-Lea błagam. Ostatni raz prosiłem cię o coś jeszcze w liceum. - Justin jęknął po raz kolejny, siedząc na kanapie.
-Nie. Nie mogę - odparła, chociaż jej stanowczość w głosie zmniejszała się z sekundy na sekundę.
-Musisz. - Chłopak wstał, łapiąc blondynkę za ramiona i lekko nią potrząsając. - Musisz mi powiedzieć gdzie ona wyjechała, bo inaczej nie uda mi się jej znaleźć. Jesteś jedyną osobą, która może mi pomóc, więc proszę zrób to - dodał, patrząc jej w oczy.
Zależało mu na tej informacji jak na niczym innym. Moment, kiedy uświadomił sobie, że Chanel wyjechała z miasta był dla niego jak kubeł zimnej wody.
Mógł wmawiać sobie, że ona go nie obchodzi, że niczym nie różni się od wszystkich, innych dziewczyn, ale do czasu. Gdy tylko dotarło do niego, że jeśli nie zawalczy, to straci ją na dobre, doszedł do wniosku, że nie potrafi okłamywać samego siebie. Tak po prostu.
-Dlaczego tak ci zależy, hm? Czy to nie ty mówiłeś, że masz ją gdzieś, totalnie cię nie obchodzi i chcesz się znów bawić i korzystać z życia? - Spojrzała na niego z wyrzutem.
Chłopak westchnął, po czym zacisnął zęby, starając się ująć jakoś to wszystko w słowa. On sam nie rozumiał dlaczego tak bardzo zależy mu na odzyskaniu Chany, więc jak miał wytłumaczyć to innym?
-Dobrze wiesz, że kłamałem. Ja..-zaciął się, szukając w głowie odpowiednich słów. -Po prostu za nią tęsknię, tyle. Rozumiesz?
-Tęsknisz? Justin zdradzałeś ją, sama byłam świadkiem tego, że traktowałeś ją jak gówno, a teraz mam tak po prostu uwierzyć ci, że ci na niej zależy i jej nie zranisz? Boję się. Boję się, że znów ją zranisz. Boję się o nią - odparła, karcąc się w myśli, że nie ugryzła się w język.
Justin lekko zmrużył oczy, puszczając ramiona blondynki i patrząc na nią.
-Brzmisz jakby to tobie najbardziej na niej zależało - powiedział, kręcąc lekko głową. Nie wiedział jak ma rozumieć słowa kuzynki. Z jednej strony rozumiał, że dziewczyny się zaprzyjaźniły i tak dalej, ale z drugiej te słowa w ustach Lea'i brzmiały zbyt...emocjonalnie?
Blondynka od razu pokręciła głową.
-Mówię tak, bo bardzo polubiłam tą dziewczynę i śmiało mogę powiedzieć, że zaczęłam traktować ją jak najlepszą przyjaciółkę. Dlatego boję się, że podając ci jej adres skażę ją w pewien sposób na ponowne znoszenie twojego traktowania.
-Lea, nie zranię jej, słyszysz? Nigdy więcej tego nie zrobię, ale proszę cię powiedz mi gdzie mam jej szukać. Tylko ty jesteś w stanie mi pomóc - powiedział, brzmiąc chyba szczerze jak nigdy wcześniej.
Dziewczyna westchnęła, po czym powoli wypuściła powietrze z ust.
-Mastfor - powiedziała w końcu na jednym tchu.
-Gdzie to jest? - spytał od razu się ożywiając.
-Na zachód od Colorado City - odparła, cały czas nie będąc pewna czy dobrze postąpiła. - Bieber, skrzywdź ją, a osobiście cię wykastruje - dodała.
-Dziękuję. - Mocno przytulił Lea'ę, ciesząc się w duchu jak dziecko. Wiedział już gdzie ma szukać Chanel i myśl, że tak niewiele dzieli go od spotkania go naprawdę przyprawiała o cholerną radość. Bał się tylko, że mu się nie uda, że nie przekona jej znów do swoich uczuć.
-Za to, że cię wykastruję? - Dziewczyna zaśmiała się, przytulając go. Justin od razu jej zawtórował, nie odsuwając się jednak od niej.
-Za to, że jesteś - dodał. - Siostra - dodał, uśmiechając się.
*
-Zdajesz sobie sprawę, że masz zamiar przejechać ponad trzysta kilometrów tylko po to, by najprawdopodobniej dostać kosza? - Conor siedział na fotelu w sypialni Justina, trzymając nogi na biurku.
Bieber parsknął śmiechem, pakując do walizki swoje ubrania. Nie wiedział jak długo tam zostanie, ale wiedział, że nie odpuści, póki nie będzie miał znów Chanel. To był jego cel.
-Zajmij się sobą - odparł, kompletnie nie przejmując się jego słowami.
-Dlaczego akurat ona? Owszem. Jest ładna, jest miła, sympatyczna i tak dalej, ale co takiego odróżnia ją od jakiejkolwiek innej dziewczyny? Jest jakaś nadzwyczajnie dobra w łóżku? - Zaśmiał się, wkładając sobie do ust kolejnego chipsa z paczki, którą trzymał w ręce.
Justin włożył do walizki ostatnią koszulkę, po czym zamknął walizkę, stawiając ją na podłodze.
-Nie zrozumiesz - odparł, uśmiechając się i siadając na łóżku.
-No więc mi wytłumacz, Romeo. - Parsknął śmiechem z lekką ironią.
-Po prostu mi na niej zależy, tyle. - Wzruszył ramionami, splatając dłonie.
-Chyba nie pojmę tego jak rozumiesz słowo "zależy", bo kiedy z nią byłeś, tak bardzo ci na niej zależało, że pukałeś na boku każdą laskę, która tylko się nawinęła. Już nawet nie zliczę ile dziewczyn przewinęło ci się przez łóżko w czasie, kiedy byłeś z Chanel.
Justin przewrócił oczami, wstając z łóżka.
-Zajmij się swoim łóżkiem - warknął, otwierając drzwi. - A teraz nie chciałbym być niemiły czy niegościnny, ale zabieraj dupę, bo już wychodzę - dodał, biorąc do ręki swoje obie walizki i wychodząc z pokoju.
-Naprawdę wiesz co robisz? - spytał ostatni raz w czasie, kiedy Justin pakował swoje rzeczy do bagażnika. Szatyn przewrócił oczami.
-A czy ja kiedykolwiek wiedziałem co robię? - odparł, robiąc krok do tyłu i zamykając bagażnik.
-W sumie. - Zaśmiał się. - Dobra, w każdym bądź razie życzę powodzenia - dodał.
-Dzięki. - Uśmiechnął się, żegnając się z kumplem męskim uściskiem.
*
Przewróciłam kartkę gazety, opalając się z ciocią przed domem.
-Jak byłam mała to zawsze chciałam zostać modelką. - Westchnęłam, przyglądając się dziewczynom w magazynie.
-To dlaczego teraz nie robisz nic w tym kierunku? Jesteś ładna, zgrabna, świat mody stoi otworem. - Uśmiechnęła się, nieco wygodniej układając się na leżaku i wystawiając twarz na promienie słoneczne.
-Ja? Jestem za gruba na modelkę. - Zaśmiałam się, przekładając kolejną kartkę.
-Ty gruba? - Podniosła się na przedramieniu, odwracając głowę w moim kierunku.
-Okej, może nie jestem gruba w sensie gruba, ale na modelkę za gruba - powiedziałam, od razu orientując się w myśli jak idiotyczna wypowiedź to była. - To znaczy, ugh rozumiesz - odparłam, na co Mary od razu się zaśmiała z powrotem się kładąc.
-Okej, nie wyglądasz jak wieszak. To chciałaś powiedzieć.
-No tak, mniej więcej - odpowiedziałam, biorąc z niej przykład i kładąc głowę na swoim leżaku. - Zresztą, nawet gdyby schudła, to jestem za niska. - Wzruszyłam ramionami, wzdychając.
-A fotomodelka? Nie musi być wieszakiem, nie musi być wysoka. Masz predyspozycje.
-Jestem niefotogeniczna, odpada.
Ciocia parsknęła śmiechem, kręcąc głową.
-I jak ci się tu podoba? Jesteś już dwa dni - powiedziała w końcu, kompletnie odbiegając od tematu.
-Jest fajnie - odparłam od razu.
To jest tak. Z jednej strony nie kłamałam. Lubiłam Mastfor, polubiłam tą ciszę tutaj, to, że nie ma ciągłego, miejskiego hałasu, mam spokój i tak dalej. Tylko była jeszcze ta druga strona. Nie mogłam co godzinę wyglądać przez okno, sprawdzając czy aby na pewno Justin nie wychodzi z domu, by móc chociaż z daleka zobaczyć go na chwilę.
Tęskniłam za nim jak cholera i oddałabym wszystko, by móc chociaż na chwilę go zobaczyć.
-Nie brzmisz przekonująco. - Westchnęła. - Nie musisz nic więcej mówić, jeśli nie chcesz. Rozumiem, że jest ci ciężko.
-To nie tak - odparłam niepewnie, podnosząc się. Ułożyłam sobie poduszkę, siadając. - Lubię to miejsce i lubię spędzać z tobą czas. - Uśmiechnęłam się.
Mary zrobiła dokładnie to samo, co ja wcześniej, podnosząc się.
-Tylko ja nie zastąpię ci co poniektórych osób, hm? - Spojrzała na mnie, lekko się uśmiechając.
-No..tak jakby - odparłam, lekko unosząc kąciki ust.
-Wiesz czego potrzebujesz?
-Czego? - Spojrzałam na nią, kompletnie nie wiedząc o czym ona mówi i o co jej chodzi.
-Zakupów. - Powiedziała, na co ja parsknęłam śmiechem. - W związku z tym, że do miasta jest godzina drogi, to musimy się już zbierać. Za piętnaście minut widzę cię gotową przy aucie. - Dodała jeszcze ze śmiechem, sama schodząc z leżaka i udając się w kierunku domu.
*
Włożyłam na siebie wcześniej wybraną w sklepie sukienkę, starając się ją zapiąć.
-Kurde - mruknęłam pod nosem, kiedy za cholerę nie mogłam dosięgnąć zapięcia na plecach. Złapałam włosy, podnosząc je z pleców i ze spuszczoną głową wyszłam kawałek z przymierzalni, od razu się odwracając.
-Możesz zapiąć? - spytałam od razu.
Poczułam dłonie na swoich plecach, które powoli zasunęły zamek znajdujący się na nich.
-I jak? - Odwróciłam się, kiedy tylko zapięcie doszło do końca.
-Pięknie. - Usłyszałam męski głos.
W tym momencie doznałam szoku. To wcale nie ciocia zapięła mi tą sukienkę, tylko jakiś chłopak. Przystojny chłopak.
-Boże, przepraszam - odparłam od razu, przykładając dłonie do ust. - Myślałam, że to ciocia i dlatego spytałam o zapięcie - dodałam, czując, że za moment zrobię się cała czerwona.
Wychodząc nawet nie spojrzałam kto stał przede mną. Byłam pewna, że to ciocia i to ona zapina moją sukienkę.
-Nie ma sprawy. - Zaśmiał się. Miał ładny uśmiech, naprawdę.
-Jezu, jak mi głupio. - Przyłożyłam dłoń do czoła, uśmiechając się. Chyba naprawdę się zarumieniłam.
-Spokojnie, przecież nic się nie stało. - Znów się zaśmiał. - Swoją drogą naprawdę ślicznie wyglądasz w tej sukience i zdecydowanie mogę cię doradzić, żebyś ją kupiła.
-Dzięki - odparłam, odruchowo spuszczając głowę. Zawsze to robiłam, kiedy ktoś mnie zawstydzał.
-Travis. - Chłopak podał mi swoją dłoń, przedstawiając się.
Jak mój były. Ugh, mógłby nazywać się inaczej, naprawdę. Chociaż równie dobrze mógł nazywać się Justin, więc już to jest lepsze.
-Chanel. - Uścisnęłam jego dłoń, delikatnie się uśmiechając.
Był przystojny, miły i chyba ze mnę flirtował. To mój dobry dzień?
-Może dałabyś się zaprosić na kawę? - spytał, cały czas się do mnie uśmiechając.
Miałam kompletnie mieszane uczucia. Każda normalna nastolatka na moim miejscu skakałaby w duszy z radości i nie miała nawet wątpliwości, ale ja chyba już dawno przestałam być normalna. Jasne, flirtowanie było w porządku, ale ja kompletnie nie wyobrażałam sobie, że miałabym się z kimś umawiać. Z kimś, kto nie był Justinem.
Podświadomie cały czas czułam, że on jest mój, a ja jego.
Jakkolwiek dziwnie i niezrozumiale to brzmiało.
-Wiesz co, nie wiem, bo ja w sumie jestem tutaj z..-zaczęłam, jednak w tym momencie zauważyłam ciocię stojącą dosłownie trzy kroki za Travisem. Mary pokazywała mi gestem dłoni, żebym z nim poszła. Musiała wszystko słyszeć.
Powstrzymałam się od parsknięcia śmiechem.
-W sumie to czemu nie - odparłam w końcu, lekko unosząc kąciki ust.
Rozmawialiśmy już od jakichś piętnastu minut, pijąc mrożoną kawę. Cholera, naprawdę dobrze mi się z nim gadało. Pomimo tego, że dopiero go poznałam, to czułam się przy nim dosyć..luźno, rozumiecie?
Wydawał się być naprawdę w porządku chłopakiem, a przede wszystkim od razu zauważyłam, że mnie podrywa, co z jednej strony było oczywiste, że mi schlebiało, ale z drugiej jakoś nie brałam tego na poważnie.
Boże, ja naprawdę nie przyjmowałam do siebie wiadomości, że kiedykolwiek miałabym być z kimkolwiek innym. Czułam się, jakbym była w jakiejś pieprzonej klatce.
-Czyli jesteś z Chicago, przeprowadziłaś się do Phoenix, przyjechałaś do Mastfor i aktualnie jesteś w Tucson. Cholera, to skomplikowane - powiedział żartobliwe, na co ja od razu parsknęłam śmiechem.
Potrafił mnie rozbawić, a to był cholernie duży plus.
-Tak, dokładnie tak. - Uśmiechnęłam się, robiąc łyk swojej kawy. - A ty? Jesteś stąd?
-Mhm - przytaknął. - A twój chłopak skąd jest?
Poczułam nieprzyjemny ucisk w brzuchu. Nienawidziłam tego.
-Nie mam chłopaka - odparłam, spuszczając głowę i mieszając łyżeczką w swoim kubku. Miałam nadzieję, że zabrzmiałam naturalnie i nie wyczuł w moim głosie żadnych emocji.
-Serio? To dziwne - odparł. - Jesteś za ładna, żeby być sama - dodał.
-Dzięki - odpowiedziałam, podnosząc głowę i lekko się uśmiechając. Już chciał coś powiedzieć, kiedy jego telefon zaczął dzwonić.
-Cholera, przepraszam - powiedział od razu, wkładając dłoń do kieszeni i gwałtownie wyjmując z niego komórkę. Wstał, odchodząc na moment na bok.
Nawet nie zorientował się, że coś wypadło mu z kieszeni. Momentalnie mnie zatkało. Co jest ze mną nie tak do cholery? Mam na czole wypisane "lubię idiotów pieprzących sobie życie"?
Na podłodze leżała mała folia z białym proszkiem. Nie trudno było zorientować się co to było.
Naprawdę? Czy każdy chłopak, który się mną zainteresował musi być pieprzonym ćpunem?
Wiedziałam jedno. Nie zostanę tu ani chwili dłużej i pomimo sympatii jaką zaczęłam żywić do Travisa, to naprawdę nie miałam zamiaru znów pakować się w jakieś gówno z chłopakiem, który miał problemy z samym sobą.
Zabrałam swoją torebkę wstając i podchodząc do chłopaka, rozmawiającego przez telefon. Zaczęłam udawać, że bardzo się spieszę.
-Strasznie cię przepraszam, ale sobie o czymś przypomniałam i muszę już iść. Miło było cię poznać, pa - powiedziałam na jednym tchu od razu odchodząc.
Chłopak odłożył telefon od ucha, podbiegając do mnie.
-Hej, co jest, Chanel? - Złapał mnie za rękę, jednak od razu ją wyrwałam.
-Przepraszam, naprawdę muszę już iść. Dzięki za kawę, było miło. - Uśmiechnęłam się i szybko odeszłam, chcąc uniknąć jakichkolwiek pytań.
Czułam się okropnie. Zachowałam się totalnie po chamsku, ale ja naprawdę nie chciałam znów w coś się wpakować. Dla zabawy raczej prochów przy sobie nie nosi.
Zresztą, nawet go nie znam, więc dlaczego się przejmuje?
Wyszłam z kawiarni i prawie, że od razu dostrzegłam ciocię na ławce. Podeszłam do niej, siadając obok i wzdychając.
-Już? I jak było? - spytała podekscytowana niczym nastolatka. Ona naprawdę czasem się tak zachowywała, za co szczerze mówiąc chyba jeszcze bardziej ją lubiłam.
-Szkoda gadać. Wracajmy już do domu, co? - Odwróciłam głowę w jej kierunku.
-Co? Co się stało? Wydawał cię być fajnym chłopakiem. - Spojrzała na mnie zdezorientowana.
-Opowiem ci w samochodzie, dobrze?
-Jasne - odparła, wstając.
A mogło być tak miło.
*
Włożyłam dłonie do kieszeni, idąc przed siebie ulicą. Był już prawie wieczór, a to oznaczało jedno - cholerny, natłok myśli. Nie znosiłam tego.
Kiedy dzisiaj myślałam, że znalazłam sposób na poprawienie swojego humoru okazało się, że chyba nie jest mi to dane. Efekt był wręcz przeciwny. Nie wiem dlaczego, ale chyba ta sytuacja z Travisem jeszcze bardziej mnie dobiła.
To było chore, naprawdę.
Miałam dosyć już tego wszystkiego i zdarzało się, że nachodziły mnie naprawdę głupie myśli. Czasem zastanawiało mnie po jaką cholerę ja w ogóle żyję? Nic mi się nie udaje, wszystko się pieprzy i straciłam wszystko, co kochałam najbardziej. Brakowało mi motywacji, że będzie lepiej. Ja nie miałam ochoty nawet budzić się rano i to było chore.
Nie było takiego dnia, żebym nie zastanawiała się co teraz robi Justin czy żebym nie myślałam o tym, że straciłam swoje dziecko.
To były dwie rzeczy, które kompletnie pozbawiały mnie chęci do życia. Pierwsza to tęsknota za Justinem i myśl, że nigdy z nim nie będę, bo jego uczucia nie były i nigdy nie będą szczerze. Druga to coś, co dosłownie zabijało mnie od środka. Świadomość co zrobiłam.
Traciłam wiarę w to, że będzie lepiej, że w końcu poukładam swoje życie i będzie dobrze.
Zeszłam trochę bardziej na pobocze, słysząc samochód za sobą. Założyłam ręce na piersi, wzdychając.
W pewnym momencie usłyszałam gwałtowne hamowanie. Momentalnie się odwróciłam, chcąc sprawdzić co za idiota robi coś takiego.
Doznałam szoku.
Pierwsza myśl jaka mnie dopadła, to - czy ja oszalałam i zaczęłam mieć przywidzenia i halucynacje?
A może to mi się śni?
Uchyliłam niekontrolowanie usta, wpatrując się tępo w to, co widziałam przed sobą. Z samochodu wyszedł...Justin.
Moje nogi się ugięły, dłonie zaczęły drżeć, a serce omal nie wyrwało się z piersi. Albo śnię albo mam halucynacje, to pewne.
Chłopak zaczął szybkim krokiem iść w moim kierunku, a ja cały czas nie wierzyłam własnym oczom. Nie dowierzałam, że to wszystko dzieje się naprawdę.
Jakim cudem on by się tu znalazł? Przecież to było niemożliwe. Nierealne.
-Chanel, w końcu cię znalazłem - powiedział i po prostu mocno mnie przytulił. Czułam jego zapach, jego dotyk, jego ciało tuż przy swoim, słyszałam jego głos, jednak mimo to wciąż nie potrafiłam uwierzyć, że on jest prawdziwy, a to wszystko dzieje się naprawdę.
-To chyba cud, że cię tu spotkałem, nie wiem jak inaczej bym cię tu znalazł bez dokładnego adresu - kontynuował, cały czas mnie tuląc, a ja..stałam jak ta kompletna idiotka, nie ruszając się i nie odzywając ani słówkiem.
Wciąż nie wierzyłam i pragnęłam jak najmocniej się teraz uszczypnąć, bo to naprawdę musiał być po prostu bardzo realny sen.
-Co..- zaczęłam i lekko się od niego odsunęłam. - Co ty tu robisz? - powiedziałam cicho, niemal szeptem, wpatrując się w niego w kompletnym szoku.
Niepostrzeżenie uszczypnęłam się w udo odsłonięte spod szortów. Nie śniłam.
-Musiałem przyjechać, tęskniłem za tobą - powiedział, kładąc delikatnie dłoń na moim policzku. Tak bardzo tęskniłam za jego dotykiem na swojej skórze, za jego widokiem, zapachem, głosem. Za nim.
-Skąd wiedziałeś, że tu jestem? - spytałam, wciąż nie potrafiąc poukładać sobie tego wszystkiego w głowie. Myślę o nim, zastanawiam się co teraz robi ze świadomością, że jest ponad trzysta kilometrów ode mnie, a tu nagle bum - odwracam się i go widzę.
Może czegoś się nawdychałam i naprawdę mam halucynacje? Przecież to nawet nie brzmiało realnie.
-Lea - odpowiedziałam sama sobie po kilku sekundach. Wysyłając jej tamtego esemesa naprawdę nie spodziewałam się, że się wygada. Przecież to właśnie po to tu jestem - żeby odciąć się całkowicie od Justina.
Boże, zaufałam jej do cholery.
-To nieważne - odparł od razu. - Wiesz co jest ważne? - Zrobił pół kroku w moim kierunku, stając kilka centymetrów ode mnie. - Że tu jestem i nie pozwolę ci więcej mnie zostawić, słyszysz? - dodał, kładąc drugą dłoń na mojej twarzy. Patrzył mi w oczy, a ja dopiero teraz zaczynałam pojmować, że to się dzieje naprawdę.
Miałam ochotę wtulić się w niego jak najmocniej potrafię i nigdy więcej nie puszczać.
-Nie powinno cię tu być - odparłam szeptem, jakby kompletnie bez emocji. Położyłam dłonie na jego i zdjęłam je powoli ze swojej twarzy. W oczach zbierały mi się łzy, choć usilnie nie pozwalałam im wypłynąć. - Wracaj do domu i odpuść, bo to wszystko już dawno straciło sens - dodałam, powstrzymując emocje i odwróciłam się, chcąc odejść.
-Nie wyjadę - odparł ostro i złapał mnie za rękę z powrotem przyciągając do siebie. - Nie ruszę się stąd bez ciebie, słyszysz? - dodał, patrząc mi głęboko w oczy.
-Po co ci to? Po co wciąż udajesz?! - wyrzuciłam w końcu z siebie, wyrywając swoją rękę. - Tak bardzo bawi cię to traktowanie mnie jak zabawkę? Mam już dość, słyszysz? Wygrałeś, pod każdym możliwym względem. Sprawiłeś, że jestem nikim i wszystko się spieprzyło. Jesteś zadowolony? Tego właśnie chciałeś? To możesz spokojnie wracać do Phoenix, do tych wszystkich dziewczyn, które na ciebie czekają - dodałam już ciszej, szybko ocierają łzę ze swojego policzka.
-Naprawdę sądzisz, że mi nie zależy?
-Tak, tak właśnie sądzę - odparłam, zakładając ręce na piersi. Chłopak przeczesał dłońmi włosy, robiąc krok do tyłu i w złości kopiąc z całych sił kamyk leżący na ziemi.
-Wiesz dlaczego tu przyjechałem? - warknął, patrząc na mnie ze złością. - Wiesz? - spytał i złapał mnie ponownie za rękę.
-Bo cię kocham, idiotko. Jesteś dla mnie pieprzonym ideałem, żadna inna dziewczyna nigdy ci w moich oczach nie dorówna. Brakowało mi ciebie. Codziennie o tobie myślałem, zastanawiałem się co robisz i gdzie jesteś. Brakowało mi twojego uśmiechu, wszystkiego, co z tobą związane. Nigdy do nikogo nie czułem tego,co czuję do ciebie. Zamiast cię olać i mieć to wszystko w dupie, to latam za tobą jak pieprzony kundel. Myślisz, że robiłbym to, gdyby mi na tobie nie zależało? Kurwa Chanel kocham cię, słyszysz? Kurewsko mocno i nie chcę nikogo innego, tylko ciebie - wyrzucił z siebie, a ja wpatrywałam się w niego z otwartymi ustami. Jego słowa nie brzmiały jak wszystkie te, które powtarzał mi kiedyś. Czułam, że były tak cholernie..szczere i prawdziwe. Już nawet nie powstrzymałam łez spływających po moich policzkach. Nie wiem nawet dlaczego płakałam.
-Wiem, że jestem idiotą i nie obiecam ci, że nagle stanę się ideałem, ale chcę tylko, żebyś wiedziała, że ten idiota cię kocha i nie wyobraża sobie już życia bez ciebie - dodał już niemalże szeptem, a ja kompletnie wymiękłam.
Rozpłakałam się na dobre, niemal rzucając mu się w ramiona i tuląc się do niego z całych swoich sił. Jakbym bała się, że za chwilę odejdzie.
Czułam się, jakbym wyrzuciła w końcu z siebie to, co tłumiłam od naszego rozstania. Okłamywanie samej siebie i wmawianie sobie, że go nie kocham nie miało sensu, w czasie kiedy on był całym moim światem. Bez niego nic dla mnie nie istniało. Tylko on się liczył.
-Kocham cię - szepnęłam przez łzy i chyba jeszcze mocniej się w niego wtuliłam, czując, że znów mam w ramionach cały swój świat. I nic innego już się nie liczyło.
_________________________________________________________________
Jedni będą zadowoleni, drudzy nie, ale według mnie ważne jest, że opowiadanie toczy się według MOJEGO pomysłu :)
Dziękuję z całego serducha za 151 komentarzy, kocham Was <3
NARESZCIE są razem ! Uwielbiam ten rozdział i wgl. początek jest taki słodki, Justin taki kochany i ta jego przemowa pod koniec. Aww <3
OdpowiedzUsuńKOCHAM CIĘ. JESTEŚ MIŁOŚCIĄ MOJEGO ŻYCIA. A KOŃCÓWKA JEST AWWWWWW. <3<3 ZASŁUGUJESZ NA 200 KOMENTARZY MINIMUM!
OdpowiedzUsuńPrzez cały piątek i całą sobotę co 10 min odświeżała stronę by sprawdzić czy aby przypadkiem rozdział się nie pojawił.
OdpowiedzUsuńJesteś WIELKA. KOCHAM CIE Z CALEGO SERCA.
Czytając ten rozdział płakałam jak małe dziecko. Potrafisz wywołać tyle emocji kilkoma zdaniami.
Boże jesteś genialna!
Tyle czekałam na spotkanie Justina i Chanel... I się doczekałam! Jednak teraz uważam ze nie wszystko będzie tak różowo jak mogłoby się zdawać.
Nurtuje mnie też jedna rzecz. Mianowicie co zrobi Jus kiedy dowie sie o dziecku..
No nic, pozostaje czekać na następne.
Tak czy inaczej odwaliłaś kawał dobrej roboty. Nie śpiesz się z kolejnym rodziałem, bo wiem że nic tak nie dekoncentruje tak presja.
Pisz tak jak często jak uważasz za słuszne i co uważasz za słuszne.
:))
Kc <3
Oo sweetie
OdpowiedzUsuńjesteś wspaniałą osobą, kocham cię bardzo <3
OdpowiedzUsuńprawie się poryczałam czytając ten rozdział. nie, ja na serio mam łzy w oczach. awww kocha cię za ten rozdział i póki co nie jestem w stanie napisać niczego więcej <3 *.*
OdpowiedzUsuńNAJLEPSZY ROZDZIAŁ <3
OdpowiedzUsuńkooocham cie , pomimo innych mysli.
OdpowiedzUsuńnie nie nie ma czym oddychać ♥
cudowne!
Boże boże boże *.*
OdpowiedzUsuńAaaa . Kocham to ♥
aww pogodzili się :'3
OdpowiedzUsuńsbhdbshbsd ale się cieszę :D
O mój Boże popłakałam się razem z Channel. KOCHAM CIĘ I TWOJEGO BLOGA :* <3
OdpowiedzUsuńnajwspanialszy. dziękuję.
OdpowiedzUsuńjprdkgbhftbcdfg za-je-bi-ste . <3 (dobrze, że z twojego pomysłu)
OdpowiedzUsuńSandra
O kurwa... Tak, tak, TAK!!! I wszystko się kurwa powoli układa.
OdpowiedzUsuńDziękuję. Dziękuję, że jednak tak to się potoczyło. Piękny rozdział. Wzruszyłam się jak go czytałam, a na końcu to już wgl. Mam nadzieję, że wszystko się już ułoży między nimi. :)
OdpowiedzUsuńOMG SA RAZEM AGSDJEJDJD JUSTIN JEST TUTAJ TAKI SŁODKI JESZCZE JAK POWIEDZIAŁ JEJ ŻE JA KOCHA AWWW *O* KOCHAM CIE ZA TO <33
OdpowiedzUsuńZajebisty <33
OdpowiedzUsuńMasz talent,kocham cie ♥
OdpowiedzUsuńNie mogę sie doczekać nn :*
OdpowiedzUsuńKocham ten rozdział tak samo jak ciebie, nawet sobie nie wyobrażam życia bez tego opowiadania :3
OdpowiedzUsuńJESTEŚ WIELKA <3 KOCHAM TO OPOWIADANIE! KOCHAM CIEBIE! DZIĘKUJĘ <3 DZIĘKUJĘ, ŻE NIE KAZAŁAŚ AŻ TAK DŁUGO CZEKAĆ <3 CZEKAM Z NIECIERPLIWOŚCIĄ NA NASTĘPNY! OBY BYŁO WIĘCEJ JUSTINA I CHANEL <3
OdpowiedzUsuńKobieto !!!
OdpowiedzUsuńI jak ja mam teraz niby zasnąć,hmm ?
Po takiej dawce emocji...nie no nie da się...
Coś mi się zdaje,że to mój ulubiony rozdział...
I teraz przez Ciebie nie będę potrafiła się na niczym skupić do następnego.
Ja już po prostu nie wiem,jak mam opisać rozdział i ogólnie opowiadanie...
Świetne,cudowne,wspaniałe,fantastyczne,zajebiste...-wszystko za mało..
No to może tak...
Jak skończysz to opowiadanie,od razu leć do jakiegoś wydawnictwa i wydaj to jako książkę !!!
No i jeszcze jedno...
Justin byłby dumny...
the-other-side-jb.blogspot.com
CUDOWNY WSPANIALY I PIEKNY ciesze sie ze piszesz wedlug swoich mysli i nie zmieniarz tego bo ktos tak chce ;******
OdpowiedzUsuńCzekałam na ten moment! I d e a l n i e <3
OdpowiedzUsuńOMGG POGODZILI SIĘ <333 O JEZUUU NIE MOGĘ DOCZEKAĆ SIĘ NASTĘPENGO ROZDZIAŁU <3 AKDAIODJAISD
OdpowiedzUsuńkooocham to opowiadanie <3
jestt onooo boskieee boskie boskie boskie boskie <3
OMG
OdpowiedzUsuńKiedy nn ? :P
OdpowiedzUsuńJezu czekałam dzisiaj cały dzień co chwile odświeżałam bloga patrze i jest. Cudeńko Jezus kocham Cię, niebywały rozdział, cudowny. Najlepszy blog na świecie masz taki cudowny talent i wgl. jesteś taka cudowna. Dziękuję w imieniu wszystkich, że dla nas piszesz. hfoasihgoiags . KOCHAM ♥ @MartaMaterka
OdpowiedzUsuńTrzymaj się swojej wersji i nie lituj się nad tym że ktoś chce żeby było dobrze my chcemy zobaczyć twoja wersje. Pewnie jak każdy wiek w prawdziwym życiu zawsze się coś pieprzy i nie jest tylko słodko ;)
OdpowiedzUsuńxchbvjhfhjfu hgfbjdhjvgfgxhgvktdfj *__*
OdpowiedzUsuńBooze idealnie *_*
OdpowiedzUsuńJezusie!!!!!!!!! Chyba śnie. IFHFUEHFUFHDOUTUT ONI TACY IDEALNI <3<3 JUSTIN TAKI SŁODKI <3<3 BOŻE KOCHAM CIE ZA TEN ROZDZIAŁ. NIECH SIE UŁOŻY NIECH BEDZIE DOBRZE JEJCIUU !! <3
OdpowiedzUsuńJaki cudowny *.*
OdpowiedzUsuńjezuuuu <33 Myślałam ze trochę nas potrzymasz zanim bd razem a tu bum ;) JAK JA MAM IŚĆ TERAZ SPAĆ CO? hahahah <3 Dziękuję ze piszesz dla nas ciągle ;) Kocham Cie <3 Wspaniały rozdział jak każdy :)
OdpowiedzUsuńDoczekałam się ich spotkania i pogodzenia! *.*
OdpowiedzUsuńCiekawe jak to wszystko się potoczy, co jej rodzice zrobią jak się dowiedzą, jak Justin zareaguje na wiadomość,że Chanell była w ciąży...? Tyle pytań...xd już nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów *_*
Jesteś niesamowita ,kocham Cię!;*
Czekam z niecierpliwością na nexta!<33
Pozdrawiam :)
YEEEEEEEAAAAAAAAAAAAAH wkoncu Janel wrocila <3 uzaleznilam sie od tego bloga, normalnie czasami mam wrazenie ze janel is real;****
OdpowiedzUsuńKocham Cie rozdzial bardzo wruszajacy, sama az plakalam a mnie wzruszyc nie jest latwo, a Tobie sie udalo i świadczy to o wielkiej potedze Twojego talentu <3333
swietne *.* ;lrhkewlerjhew <3
OdpowiedzUsuńCUDOWNY ROZDZIAŁ, TYLE EMOCJI,JAK JA MAM USNĄĆ? PJSZESZ AZ ZA DOBRZE JAK TY TO ROBISZ? KAZDY ROZDZIAL JEST IDEALNY. TAK JAK SAM JUSTIN DREW BIEBER <3 ILY PISZ DALEJ MY CIE KOCHAMY
OdpowiedzUsuńKOŃCÓWKA >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>> czekałam na to od jakiegoś miesiąca, omg jesteś najlepsza dsfsdfsdfds jeju dsfsdf kc kc kc, nie mogę doczekać się następnego
OdpowiedzUsuńjeeej, te słowa Justina..są cudowne, tak słodko..czekałam na to < 3 a to, że dodałaś rozdział..dziękuję, dziękuję, dziękuję < 3 rozdział jak zwykle cudowny. Już nie mogę doczekać sie następnego i co się wydarzy..bo znając Ciebie..wszystko możliwe ;p
OdpowiedzUsuńBoze to jest cudowne :')
OdpowiedzUsuńWOW co tu sie dzieje o.o
OdpowiedzUsuńMyslslam ze Chanel mu nie wybaczy a tu zaskocznie. A moze jeszcze mu nie wybaczyla?
Super rodzial, uzalezniajace opowiadanie xx. Pozdrawiam i czekam na next :)
Boże, twoje opowiadanie jest po prostu genialne ! Aż czasem brak mi słów. Masz niesamowity talent i wyobraźnię. Każdy rozdział jest świetny i coraz ciekawszy. Z każdym nowym rozdziałem nakręcam się jeszcze bardziej :)
OdpowiedzUsuńKOCHAM <3
Czekam na nn :*
Nie wiem dlaczego spostrzegłam ten rozdział dopiero po 2 godzinach, ale ważne, że był taki lafnsadgvbajfasf, kocham Cię! *_* to opowiadanie jest niesamowite! <3 czekam na nn, która mam nadzieję pojawi się jak najprędzej. :)
OdpowiedzUsuńtrzymaj się, kochaniutka. <3
NARESZCIE!
OdpowiedzUsuńNIE SPIEPRZ TEGO JUSTIN, BO URWĘ CI KUTASA
KOCHAM CIĘ
zaraz 3, nie spie.. patrzę a tu rozdział! pod koniec płakałam, jego słowa były takie szczere... nie mogę się doczekac co będzie dalej.. chciałabym moc czytać następny rodzial haha :D dziękujemy <3
OdpowiedzUsuńAwww nareszcie są razem <3<3
OdpowiedzUsuńCudowny rozdział *.* Ciesze sie że w końcu są razem, bo brakowało mi Janel :D
OdpowiedzUsuńZnowu rozdział zajebisty :D
OdpowiedzUsuńJestem strasznie ciekawa co on zrobi jak sie dowie o dziecku.. o ile wgl sie dowie.
najlepsze zakonczzenie rozdzialu na swiecie <3
OdpowiedzUsuńKocham ♥♥
OdpowiedzUsuńAaaaaaaaaaa umarłam *_* Taki kochany rozdział <33!
OdpowiedzUsuńMasz racje pisz tylko i wyłącznie ze swojego pomysłu :) Rozdział jest CUDOWNY ! ♥♥♥
OdpowiedzUsuńJeejku już nie moge doczekać się następnego <3
OdpowiedzUsuńDziękuuuje za taki rozdział, a jak Chanel się w niego wtuliła to normalnie zgon ♥_♥
OdpowiedzUsuńJustin hgjfurienchfjks <3 I wgl KOCHAM
OdpowiedzUsuńSuper piękny wspaniały cudo <33! :D
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział! *.*
OdpowiedzUsuńCiekawi mnie to jak Justin dowie się o dziecku i jak zareaguje.
Czekam na następny.
Xoxo, S.
Nareeeszcie nie wiem na jak długgo ale się ciesze półki się przytulają hahaha ♥♥
OdpowiedzUsuńBoze !!!!!!!!!!!!! Nareszcie *,* kocham tw bolg i ciebie <3 kiedy nn?
OdpowiedzUsuńOoo wreszcie są razem huhu*-* Boski czekam na nn<3
OdpowiedzUsuńTaaak!!!!! Nareszcie są razem !!!! Boże placze. :c
OdpowiedzUsuńSUPER!WRESZCIE SIE SPOTKALI!!! PRZEPIEKNE!!
OdpowiedzUsuńBOŻE! <3 NARESZCIE SĄ RAZEM, NO! TAK DŁUGO NA TO CZEKAŁAM... <3 mam nadzieję, że tak już zostanie i między nimi będzie jak najlepiej <3
OdpowiedzUsuń@saaalvame
kocham cieeeeeeee ! *-* dodawaj częściej *-*
OdpowiedzUsuńNareszcie to powiedział. Kurde nie wierzę .Ale genialny rozdział naprawdę.Piszesz świetnie. <3
OdpowiedzUsuńJjeereee Janel forever
OdpowiedzUsuńDziękujr kochanie za rakie piękne opowiadanie
Kocham Cię!<3
To jest cudowne
OdpowiedzUsuńMało się nie rozpłakałam
Czekam na nn kc
Aww! Jaki ten Justin zrobil sie slodki ! Najgorsze co moge powiedziec o tym rozdziale to to ze skonczylo sie w tak zajebistym monencie :') Ciekawi mnie gdzie Justin teraz bedzie nocowal bo przeciez nie wroci do Phoenix... Fajnie by bylo jak by jej ciocia go przygarnela ^^ Kocham ciebie to opowiadanie i tych bohaterow <3 czekam na nastepny <3!!
OdpowiedzUsuńKocham to opowiadanie,ale jednak miała nadzieję,że Chanel nie wróci do Justina po tym co jej zrobił.
OdpowiedzUsuńKocham to, z kazdym rozdzialem jest lepsze. Jjsnxjsjsjsnsjsis i to wyznanie milosci bylo takie idealne i szczere. Kocham janel <3
OdpowiedzUsuńawncjakadhjdh boskie *o* czekam na nn <3
OdpowiedzUsuńPieknie, w Twoim opowiadaniu wszystko jest takie doskonale <3
OdpowiedzUsuńKocham
O. Mój. Boże.
OdpowiedzUsuńTo...to jest cudowne. Tak bardzo kocham Twojego bloga. Zawsze nie mogę się doczekać nowego rozdziału, a kiedy już jest....zaskakujesz mnie i to ostro. Dziękuję Ci, że to piszesz, naprawdę. Masz takie cudowne pomysły, wszystko jest przemyślane i..boże, nie wiem, nie potrafię tego opisać, ale naprawdę masz talent, dziewczyno! KOCHAM CIĘ TAK BARDZO! ♥ ten rozdział jest wspaniały, a końcówka...matko, miazga.
Aaaaaa! w końcu! czekałam na ten moment ! <3 Justin jest taki słodki ;D
OdpowiedzUsuńKocham to opowiadanie! <3
Świetny . <3333
OdpowiedzUsuńhttp://soon-justin-bieber.blogspot.com/2013/10/obudziy-mnie-promienie-oneczne.html
No i znów przez ciebie płacze. Najlepszy rozdział ever . Kocham
OdpowiedzUsuńswitny rozdzial, historia sie toczy i to najwazniejsze:)
OdpowiedzUsuńChany ma pecha, poznaje fajnego chłopaka a ten nosi dragi w kieszeni...
OdpowiedzUsuńZnalazł ją <3! Tak bardzo się cieszę <3 Dobrze, że Lea mu pomogła ;) Reakcja Chany była świetna, aż musiała się uszczypnąć w udo ;D Nareszcie Justin powiedział jej co czuje, aww <3 Końcówka jest wspaniała, dała mu szansę <3 Nie mogę się już doczekać kolejnego rozdziału, pozdrawiam ;)
Ona to ma ciągłego pecha ;D Ciekawe co powie jej ciocia jak zobaczy Justina ^^ Mam nadzieje, że już jej nie zgwałci ani nie uderzy bo osobiście mu wyjebie ;D A rozdział cuudny ;3 Życzę weny ^^
OdpowiedzUsuńKocham Cię dziewczyno! Każdy rozdział jest niesamowity! <3 Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszyłam kiedy, on ją znalazł, ta końcówka jest wspaniała<3 Zdaje sobie sprawę, że Jus pewnie się nie zmieni i dalej będzie krzywdzącym Chany dupkiem ale i tak jestem szczęśliwa, że są razem <3
OdpowiedzUsuńJeezu! :D Jak ja kocham to opowiadanie!!!
OdpowiedzUsuńPo prostu uwielbiam jak piszesz i nawet zanjm przeczytam rozdzial, juz mysle o nastepnym. :p
Chanel to jednak ma pecha do chlopakow. :/
Ale tak sie ciesze, ze Jus do niej przyjechal!!! :) :) :)
Oh... nie wiem, co jeszcze napisac.
Bardzo ci dziękuję, ze dla nas piszesz!
X.O.X.O.
PS. Your forever.
Ostro. ;)
OdpowiedzUsuńMasz taki talent dziewczyno. Naprawdę Ci zazdroszczę. Ja się poddaję w opowiadaniach już po kilku rozdziałach. Kocham Cię i Twojego bloga <3. Jestem Twoją Wierną Fanką <3.
OdpowiedzUsuńWreszcie !!! <3 Cudowny rozdział ♥
OdpowiedzUsuńniesamowite <3
OdpowiedzUsuńboskie <3 tylko myslalam ze ona mu nie wybaczy tego co jej zrobil ;>
OdpowiedzUsuńwlasnie jest przynajmniej meeega ciekawie kiedy jus jest takim surwielem dla niej i np ja uderzy czy cos czy sie poklocą lub chany tanczy w klubie z jakims chlopakiem zeby jus byl zazdosny. przynajmniej cos sie dzieje!! i mam nadzieje ze teraz nie bedzie takie laki z olejem ze beda taka slodką parką itd
OdpowiedzUsuńnigdy w życiu, nie martw się :)
UsuńIdealnee ♥.♥ Czekam na następny * . *
OdpowiedzUsuńTo jest cudowne :-***** kocham to oraz cię!
OdpowiedzUsuńawww wiedziałam że chanel już po tych jego słowach wymięknie, rozdział cudny, nie moge sie odczekac nn
OdpowiedzUsuńW koncu sa razemmm<3
OdpowiedzUsuńZabijasz mnie wewnętrznie ! Kocham sposób w jaki piszesz ! Nie przestawaj i rób to dalej ! Nie mogę doczekać się następnego ! ♥♥♥
OdpowiedzUsuńWreszcie powiedział jej co do niej czuje ! Ta końcówka nie sorry cały rozdział mnie rozbroił od samego początku proszenia Lea o adres ażdo końca Że jest jego ideałem i nie chcę żadnej innej !! Japierdole !! To jest zajebiste ! czekamy na nowy z niecierpliwością .! i zapraszamy do nas :D
OdpowiedzUsuńhttp://one-die-one-love-one-life.blogspot.com/
Omg urocze wiedziałam że ten idiota ja kocha naprawdę :-)
OdpowiedzUsuńO Matko !!! Justin powiedział że ją kocha... A ona odpowiedziała...No wiedziałam, że kiedyś go kochała, ale myślałam, że trochę jej przeszło... OMG !!! To cudownie. Teraz zostało tylko to żeby powiedziała mu o tej całej sytuacji z dzieckiem i żeby jakoś wyrwali Chanel z tego dziwnego miasta...
OdpowiedzUsuńTa to ma szczęście do złych chłopaków... Nowy kolega a juz wiadomoże ćpa... To dobrze, bo może, by się jej spodobał i nie chciała by być z Justinem, bo pomyślałaby, że z Travisem ma większe szanse na DOBRY związek... Ciekawe...
Wiedziałam, że Justin wyciągnie z Lei gdzie jest Chanel... Wiedziałam...
Świetny rozdział. :D
Pozdrawiam ♥
~ @Roxy_Wachowiak
♥ ♥ ♥
Jej kocham kocham kocham. <3 <3 <3 wkońcu sie doczekalam sa razem :* ciekawe co bedzie dalej nie moge sie doczekac co bedzie dalej. Dodaj jak najszybciej mozesz ty jestes wsppaniala naprawde doceniamy cb i rwoje starania zeby dodac jak najszybciej i zeby rozdzial byl taki. Z.a.j.e.b.i.s.t.y. jaki szczeze mowiac jest koczam cie jestes wspaniala :*
OdpowiedzUsuńBoze ten blog jest najlepszy , ♥ najlepszy blog ever , juz sie nie moge doczekac nastepnego <3 <3 <3
OdpowiedzUsuńO mój boże w końcu! *.* Teraz ciekawe jak będą się spotykać i w ogóle. Czekam na nn :3
OdpowiedzUsuńO Matko *_* Najlepszy rozdział EVER ! Nie mogę się doczekać co bd dalej <3
OdpowiedzUsuńmatkoo zajebisteee chekam na nn :D
OdpowiedzUsuńNie wiem jak inni ale ja jestem zajebiście zadowolona! Nareszcie :P
OdpowiedzUsuńOdnalazł ją, powiedział jej że ją kocha! Czego chcieć więcej? :D Woohoo!
Podoba mi się ten rozdział. Wreszcie się spotkali!
Tylko pytanie "co teraz"? Hmm...
No no, ciekawa jestem jak to się teraz potoczy :)
@ameneris
<3
Taak, w koncu sie udało. Chociaż Justin źle ja traktował i tak chciałam żby sie pogodzili. Rozdział świetny ;)
OdpowiedzUsuńOMFG !!! Jak ja kocham twoje opowiadanie ! *,* W końcu są RAZEM ! AAAA !!! Mimo że Justin mnie wkurwiał to ta jego miłość do Chanel jest piękna jak dla mnie <33 Jesteś niesamowita :-*** Dodaj jak najszybciej nowy rozdział bo nie wytrzymam !! <333 ;-****
OdpowiedzUsuńja tam jestem mega zadowolona ! <3 kocham cię kobieto za to co robisz dla nas :)
OdpowiedzUsuńnawet nie wiesz, jaką niespodziankę zrobiłaś mi tym rozdziałem... nie mam pojęcia, jak wytrzymam bez Twojego opowiadania, jak wyjadę, a tam nie będzie neta.... aaaa!
OdpowiedzUsuńrozdział świetny, końcówka genialna, nie wiem, co mogę jeszcze do tego dodać, bo aż mi słów zabrakło! kocham cię strasznie mocno za to <3
BOŻE TAAAAAAAAAAAAAAAK TO NAJLEPSZY DZIEŃ MOJEGO ŻYCIA ZARZ PO 25 MARCA I INNYMI NAJLEPSZYMI DNIAMI MOJEGO ŻYCIA, OMG
OdpowiedzUsuńpiszesz wspaniale, żyje żeby czytać tego bloga :)
JEZUUU TRZYMAJCIE MNIE BO Z TEGO SZCZESCIA SIE POSIKAM ZA CHWILE <3 KOCHAM CIĘ <3
OdpowiedzUsuńhttp://www.polskatimes.pl/artykul/1027575,nastolatki-ktore-opanowaly-twittera-kim-sa-beliebersi,id,t.html :)
OdpowiedzUsuńO ja pierdziele... końcówka tak na mnie wpłynęła że się po płakałam. Zajebiste!!♥♥♥♥ Dziękuję Ci skarbie za to że jesteś i piszesz dla Nas
OdpowiedzUsuńhahaha zabij mnie bo zamiast sie uczyc co chwile wchodze na twojego bloga albo aska. Jestes wspaniala zobacz co ze mna robisz <3
OdpowiedzUsuńKońcówka <3 Znowu są razem, aww <3 Zdaje sobie sprawę z tego, że Chany znowu będzie raniona przez niego ale oni tak bardzo do siebie pasują. No i Jus w końcu powiedział co czuje <3
OdpowiedzUsuńBooooooooziu *.*
OdpowiedzUsuńCzytałam tak dużo opowiadań/ książek/ :O
Twoje opowiadanie zaliczam jako pierwsze do najlepszych.
Cały czas coś się dzieje i nie można przewidzieć naprawdę co wydarzy się w następnym rozdziale. <3
Pisz tak dalej. <3
boże kocham cie, popłakałam się. jndhebwfhwe jesteś cudowna, brak na cb słów, serio. < 33333
OdpowiedzUsuńOJEJKU CO BĘDZIE DALEJ, BOŻE BOŻE. JAK TY DAJESZ RADĘ PISAĆ TAK SZYBKO ROZDZIAŁY? JESTEŚ CUDOWNA, MASZ NAJLEPSZE FF, NAJLEPSZE, ŻADEN DANGER BRONX AFTERLIGHT NIC CI NIE DORÓWNUJE ! KOCHAMY CIĘ BARDZO ;*
OdpowiedzUsuńgenialność sama w sobie <3
OdpowiedzUsuńSą w końcu razem, aaaaaaa<3! Kurcze Jus doceń to, że Ci wybaczyła i przestań być dupkiem! Huh, wiem, że to nie możliwe ;( Ale kocham go za to jaki jest <3
OdpowiedzUsuńJa jestem bardzo zadowolona. Cieszę się że do siebie wrócili. Mam tylko nadzieję, że już niedługo Justin dowie się o tym dziecku. Nie mogę tylko uwierzyć że Jus powiedział o swoich uczuciach <3 ale świetnie że to zrobił.
OdpowiedzUsuńOgólnie jestem bardzo zadowolona z tego rozdziału i aż się wzruszyłam na końcu. Już nie mogę się doczekać kolejnego. Czekam z niecierpliwością.
Pozdrawiam
Życzę weny
SS.
rozgramiasz mnie <3
OdpowiedzUsuńZgon..
OdpowiedzUsuńRyczę..
To jest tak cudowne, że ja po prostu nie mogę. Dziewczyno kocham cię<3 Masz ogromny, niesamowity talent, to co ty piszesz jest po prosu perfekcyjne. Podczas czytania twoich rozdziałów ja z emocji nie wyrabiam. Normalnie mi się teraz ryczeć chcę, po prostu cię kocham <3
SĄ RAZEM ! PORA ZACZĄĆ MELANŻ I ŚWIETOWAĆ :)
OdpowiedzUsuńjezu świetny jfdks
OdpowiedzUsuńBOZIU PRZECUDOWNY ROZDZIAŁ *.* HCBGAVFGEVJ, JESTEŚ KOCHANA :**
OdpowiedzUsuńja.
OdpowiedzUsuńsię.
chyba.
zakochałam.
chrystusiejedyny.
djhsbgfvhbdyrgncdbhjvfd.
jejku tak się cieszę, że są znowu razem <33 tęskniłam za tym <33 aż się popłakałam ;p dziś miałam fatalny dzień, serio, a Ty poprawiłaś mi tym rozdziałem humor <33 dziękuję, do następnego xoxoxo @mrraau
OdpowiedzUsuńPlacze :'(( i d e a l n y rozdzial kochanie ❤️
OdpowiedzUsuńCudoo *.*
OdpowiedzUsuńOMG!!BOZE!!SKACZE PO LOZKU!! kocham to... jak jej mowil ze ja kocha poprostu gsuoahwbxhfiowkhdnskurbdh aaaaaa mialam motyle w brzuchu to bylo mega slodkie i ona mu w koncu uwierzyla i boooze <3<3<3<3<3<3<3<3<3 najlepsze opowiadanie ever ;) dodaj szybko kolejny rozdzial bo ni wyrzymam ;D kocham tl kocham cb za to ze to piszesz i wgl bgajjdhd no ;)
OdpowiedzUsuńJejku <3 Nareszcie się pogodzili znów są razem <3 OMG na to właśnie czekałam <3 :') są cudowni, bdnkakana to jeden z moich ulubionych jbff <3 nznkaankabsi *-* KOCHAM KOCHAM KOCHAM <3 Świetnie piszesz <3 Po prostu Love ya :) Ja tak strasznie oczekiwałam, że się znowu zejdą i BUM moje oczekiwania się spełniły :) Jej hura Kc haha Kocham tą parę:* Kc pisarko ;) Proszę informuj mnie o kolejnych @annie_pilch
OdpowiedzUsuńKolejny dobry rozdział <33 jesteś cudowna a opowiadanie wciągające ;))
OdpowiedzUsuńprzepraszam. miałam to zrobić wczoraj... znów mój kom będzie beznadziejny..
OdpowiedzUsuńjustin będący w stanie zrobić wszystko aby odzyskać chanel >>> perfekcja. a niechby tylko lea nie dała mu tego adresu to sama wskoczyłabym do opowiadania i zaprowadziła go prosto pod drzwi chan xd. ich więź jest niesamowita. dobrze, że justin ma kogoś takiego jak lea.
awwwwwww "romeo". jak ty conor dobrze mnie rozumiesz. a ty bieber tak.. nigdy nie wiesz co robisz :3 hahaha.
no bez przesady chan aż taka gruba to to nie jesteś.. na pewno chudsza ode mnie i to o wiele. i kto tu ma mieć kompleksy bejb. :)
kurde.. a mogło być tak pięknie.. czemu akurat narkotyki. biedna chanel przyciąga takich jak widać już z daleka, ale przykro mi panowie ona jest justina! :D hahahh. już wspominałam, że kocham tą jej ciocię, ale nigdy za wiele :>
djfhkjgfdkjsgdfjebgfywdghsryyyessfuersktuyitugrift5yrtyerib omg!
wreszcie!!!! dziękuję! awwwwwwwww. no nie mogę. ta scena bije na głowę! jesteś cudowna. awwwwwwww no! przebaczyła mu i powiedzieli to oboje! "kocham cię" :')
a ja kocham cb za ten rozdział i właśnie biorę się za nn, ale dopiero jak skończę robić ang :>
dziękuję
Płacze jak mops to jest przepiękne a już wpadałam w czarną rozpacz że do siebie nie wrócą
OdpowiedzUsuń