Ciocia od razu spytała co jest ze mną nie tak, a ja oczywiście znów musiałam użyć swoich zdolności aktorskich, kilka razy się uśmiechnąć i wmówić, że wszystko jest okej.
Aktualnie jest godzina trzynasta, a o pierwszej w nocy wszystko miało się skończyć albo raczej zacząć. W każdym bądź razie o dwudziestej trzeciej wyjeżdżam z Justinem.
Tydzień od podjęcia przeze mnie decyzji się do tego przygotowywaliśmy. Zakupy, mapa, nawigacja, obmyślenie gdzie jedziemy najpierw, w jakim hotelu się zatrzymamy na początku i tak dalej.
Nigdy, przenigdy nie byłam tak strasznie zestresowana. Wszystko miało się od dzisiaj zmienić. Całe moje życie stanie do góry nogami. Przez rok nie zobaczę się z rodziną ani ze znajomymi. To brzmiało przerażająco, ale ja już podjęłam decyzję.
Siedziałam na kanapie w salonie, oglądając coś w telewizji. Teoretycznie oglądając. Praktycznie patrzyłam bezmyślnie w ekran telewizora, mając głowę pełną myśli. Nie wiedziałam nawet co leci w telewizji.
-Ciekawe kto wygra. - Usłyszałam po chwili głos Mary, która właśnie usiadła obok mnie. Kompletnie nie wiedziałam o czym ona mówi, więc musiałam szybko zorientować się w sytuacji. Od razu spojrzałam na ekran telewizora orientując się, że oglądam "X-Factor".
-Mhm, wydaje mi się, że ta blondynka - odparła, naturalnym tonem głosu.
Powiedziałam, modląc się, żeby blondynka, którą akurat zobaczyłam na ekranie była uczestniczką i nie palnęłam jakiejś kompletnej bzdury.
-Mi też się tak wydaje. - Uśmiechnęła się, biorąc chipsa z paczki trzymanej w dłoni.
Uf.
Oparłam głową o miękką poduszkę znajdującą się za mną, wzdychając.
Wyobrażacie sobie co będzie jak ciocia zorientuje się, że mnie nie ma? Jak powiadomi o tym rodziców? Boże, to będzie pieprzona, trzecia wojna światowa.
Tata wpadnie w szał, a mama zacznie panikować, a ja? Będę już dawno w drodze do Los Angeles. Mimo wszystko, mimo tego jak rodzice mnie potraktowali, będzie mi ich cholernie szkoda. Zwłaszcza mamy.
Chcę, żeby wiedziała, że to mój świadomy wybór, że robię to z własnej woli i tego naprawdę chcę. Właśnie dlatego muszę zostawić list, w którym wszystko im wyjaśnię.
Boję się jak cholera. Nie wiem jak to wszystko się ułoży, jestem przerażona.
*
-Jak to wyjeżdżacie? Bieber, możesz mi to wszystko wytłumaczyć? - Mike nie krył zdziwienia, kiedy usłyszał jakie plany mają Justin z Chanel. Chyba dla każdego to był jeden, wielki szok.
-Normalnie. - Westchnął, trzymając jedną ręką telefon przy uchu, a drugą pakując swoje rzeczy do walizki. -Pakujemy się i wyjeżdżamy. Pierwszy przystanek Los Angeles, później będziemy myśleć co dalej - odparł, wkładając do torby kolejne rzeczy.
-Wiesz co ty robisz, nie? Na co się decydujesz?
-Na co takiego? - Przewrócił oczami. - Mike, wiem co robię. Chcę być z Chanel, bo mi na niej kurewsko zależy, a wiem, że jej rodzice nie pozwolą nam się spotykać, dlatego musimy wyjechać.
-Czyli jesteś świadomy, że to koniec z wieczną zabawą? Koniec ze sprowadzaniem sobie panienek do domu, z robieniem co ci się podoba? Teraz będzie spędzał z Chanel dwadzieścia cztery godziny na dobę.
Justin usiadł na łóżku, po raz kolejny wzdychając.
Z jednej strony był pewny czego chce, natomiast z drugiej strony słowa Mike'a poniekąd do niego przemówiły. Odkąd skończył osiemnaście lat był "wolnym ptakiem". Robił co mu się podoba, nie przejmował się nikim, ani niczym. Teraz miało być inaczej i to w pewien sposób go przerażało.
-Stary, myślisz, że o tym wszystkim nie myślałem? - odparł, opadając na łóżko za sobą i wolną dłonią przecierając czoło. - Jestem świadomy tego wszystkiego, ale wiem też, że naprawdę się w tej dziewczynie zakochałem i chcę z nią być. Wiem jak ciężko było mi wytrzymać bez oglądania tego jej pieprzonego, uzależniającego uśmiechu i nie chcę więcej takiej sytuacji. Chcę ją mieć przy sobie, cały czas.
Przez chwilę w słuchawce panowała totalna cisza. Kompletnie. Jakby Mike się rozłączył.
-Żyjesz? - Justin spytał, nie otrzymując od kilkunastu sekund żadnej odpowiedzi.
-Justin, co jak co, ale nigdy nie pomyślałbym, że usłyszę takie słowa z twoich ust - odparł, na co oboje się zaśmiali.
-A ja nigdy nie pomyślałbym, że je wypowiem - odparł, uśmiechając się pod nosem i podnosząc. - Wiesz co, będę musiał już kończyć. Muszę się spakować i ogarnąć jeszcze kilka rzeczy. Odezwę się już z Los Angeles - dodał, wstając.
-Spoko, to życzę wam powodzenia.
-Dzięki. - Uśmiechnął się po raz kolejny sam do siebie, po czym rozłączył się.
Wziął do ręki spodnie, z których kieszeni wypadła karteczka. Chłopak podniósł ją, ponownie siadając na łóżku. Obracał w dłoniach mały papierek uśmiechając się.
-Nic z tego, mała - powiedział sam do siebie, po czym wyjął z kieszeni swoich spodni zapalniczkę i podpalił nią kraniec kartki.
Przez moment patrzył jak mały płomień ognia niszczy papier. Może to było tylko zwykłe palenie głupiej kartki, ale dla niego to miało duże znaczenie. Udowodnił coś samemu sobie.
W końcu zdmuchnął płomień, który zniszczył już cały papierek, na którym znajdował się numer telefonu kelnerki.
*
Jeżeli rano trzęsłam się ze strachu, to naprawdę nie wiem jak określić mój aktualny stan. Było kilka minut po dwunastej. Po raz trzeci już uchyliłam drzwi od swojego pokoju, upewniając się, że w całym domu panuje idealna cisza, a ciocia już śpi.
Ja miałam ochotę wręcz rozpłakać się z tego wszystkiego. Wiem, że to pokręcone, bo robię to, czego cholernie pragnę, ale strach jaki we mnie narastał sprawiał, że kompletnie nie panowałam już nad emocjami.
Wróciłam do pakowania swoich rzeczy do walizek. Dłonie trzęsły mi się gorzej niż przed jakimikolwiek egzaminami. Starałam się trochę uspokoić, myśleć pozytywnie. Powtarzałam sobie, że wszystko będzie dobrze, długo nad tym myślałam i podjęłam świadomy wybór.
Tylko wątpliwości wciąż we mnie siedziały. Rodzice, znajomi, szkoła, ja to wszystko rzucam i wyjeżdżam. Przecież to brzmi nierealnie, żeby nie powiedzieć nienormalnie.
Wrzuciłam do torby ostatnią już bluzkę, po czym zamknęłam ją, zapinając. W tym momencie usłyszałam pukanie do okna. Szybko do niego podeszłam, cicho je otwierając i pozwalając wejść do środka Justinowi.
Jego widok trochę mnie uspokajał, choć i tak stresowałam się jak cholera.
-Cześć skarbie. - Musnął mój policzek.
-Hej - odparłam i choć starałam się ukryć niepewność i strach w moim głosie, to raczej nie wyszło mi to za dobrze.
Przeczesałam dłonią włosy, rozglądając się po pokoju.
-Spakowana? - spytał.
-Tak - odparłam od razu. - Chyba wzięłam wszystko - dodałam, siadając na łóżku i nachylając się, schowałam twarz w dłonie.
-Chanel. - Justin od razu usiadł obok mnie, obejmując mnie jedną ręką. - Wiem, że się boisz, ale musisz mi zaufać. Ten rok szybko zleci, nawet nie zorientujesz się kiedy będziemy mogli wrócić i może wszystko ułoży się nawet lepiej, niż sobie wyobrażasz - mówił, starając się podnieść mnie na duchu i choć w małej części zabić mój strach.
Podniosłam głowę głośno wypuszczając powietrze z ust.
-Strasznie się boję - powiedziałam szeptem, odwracając się w jego kierunku. Chłopak spojrzał mi głęboko w oczy, co działało na mnie jak najlepszy środek uspokajający.
Położył dłoń na moim policzku, delikatnie mnie po nim gładząc.
-Wiem o tym i szczerze mówiąc wcale ci się nie dziwię, ale chcę, żebyś wiedziała, że zrobię wszystko, żeby ten rok minął ci jak najlepiej się da, bez ciągłych zmartwień. Kocham cię, chcę dla ciebie jak najlepiej i nawet nie wiesz jak bardzo wdzięczny ci jestem za to, co dla mnie robisz. Poświęciłaś się dla mnie jak nikt, nigdy w moim życiu. Jesteś takim, moim aniołkiem, wiesz? - dodał i wypowiadając ostatnie zdanie delikatnie się uśmiechnął, czym od razu mnie zaraził.
Uniosłam kąciki ust, czując jak moje wątpliwości stają się coraz mniejsze. Ufałam mu, kochałam go i chciałam z nim być.
Przez całe życie szuka się swojej drugiej połówki, osoby, która jest ci pisana, miłości twojego życia, a ja wiem, że już znalazłam. Jestem tego pewna.
-Ja ciebie też kocham - odparłam, opierając głowę o jego ramię.
Czułam się przy nim bezpiecznie jak przy nikim innym. Nikt, kompletnie nikt nigdy nie potrafił wzbudzić we mnie takich uczuć jak Justin.
-Obiecuję ci, że wszystko będzie dobrze - szepnął, całując mnie we włosy i tuląc do siebie.
*
Delikatnie położyłam list na idealnie pościelonym łóżku, po czym podniosłam się, zakładając ręce na piersi. Rozejrzałam się po pokoju, wsłuchując się w idealną ciszę w nim panującą.
Jutro rano, kiedy ciocia przyjdzie do mojego pokoju, zobaczy, że nie ma ani mnie, ani moich rzeczy i przede wszystkim - przeczyta list, który jest adresowany do niej, ale w dużo większej części do rodziców.
Cała się trzęsłam ze strachu, a ze stresu było mi niedobrze. Wiedziałam, że Justin czeka na mnie już przy samochodzie pakując do bagażnika moje walizki.
Musiałam już iść, jeśli chcemy dojechać do Los Angeles z samego rana. Mimo to, nie potrafiłam nawet się ruszyć. Przez dobre pięć minut nie drgnęłam ani o centymetr.
Wpatrywałam się w martwe punkty starając się uspokoić.
Wszystko będzie dobrze Chanel. Wiesz co robisz, chcesz tego, jesteś tego pewna.
Wzięłam głęboki oddech, po czym powoli wypuściłam powietrze z ust, przymykając powieki.
-Przepraszam mamo - szepnęłam sama do siebie.
Podeszłam do okna, zakładając torebkę przez ramię i wychodząc przez nie. Delikatnie i jak najciszej potrafiłam je za sobą zasunęłam, po czym zrobiłam kilka kroków zeskakując na niższy daszek, a z niego na ziemię.
Serce waliło mi jak młotem, a nogi dosłownie się pode mną uginały. Ledwo się na nich trzymałam. Podeszłam do samochodu, przy którym stał Justin paląc papierosa.
-Mogę? Muszę się uspokoić? - spytałam, sugerując mu, że chcę zapalić. To póki co jedyny pomysł na pokonanie stresu jak przyszedł mi do głowy.
Chłopak bez słowa wyjął z kieszeni paczkę papierosów wystawiając ją w moim kierunku. Wyjęłam z niej jednego szluga, po czym już sama zabrałam z jego kieszeni zapalniczkę, odpalając go.
Zaciągnęłam się najmocniej jak potrafiłam, czując, że dym dostający się do moich płuc naprawdę chociaż w małym stopniu mnie uspokaja.
Stanęłam tuż obok Justina opierając się o jego samochód i powoli wypuszczając z ust dym. Staliśmy w takiej idealnej ciszy przez dobre dwie minuty.
Ja nie wiedziałam co miałabym powiedzieć, a on wiedział, że potrzebuje teraz tak naprawdę zmierzyć się sama ze sobą, ze swoimi obawami.
-Zostawiłaś jakąś wiadomość? - spytał dopiero po chwili.
-Mhm, napisałam list, mam nadzieję, że on choć trochę ich uspokoi, choć i tak można spodziewać się trzeciej wojny światowej.
-Nie myśl o tym. Ciebie już tu wtedy nie będzie - powiedział wyrzucając kiepa i stając naprzeciw mnie.
-Wiem, ale i tak się tego wszystkiego boję - odparłam, biorąc kolejnego bucha.
-Wiesz czego naprawdę powinnaś się bać? - spytał, uśmiechając się i zabierając mi z dłoni resztkę papierosa i wyrzucając go.
-Czego? - Delikatnie uniosłam kąciki ust.
-Tego, że będziesz teraz skazana na mnie dwadzieścia cztery godziny na dobę i najprawdopodobniej zacałuję cię na śmierć - odparł, na co ja od razu cicho się zaśmiałam.
Potrafił poprawić mi humor nawet w takiej sytuacji i między innymi właśnie za to go kochałam.
-A może będzie na odwrót, lepiej na mnie uważaj - powiedziałam z uśmiechem i położyłam dłonie na jego karku.
-Proszę bardzo, taka śmierć to przyjemność. - Zaśmiał się i objął mnie w pasie przyciągając do siebie i całując w usta.
Chyba żadne z nas nie chciało przerywać pocałunku, choć oboje wiedzieliśmy, że czas leci i najwyższy czas się zbierać.
W końcu to ja zebrałam się na oderwanie od jego ust.
-Musimy już jechać, już późno - powiedziałam, starając się utrzymywać na ustach lekki uśmiech.
-Masz rację. - Ostatni raz pocałował mnie krótko w usta, po czym odsunął się ode mnie, otwierając mi drzwi samochodu od strony pasażera.
Ostatni raz spoglądając na dom cioci, wsiadłam do samochodu.
Nerwowo zagryzłam wargi, zapinając pas.
Chłopak wsiadł do auta, zamykając za sobą drzwi i wkładając kluczyk do stacyjki. Byłam pewna, że od razu ruszy, jednak zamiast tego odwrócił się w moją stronę i spojrzał mi głęboko w oczy, jakby szukając w nich prawdy.
-Jesteś pewna, że chcesz to zrobić? Nie rób tego, jeśli masz zbyt duże wątpliwości - powiedział śmiertelnie poważnie.
Stres był jeszcze większy. Miałam kilka sekund na ostateczną decyzję po której nie będzie już odwrotu.
Tak.
Nie.
Tak.
Nie.
-Tak, jestem tego pewna - odparłam w końcu.
-Na pewno? Nie rób tego dla mnie, tylko dla siebie. Uszanuję jeśli powiesz mi, że rezygnujesz i chcesz zostać.
Cicho wypuściłam powietrze z ust, ogarniając wszystkie myśli jaki biły się w mojej głowie.
-Tak, na pewno. Chcę wyjechać, to ostateczne - odpowiedziałam pewnie i zdecydowanie.
Zbyt długo nad tym myślałam, by teraz zrezygnować. To już ostateczne.
Justin momentalnie lekko się uśmiechnął, wciąż patrząc mi prosto w oczy.
-Dziękuję. - Przybliżył się, całując mnie delikatnie w policzek. - Naprawdę - dodał, kiedy jego usta odsunęły się od mojej skóry.
Oficjalnie i nieodwołalnie - podjęłam najcięższą decyzję w moim życiu, jestem przerażona, ale jednocześnie szczęśliwa jak nigdy wcześniej.
Teraz wszystko będzie łatwiejsze.
Chłopak odsunął się ode mnie, wracając na swoje miejsce i zapinając pas, po czym przekręcił kluczyk w stacyjce, odpalając silnik i wyjeżdżając.
Ostatni raz spojrzałam w kierunku domu Mary, zaciskając wargi.
Tak będzie lepiej.
*
Jechali już od dwóch godzin, praktycznie w ogóle nie rozmawiając. Justin wiedział, że to dla niej trudne, w końcu w jednej chwili rzuciła całe swoje dotychczasowe życie.
Dla niego.
Fakt, że poświęciła tak wiele był dla niego nie do pojęcia. Nikt, nigdy nie zrobił dla niego tak wiele. Była dla niego pieprzonym ideałem.
Po chwili chłopak spojrzał na bok, widząc jak Chanel zasnęła oparta poduszkę przy oknie. Zjechał na zjazd, zatrzymując się na stacji, po czym wyszedł z samochodu, wyjmując z bagażnika ciepły koc, którym już po chwili okrył Chanel.
-Śpij aniołku - szepnął, całując w czoło i jak najciszej potrafił, by jej nie obudzić zamknął drzwi od jej strony i dla jej bezpieczeństwa cały samochód, sam wchodząc do sklepu na stacji.
Robił się senny, w końcu było po trzeciej w nocy, a prowadzenie samochodu wymagało od niego skupienia.
Kupił kawę, po czym wyjął z kieszeni swojego iPhone'a, siadając na moment przy jednym ze stolików.
Justin do cholery mógłbyś się odezwać, martwię się. Wyjechaliście już? Gdzie jesteście?
Chłopak przeczytał esemesa od Lea'i, biorąc łyk kawy i zabierając za odpisanie na jej wiadomość. Była dla niego jak siostra i jest tak naprawdę jedyną osobą za którą będzie tęsknił z Phoenix.
Wszystko w porządku. Jesteśmy już w Henderson. Nie martw się, z Chanel też wszystko okej. Odezwę się jak dojedziemy do Los Angeles.
Wysłał wiadomość, po czym z powrotem wsunął telefon do kieszeni, wychodząc i wracając z powrotem do samochodu.
Nieumyślnie trzasnął drzwiami, czym momentalnie rozbudził Chanel.
-Cholera - mruknął sam do siebie, wkładając kawę na przeznaczone miejsce w aucie. - Śpij kochanie - zwrócił się do Chanel z powrotem odpalając silnik samochodu.
-Gdzie jesteśmy? - mruknęła zaspana, przecierając oczy.
-W Henderson, jeszcze jakieś niecałe cztery godziny drogi - odparł, wyjeżdżając z powrotem na drogę.
-Szkoda, że nie mam prawa jazdy, zamienialibyśmy się w prowadzeniu - odparła, ziewając i lekko się przeciągając.
-Obiecuję, że nauczę cię prowadzić. - Uśmiechnął się. - Ale nie martw się, dam radę, nie jestem zmęczony, za to ty idź z powrotem spać.
-Lepiej będę czuwać i pilnować ciebie - odparła, opierając głowę z powrotem o poduszkę.
-Skarbie, naprawdę nie trzeba, nie pierwszy i na pewno nie ostatni raz zarywam w ten sposób nockę, więc możesz teraz spokojnie się położyć i dalej o mnie śnić.
-Skąd wiesz, że mi się śniłeś? - spytała, lekko się uśmiechając.
-Jęczałaś przez sen - odparł, tak naprawdę kłamiąc, z zadziornym uśmiechem.
-Wcale nie!
-Chyba słyszałem. - Parsknął śmiechem, na co Chanel zaczęła się śmiać.
-Kłamiesz, spadaj. - Odparła z udawanym obrażeniem, wciąż nie przestając się uśmiechać.
-Pff, wmawiaj to sobie, ja swoje słyszałem. - Na jego twarzy wciąż widniał cwany uśmiech.
-Ta, niech ci będzie. - Prychnęła. - To ja idę jęczeć, to znaczy spać dalej. - Wróciła do swojej wcześniejszej, wygodnej pozycji, okrywając się mocniej kocem.
Justin zaśmiał się pod nosem, kręcąc głową i nie odrywając wzroku z drogi.
*
-Jak to jej nie ma, Mary do cholery ja to jej nie ma, słyszysz?! - Matka Chanel wydarła się na swoją siostrę, nie potrafiąc pohamować swoich emocji.
-Ja..- zaczęła, jednak nie potrafiła nawet racjonalnie skleić zdania. - Ja naprawdę nie wiem jak to się stało, zupełnie nic nie wskazywało na to, że ona cokolwiek planuje - dodała.
Była tak samo roztrzęsiona jak i rodzice Chanel. Moment, kiedy Mary weszła w południe do jej pokoju i zamiast zobaczenia dziewczyny, ujrzała puste szafy i list na łóżku był dla niej jak uderzenie w twarz.
-Boże, co ona zrobiła, gdzie ona jest. - Kobieta chodziło w tę i z powrotem trzymając się z głowę.
-Uduszę tą gówniarę jak tylko wróci do domu, przysięgam, że coś jej zrobię, a później oddamy ją do internatu z ostrym rygorem. - Ojciec dziewczyny choć był tak samo przerażony tym, co się wydarzyło okazywał swoje emocje poprzez wściekłość.
-Carl, a co jeśli ona już nie wróci? - Claire - mama Chanel stanęła przed swoim mężem patrząc na niego ze łzami w oczach. - Jeśli już nigdy jej nie odzyskamy? Jeśli on jej coś zrobi? - kontynuowała, a po jej policzkach spływały kolejne łzy.
Mężczyzna choć starał się nie okazywać słabości sam nie potrafił powstrzymać "szklanek", które narastały w jego oczach.
Kobieta ponownie podeszła do stołu, na którym leżał wcześniej znaleziony w pokoju Chanel list, po czym usiadła z nim na podłodze zaczynając czytać go jeszcze raz.
Ciociu przepraszam, że narobiłam ci takiego problemu i w cię to wszystko wplątałam.
Nie chciałam tego. Przepraszam, że uciekłam, ale musiałam to zrobić.
Mam nadzieję, że mi wybaczysz.
Mamo, tato...wyjechałam. Nie mogę powiedzieć wam gdzie, bo wiem, że
od razu zaczęlibyście mnie szukać. Zostawiam ten list, ponieważ chcę, żebyście
wiedzieli, że podjęłam świadomą decyzję, nad którą naprawdę długo myślałam.
Tak, wyjechałam z Justinem.
On nie jest tym za kogo go macie. Kocha mnie, a ja kocham jego.
Chcemy być razem i będziemy. Ponad wszystko.
Tak bardzo was przepraszam. Nigdy nie chciałam was tak mocno zranić,
ale teraz nie pozostawiliście mi żadnego, innego wyboru. Wiem, że nie pozwolilibyście
mi się spotykać z Justinem, a ja nie mogę żyć bez niego. On jest częścią mnie i nigdy z niego
nie zrezygnuję. Proszę, nie martwcie się o mnie, jestem bezpieczna.
Wrócę do was. Przysięgam, że wrócę.
Kocham Was, Chanel.
O jejuniu !!! Czy ktoś może mi powiedzieć,dlaczego się trzęsę...? Twoje opowiadanie jest po prostu najcudowniejsze pod słońcem.No normalnie miałam wrażenie,że to ja uciekam gdzieś z Justinem i to ja jestem w tej sytuacji,co Chenel...
OdpowiedzUsuńPiszesz cholernie dobrze,że aż brakuje mi słów na opisanie Twojego geniuszu...
Jednym słowem-idealny... ;-*
the-other-side-jb.blogspot.com
my-heaven-jb.blogspot.com
Nareszcie. Kurde ale emocje. Czekam na następny
OdpowiedzUsuńawww kocham to . szkoda, że za niedługo nie będzie tak słodko. ;c
OdpowiedzUsuńczekam nn :*
assdfghj *___* niesamowity. dosłownie czułam się jakbym była nią i sama zaczęłam przeżywać ich wyjazd-cała się trzęsłam, wgl to tym wyjazdem wywołałaś u mnie bardzo fajne wspomnienia no ale mniejsza. cały czas myślałam że coś się stanie w drodze albo że wyjdzie ze stacji a auta nie będzie albo że Channel nie będzie. a no i coś mi się wydaje że będą mieć wypadek (prosze nie.. wiem że twoje opowiadanie ale tak słodko im się już układa, oczywiście wiem że na pewno będzie jakaś drama ale proszę jeszcze nie teraz ;___;)
OdpowiedzUsuńno to czekam na następny, w sumie to zaskoczyłaś mnie dzisiejszym rozdziałem ale bardzo pozytywnie ;3
Boski rozdział♥
OdpowiedzUsuńJezu jak ja kocham to opowiadanie.Dobrze Chanel zrobiła,że wyjechała z Justinem ale mam przeczucie,że coś się stanie.Czekam na następny z niecierpliwością.♥
@weramichalak
O mój Boże zaraz dostane jakiegoś ataku :O Ja Cię kocham dziewczyno <3333333!
OdpowiedzUsuńCholera przeżywam to jak bym ja wyjeżdżała z taką decyzja matko KC <3! ♥♥♥ Świetny rozdział :)
OdpowiedzUsuńo mój boże, ten rozdział jest cudowny, przerosłaś samą siebie! dcvfbghn
OdpowiedzUsuńCudowny <3
OdpowiedzUsuńTen rozdzial jest wspanialy . Masz wielki talent :* kc <3
OdpowiedzUsuń*.* super super super!
OdpowiedzUsuństesknilam sie strasznie za tym opowiadaniem <333
Kocham ten rozdzial *.* to jest cuuudo !! <3
OdpowiedzUsuńRany, poplakalam się... Cudowny!
OdpowiedzUsuńUwielbiam Cię, to opowiadanie. Eh.. Obu tak dalej, uzależniasz <3
O mój Boze mam gesią skorke. Jeden z najlepszych rozdziałów jakie napisałs.
OdpowiedzUsuńMam nadzieje że Justin jej znów nie pobije. Cudo <3 Błagam wydaj ksiązke
Genialny rozdział! *.*
OdpowiedzUsuńJestem na maxa ciekawa jak to wszystko się potoczy. Twój blog jest niesamowity! :)
Jesteś cudowna! <33
Twoje opowiadanie jest niesamowite , z pewnością moje ulubione . Czytałam je już chyba 4 razy od samego początku do końca i jeszcze mi się nie znudziło . Szczerze , to najlepsze opowiadanie jakie czytałam , a było ich naprawde sporo . Uwielbiam twój styl pisania , do niczego nie mogę się tutaj przyczepić , no po prostu jak dla mnie idealne ;) Co do rozdziału , kiedy go czytałam to czułam się tak jakbym była Chanel , bałam się tak samo jak ona . Te emocje , cały czas miałam wrażenie , że coś złego się zaraz wydarzy ale na szczęście wszystko się udało i w końcu Justin i Chanel wyjechali :) Jesteś cudowna , życzę weny i kolejnych wspaniałych rozdziałów no i oczywiście z niecierpliwością czekam na kolejny ;*
OdpowiedzUsuńjakie emocje, gdy czytam każdy kolejny rozdział to siedzę jak na szpilkach :D zawsze gdy zauważę że jest nn to myślę sobie że później przeczytam a teraz tylko mniej więcej sprawdzę o czym jest, ale kończy się tak że czytam jeden rozdział od razu kilka razy podrząd <3
OdpowiedzUsuńRozdział jest świetny.
OdpowiedzUsuńZawarłaś w nim wiele emocji, co mi się podoba.
Chanel jest bardzo odważną bohaterką z nutką niepewności. Podobają mi się takie dziewczyny, które robią co chcą i poświęcają się dla miłości.
Justina jest coraz mniej, a przynajmniej tak mi się wydaje.
Szczerze mówiąc wyczuwam, że nas zaskoczysz w następnych rozdziałach i nie będzie tak słodko.
Pozdrawiam, Kadu ;*.
http://twenty-secrets-of-love.blogspot.com/
To będzie się działo <33! Super Ci wyszło :D
OdpowiedzUsuńOu, rozdział genialny! No nie spodziewałam się, że jednak Chanel tak szybko podejmie taką decyzję. Wielka presja i emocje, super!
OdpowiedzUsuńSwietny rozdzial <3 Uwielbiam to opowiadanie
OdpowiedzUsuńPiszesz idealnie ;**
Zgon.
OdpowiedzUsuńUmarłam.
Kobieto kocham to jak cholera <3333333
o kurwa zdycham ! jesteś genialna... <3
OdpowiedzUsuńcudowne, jesteś niesamowita <3
OdpowiedzUsuńTo na pewno nie skonczy sie dobrze :( nie z Justinem
OdpowiedzUsuńKocham <3 swietnie piszesz
Kocham twoje opowiadanie. Mam trochę wątpliwości co do prowadzenia auta przez Justina bo jest zmęczony. Ciekawe co teraz zrobią rodzice Chanel ;o już nie mogę się doczekać kolejnego! Bardzo dziekuję za pisanie. @JustenAkaMyLove
OdpowiedzUsuńSzczerze mowiac do konca nie wiedzialam czy ona z nim wyjedzie a jednak. boje sie o nia ;/ Justin jest nieobliczalny
OdpowiedzUsuńRozdzial jak kazdy swietny
Wiesz co mnie najbardziej dotknelo? jak matka Chanel powiedziala:
OdpowiedzUsuńJesli on jej cos zrobi? ( majac na mysli Justina) to najbardziej wzbudzilo we mnie takie uczucia bo niestety kazdy wie jaki jest Justin kiedys w koncu dojdzie do tragedi ;/// co do rozdzialu to napisany jest z swietnym stylem i gustem :D Dziekuje ze piszesz to opowiadanie.*__*Sama sie czuje taka Chanel :)
Jejku ile emocji w tym rozdziale. Uwielbiam Janel, ale ich związek zdecydowanie nie skończy się dobrze. Coś czuję, że Chanel wróci do rodziców wcześniej niż chciała, oczywiście jeżeli zdoła uciec Justinowi... Co pewnie będzie trudne i bolesne...
OdpowiedzUsuńjeciu mam nadzieje ze wszystko mi sie uda i wgl :* kocham to opowiadanie <3 czekam na nn <3
OdpowiedzUsuńcudo *.* ale się dzieje , już nie mogę doczekać się następnego ;D mam nadzieje, że u Ciebie wszystko dobrze bejb ;* dodawaj następny jak najszybciej, czekamy z niecierpliwością xoxo @mrraau
OdpowiedzUsuńboże uzależniłam się od tego ff, jesteś świetna! masz cholerny talent kobieto. dziękuje że to piszesz <3
OdpowiedzUsuńkocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham kocham <3333333333
OdpowiedzUsuńCZEKAM Z NIECIERPLIWOŚCIĄ NA KOLEJNY <3
OdpowiedzUsuńJUŻ SIĘ NIE MOGĘ DOCZEKAĆ, AŻ ZAMIESZKAJĄ RAZEM. SDFWEIFWEIFKWIOE.
OdpowiedzUsuńNAJLEPSZE OPOWIADANIE NA CAŁYM JEBANYM BLOGSPOCIE!
HM....i nie mogę się doczekać, aż Justin stanie się chujem dla Channel, ale cii. Haahah :)
OMG swietny nie moge sie doczekac nastepnego
OdpowiedzUsuńKocham <3
OdpowiedzUsuńTwoj blog jest jak narkotyk <3 uzaleznia
OdpowiedzUsuńAww ciekawie sie robi <3
OdpowiedzUsuńświetne, super, genialne! <3 najlepsze ff jakie czytam, jesteś w tym naprawdę dobra, proszę pisz robisz to świetnie, nie marnuj talentu! :) <3 nie mogę się doczekać następnego *O* // przepraszam że z anonima ale nie mam konta :/ xx
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział naprawdę, i ciesze się ze wyjechała z nim mimo ze będzie żałować.
OdpowiedzUsuńO matko, nareszcie wyjechali ! :D czekałam na to bardzo długo ^^ w końcu mogą być razem bez ukrywania się i wgl ;p a jeśli Justin uderzy Chanel to osobiście go wykastruje :D świetny rozdział , czekam na kolejny <33
OdpowiedzUsuńo matko kamckjsmcskv
OdpowiedzUsuńo mAtko czytając ten rozdział się mega denerowałam haha
OdpowiedzUsuńWyjechala.... Jestem ciekawa, czy ich zlapia. (; mam nadzieje, ze nieee ;p
OdpowiedzUsuńDziekuje, ze nadal dodajesz rodzialy :*
O.M.G jednak wyjechała :O
OdpowiedzUsuńNo to się porobiło! Jestem strasznie ciekawa jak to wszystko się dalej potoczy uh uh uh. Normalnie robi się ciekawie :D
@ameneris
<3
lirughkawehk denerwuje się za nią <33! Wyszedł Ci genialny :)
OdpowiedzUsuńsupppperr , czekam na nn :P
OdpowiedzUsuńjaki wspaniały, to jest zdecydowanie moje ulubione ff, kilka razy mogę czytać po każdym rozdziale, to jest takie wciągające, czekam na nn ;)
OdpowiedzUsuńswietny rozdzial, szczerze mowiac juz nie moge sie doczekac dramy tego zlego Justina *__*
OdpowiedzUsuńPiekny ily
OdpowiedzUsuńwyjechali, tak! <3 kooocham! słodko było i jest... i już mi trochę zaczyna brakować jakichś dram. ;< ALE NIE NARZEKAM! hahaha :D
OdpowiedzUsuńczekam już na NN, bo jestem ciekawa jak się dalej to wszystko potoczy. *___*
@saaalvame
KOCHAAAM CIĘ!!
OdpowiedzUsuńZajebisty <3 KOCHAM :****
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń♡ ♡ Nie no rozdział cudeńko jak każdy inny ! ;D Dobrze ,że udało im się wyjechać ,ale coś wszystko układa się za pięknie ,pewnie to taka cisza przed burzą hehe ;- )) Już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału ♡ ♥ ;- ** ^^
OdpowiedzUsuńCudowny *__*
OdpowiedzUsuńWspanialy masz wielki talent :*
OdpowiedzUsuńTo najlepszy blog jaki czytam , a co do rozdzialu to jest wspanialy:)
OdpowiedzUsuńAwww kocham tego bloga. Dziekuje ze piszesz tak cudownie :*
OdpowiedzUsuńWspaniały rozdział <3
OdpowiedzUsuńjeny to jest sghafghfgh jestem cholernie ciekawa co sie wydarzy w nn rozdziale, wiec czekam ghfgh
OdpowiedzUsuńCudownieeeeeee !!!!!!!!!! <3333333333333
OdpowiedzUsuńniesamowity rozdział. Boje się o Chanel kiedy Justin się zmieni..
OdpowiedzUsuńboski
OdpowiedzUsuńEkstra <3
OdpowiedzUsuńŚwietny <3
Rozdział jak zwykle boski .!
OdpowiedzUsuńawwww *__*
No i chcę Cię poinformować iż zostałaś nominowana do Libster Award Blog .. więcej znajdziesz tutaj .. ---> http://one-die-one-love-one-life.blogspot.com/2013/12/libster-award-blog.html
bądź na drugim moim blogu :
http://you-me-us-forever.blogspot.com/2013/12/libster-award-blog.html
niesamowity rozdział! czekam z niecierpliwością na kolejny. :)
OdpowiedzUsuńCudowny, jejku, twoje opowiadanie jest lepsze niż Danger itp. zawsze z niecierpliwością czekam na nn hahahha ualezniasz kochanie x
OdpowiedzUsuńAmm uwielbiam to opowiadanie <3
OdpowiedzUsuńZ jednej strony chce juz sie dowiedzieć jak zakończy sie opowiadanie a z drugiej jak sie skończy będę taka smutna i przygnebiona:/ jest zajebiste nigdy nie czytałam czegoś lepszego kocham po prostu :****
OdpowiedzUsuńCudo <3 ideal <3 masz niesamowity talent dziewczyno wykorzystaj to ;)
OdpowiedzUsuńYou make me happy! Thank you
OdpowiedzUsuńNie moge sie opanowac, jak widze jak jest nowy rozdzial skacze jak glupia po domu i mama patrzy na mnie jak na idiotke i sie smieje <3tak zajebiscie piszesz kc
OdpowiedzUsuńJa chyba umre jak bedzie nowy rodział <33
OdpowiedzUsuńSzkoda, że rozdziały są tak rzadko. :( Zawsze prawie co godzinę sprawdzam, czy przypadkiem czegos nie dodałaś...
OdpowiedzUsuńPS. Mam nadzieję, ze następny rozdział będzie weselszy :)
Boże jak słodko <3 Tak bardzo kocham to opowiadanie :)
OdpowiedzUsuńCzekam na następny
xx
Kocham ten blog<3 prosze dodaj szybko nn ;***
OdpowiedzUsuńJejku jakie świetne! <3 Uwielbiam Justina, ale to opowiadanie jest cudowane!
OdpowiedzUsuńPrzy okazji zapraszam do siebie! :) http://kolejnynudnybloog.blogspot.com/
Ale emocje ; o Przez cały czas kiedy to czytałam trzęsłam się ze strachu jakbym to ja była Chanel hah ;D Genialny rozdział ♥
OdpowiedzUsuńCudowny rozdział! dużo emocji, ten ojciec też jest jakiś psychiczny czy jak o.O nie moge się doczekać następnego! axwcobhfjor jaram się, haha :D much love xoxo
OdpowiedzUsuńPiekny rozdzial <3 nie moge sie doczekac bad Justina :**
OdpowiedzUsuńKiedy nie dodajesz tak dlugo rodzialow, tracisz czytelnikow. Porównaj sobie liczbę komentarzy pod starymi rodzialami, kiedy dodawalas regularnie, a teraz nowymi.
OdpowiedzUsuńNiby cie to nie obchodzi, ale jednak masz przez to mniej ochoty do pisania.
Chcemy nowy ! :D rozdział niesamowity, jednak końcówka smutna :c
OdpowiedzUsuńJakie napięcie pewnie ta ich podróż długo nie potrwa :c <33!! ♥
OdpowiedzUsuńKOCHAAAAAAM NO :) :****
OdpowiedzUsuńTak cholernie zajebisty + przeczytalam w 4 dni i noce kiedy tylko moglam wszstkie rozdzialy. Masz taki talent. Az chce sie czytac.. hzhssghsdj czekam na nn
OdpowiedzUsuńJestes jedna z moich ulubionych pisarek *.* Mogę czekać całą noc na nn ; * ale zawsze mowie "warto czekac". Gratuluje ; *
OdpowiedzUsuńnie moge doczekać się następnego <3
OdpowiedzUsuńIlu Ty masz czytelników! Tylko gratulować. Przeczytałam tylko ten rozdział i coś mnie denerwuję w Twoim stylu pisma, ale jeszcze nie wiem co. Odkryję to jak przeczytam całość chociaż może to wynika z mojej nienawiści do Justina? Wybacz, nie trawię go. Chanel raczej też nie polubię, ale zobaczymy. Lubię niespodzianki.
OdpowiedzUsuńNapiszę coś bardziej... hm "wnoszącego" jak przeczytałam 46 rozdziałów i odgadnę co mnie tak irytuję. Tymczasem czekam następną część.
Z pozdrowieniami, Nana :)
UWIELBIAM ! Uwielbiam ten rozdział , uwielbiam to opowiadanie , uwielbiam twój styl pisania , uwielbiam Cie za to że piszesz tą historie i że piszesz ją tak zajebiście <3 zdecydowanie moje ulubione opowiadanie ;* życzę duuuuuużo weny i nie mogę się doczekać następnego rozdziału <33
OdpowiedzUsuńCudowny *.* Czekam na nn ♥
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie :
http://welcome-back-cassie-jdb.blogspot.com/
No to się porobiło.
OdpowiedzUsuńJestem strasznie ciekawa jak to wszystko się potoczy, jak będzie wyglądać ta cała ich ucieczka i co będą robić rodzice w tej sprawie.
Kocham to <3
Czekam na nn<3
Przepraszam ze pisze tutaj, ale wszystko ok? martwie sie <3
OdpowiedzUsuńZablokowalas aska i nie ma z Toba zadnego kontaktu ;(
co sie dzieje z autorka ? gdzie jestes ? marrwie sie ;*
OdpowiedzUsuńBoże kocham to <33 to opowiadanie jest takie cudowne ! <3 mam nadzieje że Justin nie spowoduje żadnego wypadku !!! W końcu jest zmeczony ... powinien się położyć na chwile. Mam nadzieje że teraz wszystko się ułoży przynajmniej na jakiś czas będzie cudownie. Nie mogę już się doczekać kolejnego rozdziału !! I co się dzieje z tobą czemu nie ma z tobą kontaktu czemu nie piszesz nic pod rozdziałami ?
OdpowiedzUsuń:OOOOO Matko ja to kocham ! ♥♥♥ Jesteś na prawde wspaniała życze udanego sylwestra :)
OdpowiedzUsuńKochanie świetny rozdział jak zwykle <3 laczego zaiwesiłaś ask'a ? :<<
OdpowiedzUsuńZajebisty rozdział :*
OdpowiedzUsuńZostałaś nominowana do Liebster Award. Więcej dowiesz się tutaj ---> http://one-die-one-love-one-life.blogspot.com/2013/12/libster-award.html
OdpowiedzUsuń~ Weronika Bieber Dębicka ..
Mam złe przeczucia co to tego wyjazdu..boje się, że coś przeszkodzi szczęściu Justina i Chanel..jednak mam nadzieję, że to tylko moja fantazja i nic złego się nie stanie! A tak poza tym to podziwiam Cię, uwielbiam to w jaki sposób piszesz i widać, że wkładasz w to całe swoje serce. Bardzo Ci za to dziękuję. To jest zdecydowanie mój ulubiony blog, który na pewno nigdy mi się nie znudzi :) Pozdrawiam, życzę weny i z niecierpliwością czekam na nn :*
OdpowiedzUsuńCzy u ciebie wszystko w porządku? Usunęłaś aska i nie wiem co się z tobą dzieję. Martwię się. Mam nadzieję, że u ciebie wszystko okej. Kocham Cię i pamiętaj JESTEŚ NAJLEPSZA!
OdpowiedzUsuńBoże, Boże, Boże! Tyle emocji ♥ Tak bardzo Cię kocham, dziękuję, że piszesz tego bloga ♥ love-is-not-easy-baby.blogspot.com to najlepsze opowiadanie, jakie dotąd czytałam, jestem pewna, że przygody Chanel i Justina W ŻYCIU mi się nie znudzą :) Pamiętaj, że jeżeli kiedykolwiek natknie Cię myśl, żeby przestać opisywać ich życie, to Cię ZAMORDUJĘ skarbie :D PS. Co się dzieje? Dlaczego usunęłaś aska? Daj znać, że żyjesz i wszystko OK, bo się o Ciebie martwię :(
OdpowiedzUsuńKocham najmocniej ♥ Szczęśliwego Nowego Roku, żeby w przyszłym, Nowym Roku nie opuszczała cię wena, żebyś była zdrowa, i żebyś poznała Justina w końcu :D SPEŁNIENIA MARZEŃ, KOTEK :3 :* ♥
Ej gdzie jesteś ?
OdpowiedzUsuńTĘSKNIE ♥
Ej czemu tak długo cię nie ma ? Mam nadzieję że się nie nie stało. Proszę napisz tylko notke że wszystko w pożądku ;c
OdpowiedzUsuńWszystko ok? Martwie sie :(((
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział jak zawsze ;** zapraszam do mnie
OdpowiedzUsuńhttp://not-good-enough-zayn.blogspot.com/2013/12/prolog.html?m=1
Hej, jest wszystko ok? Bo już dłuugo Cię niama.
OdpowiedzUsuńWszystko dobrze? Martwimy się tu o ciebie i tęsknimy.. Wracaj do nas szybko :)
OdpowiedzUsuńUsunęłaś ask'a, nie odzywasz się, wszyscy się tutaj o Ciebie martwią ; c
OdpowiedzUsuńWszystko dobrze? Nie ma cie strasznie dlugo. Odezwij sie jakos.
OdpowiedzUsuńGDZIE JESTEŚ ?? MARTWIMY SIE! SKONCZYLAS JUZ Z OPOWIADANIEM??? :'(:'(
OdpowiedzUsuńChociaż napisz, że wszystko okej ;)
OdpowiedzUsuńStało się coś ? Martwimy się , napisz chociaż czy wszystko okej ;)
OdpowiedzUsuńCzekam nn <3
OdpowiedzUsuńNapisz cokolwiek żebyśmy wiedziały ze wszystko dobrze u ciebie, prosze
OdpowiedzUsuńNominuje cię do Liebster Awards, więcej na i-need-friend.blogspot.com w zakładce Liebster Awards (jak nie chcesz brać w tym udziału to rozumiem)
OdpowiedzUsuńHej. Twoje opowiadanie zaczęłam czytać niedawno i natrafiłam na nie zupełnie przypadkowo. Na początku myślałam, ze to kolejny blog o Justinie, który jest w gangu i niewinnej dziewczynie w, której się zakochuje itp. Później doszłam do wniosku, ze tak nie jest... zaczęłam myśleć zupełnie inaczej, ze zamienisz to w jakież słodkie love story. Jednak nic z tych rzeczy. Opowiadanie jest świetne, czytam je od dwóch dni i strasznie mnie wciągnęło. Na początku nie rozumiałam Chanel, jej fascynacja Justinem wydawała mi się przesadna. Rozumiem, ze za wszelką cenę chciała zwrócić na siebie jego uwagę, ale chodzić za nim? To było dziwne i muszę przyznać, ze trochę mnie irytowało. Chanel za wszelka cenę próbowała się do niego zbliżyć i w końcu pomyślałam tal jak Cher, ze stała się zwykłą szmatą, ale później ja zrozumiałam. W końcu jakbym zobaczyła kogoś tak zabójczo przystojnego i jeszcze jakby ten ktoś był moich sąsiadem to "ejdhudhddndu *.*"... i nie wiem czy nie zachowalabym się podobnie. Trochę dziwne było dla mnie też to, ze kiedy Chanel z Justinem zbliżyli sie do siebie to on ni stad ni stamtąd zamieszkał w swoim drugim domu. Poza tym nie wiem czy byłabym w stanie dojść do siebie i wybaczyć chłopakowi gdyby mnie zgwałcił. W koncu to gwałt, robił go wbrew jej woli... nie rozumiem Chanel, jak zdołała w tak krótkim (jak dla mnie krótkim) czasie wybaczyć mu to wszystko. Jeszcze jak sie kłócili to ani razu mu tego nie wypomniala, a teraz jak gdyby nigdy nic po prostu uprawia z nim seks. Według mnie to chore. Rozumiem, ze go kocha, ale on powinien sam pocierpieć tak jak ona po podczas tego jak on ja gwałcił. Co nienarodzonego dziecka to myślę, ze Justinowi powinna o nim powiedzieć. Musi wiedzieć do czego doprowadził swoja bezmyślnością. (nie chodzi mi tutaj o to, ze zgwałcił ja bez prezerwatywy tylko o to, ze myślę, ze ona wzięła te tabletki dlatego, ze Justin ja tak potraktował. chyba zostawiła by dziecko gdyby po prstu pękła im prezerwatywa. niestety czasu nie da sie cofnąć.) Co do rozdziału to Chanel zaskoczyła mnie tym, ze jednak nie zrezygnowała w ostatniej chwili z wyjazdu. Boje sie, ze im nie wyjdzie i Justin zostawi Chanel na lodzie. TAK POZA TYM TO JESTES CUDOWNA, LOVE U. <3 MAM NADZIEJE, ZE TO TYLKO CHWILOWY ZASTOJ W PISANIU I ZE NIEDLUGO DO NAS WROCISZ. Z NIECIERPLIWOSCIA CZEKAM NA KOLEJNY. ~ Oliwia.
OdpowiedzUsuńBłagam tylko nie rób nic głupiego.Nie zawieszaj bloga ani nie przestawaj pisać po prostu masz talent dziewczyno umiesz wszystko idealnie(jak dla mnie) opisać,czytając kolejny rozdział zawsze strasznie się wczuwałam,jesteś przede wszystkich bardzo oryginalna umiesz człowieka zszokować.Czytając innego blogi ich pomysły były bardzo banalne i często udawało mi się zgadnąć co wydarzy się dalej przez najbliższe 10 rozdziałów albo co zrobi główna bohaterka.U ciebie było zupełnie inaczej,u innych było by zapewne tak,że nie usunęła by ciąży tylko pewnie by wyjechała bez słowa albo by mu wszystko powiedziała. Ehh najnormalniej w świecie brak mi słów a to nie często się zdarza.Jesteś GENIALNA w tym co robisz i za nic w świecie nie przestawaj tego robić.Mam nadzieje,że jeszcze coś tu się pojawi i nie będzie tak samo jak w przypadku twojego drugie boga,którego również przeczytałam i jest równie genialny co ten :D
OdpowiedzUsuńUwielbiam tego bloga . XD.Jest cudowny i proszę, nie zawieszaj go, ani nic, bo chyba umrę, jak się niedowiem, co bd dalej . :D
OdpowiedzUsuńkochanie, wszystko okej? nie mam z tobą kontaktu, bo zawiesiłaś aska. odezwij się. napisz chociaż notkę, że wszystko jest w porządku, bo zaczynam się martwić.
OdpowiedzUsuńmuch love,
xX
HAHAHAHHAHA JA CHCE KOLEJNY ROZDZIAŁ, TERAZ!!! JA PIERDZIELE, JA NIE MOGE ŻYĆ BEZ TEGO BLOGA, ON JEST CUDOWNY! *O* <3
OdpowiedzUsuńCholernie sie martwie o Ciebie :(
OdpowiedzUsuńMoże mi ktoś powiedzieć co tu sie dzieje? Usunęłaś aska, odeszłaś i nawet nie powiedziałaś dlaczego. NO ZAJEBIŚCIE NAS POTRAKTOWAŁAŚ. TYLKO POGRATULOWAĆ
OdpowiedzUsuńHej:) Twoje opowiadanie zaczęłam czytać dwa dni temu i naprawdę mnię wciągnęło. Na początku śmiałam się z głupoty Chanel, z tego że ona tak bardzo chce zwrócić na siebie jego uwagę. Potem te jego wybuchy złości i to co jej zrobił, a potem to jak usunęła dziecko. Po prostu się rozpłakałam, wzruszyłaś mnie. Ucieszyłam się kiedy on ją odnalazł i jechał tyle specjalnie dla niej. A teraz jej decyzja o ucieczce z Justinem. Naprawdę opowiadanie jest genialne. Masz niezwykły talent, mam nadzieję, że doprowadzisz je do końca. Po prostu nie mogę się doczekać dalszego ciągu tej historii :* Dziękuję <33
OdpowiedzUsuńSupcio
OdpowiedzUsuń