Wiecie co teraz czułam? Jakby przez ten cały czas brakowało w moim sercu jednej cząstki. Niby wszystko było dobrze, oddychałam, żyłam, ale jednocześnie czułam, że czegoś brakuje. Cząstki mnie.
A teraz znów czułam, że wszystko jest na miejscu, że w moim serce niczego nie brakuje, jest pełne.
Przez cały czas bałam się, że za moment się obudzę, a to okaże się tylko snem.
-Nie chcę więcej, żebyś mnie zostawiała - szepnął, obejmując mnie i sunąc delikatnie nosem po mojej szyi. Siedzieliśmy na trawie, opierając się o duże drzewo. Minęła prawie godzina odkąd go tutaj pierwszy raz zobaczyłam, a wciąż nie wierzyłam, że to dzieje się naprawdę, że on jest prawdziwy i to wszystko się wydarzyło.
Co jakiś czas brałam głębokie oddechy, zaciągając się jego zapachem. Nie potrafię nawet wyrazić słowami jak bardzo mi go brakowało i jak bardzo za nim tęskniłam.
Splótł palce naszych dłoni, gładząc moją skórę.
-A ja nie chcę cię więcej zostawiać - mruknęłam, opierając głowę o jego klatkę piersiową i przymykając powieki.
Bałam się nawet zamknąć oczy, rozumiecie? Bałam się, że kiedy z powrotem je otworzę okaże się, że śniłam i znów wrócę do rzeczywistości.
Podniósł moją dłoń, którą trzymał splecioną ze swoją, po czym zaczął delikatnie ją całować.
-Przepraszam - szepnął, a ja poczułam w moim brzuchu ten nieprzyjemny ucisk. Nie chciałam przypominać sobie tych wszystkich złych chwil. Chciałam zapomnieć. O tym co było, o tym jaki był, o tym co mi zrobił. Liczyło się tu i teraz. Tylko.
-Przepraszam za wszystko. Wiem, że to tylko głupie słowo, ale przysięgam, że zrobię wszystko, żeby ci to wynagrodzić - dodał.
-Nie mówmy o tym, dobrze? - Lekko podniosłam głowę z jego torsu, chcąc na niego spojrzeć. - Zajmij się tym co jest teraz i tym co będzie, zamiast rozgrzebywać przeszłość. Udowodnij mi tylko, że mnie kochasz, tylko tyle - dodałam, patrząc mu głęboko w oczy.
Tęskniłam nawet za tym. Za możliwością patrzenia w jego oczy.
Chłopak spojrzał na mnie, oblizując swoje wargi i lekko je zaciskając. Wyglądał jakby miał się zaraz rozpłakać, rozumiecie? Nigdy, przenigdy nie widziałam w jego oczach łez i charakterystycznego zaciskania warg.
Było już ciemno, więc dopiero kiedy przyjrzałam się bliżej zauważyłam, że po jego policzku naprawdę spłynęła łza. Byłam w szoku. Chociaż to chyba za małe słowa.
-Justin Bieber płacze? Potrafi to robić? - spytałam nieco żartobliwie, wciąż wpatrując się w niego z niedowierzaniem, ale jednocześnie lekko się uśmiechając. Sama nie wiem czemu.
-Nie potrafi. Coś mi wpadło do oka - odparł od razu, cicho się śmiejąc i szybko wycierając swój policzek.
-Tak, tak oczywiście - odparłam, mocniej unosząc kąciki ust.
-Naprawdę coś mi wpadło do oka - powiedział od razu usilnie chcąc się usprawiedliwić. Pod tym względem nigdy się nie zmieni, nigdy nie przyzna się do swoich słabości.
-Jasne. - Cicho się zaśmiałam, po czym z powrotem mocno w niego wtuliłam. Słyszałam bicie jego serca i czułam, że mam wszystko. Nie potrzebowałam niczego innego. Tylko jego tuż obok siebie.
-Kocham cię - szepnął, wtulając mnie w siebie. Miałam wrażenie jakby po moim sercu rozlało się ciepło. Gdyby ktoś kilka godzin temu powiedział mi, że jeszcze dziś wieczorem będę tak cholernie szczęśliwa w życiu bym nie uwierzyła. To wszystko jest jak sen, tylko błagam, nie budźcie mnie z niego.
-Ja ciebie też. - Delikatnie się uśmiechnęłam. - Tylko to wszystko teraz skomplikowało się jeszcze bardziej - dodałam, cicho wzdychając.
Pomimo tego jak dobrze mi teraz było, nie mogłam zapominać o tym, że to nie jest film. Nie zdarzy się nagle jakiś cud, który sprawi, że moi rodzice zaakceptują Justina i powiedzą "wiesz co Chanel, skoro tak bardzo ci zależy, to wróć do domu i bądź sobie z Justinem". To jest rzeczywistość. Brutalna rzeczywistość.
-Co teraz zrobimy? - spytałam, bawiąc się palcami jego dłoni splecionej z moją. - Nie mogę wrócić do Phoenix. Rodzice, żeby mnie od ciebie odciągnąć specjalnie mnie tu przywieźli - dodałam. Czułam jak od kłamstwa zaczyna boleć mnie brzuch.
Ukrywałam przed nim coś tak ważnego.
Ukrywałam przed nim, że rodzice mnie tu przywieźli, bo byłam z nim w ciąży i wywołałam poronienie. Mimo tego jak źle mi z tym było, to wiedziałam, że nigdy mu się do tego nie przyznam. On nigdy nie pozna prawdy.
-Nie musisz tam wracać. Ja też nie muszę - powiedział, czym szczerze mówiąc kompletnie wybił mnie z tropu. Podniosłam się, siadając trochę bardziej po boku, by móc mieć na niego lepszy widok.
-Co masz na myśli? - spytałam, splatając nogi po turecku.
-Nie proponuję ci tego pierwszy raz. Chanel, wyjedź ze mną. Cały świat stoi przed nami otworem. Możemy opuścić Stany, jechać gdziekolwiek zechcesz i być razem - odparł, odgarniając kosmyk moich włosów za ucho.
Oblizałam swoje wargi, wsłuchując się w jego słowa. Były tak bardzo bezsensowne, bez pokrycia, bez możliwości zrealizowania.
-Justin, ja jeszcze nie skończyłam liceum, nie mam nawet siedemnastu lat, to jest nierealne - odparłam od razu, spuszczając głowę.
Tak bardzo pragnęłam to zrobić. Chciałam być z nim. I tylko z nim. Czułam, że nie potrzebuję do szczęścia nikogo innego.
-Co z tego? - Podniósł się trochę wyżej i przysunął do mnie. - Ja jestem pełnoletni, wszędzie będziemy meldować się na moje nazwisko. Chanel, to się uda, słyszysz? Za rok skończysz osiemnaście lat i twoi rodzice nie będą mieli prawa cię szukać - mówił z takim przejęciem, że on chyba naprawdę wierzył w te słowa. Pokręciłam głową, śmiejąc się drwiąco pod nosem.
-Policja? Justin, rodzice zgłoszą to na policję, będą mnie szukać. Naprawdę masz zamiar ukrywać się przez rok i żyć jak jacyś kryminaliści? - Spojrzałam na niego uważnie. To było tak bardzo nierealne.
Justin wypuścił głośno powietrze z ust, ujmując jedną dłonią moją twarz i przysuwając się do mnie jeszcze bliżej.
-Mam zamiar być z tobą. Ponad wszystko - powiedział tak cholernie poważnym tonem, że nie było tu mowy o zwątpieniu.
Powoli przybliżył swoją twarz, całując mnie w usta. Moment kiedy jego wargi musnęły moje wywołał te pieprzone motylki w moim brzuchu. Jak przy naszym pierwszym pocałunku. Czułam taką samą ekscytację i uczucia roznoszące moje serce.
Wsunął delikatnie dłoń pod moje włosy, rozchylając językiem moje wargi.
Tęskniłam za tym. Za tym jak mnie całował, a ja czułam, że robi to szczerze. Poczułam jego drugą dłoń pod swoją koszulką o momentalnie przez moje ciało przeszły dreszcze. Robił to tak wiele razy, a ja i tak cały czas czułam tą samą ekscytację i ciarki na całym ciele. To było tak cholernie niesamowite. Nikt nigdy nie potrafił wywoływać u mnie aż takich emocji podczas zwykłego pocałunku.
Po chwili puścił moje usta, lekko się odchylając i muskając wargami mój policzek i niżej szczękę.
-Tęskniłem za tobą jak cholera - mruknął w przerwie pocałunkami, delikatnie się uśmiechając. Uniosłam kąciki swoich ust, kładąc swoją dłoń na jego. - Myślałem, że ideały nie istnieją. Cholera, ty na pewno nie jesteś człowiekiem - kontynuował, cały czas całując mnie przez uśmiech i gładząc moje plecy pod koszulką. Cicho się zaśmiałam, przygryzając wargi.
-Jestem dziełem szatana. - Parsknęłam.
-Myślałem raczej o czymś na kształt anioła. - Zaśmiał się, całując moją szyję. Za każdym razem kiedy to robił totalnie wymiękałam. Traciłam rozum i naprawdę nigdy nie pojmę jak to się działo.
Przesunął swoją dłoń na mój brzuch, lekko ją podnosząc.
Jak bardzo źle zabrzmi, jeśli powiem, że za tym tęskniłam? Wiecie co mam na myśli? Ugh, mam nadzieję, że jednak nie wiecie.
To znajome ukłucie w brzuchu i lekko drżące dłonie.
-Tylko wiesz, ja tak jakby za chwilę muszę wracać. - Cicho się zaśmiałam, kiedy jego dłoń już niemal dotykała mojego stanika.
-Za jak długą chwilę? - mruknął, uśmiechając się i wciąż podnosząc swoją dłoń.
Cholera jasna, gdybym tylko mogła spędziłabym tu z tobą całą noc.
-Za krótką chwilę - odparłam cicho, czując jego pocałunki coraz niżej, już niemalże na dekolcie.
-Jesteś tego pewna? - kontynuował, obejmując mnie i lekko napierając. Ja nawet się nie broniłam przed położeniem na trawie.
I to nie dlatego, że nie miałam sił.
Cholera.
-Hm? Jak bardzo jesteś pewna, że ta chwila nie może się troszkę wydłużyć? - Uśmiechnął się w ten swój cholernie cwany, a jednocześnie słodki sposób, napierając na mnie. Parsknęłam śmiechem, obejmując go dłońmi na karku.
-Jesteś zbyt cwany - odparłam.
-A ty zbyt seksowna - powiedział pewien siebie z uśmiechem, po czym powrócił do swojej wcześniejszej czynności, a mianowicie całowania mojego dekoltu.
Wymiękałam. Naprawdę. Robił to w taki sposób, że zapomniałam nawet o tym, że już późno i powinnam wracać, bo ciocia może się martwić.
Podniósł jedną dłonią moją koszulkę, dotykając swoimi chłodnymi palcami mojej skóry. Kolejny punkt dla niego, bo przyprawiał mnie o cholerne dreszcze.
W momencie kiedy już wsuwał dłoń pod zapięcie mojego stanika, usłyszeliśmy dosyć głośny, jak na ciszę panującą wokół, dźwięk jego iPhone'a.
-Nie - mruknął, podnosząc na moment swoją głowę. Oboje parsknęliśmy śmiechem.
-Widzisz, to znak - powiedziałam i położyłam dłonie na jego klatce piersiowej i "podnosząc" go z siebie.
Chłopak podniósł się, wyjmując ze swojej kieszeni dzwoniący telefon.
-Czego? - warknął, a ja niekontrolowanie parsknęłam śmiechem. Przed chwilą mówił do mnie w totalnie słodki sposób, a teraz zwraca się do dzwoniącej osoby, jakby zaraz miał uderzyć ją przez telefon.
Wstałam, strzepując z siebie paprochy z ziemi i poprawiając swoją bluzkę.
-Conor czy ty kurwa nie masz kiedy dzwonić? - Przewrócił oczami.
-Pozdrów go. - Uśmiechnęłam się, zakładając ręce na piersi. Justin zrobił to, co ja przed chwilą, a mianowicie wstał trochę się otrzepując.
-Chanel mówi, że jesteś debilem i matka cię nie kocha - powiedział całkowicie poważnym tonem do telefonu, na co ja zaczęłam się śmiać, próbując wyrwać mu z rąk telefon i to sprostować.
-Tak, dobrze słyszałeś. Chanel - dodał, uśmiechając się i cały czas się odwracając, uniemożliwiając mi tym samym zabranie mu telefonu.
-Bieber, ty kretynie - mówiłam przez śmiech, w końcu siłą jakimś sposobem wyrywając mu z rąk komórkę i przykładając ją sobie do ucha.
-Ja nic takiego nie powiedziałam. On miał cię pozdrowić, a nie - powiedziałam szybko, wiedząc, że za chwilę iPhone zostanie mi odebrany. Usłyszałam jeszcze tylko śmiech Conora, po czym Justin od razu zabrał mi telefon.
-Ona kłamie, nie słuchaj jej. Powiedziała, że takiego frajera jak ty, to dawno nie spotkała i że uważa, że najprawdopodobniej masz małego. To tyle, miłej, samotnej nocy, nara - powiedział szybko, po czym od razu się rozłączył. On pękał ze śmiechu, natomiast ja stałam osłupiała wpatrując się w niego z uśmiechem.
-Ty jesteś nienormalny, lecz się. - Parsknęłam i zaczęłam iść w stronę ścieżki.
W pewnym momencie Justin podbiegł do mnie i gwałtownie podniósł mnie na ręce, obkręcając. Parsknęłam głośnym śmiechem, łapiąc go za ręce.
-Bardzo prawdopodobne, ale na leczenie już chyba za późno - powiedział, śmiejąc się i puszczając mnie po chwili na ziemię. Spojrzałam na niego, kręcąc głową. Z moich ust nie potrafił zejść uśmiech. Sam jego widok mnie o niego przyprawiał.
-Chodź tutaj. - Złapał mnie za rękę, uśmiechając się. - Mój mały, osobisty aniołku - dodał ze śmiechem, obejmując mnie i idąc w stronę samochodu.
*
-Boże, ja nawet o tym nie pomyślałam. Gdzie ty masz zamiar spać przez ten czas? - spytałam, kiedy staliśmy już kilka metrów od domu.
-Jadąc tu mijałem jakiś motel, więc tam się zatrzymam - odparł, wzruszając ramionami. On naprawdę nigdy nie wiedział w niczym problemu. Dla niego wszystko było takie proste, łatwe oczywiste. W każdej sytuacji potrafił znaleźć rozwiązanie, poradzić sobie.
Cholernie mu tego zazdrościłam.
-Na pewno? A co jeśli on jest nieczynny czy coś? - mówiłam dalej, nie dając za wygraną. Martwiłam się i w jakiś mały sposób czułam się winna. W końcu równie dobrze mógł być teraz w Phoenix, w swoim wielkim domu, w wielkim łóżku.
Ale jest tutaj. Ze mną. Przyjechał tu dla mnie.
-Spokojnie, jest czynny, nie martw się. - Zaśmiał się, łapiąc mnie za rękę i przyciągając do siebie. - Jestem dużym chłopcem, dam sobie radę - dodał, cały czas się uśmiechając.
-Och, po prostu ciągle zapominam, że nie masz już trzynastu lat - odparłam żartobliwe, na co oboje parsknęliśmy śmiechem. - Nie, tak poważnie. Ja muszę już iść, bo ciocia pewnie się martwi - dodałam.
-Zadzwonię do ciebie jutro.
-Nie mam telefonu. - Westchnęłam. - Możesz się domyślić dlaczego - dodałam. - Po prostu przyjedź w miejsce, w którym dzisiaj byliśmy jutro o dwudziestej.
-Okej. - Kiwnął głową.
-To pa. - Lekko uniosłam kąciki ust, chcąc odejść, jednak Justin od razu z powrotem przyciągnął mnie do siebie.
Pocałował mnie delikatnie w usta, obejmując.
-To do jutra, miłej nocy - odparł, całując mnie jeszcze ostatni raz w policzek.
-Do jutra - odpowiedziałam i odeszłam, idąc w kierunku domu. Emocje sprawiały, że dosłownie mną nosiło. Nie miała ochoty iść spać. Byłam tak tym wszystkim podekscytowana, że byłam w stanie nawet pobiegać.
Boże, to wszystko dzieje się naprawdę? Szłam przed siebie z założonymi rękami i uśmiechałam się do siebie jak kretynka.
Ja wciąż nie wierzyłam w to, co się wydarzyło.
Justin tu jest.
Jest w Mastfor.
Pogodziłam się z nim.
Znów jesteśmy razem.
On jest szczery
Kocha mnie.
-Justin mnie kocha - szepnęłam sama do siebie, uśmiechając się jeszcze szerzej.
To brzmi tak pięknie, że aż nierealnie. Nie myślałam na razie o beznadziei sytuacji w jakiej znów się znajdowaliśmy. Jedyne o czym myślałam to to, że znów jestem szczęśliwa. Znów mam przy sobie cały mój świat i nic innego poza tym nie istniało.
W końcu doszłam pod same drzwi domu.
Dobra Chanel, teraz trochę się ogarnij. Zdejmij tego banana z ust, bo to będzie dosyć dziwnie wyglądać. Co powiem cioci? Że tak bardzo ucieszył mnie spacer?
Wzięłam kilka głębokich oddechów, po czym nacisnęłam na klamkę, wchodząc do środka. Zdjęłam buty, wchodząc od razu do salonu.
Nikt się nie odezwał, bo było dla mnie szczerze mówiąc trochę dziwne. Zrobiłam kilka kroków przed siebie, zauważając, że ciocia zasnęła na kanapie.
Uśmiechnęłam się pod nosem podchodząc do niej i delikatnie nakrywając ją kocem leżącym obok, po czym wzięłam do ręki pilot, wyłączając nim telewizor.
Przynajmniej nie musiałam tłumaczyć co tak długo robiłam.
Weszłam po schodach na górę od razu wchodząc do swojego pokoju i kładąc się na łóżku.
Przez kilka minut po prostu patrzyłam w sufit, ciesząc się sama do siebie.
To naprawdę dzieje się na jawie? To nie jest sen?
Boże, czy to możliwe, że wszystko może chociaż w jednym, malutkim stopniu się układać?
*
Zeszłam po schodach na dół, ocierając ręcznikiem swoje mokre włosy. Minęła cała noc, kilka godzin dnia, a ja wciąż miałam na ustach ten sam uśmiech.
-Dzień dobry - powiedziałam wchodząc do salonu, w którym siedziała Mary. Zabrałam z talerza leżącego na stole jedną kanapkę i usiadłam na kanapie.
-Dzień dobry. - Odwzajemniła mój uśmiech, ściszając trochę telewizor. - A ty co w takim dobrym humorze od rana? - spytała, przyglądając mi się.
-Ja? W normalnym - odpowiedziałam, wzruszając ramionami i robiąc gryza kanapki.
Kogo ja chciałam oszukać? Ode mnie wręcz biło szczęściem.
-W normalnym? Chanel, troszkę cię znam. - Zaśmiała się.
Westchnęłam, kręcąc głową.
Z jednej strony powinnam przestać tak bardzo okazywać swoje szczęście, bo to naprawdę w oczach cioci musiało wyglądać dziwnie. Chociaż z drugiej - cholera, ja na samą myśl o tym, że za kilka godzin znów zobaczę się z Justinem miałam ochotę skakać z radości.
Wiem, że mogło wydawać się, że zachowywałam się jak kretynka. Ktoś może powiedzieć "wow, na pstrykniecie palców zapomniałam o wszystkim, co jej zrobił". Tylko wcale tak nie jest. Ja nie zapomniałam i nigdy nie zapomnę.
Tylko nigdy nie zmienię też faktu, że kocham go nad życie i nie potrafię już bez niego żyć. Po prostu bez niego nic nie miało dla mnie sensu. Nawet oddychanie.
Rozumiecie?
-Naprawdę nic się nie stało - odparłam, starając się trochę "zmazać" uśmiech z moich ust. - Po prostu na tym wczorajszym spacerze przemyślałam sobie kilka rzeczy i doszłam do wniosku, że dobrze mi tak, jak jest teraz - odpowiedziałam.
Prawie nie kłamałam.
Jest mi cudownie tak, jak jest teraz. Nie wspomniałam tylko, że czuję się tak, ponieważ zaczęło układać mi się znów z Justinem.
Wyobrażacie sobie w ogóle jakby zareagowała ciocia gdyby poznała teraz prawdę? Albo rodzice? Boże, byłabym martwa. Definitywnie.
-Cieszę się Chanel, nawet nie wiesz jak bardzo. - Uśmiechnęła się. -Widzisz, pobyt tutaj jednak wyszedł ci na dobre.
Gdybyś tylko wiedziała jak bardzo na dobre.
Kiwnęłam tylko głową, nie wiedząc nawet co mogłabym odpowiedzieć. Nie chciałam więcej kłamać, więc po prostu się nie odzywałam.
Milczenie w końcu nie jest kłamstwem.
*
Chłopak wziął łyka kawy, wkładając swoją walizkę do szafy i od razu ją zamykając. Nie chciało mu się nawet jej rozpakowywać. Nie miał do tego głowy.
Myślał raczej o tym, że już niedługo stąd wyjedzie. Z Chanel.
On brał całkiem na poważnie pomysł z ucieczką. Wiedział, że chce być z Chany i wiedział też, że przy jej rodzicach będzie to niemożliwe.
On nie myślał "czy wyjadą". On myślał "gdzie wyjadą". Wiedział, że uda mu się w końcu namówić na to dziewczynę. Nie pragnął teraz niczego innego jak bycia tylko z nią. We dwoje. Bez jej rodziny na głowie, która usilnie chciała ją od niego odciągnąć.
Usiadł na łóżku, biorąc do ręki swój telefon i odpisując na esemesa od Mike'a.
Za pół godziny miał spotkać się z Chanel i szczerze mówiąc sam w to jeszcze nie wierzył, ale cieszył się jak dziecko. Ona naprawdę go uszczęśliwiała. Tylko przy niej stawał się inny.
Inny tak naprawdę. Nie na pokaz.
Uśmiechnął się sam do siebie przypominając sobie wczorajszą sytuację.
Cóż, jedno się w nim nie zmieniło i chyba nigdy nie zmieni. Wciąż był tylko facetem i poza tym, że tęsknił za Chanel pod względem uczuciowym, to miał też nieodpartą chęć wylądowania z nią w łóżku.
Podniecał go sam jej widok, a brudne myśli samoistnie wpadały mu do głowy.
-Kurewsko seksowny anioł - powiedział sam do siebie, parskając śmiechem i wstając z łóżka. Wziął ostatniego łyka kawy, podchodząc do swojej drugiej walizki i wyjmując z jej małej kieszonki pudełeczko.
Otworzył je, a jego oczom ukazał się wcześniej kupiony łańcuszek. Był dla Chanel. Zrobiony z białego złota, z jedną zawieszką zrobioną specjalnie na zamówienie. Literka "J" spleciona z literką "C".
Chyba sam sobie dziwił się, że wpadł właśnie na taki pomysł. Romantyzm był dla niego zawsze totalnie odległym tematem, a teraz?
-Co ty ze mną robisz - szepnął sam do siebie, chowając pudełeczko do kieszeni swoich spodni.
*
Splotłam dłonie na piersiach, przekładając ciężar ciała na jedną nogę i czekając na Justina. Serce waliło mi jak młotem i sama myśl, że za chwilę go zobaczę sprawiała, że miękły mi nogi.
Tak strasznie chciałam znów móc się niego przytulić. Przez te kilkanaście godzin zdążyłam się stęsknić się za nim jak cholera, naprawdę.
Westchnęłam, niecierpliwiąc się.
W pewnym momencie poczułam czyjeś dłonie na swoich oczach. Nawet się nie przestraszyłam. Te perfumy poznałabym wszędzie. Ten zapach należał tylko do jednej osoby. Momentalnie się uśmiechnęłam, przygryzając wargi.
-Zamknij oczy - szepnął mi do ucha, powoli zdejmując z nich swoje dłonie. Posłusznie zrobiłam to, o co mnie prosił, choć szczerze mówiąc nie miałam pojęcia dlaczego kazał mi to zrobić.
Poczułam jak odgarnia moje włosy na bok, po chwili zakładając mi coś na szyję i zapinając. Odłożył moje włosy na wcześniejsze miejsce i nachylił się, całując delikatnie mój kark.
-Już - szepnął, a ja momentalnie uchyliłam swoje powieki patrząc w dół. Zamurowało mnie dosłownie.Nie potrafiłam wydusić z siebie ani słowa.
Delikatnie podniosłam ze swojego dekoltu zawieszkę na łańcuszku, przyglądając jej się. Dwie literki splecione ze sobą, otoczone małymi diamencikami.
Nie jestem nawet w stanie powiedzieć jak piękny był. Chłopak obszedł mnie, stając naprzeciw i uśmiechając się.
-Podoba ci się? Chciałem, żebyś cały czas nosiła coś, co by ci o mnie przypominało - powiedział. Podniosłam wzrok, czując jak w moich oczach zbierają się łzy. Boże, ja naprawdę miałam ochotę się rozpłakać. Możecie powiedzieć " to tylko łańcuszek, nic takiego", ale dla mnie to było dużo, dużo więcej.
-Jest śliczny, dziękuję - wydukałam i zrobiłam krok do przodu mocno go przytulając.
Chyba zakochiwałam się w nim coraz mocniej, co wcześniej wydawało mi się być już niemożliwe.
____________________________________________________________
Jest słodko, ale nie martwcie się i zaufajcie mi. To nie jest kolejne, słodkie, idealne, cudowne love story i na pewno taka sytuacja nie utrzyma się długo :)
Strasznie wam dziękuję. Boże, zadziwiacie mnie. Nie minęły jeszcze 24 godziny od poprzedniego rozdziału, a jest 129 komentarzy <3
Kocham Was <3
msndndnsjkwkwksnnx jak slodko aw @voicexdrew
OdpowiedzUsuńawww *.* nie wiem, dlaczego tak bardzo kocham to opowiadanie, ale od prawie godziny siedziałam i dawałam co chwilę odśwież, kompletnie ignorując to, że jutro mam zaliczać historię... co ty ze mną robisz!
OdpowiedzUsuńrozdział cudowny, boski, oszałamiający, naprawdę jesteś cudowna...
KOCHAM CIĘ! xd <3
Aww super<3<3 kocham
OdpowiedzUsuńawww oni są tacy słodcy ♥
OdpowiedzUsuńPodziwiam Cie nie wiem jak dziekowac haha jestes Wspaniala ;*****
OdpowiedzUsuńTO wiadome ale fajnie że znowu są razem słodkooo ;* czekamy na nowy ! i zapraszamy do nas ;D
OdpowiedzUsuńhttp://one-die-one-love-one-life.blogspot.com/
Brak słów to chyba jedyne określenie Twojego opowiadania...
OdpowiedzUsuńJest fantastyczne !!!
Aż się boję pomyśleć,co takiego wymyśliłaś...;-*
my-heaven-jb.blogspot.com
Aaaa piekne, nie zdarzylam jeszcze poprzedniego skomentować a tu juz nowy i mowie sobie, no sprobuje z telefonu, moze sie uda <3 jezu kocham cie normalnie i podziwiam zajebisty rozdzial nie mam slow po prostu. I przepraszam ze zadko komentuje no ale czytam na kom. I nie zawsze mam jak, ale wiedz ze jest sobie w podlaskim taka Grodecka co czyta u mnie mozesz liczyc love i pozdrawiam ~brutal girl
OdpowiedzUsuńuwielbiam Cię <3 strasznie nas rozpieszczasz wiesz ? ;** jak ja lubię jak jest tak dobrze <3 ale nie mogę się już doczekać tych dramatów ;D sama zaczynam się ich przez Ciebie bać ;> ;p do następnego xoxo @mrraau
OdpowiedzUsuńSą razem!! Ale fajnie ;*
OdpowiedzUsuńGenialny ten rozdział!*.*
Ciekawe jak to wszystko się potoczy.. Jeszcze ten wisiorek.. Ach... Oni są słodcy.. *_*
Kocham to i nie mogę się doczekać nexta. <33
Jesteś niesamowita;*
Weszłam na kompa, żeby przesłuchać Recovery, a tutaj takie buum! Jesteś wspaniałą osobą, a to opowiadanie jest najlepszym! *_* Nie mogę się doczekać tego "złego czasu", bo wiem, że cholernie nas zaskoczysz i przysporzysz nam kolejnych emocji. Jak na razie cieszę się jak głupia z Janeeeeeeeeeel.
OdpowiedzUsuńMuch love,
xoxo
Zajebiste ;**
OdpowiedzUsuńKocham ♥♡♥
OdpowiedzUsuńZajebiste <3
OdpowiedzUsuńKocham to <3
OdpowiedzUsuńZajebisty *,* oni muszą być razem . <3
OdpowiedzUsuńwow wow wow *.*
OdpowiedzUsuńszybko dodany i zajebisty rozdzial <33333333333
kocham to opowiadanie. jestem strasznie ciekawa co bd dalej :)
pozdrawiam xx.
Jak uroczo,słodko i romantycznie !
OdpowiedzUsuńRozdział jest pełen optymizmu i sprawia , że na naszych twarzach pojawia się szczery uśmiech.
Jestem pełna podziwu , że tak szybko pojawił się nowy rozdział. Nie przestajesz nas zaskakiwać . Tak trzymaj kochana!
Czekamy na kolejny ! <33
@natalii17
jakie cudeńko Ci wyszło <3333 mam nadzieje że będzie jakiś szalony zwrot akcji :)) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńAwww *______* Najlepszy ! :D
OdpowiedzUsuńKocham,kocham jesu brakowało mi takich rozdziałów :*
OdpowiedzUsuńKocham to !
OdpowiedzUsuńKocham Cię! <3 Tak szybko dodałaś nowy rozdział, aww <3 Jest zajebisty;D Oni są idealni, znowu końcówka była słodka <3
OdpowiedzUsuńAle z tego co czytałam na ask'u to ta sielanka nie potrwa długo, biedna Chany... Czekam na następny i pozdrawiam ;)
Umiesz poprawić humor w tak dziwny dzień<3 rozdział cudowny! ja tam lubię takie słodkie love story!;D Też chce takiego Justina! <3
OdpowiedzUsuńostatnio porównywałam twoje opwoiudanie do słynnego Dangera który zaczoł robić się nudny i szczerze? to twoje cholerstwo jest owiele lepsze. To jest tak jakbyś miała swój świat i swoje kretki.Uwielbiam cię za to co robisz dla nas wszystkich.Jestes wspaniała.I pamiętaj jak skończysz to opwoiadanie (nie wcale nie płacze bo nie chce żeby ono się kończyło) to po chwili odpoczynku pisz nowe albo odrazu bierz się za książke (która napewno przeczytam) bo masz do tego talent.Wiem ze ten komentarz i tak nic dla ciebie nie znaczy bo pisze go zwykła dziewczyna ale to nie jest ważne. Jeszcze raz dziękuje, jestes wspaniała <3
OdpowiedzUsuńAle romantyk! Mam nadzieje, ze nie zrani Chanel. Ona jest na to za dobra.
OdpowiedzUsuńI oby tez niedługo uciekli. :p hahah ♡♡♡
A moze tez ciocia zaakceptuje ten zwiazek. To boby mego.
I ta akcja , jak wkladal jej reke pod bluzke... ostro. Wymieklam.
X.O.X.O
PS. Your forever.
Jestes niesamowita:) mamy sie szykowac na kolejna drame? Hahahha
OdpowiedzUsuńPrzez to opowiadanie ze szczęścia wyląduje w psychiatryku <3
OdpowiedzUsuńKażdy rodział czytam i komentuje :)
Mam nadzieje że bede to już zawsze robić kc ♥
KOCHAM KOCHAM KOCHAM KOCHAM
OdpowiedzUsuńJestes niesamowita <3 cudowna idealna kochana... itp
OdpowiedzUsuńTak bardzo nas uszczesliwilas <3 Rozdzial pod kazdyjm wzgledem perfekcyjny
Jakie ten rozdzial jest slooodki ^^ zaloze sie ze Justin dowie sie o ciazy Channel... Tylko zastanawiam.sie czy bedzie zly czy bardzo zly xdd
OdpowiedzUsuńPERFEKCYJNY, NAJLEPSZY, IDEALNY, CUDOWNY.. AHAHA I CO JESZCZE? BOOŻE WSZYSTKO, SERIO! :)
OdpowiedzUsuńSILALALALA, JUŻ NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ TYCH AKCJI, KIEDY JUSTIN ZNÓW BĘDZIE SKURWIELEM.. <3
JEJKU, TYLKO MNIE NIE ZABIJAJCIE, ALE UWIELBIAM TE SCENKI :((((((
elwira.
Ohh.... Niestety ja tez. :( ;d
UsuńUmieram *_*
OdpowiedzUsuńKjuhadefunakndqow matko czytałam to w szkole na fizyce i była o niebo lepsze niz inne szczerzyłam się jak głupia :D <33 Strasznie ci dziękuje ze tak szybko dodałaś rozdział :)
OdpowiedzUsuńCiesze się póki moge ze jest słoodko no ale czekajmy na dalszy ciąg :D
OdpowiedzUsuńKurde ten rozdział jest genialny <33!
OdpowiedzUsuńIiiiiiP Normlanie nie moge CDOWNY ♥
OdpowiedzUsuńUwielbiam to ! Super <33!
OdpowiedzUsuńDajcie mi oddech prosze :D <333
OdpowiedzUsuńDziewczyno KC ♥ :D
OdpowiedzUsuńNanaana żegnam was bo zgon <33! Świeeetny :)
OdpowiedzUsuńO boze jacy zakochani sa wspaniali. A w szczegolnosci oni <33 :)
OdpowiedzUsuńo matko, matko, matko, Justin jest taki kochany *-*
OdpowiedzUsuńDziewczyno, jesteś niesamowita! nie potrafię określić, jak bardzo podoba mi sie ten rozdział, to opowiadanie, jest nie z tej planty ! <3
OdpowiedzUsuńKOCHAM CIE, ROZDZIAŁ IDEALNY I MOMENTAMI CZUJĘ JAKBYM NORMALNIE BRAŁA W TYM UDZIAŁ. WSZYSTKO OPISUJESZ TAK JAKBYM BYŁA TAM RAZEM Z NIMI I PATRZYŁA NA TO Z BOKU ALBO SAMA BYŁA NA MIEJSCU CHANEL. DZIĘKUJĘ, ŻE JESTEŚ, DZIĘKUJĘ, ŻE PISZESZ. TEN BLOG I TWOJE OPOWIADANIE JEST DLA MNIE NAPRAWDĘ BARDZO WAŻNE. DZIĘKUJĘ
OdpowiedzUsuńJesteś świetna! Weszłam z ciekawości i patrze, a tu nowy rozdział! i w dodatku zajebisty
OdpowiedzUsuń.
OdpowiedzUsuńKOCHAM
OdpowiedzUsuń<3
OdpowiedzUsuńJesteś cudowna <3
OdpowiedzUsuńcudowny rozdzial xx
OdpowiedzUsuńZajebisty rozdział ♥ ♥ ♥
OdpowiedzUsuńSłodka scena Justin&Chanel ♥ ♥ ♥ Nie chciała zamykać oczów bo myślała że on zniknie. OOO ♥
Justin planuje wyjazd, tylko by być z Chanel bez ich rodziców... :)
Ciekawe co teraz sie stnie między tą dwójką...
Czekam już na next.
Pozdrawiam. My też Cię Kochamy ♥ ♥ ♥
~ @Roxy_Wachowiak
♥ ♥ ♥
Ich = Jej*
UsuńSorry pomyłka. Nie lubię gdy coś mi się pomyliło, więc od razu pisze.
Kocham ten rozdział. Wszystko wydaje się takie cudowne i prawdziwe. Mam nadzieję, że uczucia Justina są w 100% prawdziwe i, że on ją naprawdę kocha. A ten prezent dla Chanel, aż sama się wzruszyłam. Kolejna niespodzianka z Twojej strony. Dziękuję, że mi umiliłaś dzień. :)
OdpowiedzUsuńKOCHAM CIĘ, DZIĘKUJĘ CI ŻE TAK SZYBKO DODAŁAŚ <3 TERAZ Z NIECIERPLIWOŚCIĄ CZEKAM NA KOLEJNY <3
OdpowiedzUsuńjej *__* słodki ten rozdział. <3 Jus jest taki kochany... mam nadzieję, że to się w najbliższym czasie nie zmieni :) bo kiedyś na pewno się zmieni... ;< hahah ;d
OdpowiedzUsuń@saaalvame
świetny, jezuu kocham jndjhnsdhb *.*
OdpowiedzUsuńczekam niecierpliwie na NN! kc <333
EJWHFREJFREFGREJFREK
OdpowiedzUsuńAż boję się myśleć jaka drama się szykuje hehe, dziękuję że tak szybko dodałaś dwa rozdziały <3
OdpowiedzUsuńJESTEM ZAKOCHANA W TYM OPOWIADANIU
i to jaki Justin jest teraz słodki jfnhrfgtr
uwielbiam, kocham <3
TRZYMAJ SIĘ SŁOŃCE <3
Omfg jaki słodki rozdział *.*
OdpowiedzUsuńCzekam nn xo
O boże! Cudowny!
OdpowiedzUsuńPotrzebowałam takiego rozdziału i cieszę się jak cholera, że taki się pojawił. Tych dramatów było aż nadto dlatego fajnie przeczytać, że chociaż na chwilę jest tak słodko i dobrze :)
Chociaż...już się boję skoro napisałaś, że taka sytuacja nie utrzyma się długo. Czyli akcja time hahaha :D
No nie mogę się doczekać kolejnego. I nie spodziewałam się tak szybko tego rozdziału! Weszłam tak ot z ciekawości a tu proszę jaka niespodzianka :D
@ameneris
<3
i właśnie to mnie martwi, że to nie kolejne love story :(
OdpowiedzUsuńkocham takie momenty, jezu uwielbiam cie! <3
Dziękuję ci ze dodałaś tak szybko nowy dziękuję dziękuję <3 JEST CUDOWNY *-* nie mogę się doczekać nn <3
OdpowiedzUsuńjejku, jak słodko *.* cudowny rozdział.
OdpowiedzUsuńa rozmowa z Conorem najlepsza hahahahaha
nie noo, znowu będzie jakaś drama? ehhhh :(
ale i tak Cię kocham ♥
JESTEŚ NAJLEPSZA, A JAKI SZOK DOSTAŁAM BO NOWY ROZDZIAŁ, NIE SPODZIEWAŁAM SIE MYŚLAŁAM ŻE BĘDE CZEKAĆ Z TYDZIEŃ I SIE NIE DOCZEKAM A TU TAKA NIESPODZIANKA <3
OdpowiedzUsuńAwwwww. On jest idealny! ONI sa idealni! Cudowny! Czekam na nastepny :*
OdpowiedzUsuńOjoj jak słodko <3 Genialny rozdział jak zawsze
OdpowiedzUsuńcu do wne <3
OdpowiedzUsuńnajlepsze ff jakie czytam <3
OdpowiedzUsuńCholera dziewczyno jestes niesamowita <33 najlepsza autorka ever
OdpowiedzUsuńdziewczyno jesteś niesamowita normalnie kocham cie zaskakujesz nas coraz bardziej ale to nam się podoba i bardzo ci dziękuje ze nie olewasz tego bloga jak niektóre blogerki rozdział świetny czekamy na kolejne :*
OdpowiedzUsuńJednym słowem zesrałam się!!
OdpowiedzUsuńboże co za piękny,cudowny rozdział, podczas ich rozłąki chciałam żeby znowu byli razem a terz chce żeby znowu się coś wydarzyło, nie wiem co jest ze mną hahah ,kocham cię i twoje fanfic, czekam na nn
OdpowiedzUsuńomg dziekuje ze dodajesz je w miare czesto *-*
OdpowiedzUsuńO jezu, ten rozdział jest cudowny. Nie masz pojęcia jak się ciesze, że Chanel wybaczyła Justinowi. Wcześniej byłam na niego cholernie zła, ale teraz? Po prostu go kocham. W końcu ogarnął się i zrozumiał co czuję. Boję się tylko, że Chanel nie będzie do końca przekonana do tej ucieczki, ale jednak to zrobi. Może być nieciekawie i sprawy się znów skomplikują, a tego nie chcę...
OdpowiedzUsuńCzekam na następny i życzę dużo weny.
Kochana to ty zadziwiasz nas! Jestes jak maszyna w tak krótkim czasie taki zajebisty rozdział Niesamowita jestes kocham najmocniej na świecie♥♥♥
OdpowiedzUsuńJestes niezastapiona <3 Ktora autorka tak szybko potrafi napisac i dodac rozdzial <3 jestes niesamowita kazdego dnia nas zaskakujesz, zachwycaszi zadziwiasz swoimi pomyslami. <3
OdpowiedzUsuńpewnie nie będzie takie love story, ale chciałabym by się przeplatało.. by jednak te chwile dobre były, to ważne, nawet mentalnie dla mnie. dziękujemy za takie szybkie dodanie rozdziału. piękny jest.
OdpowiedzUsuńJak dowie sie o ciazy to dopiero bedzie sie dzialo:D
OdpowiedzUsuńDaj mi takiegi justina *.*
OdpowiedzUsuńKochaaaaamm Cieeee
OdpowiedzUsuń@mistakekidrauhl
Jestes niesamowita, tak szybko nowy rozdzial <3 Kocham Cie nie moge sie doczekac dalszych losow justina i chanel *__*
OdpowiedzUsuńUzaleznilas mnie kazdego dnia w kazdej mozliwej chwili mysle o Twoim opowiadaniu ;***
Podoba mi się styl i sposób w jaki piszesz, jesteś niewątpliwie bardzo utalentowana. Czytam ten blog już któryś raz i za każdym razem nie mogę wyjść z podziwu nad tym, jak to wszystko pięknie ujmujesz w słowa, zarówno odczucia bohaterów jak i dialogi. Po prostu super.
OdpowiedzUsuńMoment w którym Justin bił Chanel był taki strasznie realistyczny. Naprawdę, wszystko co piszesz zdaje się być takie bardzo realne ;) Trzymaj tak dalej :D
P.S. Ostatnio zauważyłam, że częściej dodajesz rozdziały. No po prostu nie mogę wyjść z podziwu :)
Cudowny rozdział :** jestes bardzo kochana tak nas rozpieszczasz <3
OdpowiedzUsuńK O C H A M. <3333333333333333333333333333
OdpowiedzUsuńJESTEŚ MOIM GURU !
OdpowiedzUsuńKocham xx
OdpowiedzUsuńUwielbiam. Najlepsze opowiadanie jakie kiedykolwiek czytałam <3
OdpowiedzUsuńRozdział przeczytałam zaraz po dodaniu, a dopiero teraz zorientowałam się, że go nie skomentowałam. Podziwiam cie. Piszesz rozdziały w bardzo szybkim tempie, a naprawde dobrze się je czyta. W dodatku są dość długie i zawsze pozostaje po nich jakiś niedosyt, co tylko zmusza nas, czytelników, do oczekiwania w napięciu na kolejny. Jestem nieuleczalną romantyczką, więc kocham te "słodkie" i"kochane" sceny w tym rozdziale. Strasznie mnie rozczuliłaś i mimo, że wiem, iż niedługo ta sielanka między nimi się skończy to ci dziękuję :)
OdpowiedzUsuńjesteś na serio świetna że tak szybko dodajesz rozdziały i to jeszcze takie dlugie! uwielbiam cie dziewczyno :>
OdpowiedzUsuńJej ten rozdział jest taki słodki, kocham go <3
OdpowiedzUsuńCieszę się że ostatnio wstawiasz tak szybko rozdziały, a na dodatek są takie długie. Jestem tak podekscytowana że już nie moge się doczekać kolejnego rozdziału.
Pozdrawiam
SS.
PS: Nie masz co się dziwić że pod rozdziałami jest tyle komentarzy bo Twój blog jest genialny. ;)
Masz wielki talent. Podziwiam Twoja prace. ja w zyciu nie odwalilabym kawalu takiej zajebistej roboty. gratulacje wielkie uklony dla Ciebie
OdpowiedzUsuńBOSKI! JEZU KOCHAM ICH KIEDY SĄ OBAJ TAK BARDZ SZCZĘŚLIWI AŻ BOJĘ SIĘ CO SIĘ STANIE ŻE ONA MA GO ZNOWU ZNIENAWIDZIĆ :O! kOCHAM CIĘ!
OdpowiedzUsuńjestem zaciekawiona ta historia jest inna niz reszta opowiadan tego typu. Super :)
OdpowiedzUsuńLove ydtdrftf <3
OdpowiedzUsuńhfhfjeudyekjsoer KOCHAM
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział <3 brak słów poprostu
OdpowiedzUsuńM A G I C Z N Y A TY NA SERIO JESTEŚ NIESAMOWITA DODAJĄC TAK CZĘSTO TAKIE ŚWIETNE ROZDZIAŁY NO I PRZEDE WSZYSTKIM DŁUGIE NO I TO JAK DOBIERASZ SŁOWA AHHHHHHHHHH UWIELBIAM
OdpowiedzUsuń<3 <3 piekny rozdzial
OdpowiedzUsuńSlodko. Czekam na nastepny
OdpowiedzUsuńKocham Twojego bloga <3 uzaleznilam sie po prostu
OdpowiedzUsuńdjbfcjkdxbfdjk C U D O W N Y!!!!!!!! Ja też sie UZALEŻNIŁAM!!!!
OdpowiedzUsuńSzkoda ze nie będzie tak słodko:/
OdpowiedzUsuńOby była jakaś impreza
OdpowiedzUsuńNie zbyt podoba mi sie ten rozdział
OdpowiedzUsuńMasz prawdziwy talent. Oby tak dalej! Super się czyta.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, i czekam na kolejny :))
Kocham Twoj talent <3 juz nie moge sie doczekac nastepnego. kazdego dnia mysle tylko o Twoim opowiadaniu ;**
OdpowiedzUsuńAaaaa <3333
OdpowiedzUsuńEhh... uwielbiam, jak są pogodzeni, a ty chcesz to zniszcyc?! :p
OdpowiedzUsuńKooooochaaaaaam. :D
<3333
OdpowiedzUsuńjejku piszesz genialnie
OdpowiedzUsuńinformujesz może na tt?:)
jeżeli tak, to chciałabym być informowana
@awhjusten
Matkoo ja już cchce nastepny <33
OdpowiedzUsuńKOCHAM TO CZAISZ tak :D ♥♥♥
OdpowiedzUsuńNie no uzależniłam się :c ALe i tak to wielbie :)
OdpowiedzUsuńUmarłam :) Jejku no oni są słooodcy czasami :D <33
OdpowiedzUsuńJestem strasznie ciekawa jak się to zakończy ♥♥♥
OdpowiedzUsuńAaaaaa świeetny jest :)
OdpowiedzUsuńkioahuwaw <-- nic nie moge wymyślić pozytywnego oczywiście, bo już wszystko japisane ahha <33@
OdpowiedzUsuńJezuuuu *_* KC
OdpowiedzUsuńPo prosze takiego Justina tu i teraz ♥_♥
OdpowiedzUsuńCUDOWNY! ☻
OdpowiedzUsuńJaaaaa czema na nn kochana ! :|D <33!
OdpowiedzUsuńO kurde zdycham z zachwytu haha <3
OdpowiedzUsuńJa pierdole :o To opowiadanie serio powinno książką zostać
OdpowiedzUsuńKCKCKCKCKCKCCKKC ☻☻☻♥♥♥♥♥
OdpowiedzUsuńNie moge twoje pomysły powalają wszystko :) <33!
OdpowiedzUsuńTaaaak ja też chce takiego JB no :c Chanel podziel się kurde :D ♥
OdpowiedzUsuńUmieram tak :) ja chce następny haha <3
OdpowiedzUsuńDajcie mi tlenu jaka końcówka ♥
OdpowiedzUsuńEhhh życie realne a w tym opowiadniu normlanie się chowa <333!
OdpowiedzUsuńcudowny rozdział JAK ZAWSZE :)
OdpowiedzUsuńkocham to i nic na to poradzic nie moge :3
OdpowiedzUsuńten rozdział jest po prostu awwwwwwwwwwwww.
OdpowiedzUsuńwreszcie razem.. uwielbiam czuć te emocje, które doskonale oddajesz i opisujesz. to jest niesamowite. potrafisz sprawić, że czuję to co bohaterowie.. jest to jedna z wielu rzeczy za które cię kocham. moment w którym justin "wzruszył się" rozwalił mnie totalnie.. wiem, że w tym momencie nie grał i to było prawdziwe.
hahah kocham tą spontaniczność i surrealistyczne pomysły justina, które zawsze doprowadza do końca. ta jego wiara jest zaraźliwa. ten cały rozdział przesiąknięty jest słodyczą, ale nie tą banalną tylko tą właściwą.. nie sprawiłaś, że jest to cukierkowe, ale czuje się, że jest to właśnie jeden z niewielu momentów, w których możemy zobaczyć ich jako słodką parę jednocześnie nie uciekając od całego klimatu i sensu tego opowiadania. potrafisz wpleść te "danger" zdania i momenty nawet w takich słodkich sytuacjach. bez tego nie było by tej magi. taki jest twój styl i tego się trzymaj. wątki delikatnie erotyczne i zmysłowe musiały się pojawić i za to ci dziękuję bo bardzo za tym tęskniłam.. "jestem dziełem szatana...; myślałem raczej o czymś na kształt anioła" zdecydowanie jeden z najlepszych momentów.
manipulujący justin ciągle gdzieś jest. kocham go takiego. conor! jak mogłeś?! hahah.
jednak siedzi tam romantyk. w tym ciele badboy'a :> łańcuszek >>>>>>>>>
ojj. musiałeś c'nie? musiałeś napomknąć o seksie z chan? hahah. ty niewyżyty seksualnie romantyku ;) i kurewsko seksowny aniele. idealna z was para
przepraszam kochanie
Ciekawe kiedy znowu nie wytrzyma i ja znowu uderzy . Cos nie sadze aby on mogl sie zmienic
OdpowiedzUsuńZnowu będzie ją bić? Zdradź coś
OdpowiedzUsuńto nic ,że płacze ,to nic <3 ;c
OdpowiedzUsuńwnugnhj <3
przysiegam, ze kocham Cie za to,ze znowu sie widza.. ze znowu sa razem.. nie wiem co zrobie jak oboje odpuszcza.
OdpowiedzUsuń