czwartek, 20 września 2012

Rozdział 4.

Obudziły mnie w środku nocy czyjeś krzyki dochodzące z zewnątrz. Przetarłam zaspane oczy i wstałam z łóżka, podchodząc do okna. Odsunęłam lekko firanę na bok, chcąc zobaczyć co takiego dzieje się na dworze. Momentalnie aż podskoczyłam, słysząc głośny huk, rozbijanej na ziemi, szklanej butelki.
-A czego ty oczekiwałaś!? Że ci się oświadczę?! - wykrzyczał chłopak do osoby stojącej kilka metrów przed nim. Wytężyłam wzrok, chcąc dostrzec kim są kłócące się osoby. Przyłożyłam podekscytowana dłoń do ust, orientując się, że tym chłopakiem jest On. Była tam z nim jakaś dziewczyna. Było ciemno, więc niezbyt mogłam ocenić jej wygląd. Na "oko" była trochę starsza ode mnie. Blondynka, kilka centymetrów niższa od szatyna. Poczułam ukłucie w brzuchu, dochodząc do wniosku, że to najprawdopodobniej jego dziewczyna. Z zamyśleń wyrwała mnie kontynuowana kłótnia.
-Wykorzystałeś mnie! - wykrzyczała dziewczyna, kładąc dłonie na klatce piersiowej szatyna i odpychając go.
Chłopak parsknął ironicznym śmiechem, łapiąc dziewczynę za łokcie.
-Czy ja cię do czegokolwiek zmuszałem? Nie. A to, że w tej swojej główce ubzdurałaś sobie, że będziemy żyć razem długo i szczęsliwie, to już nie moja wina - powiedział, ironicznie się uśmiechając.
Dziewczyna gwałtownie wyrwała swoje ręce, odchodząc krok w tył.
-Powiedziałeś, że mnie kochasz - powiedziała już ciszej, przez co ledwo to usłyszałam.
W tym momencie szatyn wybuchnął głośnym śmiechem.
-Naprawdę wierzyłaś we wszystko, co ci mówiłem? - powiedział przez śmiech. Przełknęłam głośno ślinę, czując nieprzyjemne ukłucie w brzuchu. Nie chciało mi się wierzyć, że On taki jest.
-Ty skończony dupku! - krzyknęła blondynka, podchodząc do chłopaka bliżej. Podniosła dłoń, chcąc uderzyć go w policzek, jednak szatyn w odpowiednim momencie złapał jej rękę.
-Nie radzę - syknął jej w twarz, ściskając jej dłoń, a mnie momentalnie przeszły ciarki.
-Puść, to boli - jęknęła, patrząc na niego.
-Ty zaczęłaś - odpowiedział niewzruszony, cały czas ją trzymając i patrząc jej w oczy. Mimo, że tego nie czułam, to mogłam dostrzec z jaką siłą, chłopak zaciskał dłoń na ręce blondynki.
-Proszę - jęknęła po raz kolejny, rozpaczliwie. Przez moment jeszcze tak stali, po czym szatyn gwałtownie puścił dziewczynę, która od razu zaczęła rozmasowywać obolałe miejsce.
-Mam nadzieję, że zrozumiałaś, że z nami koniec - zaśmiał się ironicznie. Podniósł z ziemi fragment nieroztrzaskanej do końca butelki i z całej siły rzucił nią o ziemię, a ja aż podskoczyłam.
-Żegnaj skarbie - powiedział na odchodnym, zostawiając dziewczynę samą, a sam wchodząc do swojego domu. Trzasnął głośno drzwiami, a ja przeniosłam swój wzrok na blondynkę, która kucała na ziemi, chowając twarz w dłoniach. Dało się usłyszeć jej cichy szloch. Nie mogłam uwierzyć w tą całą sytuację. Jak on mógł zachować się aż tak podle?
Po chwili dziewczyna wstała, ocierając dłońmi policzki.
-Nienawidzę cię! Dupek, kretyn, skurwysyn! - wykrzyczała w kierunku jego domu. Przeczesała swoje włosy, odwracając się na pięcie. Skrzyżowała dłonie na piersi, idąc szybkim krokiem przed siebie, aż zniknęła za rogiem. Delikatnie zasłoniłam z powrotem firanę. Oparłam się o ścianę, analizując całą sytuację. Jak on w ogóle mógł ją tak potraktować? Mimo, że nie znałam całej historii ani żadnych szczegółów, to mogłam wywnioskować, że to On był tutaj winien.
Powolnym krokiem podeszłam z powrotem do łóżka, kładąc się na nim i okrywając kołdrą. Spojrzałam na wyświetlacz komórki, chcąc sprawdzić godzinę. Było kilka minut po drugiej w nocy. Westchnęłam cicho, przytulając się do poduszki.
Nie mogłam przestać o tym myśleć. Mimo tego, co widziałam, to w dalszym ciągu coś mnie do Niego ciągnęła. Sama nie potrafiłam tego pojąć.
Przewróciłam się na drugi bok, przymykając powieki i usiłując zasnąć.
*
-A ty co taka padnięta? - spytała Cher, kiedy wychodziłyśmy z klasy po pierwszej lekcji.
-Nie wyspałam się - odpowiedziałam i wzruszyłam ramionami.
-Czyżbyś całą noc myślała o Jay'u? - zaśmiała się Katy. Przewróciłam oczami, uśmiechając się.
-Nie, akurat nie o nim.
-Ooo, a o kim? - powiedziały równocześnie i spojrzały na mnie, tak, że odpowiedź "nieważne", albo "o nikim ważnym" kompletnie nie wchodziły tutaj w grę.
Westchnęłam, wiedząc, że i tak nie uniknę odpowiedzi.
-O tym moim sąsiedzie. Wiecie, o tym na którego wtedy wpadłam. A jak on ma w ogóle na imię? - odrzekłam i spojrzałam na nie.
-O ile dobrze wiem - Justin. Chanel, ale naprawdę dobrze ci radzę. Nie zawracaj sobie nim głowy. - Westchnęła Cher, a ja przewróciłam teatralnie oczami.
-Ona ma rację. Przecież on podobno ma wyrok w zawiasach za pobicie - dodała Katy.
-Co? Wyrok? - spytałam od razu zaciekawiona.
-Tak słyszałam. Podobno pobił jakiegoś gościa, który przystawiał się do jego dziewczyny na imprezie.
Odruchowo zagryzłam wargi. One zamiast mnie do niego zniechęcać, jeszcze bardziej mnie na niego nakręcały.
-Może to zwykłe plotki. - Wzruszyłam ramionami.
-Nie wydaję mi się. Zresztą, Chanel, on pije, pali, ćpa, a do tego bywa agresywny. Owszem jest przystojny, nawet bardzo, ale dla własnego dobra, lepiej omijać go szerokim łukiem - dopowiedziała Katy.
-A skąd wy to wszystko wiecie? Znacie go? Nienawidzę powierzchownego oceniania - powiedziałam nieco zirytowana, chociaż jeżeli mam być szczera, to o jego agresywności i tego, że pije, przekonałam się wczoraj w nocy.  Mimo wszystko, coś mnie do niego ciągnęło. A może kręciło mnie właśnie to, że jest taki..niegrzeczny i nieprzystępny?
-Chanel, mamy oczy - powiedziała Katy i przewróciła oczami. -To naprawdę nie są żarty, nie pakuj się w to. Najlepiej po prostu go omijaj i nie wdawaj się z nim w bliższe kontakty - dodała.
-Dobra, zmieńmy temat - odpowiedziałam zirytowana.
-Jak chcesz, tylko pamiętaj o tym, co ci mówiłyśmy - powiedziała Cher, wzruszając ramionami.
-Patrzcie kto idzie - szepnęła blondynka, spuszczając głowę. Spojrzałam przed siebie, zauważając Jay'a, który z uśmiechem na ustach szedł w naszą stronę.
-Hej dziewczyny - powiedział, stając obok nas.
-Hej - odpowiedziałam, uśmiechając się. Lubiłam go i przyznam, że był przystojny, ale mimo wszystko na myśl o nim, nie czułam tego samego, co na myśl o Justinie.
-Macie może jakieś plany na wieczór? Bo szczerze mówiąc mam nadzieję, że nie - wyszczerzył się, na co ja od razu się uśmiechnęłam. Miał niesamowicie zaraźliwy uśmiech.
-Ja nie mam - odpowiedziały równocześnie Cher i Katy, po czym spojrzały na siebie i parsknęły śmiechem.
-A ty, Chanel? - spojrzał na mnie.
-Też nie mam - uśmiechnęłam się.
-W takim razie zapraszam was dzisiaj na domówkę u mnie - powiedział. Przez chwilę przeanalizowałam propozycję. W sumie, to był dobry sposób na zwiększenie grona moich nowych znajomych, a co lepszego miałam do roboty?
-Ja chętnie wpadnę - odpowiedziała, delikatnie się uśmiechając.
-My również - dodały dziewczyny.
-To świetnie. Impreza zaczyna się o 20. Więc do zobaczenia, mam nadzieję - powiedział z uśmiechem i odszedł w swoją stronę.
*
-Mamo, mogę iść dzisiaj na domówkę do kolegi z klasy? - zagadnęłam mamę, jedząc w kuchni obiad.
-Zostałaś zaproszona? A nie mówiłam, że wszyscy cię polubią i szybko się odnajdziesz w nowej klasie? - powiedziała, uśmiechając się, podekscytowana.
-Mhm, mówiłaś - zaśmiałam się. - To jak? Mogę?
-Jasne, tylko wróć do dwunastej - powiedziała, zamykając zmywarkę.
-Dziękuję.
Przez chwilę panowała cisza, którą po chwili przerwałam.
-Mamo - zaczęłam niepewnie, odkładając na talerz widelec.
-Hm? - mruknęła, siadając obok.
-Wiesz coś może o tym chłopaku, który mieszka naprzeciwko? - Spojrzałam na nią.
-A wiesz, że co nieco o nim słyszałam? Byłam dzisiaj w końcu przywitać się z nowymi sąsiadami. U jednej z sąsiadek zasiedziałam się trochę dłużej. A wiesz, że bardzo miła kobieta? Nawet w moim wieku..
-Mamo, do rzeczy - przerwałam jej trochę niemiło, ale znałam zdolności mojej mamy do zmieniania nale tematu i opowiadania historii.
-A tak. No więc trochę się zagadałyśmy i spytałam też o stosunki z pozostałymi sąsiadami. No i dowiedziałam się, że ten chłopak to niezłe ziółko. Używki i problemy z policją. Miałam właśnie zamiar ci powiedzieć, żebyś lepiej trzymała się od niego z daleka.
Zagryzłam nerwowo dolną wargę.
-Może nie jest wcale taki zły. - Wzruszyłam niby obojętnie ramionami.
-Chanel - spojrzała na mnie. - Wpadł ci w oko, tak? - dodała i spojrzała na mnie uważnie.
-Co? Nie, tak tylko pytam - odpowiedziałam szybko.
-Mam nadzieję. Wybij go sobie z głowy.
-Przecież wiem - uśmiechnęłam się blado.
-To dobrze - odwzajemniła uśmiech moja mama, wstając i wychodząc z kuchni.
-I tak nie odpuszczę - szepnęłam sama do siebie.
*
-Fajnie tu - powiedziała podekscytowana Cher, rozglądając się na boki, kiedy weszłyśmy do domu Jay'a.
-No - przytaknęłam jej, uśmiechając się i również się rozglądając. Muzyka grała naprawdę głośno, a ludzi było sporo. Już po chwili podszedł do nas gospodarz imprezy - Jay.
-Świetnie, że jesteście - powiedział z uśmiech i stając za nami, objął nas ramionami.
-Też się cieszę, że cię widzę - zaśmiałam się, przeczesując grzywkę.
-Jeśli chcecie coś do picia, czy jakieś przekąski, to są tam. - Chłopak wskazał ręką stolik z napojami.
-Jasne - odpowiedziała z uśmiechem Cher, wzruszając ramionami.
-To ja was na razie zostawiam i mam nadzieję, że będziecie się dobrze bawić - powiedział idąc tyłem.
-Mhm - skinęłam, uśmiechając się.

W zasadzie nie przepadałam za imprezami. To znaczy, to nie było tak, że wolałam siedzieć w domu niż iść się rozerwać. Tylko po prostu nie lubiłam tłoku i muzyki grającej tak głośno, że aż drażniącej uszy. Ale zgodziłam się przyjść tutaj z trzech powodów. Po pierwsze - głupio było mi odmówić Jay'owi, po drugie - ta impreza, to dobry sposób na nawiązanie bliższych kontaktów z nowymi znajomymi, a po trzecie - co miałam lepszego do roboty?
W każdym bądź razie, wcale nie narzekam, że tu przyszłam. Z dziewczynami naprawdę dobrze się bawiłam, zresztą nie tylko z nimi. Była większość osób z naszej klasy, więc z prawie każdym zamieniłam chociaż kilka słów. Było świetnie.
-Chanel, przejdziemy się? - zagadnął w pewnym momencie Jay, przekrzykując głośną muzykę. Spojrzałam najpierw na niego, a następnie na Cher i Katy, śmiejące się przy stoliku z napojami.
-Em, no okej - odpowiedziałam, uśmiechając się. - Tylko powiem dziewczynom - dodałam i podeszłam do stolika.
-Ja idę się przejść, jakby co - powiedziałam, a one od razu spojrzały na mnie z zaciekawieniem.
-Z kim? - spytała od razu Cher.
-Z Jay'em - odpowiedziałam, starając się zabrzmieć tak, aby nie wywołać u nich zbędnego podekscytowana.
-Potem masz nam powiedzieć wszystko, co ci powie! - powiedziała Katy.
-Jezu, to tylko spacer. - Zaśmiałam się. - To idę - dodałam i z powrotem udałam się w kierunku bruneta.


-Opowiedz mi coś o sobie - powiedział z uśmiechem chłopak, kiedy wolnym krokiem szliśmy uliczką. Włożyłam dłonie do kieszeni szortów i uśmiechnęłam się, patrząc na Jay'a.
-Nie wiem co byś chciał wiedzieć.
-Wszystko - odpowiedział i oboje się zaśmialiśmy.
-To, że przeprowadziłam się z Chicago i nie mam chłopaka już wiesz, więc co mam jeszcze dodać?
-Masz rodzeństwo? - spytał, zerkając na mnie.
-Nie, jestem jedynaczką.
-Córeczka tatusia? - Wyszczerzył się, a ja walnęłam go lekko w ramię, śmiejąc się.
-A żebyś wiedział. - Wystawiłam mu język.
-Żałujesz, że się tutaj przeprowadziłaś?
Westchnęłam cicho, spuszczając wzrok, a za chwilę znowu go podnosząc.
-"Żałuję" to nieodpowiednie słowo. Podoba mi się tutaj, poznałam fajnych ludzi i w ogóle, tylko wiadomo, że trochę mi żal, że musiałam opuścić przyjaciół i znajomych z Chicago.
-Zaliczam się do tych "fajnych ludzi" - zacytował mnie, uśmiechając się szeroko.
-Tak, zaliczasz się - odwzajemniłam uśmiech, patrząc na Jay'a.
W tym momencie chłopak zatrzymał się, odwracając się w moją stronę. Nieco zdezorientowana zrobiłam to samo, co on.
-Słuchaj Chanel - zaczął, patrząc na mnie uważnie. Przełknęłam ślinę, słuchając tego, co chce powiedzieć mi brunet. -Nie będę ukrywał, że strasznie mi się spodobałaś. Jesteś po prostu śliczna i do tego zabawna i mądra - kontynuował, a ja czułam jak nogi się pode mną uginają. - Chciałbym wiedzieć po prostu, czy mam u ciebie jakieś szanse, tylko szczerze - powiedział i uśmiechnął się blado.
W tym momencie dosłownie mnie zatkało. Nie miałam bladego pojęcia co odpowiedzieć. Jay był miłym, przystojnym, mogę nawet powiedzieć - słodkim, chłopakiem, a to, że nie wykluczę jego szans u mnie, jeszcze do niczego mnie przecież nie zobowiązuje.
-Jay..lubię cię, więc.kto wie, co będzie - powiedziałam, delikatnie się uśmiechając. - Wszystko jest możliwe - dodałam.
-Świetnie - uśmiechnął się szeroko, przybliżając do mnie i dając mu buziaka w policzek.
Przez cały czas czułam ukłucie w brzuchu, jakby go okłamała. Ale ja przecież niczego mu nie zadeklarowałam.
-Wiesz co, ja już chyba wrócę do domu. Jakoś tak źle się czuję - powiedziałam, czując, że muszę to wszystko teraz sama przeanalizować.
-Szkoda. A to nic poważnego?
-Nie, po prostu boli mnie głowa - uśmiechnęłam się blado, mając nadzieję, że brzmię przekonująco.
-To ja cię odprowadzę.
-Niee, nie trzeba - odpowiedziałam szybko.
-Ale..
-Dziękuję, ale naprawdę nie trzeba. Wracaj na swoją imprezę i lepiej skontroluj sytuację, bo dom ci rozniosą - powiedziałam i zaśmiałam się.
-Chyba masz rację. - Zawtórował mi. -To do jutra, w szkole - powiedział, jeszcze raz całując mnie w policzek, po czym z uśmiechem odszedł. Zagryzłam wargę, wyjmując z kieszeni telefon i pisząc do Cher esemesa, że wracam już do domu.


Przez całą drogę do domy myślałam o Jay'u. Ta cała sytuacja nie dawała mi spokoju. Martwiłam się, że on mógł odebrać moją odpowiedź, jako zapewnienie, że na pewno coś z tego będzie, a  wcale nie miałam tego na myśli. Przeczesałam swoje włosy, idąc powoli chodnikiem, będąc już praktycznie prawe pod domem.
W tym momencie zauważyłam Jego..to znaczy Justina, wychodzącego ze swojego domu. Moje serce zaczęło momentalnie bić tysiąc razy szybciej, a nogi wręcz się pode mną ugięły.
Szybko przeszłam za jedno z drzew, obserwując chłopaka. Wyszedł na ulicę, zakładając na głowę kaptur i chowając dłonie do kieszeni, idąc przed siebie. Nie mogłam tak po prostu wrócić teraz do domu. Cholernie korciło mnie, żeby dowiedzieć się, gdzie idzie. Szybko wyjęłam telefon sprawdzając godzinę. Była jedenasta, w domu miałam być o dwunastej. Mam jeszcze czas, a mama będzie myślała, że dalej jestem na imprezie.
Nie mogąc pozwolić sobie na dłuższe rozmyślenia, wyszłam zza drzewa i odczekując chwilę, aż chłopak oddali się na bezpieczną odległość ode mnie, powolnym krokiem zaczęłam za nim iść.
__________________________________________________________________
PRZEPRASZAM, ŻE TAK PÓŹNO! To na wstępie.
Wiem, że długo kazałam wam czekać na nowy rozdział, ale po pierwsze miałam dużo nauki, a po drugie pewne problemy prywatne. Jeszcze raz przepraszam.
Nie będę się rozpisywać, bo oczy już mi się zamykają. Mam nadzieję, że rozdział wam się podoba. Proszę, komentujcie <33
+Uzupełniłam zakładkę "bohaterowie" gifami.

29 komentarzy:

  1. Jezuuuu.Świetny rozdział.W końcu zaczyna się coś dziać ; )No i doczekałam się Justina ; D.Czekam na nn.Dodaj szybko ; ))

    OdpowiedzUsuń
  2. przeczuwam że w przyszłym rozdziale coś się wydarzy no i może wreszcie się pozna z Justinem :D bardzo podoba mi się ten rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mogę uwierzyć ! Ten rozdział jest niesamowity. Wszystko zaczyna się rozkręcać. Ciekawe czy ją zauważy. Nie mogę doczekać się już następnego. Czy będzie w ten weekend rozdział 5 ?

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialny rozdział *.*
    Czekam na następny...

    OdpowiedzUsuń
  5. Nareszcie się coś dzieje :d może w końcu tak na serio się spotkają :P super rozdział czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział, genialny, niesamowity!;D Robi się co raz bardziej interesująco xD Już uwielbiam tego bloga:D Czekam na nn<3

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny rozdział,naprawde cudny:)Proszę cię szybciej napisz kolejny:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uff , w końcu już jest następny rozdział. Już się bałam o ciebie , że coś ci się stało i dlatego nie dodajesz. Ale dobrze że jesteś cała i zdrowa . ; ) Co do rozdziału to świetny , lecz ten Justin już mnie troszkę przeraża , ale daje to taki fajny klimacik w opowiadaniu .
    Zapraszam do siebie do czytania opowiadania. ; )) :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Aaaa! Jej nie mogę sie doczekać następnego! Masz talent! ;* Twoje opowiadania są najlepsze <33
    @natalii17

    OdpowiedzUsuń
  10. Aaaaa! Nowy rozdział, a raczej nowy ZAJEBISTY rozdział !!!!Nie masz za co przepraszać chyba każdy Cię zrozumie,szkoła itp. Trudno jest przecież teraz przyzwyczaić się do tego po wakacjach. Ale tak szczerze to już zaczynałam się bać,że gdy wejdę na blogi pojawi mi się informacja "ZAWIESZAM" lub co gorsza cos Ci się stało, cos poważnego. Na szczęście żadna z tych "wizji" się nie sprawdziła i oto jest wyczekiwany przez nas rozdział.
    EXTRA CI wyszedł <333 Bardzo długi, musiałaś bardzo duzo czasu na niego poświęcić. Uwielbiam go. Jay zapytał się jej o to czy ma u niej jakieś szanse, ale czy dałby rade przetrwac w dłuższym związku skoro jest podrywaczem. Tego mi się wydaje ,że raczej nie przeczytamy ,bo Chanel śledzi Justina !!! Nie mogę się już doczekać gdzie on ją zaprowadzi. Burdel, tajna kryjówka mafiozów. Nie będę zgadywać ,bo pewnie wykorzystasz swój talent i znów nas zaskoczysz. Choć myślę ,że będzie to cos w tym stylu w końcu Justin jest "BADBOY'EM".
    Ja już nie zanudzam, (choż juz pewnie z nudów od czytania mojego komentarza umarłaś).
    POZDRAWIAM I CZEKAM NA NASTEPNY ROZDZIAŁ :****
    ME

    OdpowiedzUsuń
  11. Kocham Cie normalnie! Ojejuuuuu! Ona go sledzi! Oby tylko jej nie zauwazyl, bo dopiero by bylo. Ale z drugiej strony, moze by sie poznali wreszcie i w ogole... Ciekawi mnie ten chlopak, i w ogole cale to opowiadanie, niezmiernie. Ten rozdzial jest fantastyczny, Boze, wciaz wstrzymywalam oddech, jakbym nie wiadomo co czytala. A tak zdarza sie rzadko, wierz mi. Mam nadzieje, ze nastepny rozdzial pojawi sie duzo szybciej, bo nie wytrzymam chyba. Czekam z niecierpliwoscia.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jezuuuuuu uwielbiam ten blog.A rozdział po prostu zajebisty! Czekam na następny.Dodaj szybko ;p

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny! Mam nadzieje, że w następnym rozdziale w końcu porozmawiają ze sobą! Bardzo mi się podoba to opowiadanie i mam nadzieje, że kolejny rozdział pojawi się trochę szybciej niż ten :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Rozdział po prostu boski!!!Jestem ciekawa czy on ją zauważy,że ona za nim idzie ;D Kocham twój styl pisania.Najlepszy blog z opowiadaniem jaki czytałam,a było ich baaardzooo dużo ;D Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  15. Genialny blog! Czekam na dalsze rozdziały ; )

    OdpowiedzUsuń
  16. Szesnastoletni Justin jest zmuszony pracować w brudnych interesach swojego ojca. Nie miał zamiaru się z tego wywinąć dopóki nie spotkał pewnej dziewczyny, która ma zamiar odmienić jego życie. Obserwuj jak potoczy dalej się ich historia.

    http://catching-feelings-now.blogspot.com/

    [ przepraszam za spam ]

    Przepraszam za brak opinii. Reklamuje teraz bloga i zbytnio nie mam czasu, ale poprawie się na pewno! i byłabym wdzięczna gdybyś nie potraktowała z góry źle tego komentarza. W końcu twoje opowiadanie też kiedyś zaczynało i też potrzebowało reklamy. <3

    OdpowiedzUsuń
  17. hej, hej, rozdział świetny jest zwykle, ale mam pytanie kiedy pojawi się coś na your-world-is-my-world-jb.blogspot.com? nie mogę się doczekać, super!

    OdpowiedzUsuń
  18. Hej Maju. To ja- Sandra. Może mnie pamiętasz. Wybacz, że nie komentowałam. Możesz powiedzieć kto robił Ci szablon?

    OdpowiedzUsuń
  19. http://heart-breaking-love-jb.blogspot.com/ mój nowy blog.

    OdpowiedzUsuń
  20. Hej, to znowu ja. Ten blog heart breaking - jest mój i nie kopiuję Twojego. A co sądzę o Twoim blogu? | Jest świetny, coraz bardziej się rozwijasz, coraz bardziej mnie zadziwiasz, nie komentowałam Twoich postów przez kilka miesięcy, obserwowałam Cię, by napisać jeden konkretny komentarz. I piszę go właśnie. Dziewczyno.. jesteś świetna, tak trzyma mnie w napięciu to opowiadanie... zresztą tamto także. Musisz się rozwijać, musisz kiedyś wydać swoją książkę, bo ja nie wytrzymam. Kurczę... chętnie bym je tłumaczyła na język angielski i wysyłała Justinowi, byle komu... ale żebyś w końcu została zauważona!!! Życzę Ci najlepszego, kibicuję Ci z całego serca, kocham Cię, pisz, pisz, pisz!!! Nigdy nie spotkałam tak wytrwałego czlowieka jak Ty. Ja już dawno bym się poddała, ale Ty dzielnie piszesz dalej.. dalej.. dalej... mogłabym czytać Twoje rozdziały cały czas. Dziękuję Ci ( : PS. http://heart-breaking-love-jb.blogspot.com/ to mój blog, na pierwszy rzut oka podobny do Twojego, ale zupełnie inny mam motyw i plan. Wybacz, jeżeli pomyślałaś, że ściągnęłam od Cb bloga ;c BIEBER FEVER !!!!

    OdpowiedzUsuń
  21. Super rozdział! Zapraszam też do mnie : http://justin-bieber-diary.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. Wpadłam na ten blog zupełnie przypadkiem. Muszę przyznać, że to opowiadanie jest bardzo oryginalne i jedno z najlepszych jakie czytałam. Bardzo ciekawi mnie postać Justina :)
    Czekam z niecierpliwością na następny! :d

    OdpowiedzUsuń
  23. Czy tą Chanel to już totalnie pogibało? Ja to bym od takiego uciekała gdzie pieprz rośnie, chociaż nie najpierw bym zrobiła na przekór mamie a potem bym się do niego nie zbliżała martwiąc się o własne zdrowie! Świetny blog, The best ever! <3

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetny rozdział... :P
    Channel jaki szpieg ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Chanel najwyrażniej szuka kłopotów

    OdpowiedzUsuń
  26. Super, kocham ten rozdział <3
    #Wiki

    OdpowiedzUsuń
  27. Wspaniały!
    Jejku ten Jay ciekawa jestem czy on będzie chciał czegoś więcej od Chanel. A ten sąsiad... Mrrr : *
    Czytam dalej : 3

    OdpowiedzUsuń
  28. Genialny! Jestem ciekawa co odkryje. I miejmy nadzieje, że wybierze w końcu sobie chłopaka :D \Lulu

    OdpowiedzUsuń