sobota, 18 października 2014

Special Chapter 2.

Usiadłem przy stole wyjmując z kieszeni mały woreczek. Oblizałem wargi czując jak mój organizm domaga się narkotyku. Podniosłem ze stołu portfel odszukując w nim jedną z kart kredytowych i banknot.
Kartą ułożyłem kokainę w idealnie prostą linię, po czym zwinąłem banknot w cienki rulonik. W tym momencie zaczął dzwonić mój telefon.
Nachyliłem się nad stołem przykładając banknot do nosa. Wciągnąłem na szybko kreskę, oczyszczając tym samym stół z białego proszku, po czym odebrałem dzwoniący telefon.
- Nawijaj - powiedziałem i pociągnąłem nosem. Oparłem się na kanapie czując ulgę.
- Za godzinę u mnie, ważna sprawa.
- Jaka?
- Dowiesz się jak przyjedziesz - odparł i rozłączył się.
- Kurwa - warknąłem rzucając telefon na stół. Wstałem udając się w kierunku łazienki. Oblałem twarz zimną wodą opierając się o umywalkę. Patrzyłem w swoje odbicie przez kilka sekund. W jednym momencie odskoczyłem jak oparzony, gwałtownie odwracając się za siebie.
Przysięgam na wszystko, że Ona za mną stała. Pojawiła się tak nagle i uśmiechnęła się stojąc za mną.
Nikogo za mną nie było. Byłem tu sam.
Przetarłam twarz dłońmi zamykając oczy. Nie otwierałem ich przez kilka sekund mając nadzieję, że kiedy je otworzę Ona znów się pojawi.
Byłem pewien, że usłyszałem jej cichy śmiech. Kurwa, przysięgam, że to słyszałem. Otworzyłem oczy rozglądając się po łazience.
Nikogo nie było.
Zacisnąłem zęby odwracając się z powrotem w kierunku umywalki.
- Zwariuję, kurwa zwariuję - powiedziałem sam do siebie i jeszcze raz przemyłem twarz zimną wodą.
Wróciłem z łazienki wkładając do kieszeni telefon, klucze i portfel, po czym ubrałem buty i wyszedłem.

Jedną ręką trzymałem kierownicę, a drugą paliłem papierosa. Cały czas miałem w głowie jej obraz, gdy wydawało mi się, że stoi za mną w łazience i jej śmiech. To było tak kurewsko realne.
Zawsze, kiedy wydaję mi się, że Ona wróciła, uświadamiam sobie, że to głupie, że Ona nie wróci. Już nigdy.
Zacisnąłem wargi dociskając stopą pedał gazu. Zaciągnąłem się papierosem, wypuszczając za chwilę dym z ust.
Od momentu, kiedy mnie zostawiła wszystko straciło sens. Nie zależało mi już na niczym. Nawet, a raczej przede wszystkim na własnym życiu.
Żyłem tylko dlatego, że jeszcze nie umarłem.
Wyrzuciłem szluga przez okno kładąc drugą rękę na kierownicę i ponownie dociskając pedał gazu. Licznik wskazywał już ponad sto sześćdziesiąt kilometrów na godzinę. Miałem to w dupie.

Nie zostawię cię. Nie odejdę, kocham cię.

Zaśmiałem się histerycznie pod nosem.
- Po co kłamałaś, po co dawałaś mi nadzieję, po co pozwoliłaś mi uwierzyć, że nigdy nie zostawisz mnie samego - powiedziałem sam do siebie i znów przyspieszyłem.
Wyjechałem zza samochodu, wyprzedzając jego i jedno kolejne auto. Z naprzeciwka wyraźnie widziałem zbliżającą się ciężarówkę. Zacisnąłem zęby zaczynając zastanawiać się czy nie byłoby najlepiej gdybym teraz to skończył.
Wystarczyło wpakować się w tą ciężarówkę i po wszystkim.


Nie odejdę od ciebie, kocham cię.

Jaki sens miało życie, kiedy straciło się wszystko, co się kochało? Wszystko, co się dla ciebie liczyło?
Kierowca ciężarówki zaczął trąbić. Było już za późno, żeby zwolnić i z powrotem wjechać za samochód. Wszystko zależało od tego czy zdążę wyprzedzić i zjechać.

Obiecaj mi, że podniesiesz się i ułożysz sobie życie beze mnie. Przysięgnij na naszą miłość.

To było jak kubeł zimnej wody. Przyspieszyłem i gwałtownie skręciłem na prawy pas, unikając cudem czołowego zderzenia z ciężarówką.
Zjechałem na pierwsze lepsze pobocze i zatrzymałem się. Oddychałem głośno starając się uspokoić myśli. Wyrzucić je wszystkie ze swojej głowy.
Minął ponad rok. Pierdolony rok, a rana którą mi zadała odchodząc wciąż była tak cholernie świeża. Krwawiła każdego, pieprzonego dnia.
Przymknąłem powieki oddychając głęboko.
*
- Co jest tą ważną sprawą? - powiedziałem wchodząc do mieszkania Luke'a jak do siebie. Trzasnąłem za sobą drzwiami.
Chłopak zgasił akurat papierosa.
- Siadaj.
Wyjąłem z kieszeni spodni paczę fajek, wyciągając jednego papierosa. Włożyłem go do ust odpalając zapalniczką i biorąc mocnego bucha.
Poczułem przyjemne drapanie w gardle, które dawało mi ulgę.
- Szybciej, nie mam całego dnia - odparłem.
- Potrzebuję cię do wyświadczenia mi przysługi.
Zaśmiałem się wypuszczając z ust dym.
- Czy ja wyglądam jak pierdolona Matka Teresa?
- Już zapomniałeś, kiedy to ja pomogłem tobie? - warknął będąc wyraźnie zirytowany moją ignorancją.
Nie odpowiedziałem czując jak tracę całą swoją chęć do ironizowania.
- Nie prosiłem się.
- Trudno, żebyś się prosił, kiedy byłeś już jedną nogą w grobie.
Ponownie zamilkłem.
- Co, już nie pamiętasz jak zawlokłem cię na pogotowie, kiedy zaćpałeś się prawie na śmierć? Gdyby nie ja, teraz byłbyś martwy.
I o to chodziło, pierdolony fagasie.
- Dobra, czego ode mnie chcesz? Do rzeczy, spieszy mi się.
Luke wziął łyk alkoholu. Wyglądał na zadowolonego.
- Potrzebuję człowieka, który pojechałby za mnie do Chicago odebrać ważny towar. Ja nie mogę, bo mam tu dużo interesów, których nie mogę zostawić. Od razu pomyślałem o tobie, jesteś godny zaufania.
Luke był dilerem. Gruba ryba w ćpuńskim świecie. Dilował dobrym towarem i właśnie dlatego się z nim trzymałem. W zasadzie tylko po to. Załatwił mi najlepsze prochy.
- Co będę z tego miał? - spytałem gasząc papierosa w popielniczce na stole.
Zaśmiał się.
 - Nie bądź taki bezinteresowny, bo cie jeszcze wezmą za tą Matkę Teresę - odparł żartobliwie. - Koka, feta, hera co chcesz - dodał już konkretnie.
- I to mi się podoba. - Uśmiechnąłem się, zacierając dłonie. - Gdzie i kiedy mam odebrać ten towar?
- Jutro musisz być już w Chicago. Jak będziesz na miejscu wyślę ci dokładny adres.
- Wszystko?
- Tak.
- Więc dawaj towar.
- Po robocie.
Zaśmiałem się pogardliwie.
- Bez zapłaty nie kiwnę nawet palcem - odparłem z przekonaniem.
- Czekaj chwilę - powiedział wiedząc, że nie żartuję. Miał świadomość, że nie ma do czynienia z  frajerem, którego może robić w balona.
Rozsiadłem się wygodniej odchylając głowę do tyłu. Miałem ochotę coś wziąć, choć przyćpałem zaledwie dwie godziny temu.
- To, co bierzesz zawsze. Czysta koka i feta. - Rzucił na stół przede mną malutki pakunek.
Uśmiechnęłam się jak na dziecko na widok lizaka.
- Interesy z tobą to przyjemność. - Zaśmiałem się chowając dragi do kieszeni.
- Nie zawiedź mnie - dodał.
- Spokojnie, można na mnie liczyć - odparłem i wstałam kierując się do wyjścia. - Jutro się odezwę - dodałem i wyszedłem z mieszkania trzaskając za sobą drzwiami.
*
Zatrzymałem się przy jednym z przydrożnych sklepów. Wysiadłem z samochodu zamykając go, po czym wszedłem do marketu.
Od razu podszedłem do półki z alkoholem, wybierając butelkę wódki. Trzymałem ją w jednej ręce podchodząc do kasy i kładąc ją na ladę.
- I paczkę marlboro - powiedziałem czekając aż kasjerka skończy.
Włożyłem dłonie do kieszeni, odwracając się znudzony.
W jednym momencie moje serce zaczęło bić szybciej. Oddech przyspieszył, a nogi pode mną ugięły.
To była Ona.
Średniego wzrostu brunetka, długie, lekko kręcone włosy, ta sama figura. Stała tyłem, ale byłem pewien, że to Ona.
Odszedłem od kasy ignorując pytania kasjerki. Byłem jak zahipnotyzowany. Wszystko nagle przestało istnieć. Widziałem jak przez mgłę i słyszałem jedynie dziwny szum w uszach.
Co jej powiem? Co zrobię?
Zabiorę ją i jeśli nie będzie chciała ze mną pójść, siłą wsadzę ją do samochodu. Wywiozę w jakieś miejsce, z którego już nigdy mi nie ucieknie. Znowu będę miał ją przy sobie.
Właśnie to zrobię, jeśli się przeciwstawi.
Wcale nie. Pewnie rozpłaczę się jak ostatni frajer widząc znów jej piękne oczu i uśmiech. Jej miękkie włosy opadające na gładką skórę. Mocno ją w siebie wtulę i powiem jak bardzo ją kocham. Przysięgnę, że nigdy nie przestałem i będę błagał, aby do mnie wróciła.
Serce waliło mi jak młotem.
- Chanel? To ty? To naprawdę ty? - powiedziałem z przejęciem i złapałem ją za ramię, aby odwrócić ją w swoim kierunku.
Byłem pewien, że za chwilę znów zobaczę najpiękniejszą twarz na świecie, jednak jedyne co poczułem to gorzkie rozczarowanie.
- Słucham? - Dziewczyna odwróciła się.
To nie była moja księżniczka. Kurwa mać, to nie była Ona.
- Przepraszam, pomyliłem cię z kimś - powiedziałem szybko i odszedłem w kierunku kasy. Rzuciłem na ladę banknot stu dolarowy i zabrałam wódę wraz paczką fajek.
Wsiadłem do samochodu, wrzucając wszystko na fotel pasażera i odjechałem z piskiem opon.
*
Wszedłem do mieszkania zatrzaskując za sobą drzwi z hukiem. Rzuciłem klucze na komodę, wchodząc do salonu.
Emocje roznosiły mnie od środka. Byłem wściekły. Byłem wściekły na to, że w tamtym sklepie to nie była Ona.
Rzucałem wszystkim, co miałem pod ręką. Wazon wylądował na ścianie rozbijając się w drobny mak na panelach.
- Nienawidzę cię, nienawidzę - krzyczałem wciąż demolując wszystko, co się dało.
Przewróciłem stół zrzucając tym samym wszystko, co się na nim znajdowało. Na podłodze lądowały kolejne rzeczy.
- Dlaczego kurwa odeszłaś, dlaczego?!
Uderzyłem pięścią w ścianę, po czym osunęłam się po niej na podłogę. Usiadłem na niej odwracając się i opierając.
Wyobrażałem sobie jak staje w drzwiach. Uśmiecha się, podchodzi do mnie i mocno przytula mówiąc "kochanie, wróciłam".
Ale jej nie było. Nie ma i nie będzie. Nie wróci ani dziś, ani jutro, ani za miesiąc. Już jej nie zobaczę. Nie mogę wtulić się w jej drobne ciało i wyszeptać jak bardzo ją kocham.
Nie miała prawa. Nie miała pieprzonego prawda odejść i zostawić mnie samego. Odebrała mi wszystko.
- Dlaczego mnie zostawiłaś? - wyszeptałem i w jednym momencie wybuchłem żałosnym płaczem.
- Dlaczego zostawiłaś mnie całkiem samego?
Łzy spływały po moich policzkach.
Tak bardzo jej potrzebowałem. I wciąż potrzebuję. Tylko dla niej żyłem, tylko ją naprawdę kochałem. Oddałbym wszystko, aby ona wróciła. Wtuliłbym ją w siebie i już nigdy nie puścił, przysięgając, że kocham ją nad życie.
- Proszę, wróć do mnie - szepnąłem przez łzy.
- Proszę.

______________

Macie perspektywę Justina. Zagada pod tytułem "co dalej z Justinem?" rozwiązana.
Dziękuję za wszystko po raz setny

Chciałam wam polecić bloga - royal-fanfiction.blogspot.com

Wchodźcie, bo warto!

101 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Ej chodzi o Justina Biebera przeciez... on nie jest teraz z Selena gomez?Nie jestem belieber wiec mam prawo sie mylic ale niech mi ktos odpowie....

      Usuń
    2. to jest fanfiction :):):)

      Usuń
    3. A poza tym on nie jest z Seleną.

      Usuń
    4. KOCHAM TO!!!!!!

      Usuń
  2. PRZYSIEFAM NIENAWIDXE CIE ZA TEN ROZDZIAL @zxcvjklx

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziewczyno zapłaczę się przez Ciebie na śmierć chyba ;( Niech oni do siebie wrócą, no błagam ;( Oboje nie dają rady ;(

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham. Tak strasznie sie cieszę że piszesz to dalej.

    OdpowiedzUsuń
  5. kurwa no, ja nie mogę! ryczę jak głupia! :( tak bardzo mi szkoda Justina... On tak cholernie cierpi :(
    niech oni w końcu do siebie wrócą, bo nie wyrobię! :(
    ale i tak to KOCHAM <3
    @saaalvame

    OdpowiedzUsuń
  6. o kurwa mac
    gdybym nie była właśnie w starbuckskie to pewnie ryczalabym jak pojebana
    @caligenyphobia

    OdpowiedzUsuń
  7. rozerwałaś moje serce na pół. Jak on ją kocha <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Placze i cala się trzese Chryste

    OdpowiedzUsuń
  9. BOZE JUSTIN ON MUSI JA ZOBACZYC BLAGAM

    OdpowiedzUsuń
  10. Jezu oni musza sie spotkac

    OdpowiedzUsuń
  11. Poplakalam sie.. Dziekuje za kolejny rodział!

    OdpowiedzUsuń
  12. Dlaczego mi to robisz..przeryczałam cały rozdział 💘💘 muszą się spotkać Jezu awjshahjsbx

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak przykro mi z powodu tego jak Justin cierpli, ale cholera...nie doszłoby do tego gdyby inaczej traktował Chanel. :/
    Wspaniały rozdział jak zawsze. <3
    Czekam z niecierpliwością. Zapraszam do mnie.
    fuck-everything-im-belieber.bloblo.pl

    OdpowiedzUsuń
  14. tak bardzo chce mi sie płakać,
    błagam niech oni sie zejdą

    OdpowiedzUsuń
  15. nie moge sie uspokoic,siedze cala zalana lzami..blagam o nowy rozdzial,serce mi sie lamie jak justin jest zalamany..musza do siebie wrocic blagam!!!!

    OdpowiedzUsuń
  16. Chyba umre czekajac na kolejny :((((
    Lochaam cie za te roDzialy 😘

    OdpowiedzUsuń
  17. Proszę Cię pisz drugą czesc kdbdkdbdkd :(

    OdpowiedzUsuń
  18. Cudowny rozdział.Justin tak cierpi,ale chyba na to zasłużył w końcu ile krzywdy wyrządził Chanel.

    OdpowiedzUsuń
  19. Kocham cię <3 ryczę jak nienormalna, błagam dodaj rozdział jak najszybciej bo nie chce znowu czekać, to takie uzależniające <3 i jak Justin ją kocha, rok minął a on o niej nie zapomniał i nadal cierpi :'''''''''(

    OdpowiedzUsuń
  20. To opowiadanie jest tak idealne <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Popłakałam sie... znowu.... /kocham

    OdpowiedzUsuń
  22. Oni musza sie spotkac ! Biedny Justin ; ( Oni tak za soba tesknia ; (( ale rozdzial genialny ;** czekam na kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń
  23. Czyli oni już nigdy się nie spotkają... przytula... pocałują...? NIGDY?

    OdpowiedzUsuń
  24. Jejku płacze już na wstępie .. tak mi brakuje ich razem .. mam nadzieje, że chociaż teraz skończy się to happy-end'em i oni będą razem, albo chociaż będą się starać to odbudować. Inaczej złamie mi to serce .. Niecierpliwie czekam na następny rozdział <3 much love @mrraau

    OdpowiedzUsuń
  25. Popłakałam się , dziękuje ci strasznie ze dodałas kolejny rozdzaił. Jesteś najlepsza , kocham cie i czekam na nn <33

    OdpowiedzUsuń
  26. To jest cudowne! Po raz kolejny płaczę, ale nie dlatego, że tak mnie wzruszył ten rozdział... Płaczę ponieważ nie będzie 2 części opowiadania ;(((((((

    OdpowiedzUsuń
  27. Rozdział świetny. Tak bardzo chcę żeby się spotkali. Może w Chicago? Tak to by było genialne. I żeby byli razem. Wiem pewnie tak nie będzie, ale bardzo chce żeby byli razem, więc dlatego wymyślam taką historię. Nic nie napisałaś czy będzie następy rozdział, ale mam nadzieje, że tak. kocham cię xx

    OdpowiedzUsuń
  28. ten rozdział mnie zabił. z jednej strony bardzo szkoda mi justina, ale z drugiej nienawidzę go za to, że tak łatwo się załamał.

    oczywiście mogę domyślić się, że w chicago spotka się z chanel, znaczy taką mam nadzieje XD bardzo bym chciała XDD nieważne lol

    nie mogę doczekać się dalszych specjalnych rozdziałów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TEZ MAM TAKA NADZIEJE JPRLDDDJH GB PLACZEEE

      Usuń
  29. ONI. MUSZA. BYC, RAZEM.
    TE FF>>>>>>>>>

    OdpowiedzUsuń
  30. Jezu poryczalam sie
    Jak przeczytalam ze ma pojechac do Chicago o d razu pomyslalam o Chanel

    OdpowiedzUsuń
  31. mogłabyś polecić w którejś notce moje opowiadanie? dopiero zaczynam xx http://forget-once-and-for-all.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  32. matko,wspaniale ngrkwehgr

    OdpowiedzUsuń
  33. Jezu kochana nie wiem jak ty to robisz że piszesz tak cholernie dobre rozdziały
    <3 jesteś naprawdę niesamowita jak to czytałam normalnie się popłakałam :'( :( kocham i dziękuję za kolejny rozdział <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  34. JA CHCĘ DRUGĄ CZĘŚĆ, biedny Justin, nie mogę wytrzymać kiedy jest mu tak źle i sama płaczę. Najgorsze jest to, że widząc go, widzę przed sobą swojego ukochanego. Jest niemalże taki sam!

    www.collision-fanfiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  35. Pierwszy raz pisze tu komentarz, mimo że już dawno czytałam tego bloga. Kilka razy popłakałam się i to aż dziwne bo zazwyczaj się nie wzruszam. Kocham to i jest to dla mnie przykładem dziwnej miłości jak dotąd nieznanej mi. Czekam niecierpliwie :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Prosze Cie, nie mozesz nam tego zrobic! Tak bardzo wytrwale czytalismy tego bloga, a teraz.... taka pustka. Nie dość, że to już koniec... to jeszcze TAKI koniec.. Jestem zła, smutna, zdenerwowana, zrozpaczona. Ale jestem chyba sama sobie winna, bo od początku miałam ułożony scenariusz, że oni będą razem. Nie ważne. Mam nadzieję, że to się tak nie skonczy. Cały czas wmawiam sobie, ze masz przygotowaną notkę, którą niespodziewanie dodasz jutro, ale to głupie! Tak na pewno nie będzie. No cóż. Nie zawsze wszystko konczy sie happy end-em. Muszę się chyba tego nauczyc. :D Dziękujemy, że dla Nas pisałaś. Kochamy Cię! <3 <3 <3 janel ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to dopiero drugi rozdzial, beda kolejne... Mialo byc od 5-7 wiec to jeszcze nie koniec XD.

      Usuń
    2. Yyy..ale wiesz ze to nie koniec? XD

      Usuń
  37. Czemu takie krotkie te rozdzialy.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo nie byly one w planach i nie jest to druga czesc, tylko wyjasnienie... Natalia nie planowala napisania tych rozdzialow, historia sie skonczyla, teraz to tylko dodatek specjalny:).

      Usuń
    2. jezu to niehc napisze ciaaaagle bo to nie da sie tak boze zrozumiec ze tom kniec ona za dobrze to pisze

      Usuń
  38. O mój boże! Rycze i nie moge przestać :( Bieeedny Justin!

    OdpowiedzUsuń
  39. Płacze jak głupia.. Dzięki ;p

    OdpowiedzUsuń
  40. Kocham cię !!!! Boże to ff jest takie piękne! Dziekuje ♡♡♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
  41. Kocham cię !!!! Boże to ff jest takie piękne! Dziekuje ♡♡♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
  42. placze.
    tak bardzo kocham to opowiadanie, cirbie i nie wiem co jeszcze...
    jesteś wielka!

    OdpowiedzUsuń
  43. Tyle czekałam na tą chwilę. Jesteś najlepsza!

    OdpowiedzUsuń
  44. Wiedziałam, że się stoczy. Mam tylko madzieje, że jak spotka w Chicago Chanel to się ocknie i podniesie. Świetny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  45. Uu mam nadzieję jak ją spotka w Chicago to wszystko jej powie i bedą razem to jest vhpjdtolp :ppp

    OdpowiedzUsuń
  46. kocham to opowiadanie! Najlepsze na świecie!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  47. Nie znoszę go. Oficjalnie go nie znoszę. Oczywiście spodziewałam się, że będzie coraz gorzej, bo po prostu jest ćpunem i brak w nim jakiejkolwiek silnej woli, by się podnieść i zmienić. Zapewne on ją spotka w tym Chicago niebawem. Jeśli on będzie miał w ogóle odwagę poprosić ją o to, by do niego wróciła, to w moich oczach jest skończony. Czy on uważa, że jemu się wszystko należy? Jakim prawem w ogóle obwinia Chanel o odejście? Czy on nie zdaje sobie sprawę, jak bardzo ją krzywdził fizycznie i psychicznie? Nie tylko on jest w tej sytuacji pokrzywdzony. Właściwie to on nie jest pokrzywdzony.Ma to, na co sobie zapracował.
    To pierwszy fan fiction, w którym zdrowy rozsądek podpowiada mi, że główna bohaterka nie może być z Justinem. Tym bardziej od kiedy urodziła dziecko. Powrót do Justina zniszczyłby ich syna. Myślę, że dla dziecka byłoby już lepiej, gdyby wychowywałoby się bez niego. Ewentualnie Jay, którego naprawdę bardzo lubię.
    Mam nadzieję, że Chanel nie wróci do Justina. Zachowa zdrowy rozsądek, widząc, że dalej bierze narkotyki. Już nie może myśleć tylko o sobie przecież.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam sie, moim zdaniem Justin nie powinien miec pretensji do Chanel, on sie troche zachowuje jakby w ogole nie zadawal sobie sprawy, jak bardzo ranil Chanel, jakby widzial tylko to, co dobrego dawal, a wszystkie krzywdy zwalal na cos innego. Po prostu nie zaslugiwal na taka milosc, nie, zebym nie lubila Justina jakos bardzo, ale wkurza mnie, ze wszyscy: ma do niego wrocic! Halo, ona ma dziecko o ktore musi sie troszczyc i siebie, maja siebie i musza sie wspierac, bo jakby ona do niego wrocila dziecko mialoby bardzo krzywdzace i raniace dziecinstwo i pewnie Jason tez by sie zamienil w takiego czlowieka jakim jest Justin. To moje zdanie a Chanel powinna sobie przypominac co strasznego zrobil jej Justin. Chociaz im kibicowalam to po prostu nie moga byc razem i tyle. Wkurza mnie powoli on.

      Usuń
    2. Oj dajcie spokój! Skoro jesteście osobami które nie kibicują Janel to po cholerę czytacie dodatkowe rozdziały!? Przecież one są pisane specjalnie dla tych którym nie spodobało się tamte zakończenie! W TYM Chanel najprawdopodobniej wróci do Justina, więc się nie łudźcie że będzie inaczej...

      Usuń
    3. No dokładnie!Nie rozumiem osób które narzekają na Justina i są za Jayem a mimo wszystko czytają te rozdziały! Przecież w tamtym zakończeniu Chanel odeszła od Jus'a więc w tym na pewno będą razem!

      Usuń
    4. Ale nie rozumiem o co chodZi, napisaly to w kulturalny sposob, kazdy ma prawo do wlasnej opinii przeciez, a nie jest powiedziane, ze Chanel do niego na 100% wroci, autorka powiedziala, ze moze sie wszystko wydarzyc. Ja mimo wszystko kibicuje im, ale kazdy ma prawo czytac i wyglosic opinie o ile nie jest krzywdzaca.

      Usuń
    5. Już nawet nie można wyrazić własnej opinii, bo siadają na ciebie jakieś shipperki. Dla jasności - uwielbiam ten fan fiction, czytam go zapewne dłużej niż wy dwie, które przyczepiłyście się do mojego pierwszego komentarza i moja krytyka w stronę Justina nie była skierowana do fabuły czy autorki. Mam nie czytać opowiadania, które mi sie podoba, które lubię itp., tylko dlatego, że tak przeżywam losy bohaterów? Nie mam prawa dalej go czytać, mimo że jestem przeciwko związkowi głównych bohaterów? Jesteście naprawdę śmieszne.
      Nie muszę popierać Justina w uzależnieniu, nie muszę opierać i shippować Janel i nie muszę pisać samych pochwał, by czytać i skomentować rozdział. Jest coś takiego jak tolerancja czyjejś opinii.

      Usuń
    6. Wow, taka ciekawa ta wasza konwersacja że aż się przyłączę ;P
      Przecież żadna z nich nie napisała że nie możesz wyrazić swojej opinii, czy czytać opowiadania :/ Myślę że chodziło o to że nie ma sensu wkurzać się na Justina i kibicować związkowi Jaya z Chanel bo oni w tym zakończeniu będą razem na 99%(chanel napisała że to rozdziały dla tych którzy chcą happy end)
      I to naprawdę normalne że dziewczyny odpowiadają na 'atak' na Justina jeśli chcą żeby to on był z Chanel :)
      A poza tym nie ładnie się przechwalać, szczególnie jeśli nie jest się pewnym swoich racji ;> JA na przykład znalazłam to ff jak był tutaj dopiero sam prolog(jeszcze stara wersja), więc jestem z chanel praktycznie od początku. A skąd wiesz? może one są od pierwszego postu, dłużej niż ty? xD
      Naprawdę nie ma sensu się kłócić. Niektórzy wolą Justina(ja *.*), inni Jaya(ty :*)i tak już jest :)))
      P.s. Nie liczy się kto zaczął czytać to ff pierwszy, tylko kto zostanie z nim do końca(baaardzo niestety bliskiego :<)

      Usuń
  48. Az brak mi slow.
    jestem z Toba od poczatku i za kazdym razem, jak czytam rozdział, placze. To jest tak niezwykle wzruszajace...
    pamiwtam, jak zaczynales, a teraz taki sukces!

    Trzymam kciuki :*

    OdpowiedzUsuń
  49. Jezu... Rycze tutaj po prostu :'( Szkoda mi Justina. Płakałam przy tym opowiadaniu już wiele razy, bo po prostu to jest zbyt piękne żeby nie płakać :( Czekam ma kolejny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  50. Boze Justin jedź szybko do Chicago :D
    ciekawe kiedy sie zorientuje ze to rodzinne miasto Chanel i moze ją tam spotkac ;o

    OdpowiedzUsuń
  51. Jezu oni się tam spotkają, miazga!
    czekam na kolejny xxxx

    OdpowiedzUsuń
  52. Aaa, zawsze najlepsze rozdziały, płacze jak pojebane, kocham kocham, czekam na nn ;***

    OdpowiedzUsuń
  53. Jezu cudny rozdział, chce następne!!!

    OdpowiedzUsuń
  54. JHFUSHFUHWGUH JA NIE MAM JDFEJF CZYM ODDYCHAC BOZE KOCHAM

    OdpowiedzUsuń
  55. Streszczaj dupe I szybko dodawaj nastepny rozdzial sjhdhdjsjshdjsjshs cale opowuadanie przeczytalam w niespelna dwa dni.jejku uwielbiam to jak piszesz I uwielbiam to opowiadanie bez wahania mozna je porownac z samym Dangerem.jsjsjhdhs CZEKAM NA NN/@awwhmrbieber

    OdpowiedzUsuń
  56. KOCHAM TO KOCHAM TO KOCHAM KOCHAM <3
    @SwaglandJB

    OdpowiedzUsuń
  57. Zajebistyy jezu nam lzy w oczach 😢💞💞💞💝💔💕💖✌

    OdpowiedzUsuń
  58. Jesteś Bogieeeem ! Jeśli będziesz kontynuować znów pisanie cieszyłabym sie jak dziecko :P

    OdpowiedzUsuń
  59. jesteś wspaniała! <3!

    OdpowiedzUsuń
  60. wez żrob tak że sie spotykaja po roku i są razem plis <3

    OdpowiedzUsuń
  61. dobrze, że jest tak późno.. przeczytałam ten rozdział i płaczę jak mała dziewczynka. przysięgam.. okiem Justina, jest to jeszcze bardziej chore i wzruszające. Kocham Cię, tak bardzo Cię kocham za napisanie tego ff. Dziewczyno! ja tym żyję, przeczytałam ok. miesiąc to ff i nadal się nie mogę pozbierać. To było w niedziele gdy skończyłam czytać a w poniedziałek w szkole przepłakałam cały dzień i każdy się pytał " Co się stało?"
    to chore. wiem. ale to ff jest takie cholernie uzależniające, ze po prostu brak mi słów. jest nie do opisania i jedynie co mogę to Ci podziękować..

    chociaż szczerze mowiac po tym rozdziale czuje lekki niedosyt.. w dodatku Justin ma jechać do Chicago, tam gdzie jest Chanel..
    nawet nie mogę sobie tego wyobrazić gdyby Justin zobaczył nagle ją z maluszkiem na rękach..
    to.. ja chyba zapłakałabym się na śmierć. jak teraz duszę się łzami to gdy się zobaczą.. po roku czasu, ja tutaj umrę. także radzę Ci uważać:) haha
    Pozdrawiam Gorąco. Iza.

    OdpowiedzUsuń
  62. oby się spotkali,oby ON ją poznał po przemianie włosów ;))

    OdpowiedzUsuń
  63. A jednak przekonałam się co do tego bloga i zaczęłam czytać i jest... wspaniałe! Czasami przerażały mnie wybuchy Justina, stosunek do Chanel, ale później jak ją przepraszał, to jak go nie kochać?
    Nie lubię smutnych zakończeń albo kiedy np. w tym przypadku główni bohaterowie nie są razem, dlatego będę czytać kolejne rozdziały :) Strasznie ubolewam nad tym, że nie piszesz 2 części, ale to twój wybór :)
    Świetnie piszesz, naprawdę :) Mogłabyś wziąć przykład z autorki Danger'a i wydać to ff w formie książki ;)
    Z niecierpliwością czekam na następny. Mam nadzieję, że niedługo się w końcu spotkają :) x /@bizzlessmile

    OdpowiedzUsuń
  64. Boże w 3 dni przeczytałam całe opowiadanie, ciesze się strasznie że je znalazłam, najlepsze jakie czytałam. Nie mogę sie już doczekać następnego rozdziału, pierwszy raz muszę na nie czekać hahaha a coś czuję że już sie uzależniłam, i pokochałam głównych bohaterów! Mam nadzieję że Janel wróci i będą szczęśliwi razem ze swoim synkiem <3

    OdpowiedzUsuń
  65. Dokladnie.Masz wielk talent i powinnas wydac ksiazke :* Wiesz,ze wiekszosc sie ze mna zgodzi.Zobacz ile masz fanow jak wazna role odegralo to ff na kazdym z nas.Jestes najlepsza <3

    OdpowiedzUsuń
  66. Autorko, zapraszamy do sprawdzenia naszej platformy www.wydacksiazke.pl, na której można samodzielnie wydać własną książkę w wersji drukowanej oraz elektronicznej. Trzymamy ciuki i zapraszamy do zapoznania się z możliwościami promocji oraz dystrubucji książki na naszym blogu: www.blog.wydacksiazke.pl Pozdrawiamy, WydacKsiazke.pl

    OdpowiedzUsuń
  67. Czytam to ff od jakiegoś tygodnia. Szczerze mówiąc to pierwsze ff, od którego się dosłownie uzależniłam i bardzo emocjonalnie je przeżywam. Czasami mam wrażenie, że Janel istnieje na prawdę, w realnym życiu. Co do tej części myślę, że Justin zrozumie, że nawet jeśli Chanel do niego wróci nie będzie jego własnością. Sam się przekonał, że ona jako jedyna potrafiła od niego odejść. Poza tym myślę, że jeśli zobaczy swojego synka, którego tak bardzo pragnął to ten "dobry" Justin się w nim obudzi, a ten "zły" (oczywiście z pomocą Chanel, ich synka i jego bliskich oraz specjalistów) w końcu zniknie:) Autorko jesteś na prawdę najcudowniejsza i masz ogromny talent. Skoro twoje ff jest na tak wysokim poziomie to ja nie mam pojęcia co będzie gdybyś za pare lat wydała książkę.. Wielki podziw. Jesteś na prawdę wielka. Historia Janel jest piękna i jednocześnie realna i nie przesłodzona jak większość ff. Ubolewam bardzo, że to już niedługo koniec, ale zawsze można sobie wyobrazić wg swojego upodobania co będzie dalej:) Jesteś cudowna!

    OdpowiedzUsuń
  68. Naprawdę ciesze się, że dopisałaś to :)
    Mam nadzieje, że jeszcze jakiś rozdział dodasz. I,że oni wrócą do siebie. Przecież oboje nie dają rady sobie z tym radziać. Proszę

    OdpowiedzUsuń
  69. Proszę powiedz ze napiszesz jeszcze jeden special chapter błagam cie kurcze błagam:( jesteś najlepsza w tym co robisz

    OdpowiedzUsuń
  70. Blagam... pisz druga czesc!

    OdpowiedzUsuń
  71. Rycze!!! Proszeee... pisz druga czesc. Te ff jest cudowne *o*

    OdpowiedzUsuń
  72. wczytałam się i zostało mi tak nie wiele do końca

    OdpowiedzUsuń
  73. DZIĘKUJE ZA WSZYSTKO ZA TEGO BLOGA

    OdpowiedzUsuń
  74. Łzy palą moje policzki, Boże

    OdpowiedzUsuń