czwartek, 28 marca 2013

Rozdział 19.


Usiadłam na fotel, nie mogąc oderwać wzroku od karteczki. W kółko czytałam te słowa. Mózg powtarzał mi, jak bardzo te słowa są nieprawdziwe, a serce jak na złość zaczynało bić szybciej i sprawiało, że ogarniało mnie to, w pewien sposób, ciepło. Dlaczego on nie mógł tak po prostu dać mi świętego spokoju? Znaleźć sobie innej naiwnej laski, która nabierze się na te jego wszystkie miłe słówka? Duma mu na to nie pozwala? Jestem pierwszą, która od niego odeszła? Nie wiem i szczerze mówiąc mało mnie to obchodzi. Zgniotłam karteczkę w dłoni, wyrzucając ją. Spojrzałam na te cholerne kwiaty. Były prześliczne – niestety. Chyba możecie wyobrazić sobie jak pięknie wyglądało piętnaście bukietów czerwonych róż. Jedno było pewne – nie mogłam ich sobie zostawić. Westchnęłam cicho, zastanawiając się co z nimi zrobić. Usiadłam na kanapie, wyjmując z kieszeni telefon i wybierając numer Cher.
-Halo? – usłyszałam po chwili i wzięłam głęboki oddech.
-Hej, jesteś zajęta? – spytałam nieco niepewnie, nie odrywając wzroku od kwiatów.
-Hej. No w sumie to nie, a coś się stało?
-Nie no, nic, po prostu…mogłabyś do mnie wpaść?
-Jasne, nie mam nic lepszego do roboty, więc czemu nie. Ale na pewno nic się nie stało? Tak bez powodu byś chyba nie zadzwoniła.
-Naprawdę nic. – Westchnęłam, wstając. – Potrzebuję po prostu porady, jeśli masz czas – dodałam, podchodząc do kwiatów. Wzięłam jeden z bukietów do ręki i przysunęłam go do twarzy, wąchając. Pachniały tak samo cudownie jak i wyglądały.
-Okej, za jakieś pół godziny będę, do zobaczenia.
-Do zobaczenia – odpowiedziałam, naciskając czerwoną słuchawkę i kładąc telefon na komodę.
*
-O mój Boże, napadłaś na kwiaciarnię? – Dziewczyna weszła do salonu, wpatrując się w kwiaty i podchodząc do nich. Przewróciłam oczami, siadając na bocznym oparciu kanapy i opadając na nią.
-Przysłał mi je – odparłam i westchnęłam, kładąc dłonie na swoim brzuchu.
-Kto? – spytała zdezorientowana, wąchając róże. –Justin? – dodała po chwili i odwróciła się od razu w moim kierunku.
-Bingo – odparłam i przyłożyłam sobie poduszkę do twarzy. – Niech on sobie da spokój, nie dociera do niego, że nie chcę mieć z nim już nic wspólnego? To takie ciężkie do pojęcia?
-Kiedy ci je przysłał? – spytała, siadając obok na fotelu.
-No dzisiaj.
-Są piękne. – Wzruszyła ramionami, a ja zabrałam poduszkę z twarzy i dosłownie skarciłam ją wzrokiem.
-Są okropne, bo od niego – powiedziałam oschle, podnosząc się trochę i siadając. Wtuliłam poduszkę w swój brzuch, biorąc głęboki oddech.
-To co z nimi robimy? –Spojrzała na mnie uważnie, a ja szczerze mówiąc nie miałam pojęcia co odpowiedzieć.
-Właśnie o to chciałam się ciebie poradzić.
-Według mnie powinnaś je wyrzucić, ale to twoja decyzja.
-Myślisz? To znaczy też o tym myślałam, ale z drugiej strony strasznie szkoda mi niszczyć tak piękne kwiaty.
-Ja bym tak zrobiła. Chanel, kwiatki jak kwiatki. – Uśmiechnęła się, siadając po turecku i patrząc na mnie.
Przygryzłam dolną wargę, patrząc na chwilę na róże. 
-Masz rację. Nic specjalnego, a nie mam zamiaru trzymać nic co jest od niego. Wyrzucę je – powiedziałam jakby z „dumą” w głosie. Cieszyłam się w pewnym sensie, że jestem na tyle „silna”, że potrafię to zrobić.
-Jestem z ciebie dumna – powiedziała, na co obie się zaśmiałyśmy. Uśmiechałam się, chociaż tak naprawdę to mnie cholernie bolało. Chcąc nie chcąc musiałam przyznać, że się w nim zakochałam i tak naprawdę marzyłam o tym, żeby go przytulić. Dobrze wiedziałam, że nie mogę się złamać, chociaż często miałam chwile słabości, kiedy chciałam znów mu wybaczyć. Wstałam z kanapy, czując jak lekko kręci mi się w głowie. Złapałam się oparcia kanapy, z powrotem na nią siadając.
-Źle się czujesz? – spytała Cher, patrząc na mnie uważnie.
-Nie, tylko trochę mi się w głowie kręci. – Pokręciłam głową, trzymając dłoń na czole.
-A może ty w ciąży jesteś? – powiedziała niepewnie, a ja parsknęłam śmiechem.
-Ta, chyba niepokalane poczęcie. – Zaśmiałam się, a dziewczyna spojrzała na mnie w sposób „przypomnij sobie”.  Całkiem zapomniałam, że spałam z Justinem. Chociaż nie wiem czy można zapomnieć czegoś, czego się nie pamięta…jakkolwiek pokręcenie to brzmi.  – Jezu, zupełnie o tym nie pomyślałam – odparłam po chwili, przygryzając dolną wargę. – Ale to i tak głupota. Już ci coś mówiłam na ten temat, więc nie ma co w ogóle wymyślać takie idiotyczne spekulacje.
-A jesteś tego taka pewna? Wiesz, on jest nieprzewidywalny, może…
-Cher, błagam cię. Jest dupkiem, ale nie idiotą. Zresztą, skończmy w ogóle ten idiotyczny temat. – Pokręciłam głową, wstając ponownie i podchodząc do szafki.  – Pomóż mi lepiej to wszystko wyrzucić – dodałam, biorąc do ręki dwa bukiety róż i udając się w kierunku wyjścia. Cher jedynie westchnęła cicho, biorąc ze mnie przykład.
Wyszłam na zewnątrz, podchodząc do małego kontenera na śmieci, stojącego przy bramie i otworzyłam go, wrzucając do niego pierwsze dwa bukiety. Podniosłam głowę, dopiero teraz orientując się, że Justin stoi przy swoim samochodzie przy swoim garażu i mi się przygląda. To był ten moment, kiedy mogłam się „zemścić” i pokazać mu, że nie ma już nade mną władzy, używając swoich sztuczek. Uśmiechnęłam się do niego w sposób maksymalnie ironiczny i w jeszcze bardziej sarkastyczny sposób mu pomachałam. Wiedziałam, że widział jak wyrzucam kwiaty od niego i czułam tą cholerną satysfakcję. Po chwili odwróciłam się, wracając do domu, chcąc iść po kolejne kwiaty. W drzwiach minęłam się z Cher, trzymającą dwa bukiety róż, które już za chwili wylądowały w śmietniku.
Wyrzucając ostatnią „kolejkę”, zobaczyłam, że Justin stoi przy bramie mojego domu. Zawahałam się, jednak nie chciałam się cofać. Nie „zdejmując” z twarzy dumnej miny, kompletnie nie zwracając na niego uwagi, wrzuciłam do kosza kwiaty.
-Mogę przysyłać je nawet codziennie. – Usłyszałam za sobą ten cichy, lekko zachrypnięty głos, który doprowadzał mnie do ciarek. „Chanel, nie ulegnij” – powiedziałam sobie w myśli i zacisnęłam zęby, odwracając się w jego kierunku. Trzymał dłonie w kieszeni, patrząc na mnie swoimi czekoladowymi oczami.
-Nie dzięki, nie będzie mi się chciało ciągle ich wyrzucać. – Parsknęłam ironicznym śmiechem, chcąc odejść, jednak chłopak złapał mnie za nadgarstek, z powrotem odwracając mnie w swoim kierunku. Ten okropny moment, kiedy nawiązuję z nim kontakt wzrokowy i tracę zdolność racjonalnego myślenia.
-Chanel , to, że wyrzucisz kwiaty ode mnie, nie sprawi, że się poddam. Nie żartuję, mogę przysyłać je nawet codziennie. Zależy mi na tobie, rozumiesz? – powiedział tak cicho, że niemal szeptem i położył dłoń na moim policzku. Tak bardzo chciałam go przytulić.
-Nie rozśmieszaj mnie – powiedziałam oschle, zdejmując jego dłoń ze swojej twarzy. – Tobie nie zależy na nikomu. Jesteś pierdolonym egoistą, który nie liczy się z nikim – dodałam, odsuwając się od niego i krzyżując ręce na piersi.
-Wiesz co? Może masz rację. Zawsze taki byłem i dlatego tak dziwnie się teraz czuję. Jesteś pierwszą dziewczyną, na której mi zależy – powiedział, znów robiąc krok w moim kierunku i zmniejszając odległość między nami. – Tak naprawdę – dodał, patrząc mnie głęboko w oczy.
„Proszę cię, bądź nieugięta” – pomyślałam i „otrząsnęłam” się.
-Proponuję aktorstwo, zrobisz wielką karierę, Oscar jest twój – powiedziałam z ironią. –I daj sobie spokój, bo poszłam po rozum do głowy – dodałam.
-A co jeśli powiem, że się w tobie zakochałem? – szepnął.
-Zabiję cię śmiechem. A teraz daj sobie spokój, bo nie mam ani czasu ani ochoty z tobą rozmawiać. – Parsknęłam  i szybkim krokiem odeszłam. Nie odwracając się nawet na moment, weszłam do domu i trzasnęłam za sobą drzwiami. Nie wytrzymałam i po raz kolejny z jego powodu się rozpłakałam.
-Chanel, co się stało? – Cher od razu do mnie podeszła, przytulając mnie.
-Dlaczego on nie przestanie mącić mi w głowie? – powiedziałam przez łzy, wtulając się w dziewczynę.
*
Było już po dwudziestej, a rodziców wciąż nie było. Szczerze mówiąc średnio mi to przeszkadzało, bo nie miałam ochoty odpowiadać na pytania mamy „Co się stało?” Cher nie chciała mnie zostawiać, bo ciągle płakałam, ale w końcu namówiłam ją, że się jakoś ogarnę i że może wracać.
Nie ogarnęłam się. Siedziałam jak idiotka na kanapie, z czerwonymi od płaczu oczami. Ta sytuacja była dla mnie okropna. Kochałam go, a on tak bardzo mnie ranił. Chciałam o nim zapomnieć, ale on mi na to nie pozwalał.  Czułam się coraz gorzej – psychicznie i fizycznie. Wykańczałam się. Ciągle byłam osłabiona, sama nie wiedząc dlaczego.
W pewnym momencie usłyszałam pukanie do drzwi. Nie miałam pojęcia kto to może być, w końcu rodzice by nie pukali. Zeszłam z kanapy, naciągając swoją bluzkę i udając się do przedpokoju. Stanęłam na palcach, zaglądając przez judasz, chcąc sprawdzić kto to. W tym momencie moje serce przyspieszyło do maksimum. On oszalał? Czego on do cholery ode mnie chce? I jak on może przychodzić do mojego domu? Przecież gdyby moi rodzice by go zobaczyli to byłabym martwa. Nie miałam pojęcia co robić. Serce waliło mi jak oszalałe. Otworzyć? W końcu przełamałam się i nacisnęłam na klamkę, otwierając lekko drzwi. To, co wydarzyło się dosłownie sekundę później było dla mnie szokiem. Nie zdążyłam wypowiedzieć nawet słowa, kiedy Justin zrobił dwa kroki do przodu, wchodząc tym samym do domu i zamknął nogą drzwi, po czym położył dłonie na moją twarz i niespodziewanie niemal wpił się w moje usta, całując mnie. Szok, jaki przeżyłam był nie do opisania. Nie mam nawet pojęcia dlaczego odwzajemniłam ten pocałunek…Chyba za bardzo tęskniłam za jego ustami, by to przerwać.
Dopiero po chwili odsunęłam się od niego, nie mogą nawet wypowiedzieć słowa. Wpatrywałam się w niego zszokowana.
-Co…ty…w ogóle… - zaczęłam dukać jak idiotka. – Nigdy więcej tego nie rób – dodałam po chwili, uspokajając swój głos. – I wyjdź stąd.
Justin oblizał wargi, podchodząc mnie jeszcze bliżej.
-Nie odepchnęłaś mnie, czyli coś do mnie czujesz i nie wmówisz mi, że jest inaczej – powiedział pewien siebie i złapał moje nadgarstki.
-Bo byłam w szoku, wpakowałeś mi się bezczelnie do domu i zacząłeś mnie całować. – Parsknęłam z ironią. – I powiedziałam, żebyś wyszedł. Najpierw włamałeś się przez okno, a teraz nie proszony tutaj wszedłeś – dodałam oschle.
-Nie wyjdę stąd, póki nie sprawię, że mi wybaczysz. Powiedz tylko, co mam zrobić. Mam cię błagać na kolanach? – spytał, patrząc mi prosto w oczy, a ja po raz kolejny parsknęłam ironicznym śmiechem. –Dobrze, mogę to zrobić – dodał i uklęknął przede mną.  Wiecie jak się wtedy poczułam? Niesamowicie. Jakby jemu naprawdę na mnie zależało. On tak po prostu uklęknął, prosząc, żebym mu wybaczyła. To była najsłodsza rzecz, jaką kiedykolwiek zrobił dla mnie chłopak. Ale najgorsze w tym było to…że wiedziałam, że to tylko gra i nic z tego co mówi i robi nie jest prawdziwe. Powstrzymując łzy, wyrwałam swoje nadgarstki, robiąc krok w tył.
-Wstawaj i nie rób z siebie idioty – warknęłam oschle, zakładając ręce na piersi. – Myślisz, że się na to nabiorę? – dodałam, odwracając wzrok. Chłopak wstał, podchodząc do mnie.
-Wiesz, że nie odpuszczę. Oboje o tym wiemy. Jutro znów przyślę ci kwiaty, jeszcze więcej. Będę przychodził do ciebie codziennie i mogę nawet codziennie przed tobą klękać i błagać cię na kolanach – mówił, patrząc mi głęboko w oczy. – A wiesz dlaczego? – dodał, wręcz szepcząc. – Bo cię kocham. – W tym momencie poczułam, jak ogarnia mnie „ciepło”, mój mózg analizował jego słowa i wysyłał chyba sygnały do serca, sprawiając, że było ono coraz szybciej.
-Jak możesz to robić? Kłamać mi prosto w oczy? – powiedziałam cicho, łamiącym się głosem, patrząc prosto w jego czekoladowe oczy.
-Zrozum, że nie kłamię – szepnął, odgarniając kosmyk włosów z mojej twarzy. Od razu się odsunęłam, czując, że łzy gromadzą się w moich oczach. Tak bardzo nie chciałam mu ich pokazać.
-Przestań do cholery mi to robić!- prawie krzyknęłam. – Jeżeli chciałeś mnie zranić to już to zrobiłeś, a teraz daj mi święty spokój! – Odwróciłam się, patrząc na niego z pogardą.
-Chanel…- zaczął, ale nie dałam mu skończyć.
-Zniknij z mojego życia, to takie kurwa trudne?! – wrzasnęłam, stojąc naprzeciw niego. W tym momencie poczułam jak robi mi się ciemno przed oczami i powoli tracę kontrolę nad ciałem. Nie wiem nawet w którym momencie straciłam przytomność .
*Gdyby nie fakt, że Justin złapał Chanel, dziewczyna mdlejąc upadłaby na podłogę. *
Mam nadzieję, że podoba wam się rozdział. Coś się dzieje, więc nie jest nudno. Zapewne zaraz zaczną się spekulacje odnośnie powodu osłabienia i omdlenia Chanel, ale to już pozostawiam waszej własnej sugestii, oczywiście do następnego rozdziału J
Niektóre z was, które nie jechały na koncert pisały wcześniej, żebym opisała jak było. Wydaję mi się, że nie ma sensu się rozpisywać, bo akcja z serduszkami, nasza piosenka „All you gotta do is SWAG SWAG SWAG SWAG SWAG” i wzruszenie Justina przy Believe są wam już dobrze znane, więc powiem jedynie – najpiękniejszy i najbardziej magiczny dzień w moim życiu <3
Kocham Was <3

41 komentarzy:

  1. Kocham, kocham, kocham <3 Piękny rozdział! Jestem pewna, że gdy Bóg rozdawał talenty pisarskie Ty stałaś na początku kolejki :* Mam nadzieję, że Chanel wybaczy Justinowi, bo on ją naprawdę kocha z resztą ona go też! to musi być love forever <3 Już nie mogę się doczekać następnego!

    OdpowiedzUsuń
  2. Boooskieee < 333; ** ale mam nadzieje ze Justin już sobie nie robi jaj z Chanel i że naprawdę ją kochaa ... a rozdział piekny : DD

    OdpowiedzUsuń
  3. boże *-* mam nadzieję, że Justin nie okłamał jej z tym że ją kocha bo jeśli kocha ją naprawdę to dalsza część tego opowiadania będzie cudowna! już teraz szybko pisz nowy bo nie mogę się doczekać :) !!!

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja będę odmienna. Mam nadzieję, że on kłamie, bo kiedy czytam takie opowiadania i Justin się zakochuje to zaczynam się nudzić. Choć pewnie u Ciebie i tak jest to niemożliwe. Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział świetny... mam nadzieje że następny bd szybko.!

    Zazdroszeczę ci że mogłaś zobaczyć Justina.!

    Zapraszam na swój blog:
    http://flame-of--love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. booooże jaki Justin jest słodki *.*

    OdpowiedzUsuń
  7. Zarąbisty nie mogę się doczekać następnego ;)) @sabinkaxo

    OdpowiedzUsuń
  8. OMG EXTRA!!!!! CZEKAM NA NOWY ROZDZIAŁ :D Pisz szyyyybko :D
    Pewnie zemdlała bo jest w ciąży xd

    OdpowiedzUsuń
  9. JEEEEEEEEEEZUUUUUUUUU. *_____*
    On ją na serio kocha. Ona go z resztą też, mam nadzieję, że mu wybaczy i mam równie nadzieję, że Justin jej zwnou nie zrani. Jakie to słodkie jak uklęknął przed nią. Aż poczułam motylki w brzuchu, hahahahahaa. Masz wielki talent. Czekam na następny. <3333333333333

    OdpowiedzUsuń
  10. ...świetny *-*

    OdpowiedzUsuń
  11. 1.ona jest w... ciąży? :OO
    2. Nie kumam czy on ją teraz oszukuje czy mówi prawdę. Chyba sam ON już nie wie.
    3. ONA JEST W CIĄŻY :OOO
    cudowny rozdział. serio! pisz nn bo nie mogę się doczekać.!

    OdpowiedzUsuń
  12. 1.Ja sądzę że on jej JESZCZE nie kocha :D
    2. i w ciąży też raczej nie jest bo myślę, że to nie tego typu opowiadanie miałobyć. Ale to tylko moje spekulacje. Pisz kolejny szybko! Nie mogę się doczekać!

    OdpowiedzUsuń
  13. tez mi sie nie wydaje zeby w ciązy była hmm chociaz?? ee nie xDMoże anemia czy cos? na to bardziej stawiam chyba ze cos bardziej poważnego. Matka sie bedzie do niej pruła bo Justina zobaczy? kuźwaaa, mi sie te sytuacje bd po nocach sniły i bd myślała nad różnymi przypadkami, a ty i tak mnie zaskoczysz xD Nie no ale w ciązy to nie bd cooo???? ;P

    OdpowiedzUsuń
  14. Jejku, rozdział jest niesamowity, dużo się dzieje. Te kwiaty i Justin, który próbuje jej przemówić do rozsądku, żeby wróciła do niego, to takie słodkie. Cóż może ona jest w ciąży, albo jej organizm wywołuje takie rzeczy, że może jej się wydawać, że jest w ciąży i ma objawy typu :kręci się jej w głowie itp. ale tak na prawdę nie jest w ciąży. Mam nadzieję, że Justin mówił serio, że się w niej zakochał. Ciekawi mnie to czy główna bohaterka mu wybaczy i czy zmienił się. ;D Proszę dodaj szybko rozdział :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Ona nie może być w ciąży, no bo jak? Chyba używał gumek,co nie? Ten rozdział jest chyba tym najlepszym z tych wszystkich. Nie wiem dlaczego, ale jak go czytam, to po prostu grhfjnghui. Ja już sama nie wiem czy on kłamie czy nie, mówiąc że ją kocha. Ale mi się na razie wydaje, że on gra. Takie moje zdanie. Jestem strasznie ciekawa czy ona mu wybaczy i co będzie dalej. Nie mogę się doczekać nowego <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, że używał gumek, nie oznacza, że Chanel nie może być w ciąży... Ludzie... :/

      Usuń
  16. jeeeej <3 jaki słodki rozdział! ;3 zakochałam się w nim po prostu <333 kocham to, jak piszesz! :) już nie mogę się doczekać NN i... zastanawia mnie czemu Channel zemdlała ;O mam nadzieję, że dowiem się tego jak najszybciej :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Dziewczyno, ty nawet nie zdajesz sobie sprawy, jaką ty mi radość sprawiasz dodając nowy rozdział na tym blogu. :) Teraz to wszystko jest takie poplątane, że już sama nie wiem, czy on kłamie, czy mówi prawdę. Tak się uparł na Chanel, że to szok normalnie. Ja na jego miejscu już dawno bym sobie dała siana, bo inne laski też na niego lecą, także więc ma co do ru.cha.nia. Ale nie... On chce Chanel i koniec, kropka. Hahaha. Kocham to opowiadanie i czekam na nowy rozdział. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. słodki Justin=słodki rozdział! jestem bardzo ciekawe czy on tak na serio czy nie... na początku myślałam,że on kłamie, ale teraz już się pogubiłam i nie wiem.a co do
    Chanel to wow, ta to ma silną wolę.ja bym się pewnie ugięła i mu wybaczyła :) no i zagadka jest również to: czy jest w ciąży? z jednej strony to nie chcę aby była, ale tak z drugiej strony Justinn byłby fajnym tatusiem, przynajmniej taką mam nadzieję(oczywiście na początku pewnie nie zaakceptował by dziecka).
    ps.czekam niecierpliwieee na nn

    OdpowiedzUsuń
  19. KZXMXNXJKS *-* NEXTTT

    OdpowiedzUsuń
  20. zakochałam się w tym opowiadaniu. jest po prostu cudowne. takie inne <3 nie wiem szczerze mówiąc, czy justin nadal gra, czy naprawdę coś do niej poczuł, ale chyba jednak coś się w nim zmieniło i na prawdę nie mogę się doczekać, kiedy opiszesz jego uczucia. czekam na następny <3 / @swaggiepassie

    OdpowiedzUsuń
  21. On naprawdę ją kocha ??
    Przecudowny rozdział <3
    Czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  22. Kocham cię za to jak piszesz:D ale już kiedyś o tym wspominałam , niesamowite jak Justin kłamie. chyba, że to naprawdę miłość.. ale. eh poczekamy zobaczymy :)
    imaginary13

    OdpowiedzUsuń
  23. CUDOWNE:D Ja to kocham <3 Zastanawia mnie czy on kłamie czy naprawdę coś do niej poczuł xd W ogóle ciekawa Jestem dlaczego Channel zemdlała ;) Genialny rozdział:)
    Czekam na nn<3

    OdpowiedzUsuń
  24. OMFG *.*
    Justin na prawde ją kocha..? myślę że tak ;3
    Chanel jest w ciąży....? wolała bym żeby nie ;D
    Ciekawe czy mu wybaczy..
    Już nie moge się doczekać jak napiszesz oczkami Justina ; )
    Czekam na nn;*
    Kocham Cię <3

    OdpowiedzUsuń
  25. Super rozdział, też czekam na następny. I myślę tak samo jak ktoś powyżej, że on jej jeszcze nie kocha, ale to się zmieni. I naprawdę mam nadzieję, że ona nie jest w ciąży, bo to będzie już wtedy zupełnie inne opowiadanie i na czym innym się skupi... :-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Boże, dla mnie nigdy nikt ie zrobił czegoś takiego jak Justin dla Chanel, to takie romantyczne. *_*
    Myślę, że naprawdę coś do niej poczuł, ale jeszcze będzie pomiędzy nimi jakaś sprzeczka. <3 Jest super, bosko nie mge opisać. Czekam, kcohana nn. <3

    OdpowiedzUsuń
  27. Rozdział jest jak zwykle cudowny. Nie wiem dlaczego zawsze, tak zaczynam komentarz, ale mniejsza o to. Podoba mi się, jak zawsze. Jak czytałam to co robił, Justin, żeby odzyskać Channel to uśmiecham się do monitora, tylko szkoda, że on udaje. To jest najgorsze. Chyba, że.. on serio ją kocha? Nie to niemożliwe, przecież jest dupkiem. Ale to takie kochane i słodkie, ale dobrze, że Channel nie ulega. A jak to ciąża? Boże, tylko nie to! Jak ona będzie w ciąży, nie nie. To nie wchodzi w grę, pewnie była tylko osłabiona czy coś. Bieber, jest tak cholernie słodki w tym opowiadaniu, że omb *.*
    Nie umiem się doczekać kolejnego rozdziału <3
    Nie wiem, czy informujesz o nowych rozdziałach, jeśli tak to informuj mnie @mylittlejustinx.
    zapraszam do mnie : destinyandjustinstoryx.blogspot.com
    życzę weny, i czekam z niecierpliwością na następny! ♥

    OdpowiedzUsuń
  28. Boże, ona nie może być w ciąży, nie może, nie może, nie może. :o
    Ciekawy, jak zwykle :).

    OdpowiedzUsuń
  29. Jakby mi chłopak przysyłał tyle kwiatów, tak się starał itd to ja bym napewno uległa.
    Mi się wydaje, że ona nie jest w ciąży. No ale to moje przemyślenia. Rozdział cudowny!!
    @dangerous_696

    OdpowiedzUsuń
  30. Rozdział cudowny :* sądzę że Justin jeszcze jej nie kocha tak na prawdę ale to się niedługo zmieni a ona oby nie była w ciąży i z przemęczenia zemdlała bo to nie było by już to samo opowiadanie bynajmniej moim zdaniem ;) czekam na następny!! :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Zostałaś nominowana do The Versatile Blogger. Więcej informacji na :http://gdyktoswciebiewierzytozrobiszwszystko.blogspot.com/2013/03/the-versatile-blogger.html

    OdpowiedzUsuń
  32. rozdział boski. ale w ciąży to chyba raczej nie bo o ile dobrze pamiętam to się zabezpieczyli

    OdpowiedzUsuń
  33. Mam nadzieję, że z tym omdleniem to naprawdę nic poważnego : ) Wyznanie Justina wręcz powaliło mnie z nóg : D Świetny rozdział, czekam na następny.
    Gdyby się komuś nudziło, zapraszam do siebie : http://i-just-want-you-to-stay.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  34. Zostałaś nominowana do konkursu The Versatile Blog :D

    OdpowiedzUsuń
  35. awh to jest świetne. justin jest naprawdę dobrym aktorem, że gdyby nie fakt że piszesz z jego punktu widzenia.. to bym uwierzyła w jego słowa. serio.


    pozdrawiam ciepło. po za tym na blogu http://i-lost-my-dreams.blogspot.com pojawił się 2 rozdział nowej historii, ucieszyłabym się gdybyś przeczytała, a co dopiero skomentowała :3

    OdpowiedzUsuń
  36. moim zdaniem ta co jest Cher bardziej pasuje do Chael a ta co jest Chanel bardzeij do Cher.Ale blog i rozdziały wsapniiałe

    OdpowiedzUsuń
  37. z góry przepraszam za spam, ale pomagam komuś, więc..
    Belieberki!
    Potrzebna Wasza pomoc!
    Chcę zrobić duży materiał o najfajniejszych dziewczynach, jakimi są polskie Beliebers. Pilnie potrzebne mi są historie Waszej fascynacji Justinem oraz przygód związanych z łódzkim koncertem. Będziecie miały super pamiątkę i satysfakcję. Proszę, zgłaszajcie się na mojego e-maila (madziab0705@wp.pl), wpisując jedynie swoje imię, a ja w odpowiedzi powiadomię Was o szczegółach przedsięwzięcia.
    Jeśli pomożecie zrealizować mi ten pomysł, to gwarantuję, że zebrany materiał trafi do samego Justina Biebera.
    Magda.:)

    OdpowiedzUsuń
  38. Boże cudowny rozdział-I lovecrazy z ask'a

    OdpowiedzUsuń
  39. W ciąży raczej nie jest bo jak to robili to on założył gumkę c;nie pewno anemia czy coś

    OdpowiedzUsuń
  40. Jaki on słodki też bym chciała dostać tyle bukietów róż Chanel jest głupia że je wyrzuciła

    OdpowiedzUsuń