poniedziałek, 17 czerwca 2013

Rozdział 25.

Nie umiałam spać. Leżałam na plecach, bezmyślnie wpatrując się w sufit. Trzeźwiałam i szczerze? To było okropne. Znowu myślałam o wszystkich problemach, o rodzicach, o Justinie. Dlaczego nie można być cały czas na fazie? Cały czas się śmiać i mieć gdzieś problemy?
Westchnęłam cicho, patrząc na wtulonego w mój brzuch, a raczej w moje piersi Justina. Nawet gdyby przeszkadzała mi pozycja w jakiej leżał, to prędzej obudziłabym Conor'a z drugiego końca pokoju, niż odsunęła od siebie Justina. Nie znam nikogo, kto miałby tak mocny sen jak on. Wyglądał teraz tak słodko i niewinnie. Patrząc na niego nie potrafiłam uwierzyć, że to ten sam ćpający, pijący, jarający, arogancki i egoistyczny chłopak. Wyglądał jak mały, słodziutki chłopiec. Seksowny chłopiec. Boże, zabrzmiałam jak pedofil.
Zobaczyłam małe wybrzuszenie w jego spodniach. Mam tutaj na myśli kieszeń. O jakiś przedmiot w kieszeni. Jeśli pomyśleliście o czymś innym, polecam ograniczyć filmy dla dorosłych.
Zerknęłam na jego twarz, upewniając się, że śpi. Wahałam się. Wiedziałam, że to będzie nie fair, ale ludzka ciekawość najzwyczajniej w świecie wzięła górę. Jak najdelikatniej umiałam wsunęłam dłoń kieszeni jego spodni, wysuwając z niej iPhone'a. Przez cały czas zerkałam na niego i upewniałam się, że wciąż śpi i w najbliższym czasie się nie obudzi. Kiedy telefon znalazł się już w mojej dłoni, a Justin delikatnie się poruszył omal nie dostałam zawału. Jednak szatyn jedynie wsunął głębiej swoją dłoń pod moją koszulkę i wygodniej wtulił się w moje piersi. Cicho wypuściłam powietrze z ust, czując jak moje serce zwalnia. Odblokowałam jego komórkę, wciąż wahając się czy aby na pewno powinnam to robić. Wściekłabym się, gdyby ktokolwiek przeczytał moje esemesy, ale z drugiej strony..przecież on się o niczym nie dowie. Zagłuszając swoje sumienie, weszłam w wiadomości i zjeżdżałam na dół, szukając imienia, które przykułoby moją uwagę. Conor, Mike, Josh. "Przeleciałam" wiadomości z nimi na szybko, ponieważ większość była o totalnych bzdetach, które kompletnie mnie nie obchodziły. W pewnym momencie zauważyłam imię Emily. Serce delikatnie mi przyspieszyło. Dlaczego on z nią pisał? O czym on z nią pisał? Kim ona dla niego jest? Z podekscytowaniem włączyłam ich rozmowę esemesową, kiedy Justin zaczął się wiercić. Serce dosłownie podeszło mi do gardła. Od razu wyłączyłam wiadomości i zablokowałam z powrotem iPhone'a szybko, a jednocześnie delikatnie wsuwając mu go do kieszeni. Jus lekko się podniósł, przykładając dłoń do twarzy. Obudził się, a ja zastanawiałam się czy czuł, kiedy wsuwałam mu telefon.
-Nie śpisz? - mruknął zaspany, przejeżdżając ciepłymi palcami po moim brzuchu. To był tak cholernie zwykły gest, a ja dostawałam ciarek, kiedy to robił.
-Obudziłam się i nie umiem z powrotem zasnąć - odparłam, uśmiechając się blado.
-Niewygodnie ci na tej kanapie, co? Chodź, zaprowadzę cię do góry, do sypialni, na duże łóżko - powiedział, podnosząc się.
Em, sypialnia i duże łóżko w zestawieniu z Justinem kojarzyły mi się z jednym, więc..cóż, miałam pewne wątpliwości.
-Tu jest dobrze, będziemy przenosić się w środku nocy? - spytałam cicho. Justin zaśmiał się, kładąc jedną dłoń po moim boku na łóżku, a drugą wsuwając pod moją koszulkę.
-Nie wierzę, że naprawdę to robisz - powiedział, cicho się śmiejąc.
-Co? - spytałam zdezorientowana, uśmiechając się.
-Boisz się mnie? Wstydzisz? Bo unikasz połączenia ja+ty+sami+duże+łóżko, jak ognia - odparł, na co ja poczułam jak moje policzki zaczynają się czerwienić. Dobrze, że było ciemno i on tego nie widział.
-Wcale nie - powiedziałam, broniąc się i cicho chichocząc.
-Wcale nie, co? Wcale się mnie nie boisz, wcale się mnie nie wstydzisz czy wcale nie unikasz takich połączeń? - mówił cicho, a ja w samym jego głosie wyczuwałam jak się uśmiecha. Przewróciłam oczami, śmiejąc się pod nosem.
-Wcale nie - wszystko z wymienionych. - Zaśmiałam się.
-Tak? - spytał, a w jego głosie dało się wyczuć coś w stylu "zaraz się przekonamy". Serce przyspieszyło mi na samą myśl.
-Nie boisz się mnie? Okej. Nie unikasz takich połączeń? Okej. Ale przyznaj, że się mnie wstydzisz - powiedział z pewnością w głosie. Wiedział, że tak jest i ja też o tym wiedziałam.
-Pff, nie wstydzę się ciebie - odparłam od razu, nie wiedząc czy to aby na pewno dobre posunięcie.
-Na pewno? - mruknął z cwanym uśmiechem, zaczynając na mnie napierać. Jego jedna dłoń zaczęła osuwać się coraz niżej. Z brzucha, na podbrzusze, aż w końcu pod spodnie.
Okej, będę nieugięta. Co najwyżej "obmaca" mnie przez bieliznę. Udowodnię mu, że się nie myli.
Mój plan pokazania, że wcale się go nie wstydzę diabli wzięli, kiedy on chciał wsunąć swoją dłoń pod moją bieliznę. I naprawdę nie wiele brakowało, gdyby nie mój szybki refleks. Od razu złapałam jego rękę i szarpnęłam ją, nie pozwalając mu tym samym na dalsze poczynania.
-Wiedziałem. - Zaśmiał się, posłusznie wyjmując dłoń spod moich spodni.
-Ha-ha, niech ci będzie - powiedziałam z udawaną ironią, po chwili parskając śmiechem.
-Nie będę robić niczego na siłę, ale chcę ci zasugerować, że gdybyś tak chociaż na trochę przestała się mnie wstydzić, to mógłbym pokazał ci coś naprawdę fajnego - powiedział zadziornie, a ja zastanawiałam się, gdzie nauczył się z taką łatwością mnie zawstydzać.
Tak, on zapewne miał na myśli własnie to, o czym pomyślałam.
-Nie trzeba - odparłam, uśmiechając się i starając się ukryć moje zawstydzenie.
-Jeszcze będziesz mnie o to prosiła, zobaczysz - Zaśmiał się, całując mnie w czoło. Czy ten człowiek mógłby zrobić sobie chociaż jeden dzień bez zawstydzania mnie?
-Tsa - mruknęłam ze śmiechem. Justin podniósł się, wstając z łóżka.
-No więc panno odważna i zupełnie nie wstydząca się mnie, idziesz ze mną na górę? Obiecuje trzymać ręce...i palce przy sobie - powiedział, niemal wybuchając śmiechem, a ja miałam wrażenie, że zaraz albo zapadnę się pod ziemię, albo moje policzki się ugotują.
-Puknij się w ten głupi łeb. - Parsknęłam śmiechem, wstając i wymijając go. Bez słowa, z uśmiechem na ustach weszłam po schodach, udając się w kierunku sypialni.
Weszłam do pokoju i szczerze mówiąc zauważając duże, wydające się być niesamowicie wygodne łóżko, od razu zachciało mi się spać. Nagle Justin gwałtownie złapał mnie w pasie, podnosząc i zanosząc w kierunku łóżka.
-Dobra, teraz jesteśmy sami, nikt ci nie pomoże - powiedział, a na jego ustach widniał zadziorny uśmiech. Zaczęłam się śmiać, nawet się nie wyrywając. W końcu chłopak spokojnie postawił mnie na ziemi tuż obok łóżka.
-Okej, test na odwagę zaliczyłaś. Szkoda tylko, że na twoje słodkie zawstydzania się oblałaś - powiedział z uśmiechem, składając pocałunek na mojej szyi.
-Masz zamiar mi to teraz wypominać? - Zaśmiałam się, kładąc swoje dłonie na jego.
-Tak długo, aż nie zdasz testu. - Uśmiechnął się, ponownie przykładając usta do mojej szyi.
Em, w tłumaczeniu oznaczałoby to, że tak długo, aż nie dam mu zrobić..sobie..nieważne. O czym to ja mówiłam?
-Spadaj z tym swoim testem. - Zaśmiałam się. Poczułam to delikatne "wpijanie" się w moją skórę na szyi i od razu zareagowałam.
-Ej nie! Jeszcze mi tamta malinka nie zeszła, jak ja będę wyglądać z taką posiniaczoną szyją? - powiedziałam udając oburzenie, a jednocześnie się śmiejąc.
Cóż, chyba średnio go to przekonało, bo nie przerwał tego, co robił.
-Słodko, jak zawsze - odpowiedział, kiedy skończył swoje "dzieło".
-Pff - prychnęłam, zabierając jego dłonie ze swojego brzucha i odsunęłam kołdrę, wchodząc na łóżko. Położyłam się na miękkiej pościeli, robiąc miejsce chłopakowi. Justin od razu położył się obok mnie, przykrywając nas kołdrą. Jeśli mama zobaczy drugą malinkę na mojej szyi, będę gorzej niż martwa.
-Mogę zadać ci pytanie? - spytał, kiedy już wygodnie się ułożyliśmy, wtuleni w siebie. Zamknęłam oczy, czując, że w końcu robię się senna.
-Mhm - mruknęłam, starając się powoli zasnąć.
-Dlaczego tak się przede mną bronisz? - spytał. - Wstydzisz się mnie? Mówię teraz poważnie. - Zaśmiał się cicho.
Lekko mnie zamurowało. Co miałam odpowiedzieć? Sama chyba nie rozumiałam siebie.
-Dlaczego pytasz? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie, mając nadzieję, że uda mi się odbiec od tematu.
-Z ciekawości, po prostu nie potrafię tego zrozumieć.
Cicho westchnęłam, układając sobie w głowie odpowiedź.
-To nie jest tak, że się ciebie wstydzę - odparłam. Tak, to właśnie jest tak.
-Tylko? - dopytał, patrząc na mnie uważnie.
-Nie jestem po prostu gotowa - powiedziałam nieśmiało, co akurat było prawdą. Chyba.
-Nie zrozum mnie źle, nie chcę cię urazić, tylko uważam, że gdyby to było powodem, to nawet będąc pijaną byś tego nie zrobiła, a jednak. Wydaję mi się, że problem tkwi jednak w czym innym, hm? - powiedział, odgarniając kosmyk włosów z mojego policzka. Cholera, czy on czyta mi w myślach?
-Em..- zaczęłam, sama nie wiedząc co chcę powiedzieć, na co oboje parsknęliśmy śmiechem.
-Wstydzisz się mnie, przyznaj - odparł po chwili. Miał rację, miał cholerną rację, po prostu głupio było mi to przyznać.
-Możliwe. - Zaśmiałam się cicho, mając nadzieję, że nie będzie dłużej drążyć tego tematu. Chłopak zawtórował mi, a ja po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że ma najsłodszy śmiech na świecie.
-Tylko nie potrafię zrozumieć dlaczego. Co mam zrobić, żeby tak nie było?
-Sama tego nie rozumiem, więc raczej ci nie odpowiem. - Zaśmiałam się.
-A teraz? - spytał kompletnie wybijając mnie z tropu.
-Co teraz?
-Jest ciemno, nawet cię nie widzę, więc nie powinnaś się mnie wstydzić, bo ty nie widzisz mnie. - Uśmiechnął się zadziornie, na co ja parsknęłam śmiechem.
-Co masz na myśli? - spytałam, wciąż się śmiejąc. Muszę przyznać, że jego pomysły zwalały mnie z nóg.
-Zagramy w grę, okej? - powiedział, a z jego ust nie schodził ten zadziorny uśmiech.
-W jaką znowu grę? - spytałam, podnosząc się do pozycji siedzącej i krzyżując ręce na piersi. Oparłam się o poduszkę opartą o ramę łóżka o bacznie obserwowałam Justina. A raczej zarys jego postaci, bo w tych ciemnościach nie wiele widziałam.
-Znasz taką szczeniacką grę "wymiękasz"? - spytał, przygryzając dolną wargę.
-Ooo nie, nie ma mowy. Justin, idź spać, bo przychodzą ci do główki coraz dziwniejsze pomysły. - Zaśmiałam się. Znacie tę grę? Dotykasz kogoś tak długo, aż tamta osoba powie, że "wymięka". Oczywiście zaczynając na twarzy, schodząc do niższych partii ciała.
-Oj Chanel - zaczął, uśmiechają cis. Przysunął się do mnie, kładąc dłoń na moje skrzyżowane ręce. -Bawią się w to dzieciaki, a ty nie chcesz? - powiedział, chcąc wyraźnie, zagrać mi na dumie. -Mięczak - szepnął mi zadziornie do ucha, chcąc mnie sprowokować. Okej, miałam dwa wyjścia. Pierwsze - nie zgodzić się i wysłuchiwać jego wypominania lub zgodzić się i...w sumie nie miałam zupełnie nic do stracenia.
-No dobra - odpowiedziałam, starając się udawać twardą i powstrzymać uśmiech, który wkradał mi się niekontrolowanie na usta. Justin uśmiechnął się szeroko, przypominając dziecko, które właśnie dostało ukochaną zabawkę.
-W takim razie musisz rozebrać się do bielizny - odparł, cwanie się uśmiechając.
-Co? Ej, o tym nie było mowy! - oburzyłam się, podnosząc się.
-Skarbie, przez ciuchy się nie gra, to żadna atrakcja. - Zaśmiał się.
-Atrakcja - powtórzyłam po nim. - Czy ja robię za twoją "atrakcję" - spytałam nieco poważniej, czując, że te słowa zabrzmiały dosyć dziwnie, żeby nie powiedzieć, po prostu bezczelnie.
-Ej kotek - zaczął słodko, ponownie się do mnie przybliżając. - Przecież wiesz, że nie to miałem na myśli. Jeśli nie chcesz nie musimy tego robić i przede wszystkim nie myśl o tym w ten sposób. Chcę po prostu, żebyś przestała w końcu idiotycznie się mnie wstydzić, bo to bezsensu - dodał, ujmując mój podbródek. Poczułam się głupio, że od razu tak na niego naskoczyłam, przecież nie miał tego na myśli.
-Przepraszam, wiem - odparłam, uśmiechając się blado.
-Nie przepraszaj mnie, nie masz za co. - Odwzajemnił uśmiech, po czym złożył krótki, słodki pocałunek  na moich ustach.
Kiedy Jus ponownie się ode mnie odsunął, uświadomiłam sobie, że muszę zdjąć z siebie w końcu te ubrania. Boże, dlaczego ja jestem tak cholernie wstydliwa? To głupie.
-Pomóc ci? - Zaśmiał się, kiedy zauważył jak podciągam bluzkę w żółwim tempie.
-Nie trzeba - odpowiedziałam, robiąc cwaną minę, czym spowodowałam jego kolejne, słodkie parsknięcie śmiechem.
Okej Chanel Marie Swift. Nie masz dziesięciu lat, więc teraz bierzesz się w garść i zapominasz o wszystkim.
Zdjęłam swoją bluzkę, odkładając ją na bok, po czym włożyłam dłonie pod kołdrę odpinając swoje spodnie. Szczerze? Wątpię, że bym to zrobiła, gdyby nie to, że jest zgaszone światło. Odpięłam swoje spodnie i podniosłam tyłek, zsuwając je z siebie, po czym wyjęłam je spod kołdry i położyłam na bok.
-Już. - Uśmiechnęłam się dumnie, pokazując mu, że to zrobiłam.
-Jestem z ciebie dumny. - Uśmiechnął się zadziornie, przysuwając się do mnie. Serce biło mi coraz szybciej. -A więc pozwól, że teraz ja się tobą zajmę - dodał na co jednocześnie poczułam ukłucie czegoś na kształt stresu i przyjemnych dreszczy. Kiwnęłam twierdząco głową, nie "zmazując" z ust uśmiechu. Justin przysunął się do mnie jak najbliżej.
-Połóż się - powiedział bardzo cicho, niemal szepcząc. Przełknęłam ciężko ślinę, starając się nic po sobie okazywać.
Posłusznie wróciłam do pozycji leżącej, kładąc dłonie na swoim brzuchu.
-I zamknij oczy, skarbie - dodał, głaszcząc delikatnie mój policzek. Nawet nie pytając po co, posłusznie wykonałam tą czynność. Serce waliło mi dosłownie jak młotem. Starałam się opanować swój oddech i tym bardziej swoje serce.
Panowała przenikliwa cisza, którą przerywały jedynie nasze oddechy. Nic nie widząc, skupiłam się już jedynie na jego dotyku.
Justin delikatnie głaskał mój policzek, już teraz wywołując dreszcze na mojej skórze. Sunął palcami po mojej twarzy, lekko łaskocząc mnie w przyjemny sposób. Powoli zaczął zsuwać swoją dłoń niżej, na mój podbródek, aż w końcu szyję. Skóra na niej jest naprawdę cholernie wrażliwa. Jego dotyk przyprawiał mnie o dreszcze.
Nawet nie sądziłam, że jego dotyk może być aż tak delikatny. Był coraz niżej, coraz bardziej zbliżając się do dekoltu i piersi. Miałam tak cholernie mieszane uczucia. Z jednej strony skrępowanie wciąż we mnie tkwiło, ale z drugiej coraz bardziej pragnęłam jego dotyku na sobie. Miał rację. Potrafił czynić cuda.
Chłopak zatrzymał swoją dłoń tuż przy moim dekolcie.
-Wymiękasz? - szepnął do mojego ucha, chcąc upewnić się, że nie chcę tego przerwać. Chociaż ten malutki głosik w mojej głowie powtarzał mi "daj sobie spokój, powiedz, że nie chcesz dłużej grać", to aktualnie zdecydowanie przeważał ten nieznany mi głos. Głos, który mówił "przecież nie chcesz tego przerywać, podoba ci się to".
Coraz mniej poznawałam samą siebie, ale aktualnie mnie to nie obchodziło.
-Nie - szepnęłam cichym, zachrypniętym głosem. Choć miałam zamknięte oczy, to wiedziałam, po protu czułam, że na jego ustach pojawił się uśmiech. Nie mówiąc już nic więcej, zaczął zsuwać swoją dłoń, coraz niżej i niżej.
W końcu dotarł tam, gdzie chciał. Jego ciepłe palce delikatnie pogładziły wierzch moich odkrytych piersi, co sprawiło, że po całym ciele przeszły mnie przyjemne dreszcze. Mój oddech zdecydowanie nie miał normalnego tempa. Był nienaturalnie przyspieszony.
Zszedł nieco niżej, obejmując dłonią mój biust. Wiedział co robi, wiedział jak sprawić, żebym zapomniała o wszystkich moich niepewnościach.
-Skarbie - szepnął mi po chwili do ucha, delikatnie na mnie napierając.
-Hm? - mruknęłam, czując, że w obecnym stanie nie potrafiłabym nawet wypowiedzieć jednego, sensownego zdania. -Będzie ci przeszkadzać, jeśli zrobię coś jeszcze? - spytał.
-Nie - odparłam od razu, nie zastanawiając się nawet przez sekundę co on miał na myśli i czy aby na pewno powinnam się zgadzać. Jus nie czekając na nic więcej, przyparł do mnie nieco bardziej. Po chwili poczułam jego ciepłe usta na swoim dekolcie, a już po chwili piersiach. Nie mam pojęcia czy to wychodziło poza zakres gry, ale wiem jedno - podobało mi się to. Głośno wypuściłam powietrze z ust, starając się..cóż, jakkolwiek to zabrzmi "nie wydawać z siebie żadnych idiotycznych dźwięków".
Chłopak całował mój dekolt w dokładnie ten sam sposób co szyję. Wpijał się w moją skórę, lekko ją "ciągnąc" i ssąc. Malinka na piersi. Po tym na pewno będę martwa u mamy.
Jednocześnie jego dłoń wciąż dotykała moich piersi. Nie mam pojęcia ile razy już to robił i chyba nie chcę wiedzieć, ale wiem, że robił to cholernie idealnie.
Nie wiem nawet kiedy skończył i podniósł swoją głową, tak, że nasze twarze znów znajdowały się na tej samej wysokości.
-Wymiękasz? - spytał, uśmiechając się. Przygryzłam dolną wargę, kiwając przecząco głową. Ani mi się śni to przerwać.
-Tak myślałem - szepnął, składając pocałunek w kąciku moich ust. Chłopak ponownie zsunął się ze mnie", zjeżdżając dłonią na mój brzuch. "Rysował" na nim palcami malutkie okręgi. Miał tak niesamowicie ciepłe i delikatne dłonie. Jego dotyk sprawiał, że dosłownie odpływałam. Dziwiłam się sama sobie, ale nie chciałam tego przerywać, wręcz przeciwnie, pragnęłam więcej.
Schodził coraz niżej, do podbrzusza, a ja miałam wrażenie, że za chwilę zacznę się dusić. Zamknięte oczy sprawiały, że intensywniej czułam dotyk na swojej skórze.
W pewnym momencie chłopak przejechał palcem po zaczynającym się materiale mojej bielizny. Przysięgam, że nie byłabym teraz w stanie wypowiedzieć ani jednego słowa.
Oblizywałam wargi, na zmianę z przygryzaniem ich. Chyba jeszcze nigdy w życiu nie czułam się w ten sposób.
Jego dłoń w końcu zaczęła osuwać się coraz niżej, aż w końcu "dotarł" tam, gdzie chciał. Moja klatka piersiowa poruszała się w górę i w dół dużo zdecydowanie szybciej niż powinna. Bardzo delikatnie przesuwał dłoń w górę i w dół, a ja? Ja chyba dopiero teraz poczułam się tak jak Justin na domówce u mnie i dopiero teraz zrozumiałam jak okropne było wtedy odepchnięcie go. Nie wiem jak to teraz zabrzmi, nie wiem czy to co mówię nie jest głupie, ale w tym momencie, właśnie w tej chwili, tu i teraz, miałam cholerną ochotę po prostu się z nim kochać.
-Justin - powiedziałam, a raczej jęknęłam po chwili, otwierając oczy.
-Tak? - szepnął, patrząc na mnie uważnie, powoli zabierając swoją dłoń. Delikatnie podniosłam się, chcąc, być bliżej jego twarzy.
-Nie wiem jak to zrobiłeś - zaczęłam, kładąc dłonie na jego klatce piersiowej. - Ale chyba już wiem jak się czujesz, kiedy tak cię nakręcam - dodałam, delikatnie się uśmiechając.
Chłopak cicho się zaśmiał, obejmując mnie.
-Chcesz powiedzieć, że cię podnieciłem, tak? - spytał bezpośrednio, przysuwając swoją twarz do mojej na tyle, by mógł sunąć nosem po moim policzku.
-Jak cholera - mruknęłam, przygryzając dolną wargę. -Więc chyba się nie obrazisz, jeśli wyjdziemy troszeczkę poza zakres gry? - spytałam, wciąż utrzymując przyspieszony oddech.
-Absolutnie nie - szepnął, przesuwając twarz i zaczynając całować moje usta. Wiedziałam czego chcę. W końcu byłam czegoś pewna.
Włożyłam dłonie pod jego koszulkę, podnosząc ją. Nie musiałam czekać nawet sekundy na jego reakcję. Widząc co chcę zrobić, od razu lekko się podniósł, ściągając z siebie niepotrzebne ubranie i wyrzucając je na bok.
Położyłam swoje dłonie na jego torsie, całkowicie oddając się pocałunkowi. Powoli schodziłam dłońmi coraz niżej, zbliżając się do guzika i rozporka jego spodni. Sama byłam zaskoczona swoim tempem. W końcu dotarłam tam, gdzie chciałam. Nie czekając ani sekundy, jednym ruchem odpięłam guzik,po chwili rozpinając rozporek. Złapałam obiema dłońmi za krańce jego spodni i zaczęłam je zsuwać na tyle, na ile pozwoliło mi moje aktualne położenie.
-Mówiłem, że potrafię dużo zdziałać dłońmi. - Zaśmiał się, lekko się podnosząc i sam już zsuwając z siebie spodnie do końca.
-Nie popadnij w samozachwyt, chłopcze. - Uśmiechnęłam się zadziornie, podnosząc się. Zdecydowanie zdziwiło go, kiedy pchnęłam go na łóżko, tym samym przejmując kontrolę.
-Teraz moja kolej, co? - szepnęłam mu do ucha. Jego mina była bezcenna, a sposób w jaki przełknął ślinę sprawiał, że miałam ochotę parsknąć śmiechem, jednak się powstrzymałam.
-Proszę bardzo - odparł cicho, oblizując wargi. Rozchyliłam nogi, siadając na nim okrakiem i kładąc dłonie na jego klatkę piersiową.
-Lubię ciebie taką - powiedział, kiedy lekko jeździłam paznokciami po jego torsie, drapiąc go. Uśmiechnęłam się słysząc te słowa, po czym nachyliłam się nad nim, oblizując jego wargi.
Położyłam swoje dłonie na jego klatce piersiowej, powoli zsuwając je coraz niżej.                    
Osunęłam się nieco w dół, siadając na jego kroczu, co zdecydowanie mu się spodobało. Cóż, wnioskowałam to po dwóch rzeczach. Jego minie i tym, że zdecydowanie czułam na czym siedzę. Jeśli wiecie co mam  na myśli. Przysunęłam swoją twarz do jego, całując go w usta. W pewnym momencie chłopak, wręcz zrzucił mnie z siebie, obejmując mnie w pasie, po czym z powrotem znalazł się na górze, kładąc mnie na łóżko.
-Nie jesteś pijana, prawda? - spytał cicho, uśmiechając się i sunąc nosem po mojej szyi. Zaśmiałam się, wplatając palce w jego włosy.
-Nie, dzisiaj nie - odpowiedziałam, przygryzając dolną wargę. W pewnym momencie poczułam jak jego dłoń ląduje pod moimi plecami, a palce znajdują się przy zapięciu mojego stanika.
-I nie powiesz już, że do czegoś cię nakłoniłem ani, że cię wykorzystałem? - kontynuował, drażniąc się ze mną i majstrując przy zapięciu.
-Nie - powtórzyłam, a z moich ust nie schodził uśmiech. W tej chwili chłopak odpiął mój stanik, zdejmując mi z ramiona jego ramiączka.
-To dobrze. - Uśmiechnął się, zdejmując go ze mnie, po czym zaczynając całować moją szyję. Jego dłoń powoli przysuwała się z brzucha, w kierunku moich piersi, co ponownie spowodowało dreszcze na moim ciele. Nie sądziłam, że zdobędę się na to właśnie dzisiaj. Tak cholernie niespodziewanie. Nie myślałam o tym, że mogę tego żałować. To mnie nie obchodziło. Zresztą, co miałam do stracenia? Jakkolwiek to zabrzmi - dziewictwa już na pewno nie. Jego pocałunki zaczęły schodzić coraz niżej. Wierzyć się nie chciało, że jeszcze dwie godziny temu się go po prostu wstydziłam.
Kiedy jego usta znajdowały się już przy moim podbrzuszu, miałam wrażenie, że za chwilę zacznę dyszeć, dosłownie. Znów ten nienaturalnie przyspieszony oddech i walące jak młotem serce. Położył dłonie na moich biodrach, jednocześnie wciąż całując moje ciało. Nie poznawałam samej siebie, ale chciałam, żeby już to zrobił, chciałam przejść do rzeczy.
-Justin, błagam cię - szepnęłam wręcz rozpaczliwie, dając mu do zrozumienia, że się niecierpliwie. Chłopak wsunął swoje palce pod moją bieliznę, zaczynając ją powoli zsuwać. Na nic innego nie czekałam. Po chwili nie miałam na sobie już zupełnie nic. Zabawne, że wcześniej wstydziłam się rozebrać do bielizny. Justin podniósł się, sprawiając, że nasze twarze znów znajdowały się na tej samej wysokości.
-Chanel - szepnął mi tuż przy uchu, trzymając dłonie na moich biodrach.
-Hm? - mruknęłam, przygryzając dolną wargę.
-Kocham cię - dodał, składając pojedyncze pocałunki na mojej szyi. Poczułam jak ogarnia mnie takie przyjemne ciepło. I nie chodziło już o podniecenie, chodziło o psychikę. Dwa słowa, a potrafiły wywołać tak cudowne uczucie.
-Ja ciebie też - szepnęłam, delikatnie uśmiechając się pod nosem. Szczerze mówiąc ja w tym wszystkim kompletnie zgubiłam głowę. Kompletnie zapomniałam o czymś tak ważnym, dobrze, że Justin nie był na tyle nierozważny. Szatyn podniósł się, sięgając po swoje spodnie leżące na podłodze. Dopiero po chwili zorientowałam się po co one mu były. Chłopak wyjął z nich gumkę, po czym sam zdjął z siebie bokserki. Czekałam na to. Czekałam na moment, kiedy w końcu to zrobimy. Kiedy założył prezerwatywę i położył się na mnie, wiedziałam, że teraz musi nastąpić już tylko jedno. Oplotłam go rękami, kładąc swoje dłonie na jego plecach.
-Gotowa? - szepnął do mojego ucha, dmuchając w nie swoich ciepłym, przyśpieszonym oddechem.
-Mhm - odparłam, przymykając powieki.
*
Obudziły mnie natarczywe promienie słoneczne wpadające do sypialni przez duże okno. Powoli otworzyłam powieki, przecierając dłonią zaspane oczy. Dopiero po chwili zaczęło docierać do mnie co się wczoraj wydarzyło. Spojrzałam na bok i zobaczyłam śpiącego, wtulonego we mnie Justina. Uśmiech niekontrolowanie wkradł się na moje usta. Nie żałowałam niczego. Kocham tego idiotę nad życie i byłabym idiotką żałując tego, co wydarzyło się w nocy.
Delikatnie wyswobodziłam się z jego objęć, wychodząc z łóżka i zbierając z podłogi swoje ubrania. Włożyłam na siebie jedynie bluzkę i majtki, chcąc iść do łazienki. Z tego co wczoraj zauważyłam łazienka jest zaraz naprzeciw sypialni, więc całe szczęście nie musiałam tak paradować po domu. Lekko uchyliłam drzwi, upewniając się, że żadnego z chłopaków nie ma w pobliżu, po czym szybko pobiegłam do łazienki, zamykając się w niej.
Położyłam ubrania na szafce i spojrzałam w lustro. Nie mogłam przestać uśmiechać się sama do siebie. Parsknęłam śmiechem, widząc w jakim stanie są moje włosy. Rozebrałam się, po czym poszłam wziąć szybki prysznic.

Wyszłam z łazienki, udając się z powrotem do sypialni. Justin właśnie ubierał spodnie. Uśmiechnęłam się, jednocześnie spuszczając głowę nieco zawstydzona.
-Dzień dobry, kochanie. - Uśmiechnął się, podchodząc do mnie. Chłopak objął mnie w talii, przyciągając do siebie i całując w usta. -Jak się spało? - spytał, odgarniając mokry kosmyk włosów z mojego policzka.
-Dobrze, a tobie? - spytałam, nie mogąc przestać się uśmiechać, kiedy na niego patrzyłam.
-A jak myślisz? - Uśmiechnął się, ponownie przyciągając mnie do siebie i całując.

Kiedy Justin poszedł do łazienki, ja zeszłam na dół sprawdzić czy chłopcy już wstali i pomóc im posprzątać. Z tego co pamiętam w salonie panował niezły burdel. Wchodząc do salonu od razu zauważyłam, że żaden z nich już nie spał. Conor leżał na kanapie, trzymając się za głowę, co zapewne oznaczało, że dopadł go kac, Mike sprzątał na stole, a Kevin wyrzucał do worka na śmieci puszki po piwie.
-Hej - powiedziałam, uśmiechając się.
-Hej piękna,jak się spało? - Zaśmiał się Kevin.
-A dobrze, dobrze. - Uśmiechnęłam się, odgarniając swoje włosy za ucho i podchodząc do chłopaków.
-Noo, nie wątpię - powiedział Mike, uśmiechając się cwanie, co pozostali od razu odwzajemnili.
-Em, to znaczy? - spytałam z uśmiechem, krzyżując ręce na piersi i patrząc na każdego z nich po kolei.
-Naprawdę nie dało się nie usłyszeć JAK BARDZO dobrze wam się spało - odpowiedział Mike, szczerząc się, a ja momentalnie poczułam jak moja twarz robi się cała czerwona. Czy oni właśnie zasugerowali..powiedzieli, że..słyszeli.
-O..mój Boże - całkiem niekontrolowanie wymsknęło mi się to z ust. Czułam, że zaraz zapadnę się pod ziemię.
-No właśnie ten tekst się często przewijał, na przemian z "Justin" - kontynuował szczerząc się. Jeśli miałabym wybrać najbardziej krępującą, a jednocześnie zabawną sytuację w moim życiu, to byłaby to właśnie ta.
-Ja naprawdę mam nadzieję, że moje łóżko wyszło z tego bez szwanku, wiesz lubię je - dodał, a z jego ust nie schodził ten uśmiech. Umierałam ze wstydu. Dosłownie.
-Wy..wy jesteście chorzy, Boże - powiedziałam, łapiąc się za czoło, na co wszyscy wybuchli śmiechem.
-No, ale wybaczamy wam, że obudziliście nas tymi waszymi jękami i krzykami w środku nocy - włączył się Conor. Czy oni wszyscy lubili sprawiać, że miałam ochotę zapaść się pod ziemię? Boże, nawet nie wyobrażacie sobie jak głupio mi teraz było. Nie wiedziałam, że byliśmy tak..głośno i nie sądziłam, że to aż tak będzie słychać na dole. Jezu, gdybym wiedziałam, to włożyłabym sobie poduszkę do buzi, byleby tylko się zamknąć.
-Chanel, zluzuj. - Zaśmiał się Mike, podchodząc do mnie. - Ludzka rzecz. Sądząc po waszych odgłosach było fajnie, więc nie masz co się zawstydzać - dodał, roztrzepując moje włosy i idąc w kierunku schodów.
-Bieber, uprzedzam, że jeśli ujebałeś mi łóżko, to masz dziesięć minut na wypranie go - krzyknął idąc do góry, a ja jedynie walnęłam się z zażenowaniem dłonią w czoło, uśmiechając się pod nosem.
*
Pożegnaliśmy się z chłopakami i pojechaliśmy do domu. Tyle, że do domu Justina. Bo póki co, to szczerze mówiąc nie wyobrażałam sobie wrócić do domu. Nie wiedziałam co powiem, co zrobię, ani jak zareaguje mama. Naprawdę nie chciałam jeszcze o tym myśleć. Usiadłam w salonie, w czasie kiedy Justin poszedł do kuchni zrobić coś do jedzenia. Przewijałam kanały w telewizorze, kiedy zauważyłam, że na telefon Justina, który zostawił na stole przyszedł esemes. I znów ta cholerna, niezdrowa ciekawość. Zerknęłam, czy Justin nie wraca z kuchni, po czym zabrałam iPhone'a ze stołu, sprawdzając na nadawcę esemesa. Emily. W tym momencie nie miałam już żadnych wątpliwości. Po prostu musiałam przeczytać tego esemesa.
Justin, już za tobą tęsknię. Kiedy znowu się widzimy?
Zagotowało się we mnie, ale nie złość była tu najgorsza. Nagle poczułam się jakbym dostała w twarz. Co ma znaczyć ten esemes? Kim ona dla niego jest do cholery? Siedziałam wpatrzona w jeden punkt, nie umiejąc poukładać sobie tego wszystkiego w głowie. W tym momencie do salonu wszedł Jus.
-Coś się stało? - spytał, widząc za pewno jaką minę mam. Nie odpowiedziałam. Nie umiałam wydusić z siebie słowa. - Chanel - dodał, podchodząc do mnie i kładąc mi dłoń na ramieniu.
-Zostaw mnie - warknęłam, wstając z kanapy i krzyżując ręce na piersi.
-Co się stało Chanel? - powtórzył nieco ostrzej, będąc wyraźnie zirytowany tym, że nie wiedział o co chodzi.
-Kim dla ciebie jest Emily? - spytałam w końcu. Jego mina wyrażała zdziwienie. Nie spodziewał się, że o nią spytam, co wywoływało u mnie jeszcze bardziej mieszane uczucia.
-Znajomą, ale dlaczego o nią w ogóle pytasz?
-Z każdą znajomą esemesujesz? Każda pisze, że za tobą tęskni? - warknęłam wściekła.
-Co...- zaczął, kompletnie nie wiedząc o czym mówię. W tym momencie spojrzał na swój odblokowany telefon leżący na stole. Wściekł się. Podszedł do mnie, łapiąc mnie za rękę.
-Czytałaś moje esemesy? - syknął, przyciągając mnie do siebie.
-Puszczaj, bo to boli! - powiedziałam, usiłując wyrwać się z jego uścisku.
-Zadałem ci pytanie. - Nie dał za wygraną, wciąż mocno mnie trzymając. Jak on mógł aż tak bardzo się zmieniać? Przecież to jest zupełnie inna osoba, nie ten sam słodki chłopak.
-I co z tego? Może dobrze zrobiłam, bo gdyby nie to, nie wiedziałabym w jak bliskich kontaktach jesteś z tą dziewczyną.
-Nigdy więcej tego nie rób - syknął, coraz mocniej zaciskając dłoń na mojej ręce. To bolało. Cholernie bolało.
-Puszczaj, bo to boli!
-Nie puszczę cię, póki nie przeprosisz.
-Ja mam cię przepraszać?! - wrzasnęłam. - To ty esemesujesz z tą zdzirą i jeszcze każesz mi cię przepraszać?! Chyba sobie kpisz!
-Nie podnoś na mnie głosu, nienawidzę tego. Zrozumiano?
-Będę robić co mi się podoba. Uważasz się za jakiegoś pieprzonego pana i władcę, nie pozwolę sobą pomiatać!
W tym momencie wydarzyło się coś, co chyba nie dotarło jeszcze do mnie samej. Złapałam się za policzek, w który przed chwilą uderzył mnie Justin.
-Mówiłem, żebyś nigdy nie podnosiła na mnie głosu - warknął, po czym wyszedł z salonu, udając się z powrotem do kuchni.
______________________________________________________________________
I'm back.
Wróciłam dla osób, które mnie o to prosiły i czekały, kocham was miśki moje <3
I drodzy hejterzy, zajmijcie się czymś pożytecznym. Jeśli coś wam się nie podoba, to po prawej stronie do góry macie taki ładny krzyżyk. Naciśnij go i wypierdalaj :)
Em, wydaję mi się, że rozdział jest dla was zaskoczeniem. Scena seksu jak i scena ostatnia. Co do tej pierwszej - jak dla mnie totalny spontan, nawet nie miałam tego w planach. Co do drugiej - kiedyś wspomniałam, że jedną z moich inspiracji jest teledysk i piosenka do didn't mean it - jasmine v, więc jesli ktoś go oglądał, to nie powinien być aż tak zszokowany :)
No i przepraszam za jakiekolwiek błędy - stylistyczne, literówki czy inne, nie mam sił już czytać tego drugi raz. Najwyżej ewentualne błędy poprawię jutro.

71 komentarzy:

  1. -Ten rozdział jest po prostu CUDOWNY. Szczerze to się Uzależniam od tego bloga. Kocham go jak i Ciebie.
    J-E-S-T-E-S W-I-E-L-K-A ♥
    Czekam na NN, mam nadzieję że już niedługo się ukaże ♡ Cieszę się że wróciłaś ♥♥♥ Jak możesz informuj mnie @Biigerr
    ~~~~~
    Dopiero zaczynam i chce zdobyć trochę czytelników.
    Ucieszyłby mnie twój komentarz ♥
    http://friendship-or-love-or-something-more.blogspot.com
    http://dangerous-meen.blogspot.com
    http://doyoulovemejustin.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Woooow
    Już nie mogę się doczekać następnego
    rozdziału :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Jacie!!! Wróciłaś i jesteś WIELKA podziwiam Cię i to bardzo :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Super, że wróciłaś!!!!!!!!!!
    Rozdział niesamowity!!
    Biedna Chanel nie wie, ze Jus ją zdradził ;(
    Jakim prawem ten dupek ją uderzył?!
    Czekam na następny rozdział ;)!
    Trzymaj się i nie przejmuj jakimiś głupimi hejtami ;)!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jej! super, że wróciłaś *-* a drugie opowiadanie też dalej będziesz pisać? :)

    OdpowiedzUsuń
  6. wróciłaś?! tak strasznie się ciesze! nie spodziewałam się tego, ani seksu ani sceny końocowej, jak justin mógł tak zrobić? znowu ją straci :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Uff jak dobrze, że jesteś ! <3 Gdybyś widziała mój zaciesz , gdy zobaczyłam, że dodałaś nowy rozdział, dłuuuuuugi rozdział xD
    Czytałam z wytrzeszczem oczu . Boski . Dużo się działo i wgl pełen namiętności ! Ahh , UWIELBIAM CIĘ <3333

    OdpowiedzUsuń
  8. dziękuję, że wróciłaś. Nawet sobie nie wyobrażasz jak się sczerzyłam do monitora widząc rozdział :D
    KOCHAM CIĘ <3

    OdpowiedzUsuń
  9. BARDZO SIĘ CIESZE, ŻE WRÓCIŁAŚ! <3
    rozdział jak zawsze super. Jestem ciekawa co teraz z nimi będzie? i czy ona się dowie co działo się, kiedy ona niczego nie świadoma była z jego kolegami na dole pod czas imprezy, a on na górze sie ''zabawiał''!??
    cóż czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę, że wróciłaś <3
    Rozdział ? Świetny ! Jestem ciekawa, co będzie dalej.
    Mam nadzieję, że szybko dodasz nowy rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  11. I to mi się podoba! Piątka :D
    Cieszę się, że olałaś hejterów! Właśnie to powinnaś zrobić już dawno. Skup się na pozytywnych osobach które Cię uwielbiają i czytają to opowiadanie - w tym ja! :D

    Rozdział świetny! Tyle emocji! I tak końcówka :O
    Zajebiste!

    Czekam na następny uh uh :D

    ana.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak świetnie że wróciłaś! <3
    Nigdy bym się nie spodziewała tego co się zdarzyło w tym rozdziale!
    Już się nie mogę doczekać co będzie dalej! :)
    Buziaki <3

    @NowSuitUp

    OdpowiedzUsuń
  13. Omg co tu sie dzieje ;) rozdzial rewelacyjny. Dziekuje, ze wrocilas ;) Piszesz najlepiej na swiecie!! Dobrze, ze tu zajrzalam, bo myslalam,ze odeszlas i juz nie wrocisz. Jeszcze raz dzuekuje za to, ze piszesz! Kocham Cię misiaczku ;D <33

    OdpowiedzUsuń
  14. Kiedy wrócisz do pisania rozdziałów na blogu o Justinie i Miley ? Czekamy tam na Cb ;c Tęsknimy ;c Kroi nam się serce jak widzimy że tu dodajesz posty w swoim wykonaniu a tam nie ;c ... BŁAGAM WRÓĆ TAM ! ... Masz talent nie olewaj tegoo ;c nie na darmo pisałaś tam 6ileś rozdziałów aby teraz to przerwać ;c ... Jesteśmy ciekawi co tam będzie nie pozwól nam odejść . Pisze w imieniu wszystkich czytelników tamtego bloga ;c WRÓĆ !!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  15. O BOŻE, O BOŻE NOWY ROZDZIAŁ!? NIE MOGĘ ODDYCHAĆ, A MOJE SERCE? STANĘŁO, POWAŻNIE.. OKEJ, ZABIERAM SIĘ ZA CZYTANIE. O BOŻE..DZIĘKUJĘ KOCHANIE, TO DLA MNIE BARDZO WAŻNE <3 KOCHAM CIĘ NO <3 (:

    OdpowiedzUsuń
  16. mr, cudowny rozdział a zakończenie jeszcze lepsze <3 Proszę o więcej takich scen jak w zakończeniu :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nareszcie :D Cudooo

    OdpowiedzUsuń
  18. super że wróciłaś :** super rozdział

    OdpowiedzUsuń
  19. O MÓJ BOŻE, TO JEST CUDOWNE.Jesteś wielka i cholernie się cieszę, że wróciłaś. Strasznie mnie zaskoczyłaś (z tą końcówką szczególnie), ale właśnie dlatego uwielbiam to opowiadanie. Czekam na następny :*


    http://poisoned--mind.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. nigdy nie sądziłam, że można uzależnić się od czytania... :D
    ale to jest po prostu boski. kocham cię *o*

    OdpowiedzUsuń
  21. O MÓJ BOŻE. PO PIERWSZE TO KOCHAM CIE KURWA TAK MOCNO ZA TO OPOWIADANIE, ŻE SOBIE TEGO NIE WYOBRAŻASZ. JUŻ MYŚLAŁAM, ŻE NIE WRÓCISZ, NAWET PŁAKAŁAM W NOCY ;_; a TU TAKA NIESPODZIANKA ASDFGHJKLKJHGFDSA BOZE, NIE OGARNIAM. KOCHAM CIE. O MATKO. TEN ROZDZIAŁ JEST KJDSKJFH JUSTIN TO DUPEK NO, JAK ON MÓGŁ JA TAK POTRAKTOWAĆ.. NIE MOGE SIE DOCZEKAĆ NN.

    OdpowiedzUsuń
  22. KOCHAM CIĘ ŻE WRÓCIŁAS A ROZDZIAŁ JDJCJXKDMALOSOD *-*

    OdpowiedzUsuń
  23. ja.. nie wiem co powiedzieć.. zszokowało mnie to,że dodałaś rozdział.. dziękuję Ci za to. jesteś moją inspiracją.. boże.. dziękuję.
    @jbsgirlonfire

    OdpowiedzUsuń
  24. dzięki Bogu ze wróciłaś! Kocham Cię! Sam rozdział jest zaskakujący i nieprzewidywalny co będzie w następnym?....o matko nie mogę się doczekać, jakaś kurwa masakra, ale to jest podniecające, tutaj Justin taki romantyczny a zarazem brutalny, wow! Tak tak tak hejterzy WYPIERDALAĆ!! aaaaaa i kocham Cię to tak żebyś pamiętała!!!@aniakomi

    OdpowiedzUsuń
  25. ohh my! zajebisty! kurde jdndsnknsks mam nadzieję, że ona będzie chciała popełnić sambójstwo. bo justin się załamie po tym. serio nooo. coś starsznego musi się stać dla niej! proszę proszę proszę! :D świetnie piszesz jhkdsa

    OdpowiedzUsuń
  26. Ajjj wróciłaś, rozdział zarąbisty :D trzymaj się kochana ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Jak ja się cieszę, że znów piszesz to opowiadanie, w pewnym momencie już na serio zwątpiłam ;)
    Co do rozdziału to bardzo świetny, zaskoczyła mnie Chanel, z tą swoją odwagą ;)
    Nie mogę się doczekać następnego rozdziału.
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  28. świetny rozdział :)
    nie mogę uwierzyć w to co zrobił Justin. On jest bipolarny ;/
    Najpierw wyznaje jej miłolść a później uderza bo na niego podniosła głos...
    czekam na następny jestem ciekawa czy Chanel mu tak szybko wybaczy czy też będzie musiał się postarać :)

    OdpowiedzUsuń
  29. aww kochana dziekuje ze wrocilas <3 tak strasznie tesknilam.. rycze jak glupia ze sobie poradzilas z hejterami i znowu tu jestes <3 xxx

    OdpowiedzUsuń
  30. kxdjbasedctbwkuebcnyd *_______________* dobrze, że wróciłaś! <3

    co do rozdziału... OMG! to było takie... brak słów po prostu, ale... Justin zaczyna mnie coraz bardziej przerażać ;<

    @saaalvame

    OdpowiedzUsuń
  31. booski rozdzial poza tym *.* juz ni moge sie doczekac nastepnego !! ^_^

    OdpowiedzUsuń
  32. jak ja się ciesze, że wróciłaś ;)
    Wspaniały rozdział <33
    czekam na nn
    + zapraszam do mnie http://i-will-give-you-everything.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  33. O ja, nawet nie masz pojecia jak sie ciesze ze wrocilas <3 :D
    Codziennie zagladalam na bloga i liczylam ze wrocisz. Masz wielki talent, wszystko co piszesz az chce sie czytac mega <3 Dziekuje bardzo, ze wrocilas bo wiele ludzi uszczesliwilas.

    OdpowiedzUsuń
  34. Piekny rozdzial, az sie poplakalam. Dziekuje ze wrocilas ;*

    OdpowiedzUsuń
  35. Jejciu! *___________________*
    Rozdział jest Cudowny! A to, że wróciłaś potęguje jego Zajebistość! I ogólnie ten rozdział wywołał na mnie tyle emocji, że haha wciąż jestem w lekkim szoku!
    Dziękuje, że wróciłaś, Życzę Ci dużo weny, a także udanych wakacji! ;3

    OdpowiedzUsuń
  36. nie spodziewałam się tego, cudowne, naprawdę. oby tak dalej. czekałam i wiedziałam, że do nas wrócisz. wiedziałam. kochamy Cię i Twoje opowiadanie. proszę, szybko dodaj nowy rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  37. Super rozdzial <3
    Prosze Cie szybko dodaj nastepny.
    Kochamy Cie i ciesze sie bardzo ze wrocilas.

    OdpowiedzUsuń
  38. Jejku co dziennie sprawdzałam czy odblokowałaś bloga:) I w końcu jest ale się cieszę kocham cię<333 Czytanie tego pozwoliło mi choć na chwilę przestać się użalać nad swoim życiem:) DZIĘKUJĘ!

    OdpowiedzUsuń
  39. Przeczytalam wszystkie rozdzialy, uwielbiam to. Jestin jest mega skurwielem, nie moge doczekac sie az Chanel dowie sie ze Justin zdradzil ja z ta suka Emily, i wogule nie jest mu przykro ani glupio z tego powodu.Jaki z niego huj -.- Kiedy kolejny?:D

    OdpowiedzUsuń
  40. odblokowałaś... *.*

    zabieram się zaraz za czytanie, pewnie super jak zawsze c:

    OdpowiedzUsuń
  41. jak zobaczył ROZDZIAŁ 25 to normalnie.. PRAWIE RYCZAŁAM. Kocham CIę.

    < 3

    OdpowiedzUsuń
  42. JEZUS, MARIA, BOŻE! KOCHAM TEN ROZDZIAŁ! ASDFGHJKL! DZIĘKUJĘ, ŻE WRÓCIŁAŚ, KOCHAM CIĘ!

    OdpowiedzUsuń
  43. Wchodzę na Twojego bloga, jak zawsze, a tu bum... NOWY ROZDZIAŁ! Nawet nie masz pojęcia jak się cieszę ncbhuvgfbgwhcvbywghvtwygqtywe <3 Kocham, kocham, kocham, kocham, kocham, kocham, kocham I JESZCZE RAZ KOCHAM CIĘ <3
    Co do rozdziału to.... zaskoczyłaś mnie... chyba jak zawsze xD ale szczerze? Chanel jest głupia, ale ja na jej miejscu zachowywałabym się chyba tak samo... teraz np. z naszej perspektywy to wydaję się głupie, bo to oczywiste, że on jej nie kocha... i w ogóle ja piszę chyba jakieś głupoty, bo tak się cieszę xD bdhfbhfhae muszę ochłonąć lol xD
    KOCHAM CIĘ <3
    i płaczę, bo wróciłaś :")
    @officialcysia
    DZIĘKUJĘ!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. + zapraszam do siebie https://how-to-love-jb.blogspot.com/ <3 KC

      Usuń
  44. OMG Kocham Cie. Niesamowicie piszesz i to jest jedno z najlepszych opowiadan jakie czytalam
    czekam na nastepny rozdzial. :-D <3

    OdpowiedzUsuń
  45. jeju, jaki cudowny rozdział! nie spodziewałam się takiego obrotu akcji. tak zżera mnie ciekawość co Jus tak naprawdę czuje, czy udaje, czy nie wie co to miłość.. uwielbiam to opowiadanie! <3 dziękuję, że wróciłaś. :* z niecierpliwością czekam na nn!

    OdpowiedzUsuń
  46. JAKI ZAJEBISTY !
    Jakoś nie spodziewałam się tego że Justin ją uderzy , wiedziałam że jest wybuchowy ale nie do tego stopnia ! I okazuje się że Cher miała rację .. co za dupek i jeszcze ją zdradził.! -,-
    A co do Twojego bloga jest ahfmdbdjskdbdkek .
    Nie mogę się doczekać następnego. <3
    @JustinBear_Swag

    OdpowiedzUsuń
  47. aww cudowny! kocham cię kocham cię kocham cię!

    OdpowiedzUsuń
  48. jezus dziekuję że wróciłaś !
    rozdział jest świetny <3
    dobrze , że nie przejęłaś się hejterami !
    dziekuje dziekuje dziekuje ;*

    OdpowiedzUsuń
  49. Nawet nie masz pojęcia jak się cieszę, że wróciłaś... Kocham ten blog, to opowiadanie... Z niecierpliwością czekam na nn :)))

    OdpowiedzUsuń
  50. Yaay jak sie cieszee zs wrocilas
    Kochcm <3

    OdpowiedzUsuń
  51. ozeszkurwajapierdole ale mi brakowało ciebie jak i tego bloga ... BOSZ DZIĘKUJE CI ŻE WRÓCIŁAŚ !!! KOCHAM CIĘ <3

    OdpowiedzUsuń
  52. Zajebisty *___*
    Czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  53. Cudowne *-*
    Nawet nie wiesz jako cholernie się cieszę, że wróciłaś.
    Rozdział po prostu genialne i naprawdę zaskoczył mnie.
    W ogóle to w tym pokoju co Channel zrobiła i później z chłopakami XD
    Ostatni scena - oglądałam z tysiąc razy zwiastun (jest genialny) i niby wiedziałam, że raczej będą takie przypadki, że ją uderzy czy coś, ale serio tego się nie spodziewałam, że zrobi to teraz.
    Jestem ciekawa co Channel zrobi i jak dalej to wszystko się potoczy.
    Czekam na nn<3

    OdpowiedzUsuń
  54. Dziękujemy, dziekujemy, dziękujemy ze wróciłas !!!! Nawet nie wiesz jak bardzo sie cieszę ze znowu moge to czytać ;-) Dziękujemy Ci bardzo naprawdę !!! Czekamy na następny z niecierpliwością <33

    OdpowiedzUsuń
  55. Cudny rozdział ale przeczytaj ostatni rozdział tej dziewczyny nie chcący na niego trafiłam :
    http://justinandkalsey.bloblo.pl/

    OdpowiedzUsuń
  56. Boze wgl sie tego nie spodziewałam.. jak on mógł ja uderzyć po takiej nocy...:(
    kocham to opowiadanie! nie przejmuj sie tym debilami co nie maja co robić w domu i zatruwają komuś innemu życie.
    Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  57. Kurde, kurde, kurde <333 !
    Zajebiste ;]]

    OdpowiedzUsuń
  58. Jezu dziękuję że jednak będziesz pisać to opowiadanie! Kocham cię normalnie! Bardzobardzobardzobardzo ci za to dziękuję :)))niemogę doczekać się kolejnego rozdziału xx trzymaj się

    OdpowiedzUsuń
  59. Jezu jezu kocham Cię.normalnie!!!! Tylko powiedz mi dlaczego na chwilę zrobiłaś "tylko dla zaproszonych" ???? :<< ja pisalam z anonima i nie było mnie na tej liście tak się przestraszylam że aż sobie konto zrobiłam ale pisze z komórki i nie zdążyłam się jeszcze zalogowac ale już pod następnym pisze z mojego konta żeby być bezpieczna! TAK SIE CIESZE ZE JUZ ODBLOKOWALAS!!!! Rozdział jest przecudny, uwielbiam TE sceny (ale że mnie zboczuch wiem) suuper opisalas! Szkoda tylko że nie opisalas tego szczytowego momentu! :< liczę na Ciebie w następnych rozdziałach! Uwielbiam ten blog uwielbiam, a jeśli chodzi.o koniec to mam nadzieję że jakoś się pogodzą (może właśnie tak? :D no wiesz....) hehe bo nie chce ich pokluconyc. No może bardziej sie rozpisze następnym razem! KOCHAAAAAM TEN BLOG KOCHANA I NIE OPUSZCZAJ MNIE JUZ NIGDY WIĘCEJ KOCHAM CIĘ <333333333
    Julka ;*

    OdpowiedzUsuń
  60. Świetny blog. Zapraszam na mojego bloga:
    http://justinpamelalove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  61. Zajebisty blog :) Zapraszam na mojego http://first-meeting-room94.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  62. WRÓCIŁAŚ, TAK!! BOŻE, KOCHAM TEGO BLOGA!! KIEDY NASTĘPNY ROZDZIAŁ??

    OdpowiedzUsuń
  63. Kocham cie xoxo

    OdpowiedzUsuń
  64. Wczoraj zaczęłam czytać, i jestem dopiero tutaj ;))
    JAK MÓGŁ TEN DUPEK JĄ UDERZYĆ;c

    OdpowiedzUsuń
  65. Nie wiem co mam napisać jestem w szoku jak on mógł ją uderzyć

    OdpowiedzUsuń