUsuńAutorka danger powinna ci sie klaniac. Jestes niesamowita, jeśli kiedykolwiek wydasz książkę będę pierwszą osobą, która ją kupi. Dziekuje, że istnieje taki blog i oczywiscie taka uzdolniona autorka
OdpowiedzUsuń@thatpower15 ask
To zaszczyt czytac tego bloga :)
Czekam na następny rozdział. KC
Nie przesadzajmy :)
Usuńno co ty! wiesz jakie wzbudzasz emocje ? jak ja przeżywam to, że PRAWIE znowu się spotkali a justin nieświadomie poznał jasona dvjkcx
OdpowiedzUsuńdo następnego <3
to a jest taki blog, że gdy widzę nowy rozdział serce bije mi szybciej
OdpowiedzUsuńkocham cie za to opowiadanie <3
OdpowiedzUsuńcudny *.*
OdpowiedzUsuńJejkuu boooski ;* czekam na kolejny ^ ^
OdpowiedzUsuńSuper, jestem niedosycona, mało mi ciągle. Szkoda ze Justin nie minął Chanel Tylko Jay'a :/i faktycznie to dziecko Justina, miał z małym kontakt i nie wiedział tego. Świetny, czekam na następny! :)
OdpowiedzUsuńGenialny! czekam na kolejny :)
OdpowiedzUsuńbrak slow. cudownie piszesz, a rozdzial jak zwykle genialny! nie wiem jak wytrzymam do nastepnego serio :(
OdpowiedzUsuńo mój boże kocham cię i czekam na kolejny
OdpowiedzUsuńDziekuje, ze zalozylas ten blog. Przedwczoraj zaczelam go czytaci tak sie wciagnelam, ze czytalam cala noc, nie spalam w ogole i poszlam tak do szkoly ale bylam tak zajeta rozmyslaniem o tym blogu, ze sie zwolnilam i przybieglam do domu czytac dalej. Dziekuje Ci za tego bloga.
OdpowiedzUsuńKurwa!! Bylo tak blisko... Czemu sie nie spotkali?!?!?! Blagam pisz druga czesc... Te ff jest za dobre zeby sie skonczylo... PROSZE!!!
OdpowiedzUsuńNiech Oni się w końcu spotkają, bo umre!!
OdpowiedzUsuńUwielbiam Cie!
wszystko jest okej, pięknie piszesz tylko troszke sie zalałam łzami jak oni sie nie spotkali ;p
OdpowiedzUsuńBoże błagam napisz coś jeszcze niech oni się spotkają . Kocham tą opowieść , nigdy w życiu nie czytałam nic tak niesamowitego <3 Nie myślałaś nad wydaniem książki ?
OdpowiedzUsuńWpadlam na twojego bloga przez przypadek. I wiesz co? Szukam tylko wolnej chwili aby wrocic do czytania :D nawet na lekcje mi sie uczyc nie chce, wole czytac :)
OdpowiedzUsuńNie przestawaj tego pisac. Siedze, czytam i placze.. :3
Kooooooocham Cie :* <3
Karolina
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! NO NIE WIERZĘ !!!!!!!!!!!!!!!! TAK JAKOŚ WLAZŁAM NA TĄ CUDOWNĄ OPOWIEŚĆ PRZEZ KTÓRĄ WYŁAM PO NOCACH I TU BUM ROZDZIAL SPECJALNY KOCHAM CB JESTES NAJLEPSZ !!!! <3 KC <3
OdpowiedzUsuńNatalia =3
Super. A co z our little secret? :(
OdpowiedzUsuńhawyscsdy, nie mogę się doczekać następnego ♥
OdpowiedzUsuńA było już tak blisko :o
OdpowiedzUsuńBoże ja sie nie doczekam kolejnego chyba. To jest boskieeee
boże, to ff jest cudowne.... bardzo szkoda, że już go dalej nie prowadzisz ale w końcu zawsze musi być jakiś koniec.
OdpowiedzUsuńjesteś niesamowita, mam nadzieję, że będzie więcej takich "dopełnień" i w końcu się spotkają!
i wtedy chyba zapłaczę się na śmierć..
+ wątek z Jasonem, boże... moje serce rozbiło się na tysiące małych kawałeczków.
naprawdę ,popłakałam się jak dziecko
nie mogę sie doczekac nastepnego "dopelnienia"
pozdrawiam!
dziękuję, że piszesz te dopełnienia! kocham Cię i to opowiadanie, jest cudowne, tak bardzo się do niego przywiązałam, do końca mam nadzieje, że Chanel i Jus się zejdą, oni są dla siebie stworzeni no!!: c życzę weny i czekam na kolejny, much love.
OdpowiedzUsuńBrak słów, na to opowiadanie. Genialne to za mało.
OdpowiedzUsuńDziękuję za to ������
najlepiej xx
OdpowiedzUsuńJA SIE CHYBA NIE DOCZEKAM KOLEJNEGO XD JSJDJJDJDJDNDJDJDDN MAM NADZIEJE ŻE JUŻ DZIŚ DODASZ ( SPRAWDZAM CO CHWILE CZY JEST KOLEJNY) OMB BOSKIE TO!
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział. Od czwartku czytam to ff i dziś skończyłam. chce Ci powiedzieć że to na prawdę najlepsze ff jakie czytałam a na prawdę czytałam bardzo dużo. I zawsze twierdziłam że Danger to najlepsze ff a tu proszę jednak jest coś lepszego ♥
OdpowiedzUsuńFantastyczne <3 zaluje ze to nie kontynuacja, ale cie rozumem.
OdpowiedzUsuńMila55
Ps. Jesli kiedykowiek chcialabys napisac 2 czesc to jestem za!
jeeejku dawaj ten kolejny <3
OdpowiedzUsuńJEZU KIEDY KOLEJNY ..... MIAŁ BYĆ WCZORAJ ... MAM NADZIEJE ŻE BEDZIE DZISIAJ , JA TU SZAŁU DOSTANE , JEZU BYŁO TAK BLISKO JUSTIN I JASON BOŻE PŁACZE....
OdpowiedzUsuńJejku..wstaw dziś kolejny proosze..juz nie mogę się doczekać . /M
OdpowiedzUsuńnie mamy ci za złe ze rozdział nie jest tak jak planowałaś oczywiście niektórzy nie rozumieją ale da sie przyzwyczaić no ale czekamy!!! <3
OdpowiedzUsuńFajnie się czyta, nie mogę się doczekać, aż spotkają się i jestem też ciekawa jak na siebie zareagują:) xo
OdpowiedzUsuńRozumiemy Cię ;* Czekamy z upragnieniem <3 Bo rozumiemy,że masz też inne sprawy na głowie.
OdpowiedzUsuńMuch looove <3 Ola
kurwa ludzie ogar, doda rozdział jak będzie mieć czas!!!!! ZROZUMCIE TO
OdpowiedzUsuńBędę czekać na kolejny rozdział, rozumiem, że masz też życie prywatne x do następnego!
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział jejciu jak to kocham strasznie czytać <3
OdpowiedzUsuńNAPRAWDĘ MASZ TALENT
o moj boze dlaczego oni caly czas sie mijaja o nie moge o nie ja juz chce zeby sie spotkali fkudxnjk
OdpowiedzUsuń/drevvsex
<33333
OdpowiedzUsuń