poniedziałek, 11 marca 2013

Rozdział 17.

Daję słowo. Zapewne nigdy nie miałam tak głupiej miny, jak w tym momencie. Lekko uchyliłam usta, otwierając szerzej oczy.
-Co? - spytałam odruchowo, mając po sekundzie ochotę dosłownie uderzyć się w twarz czymś ciężkim. - To znaczy odwiózł mnie kolega z klasy - dodałam szybko, starając się brzmieć jak najbardziej naturalnie.
Mama spojrzała na mnie w sposób, który sprawił, że moje serce gwałtownie przyspieszyło. Czułam, że mi nie uwierzyła.
-Spotykasz się z kimś? - spytała, a ja przygryzłam nerwowo wargę.
-Nie, to tylko kolega - odpowiedziałam, uśmiechając się w miarę naturalnie. Kłamałam. Po raz kolejny. Ale nie miałam innego wyjścia. Niepewnie przyglądałam się reakcji mamy. Ona jedynie kiwnęła głową, przerzucając swój wzrok na telewizor. Dosłownie odetchnęłam z ulgą, odwracając się na pięcie i udając się po schodach do swojego pokoju.
Głośno wypuściłam powietrze z ust, rzucając swoją torbę w kąt pokoju. Walnęłam się na łóżko, wtapiając twarz w poduszkę.
Myśl jak bardzo zaczęłam okłamywać rodziców zaczynała mnie przerażać. Co będzie dalej? Nie zamierzam przestać spotykać się z Justinem, a rodzice prędzej czy później się o nim dowiedzą. Przecież oni mnie zabiją. Nie wiem, zamkną mnie w domu i odizolują od niego jak tylko się da. Już słyszałam jakie mają o nim zdanie. Zresztą, nawet gdyby nie był taki, jaki jest to uważaliby, że jest dla mnie za "stary". Dla mojego taty te cztery lata różnicy byłyby latami świetlnymi. Rok temu, mając piętnaście lat spotykałam się z siedemnastoletnim chłopakiem i to był już dla niego problemem. Uważa, że starsi chłopacy myślą tylko o jednym. O tym na co ja, jestem zdecydowanie za młoda.
Jezu gdyby moi rodzice, a zwłaszcza mój ojciec dowiedzieliby się, że nie jestem już dziewicą...wolę nawet nie myśleć. Szczerze? Nie czuję się jakbym nią nie była. Jakkolwiek dziwnie i głupio to brzmi. Po prostu kompletnie nic nie pamiętam z tamtej nocy i dla mnie tego w ogóle "nie było". Nie mam pojęcia czy rozumiecie. Chyba sama tego nie rozumiem.
W tym momencie odżyła we mnie mała część złości, którą żywiłam do Justina. Jakkolwiek na to patrzeć, to mnie wykorzystał. Niedelikatnie mówiąc przeleciał mnie, kiedy byłam pijana i niezdolna wręcz do odmowy. Owszem twierdzi, że sam również był pijany i nie wiedział co robi, ale nie mam pojęcia czy to prawda i chyba nigdy się nie dowiem.
W każdym bądź razie staram się o tym nie myśleć. Było, minęło. Czasu nie cofnę, więc żałowanie i wyrzucanie sobie, że zrobiłam głupstwo nic tutaj nie zmieni.
*
-Chanel nie uważasz, że powinnaś powiedzieć rodzicom o Justine? - spytała. Dziewczyna przyszła do mnie, żebyśmy mogły razem pouczyć się na matmę. Spojrzałam na nią jak na idiotkę.

-Zwariowałaś? Mam iść do rodziców i powiedzieć - "Wiecie spotykam się z
tym chłopakiem o którym słyszeliście tyle złych rzeczy i kazaliście mi
trzymać się od niego z daleka. Nie macie nic przeciwko, prawda?" - powiedziałam z nieukrywaną ironią. Przecież to było oczywiste, że rodzice nie mogą dowiedzieć się, że się z nim spotykam.

-Ale w końcu chyba będziesz musiała im powiedzieć. Jak długo masz zamiar jeszcze kłamać?
-Tyle ile będzie trzeba. Dla mnie to nie jest łatwe, ale nie mam innego wyjścia. Oni nie pozwolą mi się z nim spotykać, a ja nie urwę z nim kontaktu bo go koch..bo mi na nim zależy - odparłam, poprawiając się i spuszczając głowę. Sama nie wiem dlaczego to zrobiłam. Bałam się przyznać, że po prostu...się w nim zakochałam?
-Bo go kochasz? - spytała, dobrze wiedząc co chciałam powiedzieć. - Naprawdę sądzisz, że po tak krótkim czasie odkąd jesteście razem...czekaj, wy w ogóle jesteście razem?
Chciałabym odpowiedzieć na to pytanie, ale...sama nie znałam na nie odpowiedzi. Nie było takiego momentu w którym oficjalnie powiedzielibyśmy, że jesteśmy parą.
-Szczerze, to nie wiem - powiedziałam, jakkolwiek głupio to brzmiało. - To znaczy spędzamy ze sobą czas, całujemy się...
-Uprawiacie sex..- dodała za mnie dziewczyna, na co ja od razu skarciłam ją wzrokiem.
-To było raz, jeden jedyny raz. Byłam pijana. I skończ w końcu mi to wypominać, bo dobrze wiesz, że na trzeźwo bym tego nie zrobiła.
-Szczerze? Nie zdziwiłoby mnie gdybyś powiedziała, że z nim sypiasz.
-Za kogo ty mnie masz? - spytałam nie ukrywając oburzenia. - Za jakąś szmatę, która będąc z kimś tak krótko z nim sypia?
-Jezu nie o to mi chodzi - westchnęła. - Po prostu wiem jak on potrafi cię czasami omotać.
-Myślałam że skończyłaś się o niego czepiać - warknęłam oschle.
-Dobra, masz rację. Koniec. - Pokręciła głową, a ja lekko się uśmiechnęła, z powrotem wlepiając wzrok w zeszyt od matmy.
-A..Chanel - zagadnęła jeszcze po chwili.
-Hm? - mruknęłam, nawet nie odrywając wzroku od notatek.
-A fajnie było? To znaczy wiesz, w łóżku z nim - spytała niepewnie, a ja od razu podniosłam głowę, robiąc oburzoną minę i jednocześnie uśmiechając się.
-Jesteś nienormalna. - Parsknęłam śmiechem, kręcąc z rozbawieniem głową.
-Jestem po prostu ciekawa! - odparła z uśmiechem.
-Dobrze wiesz, że nie wiem, to znaczy nie pamiętam - odpowiedziałam i westchnęłam, podciągając nogi na fotel i siadając po turecku.
-Nic a nic?
-Zupełnie nic.
-Łee, szkoda - powiedziała, robiąc "smutną" minę i momentalnie obie parsknęłyśmy śmiechem.
*
Justin włożył dłonie do kieszeni, opierając się o wysoki mur budynku. Niecierpliwił się, czekając na kogoś.
-Kurwa - mruknął sam do siebie, nie mając ochoty dłużej czekać. Z każdą minutą irytował się coraz bardziej. W końcu zobaczył osobą na którą czekał.
Blondynka wyszła z domu, grzebiąc przy tym w swojej torebce. Chłopak czekał aż dziewczyna podejdzie bliżej. Oblizał wargi, wyjmując z kieszeni dłonie i w momencie kiedy Natalie przeszła obok, niemalże siłą zaciągnął ją w jedną z uliczek.
Cichy pisk dziewczyny został stłumiony przez dłoń Justina.
-Zamknij się to tylko ja - warknął oschle, odkładając dłoń z ust blondynki. Dziewczyna oddychała dość głośno, wpatrując się w chłopaka.
-Czego chcesz? - spytała, starając się wyrwać z jego uścisku, jednak nieudolnie.
-Słuchaj suko, albo dobrowolnie zamkniesz pysk, albo ci w tym pomogę - syknął jej prosto w twarz.
-O czym ty kurwa mówisz? I puszczaj bo to boli - powiedziała, usiłując go od siebie odepchnąć.
-Nie udawaj głupszej niż jesteś. Nie mąć w głowie Chanel - powiedział, nie odsuwając się od dziewczyny nawet na centymetr.
-Ja jej mące w głowie? Ja? - Parsknęła ironicznie. - To ty to robisz. Owinąłeś ją sobie wokół palca, rozkochując ją w sobie i sprawiając, że wierzy w każde twoje słowo - dodała, a każde jej słowo przesycone było pogardą, jaką żywiła do chłopaka.
Justin zaśmiał się ironicznie, mocniej ściskając jej nadgarstek.
-To już skarbie nie jest twój pierdolony interes - powiedział uśmiechając się sztucznie. - A teraz słuchaj - dodał już poważniej. - Nie nachodź jej i nie nastawiaj jej przeciwko mnie, bo pożałujesz.
-Grozisz mi? - spytała, udając, że nie ruszyły jej jego słowa, choć tak naprawdę poczuła w gardle niewidzialną gulę.
-Raczej ostrzegam, choć możesz odebrać to jak chcesz.Nie zbliżaj się do Chanel, dotarło?
Dziewczyna parsknęła ironicznym śmiechem.
-Dotarło, suko? - syknął, gwałtownie napierając na dziewczynę i dociskając ją mocniej do muru. Blondynka niemal syknęła z bólu, przełykając głośno ślinę.
-Nie będę robić tego, co mi każesz - powiedziała pogardliwie, ukrywając strach w swoim głosie. - I nie nazywaj mnie tak.
-Owszem będziesz. - Zaśmiał się ironicznie. - Głupia suko - dodał, akcentując obelgę jaką rzucał w stronę dziewczyny, uśmiechają się przy tym ironicznie. - Przecież zawsze to robiłaś. Robiłaś to, co ci kazałem, więc dlaczego teraz miałabyś przestać?
-Jesteś zwykłym dupkiem - syknęła, patrząc mu prosto w oczy.
-Trudno. - Wzruszył ramionami, uśmiechając się z ironią. - W każdym bądź razie, mam nadzieję, że się rozumiemy. Radzę ci wziąć sobie do serca to, co ci powiedziałem, bo nie rzucam słów na wiatr i dobrze o tym wiesz. Zbliż się do niej, a pożałujesz - skwitował, gwałtownie puszczając dziewczynę i szybkim krokiem odchodząc.
*
Wymykanie się z domu stało się już dla mnie rutyną, a wychodzenie przez okno opanowałam niemal do perfekcji.
Uśmiechnęłam się pod nosem, widząc przy swoim samochodzie czekającego na mnie chłopaka, Justin widząc mnie, momentalnie odwzajemnił gest, robiąc kilka kroków w moim kierunku i witając się ze mną, pocałunkiem w usta.
Chyba mogę nazywać go moim chłopakiem.
-Mam wrażenie, że z dnia na dzień, w czasie kiedy się nie widzimy, tęsknie za tobą coraz bardziej - powiedział, uśmiechając się i obejmując mnie pasie. Uśmiechnęłam się nieśmiało, przygryzając dolną wargę.

Założyłam nogę na nogę, siedząc przy stoliku w klubie. Jus poszedł kupić coś do picia. Spokojnie, powtórzyłam mu tysiąc razy, że chcę coś bezalkoholowego, więc chyba do niego dotarło. Westchnęłam, odgarniając włosy za ucho.
-Chaneel. - Usłyszałam po chwili dość niewyraźny, męski głos i od razu spojrzałam w tamtym kierunku. Przede mną stał znajomy mi chłopak, który delikatnie mówiąc był zalany w trupa. Z tego co pamiętam, to był Aron, kumpel Justina.
-Hej - mruknęłam niepewnie, rozglądając się na boki. Mimo, że wyraźnie dawałam mu do zrozumienia, że jego towarzystwo niekoniecznie mi odpowiada, chłopak usiadł obok mnie, nie przestając się we mnie wgapiać.
-Sama tu jesteś? - spytał, patrząc na mnie z tym idiotycznym uśmiechem na ustach.
-Nie, z Justinem - odpowiedziałam krótko.
-A gdzie on teraz jest, hm? - spytał wyraźnie przysuwając się bliżej mnie.
-Kupuje coś do picia - odpowiedziałam, nie ukrywając zdenerwowania w głosie. Nie trudno zgadnąć, że towarzystwo nawalonego chłopaka nie do końca mi odpowiadało.
-Chanel - zaczął, przysuwając się do mnie. -Może skoczymy tak szybko do łazienki, co? - mruknął, majacząc i bawiąc się kosmykiem moich włosów. Momentalnie na mojej twarzy namalowało się oburzenie i złość.
-Słucham?! - niemal wrzasnęłam, mając ochotę wymierzyć mu policzek. Aron zaśmiał się, spuszczając na moment głowę.
-Przecież Justin nie musi się o niczym dowiedzieć. On strasznie nie lubi się dzielić, egoista - powiedział, ponownie na mnie patrząc z tym głupkowatym uśmiechem.
-No nie bądź taka. Słyszałem, że jesteś dobra w te klocki - dodał, a w tym momencie mnie zamurowało. Otworzyłam szerzej oczy, nie dowierzając w to co słyszę.
-Co? - wydukałam dopiero po chwili, wstając z wysokiego krzesełka i krzyżując ręce na piersi. Chłopak charakterystycznie cmoknął, po czym westchnął cicho, również wstając.
-No cóż..Justin po prostu lubi się chwalić. - Zaśmiał się.
Z każdą kolejną sekundą uświadamiałam sobie co on ma na myśli. Czułam niesamowitą złość, mając jednocześnie ochotę się rozpłakać.
-Co on ci kurwa nagadał? - spytałam wściekła.
-Ależ nie martw się. Mówił o tobie same pozytywy. - Uniósł demonstracyjnie dłonie. -W sumie mu się nie dziwię. Mając taką laskę, sam chętnie bym się nią chwalił.
-Pytam, co on ci nagadał - syknęłam przez zaciśnięte zęby.
-Oj skarbie, no po prostu. Jesteś zajebista w łóżku. I potrafisz robić rzeczy, które kompletnie nie pasują do tego jak grzeczna się wydajesz. - Ponownie parsknął śmiechem.
-Jakie rzeczy? - wydukałam, czując jak głos mi się łamie. Sama nie wiem dlaczego o to spytałam, chyba dobrze wiedziałam, co on miał na myśli.
-Oj nie udawaj, potrafisz zadowolić faceta - powiedział, a mi momentalnie wręcz zrobiło się niedobrze. Zacisnęłam zęby ze złości, czując jednocześnie jak łzy cisną mi się do oczu. Nie czekając już na żadne "wyjaśnienia", zabrałam swoją torebkę i przeciskając się przez ludzi, niemal wybiegłam z klubu. Stanęłam na moment, biorąc głęboki oddech, wdychając świeże powietrze. W pewnym momencie poczułam szarpnięcie za rękę. Gwałtownie spojrzałam w tamtym kierunku.
-Chanel, co się stało? - Justin spojrzał na mnie zdezorientowany, a ja miałam ochotę go zabić. Dosłownie. Wyrwałam się z jego uścisku, kładąc dłonie na jego klatce piersiowej i odpychając go.
-Byłeś pijany, tak? Nigdy nie wykorzystałbyś mnie na trzeźwo? Tak ci przykro z tego powodu?! - wykrzyczałam mu to w twarz z ironią. Miałam wrażenie, że jego mina stała się jeszcze bardziej zdezorientowana.
-O czym ty w ogóle mówisz? - spytał, łapiąc mnie za nadgarstki, aby mnie uspokoić.
-Puszczaj kurwa. - Wyrwałam swoje dłonie. - Komu jeszcze rozgadałeś o mnie takie rzeczy? Kto jeszcze wie, że z tobą spałam? - powiedziałam już ciszej, nie chcąc aby ludzie pod klubem usłyszeli.
-Naprawdę nie wiem o czym mówisz. Nikomu o tym nie mówiłem - powiedział tak przekonująco, że z całą pewnością powinien dostać oscara za aktorstwo.
-Potrafisz kłamać mi prosto w oczy. - Pokręciłam głową, patrząc na niego z pogardą. -Tamta dziewczyna miała rację, nie powinnam wierzyć w ani jedno twoje słowo..- dodałam, robiąc krok w tył.
-Chanel - zaczął, chcąc zapewne wcisnąć mi kolejną bajeczkę, jednak nie miałam ochoty już jej słuchać.  Odwróciłam się na pięcie, idąc szybkim krokiem przed siebie.
-Chanel zaczekaj! - krzyknął za mną, jednak kompletnie to zignorowałam.
Czułam, że do oczu cisną mi się łzy. Jak on mógł zrobić coś takiego? Wszyscy jego kumple już o tym wiedzieli? Zrobił ze mnie dziwkę przed nimi i nie mam pojęcia przed kim jeszcze.
*
Rzuciłam się na łóżku, zaczynając płakać. Mój telefon nie przestawał dzwonić. Po co miałam go odbierać? Żeby Justin mógł opowiedzieć mi przygotowaną już bajkę? Cały czas mnie okłamywał, potrafił bez zająknięcia się kłamać mi prosto w oczy.
Gdzie ja do cholery mam rozum? Chociażby jego resztki?
__________________________________________________________________
NIE MAM POJĘCIA JAK WSTANĘ DO SZKOŁY. Spóźniłam się z dodaniem rozdziału o prawie trzy godziny, bo miałam dodać go do niedzieli, przepraszam.
Szczerze? Osobiście uważam, że rozdział jest bardzo średni, ale chciałam w końcu coś dodać, bo czekacie już naprawdę długo.

Jak zwykle polecę kilka blogów ;)

http://if-i-could-take-away-the-pain.blogspot.com/...
http://i-look-at-you-baby.blogspot.com/
http://justin-with-dancer.blogspot.com/
http://opowiadania-o-jb.blogspot.com/
http://austinandallyfanfiction.blogspot.com/
http://livewithlove-vanstin.blogspot.com/

Zabijcie mnie, jeśli któryś blog pominęłam ;p

To tyle, do następnego;*<3

30 komentarzy:

  1. Jest super :))) Bardzo lubię czytać opowiadania o JB. Wcześniej czytałam ich wiecej ale teraz nie mam zbytnio czasu i zaglądam tylko na Twoje. Oba <3 Szczerze powiedziawszy moglabyś dodawać częściej ale rozumiem że masz swoje osobiste życie ;) I woow. jestem pierwsza xD po za tym cieszę się że (jak na razie xD) nie robisz z Chanel aż takiej wielkiej naiwnej idiotki ;) chociaż czuję że jeszcze z czymś mnie zaskoczysz... w kazdym razie mnie i tak będzie się podobać jak i na tym i na drugim blogu :) caluski i życzę weny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Boże, dziewczyno, podziwiam Cię. :o jak Ty będziesz funkcjonowała dzisiaj? jak mniemam masz do szkoły na 8-9, więc pewnie będziesz nieprzytomna. :o
    a rozdział? cudny po prostu, czytam go o 5 rano. xd
    nie musisz tak się śpieszyć z dodawaniem, poczekamy! <3.

    OdpowiedzUsuń
  3. cudo! <3 z resztą jak zawsze.. oczywiście nie będe mówić jak świetny ten rozdział jest, bo wiesz ;) zgadzam się z komentarzem wyżej, że nie robisz na razie z Chanel takiej naiwnej, ale z czasem może się zmieni. jestem strasznie ciekawa jak Justin teraz się wytłumaczy. nie śpiesz się z rozdziałem, bo wszyscy wiemy, że zawsze chcesz żeby rozdział wyszedł świetnie, ale tobie i tak nie pasuje.. nie wiem czemu, bo dla mnie każdy rozdział jest cudowny, i na prawdę nie wiem , nie wiem, nie wiem czemu ci się nie podobają. a więc czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaskoczyłaś mnie.. znowu się pokłócili.. ciekawe jak Justin się wytłumaczy ;D
    Zgadzam się z dziewczynami wyżej , dobrze że Chanel nie jest aż taka naiwna ; ) Rozdział wyszedł na prawdę fajnie ; ) Cysia ma racje , mogła byś częściej dodawać ale wszyscy rozumiemy że masz własne życie no i szkołę ; ) Kocham Cię <3
    Czekam na nn ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe. Ja zawsze mam rację :p żarcik xD i naprawdę nie przejmuj się osobami które Cię pospieszają, wyszło Ci genialnie i jestem ciekawa jak się Jus wytłumaczy <33

      Usuń
  5. No właśnie. Jak Justin się wytłumaczy. Taki dupek z niego w tym opowiadaniu i o dziwo podoba mi się to. ;)Ojjj ty. Mogłaś poczekać do poniedziałku i dodać spokojnie, a nie zarywać noc. Mam nadzieję, że nie zasnęłaś dzisiaj na lekcji. :D Ale z drugiej strony rozumiem Cię. Jak byś dodała dzisiaj po południu, to zaraz by były pretensje, że obiecałaś, że dodasz w niedziele,a dodałaś następnego dnia itd. Mam nadzieję,że dzisiaj się wyśpisz i szybko dodasz następny rozdział. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dupeeeeeeeeeeek! Niech ona nie daje sobą pomiatać. Rozdział BOSKI. Tyle, że krótki :< Ale i tak jest genialnie. CZEKAM NA WIĘCEJ! I TO SZYBKO! <33

    OdpowiedzUsuń
  7. BOZE DZIEWCZYNO DODAWAJ CZESCIEJ PROSZE :C ZAJEBISTY ROZDZIAL <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham Justina w tym opowiadaniu<3 Jestem bardzo ciekawa jak się wytłumaczy tym razem;D Kurczę jak mogłaś skończyć w tym momencie? Ja chcę wiedzieć kiedy się spotkają i co on powie Chanel. Czekam na następny rozdział! Życzę weny ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. kocham, kocham, kocham <333 ech... szkoda tylko, że Justin tak potraktował Chanel ;< ale mam nadzieję, że wszystko w niedługim czasie wróci do normy :) weny życzę! i czekam na NN <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudowne:) Kocham toooo<3 tego się nie spodziewałam... Nie sądziłam, że się tego "dowie"... hmm ciekawi mnie co teraz bd dalej, co zrobi Justin i czy znowu ją zbajeruje :)
    Czekam na nn<#

    OdpowiedzUsuń
  11. to jest takie swietne shagdgashdgshagdhasdg <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Średni o.O jest boski *.* uwielbiam <3
    mam nadzieje ze Chanel pojdzie po rozum do głowy ;))

    OdpowiedzUsuń
  13. ŚREDNI ?! Dziewczyno on jest świentny, mega, boski... Nie wiem nawet co powiedzieć. Czekam na więcej. *_____*

    OdpowiedzUsuń
  14. Zapraszam do mnie
    http://i-need-a-new-outlet.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Super...ale się pogodzą prawda? Niech mu wybaczy :c proszę :D ale tak naprawde to mój blog wogóle nie dorównuje tb. Pozdrawiam i czekam :*

    OdpowiedzUsuń
  16. Rozdział jest niesamowity. Długo na niego czekałam. W rozdziale dużo się dzieje i to jest dobre. Podoba mi się ;D

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo ciekawie się robi! Czekam na nn!

    OdpowiedzUsuń
  18. W końcu Chanel się dowiedziała jak to było naprawdę... Fajnie, taki nieoczekiwany zwrot akcji :3 Jestem tak mega ciekawa co to będzie dalej, że chciałabym mieć teraz w dłoni książkę z dokończeniem (długim) całej tej historii. Nieważne jak długo musiałabym ją całą przeczytać, ale robiłabym to aż bym nie przeczytała wszystkiego ;DD Wiem jak to jest z tym pisaniem, sama też przecież piszę i czasami ciężko dodać na tyle szybko, żeby wszystkich zadowolić, dlatego nie naciskam na pośpiech, ale oczywiście z niecierpliwością czekam na następny! <3 Weny życzę i zapraszam też do siebie: logicoftheheartisabsurd.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Super! Przepraszam, że ostatnio rzadko zaglądam, ale mam urwanie głowy :D Już się nie mogę doczekać następnego rozdziału. Super, nieoczekiwany zwrot akcji. Genialne;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Lubie to jak Ona co jakis czas przkonuje sie jaki Justin jest a potem do niego wraca :D
    ciekawi mnie jedno .. kiedy justin sie w niej zakocha hahaha :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Rozdział bardzo mi się podoba. Jest świetny!
    @dangerous_pl

    OdpowiedzUsuń
  22. nareszcie dodałaś, czekam na kolejny :) @diamondsbiebz

    OdpowiedzUsuń
  23. średni? ten rozdział, jest cudowny.
    jak każdy zresztą.
    Justin to dupek i cieszę się, Channel w końcu to zauważyła.
    Umiesz, zaskoczyć dziewczyno! Kocham w tym opowiadaniu to, że to nie jest jakieś denne fanfcition o miłości.
    Tak w ogóle to z Justina niezły kłamca jest, umie dobrze udawać.
    Dupek z niego, ale i tak uwielbiam go w tym opowiadaniu!
    Życzę Ci weny i nie umiem doczekać się kolejnego rozdziału ♥

    OdpowiedzUsuń
  24. Suuper !! kiedy nn ?

    OdpowiedzUsuń
  25. http://backinflashes.blogspot.com Jeśli znajdziesz chwilę czasu, zapraszam cię na swoje opowiadanie:)

    OdpowiedzUsuń
  26. kocham .... to ma w sobie swag *___________*

    OdpowiedzUsuń
  27. No i się przejechała na tej swojej naiwności hahah jakoś mi jej nie żal, bardzo dobrze się stało może zmądrzeje. Niby 16 lat a naiwność godna dziecka

    OdpowiedzUsuń