piątek, 1 listopada 2013

Rozdział 45.

-Co u Lea'i? - spytałam, idąc tuż obok Justina, trzymając jedną dłoń splecioną z jego.
-Dobrze - odparł krótko, wzruszając ramionami. Powiedział to w jakiś dziwny sposób. Jakby nie chciał ze mną o niej rozmawiać.
-A coś więcej? - dodałam, odwracając na moment głowę w jego stronę.
Justin oblizał swoje wargi, momentalnie stając i odwracając się w moją stronę.
-Jeśli cię o coś spytam, to obiecasz, że odpowiesz szczerze? - Spojrzał na mnie uważnie, a ja kompletnie nie miałam pojęcia o co mu chodzi. Miał tak śmiertelnie poważną miną, że wręcz mnie tym przerażał.
-Tak - odparłam niepewnie. - Chyba - dodałam cicho, a przez głowę przemknęły mi najgorsze myśli. O co on może pytać? A może on o czymś wie?
Serce waliło mi jak młotem. To zabawne do jakiego stanu może doprowadzić mnie jedno, zwykłe pytanie.
-Zauważyłaś kiedykolwiek, żeby Lea zachowywała się dziwnie w stosunku do ciebie? - spytał niepewnie, jakby nie umiejąc ująć tego, co chce powiedzieć w słowa. - To znaczy, czy miałaś kiedyś wrażenie, że ona traktuje cię jako kogoś więcej niż koleżankę - dodał.
Serce chyba zaczęło bić mi jeszcze szybciej. Chyba nie muszę mówić co mi się przypomniało. Tylko skąd to pytanie u Justina? Domyślał się czegoś?
-Jak przyjaciółkę - odpowiedziałam, udając, że nie mam pojęcia o czym on mówi.
-Nie to mam na myśli. - Miał tak poważną minę, że wiedziałam, że tak łatwo nie odpuści. Czyli miałam racje. Moje przypuszczenia były słuszne. Lea jest lesbijką.
Możecie wyobrazić sobie jak dziwnie się teraz poczułam.
Czyli ja jej się...podobałam? To brzmi idiotycznie. To było dla mnie w pewien sposób niepojęte, że mogłam podobać się innej dziewczynie. Tamten pocałunek nie był "dla zabawy". Wydaję mi się, że ona chciała sprawdzić jak zareaguje. Może pomyślała, że ja też coś do niej mam? Nie mam pojęcia, ale to było dla mnie cholernie dziwne i ciężkie do pojęcia.
-A co masz na myśli? Nie mam pojęcia o czym mówisz. - Zmrużyłam oczy, udając, że kompletnie nie wiem o czym on mówi. Grałam idiotkę, ale co miałam powiedzieć? Całowałam się z twoją kuzynką? Nie mam pojęcia jak by zareagował, ale wiem, że to brzmi idiotycznie.
-Na pewno? - Patrzył na mnie podejrzliwie, a ja miałam nadzieję, że kłamanie dobrze mi już wychodzi i nie zorientuje się, że go okłamuję.
-Na pewno. Co ty w ogóle miałeś na myśli? Skąd takie dziwne pytanie? - Założyłam ręce na piersi.
-To ty nie wiesz, nie?
O tym, że Lea woli dziewczyny? Już wiem.
-Nie, o czym? - Wciąż grałam głupią.
-Skoro nie wiesz, to nieważne. - Uśmiechnął się, obejmując mnie ramieniem.
-No ej, tak się nie robi. Skoro zacząłeś temat, to dokończ. - Odwróciłam głowę w jego kierunku, chcąc sprawdzić czy mi powie.
-Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, skarbie. - Zaśmiał się, przyciągając mnie mocniej do siebie.
Uśmiechnęłam się, kręcąc głową.
Olałam temat. Po co mam go drążyć, skoro i tak znam prawdę.
W pewnym momencie doszliśmy do końca drogi, która kończyła się rzeką. Puściłam dłoń Justina, zakładając ręce na piersi.
-Chyba tak jakby nam się droga urwała. - Uśmiechnęłam się, przekładając ciężar ciała na jedną nogę i patrząc na wodę przed siebie. Uwielbiałam rzeki, jeziora, morza i oceany wieczorami lub w nocy. Po prostu kochałam widok księżyca odbijającego się w wodzie.
-Może to i dobrze? - Uśmiechnął się w sposób "mam pomysł". Wiedziałam, że wpadł na jakiś genialny pomysł.
-Czemu? - Spytałam, patrząc na niego zdziwiona.
-Popływamy. - Wyszczerzył się, zdejmując z siebie koszulkę.
Patrzyłam na niego totalnie osłupiała. On zdecydowanie nie był w pełni normalny. Delikatnie mówiąc.
-Co? Ja nie mam stroju, zwariowałeś? - Zaśmiałam się, patrząc na niego jak na kompletnego idiotę.
-I co z tego. - Wzruszył ramionami przez cały czas się uśmiechając i dając mi do zrozumienia, że mówi poważnie. Zaczął rozpinać swoje spodnie, a ja złapałam się za głowę, nie wiedząc nawet co powiedzieć.
-Justin, jesteś chory. Ta woda jest zimna, w ogóle jest już chłodno, a przede wszystkim będziemy mokrzy - odparłam, cały czas mając nadzieję, że on żartuje.
-Nie martw się, później mogę cię ogrzać - odparł jednocześnie seksownym i zabawnym głosem. Parsknęłam śmiechem, przyglądając się jego poczynaniom.
Zdjął z siebie spodnie i buty, po czym w samych bokserkach zrobił kilka kroków do przodu, stając tuż przed rzeką.
Myślałam, że się zgrywa. Zaraz zawróci i powie "to były tylko żarty". Czekałam na to.
Tylko on zrobił coś zupełnie innego. Ten kretyn wskoczył do wody, rozumiecie? Uchyliłam usta, dosłownie wytrzeszczając oczy.
Czy on w ogóle miał jakieś hamulce? Robił wszystko co chciał, na co miał ochotę, co mu się podobało, nie zważając na nic.
Podeszłam bliżej, wciąż krzyżując ręce na piersi. Kiedy nie wypłynął po jakichś dziesięciu sekundach zaczęłam się naprawdę bać. Przez głowę przeleciały mi wszystkie czarne myśli i scenariusze. Serce gwałtownie mi przyspieszyło.
-Justin - powiedziałam głośno. - Nie zgrywaj się, to nie jest śmieszne - dodałam, czując jak mój głos coraz bardziej drży, a ja staje się coraz bardziej przestraszona.
-Justin do cholery. - Teraz już krzyknęłam, czując skręcanie w żołądku. Co jeśli coś mu się stało? W wodzie coś było? Boże.
Kucnęłam, chcąc być bliżej wody.
-To już nie jest śmieszne, słyszysz? - Mój głos brzmiał jakbym zaraz miała się rozpłakać, naprawdę. Nie wypływał z wody od dobrej pół minuty, a mój mózg układał już najczarniejsze scenariusze.
W pewnym momencie moje serce chyba na moment stanęło. Ktoś, a raczej pewien idiota gwałtownie wynurzył się z wody, łapiąc mnie za rękę i wciągając do wody.
Byłam gorzej niż wściekła. Woda była zimna, a do tego byłam w ubraniach. Kiedy tylko się wynurzyłam od razu zaczęłam szukać winowajcy i przysięgam, że w tym momencie miałam ochotę wepchnąć go na dno i utopić.
-Ty pieprzony kretynie. - Nawrzeszczałam na niego, kiedy tylko znalazł się w wodzie obok mnie. On pękał ze śmiechu, a ja byłam gotowa popełnić morderstwo. - Jesteś popieprzony, mogłeś się utopić, idioto - powiedziałam jeszcze, po czym podpłynęłam do ziemi, podnosząc się na rękach i siadając na jej skraju.
Justin od razu do mnie podpłynął, kładąc dłonie na moje kolana. Położyłam swoje włosy na jedną stronę, wykręcając je z wody.
-No nie gniewaj się - mruknął, robiąc słodką minę małego szczeniaczka.
Okej, rozczulił mnie, ale wciąż byłam na niego wściekła.
-Odwal się - warknęłam, roztrzepując trochę swoje mokre włosy i starając się je w ten sposób wysuszyć.
-Skarbie - powiedział i pocałował moją nogę tuż nad kolanem. - Kochanie - dodał, składając kolejne pocałunki na mojej skórze. - Kotuś - kontynuował, całując moje udo.
Parsknęłam śmiechem, czując delikatne łaskotanie od jego mokrych warg na mojej skórze.
-Dobra, nie jestem zła - powiedziałam, kręcąc głową ze śmiechem. Justin podniósł głowę uśmiechając się triumfalnie.
-Cieszę się - mruknął, podnosząc się na rękach na tyle wysoko, by móc dosięgnąć mojej twarzy i cmoknąć mnie w usta.
Odsunęłam się, robiąc mu miejsce, by mógł wejść na ziemię, po czym wstałam, odchodząc trochę na bok. Było mi zimno i mokro. Chociaż bardzo chciałam być na niego wściekła i miałam do tego powód, to po prostu nie potrafiłam.
Justin zrobił dokładnie to samo, co ja, podchodząc do mnie.
-Ty przynajmniej masz suche ciuchy, a ja przez ciebie mam wszystko mokre - powiedziałam, zakładając ręce na piersi.
-Wszystko? - Spytał, uśmiechając się zadziornie i obejmując mnie jedną ręką w pasie.
 Przewróciłam oczami, parskając śmiechem. Przy nim nie można było powiedzieć niczego, co mogłoby mieć jakikolwiek podtekst. On zawsze musiał go wyłapać.
-A co masz na myśli? - spytałam, udając głupią. Założyłam mu ręce na karku, wpadając na genialny plan.
Mała zemsta jeszcze nikomu nie zaszkodziła.
-No wiesz - odparł, wyraźnie nie domyślając się co kombinuje. Uśmiechał się cwanie, patrząc mi prosto w oczy.
-Nie wiem, ale wiesz co? - mruknęłam mu do ucha, starając się brzmieć jak najbardziej seksownie.
-No? - szepnął, będąc wyraźnie coraz bardziej nakręcony.
-Sądzę, że ty zaraz znów będziesz cały mokry - odpowiedziałam, po czym położyłam ręce na jego klatce piersiowej i gwałtownie pchnęłam go z całych sił do tyłu. Nie spodziewał się "ataku" z mojej strony i po prostu bezwładnie wleciał do wody.
Bum, role się odwróciły. Teraz to ja pękałam ze śmiechu i przysięgam moment, kiedy wynurzył się z wody był jednym z najśmieszniejszych widoków w całym moim życiu.
-Jeden jeden, skarbie - powiedziałam przez śmiech i nachyliłam się nad wodą. Chłopak podpłynął do brzegu, uśmiechając się.
-Cholera, remis. Jesteś coraz lepsza. - Zaśmiał się. - A teraz pomogłabyś mi wyjść z tej lodowatej wody - dodał, wyciągając do mnie rękę.
Złapałam jego dłoń, chcąc go przyciągnąć do siebie, tyle, że Justin miał chyba troszkę inny plan. Mocno pociągnął mnie do siebie, sprawiając tym samym, że ja ponownie wleciałam do wody.
Ja naprawdę tak łatwo dałam się nabrać? Ugh, Chanel zapomniałaś, że grasz z profesjonalistą.
Tylko wiecie co? Nie byłam zła tylko po prostu zaczęłam się śmiać. Miałam dobry humor i czułam się najszczęśliwszą osobą na świecie. Przysięgam.
-Dwa jeden. - Podpłynął do mnie, obejmując mnie pod wodą.
-Spokojnie, jeszcze jakoś to wyrównam - odpowiedziałam pewna siebie, uśmiechając się.
-Nie potrafisz znieść przegranej? - Uśmiechnął się triumfalnie.
-Pff, wcale nie - prychnęłam, udając oburzoną.
-To w takim razie zwycięzca zasługuje na nagrodę - dodał, obejmując dłońmi moją twarz i całując mnie w usta.
Jego mokre wargi na moich ustach wywołały dreszcze na całym moim ciele.
A może to zimna woda i chłodne powietrze?
Albo to i to?
Nieważne.
*
 Szliśmy w kierunku auta musząc wyglądać prześmiesznie. Oboje byliśmy kompletnie przemoczeni, a do tego zachowywaliśmy się jak osoby, które właśnie uciekły z psychiatryka.
Rzucaliśmy się liśćmi, małymi gałęziami i przepychaliśmy. Tylko nawet nie zdajecie sobie sprawy jak takie małe rzeczy i zwykłe, idiotyczne żarty mnie uszczęśliwiały.
Czułam, że mam przy sobie cały mój świat. Nic więcej się nie liczyło. Nie myślałam o tym, co będzie, o tym co czeka mnie w Phoenix. Nic, zupełnie nic.
Tylko ja i on.
Miałam na sobie jego koszulkę, która przez mokry stanik, który miałam na sobie całkowicie przemokła na biuście.
-Daleko jeszcze do tego samochodu? - jęknęłam, kiedy zaczęło być mi już zimno i do tego wszystkiego bolały mnie już nogi.
-Trzy kroki. - Zaśmiał się, a ja podniosłam głowę, zauważając, że dosłownie metr przed nami jest już zejście ze ścieżki i samochód Justina.
-W końcu. - Westchnęłam.
-Ja jestem ciekawa jak teraz wrócę do domu, hm? - Założyłam ręce na piersi, kiedy znajdowaliśmy się już przy aucie. Moje szorty i bokserka były kompletnie zmoczone.
-Ale tu marudzisz - mruknął, otwierając kluczykami samochód. - Położymy je w aucie na siedzeniach z przodu przy ogrzewaniu i powinny w jakieś dwie godziny wyschnąć.
-A co my będziemy robić jeszcze przed te dwie godziny?
-Hm. - Poruszał teatralnie brwiami, podchodząc do mnie i obejmując mnie w pasie. Parsknęłam śmiechem, przewracając oczami.
-Zapomnij - Parsknęłam, odpychając go od siebie. -Zimno mi, idę sobie od ciebie, pa - dodałam niczym mała, obrażona dziewczynka i weszłam z tyłu do samochodu, zamykając za sobą drzwi.
Tu było tak ciepło i wygodnie, że najchętniej wcale bym stąd nie wychodziła. Oparłam się wygodnie o siedzenie, czekając na Justina.
Wiedziałam, że zaraz tu przyjdzie, nie byłby sobą, gdyby naprawdę trzymał się od mnie z daleka.
O wilku mowa.
Chłopak wszedł od drugiej strony do samochodu, przybliżając się do mnie.
-Jesteś zła? - spytał słodko, obejmując mnie w pasie i przytulając się do mnie. Nic nie odpowiedziałam, udając obrażoną. Patrzyłam w jeden punkt przed siebie, mając szczerą ochotę parsknąć śmiechem. Mimo to utrzymywałam kamienny wyraz twarzy.
-Wyschną ci te ciuchy, nie gniewaj się - mruknął, całując mnie w policzek. Nijak nie zareagowałam, udając nieugiętą. - Wiem, że się nie gniewasz - kontynuował, cały czas całując mnie po twarzy i niżej. Muskał wargami moją szyję, jedną ręką cały czas mnie obejmując.
Nie zaprzeczę, że sposób w jaki mnie przepraszał bardzo mi się podobał i wcale nie życzyłam sobie, żeby przestawał.
-Uśmiechnij się w końcu - dodał, przenosząc swoje pocałunki na moje ramię.
Chciałam w dalszym ciągu zgrywać obrażoną i złą, ale najzwyczajniej w świecie nie potrafiłam. Sposób w jaki do mnie mówił i mnie całował sprawiał, że uśmiech już całkowicie niekontrolowanie wkradał się na moje usta.
Cicho się zaśmiałam, na co on od razu zareagował. Podniósł swoją głowę, kładąc dłoń na moim policzku.
-Wiedziałem, że się nie gniewasz. - Uśmiechnął się, gładząc palcami moją twarz.
Jak mam się na ciebie gniewać skoro masz najsłodszy uśmiech i najsłodsze oczy na całym, pieprzonym świecie?
-Nie bądź taki pewny siebie - odparłam, chociaż oboje wiedzieliśmy, że miał rację.
-A ty taka uparta - odciął się, przez cały czas się uśmiechając.
-Pff. - Prychnęłam, wzruszając ramionami.
-Chciałem ci tylko przypomnieć, że cały czas jest dwa jeden i wciąż jestem zwycięzcą - dodał cwanie, patrząc mi prosto w oczy.
-I co w związku z tym? - spytałam, uśmiechając się drwiąco.
-To, że oczekuję nagrody.
-Tak? A jakiej dokładnie? - spytałam ściszonym głosem. Justin przybliżył swoją twarz jeszcze bliżej mojej, sprawiając, że już niemalże się stykały.
-Ciebie - szepnął i delikatnie przechylił swoją głowę na bok, muskając moje wargi.
Wspominałam już kiedyś, że uwielbiam jego usta? Chyba tak. Zresztą nieważne. Kocham je.
Z każdą mijającą sekundą całował mnie coraz natarczywiej, a jego język w moich ustach stawał się coraz bardziej zachłanny.
Brakowało mi tego jak cholera.
Jego dłoń wylądowała na moim kolanie i powoli zaczęła posuwać się coraz wyżej w kierunku moich ud. Dreszcze przeszły przez całe moje ciało, od góry do dołu. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo tęskniłam za jego dotykiem na swojej skórze.
To chyba źle zabrzmiało. Chociaż, czy mnie to obchodzi?
Sunął swoimi palcami coraz wyżej, wkładając mi w końcu rękę pod bluzkę.
Przez chwilę przemknęło mi przez myśl co by było, gdyby rodzice dowiedzieli się co właśnie robię. Przywieźli mnie tu, żeby odseparować mnie od Justina, a skończyło się tym, że obściskuje się z nim w jego samochodzie.
To trochę zabawne.
Boże, czy ja naprawdę nie mam już o czym myśleć?
Poczułam, że robi mi się coraz niewygodniej, więc najwyższy czas zmienić pozycję. Jakkolwiek dwuznacznie mogło to zabrzmieć.
Położyłam dłonie na jego klatkę piersiową lekko go od siebie odpychając, po czym jednym, zwinnym ruchem przełożyłam przez niego jedną nogę, siadając okrakiem na jego kolanach.
A raczej kroczu.
Nieważne.
Objęłam go dłońmi na karku, wpijając się z powrotem w jego usta. Nie wiem nawet jak opisać to, jak cholernie go teraz pragnęłam. Tęskniłam za jego pocałunkami, za jego dotykiem, za tym w jaki sposób do mnie mówił, kiedy był podniecony.
Ten człowiek uzależnił mnie od siebie pod każdym możliwym względem. Nie wiem jak to zrobił, ale w małej części go za to nienawidziłam. Jak można tak mocno działać na drugą osobę? To było nienormalne.
Czując jego chłodne dłonie pod moją bluzką na plecach dostawałam ciarek. Tych przyjemnych.
-Tęskniłeś za mną? - szepnęłam mu do ucha, kiedy w końcu przerwałam nasz pocałunek. W międzyczasie delikatnie całowałam jego szyję, chcąc nakręcić go jak najbardziej się dało.
Tak strasznie kochałam fakt, że nie robiąc prawie nic szczególnego potrafiłam doprowadzić go niemalże do stanu jąkania się.
-Cholernie - mruknął cicho lekko zachrypniętym głosem.
Uśmiechnęłam się lekko pod nosem, nie musząc nawet na niego teraz patrzeć, by wiedzieć, że jest coraz bardziej podniecony. Jego głos mówił mi wszystko.
-Na pewno? - W tym momencie lekko się podniosłam, przerzucając swoje włosy na jedną stronę i łapiąc krańce swojej, a raczej jego koszulki, podnosząc ją i z siebie zdejmując. Odrzuciłam ją na bok, po czym ponownie spojrzałam na Justina, całkiem niekontrolowanie się uśmiechając. Lustrował mnie wzrokiem, przygryzając wargę.
-To jak? - spytałam, ponownie obejmując go dłońmi na karku i celowo się do niego mocniej dosuwając, by móc się o niego otrzeć. Można powiedzieć, że z doświadczenia wiedziałam, że to lubił.
-Nawet sobie kurwa nie zdajesz jak bardzo - powiedział i sam jeszcze bardziej przyciągnął mnie do siebie, łapiąc mnie za tyłek.
Nie wiem nawet jak opisać jak ten człowiek na mnie działa. Oparcie się mu graniczyło z cudem. Potrafił sprawić, że zapominałam o bożym świecie i byłam cała jego. Dosłownie.
-Powiedzmy, że ci wierzę - szepnęłam mu do ucha, wracając do całowania jego szyi. Był tak rozgrzany, że chyba nikt nie uwierzyłby teraz, że niecałą godzinę temu kąpał się w zimnej wodzie.
Czułam jak w jego spodniach rośnie wybrzuszenie, co szczerze mówiąc sprawiło, że miałam na niego jeszcze większą ochotę. To do mnie niesamowicie niepodobne, ale ja naprawdę miałam ochotę przejść już do rzeczy. Jeśli wiecie co mam na myśli.
Tyle, że z drugiej strony chciałam to wszystko przeciągnąć jak najdłużej i podniecić go to całkowitego maksimum.
Boże, te wszystkie myśli należą do mnie? To jest totalnie do mnie niepodobne. Zresztą, pieprzyć to.
Osunęłam swoje dłonie na dół, jeżdżąc delikatnie swoimi długimi paznokciami po jego nagim torsie. On był idealny w każdym calu. Jego oczy, usta, ciało, wszystko. Czasem zastanawiałam się czy on istnieje naprawdę czy może odkąd go poznałam przez cały czas śnię i on istnieje tylko w mojej wyobraźni.
Trzymając dłoń na jego klatce piersiowej czułam jak szybko bije jego serce. Spojrzałam w jego oczy, widząc jak jego wzrok jest wbity w moje ciało.
Odnoszę wrażenie, że on ma na mnie taką samą ochotę jak ja na niego.
Uśmiechnęłam się, przygryzając swoją dolną wargę i lekko przechylając głowę na bok. Odsunęłam się trochę do tyłu, siadając bliżej jego kolan. W pewien sposób chciałam zrobić sobie miejsce.
-Tak sobie myślę - powiedziałam, zaczynając powoli zsuwać swoją dłoń niżej po jego torsie. Jego wzrok momentalnie powędrował na moją dłoń. Bacznie obserwował moje poczynania, jakby nie mogąc doczekać się co będzie dalej. - Że w sumie ja też później wrzuciłam cię do wody i chyba powinnam przeprosić - dodałam, cały czas utrzymując minę i uśmiech słodkiej idiotki. Jeśli wiecie co mam na myśli.
-Jestem za, nawet nie wiesz jak bardzo - odparł od razu, oblizując swoje wargi i zaciskając dłonie na moim tyłku. Kiedy był podniecony był jeszcze bardziej seksowny niż normalnie. Moja dłoń w końcu wylądowała na jego podbrzuszu i wciąż osuwała się na dół.
Nachyliłam się, chcąc zbliżyć swoją twarz do jego, po czym pocałowałam go w usta, lekko ciągnąc jego wargę. W między czasie dłonią odpięłam guzik i rozporek jego spodni. Wręcz dyszał w moje usta i nie będę kłamać, to sprawiało, że sama stawałam się coraz bardziej podniecona.
Kiedy zapięcie nie stanowiło już dla mnie żadnej przeszkody, wsunęłam swoją dłoń pod jego spodnie, kładąc ją na jego już teraz cholernie nabrzmiałe krocze przez bokserki. Naprawdę ja potrafiłam doprowadzić go do takiego stanu?
-Przepraszam - mruknęłam mu do ucha, delikatnie jeżdżąc swoją dłonią po jego bokserkach. Słyszałam jak jego oddech przyśpieszał coraz bardziej i to nakręcało mnie coraz bardziej. Podniósł jedną ze swoich dłoni, kładąc ją na moim karku, po czym wsunął ją trochę wyżej, wplatając palce w moje włosy.
-Bardzo ładnie przepraszam - kontynuowałam, posuwając się o krok dalej, a mianowicie podnosząc delikatnie gumkę jego bokserek i wsuwając do nich swoją rękę.
Zaklął pod nosem, zaciskając dłoń na moich włosach. Oblizałam swoje wargi, zdając sobie sprawę jak daleko się posuwam i szczerze? Mając ochotę posunąć się jeszcze dalej.
-Wybaczasz? - szepnęłam mu do ucha udawanie smutnym głosem. Dłonią natomiast robiłam to samo co wcześniej. Tyle, że teraz już pod bokserkami.
Nie oszukujmy się. W żadnym wypadku nie byłam doświadczoną osobą, a myśl, że zdradzał mnie z jakimiś szmatami doprowadzał mnie do szału. Dlatego tak bardzo chciałam zrobić wszystko, żeby to jemu było jak najlepiej.
Boże, jakie to było chore i bezsensowne. Zdradzał mnie, a ja się dla niego staram. Jak bardzo dziwna byłam?
-Musisz się jeszcze trochę bardziej postarać - odparł zachrypniętym głosem, dmuchając ciepłym powietrzem na moją szyję.
Zacisnęłam swoją dłoń, tylko po to, by za chwilę z powrotem ją rozluźnić. I tak kilka razy. Moment, kiedy usłyszałam z jego ust pierwsze, ciche jęknięcie chyba w pewien sposób jeszcze bardziej mnie "zmotywował". Jakkolwiek to brzmi.
Podobało mu się to, co robię, co z kolei podobało się mi.
Pocałowałam linię jego szczęki, jednocześnie rozkładając swoją dłoń i powoli nią poruszając.
-Kurwa. - Po raz kolejny zaklął pod nosem, przyciągając mnie do siebie jeszcze mocniej i dysząc coraz głośniej.
-To jak, wybaczasz? - Zaśmiałam mu się cicho do ucha.
-Jeśli zawsze będziesz mnie tak przepraszać, to wybaczę ci wszystko. - Uśmiechnął się, całując kącik moich ust.
Wyjęłam dłoń z jego bokserek.
-Sądzę, że powinieneś się w końcu tego pozbyć. - Przygryzłam wargę, uśmiechając się i kładąc łapiąc za jego spodnie. Osunęłam się po jego kolanach w dól, aby móc do zdjąć jego spodnie. Przyznam, że pozycja jaką aktualnie przyjęłam mogła zostać odebrana bardzo jednoznacznie. Po prostu wyobraźcie sobie, że właśnie kucałam między jego nogami.
Boże, to naprawdę wyglądało jakbym...nieważne. Mocno pociągnęłam za jego spodnie, zsuwając je z niego, po czym od razu podpierając się jego kolan wróciłam do swojej wcześniejszej pozycji. Siadanie na nim w czasie, kiedy miał na sobie tylko bokserki, a raczej "bardzo wypukłe" bokserki sprawiało, że..um, można powiedzieć, że wszystko bardzo dokładnie czułam.
Jeśli wiecie co mam na myśli.
-Nawet nie zdajesz sobie sprawy jaką mam na ciebie ochotę - mruknął mi do ucha, całując mnie tuż pod nim.
Ja na ciebie większą, wierz mi.
Wsunął  dłoń pod zapięcie mojego stanika, jednym, zwinnym ruchem go odpinając. Miał w tym wprawę.
Cholera.
Na moment się od niego odsunęłam, zrzucając z siebie kolejną część garderoby, która jedynie przeszkadzała i była zbędna. Jego dłonie momentalnie przylgnęły do moich piersi, co wywołało u mnie nagły przepływ dreszczy. Wpiłam się w jego usta, mając ochotę już wcale nie odrywać się od jego warg.
Samymi swoimi dłońmi sprawiał, że miałam totalny odlot. On bardzo dobrze wiedział co robi i cholera, nie chcę, żeby przerywał.
W pewnym momencie mocno mnie objął, podnosząc się i kładąc mnie tym samym na siedzenie. Sam nachylił się nade mną, klęcząc pomiędzy moimi nogami.
Byłam rozgrzana jak cholera. I pomyśleć, że było mi tak zimno.
W życiu bym nie pomyślała, że ja - osoba, która była cholernie odpowiedzialna, poukładana, idealnie grzeczna - będzie uprawiać seks w samochodzie. Boże, to jak się zmieniłam było po prostu nie do opisania.
Zupełnie inna osoba.
Od razu zabrał się do rzeczy, nie czekając kompletnie na nic. Nachylił się, całując mój dekolt i schodząc coraz niżej. Wplotłam palce w jego włosy, oblizując powoli swoje usta. W tym momencie przydałaby się klimatyzacja, bo dosłownie umierałam z gorąca.
Czułam ten dobrze mi już znany ucisk w dole brzucha, kiedy jego pocałunki dotarły do podbrzusza. Był tak kurewsko dobry w tym co robił.
Nawet fakt, że to przez doświadczenie, które zdążył nabyć mnie nie irytował. Boże, teraz nic się dla mnie nie liczyło, naprawdę.
Złapał dłońmi za krańce mojej bielizny, zaczynając ją ze mnie zsuwać. Byłabym idiotką stawiając jakikolwiek opór. Uniosłam lekko biodra, pozwalając mu na to, co robił.
Kiedy tylko kolejna zbędna rzecz wylądowała gdzieś z boku, Justin od razu powrócił do swojej wcześniejszej czynności.
Nachylił się nade mną, całując moje uda i przyprawiając mnie tym samym o coraz szybszy oddech i mocniejsze bicie serca.
Składał swoje pocałunki coraz to niżej, zsuwając je na wewnętrzną stronę moich ud.
Przysięgam, że byłam bliska zejścia, bo moje serce naprawdę biło już dużo za szybko. Miałam wrażenie, że zaraz wyrwie się z piersi.
Zaciskałam swoje wargi, starając się trochę uspokoić oddech.
W pewnym momencie położył swoje dłonie na moich udach trochę bardziej je rozchylając.
Koniec ze mną.
Wymiękłam.
Totalnie.
Umarłam.
Niebo jest naprawdę piękne.
Myślałam, że moment, kiedy zaczął całować mnie w tym miejscu, o którym myślicie był dla mnie kompletnym "odlotem".
Tak, myślałam tak do momentu, kiedy wsunął we mnie swój język. Nie jestem nawet w stanie opisać tego, jakie to było uczucie i jak cholernie przyjemne to było.
Wymamrotałam pod nosem wiązankę przekleństw, które nigdy wcześniej nawet nie przeszły przez moje usta, przy czym odruchowo zacisnęłam z całej siły palce na siedzeniu.
Starałam się nie wydawać z siebie żadnych dźwięków, po prostu zaciskałam swoje wargi, jednak to było chyba w tym momencie najtrudniejsze wyzwanie.
Robił to tak nieprzyzwoicie dobrze, że z każdą kolejną sekundą czułam, że samym, swoim, pieprzonym językiem będzie w stanie doprowadzić mnie do końca.
Nie wiem dlaczego nigdy wcześniej mu na to nie pozwoliłam, ale wiem, że już teraz czuję się od tego uzależniona.
Nie chcę nawet wiedzieć jak teraz brzmię.
-O mój Boże. - Wyrwało się w końcu z moich ust wraz z jęknięciem. Panowanie nad tym było wręcz niemożliwe. Był dobry w tym co robił. Bardzo dobry.
Wiedział jak to robić, żebym kompletnie oszalała.
Sprawiał, że naprawdę czułam się coraz bliżej końca. To była kwestia minuty, maksymalnie półtorej. I właśnie w tym momencie przestał.
Czy on zdaje sobie sprawę w jakim stanie mnie właśnie zostawił? Uchyliłam usta, będąc szczerze mówiąc w kompletnym szoku. Jak on do cholery mógł przestać w taki momencie?
Podniósł się, nachylając się do mojego ucha. Czułam jak się uśmiecha.
-W końcu mi na to pozwoliłaś - szepnął, całując mnie tuż pod uchem. - I chyba ci się podobało, hm? - dodał, całując moją szyję niżej.
-Proszę cię, to co teraz robisz jest okrutne do cholery - jęknęłam wręcz desperacko, unosząc lekko biodra, tak aby znaleźć się bliżej niego.
-Hm? Co ja robię? - mruknął, uśmiechając się cwanie i sunąc nosem po mojej rozgrzanej skórze.
-Bieber, błagam - jęknęłam po raz kolejny, robiąc wszystko by poczuć jego ciało bliżej swojego.
Justin cicho się zaśmiał, podnosząc się do klęczenia.
-W końcu to ja miałem nad tobą tą kontrolę i chyba w końcu zrozumiałaś jak bardzo to okrutne - odparł, cały czas utrzymując ten cwany uśmiech i sięgając ręką po swoje spodnie.
Szybciej do cholery.
Z portfela trzymanego w kieszeni wyjął gumkę, od razu ją otwierając i zdejmując swoje bokserki.
Czułam coraz większe napięcie, które doprowadzało mnie do szału. Potrzebowałam go teraz, w tym momencie i nie umiałam wytrzymać już nawet tych kilkunastu sekund.
Kiedy tylko był gotowy ponownie do mnie przylgnął, całując moją szyję i chyba celowo się ze mną drażniąc.
-Zrozumiałam, że byłam dla ciebie okropna, więc błagam cię, przestań się już ze mną drażnić, bo jestem na skraju wytrzymania - powiedziałam, starając się brzmieć ostro, chociaż kompletnie mi to nie wyszło.
W tym momencie złapał mnie jedną ręką za biodra i jednym, szybkim, precyzyjnym ruchem we mnie wszedł.
Poczułam się trochę jakbym była niesamowicie spragniona i nagle napiła się wody. Rozumiecie?
Jeśli sądziłam, że wtedy było mi gorąco, to nie wiem jak określić to, co czułam teraz.
Odruchowo wbiłam paznokcie w jego plecy, przyciskając je mocniej z każdym, jego, kolejnych ruchem.
Chyba brakowało mi tlenu.
Jeśli wcześnie udawało mi się chociaż trochę tłumić w sobie jakiekolwiek jęki, to teraz było to już zdecydowanie niemożliwe.
-Tak bardzo mi tego brakowało - wydukał do mojego ucha, dysząc i poruszając biodrami coraz szybciej.
Niemożliwe, że bardziej niż mi. Chyba dopiero teraz poczułam jak bardzo go pragnęłam i jak mocno za tym tęskniłam.
Wbijałam swoje paznokcie coraz mocniej, nie myśląc nawet o tym jak bardzo czerwone zadrapania muszę zostawiać na jego plecach.
Nijak nie dawał mi do zrozumienia, żebym przestała i zresztą - ja chyba nie umiałabym przestać.
Poza naszymi głośnymi oddechami i jękami nie było słychać wokół zupełnie nic. Kompletna cisza.
Jego coraz szybsze i mocniejsze ruchy dawały mi do zrozumienia, że jest coraz bliżej, czego nie mogłam nie powiedzieć o sobie.
Wiedział co robi, zostawiając mnie wtedy w takim stanie. Nakręcił mnie tak mocno, że teraz tak naprawdę jedynie kończył to, co wcześniej zaczął.
Nie minęło nawet pięć minut, kiedy doszliśmy oboje. Nie potrafię nawet opisać tego, jak się w tym momencie czułam. Przez moje ciało przeszła fala ciepła i kompletnego odprężenia. Coś niesamowitego.
-Kocham cię - mruknął wciąż zdyszany, składając krótki, delikatny pocałunek na moich ustach.
*
Siedziałam na masce samochodu już w swoich, wyschniętych ciuchach. Opierałam się rękami z tyłu, patrząc na Justina starającego się doprowadzić swoje włosy do jakiegokolwiek ładu.
Parsknęłam śmiechem widząc jego nieudolne próby ogarnięcia ich.
-Chodź tutaj. - Zaśmiałam się, zabierając ręce z maski. Chłopak uśmiechnął się, podchodząc do samochodu i stając tuż przede mną.
Zaczęłam bawić się jego włosami, układając je i lekko roztrzepując, by lekko stały.
-No, teraz jest dobrze - odparłam po chwili, zabierając swoje dłonie.
-Dziękuję - mruknął i pocałował mnie krótko w usta.
Wiecie jak bardzo szczęśliwa teraz byłam? Nie potrafiłam tego nawet opisać. Miałam przy sobie cały swój świat i naprawdę nie potrzebowałam do szczęścia niczego więcej.
Justin włożył dłoń do kieszeni swoich spodni, wyjmując z nich paczkę papierosów. Otworzył ją, zabierając z niej jednego szluga.
Już chciał ją zamknąć i z powrotem schować, kiedy wyciągnęłam swoją dłoń.
-Mogę? - Uśmiechnęłam się.
-Przecież ty nie palisz. - Spojrzał na mnie ze zdziwieniem.
-To znaczy, że nie mogę zapalić od czasu do czasu? - Prychnęłam.
-Nie no, nic nie mówię. - Zaśmiał się, wyciągając w moim kierunku paczkę fajek.
Wyjęłam jednego papierosa, czekając aż Justin odpali swojego i poda mi zapalniczkę.
-Dzisiaj cię nie poznaję. - Uśmiechnął się, wkładając do swoich ust szluga i odpalając go zapaliczką. Lubiłam patrzeć jak palił. Jak mocno się zaciągał, wpuszczając dym do płuc.
Nie pytajcie dlaczego, bo nie mam pojęcia.
Chłopak podał mi ognia, bacznie mi się przyglądając.
-Przestań patrzeć na mnie, jakbyś sprawdzał, czy umiem palić - powiedziałam, wypuszczając z ust pierwszy dym po odpaleniu i oddając mu zapalniczkę.
-Wcale tak nie patrzę. - Ponownie się zaśmiał. - Nie denerwuj się, skarbie - dodał, po czym mocno zaciągnął się papierosem.
Pokręciłam głową z uśmiechem. Zaczynałam jakoś lubić palenie. Po prostu coraz bardziej mnie do niego ciągnęło i szczerze? Miałam to gdzieś, nie myślałam, że to złe.
-Wiesz, że musimy w końcu o czymś porozmawiać, prawda? - spytał po chwili, wydmuchując dym i uważnie mi się przyglądając.
-To znaczy? - odparłam od razu, naprawdę nie mając pojęcia o czym on mówi.
-Chanel, oboje wiemy, że w ten sposób nam nie wyjdzie. Jedynym rozwiązaniem jest, żebyś ze mną uciekła.
Zaczął się temat, którego tak bardzo unikałam. Nie miałam zielonego pojęcia co mu odpowiedzieć. Przecież powtarzanie mu w kółko, że to jest nierealne nie ma sensu i kompletnie go nie przekonuje.
-Justin. - Westchnęłam, chcąc mówić dalej, jednak mi przerwał.
-Zaczekaj, aż skończę, dobrze? - powiedział, a ja jedynie niepewnie skinęłam głową.
-Kocham cię i dobrze o tym wiesz. Chcę, żebyś mi zaufała. Nie chcę cię do niczego zmuszać, bo to musi być twoja, przemyślana decyzja. Przede wszystkim pamiętaj, że ta ucieczka nie oznacza, że odetniesz się od rodziny na zawsze. Tylko na ten jeden rok, kiedy nie jesteś jeszcze pełnoletnia. Później będziemy mogli wrócić do Phoenix, jeśli tylko będziesz chciała - mówił, a ja uważnie go słuchałam.
Jego słowa miały sens i to mnie w pewien sposób przerażało.
-Wiesz, że inaczej nie da rady. Nie będziemy mogli się spotykać, chcesz tego? - spytał, a ja jedynie kiwnęłam przecząco głową, co było chyba oczywiste.
-Właśnie. Chanel, proszę przemyśl to. Wyjedziemy gdzieś daleko, na początku może być ciężko, bo będziemy musieli tułać się po hotelach, ale w końcu możemy wynająć gdzieś jakieś mieszkanie i tymczasowo tam mieszkać. Uda się, słyszysz? - skwitował, wyrzucając papierosa na ziemię. Zrobiłam to samo co on, odrzucając spalonego już szluga.
-Uda się, bo cię strasznie kocham - dodał, obejmując moją twarz i patrząc mi w oczy.
Byłam w totalnej rozsypce. To co mówił naprawdę miało sens. To...mogło się udać.
-Obiecujesz, że do jutra to przemyślisz i dasz mi odpowiedź?
Kiwnęłam twierdząco głową. To był dobry pomysł. Prześpię się z tym, przemyślę. To nie mogła być pochopna decyzja, bo to była naprawdę cholernie poważna sprawa.
Justin momentalnie się uśmiechnął.
-Dziękuję - mruknął, całując w czubek głowy. - A teraz chodź, odwiozę cię do domu, bo już po trzeciej. - Zaśmiał się, zdejmując mnie z maski samochodu.
___________________________________________________________
Zastanawiałam się do czego mogę się posunąć opisując tamtą scenę i nie wiem czy trochę nie przesadziłam. Jeśli kogoś uraziłam - przepraszam. Uszanuję, jeśli napiszesz to w komentarzu.
Ogółem - mam nadzieję, że rozdział wam się podoba, bo strasznie długo się nad nim męczyłam.
I do osób, które uważają, że jest za słodko - spokojnie, będzie jeszcze tak źle, że za tym zatęsknicie.

Kocham Was i dziękuję, że jesteście <3

190 komentarzy:

  1. ZAKOCHAŁAM SIĘ *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham to ygdgvxdhhvfh <3<3 zajebista scena aww<3<3

    OdpowiedzUsuń
  3. B O S K I E. jesteś niesamowita, naprawdę! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak przesadziłaś, no jak?! To było takie jnsmkdmlnedwklskd idealnie! Jezu, wodospad w gaciach!
    Kocham cię! Rozdział jest nieskazitelnie idealny! Uwielbiam jak jest tak słodko, choć wiem że niestety się skończy ;c
    Wiedz że jesteś najwspanialszą pisarką ever! ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba umarłam.
    1 NIE POSUNĘŁAŚ SIĘ ZA DALEKO
    2 OMG ONI UCIEKNĄ
    3 ZASTANAWIA MNIE JAKA BĘDZIE DRAMA
    4 KOCHAM CIĘ

    OdpowiedzUsuń
  6. najwspanialsza jezu <3 powiem ci ze boję sie co będzie dalej!
    jeszcze jedno uzależniłaś mnie od swojego bloga,

    @MartaMaterka

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham to..... ciekawe kiedy powie mu o ciąży :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Aww to jest słodkie.xx
    Strasznie podoba mi się ten rozdział, nie tylko na +18. :)
    Wiem, że to za szybko bo takie typu rzeczy pisze się na końcu jak kończysz opowiadanie, ale bardzo bardzo bardzo ci dziękuję, że piszesz to opowiadanie . Jesteś niesamowita i masz mega talent . Fajnie byłoby aby twoje opowiadanie wydało jakieś wydawnictwo :) Jezusie zasługujesz na takie "wyróżnienie" . KOCHAM CIĘ ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  9. UZALEZNILAS MNIE OD SWOJEGO BLOGA JAK CHANNEL OD JUSTINA <3 KURWA.. <3 :") CUDOWNY <3 KOCHAM CIE I DZIEKUJE ZE POSWIECASZ CZAS I PISZESZ GO :D

    OdpowiedzUsuń
  10. swietny *.* jezu kocham cie dziewczyno <3

    OdpowiedzUsuń
  11. omg jesteś świetna ! nie nie przesadziłaś jest dobrze :D jestem cholernie ciekawa kiedy Justin dowie się o ciążyć

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny rozdział! Jak zawsze zresztą <3 KOCHAM XX

    OdpowiedzUsuń
  13. OMG ten rozdzial jest swietny jeden z lepszych jaki kiedykolwiek czytalam hahaha omg byle wiecej takich <3 hahahah ten komenarz jest dziwny robi ze mnie kogos dziwnego niewazne <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziewczyno to co Ty tu wykonałaś to kawał świetnej roboty na prawde MÓJ BOŻE <33

    OdpowiedzUsuń
  15. Dajcie mi tlenu + takiego Justina rozdział jeden z lepszych scena wyszła ci serio genialnie :3

    OdpowiedzUsuń
  16. UMARŁAM wykonałaś kawał dobrej roboty ♥!

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja nie wierze, że tak dobrze to napisałaś KOCHAM :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwierz, że nie jedna autorka ksiązki mogłaby brać z ciebie jakiś przykład haha :*******

    OdpowiedzUsuń
  19. Niesamowity rozdział. Piszesz cudownie i z przekazem. Co do tego co napisałaś, że będzie jeszcze źle. Oby nie, aż tak bardzo jak było pomiędzy nimi, ale to nie znaczy, że nie ma być lekkiego dramatu. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. UWIELBIAM TO CHOLERNIE MOCNO ☻☻♥

    OdpowiedzUsuń
  21. W żadnym sensie mnie nie uraziłaś. Ta scena była ZAJEBISTA !!! :D
    Kocham to ♥
    Jezioro ♥ A to podstępny Justin. Wchucił ja do wody. Chanel też nie lepsza. Też go wrzuciła. No ale nagroda był wspaniała. :D
    Nareszcie są tak naprawdę razem. Chanel w końcu wierzyła że on ją naprawdę kocha.
    Ciekawa jestem jak się to potoczy. Było ostatnio dużo dobrego, więc musi się stać coś złego. Ale co?
    Złapią ich jak będą uciekać, jeśli w ogóle ona się zgodzi. Niewiem.
    Czekam na następny.
    Pozdrawiam ♥
    ~ @Roxy_Wachowiak
    ♥ ♥ ♥
    Ps: Zapomniałam wspomnieć. Rozdział jest cudowny ♥ Dziękuję, że piszesz ♥

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja pierdole :o CUDO

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie no nie moge to jest genialne wszystko opisałaś tak dobrze <33!

    OdpowiedzUsuń
  24. Rozpływam się już tęsknie za takimi chwilami hahaa <3 KC

    OdpowiedzUsuń
  25. kfhqwoofuihwa <-- przez ten rozdział ja nawet nie moge myśleć <333!!

    OdpowiedzUsuń
  26. wow wow wow to jest matko nie wiem co napisać haha odpłynęłam totalnie <3

    OdpowiedzUsuń
  27. Jeeeeeejku Janel *__* Piękny rozdzaił ci powiem ♥

    OdpowiedzUsuń
  28. Skąd ty masz takie pomysły, bo z każdym rozdziałem zaskakujesz pozytywnie ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  29. Dobra przesadziłaś spodziewałam się dobrego rozdziału a Ty mnie rozczarowałaś, bo on jest po prostu ugh przejął moje oczekiwania serio całkiem zatopiłam się w tą sytuacje ♥♥♥♥♥♥♥♥♥!

    OdpowiedzUsuń
  30. Jaaaaaa już nie moge doczekać się następnego, bo ten to rozwalił mi mózg w jak najbardziej pozytywnym sensie <3!

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie no to jest fantastyczne po prostu jedne wielkie WOW :**

    OdpowiedzUsuń
  32. Stworzyłaś nowe uzależnienie cały rozdział jest przecudny :)

    OdpowiedzUsuń
  33. G E N I A L N Y!!!
    Ciekawe czy Chanell się zgodzi na ucieczkę?
    Kocham to i jesteś niesamowita!*.*
    ;*
    Nie mogę doczekać się nexta<33

    OdpowiedzUsuń
  34. Wszystkie powyższe komentarze oddają moje myśli <3

    OdpowiedzUsuń
  35. Rozdzial jest swietny <3 scene ten teges opisalas idealnie ze smakiem i gustem nie bylo jakiegos taniego porno itp kocham Cie

    OdpowiedzUsuń
  36. Wykazujesz się z każdym rozdziałem coraz to nowwymi pomysłami, które są świeetne :3

    OdpowiedzUsuń
  37. Ale się wkręciłam normanie jakbym tam była mam tak w każdym rozdziale ale tym ma coś w sobie SERIO <333!!

    OdpowiedzUsuń
  38. Dziękuuuuje Ci za to ♥

    OdpowiedzUsuń
  39. TLENU.PROSZE :) CUDOWNY

    OdpowiedzUsuń
  40. xgfhxhfewarjehn *.*

    OdpowiedzUsuń
  41. Czytałam to z motylkami w brzuchu i zacieszu na twarzy haha LOVE

    OdpowiedzUsuń
  42. jestes niesamowita :D i w koncu mamy scenke *_*_**_*_*_* Janel <3

    OdpowiedzUsuń
  43. FUCK cholernie genialne *__*

    OdpowiedzUsuń
  44. Nie no pokazałaś i pokazujesz coś niesamowitego <3

    OdpowiedzUsuń
  45. To opowiadnie jest najlepszym jakie czytałam a czytałam ich ponad 100 haha <3

    OdpowiedzUsuń
  46. Jezus co ty stworzyłaś *_______________* KOCHAM CIĘ hahaa

    OdpowiedzUsuń
  47. UMARŁAM.
    GDZIE JEST TLEN?
    TEN ROZDZIAŁ TO ISTNA PERFEKCJA!
    KOCHAM CIĘ, PAMIĘTAJ O TYM! <3

    OdpowiedzUsuń
  48. o ja pierdole zaraz tu będe miała atak serca uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  49. O.M.G! Cudowny rozdział!
    I NIE! Nie jest za słodko. W ostatnich rozdziałach było źle. Bardzo źle. I smutno. I tęskno. Dlatego te dwa ostatnie rozdziały są bynajmniej dla mnie, jak balsam i bardzo ich potrzebowałam. Bo ileż może być źle?

    Ale jak napisałaś, że i tak będzie źle to...cholera! Nie wiem co oni wymyślą ale serio zaczynam się tego obawiać. Justin naprawdę chce z nią uciec? Czy w ogóle są jakiekolwiek szanse aby to się mogło udać?
    Kurcze! Naprawdę jestem zajebiście ciekawa jak to rozegrasz Kochana :)
    I nie mogę się tego BARDZO doczekać!

    Kocham...ale Ty to doskonale wiesz :)
    @ameneris
    <3

    OdpowiedzUsuń
  50. Cudowny :) jak ja lubię jak jest tak słodko :) moze jakaś impreza była

    OdpowiedzUsuń
  51. Wow z niczym nie przesadziłas.rozdział genialny czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  52. Ś>W>I>E>T>N>Y ♥

    OdpowiedzUsuń
  53. Myślałam, że już lepszych od poprzednich nie będzie a tu prosze <33!

    OdpowiedzUsuń
  54. Odwaliłaś kawał dobrej roboty, życzę weny ♥!

    OdpowiedzUsuń
  55. O cholera! Zajebisty rozdział!<3 lubię ich słodkie sceny ale takie są o wiele lepsze!;D Wyszło Ci to genialnie!;D

    OdpowiedzUsuń
  56. Dziewczyno piszesz po prostu genialnie :--))) ten rozdZiał wyszedł idealnie!!! Pisz dalej, kochamy cię <3 xoxo

    OdpowiedzUsuń
  57. Kiedy dostniesz nobla zobaczysz ♡ mam do ciebie pytanie ile jeszcze tak mniej wiecej planujesz rozdzialow do konca i czy planujesz 2 czesc?

    OdpowiedzUsuń
  58. Jak ją uwielbiam takie sceny hahaha nie przesadziłaś. Nie mogę sie doczekać kolejnych rozdziałów.

    OdpowiedzUsuń
  59. takich ciar nie miałam chyba nigdy, jezu G E N I A L N E
    proszę daj szybko nn bo mnie uzależniłaś od teg bloga !

    OdpowiedzUsuń
  60. Wszystko idealnie. <3

    Niech bedzie tam caly czas. ;-p

    Nie wiem, co napisać... cudo.

    Uciekną razem? Byłoby cudownie!

    Dziekuje, ze dla nas piszesz!! :D

    Przepraszam, ze taki krotki komentarz, e jest dksc późno, a ja musze wczesnie wstac. :// jeszcze sie rozpisze kiedys. ;d

    X.O.X.O

    PS. Your forever.

    OdpowiedzUsuń
  61. Wspanialy masz talent do pisania ;* martwi mnie jedynie fakt ze za niedlugo koniec ;/

    OdpowiedzUsuń
  62. boze jak ty zajebiscie piszesz ! Cudowny rozdział *-* czekam na nn <3 kocham

    OdpowiedzUsuń
  63. nie przesadziłaś, nie bój się xx

    OdpowiedzUsuń
  64. Jeejku ! Jesteś okropna ! Jak można tak fantastycznie pisać ? ! Normalnie rozdział jest cudowny zresztą jak cały blog. Kurczę, jestem strasznie ciekawa co się wydarzy w następnym rozdziale. Jeeeju ! Uzależniasz dziewczyno. Ciarki normalnie. Chciałabym żeby razem uciekli. Jesteś GENIALNA ! < 3 ; *

    OdpowiedzUsuń
  65. Myślę że to troche dziwne,tak niedawno usunęła ciąźę a teraz miała ochotę na seks ;o mimo wszystko rozdział świetny. A co do Leai to czy gdzieś na początku gdy wspomniałaś o niej pierwszy raz nie było mówione że jest lesbijką? Bo mi sie wydaje że było

    OdpowiedzUsuń
  66. rozdział piękny. nie jest za słodko. czekamy na kolejny rozdział. kochamy cię. dziękujemy.

    OdpowiedzUsuń
  67. Rozdział jest cudowny <3 Mimo, że wiem iż Chany będzie jeszcze nieszczęśliwa to tak bardzo im zazdroszczę tego szczęścia <3 Jus jest teraz idealnym chłopakiem ;) Jestem bardzo ciekawa czy Chany zgodzi się z nim uciec? Czekam na następny ;*

    OdpowiedzUsuń
  68. O jeny jbxxn nareszcie sa ze soba :** ale jak piszesz ze on sie nie zmienil ize bd jeszcze ja bil to lzy mi same leca przeciez on na nia nie zasluguje ona jest dla niego za dobra a ten skurwiel nigdy tego nie zrozumie i dalej bd ja ranil gdybym mogla to zabilabym go przez monitor wlasnymi rekoma ughh rozdzial swietny Kocham Cię moja imienniczko <33 a teraz ide po chusteczki , co ty ze mna robisz ?? :)

    OdpowiedzUsuń
  69. "Bedzie tak źle że za tym zatęsknicie" Matko co ty masz na myśli ;) Rozdział świetny ;)

    OdpowiedzUsuń
  70. rozdział zajebistyy jak zawsze.widziaąłm ze na asku piszesz ze oni nie bedą razem xd szkoda bo to naprawde jest fajne i jestem ciekawa co sie wydarzy nie chcaiąłbym zeby kolejny raz sie roztali ale cóż,to opowiadanie i tak jest swietne i nie słuchaj/mniej w dupie wszystkie hejty bo to jest swietne ! :D

    OdpowiedzUsuń
  71. a ja sądzę, że oni uciekną razem...ale Justin znów zacznie być Justinem i ona będzie chciała od niego uciec, ale on jej nie pozwoli i będzie drama hahah :) znczy taki mój tok myśelnia jest lol xD

    OdpowiedzUsuń
  72. Jeny ten Blog jest świetny ,jeden z Moich ulubionych < 3

    OdpowiedzUsuń
  73. aaaaaaaaaaa! <33333333333 początek - słodki *____* środek - gorrrący *___* końcówka - słodka, ale też poważna <3 mieszanka wybuchowa! hahah :) uwielbiam to opowiadanie. ten rozdział był w każdym calu idealny. już się nie mogę doczekać NN <3

    @saaalvame

    OdpowiedzUsuń
  74. Swietny rozdzial:D zreszta jak kazdy:D

    OdpowiedzUsuń
  75. Ten tydzien co teraz bedzie mam strasznie ciezki i powinnam siedziec i sie uczyc, pisac wypracowanie maturalne ale nie moge sie skupic bo siedze i mysle tylko nad Twoim opowiadaniem. Uzaleznilas mnie skarbie <3

    OdpowiedzUsuń
  76. Jest cudowy kiefy nn

    OdpowiedzUsuń
  77. Dajcie mi tlen prosze <33

    OdpowiedzUsuń
  78. Czytałam to cała podjarana haha nie moge świetny jest ♥

    OdpowiedzUsuń
  79. Wszystko wyżej jest już napisane KOCHAM <3

    OdpowiedzUsuń
  80. Jezuu to jest cholernie dobre :*

    OdpowiedzUsuń
  81. YEEEEEEEEEAH! BOŻE JESTEŚ NIEZIEMSKA. NUDZI MI SIĘ WIĘC ZACZYNAM CZYTAĆ OD POCZĄTKU:D LOL <3

    OdpowiedzUsuń
  82. Jezu jestes niesamowita <3 Dawno nie spotkalam tak utalentowanej osoby rozdzial swietny ;**

    OdpowiedzUsuń
  83. Aż sie splułam z zachwytu kc <3

    OdpowiedzUsuń
  84. Dawno nie było takiego gorącego momentu pomiędzy Chanel a Justinem ♥ Czytając komentarze na twoim asku stwierdzam że czytelniczki były spragnione takim momentem tak bardzo jak sama Chanel :D jesten strasznie ciekawa jak to sie wszystko dokladnie potoczy. Uzależniłam sie od tego opowiadania

    OdpowiedzUsuń
  85. boze wspaniały rozdział sdhgshjdgsahjd kocham to sgdfasgdgsa nie moge sie doczekac nn

    OdpowiedzUsuń
  86. Świetny rozdział <3 w 100% udany ;D uwielbiam takie sceny ale boje się następnych rozdziałów, boje się, że Chany będzie cierpieć .. znowu :/ @mrraau

    OdpowiedzUsuń
  87. siedziałam dzisiaj przy śniadaniu, nareszcie miałam neta, pomyślałam sobie: a, sprawdzę Twojego bloga, może dodałaś nowy rozdział... jak go zobaczyłam to już nic więcej nie tknęłam! świetny, cudowny, genialny... nie, nie mogę użyć tych słów, ponieważ nawet w najmniejszym stopniu nie oddaję tego, co myślę o tym rozdziale, opowiadaniu i o Tobie... LOVE, LOVE, LOVE, LOVE, LOVE, LOVE, LOVE, LOVE, LOVE, LOVE, LOVE, LOVE, LOVE, LOVE, LOVE, LOVE, LOVE, LOVE <3<3<3<3


    nwm jak ja wytrzymam przez cały tydzień bez Twojego opowiadania... wrrr ;<

    OdpowiedzUsuń
  88. kjdbkjslbchurakvn <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

    suuuuper *.*

    OdpowiedzUsuń
  89. dobry rozdzial. wszystko fajnie opisane, dlugie, tak, ze mozna sobie wyobrazic kazda scene ze szczegolami. nie moge sie doczekac dram! :) dobranoc <3

    OdpowiedzUsuń
  90. Tak! Scena w samochodzie, zawsze chciałam przeczytać taką w twoim opowiadaniu xx
    Świetny rozdział, pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  91. Najlepszy ff ever

    OdpowiedzUsuń
  92. Masz taki talent.! Rozdzial cudowny , !

    OdpowiedzUsuń
  93. To wszystko opisałaś tak realistycznie dobrze, że jestem w mega pozytywnym szoku <3

    OdpowiedzUsuń
  94. Chyba umieram z zacieszem na twarzy :***

    OdpowiedzUsuń
  95. Cały dzień udany dziękii temu rozdziałowi :)

    OdpowiedzUsuń
  96. ♥_♥ leże i marze sb o takim Justinie hahaha

    OdpowiedzUsuń
  97. Oni + ten rozdział + moja cholerna wyobraźnia = SZCZĘŚLIWY ZGON :)

    OdpowiedzUsuń
  98. Bardzo dokładny , haha .
    Czekam na kolejny :))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  99. podoba mi sie. aczkolwiek myślałam, ze jak będą mieli uprawiać seks to ona sie powstrzyma bo wróci do niej przeszłość: to, że ją zgwałcił i to, że miała z nim dziecko i wywołała poronienie. ale tak to jest okej :0 czekam na kolejny :)
    pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  100. KOCHAM KOCHAM KOCHAM <3

    OdpowiedzUsuń
  101. Rozdzial cudowny ! Tesknilam za takimi rozdzialami *.* < 3

    OdpowiedzUsuń
  102. Cudowny rozdzial. Troche cie poniosla wyobraznia w scenie 18+, ale to nie szkodzi. Pisz dalej

    OdpowiedzUsuń
  103. Cudny rozdział. Co do tego, że rozdziały są za słodkie to tu przyznam trochę racji choć wiem, że jeszcze będę za tym tęsknić.
    Masz ogromny talent. Rozwijaj go dalej.
    Pozdrawiam
    SS.

    OdpowiedzUsuń
  104. Czy zrobi jej coś gorszego niż wczesniej? Co może byc gorszego od gwałtu chyba tylko śmierć, ale nie zabije jej? Prawda? Kocham ich razem, wiadamo że w każdym zwiazku są wzloty i upadki dramy i różne historie, ale tez są kompromisy. Ciekawa jestem czy między nimi uda się dojść do jakiegoś
    Jestes naprawdę utalentowana. Cieszę się że mogę czytać twoje opowiadanie. Napiszę to kolejny raz, nie wiem co ze mna będzie gdy się ono skończy <\3

    OdpowiedzUsuń
  105. NORMALNIE JEDNYM SLOWEM TO BYŁO GENIALNE !! <333 Tego się nie da opiasać . Piszesz tak cudownieee ! <33 Toje opowiadanie po prostu uzależnia ! <333 Błaagam nie kończ tego bi nue wytrzymam ! <333 A ten rozdział był po prostu cholernie slooodki
    <333 KC !!!

    OdpowiedzUsuń
  106. Piękny ♥_____♥

    OdpowiedzUsuń
  107. To uzależnia do cholery hahaha KOCHAM <33!

    OdpowiedzUsuń
  108. Właśnie mam zawał :)

    OdpowiedzUsuń
  109. CUDO CUDO CUDO ! ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  110. Uraziło ?? Jeżeli kogoś to uraziło to zaraz chyba się zabije... Zajeeebisty kocham go po prostu . Mam nadzieję , że nie będzie z Justinem i Channel aż tak tragicznie lubię takie słodkie opowiadania :**

    OdpowiedzUsuń
  111. o gaszzzz... zaniemowilam *.*
    super rodzial :D nie moge juz sie doczekac dramatu.
    let's the drama begin...
    czekam na nastepny <333

    OdpowiedzUsuń
  112. Twoj blog to cos takiego ze UGH.....

    OdpowiedzUsuń
  113. Omdjdkcndcn gorący rozdział!!! Masz talent do pisania, uwielbiam to ff

    OdpowiedzUsuń
  114. Kocham to opowiadanie i chyba umre jeżeli nie skończy się happy endem. Do ideału brakuje tylko dzidziusia *-*

    OdpowiedzUsuń
  115. o matko szukałam tego bloga prawie rok nie pamiętając jak się nazywa. nawet nie wiesz jak się cieszę, że dalej piszesz boże, ja muszę to nadrobić ! :D

    OdpowiedzUsuń
  116. OMG ! Tyle mam do powiedzenia hah ! Rozdział pisany fajnie , bardzo wszystko dokładne opisałaś co sprawiało, że w naszej wyobraźni pojawiał się wyrazisty obraz danej sytuacji xD
    Kocham ten BLOG ! Aaa dodam, ze rozdział mega długi , SUPER !
    @natalii17

    OdpowiedzUsuń
  117. Mówiłam Ci już,że nie wiem,co mam pisać w komentarzach ?
    Tak ?
    No to trudno,muszę się powtórzyć...
    Nie mam pojęcia,co napisać,ponieważ najnormalniej w świecie zaniemówiłam...
    Boski rozdział ;-*
    my-heaven-jb.blogspot.com
    the-other-side-jb.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  118. Ło rzesz kurwa O.o
    Normalnie cudo ! *.*

    OdpowiedzUsuń
  119. nie jest słodko, niech tak będzie zawsze :)
    wiem, że to nierealne, ale chcę szczęśliwe zakończenie, no ale believe i nsn :)
    czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  120. świetny wchodźcie też na http://make-it-stop-opowiadanie1.blogspot.com/ dziewczyna nie chce dodawać rozdziałów bo twierdzi że nikt tego nie chce czytać pils wejdźcie i jak możecie to zostawcie kom

    OdpowiedzUsuń
  121. ZAJEBISTE Kocham to, ta scena...była świetna haha nie, nie przesadzilas fajne ;) i nie są za słodcy, są idealni <3 A po za tym....Co?! Co ty chcesz zrobić, że nie ma być słodko?! Błagam tylko ich nie rozdzielaj...nie przeżyję :'( @annie_pilch

    OdpowiedzUsuń
  122. Z kazdym rozdziałem jesteś coraz lepsza ♥

    OdpowiedzUsuń
  123. Z kazdym rozdziałem jesteś coraz lepsza ♥

    OdpowiedzUsuń
  124. Kiedy nnnnnn?????? *0* genialne

    OdpowiedzUsuń
  125. Czekam sb z niecierpliwością na następny <33!

    OdpowiedzUsuń
  126. Jak to cholernie wciąga co jest meeega dobrym plusem :***

    OdpowiedzUsuń
  127. Jprdl jezu kurde dajcie mi żyć, bo z takimi rozdziałami jak ten to szybko karetka przyjedzie ♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  128. Aaaaajkhfeuihje jednym słowem CUDOWNY <3

    OdpowiedzUsuń
  129. Jedno wielkie WOW *_____*

    OdpowiedzUsuń
  130. Dziewczyno ja sama mam orgazm jak to czytam a co dopiero Chanell. :D uwielbiam to opowiadanie! Jest najlepsze <3

    OdpowiedzUsuń
  131. ZA słodko? ŻARTUJESZ SOBIE? Jest mega wspaniale cudownie wgl fnrejhgfyregye5rh <3 <3 nawet nie wiesz jak się uśmiechałam czytając to, jak jeszcze na ŻADNYM rozdziale. Kocham cie, ale to już wiesz <3

    OdpowiedzUsuń
  132. Aaaa Jezu jaki świetny, super opisałaś każdą sytuacje ♥

    OdpowiedzUsuń
  133. Jejku jesteś po prostu boska ! czekam z niecierpliwością na następny rozdział ; )

    OdpowiedzUsuń
  134. O bożeeee <3 dziewczyno nawet nie wiesz jaki masz talent ! Ogólnie nie kometntuje każdego rozdziału bo jestem po prostu leniem i wiele osób zapewne robi tak jak ja wiec chciałam Cię uświadomić ze czyta tego bloga o wiele więcej osób niż komentuje.
    Czytam i czytałam wiele blogów na bank było ich ponad 100 po prostu uwielbiam je czytać ale to co ty piszesz .... to po prostu jest niesamowite ja normalnie uzależniłam się od tego opowiadania !!!! Ja potrafie zarywać noce , szkołę , nauke , lekcje żeby tylko przeczytać rozdział ;P
    Rozdział świetny z resztą jak każdy inny , juz nie moge się doczekać aż oni wyjadą oni muszą wyjechać ! Czekam z niecierpliwością na następny ;**

    OdpowiedzUsuń
  135. Wiem , że nie znosisz jak ktoś sie dopytuje kiedy następny.. No ale cóż, rozdział jest zajebisty i aż sie prosi o kolejny :)) Mam nadzieje że nie przestaniesz pisać i w miare Twoich możliwości i wolnego czasu będziesz dodawać rozdziały. Szkoda by było żebyś przestała. Tak więc, to tyle. Czytam, więc komentuje, taka umowa (mam nadzieje że Cie to troszke motywuje :))

    OdpowiedzUsuń
  136. kocham tą opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń
  137. cały czas czytając te opowiadanie mam wrażenie , że ono nie skończy się happy end'em :(((( a Chanel i Justin to po prostu jest poezjaaa <3 z niecierpliwością czekam na następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  138. sprawdzam codziennie czy jest nowy rozdział xd nie moge sie doczekać :))

    OdpowiedzUsuń
  139. Boski rozdział.Scena w samochodzie po prostu zajebista.
    Oni są tacy słodcy razem.Dobrze,że Chanel w końcu mu uwierzyła,że ją kocha.Mam nadzieje,że ucieknie z nim.
    Jestem ciekawa co się zdarzy złego.
    Czekam na następny.Kocham to opowiadanie i to jak piszesz.♥♥♥
    @weramichalak ♥

    OdpowiedzUsuń
  140. jedno z najlepszych opowiadań jakie kiedykolwiek czytałam

    /@NowSuitUp

    OdpowiedzUsuń
  141. Mimo że jestem w klasie maturalnej i powinnam się uczyć, wolę przesiedzieć cały dzień i pół nocy czytając to opowiadanie wciąż od nowa <3

    OdpowiedzUsuń
  142. nie jest za słodko jest w sam raz niie im sie ulozy prosze te ich problemy sa meczace

    OdpowiedzUsuń
  143. rozdział cudowny <3 całe opowiadanie wspaniałe <3
    ( pewnie będzie drama, bo Justin dowie cię o aborcji Chanel :c )
    ale i tak się po jakimś czasie pogodzą :)))

    =))

    OdpowiedzUsuń
  144. w chuja lecisz, dawaj nowy wpis :*

    OdpowiedzUsuń
  145. Mam nadzieje, ze nie masz zamairu przestac pisac. :( tak dlugk nie bylo nn...

    OdpowiedzUsuń
  146. Oj, chyba już przestaniesz pisać :C Szkoda bo zajebisty był. 3 tygodnie już minęły.. Mam nadzieje że znajdziesz jeszcze czas żeby zakończenie napisać chociaż c:
    Pozdrawiam i czekam na kolejny ;))

    OdpowiedzUsuń
  147. To co mogę powiedzieć po przeczytaniu tego rozdziału to WOW!
    Jedno wielkie WOW! Naprawdę, przeczytałam ten rozdział, z uwagi na informację, znajdującą się po prawej stronie, a tymczasem zaskoczyłam się niezmiernie! Cudownie opisujesz uczucia bohaterów, no i wydarzenia oczywiście też! Scena w samochodzie genialna ;) naprawdę, masz wielki talent i w pełni go wykorzystujesz. tak trzymać!
    zostawiłam link do mojego bloga w spamie, jeśli chciałabyś zajrzeć :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  148. boże jakie to opowiadanie jest niesamowite. Normalnie każdy komentarz zapiera dech w piersiach cudowne <3

    OdpowiedzUsuń

  149. rozumiemy ze może masz ważniejsze sprawy i problemy niż teraz zajmowanie się bolgiem ale padły sława w komentarzach ze chcesz zakończyć pisać to cudowne opowiadanie błagamy przynajmniej napisz którką informacje ze to nie koniec ze naranie nie możesz dodać tylko proszę o 2 rzeczy napisz czo z blogiem czy masz zamiar dalej dodawać rozdziały i proszę nie kończ bo to jest praktycznien 1 jedyny blog który czytam do tej pory bez nudy w rozdziałach po prostu masz talent i nie zmarnuj go my poczekamy <3 <3 <3






    ..





    .



    .




    OdpowiedzUsuń
  150. O matko :C Codziennie tu wchodzę i spr.czy dodałaś kolejny rozdział,a tu nic :C Szkoda,bo opowiadanie jest rewelacyjne ;) Masz talent dziewczyno ;)
    Zapraszam do obserwowania mnie na http://instagram.com/ewlkamiley

    OdpowiedzUsuń
  151. swietny blog *.* zapraszam do mnie ( komentowania i obserwowania) <33 http://bluehairmonster.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  152. nie musisz dodawac nowego rozdzialu ale dasz jakis znak zycia? martwie sie :((((((

    OdpowiedzUsuń
  153. Mam nadzieję, że u Ciebie jest wszystko ok...

    @ameneris

    OdpowiedzUsuń
  154. wchodzę po ponad tygodniu i nagle mam 3 rozdziały do przeczytania, a teraz 3 tygodnie i nic... wszystko w porządku? :O

    OdpowiedzUsuń
  155. Czekamy cierpliwie :) <33

    OdpowiedzUsuń
  156. po tym, jak rozdzialy pojawiały się tak często, a teraz od prawie miesiąca nie ma znakużycia, to szczerze mówiąc zaczynam się martwić, mam nadzieję, że wszytsko w porządku ;)
    pozdrawiam, stała czytelniczka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam sie z wypowiedzia wyzej:) tesknimy kochana <3

      Usuń
  157. Co się z tobą dzieje?Martwimy się...Rozdział miał być już dawno...Nie że się narzucam czy coś bo rozumiem że nie masz weny na rozdział czy coś tylko jakbyś mogła napisać że jest wszystko ok byłybyśmy Ci wdzięczne <3 :* Czekamy na znaki życia :) :*

    OdpowiedzUsuń
  158. hahaha. zabij mnie :) miałam tyle czasu na ten komentarz i nie chciało mi się.. ale tym razem nie przeczytałam nn jeszcze i od razu jak to zrobię, ale nie wiem czy dzisiaj, dodam kom. inaczej sama widzisz jak jest. wql strasznie się o cb martwiłam kochanie. cieszę się że nie zrobiłaś żadnej głupoty i wciąż jesteś z nami. zawsze będziemy cię wspierać misia :)
    przepowiadam ci że w przyszłości jeśli tylko będzie chciała masz szansę zostać pisarką. "skarbie" sooooooooo sweet :> kocham ich jako takie gołąbeczki. racjonalne myślenie chan.. hahah. dobrze że ma justina który zapewnia im duuużo rozrywki.
    jus! przestraszyłam się tak jak ona! nie rób tak więcej xd "on pękał ze śmiechu, a ja byłam w stanie popełnić morderstwo" a tylko byś spróbowała -.- boże. mówiłam, że kocham ich jako parę? mówiłam. kocham ich! :3 foch to najlepsza wymówka na miłe przeprosiny ^^ omomomomomomom też chcę taką nagrodę bejbe. mam mokro wiesz?? opisałaś to tak, że jest to nie do opisania. wcale nie przesadziłaś :> zresztą wszystko co piszesz i emocje w tym przekazane, które my jako czytelnicy odczuwamy jest niesamowite. masz do tego dar kochanie. a wracając do tej sceny to... no mam mokro. chyba to wystarczy ci jako moja ocena tej sceny. niegrzeczna chan. taką ją uwielbiam. przez spoilery wiem, że uciekną i nie mogę się doczekać tego całego wydarzenia. :)
    jesteś niesamowita kotek :3

    OdpowiedzUsuń
  159. Ja pierdziele, dziewczyno...Ty masz talent. To jak to opisałaś..haha <33 Uwierz, że gdybym była chłopakiem, już dawno by mi stanął od samego czytania, hahahaha Kocham Cię i nigdy nie kończ pisania FF o Justinie!♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  160. Aż mi tchu brakło jak czytałam ten rozdział masz wielki talent nigdy nie przestawaj pisać ff

    OdpowiedzUsuń
  161. uzależniłam sie od tego tak kurewsko mocno dziewczyno masz naprawdę ogromny talent

    OdpowiedzUsuń
  162. Jezu to jest tak kurewsko idealne jdkabsksjshjsjsjsbs

    OdpowiedzUsuń
  163. Genialne!! Cudowne!! Niesamowite!! Wspaniałe!! Nie ma słów, które by idealnie opisały twój blog.
    Zapraszam do siebie swagswitch.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  164. Czytam już trzeci raz to opowiadanie kocham aknsnsbbsns snsn <3

    OdpowiedzUsuń